dama-kanaliowa
28.06.06, 18:39
No wlasnie, jak to bylo z ta edukacja u Was czyli, jak to sie by powiedzialo
za naszych czasow? U nas - matka zasznurowane usta, ojciec - temat tabu - z
bratem chyba tez nie gadal i nie uswiadamial. W szkole - liceum byly jakies
pogaduszki o chorobach wenerycznych z jakims komicznym lekarzem - wygladal na
podpitego w czasie tych pogadanek. Byly chyba z wychowawczynia godziny - nie
moge sobie przypomniec - polaczone z higiena i wowczas klase dzielono na
grupe meska i babska. Ale to taka okrezna wiedza byla. W sumie zakazy,
zakazy, straszenie, straszenie. Dlugo czulam sie zastrachana i slabo
wyedukowana i chyba zaleglosci nie dalo sie nadrobic

)