zajbel
02.11.13, 19:25
www.tokfm.pl/blogi/cicer-cum-caule/2013/11/jak_umierali_wasi_bliscy__ci_ktorych_teraz_tak_czcicie_czy_byliscie_tak_troskliwi_i_ofiarni_jak_teraz_w_wyprawach_na_groby_/1
Mój ojciec o czym niejednokrotnie pisałam umarł w domu, na własnym łóżku trzymany za ręke w obecności rodziny. Szwagier stanowczo żądał szpitala i ratowania zycia jednak my wiedzieliśmy że to koniec a przedłuzenie cierpienia o 2 - 3 dni nic nie da . Ale są jednak sytuacje kiedy tak jak mój brat , ktoś idzie do szpitala, juz prawie ma być wypisany do domu a tu nagle śmierć. A jednak i on umierał w obecności bliskich, bo prawie bez przerwy był ktos przy nim. Sytuacje sa niejednoznaczne, każda inna choć nie powiem zdarza sie że ktoś pozbywa sie z domu kłopotu i tyle. Stanowczo ani ten co umiera ani ci co zostaja nie są przygotowani do przejścia do wieczności. Nie wiemy jak sie zachować, co robić, boimy się, nikt nas nie uczy jak sie ze śmiercia oswoić.