Dodaj do ulubionych

Poród we dwoje. TAK, czy NIE ?

    • Gość: iza Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.05, 18:21
      jestem matka dwojki dzieci,przy pierwszym porodzie byl maz przy drugim oboje
      stwierdzilismy,ze urodze sama i bylo mi latwiej!Mysle:nic na sile!
    • pajesia Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? 08.07.05, 22:23
      ja chciałabym zabrać męża na czas oczekiwania przed "godziną W" - by był ze mną,
      odwracał uwagę od bólu, a gdy będzie "coś nie tak" - sprowadzi pomoc.
      To z jednej strony.
      Z drugiej - mąż bardzo przeżywa bardzo wszelkie moje dolegliwości : mówi, ze gdy
      mnie coś boli, to boli też i jego.
      z trzeciej natomiast strony - decyzja co do formy rozwiązania mojej ciąży będzie
      podjęta tuż przed porodem. Wiele będzie zależało od ułożenia dzieci (ciąża
      bliźniacza) oraz ich formy fizycznej.
      Więc mam dylemat - zmuszać (czytaj: przekonywać na tak), czy ustąpić, by nie
      brał udziału.
      Zobaczymy jak wyjdzie.

      Będę szczęśliwa, jeśli będzie mógł czekać ze mną. Nie musi być przy mnie w
      czasie II fazy porodu - przypuszczam, ze wówczas będzie wokół mnie duży tłum
      lekarzy i pielęgniarek, a salki porodowe są malutkie, więc nie ma potrzeby, by
      mąż przeszkadzał. No i nie ma potrzeby by równie mocno jak ja przeżywał
      ostatnie, najmocniejsze bóle parte.

      Chyba, że będę mieć CC, więc tu już sprawa przesądzona, że będzie czekał na
      korytarzu.
    • Gość: Janosik Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: *.dyn.optonline.net 08.07.05, 22:31
      Hej, Moja Jagna kazala mi byc na porodowce i bylem. Nic w tym zdroznego, ani
      ona ani ja nie widziol.
      A Juniorek Janosik urodzil sie ku chwale tatusia i mamusi.
      To czego Jagna czy Jo miali bysmy sie wstydzic?
      Cos wy tu dziewki nie wiecie co gadacie.
      Jak nasze mlodziaki rodzily sie na Hali to mezowie tez je odbierali i dalej
      kochali swoje baby.
      Hej Kobity westa sie za ugotowanie waszemu staremu dobrego jadla a sam on
      bedzie was jesce bardziej milowal bo zawse to przez zoladek do serca.
      I kobitki przestancie pisac te farmazony o tym czy bedzieta piszczec przy
      rodzeniu bo to wsystko malo wazne. A zreszta to przeciez i tak pisczycie 9
      miesiecy wczesniej.
      Zostancie z Bogiem
      Janosik
    • Gość: maj Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.07.05, 02:13
      ja uczestniczyłem i wydaje mi się, że dobrze się stało. Zresztą, jakoś nie
      mielismy specjalnych wątpliwości, że rodzimy razem, nie dyskutowaliśmy tak czy
      nie, chyba wydało się nam to oczywiste. Jakoś nigdy nie rozważałem "czy", no bo
      niby gdzie miałbym w tym czasie być i co robić?
      Co do twoich wątpliwości, "że straci ochotę" to nie sądzę, ja nie miałem takich
      problemów. Może dlatego, że w naszym wypadku wszystko poszło sprawnie i szybko,
      ale chyba generalnie nie jest tak, że wokół morze krwi (przy wydalaniu łozyska,
      ewentualnym zszywaniu, faceta nie ma, w tym czasie pilnuje oglądzin dziecka,
      żeby donieść, że ma 10 pkt.)
      Za to, to chyba ważne, żeby ktoś bliski był przy tobie. Żeby na początku jakoś
      zabawić rozmową, a potem rzeczywiście się chyba na coś przydać. Chodzi zwykłą
      praktyczną pomoc (wejśc do wanny, nalej wody, za ciepła za zimna, pomasuj, czy
      wreszcie leć po położną) i bycie razem, kiedy tak wszystko boli. Nie wiem czy
      żonie jakoś to pomogło, że byłem, przytrzymywałem, zagadywalem, pomagałem, ale
      jakoś czułem się tam potrzebny i przy nastepnym porodzie (choć pewno go nie
      będzie) też byłbym. U nas to stosunkwo krótko trwało, ale jak dziewczyny męczą
      się po kilkanascie godzin, to jest to chyba tym bardziej ważne. Chociaż może
      kobieta jest wtedy w takim stanie, że jest jej wszystko jedno? Nie wiem, może,
      bo żona nie twierdziła, ze jakoś jej pomogło, że byłem.
      A i jeszcze uwaga dla twojego faceta: ja się przestraszyłem, jak Hela wreszcie
      wyszła: cała sino czerwona, naprawde myslałem, ze coś nie w porządku (tym
      bardziej, że narodziny miesiąc wcześniej), ale spojrzałem, że położna i lekarka
      nie mają jakiś powaznych min i trochę się uspokoiłem, ale do tej pory to
      pamiętam.
      reasumując, wspólne rodzenie, ani nas od siebie nie oddaliło, ani specjalnie
      nie zbliżyło, ale z mojego punktu widzenia obecnośc była ważna i konieczna, tym
      bardziej, że teraz są po temu możliwości. Nie wyobrażam sboie, że miałbym
      siedzieć pod salą i czekać, jak to było kiedyś. Ciesze się, że byłem przy
      porodzie i szkoda, że pewno więcej nie będę.
    • Gość: kangoor6 Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.07.05, 08:31
      Moda i tyle.teraz w ogole panuje szalony trend na naturalnosc- porody we dwoje,
      karmienie do 30 roku zycia ...:-)))a moze damy sobie na luz i zrozumiemy ze ci
      mezowie ktorzy nie uczestncza w porodach, czy tez "nie rodza z zonami"(boze jak
      ja to lubie rodzilismy bedziemy rodzic..)nie musza byc wcale pozbawionymi uczuc
      psychopatami?Ja nie chce meza przy porodzie.Nie chce.Rozumiemy sie,
      kochamy ..e ..nie ma co wam tlumaczyc nikomu nie musze sie tlumaczyc ze kocham
      i rozumiem meza a tym bardziej ludziom w necie ale uprzedzam komentarze
      sugerujace brak uczuc szacunku itd.Poprostu nie chce.Kiedy mnie boli kiedy
      musze zrobic cos co wymaga skupienia i kondycji on wie ze ja chce byc
      sama.skupic sie na sobie.biegamy razem na dlugie dystanse od lat, uprawiamy
      rozne hm..dosc hardcorowe formy wypoczynku aktywnego i on wie ze jak jestem
      zmeczona to chce byc sama..sama oswoic leki i sama wsluchac sie w organizm.Sa
      lepsze (jak dla mnie) sposoby na okazanie milosci i na milosc do dziecka niz
      wspolne porody i karmienie piersia do poznego wieku przedszkolnego.Zycie nie
      jest tak proste.A argument o ewentualnym kupsku na porodowce jest moim zdaniem
      wazny-nie robie kup przy mezu ;-)) i nie mam zamiaru tego zmieniac.I mowcie co
      chcecie(tylko nie wysuwajmy argumentu o raku bo to dwie rooozne sprawy)
      P.S. swoja droga jakos szkoly rodzenia z malowaniem buziek na brzuchu i
      gadaniem przez trabe do dziecka tez mi jakos hamerykanskim serialem
      zalatuja ,dlatego-dziekuje bardzo.co nie znaczy ze jak ktos chce to nie moze.
      • Gość: xxx Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: 217.64.253.* 09.07.05, 10:05
        Chociaż zasadniczo mam podobne poglądy i nawet rozumiem mocno emocjonalny
        wydźwięk Twojego postu, to i tak najbardziej mi się podoba, że po prostu
        jesteście w tym zgodni i ta decyzja jest kolejnym wydarzeniem cementującym Wasz
        związek. Zastanawiam się tylko, jak by się czuł i co by o tym myślał mężczyzna,
        który widziałby to inaczej, a trafił na kogoś o tak sprecyzowanych poglądach,
        jak Ty. Co oczywiście nie jest i nie powinno być Twoim problemem. Takie sobie
        teoretyczne dywagacje...
      • po_godzinach Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? 09.07.05, 10:46
        Bardzo dziękuję za ten list, może jednak nie jestem jakims dziwolągiem .... i
        niekoniecznie trzeba mi współczuc za to, że podobnie myslę i czuję.
        • po_godzinach errata 09.07.05, 10:47
          oczywiście - współczuc tego ))
          • Gość: agrest Re: errata IP: 217.149.242.* 09.07.05, 16:08
            Droga po godzinach, nie jesteś żadnym dziwolągiem, mnóstwo ludzi myśli
            podobnie, sama znam doskonałe małżeństwo, mąż ze wzruszeniem opowiada o
            niezwykłości chwili, gdy przyniósł do domu dziecko ze szpitala, ale oboje byli
            zgodni, ze ona rodzi sama.
            Jedyne co mnie dziwi w Twojej postawie, to że nie możesz uwierzyć, ze inni mają
            inaczej, nie czują tak jak Ty. Przecież wolność wyboru w tak intymnych sprawach
            jest bardzo istotna. Pozdrawiam.
            • po_godzinach Re: errata 10.07.05, 14:56
              Gość portalu: agrest napisał(a):

              > Droga po godzinach, nie jesteś żadnym dziwolągiem, mnóstwo ludzi myśli
              > podobnie, sama znam doskonałe małżeństwo, mąż ze wzruszeniem opowiada o
              > niezwykłości chwili, gdy przyniósł do domu dziecko ze szpitala, ale oboje
              byli
              > zgodni, ze ona rodzi sama.

              Ja tez znam mnóstwo takich ludzi.

              > Jedyne co mnie dziwi w Twojej postawie, to że nie możesz uwierzyć, ze inni
              mają
              >
              > inaczej, nie czują tak jak Ty. Przecież wolność wyboru w tak intymnych
              sprawach
              >
              > jest bardzo istotna. Pozdrawiam.


              Juz tłumaczę. Może sie źle wyrażałam.
              Nie dziwi mnie, że inni czują inaczej, absolutnie. To oni jakby dziwią sie nam,
              którzy mamy inne zdanie.
              chodzi mi o cos innego.
              Sa tu dwie sprawy:
              1 - niepokoi mnie postawa niektórych, którzy sugerują jakoby ojcowie
              nieuczestniczący w porodzie mieli byc gorszymi ojcami i męzami - to jest duże
              nadużycie i co - czy ojcowie, których dzieci rodziły sie przed 20 laty (nie
              było wtedy porodów rodzinnych) byli nastepnie gorszymi ojcami?
              2 - przyznam, że irytuje mnie postawa niektórych kobiet, które piszą, że NIE
              WYOBRAŻAJĄ SOBIE, jakby miały rodzic same. A co, jakby musiały - nie
              urodziłyby? No i do tego powaznie wczuwam sie w sytuacje samotnych matek, które
              MUSZĄ rodzic same - a czytając takie wypowiedzi na pewno czują sie podle.

              Nie dajmy sie więc zwariować - nie mówmy, że porody rodzinne są lepsze, a te
              solo gorsze. Nie oceniajmy ludzi po tym. Dajmy rzeczywiście ludziom wybór i nie
              wywierajmy presji, jakoby ci, którzy odmawiają rodzenia rodzinnego byli w
              jakimkolwiek sensie ubozsi.

              PS. jakby co, mam całkiem dużego syna, rodziłam go sama i - każdemu dziecku
              życzę takiego ojca.
              • Gość: agrest Re: errata IP: 217.149.242.* 10.07.05, 21:33
                Samotne matki po prostu mają trudniej (Chyba że są samotne z własnego wyboru).
                Trudno coś na to poradzić, że wiele razy będą to dostrzegały.
                Ale wspólny poród nie musi być z mężem, można poprosić mamę, siostrę czy
                przyjaciółkę. No tu już w każdym razie odpada argument o kulturowych
                zwyczajach.

                niepokoi mnie postawa niektórych, którzy sugerują jakoby ojcowie
                > nieuczestniczący w porodzie mieli byc gorszymi ojcami i męzami - to jest duże
                > nadużycie i co - czy ojcowie, których dzieci rodziły sie przed 20 laty (nie
                > było wtedy porodów rodzinnych) byli nastepnie gorszymi ojcami?

                Święta prawda. A i teraz jeśli tata dostanie kataru to ze wspólnego rodzenia
                nici.

      • Gość: agrest Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: 217.149.242.* 09.07.05, 15:57
        Bardzo pięknie. Masz prawo tak chcieć przeżywać swój poród, na szczęscie. Moda?
        Można to nazwać "postępem", tak jak moda na higienę i zdrową, nieprzetworzoną
        żywność.
        Dlaczego jednak chcewsz mi udowodnić, że jestem dziwna/ulegam głupiej modzie/
        chcę robić kupę przy mężu itd?
        Dlaczego akurat w tej dziedzinie można się czepiać, a na przykład tego, czy
        ktoś lubi seks analny już nie, bo to "sprawa intymna"? Tak cie wkurza, ze dużo
        ludzi pisze, że fajnie rodzić razem? Pytanie autora wątku było: TAK czy NIE,
        więc każdy niech pisze , jak jest u niego.
        Karmienie sztuczne jest dość dobre, żeby wychować zdrowe dziecko, ale karmienie
        piersią po prostu jest lepsze dla dziecka. Takie teksty jak ten o karmieniu do
        30. roku wyglądają na wynik jakichś kompleksów. A z porodami wspólnymi jest
        inaczej, bo nie ma żadnych obiektywnych przyczyn, dla których miałyby być
        lepsze. Istnieją tylko subiektywne przyczyny: matka i ojciec uważają, ze to dla
        nich lepsze. I proszę to uszanować.
        • Gość: ludzie.i.koty Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.05, 16:04
          hehehe nie odróżniasz robienia kupy od seksu analnego
          ale cie wkurza, że ktos ma inne zdanie, niz ty hehehe
    • po_godzinach Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? 09.07.05, 12:04
      Tak sobie myślę ... co czułabym, czytając tu wyznania tych kobiet piszących, że
      nie wyobrażają sobie rodzić bez ojców dzieci - będąc samotną matką ...
      Strach sie bać.
    • channach Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? 09.07.05, 12:38
      Gratuluję tym wypowiadającym się na forum mężczyznom , którzy uważają, że ich
      obecność przy porodzie to naturalne wsparcie psychiczne i fizyczne dla kobiety.
      Bo tak najczęściej jest - jeśli partnerzy są dojrzali, mają do siebie zaufanie,
      nie boją się "nieestetycznego" widoku drugiego ciała. Poród to olbrzymi
      sprawdzian dla kobiety, dlaczego ma być wówczas pozbawiona wsparcia najbliższej
      osoby? Czy to, że krzyczy z bólu, nie ma makijażu, jest czerwona i spocona może
      zniechęcić do niej kogoś, kto ją kocha? To już tak bardzo oddaliliśmy się od
      natury, zapomnieliśmy o bólu i fizjologii, że możemy żyć tylko w plastikowym,
      bezproblemowym świecie? Myślę, że poród to dla obojga rodziców jedno z
      najważniejszych i wzbogacających doświadczeń. I drodzy tatusiowie - nie ma co
      wtedy kontemplować krocza, filmować itd., tylko po prostu opiekować się żoną.
    • Gość: ms Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 09.07.05, 13:34
      przeczytałam cały wątek, w czym usilnie usiłowały mi przeszkodzić Heureka i
      Po_godzinach ;)

      dziewczyny, wyluzujcie. łapanie się za słówka nic nie zmieni, bo prawda leży po
      środku: jest to decyzja obojga partnerów, nikt nie będzie wymagał obecności
      przy narodzinach dziecka. chociaż to tak ważny moment, nie jest wyznacznikiem
      jakości ojca, bo niejedna matka chętnie by nie brała udziału w porodzie ;) W
      niektórych kulturach rodząca opiera się o męża siedzącego za nią przez cały
      poród. To, że w naszej kulturze wyglądało inaczej o niczym nie świadczy ale
      niczemu nie przeczy. To, że ciało kobiety jest przystosowane do wydawania
      potomstwa na świat nie zmienia faktu, że psychika mężczyzny nie broni mu
      udziału w tym wydarzeniu, ale doskonale rozumiem kobiety, które na coś takiego
      nigdy by się nie zdecydowały. są tacy/takie, którym bardzo zależy i tacy/takie,
      które nie widzą powodów do ekscytacji czy oglądania.
      Są tu głosy zachwyconych tatusiów i mam, które niekoniecznie chciałyby to
      powtórzyć.

      Tak więc Heureka > mniej bojowej postawy, Po_godzinach > mniej scepytcyzmu :)
      Pozdrawiam
    • narysuj.mi.baranka Ogladanie porodu a natura mezczyzny 10.07.05, 10:28
      Gdybym byla na 100% pewna, ze mnie kocha i chce byc dla mnie wsparciem w kazdej
      chwili oraz gdyby on sam wyrazil na to gotowosc to tak. Ale zamierzam rodzic w
      wodzie a tam na szczescie nikt sie nie poci i nie ryczy, w ogole jest to bardzo
      estetyczny proces (z tego co wiem).
      Ale tak szczerze to uwazam, ze ogladanie porodu, asystowanie przy nim nie lezy
      w naturze mezczyzny.
    • Gość: OCEAN Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: 83.238.210.* 10.07.05, 12:19
      Jeśli oboje uczestniczyliśmy w tworzeniu tego pieknego zycia to dlaczego by nie
      przezywac porodu razem. Niektore kobiety pisza, ze porod to sytuacja intymna,a
      uprawianie milosci to nie intymnosc? Przeciez nowe zycie to owoc milosci, czego
      tu sie brzydzic? My rodzilismy razem, bylo ciezko, bol mnie rozpieral, a K.
      masowal mi plecy, byl przy mnie do konca, potem przecinal pepowine i tulil
      nasza corke jako pierwszy, bo mi sil braklo. Samo zycie, teraz szczescie nas
      rozpiera, ze mozemy przezywac razem doslownie kazda chwile.
      • po_godzinach Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? 10.07.05, 14:17
        Niektore kobiety pisza, ze porod to sytuacja intymna,a
        uprawianie milosci to nie intymnosc?


        Jezeli to jest to samo, proponuje więc filmowac i fotografowac (a następnie
        udostępniać rodzinie) nie tylko porody, ale i poczęcia.
    • turbogenerator Poród masowy 10.07.05, 16:52
      Nie z wlasnego doswiadczenia wiem, ze im wiecej tym lepiej. Przy lózku
      powinnien byc tata, zeby trzymal mame za reke i dodawal otuczy, babcia
      (tesciowa), zeby ocierala mamie pot z czola, dziadek (tesciu), zeby czytal
      bajki, tak azeby dziecko rodzilo sie w atmosferze literatury pieknej. Nie moze
      oczywiscie zabraknac wujka grajacego na akerdeonie (mama tak pieknie wydziera
      sie) i cioci z tortem. Ewentualni braciszkowie oraz siostrzyczki powinny byc i
      robic zdjecia oraz filmy. Oczywiscie nie moze zabraknac sasiada z póllitrówka
      za pazucha, trzeba uczcic tak dostojne narodziny nalezycie. Wszak narodziny to
      pierwse urodziny, wiec nie moze zabraknac tez innych gosci: koledzy taty z
      pracy i kolezanki mamy. Cioci tort tortem narodzinowo-urodzinowym takoz, a na
      torcie czekolada wypisane: 0 lat. No nie?
      • muszek0 no tak 10.07.05, 17:50
        miało być niby śmiesznie a wyszło jak kabaret Pietrzaka.
        ktoś wcześniej porównał pod względem intymności poród do uprawiania seksu. od
        biedy można by sie z tym zgodzić. chciałbyś więc uprawiac przyjemne bara bara
        ze swoją kobietą w takt skocznej polki wygrywanej przez wujka na akordeonie?
        no chyba, że lubisz taki ostry hard core, a to przepraszam.
        • turbogenerator Re: no tak 10.07.05, 21:43
          No i wlasnie mój dorogi ja chcialem przez ta ironie wyrazic moja opinie co do
          porodów grupowych. Wiadomo, zalezy od malzenstwa, niektórzy polubia, inni nie,
          ja jestem raczej sceptyczny...

          " chciałbyś więc uprawiac przyjemne bara bara ze swoją kobietą w takt skocznej
          polki wygrywanej przez wujka na akordeonie ?"

          Hmm, to nnie jest glupi pomysl ;)
    • Gość: heh Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: *.vyx.net 10.07.05, 18:19
      Ja uczestniczyłem w porodzie. Sam nawet pępowine przecinałem :-)

      Trzeba przyznać, że samo oczekiwanie i poród jest bardzo męczący i stresujący
      (wiadomo - dla żony dużo bardziej), ale czułem, że jej pomagam, latałem po
      szpitalu po wodę, pomagałem się przejść po przysznic, przyganiałem lekarzy i
      położne etc.

      Końcówka porodu była dość szybka, i w momecie jak zobaczyłem naszą córeczkę była
      to dla mnie najszczęśliwasza chwila w życiu! Była cudowna, taka malutka. Bałem
      się dotknąć, żeby nie zaszkodzić. Żona zresztą też :-)

      Czułem wtedy gigantyczną satysfakcję, olbrzymie wzruszenie, wdzięczność dla żony
      i szczęście. I gotowość do zrobienia czegokolwiek, żeby dalej żyć w szczęściu...
      Po prostu nie da się opisać. :-)))

      Nie wyobrażam sobie, jak można zrezygnować z obecności w takim momencie!

      Jedyne, co mi się nie podobowało, to fakt, że to wszystko w szpitalu się
      działo... Dzieci to jednak powinno się rodzić w jakiś weselszych miejscach. No i
      warunki po porodzie (i przed) mogłyby być trochę lepsze. Mimo, że mieliśmy
      opłaconą indywidualną salę, nie było to OK. Np. nikt nie pomyślał o miejscu do
      spania dla mnie (wogóle nie wolno było), więc na lewo spałem na dmuchanym
      materacu koło łóżka... Sam poród był na sali wieloosobowej - trzy miejsca z
      takimi ściankami... Do bani coś takiego, od samych odgłosów człowiek się
      stresował. W naszym przypadku było dość spokojnie, malutkie dziecko. :-)
      • amelia791 Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? 10.07.05, 19:17
        Zdecydowanie TAK. Rodziłam rok temu, był przy mnie mąż. Ogromnie mi pomógł
        psychicznie przejść przez trudny 12 godzinny poród. Był przy mnie cały czas,
        wspierał mnie, poganiał położne jak widział że czuję się gorzej, wołał lekarzy.
        czy było to dobre dla personelu medycznego - nie wiem, ale ja miałam poczucie
        bezpieczeństwa, czułam że mąż nie dopuści do tego żeby stało się mi i dziecku
        coś złego. To on pierwszy trzymał na rękach naszego syna, był taki dumny.....
        Wiele par obawia się że wspólny poród spowoduje że nie będzie tak jak dawniej w
        sferze intymnej. U nas poród nic w tej kwestii nie zmienił.
        Jest to wybór każdej pary, ale zarówno ja jak i mąż swojej decyzji nie żałujemy.
    • kleopatryx Absolutnie nie 10.07.05, 21:14
      Kochana, nie rób tego, nie ma związków na dobre i na złe. Facet straci na
      ciebie ochotę. Pomyśl, dlaczego we wszystkich kulturach świata kobiety są
      izolowane na czas porodu od mężczyzn i pomagają im w tym inne kobiety? To ma
      swoje głębokie uzasadnienie. Nie ma miłości bez granic, pożądanie jest bardzo
      ważnym aspektem związku. Staraj się dbać o siebie, bądź boginią przez cały czas
      i nie wierz nikomu, kto pisze teksty: "mój mąż mnie kocha nawet kiedy wyglądam
      jak kocmołuch".
      Zastanów się też, czy on ci faktycznie jest potrzebny? Ja poprosiłabym siostrę,
      mame , ciocię, kumpelę, jeżeli sama nie dałabym rady. Ale nigdy faceta, z
      którym zamierzam uprawiać seks. Poród to obrzydliwe zjazwisko, nie bedziesz
      wygladac atrakcyjnie, po co kogoś obrzydzać do siebie samej.
      • Gość: K00 NO TAK,,, IP: *.pilicka.com.pl 11.07.05, 11:20
        a ja w ogóle nie rozumiem tej dziwnej mody na poród we dwoje,urodziłam
        dziecko,jestem bardzo związana emocjonalnie z mężem i wiem że zrobiłby dla mnie
        wszystko ale do głowy mi nie przyszło żeby kazać mu patrzeć na poród.Przed
        porodem nawet mnie nie interesowało czy on chce to widzieć ,ponieważ ja nie
        chciałam i to jest najważniejsze,naprawde nie ma co oglądać!A jeśli chodzi o
        szczególną więź ojca z dzieckiem po wspólnym porodzie,to nie wyobrażam sobie
        aby ta wieź która jest między moim synkiem i mężem mogłaby być jeszcze
        silniejsza niż jest,naprawdę !

    • Gość: mama Re: Poród we dwoje. TAK, czy NIE ? IP: 198.176.19.* 11.07.05, 11:52
      Mój mąż był przy porodzie naszego synka – nawet przecinał pępowinę. Uważa to za
      niesamowite przeżycie i doświadczenie. Absolutnie nie ucierpiały na tym nasze
      łóżkowe sprawy. Nie zemdlał, ale jak wyszedł na korytarz powiadomić naszych
      rodziców to wtedy go dopadły emocje i tak mu się ręce trzęsły, że nie mógł
      numeru wybrać.
      Palujemy drugie dziecko i też stawiamy na poród rodzinny – dla mnie to było
      niesamowite wsparcie!
      • Gość: Aplus Tak potrzebny jest ktos na chodzie. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.07.05, 04:50
        Jeszcze jedno. Nie zawsze wszystko przebiega tak jakby sie chcialo. Warto aby
        byl wowczas ktos na chodzie, kto moglby powalczyc o zone i dziecko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka