Dodaj do ulubionych

Klub przegranych

16.12.08, 12:56
Mamy koniec roku więc zakładam wątek dla totalnie przegranych i
wykluczonych, nie jest to miejsce dla zadowolonych z siebie, celowo
przygotowałam kącik dla życiowych frustratów, ludzi maksymalnie
wku...onych na otoczenie, niezadowolonych z życia, z poczuciem
odrzucenia, niesprawiedliwości. Tu można pisać, co Wam się nie
udało, a co udało spieprzyć, żalić się do upadłego. Wszelkie posty o
malkontentach i teksty, że "życie jest piękne" niemile widziane. A
co mi się w tym roku nie udało i nie udaje:
- rodzina: mąż totalnie mnie olewa, żyje swoją pracą i ulubioną
rozrywką, jaką jest przesiadywanie przed komputerem i popylanie w
różne odmóżdżające gry, przeglądanie stron porno z panienkami i
udzielanie się na forach "o dupie Maryni"; podejrzewam, że mnie
zdradza, obojętne, czy wirtualnie, czy w realu, raczej w realu, ale
nie będę go śledzić, bo to żałosne, jeśli zaś nie zdradza, to na
pewno chciałby odmiany, bo ja mu już obrzydłam dawno temu, to moja
wina, rozpieściłam gada, pracuję, utrzymuję dom na równi z nim albo
nawet bardziej (wydaje mi się, że bardziej partycypuję finansowo w
kosztach utrzymania), nie jestem zniewoloną kobietką, taką dzidzią z
różowymi półkulami w mózgu, walczę po tej samej stronie barykady...o
byt, ale nie mogę na nim polegać, bo jak coś się wali, to druga
połowa rozkłada ręce i powala tekstem "no zrób coś";
- praca: im bardziej się staram, tym więcej dostaję po dupie, firma
pada, szef nie czuje się odpowiedzialny za ratowanie biznesu, każdą
moją uwagę kwituje tekstem: " jak się nie podoba to spier...", cóż
za "klasa". Pensję (jeśli w ogóle) dostanę w styczniu, nie ma co
liczyć na jakieś bonusy z okazji świąt, premia to słowo tabu,
największy leser (nota bene znajomek bossa) dostał służbowego
laptopa i pojechał w "delegację" czyli na przedświąteczną popijawę z
klientami, ja "wywożę gnój".
- pieniądze: nie chcę narzekać, ale nie mam za co zrobić świąt, to
moja wina - wolałam zapłacić na bieżąco rachunki, zostało mi 20
złotych na koncie, nie wiem, jak ja za to "zaszaleję", do stycznia
chyba zdechnę z głodu, do męża po prośbie nie pójdę;
-święta: nie znoszę zakłamania - członkowie mojej rodziny,
delikatnie mówiąc, nie przepadają za sobą, ale mój rodziciel próbuje
zmusić mnie do udziału w Wigilii na której będą osoby, których
widoku nie mogę znieść, poza tym te tradycyjne pojednanie u nas to
lipa, bo albo się nie znosimy, albo mamy w dupie, po co ten cyrk?
- wypoczynek: od dwóch lat nie miałam urlopu;
- znajomi: osoba uważana za przyjaciółkę wyjechała "na Wyspy" i nie
zostawiła adresu, na maile odpowiada w stylu: "u mnie nic
ciekawego", nie trafiła do burdelu, mieszka u znajomej, krzywda jej
się nie dzieje, może się boi, że zechcę ją odwiedzić? No
stress...nie stać mnie na bilet...nawet taki na tanie linie i to w
jedną stronę; poza tym nikt mnie nie słucha - wszyscy żyją tą całą
przedświąteczną bieganiną, czy o to chodzi w przeżywaniu Bożego
Narodzenia?
- zdrowie: boli mnie żołądek, od miesiąca kaszlę, nie mam czasu na
wizytę u lekarza, bo praca...
Reasumując: wszystko do dupy
Czy ktoś mnie przebije swoim spapranym życiem?
Obserwuj wątek
    • Gość: wspolczujaca Re: Klub przegranych IP: *.pools.arcor-ip.net 16.12.08, 13:05
      Nooooo jak sie za ofiare losu dalas wrobic, to masz problem. I
      sorry, co do "przemian" aluzji nie lapie. Jakies plany "b" na zmiane
      bilansu?
    • Gość: wspolczujaca Re: Klub przegranych IP: *.pools.arcor-ip.net 16.12.08, 13:49
      Manipulacja zdarzen.Za dwudziestke kup sobie poradnik lub e-(z)booka
      pod drzewko.
    • prskchx Re: Klub przegranych 16.12.08, 13:57
      Co ma wół do karety?
      Czyli co ma koniec roku do tego co piszesz?
      Potrafisz wytłumaczyć?
    • flowerbomb5 Re: Klub przegranych 16.12.08, 13:57
      Wiesz co, jak pokaslujesz i jestes chora to co sie martwisz praca,
      za ktora i tak ci nie placa i gdzie traktuja cie jak psa??? Idz na
      zwolnienie lekarskie i kuruj sie. Nie zwolnia cie, gdzie znajda
      drugiego takiego frajera co zasuwa bez pensji i daje soba
      poniewierac, bez awansu i dobrego slowa???
      Zdrowie najwazniejsze.

      co do mnie to nie wiem czy po twoim wejsciu zakwalifikuje sie do
      klubu, ale wesolo nie jest:
      - prowadze wlasna firme i sobie nie radze, mam za malo klientow,
      ciagle dlugi, oferuje naprawde uslugi na poziomie, a klientow jak na
      lekarstwo. Mam powazne dlugi i wieczny brak gotowki. Nie mam
      zielonego pojecia jak zwiekszyc obroty firmy, wydalam na reklame
      tysiace a i tak niewiele z tego pozytku. Wyrzucone pieniadze.
      - totalnie ale to totalnie nie mam szczescia do wspolpracownikow:
      pija, kradna, nie przychodza do pracy, nie wywiazuja sie z
      obowiazkow, no koszmar straszliwy. Traktuje ich po ludzku, place w
      terminie, jestem uprzejma, nie krzycze, jestem otwarta na
      wspolprace. Zagadka czemu tak beznadziejnie mi idzie w znalezieniu
      pomocy w pracy. Sama nie dam rady wszystkiego zrobic, musze kogos
      zatrudnic.
      - meza mam do niczego, nawet nie chce pisac zeby sie nie zdenerwowac
      bo mi zaraz cisnienie skoczy.
      - matka niestety ciagle siedzi mi na glowie, nie chce jechac do
      wlasnego mieszkania w miescie x oddalonym na szczescie o 500 km ode
      mnie. Nie chce i juz. No chyba nie wezwe policji zeby wyciagnela
      moja matke z mojego mieszkania, ale tylko to by pomoglo. Siedzi mi
      na glowie miesiacami, a jest toksyczna totalnie - kontroluje,
      podglada, poucza, dokucza, ma takie zgrywki ze nic tylko wyrzucic z
      domu. Jest znerwicowana i nie chce sie leczyc. Zachowuje sie
      idiotycznie. Dolewa oliwy do ognia caly czas. Z mezem kloca sie na
      okraglo i idzie juz na noze.

      • Gość: Ofiara_Przemian Re: Klub przegranych IP: *.chello.pl 17.12.08, 16:02
        Jesteś pierwsza w rankingu!
    • Gość: ja z góry Re: Klub przegranych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.08, 14:00
      mam 2 dzieci. młodszy to wcześniak. latam od lekarza do lekarza. starsza corka
      jest z rodzaju "trudnych dzieci".
      mąż: nie posiadam. mężczyzn ogladam w muzeum
      praca. nie mam szans do niej na razie wrocić.
      znajomi: mam, ale... wlasnie, jakoś tak się złozyło, że wszyscy nie przepadają
      za dziećmi.

      siedzę 4 rok w domu. moim jedynym rozmówcą jest 3 letnia córka i 7 miesięczny syn.

      mam już 1 miejsce? :D
      • Gość: Ofiara_Przemian Re: Klub przegranych IP: *.chello.pl 17.12.08, 16:01
        Masz u mnie drugie miejsce, pierwsze ma Pani z toksyczną mamusią i
        problemami w firmie.
    • laiczka9 Re: Klub przegranych 16.12.08, 14:13
      tak sobie poczytałam... o oooo ale mnie jest dobrze... już uciekam,
      bo do klubu i tak mnie nie przyjmiecie.)
    • raveness1 Re: Klub przegranych 16.12.08, 20:48
      > stress...nie stać mnie na bilet...nawet taki na tanie linie i to w
      > jedną stronę

      A to szkoda kurcze. Bo ponarzekalibysmy sobie do syta w jakims tanim
      pubie przy piwie. ;)
      A na pocieszenie ci powiem, ze na wyspach tez kryzys.
    • yoma Re: Klub przegranych 16.12.08, 23:08
      Życie jest fajne, ech, wy, malkontenci :)
    • Gość: Ola Re: Klub przegranych IP: *.net.pulawy.pl 25.12.08, 15:44
      Bardzo interesujący wątek. Nie wiem czy można to nazwać klubem
      przegranych w ramach jakieś przemiany ustrojowej państwa chyba nie. Po porostu klub ludzi, którzy nie potrafią, a może po prostu nie chcą
      się komunikować ze sobą.
      Może to też trochę o rozumieniu świata, o wspólnych wartościach,
      czasem jest to środkach jakich używamy do osiągania celów. Pytanie
      czy wszystkie cele chcemy osiągać? Czasem jest to przejście od
      wzniosłych celów (wzorów idealnego świata), do standardów życia (co
      też jest pewnym wzorcem kulturowo-cywilizacyjnym), czasem są to
      indywidualne cele człowieka, takie bardziej prywatne. Niestety bywają
      też cele szkodliwe, działanie z premedytacją na czyjąś niekorzyść,
      stwarzanie zagrożenia (bezpośredniego lub pośredniego)dla drugiego
      człowieka.
    • luci-fer Re: Klub przegranych 25.12.08, 17:55
      No to ja dołączam do klubu- październik, miesiac gdzy wszystko wywaliło się do
      góry nogami. Z dnia na dzień straciłam prace i środki do życia, wyprowadzka z
      domu, masa długów- bez szansy na kredyty i pożyczki.. Zero nastroju świątecznego
      i filmy w noc sylwestrową... I los już sie do mnie nie uśmiecha- ciekawe co dalej;/
    • znj2 Re: Klub przegranych 25.12.08, 21:02
      O rany! Tylko palnąć sobie w łep! A może ty jesteś zbyt doskonała?
      Jesteś pewnie urodziwa, masz wysoki intelekt i zasługujesz na
      lepszego męża, bo ten to "cienki bolek".
      Taka żona to "majątek"!
    • truten.zenobi załóz sobie własne forum 25.12.08, 21:20
      wtedy będziesz mógł skutecznie wyegzekwować swój regulamin...
      no chyba że wolisz żeby znowu coś ci sie nie udało (np. pojawią się
      w wątku optymisci)
      ;)
    • niedo-wiarek Re: Klub przegranych 26.12.08, 09:22
      Nie przejmuj się, wielu tak ma, tylko udaje, że jest inaczej.
      A z tymi zadowolonymi z siebie też różnie bywa. Najczęściej działa po prostu autoreklama. Człowiekowi sukcesu nie może być przecież niedobrze ;)
      • uyu Re: Klub przegranych 26.12.08, 14:21
        Madry watek ktory przelamam zasade swieto-zasranego obowiazku
        odnoszenia samych sukcesow i zakopywania gleboko w podswiadomosci
        niepowodzen.
        Dodatlowa zaleta to moznosc wygadania sie i przekonania sie o tym,
        ze nie jest sie jedynym egzotycznym stworem na swiecie, ktoremu "nie
        idzie".
        Wszystkim zycze powodzenia :)
    • stokrootka40 Re: Klub przegranych 27.12.08, 08:17
      Wiesz, nie wiem, czy Cię przebiję, ale też sobie troszkę ponarzekam:
      - od pół roku nie mogę znaleźć pracy
      - przestałam odbierać telefon domowy w obawie przed telefonami z banków, w
      których zalegam z opłatami
      - mąż - totalna porażka - zero kontaktu, zero wsparcia, tylko pije kawkę, pali
      papieroski i ogląda sport w tv
      - pogubiłam się w środku, doszłam do wniosku że przez wiele lat oszukiwałam się,
      wmawiając sobie, że wierzę w Boga...
      - problemy ze zdrowiem - coraz poważniejsze
      - zdefraudowałam pieniądze mojej mamy, a nadal nie popłaciłam wszystkich długów
      - za 10 dni wyłączą mi gaz (mam ogrzewanie gazowe), bo nie mam na rachunek
      - rodzinka.... lepiej nie mówić- nie dość, że ich mało to jeszcze mają człowieka
      gdzieś..
      - w styczniu zero dochodów, nie wiem jak utrzymam dzieciaki.

      No jest jeden plus w tym wszystkim - właśnie dzieciaki, ale.... nie chcą kurcze
      żyć powietrzem... :-))
      • sorl2 Re: Klub przegranych 27.12.08, 22:26
        nie martw się te banki, w których zalegasz z opłatami od 10 lat nie
        mogą znaleźć pracy. Powinny ułatwiać rozwój przedsiębiorstwom, w
        których są produkowane potrzebne produkty.
        Niczym nie różnią się od poczty. Więc w sumie z czym zalegasz?
        Światło, gaz to fakt jakoś trzeba ten węgiel wydobyć przetworzyć w
        elektrowni na energię, remontować sieci przesyłowe i to jest praca.
        A te opłaty "za mieszkanie" jakie wprowadzano od przemianowania PRL
        na Rzeczpospolitą to tylko sposób na utrzymanie niezwykle istotnych
        usług jak "przystawienie stempla" i branie kolejnych kredytów na
        płace dla kolejnego urzędnika bankowego (o przepraszam bankowca) lub
        akwizytora (telefonisty tez), który tą "prace" do banku przyniesie.

        Zajmij się mężem, odnowieniem kontaktu, czy może jakąś nową formą
        waszego związku . Mam nadzieję, że z mężem i dziećmi będziecie mieli
        jakieś jedzenie:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka