Dodaj do ulubionych

W grochowskim SOS-ie

03.01.06, 19:14
Kiedyś pol-a napisał taki wątek (nie mogę go aktywować, bo ma
status "zarchiwizowany"):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=292&w=13162720&a=13162720
SOS to kolorowy kawałek historii Grochowa w szarym PRL-u. „Najfajniejsza
rzecz, jaka mogła zaistnieć na świecie” – wspomina grochowskie LO Jarek Guła,
twórca klubów Piekarnia i CDQ, SOS-u wychowanek. Szkoła-eksperyment,
w której dozwolone było wszystko poza przemocą. Guła opisuje okolice Ronda
Wiatraczna lat 80-tych jako bardzo ładną część miasta, drobne uliczki, małe
podwóreczka, normalną, prawdziwą tkankę miejską. Relację Jarka Guły i inne
strzępy południowo-praskie (m.in. Grochów wg Muńka Staszczyka & Konstantego
Usenki, Skaryszak widziany oczami Krystyny Jandy) znalazłam
w książce „Warszawa. W poszukiwaniu centrum. Miejski przewodnik”, autorzy
Sańczuk, Chaciński, Skolimowski, wyd. Znak, 2005.
Zaś d. Zakład Albertynów był w czasach SOS-u gościnnym lokum parafii, która
obecnie mieści się przy ul. Kobielskiej. Mój kolega w 1983 roku brał tam
ślub, a w rok później chrzcił dziecko. Ciekawostka – kaplica mieściła się
na pierwszym piętrze gmachu! Jest to jedyny znany mi kościół nie-na-
parterze : )
Ja z końca lat 90-tych pamiętam ustawiczne kolejki do Albertynów.
Współsiostry Matki Teresy, Misjonarki Miłości, dożywiały tam ubogich
i bezdomnych. Ich charakterystyczne białe sari z niebieskim obrzeżem
widywałam wówczas bardzo często na Grochowie. Jeździły tramwajami. Dreptały
z wyproszoną żywnością w wielkich chustach. Czy są u nas nadal?


Obserwuj wątek
    • e-mka Rondo W - tranzytem do Polski B 04.01.06, 08:37
      Ktoś kiedyś nazwał Pragę stolicą Polski B. Krzywdząco, ignorancko, ale
      chwytliwie.
      Dla mnie, ludności napływowej, Rondo Wiatraczna było jednak zawsze jakimś
      centrum Warszawy. Najpierw przypadkowym, potem świadomym. Często mnie tu
      znosiło. Kiedyś zabłądziłam. Wystraszona wysiadłam z tramwaju przy Szembeku.
      Piechotą zawróciłam do Wiatraka. Tam się uspokoiłam, bo kierunek był mi znany.
      Wtedy jeszcze orientowałam się na PKiN : ) W 1997 na ławce koło Panienki przed
      Uniwersamem gorączkowałam się zakupem pierwszego warszawskiego mieszkania (na
      Szaserów).
      Przy Wiatraku naprawiałam zegarki, wymieniałam waluty, dorabiałam klucze,
      kupowałam na bazarku rzodkiewkę i truskawki.
      Żałuję, że nie znam Wiatraka lat 80-tych! Teraz widzę, że był jednym z
      ulubionych miejsc „zsyłki” władz PRL-u. Intelektualnej (kabaret Pietrzaka
      w kawiarni Olszynka) i kontrkulturowej (SOS). Może i religijnej (kaplica na
      piętrze u Albertynów)? Rondo W, punkt tranzytowy do Karczewa, Otwocka i dalej
      na wschód. W linii prostej od siedziby KC PZPR. Może komuna sądziła, że przy
      Wiatraku kontestacja, kabaret i Bóg będą mieć słabszy odzew u obywateli?
      Kto pamięta Rondo Wiatraczna lat PRL-u? Co było zamiast budynku paxowskiego
      (nieustająco w budowie) i kamienicy z Orange School? W miejscu budek
      handlowych, usługowych, gastronomicznych? Jacyś prywaciarze, badylarze,
      cinkciarze?
      • Gość: zibi_72 Re: Rondo W - tranzytem do Polski B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 10:42
        Ja kojarzę ten teren pod PAX-em z drugim bazarkiem, o którym mawialo się nawet,
        że jest wlaśnie drugi...
        • e-mka Drugi bazarek 04.01.06, 10:50
          A to ciekawe : ) Czym różnił się drugi od pierwszego? Jak wyglądał wówczas
          handel przy Wiatraku? Jak miały się bazarki do Uniwersamu (kiedy już powstał)?
          Czy istniał handel "naręczny"? łóżkowy? Czy można było kupić coś
          charakterystycznego, nie do zdobycia gdzie indziej?
          zibi_72, napisz coś więcej!
      • bonawentura99 Re: Rondo W - tranzytem do Polski B 04.01.06, 11:45
        Na miejscu budynku PAX-u był ogrodzony bazar oraz parking częściowo ogrodzony i
        strzeżony. Pamiętam szeroki chodnik prowadzący od przystanku MZK do Uniwersamu.
        Teraz trzeba chodzić dookoła PAX-u.
        W miejscu kamienicy z Orange School przez długie lata była piękna łąka a
        zarazem wybieg dla psiarzy. Czasem w oczekiwaniu na autobus, zachodziłam na tą
        łąkę i wypatrywałam ziół czy kwiatów samosiejek. Z łąki było dobrze widać
        nadjeżdżający autobus ulicą Wiatraczną. Czasami wiosną czy latem, na kawałku
        łąki, rozstawiało się wesołe miasteczko. Głośną ale i przyjemną muzykę, słychać
        było po okolicy.
        Pozdrawiam
        • e-mka Wesołe miasteczko, cyrk, ślizgawka? 04.01.06, 12:12
          Bonawenturo99, to wiadomość, na jaką długo czekałam! Jasne, że jak jest
          centrum, musi być i rozrywka. Od dawna zastanawiałam się, gdzie na Grochowie
          rozstawiały się wesołe miasteczka?!
          Bo na Pradze Północ mieli błonia Parku Praskiego i miasteczko "Sto Pociech",
          jeszcze przed wojną. A czy przy Wiatraku w PRL-u bywał cyrk? Albo strzelnice,
          takie w barakach na kółkach, z wiatrówkami, kwiatkami z gąbki i czarno-białymi
          zdjęciami idoli (m.in. Limahlem, Shakinem Stevensem, Kim Wilde)? Sporą część
          kieszonkowego przepuszczałam na strzelnicach, będąc małym chłopcem : )
          Czy zimą na łące organizowano ślizgawkę?
          • bonawentura99 Re: Wesołe miasteczko, cyrk, ślizgawka? 04.01.06, 12:23
            Na pewno nie było ślizgawki. Nie pamiętam też strzelnicy czy innych
            wymienionych. Kojarzy mi się, że było to wesołe miasteczko z przeznaczeniem dla
            najmłodszych dzieci tj do 8 czy 10 lat. To było dawno i tak mi się kojarzy.
            Przez lata krążyły wieści,że teren łąki nie ma uregulowanych praw własności.
            Zimą były tylko zaspy śniegu z wydeptanymi ścieżkami.

            Pozdrawiam
    • e-mka Zakład Albertynów w Kino Polska (03.01) 04.01.06, 10:37
      Jak na zamówienie, trafiłam wczoraj w telewizji na film dokumentalny
      o działalności Misjonarek Miłości w Polsce. Czyli na Grochowie. Film pokazywał
      siostry opiekujące się starszymi i chorymi, modlące się w kaplicy, śpiewające
      po angielsku. Wnętrza anonimowych kamienic (bardzo praskich, ale chyba
      północnych). Podwórko-studnię.
      Sporo było ujęć wysokich sal i korytarzy Zakładu Albertynów. Pokazano kuchnię
      (ściany pomalowane farbą olejną, sprzęty więcej niż skromne), jadalni, sypialni
      (łóżka typowo szpitalne – może to było już inne wnętrze? a może internat
      wychowanków d. Z. Albertynów? film tego nie zaznaczał), kaplicę – świetlicę,
      w której odprawiano mszę dla bezdomnych. Wnętrza nie zmieniły się chyba od
      dziesięcioleci. Z pewnością jest w nich wiele pozostałości przedwojennych –
      architektonicznych, ale i sprzętów, mebli.
      Film pokazywał fasadę sprzed ostatniego remontu, podwórko z figurą Matki
      Boskiej, płot od Grochowskiej.
      Nie wiem, z którego roku dokument pochodził. Nakręciło go Video Studio Gdańsk
      (?).
      Dużo było przebitek z udziałem Matki Teresy. Ciekawe, czy Matka Teresa była
      kiedyś na Grochowie u swoich współsióstr?
      • andrzej_b2 Re: Rondo W-tranzytem do polski B 04.01.06, 11:44
        Rejon Grochowska – Wiatraczna od dawna aspirował do miana centrum Grochowa. Był
        to niejako samorzutny proces zapoczątkowany jeszcze na początku XX w.,
        powstaniem tu warsztatów głównych i stacji >Grochów< kolejki wąskotorowej
        Jabłonna-Karczew. Dzięki łatwej komunikacji zaczął rozwijać się w tym reonie
        przemysł: odlewnia metali Jarkowskiego, wytwórnia sit >Sito-siatka, piekarnia
        mechaniczna Rajcherta i in. Już w latach 20-tych zaczęło to stymulować ruch
        budowlany, najpierw na tyłach terenów kolejowych, później wzdłuż Grochowskiej.
        W latach 30-tych powstał wzorcowy Zakład Wychowawczy B-ci Albertynów i były
        plany poprowadzenia z tych terenów na Olszynkę Grochowska >Alei Chwały<.
        Ostatecznie skończyły się nadaniem wyboistej drodze wzdłuż kanałku na Gocławku
        nazwy ul. Olszynki Grochowskiej. Sytuacja ożywiła się w 1938 r., gdy zakończono
        regulację tzw. >Czerwonej drogi< nazwanej wówczas al. Waszyngtona. Po wojnie
        już dokończono układanie na niej torów i poprowadzono tramwaj 24, który odtąd
        omijał al. Zieleniecką. U zbiegu Grochowskiej z Waszyngtona i Wiatraczną
        spotykały się linie tramwajowe ze Śródmieścia z liniami praskimi. Był to ważny
        element integracyjnej świadomości mieszkańców. Ale nastał 1952 r. i
        zlikwidowano kolejkę wąskotorową, stację i warsztaty kolejowe. Znaczenie rejonu
        jako centrum zaczęło maleć. W latach 60-tych zbudowano rondo i skierowano na
        nie kilka nowych tramwajów, które tu kończyły bieg: 3-bis, 8, 17, 21, 22, 26 a
        na d. terenach kolejowych utworzono pętle autobusów: 113 (Błota), 127 (Wygoda),
        137 (Marysin Wawerski) i 143 (Rembertów). Wtedy to rejon zaczął pełnić nową
        rolę centrum przesiadkowego, dla nowo przyłączonych do Warszawy terenów
        podmiejskich. Większego znaczenia dopiero nabrał po otwarciu trasy
        łazienkowskiej, kiedy to al. St. Zjednoczonych przedłużono do zbiegu
        Grochowskiej z Wiatraczną. Zbudowano tam pierwszy na Grochowie wzorcowy sklep
        samoobsługowy >Supersam<. Na tym w zasadzie zamarła koncepcja centrum w tym
        miejscu. Samorodna europeizacja rejonu dała o sobie znać na pocz. lat 90-tych,
        kiedy na wolnych terenach powstał samorzutnie handel bazarowy. Przez wiele lat
        tereny nie poddawały się urbanizacji, nawet koncepcja zbudowania tu siedziby
        ratusza grochowskiego nie doszła do skutku. W ostatnich latach okres pewnej
        stagnacji przerwały nowe inwestycje, które powstawały w atmosferze opóźnień i
        protestów ze strony handlujących tu zorganizowanych grup.
        Szansa na centralizację Grochowa wokół ronda Wiatraczna została ostatecznie
        stracona w latach 90-tych, gdy na ratusz dzielnicy wybrano teren po d. Fabryce
        Taśm Gumowych Jaegera przy Grochowskiej 276, i żadne formy reanimacji w postaci
        nowej zabudowy Ronda Wiatraczna nie zmienią istniejącego stanu rzeczy. Do
        centrum Grochowa coraz bardziej dziś zaczyna aspirowć rejon Superarketów:
        Geant, Conforama, Promenada, MediaMarkt, Multikino, Polsat.
        • e-mka Centrum Pragi Południe 04.01.06, 14:44
          Warszawa ma problem z centrum. Nie wiadomo, czy centrum ma być Plac Zamkowy czy
          Plac Defilad. Plac Bankowy czy Plac Konstytucji. A może Dworzec Centralny?
          W efekcie każdy ma swoje subiektywne centrum.
          A co jest dla Was centrum Pragi Południe? Dla mnie jednak Rondo Wiatraczna.
          Z powodów historycznych, logicznych, komunikacyjnych. Bo Promenada
          z przybudówkami to jest najwyżej centrum konsumpcji. Twór aspirujący.
          Ciekawa jestem Waszych opinii nt. "innych miejsc centralnych"?
          • pantalon Re: Centrum Pragi Południe 04.01.06, 15:23
            zdecydownie Wiatrak.
            Chyle czloa przed andrzejem_b ale tu absolutnie nie moge sie zgodzic.
            Centrum to jakas infrastruktura, ruch i ludzie. Wloczacy sie bez celu ale tez
            podazajacy po cos, umawiajacy sie w tym czy tamtym miejscu. Ogolnie miejsc
            ktore zyje i nie jest skupione wokole jednego obiektu (gdy ten glowny obiekt
            zostaje zamkniety - okolica pustoszeje)
            andrzej_b napisal:
            "Do centrum Grochowa coraz bardziej dziś zaczyna aspirowć rejon Superarketów:
            Geant, Conforama, Promenada, MediaMarkt, Multikino, Polsat."

            Supermarkety to centrum konsumpcji - zreszta taki Geant to chyba niedlugo
            padnie jaks tak dalej bedzie sie staral. A Polsat no coz to biuroweic ktory o
            okreslonej godzinie zamiera. Odchodzi sie juz od wytyczania dzielnic
            biznesowych w centrum miasta po pozniej staje asie one terenem wylaczonym z
            miasta.
            ja sie kiedys zapuscielm we Frankfurcie/Menem do tej ichniej dzielnicy.
            Brrrrrrr jak z jakiegos filmu stal szklo i zywego ducha.
            Tak wiec zdecydowanie Wiatrak :)

            sciskam
            PanTalon
            • e-mka Problem z Pragą Południe 04.01.06, 16:19
              Ja mam w ogóle problem z Pragą Południe. Ta nazwa to twór administracyjny,
              narzucony, choć historycznie podbarwiony. Nauczyłam się używać, dla ścisłości,
              ale mam problem. Tak samo z przydawką "południowopraski".
              Inaczej z Grochowem. Grochów jest uzasadniony i adekwatny. Jak Kamionek,
              Witolin. Sama mieszkam na "dziwnym" Gocławiu" (Kakowskiego, tam gdzie
              Międzyborska przechodzi w niebyt). Często myślę "mój grochowski Gocław".
              Wszystkie dzielnice warszawskie są "zespolone", tylko Praga taka
              rozczłonkowana. Kto wie, może kiedyś Praga się zjednoczy? Co myślicie o Pradze
              jako jednym organizmie?
              Nie jestem za aneksją : ) Ale używając nazwy "Praga Południe" czuję, że tkwi
              w niej tożsamość określona poprzez rozdzielenie, rozłam, prawie rozbiór : )
              Wołanie "nie mylcie nas z tą Północną"!
              Bo człowiek z zewnątrz myśląc "Praga", myśli o Północnej. Południe stereotypowo
              zawiera się w Północy. Nigdy na odwrót.
              • stryj_dionizy Re: Problem z Pragą Południe 05.01.06, 00:32
                A dla mnie Praga Południe jest jednak obszarem wydzielonym, głównie dzięki
                linii kolejowej. Jednak w dyskusjach z uprzedzonymi do prawego brzegu staram
                się unikać podziałow na Północ i Południe.
                Na początku lat 80-tych, kiedy kształtowała się moja "urbanistyczna świadomość"
                tej części Warszawy, Praga Płd. składała się dla mnie z 3 części: mojego
                Gocławia, Saskiej Kępy i "wielkiego Grochowa", zawierającego m. in. Kamionek,
                Witolin, Gocławek. Prawidłowego stosowania nazw tych mniejszych dzielnic uczę
                się nadal.

                Ale gdybym miał wskazać centrum tego wszystkiego to bez wątpienia jest to Rondo
                Wiatraczna. To tam był jedyny prawdziwy "dom handlowy" (był jeszcze Latawiec
                przy St. Zjednoczonych, ale się nie umywał), ważny węzeł komunikacyjny. A wokół
                rozsiane np. urzędy - Biuro Paszportowe na Grochowskiej, sprawy meldunkowe w
                barakach przy Szaserów, poza tym nocna apteka na Waszyngtona.

                Dodam jeszcze, że Wiatrak zawsze w mojej świadomości dzielił Grochowską na dwie
                odmienne części: wschodnią, bardziej ruchliwą, gwarną, zabieganą i zachodnią -
                o zdecydowanie mniejszej liczbie sklepów, spokojną, ale przez to wcale nie
                mniej wielkomiejską.

                Pozdrawiam
                • e-mka Wracając do SOS-u 06.01.06, 09:21
                  Zabrnęliśmy w rozważania nt. centrum Pragi Południe, wróćmy do SOS-u.
                  Czy uczniowie, poza kontestacją i uprawą roślin odurzających (mam teraz
                  podejrzenie, że uprawy mogły znajdować się też na łące przy Wiatraku)
                  podejmowali jakieś działania kulturalne przy Grochowskiej? Mieli jakiś teatr,
                  galerię, gazetę, muzykowali? W końcy była to młodzież kolorowa, zbuntowana,
                  a bunt często znajduje ujście w sztuce.
                  • e-mka Kontrkulturowy Grochów 22.02.06, 16:09
                    Wrócę do tematu. Grochowski SOS był katalizatorem młodzieżowej kontrkultury
                    w latach peerelu. Współtworzył grochowski mit. Podsycał legendę alkoholowej,
                    gitowskiej dzielnicy. Tętnił energią młodych kontestatorów.
                    Poniżej wspominki Tomka Koncy, Grochowiaka zaprzyjaźnionego z SOS-em, czołowego
                    załoganta różnych kapel i składów muzycznych, przekładającego grochowski folk
                    na nowoczesne brzmienia i formy (za City Magazine):
                    serwisy.gazeta.pl/czasopisma/1,42475,1995248.html
                    Niejedno imię ma Grochów : )
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka