Dodaj do ulubionych

Pomozecie???

05.08.06, 22:28
Czy wy tez tak macie??? Od roku mieszkamy w Anglii, radzimy sobie, mamy
prace,ale caly czas jestesmy na dorobku i sie akliatyzujemy. Finansowo jest
ok,ale bez rewelacji. I kilka miesiecy zaczely plynac zewszad prosby o
pomoc!!! Pol bidy jak chodzi o pozyczenie kasy (choc odmowa to obraza
straszna,bo przeciez 100zl to dla nas "zaden" pieniadz),gorzej,ze obecnie co
chwile sa kolejni chetni do zamieszkania z nami!!! Przeciez mamy pokoj
goscinny i co nam szkodzi zaproscic rodzine i pomoc znalezc im prace???
Na poczatku zgodzlam sie na wakacje wziac moja siostre (ok, studentka-po
wakacjach wroci na uczelnie),a rodzice obiecali pokryc koszty. Potem moja
siostrzyczka wyprosila swojego chlopaka. No, dobra... Przyjechali razem,ale
po czasie okazalo sie,ze siostry chlopak chcialby zostac dluzej,bo ma
dlugi... A kilka dni temu wyszlo,ze Tesc nie ma pracy w Polsce i w czasie
wizyty (miala trwac 10 dni) u nas chce szukac roboty,a co za tym idzie dluzej
mieszkac. W efekcie w moim 2 beds flat,bedzie mieszkalo 5 osob (siostra
zostaje do pazdzirnika,jej chlopak do czasu x, a tesciu przyjedzie 20.09),w
tym tesciu,ktorego serdecznie nie cierpie!!! I powiem szczerze,ze mam
wzystkiego dosc!!! Najchetniej bym ich wszstkich wyslala do diabla! Problem
jak zwyke jest w kasie,bo zadnej z tych osob ne stac na wynajecie pokoju na
miescie. Owszem siostry chlopak doklada sie do rachunkow,ale to nie to samo
co wynajecie pokoju... A Tesciu nie ma kasy i niebardzo wierze,zeby sie
doczegokoliek dolozyl... Rozmawalam z mezem o tym,ale on pyta jak ma odmowic
pomocy wlasnemu Ojcu???
Wiem,ze musze wypic piwo,ktore nawazylam (trzebabylo odrazu mowic nie dla
pobytow dluzszych niz 2 tyg.),ale jestem ciekawa czy was rodzina i znajomi
tez tak "lubia" i oczekuja pmocy?
Obserwuj wątek
    • natalia.brzeska Re: Pomozecie??? 05.08.06, 22:31
      yadrall napisała:

      > Czy wy tez tak macie???

      Nie, nie mamy tak.

      jestem ciekawa czy was rodzina i znajomi
      > tez tak "lubia" i oczekuja pmocy?


      Nie. przyjezdzaja na 4 dni max, zawsze maja bilet powrotny.
      • yadrall Re: Pomozecie??? 05.08.06, 22:34
        Cholera, moi tez maja bilet powrotne... co wcale nie przeszkadza przedluzac
        pobytu...
        • natalia.brzeska Re: Pomozecie??? 05.08.06, 22:39
          yadrall napisała:

          > Cholera, moi tez maja bilet powrotne... co wcale nie przeszkadza przedluzac
          > pobytu...


          Musisz po prostu byc stanowcza i jasno postawic sprawe - dnia takiego i takiego
          Was nie ma i tyle. Przeciez musicie miec swoje wlasne zycie...

    • barbarakaroluk Re: Pomozecie??? 06.08.06, 00:57

      ja mysle ze pomoglabym, ale moze nie 3 osobom od razu.....chlopakowi siostry
      hmm......moze dopoki nie znajdzie pracy, a potem wyprowadzka.
      ojcu meza - tak, ale jesli nie jest to na zbyt dlugo.
      Odpowiadam na pytanie znajac warunki mieszkaniowe w Anglii ( szczegolnie w
      Londynie) i niestety nie jest latwo goscic kogos jak samemu sie mieszka w
      mieszkaniu gdzie trudno sie obrocic.....
      tyle tylko ze znajac mentalnosc Polakow to trudno im pojac ze zycie tutaj nie
      jest takie rozowe, pracy tak latwo nie znajda jesli nie znaja jezyka, ze my nie
      mamy czasu na to aby brac wolne i latac z nimi wszedzie aby pomoc w zalatwieniu
      spraw, i ze nie zarabiamy kokosow ktore mozemy wydac na goszczenie, zywienie
      itd itp gosci tzw dlugotrwalych....
    • donat351 Re: Pomozecie??? 06.08.06, 07:02
      Przyjechala do mnie siostra kolezanki ze swoja kolezanka. Powiedzialem tydzien,
      gora 10 dni. Ktos mnie podkablowal do wlasciciela mieszkania, mialem noz na
      gardle. Prosilem; szukajcie czegos, musicie sie wyprowadzic. Nic nie maja, nic
      nie moga zalatwic. Doszedlem do wniosku, ze kreca, do tego byly najzwyczajniej
      chamskie. Po 2 tyg wystawilem walizy za drzwi (wlasciciel powiedzial, ze bedzie
      o 9, prosilem zeby wyszly z domy 8:45. Byly jeszcze przed 9) Po kilku godzinach
      mialy klucz do nowego miejsca. never again. zalatwiam teraz znajomym hostel, u
      mnie gora jedna noc i to emergency.
    • aniek133 Re: Pomozecie??? 06.08.06, 11:27
      My bylismy o krok od takiej sytuacji, ale po prostu zapowiedzialismy, zeby nie
      przyjezdzali w ogole do UK bez co najmniej kilkuset funtow. Kombinowali jak
      mogli, pozyczali i brali kredyty, ale przyjezdzali z pieniedzmi, ktore
      pozwolily im na oplacenie locum i przezycie do pierwszej wyplaty. Uwazam, ze i
      tak zrobilismy duzo, bo przeciez wszystko im zapewnilismy: i mieszkanie, i
      prace, i nawet bycie na kazde zawolanie. Chyba jest jakas granica pomocy,
      prawda?
      A temat o pasozytach zwalajacych sie do UK i zyjacych na koszt rodzinki juz byl
      kiedys poruszany - pamietam, ze byla to dluga dyskusja. Moze ktos zna tytul
      watku i wklei tutaj link?
    • elioli Re: Pomozecie??? 06.08.06, 13:01
      Hmm... skads to znam niestety.
      Czasem sie zastanawiam dlaczego jestem tak naiwna.
      Od lutego do polowy czerwca pomieszkiwal u nas moj brat (no bo jak bys to bratu
      mogla nie pomoc) Mial sobie szukac pracy ale jakos mu to niebardzo wyszlo
      chociaz wyksztalcenie ma bardzo dobre, problem stanowil jezyk.
      W miedzyczasie ja rozpoczelam dodatkowe lekcje angielskiego (part time raz w
      tygodniu) no i tam poznalam pewna polke. Czekala wlasnie na meza ktory mial tu
      do niej przyjechac na dwa tygodnie w odwiedziny. Poznalysmy sie w piatek, w
      nastepna sobote (gdy mezus dojechal) wpadli do nas na kawe, a we srode po
      poludniu zaplakani przyszli z torbami ze nie maja gdzie mieszkac bo
      wspollokatorzy (polacy) podobno ich wyrzucili. Jako ze mamy ludzkie odruchy
      oboje z mezem zdecydowalismy ze na 3 dni moga zostac (twierdzili ze tyle
      potrzebuja). Okazalo sie ze bardzo sie im nasz dom podoba, bo duzy, bo ogrod
      ect. i ze nawet nie szukaja sobie mieszkania! Moj maz znalazl im mieszkanie to
      sie nie podobalo. Z trzech dni zrobil sie miesiac. W koncu miarka sie przebrala
      gdy wymyslili ze zajma sobie wolny pokoj na gorze (mimo ze dalismy im pokoj na
      dole do dyspozycji) bo ona tam sie lepiej czuje... Zagotowalam gdy wrocilam z
      dziecmi ze spaceru a panstwo x rozlozeni na gorze... Nawet nie uslyszalam
      dziekuje nie mowiac o dolozeniu do rachunkow.
      Najlepiej zrobic z siebie ofiare ze sie nie umie, nie wie, nie zna jezyka i
      wykorzystac czyjas chec pomocy.
      Ech, szkoda slow...
      Dajesz komus palec a on zjada ci reke.
    • leggetta Re: Pomozecie??? 06.08.06, 13:40
      nie jestescie same:)
      mysle ze wiele z nas moze przytoczyc przyklady nasiskow rodziny/ znajomych badz
      tez naduzywania goscinnosci.

      moja najbardziej drastyczna historia to taka ze mial tu do UK ( nie do mnie)
      przyjechac moj kuzyn. na niecale 24h przed jego przyjazdem tu zadzownila jego
      mama ( skad miala numer?) z pytaniem czy moze on u nas pomieszkac az czegos nie
      znajdzie ( nie wiem czego - pracy? mieszkania?). nawet nie mialam sily
      tlumaczyc ze nie jest tak latwo z tym wszytskim.... zdobylam sie na resztki
      asertywnosci i odmowilam ( glownie dlatego ze takich rzeczy nie zalatwia sie na
      ostania chwile) ale bardzo mnie ta stytacja zestresowala. no nie wspomne ze
      rodzina sie obrazila...
      inny przyklad: byla tu siostra meza, zwana przeze mnie ksiezniczna:
      zalatwilismy jej prace, mieszkanie - przyjechala na gotowe, na dodatek do pracy
      podwozilismy ja samochedem naszym - chodzila caly czas nadasana, narzekala, nie
      uslyszelismy nawet podziekowania - jakby tak musialo byc. na koniec i tak sie
      poskarzyla rodzicom. gdy pojechala odetchnelismy - cisza byla az do kolejnych
      wakacji - wtedy przyslala list polecony z prosba...

      nie wiem dalczego ludzie tak sie zachowuja i nie maja wyczucia. najbardziej
      boli to ze i tak na koncu cala rodzina w Pl uslyszy z ich ust "prawdziwa"
      historie o tym jacy jestesmy pomoci.
      przyznam sie tez ze mam problemy z byciem asertywna i nawet gdy mysle nie - bo
      czerwone swietlo mi sie zapala - godze sie bo debre serce mam...
      w ten sposob zwalilam sobie na glowe w tym roku 5 osob, wiec w moim one-bedroom
      flat bylo trawdziwe tornado. na szczecie (?) meza w domu nie bylo - bo by ich
      wszystkich wystawil za drzwi - a moze wlasnie by kiedys tak zrobic?

      wlacajac do sytuacji yardall - to nie wiem co bym zrobila w syt gdy najblizsza
      rodzina - taka jak tesc, byla w prawdziwej potrzebie....

      ale my kiedys wrobilismy tak: tesciowa namolnie podmawiala sie ze chce
      przyjechac i mamy jej znalezc jakakolwiek prace - ona sie zadnej nie boi (
      hehe) a z jezykiem sobie poradzi ( firma ja od kilku lat wysyla wiec niby sie
      uczy). chciala przyjechac na gotowe. a wiec poprosilismy znajomego aby do niej
      zadzwonil do Pl i probowal z nia jakas rozmowe kwalifikacyja przez tel
      przeprowadzic - i co? slowem sie nie odezwala - gdy uslyszala jezyk angielski
      odkladala slychawke - hehe od tego czasu jej zapal ostygl...
    • izabelski Re: Pomozecie??? 06.08.06, 15:35
      z chlopakiem siostry to bym pogadala i powiedziala, ze ok do przyjazdu tescia -
      nie ch sie wyprowadzi - skoro zamierza tu zarabiac na splacanie dlugow, to
      zostanie pewnie kiokanascie miesiecy
      tescia przyjac, dac mu reguly zamieszkania, plan poszukiwania pracy
      no i wszystkich wlaczyc w obowiazki - niech szoruja kibelek, odmrazaja
      zamrazarke i myja okna - jak w domu
      bo obawiam sie , ze w cichosci ducha to ty za nich to robisz ....
    • gugitsa Re: Pomozecie??? 06.08.06, 17:10
      ja mam gdzies, ze ktos mi mowi, ze stowa to dla nas nie pieniadz. szczerze, w
      zadku mam co ktos o mnie mowi. nawet rodzina. swiadczy to tylko o tym jak slabo
      mnie znjaja, tudziez - chca znac. powiedzialam jedno, rowniez po wizytach jak
      opisana wyzej (tyle ze "najlepszej przyjaciolki") - pomagam bratu, siostrze,
      mamie i tacie. to samo tyczy rodziny meza. jesli ktores z nich wrzuca mi, ze
      chce kogos sciagnac z polski, to juz tylko i wylacznie jak sie ode mnie
      ywprowadzi. nie ma walka. nie dam sie wiecej wrobic.
      • yadrall Re: Pomozecie??? 06.08.06, 19:50
        Calkie fajna dyskusja z tego wyszla. Dziekuje bardzo za wszystkie rady!
        Jezeli chodzi o pomoc w domu to przyznaje,ze siostra i jej chlopak solidarnie
        pomagaja. Zlego slowa powiedziec nie moge (ten chlopak sam od siebie np. pomyl
        okna w dachu!,wiec jest ok). Co nie zmienia faktu,ze czasem mnie wkurzaja (w
        koncu to mioje mieszkanie i jak ciepla woda ma byc ustawiona na 37 stopni to
        nie na 60,bo sie zapominam i sobie tylek parze,a oni systematycznie zapominaja
        ja zmienic po kapieli itp.). Nie wiem jak bedzie z Tesciem,bo on raczej nie
        przywykly cos w domu robic. Poza tym z siostra bez ogrodek ustalilam co i jak.
        Dla mnie najwiekszym problemem jest to,ze ja Tescia serdecznie nie cierpie (i
        chyba wzajemnie),ale to ojciec mojego meza,wiec same rozumiecie... Samam mysl o
        jego pobycie w moim domu mnie drazni... Poza tym mnie wkurza,ze tyle ludzi
        kreci sie po mieszkaniu co automatycznie powoduje utrudnienia w urzywaniu
        kuchni czy lazienki, o TV nie wspominajac... Niemniej siostra w pazdzierniku
        wyjedzie, chlopak sie wyprowadzi,a tesciu ma pomieszkac u nas najwyzej
        miesiac,bo inaczej wystapie o rozwod (jak ja niecierpie tego faceta).
        Najwieksze zamieszanie bedzie od 20 wrzesnia do 5 pazdziernika,gdy bedziemy
        mieszkac w 5 osob... Ale to tylko dwa tygodnie,wiec moze wytrzymam...
        Podsumowujsc: gdybym chciala mieszkac w takiej komunie to wynajelabym pokuj w
        mieszkaniu,a nie samodzielne lokum... No, nic byle do listopada.
        • deadeasy Re: Pomozecie??? 06.08.06, 22:31
          Czemu nie poprosisz meza zeby z ojcem porozmawial i wyjasnil warunki pobytu?
          Czy "niezreczny" obowiazek wytyczania regol i zasad w zatloczonym nieco domu
          przypadl tylko Tobie? Mysle, ze syn z ojcem znajda "wspolny" jezyk latwiej niz
          dwie osoby (Ty i tesc), ktore nie za bardzo za soba przepadaja...
          • beettinna Re: Pomozecie??? 06.08.06, 22:42
            sluchaj,tutaj jest tez moj tato,ale czy to znaczy ze mam z nim mieszkac??
            mieszkam w innym domu...

            nikt nie jest kasa PKO, trzeba byc asertywnym,nie mozesz na wszystko sie
            godzic,oni przyjezdzaja na gotowe i jeszcze wymagania,,,ja mam inny
            charakter,mysle ze grzecznie ale bym sie ich wszystkich pozbyla-moze bym
            siostre zatrzymala ale reszta wlacznie z tesciem wpad...przyjechali zarazbiac
            wiec i na mieszkanie musi ich byc stac,ja bym pomogla,w zalatwianiu roznych
            spraw,wiadomo ze to juz bylaby duza pomoc...bo jesli bez problemow na wszystko
            przystaniesz uznaja ze to norma i nie docenia....

            Pozdrawiam serdecznie:-))
            • konstruktorka1 Re: Pomozecie??? 07.08.06, 17:48
              Dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane.
              Przykro mowic ale i tak sie nie stosuje do wyzej wymienionej tezy
              Ale moj dom moja twierdza nie pozwalam na pomieszkiwanie
              Moze jestem wredna jedza ale zaraz moge znalezc mieszkanie osobie ktora chce
              przyjechac do pracy. Ja tez przyjechalam do pracy.
              Tesc trudno ale chlopak ........... hmm
              E
          • effata Deadeasy - chyba spadnę z krzesła! 06.08.06, 23:09
            ... żeś się WRESZCIE odezwała po x miesiącach :)))
            To na początek tak off topic, ale się nie mogłam powstrzymać. Welcome back,
            welcome you prodigal daughter :))

            Tu są linki do poprzednich dyskusji (ta druga, o szukaniu pracy, to tak ku
            przestrodze, w razie pojawienia się ew. innych problemów :))

            gościmy rodzinkę

            załatwiać pracę czy nie


            A moja rada: dzieci, dzieci i więcej dzieci :)) He, he, to tak trochę
            żartobliwie i długodystansowo (obecnego problemu nie rozwiąże :)). Ale nas (z
            naszą trójeczką) nikt nie pyta, czy się może nam zwalić na głowę. Chociaż ...
            właściwie, to ze dwie osoby (bezdzietne=chyba nieświadome) chciały, ale
            grzecznie odmówiłam. Raz przez tydzień mieszkała z nami moja przyjaciółka, ale
            to raczej ja ją musiałam mocno namawiać, bo miała skrupuły.

            Co do teścia, to ... staraj się nie nakręcać. Choć ja też się bardzo starałam,
            ale moja teściowa, która przyjechała tu MI POMÓC zamiast po 3 miesiącach
            wyjechała po miesiącu (i to tylko dlatego, że wcześniej nie było biletów). I
            tym optymistycznym akcentem zakończę moje 'rady'.
            Mogę jedynie życzyć powodzenia, wytrwałości i cierpliwości oraz mocnych zębów
            (do zaciskania).

            --
            Don't guess.
            • izabelski no to proponuje ... 06.08.06, 23:22
              zaplanuj sobie duzo wyjsc i spotkan ze znajomymi w tym czasie, zeby pozno
              wracac do domu :-)

              ja tez mam kilku gosci w domu w tym roku - dlatego tez w najruchliwszym czasie
              wyjechalam na wakacje :-)
    • chihiro2 Re: Pomozecie??? 07.08.06, 17:23
      Ja tak nigdy nie mialam. Moja rodzina jest nawet bardziej niz ja przeczulona,
      aby nie przeszkadzac. Zreszta im sie naprawde rewelacyjnie powodzi i nikomu do
      glowy by nie przyszlo, przyjezdzac tutaj do pracy. Maja wyksztalcenie,
      pieniadze i osiagniety status. Moja siostra byla u mnie dwa razy (na dwa lata),
      ale zawsze na krocej niz tydzien, zawsze z wizyta, ktorej wyczekiwalam dlugo,
      bo jest moja najlepsza przyjaciolka i jak juz sie widzimy, to nie mozemy sie
      nagadac, nazwiedzac, nawymieniac wrazeniami.
      A znajomych, ktorzy by chcieli tu przyjechac do pracy (tak czysto do pracy)
      takze nie mam. Wszyscy maja swoje osiagniecia w krajach, w ktorych mieszkaja i
      nie ma w Anglii tego, czego nie mogliby miec gdzie indziej.
    • mama5plus Re: Pomozecie??? 07.08.06, 19:19
      Mialam tak :?
      Nigdy wiecej! W pewnym momencie miarka sie przebrala
      i tupnelam noga. Inaczej bym chyba wpadla w depresje poporodowa :/
      Byl gniew wielki, przez dobrych 6 lat w jednym przypadku.
      No trudno. Nauczylam sie jednego - asertywnosci ;-P
      Oczywiscie stopniowo bo w miedzyczasie jeszcze kilka podobnych sytuacji sobie
      na leb sciagnelam.
      Takich, ze ktos niby na tydzien tylko....ale wtedy naprawde
      jasno stawialam sprawe i bez znaczenia, gniewa sie czy nie...
      wtedy i wtedy i albo woz albo przewoz.
      Niesamowite jak to mobilizuje ;-)
      Pieniedzy tez juz pozyczalam:/ W sytuacji podbramkowej:
      Wczesne godziny ranne,
      Telefon:
      "jestesmy w Calais ( z 2 letnim dzieckiem)
      Oh, to prom tyle kosztuje??
      A mamy przy sobie tylko tyle i tyle
      Pozyczycie???"

      ...pozniej musialam sie dopominac o zwrot choc wtedy naprawde byly nam
      potrzebne. :/
      I przede wszystkim... zbyt bardzo sobie cenie prywatnosc by na zbyt dlugo
      sie jej wyrzekac.
      • mama5plus Re: Pomozecie??? 07.08.06, 19:33
        Dodam, ze te `przypadki` w ogromnej wiekszosci
        nie dotyczyly jednak rodziny a roznych znajomych
        i znajomych znajomych wiec pewnie duzo latwiej odmawiac.
        Z drugiej strony... nie dotyczyly tylko pracy a np dluzszych
        odwiedzin w celach czysto towarzyskich, dla podszkolenia sobie jezyka,
        dla pozwiedzania itd.
        Jak dla mnie to akurat bez roznicy bo ja komfortowo czuje sie chyba
        tylko w obecnosci mojej siostry ktora przyjezdza z rodzina na 1-2 tyg.
        i jest to moment wielce wyczekiwany.
        W innych przypadkach..
        .. np moja znajoma z Francji, ktora chciala przyjechac na miesiac z corkami
        (mlodsza zlapie troche jezyka, a starsza `bardzo mi pomoze przy dzieciach` ;)
        i tez zlapie troche jezyka...
        ...no po prostu nie byla w stanie zrozumiec, ze to dla mnie jest straszliwe
        poswiecenie.

        Druga znajoma, ktora `tylko z trojka dzieci wpadnie na 2-3 tyg` bo `przeciez
        sie dlugo nie widzialysmy i niech sie dzieci poznaja...`

        Jeszcze inna ze studiow... `bo angielskiego sie uczy` a poza tym to sie dlugo
        nie widzialysmy`...`a moze ew. jakas praca..`

        Kurcze, jak sie tak zastanowic to naprawde duzo tego...8-O
        • mama5plus Re: Pomozecie??? 07.08.06, 19:39
          Aha, i po wieloletnim doswiadczeniu w tej branzy... stwierdzam, ze lepiej z
          mety odmawiac i niech sie bocza, niz eksmitowac po tym jak sie miarka
          przebierze. Bo wtedy nie dosc, ze sie bocza bardziej to jeszcze sobie w brode
          plujesz, ze poswiecilas swoja prywatnosc a ktos to wykorzystal i nie tylko nie
          doceni ale... obraza majestatu na dodatek :o)
          • mamumilu Re: Pomozecie??? 07.08.06, 22:14
            hehe - my żeby nie było obrazy majestatu pozbylismy sie miejsca do spania :) jak
            ktos chce to niech śpi na gołej podłodze albo gnieżdża na za krótkich kanapach
            :) gościnni jesteśmy a co :) - co najciekawsze to gości mieliśmy zawsze tylko
            jednych na dłużej i tak rozwiązalismy problem
    • mi74 Re: Pomozecie??? 08.08.06, 14:32
      Ja nie mam tego problemu z rodzina (i mam nadzieje, ze nidgy miec nie bede),
      ale ze znajomymi i NIEznajomymi. 4 lata temu nasz sasiad z Polski, ktory
      wyprowadzil sie wiele lat wczesniej przyszedl do moich rodzicow i powiedzial,
      ze jego corka zdala mature i chce pojechac do mnie do UK, bo slyszeli od kogos,
      ze ja tam wyjechalam. No i chyba normalne, ze sie nia zaopiekuje i bedzie mogla
      u mnie mieszkac, skoro ja juz taka 'ustawiona'. Moimi rodzicami zatrzeslo -
      mama powiedziala, ze od pol roku nie ma ze mna kontaktu i ze nie bardzo wiedza
      nawet czy w ogole jeszcze jestem w UK (to bylo najlepsze, bo jestem w kontakcie
      z rodzicami kilka razy w tygodniu ha ha). To byl szczyt bezczelnosci, z czyms
      takim nigdy sie nie spotkalam.
      A znajomym to mowie, ze mam w tej chwili kolejke, bo najpierw musze znalezc
      prace bratu i bratowej, kuzynce i jej mezowi. Jak ich obstawie, to zaczne
      szukac pracy dla kogos innego. Wtedy sie poddaja. To samo, jesli chca 'tylko'
      przyjechac - tez mowie, ze mam gosci zarezerwowanych do konca na pazdziernika.
      Wiem, ze moze to brzmi wrednie, ale ci ludzie nie sa nawet dobrymi znajomymi.
      Oczywiscie, jesli zdarzylaby sie sytuacja podbramkowa, to bym pomogla, ale na
      razie, odpukac, do niej nie doszlo.
      Swoich przyjaciol i rodzine zapraszam sama i wtedy nie moge sie doczekac, kiedy
      przyjada - wszyscy maja dobre zawody w Polsce, wiec pojawiaja sie na 2 tyg max
      w czasie urlopu. Wtedy to sama przyjemnosc.
    • kasiulka25 Re: Pomozecie??? 08.08.06, 21:38
      nie cztytałam wszystkiego ale powiem Ci jedno:

      nie_zgadzaj_ sie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka