Dodaj do ulubionych

rocznik 1971

    • Gość: aga Re: rocznik 1971 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 22:59
      Podstawówka była cudna. wszyscy w fartuszkach i juniorkach oraz "dżinsach"
      marki Odra. Na przerwach biegaliśmy do sklepu obok szkoły, żeby zobaczyć, czy
      nie "rzucili" masła. Kupowaliśmy ćwiartkę chleba i oranżadę w proszku albo
      landrynki na wagę. W zimie wszyscy nosili nieśmiertelne Relaxy. Kto nie słuchał
      listy w Trójce, był towarzysko do bani. W pokoju obowiązkowo plakaty z
      piosenkarzami z sobotniego "Dziennika ludowego". Nie miałam żadnych luksusów w
      domu, ale rodzice zawsze mieli dla nas czas, w odróżnieniu od nas, którzy nie
      mamy już nawet czasu na życie, tylko na pracę. Miałam jeszcze troje rodzeństwa
      i uwielbialismy, jak wyłączali światło, bo wtedy rodzice bawili się z nami w
      chowanego i spaliśmy wszyscy razem w jednym łóżku ,tyle że w poprzek ,żeby się
      zmieścić. Było cudownie i ciasno. Rok 1989 mi umknął, bo przeżywałam pierwszą
      miłość.Maturę zdawałam w 90roku. Potem były studia, w czasie których zaczęłam
      pracę, dlatego mam już niezły staż. Nigdy nie zamierzałam robić kariery, bo od
      tego człowiek ma wrzody i musi być na diecie, a ja lubię zjeść:)) Mam zwyczajną
      pracę, którą na dodatek lubię i ona lubi mnie. Zyję powoli i spokojnie,
      wychowuję trzech synów, ale bez fanaberii, raczej normalnie. Powtarzam wraz z
      nimi ścieżki, którymi prowadzili mnie rodzice- chodzimy sobie do biblioteki dla
      dzieci, w której wypozycza im książki pani, która pamięta mnie z warkoczykami,
      tylko że teraz jest to biblioteka skomputeryzowana i chłopcy mają specjalne
      karty, na wakacje jeździmy w góry, a jak chcą coś słodkiego robię im wafle wg
      przepisu mamy. Byłam już bezrobotna, ale przeżyłam piekąc ciasta na zamówienie
      i sprzątając biura. Ostatnio na spotkaniu klasy z liceum okazało się, że
      wszyscy jesteśmy fantastycznie zwyczajni i nikomu palma nie odbiła. Dlatego
      uwielbiam i pozdrawiam swój rocznik- ja jestem czerwiec 71 wspaniałe, upalne
      lato. Mąż twierdzi,że smakuje wybornie.
    • Gość: anika71 Re: rocznik 1971 IP: *.gdynia.mm.pl 19.07.04, 00:04
      Ale fajny watek!
      Co pamietam?
      Dzieciństwo i szkoła podstawowa.
      Wczasy rodzinne z zakładu pracy, kolonie co roku w tym samym miejscu nad
      śmierdzącym Zalewem Wiślanym: apele rano i wieczorem, gimnastyka, dyżury na
      stołówce, cisza poobiednia i raz w tygodniu prysznic zbiorowy dla całej grupy.
      Kto by dziś posłał dziecko na takie wakacje? Mi sie podobało.
      Pamiętam kartki na czekoladę, jedna tabliczka na miesiąc - miała 28 kosteczek,
      starałam się jeść codziennie jedną ale czekolada zawsze kończyła się szybciej :-
      ((
      Słuchałam listy przebojów trojki od 50 wydania, wygrałyśmy z koleżankami
      wejściówki na koncert Lombardu ale mnie rodzice nie puścili bo miałam 13 lat, a
      marek Niedźwiedzki czekał, nidy im tego nie zapomnę :-)) Pierwsze piosenki
      nagrywałam jeszcze na magnetofon szpulowy ZK-cośtam, w siódmej klasie rodzice
      kupili mi kasprzaka. kasety były do kupienia w Pewexie, w zwykłym sklepie
      tylko ,,stilon gorzów" spod lady. Na bazarach były do kupienia (za
      astronomiczne kwoty jak na gazetę)stare numery Bravo przywozone z Niemiec,
      nigdy nie było mnie na nie stać, zadawalałam się zdjeciami wycinanymi z ,,Na
      Przełaj" i ,,Razem"
      Liceum 1986-90
      Dekatyzowane dżinsy, farbowanie ciuchów, dezodorant Basia (zielony w butelce,
      dobrze jeśli była z atomizerem), pamiętam że w 1989 w czasie wyborów robiłam
      prawo jazdy. Pamiętam wino marki wino (1 butelka na 8 osób) wypite w wielkiej
      konspiracji na biwaku klasoywym, to były emocje. Później studniówka, na sali
      gimnastycznej, wszyscy ubrani na biało-czarno-granatowo, bawiliśmy się do rana.
      Studia 1990-95
      To były najlepsze lata, mieszkanie w akademiku, wszyscy pomagali sobie nawzajem
      żeby tylko odsiew po pierwszym i drugim semestrze był jak najmiejszy, pisaliśmy
      ściągi na zbóje i egzaminy i przemycaliśmy na salę, nie było takiej konkurencji
      jak teraz. Nie miałam stypendium socjalnego, żyłam skromnie ale to nie było
      ważne.

      Nie załapałam się na wielką karierę zawodową. Po studiach ze względów
      rodzinnych musiałam wrócić na prowincję, zresztą mój kierunek studiów nawet w
      latach 90-tych nie gwarantował dobrej pracy i godziwych pieniędzy, to chyba
      jedyny wybór, którego w życiu żałuję. Jednak nie ma co narzekać, mam rodzinę (3-
      osobową, ale chyba nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego zdania), mieszkanie,
      samochód, mam co wpisać do CV.
      Czasami boje się o moje dziecko, czy dobrze je wychowuje? Czy z wartościami,
      jakie chcemy mu wpoić odnajdzie się w świecie swoich rówieśników, w szkole,
      pracy, we wszechobecnym wyścigu szczurów? Ja sama nie wiem, czy się odnajdę za
      pare lat.
    • Gość: ak Re: rocznik 1971 IP: *.crowley.pl 19.07.04, 15:36
      Hej, rocznik 1971, matura 1989 sie kłania... ;)
      super watek, nie czytalem wszystkiego dokladnie, braki czasowe (siedze w pracy)
      ale az sie łza zakrecila... w ciaglym pedzie i pospiechu czlowiek zapomina co
      kiedys bylo wazne i jak piekne moga byc wspomnienia..
      Do szczegolowej lektury wroce w domu, a na razie pozdrawiam wszystkich z 1971
      (i okolic)!
      • chochlik5 do atomq matura 89 20.07.04, 08:44
        Twoja wiadomość dotarła na adres >platakis@lublin.mm.pl. Czekam na adres.
        pozdrawiam
        • Gość: matura'89 Re: do atomq matura 89 IP: 5.5R* / 212.253.2.* 20.07.04, 19:45
          Dziekuję, maila z danymi już wysłałem.
          Pozdrawiam,
          matura'89
    • Gość: forever young Re: rocznik 1971 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 13:12
      Kłania się już od miesiąca 33 latka. Matura ad 1990. Szalone czasy carmenów i
      wódki Baltic. Wyjazdy pod namiot, zajebista sprawa. Nie poszłam na studia, nie
      mogłam zanelźć nic dla siebie - znalazłam pracę. Doszłam do czegoś, uzupełniam
      studia i nadal czuję się młodo. Spotykam rówieśnice z trójką dzieci i nie mogę
      uwierzyć że jarałyśmy razem w kiblu na przerwie. Ułozyłam sobie życie z fajnym
      facetem i mam z nim cudną córkę. Tylko czegoś mi w życiu brak, chyba motywacji,
      myślę że jesteśmy pokoleniem ani stąd, ani stamtąd. Przełomowym. Wielu moich
      kolegów i koleżanek nie poszło na studia, nie potrafiło znaleźć się w nowej
      rzeczywistości...
      • Gość: matura'89 Re: rocznik 1971 IP: 5.5R* / 212.253.2.* 20.07.04, 19:49
        Brak motywacji?
        A córka (no i mąż oczywiście :-) to nie wystarczająca motywacja i radość życia?
        U mnie zdecydowana większość z klasy "poszła" i dostała się na studia ale nie
        wszystkim się potem ułożyło tak w życiu zawodowym jak i osobistym. Pewnie, że
        ze studiami trochę łatwiej w życiu ale to nie znaczy, że studia=szczęście.
        Pzdr.
        • Gość: chochlik Re: rocznik 1971 - Matura 89 IP: *.lublin.mm.pl 20.07.04, 23:37
          Jutro wysyłam ksiązkę.
          Co z tą motywacją? Jezeli załozyłaś rodzinę to tym samym zobowiązałaś się do
          troszczenia się o nią. Jezeli rozsadza Cię nadmiar enrgiiu to możesz wyznaczyć
          sobie dodatkowy cel. Np. pomaturalne studia zaoczne pozwalajace na podniesienie
          swoich kewalifikacji, zdobycie szans na niezależność materialną, jezeli nie dla
          siebie to dla dziecka. Wiecej wiedzy, szersze horyzonty to kapitał, który można
          przekazać dziecku w procesie wychowawczym. Dziecko jest dumne, jeżeli może
          pochwalić się, że ma dzielną mamę. pozdrawiam
          • Gość: forever young Re: rocznik 1971 - Matura 89 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 12:36
            Toż czynię, zapisałam się na magisterskie:-)) Ale chodzi mi o jakiś taki brak
            ambicji, czy brak jakichś dalekosieżnych celów. Chodziłam do dobrego liceum w
            Krakowie a moje rówieśnice w większości to matki polki, sporo z nich na
            wiecznym zasiłku. To mnie zastanawia.
            • Gość: chochlik Re: rocznik 1971 - Matura 89 IP: *.lublin.mm.pl 21.07.04, 14:17

              Odpowiadasz na :
              Gość portalu: forever young napisał(a):

              > Toż czynię, zapisałam się na magisterskie:-)) Ale chodzi mi o jakiś taki brak
              > ambicji, czy brak jakichś dalekosieżnych celów. Chodziłam do dobrego liceum w
              > Krakowie a moje rówieśnice w większości to matki polki, sporo z nich na
              > wiecznym zasiłku. To mnie zastanawia.
              Moja miła. Dalekosiężne planowanie i stawianie sobie konkretnego celu w życiu
              jak nie ma się kapitału to w obecnych czasach nie zawsze jest realne. Gdy
              poprostu trzeba szukać pieniążków na codzienne, pospolite wydatki to trzeba
              brać to co jest w zasięgu ręki i co można wykonać. A czasem może los się
              odwrócić i mając wymagane wyższe kwalifikacje i ważny papierek można w locie
              złapać okazję i nawet przekwalifikować się Nie odrazu człowiek staje się
              dyrektorem. Miałam znajomą, która start na wyższe studia medyczne zaczynała od
              pracy w pralni szpitalnej. Pracując w magazynie i zaopatrzeniu i ucząc się
              zaocznie zdała maturę. Później praca w laboratorium, w charakterze laborantki w
              laboratorium klinicznym i studia. Doszła do stanowiska Dyrektora przychodni
              specjalistycznej, niestety już nie żyje. Na dodatek była samotną matką. Do
              pewnego okresu korzystała z pomocy swojej matki. Jesteś młoda i wiele w Twoim
              życiu może się zdażyć, tylko trzeba w siebie wierzyć. Pozdrawiam.





              -

              Poleć ten adres swoim znajomym | Ustaw ten serwis jako Stronę Startową |
              Dodaj tę stronę do Ulubionych | Zgłoś problem lub błąd

              --------------------------------------------------------------------------------

              Gazeta.pl: Wiadomości • Gospodarka • Sport • Praca • Dom • Auto • Film •
              Kobieta • Twoje miasto • Ogłoszenia
              Czat • Forum • Katalog • Poczta • Randki • Usenet +wszystkie serwisy


              --------------------------------------------------------------------------------

              Copyright © Agora SA • O nas • Informacje prasowe • Reklama u nas •
              Ogłoszenia • Ochrona prywatności • Kontakt • Mapa serwisu

    • behemot.to.kot pozdrawiam rówieśników i nie tylko 22.07.04, 15:33
      za jakieś trzy godziny będę mógł powiedzieć - jestem na tym padole dokładnie 33
      lata.

      niestety w tej chwili nie mam czasu na podsumowania.
      cieszę się, że całe dorosłe, pełnoletnie życie spędziłem nie w prl-u. cieszę
      się, że wcześniej załapałem się na te kilka lat prl-u, bo mam jakąś świadomość
      tamtych czasów. nie tęsknię za tym, co było wtedy, przed 1989. (no może trochę
      za tymi beztroskimi wypadami w góry, za kąpielami w lodowatej Olzie i za
      kilkoma jeszcze takimi - czyli krótko: dzieciństwem i młodością)
      jeszcze jedno za czym tęsknię z prlowych czasow, to te sztuczne ognie, które mi
      zawsze w urodzinowy wieczór serwowali, za zupełne friko (hehe)

      poza tym jestem szczęśliwy, że jestem tu i teraz. zastrzegam, że ze mnie żaden
      pieprzony optymista, ani nie wygrałem wczoraj w totka. myślę, że życie teraz
      jest po prostu ciekawsze i bardziej kolorowe. i nie mam na myśli tylko półek
      sklepowych, choć to też. kolorowo i ciekawie jest w zestawieniu z tamtą
      szarzyzną, brakiem możliwości, brakiem wyboru. to mnie cieszy.
      nie cieszy mnie, że klasa polityczne jest jaka jest i że robią z naszym
      państwem, co robią. ale to oczywiście zupełnie inna historia... (choć też nie
      do końca)

      pozdrawiam z nadzieją, że upiję się dziś na wesoło, a jutro nie będę
      miał...tzn. jutro też będę wesoły.
      btk
    • Gość: do gory Re: rocznik 1971 IP: *.bchsia.telus.net 31.07.04, 06:36
    • dziewiarz FANTASTYCZNY POST. 31.07.04, 07:12
      Rocznik 1971.
      Podstawowka skonczona w 86,pierwsza alkoholowa libacja juz chyba w 87 (Wodka
      Stolowa )
      Mieszkajac na poludniowym zachodzie Polski mialem tylko rzut kamieniem do
      Niemiec,Chechoslowacji i Budapesztu.Ah,coz to byly za czasy !!
      Wyjazdy letnie do Lesnej i nad jezioro Otmuchowskie - prowiant byl podstawa
      gdyz w sklepach zazwyczaj zialo pustka.
      Ogniska przy muzyce Joy Divison,Dead Can Dance,New Model Army,Clan of Xymox.
      Pierwsza butelka Grolscha z Pewexu tak mnie zachwycila,ze zadzwonilem do kolegi
      w drugim koncu miasta aby przyjechal na pol szklaneczki (byl za 30 min)
      Co jeszcze pamietam z poznych lat 80`s to to,ze nikt nie kradl samochodow.
      U mnie w bloku (na 30 mieszkan) bylo moze 4-5 samochodow
      Brak piwa w restauracjach i sklepach.
      Piwo jak bylo to zazwyczaj z fusami.
      Poniedzialkowe wieczor (godzina 22 )z Romantykami Muzyki Rockowej.
      Pierwsze moje altusy za 90 000 zl - rok 88 lub 89 (pieniadze zarobilem sam)
      Pierwsza wieza Sanyo z Pewexu - prezent od matki - rok 87

      W grudniu 1989 niestety moja mlodosc nagle sie urwala.
      Bedac w 2 klasie technikum (skonczylem wczesniej 2 letnia zawodowke)budowlanego
      wyjechalem z szarej Polski w ktorej nie widzialem kolorowych perspektyw.

      15 lat pozniej mam wyrzuty ,ze wyjechalem.
      Materialnie zyje lepiej niz 90% moich rowiesnikow w Polsce.
      Skonczone tutaj studia,niezla praca,nowy samochod
      Ale ciagle jestem obcy.
      • Gość: Jakub Re: FANTASTYCZNY POST. IP: *.lublin.mm.pl 31.07.04, 15:29
        Już myślałam że wątek umarł śmiercią naturalną, a tu proszę. nie jest tak źle.
        Dobrze byłoby gdybyście bez żenady podali (państwo - miasto)w którym
        znaleźliście swoje miejsce do życia. Pozdrawiam.
      • Gość: Dusza Re: FANTASTYCZNY POST. IP: *.dip.t-dialin.net 22.10.04, 00:12
        Hi,
        no tak jak przeczytalam Twoj tekst, to tak jakby opisywales czesc mojego zycia.
        Muzyka, muzyka w Trojce i pod koniec ´89 roku wyjazd. Jakos borykam sie ze
        wszystkim, z tym "nowym" swiatem, okolicznosciami i jedno wiem, ze jak zmienie
        kraj zamieszkania to wroce do Polski wzglednie juz nigdy nie zdecydowalabym sie
        na wyjazd w wieku 18-tu lat z kraju. To jakby wyszarpano czesc mnie, a rana
        jeszcze sie nie zaleczyla...

        Pozdrowienia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka