edukacja seksualna

28.06.06, 18:39
No wlasnie, jak to bylo z ta edukacja u Was czyli, jak to sie by powiedzialo
za naszych czasow? U nas - matka zasznurowane usta, ojciec - temat tabu - z
bratem chyba tez nie gadal i nie uswiadamial. W szkole - liceum byly jakies
pogaduszki o chorobach wenerycznych z jakims komicznym lekarzem - wygladal na
podpitego w czasie tych pogadanek. Byly chyba z wychowawczynia godziny - nie
moge sobie przypomniec - polaczone z higiena i wowczas klase dzielono na
grupe meska i babska. Ale to taka okrezna wiedza byla. W sumie zakazy,
zakazy, straszenie, straszenie. Dlugo czulam sie zastrachana i slabo
wyedukowana i chyba zaleglosci nie dalo sie nadrobicwink)
    • grenka1 Re: edukacja seksualna 28.06.06, 19:08
      O ile ja dobrze pamiętam, to były lekcję higieny (szkoła średnia) połączone z
      mini edukacją seksualną - oczywiście dziewczęta i chłopcy osobno.
      Pani profesor na początku lekcji mówiła dość obszernie na jakiś temat, a
      następnie przekazywałyśmy kartki z pytaniami na interesujące nas sprawy (pismo
      zmienione) i na następnej lekcji udzielała nam wyczerpujących odpowiedzi na
      zadane pytania. A pytania były różne i to dośc poważne.
      Ponadto podawała nam tytuł książki z której ewentualnie mogliśmy korzystać. W
      sumie to była jedna broszura p.t.: "Co każda dziewczyna wiedzieć powinna".
      • dama-kanaliowa Re: edukacja seksualna 28.06.06, 19:16
        Masz moze te ksiazke? Ja widocznie bylam w "gorszej" szkole, bo jakos tej
        pozycji nie pamietam. Tej akcji z pytaniami tez z pamieci nie moge wydobyc.
        Pamietasz jakies pytania?
        • dama-kanaliowa Re: edukacja seksualna 28.06.06, 19:45
          Szukam tego poradnika i przy okazji trafilam na cos takiego.

          72.14.221.104/search?q=cache:xs71dPOt8rEJ:www.joemonster.org/article.php%3Fsid%3D36+co+kazda+dziewczyna+wiedziec+powinna&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=4
          • grenka1 Re: edukacja seksualna 28.06.06, 20:49
            dama-kanaliowa napisała:

            > Szukam tego poradnika i przy okazji trafilam na cos takiego.
            >
            > 72.14.221.104/search?q=cache:xs71dPOt8rEJ:www.joemonster.org/article.php%
            3Fsid%3D36+co+kazda+dziewczyna+wiedziec+powinna&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=4


            Niestety, muszę Cię rozczarować, to nie ten poradnik.
        • grenka1 Re: edukacja seksualna 28.06.06, 20:45
          Niestety książka najprawdopodobniej "poszła na makulaturę", po kilku
          przeprowadzkach. Do szkoły może chodziłaś w okresie kiedy jej jeszcze nie
          wydano, albo już zniknęła z półek księgarń (olaboga co to wtedy było!!)
          Młodzież rzuciła się i bardzo szybko wykupili.
          Była jeszcze druga, dla chłopców "Co każdy chłopiec wiedzieć powinien".
          Jak możesz pamiętać tą akcję z pytaniami, jeżeli nie chodziłaś do tej samej
          szkoły co ja. Może w Twojej szkole po prostu pominięto ten temat milczeniem.
          Moje koleżanki ze szkoły jednak pamiętają te lekcje w mojej szkole.
          Z tego co pamiętam, to pytania dotyczyły inicjacji seksualnej, oraz wieku kiedy
          ją rozpocząć, kiedy można zajść w ciążę, jak ustrzec się przed nią
          (kalendarzyk) i wiele, wiele innych.
    • skrzydlate Re: edukacja seksualna 28.06.06, 19:46
      mieszkałam kilka lat za granicą, oświeciło mnie ogladanie amerykańskich filmow,
      potem juz tylko madre ksiazki.. wink) mama byla pelna cudownej niewiedzy a tata
      byl dosc konserwatywny znaczy sie - przyklad idealy meskiego szowinizmu, rozmowa
      z nim mogla jedynie wrzucic mnie na dno w kwestii poczucia wlasnej wartosci jako
      kobiety smile
      • malwina52 Re: edukacja seksualna 28.06.06, 21:25
        moi rodzice tez milczeli,
        mama zdziwila sie ktoregos dnia, ze juz mam miesiaczke,
        edukacja podworkowa, kolezanki mialy starsze siostry
        i tak poczta pantoflowa wiedza sie rozchodzila,
        edukacji szkolnej nie pamietam, lekcje higieny tak
        sprawdzano nam nawet czystosc majteksmile
        a pozniej to juz krazyla wsrod mlodziezy
        "Sztuka kochania" Wisłockiejsmile
        • grenka1 Re: edukacja seksualna 28.06.06, 22:07
          malwina52 napisała:
          > a pozniej to juz krazyla wsrod mlodziezy
          > "Sztuka kochania" Wisłockiejsmile


          "Sztuka kochania" M.Wisłockiej ukazała się dopiero w 1976 r., ale przedtem
          krążyła wśród młodzieży książka "Małżeństwo doskonałe" Van der Welda.
          • skrzydlate Re: edukacja seksualna 05.07.06, 21:15
            mnie więcej niż "Sztuka Kochania" Wisłockiej pomogł męzczyzna, zawsze słabo
            umialam korzystac z instrukcji, natomiast praktyka - o to to własnie było to!!!
            smile)))
      • tadeuszx No dobra... wyedukowała mnie i zainicjowała 28.06.06, 23:25
        seksualnie, dalszej relacji kuzyneczka. Starsza o 3 lata. Miała wtedy 17 lat. A
        jak i co z tymi dziewczynami się robi, to wiedziało się wcześniej. Tak byle jak
        się wiedziało. Skąd? A bo to ja pamiętam? Na pewno nie ze szkoły. Jeśli w wieku
        8, 10 lat dzieci bawią się w lekarzy? Cel poznawczy, na jakieś tam seksy, o parę
        lat za wcześnie. Chłopcy mają często niekontrolowane erekcje, w wieku do
        ok.13-tu lat.
        • tadeuszx Literówka... w wieku od ok. 13-tu lat 28.06.06, 23:28
          nie słowo "do" lecz "od"... oczywiście
          • maria73 Re: Literówka... w wieku od ok. 13-tu lat 29.06.06, 07:02
            PRZECZYTAŁAM I ...WŁOS STANĄŁ MI NA GŁOWIE !!
            TO CENNE RADY Z 1966R ???
            Faktycznie byliśmy takim ciemnogrodwm ?
            • dama-kanaliowa Re: Literówka... w wieku od ok. 13-tu lat 29.06.06, 09:22
              Mam drugie przewrotne pytanie - jak uswiadamialiscie swoje dzieci, no nie wiem
              moze wnuki, moze kogos z rodziny kiedy zawiodl rodzic-rodzice. I wiecie co, ja
              nie moge sobie tego czasu przypomniec i za tydzien, kiedy bede z moimi
              bliziutko i na codzien, to tak przy wieczornej herbatce albo winku zapytam, jak
              to bylo i czy sie sprawdzilam, czy nie, w tej naprawde waznej chwili. A jak nie?
              • del.wa.57 Re: Literówka... w wieku od ok. 13-tu lat 29.06.06, 14:23
                Tak powtórzę za Marią(CIEMNOGRÓD)tak mogę określić moja edukację,szkolnej za
                nic nie pamiętam a w domu,pamiętam jak zapytałam Mamę co to jest miesiączka? to
                dostałam w twarz...pomyślalam sobie ocho!!!biją!!to coś zakazane??Jak dostałam
                moją pierwszą miesiączkę bardzo się wystraszyłam,bałam sie w domu
                przyznać,znowu dostanę/w gębe/dopiero koleżanki w szkole mnie uswiadomiły a
                Mmama,Mama powiedziała mi,że muszę uważać z chłopami...dosłownie,bo trast-prast
                i dziecko,zgroza!!!! jak ja bałam sie tych chłopówsmile))))))
                Dzisiaj śmieję się sama z tego,wtedy nie było mi wcale a wcale do
                smiechu,dlatego(i tu jakby odpowiedż na przewrotne pytanie Damysmiletak bardzo
                chciałam uświadomić moją córkę,rany!! nie wiedziałam jak sie do tego zabrać.
                Moja córka miała mnóstwo kolezanek przychodziły chętnie do naszego domu i
                bardzo chętnie rozmawiały ze mną na różne tematy,tylko nie moja córka,kiedys
                zapytałam bardzo delikatnie czy wie cos na temat tej/nieszczęsnej/miesiączki a
                moja córka mówi Mamuś wiem nie denerwuj się teraz swiat jest inny,może nie
                wszystko wiem,ale dużo,zapytałam czy chce o tym porozmawiać,tak ale wolałaby o
                tym poczytać,to ja pędem do księgarni i nakupowałam książki,broszury/tytułów
                nie pamiętam za diabła/podałam to mojej córce,była szczęsliwa i ja
                też,potem,potem mogłyśmy już dyskutować o wszystkim bez /barier/gorzej było z
                synem,tata odkładał to w nieskończoność a ja nie wiedziałam jak zacząć z synem
                rozmawiać,co próbowałam zacząć temat syn nie miał czasu albo mówił mamuśka
                spoko Twój synek wie co robi,jasna anielka...wie co robi!!!
                Przyszedł moment,ze mój syn wyjeżdżał pierwszy raz na obóz sportowy/mieszane
                grono/myślę sobie,co ja mam zrobić?? kupiłam paczkę kondomów i zapakowałam
                synowi do plecaka,powiedziałam mu o tym a on zaczął sie smiać i mówi do mnie
                dzięki mamuśka,tez kupiłem,ale od przybytku główa nie boli,jesteś kochana
                mamuśka.Potem już było,spoko jak mawiał mój dorosły
                syn,rozmawialiśmy /normalnie/bez barier.
              • goskaa.l jak uświadamialiśmy nasze dzieci 30.06.06, 07:10
                Nie czyniłam nigdy z seksu tematu tabu. Kiedy mój syn miał 4 - 5 lat, zadał
                zwyczajne w tym wielu pytanie: - Mamo, a skąd się biorą dzieci?
                Śmiejąc się, odpowiedziałam mu mnie więcej takimi słowami:
                - Kubusiu, czasem staje ci siusiak. Kiedy kobieta i mężczyzna chcą mieć dzieci,
                pan wkłada takiego twardego siusiaka w specjalną dziurkę, którą ma pani.
                Moje dziecko popatzyło na mnie podejrzliwie i skwitowało: - Mamo, ty bujasz!

                Mniej więcej 15 lat później zadzwonił do mnie z lekkim przerażeniem i prośbą,
                żeby mu kupić test ciążowy, bo podczas stosunku z ukochaną dziewczyną pękła
                prezerwatywa, a teraz miesiączka się spóźnia...
                • dama-kanaliowa Re: jak uświadamialiśmy nasze dzieci 30.06.06, 08:41
                  No a nie mogli kupic tych testow sami? A moze sie wstydzili? No, dorosle to nie
                  bylo - jakies takie prowokujace wobec mamywink)
            • tadeuszx Mario, nie wiem jak Ty, ale ja nie odczuwałem, 30.06.06, 13:58
              i do dzisiaj nie mam poglądu, że był to "Ciemnogród"?! Nie rozumiem Twojego
              stanowiska. Bez trudu i problemów wiedziałem wszystko, co młody chłopak, w tych
              sprawach wiedzieć powinien. Czy to jest "Ciemnogród"? Wychowywałem się w
              miasteczku w środowisku, o luźnej w tych sprawach, dyscyplinie moralnej. Być
              może w innych środowiskach było znacznie gorzej? Nie wiem? Najczęściej każdy
              wyraża poglądy na podstawie własnych doświadczeń. Wiesz Mario co mnie może
              zadziwiać? Że Ty, przeżyłaś te lata i tak to oceniasz. A'propos. Nie radzę, lecz
              opisuję jak było w moim przypadku. Nie piszę wielkimi literami, bo tym bardziej
              (być może): włos stanął by Ci na głowiewink Ale dziwię się, zwyczajnie dziwię.
              • tadeuszx I jeszcze jedno. Czytając te posty, 30.06.06, 21:22
                odniosłem wrażenie, że niektóre Panie, uważają, że aby podjąć życie płciowe,
                trzeba mieć wiedzę na poziomie ginekologa? Zalecam nieco realizmu i dystansu do
                spraw z ludzkiego punktu widzenia, dosyć oczywistych. Gwarantuję, że chłopak nie
                znający tych najdrobniejszych niuansów spraw kobiecych, rónie dobrze, a często
                lepiej, sprawdzi się w przypadku zbliżeń seksualnych, niż wspomniany ginekolog.
                A tak generalnie, to jestem nieco zaskoczony, że nie optujecie za zachowaniem
                pewnych kobiecych sekretów? Nie znacie takiej psychicznej reakcji, że dobrze
                jest dla obu stron związku, zachować drobny margines tajemniczości?! O, mam -
                nimb tajemniczościwink)
              • maria73 Re: Mario, nie wiem jak Ty, ale ja nie odczuwałem 30.06.06, 21:34
                ależ Tadeuszu nie miałam na myśli spraw związanych z inicjacją seksualną !!!
                Szokiem dla mnie była np.instrukcja dot.czynności
                fizjologicznych,podpasek,utrzymania higieny itp.
                Byłam nieprecyzyjna - przepraszam,
                ale czy to instruowanie kobiet że np.powinny nosić -i jakie- majtki,jak się myć
                nie zrobiło na nikim wrażenia ??
                Dalej się dziwisz ,że mnie to zdziwiło ???
                • dama-kanaliowa Re: Mario, nie wiem jak Ty, ale ja nie odczuwałem 30.06.06, 22:45
                  Pamietacie te koszmarne podpaski? Moja corka nazywala je "szczury". Wygladaly
                  bardzo "ekologicznie". Kilowaty w siatce. Bylo jeszcze gorzej. Albo te fikcyjne
                  paski klejace, ktore nie trzymaly jak obiecywaly i wyslizg i blamaz byl prawie.
                  murowany.
                • tadeuszx Ach to?! Przepraszam Mario. Nieporozumienie. 30.06.06, 23:20
                  Nieprecyzyjnie odczytałem Twoje intencje. O tak, w tym przypadku zgadzam sie z
                  Tobą. Takie instruowanie kobiet, w moim odczuciu, źle świadczy o inteligencji
                  autora. Nie mówiąc już o kompetencji.
                  • maria73 Re: Ach to?! Przepraszam Mario. Nieporozumienie. 01.07.06, 07:59
                    no właśnie to mnie poraziło !!
                    Miło że się zrozumielismy wink)
    • andre57 Re: edukacja seksualna 02.07.06, 18:12
      Ciekawa socjologicznie retrospekcja. Chodziłem do męskiego technikum i w
      szkolnej warstwie życia nie było ani słowa między chłopakami. Cokolwiek się
      wiedziało to od kolegów ale jakoś urywkami, półsłówkami. Kiedy starszy kolega o
      którym wiedzieliśmy że on z dziewczynami "robi te rzeczy" zapytał, cz ja przy
      stosunku obciągam "skórkę" z fiuta, zdębiałem ze zdziwienia o co chodzi bo nie
      miałęm doświadczeń ale mnie to zaciekawiło: jak, co i po co?. Uświadomiła mnie
      kelnerka 3-4 lata młodsza kiedy byłem na praktyce. Za jakiś czas ojciec
      poprosił mnie do gabinetu i kiedy zaczął: synu, bywa tak w życiu,że czasem
      mężczyźnie spodoba się kobieta.... zachciało misię śmiać bo ja już wiedziałem
      dokładnie, o czym będzie mówił i chciwałem żartem zaproponować, żebyśmy
      wymienili doświadczenia.
      • tadeuszx Andre, nie żartuj 02.07.06, 22:43
        andre57 napisał:
        cyt: "...Uświadomiła mnie
        > kelnerka 3-4 lata młodsza kiedy byłem na praktyce..."
        ------> To w jakim wieku przechodziłeś inicjację? Ale szok, że... odpuść stary,
        nie wierzę! Chcesz pozować na "świętoszka" czy jak?! Nie ma cudów, żeby chłopak
        np. 14-to letni, (mówię o latach sześćdziesiątych) nie wiedział jak przebiega
        stosunek?
        Równocześnie stanowczo zaprzeczam, ewentualnym posądzeniom, że wychowywałem się
        w jakimś zdemoralizowanym lub patologicznym środowisku!
        • maria73 Re: Andre, nie żartuj 02.07.06, 23:45
          a ja tam wierzę w to co napisał
          bo niby dlaczego miał by kłamać??
          Zlitujcie się mówienie prawdy nie
          jest ósmym cudem swiata i nie wymaga
          wysiłku!
          • dama-kanaliowa Re: Andre, nie żartuj 03.07.06, 16:17
            img357.imageshack.us/my.php?image=kwakwa045cr.jpg
            Czyzby skutki fatalnej edukacjismile)))))
          • tadeuszx Mario, ja napewno tego nie twierdzę 03.07.06, 18:33
            maria73 napisała:
            > Zlitujcie się mówienie prawdy nie
            > jest ósmym cudem swiata i nie wymaga
            > wysiłku!
            --------------> że jest tym 8-mym cudem. Powinno być normą. A czy jest? A'propos
            prawdy. Mario, czy wiesz o tym, że w wiezieniach siedzią sami niewinni?
            Co zas do wysiłku... poważna watpliwość. Wiesz, że administracja portalu zna
            nasze nicki i ma wgląd do skrzynek. I niewątpliwie wysiłkiem, lub conajmniej
            dylematem dla niektórych, jest chociazby tak cząstkowe jak w wizytówce, podanie
            prawdziwych danych. Wybacz, ale akurat ta uwaga z Twojej strony, wydaje się
            brzmiec dość niewiarygodnie.
            • maria73 Re: Mario, ja napewno tego nie twierdzę 03.07.06, 21:11
              Tadeusz - "namierzani" jesteśmy non stop
              -karty bankomatowe,komorki.....
              ja nie mam tego typu dylematów wierz mi,
              ja nie mówię o odczuciach i obawach innych
              osób ,nie oceniam również ich rozterek.
              Napisałam o sobie.
              Nie mam oporów o mówieniu wprost o tym co
              mnie dotyczy,Jeśli nie chcę powiedzieć po
              prostu nie mówię,ale nie kłamię i nie fantazjuję.
              Bardzo mi to upraszcza życie.
              Np.nie muszę pamiętać co komu nakłamałam żeby
              nie dać się złapać na kłamstwie.
              Ja już jestem "duża dziewczynka" i nie boję
              się prawdy.Zresztą nigdy się nie bałam.
              Nawet najgorsza ale prawda.Nie cierpię kombinowania,kręcenia....
              • del.wa.57 Re: Mario, ja napewno tego nie twierdzę 03.07.06, 21:57
                maria73 napisała:

                > Tadeusz - "namierzani" jesteśmy non stop
                > -karty bankomatowe,komorki.....
                > ja nie mam tego typu dylematów wierz mi,
                > ja nie mówię o odczuciach i obawach innych
                > osób ,nie oceniam również ich rozterek.
                > Napisałam o sobie.
                > Nie mam oporów o mówieniu wprost o tym co
                > mnie dotyczy,Jeśli nie chcę powiedzieć po
                > prostu nie mówię,ale nie kłamię i nie fantazjuję.
                > Bardzo mi to upraszcza życie.
                > Np.nie muszę pamiętać co komu nakłamałam żeby
                > nie dać się złapać na kłamstwie.
                > Ja już jestem "duża dziewczynka" i nie boję
                > się prawdy.Zresztą nigdy się nie bałam.
                > Nawet najgorsza ale prawda.Nie cierpię kombinowania,kręcenia....


                Mario podpisuję się pod tym co napisałas,zawsze mówię prawdę nie znoszę obłudy
                i kłamstw.
                • ellam Re: Mario, ja napewno tego nie twierdzę 03.07.06, 23:17
                  Również podpisuję się pod tym. Nie cierpię kłamstwa, bo na nim niczego się nie
                  zbuduje. Ale jak już kiedyś, gdzieś napisałam "w czasach powszechnego fałszu,
                  mówienie prawdy jest rewolucyjnym aktem" - to nie ja, to George Orwell, ale
                  traktuję jak swoje.
                  • olejowy.bogacz Re: Mario, ja napewno tego nie twierdzę 04.07.06, 22:01
                    trzepanie skorki
                    • tadeuszx Hehehe 04.07.06, 22:04
                      wink))
                    • kazia_x Re: Mario, ja napewno tego nie twierdzę 04.07.06, 23:00
                      olejowy.bogacz napisał:

                      > trzepanie skorki


                      wiagra wiagra a moze ci zagra nie swiruj staruzku nie mozesz juz w luzku.
    • neptus Re: edukacja seksualna 07.07.06, 13:18
      Tak sobie czytam... myslę, ze miałam szczęście urodzić sie w wyjatkowym domu.
      Nie, nikt mnie nie uswiadamiał. Nie było takiej potrzeby. W domu o sprawach
      seksu i erotyki mówiło się po prostu normalnie, bez sensacji i bez tabu.
      Własciwą wiedze zdobywałam z książek Imielinskiego i in. wypożyczanych z
      biblioteki, bo ja sobie lubie poczytać.
      Wydaje mi się, ze córke tez udało mi sie wychować tak, by miała właściwy
      stosunkek do tej dziedziny zycia.
      W szkole była 1 lekcja w liceum na higienie. Osobno dla chłopcow, osobno dla
      dziewczat. Nie powiedzieli tam nic ciekawego, nic, o czym nastolatki by nie
      wiedziały, nic co było warte słuchania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja