Remember, remember the 5th Nov...

04.11.05, 16:11
macie jakies plany na noc z fajerwerkami??? My moze sie wybierzemy gdzies do
parku na wielkie ognicha i fajerwerki, mam nadzieje ze nie bedzie padac
tylko...
    • edavenpo Re: Remember, remember the 5th Nov... 04.11.05, 16:16

      Podobno bedzie padac. Ja niestety mieszkam w okolicy gdzie w ten gdzien nie powinno sie wychodzic
      na zewnatrz ze wzgledu na tlumy gowniarzerii odpalajacej fajerwerki na srodku chodnika i nagabujacej
      przechodniow o "Penny for the Guy" a jak ich zapytasz gdzie maja kukle Guy'a albo kim on jest to nie
      maja pojecia ;-(((

      Ale dosc narzekania! Uwielbiam Bonfire Night! Zapach fajerwerkow, i palonych lisci, szczegolnie jak jest
      zimny ale suchy dzien jest niesamowity. W tym roku wychodzimy do znajomych wiec moze bedzike
      lepiej ;-)
    • tuti Re: Remember, remember the 5th Nov... 04.11.05, 16:27
      u mnie wyjscie, zapoznawanie mnie z rzesza angielskich znajomych trwa :(
      (ku pewnemu niepocieszeniu, jakos tak..nie lubie jak za wielu anglikow wokol
      (heh, co ja gadam, przeciez w anglii siedze:!)

      no ale oczywiscie ma to swoje dobre strony, poznawanie angielskich obyczajow od
      kuchni np no i inne( pewnie tez)

      szkoda ze sie popsula pogoda, tak ladnie bylo przez kilka dni..
      • princessjobaggy Re: Remember, remember the 5th Nov... 04.11.05, 16:43
        tuti napisała:

        >
        > szkoda ze sie popsula pogoda, tak ladnie bylo przez kilka dni..

        U mnie jest odwrotnie. Przez kilka ostatnich dni bylo nie za ciekawie. Dzis
        jest bardzo przyjemnie inawet sloneczko wyszlo :)

        Mam nadzieje, ze taka pogoda utrzyma sie jeszcze jakis czas.
    • djabholden Re: Remember, remember the 5th Nov... 04.11.05, 17:27
      W sprawie pogody u nas od kilku dni bez zmian (leje i wieje) i zapowiadaja ze
      tak bedzie dalej, chociaz ktos slyszal ze podobno na bonfire night ma przestac
      (w tym nadzieja moja). My wybieramy sie do centrum rozrywki w naszej village
      czyli Wyre Villa gdzie przedsiebiorczy mieszkancy organizuja wielkie ognisko i
      pokaz sztucznych ogni, zwykle bardzo ciekawy lecz nie super spektakularny ze
      wzgledu na ograniczone mozliwosci finansowe. A potem idziemy do siostry meza
      (razem z kolejna siostra i jeszcze jednym bratem i dziecmi wszystkich - razem
      15 osob) na danie typowe dla Lancashire czyli Hot Pot z mushy peas i czerwona
      kapusta i buraczkami z octu, ktore to spozyjemy na styropianowych talerzykach
      bo nikomu po takiej ilosci ludzi nie chce sie zmywac. A do tego wypijemy duzo
      wina i piwa.
Pełna wersja