happybogna
21.04.08, 13:46
Jesteśmy po spacerze, było koszmarnie !!!!!!
Marta (5 miesięcy) płakała w wózku, wyjełam ją, wtedy Gosia (1 rok
11 miesięcy) chciała zjeżdzać ze zjeżdzalni, a u nas tak wysoko, że
sama z nią musze wchodzic na góre co nie jest wykonalne jak mam
Martę na ręku. Myslałam, że zwiarjuję!!
No to Gosia zaczeła wrzeszczeć bo uparała się na zjeżdzalnie, tak
sie wściekła, że tarzała mi sie po placu zabaw. Próbowałam wtedy nie
myśleć o psach które załatwiaja się na tym placu. Potem wieszała sie
na koszu do śmieci. Próbowałam wtedy nie myślec, że ktoś do niego
sikał.
Do tego zrobiła sie szybko śpiąca i wracałam z dwiema płaczącymi, a
mnie tez sie już wtedy chciało płakać.
Gosia ma ostatnio taką świetną zabawę, jak wchodzimy po schodach to
łapie sie poręczy i czeka aż powiem "puść". Szczegół, że mieszkamy
na drugim piętrze (zawsze mogło byc czwarte), a szczebelków od
poręczy dużo. Troche czasu nam zajeło wejście na górę.
Teraz przynajmniej obie śpią.
W nagrode po udanym spacerze odkurzyłam i zmyłam podłogę, a teraz
klikam sobie do was.
Taki chyba dzień. Grunt że jeszcze nie zwariowałam.
Obiecałam Gosi, że jak wstanie to znowu pójdziemy na plac zabaw, no
cóż ...
Może zapomni.
A tak sie rano ucieszyłam, że znowu jest słonecznie
Dziewczyny macie też takie spacery, prawda?
Pozdrawiam was w radosnym nastroju.