czuk1
24.01.06, 18:32
Historię Polski lat 1944-1990 trzeba rozpatrywać (musi to robic nie jakiś
oszołom ale bezstronny historyk lub amator - dla siebie) wielowarstwowo i
wielowątkowo. Nie może to byc opis (ocena) zerojedynkowa, czarno-biała,
jednostronna .Inaczej - o ZGROZO!!! - historię PRL opisuje
działacz "S",czy
prokurator z IPN, inaczej b.urzędnik państwowy od 1961 roku (jak ja) a
jeszcze
inaczej prof. z KUL albo z UW. Choć zdaje sobie sprawę, że trudno dać
trafną
(wg wymogow tej nauki) definicje historyczną PRL, podaną w sposob syntetyczny.
trzeba sie jednak starać.
Jesli ktoś taki (jak wyżej) uwikłany w różne ideały(idee) , mający zawężony
stosunek do świata przedstawia mi historię PRL, a do tego jest to człowiek
młody ktory nie funkcjonowal w tamtych czasach, jeśli taki "uczony, historyk"
daje swoje wykladnie , poprawia fakty (przemilcza co podstawowe, wyolbrzymia
nieistotne) to niestety tracę zaufanie do niego i " kreowanej przez niego,
jego historii". Wiemy, że różnym (instrumentalnym) podejściem do historii
parają się też politycy.
Z tego powodu dawno straciłemę zaufanie do politykow manipulujących historią
w
celu podbudowania swoich poglądow na życie, spoleczeństwo a tym bardziej
gospodarke.
Napewno politycy swoim specyficznym podejściem do historii Polski zyskują
przychylnośc jakiejś tam grupy podobnie myślaćych. Ale nie moje. Cieszę się,
czas haseł, nawoływań, przekonywań do jedynie słusznej drogi ... bezpowrotnie
minął. Rośnie znaczenie autentycznej wolności przekonań. I to jest nawiększa
zdobycz ostatnich dziesięcioleci w Polsce.
Nie uważacie, że nalezy demaskować naciagaczy historii ?.
m