baltazarus
05.05.06, 10:10
Marek Edelman w swoich wspomnieniach: "Żeby wystarać się o broń, urządzaliśmy
>>eksy<< czyli ekspropriacje. Chodziło się do bogatych Żydów czy też
żydowskich policjantów, terroryzowało ich i zabierało forsę. Kasę Judenratu
OGRABILIŚMY na setki tysięcy złotych, OBRABOWALIŚMY też przedsiębiorstwo
aprowizacyjne. Lichtenbaum, przewodniczący Judenratu, odmówił nam pieniędzy.
UWIĘZILIŚMY więc jego syna. Trzymaliśmy go przez 12 godzin. Do Lichtenbauma
napisaliśmy, że trzymamy chłopca w cebrzyku z lodowatą wodą tak, że na pewno
nabawi się choroby. Przyszli z pieniędzmi. Innym razem żydowski policjant,
zresztą skur..syn, nie chciał dać nam pieniędzy. Musieliśmy pokazać, że
jesteśmy twardzi. Przyszliśmy do niego około czwartej, gdy termin ultimatum
już upływał. >>Nie chcesz dać?<< -spytaliśmy i ZASTRZELILIŚMY go. Po tym
zdarzeniu wszyscy płacili."
Czy za takie postępowanie wobec Żydów w czasie holocaustu należy okazać
skruchę?