Dodaj do ulubionych

mańkut = kaleka?

07.05.03, 16:51
trochę mnie zirytował artykuł w Polityce nr 19 z 10 maja i stąd to forum.
jakie doświadczenia mają leworęczni, byli tępieni, zmuszani do
praworęczności, czują się inni, gorsi, upośledzeni, kalecy, a może lepsi,
bardziej inteligentni?
A może nie ma to dla nich znaczenia i nie widzą różnicy między osobą
praworęczną i lewo/oburęczną?
Obserwuj wątek
    • zdzicha Re: mańkut = kaleka? 08.05.03, 15:31
      W Polsce niewiele sie widzi osob leworecznych, choc, jak twierdzi autor
      artykulu, jest ich tyle samo, co np. w Anglii. Podejrzewam, ze wiekszosc czai
      sie w domach, tak jak inwalidzi na wozkach.
      Z traumatycznych przezyc z dziecinstwa pamietam (wlasciwie sama nie pamietam,
      tylko z opowiadan), ze w przedszkolu mieli ze mna straszne problemy, bo co mi
      przelozyli lyzke z lewej reki do prawej, to ja hyc! i lyzka z powrotem byla w
      lewej rece.
      Bymnajmniej nie czuje sie uposledzona, bardziej dyskryminowana - przez to, ze
      nie ma odpowiednich sprzetow dla nas, typu nozyczki (reszte umiem obslugiwac
      prawa reka).
      A moze nawet jest mi z tym lepiej, bo dla wielu jestem "inna", a nigdy nie
      pragnelam byc taka sama jak inni...
      • mouchi Re: mańkut = kaleka? 08.05.03, 15:57
        zdzicha napisała:

        > W Polsce niewiele sie widzi osob leworecznych, choc, jak twierdzi autor
        > artykulu, jest ich tyle samo, co np. w Anglii. Podejrzewam, ze wiekszosc czai
        > sie w domach, tak jak inwalidzi na wozkach.
        > Z traumatycznych przezyc z dziecinstwa pamietam (wlasciwie sama nie pamietam,
        > tylko z opowiadan), ze w przedszkolu mieli ze mna straszne problemy, bo co mi
        > przelozyli lyzke z lewej reki do prawej, to ja hyc! i lyzka z powrotem byla w
        > lewej rece.
        > Bymnajmniej nie czuje sie uposledzona, bardziej dyskryminowana - przez to, ze
        > nie ma odpowiednich sprzetow dla nas, typu nozyczki (reszte umiem obslugiwac
        > prawa reka).
        > A moze nawet jest mi z tym lepiej, bo dla wielu jestem "inna", a nigdy nie
        > pragnelam byc taka sama jak inni...
        >

        święta prawda.
        ja ze sprzętami dla prawych nie mam problemu.
        w przedszkolu raz probowano mnie naklonic do jedzenia lewą ręką, ale szybko mi
        dali spokoj, bo wyslali do psychologa i tam okazało się, że dziecko jest nie
        dość że normalne to jeszcze całkiem zdolne, czyta, pisze i liczy i w zasadzie
        może już iść do drugiej klasy szkoły podstawowej.




      • little_earthquake Re: mańkut = kaleka? 08.05.03, 16:17
        Hej! Też jestem leworęczna, radzę sobie nieźle, nie spotykam się z dyskryminacją, a często tylko z przyjaznym zaciekawieniem i uznaniem - bo podobno osoby leworęczne są bardziej kreatywne itp.... :-) Teraz kilka uwag do postu zdzichy

        zdzicha:

        > W Polsce niewiele sie widzi osob leworecznych, choc, jak twierdzi autor
        > artykulu, jest ich tyle samo, co np. w Anglii. Podejrzewam, ze wiekszosc czai
        > sie w domach, tak jak inwalidzi na wozkach.

        Myslę, że nie wynika to z zamykania się leworęcznych w domach, a po prostu z tego, że w codziennych sytuacjach, na ulicy trudno wyczaić czy ktoś jest prawo- czy leworęczny. W mojej klasie w szkołach i w grupie na studiach zawsze było kilka osób leworęcznych, statystycznie więc by się zgadzało, a nawet można mówić o jakiejś nadreprezentacji :-)

        > Z traumatycznych przezyc z dziecinstwa pamietam (wlasciwie sama nie pamietam,
        > tylko z opowiadan), ze w przedszkolu mieli ze mna straszne problemy, bo co mi
        > przelozyli lyzke z lewej reki do prawej, to ja hyc! i lyzka z powrotem byla w
        > lewej rece.

        Ja pamiętam wizyty w poradni pedagogicznej, i że kazali mi rysować po kilka razy jakieś idiotyczne rysunki, a jak malowałam jednym kolorem, to mieli o to pretensje :-/

        > Bymnajmniej nie czuje sie uposledzona, bardziej dyskryminowana - przez to, ze
        > nie ma odpowiednich sprzetow dla nas, typu nozyczki (reszte umiem obslugiwac
        > prawa reka).

        I ja również nie mam jakichś przykrych doświadczeń. Nożyczki w prawej, myszka tak samo. Nawet na gitarze "dla praworęcznych" nieźle sobie radziłam. Nigdy do tej pory nie myślałam, że problemem może być aparat fotograficzny z przyciskiem po prawej. Zegarek noszę na lewej rece, ale znam kilka osób leworęcznych, które noszą na prawej. Do ręki trochę umazanej tuszem czy atramentem dawno się przyzwyczaiłam, nie pamiętam również żebym miała jakieś trudności z nauką pisania czy czytania.
        Czasem próbuję sobie popisać prawą ręką i mam wtedy niezłą zabawę z jej nieporadności i niewyćwiczenia (teraz wiem już po co robi się w przedszkolu i w pierwszej klasie szlaczki... kilometry szlaczków ;-) ).
        O! i nigdy nie miałam problemów z orientacją przestrzenną - z tego artykułu z Polityki wynika, że to własnie osoby leworęczne mają lepszą orientację w przestrzeni, ale niektórzy mądrzy ludzie wiążą to raczej z płcią ;-) Z czym się stanowczo nie zgadzam. To chyba kwestia wyćwiczenia, zdaje mi się...
        Jeśli chodzi o pismo - mówią, że mańkuty bazgrzą. PROTEST!!!! Ci, których znam wszyscy piszą bardzo czytelnie i jeszcze z wyraźnym "charakterem". Za to większość praworęcznych.... przy niektórych grafolog wysiada ;-)

        > A moze nawet jest mi z tym lepiej, bo dla wielu jestem "inna", a nigdy nie
        > pragnelam byc taka sama jak inni...

        Też mi z tym lepiej :-)))

        Pozdrawiam cieplutko,
        Kaśka.

        A znacie taki "dowcip"? Że w sklepach dla leworęcznych są specjalne kubki z uszkiem po lewej stronie... H-a h-a h-a.

        • zdzicha Re: mańkut = kaleka? 08.05.03, 18:49
          little_earthquake napisała:

          Nadal sie upieram, ze leworecznych jest malo. Teraz jestem za daleka granica i
          tutaj na kazdym kroku spotyka sie leworecznych. Podejrzewam,z e wynika to z
          wyzszego poziomu edukkacji spolecznej czy jakiej tam i nikt nie zmusza
          leworecznego dziecka do robienia czegokolwiek prawa reka czy noga. (tak na
          marginesie zupelnie, bo mi sie jakos dziwnei skojarzylo - podawali bodajze
          wczoraj w Wiadomosciach ilu jest wierzacych w Polsce i jakos mi ta liczba
          zupelnie do rzeczywistowsci nie przystaje - to moze byc zafalszowana
          statystyka podobnie jak w rozstrzasanym porzez nas przypadku)

          Mi tez kazali cos rysowac, chyba nawet na polecenie kogos z przedszkola mama
          mnie zabrala do specjalisty po to zeby miec swiety spokoj.
          Co do pisania, to od zarania dziejow, czyli odkad mialam jakies 3-4 lata,
          bazgrze jak nie wiem co, ale to chyba wynika z lenistwa, w dysgrafie nie
          wierze.
          Orientacja przestrzenna u mnie wystepuje niemalze doskonala - mozna mnie
          wysadzic z samochodu w dowolnym punkcie na ziemi i dtre do domu. Tyle ze
          ciagle myle strone lewa z prawa na takiej zasadzie,z e jak mi ktos powie:
          skrec w lewo, to ja skrecam w prawo i na odwrot. Instruktor prawa jazdy musial
          mi reka pokazywac, gdzie mam jechac.
          A teraz nowe pytanie: jak sobie radzice z samochodem? Czy latwiej byloby Wam
          jezdzic po brytyjsku?
          • mouchi Re: mańkut = kaleka? 12.05.03, 11:46
            zdzicha napisała:

            > little_earthquake napisała:
            >
            > Nadal sie upieram, ze leworecznych jest malo. Teraz jestem za daleka granica
            i
            > tutaj na kazdym kroku spotyka sie leworecznych. Podejrzewam,z e wynika to z
            > wyzszego poziomu edukkacji spolecznej czy jakiej tam i nikt nie zmusza
            > leworecznego dziecka do robienia czegokolwiek prawa reka czy noga. (tak na
            > marginesie zupelnie, bo mi sie jakos dziwnei skojarzylo - podawali bodajze
            > wczoraj w Wiadomosciach ilu jest wierzacych w Polsce i jakos mi ta liczba
            > zupelnie do rzeczywistowsci nie przystaje - to moze byc zafalszowana
            > statystyka podobnie jak w rozstrzasanym porzez nas przypadku)
            >
            > Mi tez kazali cos rysowac, chyba nawet na polecenie kogos z przedszkola mama
            > mnie zabrala do specjalisty po to zeby miec swiety spokoj.
            > Co do pisania, to od zarania dziejow, czyli odkad mialam jakies 3-4 lata,
            > bazgrze jak nie wiem co, ale to chyba wynika z lenistwa, w dysgrafie nie
            > wierze.
            > Orientacja przestrzenna u mnie wystepuje niemalze doskonala - mozna mnie
            > wysadzic z samochodu w dowolnym punkcie na ziemi i dtre do domu. Tyle ze
            > ciagle myle strone lewa z prawa na takiej zasadzie,z e jak mi ktos powie:
            > skrec w lewo, to ja skrecam w prawo i na odwrot. Instruktor prawa jazdy
            musial
            > mi reka pokazywac, gdzie mam jechac.
            > A teraz nowe pytanie: jak sobie radzice z samochodem? Czy latwiej byloby Wam
            > jezdzic po brytyjsku?

            nigdy w życiu jeździć po brytyjsku, to nienormalne :)))
            z samochodem nie mam żadnych problemów. zresztą jak czytam Wasze posty, to
            jakoś mi dziwnie. nie mam żadnych problemów z niczym, czyli chyba jestem
            bardziej oburęczna niż mi się wydawało.
            z orientacją w terenie bywa u mnie różnie, ale za to uwagę mam podzielną jak
            mało kto i zauważam i pamiętam detale, które większości ludziom umykają.
            tylko z cyferkami jestem na bakier :))
            • js72 Re: mańkut = kaleka? 23.05.03, 08:22
              Ja jeszcze dziś prostuję ludzi którzy mówią: jesteś mańkutem. Nie, jestem
              leworęczny, nie jestem upośledzony. Widzę że to jest problem ludzi starszych.
              Pamiętam że podczas spotkań rodzinnych niektórzy próbowali mnie prostować. Co
              za ograniczone gnoje. Widzę że chyba wszyscy musieli coś rysować w przedszkolu.
              I ja nie byłem wyjątkiem. W podstawówce i szkole średniej nie spotykałem
              leworęcznych. Ale na studiach na kierunku marketing w grupie było nas trzech.
              Dobrze że obecnie tusze do kreślenia szybko schną, ale i tak czasami muszę
              zacząć kreślenie od prawej strony. Jeśli leworęczni bazgrolą to np. lekarze
              musieliby być leworęczni bez wyjątku. Ruch prawostronny pasuje mi może dlatego
              że siedzę z lewej strony samochodu :)
              • sloggi Re: mańkut = kaleka? 23.05.03, 11:25
                Długo byłem oburęczny - kontuzja prawej ręki przesądziła o całkowitej
                leworęczności.
                Leworęczni są zdolniejsi, aczkolwiek bardziej chorowici.
            • brusek Re: mańkut = kaleka? 19.07.05, 13:01
              Ja też to mam!!! Każą mi iść w prawo a ja skręcam w lewo. Wszyscy
              szowinistycznie przypisują to mojej płci. Dlatego wolę nie robić prawa jazdy,
              na wszelki wypadek. Ponadto przestawiają mi się cyferki nie widzę różnicy
              między 1243 a 1342 (na studiach był mały problem z datami). Hmmm

              Kilka lat temu szukając materiałów do jakiejś pracy rocznej przeglądałam prasę
              codzienną z lat 30stych gdzie natknęłam się na artykuł o leworęczności.
              Konkluzją tego przezabawnego pseudonaukowego bełkotu było cyt: "dzieci mańkuty
              powinny uczyć sie w osobnych szkołach żeby nie odczuwać swego upośledzenia
              względem normalnych kolegów". Jak wam się podoba pomysł leworęcznego getta?

    • ftrunks Re: mańkut = kaleka? 24.05.03, 17:21
      dla mnie nie ma różnicy zy jest się prawo czy lewo ręcznym. Jest tylko problem
      że lewo ręczni częściej mają dysleksję czego jestem przykładem. Ale większość
      leworęcznnych jest inteligentniejsza od swoich prwao ręcznych kolegów.
    • tilda Re: mańkut = kaleka? 18.07.03, 10:15
      Jestem leworeęczna w 100% tzn praktycznie nie potrafię ani jeść, ani pstrykać
      fotek prawą. Lewe oko mam mocniejsze, kopie piłkę nogą lewą, zegarek noszę na
      prawej. Pismo mam podobno bardzo ładne. Nozyczkami do praworęcznych sobie
      radzę, podobnie z otwieraczem do puszek. Jedynie czego nie mogę sie nauczyć to
      robienie na drutach. Nikt nigdy nie próbował mnie przestawiać w szkole czy
      wśród rodziny. W podstawówce miałam problemy bo strasznie bazgrałam ale to była
      raczej wina tuszy i atramentów bardzo kiepskiej jakości. Dziś jak kupuje jakieś
      pisadło to zawsze sprawdzam czy nie zamazuje. Na studiach niektórzy wykładowcy
      mówili,że "leworęczni to geniusze", w średniej też to słyszałam. W ogóle nigdy
      nie spotkałam się z traktowaniem mnie jak osoby uposledzonej - to jakiś wymysł.
      Mojego wujka "przestawiali" fakt, ale to były lata 50!
      • harriet24 Re: mańkut = kaleka? 19.07.05, 16:04
        Jakbym czytała o sobie... :) Ja również jestem w 100% leworęczna, choć zdjęcia
        akurat umiem pstrykać prawą. Największy problem mam chyba z rozróżnianiem
        stron, chociaż nie jestem do końca pewna czy ma to związek z leworęcznością.
        W dzieciństwie nie byłam dyskryminowana, może czasem w podstawówce, kiedy szłam
        do tablicy. Ale pisma wszyscy mi zawsze zazdrościli, przepisywałam ręcznie
        gazetkę szkolną.
        Jeśli chodzi o dyskryminację, to o dziwo spotkałam się z nią w dorosłym życiu.
        Matka mojego faceta zapytała mnie kiedyś dlaczego rodzice nie przymusili mnie
        nigdy do pisania prawą ręką. Twierdziła, że ją kiedyś rodzice przymusili i jest
        z tego zadowolona. Powiedziała też, że prawdopodobnie moja mama karmiła mnie
        tylko lewą piersią, i dlatego ja teraz używam lewej ręki (to oczywiście
        bzdura!). Wg niej wszystko, co lewe jest gorsze. Było mi przykro, no ale nie
        będę się kłócić ze starszą osobą. Widocznie ciemnota na ten temat panuje nadal
        i ma się dobrze. Ale ja to szczerze mówiąc WALĘ. :)
    • tomekzhp Re: mańkut = kaleka? 21.07.03, 21:03
      Witam. Ja również jestem leworęczny i w życiu nie spotkałem się z tym żeby
      mnie traktowano inaczej. Raczej mi się dziwiono. Ale dojście do perfekcji
      zajęło mi dość długo. Zaczęło się od tego, że w zerówce pojawiła się pani
      psycholog i zleciła namalowanie czegoś. Bez namysłu coś stworzyłem. Potem mama
      zabrała mnie do przychodni, gdzie po około godzinie wcale niezłej zabawy z
      panią, dostałem tak ze 10 zeszycików ze szlaczkami itp. Tłukłem to do
      znudzenia (potem się domyśliłem że musiałem się do końca ustawić na lewą,
      której urzywałem częściej niż prawej).
      Od tego czasu minęło sporo czasu (jestem w 2 liceum), zdążyłem zaistnieć w
      harcerstwie (widać po adresie, hehe) i towarzystwie. Na obozie bali mi się z
      początku dać siekierę, bo brałem ją lewą ręką. Ale szybko się nauczyli, że
      moja lewa to jakby ich prawa i na odwrót:). W towarzystwie jedyną żeczą którą
      się wyrożniam to że staram się siadać przy tym brzegu stołu gdzie nikomu nie
      będę wkładał rąk przy obsłudze widelca w talerz.

      Tak pozatym to miłe będąc w lesie cisnąć sobie szyską w dal przy użyci lewej
      ręki, ku zdumieniu kolegów:)

    • aenne Re: mańkut = kaleka? 08.08.03, 21:07
      podobno leworeczni czesciej bywaja bardzo inteligentni i o artystycznych
      zainteresowaniach mysle ze to sie wiaze z tym ze rzadzi nami prawa polkula
    • madbach Re: mankut = kaleka? 30.03.04, 13:50
      tez znam numery z lyzka w przedszkolu. oczywiscie sie nie udalo. za to moja
      mama powiedziala "madrej" pani przedszkolance, gdy ta zaproponowala wizyte u
      psychologa, zeby sama do niego poszla, bo to z nia jest cos nie tak. Chetnie
      pogadalabym dzisiaj z ta pania:)
      Nigdy nie mialam problemow w szkole, skonczylam studia i absolutnie nie czuje
      sie kaleka. to jakas bzdura, zeby leworecznych nazywac kalekami! dla mnie o
      ogole problem nie istnieje, rzadko w ogole mysle, ze jestem mankutem (fuj, co
      za ohydne slowo).pozdrawiam:)
    • orvokki Re: mańkut = kaleka? 30.03.04, 15:44
      A ja w dzieciństwie byłam oburęczna z lekką przewagą lewej. Ale potrafiłam na
      przykład rysując kwiatka narysować płatki z lewej strony lewą, po czym
      przełożyć ołówek do prawej i resztę dokończyć prawą. Gdzieś w przedszkolu
      zaliczyłam wizytę w poradni, która skończyła się pytaniem: to którą rączką
      wolisz pisać? na co ja radośnie oznajmiłam, że lewą.
      Jedyne problemy jakie pamiętam z dzieciństwa to nakładanie butów odwrotnie,
      rzeczy na lewą stronę etc. notorycznie. Byłam takim niejadkiem, że pozwoliliby
      mi jeść nogą, abym tylko cokolwiek zjadła :)więc nie przypominam sobie
      problemów. Teraz jem lewą, a kiedy muszę się posłużyć dwoma sztućcami, to mam
      problem i co chwilę przekładam i zamieniam, nie mogąc się zdecydować.
      Orientację przestrzenną mam bardzo dobrą (w sensie poczucia kierunku), ale mylę
      lewą stronę z prawą i zawsze się muszę zastanowić: prawa ręka to ta z
      zegarkiem, a lewą piszę :)
      Najbardziej mnie wkurzają długopisy na sprężynkach z prawej strony oraz
      kołonotatniki.
    • mallina Re: mańkut = kaleka? 30.03.04, 16:20
      ja w sumie w przedszkolu nie mialam problemow, bo moja babcia byla
      przedszkolanka w nim i nikt by tam mi lyzki do prawej reki nie przekladal;-))
      w podstawowce ponoc bylam w poradni pedagogicznej ale nie kojarze tej wizyty
      (naprawde niewiem dlaczego leworeczne dzieci wysyla sie tam lub psychologa,
      jakby leworecznosc byla jakas choroba)
      nigdy w zaden sposob nie bylam przestawiana na prawa reke, brzydko ale pisalam,
      bo olowek i pioro sie "mazalo";-))
      obecnie jak mi sie chce to mam ladny charakter pisma..
      wiele rzeczy potrafie robic prawa reka np w grach sportowych moge uzywac rak na
      przemian, myszke przy kompie obsluguje prawa reka
      nigdy ale nie potrafilam pisac prawa a chec aby nauczyc sie minela mi bardzo
      szybko:-)))
      raczej spotykam sie z zyczliwym zainteresowaniem innych..sama tez
      czesto "wylapuje" leworecznych np. kelnerow
      pozdrawiam
    • ginmik Re: mańkut = kaleka? 30.03.04, 16:37
      Też jestem szmaja,ale mnie przestawiono na siłe,jestem teraz oburęczny co nie
      znaczy że nie mam,problemów zwiazanych z funkcjonowaniem z dyslekcji i
      dysgrafii,już się prawie uwolniłem,ale lekkie jąkanie zostało.
      Ciesze się że znalazłem takie forum,bardzo lubię przebywać w
      towarzystwie "leworękich odmieńcow".
      W czasach kiedy okazało się że jestem mańkutem był to jednak pewien problem, z
      którym nauczyciele nie umieli sobie poradzićn, a i koledzy też nie zawsze byli
      tolerancyjni,wspomnienia z tych czasów nie są najmilsze.Tym bardziej cieszy
      mnie że teraz czasy się zmieniły.Nie jesteśmy kalekami-jesteśmy wybrani.

    • kosztela dyskryminacja leworecznych 30.03.04, 22:14
      Ja sie owszem kiedys troche czulam dyskryminowana. Np. w przedszkolu
      bandazowano mi reke, zebym sie nie bawila lewa reka. Jakis madry lekarz
      zakazal tych praktyk mojej mamie, ktora slucha lekarzy ponad wszystko.
      W podstawowce to samo - wez dlugopis do prawej reki, ale juz tylko nakablowalam
      mamie, ktora sie zajela pania i nastawieniem pani do leworecznosci.
      Potem pamietam - mam 30 lat- ze jako dziecko jak sie podpisywalam na poczcie
      itp. , to ludzie wolali."O dziewczynko, piszesz lewa reka, napisz cos, pokaz!",
      co mnie doprowadzalo do furii.
      A dzis widze, ze wiele rzeczy jest po prawej stronie - klamki, dzwiczki lodowki
      np. Jak wyczytalam - leworeczny nie ma szans na ukrojenie prostej kromki, bo
      czesc tnaca noza jest po prawej stronie ( to jest fakt, sprawdzilam moje
      noze!). To oczywiscie juz nie jest zadna dyskryminacja, to raczej
      usprawiedliwienie na kupowanie krojonego chleba.
      A po tym jak rozwalilam otwieracz do puszek, maz mi uwierzyl, ze nie umiem tego
      robic i sam otwiera. Bo poprosic kogos np. w akademiku to bylo - ale wymyslasz.
      Ale mysle, ze ludzie przywykli do tego, ze jakas czesc populacji jest
      leworeczna. Bo czy jest inne wyjscie?
      pozdrawiam
      • mouchi Re: dyskryminacja leworecznych 31.03.04, 21:08
        ach jak przyjemnie... być oburęcznym (choć muszę się zastanowić, czy aby na
        pewno) właśnie pomalowałam sufit w kuchni (no prawie) oboma łapkami, co
        oznacza, że zrobiłam wiecej niż gdybym malowała tylko lewą ręką. ale to znaczy
        też, że jutro obie będą mi odpadać i ciężko będzie rano podnieść kochany
        kubeczek z kawusią, bo obie będą się trzęsły. taki ze mnie Herkules!!! ale i
        tak jestem dumna z tej malowanki ;-)))
        • lucy_z Re: dyskryminacja leworecznych 31.03.04, 22:03
          mouchi napisała:

          > ach jak przyjemnie... być oburęcznym (choć muszę się zastanowić, czy aby na
          > pewno) właśnie pomalowałam sufit w kuchni (no prawie) oboma łapkami, co
          > oznacza, że zrobiłam wiecej niż gdybym malowała tylko lewą ręką. ale to
          znaczy
          > też, że jutro obie będą mi odpadać i ciężko będzie rano podnieść kochany
          > kubeczek z kawusią, bo obie będą się trzęsły. taki ze mnie Herkules!!! ale i
          > tak jestem dumna z tej malowanki ;-)))

          A ja umyłam wczoraj dwa okna. Jedno myłam prawą ręką a drugie lewą bo tak mi
          pasowało jakoś ;)
          Dzisiaj mnie kark boli. Ciekawe czy od tego mycia?:))
    • koteck Re: mańkut = kaleka? 04.04.04, 19:39
      Ja pamiętam, że w przedszkolu byłam bardzo wyśmiewana z tego powodu. Była jakaś
      wizytacja (kuratorium, pedagog?) no a w związku z tym wycinaliśmy jakieś
      kwiatki itp. Podnoszę głowę, stoi nade mną któraś z pań "a ty w której ręce
      trzymasz te nożyczki??!!!! Chodźcie zobaczcie!!! jak ona wycina itd..." od
      tamtej pory sama w domu uczyłam się pisać prawą ręką ( byłam w zerówce, jakieś
      literki już znałam). Teraz piszę prawą ręką, reszta zazwyczaj lewą (jedzenie,
      piłka, tenis), żałuję, że przestawiłam pisanie na prawą - piszę brzydko, lewą
      ładniej, tylko ręka nieprzyzwyczajona i ciężko dłużej coś pisać. Ale wtedy w
      przedszkolu czułam się jak małpka w zoo.
    • envi Re: mańkut = kaleka? 29.05.04, 17:53
      nigdy nie miałam problemów z moją leworęcznością(może rzeczywiście tylko z tymi
      otwieraczami do puszek).Pamiętam jak byłam mała to babcie mojej mamie próbowała
      zasugerować przekierowanie mnie na prawą,bo się dzieci będą ze mnie śmiać że
      jestem mańkut:)he,ale się jej nie udało:)Zresztą oboje rodzice zawsze
      utwierdzali mnie w takim przekonaniu,że osoby leworęczne są wybitnie
      inteligentne i mają artystyczne talenty,he,i ja np. świetnie
      maluję,rzeźbię,robię witraże,itp. Z inteligencją u mnie to też jest tak że
      trochę po nad przeciętną.Ale czy to na pewno owoc mojej leworęczności?
      Nie byłam nigdy z tego powodu dyskryminowana,raczej podziwiana.Po za tym i w
      podstawówce i w liceum były w klasie jeszcze jakieś osoby leworęczne po za mną.
      Teraz jestem na studiach i przypomniała mi się jedna niedogodność,mamy takie
      stoliki,gdzie jest wyprofilowana częśc do pisania,po prawej stronie i miałam
      straszne probklemy,bo łokieć lewej ręki mi zwisał z drugiej strony i ręka się
      strasznie męczyła,jak pisałam.Miałam napisać podanie do dziekana:))ale okazało
      się,że jest dosłownie kilka na całą uczelnię takich stolików dla leworęcznych:))
    • eora Re: mańkut = kaleka? 31.05.04, 10:22
      moja babcia byla leworeczna i z jej opowiadan wiem, ze w szkole zmuszano ja do
      uzywania prawej reki, np. poprzez bicie lewej dloni linijka, czy rozga. dlatego
      tez zmuszona byla do pisania prawa.

      ja rowniez jestem leworeczna, choc na szczescie zyje w takich czasach, gdzie
      bicie po lapach za leworecznosc jest juz rzadko spotykane (mam nadzieje).
      natomiast bedac dzieckiem bylam niejako przyuczana (coz, mialam malo do
      gadania, wiec mozna nawet powiedziec, ze byl to przymus) przez rodzicow do
      pisania i jedzenia prawa reka. moglam robic lewa reka co mi sie zywnie podoba
      (rysowac, kroic itp. itd.), ale mialam nauczyc sie pisac prawa. oczywiscie
      rodzice nigdy nie zbili mnie po lapach czy cos w tym stylu.

      teraz pisze prawa reka i jestem zadowolona z mojego charakteru pisma. moge
      nawet przypuszczac, ze byloby ono ladniejsze od mojego leworecznego stylu
      (gdyby takie istnialo, bo obecnie lewa reka bazgrole jak przedszkolak). i choc
      nie bylo moja wola zmieniac reke do pisania, jestem naprawde wdzieczna rodzicom
      za wymuszenie na mnie tej zmiany. nie mialam np. problemu ze idiotycznymi
      lawkami na studiach (o ktorych juz byla mowa w tej dyskusji) itp.

      eora
    • sinistra80 Re: mańkut = kaleka? 09.05.05, 14:15
      Właśnie odkryłam to forum. fajne!

      Mnie próbowała "przestawić" pani w predszkolu. Jedna interwencja moich rodziców
      i pani się uspokoiła. Nikt, nigdy, z tego powodu, nie wysyłał mnie do
      psychologa.

      Piszę całkiem ładnie, a do ubrudzonych palców zdążyłam się już przyzwyczaić
      (polecam wkłady Parkera- ich atrament zmywa się stosunkowo łatwo). Wiecie, że
      są pióra dla leworęcznych- trzymałam w dłoni i rzeczywiscie kąt ustawienia
      stalówki jest właściwy. Nożyczki to by się przydały, zegarek noszę na lewej
      ręce, z otwieraczami nie mam problemu.

      Ludzie nadal reagują na leworęcznych jak na kurioza z cyrku osobliwości.
      Nienawidzę tego!

      Ogólnie mówiąc teraz jest już dużo lepiej, niż kiedyś- mojego Tatę zmuszono,
      walewniem po rękach, do pisania prawą!
    • blinski Re: mańkut = kaleka? 18.07.05, 01:51
      kurczę, przez całe swoje 22-letnie życie nie spotkałem się z niczym
      przypominającym dyskryminację - nie wyobrażam sobie tego nawet. że
      mówią 'lewus' albo 'mańkut'? to może denerwować chyba tylko kogoś wybitnie
      nadwrażliwego i traktującego siebie śmiertelnie poważnie;) to nie jest dla mnie
      żaden przejaw niechęci, równie dobrze mogliby powiedzieć na mnie 'białas'
      albo 'niebieskooki':)
      jakoś leworęczności też nie pamietam żeby ktokolwiek podziwiał albo był
      zainteresowany. zazwyczaj jak siadałem w ławce i zaczynałem pisać a ktoś
      wcześniej nie zauważył że jestem mańkutem, to mówił po prostu 'o, jesteś
      leworęczny' i tyle:)
      w zasadzie nie widzę specjalnego sensu istnienia takiego forum, sprowadza się
      to jedynie do tworzenia podziałów gdzie ich nie ma (no bo co z tego że
      większość rzeczy jest przystosowana dla praworęcznych - to chyba normalne?:).
    • zamglona17 Re: mańkut = kaleka? 19.07.05, 11:39
      dobrze, że leworęcznych nie pali się na stosach ;)
    • oczko5 Re: mańkut = kaleka? 21.07.05, 09:30
      Witam.
      Byłam bita po lewej ręce w szkole przez panią nauczycielkę, która na siłę
      chciała mnie przestawić na prawą rękę.
      Znalazłam się w tej szczęśliwej sytuacji, że w tej samej szkole uczyła moja
      mama i kiedy w końcu dowiedziała się o tym zrobiła nauczycielce olbrzymią burę.
      Pani nauczycielka skończyła się znęcać i zostawiła mnie w spokoju. W klasie był
      chłopiec również leworęczny który niestety mimo interwencji mojej mamy dał się
      zastraszyć, później miał ze sobą duże kłopoty. To smutne.
      Dziś jeśli ktoś dziwi się moją leworęcznością ja zaczynam się dziwić jego
      praworęcznością i jestesmy kwita. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka