My już jestesmy po operacji prawego bioderka.Bałam się niesamowicie ale
wszystko poszło dobrze a od wczoraj jesteśmy w domku.w szpitalu spedziłam
tydzień a po operacji 5 dni.Ola szybko doszła do siebie nie była konieczna
transfuzja.Dodam że to czego bałam się najbardziej okazało sie najmniejszym
problemem.szybko zrozumiała że od tej pory ma robić sisiu w pampersa i że ma
gipsik.Był tylko problem z jedzeniem.Nie chciała w szpitalu nic zjeść łacznie
ze słodyczami.Wszystko wpychałam na siłe ale jak tylko przyjechałyśmy do domu
to zaczęła jeśc co prawda narazie niedużo ale juz jest znacznie lepiej.śmieje
się żartuje i wygłupia.Mój aniłeczek tyle musiała przejść.Gips ma na całych
nóżkach wystaje tylko jedna stópka ale nie płacze i jest grzeczna.Teraz byle
przetrwać jakoś jeszcze 4 tygodnie.Sama widząc że ona znosi to dobrze mam
więcej sił i optymizmu.a tak poza tym to musieliśmy małej obciąć włoski bo
miała juz długie a jadąc na operację kazali pościągać gumeczki.Jak przyjechała
do nas(dostałam ją po 24h-była na oiom-ie)to miała tak zmierzwiony tył a do
tego jak coś zjadła to wymiotowała i trochę poleciało na włosy.Nie dało rady
jej rozplatać kołtunów z tyłu i nożyczki były niezbędne.Dziekuję za wszystkie
rady bardzo się przydały ale wiem że wszystko bedzie dobrze bo mam odwazną
córeczkę bardziej odważna niż mama

pozdrawiam.