Dodaj do ulubionych

Żyć dla konsumpcji...

17.10.08, 15:50
Czy i kiedy warto pracować po 12 godz. dziennie ?
Jak bardzo musisz mieć "nowy jeszcze lepszy model" produktu X ?...
Obserwuj wątek
    • Gość: patriota Mg, no istnieją tacy ludzie na świecie, szkoda Ci IP: *.chello.pl 17.10.08, 16:05
      ich? bo mi nie.
      ja żyję swoim życiem, mam raz paręset, czasem kilka tysięcy zł, mam wolny zawód,
      a właściwie różne zajęcia, ustawiam sobie życie pod siebie. zarabiam bo taki
      jest świat. pieniądze pieniędzmi.
      jak można żyć dla pracy? to jest fenomen. miliony karierowiczów, yuppie, nie
      mających żadnego swojego prywatnego i intymnego życia. nie umiejących stworzyć
      nic wartościowego w swoim życiu i własnego. nie mający żadnych możliwości
      kreacji. mrówki które pracują dla koncernów, pracoholicy nie umiejący znaleźć w
      swoim życiu żadnego większego celu, i wartości. ludzie trupami za życia. niech
      sobie za to policzą stan konta i kupią kilka samochodów które im postoją w
      garażu, niech obracają się w salonowym towarzystwie i żyją w sztucznym świecie.
      życzmy im tego. skoro nie umieją stworzyć czegoś ciekawszego, głębszego,
      wartościowszego, i własnego.

      • mg2005 Wyścig szczurów po polsku... 17.10.08, 19:05
        Gość portalu: patriota napisał(a):

        > jak można żyć dla pracy? to jest fenomen. miliony karierowiczów,
        yuppie, nie
        > mających żadnego swojego prywatnego i intymnego życia. nie
        umiejących stworzyć
        > nic wartościowego w swoim życiu i własnego. nie mający żadnych
        możliwości
        > kreacji. mrówki które pracują dla koncernów, pracoholicy nie
        umiejący znaleźć w
        > swoim życiu żadnego większego celu, i wartości. ludzie trupami za
        życia. niech
        > sobie za to policzą stan konta i kupią kilka samochodów które im
        postoją w
        > garażu, niech obracają się w salonowym towarzystwie i żyją w
        sztucznym świecie.
        > życzmy im tego. skoro nie umieją stworzyć czegoś ciekawszego,
        głębszego,
        > wartościowszego, i własnego.
        >

        "Z opublikowanych niedawno w prasie badań przeprowadzonych przez
        naukowców z warszawskiej Wyższej Szkoły Pedagogiki Resocjalizacyjnej
        wynika, jak olbrzymie są koszty pracy w wielkich korporacjach.
        Przepytano pracowników 13 banków i 21 koncernów w Warszawie i innych
        miastach. Na podstawie tych badań powstał raport, w którym został
        odmalowany zbiorowy portret pokolenia trzydziestolatków, czyli
        młodych pracowników korporacji, tzw. yuppies. Ich celem jest jak
        najszybszy sukces życiowy mierzony stanem konta. Żądza kariery i
        wzbogacenia się powodują, że pracują po kilkanaście godzin dziennie,
        często w soboty i niedziele. By zwalczyć ogromny stres i napięcie,
        stymulują się lekami antydepresyjnymi, dopalaczami (izo, energo),
        narkotykami (amfetamina, marihuana), alkoholem. Zażywają ogromne
        ilości tabletek wzmacniających pamięć i koncentrację.
        Życie rodzinne całkowicie jest podporządkowane pracy. Często jej
        kosztem jest rozpad więzi rodzinnych. Z badań wynika, że nagminne
        jest zjawisko określone jako "niekontrolowane zachowania seksualne".
        Blisko jedna piąta badanych przyznaje, że traktuje przygodny seks
        jako skuteczny sposób odreagowania stresu. "Miałem okazję -
        stwierdził jeden z autorów raportu prof. Mariusz Jędrzejko -
        obserwować ich na wyjeździe integracyjnym. To, co tam zauważyłem,
        było porażające. Nie wszystkim, ale bardzo wielu osobom zupełnie
        puszczają hamulce, nie mają żadnych barier wstydu. Po szkoleniu
        oferowanym na wyjeździe zaczyna się balanga - uczestnicy piją na
        umór i uprawiają seks, nieważne, czy mają żony czy mężów"
        ("Dziennik", 6.10.2008).
        • piwi77 Re: Wyścig szczurów po polsku... 17.10.08, 23:54
          Ci młodzi ludzie mają niewielkie szanse w dobrej kondycji dotrwać do
          emerytury. Umiar we wszystki jest ważny. Tym razem zgadzam sie z
          Tobą.
    • raveness1 Re: Żyć dla konsumpcji... 17.10.08, 18:04
      Jak mozna nazywac 12 godz. tyrania dziennie "praca"? To nic innego
      jak powolne samobojstwo.
    • zzyzx Re: Żyć dla konsumpcji... 17.10.08, 18:45
      To zależy jaka praca.
      Można robić po 12 (i więcej) godzin dziennie coś, co się kocha. Albo przez 8
      coś, czego się nienawidzi. Pierwsza opcja moim zdaniem lepsza.
    • brum.pl1 Re: Żyć dla konsumpcji... 17.10.08, 19:29
      Jestem informatykiem. Projektuję aplikacyjne systemy informatyczne. Nie liczę
      czasu. Faktem jest, że to moja pasja. Wychodzę z pracy, po drodze wpada mi do
      głowy jakieś niebanalne rozwiązanie problemu, przychodzę do domu, siadam do
      komputera i... mnie nie ma. Czasami potrafię spędzić przy komputerze całą noc.
      Nie, nie jestem potem zmęczony. Po finalizacji projektu, nad którym praca na
      ogół zajmuje kilka miesięcy, piszę jego różne dokumentacje, implementuję system
      u użytkownika, i... Mam wolne. Przez tydzień, czasem dwa nie robię zawodowo nic.
      Tak, jak teraz. Dopiero w niedzielę lecę ponownie do Wiednia i znów zacznie się
      fascynująca praca. Czy to jest twoim zdaniem niewolnictwo? Robię to co
      cholerycznie lubię i jeszcze mi za to płacą. I to nieźle płacą.
      • 33qq Re: Żyć dla konsumpcji... 17.10.08, 23:02
        Otóż to, niektórzy pracę traktują jedynie jako źródło dochodów, wtedy liczą
        każdą minutę i jest ona dla nich torturą, ja mam szczęście, że robię to co
        lubię, w każdym razie co do tej pory lubiłem, teraz zaczyna mnie to z lekka
        nudzić i rozglądam się za czymś innym. Właściwie nie tyle rozglądam co sam sobie
        buduję.
    • piwi77 Re: Żyć dla konsumpcji... 17.10.08, 19:59
      mg2005 napisał:

      > Czy i kiedy warto pracować po 12 godz. dziennie ?

      Na krótki dystans można szarpać i 12 godzin, ale na stałe sie nie
      da. Wyrzuciłbym pracownika, który niezmiennie robi nadgodziny, dla
      mnie byłby to sygnał, że z robotą nie mieści w czasie, czyli jest
      mało wydajny.
      • mamon3 Re: Żyć dla konsumpcji... 17.10.08, 21:39
        piwi77 napisał: > Na krótki dystans można szarpać i 12 godzin, ale na stałe sie
        nie da
        Można i na stałe

        Wyrzuciłbym pracownika, który niezmiennie robi nadgodziny, dla
        > mnie byłby to sygnał, że z robotą nie mieści w czasie, czyli jest
        > mało wydajny.

        Większej głupoty nie słyszałem.
        NA szczęście nie musisz nikogo wywalać bo nie masz pracowników, bo inaczej
        wiedział byś co piszesz.
        • piwi77 Re: Żyć dla konsumpcji... 17.10.08, 23:32
          mamon3 napisał:

          > Można i na stałe

          Nie można. Tyle, że mnie nie chodzi o przebywanie w pracy.
        • kolter_hugh1 Re: Żyć dla konsumpcji... 22.10.08, 11:16
          mamon3 napisał:
          > Większej głupoty nie słyszałem.
          > NA szczęście nie musisz nikogo wywalać bo nie masz pracowników, bo inaczej
          > wiedział byś co piszesz.

          Ta , a to ciekawe !! pokaż mi robotnika który przez 12 godzin w takim samym
          tempie pracuje !!!
    • facettt Nie warto. 17.10.08, 22:05
      mg2005 napisał:
      > Czy i kiedy warto pracować po 12 godz. dziennie ?

      Nie warto.
      No chyba, ze zona Cie nie daje - wiec nie warto tracic dla niej
      czasu, nie masz kochanki, ani kolegow, za to lubisz sie pokazac
      w dobrej furze.

      tylko komu wlasciwie ? :)
      • Gość: jedynydorosły Re: Nie warto. IP: *.gprs.plus.pl 17.10.08, 22:19
        Trafione w sedno!!! Większość moich znajomych pracuje ponad siły,po to, by
        zarobić więcej pieniędzy, a to po to,by kupować przedmioty, których tak naprawdę
        nie potrzebują, a to wszystko po to, by zaimponować ludziom, których i tak na
        prawdę nie lubią.
    • mg2005 Świątynie konsumpcji... 17.10.08, 22:21
      "Charakterystyczne dla naszych czasów jest to, że od połowy XIX w.
      przeciętny mieszkaniec kraju uprzemysłowionego poświęca więcej czasu
      na działalność zarobkową niż we wcześniejszych epokach
      historycznych. Za swoje zarobki chce nabywać coraz więcej towarów i
      usług. Jest to pochodną faktu, że sensem istnienia i działania
      globalnej cywilizacji jest konsumpcja.
      Victor Lebow już na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku
      zauważył: "Nasz nadzwyczajny system gospodarczy wymaga, żebyśmy
      konsumpcję przyjęli jako styl życia, ze sprzedawania i kupowania
      towarów uczynili rytuał, a duchowej sytuacji satysfakcji i
      osobistego zadowolenia poszukiwali w konsumowaniu" (cyt. za: Alan
      Durning, How much Is Enough: The Consumer Society and the Future of
      Earth, New Jork 1992, s. 21-22). Globalna cywilizacja konsumpcji ma
      swoje przybytki i "świątynie". Ponieważ sensem i racją istnienia
      jest nieograniczona konsumpcja, więc centra handlowe (kompleksy
      hipermarketów z wszelkimi możliwymi towarami), parki tematyczne (np.
      Disneyland), centra rozrywki, centra gastronomiczne, megafastfoody,
      wielosalowe kina - multipleksy pełnią rolę miejsc kultu, a
      słowa "konsument" i "osoba" stały się synonimami. Światowy system
      gospodarczy jest tak zorganizowany, że 1,1 miliarda ludzi żyje
      według standardów globalnej cywilizacji konsumpcji, w ciągłym
      pośpiechu, od "weekendu do weekendu". Opływają w rzeczy, ale czasu
      mają niewiele. "
      • snajper55 Re: Świątynie konsumpcji... 17.10.08, 22:56
        Wymieniając świątynie konsumpcji nie należy zapominać o kościołach katolickich,
        budowanych kosztem setek milionów odjętych od ust biednym, kapiących od złota, w
        których spala się na oczach ludzi kadzidła których gram kosztuje więcej niż gram
        złota. Toż to szczyt konsumpcji i marnotrawstwa.

        S.
        • mg2005 Re: Świątynie konsumpcji... 18.10.08, 21:13
          snajper55 napisał:

          > kosztem setek milionów odjętych od ust biednym,

          W jaki sposób "odjętych" ?? :)

          > kapiących od złota,
          > w
          > których spala się na oczach ludzi kadzidła których gram kosztuje
          więcej niż gra
          > m
          > złota. Toż to szczyt konsumpcji

          To co piszesz to szczyt głupoty...

          > i marnotrawstwa.

          ...oraz prymitywizmu i nietolerancji.

          Poszukaj 'konsumpcji' w synagodze :)
    • hypatia69 Re: Żyć dla konsumpcji... 18.10.08, 00:10
      "pracować po 12 godz. dziennie"
      Zakładam, ze nie pytasz o system 24/48 godzin?
      "Jak bardzo musisz mieć "nowy jeszcze lepszy model" produktu X"
      Praca wyłącznie po to jest faktycznie od czapy. Jeśli ktoś chce dla
      mania koniecznie "nowy, lepszy model" to znaczy, że jest idiotą
      pozbawionym wyższych uczuć i wypchanym kompleksami.
      Ale są i inne przypadki:
      a) pracoholizm. Choroba, jak i inne -holizmy. Taki człowiek weźmie
      sobie trzy etaty, a do rodziny na wieś jeździ wyłącznie w tygodniu.
      I jak na chwilę zaśnie w biegu, to się budzi po kwadransie z
      pytaniem: "co? Co trzeba zrobić?". Znam taki przypadek. Kwalifikuje
      się [i przypadek i zjawisko ogólnie] do leczenia. Nie warto czyli.
      b) kura domowa [tudzież świeżo upieczona matka]. Dyżur ma 24 godziny
      na dobę. Bo trzeba sprzątnąć, ugotować, wyprać, wyprasować, zrobić
      zakupy, dopilnować dzieci, męża, załatwić 700 spraw urzędowych i tak
      dalej, i tak dalej... Nie ma innego wyjścia: trzeba zasuwać. Nie ma,
      że boli i po 8 godzinach odpoczywamy. Szczególnie, jak mąż ma grypę,
      a dzieci biegunkę i koklusz.
      c) j/w plus etat w jakiejś firmie/sklepie/czymkolwiek. Z powyższych
      przyczyn plus etat i co z nim związane.
      d) życzliwy mąż, który pomaca połowicy w przypadkach b i c na prawdę
      intensywnie. Bo nie chce, zeby mu żonę w trybie przyspieszonym szlag
      trafił z wyczerpania.
      • Gość: :) Re: Żyć dla konsumpcji... IP: *.range81-129.btcentralplus.com 18.10.08, 02:24
        zawsze uwazalam ze towina kobiet - bo wiecej i wiecej wciaz chca i
        przestac nie potrafia... Byle by lepiej i wiecej niz sasiadka:(
        • hypatia69 Re: Żyć dla konsumpcji... 21.10.08, 20:42
          Jak na tym plakacie? "Bo sąsiadka ma nowe futro"? A tam. Nie
          wszystkie jesteśmy pazerne.
    • camel_3d nie warto..ale czasem nie ma innego wyjscia 18.10.08, 10:02
      uwazem, ze nie warto sie zacharowywac, zeby kupic sobie nowy telewizor czy
      lepszy samochod.
      problem tylko w tym, ze pracodawcy nie zawsze lubia osoby, ktor pracuje mniej
      niz 10 godzin dziennie...

      no i kwestia tego ile sie zarabia. jedni musza pracowac 12 godzin zeby w miare
      normalnie zyc, inni pracuja 8 i moga sobie na duzo wiecej pozwolic...

      • Gość: garmusz Re: nie warto..ale czasem nie ma innego wyjscia IP: *.chello.pl 21.10.08, 12:11
        Zawsze uważałem że praca w celu notorycznego skupowania coraz to nowych nabytków
        pozbawia życie koloru. I życie, dorastanie jakoś mnie zmusiło do zmiany w pewnym
        sensie zapatrywań. Moja praca, na moje szczęście jest tym co kocham, to moja
        pasja, ciągle się rozwijam i wytyczam nowe cele. Ale jednocześnie pieniądze
        które w niej zarabiam są dla mnie dodaniem życiu kolorytu, nie tylko środkiem
        przetrwania. Nie same w sobie, ale świadomość ile fajnych rzeczy mogą pozwolić
        mi zrealizować. Pracuję rzeczywiście czasem po 14 godzin dziennie, tyle że z
        przerwami (nie tak długimi by wrócić do domu), praca jest w terenie, czasem
        jestem zmęczony, ale satysfakcja jest niebywała. Jestem pewnie jednym z tych
        szczęściarzy, dla których ich młodzieńcza pasja, hobby, stała się zawodem. Ale
        do sedna - lubię rzeczy. Lubię ładne rzeczy, lubię rzeczy które ułatwiają,
        uprzyjemniają moje życie. Czasem owszem zarabiam po to by kupić coś konkretnego,
        pojechać w konkretną podróż - cóż w tym złego? że ktoś chce być otoczony
        rzeczami ładnymi, dobrymi gatunkowo? nic przecież. A że przy okazji moja praca
        sprawia mi frajdę, to już przypadek losowy, szczęście. Ale mogę zrozumieć że
        ktoś kto nawet swojej pracy nie lubi, może tak jak ja lubić przedmioty, dobrze
        się czuć mogąc pozwolić sobie na jakiś drobny luksus. Dopóki nie traci się
        kontaktu z rzeczywistością i rzeczami bezwzględnie w życiu najważniejszymi,
        rodziną, rozwojem samego siebie, to cóż złego w tym że ktoś chce sobie poprawiać
        stan życia? nawet jeśli w pracy spędza nieco więcej czasu niż powinien? robi to
        w jakimś celu, albo chęci rozwijania siebie i awansu, albo po to by korzystać z
        materialnych profitów. dla każdego różne rzeczy się liczą, dla jednego szum lasu
        i uczucie wolności, dla drugiego to że może obejrzeć swój ulubiony film na dużym
        ekranie we własnym domu. I czemu ktoś inny ma wartościować człowiekowi co jest
        dobre a co be? różnimy się i tyle.
        • raveness1 Re: nie warto..ale czasem nie ma innego wyjscia 21.10.08, 18:01
          >dla każdego różne rzeczy się liczą, dla jednego szum las
          > u i uczucie wolności, dla drugiego to że może obejrzeć swój
          ulubiony film na dużym
          > ekranie we własnym domu.

          Ci dwaj to juz raczej przyjaciolmi nie zostana. Zyja przeciez w
          dwoch roznych swiatach...
    • prskchx Re: Żyć dla konsumpcji... 21.10.08, 18:04
      Bardzo upraszczasz.
      Brakuje Ci rozumu.....
    • lena575 Re: Żyć dla konsumpcji... 22.10.08, 10:35
      Ja się tak rozglądam, to widzę, że taka praca wcale nie dotyczy
      wyłącznie młodych ludzi (takich ok. 30-tki), taka praca dotyczy
      jeszcze bardziej +40-latków takich jaka ja. Kierownicze i
      dyrektorskie stanowiska pełne są ludzi którzy już dawno nie są
      yuppies a pracują sporo ponad 8 godzin dziennie. Młodzi ludzie
      pracujący w korporacjach wcale nie pracują dla ogromnej kasy,
      pracują na normalne życie, po to by kupić własny kawałek mieszkania,
      trochę lepszy samochód, wczasy w ciepłych krajach i rozwijanie
      jakiejś pasji bo gdzieś to trzeba odstresować. Czasem pracują tak bo
      ta praca jest ich pasją ale dość często pracują bo nad nimi wiszą
      banki i groźba utraty pracy jest bardzo czarną wizją.
      Od prawie 20 lat pracuję duuuużo więcej niż przeciętna norma i żyję.
      Bez dopoalaczy (jeśli czerwone wino od czasu do czasu to nie
      dopalacz :)). Jak jestem zmęczona to odpuszczam, wyjeżdzam na 2-3
      dni. Dużo się poruszam, uprawiam różne sporty, mam trochę pasji i
      nie żyję wyłącznie pracą. To jest chyba najważniejsze.
    • kolter_hugh1 Re: Żyć dla konsumpcji... 22.10.08, 11:14
      mg2005 napisał:

      > Czy i kiedy warto pracować po 12 godz. dziennie ?
      > Jak bardzo musisz mieć "nowy jeszcze lepszy model" produktu X ?...

      Zadaj to samo pytanie swojemu klesze po co gromadzi skarby na ziemi ::))))
      • leftt Re: Żyć dla konsumpcji... 22.10.08, 11:33
        Niestety - długi, drożyzna itd. Wszystko to sprawia, że zwykła
        pensja za 1 etat (nawet nie najgorsza, powyżej przeciętnej) to w tej
        chwili żaden pieniądz. Mając do wyboru - pracować 12 godzin albo pod
        koniec miesiąca pożyczać od rodziców - zdecydowanie wolę pracować 12
        godzin, tym bardziej, że te nadgodziny to na swoim. A o "nowym,
        jeszcze lepszym modelu" pomyślę sobie ,jak będę zarabiał 10 razy
        tyle co teraz. A czas wolny w takiej sytuacji też można sobie
        znaleźć - wszystko jest kwestią dobrej organizacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka