Dodaj do ulubionych

Zatrzymanie bez prawa jazdy.

13.07.08, 18:23
Otoz od jakiegos czasu zastanawiam sie nad taka sytuacja. Oczywiscie
sytuacja czystoteoretyczna, bo ja juz prawo jazdy mam od jakiegos
czasu.
Wsiadam do samochodu i jade do szpitala z osoba znajdujaca sie w
bezposrednim zagrozeniu zycia. Nie mam czasu na czekanie na karetke.
Gdy tak jade zatrzymuje mnie policja. Ja nie posiadam zadnego
dokumentu uprawniajacego mnie do prowadzenia samochodu. Tlumacze
panu policjantowi (lub pani), ze jade do szpitala, gdyz osoba ze mna
potrzebuje natycnmisatowej i FACHOWEJ opieki. Co robi pan policjant?
Ma jakies wytyczne?? Czy po prostu ja dostaje mandat a on spokojnie
czeka na karetke, która wezwie?? No i jeszcze jedno pytanie. Gdy
osoba w moim samochodzie umrze, gdyz karetka nie przyjechala na czas
a pan policjant byl bardziej zainteresowany wystawianiem mandatu niz
udzieleniem pierwszej pomocy. Czy ten pan policjant moze zostac
wezwany do odpowiedzialnosci karnej?? W koncu zadzwonil po karetke,
ale nie pomogl mi przewiez chorego do szpitala co mogloby mu
uratowac zycie.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • obrotowy Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. 13.07.08, 18:29
      Policjant zabierze Ci kluczyki, zadzwoni po karetke i wystawi mandat.

      W takiej sytuacji na Zachodzie policjant ma koncowke komputera i
      gdbys miala przy sobie jakis dokument z zdjeciem, to po sprawdzeniu
      danych i wystawieniu mandatu by Cie puscil (jesli samochod byl
      zarejestrowany na Ciebie)
      ale na to w Polsce trzeba jeszcze kilka lat poczekac :)))
      • Gość: Lena Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 14.07.08, 16:33
        Policja bez trudu sprawdzi dane i adres kierowcy, policja ma
        raiotelefony a komisariaty komputery :)))
        Ściągałam już kiedyś i dane i policję bo prywany samochód tarasował
        wjazd ważnego obiektu.
      • truten.zenobi Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. 27.08.08, 23:06
        > Policjant zabierze Ci kluczyki, zadzwoni po karetke i wystawi
        mandat.

        oczywiście nasi policjanci wyczyniają różne głupoty...
        ale jesli uważasz że powinien tak postapić to jak to odniesiesz np.
        do prawa obowiązujacego w tym kraju?

        kodeks wykroczeń
        Art. 16. § 1. (14) Nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu
        uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru
        chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej
        uniknąć, a dobro poświęcone nie przedstawia wartości oczywiście
        większej niż dobro ratowane.
    • Gość: jowita771 Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.08, 23:10
      osoba bez uprawnień nie ma prawa prowadzić samochodu i nie wyobrażam sobie, żeby
      policjant patrzył na to przez palce, bo w samochodzie jest ktoś w ciężkim
      stanie. Wzywa się karetkę i koniec. Zresztą i tak karetka na sygnale pojedzie
      szybciej niż zwykły kierowca. To, że wieziesz chorego czy nawet umierającego nie
      znaczy, że możesz narażać życie i zdrowie innych. Poza tym, osoby np. z zawałem
      nie powinno się chyba wieźć na własną rękę, tylko należy wezwać karetkę.
      • Gość: Bilbo Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. IP: *.brutele.be 27.08.08, 21:04
        Brak swistka papieru spowoduje, ze straci umiejetnosc prowadzenia pojazdu????

        A co z tymi, ktorzy "kupili" prawko i jezdza? Narazaja , czy nie narazaja? W
        koncu maja papier...
    • chwila.pl Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. 14.07.08, 09:06
      Nie zdobyłeś prawa jazdy - nie masz prawa kierować pojazdem. Nie wolno bowiem
      narażać życia tak swojego jak cudzego, niezależnie od pseudo-motywów, które tu
      podajesz. Nie można uzurpować sobie nienależnych praw w imię wyimaginowanych
      stanów wyższej konieczności.
      Po prostu.
    • squirrel9 Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. 14.07.08, 13:55
      Podpowiem ci co jeszcze mozna zrobić by odwieźć chorego gdy nie masz
      prawa jazdy no i nie umiesz jeździć (zakładam,że nie umiejąc dobrze
      jeździć i jeszcze będąc w stresie sam stanowisz zagrożenie na drodze
      dla innych którzy też chcą żyć):
      możesz sterroryzować (np. nożem, nozyczkami czy żyletką) sąsiada by
      odwiózł chorego,
      jest to też karalne ale zagrożenie dla innych kieowców na drodze
      mniejsze.
      • iwona334 czytaj uwazniej, co? 14.07.08, 14:36
        raczej nie czesto zdarza sie, aby kobieta (jak - szkodniczek89)
        jezdzila samochodm W OGOLE nie posiadajac prawa jazdy.

        chodzi o sytuacje - gdy posiadajac go - nie ma go przy sobie.
        • squirrel9 Re: czytaj uwazniej- i vice versa 14.07.08, 14:58
          ... dikładnie pisze,że historia hipotetyczna bo JUŻ ma prawo jazdy.
          Z kontekstu winika,ze pisze o tych któzy go nie mają !!!
          Do tego cytat " nie posiadam zadnego
          dokumentu uprawniajacego mnie do prowadzenia samochodu" wyraźnie
          pokazuje,że NIE POSIADA a nie nie ma go przy sobie !!!!!


          • iwona334 niezupelnie 14.07.08, 15:35
            poczekajmy - co powie autorka watku.
            ja jednak nie mam zadnej kolezanki, ktora by KIEDYKOLWIEK jezdzila
            samochodem, nie posiadajac W OGOLE prawa jazdy.
            Polska - to nie Ameryka :)
            To sie kobietom u nas raczej nie zdarza, a tylko mezczyznom :)

            I dlatego, zrozumialam, ze prawo jazdy ma, tyle, ze nie przy sobie.
            • Gość: szkodniczek89 Re: niezupelnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.08, 15:46
              Chodzilo mi o osobe ktora nie posiada w ogole prawa jazdy ;) Ja swoje prawko
              nosze zawsze w portfelu wiec zawsze mam je raczej przy sobie ;)
            • Gość: Lena Re: niezupelnie IP: *.multimo.gtsenergis.pl 14.07.08, 16:24
              A ja znam :)))
              Niedawno byłam w takim gospodarstwie agroturystycznym gdzie córki
              gospodarza na dyskotekę jeżdżą jego maluchem. Dziewczyny w wieku 16
              i 17 lat !!! A na codzień jeżdżą skuterami z 1-litrowym silnikiem
              które zarejestrowane są na 0,5 l bo de facto są motorami !
    • migreniasta Jest to dopuszczalne 14.07.08, 16:22
      i w prawodawstwie nazywa się działaniem w stanie wyższej
      konieczności. Wygląda to z grubsza tak,że można przekraczać pewne
      przepisy w imię wyższych celów.Policja jeśli stwierdzi taki
      przypadek jest zobowiązana do dopuszczenia do ruchu rzeczonego
      kierowcy lub zastąpienia go.Prawo to obowiązuje tylko na czas
      występowania stanu wyższej konieczności. Powrót samochodem do domu
      jest niedopuszczalny. Jeśli natomiast podczas prowadzenia samochodu
      bez uprawnień powstanie kolizja to odpowiada się również za brak
      uprawnień.
      • chwila.pl Jest to niedopuszczalne 14.07.08, 18:27
        Nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że nie masz racji.
        Co to jest stan wyższej konieczności. Przytoczę definicję:

        * Stan wyższej konieczności

        Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego
        niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli
        niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia
        wartość niższą od dobra ratowanego. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto,
        ratując dobro chronione prawem w warunkach ww. określonych, poświęca dobro,
        które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego.W razie
        przekroczenia granic stanu wyższej konieczności, sąd może zastosować
        nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. Nie stosuje
        się nadzwyczajnego złagodzenia kary, jeżeli sprawca poświęca dobro, które ma
        szczególny obowiązek chronić nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste.

        Zgodnie z tą definicją, stan wyższej konieczności tu nie zachodzi, przynajmniej
        z dwóch powodów:
        po pierwsze
        niebezpieczeństwa można było uniknąć wzywając karetkę pogotowia,
        po drugie
        dobro poświęcone nie jest niższe od dobra ratowanego.
        • migreniasta Re: Jest to niedopuszczalne 14.07.08, 18:50
          Proponuję skonsultuj to z prawnikiem. Znam z autopsji przypadek gdy
          facet z dwoma promilami odwózł kolegę z uciętą dłonią do szpitala.
          • chwila.pl Re: Jest to niedopuszczalne 14.07.08, 19:51
            migreniasta napisała:

            > Proponuję skonsultuj to z prawnikiem.

            Nie widzę takiej potrzeby. Zgodnie z cytowaną przeze mnie definicją, nie
            zachodzi tu stan wyższej konieczności.
          • Gość: Lena Re: Jest to niedopuszczalne IP: *.multimo.gtsenergis.pl 14.07.08, 20:03
            Myslę,że czymś innym jest odwiezienie osoby z ciężkiego wypadku do
            lekarza czy szpitala z zadupia - choć tyle samo ma zwykle karetka z
            lekarzem w środku co i ten z promilami :)) Chyba,że wiadomo,ze nie
            ma karetki i ona nie przyjedzie szybko. A czymś innym człowiek bez
            prawa jazdy w mieście. Obawiam się,ze tu co sprawa to precedens.

          • jowita771 Re: Jest to niedopuszczalne 16.07.08, 22:53
            > Znam z autopsji przypadek gdy
            > facet z dwoma promilami odwózł kolegę z uciętą dłonią do szpitala.

            Ale złapali go i darowali, bo ucięta ręka?
            Poza tym, mam nadzieję, że to bujda, bo facet narażał życie swoje (ale to pal
            licho), kolegi i przypadkowych ludzi, którzy mogli znaleźć się na jego drodze
            dla ratowania ręki. Zycie jakby od ręki ważniejsze.
        • Gość: Bilbo Re: Jest to niedopuszczalne IP: *.brutele.be 27.08.08, 21:13
          > niebezpieczeństwa można było uniknąć wzywając karetkę pogotowia,

          Niekoniecznie. Wlasny transport moze byc szybszy od karetki, ktora jest gdzies w
          terenie.

          > dobro poświęcone nie jest niższe od dobra ratowanego.

          Dokument poswiadczajacy umiejetnosc kierowania jest dobrem wyzszym od zycia
          czlowieka?

          Zauwaz , ze autorka nie wspomniala nic o braku umiejetnosci, jedyne o braku
          dokumentu, ktory potwierdzalby formalnie posiadane umiejetnosci.
        • truten.zenobi chwila sąd klikasz? 27.08.08, 23:29
          bo odnosze wrażenie że nie znasz realiów polskich w których czesto
          dośc długo czeka sie na karetkę, co wiecej znam pare przypadków gdy
          dyspozytor odmówił wysłania karetki (np. do dziecka)
          poza tym jeśli to ja udzielam pierwszej pomocy to liczy się moja i
          tylko moja opinia. nikt nie ma prawa jej kwestionowac jesli nie
          przejmuje ode mnie tego obowiązku. a więc jeśli stwierdzam że
          zawiezienie poszkodowanego/chorego do szpitala będzie najlepszym
          rozwiązaniem (oczekiwanie na karetkę bedzie zbyt długie, oceniam że
          lekaż pogotowia nie wiele bedzie mógł pomóc, czy cos innego) to
          policjant nie ma prawa tego kwestionować. jeśli mnie zatrzyma i
          uniemożliwi mi dalsze niesienie pomocy bierze on na siebie pełną
          odpowiedzialność

          > po drugie
          > dobro poświęcone nie jest niższe od dobra ratowanego
          jesli nie doszło do rzadnego wypadku to nie doszło do poswięcenia
          jakiegokolwiek dobra a więc o czym ty bredzisz?
          • Gość: Gienia Re: chwila sąd klikasz? IP: *.chello.pl 27.08.08, 23:37
            truten.zenobi napisał:

            > poza tym jeśli to ja udzielam pierwszej pomocy to liczy się moja i
            > tylko moja opinia. nikt nie ma prawa jej kwestionowac

            Szaleju żeś się najadł trutniu? Co ty bredzisz? Chyba cię całkiem pogięło.
            Decydować to sobie możesz o swoim paznokciu, o niczym więcej. Każdego z nas
            obowiązują te same przepisy. I nikt nie ma prawa ich łamać!

            PS Panie i władco, naucz ty sie wreszcie ortografii.
            Lekaż, skąplikowany, rzaden....
            • truten.zenobi Re: chwila sąd klikasz? 27.08.08, 23:50
              nie oczekuję gieniu że zrozumiesz iż odstapienie od karania to nie
              to samo co zezwolenie na łamanie prawa...
              • Gość: Gienia Re: chwila sąd klikasz? IP: *.chello.pl 27.08.08, 23:52
                To sobie nie oczekuj, trutniu.
    • Gość: Rochir Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. IP: *.adsl.wanadoo.nl 27.08.08, 20:26
      Niestety Polska Policja to sczczególni idioci. Liczy się dla nich
      tzw. wynik a nie dbanie o porządek i poszanowanie przepisów. Tak
      działa ten system no pomijając powszechną korupcje. Nie pomagają
      jedynie szkodzą
    • truten.zenobi moim zdaniem jest tak 27.08.08, 22:55
      1. znajdujesz sie w stanie wyższej konieczności, czyli jeśli nic
      nikomu nie zrobisz to za przekroczenie prędkości, jazde na
      czerwonym, czy bez stosownych zezwoleń nie zostaniesz ukarany. i tak
      powinien podejść do tego policjanta ale on wszakże może mieć
      wątpliwości co do faktycznego stanu wyższej konieczności a więc
      sprawę pewnie by rostrzygnął sąd.
      2. nie sądze, gdyby naprawdę widział że coś jest "na rzeczy", by
      prowadził rutynową kontrolę - o paru przypadkach tego typu słyszałem
      i z reguły to się kończy na tym że pilotują delikwenta do szpitala
      3. jesli by w jakiś sposób się dowiedział że nie masz prawka to tak
      absolutnie poprawnie jeden z powinien poprowadzić Twój wóz a drugi
      radiowóz (zwykle są 2 na patrolu), ale pewnie widzac że do tej pory
      dajesz sobie radę dobrze radę to pewnie nikt by ani o prawko nie
      pytał ani nie nic nie mieszał tylko kazał Ci dalej jechać.
      4. gdyby w sytuacji realnego zagrożenia dla zdrowia bądź życia
      policjanci zaczeli zajmowac się jaimiś pierdołami i utrudniali ci
      dalsze niesienie pomocy, nawet jeśli nie doprowadziło by to do zgonu
      to i tak oznaczało by to popełnienie przez nich przestpstwa.
      5. jeśli by wezwali karetkę to myśle że dopiero biegły mógłby
      określić czy było to niesienie pomocy czy niepotrzebne narażanie
      chorego. pewnie czekał by cie długi i skąplikowany proces.
      • squirrel9 Re: moim zdaniem jest tak 27.08.08, 23:07
        Ale tylko "twoim zdaniem" :))) Może...pewnie nikt by nie pytał...
        Żałosne....
        Osoba nie mająca prawa jazdy jeszcze pod wpływem stresu może
        stanowić zagrożenie dla innych.
        Do diabła, ludzie !!! Sąsiadów nie macie ???
        Policjant pewnie by odwózł ale mandat by wlepił. Zawsze jadąc bez
        prawa jazdy można powiedziec ,ze się wiezie chorego !!!
        • truten.zenobi Re: moim zdaniem jest tak 27.08.08, 23:18
          > Policjant pewnie by odwózł ale mandat by wlepił. Zawsze jadąc bez
          > prawa jazdy można powiedziec ,ze się wiezie chorego !!!

          pewnie to zależało by od okoliczności. oczywiście zawsze można
          stwierdzić, co wcale nie oznacza że policjant nie moze poddać to
          watpliwości. przy czym lepiej dla niego było by zapewnić jak
          najszybciej opieke medyczną.
          i oczywiście jeśli okolicznosci nawet w przybliżeniu nie odpowiadają
          stanowi wyższej konieczności (np. symulownie choroby) to może nie
          tylko wlepić mandat za łamanie przepisów drogowych, ale też
          pociągnąć do odpowiedzialności karnej (jak sie nie myle to
          wprowadzanie policji w błąd jest przestępstwem)
          • Gość: Gienia Re: moim zdaniem jest tak IP: *.chello.pl 27.08.08, 23:26
            Tu nie ma żadnych okoliczności. Sprawa jest prosta i klarowna.
            Nie masz bracie prawa jazdy, nie wsiadaj za kierownicę. Proste? Co tu wydziwiać
            i bić pianę, i mówić o "skąplikowanych" procesach. Nie ma prawa jazdy, nie
            potrafi należycie kierować samochodem, może spowodować wypadek, w wyniku którego
            może zabić innego kierowcę lub jego pasażera. I o ich bezpieczeństwo chodzi, o
            bezpieczeństwo innych użytkowników dróg. Nie o tego pacana.
            • truten.zenobi Re: moim zdaniem jest tak 27.08.08, 23:37
              > Sprawa jest prosta i klarowna.
              no własnie w pytaniu jest ewidentnie przypadek ratowania czyjegoś
              zdrowia lub zycia.
              a wiec nie masz całkowicie racji! jeśli ktos potrafi prowadzić
              samochód i uznaje że jest to najlepsze rozwiązanie to powinien
              własnie zawieźć i policjant nie tylko ze nie może mu nic zrobić ale
              wrecz powinien mu pomóc.

              innym aspektem sprawy jest to że w przy wypadku ratowanie kogoś nie
              bedzie żadnym usprawiedliwieniem (no moze trochę złagodzi wyrok)
              ale tu nie o to chodzi
              w pytaniu nie było nic o wypadku ale o zatrzymaniu przez policję!
              • Gość: Lena Re: moim zdaniem jest tak IP: *.multimo.gtsenergis.pl 27.08.08, 23:50
                Najlepiej daj link do przepisu ...
                • truten.zenobi Re: moim zdaniem jest tak 28.08.08, 00:09
                  tylko którego
                  nakazującego udzielić pomocy?
                  KK:
                  Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym
                  bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego
                  uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez
                  narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia
                  albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,

                  zabraniającego utrudniać udzielanie pierwszej pomocy/dostępu do
                  pomocy medycznej
                  KK:
                  Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie
                  niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
                  ...


                  wyłączającego odpowiedzialnosc osoby działającej w stanie wyższej
                  konieczności?

                  kw:
                  Art. 16. § 1. Nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu uchylenia
                  bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem,
                  jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro
                  poświęcone nie przedstawia wartości oczywiście większej niż dobro
                  ratowane.
                  kk:
                  Art. 26. § 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia
                  bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru
                  chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej
                  uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra
                  ratowanego.

                  nie daję linek wrzuć w gógle( ;) ) KK czy KW bez problemu znajdziesz
                  pełne i ujednolicone teksty...
                  • Gość: Lena Re: moim zdaniem jest tak IP: *.multimo.gtsenergis.pl 28.08.08, 10:13
                    Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym
                    > bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego
                    > uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez
                    > narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia
                    > albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,


                    Dokłądnie na podstawie tego art. widać,ze ktoś kto prawa jazdy nie
                    ma - jechac nie powinien bo naraża innych !!!!
                    Przeczysz sam sobie.
                    • truten.zenobi Re: moim zdaniem jest tak 28.08.08, 11:27
                      dlaczego? w tekście autora wątku nie było mowy o tym że osoba nie
                      potrafi kierować czy będzie jechać w sposób szczególnie
                      niebezpieczny.
                      kierowca karetki też nie ma prawa "narażenia siebie lub innej osoby
                      na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na
                      zdrowiu" a jednak często wjeżdza na czerwone, jedzie powyżej
                      prędkości dozwolonej itp.

                      poza tym uważam że jeśli chodzi o samą jazdę to większe znaczenie
                      będzie miał art 26 a nie 162

                      art 162 nakłada na mnie obowiązek udzielenia pomocy (wyłączając
                      oczywiste sytuacje które prowadziły by do jeszcze większego
                      zagrozenia)
                      to ratownik jest na miejscu i ocenia sytuację, (może oczywiście źle
                      ja ocenić ale wtedy też może być albo zmniejszona kara za złamanie
                      przepisów albo wręcz zniesiona odpowiedzalnosc - ale błąd oceny to
                      jakby inny aspekt) podejmując decyzję musi skalkulować ryzyka.
                      nie może świadomie i celowo narażać innych, ale też nie można
                      twierdzić że nie może podejmować działań bo istnieje jakieś bliżej
                      nie sprecyzowane potencjalne niebezpieczeństwo.
                      a już na pewno nie może być mowy o karaniu za niedopełnienie
                      formalności

                      to co podnosisz to brak umiejętności prowadzenia pojazdu
                      mechanicznego a nie brak papierka - ale zwóć uwagę że:
                      1. to jest tylko Twój domysł i nie wynika wprost z treści pytania
                      2. wyobraź sobie sytuację że ktoś zwozi rannego z pola, nie stanowi
                      to zagrożenia dla nikogo i nawet jeśli jedzie slalomem, zrywami,
                      itp...

                      może jeszcze tak, jeśli nawet by nie doprowadził do wypadku ale
                      jadąc faktycznie stwarzał by sytuacje szczególnie niebezpieczne,
                      czyli z takim dodatkowym załozeniem, to jest całkiem inna rozmowa
                      zresztą w swojej pierwszej wypowiedzi stwierdziłem że nie może nic
                      nawywijać
                      ale tu podkreślam jest mowa o samym fakcie
                      prowadzenia pojazdu mechanicznego bez stosownych zezwoleń. czyli
                      chodzi o fakt braku dokumentu/zezwolenia
                      ...

                      weźmy prostrzy przykład: osoba nie potrafiąca pływać idąca brzegiem
                      jeziora widzi na jego środku osobę tonącą, w pobliżu jest solidna
                      łódka... co powinna zrobić wsiąść do łódki i podpłynąć (łąmiąc kilka
                      przepisów) czy zadzwonić po pomoc?

                      oczywiście w omawianej sytuacji nikt nie powinien wymagać od niej
                      wejścia na łódkę, ale nie chodzi o to tylko o fakt niesienia pomocy
                      w sytuacji gdy wymaga to złamania przepisów.
                      czy powinna być ukarana za wypłynięcie łódką czy nie? zawsze
                      przecież mogła zadzwonić na policję lub krzyczeć pomocy :|
                      • truten.zenobi 162 v. 26 29.08.08, 08:59
                        jeszcze taka uwaga.
                        moim zdaniem art. 162. nakłada na mnie obowiązek udzielania pomocy i
                        zwalnia z niego gdy istnieje realne niebezpieczeństwo.
                        art. 26 ustanawia zwonienie z odpowiedzialnosci prawnej w
                        określonych okolicznościach ale nie nakłada obowiązku działania.
                        jeden i drugi przepis nie zabrania podejmować ryzyka, ale też nie
                        jest "usprawiedliwienem" gdy zostana ponisione wysze straty niż
                        ratowane dobro.

                        i własnie kwestia ryzyka. każde działanie niesie ze sobą ryzyko, ale
                        stwierdenie że chodzi o jakieś potencjalne jest moim zdaniem dużą
                        nadinterpretacją. chodzi o relane zagrożenie, realne
                        niebezpieczeństwo czy wręcz skutki.

                        "życie grozi śmiercią"
                        nie może być podstawą oceny hipotetyczne, teoretyczne zagrozenie.
                        oczywiście ex ante wyrazając ocenę ogólną pewnie każdy będzie
                        twierdził że bez prawa jazdy nikt racej nie powinien jeździć

                        ale policja w omawianym przykładzie ocenia ex post, zatrzymuje
                        klienta kótry jechał, który nie spowodował żadnego wypadku, ...
                        czyli może ocenić czy jechał wmiarę bezpiecznie!
                        i to ta ocen a jest ważniejsza niż to czy gościu ma papier
                        kolejna ocena to czy faktycznie ratuje komus życie.

                        jeśli stwierdza że jest tak faktycnie a widział że gościu jedie
                        dobrze to pewnie nawet nie będzie pyał dalej o papiery tylko każe mu
                        jechać i jeszcze będzie go piltował w przeciwnym przypadku każe mu
                        się przesiąść i sam poprwadzi no i moze po wszystkim pogrozi mu
                        palcem.

                        odmienna postawa jest dla mnie całkowicie niezrozumiała, jest dla
                        mnie myśleniem burwy w którego świadomości rzeczywistość jest
                        kształtowana przez papieray, jest myśleniem legalisty który juz
                        dawno stracił kontakt z rzeczywistością, dla którego prawo isniejące
                        samo dla siebie jest najwyższą wartoscią

                        i jeszcze taka uwaga nawet ktos kto nigdy nie jechał samochodem może
                        go prowadzić kierując sie wiedzą czy czyimis instrukcjami (wszak
                        przecież ak kazdy zaczyna się uczyć!) oczywiście jego jazda nie
                        będzie pewna i w 100% bezpieczna ale też nie będzie niosła dużego
                        zagrożenia - wszak gosciu nie będzie szalał, pewnie ponad 30 nie
                        pojedzie... reszta zależy od okoliczności.
        • Gość: Gienia Re: moim zdaniem jest tak IP: *.chello.pl 27.08.08, 23:30
          Masz rację, squirrel9.
          Ciekawe, dlaczego ta prosta prawda nie dociera do innych?
          • Gość: Lena Re: moim zdaniem jest tak IP: *.multimo.gtsenergis.pl 27.08.08, 23:37
            Gdyby zrobił to nieletni (najlepiej mocno nieletni) to
            byłby "bohaterem" :) Przynajmniej w amerykańskim filmie :)
            Zupełnie czymś innm jest osoba pełnoletnia. Bo jeśli osoba
            pełnoletnia nie ma prawa jazdy tzn.,że nie potrafi jeździać
            samochodem. Normalny dorosły człowiek w normalym cywilizowanym kraju
            prawo jazdy ma !!!
          • truten.zenobi Re: moim zdaniem jest tak 27.08.08, 23:42
            bo to nie jest prawda tylko wasze widzi mi się.
            mój znajomy miał taką własnie sytuację i policja widząc co sie
            dzieje "pilotowała" go do szpitala
            na izbie sprawdzili tylko czy wszystko w porzadku i na tym się
            sprawa skończyła.

            inny wiechał pod zakaz na podjazd dla karetek. ktos wezwał policję
            wystarczyło proste wyjaśnienie i sprawy nie było

            ale wy wiecie lepiej zupełnie jak radio bez twarzy
            • Gość: Lena Re: moim zdaniem jest tak IP: *.multimo.gtsenergis.pl 27.08.08, 23:49
              Wjechał pod zakaz ale miał prawo jazdy?
              Temu pierwszemu sprawdzili prawo jazdy czy po prostu mu się udało?
              • truten.zenobi Re: moim zdaniem jest tak 28.08.08, 00:12
                to nie miało większego znaczenia. w sytuacji realnego zagrożenia
                nikt normalny nie bawi się w kontrolę papierków
            • Gość: Gienia No właśnie, twoim zdaniem IP: *.chello.pl 27.08.08, 23:52
              To, że twój znajomy uniknął kary, nie oznacza, że tego typu działanie można
              uznać za zasadne i usprawiedliwione. Powtarzam, prawo obejmuje wszystkich,
              przynajmniej teoretycznie, czy to sie tobie podoba czy nie.
              • truten.zenobi Re: No właśnie, twoim zdaniem 28.08.08, 00:14
                na szczęście mądrzejsi od ciebie stanowią prawo w tym kraju i
                przeidzieli że czasem ważniejsze jest podjęcie określonych działań
                niż dbanie o formalności i papierki...
                • Gość: Gienia Re: No właśnie, twoim zdaniem IP: *.chello.pl 28.08.08, 00:26
                  A gdybyś ty umiał czytać ze zrozumieniem tekstu, to sam, bez podpowiadania
                  zrozumiałbyś, co było zapisane w ustawach, które przytoczyłeś w odpowiedzi na
                  Leny pytanie. Ale nie, nadal zgrywasz głupa. Albo nim jesteś, co jest jeszcze
                  gorsze.
                  • Gość: Gienia cd IP: *.chello.pl 28.08.08, 00:32
                    Ponieważ jesteś zdolny inaczej, to ci to wytłumaczę, a co mi tam.
                    Przytoczyłeś artykuł:
                    KK:
                    Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym
                    bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego
                    uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez
                    narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia
                    albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,

                    Zwróć uwagę na zdanie: bez narażenia siebie lub innej osoby....
                    Nie mając prawa jazdy narażasz siebie lub inną osobę na niebezpieczeństwo, co
                    klarujemy ci od paru godzin. Czy teraz wreszcie dotarło? Trutniu jeden?
                    • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 28.08.08, 06:16
                      Ciekawe... Papierek w magiczny sposob nadaje posiadaczowi umiejetnosci;

                      Mam dla Ciebie trudne pytanie. A co z tymi, ktorzy papierek maja, ale jezdzic
                      nie potrafia (moja Ciotka za kolkiem siedziala 30 lat temu).
                      • Gość: Gienia Re: cd IP: *.chello.pl 28.08.08, 07:59
                        Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                        > Mam dla Ciebie trudne pytanie. A co z tymi, ktorzy papierek maja, ale jezdzic
                        > nie potrafia (moja Ciotka za kolkiem siedziala 30 lat temu).

                        - Z prawnego punktu widzenia, w odróżnieniu od kolegi trutnia, może zasiąść za
                        kierownicą i prowadzić pojazd. Niektórzy twierdzą, że umiejętność prowadzenia
                        samochodu przypomina jazdę na rowerze, że się nigdy nie zapomina. Ile w tym
                        prawdy, osądź sam.
                        - Z praktycznego punktu widzenia, twoja ciotka może stanowić takie same
                        zagrożenie na drodze (w sensie Kodeksu Drogowego) jak człowiek bez prawa jazdy.
                        - I trzecia sprawa. Każdy deklaruje, że chce żyć w państwie prawa. Ale jakoś nie
                        każdy widzi potrzebę jego respektowania. I zaczynają deliberować, co by tu
                        zrobić, żeby go ominąć, nagiąć do własnych potrzeb, wyciągnąć z szuflady swoją
                        ciotkę, zadawać pseudo-trudne pytania, itd, itd.
                        A sprawa jest oczywista, nie masz prawa jazdy, nie masz prawa prowadzić. Nic
                        dodać, nic ująć.
                        • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 28.08.08, 08:41
                          Sek w tym, ze mamozesz to zrobic jesli zmusi Cie do tego sytuacja i stanowi o
                          tym to samo prawo, na ktore sie powolujesz.

                          Jezeli zachodzi taka sytuacja prawo dopuszcza lamanie pewnych przepisow. O tym
                          pisze zenobi, a Ty starasz sie nie widziec, tego, ze nie chodzi mu wcale o
                          codzienna jazde samochodem ze starym dziadkiem na tylnym siedzeniu.
                          • chwila.pl Re: cd 28.08.08, 08:56
                            Gość portalu: Bilbo napisał(a):


                            > Jezeli zachodzi taka sytuacja prawo dopuszcza lamanie pewnych przepisow. O tym
                            > pisze zenobi, a Ty starasz sie nie widziec, tego, ze nie chodzi mu wcale o
                            > codzienna jazde samochodem ze starym dziadkiem na tylnym siedzeniu.

                            Prawo dopuszcza taką ewentualność podyktowaną stanem wyższej konieczności. Z
                            tym, że w omawianym przypadku, owa wyższa konieczność nie zachodzi, a tym samym
                            przesądza sprawę.
                            • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 28.08.08, 08:59
                              Ratowanie zycia/zdrowia czlowieka nie jest stanem wyzszej koniecznosci?
                              • chwila.pl Re: cd 28.08.08, 09:02
                                Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                                > Ratowanie zycia/zdrowia czlowieka nie jest stanem wyzszej koniecznosci?

                                Nie mam ochoty cytować ponownie definicji stanu wyższej konieczności. Podałam ją
                                w tym wątku i szczegółowo omówiłam.
                                • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 28.08.08, 10:51
                                  Ratowanie zycia jest stanem wyzszej koniecznsci.

                                  Zadne teoretyczne zagrozenie nie moze tego negowac. Poniewaz na oko ciezko
                                  ocenic, jedynie moment, w ktorym dojdzie do wypadku z winy kierujacego bez
                                  uprawnien daje podstawy do innej oceny czynu.

                                  Wtedy osoba taka odpowiada za to wykroczenie.

                                  Jednak ryzyko wystapienia jakiegos wyopadku nie jest powodem do zaniechania
                                  dzialania. Chodzi o poswiecenie dobra mniejszego na rzecz wiekszego, jakim jest
                                  zycie ludzkie.
                                  • chwila.pl Re: cd 28.08.08, 11:18
                                    Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                                    > Ratowanie zycia jest stanem wyzszej koniecznsci.

                                    Pod warunkiem, że nie naraża sie życia innych.

                                    > Zadne teoretyczne zagrozenie nie moze tego negowac.

                                    W tym przypadku zagrożenie było realne, nie teoretyczne.

                                    > Poniewaz na oko ciezko ocenic,

                                    Ocena jest prozaicznie prosta. Ratujący nie ma niezbędnych kwalifikacji, co nie
                                    wymaga zatrudnienia "oka".

                                    > jedynie moment, w ktorym dojdzie do wypadku z winy kierujacego bez
                                    > uprawnien daje podstawy do innej oceny czynu.

                                    No właśnie. Należy wyeliminować taką ewentualność poprzez racjonalne myślenie, a
                                    nie ją świadomie wywoływać. I post factum oceniać. Profilaktyka to najlepsza
                                    metoda działania, nie tylko w medycynie.

                                    > Wtedy osoba taka odpowiada za to wykroczenie.

                                    Acha, jesteś rzecznikiem postawy, olaboga, niech się dzieje co chce, jakoś to
                                    będzie? To nic, że kogoś może zabić, bo cel uświęca środki, prawda?

                                    > Jednak ryzyko wystapienia jakiegos wyopadku nie jest powodem do
                                    > zaniechania dzialania.

                                    Jest.

                                    > Chodzi o poswiecenie dobra mniejszego na rzecz wiekszego, jakim
                                    > jest zycie ludzkie.

                                    Ty nadal nic nie rozumiesz. Jakiego mniejszego dobra? Czy życie człowieka,
                                    którego nieodpowiedzialny gó..arz zabije w wypadku drogowym, spowodowanym przez
                                    jego brak umiejętności prowadzenia pojazdu, jest mniejszym dobrem od życia swego
                                    kolegi? On nie ma prawa jazdy i nie dlatego, że go zapomniał. On nie zdobył
                                    prawa jazdy. A to zasadnicza różnica, o której stale zapominasz.
                                    Chce uratować kolegę? To bardzo dobrze o nim świadczy. Ale niech do licha
                                    ciężkiego wezwie karetkę, taxi, poprosi doświadczonego kierowcę o pomoc, itd,
                                    itd. Wtedy dopiero jego czyn zasługiwać może na uznanie.
                                    • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 28.08.08, 12:47
                                      > Pod warunkiem, że nie naraża sie życia innych.

                                      Nawet doswiadczony kierowca moze narazic zycie innych w stresowej sytuacji.

                                      > W tym przypadku zagrożenie było realne, nie teoretyczne.

                                      Bzdura... Zagrozenie bylo li czyto teoretyczne , opierajace sie na zalozeniu, ze
                                      osoba bez prawa azdy nie est w stanie prawidlowo poprowadzic pojazdu.


                                      > No właśnie. Należy wyeliminować taką ewentualność poprzez racjonalne myślenie,
                                      > a
                                      > nie ją świadomie wywoływać. I post factum oceniać. Profilaktyka to najlepsza
                                      > metoda działania, nie tylko w medycynie.

                                      W twoim wkonaniu ten przepis jest calkowicie lipny, poniewaz ani posiadanie
                                      prawa jazdy, ani ego brak nie bedzie mialo wplywu na zdarzenia losowe. Wiec
                                      rownie dobrze mozna na tej zasadzie zabronic jazdy z rannymi zawodowym
                                      kierowcom... Kto wie akie zagrozenie moze w stresie stanowic?


                                      > którego nieodpowiedzialny gó..arz zabije w wypadku drogowym, spowodowanym przez
                                      > jego brak umiejętności prowadzenia pojazdu, jest mniejszym dobrem od życia sweg
                                      > o

                                      Tak.. Zycie realnego czlowieka wykrawiajacego sie na tapicerke


                                      samochodu est realnie cenniejsze od wyimaginowanego zycia , wyimaginowane ofiary
                                      wyoadku, ktory sie nie zdarzyl.
                                      Mam nadziee, ze zrozumialas moj punkt widzenia.

                                      > kolegi? On nie ma prawa jazdy i nie dlatego, że go zapomniał. On nie zdobył
                                      > prawa jazdy. A to zasadnicza różnica, o której stale zapominasz.
                                      > Chce uratować kolegę? To bardzo dobrze o nim świadczy. Ale niech do licha
                                      > ciężkiego wezwie karetkę, taxi, poprosi doświadczonego kierowcę o pomoc, itd,
                                      > itd. Wtedy dopiero jego czyn zasługiwać może na uznanie.

                                      Formalizm ponad wszystko, co? Przypomne moze, ze to prawo jest dla ludzi, a nie
                                      ludzie dla prawa.
                                      • Gość: Lena Re: cd IP: *.multimo.gtsenergis.pl 28.08.08, 12:55
                                        Piszesz bzdury.
                                        Bo to niby czemu dorosły człowiek który "umie prowdzić samochód" nie
                                        zrobił prawa jazdy? A moze umie trochę ale nie do końca. A może
                                        stres powoduje,ze mu się wydaje,ze da radę?
                                        Wskoczyłbyś do wody ratować kogos kto tonie gdybyś nie umiał pływać?
                                        Albo troche umiał? Nie, bo narażałbys SWOJE życie. Samochó wydaje ci
                                        się bezpieczniejszy? Pewnie!!!
                                        • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 28.08.08, 13:14
                                          Wiele jest takich osob... Nie maja, bo nie zdali egzaminu, a nie dlatego, ze nie
                                          potrafia ezdzic. Wszyscy specalisci zgodnym churem twierdza, ze jazda na
                                          egzaminie nie ma nic wspolnego z "prawdziwym" jezdzeniem po drogach...

                                          Wiec mozna umiec jezdzic, ale nie zdaje sie egzaminu.

                                          Co do wody - wskoczylbym. I brak karty plywackiej by mnie nie powstrzymal.


                                          Nadal twierdze, ze zawodowy kierowca w stresie rowniez moze stanowic zagrozenie.
                                          Dlatego brak prawa jazdy, albo jego posiadanie nie ma tutaj znaczenia. Zgodnie z
                                          tokiem myslenia chwilii nalezaloby zabronic jazdy rowniez tym, ktorzy maja
                                          uprawnienia. Przeciez prewencja jest o wiele bardziej korzysna. A kto wie jakie
                                          szkody i jakie okropienstwa moze spowodowac taki brawurowy kierowca... Zabic 3
                                          osoby, ranic mame z dzieckiem na pasach.... wiele innych.
                                          • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 28.08.08, 13:17
                                            chórem - oczywisce.
                                          • chwila.pl Re: cd 28.08.08, 15:44
                                            Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                                            > Nadal twierdze, ze zawodowy kierowca w stresie rowniez moze stanowic zagrozenie.

                                            Może, tyle tylko, że jemu WOLNO jechać. Bez prawa jazdy NIE WOLNO.

                                            > Dlatego brak prawa jazdy, albo jego posiadanie nie ma tutaj znaczenia.

                                            ??????????????????
                                            Idiotyzm!
                                            Zaperzasz sie jak stara baba, i zaczynasz pleść androny.
                                            • Gość: Bilbo Sama sobie przeczysz. IP: *.chu-charleroi.be 28.08.08, 16:15
                                              Najpierw powolujesz sie na definicje stanu wyzszej koniecznosci. Argumentujesz,
                                              ze kierowca bez licencji moze spowodowac wypadek. Tym samym bedzie ratowal jedno
                                              zycie kosztem innego (byc moze - wypadek wszak jet tylko hipotetyczny). Ten
                                              wygibas myslowy pasuje do Twojej nagInanej teorii i przepisu, ktory mowi, ze nie
                                              wolno poswiecac dobra, ktore ma sie obowiazek strzec nawet z narazeniem na
                                              niebezieczenstwo osobiste.
                                              A tak nie jest.


                                              Ja z kolei stwierdzilem, ze nawet zaodowy kierowca moze spowodowac wypadEk w
                                              takiej sytuacji. Ergo - Twoja linia argumentacji lezy w gruzach. Skoro obaj
                                              hipotetyczni ratownicy moga (a twlasnie na mozliwosc sie powolywalas) spowodowac
                                              wypadek. Teraz przyjmijmy hipotetyczna sytuacje.

                                              PRZYKLAD I
                                              Mamy mlokosa (16 lat) bez prawa jazdy. Jego ojciec mial zawal na dzialce. Mlokos
                                              wsiada w samochod ojca i pedzi z nim do szpitala (komorka nie miala zasiegu,
                                              wiec nie mogl wezwac pogotowia). Zatrzymuje ich Policja. Brak uprawnien do
                                              kierowania, ale jest stan wyzszej koniecznosci - smiertelnie chora osoba. W tym
                                              momencie Policjant ma obowiazek pomoc mlokosowi, a sad odstapic od kary,
                                              poniewaz mlokos wiozac ojca do szpitala lamal przepisy (wymog posiadania PJ,
                                              przepisy drogowe), ale w trosce o zycie.

                                              EWIDENTNY STAN WYZSZE KONIECZNOSCI

                                              PRZYKLAD II
                                              Ten sam mlokos mknie do szpitala z zawalowcem, ale ma po drodze wypadek. Zabija
                                              kogos na pasach. Zgodnie z przepisem - NIE MA STANU WYZSZEJ KONIECZNOSCI.
                                              (zauwaz, ze caly czas sprowadzasz dyskuse do tej jednej mozliwosci). Mlodzian
                                              odpowiada za to co popelnil i za jazde bez PJ.

                                              PRZYKLAD III
                                              Kierowca rajdowy na dzialce z dziakiem. Zagrozenie zycia. Ma uprawnienia - jak
                                              najbardziej! Pedzi do szpitala. Lamie przepisy, ale znow mamy do czynienia ze
                                              STANEM WYZSZE KONIECZNOSCI... Wiec nie odpowiada za nic.

                                              PRZYKLAD IV
                                              Ten sam kierowca, ktory jadac na zlamanie karku do szpitala wjezdza w przystanek
                                              i zabija 5 osob, juz niestety odpowiada przed sadem za katastrofe drogowa i
                                              nieumyslne spowodowanie smierci. BRAK STANU WYZSZEJ KONIECZNOSCI.

                                              PODSUMOWANIE:
                                              Jak widzisz - stan wyzszej koniecznosci nie jest zdefiniowany tym, czy posiadamy
                                              prawo jazdy, czy tez nie. TO wlasnie ten stan pozwala zwolnic z odpowiedzialnosc
                                              za pewne przewinienia , gdyz popelniajacy je czlowiek dzialal w imie wyzszego
                                              dobra. Z prawkiem , czy bez.

                                              To sytuacja i jej kontekst decyduje, czy ten stan mamy, czy tez nie.


                                              Powtorze - TO PRAWO JEST DLA LUDZI, A NIE LUDZIE DLA PRAWA.
                                              • chwila.pl ??? 28.08.08, 16:37
                                                Czy ty przypadkiem nie jesteś kopnięty?
                                                • Gość: Bilbo Re: ??? IP: *.brutele.be 28.08.08, 17:47
                                                  Argumet godny Ciebie...
                                      • chwila.pl Re: cd 28.08.08, 15:40
                                        Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                                        > Bzdura... Zagrozenie bylo li czyto teoretyczne , opierajace sie na zalozeniu, z
                                        > e
                                        > osoba bez prawa azdy nie est w stanie prawidlowo poprowadzic pojazdu.

                                        Założenie jest empiryczne. Osoba nie posiadająca prawa jazdy NIE MA PRAWA
                                        kierować samochodem. Czy to się Tobie podoba, czy nie. Wszelkiego typu gdybania,
                                        co by było, gdyby są bez znaczenia. Czy rozumiesz słowa NIE WOLNO?
                                        • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 28.08.08, 16:17
                                          Prawo a umiejetnosci to dwie rozne sprawy...

                                          A byloby tak. Gdyby osoba nieuprawniona nie zlamala przepisu i nie zawiozla
                                          osoby umierajacej doszpitala, to mielibysmy trupa.

                                          Co powiesz na to? Argumentacja rownie wiarygodna, jak Twoja.
                                          • chwila.pl Re: cd 28.08.08, 16:40
                                            No comments.
                                            • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.brutele.be 28.08.08, 17:35
                                              Zgadzam sie. Jezeli dla kogos zycie czlowieka warte jest mniej niz zakaz
                                              prowadzenia bez PJ, to nie ma juz czego komentowac.

                                              Gdyby do mnie nalezala decyzja w takiej sytuacji, to nie zawahalbym sie przed
                                              kradzieza samochodu. Pojechalbym bez prawka i w kradzionym, jesli od tego
                                              mialoby zalezec zycie.

                                              Ty pewnie ulozylabys w pozycji bocznej bezpiecznej i patrzyla jak umiera. Bo
                                              przeciez nie wolno Ci.

                                              Z Twoich wypowiedz wynika jedno. Nie masz pojecia co oznacza stan wyzszej
                                              koniecznosci.

                                              Zostal on ustalony wlasnie po to, zeby obywatel nie whal sie i w ekstremalnej
                                              sytuacji potrafil jasno okreslic priorytety. Dobrem najwyzszym jest zycie
                                              czlowieka i zadne prawo nie moze stac na drodze do jego ratowania. Dlatego,
                                              nawet jesli NORMALNIE nie wolno mi prowadzic auta bez PJ, to w takiej sytuacji
                                              jest mi to odpuszczone i moge zajac sie konkretnym dzialaniem, a nie pustymi
                                              deliberacjami nt przepisow i paragrafow.
                                              • chwila.pl Re: cd 29.08.08, 13:53
                                                Opowiem Ci coś.
                                                Przed kilku laty mój dziadek dostał wylewu krwi do mózgu. Gasł na naszych
                                                oczach. Wzywaliśmy karetkę wielokrotnie. Nie przyjeżdżała. Wszystkie ponoć były
                                                zajęte. Nie wytrzymałam. Wsiadłam do samochodu, i jak oszalała pędziłam do
                                                pogotowia. Przekroczyłam dozwoloną prędkość kilkakrotnie. W pewnym momencie
                                                usłyszałam za sobą ryk radiowozu. Nie zatrzymałam się jednak. Obok stacji
                                                pogotowia stała sobie spokojnie karetka. Wpadłam tam jak furia, spytałam, gdzie
                                                jest lekarz i jak druga furia wpadłam do jego pokoju. A lekarz, opatulony w
                                                kożuch spokojnie sobie spał na dyżurze. Nie wiem, skąd miałam tyle sił, ale tak
                                                nim szarpałam, że wyrwałam mu kołnierz z kożucha. Za mną wpadli policjanci z
                                                radiowozu. Lekarz był biały ze strachu. Powiedziałam mu, że jeśli dziadek umrze,
                                                bo jemu zachciało się spać, to sobie pośpi, ale w mogile. Do domu dziadka
                                                jechała już kolumna samochodów, najpierw karetka na sygnale, potem ja, a na
                                                końcu radiowóz, tez na sygnale. Udało się, dziadek przeżył. Lekarz z uszkodzonym
                                                kożuchem przychodził do niego bez przerwy. Bardzo sie o niego troszczył, to
                                                trzeba mu przyznać.
                                                Po latach wydaje mi się jednak, że nie musiałam łamać prawa, chociaż jestem
                                                dobrym kierowcą, nie musiałam narażać życia i swojego i innych. A raczej nie
                                                powinnam. Powinnam poprosić męża, mniej emocjonalnie zaangażowanego w sprawę,
                                                który załatwiłby ją równie skutecznie, bez niepotrzebnych ekscesów. Dlatego
                                                właśnie reprezentuję takie, a nie inne stanowisko w tej sprawie. Wychodzę z
                                                założenia, że lepiej jest przez chwilę pomyśleć, poszukać racjonalnych
                                                rozwiązań, niż narażać siebie i innych w imię nieuzasadnionych często stanów
                                                wyższej konieczności.
                                                • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 29.08.08, 13:58
                                                  Narazac? Na teoretycznie mozliwe prawdopodobienstwo zaistnienia wypadku?

                                                  To moze od razu wszystkich mezczyzn za gwalt posadzic. Teoretycznie moga
                                                  przeciez zgwalcic. I nie beda to domysly, tylko empiria, jak to sama wykazalas.
                                                  • chwila.pl Re: cd 29.08.08, 14:19
                                                    Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                                                    > To moze od razu wszystkich mezczyzn za gwalt posadzic. Teoretycznie moga
                                                    > przeciez zgwalcic. I nie beda to domysly, tylko empiria, jak to sama wykazalas.

                                                    Podstawą podejmowania decyzji, mądrych decyzji, powinno być racjonalne myślenie
                                                    oparte na jakichś udowodnionych przesłankach.
                                                    Jeśli nimi nie dysponujemy, możemy posłużyć się chociażby badaniami
                                                    statystycznymi. I tak, prawdopodobieństwo dokonania gwałtu przez każdego
                                                    mężczyznę jest na tyle znikome, że Twój pomysł osadzania w więzieniach
                                                    wszystkich mężczyzn jest poroniony.
                                                  • Gość: Bilbo Re: cd IP: *.chu-charleroi.be 29.08.08, 16:00
                                                    Wiekszosc wypadkow powoduja ludzie posiadajacy PJ. Na jakich statystykach sie
                                                    opierasz twierdzac, ze to Ci bez prawa jazdy stanowia wieksze zagrozenie?

                                                    PS
                                                    Strzepimy jezyki po proznicy. Jak napisalem - pojechalbym kradzionym i bez prawa
                                                    jazdy. I zaden wymog formalny by mnie nie powstrzymal. Dla Ciebie prawo jest
                                                    dobrem najwyzszym, a jego litera cenniejsza od zycia.

                                                    Jezeli Twoj poprzedni wpis, dotyczacy historii z dziadkiem jest prawdziwy, to
                                                    oznacza, ze piszesz z czystej przekory.
                    • truten.zenobi Re: cd 28.08.08, 08:27
                      jesteś typowym biurokratą zbyt tępym by zrozumieć że niedopełnienie
                      jakiejś formalnosci czy brak dokumentu sam w sobie nie stanowi
                      zagrożenia dla nikogo i niczego.
                      myślę że dalsza dyskusja na twoim poziomie nie ma sensu...
                      • chwila.pl Re: cd 28.08.08, 08:39
                        truten.zenobi napisał:

                        > jesteś typowym biurokratą zbyt tępym by zrozumieć ...

                        Po pierwsze Gienia jest kobietą, jakbyś nie zauważył:)
                        Po drugie Twoje niezrozumienie oczywistych prawd, wręcz aksjomatów nie upoważnia
                        Cię do inwektyw. Rzeczywiście reprezentujecie zróżnicowany poziom. Możesz go
                        wyrównać, wymagać jednak to będzie od Ciebie ogromnego wysiłku. Dasz radę?

      • truten.zenobi a czy jazda rowerem po chodnikach jest dozwolona? 03.09.08, 15:00
        wiele osób twierdziło że brak rawojazdy jest potencjalnym zagrożeniem a więc
        wyłącza obowiązek niesienia pomocy jak i nie daje uprawnien do stosowania
        art.16kw/26kk

        a w sytuacji jazdy rowerem po chodnikach? czy potencjalne zagrożenie (w sumie
        bardziej realne niż wynikające z braku posiadania prawka) jest wystarczającym
        powodem do złamania przepisów kodeksu drogowego?
    • Gość: Gość Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 09:48
      Już ci odpowiadam. NIC się nie stało.Byłem w podobnej sytuacji.
      No, może nie aż tak dramatycznej.Po prostu jechałem z rodziną na
      zakupy.Traf chciał,że nie zabrałem wszystkich dokumentów.Nie miałem
      ani PJ ani dowodu rejestracyjnego ani osobistego.Słowem nic co
      potwierdziłoby moje dane i własność samochodu.NIC mnie to nie
      kosztowało.Pogadałem,wsiadłem i pojechałem dalej.Bynajmniej nie do
      domu po dokumenty.Więc jak widzisz życie nieraz przerasta wyobraźnię.
      • nutka_re Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. 28.08.08, 11:32
        Policjantom pewnie zabrakło bloczków na mandat:)
        A tak szczerze, to chyba musieli być "w stanie" albo mieli dzień
        zaćmienia.
        Normalnie za jazdę bez "papierów" wlepiają naniższy mandat i każą
        zgłosić się do nich na komistariat by pokazać papiery. Mój znajomy
        jechał z jednego do drugiego wojewódzkiego miasta i to w ten sam
        dzień by policjanci go rozpoznali. Uzgadnianie,że załatwi to przez
        swój komistariat miejski nie dało rezultatów - mógł tam podjechać
        ktos inny (np. rzeczywisty właściciel samochodu z prawem jazdy -
        jeśli mój kumpel podałby jego dane).
        Policjant moze i nie ma dobrej "prasy" ale idiotą nie jest.
    • Gość: tomekjot Re: Zatrzymanie bez prawa jazdy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 13:22
      ja myślę, że policjant uzna ten czyn za nieszkodliwy społecznie i odstąpi od
      czynności służbowych
    • wielki_czarownik OK to ja odpowiem 29.08.08, 10:03
      Widzę tutaj całą masę specjalistów bez fachowego przygotowania. Ja się prawem zaś zajmuję zawodowo.
      W przypadku o którym mówisz zaistniałby tak zwany stan wyższej konieczności. Jest to możliwość złamania prawa "w słusznej sprawie". Oczywiście muszą być zachowane tutaj odpowiednie proporcje itp. W tym jednak wypadku ta instytucja prawna stanu wyższej konieczności mogłaby zostać zastosowana i kary byż żadnej nie poniósł. Jeżeli policjant uznałby inaczej, to poprosiłbyś o skierowanie sprawy do sądu i tam byś miał duże szanse na wygraną.
      Mówię duże, bo to zależy od okoliczności (np. czy w pobliżu nie było innego kierowcy, czy za ścianą nie mieszka lekarz etc.)
      A co do tego, że policjant będzie wypisywał mandat a nie ratował życie, to szkoda komentować. Aż tak beznadziejna ta policja nie jest. Ale tak - odpowiedziałby za to karnie.
      • squirrel9 Re: OK to ja odpowiem 29.08.08, 10:42
        Pomijam sprawę wyższej konieczności.
        Mnie powala coś takiego jak jakiś człowiek wystawia "laurkę"
        policjantom, że nie miał dokumentów, oni z nim pogadali i pojechał
        dalej. Czy u licha ludzie potrafią myśleć!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka