Dodaj do ulubionych

Szczekanie!

11.06.03, 10:36
Pierdolca można od tego szczekania dostać! Na moim osiadlu prawie cały czas
słychać jazgot psów. Część właścicieli z lenistwa wystawia swoje azorki na
balkony, gdzie te szczekają na wszystko co się poruszy w zasięgu ich wzroku.
Również ci, którzy wyprowadzają swoje czworonogi na spacerek, mają w du*ie,
że te szczekają jak opętane mimo, że jest już np. pierwsza w nocy.
Acha, uprzedzając potencjalne rady, od razu dodam, że zwracanie uwagi nie
daje dokładnie nic...
Obserwuj wątek
    • salo Re: Szczekanie! 11.06.03, 11:08
      Na Tyskim forum jest wątek "pręgierz", umieściłem tam "właściciela psa z bloku
      na przeciwko. Wywala zwierzaka na noc na balkon, a ta bidula piszczy,skamle,
      żałośnie szczeka i wyje :/ Dziwię się, że najbliżsi sąsiedzi nie reagują :/
      Eh, ludziska ! Słów brakuje."

      Ale ja nie wytrzymałem i przedwczoraj zawiadomiłem policję, nie wiem czy
      interweniowali, ale dzisiejszej nocy był spokój.


    • Gość: uasiczka Re: Szczekanie! IP: 212.244.209.* 11.06.03, 14:40
      ja bym do tego dodała wieczne "MAAAAAAAAAAAAMOOOOOOOOOOOOO!!!,
      TAAAAAAAAAAAAATOOOOOOOOOOOO!!!" -po oknem- "SWEEEETEEEREEEEEK MIIIIIIIII
      RZUUUUUUUUUUUĆ!!, KUUUUUUUUUUPEEEEEEE MIIIIII SIĘ CHCEEEEEEEEEEEEE!!,
      BAAAAAARBIIIIIIIII MIIIIIIII RZUUUUUUUUUUUUUĆ!!, I BATONIIIIIIIIK, I
      KOOOOOOMISK, I ŻAAAAAAGLÓÓÓÓÓÓÓÓWKĘ!!!!!!!!"
      • kasia.lomanczyk Re: Szczekanie! 12.06.03, 00:37
        U mnie jest to samo... W sumie nie jestem jakims wrogiem dzieci, ale - bez
        przesady! Bachory sie dra nie przymierzajac CALUSIENKIE popoludnie. Strach
        pomyslec co bedzie w wakacje. Chmara gowniarzy gania naokolo bloku, drac sie
        przy tym niemilosiernie, a rodzice spokojnie na to patrza. Co prawda cisza
        nocna jest od 22.00, ale przeciez w pozostalych godzinach czlowiek tez chce
        troszke odpoczac, nie? Jak ja bylam mala, to mama mi zwracala uwage, ze nie
        wolno sie tak wydzierac, ani ganiac z wrzaskiem po klatce schodowej, bo moze
        ktos jest chory albo po prostu chce miec spokoj i odpoczac...
        Szczytem wszystkiego bylo przesiadujace ostatnio w mojej klatce schodowej stado
        umorusanych gowniarzy plus cos kolo 6 MYSZEK (!). Slowo daje, jak znajde u
        siebie jakas myszke, to zaniose do wlascicieli i wcisne ja im za kolnierz.
        • carton Re: Szczekanie! 12.06.03, 06:41
          kasia.lomanczyk napisała:

          > U mnie jest to samo... W sumie nie jestem jakims wrogiem dzieci, ale - bez
          > przesady! Bachory sie dra nie przymierzajac CALUSIENKIE popoludnie. [...]

          Wszystko się zgadza. Na szczęście nie robią tego nocami ;-).
          • kasia.lomanczyk Re: Szczekanie! 12.06.03, 11:28
            Owszem, nie nocami, ale... ludzie odpoczywaja nie tylko w nocy. Nie marzysz
            czasem o chwilce ciszy np. po poludniu? A moze przed 22 kazdy moze robic co mu
            do lba wpadnie? Ciekawa jestem, jak rodzice tych dzieci zareagowaliby, gdybym
            ja CODZIENNIE regularnie wiercila wiertarka udarowa? ('Nic smiesznego' sie
            klania ;)) Niby mi wolno, bo jest przed 22, ale... to chyba nie jest przejaw
            kultury.
            Pewnie pomyslicie sobie ze przesadzam, ale te dzieci NAPRAWDE sa bardzo glosne.
            Czesto zagluszaja mi TV albo muzyczke. Inna sprawa, ze u mnie ani tv ani
            kompakt nie ryczy glosno, wlasnie z szacunku do prawa sasiadow do odpoczynku.
            No, moze fakt - powinnam zaczac wlaczac wszystko na maxa, zeby przebic odglosy
            bachorow, a do 22 przeciez mi wolno.
      • Gość: Trotula Re: Szczekanie! IP: *.ilabs.pl 12.06.03, 12:14
        Gość portalu: uasiczka napisał(a):

        > ja bym do tego dodała wieczne "MAAAAAAAAAAAAMOOOOOOOOOOOOO!!!,
        > TAAAAAAAAAAAAATOOOOOOOOOOOO!!!" -po oknem- "SWEEEETEEEREEEEEK MIIIIIIIII
        > RZUUUUUUUUUUUĆ!!, KUUUUUUUUUUPEEEEEEE MIIIIII SIĘ CHCEEEEEEEEEEEEE!!,
        > BAAAAAARBIIIIIIIII MIIIIIIII RZUUUUUUUUUUUUUĆ!!, I BATONIIIIIIIIK, I
        > KOOOOOOMISK, I ŻAAAAAAGLÓÓÓÓÓÓÓÓWKĘ!!!!!!!!"

        Żaglówkę =) Fistaszki mi się przypomniały :)
        • Gość: uasiczka dokładnie tak!! IP: 212.244.209.* 12.06.03, 14:03
          to była moja warijacja na ten temat
    • wielki_czarownik A znasz taką instytucję jak policja lub SM? /nt 11.06.03, 15:33
      • carton Re: A znasz taką instytucję jak policja lub SM? / 12.06.03, 06:38
      • carton Znam. I co z tego? To niczego nie załatwi. [notxt] 12.06.03, 06:39
        • wielki_czarownik Bo nie umiesz załatwiać. 12.06.03, 10:12
          Po raz kolejny napiszę, że miałem kiedyś problemy z sąsiadami. Policja sprawę
          olewałą tak długo, aż napisałem skargę na funkcjonariuszy. Od tamtej pory
          radiowozy przyjeżdżały kilka minut po wezwaniu, a po kilku mandatach i nocach
          na komendzie sąsiad się poddał. Policja ci pomoże, ale musisz ją przycisnąć.
          Nie chcą reagować? Pisz do komendanta miejskiego/powiatowego itp. Zobaczysz
          jacy będą skuteczni.
          • carton Bo to nie takie proste jak Ci się wydaje 12.06.03, 11:05
            wielki_czarownik napisał:

            > Po raz kolejny napiszę, że miałem kiedyś problemy z sąsiadami. Policja sprawę
            > olewałą tak długo, aż napisałem skargę na funkcjonariuszy. Od tamtej pory
            > radiowozy przyjeżdżały kilka minut po wezwaniu, a po kilku mandatach i nocach
            > na komendzie sąsiad się poddał. Policja ci pomoże, ale musisz ją przycisnąć.
            > Nie chcą reagować? Pisz do komendanta miejskiego/powiatowego itp. Zobaczysz
            > jacy będą skuteczne

            Twoja rada by się do czegoś nadawała gdyby były to przypadki dotyczący
            konkretnej osoby...
            Jak sobie to wyobrażasz? Z tego co zauważyłem, to przynajmniej na kilku
            balkonach każdego bloku siedzi pies i szczeka... I co, mam chodzić po osiedlu i
            pospisywać numery mieszkań, a następnie do każdego wezwać policję?! A w nocy?
            Wyskakiwać z wyra i ścigać, a potem wzywać kogo trzeba? ;-)
          • carton Bo to nie takie proste jak Ci się wydaje 12.06.03, 11:09
            wielki_czarownik napisał:

            > Po raz kolejny napiszę, że miałem kiedyś problemy z sąsiadami. Policja sprawę
            > olewałą tak długo, aż napisałem skargę na funkcjonariuszy. Od tamtej pory
            > radiowozy przyjeżdżały kilka minut po wezwaniu, a po kilku mandatach i nocach
            > na komendzie sąsiad się poddał. Policja ci pomoże, ale musisz ją przycisnąć.
            > Nie chcą reagować? Pisz do komendanta miejskiego/powiatowego itp. Zobaczysz
            > jacy będą skuteczne

            Twoja rada by się do czegoś nadawała, gdyby były to przypadki dotyczący
            konkretnej osoby...
            Jak sobie to wyobrażasz? Z tego co zauważyłem, to przynajmniej na kilku
            balkonach każdego bloku siedzi pies i szczeka... I co, mam chodzić po osiedlu i
            pospisywać numery mieszkań, a następnie do każdego wezwać policję?! A w nocy?
            Wyskakiwać z wyra i ścigać, a potem wzywać kogo trzeba? ;-)
            • salo Re: Bo to nie takie proste jak Ci się wydaje 12.06.03, 11:16
              Jak wspominałem zadzwoniłem na policję, nie sprawdzałem gdzie ten pies jest
              tylko z grubsza opisałem skąd szczekanie dochodzi. Nie wiem wprawdzie czy
              policja coś z tym zrobiła, ale tak się składa, że od czasu ich powiadomienia
              jest spokój :)
              • carton Zjawisko, a nie pojedynczy przypadek... 12.06.03, 11:49
                salo napisała:

                > Jak wspominałem zadzwoniłem na policję, nie sprawdzałem gdzie ten pies jest
                > tylko z grubsza opisałem skąd szczekanie dochodzi. Nie wiem wprawdzie czy
                > policja coś z tym zrobiła, ale tak się składa, że od czasu ich powiadomienia
                > jest spokój :)

                No ale to był konkretny, jeden przypadek, a ja mam na myśli zjawisko jako
                takie, że się tak wyrażę. ;-)
                • salo Re: Zjawisko, a nie pojedynczy przypadek... 12.06.03, 12:28
                  Ze zjawiskiem trudno walczyć, ale można powoli eliminować pojedyncze
                  przypadki :)
                  Często właściciele psów się znają, po paru interwencjach wieść się rozniesie i
                  może zrobi się trochę spokojniej, czego zresztą życzę:)
                  Pies źle się zachowuje - winny jest właściciel - to nie ulega wątpliwości. Też
                  mam psa, ale nie pozwlam mu drzeć dzioba bez sensu i nie wystawiam go na
                  balkon, a nawet jak samopas tam się uda to też nie szczeka :0
                  życzę konsekwencji w działaniu, tylko tak możesz coś zmienić. Powodzenia :)
                • Gość: bli Re: Zjawisko, a nie pojedynczy przypadek... IP: *.acn.pl 12.06.03, 12:34
                  carton napisał:

                  > No ale to był konkretny, jeden przypadek, a ja mam na myśli zjawisko jako
                  > takie, że się tak wyrażę. ;-)

                  To jest chowanie głowy w piasek i przyzwalanie na terror ze strony
                  niekulturalnych ludzi. Trzeba się odważyć i wezwać policję, a nie zakładać z
                  góry, że to nic nie da. Mam blok na przeciwko, gdzie od czasu do czasu
                  odbywają się nocne, głośne balangi. Nie muszę biec do tego budynku i sprawdzać
                  numeru mieszkania. Wzywam policję i oni sami to ustalają. Tak samo sami
                  sprawdzą, kto maltretuje i doprowadza do wycia psa zamykając go na balkonie.
                  Wzywam policję, gdy pijaczki próbują gromadzić się na mojej klatce schodowej,
                  gdy w nocy jakiś debil zabawia się jeżdżąc po osiedlowej uliczce z rykiem
                  silnika i piskiem opon. Trzeba reagować. Jeśli ktoś tak bardzo boi się zemsty
                  sąsiada, może dzwoniąc na policję przedstawić się zmyślonym nazwiskiem i
                  adresem. Zresztą dyżurny często w ogóle się o to nie pyta. A jeśli policja nie
                  reaguje, radzę spróbować metody wielkiego czarownika. Nie dajmy się!
                  • carton Re: Zjawisko, a nie pojedynczy przypadek... 12.06.03, 12:46
                    Gość portalu: bli napisał(a):

                    > To jest chowanie głowy w piasek i przyzwalanie na terror ze strony
                    > niekulturalnych ludzi. [...]

                    Wierz mi lub nie, ale nie raz w takich i podobnych sprawach interweniowałem
                    (właściwie to interweniowaliśmy) ale skutek raczej mierny. Czasami pomagało ale
                    tylko na krótki czas. Dlaczego? Bo tu chodzi o mentalność Polaków...
                    • wielki_czarownik Carton 12.06.03, 13:46
                      Płacisz podatki? Płacisz. Więc ty tylko zgłaszasz wykroczenie - naruszenie
                      ciszy nocnej i tyle. To policjanci są od tego, aby ustalić kto narusza. Czy jak
                      ktoś ci okradnie piwnicę (odpukać) to też będziesz musiał zgłosić kto to
                      zrobił? Nie! To jest robota dla policji. A jak oni się lenią, to napisz skargę
                      do komendanta posterunku, a jeżeli to nie pomoże to pisz nawet do KGP. Policja
                      musi wiedzieć, że patrzymy jej na ręce.
                      • carton czarownik 12.06.03, 14:32
                        wielki_czarownik napisał:

                        > Płacisz podatki? Płacisz. Więc ty tylko zgłaszasz wykroczenie - naruszenie
                        > ciszy nocnej i tyle. To policjanci są od tego, aby ustalić kto narusza. Czy
                        jak
                        >
                        > ktoś ci okradnie piwnicę (odpukać) to też będziesz musiał zgłosić kto to
                        > zrobił? Nie! To jest robota dla policji. A jak oni się lenią, to napisz
                        skargę
                        > do komendanta posterunku, a jeżeli to nie pomoże to pisz nawet do KGP.
                        Policja
                        > musi wiedzieć, że patrzymy jej na ręce.

                        Niby mam im zgłosić, że okoliczni mieszkańcy wyprowadzają swoje psy od godziny
                        22:00 do np. 1:00 i każdy z nich (psów - nie właścicieli ;-) szczeknie po kilka
                        (naście) razy, co w sumie składa się na kilkugodzinny jazgot? Poza tym ludzie
                        odbierają to jako atak, tzn. nie kumają (a może tylko udają?), że komuś może
                        przeszkadzać ich szczekuś... Dlatego ważna jest zmiana mentalności, a nie
                        szarpanie się z każdym o każdą rzecz przy asyście policji.
                        • wielki_czarownik Re: czarownik 12.06.03, 15:17
                          carton napisał:

                          >
                          > Niby mam im zgłosić, że okoliczni mieszkańcy wyprowadzają swoje psy od
                          godziny
                          > 22:00 do np. 1:00 i każdy z nich (psów - nie właścicieli ;-) szczeknie po
                          kilka
                          > (naście) razy, co w sumie składa się na kilkugodzinny jazgot?

                          Oczywiście, że tak. A jeżeli zamiast szczekania psa darłby się jakiś drobny
                          pijaczek to nie zadzwoniłbyś? Ewentualnie zgłoś problem dzielnicowemu i poproś
                          go o radę. Może wystarczy jak wywiesi informacje w sąsiednich bramach?

                          Poza tym ludzie
                          > odbierają to jako atak, tzn. nie kumają (a może tylko udają?), że komuś może
                          > przeszkadzać ich szczekuś...

                          Trudno. Łamiąc prawo należy się liczyć z atakiem.

                          Dlatego ważna jest zmiana mentalności, a nie
                          > szarpanie się z każdym o każdą rzecz przy asyście policji.

                          Mentalności nie zmienisz w tydzień, ani nawet rok, ale 500 złotowy mandat może
                          dać co poniektórym do myślenia. A co do tego szarpania się, to kto ma miękkie
                          serce ten ma twardą dupę. W dzisiejszych czasach jak nie będziesz się bił o
                          swoje, to inni cię zadepczą :(
                          • carton Re: czarownik 13.06.03, 07:07
                            wielki_czarownik napisał:
                            [...]
                            > Mentalności nie zmienisz w tydzień, ani nawet rok, ale 500 złotowy mandat
                            może
                            > dać co poniektórym do myślenia. A co do tego szarpania się, to kto ma miękkie
                            > serce ten ma twardą dupę. W dzisiejszych czasach jak nie będziesz się bił o
                            > swoje, to inni cię zadepczą :(

                            1. Wiem, że zmiana mentalności to kwestia pokoleń ale kiedyś przecież trzeba
                            ten proces zacząć.
                            2. Wcale nie mam aż tak miękkiego serca jak Ci się może wydaje. Nie zmienia to
                            faktu, że nie każda rzecz (nie mam tu na myśli poważniejszych spraw) powinna
                            być załatwiane przy pomocy policji lub tzw. interwencji na piśmie. Jakby tak do
                            tego podejść to chyba po kilka godzin dziennie trzeba by było siedzieć dzwonić
                            i pisać (jedna interwencja w danej sprawie zazwyczaj niesety nic nie daje). Nie
                            tędy droga...
    • Gość: pavka Re: Szczekanie! IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 09:58
      Daj sobie spokój z policją, po prostu kup pudełeczko petard, wystarczą takie
      malutkie :) Ja mieszkam na parterze, w ten sposób "oduczyłem" psy wchodzenia
      pod moje okna, szczekają 50 metrów dalej - już tak bardzo mi nie przeszkadza :)
      • Gość: sabna Re: Szczekanie! IP: *.x-net.gliwice.pl 13.06.03, 15:57
        A sasiedzi pewnie ciesza się z tych petard :))
      • wielki_czarownik Nie lepiej granatami? /nt 13.06.03, 19:47
        • piasia Re: Nie lepiej granatami? /nt 17.06.03, 08:26
          Miałam podoną sytuację - upierdliwie szczekający pies w ogródku tuż przed moim
          blokiem. Policja była bezradna - "bo nie ma podstawy prawnej żeby właśiciela
          ukarać za szczekanie psa."

          G...o prawda! Poszperałam w urzędzie miasta, uchwała się znalazła, skopiowałam,
          dostarczyłam na komisariat, pomogło na kilka miesięcy.

          Potem niestety przybył inny dzielnicowy i ten znowu jest bezradny - nie słyszy
          problemu....

          Znów trzeba monitować.

          Dodam, ze mam dwa psy - żaden się nie drze, jeden w ogóle nie potrafi szczekać,
          tylko warczy, a i tak uciszam go od razu.
          Niestety, inni zakochani są zarówno w szczekaniu swoich psów, jak i wrzaskach
          swoich dzieci.
    • Gość: obserwator Re: Szczekanie! IP: *.konopiska.pl / 192.168.12.* 25.06.03, 10:01
      A co powiesz na warczącą przez 8 godzin przez kilka dni kosiarkę? W głowie
      hucz, nie ma mowy o skupieniu czy pracy a Ty chcesz odpoczynku. I to przecież w
      majestacie prawa, trzeba kosić trawkę by było ładnie na osiedlu. A co powiesz
      na grających w piłkę do północy i od 5,52 rano pod oknami wieżowca? Często do
      pobliskiego drzewka przywiązany jeszt jakiś ujadający szczekacz szczekający za
      swoim panem przez kilka godzin? Policja jest bezsilna lub wygodna, zresztą dwa,
      trzy dni po ich interwencjach zabawa zaczyna się od nowa. Bezstresowe
      wychowywanie dzieci? Nie wolno skarcić, klepnąć, to i wyrasta taki w poczuciu
      bezkarności, pan świata, któremu wszystko wolno a policja czy umęczeni
      mieszkańcy blokówe "mogą skoczyć". Szybciej ja wyląduję w wariatkowie jak oni
      się zmienią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka