l.i.l.a.b.a.j.ona
17.09.12, 19:29
A może raczej czego nie ma (patrz rozmiar biustu), więc musi sobie użyć.
Zakładając jednak, że w grę wchodzi podejście czysto racjonalne powiedzieć trzeba, że w porównaniu z Figurą, Piotrowska to lafirynda emocjonalna - byle jak, byle komu, przy pierwszej lepszej okazji sprzedać się emocjonalnie. Okazja iście wspaniała, bo przecież tego jeszcze nie było, żeby jakaś celebrytka wyskakiwała nagle z takim oto wyznaniem.
A wyskoczyła, bo stało się coś, co ją do tego nieźle popchnęło. Do tego stopnia, że zaliczyła od razu kilka etapów terapii, więc trzyma się na tyle dobrze, że może o tym mówić całkiem spokojnie obcym osobom.
Nie kuma Piotrowska podstawowych mechanizmów zniewolenia emocjonalnego poprzez krzywdę fizyczną? Oj, nie.
Cóż, widać Piotrowska niewiele potrafi na polu rozumienia motywacji międzyludzkiej, bo choć robi co może by w mediach zaistnieć, jej rola sprowadza się roli publicznej złośnicy.
Celebryci to też ludzie a żądzą kobiety skrzywdzonej duchowo jest chęć wskazania światu palcem na kata-oprawcę.
Ma się zamknąć w swoim wstydzie? Dać zaszczuć jeszcze bardziej by za nią biegali paparazzi żądni powodów rozstania?
Masakra, nie Piotrowska.
Kasia jest z zawodu aktorką, więc uśmiech numer 5 dla publiczności po kolejnej kłótni w domu musiał być jak "bułka z masłem".