Dodaj do ulubionych

konflikt rodzinny

IP: *.research.novo.dk 12.08.04, 12:27
Prosze o poradę.
W naszej rodzinie jest konflikt miedzy 2 braćmi
Nie odzywamy sie do siebie ,nie zauwazamy, spotykamy czasem u tesciów na
przyjeciach.
Jeden z nich bierze slub juz niedługo,ale zaproszenie dostalismy od teściów a
nie bezpośrednio od młodych.wytłumaczeniem na pytanie dlaczego nie przywiezli
sami,było to ,ze mają duzo zaproszeń i nie sa w stanie rozwieść do
wszystkich.Jak uwazacie czy powinniśmy pójść w takiej sytuacji na ślub i
wesele ,czy nie?
Obserwuj wątek
    • Gość: kiwi Re: konflikt rodzinny IP: *.chello.pl 12.08.04, 15:53
      A jak uważasz, warto podać rękę do zgody i dać obu stronom szansę, czy nie?
      Zwłaszcza w takim momencie...
      • Gość: zxd Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 13.08.04, 11:33
        Cały czas sie nad tym zastanawiam, ale wydaje mi sie ze nie ma to sensu,
        poniewaz po weselu,wszystko powroci do poczatku. Rodzice wrecz blagaja abysmy
        przyszli bo nie wypada i co powie rodzina, ale czy to nie jest na pokaz?
        jak im złożyc zyczenia -skoro sie nie odzywamy.Czy postapic tak samo jak
        zostalismy potraktowani przy zaproszeniu?
        Proszę o rade bo to naprawde jest dla nas trudny orzech od zgryzienia!
        • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 12:00
          ja bym nie poszla.
          skoro sami nie zaprosili to znaczy ze maja was gdzies,
          a to ze tesciowie zapraszaja to znak, ze tez mysla tylko
          o tym co ludzie powiedza. jaki sens jest isc gdzies, gdzie
          z gory wiadomo ze dobrze nie bedzie?
          mysle sobie, ze bylby to swietny moment do pogodzenia sie,
          ale w przypadku gdyby to brat pod pozorem zaproszenia, klepnal
          cie w plecy, powiedzial "zapomnijmy brat o tym co bylo" etc.
          a tak?
          pozdrawiam
          • Gość: zxd Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 13.08.04, 12:19
            ja akurat jestem żoną jednego z braci i podzielam twoje zdanie. Mój mąż jest w
            rozterce, bo z jednej strony to jest jego brat i w dodatku rodzina naciska nas
            bysmy uczestniczyli w tej ceremonii, z drugiej strony jak my mamy sie zachowac
            w takiej sytuacji : przy składaniu życzeń - nie wyobrazam sobie tego!!!
            Na weselu mozemy sie bawic z reszta rodziny bo zyjemy w zgodzie i sa to młodzi
            ludzie a z drugiej strony nie wypada nie złożyc życzeń ,choc mozemy stwierdzic
            ze zostalismy zaproszeni nie przez pare młodych tylko przez rodzine.
            • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.chello.pl 14.08.04, 16:31
              wiesz, nie ma tak ze zostaliscie zaproszeni przez rodzicow, bo to w koncu nie
              jest wesele rodzicow tylko mlodych.
              ja mam taka nature ze jesli z kims jestem w niezgodzie to nie bede sie pchala.
              skoro oni was nie zaprosili to znaczy ze nazwyczajniej w swiecie nie zycza
              sobie waszej obecnosci na weselu, bardzo prawdopodobne ze rodzice wystosowali
              zaproszenie wbrew woli mlodym. w takiej sytuacji nie wyobrazam sobie jak
              moglibyscie tam pojsc
    • Gość: kiwi Re: konflikt rodzinny IP: *.chello.pl 16.08.04, 10:29
      Ja myślę, że jeśli nie pójdziecie na ten ślub, to droga do pojednania zamyka
      się jeszcze ciaśniej. Ja bym zrobiła tak: wysłała kartkę do brata z informacją,
      że otrzymaliśmy zaproszenie na ślub (i wesele?), że mimo dzielących nas spraw
      życzę mu jak najlepiej i że, ponieważ jest to tak ważny w jego życiu dzień, nie
      życzy sobie mnie tam widzieć, poproszę o kartkę na której wyrazi to życzenie.
      Nie jest to bowiem dobry moment na konforntację.
      W każdym razie rozważałabym pójście na ślub, ale mocno wahałaby się przed
      weselem.
      • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 12:27
        jak mozna do brata wyslac podziekowanie za zaproszenie
        skoro wiadomo ze to nie on zaprosil tylko rodzice? i to
        tylko dlatego ze tak wypada?
        sadze ze problem jest gleboki, urazy stare i trwale i nie
        ma co na sile probowac sie godzic i wyciagac reke. moze
        kiedys. ale teraz raczej nie ma szans na pogodzenie sie.
        • Gość: kiwi Re: konflikt rodzinny IP: *.chello.pl 17.08.04, 08:37
          Nioma, naprawdę nie widzisz różnicy miedzy "podziekowaniem za zaproszenie" a
          informacją, że "otrzymaliśmy zaproszenie"?!!! Trudno mi uwierzyć.
    • Gość: zxd Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 16.08.04, 15:25
      Teściowa płacze żebyśmy przyszli, mój mąż sie troche przełamuje, ale ja nie
      wiem co o tym sądzić . Niedługo musimy dac odpowiedz czy będziemy czy nie.
      Mamy trudny orzech do zgryzienia. Znająć mojego męża przypuszczam, że będzie
      chciał pójść w ostatniej chwili ,no bo co rodzina powie.... a ja jako jego żona
      jak nie pójdę to będę czarną owcą w rodzinie.
      Z drugiej strony mozna ich po prostu olac i potraktowac tak jak nas
      potraktowali ,czyli przyjść tylko ze względu na rodziców( bo to oni nas
      zaprosili )i dobrze sie bawić z reszta rodziny, nie zwracając na nich uwagi.

      Co o tym sądzicie?
    • Gość: Kathy Re: konflikt rodzinny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.04, 21:37
      Do pojednania potrzebna jest wola wszystkich stron konfliktu. Jeśl macie zamiar
      zrobić tylko coś na pokaz - to moim zdaniem nie ma sensu... To będzie sztuczne
      i naciągane. Zrobicie jak będziecie uważać, ale ja bym nie szła. To ich święto,
      nie oni Was zaprosili, więc nie ma powodu, żeby iść. Głupio przyjść będąc
      zaproszonym przez osoby trzecie. Z jakiego tytułu się tam pojawicie??? Nie
      bardzo rozumiem... Decyzja jest wasza, ale nie stawiajcie się w głupiej
      sytuacji. I nie licz na to, że Wasza obecność na ślubie czy weselu coś zmieni.
      W całym ślubnym rozgardiaszu nikt nie będzie miał czasu na padanie sobie w
      ramiona... Do tego potrzebny jest czas, spokój i atmosfera do rozmowy, a nie
      atmodfera wesela. Pozdrawiam.
      • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 09:52
        podpisuje sie obiema rekami pod tym co napisala Kathy.
        nie powinniscie ta isc skoro panstwo mlodzi was nie zaprosili.
        przeciez skoro was nie zaprosili to znaczy ze NIE CHCA zebyscie
        tam byli, prawda?
    • aga00007 Re: konflikt rodzinny 17.08.04, 10:38
      ludzie co wy mówicie?????? Jasne,że brat powinien iść na wesele brata,to nie
      podlega dyskusji,jeżeli honorowo jest im trudno podjąć taką decyzję,ze względu
      na to,że nie brat osobiście wręczył zaproszenie,to po prostu powinni zadzwonić
      do brata i pogadać,zapytać czemu osobiście nie przyjechał z zaproszeniem,coś
      musi odpowiedzieć,zapytać co chciałby w prezencie ślubnym i już jest pretekst
      do pogodzenia się,a chodzi przecież o to by bracia pojednali się,nie wiem na
      jakim tle był konflikt,ale z wypowiedzi żony jednego z nich domyślam się,że nie
      teściowie byli jego zarzewiem.Spróbujcie więc być stroną,która wyciągnie rękę
      po raz ostatni,nawet jeśli brat nie skorzysta z tej ostatniej szansy i nie
      doceni szansy jaką mu dajecie to już jego strata a wy będziecie mogli z czystym
      sumieniem nie odzywać się do niego dokąd on nie przemyśli i nie przyjdzie z
      wyciągniętą dłonią.
      • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 11:25
        po co sie godzic na sile? jaki jest tego sens?
      • Gość: zdx Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 17.08.04, 13:06
        Częściowo teściowie też ponoszą winę bo za każdym razem chcą ich
        usprawiedliwiać .Jak moje dziecko miało w tym roku komunie to osobiście
        wreczyło zaproszenie ,więc dlaczego oni nie mogli?
        Konflikt jest na takim tyle ,że my rodzina 4 os. pacujemy ,nie jest nam lekko
        ale i nie cięzko ,dajemy sobie jakoś rade.a tamci to tylko żerują na teściach
        jak darmozjady, przyjeżdzają co 2gi dzień na posiłki, dostaja siatki z zakupami.
        Ona mam na mysli pannę młoda nie pracuje (pracowała przez półroku),ma 27
        lat ,żadnego wykształcenia (ale to je sprawa).Wkurza mnie to jak moi teściowie
        na nasze pytania odpowiadaja ,że oni są biedni i nie maja.Wg mnie sa bogaci
        skoro mogą pozwolić sobie aby w dzisiejszych czasach można było sobie pozwolić
        na siedzenie w domu. Nam teściowie nic nie pomagaja ,nawet nie zostaną na
        wakacje z dziećmi choć wiedzą ,że nikt nam nie da urlopu 2 miesięcznego.
        Tylko obiecują ,obiecują, kupimy to czy tamto i kończy się wszystko na
        obietnicach. No wiec po krótce opisałam na czym ten konflikt polega
        • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 14:08
          jestes po prostu zazdrosna i zawistna.
          nie obraz sie ale tak to wyglada. z jednej strony oburzasz sie ze oni zeruja na
          tesciach. z drugiej - sama bys chetnie pozerowala, ale nie masz okazji,
          posluchaj: tesciowie maja prawo wydawac swoje pieniadze jak chca! TO ICH
          SPRAWA!!! jesli chca je dac tamtym to Tobie pozostaje tylko i wylacznie
          uszanowac ich decyzje i siedziec cicho. Tym bardziej ze to sa tesciowie a nie
          TWOI rodzice. jak Ty w ogole mozesz sie pytac swoich tesciow o pieniadze? jak
          Ci nie wstyd? wiem, zaraz napiszesz ze im nie wstyd, ale przeciez sama brata
          meza i jego zone za to potepiasz. Wiec jak? Jak tamci biora to zle ale jak Ty
          bys dostala to wszystko cacy? Filozofia Kalego?
          Tesciowie nie zostaja z dziecmi na wakacje? To Twoje dzieci, jak je planowalas
          trzeba bylo o tym pomyslec. Gdzie jest napisane ze dziadkowie maja wyreczac
          rodzicow? gdzie jest napisane ze maja obowiazek pomagac?
          Sama mam dziecko, organizujemy dyzury z kolezankami, werbujemy do opieki
          starsze dzieci z podworka do opieki, placimy sasiadkom = wspolnie, bo wtedy
          taniej. Nikt nam nie pomaga, tesciowie czasami wezma dziecko na tydzien w
          czasie wakacji. Podkreslam: czasami! Nigdy nie dostalam zadnej finansowej
          pomocy od tesciow, nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby poprosic albo wrecz
          zadac. Spalilabym sie ze wstydu.
          Dorosly czlowiek musi umiec sobie radzic. Jesli dostanie pomoc - super, ale to
          jest tylko dobra wola pomagajacego a nie obowiazek jak Ty uwazasz.
          Wyrzuc z siebie dziewczyno ta zawisc bo to koszmar.
          Zatruwasz zycie i sobie i innym.
          Jak przestaniesz o tym myslec od razu poprawi Ci sie nastroj.
          • aga00007 Re: konflikt rodzinny 17.08.04, 14:42
            Może zamiast dusić niezadowolenie w sobie porozmawiać z teściami,widzę,że to
            chyba oni są najbardziej winni temu konfliktowi między braćmi,nie zgadzam się z
            przedmówcą w całości,napewno najlepiej liczyć na siebie ale też uważam,że
            rodzice nie powinni robić różnic między braćmi,to chyba logiczne,że rodzina z
            dwójką dzieci bardziej potrzebuje pomocy rodziców(nie mam na myśli tylko
            finansów)niż para,która dopiero będzie rodziną,moim zdaniem duża jest wina
            teściów ,że wyróżniają jednego z synów.
            • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 14:51
              aga> nawet jesli w ogolnym rozumieniu tesciowie sa niesprawiedliwi to maja do
              tego prawo.nam sie to moze podobac lub nie ale to ich wolny wybor. wiesz, nie
              wiadomo jak ci bracia sie odnosili do rodzicow, jaki byl ich stosunek do zycia
              etc etc.
              wiesz, milo jest jak rodzice pomagaja, oczywiscie, ale zauwaz ze autorka maila
              uwaza ze jej sie NALEZY!!! ma postawe roszczeniowa, a poza tym oburza sie ze
              tesciowie postepuja w wybrany przez siebie sposob. wiesz, gdyby napisala : jest
              mi przykro, ale ona kipi zloscia i zawiscia. I w takiej sytuacji zastanawia sie
              czy isc na slub ludzi ktorych nie lubi. Pogardza narzeczona szwagra, wyraza sie
              o niej bardzo niepochlebnie i zastanawia sie czy isc na JEJ wesele. cos sie tu
              kupy nie trzyma.
              • aga00007 Re: konflikt rodzinny 17.08.04, 15:15
                A może ona po prostu ma olbrzymi żal do tych teściów,bo właściwie nie wiemy nic
                o konflikcie braci,konflikt między nimi to po prostu rodzice,którzy jednego
                traktują dobrze a drugiego wcale,znam takie przypadki,wiem ,że to bolesne
                • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 15:36
                  ale ona zle wyraza sie o narzeczonej,
                  do tesciow ma pretensje i zastanawia sie czy pojsc na wesele.
                  generalnie dziewczyna przedstawia postawe roszczeniowa a to
                  podstawowy blad bo NIC jej sie nie nalezy.
                  • Gość: zdx Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 17.08.04, 15:59
                    Aga ma rację.
                    Nioma,moze ja tez nie jestem bez winy.
                    Ale jakbys sie czuła gdybyś słyszała za każdym razem od teściów obojętnie co
                    sobie kupimy : np samochód to wiecznie jest krytyka- co wy kupiliście jaki
                    złom?, albo jak wy mieszkacie- powinniście zrobic remont łazienki.itp. A my
                    żyjemy tak jak potrafimy i na ile nas stać.
                    Dlaczego teściowie nie powiedza tego samego 2giej stronie - dlaczego nie
                    wypędzą tego darmozjada do pracy, gdyby nie starczyło im na chleb to moze ona
                    by sie wzięła za robotę . a wiesz co ostatnio powiedziała, że ona nie bedzie
                    pracowac bo to nie ma sensu pracowac za marne pieniądze. Mój maż od jakiegoś
                    czasu też nie ma ochoty tam chodzić to widać ,moje dzieci również i to nie
                    dlatego że ich buntujemy, ale dlatego,ze nie czuja ciepła od babci i dziadka.
                    Za to moich rodzicow uwielbiaja. Nie jestem zawistna i zazdrosna,nie uważam,że
                    nam sie tez nalezy ,ale jak w każdej rodzinie (obserwuję u kolegów i kolezanek)
                    babcie bardzo pomagaja jeśli nie finansow to wsparciem. Moi nawet nie pamiętaja
                    o tym ,że wnuki maja imieniny i urodziny ,ale za to pamiętaja kiedy ma ich 2gi
                    syn! Pozatym wiesz jak sie ma dwoje dzieci to wydaje mi sie ,że trzeba je
                    traktowac na równi to co napisła Aga). A nie jednemu dac wszystko ,drugiemu nic.
                    Ale oni kiedys też beda potrzebowac pomocy i co wtedy - jak myslisz do kogo sie
                    zwrocą?
                    Ja wiem ,że wina leży po obu stronach.

                    • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.chello.pl 17.08.04, 21:36
                      to ze jest to przykre i niesprawiedliwe - to prawda i rozumiem, ale nie da sie
                      zmienic ich postepowania bo maja do tego prawo.
                      ja wyznaje polityke - gdzie mnie nie chca tam sie nie pcham. Mam bardzo podobna
                      sytuacje w rodzinie i.... juz dawno nie utrzymuje kontakty z tymi ktorych
                      poglady na zycie sa delikatnie rzecz ujmujac skrajne od moich. Sa to ludzie
                      jawnie okazujacy pogarde tym ktorzy nie sa bogaci (sami dostali wieeeeeeelkie
                      pieniadze od tesciow), lubiacy dawac dobre rady, lubiacy sie wtracac i tak
                      dalej. Przestalam z nimi sie spotykac na rodzinnych imprezach, nie komentuje,
                      nie wnikam w ich zycie i zyje swoim. Moja mam na przyklad stara sie ciagle
                      naprawiac stosunki i co? Wielkie gie za przeproszeniem, tylko sie stresuje a do
                      tamtych i tak nic nie trafia. Wiec po co?
                      Trzeba to najzwyczajniej w swiecie olac. Jak piszesz, nawet Twoje dzieci za
                      nimi nie przepadaja. Ty tez nie. A wiec zakoncz znajomosc i juz. Masz wlasnych
                      rodzicow, dzieci maja w nich dziadkow. Jesli bedziesz unikala kontaktow - nie
                      dasz nikomu okazji do krytykowania Ciebie i Twojej rodziny, nie bedziesz sie
                      sama denerwowac, nie bedziesz zazdroscic tamtym. Moze wczesniej uzylam zbyt
                      mocnego slowa - zawisc, ale na pewno jest tu zazdrosc. Taka ludzka, ze tez by
                      sie chcialo. Ale sie nie da. Olej ich dziewczyno, olej ich slub i caly ten ICH
                      swiatek. Niech sobie zyja, a Ty zyj swoim zyciem i swojej rodziny.
                      Najwyrazniej tesciom na was w ogole nie zalezy. Odplac tym samym.
                      A jak juz znikna z Twojego zycia to na pewno lepiej sie poczujesz - tego Ci
                      naprawde szczerze zycze.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: zxd Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 18.08.04, 10:07
                        A co mam zrobic jeśli mój mąż ( a jestem pewna w 100 %) w ostatniej chwili
                        powie ,że chce abysmy poszli? Czy jako jego zona powinnam pojść czy niech idzie
                        sam ,skoro nie ma godności i honoru?
                        Jego rodzina jest bardzo zżyta ,często się spotykaja na przyjęciach,utrzymują
                        bliskie kontakty.
                        • Gość: kiwi Re: konflikt rodzinny IP: *.chello.pl 18.08.04, 10:22
                          Ja bym zaproponowała niepracującemu braciszkowi, zeby zamiast wykorzystywać
                          teściów, do nas wpadali np. 2 razy w tygodniu na obiad. Co prawda późno, bo
                          pracujemy, i nie tak wystawnie, bo nie zarabiamy wiele, ale przecież rodzina
                          powionna sobie pomagać... A na każdym spotkaniu wręczałabym plik ogłoszeń o
                          pracy z Gazety Wyborczej albo innej. I jeszcze na te obiady zapraszałabym też
                          teściów. Pewne sprawy trzeba stawiać jasno nawet, jeśli nie mówi się o nich
                          wprost. Ciekawe, jak szybko zrezygnowaliby z obiadków u nas i jaki podali
                          powód, a to juz byłby doskonały początek porządnej rozmowy z teściami na temat
                          tego, jak takie "niańczenie", jakie oni serwuja, odbiera ich włąsnemu synowi
                          motywację do tego, by wreszcie zrobił coś ze swoim życiem.
                          • Gość: zxd Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 18.08.04, 11:04
                            małe sprostowanie.
                            Brat mojego męża pracuje ,ale zarabia niewiele ( dorabia tez dodatkowoO, wiec
                            nie można powiedziec jest osobą pracowitą.Ale to co on zarobi to wyda na
                            świadczenia ( czynsz,światło itp).
                            Natomiast przyszła jego zona nie robi nic a co najgorsze to nie chce szukac
                            pracy, no bo po co pracować.
                            Wkurza mnie tylko to ,że 2 braci jest przez to w konflikcie (NIERAZ DOCHODZIŁO
                            DO POWAŻNYCH KŁÓTNI WŁAŚNIE NA TYM TLE) , a jeszcze po srodku stoją teściowie,
                            którzy zamiast uciąc wszelką pomoc i spowodować ,że zostanie ona zmuszona do
                            tego zeby szukać pracy ( to by było oczywiscie dla ich dobra), przyklaskuja im
                            pomagajac, żywiąc itp.A najgorsze stwierdzenie które pada z ich ust to takie,
                            że oni SĄ BIEDNI!!!
                            Czy to nie jest śmieszne?
                            Do tego wszystkiego ona zgrywa wielka Panią ( a tak naprawde to mało soba
                            reprezentuje, wykształcenie zawodowe, komputer nie, język nie)
                            • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 11:16
                              dlaczego ich tak krytykujesz?
                              wez trcoche wyluzuj, przestac z ta zloscia.
                              coz tego ze ma wyksztalcenie zawodowe i nie
                              zna jezykow?
                              Ty masz doktorat i znasz biegle kilka? To gratuluje,
                              ale nie wszyscy musza byc wyksztalceni. Brat Twojego
                              meza dokonal wyboru, on z nia bedzie zyl. A jesli jej
                              sie nie chce pracowac to niech nie pracuje. Kto ci dal
                              prawo do takiego oceniania innych? Przeciez to ich sprawa
                              jak zyja. Ty ich nie utrzymujesz.
                              "do tego zgrywa wielka pania" - zobacz co Ty piszesz. Zla
                              jestes ze Ty chodzisz do pracy? A moze ze tamta jest mlodsza
                              i ladniejsza? Juz sama nie wiem o co tak naprawde Ci chodzi,
                              zadajesz ciagle to amo pytanie: isc czy nie isc? To ja sie
                              pytam: jak mozna pojsc na slub i wesele do kogos kogo sie NIE
                              LUBI, NIE SZANUJE, O KIM SIE MOWI Z POGARDA? moim zdaniem, majac
                              taka opinie o tej dziewczynie NIE MASZ prawa pojsc na to wesele.
                              I nie zdziwilabym sie gdyby ona Cie wyprosila.
                              • Gość: zdx Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 18.08.04, 12:31
                                Nie mam doktoratu.
                                Mam wyzsze wykształcenie,znam 2 jezyki
                                A dlatego ich krytykuję, bo jej nie lubię i nie toleruję!
                                Mój mąz podobnie, ale to bedzie wesele jego rodzonego brata i dlatego ( znając
                                jego i jego rodzinę) myśle ,że mimo tego ,iż zaproszono nas w sposób
                                nieładny ,on będzie chciał tam być!!!( tak dla zasady).
                                Ja takiego zaproszenia nie przyjmuję i też uważam ,że nie powinniśmy tam pójść.
                                Mam tylko jedno i ostatnie pytanie- czy jak on bedzie chciał iść to mam z nim
                                iść (jako jego żona) czy niech idzie sam?
                              • aga00007 Re: konflikt rodzinny 18.08.04, 12:40
                                witam! widzę,że wy cały czs jedno i to samo.Tzn.każda z was jedno i to samo w
                                kółko.Nie wiem ile macie lat ale ja mam chyba trochę więcej i zapewniam was,że
                                zgoda i porozumienie budują a niezgoda i konflikty rujnują,nieraz sama
                                doświadczyłam już,że właśnie tak jest.Pokora,pokora i jeszcze raz pokora.Nie
                                jest sztuką obrazić się na brata i nie pójść na jego wesele ,a jest ogromną
                                sztuką porozmawiać zrozumieć i wybaczyć.To my kobiety tworzymy charakter
                                rodziny,my budujemy ciepło w domu,powiem wam z mojego własnego przykładu:
                                mojego męża siostra to coś podobnego do twojej przyszłej bratowej,zawsze zgrywa
                                biedną oczywiście przed rodzicami i teściami i łapę potrafi zawsze wyciągać
                                gdzie się da,ale niestety los jest złośliwy i do bogactwa tym nie doszła,a
                                lubiła poniżac kogoś kto miał kiedys mniej niż ona,role jednak lubią się
                                odwrócić i tak się też stało,wszyscy których ośmieszała i poniżała maja teraz
                                100 razy lepiej niż ona.Ja osobiście też.Wybaczyłam jej jednak,to biedna
                                dziewczyna,która na wszystko patrzy przez pryzmat kasy i jak jej nie ma nie
                                umie być szczęśliwa,a nie macie pojęcia jak bardzo teraz do mnie lgnie.Dlaczego?
                                bo daję jej ciepło rodzinne i wsparcie.Do tego stopnia,że w tej chwili od kilku
                                juz lat zaprasza mnie z całą moja rodziną na wszystkie święta rodzinne,jada
                                również moi rodzice i są czczeni jak bogowie,że zaszczycili ją swoja
                                obecnością,zapewniam was ,że w życiu się może człowiekowi bardzo zmienić i nie
                                ma co tracić czasu na kłótnie.Brat zawsze będzie ciągnął do brata a winą za
                                niezgodę prędzej czy później obarczy kobiety,czyli najprawdopodobniej swoją
                                żonę.Chciałabym jeszcze dodać,że pomimo tego ,że żyją moi rodzice to lepsze
                                stosunki niż z własną matką(z którą żyję bardzo dobrze)łączą mnie z moją
                                teściową,dzwonimy do siebie prawie codziennie,przyjeżdza do mnie ze 2 razy w
                                tygodniu,pomagamy sobie kiedy trzeba,mówimy sobie prawdę w oczy a mój mąż jest
                                najszczęśliwszym facetem na świecie,bo 2 kobiety najbliższe jego sercu bardzo
                                się lubią(dodam,że moja teściowa jest starsza ode mnie o 38 lat)Spróbuj więc
                                może i Ty trochę inaczej.
                                • aga00007 Re: konflikt rodzinny 18.08.04, 12:50
                                  tak jak już wcześniej mówiłam moje zdanie jest takie:powinniście iść na wesele
                                  brata,wesele minie a wy czsu już nie odwrócicie,brat może mieć całe życie
                                  pretensję,że nie byliście na jego weselu,zadzwońcie pod pretekstem prezentu czy
                                  jakimś innym i spróbujci spokojnie pogadać,powiedzcie spokojnie,że jest wam
                                  przykro,że nie wręczyli osobiście zaproszenia itp.A do tej dziewczyny się tak
                                  nie zniechęcaj od samego początku,może za jakis czas wasze stosunki jako
                                  bratowych się ułożą,bądż mądrą kobietą,tego Ci życzę.
                                  • Gość: nioma Re: konflikt rodzinny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 13:09
                                    napisalas ze jej nie lubisz i nie tolerujesz
                                    i glupio sie pytasz czy isc na wesele?
                                    zastanow sie nad soba!
          • Gość: Kathy Re: konflikt rodzinny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.04, 16:23
            Dawno tu nie zaglądałam, a dziś akurat trafiłam na ten wpis i natychmiast
            poprawił mi się humor - wreszcie ktoś kto myśl jak ja!!!
            Oczywiście, że planując rodzinę nie myśli się o tym "co ktoś mi pomoże",
            albo "co ktoś mi da" - bo to bzdura, BO TO JA ZAKŁADAM RODZINĘ I TO MOJA
            ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!! Teściowie, czy rodzice, ktokolwiek zresztą, nic nie muszą.
            Oni mają własne sprawy, rodziny, nawet jeśli wychowali już dzieci, a ze swoimi
            pieniędzmi niech robią co chcą. Nawet jeśli będą je wywalać przez okno z
            autobusu - bo to ICH pieniądze.
            Jak ja nieznoszę tej filozofii "wszystko się należy". I liczenia kto co
            dostał.... Wysypki dostaję poprostu!

            Miło, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty
            Dziękuję nioma!
    • Gość: zxd Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 08.09.04, 10:21
      Wyobrażcie sobie ,że wczoraj brat mojego męza zadzwonił do niego i zaprosił na
      wesele ( po rozmowie kolejnej z teściami).Śmieszne i wymuszone. Nie bardzo chce
      nam się iśc,ale w takiej sytuacjii nie mamy wyjścia i pewnie pójdziemy.
      Ja tak naprawde to nie mam ochoty iść ale głupio teraz powiedzieć nie pójdę.
      zostaniemy do 12 i spadówa do domu.

    • Gość: zdx Re: konflikt rodzinny IP: *.research.novo.dk 23.09.04, 15:40
      Te wstrętne darmozjady wymysliły rzecz następującą:
      - oni nie pojada do ślubu samochodem marki...(sam.luksusowy) tylko musi to być
      taki a taki ( maja upatrzony)
      -dostali obraczki do przerobienia( wykorzystanie złota) -nie oni musza miec
      nowe!!!
      -nie chcą zwykłych zdjęc od fortografa tylko SESJA zdjęciowa (ok 1000 zł koszt)
      -fotograf i kamerzysta całą noc!!!
      A kto ma za to zapłacić?- tesciowie.
      Ale chyba nareszcie poszli po rozum do głowy bo odmówili. Powiedzieli jak
      chcecie to czy to to zapłaccie sami.Prawie ,że sie obrazili,a przynajmniej
      wykazali swoje niezadowolenie!
      Ta krowa niepracująca - mamusia dała jej pieniądze na sukienke ale już na
      pelerynke nie bo nie ma, to ona przyszla do mojej tesciowej i powiedziała, że
      jej szkoda pieniedzy!!- mysląc pewnie ze da teściowa.
      Boże jak ja jej nienawidze -to chodzacy 27 letni darmozjad, który uważa sie za
      wielka Pania a jest kompletnym zerem!!!
      Nawet ją olewa jej własna matka która wogóle ma wszystko w dupie jesli chodzi o
      wyglad córki i przyjęcie. Ale z drugiej strony co sie dziwic skoro ona taka
      beznadziejna. Siedzi w domu nic nie robi, żadnych obowiązków ale wymagania to
      ma. Niech się weżmie do pracy !!!!
      • Gość: zenada Re: konflikt rodzinny IP: 195.94.196.* 23.09.04, 16:10
        kurwa, jak w tandetnej telenoweli... :)))

        daj znac jak bylo na weselu, buahahaha :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka