Dodaj do ulubionych

Bez obrączek, świadków, wesela, itd....

09.08.09, 09:07
Czy ktoś tam miał lub zamierza mieć?

Zawarcie naszego związku małżeńskiego -cywilnego -odbyło się bez obrączek, w
dzień powszedni, bez świadków (naszych, bo urzędowi byli), gości, wesela,
wystawnych kreacji,bukietów, sesji zdjęciowych, limuzyn, podróży poślubnych.
Byliśmy sami, samiutcy- jak chcieliśmy! Pieszo do ślubu, potem do knajpy na
obiad i na ciacha do cukierni. I do domu w ulubione dżinsy.
Acha, mąż przyjął moje nazwisko.

Pewnieśmy nietypowi. Na ile? Znamy tylko jedną parę,która miała podobnie, ale
oni: 1. związek zawierali za granicą, 2 ona nie jest
Polką.

Uprzedzam, że mój post zamieściłam także na forum Slub i wesele oraz Seks w
małżeństwie.
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 09:21
      krezzzz100 napisała:

      > Czy ktoś tam miał lub zamierza mieć?
      >
      > Zawarcie naszego związku małżeńskiego -cywilnego -odbyło się bez obrączek, w
      > dzień powszedni, bez świadków (naszych, bo urzędowi byli), gości, wesela,
      > wystawnych kreacji,bukietów, sesji zdjęciowych, limuzyn, podróży poślubnych.
      > Byliśmy sami, samiutcy- jak chcieliśmy! Pieszo do ślubu, potem do knajpy na
      > obiad i na ciacha do cukierni. I do domu w ulubione dżinsy.
      > Acha, mąż przyjął moje nazwisko.
      >
      > Pewnieśmy nietypowi. Na ile? Znamy tylko jedną parę,która miała podobnie, ale
      > oni: 1. związek zawierali za granicą, 2 ona nie jest
      > Polką.
      >
      > Uprzedzam, że mój post zamieściłam także na forum Slub i wesele oraz Seks w
      > małżeństwie.

      Jesteście nietypowi ale przyjmij ode mnie wyrazy pełnego uznania.Moja córka
      biorąc pierwszy i drugi ślub była tego samego zdania co Ty i podoba mi się
      to.Mnie to trochę jednak kosztowało(podróże poślubne córki).Następne będzie
      finansowała sama.
      Ślub jest ważny dla pary go zawierającej.Wesele jest ważne dla gości,którzy
      zajmują się sobą , a na parę młodą (po oplotkowaniu wyglądu)sporadycznie
      zwracają uwagę.
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 09:30
        Dzięki, Pocoo.

        Wspieram w odmowie finansowania kolejnej podróży poślubnej córki :-)
    • piwi77 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 10:09
      Jesteście nietypowi. I bardzo mądrzy.
    • Gość: św.obrazek Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 11:14
      jedno słowo: rewelacja,

      "mąż przyjął moje nazwisko." szacun, tylko zazdrościć ci męża,
      wspaniale,

      "Znamy tylko jedną parę,która miała podobnie,"

      malo jest ludzi światłych i normalnych ktorzy są w związku bo chcą a
      nie bo muszą itp, o robieniu niesmacznego cyrku ze ślubów nie mówiąc,

      "Pewnieśmy nietypowi" pewnie jesteście i niech wam to dobrze służy
      całe wasze życie.
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 11:45
        Piwi i Obrazek- dzięki za miłe słowa i życzenia.

        Co do nazwiska, wiedzieliśmy jedno: że chcemy nosić oboje takie samo. Dwa
        połączone to za długie do wypisywania w papiórach:-( Zatem musieliśmy wybrać. No
        to wybraliśmy.

        Całe to zwyczajowe oprzyrządowanie okołoślubne nie jest w naszym guście. Ale
        niech każdy ma, co lubi- nawet jak to jest kicz. Nas interesuje społeczna
        świadomość w materii tego, co jest elementem procedur, a co zaledwie elementem
        ceremoniału, zwłaszcza: opcjonalnym. Na ten przykład zauważyliśmy, że sporo
        ludzi uważa obrączki za nieodłączny element procedury zawierania związku.
        Dziwne, nie? Ciekawe, czy te elementy opcjonalne wchodzą w miejsce czegoś
        istotnego ZAMIAST tego(dla filozof- nie jestem esencjalistką :D).
      • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 11:46
        Gość portalu: św.obrazek napisał(a):


        > "mąż przyjął moje nazwisko." szacun, tylko zazdrościć ci męża,
        > wspaniale,

        Tez mysle, ze to wspaniale bo swiadczy o tym, ze nasze spoleczenstwo
        przestaje miec wieksze problemy niz kto ma po slubie czyje nazwisko
        nosic. Znam to bardzo dobrze ze szwedzkiej rzeczywistosci,
        aczkolwiek tutaj najczesciej para, w ramach tzw. kompromisu,
        wspolnie przyjmuje jakies zupelnie inne nazwisko, bo zadne z
        partnerow nie znizy sie do przyjecia nazwiska wspolmalzonka. Byl
        wsrod naszych znajomych przypadek, ze do slubu nie doszlo w ogole,
        bo zakochana para, przy okazji nie konczacych sie klotni o to kto
        sie ma jak nazywac i dlaczego, odkryla ze do siebie w ogole nie
        pasuja....:D


        > malo jest ludzi światłych i normalnych ktorzy są w związku bo chcą
        >a nie bo muszą itp, o robieniu niesmacznego cyrku ze ślubów nie
        >mówiąc,


        Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale czy tylko ludzie zalatwiajacy slub
        w sposob taki jak autorka watku sa "swiatli i normalni"? Miedzy
        urzadzeniem trzydniowej wyzery i ochlajstwa na 300 osob w remizie
        strazackiej a pojsciem do USC jak, nie przymierzajac, na poczte po
        odbior przesylki (tez trza dowod pokazac i sie podpisac), istnieje
        cala gama mozliwosci uczynienia dnia slubu troche bardziej
        uroczystym niz codzienne wskoczenie w dzinsy. Sama mialam
        przyjemnosc rok temu byc na takim slubie w Warszawie - prosta, dluga
        suknia panny mlodej, skromna ceremonia, przejecie na 50 osob, w menu
        drinkowym tylko wino i piwo (zadnej wody), zaraz po polnocy taxi i
        do domu....Nie widze w tym nic zlego.
        • Gość: św.obrazek Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 12:13
          "ale czy tylko ludzie zalatwiajacy slub w sposob taki jak autorka
          watku sa "swiatli i normalni"?"

          nie tylko, to uproszczenie oczywiscie, ale jakże zrozumiałe;)

          "skromna ceremonia, przejecie na 50 osob, w menu drinkowym tylko
          wino i piwo (zadnej wody), zaraz po polnocy taxi i do domu"

          i na to stać zazwyczaj ludzi światłych i normalnych, cywilizowanych
          jednym słowem.

          "Nie widze w tym nic zlego." wrecz przeciwnie bardzo fajne.

          tez mialam okazje byc na podobnych slubach/weselach , skromna
          uroczystosc na luzie i ze smakiem, przypominajaca kameralne
          wieczorowe party z dobrymi drinkami, lekkim jedzeniem, świetną
          muzyka etc, to bylo w UK :)
          • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 12:27
            Gość portalu: św.obrazek napisał(a):

            > tez mialam okazje byc na podobnych slubach/weselach , skromna
            > uroczystosc na luzie i ze smakiem, przypominajaca kameralne
            > wieczorowe party z dobrymi drinkami, lekkim jedzeniem, świetną
            > muzyka etc, to bylo w UK :)


            Tak samo jest w Szwecji - tutaj 70 osob na przyjeciu to jest
            ekstrawagancja. Cale party polega na poczestowaniu gosci przystawka,
            daniem glownym i deserem plus winem, po czym jest muzyka i plasy, o
            polnocy tort weselny z likierem dla pan i brandy dla panow...i do
            domu. A jak ktos chce i lubi, to moze sie bawic dalej. Na wlasny
            koszt ;) Tym sposobem zasada "zastaw sie a postaw sie" nabiera
            statusu egzotyki.

            Sama uwazam polskie obyczaje slubno-weselne za absurdalne i zgadzam
            sie, ze malo kto potrafi u nas zalatwic te sprawe z klasa. Nadzieja
            sa mlodzi ludzie z duzych miast, aczkolwiek ci jednak czesto maja
            korzenie gdzies na prowincji, a wtedy juz klapa, bo rodzinka nie
            odpusci okazji do nachlania sie...Jednak wybor autorki watku uwazam
            za lekka przesade w druga strone, bo dzien slubu to jednak nie dzien
            jak co dzien. Nawet jesli powtorzony w zyciu razy kilka ;))))
            • dagmara-k Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 13:09
              Ale
              niech każdy ma, co lubi- nawet jak to jest kicz.

              i swiete slowa. jestescie nietypowi, bo malo osob w polsce ma takie sluby na
              wlasne pragnienie. ide na taki w koncu sierpnia i bede jednym z 4 gosci (w tym
              zawarta liczba 2 swiadkow). dla mnie to totalny kicz i ciesze sie ze mialam male
              cywilne przyjecio-wesele.
              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 14:35
                dagmara-k napisała:

                ide na taki w koncu sierpnia i bede jednym z 4 gosci (w tym
                > zawarta liczba 2 swiadkow). dla mnie to totalny kicz i ciesze sie ze mialam mal
                > e
                > cywilne przyjecio-wesele.

                Nie chcę, by doszło do nieporozumienia. Czy za kicz uważasz tę ceremonię
                czteroosobową czy też duże wesele?
                • dagmara-k Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 15:24
                  te 4-osobowa
                  • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 16:57
                    Ło...A czemu?
                    • rambo_pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:02
                      Ludzie normalni chcą przeżywać swoje ważne chwile w życiu z osobami bliskimi.
                      Nie wyobrażam sobie imieninowego wieczoru bez bliskich mi ludzi. Szczęście to
                      taka dziwna rzecz. Im więcej dajesz ją innym tym więcej jej masz.
                      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:11
                        rambo_pl napisał:

                        > Ludzie normalni chcą przeżywać swoje ważne chwile w życiu z osobami bliskimi.

                        Zawsze? Intymne chwile też? I co to znaczy: z bliskimi? Z wszystkimi? Chyba
                        istnieje jakaś gradacja bliskich? Może w tym jest klucz?
                        Mam nadzieję, że nie imputujesz mi nienormalności))))
                        > Nie wyobr
                        ażam sobie imieninowego wieczoru bez bliskich mi ludzi.

                        A ja sobie wyobrażam. Nie obchodzę imienin. Ani urodzin. Ani żadnych świąt. Albo
                        inaczej- spotykam się z ludźmi bliskimi (tu: przyjaciółmi), gdy za nimi
                        zatęsknię. Albo oni za mną.

                        Szczęście to
                        > taka dziwna rzecz.
                        To możliwe. Ale nic z tego nie wynika.
                        Im więcej dajesz ją innym tym więcej jej masz.
                        CO konkretnie dajesz? I czy ktoś tu mówi o niedawaniu?
                        • Gość: Gienia Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.chello.pl 09.08.09, 17:19
                          A ten ślub to brałaś za karę? Chyba nie. To dlaczego nie zaprosiłaś na niego
                          chociaż jednego przyjaciela. Nie masz go? Nawet świadków miałaś urzędowych.
                          Jakbyś przyleciała na miotle z innej planety i tu, poza swoim mężem nikogo
                          innego nie znała.
                          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:37
                            Gość portalu: Gienia napisał(a):

                            > A ten ślub to brałaś za karę? Chyba nie.
                            A skąd takie pytanie?
                            To dlaczego nie zaprosiłaś na niego
                            > chociaż jednego przyjaciela.
                            Przecież napisałam, dlaczego. Ale powtórzę- bo ślub to dla nas chwila intymna.
                            Nie masz go?
                            Mam, nawet dwóch ))))
                            Nawet świadków miałaś urzędowych.
                            Bo tak chciałam.

                            > Jakbyś przyleciała na miotle z innej planety i tu, poza swoim mężem nikogo
                            > innego nie znała.
                            Może jesteśmy z innej planety. I ciekawi jesteśmy innych z naszej planety))))
                            • Gość: Gienia Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.chello.pl 09.08.09, 17:43
                              krezzzz100 napisała:

                              > >To dlaczego nie zaprosiłaś na niego
                              > > chociaż jednego przyjaciela.

                              > Przecież napisałam, dlaczego. Ale powtórzę- bo ślub to dla nas chwila intymna.

                              Aha. Intymna chwila. W otoczeniu urzędnika USC i obcych świadków, bo swoich nie
                              miałaś. Takie bzdety to sobie możesz między bajki włożyć. Ja tam w takie głupoty
                              nie wierzę.
                              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 18:10
                                Gość portalu: Gienia napisał(a):


                                > Aha. Intymna chwila. W otoczeniu urzędnika USC i obcych świadków, bo swoich nie
                                > miałaś.
                                Swoich nie miałam, bo nie chciałam mieć. A urzędnika i świadków w ogóle nie da
                                się ominąć. Taki los. Ale trzeba zrobić, co się da. My zrobiliśmy.


                                Takie bzdety to sobie możesz między bajki włożyć.

                                Agresywna jesteś, wiesz? Dlaczego moje przeżycia nazywasz bzdetami?
                                Ja tam w takie głupot
                                > y
                                > nie wierzę.

                                Głupoty? Poza tym- nie musisz wierzyć :D
                                • rambo_pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 18:14
                                  To po cholerę to żałosne przedstawienie?
                                • Gość: Gienia Bez pitolenia proszę IP: *.chello.pl 09.08.09, 22:11
                                  Nie jestem agresywna. Mówię tylko to, co myślę. A myślę, że nie masz przyjaciół,
                                  że robiłaś wielką tajemniczkę ze swego ślubu i w ogóle, że jesteś jakaś
                                  niedorobiona. I żal mi tego chłopiny, którego usidliłaś. Marny jego los. A cała
                                  ta heca ze ślubem miała swoje uzasadnienie. Nie powiedziałaś nikomu o ślubie, bo
                                  wiedziałaś jak się ludzie do tego odniosą, a zwłaszcza rodzice tego biedaka,
                                  twojego kolejnego męża. I postawiłaś ich przed faktem dokonanym. Pitolenie o
                                  intymnych chwilach z urzędnikiem USC to tylko pitolenie. Za cwana jestem, byś ty
                                  mi tu wyjeżdżała z takim gipsem.
                                  A teraz sobie potnij mój tekst na malutkie kawałeczki i każdy kawałeczek
                                  skomentuj. Pewnie inaczej nie umiesz dyskutować.
                                  • krezzzz100 Re: Bez pitolenia proszę 09.08.09, 22:16
                                    Gość portalu: Gienia napisał(a):

                                    > Nie jestem agresywna. Mówię tylko to, co myślę. A myślę, że nie masz przyjaciół
                                    > ,
                                    > że robiłaś wielką tajemniczkę ze swego ślubu i w ogóle, że jesteś jakaś
                                    > niedorobiona. I żal mi tego chłopiny, którego usidliłaś. Marny jego los. A cała
                                    > ta heca ze ślubem miała swoje uzasadnienie. Nie powiedziałaś nikomu o ślubie, b
                                    > o
                                    > wiedziałaś jak się ludzie do tego odniosą, a zwłaszcza rodzice tego biedaka,
                                    > twojego kolejnego męża. I postawiłaś ich przed faktem dokonanym. Pitolenie o
                                    > intymnych chwilach z urzędnikiem USC to tylko pitolenie. Za cwana jestem, byś t
                                    > y
                                    > mi tu wyjeżdżała z takim gipsem.
                                    > A teraz sobie potnij mój tekst na malutkie kawałeczki i każdy kawałeczek
                                    > skomentuj. Pewnie inaczej nie umiesz dyskutować.

                                    Nie jesteś agresywna, w żadnym razie :-) Zrobię ku Tobie ukłon- odpowiem Ci w
                                    jednym kawałku- nie dziękuj :-) Ciesze się, że piszesz, co myślisz- to cenne,
                                    rzekłabym-drogocenne (ze względu na zawartość :-). Zaraz zapytam męża, czy czuje
                                    się usidlony- ale chyba znam odpowiedź :-) Przekazałam mu Twoje ubolewania,
                                    prosił, by podziękować :-) Rozgryzłaś mnie, co robić :D:D No pewno, że to
                                    pitolenie :D:D

                                    Łomatko, Gienia, super!
                                    • Gość: Gienia Re: Bez pitolenia proszę IP: *.chello.pl 09.08.09, 22:24
                                      Łomatko Gienia, super.

                                      Pewnie, ze super. Przestań zatem się ośmieszać i grac role damulki, bo jesteś
                                      wredna baba zepsuta do szpiku kości. A ten twój chłopina, jak przejrzy na oczy,
                                      to kopnie cie w zadek szybciej niż myślisz. Ja znam życie, tobie wydaje się, że
                                      znasz.
                                      • krezzzz100 Re: Bez pitolenia proszę 09.08.09, 22:37
                                        Gość portalu: Gienia napisał(a):

                                        > Łomatko Gienia, super.
                                        >
                                        > Pewnie, ze super. Przestań zatem się ośmieszać i grac role damulki, bo jesteś
                                        > wredna baba zepsuta do szpiku kości.

                                        Heh. A to po czamu?

                                        A ten twój chłopina, jak przejrzy na oczy,
                                        > to kopnie cie w zadek szybciej niż myślisz. Ja znam życie, tobie wydaje się, że
                                        > znasz.

                                        Mówisz? skoro tak mówisz, to pewnie się na tym znasz....
                                        • Gość: Gienia Re: Bez pitolenia proszę IP: *.chello.pl 09.08.09, 23:13
                                          > > A ten twój chłopina, jak przejrzy na oczy,
                                          > > to kopnie cie w zadek szybciej niż myślisz. Ja znam życie, tobie
                                          > > wydaje się, że znasz.
                                          >
                                          > Mówisz? skoro tak mówisz, to pewnie się na tym znasz....

                                          A znam się i to dobrze. Jesteśmy z moim starym od dłuższego już czasu i
                                          traktorem go ode mnie nie odciągniesz. A wiem czemu? Bo nie jestem zakłamaną
                                          zołzą jak ty. Teściowie mnie też bardzo lubią a ja ich. Twoi cie nie cierpią i
                                          zrobią wszystko, by ich syn od ciebie odszedł. On też przejrzy na oczy i to już
                                          wkrótce.
                                          • Gość: antyGienia Re: Bez pitolenia proszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.09, 20:15
                                            a skad ty Gienia taka mundra???Ja rozumiem, ze u Was na wsi taka tradycja coby
                                            sie zapozyczyc a cala gmine sprosic ale czego sie dziewczyny uczepilas???Moze
                                            zazdroscisz, ze miala slub taki jak ona chciala nie jak sasiadki kazaly?A moze
                                            problem w czym innym...moze chlopina sie z nia ozenil bo nie musial tylko bo
                                            CHCIAL???a Ciebie zal za d... sciska z zazdrosci.Wogole to jakim prawem ludzie
                                            daja rady innym jaki maja miec slub???Chcecie remize siatka maskujaca stroic i
                                            na klepichu tanczyc wasza sprawa...chcecie drogie restauracje,bryczki i podroze
                                            poslubne, tez mozna a mozna tez tak jak autorka watku...ich sprawa.
                                            A tak na marginesie...skad wniosek, ze to nie pierwszy slub
                                            autorki???Przypominam, ze na szczescie nie kazdy w tym kraju jest czlonkiem RCC.
                                            • Gość: Gienia Re: Bez pitolenia proszę IP: 89.72.43.* 23.08.09, 20:42
                                              Gość portalu: antyGienia napisał(a):

                                              > Ja rozumiem, ze u Was na wsi taka tradycja coby
                                              > sie zapozyczyc a cala gmine sprosic ale czego sie dziewczyny uczepilas???

                                              Odczep ty się ode mnie. U nas na wsi? A skąd ty niby wiesz skąd ja pochodzę?
                                              Watek jest na publicznym forum, więc każdy może się wypowiedzieć, czy mu się
                                              taki ślub podoba czy tez nie. Co to, nadal panuje dyktatura proletariatu i
                                              trzeba zęzy za zębami trzymać?

                                              > Moze zazdroscisz, ze miala slub taki jak ona chciala nie jak
                                              > sasiadki kazaly?

                                              No rzeczywiście, jest czego zazdrośćić:)))))
                                              Koń by się uśmiał:))))

                                              > Wogole (BYK!!!) to jakim prawem ludzie
                                              > daja rady innym jaki maja miec slub???

                                              A kto jej daje rady? Z byka spadłaś, czy wódki za dużo wypiłaś i bredzisz?

                                              > Chcecie remize siatka maskujaca stroic i
                                              > na klepichu tanczyc wasza sprawa...chcecie drogie
                                              > restauracje,bryczki i podroze
                                              > poslubne, tez mozna a mozna tez tak jak autorka watku...ich sprawa.

                                              Aleś ty głupia. Bogaci ludzie urządzają przyjęcia weselne w drogich
                                              restauracjach, a nie w remizach.

                                              > A tak na marginesie...skad wniosek, ze to nie pierwszy slub
                                              > autorki???

                                              Potrafię logicznie myśleć.

                                              > Przypominam, ze na szczescie nie kazdy w tym kraju jest czlonkiem
                                              > RCC

                                              Rugby Club Częstochowa? Rzeczywiście, nie należę. A ty?
                                  • Gość: hehehe Re: Bez pitolenia proszę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.09, 15:09
                                    Brawo!Echże ty Gienia rozpracowałas trolla - podobasz mnie sie dziś hehe .
                                    coś bedzie z nami,niuuuu cio?::)
                                    • agata.m4 Re: Bez pitolenia proszę 17.08.09, 15:16
                                      moze to ten sam troll co pisal o 'Gwałcie'ta [agahar1973]
                                      • Gość: hehe he Re: Bez pitolenia proszę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.09, 14:44
                                        identyko!
                        • rambo_pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:22
                          krezzzz100 napisało:A ja sobie wyobrażam. Nie obchodzę imienin. Ani urodzin. Ani
                          żadnych świąt. Albo
                          inaczej- spotykam się z ludźmi bliskimi (tu: przyjaciółmi), gdy za nimi
                          zatęsknię. Albo oni za mną. To z tobą jest gorzej niż przypuszczałem.
                          Traktujesz ludzi instrumentalnie a to jest piiiiip piiiip.
                          • Gość: św.obrazek Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 17:34
                            rambo_pl napisał:

                            "To z tobą jest gorzej niż przypuszczałem.
                            > Traktujesz ludzi instrumentalnie"

                            żałosne, naucz sie że każdy może żyć na swoj własny sposób ciociu
                            parafianko rambo ;)

                            "A ja sobie wyobrażam. Nie obchodzę imienin. Ani urodzin. Ani
                            żadnych świąt. Albo inaczej- spotykam się z ludźmi bliskimi (tu:
                            przyjaciółmi), gdy za nimi zatęsknię. Albo oni za mną."

                            mam dokladnie tak samo! na czym polega tutaj instrumentalne
                            traktowanie ludzi??? ze sie nie obchodzi publicznych świąt???

                            że sie spotyka z ludzmi jak ma sie autentyczna chęć i potrzebe??

                            to jest dla ciebie dziwne? ...gyyy

                          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:40
                            rambo_pl napisał:
                            To z tobą jest gorzej niż przypuszczałem.
                            > Traktujesz ludzi instrumentalnie a to jest piiiiip piiiip.

                            Gdzie tu widzisz intstrumentalizm? Ty się z kimś spotykasz, jak nie masz na to
                            ochoty albo sytuacja tego nie wymaga?
                            Poza tym - dziwnie agresywny jesteś. Serio, serio...
                            • kobieta-7 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:09
                              Mnie nie dziwi 'agresja' rambo- moze tez przeczytał Twój 'akademicki wykład' na sasiednium forum?

                              forum.gazeta.pl/forum/w,24087,86503001,,Rodzina_i_szczescie_.html?s=2
                              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:39
                                A co tu ma do rzeczy mój akademicki wykład?
                                • kobieta-7 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:46
                                  'baw' sie dalej jak sprawia ci to przyjemność Widac taka juz jesteś. Zimna i oczekujaca poklasku.
                                  • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:51
                                    kobieta-7 napisała:

                                    > 'baw' sie dalej jak sprawia ci to przyjemność Widac taka juz jesteś. Zimna i o
                                    > czekujaca poklasku.

                                    Coś więcej?
                          • pocoo Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 20:43
                            rambo_pl napisał:

                            > krezzzz100 napisało:A ja sobie wyobrażam. Nie obchodzę imienin. Ani urodzin. An
                            > i
                            > żadnych świąt. Albo
                            > inaczej- spotykam się z ludźmi bliskimi (tu: przyjaciółmi), gdy za nimi
                            > zatęsknię. Albo oni za mną. [b]

                            To z tobą jest gorzej niż przypuszczałem.
                            > Traktujesz ludzi instrumentalnie a to jest piiiiip piiiip.

                            Ze mną jest tak samo "źle".
                            Mój dom jest zawsze otwarty dla prawdziwych przyjaciół oraz kochającej i
                            kochanej przeze mnie rodziny.Spotkania z nimi to prawdziwa uczta i radość.Nigdy
                            nie ma u mnie spotkań bo tak trzeba lub wypada.To dopiero gó....
                            • kobieta-7 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:13
                              Nigdy nie masz w domu takich uroczystości na ktorych chcialabys widzieć
                              najblizsze dla Ciebie osoby ?
                              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:40
                                kobieta-7 napisała:

                                > Nigdy nie masz w domu takich uroczystości na ktorych chcialabys widzieć
                                > najblizsze dla Ciebie osoby ?

                                Nie. Jeśli chodzi o wszelkie "święta". Spotkania bez okazji- tak.
                                • kobieta-7 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:43
                                  to nie było pytanie do Ciebie- do forumowiczki + pocoo+.
                      • kobieta-7 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:30
                        rambo_pl napisał:

                        > Ludzie normalni chcą przeżywać swoje ważne chwile w życiu z osobami bliskimi.


                        > Im więcej dajesz ją innym tym więcej jej masz.

                        Zgadzam się z ta opinią.
            • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 14:09
              wilma.flintstone napisała:

              Jednak wybor autorki watku uwazam
              > za lekka przesade w druga strone, bo dzien slubu to jednak nie dzien
              > jak co dzien. Nawet jesli powtorzony w zyciu razy kilka ;))))

              Właśnie dlatego, że to NASZ WYJĄTKOWY dzień chcieliśmy, by należał wyłącznie do
              nas. Żeby nas nikt nic od sedna sprawy nie odciągało. Było cudownie.
        • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 14:30
          wilma.flintstone napisała:
          tutaj najczesciej para, w ramach tzw. kompromisu,
          > wspolnie przyjmuje jakies zupelnie inne nazwisko, bo żadne z
          > partnerow nie znizy sie do przyjecia nazwiska wspolmalzonka
          Myśleliśmy o tym, ale moje rodowe nazwisko jest fajne, poza tym to mój luby sam
          zaproponował, że je przyjmie. Nie sądzę, by się tym "zniżył". Jeszcze jedno, w
          Polsce nie istnieje taka możliwość, żeby przy ślubie przyjąć inne nazwisko.
          Można zrobić to w trybie nie związanym ze ślubem, czyli przed lub po ślubie, ale
          nie w trakcie.


          • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 15:57
            krezzzz100 napisała:


            > Właśnie dlatego, że to NASZ WYJĄTKOWY dzień chcieliśmy, by należał
            >wyłącznie do nas. Żeby nas nikt nic od sedna sprawy nie odciągało.
            >Było cudownie.

            To jest oczywiscie wasze zycie i wasza decyzja, ale tusze ze
            zalozylas ten watek oczekujac opinii internautow. No wiec w mojej
            opinii takich "naszych" wyjatkowych dni, w ktorych nic nad od siebie
            wzajemnie nie odciaga, powinno byc cale mrowie, bo inaczej moze
            zaczac wiac nuda. Zwlaszcza jak juz sie dobije do perlowych godow,
            na przyklad. Nie badzo zreszta sobie wyobrazam w jaki sposob
            obraczka na palcu lub kwiaty od zaproszonych gosci moglyby mnie
            odciagnac od sedna sprawy, czyli od faktu ze wlasnie zmienilam stan
            cywilny.

            A tak z ciekawosci - jesli sie odrzuca wszelkie slubne obyczaje,
            lacznie z Bogu ducha winnymi obraczkami, to wlasciwie do czego jest
            potrzebny podpis w USC? Przeciez zyc mozna we dwoje fantastycznie i
            bez slubu.


            > luby sam zaproponował, że je przyjmie. Nie sądzę, by się
            >tym "zniżył".


            W takiej sytuacji oczywiscie nie. Ja jednak pisalam o
            spoleczenstwie, w ktorym tradycja przyjmowania przez kobiete
            nazwiska malzonka zostala zastapiona tradycja koniecznosci
            osiagniecia w tej sprawie kompromisu. Kompromisu wynikajacego z
            koncepcji rownosci miedzy plciami, bo w sumie niby czemu to kobieta
            ma to robic a nie facet? Problem w tym, ze najwyrazniej nie wszyscy
            sa przekonani ze nalezy sobie w tej kwestii wypracowac kompromis, a
            raczej nauczeni ze tak trzeba. I ja mam tego swietny przyklad w
            bliskiej rodzinie - chodzi o brata mojego meza i jego zone.
            Lomatulu, ilez tam bylo dyskusji i klotni w klimatach wlasnie
            takich, ze ten kto przyjmie nazwisko partnera, automatycznie uzna
            jego wyzszosc nad soba (oni naprawde nie sa odosobnionym
            przypadkiem). Pojawil sie wiec pomysl przyjecia nazwiska kogos z
            rodziny, no ale tez i problem nie do przeskoczenia, bo niby z czyjej
            rodziny? Z jego czy z jej? Summa summarum panstwo mlodzi nazywaja
            sie tak jak miejscowosc na polnocy Szwecji, w ktorej wspolnie
            spedzili pierwszego Sylwestra i upojnie zimowe wakacje...


            Owszem, mozna argumentowac ze w polskiej rzeczywistosci to jakas
            zupelna abstrakcja, aczkolwiek mialam okazje czytac kilka netowych
            dyskusji na ten temat. I biorac pod uwage ile przeczytalam
            wypowiedzi kobiet twierdzacych, ze nazwisko to czesc ich duszy, ze
            zmieniajac je czulyby sie jak po utracie konczyny, ze z jakiej racji
            to one maja sie czegos wyrzekac dla faceta itd. wyrokuje, ze pare
            lat i mamy to samo na wlasnym podworku. I moze ja jakas staromodna
            jestem, ale dla mnie jest to syndrom ciezkiego poprzewracania sie w
            dup...
            • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 16:33
              wilma.flintstone napisała:

              tusze ze
              > zalozylas ten watek oczekujac opinii internautow.

              To chyba jasne))))

              No wiec w mojej
              > opinii takich "naszych" wyjatkowych dni, w ktorych nic nad od siebie
              > wzajemnie nie odciaga,

              Kiedy naszym zdaniem, odciąga))))

              powinno byc cale mrowie, bo inaczej moze
              > zaczac wiac nuda.

              Nudą? No, coś Ty. Gdybym miała takie przekonanie co do małżeństwa to lepiej
              chyba w nie byłoby nie wchodzić.

              Zwlaszcza jak juz sie dobije do perlowych godow,
              > na przyklad.

              Do tego jeszcze troszku))))

              Nie badzo zreszta sobie wyobrazam w jaki sposob
              > obraczka na palcu lub kwiaty od zaproszonych gosci moglyby mnie
              > odciagnac od sedna sprawy, czyli od faktu ze wlasnie zmienilam stan cywilny

              Obrączek i kwiatów nie chcieliśmy. Właśnie TO, że zmieniliśmy stan cywilny,
              wystarcza. Po co dodatki. Czy się lepiej to poczuje? Bardziej? Więcej?

              >
              > A tak z ciekawosci - jesli sie odrzuca wszelkie slubne obyczaje,
              > lacznie z Bogu ducha winnymi obraczkami, to wlasciwie do czego jest
              > potrzebny podpis w USC? Przeciez zyc mozna we dwoje fantastycznie i
              > bez slubu.

              O, do wielu spraw. Majątkowych, fiskusowych, zdrowotnych, rodzicielskich,
              pracowniczych. Niektóre z nich są do zdobycia okrężną, dłuższa drogą. Ale po co,
              skoro jest krótsza? Niemniej- przeciw konkubinatom nic a nic nie mam, jeśli chce
              im się (o ile to oczywiście potrzebne) tę dłuższą drogę pokonywać.
              >
              >
              > > luby sam zaproponował, że je przyjmie. Nie sądzę, by się
              > >tym "zniżył".
              >
              >
              > W takiej sytuacji oczywiscie nie. Ja jednak pisalam o
              > spoleczenstwie, w ktorym tradycja przyjmowania przez kobiete
              > nazwiska malzonka zostala zastapiona tradycja koniecznosci
              > osiagniecia w tej sprawie kompromisu. Kompromisu wynikajacego z
              > koncepcji rownosci miedzy plciami, bo w sumie niby czemu to kobieta
              > ma to robic a nie facet? Problem w tym, ze najwyrazniej nie wszyscy
              > sa przekonani ze nalezy sobie w tej kwestii wypracowac kompromis, a
              > raczej nauczeni ze tak trzeba. I ja mam tego swietny przyklad w
              > bliskiej rodzinie - chodzi o brata mojego meza i jego zone.
              > Lomatulu, ilez tam bylo dyskusji i klotni w klimatach wlasnie
              > takich, ze ten kto przyjmie nazwisko partnera, automatycznie uzna
              > jego wyzszosc nad soba (oni naprawde nie sa odosobnionym
              > przypadkiem). Pojawil sie wiec pomysl przyjecia nazwiska kogos z
              > rodziny, no ale tez i problem nie do przeskoczenia, bo niby z czyjej
              > rodziny? Z jego czy z jej? Summa summarum panstwo mlodzi nazywaja
              > sie tak jak miejscowosc na polnocy Szwecji, w ktorej wspolnie
              > spedzili pierwszego Sylwestra i upojnie zimowe wakacje...

              Rozumiem- jestem za równouprawnieniem. Przyjecie dobrowolne i pzremyślane
              nazwiska partnera nie jest dla mnie niczym uwłaczajacym. Narzucanie tego, choćby
              tylko kulturowe, już tak. To dobra możliwość, wybór nazwiska neutralnego-
              niemniej, w Polsce niemożliwa (przy zawieraniu związku).
              >
              >
              > Owszem, mozna argumentowac ze w polskiej rzeczywistosci to jakas
              > zupelna abstrakcja, aczkolwiek mialam okazje czytac kilka netowych
              > dyskusji na ten temat. I biorac pod uwage ile przeczytalam
              > wypowiedzi kobiet twierdzacych, ze nazwisko to czesc ich duszy, ze
              > zmieniajac je czulyby sie jak po utracie konczyny, ze z jakiej racji
              > to one maja sie czegos wyrzekac dla faceta itd. wyrokuje, ze pare
              > lat i mamy to samo na wlasnym podworku.

              Też mam taką nadzieję. Mówię tu o oczywiście o swobodnym wyborze nazwiska.

              I moze ja jakas staromodna
              > jestem, ale dla mnie jest to syndrom ciezkiego poprzewracania sie w
              > dup...

              ??? Nie rozumim...
              >
              >
              >
              • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:30
                krezzzz100 napisała:

                >> Nudą? No, coś Ty. Gdybym miała takie przekonanie co do małżeństwa
                >to lepiej chyba w nie byłoby nie wchodzić.

                Z calym szacunkiem, ale wypowiedz godna nowo upieczonej zony ;)
                Twoje przekonania nie maja tu znaczenia, bo zycie jest zyciem a
                czlowiek (tylko) czlowiekiem. I jesli sie nie dba o podtrzymanie
                wysokiej temperatury w zwiazku, wlasnie np. poprzez spedzanie ze
                soba takich milych chwil jak te przez ciebie opisane, predzej czy
                pozniej dopadnie nas rutyna i nuda. Przykre, ale prawdziwe. Tu
                zreszta lezy sedno sprawy, czyli to ze wiekszosc spoleczenstwa
                jednak chce tych obraczek, kwiatow i gosci weselnych, bo na obiad i
                do cukierni we dwoje powinno sie w udanym malzenstwie chadzac z
                okazji braku okazji. A slub to jest cos innego jednak...


                >Właśnie TO, że zmieniliśmy stan cywilny,
                > wystarcza. Po co dodatki. Czy się lepiej to poczuje? Bardziej?
                >Wiecej?

                Inaczej.


                > O, do wielu spraw. Majątkowych, fiskusowych, zdrowotnych,
                >rodzicielskich, pracowniczych. Niektóre z nich są do zdobycia
                >okrężną, dłuższa drogą. Ale po co skoro jest krótsza?


                Moim zdaniem chyba nieco zwiodlas forumowiczow, bo odnosze wrazenie
                ze ten entuzjazm w odpowiedzi na twoj post wywolala wizja dwojga
                ludzi chcacych celebrowac swoje uczucia w niewinny, niepokalany
                wodka, porownaniami z wystawnoscia wesela Nowakow czy muzyka z
                gatunku disco-polo sposob. A tu masz babo placek, taki pragmatyzm!


                >To dobra możliwość, wybór nazwiska neutralnego

                I stad pewnie to nieporozumienie dotyczace zdania konczacego moj
                post. Bo ja nie uwazam takiej mozliwosci za specjalnie dobra. No w
                kazdym razie, z tego co znam z tutejszej praktyki, wybieraja ja
                glownie ludzie ktorzy traktuja wybor nazwiska po slubie jak poletko
                rywalizacji z partnerem o to kto "lepszy". I jak juz sie okaze, ze
                nikt sie nie chce okazac tym "gorszym", to wtedy sie nagle mozna
                nazywac Warszawscy czy Bialostoccy. To znaczy, gdyby w Polsce taka
                mozliowsc wprowadzono, nie oczekiwalabym od nikogo zorganizowania
                manifestacji w celu wyrazenia sprzeciwu. Ale zastanawia mnie - jesli
                w zwiazku dwojga ludzi, juz na na samym jego poczatku, nikt nie jest
                w stanie ustapic i pojsc na kompromis, to jak to wrozy temu
                zwiazkowi na przyszlosc?
                • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:52
                  wilma.flintstone napisała:


                  > Z calym szacunkiem, ale wypowiedz godna nowo upieczonej zony ;)
                  No, już trochę nią jestem...W latach można liczyć :-)

                  > Twoje przekonania nie maja tu znaczenia, bo zycie jest zyciem a
                  > czlowiek (tylko) czlowiekiem.
                  No, wim... I co z tego?
                  I jesli sie nie dba o podtrzymanie
                  > wysokiej temperatury w zwiazku, wlasnie np. poprzez spedzanie ze
                  > soba takich milych chwil jak te przez ciebie opisane, predzej czy
                  > pozniej dopadnie nas rutyna i nuda.
                  No, własnie dbamy o nasz zwiazek spędzając z e soba sporo intymnych chwil. I ta
                  taką była :-)
                  Przykre, ale prawdziwe.
                  Co tu jest przykrego?
                  Tu
                  > zreszta lezy sedno sprawy, czyli to ze wiekszosc spoleczenstwa
                  > jednak chce tych obraczek, kwiatow i gosci weselnych, bo na obiad i
                  > do cukierni we dwoje powinno sie w udanym malzenstwie chadzac z
                  > okazji braku okazji. A slub to jest cos innego jednak...
                  Z braku okazji to my się spotykamy z bliskimi. Z braku okazji mam świeże kwiaty-
                  w ciągłości czasowej m.w. Itd :-) Chyba chodzi nam o to samo, tylko inaczej to
                  realizujemy.

                  > >Właśnie TO, że zmieniliśmy stan cywilny,
                  > > wystarcza. Po co dodatki. Czy się lepiej to poczuje? Bardziej?
                  > >Wiecej?
                  >
                  > Inaczej.
                  Zdaje się, że o to "inaczej" tu chodzi. Ono czyni różnicę.
                  >
                  >
                  > > O, do wielu spraw. Majątkowych, fiskusowych, zdrowotnych,
                  > >rodzicielskich, pracowniczych. Niektóre z nich są do zdobycia
                  > >okrężną, dłuższa drogą. Ale po co skoro jest krótsza?
                  >
                  >
                  > Moim zdaniem chyba nieco zwiodlas forumowiczow, bo odnosze wrazenie
                  > ze ten entuzjazm w odpowiedzi na twoj post wywolala wizja dwojga
                  > ludzi chcacych celebrowac swoje uczucia w niewinny, niepokalany
                  > wodka, porownaniami z wystawnoscia wesela Nowakow czy muzyka z
                  > gatunku disco-polo sposob. A tu masz babo placek, taki pragmatyzm!
                  Nikogo nie zamierzałam zwodzić. Jedno nie przeczy drugiemu. Czy ktoś, kto nie
                  stawia sobie drogiej kiczowatej chałupy, jest od razu prymitywnym pragmatykiem?
                  Żeby nie było- nie każda droga chałupa jest kiczowata :D:D
                  >
                  >
                  > >To dobra możliwość, wybór nazwiska neutralnego
                  >
                  > I stad pewnie to nieporozumienie dotyczace zdania konczacego moj
                  > post. Bo ja nie uwazam takiej mozliwosci za specjalnie dobra. No w
                  > kazdym razie, z tego co znam z tutejszej praktyki, wybieraja ja
                  > glownie ludzie ktorzy traktuja wybor nazwiska po slubie jak poletko
                  > rywalizacji z partnerem o to kto "lepszy". I jak juz sie okaze, ze
                  > nikt sie nie chce okazac tym "gorszym", to wtedy sie nagle mozna
                  > nazywac Warszawscy czy Bialostoccy. To znaczy, gdyby w Polsce taka
                  > mozliowsc wprowadzono, nie oczekiwalabym od nikogo zorganizowania
                  > manifestacji w celu wyrazenia sprzeciwu. Ale zastanawia mnie - jesli
                  > w zwiazku dwojga ludzi, juz na na samym jego poczatku, nikt nie jest
                  > w stanie ustapic i pojsc na kompromis, to jak to wrozy temu
                  > zwiazkowi na przyszlosc?
                  > Rozumiem. Ich wybór. Moim zdaniem jednak taka możliwość powinna istnieć.
                  Nikomu to nie szkodzi. A co kto wybierze- jego broszka. Wybór tej opcji
                  neutralnej nie musi oznaczać tego, że mu się w d...poprzewracało, albo że się
                  nie potrafią dogadać. Potrafię sobie wyobrazić sytuację, gdzie argumenty są
                  równoważne. I co wówczas? Czy koniecznie ktoś musi komuś ustępować?
                  >
                  >
                  • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 18:56
                    krezzzz100 napisała:


                    > No, własnie dbamy o nasz zwiazek spędzając z e soba sporo
                    >intymnych chwil. I ta taką była :-)

                    No tak, tylko czym sie roznila od tych wielu innych, intymnych
                    chwil, ktore zwykle ze soba spedzacie jedzac obiady w restauracji
                    czy ciastko (kremowke? :D) w cukierni? Tym, ze podpisaliscie papier
                    ulatwiajacy wam pewne rzeczy w pozniejszym wspolnym zyciu?


                    > Przykre, ale prawdziwe.
                    > Co tu jest przykrego?

                    To o czym napisalam w zdaniu poprzedzajacym cytowane.


                    > Z braku okazji to my się spotykamy z bliskimi. Z braku okazji mam
                    >świeże kwiaty w ciągłości czasowej m.w. Itd :-) Chyba chodzi nam o
                    >to samo, tylko inaczej to
                    > realizujemy.


                    Rozumiem, czyli wy macie kwiaty na co dzien i bliskich tez, a jak
                    znalezlisie sie w sytuacji powszechnie w spoleczenstwie uznawanej za
                    okazje do spotkania bliskich i kupienia kwiatow, to postanowiliscie
                    zrobic na odwrot? Dobrze kombinuje? ;D Maz mi kiedys opowiadal, ze
                    na jakims party z kolegami zaczeli obiad od kieliszka wodki na dobre
                    trawienie, potem zjedli deser, danie gowne, zupe, po czym zakonczyli
                    szparagami na przystawke. Mozna i tak.


                    > Zdaje się, że o to "inaczej" tu chodzi. Ono czyni różnicę.

                    Dokladnie tak.


                    > Nikogo nie zamierzałam zwodzić. Jedno nie przeczy drugiemu. Czy
                    >ktoś, kto nie stawia sobie drogiej kiczowatej chałupy, jest od razu
                    >prymitywnym pragmatykiem?


                    Albo przyklad nielogiczny, albo nie rozumiem toku twojego myslenia.
                    To raczej chyba wlasnie ktos stawiajacy sobie takowa chalupe jest
                    pragmatykiem. A ktos kto wyznaje zasade, ze nawet pod mostem, aby
                    tylko we dwoje, takim typem nie jest.

                    Nie twierdze, ze zamierzalas kogos zwodzic. Po prostu moglas sprawic
                    wrazenie totalnej romantyczki, a tu nagle tyle praktycznego
                    podejscia. I owszem, skoro nawet pragmatyczny do bolu Wokulski mogl
                    sobie jednoczesnie byc romantykiem, to mozna sie zgodzic ze jedno
                    drugiego nie wyklucza. Jednak twoja wypowiedz o korzysciach i
                    wygodach wynikajacych z zawarcia malzenstwa w kontekscie cakowitego
                    odrzucenia najbardziej nawet niewinnych obyczajow ze slubem
                    zwiazanych, niestety przywodzi na mysl pragmatyzm grubego kalibru.
                    Nawet jesli dla was bylo inaczej. Ty jednak chcialas opinii
                    internetowego odbiorcy. No wiec ja masz.



                    > Wybór tej opcji
                    > neutralnej nie musi oznaczać tego, że mu się w d...poprzewracało,
                    >albo że się nie potrafią dogadać. Potrafię sobie wyobrazić
                    >sytuację, gdzie argumenty są równoważne.

                    Tak, ja tez. Zwlaszcza jak jedno sie nazywa Poniatowski a drugie
                    Czartoryska. Faktycznie, ciezki wybor :D
            • dritte_dame Podpis w USC 10.08.09, 18:23
              wilma.flintstone napisała:

              > A tak z ciekawosci - jesli sie odrzuca wszelkie slubne obyczaje,
              > lacznie z Bogu ducha winnymi obraczkami, to wlasciwie do czego jest potrzebny
              podpis w USC? Przeciez zyc mozna we dwoje fantastycznie i bez slubu.


              Żyć można, ale spokojnie umrzeć to już nie.

              Mogą powstać problemy gdy rodzina nieboszczyka zgłosi się jako pierwsza w
              kolejności do dziedziczenia całego pozostawionego przez niego (jub ją) majątku.
    • kieprze_paczynskich Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 13:36
      Zazdroszczę i podziwiam. I tyle.
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 15:07
        Dzięki za tyle :-)
    • l.george.l Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 13:44
      Brawo! Nie naraziliście rodziny i znajomych na koszty. Życzenia mogą złożyć na
      Naszej Klasie i wykupić esemesem wirtualnego kwiatka.
      www.ceremoniehumanistyczne.pl/
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 15:15
        Życzenia przyjmowaliśmy wirtualne, kont na NK nie posiadamy :-)
        Tak, te koszta przerzucane na weselników z lekka nas zniesmaczają.
        • l.george.l Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 16:24
          krezzzz100 napisała:

          [...]
          > Tak, te koszta przerzucane na weselników [...]

          Zdaje się, że bilans musi wyjść na plus. Tyle, że prezentem nie tylko trzeba
          zrównoważyć koszty ceremoniału, ale jeszcze ponieść wydatki związane z dojazdem
          i pobytem. Ostatnio trendi są śluby w górach, byłem na taki zaproszony, ale nie
          skorzystałem. Większość rodziny była ze Szczecina, a ślub w Zakopanym.
          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:05
            No tak. Czy ten pęd ma swe ekstremum? Z jednej strony rozwój ceremoniału
            (kosztowny finansowo, przestrzennie i emocjonalnie), z drugiej- swoista
            pazerność. Ciekawe.
    • rambo_pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 16:45
      Z tekstu wynika, że nie masz przyjaciół i jesteś bardzo, ale to bardzo
      nieszczęśliwa. Smutne.
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 16:54
        Hę? Żartujesz?
      • piwi77 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:28
        rambo_pl napisał:

        > Z tekstu wynika, że nie masz przyjaciół i jesteś bardzo, ale to
        > bardzo nieszczęśliwa. Smutne.

        Z tekstu nic takiego nie wynika.

        • rambo_pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 17:53
          piwi77 napisał:

          > rambo_pl napisał:
          >
          > > Z tekstu wynika, że nie masz przyjaciół i jesteś bardzo, ale to
          > > bardzo nieszczęśliwa. Smutne.
          >
          > Z tekstu nic takiego nie wynika.
          > Twoje rozumienie tekstu jest na poziomie konia dorożkarskiego (ateistyczne
          klapy ograniczają pole widzenia). Słowa czytamy nie tylko dosłownie ale również
          kontekstowo. Jeśli żona mówi mi na weselu kolegi: Jest już późno. To ja
          wiem, że powiedziała; chodźmy do domu. Wystarczy na dzisiaj. Ta osoba chciała
          zamanifestować swoim postem swój stosunek do świata i do ludzi. Za pomocą języka
          człowiek wyraża, manifestuje swoją przynależność lub wrogość do pewnych grup
          społecznych. Ot tyle. Taka mikro manifa.

          www.ivrozbiorpolski.pl/index.php
          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 18:14
            rambo_pl napisał:

            Twoje rozumienie tekstu jest na poziomie konia dorożkarskiego

            Musisz obrażać ludzi?
            (ateisty
            > czne
            > klapy ograniczają pole widzenia).

            No, no...

            Słowa czytamy nie tylko dosłownie ale również
            > kontekstowo.

            A co tu jest kontekstem? Nakreśl go może.

            Jeśli żona mówi mi na weselu kolegi: Jest już późno. To ja
            > wiem, że powiedziała; chodźmy do domu. Wystarczy na dzisiaj.
            I? Nie ma prawa? Obraża Cię tym?

            Ta osoba chciała
            > zamanifestować swoim postem swój stosunek do świata i do ludzi.
            Wow, od razu tak z grubej rury? A jak źle się czuła?

            Za pomocą język
            > a
            > człowiek wyraża, manifestuje swoją przynależność lub wrogość do pewnych grup
            > społecznych.

            JAk sie źle czuła, albo była śpiąca, albo dziecko na nią czekało, to też
            wyraziła (ta żona) wrogość do kogoś? Zwłaszcza do grup społecznych? Łomatko....

            Ot tyle. Taka mikro manifa. [/b]
            > www.ivrozbiorpolski.pl/index.php

            :D
          • piwi77 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:39
            Widzisz kolego, ja tam wolę czytać tekst takim jakim on jest. Jak mi
            partnerka zapowie, że jest już późno, to znaczy tylko tyle, że jest
            już późno i nic więcej. Tym się właśnie różnimy, ży ty, szanowny
            kolego, dorabiasz do tekstu różne swoje fantazje. Tak czynisz z
            biblią (wynika to z twoich wczesniejszych postów), tak czynisz ze
            słowami swej żony i jak widzimy na tym forum, słowami nieznanych ci
            ludzi. To droga donikąd. Aż się prosi, aby dać ci radę, nie idź tą
            drogą, ale w sumie co mnie to obchodzi.
    • Gość: Gienia I czym tu się chwalić? IP: *.chello.pl 09.08.09, 17:15
      krezzzz100 napisała:

      > Zawarcie naszego związku małżeńskiego -cywilnego -odbyło się bez obrączek, w
      > dzień powszedni, bez świadków (naszych, bo urzędowi byli), gości, wesela,
      > wystawnych kreacji,bukietów, sesji zdjęciowych, limuzyn, podróży poślubnych.

      Nawet bez waszych świadków? To jakby w tajemnicy przed wszystkimi, w
      konspiracji. Mnie to przypomina podpisanie umowy, np z developerem o kupnie
      mieszkania. Gdybyście zaraz potem pojechali w podróż poślubną, to jeszcze by to
      uszło w tłoku. A tak, to chwalić się nie ma czym.
      • Gość: św.obrazek Re: I czym tu się chwalić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 17:22
        "Mnie to przypomina podpisanie umowy, np z developerem o kupnie
        mieszkania"

        formalnie małżenstwo jest najnormalniejszą umową.
        • Gość: Gienia Re: I czym tu się chwalić? IP: *.chello.pl 09.08.09, 17:33
          Gość portalu: św.obrazek napisał(a):

          > "Mnie to przypomina podpisanie umowy, np z developerem o kupnie
          > mieszkania"
          >
          > formalnie małżenstwo jest najnormalniejszą umową.

          Niby tak, ale ślub to ślub. Ja się nie upieram, że ma być bogato, hucznie i
          wyjątkowo, chociaż nic przeciw temu nie mam, wręcz przeciwnie. Ale nawet nie
          wyjechać na trochę, nie kupić obrączek, nie zaprosić na ceremonię ani jednego
          przyjaciela? Jakieś dwa dziwolągi.
          • wilma.flintstone Re: I czym tu się chwalić? 09.08.09, 17:36
            Gość portalu: Gienia napisał(a):



            > Niby tak, ale ślub to ślub. Ja się nie upieram, że ma być bogato,
            >hucznie i wyjątkowo, chociaż nic przeciw temu nie mam, wręcz
            >przeciwnie. Ale nawet nie wyjechać na trochę, nie kupić obrączek,
            >nie zaprosić na ceremonię ani jednego przyjaciela?


            Gieniu, no raczej rzadko sie z toba zgadzam, ale tym razem owszem i
            to wrecz w calej rozciaglosci.
          • Gość: św.obrazek Re: I czym tu się chwalić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 17:40
            no widzisz a dla mnie "dziwolągami" są ludzie będący w stanie wypić
            dwa litry wódki, nażreć się jak świnia za jednym posiedzeniem przy
            weselnym stole, a na koniec spoconym i pijanym tarzać sie po
            parkiecie;) i jeszcze nazywać to dobrą zabawą :)
            • Gość: Gienia Re: I czym tu się chwalić? IP: *.chello.pl 09.08.09, 17:48
              Gość portalu: św.obrazek napisał(a):

              > no widzisz a dla mnie "dziwolągami" są ludzie będący w stanie wypić
              > dwa litry wódki, nażreć się jak świnia

              Dla mnie też. Można jednak świetnie się bawić i wypić co nieco, albo i nie wypić
              nic. Nie o skrajności tu chodzi. Chodzi o zachowanie złotego środka.
              • krezzzz100 Re: I czym tu się chwalić? 09.08.09, 18:18
                Gość portalu: Gienia napisał(a):

                Chodzi o zachowanie złotego środka.

                Gieniu, gdzie leży złoty środek i kto lub co go wyznacza? A jeśli nawet, to czy
                naprawdę chodzi o to, by go "zachować"? To by oznaczało urawniłowkę, nieprawdaż?

                • kobieta-7 Nie ma sie czym chwalić... 09.08.09, 21:04
                  te tak myślę....

                  Czy nie powinnaś wspomnieć forumowiczom z tego forum ,ze jesteś po rozwodzie,że to Twoj kolejny zwiazek jak i o tym ,ze pozostawiłaś swoje dziecko[syna]z mężem?
                  forum.gazeta.pl/forum/w,24087,86503001,86776750,Re_Propozycja.html
                  Tak jak innym radzisz ,zeby zaczeli mysleć moze czas ,zebyś sama to zrobiła??
                  Akademickie "wyklady" , gotowe formułki to nie na forum moja droga .Twoje kpiarskie slownictwo przeplatane naukowymi zwrotami nie swiadczy o Twojej madrości tylko o nadęciu.

                  Twoje wywody brzmia fałszywie i napisze Ci tak jak jeden z forumowiczów ..:

                  Nie na kobiety, tylko na Ciebie...
                  Autor: tricolour 03.11.08, 09:48
                  :)

                  Wez sobie do serca MĄDRE SŁOWA KILKU OSÓB Z TAMTEGO FORUM :

                  Argumentacja się skończyła, owszem...
                  Autor: tricolour 03.11.08, 16:37

                  ... zaś Ty stoisz sama pod murem i już nie masz co ze sobą zrobić - tak
                  namieszałaś. Dodatkowo "efektywną formułą rozmowy" zniechęciłaś osoby chętnie
                  zazwyczaj dyskutujące i wiele wnoszące pod warunkiem, że potrafi się przyjmować
                  ich krytykę, a nie tylko głaskanie, niewiele zresztą dające.

                  Pozostał problem syna, który żyje z wrażym z ojcem i do którego jakoś nie
                  zastosowałaś w praktyce swoich wywodów, by dziecko miało tak dobrze, jak Ty. To
                  jest bardzo ciekawe, że sobie pomogłaś, a dziecku nie, bo "rzecz w obserwacji"
                  nie oznacza realnego działania tak wszechwiedzącego człowieka.
                  jak i z tego bo ich tu nie brakuje"

                  I kolejne:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,24087,86503001,86723157,Sluchaj_krezzz100.html
                  Z Twoich postów wynika ,zejesteś zimną ,nadęta osoba ktora chce przeforsować swoje 'prawdy' i stara sie usilnie o akceptację tychże.
                  To ocena na ktorej bardzo Ci zależy a że nie taka na jaką liczyłaś [posługując się swoimi naukowymi terminami i chcąc zabłysnąć "wyższościa" na forum] to już nie moje zmartwienie tylko ..Twoje.
                  • krezzzz100 Re: Nie ma sie czym chwalić... 09.08.09, 21:44
                    kobieta-7 napisała:


                    > Czy nie powinnaś wspomnieć forumowiczom z tego forum ,ze jesteś po rozwodzie,że

                    A co to ma do rzeczy?
                    > to Twoj kolejny zwiazek jak i o tym ,ze pozostawiłaś swoje dziecko[syna]z mężem?

                    Kobieto-7, czy Ty się dobrze czujesz?


                    > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,86503001,86776750,Re_Propozycja.html
                    > Tak jak innym radzisz ,zeby zaczeli mysleć moze czas ,zebyś sama to zrobiła??
                    > Akademickie "wyklady" , gotowe formułki to nie na forum moja droga .Twoje kpiar
                    > skie slownictwo przeplatane naukowymi zwrotami nie swiadczy o Twojej madrości t
                    > ylko o nadęciu.

                    To już Twoje zdanie :-) Niczym nie poparte.
                    >
                    > Twoje wywody brzmia fałszywie i napisze Ci tak jak jeden z forumowiczów ..:
                    >
                    > Nie na kobiety, tylko na Ciebie...
                    > Autor: tricolour 03.11.08, 09:48
                    > :)
                    >
                    > Wez sobie do serca MĄDRE SŁOWA KILKU OSÓB Z TAMTEGO FORUM :
                    >
                    > Argumentacja się skończyła, owszem...
                    > Autor: tricolour 03.11.08, 16:37
                    >
                    > ... zaś Ty stoisz sama pod murem i już nie masz co ze sobą zrobić - tak
                    > namieszałaś. Dodatkowo "efektywną formułą rozmowy" zniechęciłaś osoby chętnie
                    > zazwyczaj dyskutujące i wiele wnoszące pod warunkiem, że potrafi się przyjmować
                    > ich krytykę, a nie tylko głaskanie, niewiele zresztą dające.
                    >
                    > Pozostał problem syna, który żyje z wrażym z ojcem i do którego jakoś nie
                    > zastosowałaś w praktyce swoich wywodów, by dziecko miało tak dobrze, jak Ty. To
                    > jest bardzo ciekawe, że sobie pomogłaś, a dziecku nie, bo "rzecz w obserwacji"
                    > nie oznacza realnego działania tak wszechwiedzącego człowieka.
                    > jak i z tego bo ich tu nie brakuje"

                    Powtarzam pytanie: co to ma do meritum?
                    >
                    > I kolejne:
                    > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,86503001,86723157,Sluchaj_krezzz100.html
                    > Z Twoich postów wynika ,zejesteś zimną ,nadęta osoba ktora chce przeforsować sw
                    > oje 'prawdy' i stara sie usilnie o akceptację tychże.
                    > To ocena na ktorej bardzo Ci zależy a że nie taka na jaką liczyłaś [posługując
                    > się swoimi naukowymi terminami i chcąc zabłysnąć "wyższościa" na forum] to już
                    > nie moje zmartwienie tylko ..Twoje.

                    O co Ci chodzi, Kobieto-7?
                  • elegia Re: Nie ma sie czym chwalić... 11.08.09, 15:30
                    co wynika z rozwodu?, ze na forum juz wpisow robic nie wolno?;) a przynajmniej nie o slubie..haha




          • Gość: Mimi Re: I czym tu się chwalić? IP: *.128.10.130.static.crowley.pl 10.08.09, 13:18
            Gość portalu: Gienia napisał(a):

            > Gość portalu: św.obrazek napisał(a):
            >
            > > "Mnie to przypomina podpisanie umowy, np z developerem o kupnie
            > > mieszkania"
            > >
            > > formalnie małżenstwo jest najnormalniejszą umową.
            >
            > Niby tak, ale ślub to ślub. Ja się nie upieram, że ma być bogato,
            hucznie i
            > wyjątkowo, chociaż nic przeciw temu nie mam, wręcz przeciwnie. Ale
            nawet nie
            > wyjechać na trochę, nie kupić obrączek, nie zaprosić na ceremonię
            ani jednego
            > przyjaciela? Jakieś dwa dziwolągi.

            Dziwolagi?? Bo zrobili cos nie tak jak Ty bys zrobila?
            Polecam goraco ksiazke " I'm not crazy I'm just not you"
      • krezzzz100 Re: I czym tu się chwalić? 09.08.09, 17:44
        Gość portalu: Gienia napisał(a):

        > krezzzz100 napisała:

        > Nawet bez waszych świadków?
        Tak.
        To jakby w tajemnicy przed wszystkimi, w
        > konspiracji.
        Ale dlaczego w konspiracji? Przecież powiadomiliśmy kogo trzeba o wszystkim PO
        FAKCIE.
        Poza Mnie to przypomina podpisanie umowy, np z developerem o kupnie
        > mieszkania.
        A nam nie :-)
        Gdybyście zaraz potem pojechali w podróż poślubną, to jeszcze by to
        > uszło w tłoku.
        Pojechaliśmy PRZED. I trochę PO. Ale nie nazywaliśmy tego podróżą poślubną.
        Skoda nam było TEGO czasu na podróż.
        A tak, to chwalić się nie ma czym.
        Bo i cała sprawa nie do chwalenia się nią jest :D :D
        • Gość: Gienia Re: I czym tu się chwalić? IP: *.chello.pl 09.08.09, 17:58
          A rób sobie co chcesz. Jak chcesz to po powrocie ze ślubu zacznij remontować
          mieszkanie. Dla mnie to chore.

          > > To jakby w tajemnicy przed wszystkimi, w
          > > konspiracji.
          > Ale dlaczego w konspiracji? Przecież powiadomiliśmy kogo trzeba o
          > wszystkim PO FAKCIE.

          A PRZED? Chyba nie, a to oznacza, że ślub braliście jakby w konspiracji. Pytanie
          tylko dlaczego? No, ale to już nie mój interes.
          Tak czy siak nie masz się czym chwalić.
          • krezzzz100 Re: I czym tu się chwalić? 09.08.09, 18:06
            Gość portalu: Gienia napisał(a):

            > A rób sobie co chcesz.

            I tak zrobiłam. Tobie też życzę :-)
            Jak chcesz to po powrocie ze ślubu zacznij remontować
            > mieszkanie.

            Jakbym miała taką potrzebę)))Ale miałam inną))))
            Dla mnie to chore.

            Chore, bo- inne od Twojego?
            >
            > > > To jakby w tajemnicy przed wszystkimi, w
            > > > konspiracji.
            > > Ale dlaczego w konspiracji? Przecież powiadomiliśmy kogo trzeba o
            > > wszystkim PO FAKCIE.
            >
            > A PRZED? Chyba nie, a to oznacza, że ślub braliście jakby w konspiracji.

            "Jakby" czyni różnicę ))). Nie powiadamianie nikogo PRZED nie jest konspiracją.
            Pytani
            > e
            > tylko dlaczego?

            A to już napisałam.
            No, ale to już nie mój interes.
            > Tak czy siak nie masz się czym chwalić.

            Do tego też już się odniosłam :D
    • 10iwonka10 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 18:17
      To byl wasz slubi a wiec i wasz wybor.Nie sadze abyscie byli az
      takim odosobnionym przypadkiem. Natomiast dla mnie troche dziwnie
      zabrzmialo to ze byliscie tylko we dwoje.....

      Wydalawalo mi sie ze wiekszosc ludzi lubi dzielic sie szczesciem z
      najblizszymi.
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 18:23
        10iwonka10 napisała:

        > To byl wasz slubi a wiec i wasz wybor.Nie sadze abyscie byli az
        > takim odosobnionym przypadkiem. Natomiast dla mnie troche dziwnie
        > zabrzmialo to ze byliscie tylko we dwoje....

        > Wydalawalo mi sie ze wiekszosc ludzi lubi dzielic sie szczesciem z
        > najblizszymi.

        Dzieliliśmy się z innymi, tyle że PO. Jak już się nacieszyliśmy NAMI i NASZYM
        ŚLUBEM. Potem zaprosiliśmy innych, parę tygodni PO. Fajnie było.

        W tym zapewne jesteśmy w mniejszości. Nie przeszkadza nam to. Nie wykazujemy
        aspiracji do bycia w większości.

        • 10iwonka10 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 18:30
          Ja mam akurat dosc otwarte popglady jesli chodzi o sluby- jest to
          wazny dzien ale jak slysze o kobietach ktore przez rok do przodu
          wszytsko przygotowywaly...kosztowalo to majatek ( czesto na kredyt
          ktory pozniej beda musieli splacac) to mdli mnie od tego. To
          przeciez tylko JEDEN dzien.A reszta zycia pokaze czy wybor by trafny
          czy nie.

          Ja np mialam w miare tradycyjne wesele ( chociaz bez przesady) ale
          bez zadnych wieczorow panienskich/kawalerskich, miesiacow poslubnych.
          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 19:52
            Podzielam Twoje poglądy. To był ten JEDEN dzień. Z całym rozumiem tego słowa.
            Pozdrawiam serdecznie :-)
    • kobieta-7 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 20:51
      Po przeczytaniu Twoich postow mysle ,ze chcialaś zablysnąc tu jaka to oryginalna jestes bo przeciez prawie nikt tak sie nie zachowa jak ty ze swoim męzem.
      Zaraz ci wyjasnie ktorych Twoich postow
      Mozesz robic jak ci sie podoba ,to Twoje zycie
      Tylko czy pomyślałas o tym co czuli w tym dniu Twoi najblizsi i nie pisz ,ze nie mieli pretensji Moze tak bylo a moze nie chcieli ,pomimo żalu ,robic Tobie przykrości?

      Ja sobie nie wyobrażam ,zeby w tym wyjatkowym dniu dla mnie i małżonka nie zaprosiła moich rodziców i mojej ukochanej babci- chyba serce by jej pękło z żalu bo to jest przecież rownież wazny dzień dla naszych najlizszych .
      • alice.munro Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 20:58
        kobieta-7 napisała:

        > Po przeczytaniu Twoich postow mysle ,ze chcialaś zablysnąc tu jaka
        >to oryginalna

        Tez tak mysle i troche mnie dziwi, ze taka wielce oryginalna osoba
        jak zalozycielka watku nie miala wiecej inwencji niz przybrac nick
        skladajacy sie ze zbitki liter i cyfr. Wedlug socjologow badajacych
        net swiadczy to o braku wyobrazni.
        • kobieta-7 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:18
          Bardzo długa dyskusja jest n na sąsiednium forum .
          Ciekawe stanowisko zajeli forumowicze[ wiekszość]
          https://forum.gazeta.pl/forum/w,24087,86503001,,Rodzina_i_szczescie_.html?s=2
          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:46
            kobieta-7 napisała:

            > Bardzo długa dyskusja jest n na sąsiednium forum .
            > Ciekawe stanowisko zajeli forumowicze[ wiekszość]
            > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,86503001,,Rodzina_i_szczescie_.html?s=2

            Zapewne ciekawe, tylko- co to ma do rzeczy?
            • kobieta-7 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:46
              Zacznij myśleć to bedziesz wiedziała...
              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:52
                kobieta-7 napisała:

                > Zacznij myśleć to bedziesz wiedziała...

                Kobito, nie przenoś tu swoich obsesji.
              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 22:11
                kobieta-7 napisała:

                > Zacznij myśleć to bedziesz wiedziała...

                No wiesz, nad Twoimi wpisami można tylko zapłakać :-(
                • Gość: Gienia Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.chello.pl 09.08.09, 22:14
                  krezzzz100 napisała:

                  > > Zacznij myśleć to bedziesz wiedziała...
                  >
                  > No wiesz, nad Twoimi wpisami można tylko zapłakać :-(

                  To rycz. Będziesz miała ładniejsze ślipka.
                  • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 22:19
                    Gość portalu: Gienia napisał(a):

                    > > No wiesz, nad Twoimi wpisami można tylko zapłakać :-(
                    >
                    > To rycz. Będziesz miała ładniejsze ślipka.

                    Gienia powiedz, ale szczerze- co Cię wkurza? Mów śmiało...
                    • Gość: Gienia Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.chello.pl 09.08.09, 22:30
                      Co mnie wkurza? Ty. Wzięłaś sobie ślub dziwaczny jak jasny gwint. I w porządku.
                      Niektórzy ludzie mają kiełbie we łbie. Ale ty prosisz o opinie, i reagujesz jak
                      dzika kaczka, gdy komuś się taki ślub nie podoba. To po co zakładasz wątek i
                      prosisz o opinie? Czekasz na oklaski i zachwyty, och i ach? Nic z tego. Mnie się
                      to nie podoba i już ci powiedziałam dlaczego. Twoim teściom też pewnie nie, bo
                      inaczej nie robiłabyś takiej tajemniczki ze swego ślubu z ich synem.
                      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 22:42
                        Gość portalu: Gienia napisał(a):

                        > Co mnie wkurza? Ty.

                        No, wreszcie, Genia. Co jasno, to jasno :-)

                        Wzięłaś sobie ślub dziwaczny jak jasny gwint. I w porządku.

                        No to czemu się tak denerwujesz?

                        > Niektórzy ludzie mają kiełbie we łbie.

                        Znaczy- kto? Ci- inni (niż Ty)?

                        Ale ty prosisz o opinie, i reagujesz jak
                        > dzika kaczka, gdy komuś się taki ślub nie podoba.

                        Znaczy- jak? Ze jestem ciekawa?

                        To po co zakładasz wątek i
                        > prosisz o opinie?

                        By się czegoś dowiedzieć :-)

                        Czekasz na oklaski i zachwyty, och i ach?

                        Tyż :-)
                        Nic z tego.

                        No tak całkiem to nie. Paru osobom sie mój ślub podobał, czemu dali wyraz.

                        Mnie si
                        > ę
                        > to nie podoba

                        Twoje prawo.

                        i już ci powiedziałam dlaczego.

                        A ja odpowiedziałam. A Ty sie an to wnerwiłaś. Boli Cię róznica zdań między nami?

                        Twoim teściom też pewnie nie, bo
                        > inaczej nie robiłabyś takiej tajemniczki ze swego ślubu z ich synem.

                        Nie tylko im nie powiedziałam. I nie tylko ja. Im nie powiedział także ich syn.

                        Geniu, ponawiam pytanie- o co Ci chodzi? Umiałaśbyś odpowiedzieć dorzecznie?
                        • Gość: Gienia No i wyszło szydło z worka! IP: *.chello.pl 09.08.09, 23:07
                          Nie przekręcaj mi nicka, paniusiu. Jestem Gienia, nie Genia. Genia to takie
                          imię, Gienia to nick. Nie mam na imię Genia. Jasne?

                          > Nie tylko im nie powiedziałam (teściom). I nie tylko ja. Im nie
                          > powiedział także ich syn.

                          Swoją drogą jestem jasnowidzem, czy jak? Że od razu wiedziałam, że taki
                          dziwaczny ślub musi mieć konkretny powód, i że pewnie teściowie nie chcieli
                          takiej synowej. No i się wreszcie przyznałaś i podałaś faktyczny powód waszej
                          konspiracji, dziwacznego ślubu, braku przyjaciół na nim, braku obrączek, itd,
                          itd. I po co było pitolić, no po co?

                          • krezzzz100 Re: No i wyszło szydło z worka! 09.08.09, 23:21
                            GiEniu Droga,
                            pardon za przekręcenie twojego nicka. Swoją drogą, dziwnie Cię irytują takie
                            drobiazgi, Kochanie :-)

                            Masz intuicję, niewątpliwie :-) Już Ci o tym napisałam :D:D

                            Powiedz mi, Kochanie, co Cię aż tak zirytowało w moim ślubie, że aż mnie
                            śledzisz po necie. Czyżbyś miała poza Genią także inne nicki i inne przegrane
                            netowe? Powinnaś to jednak lepiej ukrywać (powiem Ci, że to jednak brak klasy
                            tak się obnażać).

                            No dobrze, Droga Geniu, mam nadzieję, że na koniec naszej rozmowy uraczyłam Cię
                            moim ciepłem (wiem, że chłód meritum Cię boli), zatem całuję ciepło i lepszego
                            życia.

                            Pa pa, Kochanie. Wszystko się ułoży.

                            • Gość: Gienia Re: No i wyszło szydło z worka! IP: *.chello.pl 09.08.09, 23:41
                              Łolaboga, aleś się popisała, paniusieczko.
                              Głupota goni głupotę. A juz szczytem głupoty jest to:
                              > Powiedz mi, Kochanie, co Cię aż tak zirytowało w moim ślubie, że
                              > aż mnie śledzisz po necie.

                              Ja cie śledzę? Chyba do reszty ocipiałaś. Założyłaś tu wątek, to ci odpowiadam.

                              > Czyżbyś miała poza Genią także inne nicki i inne przegrane
                              > netowe?

                              Gienią tumanie jeden.
                              Nie mam paniusiu innych nicków, powiem więcej nie mam nawet stałego nicka. Może
                              już czas sobie założyć? Przegranych tyż nie mam. Czyli trafiłaś paniusiu jak
                              kulą w płot.

                              > Powinnaś to jednak lepiej ukrywać (powiem Ci, że to jednak brak
                              > klasy tak się obnażać).

                              A kto tu sie obnaża, jak nie ty?
                              Brakiem klasy to jest zakładać durny wątek i czekać na oklaski dla swoich
                              mataczeń. To jest dopiero brak klasy. Bo wyszło szydło z worka i paniusieczka
                              zamiast się przymknąć, zaczęła z innej mańki się wydurniać. A to podejrzewać, że
                              ją śledzę, a to, że mam jakieś przegrane w necie, a to, ze mam kilka nicków.
                              Pewnie sama to robisz, wyrachowana zołzo. I wsadź se w dupe te pitolenia:
                              > No dobrze, Droga Geniu, mam nadzieję, że na koniec naszej rozmowy uraczyłam
                              Cię moim ciepłem (wiem, że chłód meritum Cię boli), zatem > całuję ciepło
                              i lepszego życia.

                              Droga Gieniu, tumanie jeden!
                              Tobie się te życzenia przydadzą, bo masz wrogów we własnych teściach. I we mnie,
                              od dzisiaj.


                              • mysterious777 Re: No i wyszło szydło z worka! 11.08.09, 22:30
                                Gienia ale ty głupia jesteś. Sama pewnie miałaś wesele na 100 osób, po
                                staropolsku. Dużo wódy i dużo fałszywej rodzinki.
                                Jabym takiej baby jak ty kijem nie tknął, do garów i prania brudnych gaci się
                                tylko nadajesz.
                                Mieszkasz pewnie w jakiejś zapadłej dziurze, a internet to twoje jedyne okno na
                                świat i leczysz swoje kompleksy denerwując normalnych ludzi.
                                Naprawdę wstyd
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:45
        kobieta-7 napisała:

        > Po przeczytaniu Twoich postow mysle ,ze chcialaś zablysnąc tu jaka to oryginaln
        > a jestes bo przeciez prawie nikt tak sie nie zachowa jak ty ze swoim męzem.
        > Zaraz ci wyjasnie ktorych Twoich postow
        > Mozesz robic jak ci sie podoba ,to Twoje zycie
        > Tylko czy pomyślałas o tym co czuli w tym dniu Twoi najblizsi i nie pisz ,ze n
        > ie mieli pretensji Moze tak bylo a moze nie chcieli ,pomimo żalu ,robic Tobie p
        > rzykrości?

        Może tak, a może nie. Cóż szkodzi jednak być szczerym?
        >
        > Ja sobie nie wyobrażam ,zeby w tym wyjatkowym dniu dla mnie i małżonka nie zapr
        > osiła moich rodziców i mojej ukochanej babci- chyba serce by jej pękło z żalu b
        > o to jest przecież rownież wazny dzień dla naszych najlizszych .
    • Gość: antymateria Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.foebud.org 09.08.09, 21:31
      Gratuluje odwagi w tym pieprzonym,obłudnym,zakłamanym kraju.Zastawiam się tylko
      po co wam był w ogóle ten ślub.Jeżeli ma się wam udać,to po co wam jakieś
      sztuczne kajdany.Normalnie ten cały cyrk jest potrzebny tylko dla nierobów w
      czarnych sukienkach.Pozdrawiam
      • kobieta-7 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:42
        Ona jest po rozwodzie o czym tu nie napisala ale na innym forum toczyla sie dyskusja...

        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,86503001,86734665,Re_W_temacie_i_to_a_propos_tego_forum.html
        • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:47
          kobieta-7 napisała:

          > Ona jest po rozwodzie o czym tu nie napisala ale na innym forum toczyla sie dys
          > kusja...
          >
          > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,86503001,86734665,Re_W_temacie_i_to_a_propos_tego_forum.html


          No i co z tego? Rozwodnicy to chorzy, wyrzutki? Kobito, opanuj się :-)
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 21:54
        Dzięki. Również pozdrawiam w normalności :-)
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 22:23
        Antymaterio, dzięki.
    • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 09.08.09, 23:41

      Calosci watku linkowanego prez Kobiete7 nie dalam rady przeczytac, a
      to glownie dlatego ze musialabym przebrnac przez nader odstreczajaca
      formule twoich wypowiedzi, droga Krezzz. Watku obecnego tez mi sie
      nie chce czytac po raz drugi, ale ktos cie tu oskarzyl o
      przedmiotowe traktowanie ludzi. Dziwnym trafem (a moze nie) na forum
      rozwodowym oceniono twoje podejscie w dokladnie taki sam sposob. I
      owszem, zawsze mozesz powiedziec ze lojalnie uprzedzilas w pierwszym
      poscie iz taki sam watek zalozylas na innych forach w celu
      sprawdzenia reakcji. Szkoda tylko, ze w kontekscie tego faktu, a
      przede wszystkim z tego co wyczytalam w zlinkowanej dyskusji, nie do
      konca da sie stwierdzic czy opisywana przez ciebie sytuacja zdarzyla
      sie naprawde, czy moze po prostu ja sobie wymyslilas w ramach
      (pozwolisz ze cie troszke pocytuje): "stosowania efektywnej dla
      siebie formuly rozmowy", "podsylania interlokutorom pewnych
      konstrukcji i zabiegow formalnych w celu zaobserwowania co i w
      jakich konfiguracjach atakuja" czy tez po prostu "poszerzania
      wokabularzyka"...
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 07:32
        Dzień dobry Wilmo,
        cóż- Twoje dobre prawo nie czytać w całości i jednocześnie zabierać głos, jako i
        to, że
        muszą Ci się moje wpisy podobać. Wolno Ci też poddawać w wątpliwość prawdziwość
        opisywanych przez kogoś sytuacji. Wszystko to Ci wolno, tylko- po co?
        Coś Ci zdradzę- w tamtych rozmowach sporą ich część tematyczną stanowiła
        …rozmowa. Rozmawialiśmy o rozmawianiu, także- forumowym. O interlokutorach (jako
        takich, nie-personalnie, przynajmniej z mojej strony). Wreszcie- o czynionych
        obserwacjach i wnioskach (też jako takich, nie- tych konkretnych). Może to i
        podejście obserwacyjne- jak Ty chcesz- przedmiotowe. Ale warte uskutecznienia,
        zapewniam Cię.
        By jednak nie być aż tak strasznie teoretyczną, stańmy na jakimś konkrecie. I na
        ten przykład takie egzemplum jak forumowicz GIEnia vel GEnia (ze swoistą
        wartkością rozumowania, jędrnością wokabularza i głębią życiowych sądów) warte
        jest obejrzenia go, prawda?
        Miło było z Tobą porozmawiać. Serio. Ale z mojej strony to wszystko, bo meritum
        wyczerpane.
        • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 07:33
          Pardon, omyłka.
          Oczywiście, NIE muszą Ci się moje posty....
        • chwila.pl Niskie pobudki 10.08.09, 08:52
          krezzzz100 napisała:

          > By jednak nie być aż tak strasznie teoretyczną, stańmy na jakimś
          > konkrecie. I na ten przykład takie egzemplum jak forumowicz GIEnia
          > vel GEnia
          (ze swoistą wartkością rozumowania, jędrnością wokabularza
          > i głębią życiowych sądów) warte jest obejrzenia go, prawda?

          Nie tylko obejrzenia, ale wręcz podziwiania niezwykłej przenikliwości i
          intuicji. To niezwykły dar, dar odrzucania ziarna od plew. Wiele osób dało się
          omamić Twoją rzekomą indywidualnością i nowoczesnością w celebrowaniu
          uroczystości. A "takie egzemplum" jak Gienia okazało się o niebo mądrzejsze od
          Ciebie. W błyskawicznym tempie zostałaś rozszyfrowana i sprowadzona do parteru.
          Mądra osoba powinna połknąć tę gorzką pigułkę prawdy w milczeniu, osoba
          pozbawiona i mądrości i klasy, powodowana niskimi pobudkami, będzie szukała
          odwetu...Co niniejszym czynisz.
          • piwi77 Re: Niskie pobudki 10.08.09, 09:23
            Nie przesadzaj. Genia wypowiedziała jedynie swoje zdanie, ale o
            żadnym rozszyfrowaniu i sprowadzaniu do parteru mowy być nie może.
            Choć, muszę przyznać, wypowiedź geni i mnie ujęła, brak było,
            typowych dla niej (niego?), wulgaryzmów.
          • krezzzz100 Re: Niskie pobudki 10.08.09, 09:36
            chwila.pl napisała:


            > Nie tylko obejrzenia, ale wręcz podziwiania niezwykłej przenikliwości i
            > intuicji. To niezwykły dar, dar odrzucania ziarna od plew.

            Zapewne niezwykły, zwłaszcza w tym konkretnym wydaniu :D

            Wiele osób dało się
            > omamić Twoją rzekomą indywidualnością i nowoczesnością w celebrowaniu
            > uroczystości.

            No cóż, dla niektórych zdrowe podejście, dla innych "omamienie".

            A "takie egzemplum" jak Gienia okazało się o niebo mądrzejsze od
            > Ciebie.

            Możesz sprecyzować jednostkę skali "niebo"- może skorzystam :D:D

            W błyskawicznym tempie zostałaś rozszyfrowana i sprowadzona do parteru.

            W jakim kodzie ten szyfr? I gdzie ten parter? :D:D:D

            > Mądra osoba powinna połknąć tę gorzką pigułkę prawdy w milczeniu,

            Nie skorzystałam z okazji, żeby siedzieć cicho? (nie moje- Chiraca) :D:D:D:D

            osoba
            > pozbawiona i mądrości i klasy, powodowana niskimi pobudkami, będzie szukała
            > odwetu...

            Odwetem jest rozmowa?

            Co niniejszym czynisz.

            Rozmawiam.

            Droga Chwilo, nie ukrywam, że aktualnie się dobrze bawię. No, co robić, skoro
            tak dobry materiał wpada w ręce :DDDDDDDDDDDDD
            Ale możesz się wypowiedzieć "w temacie". Podeślę Ci kwestię, gdybyś miała z tym
            problem: co ma brak obrączek do braku gości weselnych?

            Pozdrawiam
            • chwila.pl Re: Niskie pobudki 10.08.09, 10:41
              Osoba inteligentna potrafi zredagować wypowiedź bez stosowania prymitywnych
              sztuczek
              polegających na komentowaniu każdego słowa czyjejś
              wypowiedzi. Ta nieznośna maniera ma za zadanie rozmydlenie problemu, pozbawić go
              sensu i dynamiki. Sprawić, by wyeliminowana była spójność i logika. Są to tzw
              techniki szympansa, który nie jest w stanie wyłapać kontekstów, nie ma
              umiejętności logicznego myślenia, bo to przerasta jego percepcję. Nie potrafisz
              wyłuskać kontekstów, rozwinięcia myśli, przekazu poglądów. Bawisz się w
              złośliwości, typowe dla szympansa. To tyle tytułem wstępu.

              Wracając do meritum, Gienia z niezwykłą wręcz przenikliwością odkryła faktyczne
              powody, dla których Twój ślub miał taką a nie inną postać. To nie romantyzm, ani
              chęć przeżycia intymnych chwil tylko we dwoje była motorem sprawczym. To chęć
              zachowania tajemnicy przed bliskimi, a zwłaszcza przed rodziną Twojego męża w
              obawie przed ich reakcją, że w konspiracji jak małolaty zrobiliście tak jak
              zrobiliście. I wszelkie Twoje próby negowania tego faktu są skazane na
              niepowodzenie, bo sama się do tego przyznałaś. Zastanawiam się tylko, ile trzeba
              mieć w sobie ekshibicjonizmu, by dzielić się z innymi swoimi negatywnymi
              przeżyciami?
              I powodowana niskimi pobudkami, w ramach odwetu, oczerniasz Gienię w rozmowie z
              Wilmą. Wybacz, ale takie postępowanie nie licuje z prawym, wartościowym
              człowiekiem.
              Ja, w odróżnieniu od Ciebie skomentuję charakterystyczny dla Twojej osobowości
              fragment wypowiedzi, będący egzemplifikacją Twojej instrumentalnej, a
              jednocześnie niegodziwej postawy wobec innych ludzi.
              Piszesz:
              > Ale możesz się wypowiedzieć "w temacie".

              Dziękuję za pozwolenie, łaskawa Pani. Doprawdy jesteś wspaniałomyślna! Poczytuję
              to sobie na wielkie wyróżnienie i ogromny zaszczyt!:)))))

              > Podeślę Ci kwestię, gdybyś miała z tym problem: co ma brak
              > obrączek do braku gości weselnych?

              Podeślesz mi kwestię, bo mam z tym problem?
              Najdelikatniej jak tylko potrafię, skwituję to lakonicznie:
              jesteś żałosna.
              • krezzzz100 Re: Niskie pobudki 10.08.09, 11:21
                chwila.pl napisała:

                > Osoba inteligentna potrafi zredagować wypowiedź bez stosowania prymitywnych
                > sztuczek
                polegających na komentowaniu każdego słowa czyjejś
                > wypowiedzi. Ta nieznośna maniera ma za zadanie rozmydlenie problemu, pozbawić g
                > o
                > sensu i dynamiki. Sprawić, by wyeliminowana była spójność i logika. Są to tzw
                > techniki szympansa, który nie jest w stanie wyłapać kontekstów, nie ma
                > umiejętności logicznego myślenia, bo to przerasta jego percepcję. Nie potrafisz
                > wyłuskać kontekstów, rozwinięcia myśli, przekazu poglądów. Bawisz się w
                > złośliwości, typowe dla szympansa. To tyle tytułem wstępu.

                Droga Chwilo,
                gdybyś się wczytała uważnie w moje posty, zauważyłabyś, że niektórym odpowiadam
                w jednym kawałku, innym- w porcjach różnych długości. Zależy to od meritum, jak
                i- nie ukrywam- stopnia mojego zaangażowania w zabawę. Owszem, czasem stosuję
                ironię (jako chwyt erystyczny tutaj- opisany przez Ciebie). Cóż robić, ironia ma
                swoje prawa :D

                >
                > Wracając do meritum, Gienia z niezwykłą wręcz przenikliwością odkryła faktyczne
                > powody, dla których Twój ślub miał taką a nie inną postać.

                Przenikliwość godna zazdrości :D:D

                To nie romantyzm, an
                > i
                > chęć przeżycia intymnych chwil tylko we dwoje była motorem sprawczym. To chęć
                > zachowania tajemnicy przed bliskimi, a zwłaszcza przed rodziną Twojego męża w
                > obawie przed ich reakcją, że w konspiracji jak małolaty zrobiliście tak jak
                > zrobiliście.

                Skoro wiesz lepiej ode mnie :d:D:D

                I wszelkie Twoje próby negowania tego faktu są skazane na
                > niepowodzenie,

                Jak widać:D:D:D:D

                bo sama się do tego przyznałaś.

                Gdzie?


                Zastanawiam się tylko, ile trzeb
                > a
                > mieć w sobie ekshibicjonizmu, by dzielić się z innymi swoimi negatywnymi
                > przeżyciami?

                Gdzie Ty widzisz negatywne przeżycia?

                > I powodowana niskimi pobudkami, w ramach odwetu, oczerniasz Gienię w rozmowie z
                > Wilmą.

                Ależ nie oczerniam. Nabijam się. I podziwiam. :D

                Wybacz, ale takie postępowanie nie licuje z prawym, wartościowym
                > człowiekiem.

                No, no...Też podziwiam odwagę sądów :D

                > Ja, w odróżnieniu od Ciebie skomentuję charakterystyczny dla Twojej osobowości
                > fragment wypowiedzi, będący egzemplifikacją Twojej instrumentalnej, a
                > jednocześnie niegodziwej postawy wobec innych ludzi.

                Proszę bardzo :D

                > Piszesz:
                > > Ale możesz się wypowiedzieć "w temacie".

                Bo możesz. Nawet Ty możesz wypowiedzieć się merytorycznie. Uwierz w siebie.
                >
                > Dziękuję za pozwolenie, łaskawa Pani.

                Proszę bardzo...

                Doprawdy jesteś wspaniałomyślna!

                Eee tam...

                Poczytuj
                > ę
                > to sobie na wielkie wyróżnienie i ogromny zaszczyt!:)))))
                >

                Skoro tam mówisz )))))

                > > Podeślę Ci kwestię, gdybyś miała z tym problem: co ma brak
                > > obrączek do braku gości weselnych?
                >
                > Podeślesz mi kwestię, bo mam z tym problem?

                Tak mi się zdaje- cały czas usiłuję Cię naprowadzić na jakieś -choćby śladowe-
                meritum ))))

                > Najdelikatniej jak tylko potrafię, skwituję to lakonicznie:
                > jesteś żałosna.

                Szkoda, że jednak nie spróbowałaś ((((((((
                • chwila.pl Re: Niskie pobudki 10.08.09, 11:37
                  Doprawdy jesteś żałosna.
                  • krezzzz100 Re: Niskie pobudki 10.08.09, 12:03
                    chwila.pl napisała:

                    > Doprawdy jesteś żałosna.

                    No i znowu inwektywy
                    • chwila.pl Re: Niskie pobudki 10.08.09, 12:10
                      krezzzz100 napisała:

                      > > Doprawdy jesteś żałosna.
                      >
                      > No i znowu inwektywy

                      Nie, stwierdzenie faktu.
                      • krezzzz100 Re: Niskie pobudki 10.08.09, 12:18
                        chwila.pl napisała:

                        > krezzzz100 napisała:
                        >
                        > > > Doprawdy jesteś żałosna.
                        > >
                        > > No i znowu inwektywy
                        >


                        > Nie, stwierdzenie faktu.

                        Jeżeli tak dla Ciebie wyglądają fakty
                        • Gość: he he he co chcecie od troollicy???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.09, 15:01
                          ja ja nawet lubię ,ha ha
                          ktory to juz raz przypomiała o sobie/trudno zliczyć:)
                          Ha ha ha hahaha
                          /styl i inne szczegóły:)/

                          ---
        • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 09:52
          krezzzz100 napisała:

          > Dzień dobry Wilmo,
          > cóż- Twoje dobre prawo nie czytać w całości i jednocześnie
          zabierać głos,

          Z 260 postow w tamtym watku przeczytalam jakies 180. Moze sobie
          troche pochlebie, ale wydaje mi sie ze jestem na tyle inteligentna
          zeby nie musiec przehodzic prez wszystkie mniej i bardziej adekwatne
          komentarze coby sie zorientowac o co w watku chodzilo. W zwiazku z
          czym uznalam, ze moge sie wypowiedziec...



          > Wolno Ci też poddawać w wątpliwość prawdziwość
          > opisywanych przez kogoś sytuacji. Wszystko to Ci wolno, tylko- po
          co?


          To samo pytanie moglabym zadac i tobie - wolno ci tu bylo opisac
          autentyczna sytuacje, lub ja zmyslic - tylko po co? Spojrz, iluz
          osobom zaimponowalas, ile cie podziwia, zazdrosci, gratuluje odwagi
          w przlamywaniu tej ogolnospolecznej hipokryzji jaka sa obraczki i
          kwiaty w dniu slubu. I fajnie, tylko kiedy przeczytalam tamten
          watek, uznalam to co tu napisalas za mniej wiarygodne niz mi sie
          wczesniej wydawalo. W sumie pewnie niepotrzebnie, bo przeciez nie
          twierdzissz, ze Mao Zedong zmartwychwstal i ci sie
          oswiadczyl...Jednak i atmosfera tamtego watku i nawet to co piszesz
          tu, nizej, ze sie tak swietnie bawisz, o swich "obsewracjach",
          metapoziomie itd. moze w interlokutorach pozostawic niemile odczucie
          bycia krolikami doswidadczalnymi.

          > Miło było z Tobą porozmawiać.


          Mnie w sumie z toba takze, ale nie jestem pewna czy wszyscy maja te
          same odczucia ;)
          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 11:10
            Wilmo,
            Czasem bywa tak, że się jednak coś ważnego przeoczy, Wilmo, i tak było w tym
            wypadku. Może jednak być i tak, że się czyta subiektywnie.

            Dalej- ja nie poddaję w wątpliwość prawdziwości czyichś słów. A ty to względem
            mnie zrobiłaś. Do tego odnosiło się moje pytanie "po co". Opisałam sytuację z
            mojego życia, a Ty pytasz: Po co"?. Widzisz miedzy moim "po co" a Twoim jakiś
            logiczny związek? Bo ja nie. Ja napisałam PO TO, by się dowiedzieć, czy inni też
            tak mieli lub zamierzają mieć. To chyba dość dobry powód, prawda? Mogę też
            napisać PO CO nie pisałam: ano nie po to, by komukolwiek imponować, by mi
            zazdrościli czy gratulowali odwagi.
            Nie rozumiem Twojego przeskoku od tamtego wątku do tego i wniosku o
            wiarygodności. Dziwne to trochę jakieś.

            Co do wspomnianego przez Ciebie mojego "rzekomego" przełamywania społecznej
            hipokryzji- no owszem, to także mi przyświecało, nie ukrywam, ale nie jako
            jedyne. To także kwestia gustu, podejścia do ceremoniału (i w ogóle i w
            szczególe), ale przede wszystkim sposobu przeżywania ważnych wydarzeń osobistych
            i dawania temu odpowiedniego wyrazu . Sądziłam, że o tym da się porozmawiać.
            Prawdą jest, że obserwuję swoich rozmówców, zwłaszcza jak są ciekawi, albo sobą
            stanowią ciekawe zjawisko (przy Gieni zakotwiczyłam na dłużej- warto było :-) ).
            Że niektórzy czują się przy tym królikami- co ja mogę na ludzkie obsesje)))
            Tak naprawdę, chodzi mi o rozmowę ad rem, nie ad personam. Także sposób rozmowy
            staram się oceniać rzeczowo Zapewne to czyni mnie
            chłodną ))))Chyba już nie nabędę oczekiwanej empatii na kwestie w rodzaju: a
            Iksińska cię nie lubi, jesteś rozwódką, tłumokiem, używasz słowa wokabularzyk,
            itd. Jak trafiam na takie
            reakcje, to oczywiście jest to znakiem, że rozmowa rzeczowa poszła w las, a
            wtedy bywa że zaczynam się bawić, albo-rezygnuję z rozmowy.
            A to, że nie wszystkim się moje posty podobają- no cóż, jeszcze się taki nie
            narodził...Wszak ich nie trzymam.





            > krezzzz100 napisała:
            >
            > > Dzień dobry Wilmo,
            > > cóż- Twoje dobre prawo nie czytać w całości i jednocześnie
            > zabierać głos,
            >
            > Z 260 postow w tamtym watku przeczytalam jakies 180. Moze sobie
            > troche pochlebie, ale wydaje mi sie ze jestem na tyle inteligentna
            > zeby nie musiec przehodzic prez wszystkie mniej i bardziej adekwatne
            > komentarze coby sie zorientowac o co w watku chodzilo. W zwiazku z
            > czym uznalam, ze moge sie wypowiedziec...
            >
            >
            >
            > > Wolno Ci też poddawać w wątpliwość prawdziwość
            > > opisywanych przez kogoś sytuacji. Wszystko to Ci wolno, tylko- po
            > co?
            >
            >
            > To samo pytanie moglabym zadac i tobie - wolno ci tu bylo opisac
            > autentyczna sytuacje, lub ja zmyslic - tylko po co? Spojrz, iluz
            > osobom zaimponowalas, ile cie podziwia, zazdrosci, gratuluje odwagi
            > w przlamywaniu tej ogolnospolecznej hipokryzji jaka sa obraczki i
            > kwiaty w dniu slubu. I fajnie, tylko kiedy przeczytalam tamten
            > watek, uznalam to co tu napisalas za mniej wiarygodne niz mi sie
            > wczesniej wydawalo. W sumie pewnie niepotrzebnie, bo przeciez nie
            > twierdzissz, ze Mao Zedong zmartwychwstal i ci sie
            > oswiadczyl...Jednak i atmosfera tamtego watku i nawet to co piszesz
            > tu, nizej, ze sie tak swietnie bawisz, o swich "obsewracjach",
            > metapoziomie itd. moze w interlokutorach pozostawic niemile odczucie
            > bycia krolikami doswidadczalnymi.
            >
            > > Miło było z Tobą porozmawiać.
            >
            >
            > Mnie w sumie z toba takze, ale nie jestem pewna czy wszyscy maja te
            > same odczucia ;)
            >
            • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 18:00
              krezzzz100 napisała:

              a Ty pytasz: Po co"?. Widzisz miedzy moim "po co" a Twoim jakiś
              > logiczny związek?

              Piszac "po co" mialam na mysli ewentualne zmyslenie calej historii.


              > Nie rozumiem Twojego przeskoku od tamtego wątku do tego i wniosku o
              > wiarygodności.

              Po prostu, deklarujac swoj "stopien zaangazowania w zabawe",
              przyznajac sie do "podsylania kwestii" oraz "obserwowania
              interlokutorow" sprawiasz wrazenie kogos, kto tu przeprowadza jakis
              eksperyment czy badanie opinii publicznej. A te, jak wiadomo,
              niekoniecznie musza sie opierac na pytaniu odbiorcow o sytuacje
              rzeczywiste, prawda? Zwlaszcza, ze pominelas dosc istotny kontekst
              calej sprawy, a mianowicie fakt ze nie jest to twoj pierwszy slub.
              Nie to, zeby mnie to w jakis sposb obchodzilo, ale zaqnim sie o tym
              dowiedzialam, to w moich oczach to co opisalas w tym watku bylo
              manifestem dwojga mlodych, zbuntowanych ludzi. Tymczasem, z calym
              szacunkiem, ale przeczytawszy tamten watek, nie podejrzewam cie juz
              o bycie dziewietnastolatka. Co, oczywiscie zmienia postac rzeczy,
              bo, czy ci sie to podoba czy nie, dyskusja na taki temat musi niesc
              za soba dociekanie dlaczego tak a nie inaczej wybraliscie. I fakt,
              ze bylas juz kiedys mezatka zmienia dla mnie postac rzeczy, bo
              uswiadamia mi ze podjelas te decyzje o takiej a nie innej celebracji
              slubu majac juz w zanadrzu inne doswiadczenia, a nie dlatego ze masz
              nascie lat i guzik wiesz o zyciu. I dlatego zaczelam sie zastanawiac
              czy po prostu tworzysz sobie rozne historie na uzytek roznych
              dyskusji, czy po prostu decydujesz sie na mowienie o swoich
              doswiadczeniach tylko czesciowo.


              >To także kwestia gustu, podejścia do ceremoniału (i w ogóle i w
              > szczególe), ale przede wszystkim sposobu przeżywania ważnych
              wydarzeń osobistych

              I tu wlasnie pojawia sie zwiazek z twoim poprzednim slubem - czy tez
              w ten sposob przezywalas to wazne wydarzenie, czyli, jednym slowem,
              czy mialas tak od zawsze, czy moze, nauczona tym pierwszym
              doswiadczeniem, zniesmaczona prowincjonalna koafiura zony
              chrzestnego, zapijaczona geba kuzyna oraz lampa wygrywajaca walce
              Straussa otrzymana w prezencie, postanowilas tym razem postawic veto
              cyrkowi?


              > Sądziłam, że o tym da się porozmawiać.

              I poniekad sie dalo, nie sadzisz? Szkoda, ze glownie z przecwinikami
              tego pomyslu, bo zwolennicy ograniczyli sie do wyrazenia uznania,
              nie wchodzac jednak w szczegoly tego czemu sami nie postapili
              podobnie...

              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 19:59
                Wilma, odpisywałam Ci, ale mi zeżarło((( A było tego duuużo, cholibka. Napiszę.
              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 08:58


                Wilmo,

                1. Nie rozumiem, dlaczego rozczarował Cię fakt, że nie jest ze mną tak, iż mam
                naście lat i guzik wiem o życiu (Twoje słowa). Czyżby taki ślub był odpowiedni
                wyłącznie dla takich osób?

                2. Nie rozumiem też , dlaczego rozczarował Cię fakt, że jestem rozwódką („nie
                jest to twoj pierwszy slub”). Odpowiednio: Czyżby taki ślub był odpowiedni
                wyłącznie jako ten pierwszy?

                Jak widzisz, jest to absurdalne. Oczywiście, mogło tak być, że na wybór formuły
                ceremonii wpłynęły oba w/w czynniki (że jestem rozwódką i że mam więcej niż
                naście lat, ergo: już coś wiem o życiu), ale to nadal niczego nie zmienia „w
                temacie” wątku. Temat nadal pozostaje aktualny.

                3. Nie rozumiem, dlaczego oba powyższe Twoje rozczarowania połączyłaś we
                wniosek, że mogę konfabulować („tworzysz sobie rozne historie na uzytek roznych
                dyskusji, czy po prostu decydujesz sie na mowienie o swoich doswiadczeniach
                tylko czesciowo”).

                Jak widzisz, to także jest absurdalne. O moim rozwodzie dyskutowałam na forum:
                „Rozwód..” , na forum „Społeczeństwo”: dyskutuję o czymś innym. Po stałości
                mojego nicka można wnioskować, że sprawy nie ukrywam.

                4. Nie rozumiem, że nie rozumiesz „stylu” mojej rozmowy tutaj. Zapytałam o coś
                merytorycznie, otrzymałam po części stek bluzgów. Na każdy merytoryczny tekst
                odpowiadam adekwatnie. Na bluzgi-zabawą (bo przecież nie bluzgami). Oraz
                podsyłaniem kwestii merytorycznych. A że całość składa się na ironię. No cóż 

                5. Obserwowanie interlokutorów ma trzy aspekty. Jeden to przejęty z mojego
                dawnego wątku, który był częściowo …o rozmowie. Taka była geneza tamtej rozmowy.
                Czego może nie byłaś świadoma. Ale nie rozumiem takiego prostego przeflancowywania.
                Drugi to obserwacja pewnych hm…osobliwości osobniczych. Daruj, ale chyba nie
                będę tego dalej rozwijać)))))
                Trzeci to obserwacja samej rozmowy, w tym i rozmówców (sposób reakcji na
                pytania, zmiany w zależności od „kąta nachylenia”  ). Skoro dochodzi do takich
                absurdów, uproszczeń, przekłamań, emocji, no to się musza skądś brać i o czymś
                świadczyć, prawda? Wierz mi, że to cenne informacje, i że każdy ich dokonuje
                (choć na swój sposób). Ja się z tym nie kryję, bo tak się składa, że to one
                stanowią gros odpowiedzi na moje pytania. A że się czasem, w ramach uprawnionej
                retorsji , tym pobawię...))))))

                Co do meritum: jak rozumiem, ciekawi Cię, czy formuła ceremonii mojego drugiego
                ślubu była jakimś skutkiem pierwszego, mogę odpowiedzieć. Choć już zasadniczo
                wynika, że generalnie nie. Bo gdyby było odwrotnie, to chyba można założyć, że
                bym o tym wspomniała. Ale nie założono. I o czymś to świadczy. I wnioski wyciągam.
                Ciekawi Cię, jak się domyślam, czy tak miałam od początku, tj. przy pierwszym
                ślubie. Odpowiadam: tak, tak właśnie miałam. Ale nie wszystko udało mi się
                zrealizować. Z różnych względów. To samo w sobie zapewne jest ciekawe. Ale
                najważniejsze brzmi” zawsze tak chciałam.

                W ogóle chyba trzeba założyć, że żyjąc uczymy się na doświadczeniach. W tym
                sensie wszystko ma wpływ na wszystko. Ale to truizm, prawda? Z tego powodu
                jednak oskarżać ludzi o kłamstwa….

                Mam swoje koncepcje, dlaczego reakcje ludzi na „odmienność” są takie, a nie
                inne. Odpowiem pod wpisem, jakże celnym, Piwi.

                Pozdrawiam.
                • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 12:12
                  > 1. Nie rozumiem, dlaczego rozczarował Cię fakt, że nie jest ze mną
                  >tak, iż mam naście lat i guzik wiem o życiu (Twoje słowa). Czyżby
                  >taki ślub był odpowiedni wyłącznie dla takich osób?


                  A ja nie rozumiem, czemu poprzez semantyke slowa "rozczarowanie",
                  kompletnie nie pasujaca do tego co napisalam, wypaczasz sens mojej
                  wypowiedzi. Zdawalo mi sie, ze dosc wyraznie napisalam iz moja
                  interpretacja calej historii zmienila sie kiedy dowiedzialam sie, ze
                  nie jestescie para nastolatkow, a ludzmi z doswiadczeniem. Bo
                  inaczej sie dyskutuje o decyzji przemyslanej i dojrzalej a inaczej o
                  manifescie mlodych. Co nie znaczy, ze taki slub jest zarezerwowany
                  tylko dla mlodych, aczkolwiek to przewaznie oni sie decyduja na
                  olanie konwenansow. Nie jestem jednak pewna na ile w przypadku pary
                  bardzo mlodych ludzi takie decyzje sa rezultatem doswidczenia i
                  wiedzy o zyciu, a na ile po prostu buntem, podazaniem za moda, czy
                  wrecz moze holdowaniem maksymie "na zlosc mamie odmroze sobie uszy".



                  > 2. Nie rozumiem też , dlaczego rozczarował Cię fakt, że jestem
                  >rozwódką („;nie jest to twoj pierwszy slub”). Odpowiednio: Czyżby
                  >taki ślub był odpowied i wyłącznie jako ten pierwszy?


                  Napisalam wyraznie, ze zmienia to postac rzeczy o tyle, ze byc moze
                  ta decyzja jest podyktowana poprszednimi doswiadczeniami. Ze wiesz
                  jak to jest miec na przyjeciu bande moczymordow i zdecydowalas sie
                  tym razem inaczej. Na przyklad. Takze nie ma to nic wspolnego z
                  jakims rozczarowaniem, a po prostu burzy obraz sytuacji ktory, ja
                  przynajmniej, po przeczytaniu Twojej historii sobie w glowie
                  zbudowalam. Byc moze pomyslalam stereotypami, a moze baza byly tu
                  moje wlasne doswiadczenia. Sama jestem rozwodka i moj pierwszy slub
                  byl, moze nie az tak minimalistyczny jak Twoj, ale bez jakichs tam
                  specjalnych ceremonii i fety. I, moze dlatego ze i malzenstwo
                  okazalo sie srednio udane, na zawsze we mnie pozostawil uczucie
                  bylejakosci. Tak wiec pozniej, biorac slub po raz drugi, bylam
                  wdzieczna mojemu obecnemu mezowi ze tak bardzo chcial tych kwiatow,
                  dlugiej sukni, limuzyny i Ave Maria. I owszem, tak jak juz wczesniej
                  napisalam, w Szwecji weselne przyjecia odbywaja sie na innych
                  zasadch niz w Polsce, wiec nie grozila mi perspektywa zapijaczonej
                  geby jakiegos wujka czy stryjka na moim ramieniu. Ale i tutaj mozna
                  isc sobie do urzedu i spisac po prostu malzenska umowe. My jednak
                  wybralismy inaczej. I wlasnie z perspektywy poprzedniego
                  doswiadczenia slubnego oceniam, ze ten wybor celebracji bardziej mi
                  sie podoba. Dlatego w ogole wspomnialam o Twoim rozwodzie.



                  > Oczywiście, mogło tak być, że na wybór formuły
                  > ceremonii wpłynęły oba w/w czynniki (że jestem rozwódką i że mam
                  >więcej niż naście lat, ergo: już coś wiem o życiu), ale to nadal
                  >niczego nie zmienia ̶ 2;w
                  > temacie” wątku. Temat nadal pozostaje aktualny.


                  W temacie - nie. W interpretacji takiego wyboru, calej tej sytuacji,
                  jak i stosunku czytajacego do sprawy, moim zdaniem zmienic moze
                  sporo.



                  > 3. Nie rozumiem, dlaczego oba powyższe Twoje rozczarowania
                  >połączyłaś we wniosek, że mogę konfabulować („tworzysz sobie rozne
                  >historie na uzytek roznych dyskusji, czy po prostu decydujesz sie
                  >na mowienie o swoich doswiadczeniach
                  > tylko czesciowo”).


                  Z calym szacunkiem, ale zaczynam troche rozumiec poirytowane posty
                  Chwili zarzucajacej Ci wyrywanie zdan z kontekstu. Wyjasnilam
                  dlaczego odnioslam wrazenie konfabulacji z Twojej strony - atmosfera
                  sprawdzania opinii publicznej, pomijanie pewnych szczegolow itp. dla
                  mnie stanowi powod do zastanowienia sie czy aby na pewno nie jestem
                  pytana o sytuacje hipotetyczna i czy nie zostalo to przede mna
                  ukryte (bo gdyby bylo wyjawione, to wiadomo ze reakcje internautow
                  bylyby mniej emocjonalne). Napisalam takze, ze byc moze byl to
                  wniosek zbyt daleko idacy, bo w sumie taka sytuacja jak najbardziej
                  mogla miec miejsce. Nie wiem wiec co tu jeszcze moze nie byc jasne.


                  > 5. Obserwowanie interlokutorów ma trzy aspekty. Jeden to przejęty
                  >z mojeg dawnego wątku, który był częściowo …o rozmowie. Taka była
                  geneza tamtej rozmowy. Czego może nie byłaś świadoma. Ale nie
                  >rozumiem takiego prostego przeflancowywania.
                  > Drugi to obserwacja pewnych hm…osobliwości osobniczych. Daruj, ale
                  chyba
                  > nie będę tego dalej rozwijać)))))
                  > Trzeci to obserwacja samej rozmowy, w tym i rozmówców (sposób
                  reakcji na
                  > pytania, zmiany w zależności od „kąta nachylenia”  ).


                  Probem w tym, ze Ty zdajesz sie albo nie rozumiec albo nie
                  akceptowac, iz te wszystkie aspekty moga dla kogos oznaczac, ze
                  wcele tu nie przyszlas z ciekawosci spytac czy ktos tak samo zrobi
                  lub zrobil, a po prostu chcialas wrzucic kij w mrowisko dulszczyzny
                  i hipokryzji. Stad pewnie oskarzenia o trollowanie...Poczytaj sobie
                  to forum - jest tu paru etatowych trolli z misja, ktorych w zasadzie
                  nie interesuje zdanie interlokutorow na dany temat, ale raczej skala
                  zlosci, agresji i niezadowolenia, jaka ich watek wzbudzi na forum. I
                  tusze, ze moze przez niektorych tak zostalas odebrana. Nawet jesli
                  twierdzisz, ze to wlasnie ta agresja, zlosc czy niezadowolenie sa na
                  Twoje pytania odpowiedzia.

                  > Ciekawi Cię, jak się domyślam, czy tak miałam od początku, tj.
                  >przy pierwszym ślubie. Odpowiadam: tak, tak właśnie miałam. Ale nie
                  >wszystko udało mi się zrealizować. Z różnych względów. To samo w
                  >sobie zapewne jest ciekawe. Ale najważniejsze brzmi” zawsze tak
                  chciałam.
                  >

                  I na to ja sie moge zadziwic skad, nie doswiadczywszy niczego
                  innego, wiedzialas ze tak w sumie, nie bojmy sie tego slowa,
                  kontrowersyjna formula, bedzie dla Ciebie najlepsza? Bo ze jest
                  kontrowersyjna i odstaje od powszechnych spolecznych praktyk to
                  wiesz. Inaczej ten watek by nie powstal, gdybys sama byla przekonana
                  ze to co zrobiliscie jest najnormalniejsze w swiecie. Nie
                  sprawdzalabys przeciez opinii internautow w temacie kwiatow,
                  obraczek i marsza weselnego, a sprawdzasz ja w sytuacji braku
                  powyzszych.



                  > Mam swoje koncepcje, dlaczego reakcje ludzi na „odmienność” są taki
                  > e, a nie inne. Odpowiem pod wpisem, jakże celnym, Piwi.


                  Przeczytalam. Czesciwo na pewno masz racje, ale tez i nie bierzesz
                  pod uwage faktu, iz sa ludzie tak przywiazani do tradycji, ze
                  przelamanie jej w sposob tak kontrowersyjny, budzi w nich uczucie
                  niesmaku i niedowierzania. I prowadzi do prob racjonalizacji
                  dziwacznych dla nich zjawisk, tlumaczenia ich w bardziej dla nich
                  akceptowalny sposob. Stad pewnie doszukiwanie sie innych powodow
                  takiej formuly slubu (vide: ukrycie faktu slubu porzed Twoimi
                  tesciami), jako, teoretycznie, bardziej wiarygodnych.
                  • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 14:16
                    wilma.flintstone napisała:


                    > wypaczasz sens mojej
                    > wypowiedzi. Zdawalo mi sie, ze dosc wyraznie napisalam iz moja
                    > interpretacja..."(pardon, nie mieści się)

                    Nie wypaczam sensu Twojej wypowiedzi. Wyraziłaś rozczarowanie: "Myślałam ,
                    że..." Nie odpowiadam za to, co Ty sobie wyobraziłaś czytając moje słowa.
                    Nigdzie nie dałam do zrozumienia, że jestem nastolatką i to moje pierwsze
                    małżeństwo. To Ty to sobie podstawiłaś pod moją osobę.
                    Oczywiście, każda z tych sytuacji ma swe okoliczności, i można je opisywać, ale,
                    na boga, nie można z tego wyciągać takich wniosków, jakie Ty wyciągnęłaś.
                    > 2. Nie rozumiem też , dlaczego rozczarował Cię fakt, że jestem
                    > >rozwódką („;nie jest to twoj pierwszy slub”).
                    >
                    > Napisalam wyraznie, ze zmienia to postac rzeczy o tyle, ze byc moze
                    > ta decyzja jest podyktowana poprszednimi doswiadczeniami.

                    J.w. Trzeba było zapytać,Wilmo, a nie podstawiać bez wiedzy o szczegółach.

                    Ze wiesz
                    > jak to jest miec na przyjeciu bande moczymordow i zdecydowalas sie
                    > tym razem inaczej.

                    Moje doświadczenia poprzednie są ciekawe, ale nie były decydujące. Gdyby
                    były,napisałabym o tym.

                    > po prostu burzy obraz sytuacji ktory, ja
                    > przynajmniej, po przeczytaniu Twojej historii sobie w glowie
                    > zbudowalam.

                    O to mi chodzi. To burzenie obrazu w głowie- ważny moment. Dlaczego on jednak
                    implikuje aż takie rzeczy, jak imputowanie komuś konfabulacji. Teraz już pytam
                    nie personalnie do Ciebie, ale bardziej ogólnie. To jest ta negacja czynnika,
                    który burzy nam posiadany obraz. O tym też napisałam do Piwi.

                    Być może pomyslalam stereotypami, a moze baza byly tu
                    > moje wlasne doswiadczenia. Sama jestem rozwodka i moj pierwszy slub
                    > byl, moze nie az tak minimalistyczny jak Twoj, ale bez jakichs tam
                    > specjalnych ceremonii i fety. I, moze dlatego ze i malzenstwo
                    > okazalo sie srednio udane, na zawsze we mnie pozostawil uczucie
                    > bylejakosci.

                    Zobacz, przeprojektowałaś swoje urazy na mnie.

                    Tak wiec pozniej, biorac slub po raz drugi, bylam
                    > wdzieczna mojemu obecnemu mezowi ze tak bardzo chcial tych kwiatow,
                    > dlugiej sukni, limuzyny i Ave Maria.

                    To rozumiem, uznaję, i bardzo się cieszę, że miałaś udany drugi ślub. Twojego w
                    ogóle nie stawiam w opozycji do mojego. I o to chodzi- że Twój ślub nie burzy mi
                    obrazu, który mam w głowie. Już pisałam, niech każdy ma, co lubi i czego
                    potrzebuje. Co nie znaczy, że nie można o różnicach pogadać. Zwłaszcza, jak
                    świadczą o czymś ciekawym. Moim zdaniem- świadczą.

                    Ale i tutaj mozna
                    > isc sobie do urzedu i spisac po prostu malzenska umowe. My jednak
                    > wybralismy inaczej. (...)
                    Dlatego w ogole wspomnialam o Twoim rozwodzie.

                    Ale u mnie to nie miało takiego znaczenia. Niemniej- lepiej pytać, niż oskarżać.
                    Zobacz, ile w Twoich sądach projekcji.

                    W interpretacji takiego wyboru, calej tej sytuacji,
                    > jak i stosunku czytajacego do sprawy, moim zdaniem zmienic moze
                    > sporo.
                    >
                    Ale interpretacja ma także swoje granice. Vide: projekcje.
                    >
                    > Z calym szacunkiem, ale zaczynam troche rozumiec poirytowane posty
                    > Chwili zarzucajacej Ci wyrywanie zdan z kontekstu. Wyjasnilam
                    > dlaczego odnioslam wrazenie konfabulacji z Twojej strony -

                    Podtrzymuję, że nie było podstaw do takiego wrażenia atmosfera. I to chyba
                    jednak bardziej miałabym podstawy do irytacji. Mniejsza z tym.

                    > sprawdzania opinii publicznej, pomijanie pewnych szczegolow itp. dla
                    > mnie stanowi powod do zastanowienia sie czy aby na pewno nie jestem
                    > pytana o sytuacje hipotetyczna i czy nie zostalo to przede mna
                    > ukryte (bo gdyby bylo wyjawione, to wiadomo ze reakcje internautow
                    > bylyby mniej emocjonalne).

                    Przecież napisałam, że chodzi o sytuację konkretną. Co nie wyklucza wysuwania
                    wniosków natury ogólniejszej )))

                    Napisalam takze, ze byc moze byl to
                    > wniosek zbyt daleko idacy, bo w sumie taka sytuacja jak najbardziej
                    > mogla miec miejsce.

                    No właśnie był za daleko idący. Dlaczego taki był- to nie jest jasne.

                    > Probem w tym, ze Ty zdajesz sie albo nie rozumiec albo nie
                    > akceptowac, iz te wszystkie aspekty moga dla kogos oznaczac, ze
                    > wcele tu nie przyszlas z ciekawosci spytac czy ktos tak samo zrobi
                    > lub zrobil, a po prostu chcialas wrzucic kij w mrowisko dulszczyzny
                    > i hipokryzji.

                    Znowu projekcja. Nie mam zamiaru ponosić odpowiedzialności za wszystkich
                    żyjących. Przyszłam, po co przyszłam, wyłuszczyłam to w ludzkim, zrozumiałym
                    wszak języku. Mam nadzieję mówić do ludzi rozumnych. A co z tego wynika, zdolnam
                    ocenić. I oceniam.

                    Stad pewnie oskarzenia o trollowanie...

                    j.w. Poczytaj sobie

                    >
                    > I na to ja sie moge zadziwic skad, nie doswiadczywszy niczego
                    > innego, wiedzialas ze tak w sumie, nie bojmy sie tego slowa,
                    > kontrowersyjna formula, bedzie dla Ciebie najlepsza?

                    A co w tym dziwnego? To wynik moich przemyśleń i pragnień. A że
                    kontrowersyjny...Chciałam się tutaj, na forum, przekonać, czy rzeczywiście. No i
                    się przekonałam. Że dla niektórych tak. Wyciągnęłam dużo wniosków z tej rozmowy.

                    > ze to co zrobiliscie jest najnormalniejsze w swiecie.

                    Bo jest))))

                    Nie
                    > sprawdzalabys przeciez opinii internautow w temacie kwiatow,
                    > obraczek i marsza weselnego, a sprawdzasz ja w sytuacji braku
                    > powyzszych.

                    Sprawdzam, kto tak miał. I ewentualnie- dlaczego. Czegóż tu nie rozumieć?

                    nie bierzesz
                    > pod uwage faktu, iz sa ludzie tak przywiazani do tradycji, ze
                    > przelamanie jej w sposob tak kontrowersyjny, budzi w nich uczucie
                    > niesmaku i niedowierzania.

                    Ależ biorę. Chcę zrozumieć mechanizm takich reakcji.

                    I prowadzi do prób racjonalizacji

                    Interesują mnie szczegóły tej racjonalizacji.
    • lernakow Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 08:31
      krezzzz100 napisała:

      > Uprzedzam, że mój post zamieściłam także na forum
      > Slub i wesele oraz Seks w małżeństwie.
      >
      Tak bardzo brakowało Ci tłumu gości, że postanowiłaś zrobić sobie wesele na
      trzech forach i zamieścić w nich (przynajmniej na tym forum) blisko połowę wpisów?
      • piwi77 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 09:20
        lernakow napisał:

        > Tak bardzo brakowało Ci tłumu gości, że postanowiłaś zrobić sobie
        > wesele na trzech forach i zamieścić w nich (przynajmniej na tym
        > forum) blisko połowę wpisów?

        Nie ma wątków, jest narzekacie, że nuda, ktoś jakiś otworzy, nawet
        całkiem interesujący, też źle. Czy w ogóle forumowej publiczności
        można dogodzić?
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 09:23
        Lernakow- taaak! Nie uważasz, że to całkiem interesujący koncept weselny?
        • piwi77 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 09:26
          Przynajmniej nikt nie obeżre i nie wytańczy się na Twój koszt,
          rewanżujac się kompletem pościeli.
        • lernakow Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 09:36
          krezzzz100 napisała:

          > Lernakow- taaak! Nie uważasz, że to całkiem
          > interesujący koncept weselny?
          >
          Uważam. Sam nie jestem wprawdzie tak zwirtualizowany, ale rozumiem, że syndrom
          hikimori nie musi się ograniczać do singli - można tak brać śluby, urządzać
          wesela, a wkrótce zapewne i dzieci na świat powoływać.
          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 09:42
            lernakow napisał:

            > Uważam.

            Cieszę się. Dzięki takim ja społeczność będzie bogatsza w środki wyrazu i
            przeżycia. Zobacz, jakich wzruszeń dostarczam niektórym :D

            Sam nie jestem wprawdzie tak zwirtualizowany

            Jesteś w takim samym stopniu jak ja.

            , ale rozumiem, że syndrom
            > hikimori nie musi się ograniczać do singli

            Nie musi

            - można tak brać śluby, urządzać
            > wesela,

            jak widać można się także dobrze bawić. Zwłaszcza kiedy te śluby są rzeczywiste,
            a i przeżycia wirtualnych gości takoż. Zobacz, ile korzyści :D



            a wkrótce zapewne i dzieci na świat powoływać.
            >

            Może jako opcja- zaledwie. Ale, dla tych, co tak zechcą, czemu nie? Bo chyba nie
            sądzisz, że dzieci mogą się poczynać wyłącznie w akcie małżeńskim, co?
            • lernakow Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 09:47
              krezzzz100 napisała:

              > > Sam nie jestem wprawdzie tak zwirtualizowany
              >
              > Jesteś w takim samym stopniu jak ja.
              >
              Dla innych użytkowników forum - zapewne. Dla Ciebie jestem bardziej wirtualny,
              niż Ty sama, dla siebie mniej.

              > chyba nie sądzisz, że dzieci mogą się poczynać wyłącznie
              > w akcie małżeńskim, co?
              >
              Zważywszy, że swoje pierwsze dziecko powołałem w akcie niemałżeńskim, to raczej
              nie mogę tak sądzić.
              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 09:56
                lernakow napisał:


                > Zważywszy, że swoje pierwsze dziecko powołałem w akcie niemałżeńskim, to raczej
                > nie mogę tak sądzić.
                >
                No to jednak hikimori nam nie grozi, bo ja też :-) A wesela forumowego mi nie
                zazdrość, niech każdy ma co lubi :-)
    • Gość: alfa he he IP: *.chello.pl 10.08.09, 11:54
      krezzzz100 napisała:

      > Zawarcie naszego związku małżeńskiego -cywilnego -odbyło się bez obrączek, w
      > dzień powszedni, bez świadków (naszych, bo urzędowi byli), gości, wesela,
      > wystawnych kreacji,bukietów, sesji zdjęciowych, limuzyn, podróży poślubnych.
      > Byliśmy sami, samiutcy- jak chcieliśmy! Pieszo do ślubu...

      A na głowach kominiarki, coby nikt nie rozpoznał:)))
      • krezzzz100 Re: he he 10.08.09, 12:04
        Alfo- IP
    • piwi77 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 12:05
      OK, mnie się pomysł krezzzzy podoba, choć rozumiem, że można mieć na
      ten temat inne zdanie. Ale część, zabierających tu głos,
      zareagowała, moim zdaniem, dość dziwnie. Niektórzy zachowali się
      jakby temat ten dotknął ich osobiście, a odpowiedzi ich były
      dokuczliwe i wręcz napastliwe. Mam wrażenie, że krezzzz swym wątkiem
      podrażniła jakąś chorą część ciała u części wypowiadających się. Że
      takie mogą być skutki na pozór niewinnie wyglądającego wątku?
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 10:23
        Piwi, tak właśnie jest, że coś (tu: czyjeś odmienne decyzje) uderza w tę chorą
        część. Wskazuje na to nadmiernie „urazowa” reakcja doświadczających tego
        „uderzenia” oraz samo to, że odbierają to jako uderzenie.

        Przyczyny takiego stanu rzeczy są oczywiście niejednorodne. Wydaje mi się, że w
        dużej części ma to związek z czyimś niezadowolenia z własnych decyzji i
        niepewnością co do nich, przy czym to niezadowolenie jest nieuświadomione.
        Moja teza brzmi tak: Człowiek, który ma zagrzebany psychicznie problem reaguje
        agresywnie na to, jak ktoś lub coś mu ten problem uświadomi.
        I tak, tutaj prawdopodobnie tym zagrzebanym problemem jest to, że jego
        ślub/wesele go coś kosztowało: emocjonalnie, finansowo, estetycznie czy inaczej,
        ale z jakichś powodów nie mógł (nie umiał?) sobie z tym poradzić i umieścił w
        sobie swoją decyzję jako „jedyną możliwą”. Kiedy ktoś lub coś mu pokaże, że
        jednak mogło być inaczej, ta jego „jedyna możliwa” decyzja okazuje się
        „niejedną”. Zobaczy, że mógł inaczej, czyli bez tych kosztów, albo z
        pomniejszeniem ich. To oczywiście oznaczałoby konieczność zakwestionowania
        własnego wyboru z przeszłości, a to już nie jest łatwe. Przyznanie przed sobą,
        że popełniło się błąd (tutaj błędem była „ocena” swej decyzji jako „jedynej
        możliwej”), jest trudne także z tego względu, że pociągałoby za sobą –być moze-
        szereg innych wniosków, z którymi również nie chce się mierzyć. I częstą
        odpowiedzią na to jest agresywna negacja tego czegoś, co spowodowało
        zakwestionowanie „jedynie słusznej” decyzji z przeszłości.

        I z tym takim (oczywiście m.in.) mieliśmy tu do czynienia. Bowiem, gdyby ludzie,
        którzy tak agresywnie atakują, nie mieli z sobą problemu, to moja- odmienna od
        ich- formuła ceremonii ślubu byłaby li tylko jedną, z rozlicznych zapewne,
        możliwości i nie budziłaby tyle kontrowersji. Wszak wiele różnych rzeczy można
        realizować na wiele sposobów- także i tę  A jednak ich mocno ugodziło.

        Pozdrawiam serdecznie
        • chwila.pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 11:38
          Istnieje tez inny aspekt tej sprawy. To, być może, właśnie Ty nie jesteś pewna
          słuszności podjętej decyzji i szukasz akceptacji na forum. I to właśnie Ty
          reagujesz agresją spotykając się z dezaprobatą.
          Piszesz:
          Moja teza brzmi tak: Człowiek, który ma zagrzebany psychicznie problem reaguje
          agresywnie na to, jak ktoś lub coś mu ten problem uświadomi.
          I tu tkwi sedno sprawy! Gienia Ci ten problem uświadomiła, stąd Twoja agresja.
          Stąd inwektywy i próby ośmieszenia odmiennych poglądów, stąd próby, nieporadne
          ale jednak, "bawienia się ludźmi".
          Tylko pamiętaj! Zabawy z ludzi prowadzą do samotności z zgorzknienia. Wylecz
          swoje problemy emocjonalno-psychiczne i postaraj się zmienić swój stosunek do
          ludzi, bo budzisz irytację i niesmak.
          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 11:57
            chwila.pl napisała:

            > Istnieje tez inny aspekt tej sprawy. To, być może, właśnie Ty nie jesteś pewna
            > słuszności podjętej decyzji i szukasz akceptacji na forum.

            Może tak, a może nie :-)

            I to właśnie Ty
            > reagujesz agresją spotykając się z dezaprobatą.

            Gdzie ta moja agresja? Czy ja wyzywam ludzi od tłumoków, troli, dziwologów itd?
            Ej,chyba jednak Twoja wypowiedź jest onąż agresją :D


            > Piszesz:
            > Moja teza brzmi tak: Człowiek, który ma zagrzebany psychicznie problem reaguje
            > agresywnie na to, jak ktoś lub coś mu ten problem uświadomi.
            > I tu tkwi sedno sprawy!

            Cieszę się, że moja teza Ci podchodzi. Coś jednak wniosłam do oglądu rzeczy, co?
            W sumie mogłabyś podziękować. Zawsze coś to co więcej niż nic :D:D

            Gienia Ci ten problem uświadomiła,

            hehehe...Gienia...powiadasz...

            stąd Twoja agresja.
            > Stąd inwektywy i próby ośmieszenia odmiennych poglądów,

            Wskaż te inwektywy. O ośmieszanie Gieni nie trzeba się starać -ośmiesza się
            sama :D:D

            stąd próby, nieporadne
            > ale jednak, "bawienia się ludźmi".

            No cóż ja mogę, że czasem nawet najbardziej poważne forum zamienia się w Forum
            Humorum ))))))

            > Tylko pamiętaj! Zabawy z ludzi prowadzą do samotności z zgorzknienia.

            Patrz, a mnie się wydawało, że sie z Gienią wespół bawimy! Powiadasz, że nie? :D:D:D

            Wylecz
            > swoje problemy emocjonalno-psychiczne

            Te poznawcze?:D:D:D

            i postaraj się zmienić swój stosunek do
            > ludzi,

            ekhm, znaczy mam tak jak Gienia obrzucać obelgami? ))))))))

            bo budzisz irytację i niesmak.

            Albo- sympatię i zrozumienie. Różnie bywa. Jak to w życiu.
            • chwila.pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 14:52
              krezzzz100 napisała:

              > > Istnieje tez inny aspekt tej sprawy. To, być może, właśnie Ty
              > > nie jesteś pewna
              > > słuszności podjętej decyzji i szukasz akceptacji na forum.
              >
              > Może tak, a może nie :-)

              Czyli nie zaprzeczasz braku pewności, czy podjęłaś słuszną decyzję.

              > I to właśnie Ty
              > > reagujesz agresją spotykając się z dezaprobatą.
              >
              > Gdzie ta moja agresja? Czy ja wyzywam ludzi od tłumoków, troli, dziwologów itd?
              > Ej,chyba jednak Twoja wypowiedź jest onąż agresją :D

              Nie, Ty stosujesz bardziej wyrafinowane środki wyrażania agresji. Kpinę, ironię,
              odmawianie innym inteligencji, próby ośmieszania i "nabijania" się z uczestników
              forum.

              > > Piszesz:
              > > Moja teza brzmi tak: Człowiek, który ma zagrzebany psychicznie
              > > problem reaguje agresywnie na to, jak ktoś lub coś mu ten
              > > problem uświadomi.
              > > I tu tkwi sedno sprawy!
              >
              > Cieszę się, że moja teza Ci podchodzi. Coś jednak wniosłam do
              > oglądu rzeczy, co ?
              > W sumie mogłabyś podziękować. Zawsze coś to co więcej niż nic :D:D

              Teza mi "nie podchodzi". Teza ta może być równie dobrze zastosowana do Ciebie.
              Czyli inaczej mówiąc, wpadłaś we własne sidła.
              >
              > Gienia Ci ten problem uświadomiła,
              >
              > hehehe...Gienia...powiadasz...

              Tak, Gienia. Czy mam podać Ci link do jej wypowiedzi?
              >
              > stąd Twoja agresja.
              > > Stąd inwektywy i próby ośmieszenia odmiennych poglądów,
              >
              > Wskaż te inwektywy. O ośmieszanie Gieni nie trzeba się starać
              > -ośmiesza się sama :D:D

              Nie, okazała się niezwykle inteligentną osobą, obdarzoną wybitną przenikliwością
              i intuicją. Próbujesz zdeprecjonować jej wypowiedzi. I te próby, wbrew Twoim
              założeniom przynoszą odwrotny skutek. To Ty się ośmieszasz. Bawisz się w
              psychoanalityka, stawiasz tezy, a tymczasem owe tezy można równie dobrze
              zastosować do Ciebie. I to stanowi kolejne ogniwo kompromitacji samej siebie.
              Brakuje Ci sprytu i inteligencji.
              >
              > stąd próby, nieporadne
              > > ale jednak, "bawienia się ludźmi".
              >
              > No cóż ja mogę, że czasem nawet najbardziej poważne forum zamienia
              > się w Forum Humorum ))))))

              Mylisz pojęcia. Czym innym jest zabawa z ludźmi a zgoła czym innym zabawa
              ludźmi, którą tu starasz się uprawiać. I czym się chwalisz w rozmowie z Wilmą.
              >
              > > Tylko pamiętaj! Zabawy z ludzi prowadzą do samotności z zgorzknienia.
              >
              > Patrz, a mnie się wydawało, że sie z Gienią wespół bawimy!
              > Powiadasz, że nie?

              Powiadam, że masz przywidzenia. To taki symptom chorobowy.
              >
              > Wylecz
              > > swoje problemy emocjonalno-psychiczne
              >
              > Te poznawcze?:D:D:D

              Te, o których wspominałaś redagując swoje "tezy psychoanalityczne", których
              genezą są reperkusje decyzji podejmowanych w przeszłości. Czyżbyś nie znała
              własnych tez?
              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 15:16
                chwila.pl napisała:

                > Czyli nie zaprzeczasz braku pewności, czy podjęłaś słuszną decyzję.

                Zaprzeczam. Moja odpowiedź odnosiła się do Twojej pewności w tym względzie- Ty
                jej mieć nie możesz. Możesz być co najwyżej względem tego "agnostyczna".

                > Nie, Ty stosujesz bardziej wyrafinowane środki wyrażania agresji. Kpinę, ironię
                > ,
                > odmawianie innym inteligencji, próby ośmieszania i "nabijania" się z uczestnikó
                > w

                Przecież już napisałam, że stosuję względem niektórych ironię, innymi słowy-
                nabijam się z nich)))) Sami się podkładają)))))

                > Teza mi "nie podchodzi". Teza ta może być równie dobrze zastosowana do Ciebie.

                No pewnie, że może być zastosowana również do mnie. Skoro tak stwierdzasz, to
                chyba po uznaniu mojej tezy jako takiej...Czyli Ci ona "podchodzi".

                > Czyli inaczej mówiąc, wpadłaś we własne sidła.

                W nic nie wpadłam. To, że teza może się odnosić do mnie, nie oznacza, że w coś
                wpadłam. Bo w tym konkretnym wypadku nie ma ona zastosowania. Pojmujesz różnicę?

                > > Gienia Ci ten problem uświadomiła,
                > >
                > > hehehe...Gienia...powiadasz...

                Tak, daj, proszę (zabawa trwa))))) :D:D Dowód na to, że "mi coś uświadomiła" :D:D

                >
                > Nie, okazała się niezwykle inteligentną osobą,

                :D:D

                obdarzoną wybitną przenikliwości
                > ą

                j.w.
                > i intuicją.

                :D:D:D ))))))

                Próbujesz zdeprecjonować jej wypowiedzi.

                Nie muszę )))))0

                I te próby, wbrew Twoim
                > założeniom przynoszą odwrotny skutek.

                Pozwolisz, że ocenię to inaczej))))

                To Ty się ośmieszasz.

                No cóż, Twoje prawo tak sądzić. Każdego bawi to, na co go stać.

                Bawisz się w
                > psychoanalityka,

                E tam....

                stawiasz tezy

                Mogę, no nie?

                , a tymczasem owe tezy można równie dobrze
                > zastosować do Ciebie.

                W ogóle -tak, w szczególe- wykaż.

                I to stanowi kolejne ogniwo kompromitacji samej siebie.

                Jakie znów ogniwo?

                > Brakuje Ci sprytu i inteligencji.

                Twoja ocena. Jakieś argumenta dorzeczne poza pustą inwektywą?
                > >
                > > stąd próby, nieporadne
                > > > ale jednak,

                Cieszy, że choć trochę wdzisz ))))

                "bawienia się ludźmi".

                Nie- sytuacją. Rozróżniasz?

                > Patrz, a mnie się wydawało, że sie z Gienią wespół bawimy!
                > > Powiadasz, że nie?
                >
                > Powiadam, że masz przywidzenia. To taki symptom chorobowy.

                Mówisz, że to, co prezentuje tutaj Gienia, a teraz Ty, mam brać na serio??? To
                Wy nie udajecie???? Łomatko.....
                > >
                > > Wylecz
                > > > swoje problemy emocjonalno-psychiczne
                > >
                > > Te poznawcze?:D:D:D
                >
                > Te, o których wspominałaś redagując swoje "tezy psychoanalityczne", których
                > genezą są reperkusje decyzji podejmowanych w przeszłości.

                Jakie znów reperkusje?

                Czyżbyś nie znała
                > własnych tez?

                Yyyyy....?????

                Droga Chwilo, jak wiesz, lubię się zabawić, ale każda, nawet najlepsza zabawa ma
                swój kres. Wolę uprzedzić, że kres rozmowy (choć wolałabym nadal nazywać to
                zabawą, bo nie chce mi się wierzyć, że Ty tak "na prawdziwo") z Tobą się
                zbliża...)))))

                Dam Ci ostatnią szansę: masz coś do powiedzenia "w temacie" (patrz mój pierwszy
                post w wątku)? Poważnie pytam.
                • chwila.pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 16:30
                  krezzzz100 napisała:

                  > Dam Ci ostatnią szansę: masz coś do powiedzenia "w temacie" (patrz mój pierwszy
                  > post w wątku)?

                  Tak, mam.
                  Znasz Krupę? Jeśli tak, to pocałuj go w dupę.
                  Jeśli nie, to pocałuj mnie w dupę.
                  • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 16:35
                    )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                  • kolter-one Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 19:20
                    chwila.pl napisała:

                    > krezzzz100 napisała:
                    >
                    > > Dam Ci ostatnią szansę: masz coś do powiedzenia "w temacie" (patrz mój pi
                    > erwszy
                    > > post w wątku)?
                    >
                    > Tak, mam.
                    > Znasz Krupę? Jeśli tak, to pocałuj go w dupę.
                    > Jeśli nie, to pocałuj mnie w dupę.

                    Ale jaja ::)))))))))))
                    img257.imageshack.us/img257/9564/tylek.gif
          • piwi77 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 12:10
            Czego jak czego, ale agresji krezzzz zarzucić (przynajmniej w tym
            wątku) nie można. Natomiast insynuowanie komuś problemów emecjonalno-
            psychicznych i zalecanie leczenia się, jest conajmniej
            nieeleganckie. Gdybys mogła wyzbyć sie niedobrej przywary,
            pośpiesznego oceniania innych forumowiczów, właściwie nie wiadomo na
            podstawie czego, wszyscy bysmy na tym skorzystali, a Ty chyba
            najbardziej.
            • chwila.pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 15:03
              piwi77 napisał:

              > Natomiast insynuowanie komuś problemów emecjonalno-
              > psychicznych i zalecanie leczenia się, jest conajmniej
              > nieeleganckie.

              Podzielam Twoje zdanie. Insynuowanie problemów emocjonalnych osobom, które
              świadomie wybrały inny wariant celebrowania uroczystości ślubnych od autorki
              wątku jest nie tylko nieeleganckie ale zakrawa na impertynencję.
              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 15:20
                chwila.pl napisała:

                > piwi77 napisał:
                >
                > > Natomiast insynuowanie komuś problemów emecjonalno-
                > > psychicznych i zalecanie leczenia się, jest conajmniej
                > > nieeleganckie.

                Droga chwilo, toć przeca to do Ciebie Piwi się zwrócił ze słowami, które
                cytujesz)))))
                >
                > Podzielam Twoje zdanie. Insynuowanie problemów emocjonalnych osobom, które
                > świadomie wybrały inny wariant celebrowania uroczystości ślubnych od autorki
                > wątku jest nie tylko nieeleganckie ale zakrawa na impertynencję.
                • chwila.pl Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 16:15
                  A wiesz, co to ironia?:))))
                  • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 16:20
                    )))))))))))))))
        • kot_behemot8 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 12:09
          krezzzz100 napisała:

          >
          > Przyczyny takiego stanu rzeczy są oczywiście niejednorodne. Wydaje
          mi się, że w
          > dużej części ma to związek z czyimś niezadowolenia z własnych
          decyzji i
          > niepewnością co do nich, przy czym to niezadowolenie jest
          nieuświadomione.


          Hmmm... a nie sądzisz, że wyrazem takiej nieuświadomionej
          niepewności moze być także zakładanie wątków na jakiś temat, próba
          wysondowania co inni o tym myslą? Tylko spróbuj odpowiedzieć na to
          pytanie całkowicie teoretycznie, tak jakby chodziło o kogoś innego...
          • piwi77 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 12:14
            A ja myślę, że krezzzz jest trochę dumna ze swojego czynu, wie że
            postąpiła nietypowo i jest ciekawa jakie będą zdania na ten temat.
            Człowiek, który zrobił coś czego się troche wstydzi nie wyłazi z tym
            na forum.
            • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 13:27
              piwi77 napisał:

              > A ja myślę, że krezzzz jest trochę dumna ze swojego czynu, wie że
              > postąpiła nietypowo i jest ciekawa jakie będą zdania na ten temat.
              > Człowiek, który zrobił coś czego się troche wstydzi nie wyłazi z tym
              > na forum.

              Trochę tak :-)Ale chyba w taki sposób, w jaki dumnym jest człowiek z dobrej
              życiowej decyzji.
          • wilma.flintstone Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 12:15
            kot_behemot8 napisała:

            >> Hmmm... a nie sądzisz, że wyrazem takiej nieuświadomionej
            > niepewności moze być także zakładanie wątków na jakiś temat, próba
            > wysondowania co inni o tym myslą?


            Podpisuje sie pod tym pytaniem.
          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 13:20
            Zapewne może. Ale wtedy taką podejrzliwością trzeba by objąć wszystkie wątki
            zakładane na forach)))))Jak widać, to zbyt szerokie zastosowanie dla mojej tezy.
            Jak zapewne spostrzegłeś, zawęziłam ją troszku, wskazując na te typy reakcji,
            które są szczególną, bo agresywną, formą negacji czyichś decyzji.
            Natomiast, oczywiście, mój wątek jest próbą wysondowania tego, co ludzie myślą o
            TAKICH FORMUŁACH jak moja, nie- mojej w szczególności, czyli w jej konkretnym
            wykonaniu.
            Sumując- nie dla upewnienia się w słuszności mojej decyzji rzecz.
    • dritte_dame A czy ... 10.08.09, 18:49
      krezzzz100 napisała:

      > Zawarcie naszego związku małżeńskiego -cywilnego -odbyło się [...] bez
      świadków [...], gości, wesela,

      A czy przyjmowaliście wcześniej i czy zamierzacie przyjmować w przyszłości
      zaproszenia na śluby i wesela waszych krewnych i przyjaciół?
      • krezzzz100 Re: A czy ... 10.08.09, 19:57
        Bywa, że tak. Jeśli nie, to wysyłam życzenia. Ale na wielkie imprezy bardzo
        niechętnie. Najchętniej po ślubie uciekam. Na szczęście takowych niewiele.
        Ostatnio byliśmy także na weselu przyjaciela, bo byłam świadkową, i bardzo mu
        zależało na mojej obecności. Bez przesady jestem stanie to znieść. Ale nie muszę
        stosować do siebie :-)
        Nie uważam też, by handel typu: wizyta- (mój ślub- Twój ślub, moje wesele- Twoje
        wesele) był ok.
    • fallaci Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 19:57
      Gratuluje.
      Cieszę się, że w tym kraju są tacy ludzie jak wy. Ludzie żyjący tak jak chcą i
      jak mają ochotę. Mający gdzieś więzy konwenansów i kajdany tradycji, które
      obrażają zdrowy rozsądek.
      Natomiast nie dziwi mnie reakcja ludzi o małomiasteczkowej mentalności i
      wychowanych w religijnym zakłamaniu. Ich argumentem jest "bo tak musi być", a
      jedynym sposobem rozmowy ze względu na brak jakichkolwiek merytorycznych
      argumentów są personalne ataki, włażenie butami w życie osobiste, dociekanie w
      temacie psychiki.
      Oby w moim otoczeniu byli zawsze tacy ludzie jak Wy, ludzie którzy po prostu
      żyją i dają żyć innym.
      Życzę Wam wszystkiego najlepszego w budowaniu własnej drogi życia.
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 10.08.09, 20:01
        fallaci napisał:

        > Gratuluje.
        > Cieszę się, że w tym kraju są tacy ludzie jak wy. Ludzie żyjący tak jak chcą i
        > jak mają ochotę. Mający gdzieś więzy konwenansów i kajdany tradycji, które
        > obrażają zdrowy rozsądek.
        > Natomiast nie dziwi mnie reakcja ludzi o małomiasteczkowej mentalności i
        > wychowanych w religijnym zakłamaniu. Ich argumentem jest "bo tak musi być", a
        > jedynym sposobem rozmowy ze względu na brak jakichkolwiek merytorycznych
        > argumentów są personalne ataki, włażenie butami w życie osobiste, dociekanie w
        > temacie psychiki.
        > Oby w moim otoczeniu byli zawsze tacy ludzie jak Wy, ludzie którzy po prostu
        > żyją i dają żyć innym.
        > Życzę Wam wszystkiego najlepszego w budowaniu własnej drogi życia.

        Fallaci, bardzo ci dziękuję w imieniu nas obojga. Tobie również wszystkiego
        najlepszego.
        • Gość: autor Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.09, 09:32
          To takie dziwne - bez obrączek, informowania bliskich, kwiatów, gości, ale
          jednocześnie z zakładaniem tego samego wątku na różnych forach. Jeśli ktoś chce
          wziąć cichy i mało konwencjonalny ślub, to go bierze i się nie chwali w 10
          wątkach w necie. Po prostu. Dlatego coś nie halo i wydaje mi się, że trollujesz
          od samego początku.
          • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 10:28
            Gość portalu: autor napisał(a):

            > To takie dziwne - bez obrączek, informowania bliskich, kwiatów, gości, ale
            > jednocześnie z zakładaniem tego samego wątku na różnych forach.

            Nie jednocześnie, ale ze sporą różnicą czasową (liczoną w latach).

            Jeśli ktoś chce
            > wziąć cichy i mało konwencjonalny ślub, to go bierze i się nie chwali w 10
            > wątkach w necie.

            Dlaczego: chwali? Jak się ktoś chce czegoś dowiedzieć, to zakłada temat. To się
            nazywa względy poznawcze :-)

            Po prostu. Dlatego coś nie halo i wydaje mi się, że trollujesz
            > od samego początku.

            Troluję, bo mnie coś interesuje?
            Przypominam, że interesuje mnie to, czy ktoś już tak miał lub zamierza mieć.

            Drogi autorze,
            przeczytaj mój ostatni wpis do Piwi.
            • kot_behemot8 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 12:02
              krezzzz100 napisała:

              >>
              > Troluję, bo mnie coś interesuje?
              > Przypominam, że interesuje mnie to, czy ktoś już tak miał lub
              zamierza mieć.


              Można się jednak zastanawiać, dlaczego własnie ten temat cię
              interesuje i to do tego stopnia, że zakładasz wątki na kilku forach.
              Jeśli od twojego ślubu upłyneło kilka lat, to tym dziwniejsze to
              nagłe zainteresowanie. Ja miałam ślub dość podobny do twojego - byli
              przyjaciele jako świadkowie i byli rodzice, były też obrączki ale
              nic ponadto. To było sporo lat temu i nigdy nie przyszło mi do głowy
              by jakos szczególnie ten temat analizować, dlatego nie do konca
              ciebie rozumiem. Ale jeśli napiszesz, że jesteś dziennikarką, to
              zacznę rozumieć;)
              • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 12:23
                kot_behemot8 napisała:

                > krezzzz100 napisała:
                >
                > >>
                > > Troluję, bo mnie coś interesuje?
                > > Przypominam, że interesuje mnie to, czy ktoś już tak miał lub
                > zamierza mieć.
                >
                >
                > Można się jednak zastanawiać, dlaczego własnie ten temat cię
                > interesuje i to do tego stopnia, że zakładasz wątki na kilku forach.

                Dlaczego mnie interesuje akurat TEN temat. Po pirsze, jest to pytanie typu:
                dlaczego lubisz zbierać akurat znaczki, a nie puszki- zatem nie odpowiem Ci w
                tym wymiarze, dlaczego na ten moment akurat interesuje mnir to, a nie na
                przykład pogoda na Pacyfiku. Po drugie, czy trzeba się tłumaczyć, że kogoś coś
                interesuje? Kiedyś, na pewnej sesji naukowej, jedna pani zapytała a propos
                tematu sesji: dlaczego o to pytać, i otrzymała odpowiedź: bo pojawiło się
                pytanie. Ta pani się skompromitowała.
                Dlaczego pytam na kilku forach? Bo na każdym z nich egzystuje inna publika.
                Ciekawią mnie różnice w wypowiedziach. To chyba nic złego)))))


                > Jeśli od twojego ślubu upłyneło kilka lat, to tym dziwniejsze to
                > nagłe zainteresowanie.

                To nie jest nagłe zainteresowanie. Pytam w sposób dość ciągły, acz z różną
                intensywnością))) Obecnie na forach. Bo mam taką okazję. Zdradzę, że dość cenię
                "głos oddolny", ze tak to ujmę.

                Ja miałam ślub dość podobny do twojego - byli
                > przyjaciele jako świadkowie i byli rodzice, były też obrączki ale
                > nic ponadto.

                Owszem, podobny, ale jednak różnice chyba widzisz. Mnei bardziej chodzi o te
                różnice. Jak widzisz- brak obrączek i gości jednak budzi kontrowersje. A ja chcę
                je zrozumieć ( w szerokim spectrum problemów społęcznych, pscychologicznych,
                itp. z tym związanych). Takie hobby- rozumienie ))))Wydaje mi się, ze na tym
                forum jak znalazł, prawda? No, chyba że łamię regulamin tego forum- jeśli tak,
                napisz w czym.

                To było sporo lat temu i nigdy nie przyszło mi do głowy
                > by jakos szczególnie ten temat analizować, dlatego nie do końca
                > ciebie rozumiem.

                No, ale mi przyszło (do głowy). Ty nie widzisz kwestii, ja widzę. Czy ktoś z z
                nas błądzi??? No, daj spokój)))

                Ale jeśli napiszesz, że jesteś dziennikarką, to
                > zacznę rozumieć;)

                Nie, nie jestem.
                >
                >
                • Gość: autor Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.09, 13:01
                  Jeszcze jeden kilometrowy wpis, a zacznę mieć wrażenie, że wzięłaś ten ślub bez
                  obrączek wyłącznie po to, by w swoim mniemaniu, pochwalić się i wywołać burzę na
                  różnych forach. Wzięłaś ślub - ok, żyj i daj żyć innym. A nie lepiej zrobić
                  ankietę?
                  Może następny wątek będzie tego typu: nie ochrzciłam dziecka, co o tym sądzicie
                  (i dlaczego wiem, że jesteście tacy głupi, iż zaraz na mnie najedziecie?)
                  • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 13:25
                    Gość portalu: autor napisał(a):

                    > Jeszcze jeden kilometrowy wpis, a zacznę mieć wrażenie, że wzięłaś ten ślub bez
                    > obrączek wyłącznie po to, by w swoim mniemaniu, pochwalić się i wywołać burzę n
                    > a
                    > różnych forach. Wzięłaś ślub - ok, żyj i daj żyć innym. A nie lepiej zrobić
                    > ankietę?
                    > Może następny wątek będzie tego typu: nie ochrzciłam dziecka, co o tym sądzicie
                    > (i dlaczego wiem, że jesteście tacy głupi, iż zaraz na mnie najedziecie?)

                    Drogi Autorze,
                    Twoje podejście do dyskusji jest osobliwe. To już nie podoba Ci się długość
                    wpisów? Przedtem nie podobało Ci się, że w ogóle zakładam wątek. Nazwałeś mnie
                    trollem.

                    Dlaczego zatem bierzesz udział w tej nie interesującej Cię rozmowie?
                    Coś Cię jednak bardzo boli....

                    To Ty daj żyć (rozmawiać) innym. Inaczej nazwę Cie trollem.

                    • Gość: autor Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.09, 10:49
                      Dobrze wiesz, o co mi chodzi. Kreujesz się na tę niezależną, co to, proszę
                      państwa, bez łobrunczek! Bez świadków! Intymnie! I zakładasz wątki jakby to
                      KOGOKOLWIEK OBCHODZIŁO! Osoba, która jest prawdziwie nonkonformistyczna, weźmie
                      ślub, jaki chce, bez chwalenia się na forach internetowych, bez szukania taniego
                      poklasku i wyczekiwania reakcji negatywnych, by je potem niby to ironicznie
                      kwitować! Skoro niby wisi Ci, co kto ma do powiedzenia w tej sprawie, jak
                      społeczeństwo zareaguje na Twoją decyzję, to po kiego grzyba zaśmiecasz fora?
                      Wychodź za mąż nawet w Dżibuti pod baobabem, co to kogo!
                • kot_behemot8 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 14:44
                  krezzzz100 napisała:

                  >
                  > Ja miałam ślub dość podobny do twojego - byli
                  > > przyjaciele jako świadkowie i byli rodzice, były też obrączki
                  ale
                  > > nic ponadto.
                  >
                  > Owszem, podobny, ale jednak różnice chyba widzisz. Mnei bardziej
                  chodzi o te
                  > różnice. Jak widzisz- brak obrączek i gości jednak budzi
                  kontrowersje. A ja chc
                  > ę
                  > je zrozumieć ( w szerokim spectrum problemów społęcznych,
                  pscychologicznych,
                  > itp. z tym związanych). Takie hobby- rozumienie ))))Wydaje mi się,
                  ze na tym
                  > forum jak znalazł, prawda?


                  Jeżeli tylko o to chodzi to mogę ci łatwo pomóc. Dlaczego obrączki?
                  Bo zawsze chciałam nosic obrączkę, uważam ją za symbol łączącego nas
                  uczucia. Dlaczego świadkowie? Bo nie chciałam żadnych obcych ludzi
                  przy mnie w momencie który, podobnie jak ty, uważam za intymny -
                  przyjaciele nie są dla mnie obcymi, świadkowie "z urzędu" tak. A w
                  ogóle bez świadków ślubu wziąć się nie da. I na koniec rodzice - bo
                  nie chcieliśmy im sprawiać przykrości a gdybysmy ich nie zaprosili
                  odczuliby to jaką wielką przykrość (zwłaszcza, że chyba w
                  przeciweństwie do ciebie byliśmy wtedy bardzo młodzi i był to nasz
                  pierwszy ślub)
    • default Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 14:17
      Ja miałam. Tzn. były obrączki (chociaż zaraz po ceremonii wylądowały
      z powrotem w szufladzie) i byli świadkowie. Potem był nieduży obiad
      w restauracji i tyle. I też rodzinę powiadomiliśmy potem, tak "przy
      okazji" niejako, bo jesteśmy razem od 20 lat i wszyscy nas i tak
      traktowali jako małżeństwo. Więc ten ślub to była tylko formalność -
      ale przyjemna :)
    • elegia Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 15:43
      oj ale sie po tobie przejechali;)
      ja tez nie znosze typowych slubow...lubie jak ludzie sa nietuzinkowi i potrafia realizowc swoje marzenia, rowniez te nietypowe.

      wszystkiego dobrego dla was ( nawet jesli jest to kolejny maz;))

      aaaaa,nie uwazam, ze cichy slub wynika z checi ukrycia, genia, ktora sobie tu pozwolila na "doglebna" analize wywolala u mnie salwy smiechu. skad sie biora tacy ludzi?..haha

      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 15:50
        Elegio, dzięki za dobre słowo :-)

        No, przejechali się, ale ja "wyciągnęłam" swoje (myślę o wnioskach).
        Genia fest :D

        Pozdrawiam serdecznie
    • uleczka_k Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 19:14
      Ja bym tak chciała, ale na razie jesteśmy przed. Odechciewa mi się wszystkiego
      na samą myśl o tłumaczeniu całej rodzinie dlaczego tak a nie inaczej. Na
      szczęście wyrosłam już z myślenia, że wezmę ten ślub i wyprawię wiejskie wesele,
      jak każe obyczaj byleby tylko nie drażnić otoczenia i mieć święty spokój. Mam
      nadzieję, że znajdę siłę na tłumaczenie się przed rodziną.
      A ciekawa jestem jak to było w Twoim, krezzzz100, wypadku?
      • krezzzz100 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 11.08.09, 20:46
        uleczka_k napisała:

        > Ja bym tak chciała, ale na razie jesteśmy przed. Odechciewa mi się wszystkiego
        > na samą myśl o tłumaczeniu całej rodzinie dlaczego tak a nie inaczej. Na
        > szczęście wyrosłam już z myślenia, że wezmę ten ślub i wyprawię wiejskie wesele
        > ,
        > jak każe obyczaj byleby tylko nie drażnić otoczenia i mieć święty spokój. Mam
        > nadzieję, że znajdę siłę na tłumaczenie się przed rodziną.
        > A ciekawa jestem jak to było w Twoim, krezzzz100, wypadku?

        Historia osiągania mojego ceremoniałowego minimum 

        Za pierwszym razem owo minimum kojarzyłam z: brakiem wesela, ślubem nie z
        tabunem gości, brakiem kiecki typu beza. Obrączki były, ślub kościelny też
        (wtedy byłam katoliczką).
        Moja rodzina przyjęła to naturalnie. Co do wesela- moi rodzice kierowali się
        wprawdzie trochę inną motywacją niż my: woleli przeznaczyć pieniądze dla nas "na
        rozruch”, nam chodziło o to, że nie bardzo lubiliśmy (piszę w czasie przeszłym,
        bo to o ex chodzi) takich imprez, ale także zamieszania związanego z
        przygotowaniami: nigdy tego nie lubiłam, a wiem, że mama, ja, ciotki (bo
        wchodziło w grę tylko przyjęcie w domu) napracowałybyśmy się jak reksy. A po co,
        skoro tego nie chcę. Co do gości na uroczystości, postanowiliśmy zawiadamiać
        wyłącznie najbliższych przyjaciół i kilkoro naprawdę najbliższych krewnych.
        Potem miał być tort dla nich, i finito. Co do kiecki- dałam uszyć dwie garsonki:
        białą do kościelnego i srebrnosiwą do cywilnego.
        No, ale moja rodzina to jedno, a exa to drugie. Jak się in spe teściowie
        dowiedzieli, że nie chcemy wesela-hoho!. Jak to- ich syn i bez wesela! Jaki
        wstyd!! Tak nam marudzili, że moja mama niemal na kolanach sama mnie prosiła o
        to przyjęcie. Gdy się dowiedzieli o moich kostiumach, to był kolejny szał (nie
        ukrywam, dawkowałam im wiedzę- w końcu ich znałam trochę))). A gdzie beza?! Co
        powiedzą sąsiedzi?! Będziesz wyglądała jak w ciąży!!! Tego ostatniego nie
        rozumiem do dziś , garsonki były „do ciała”, a ja w ciąży nie byłam. A co do
        gości przy ślubie- no jak to, a sąsiedzi, ciotki, kuzynki, koleżanki z pracy,
        pół miasta, słowem: Ziemianie, Marsjanie…
        Skończyło się to tym, że było przyjęcie na 35 osób (po mozolnym handlu, kto ma
        być, bo wedle nich powinno być coś ze 200 osób, wszystkich ważnych). W kościele
        i w USC jakieś liczne towarzystwo, naprawdę tłumy: te sąsiadki, koleżanki z
        pracy, nikogo prawie nie znałam, i do dziś tego nie rozumiem, po co oni byli.
        Ale najlepsze było z garsonkami: protest był tak stanowczy, że: UWAGA, na trzy
        dni przed ślubem SAMA szyłam sobie kiecę, nie miałam już sił szukać krawcowej. O
        checach z kiecą teraz nie będę opowiadała, uwierzcie jednak: piękna to ona nie
        była. Ale chcieli, to mieli. Ja podeszłam do tego ze zrezygnowanym humorem)))))
        Czy żałuję: dziś wspominam to z uśmiechem. Przyjęcie nie było złe. Tańce do
        rana, kieca dostarczyła rozrywki wielu osobom. itd. Ale moich ciotek i mamy mi
        żal. No i tego, co straciłam przez ten. Konieczny przecież, rozgardiasz. A
        bardzo chciałam innej atmosfery…(no, tak mam). No, w sumie…Ale repety- NEVER.

        Za drugim razem wyszło, jak trza! Kościelny odpadł, i to nie tylko ze względu na
        mój status rozwódki (tu się pochwalę: już nie jestem katoliczką, O! I jestem z
        tego dumna!!). Zgadaliśmy się z lubym, że on też nie znosi tych wszelkich
        „obrzędów”, i poszło! Co do obrączek: mamy inne, całkiem prywatne symbole (ale
        nie powiem, jakie  ) . Wreszcie!

        Rodzina nie mogła nic powiedzieć, bo o niczym nie wiedziała  Po prostu.
        Powiedzieliśmy im jakieś pól roku przed ślubem tylko to, że zamierzamy. Ale nie
        powiedzieliśmy, kiedy, i żadnych innych szczegółów.
        Jak zareagowali, gdy się dowiedzieli? Dobrze. Moja rodzina znowu lepiej niż
        tamta, ale tamta też w miarę)))). Generalnie ze zrozumieniem i bez dramatycznych
        pytań. Jeśli takowe mają, to ku ich rozwojowi duchowemu))) Moi nie zadają
        ZBĘDNYCH pytań. Mają takt. I tak mamy wiele innych tematów 

        Czy moja historia komuś coś da- może to, że, jak widać, stosunek do rzeczy leży
        w charakterze samej rodziny. Moja rodzina już za pierwszym razem była „gotowa”
        na takie rozwiązanie. Czy czyjaś inna będzie gotowa? Nie wiem.

        Czy radziłabym coś? Jeżeli w rodzinie ludzie gotowi są ze sobą rozmawiać, to
        rozmawiać. Jeżeli nie, a jest się zdeterminowanym, jednak robić swoje bez
        negocjacji i tłumaczeń. Wtedy ograniczyć rzeczy do minimum I robić swoje.
        Wszystko i tak się okaże PO. Wszystko, czyli prawdziwe relacje. Kochająca
        rodzina zrozumie, albo wcale nie będzie dla niej problemu (jak u mojej), rodzina
        z problemami będzie stwarzać problemy. Z którymi i tak trzeba będzie sobie
        radzić. Tak czy tak- kiedyś problemy wyjdą. Samego ślubu w wersji „minimum” nie
        uznajemy za problemotwórczy.
        U mnie w rodzinie ludzie ze sobą rozmawiają I szanują swoje wybory- nierzadko
        trudne i niejednoznaczne. Taka tradycja. Wszystkim wychodzi to na dobre. Ale
        wiem, że nie we wszystkich domach czy rodach tak jest((((.

        Pozdrawiam i życzę powodzenia w spełnianiu marzeń. To Wasze życie, a nie ciotki
        Tradycji, wujka Wizerunku czy kuzynek ze związku: Wizyta-Rewizyta.

        • Gość: autor Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.09, 10:52
          Tylko, po co o tym piszesz? Kto chce - weźmie tradycyjny ślub, z bezą,
          weselichem i disco polo. Kto nie - weźmie skromny w USC, w kiecce z turzycy albo
          wcale nie weźmie. Każdy dorosły podejmuje swoje decyzje i nie tłumaczy się z
          nich nikomu, a tym bardziej nie lata po forach.
    • bryyygada Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 12.08.09, 10:11
      deser.pl/deser/1,83452,6919572,W_Wlk__Brytanii_pisza_o_Polce__Bo_wziela_tani_slub.html
    • jol.a33 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 13.08.09, 15:22
      Bywaja takie sytuacje ale ja ich nie popieram.

      Teraz juz nawet małżenstwa nie sa w modzie.
    • agata.m4 Re: Bez obrączek, świadków, wesela, itd.... 17.08.09, 15:01
      Zadna to sensacja Znam kilka osob ktore braly slub bez wesela tylko ze
      swiadkami Jedna z tych par tez nie miala obraczek
    • Gość: znawca Uwaga.Kolejny troll! IP: 77.252.231.* 21.08.09, 13:59
      wj
      • Gość: magda Re: Uwaga.Kolejny troll! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 23:17
        My mielismy podobny slub. Za granica, bo maz obcokrajowiec. Mielismy
        byc tylko my i swiadkowie. Swiadek sie wygadal, wiec bylo nas w
        sumie 6 osob. Koscielnego nie planujemy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka