jane_blond_007
01.01.03, 16:17
Oczywiście nie obyło się bez roweru:-) Ale że czas gonił i zimno straszliwie -
zdobyłam się tylko na przejazd Przyczółkową. I tu nie było niespodzianki. Jak
można się było spodziewać - prawie cała droga skuta lodem. Równie dobrze
mogłam przejechać ją na łyżwach. Jeśli ktoś szuka mocnych wrażeń - polecam.
Mieliśmy tam ze zBIRem niezły hardkor próbując utrzymać się w pozycji
pionowej;> Ale nie byliśmy sami - minęli nas dwaj rowerzyści jadący od
Powsina:-) Wspominałam o totalnym wmordewindzie? Przypomniały mi się
łacińskie zwroty jak do niego przemawiałam;>
Ale i tak fajnie:-)