Dodaj do ulubionych

Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki?

03.05.05, 16:24
Podobno w pawilonach pzry ul.Popiełuszki 19-21 ma być otwarty sklep nocny ze
sprzedażą alkoholu. Kiedys już był (dobrych kilka lat temu) i nie było to
fajne, bo cała noc kursowali tam pijaczkowie, albo inni nawaleni, ktorzy
często po drodze rozwalali smietniki, wybijali szyby w samochodach i na
klatkach, załatwiali sie gdzie popadło.
Gdy sklep nocny zamknieto to sie uspokoiło.
Dodam, ze w pawilonach jest sklep z alkoholem czynny do 22 czy do 23 oraz pub
z piwkiem, które mi nie przeszkadzaja, bo zamykane sa w ludzkich godzinach ,
kiedy nie śpi jeszcze policja - to tak uprzedzajac zarzut, że jakaś
abstynenntka nawiedzona jestem.
Czy cos wiecie o tym i co myslicie o tej lokalizacji?
Obserwuj wątek
    • Gość: Grisza Re:nie bede zlosliwy a moglbym IP: *.bb.online.no 03.05.05, 19:49
      napisac,ze to zamiast studni oligocenskiej.Ale ,gdzie jest Popieluszki 19-21?
      Takiego "wodopoju" serdecznie wspolczuje,bo taka parszywa Mini Europa
      straszliwie zmienila wieczorowo-nocny klimat Placu Wilsona.Zawsze kreca sie tam
      jacys zapoznieni i calodobowo-potrzebujacy.Bywa nieprzyjemnie.A przeciez to nie
      dalej jak 150 m od kosciola i akurat tamtedy sie przechodzi.Pzdr.
      • Gość: emka13 Re:nie bede zlosliwy a moglbym IP: *.chello.pl 03.05.05, 20:19
        Pawilony przy Popiełuszki19-21 to te, które stoją między Hala Marymoncką a
        ul.Gojawiczyńskiej, piętrowe takie, w dwóch rzędach. I na dodatek nie ma w
        poblizu żadnego kościoła, wiec znikąd ratunku i nadziei na cud.
        Ani oligocenki, ani spokoju nie bedzie?
        emka13
        • jota.40 Re:nie bede zlosliwy a moglbym 04.05.05, 10:10
          Grisza, czyżbyś chadzał do Św. Stanisława Kostki po nocy?? Tak boleściwie to
          zabrzmiało... Nie to, żebym broniła Mini-Europy - parszywy, drogi, bezczelny
          sklep! Ale - zauważcie, kwiaciarek im się nie udało wykurzyć, hi, hi!
          Co do nocnego w pawilonach, to ja prawdę powiedziawszy w ogóle nie zauważyłam,
          że go zlikwidowali i żyłam w przekonaniu, że dalej otwarty całą dobę... Ale
          rzadko tam się kręcę po nocy.
          • Gość: mikulasz Re:nie bede zlosliwy a moglbym IP: *.kosson.com 04.05.05, 14:28
            Nocny sklep blisko osiedla to rzeczywiście nic fajnego. Nie widzę z resztą
            potrzeby takowego, bo w przejściu podziemnym przy Hali Marymonckiej jest zdaje
            się pawilon w alkiem, który jest czynny non-stop. Tam też chyba nikomu nie
            przeszkadza.
          • Gość: Grisza Re:nie bede zlosliwy a moglbym IP: *.bb.online.no 04.05.05, 19:36
            po nocy tylko na pasterke.A poza tym pod ta Mini Mini-"Europa" wieczorami bywa
            rzeczywiscie nieprzyjemnie jak wszedzie tam ,gdzie po nocach sprzedaje sie
            gorzale i piwsko.Ludzie niezamozni,zwlaszcza starsi i troche niedomagajacy nie
            maja juz gdzie na Placu Wilsona zrobic zakupow, bo ani "Europa" ani Lukullus
            tanie nie sa.Merkury tez nie ,bo raz rozkopane Slowackiego a dwa od dawna
            aszedl juz na psy.Swiat sie wali.
            • garma Czyżby co krok to non stop ? 04.05.05, 21:12
              Bo na skrzyżowaniu Mickiewicza z Potocką też jest całooodooobowy z procentami
              • roody102 Re: Czyżby co krok to non stop ? 04.05.05, 21:55
                Niektórzy to chyba tęsknią do czasów lornety i meduzy od 13. Uprzejmie
                informujemy, że czasy reglamentacji szczęśliwie minęły. Teraz można się zapijać
                24.7.365 jak ktoś ma zdrowie i ochotę (bo pieniądze i okazja zawsze się znajdą).
    • Gość: control Re: Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 23:59
      A ja kiedyś widziałem (bodajże w Nowym Sączu) sklep nazywający się "non stop",
      a niżej było napisane: otwarty 7-22. Było to dawno, ludzie jeszcze dobrze nie
      kumali w językach obcych. Teraz nawet sklepikarze wiedzą, że non stop to non
      stop. A jezeli chodzi o nocny: jeżeli faktycznie w okolicy jest kilka nocnych,
      to którys z nich się nie utrzyma, bo przecież nikt nie będzie dopłacał do
      biznesu.
      • jota.40 Re: Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki 05.05.05, 00:47
        Potrzebujących ci u nas dostatek...
        Bo ja wiem, czy inni zbankrutują? Chyba niekoniecznie.
        Co do placu Wilsona, braku tańszych sklepów i końca świata - to zgadzam się w
        całej rozciągłości. Zwłaszcza bolesny był dla mnie koniec "Małgosi". Takie
        chlubne, przedwojenne tradycje! Tak sponiewierane!! Skandal.
        • Gość: control Re: Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 00:51
          jota.40 napisała:

          > Co do placu Wilsona, braku tańszych sklepów i końca świata - to zgadzam się w
          > całej rozciągłości. Zwłaszcza bolesny był dla mnie koniec "Małgosi". Takie
          > chlubne, przedwojenne tradycje! Tak sponiewierane!! Skandal.

          No ale za to w lokalu po Małgosi można sobie wziąć pożyczkę i pójść na zakupy
          do drogiego sklepu :)




          • roody102 Re: Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki 05.05.05, 17:04
            Ale tak poważnie rzecz biorać, to ja myślę, że te banki to taki znak czasów.
            Czasów dorabiania się. Znikną, jak się dorobimy, zobaczycie. Znaczy nie mówię o
            nas personalnie tylko o społeczeństwie jako takim - jeszcze trochę i pojawi się
            ta potrzeba by zamiast banku pod nosem mieć kawiarnię. Tak myślę. Także niech i
            banki mają swój czas, żeby było gdzie pomnażać swoje oszczędności na kawę.

            Trochę kpię a trochę nie :)
        • Gość: Grisza Re: Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki IP: *.bb.online.no 05.05.05, 07:52
          Malgosia zdechla,bo to bylo WSS Spolem.Podobnie zdechna i Merkury(juz zdycha) i
          Hala Marymoncka.W Spolem zagniezdzila sie "mala nomenklatura" i teraz beda juz
          z tego interesu tylko ewakuowac kase.Malgosie opchna bankowi z taka umowa
          dzierzawcza dla innej nomenklatury WSM,ze chyba po 10 latach uzytkowania
          WSM,czyli miszkancy beda bankowi cos winni.W ten sposob Plac Wilsona jest chyba
          najbardziej "ubankowionym" miejscem w Warszawie a nie ma gdzie np. cos zjesc
          czy wreszcie wypic jakiegos kielicha do sledzia.Retro i d.Spotkanie na
          Krasinskiego nie polecam ze wzgledu na ceny.Potrzebne jest jakies male bistro w
          stylu dawnego "Faworka",no moze oszlifowanego przez nowe czasy.Przeciez dawniej
          na Wilsona byly dwie kawiarnie (jedna przy EMPiKu,a kto zgadnie,gdzie
          druga?),restauracja i bar "Kosmos" oraz kawiarnia "Hawana" w Merkurym.No gdzie
          teraz na Zoliborzu (prawdziwym) zjesc z kolega tatara i wypic mala lufke?Chyba
          rzeczywiscie trzeba skorzystac ze sklepu nocnego i zalac sie z zalu.A bar
          mleczny na Slowackiego?Co tam teraz jest/bedzie ?
          • jota.40 Re: Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki 05.05.05, 10:19
            Hm, chyba był mały barek w Delikatesach?... Tak mi się coś jawi mgliście. Bo
            jeśli nie, to Paweł i Gaweł, jeden był chyba tam gdzieś, koło optyka, a drugi
            koło Wisły. Miejscem na lufkę ze śledzikiem zdecydowanie był Kosmos...
            Zamiast planować bez sensu multipleks w Wiśle, nie wiadomo, po co - mogliby
            urządzić tam właśnie bar, kawiarnie, coś jak bistro - takie miejsce, gdzie po
            prostu mozna wpaść na kawę, lufkę, piwo... Albo na świeże rogaliki rano... Taki
            bez zadęcia. Ech...
            • Gość: mikulasz Re: Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki IP: *.kosson.com 05.05.05, 11:09
              Nie ma co szat rwać. Moim ostatnio na nowo odkrytym miejscem jest dawne Monetti
              koło Komedii. Bardzo fajny, lokalny klimacik. Można zjeść pyszne pierogi i wypić
              co nieco. Piwko albo wściekły pies za jedyne 5zł. Jest też ogródek, z którego
              wieczorem można ogladać ładnie podświetloną kopułę teatru. Polecam zwłaszcza
              piątkowe wieczory z dancingiem w stylu Ciechocinek. Super!
              • roody102 Re: Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki 05.05.05, 17:02
                Gdzie to dokładnie jest - brzmi ciekawie!
                • Gość: mikulasz Re: Całodobowy, alkoholowy sklep przy Popiełuszki IP: *.kosson.com 06.05.05, 09:07
                  W Domu Kultury na Próchnika. Głównym wejściem i na lewo.
            • Gość: Grisza Chodzilo mi o regularne kawiarnie IP: *.bb.online.no 05.05.05, 12:22
              i jedna byla w Empiku,czyli w Klubie Miedzynarodowej Prasy i Ksiazki a druga w
              samym optyku i chyba nazywala sie Feniks ale glowy nie daje.W
              delikatesach,czyli Mini-Europie moglo cos byc ale raczej nie.Chyba tez jakas
              kawiarnia byla w Pedecie-a gdzie byl Pedet?Ale co do malego barku w calkowicie
              plajtujacych podcieniach kina Wisla to bardzo sie zgadzam,cos
              bezpretensjonalnego,bo niestety ani Blikle,ani Zapart.Blikle nadety jak ropucha
              w sukni slubnej a Zapart za salatkowo-dietetyczny i oba drogie
              nieproporcjonalnie do oferty.Kosmos to byla mordownia i bardzo uciazliwy dla
              mieszkancow ale byl.W Domu Kultury na Prochnika rzeczywiscie jest barek i
              zawsze byla kawiarnia.Chodzilismy tam przed matura ( zeby uzyc milego
              sformulowania papieskiego ) nie na kremowki ale na kawe i fajki i tam ukladalo
              sie strategie przed jutrzejsza klasowka.A jak ktos bardzo chcial sie pouczyc do
              mogl wpasc do czytelni odpisywac opracowania do wypracowania z polskiego.
              • jota.40 Feniks w optyku?... 05.05.05, 15:08
                Był tu już kiedyś, nie tak dawno, wątek wspomnieniowy - rozwijaliśmy tam też
                panoramę placu Wilsona przez wieki. Marzy mi sie zresztą taka niewielka,
                nieoficjalna monografia Wilsoniaka - co gdzie było i kiedy - bo to kwestie
                bardzo ulotne i w zasadzie nikt chyba na bieżąco tego nie notuje? Poza śp.
                "Stolicą".
                Co do Pedetu - to był, rzecz jasna, w Delikatesach właśnie, potem przeniósł sie
                do Merkurego (chyba '57 rok?).
                Nie pamiętam kawiarni w domu Feniksowym, ale nazwa byłaby logiczna.
                Kawiarnia na Próchnika - owszem, znam, była jeszcze fajniejsza, kiedy można tam
                było wejść od strony placyku przed teatrem. Potem zagrodzili wstęp i zrobili
                hermetyczny ogródek - a miało to znaczenie, kiedy się szło na lody z wózkiem
                dziecięcym i rowerami na przykład. Poza tym, ostatnio, jak tam byłam - okazało
                się, że nie ma również lodów na patyku...bo "zamrażarka się zepsuła i były
                problemy". No, faktycznie, same z tym problemy - nie wiem, jak to się dzieje, że
                inni są w stanie zaryzykować i jednak te lody sprzedają...
                • Gość: Grisza Re: Feniks w optyku?... IP: *.bb.online.no 05.05.05, 16:36
                  kawiarnia w optyku z pewnoscia byla tylko nie dam glowy,ze sie nazywala
                  Feniks.Merkury w zadnym wypadku 57,na oko 62-63 a z pewnoscia po 60.W Feniksie
                  od Wilsona byla kawiarnia,warzywniczy,miesny(garmazeria)a tuz przy Mickiewicza
                  rybny i w suterenie szewc.Kawiarnie zamieniono na wode mineralna,potem byl tam
                  zegarmistrz Wadzynski,ktory przeniosl sie z placu Wilsona(sciana
                  Mickiewicza,czyli ksiegarnia).A tam byla ksiegarnia,pralnia,Bata,Wedel i moze
                  maly papierniczy,cos w rodzaju pasmanterii zreszta chyba tez.Na dwojce byla od
                  zawsze apteka i Malgosia.W kinie Wisla byl kiosk,toaleta meska,damska,nie
                  pamietam co w obecnym kantorze,w kosmetycznym slodycze i woda sodowa.Blikle to
                  byl sklep nabial-pieczywo,Blikle II to byla cukiernia (Camargo?),salon rowerowy
                  i Lukullus.
                  • jota.40 Re: Feniks w optyku?... 05.05.05, 18:43
                    Do Rudego:
                    ta kawiarnia na Próchnika jest po prostu w Domu Kultury. Wchodzi się, jak do USC
                    (kiedyś, nie wiem, czy tam jeszcze jest) - od tyłu i na lewo. Barek jest przed
                    dużą salą. Ma taras, wychodzący na park Żywiciela.
                    Jeśli idzie o plac Wilsona, to ja pamiętam raczej lata 70-te. A i to z trudem.
                    Te wody mineralne oczywiście były. Po stronie kina Wisła był jeszcze sklep
                    mięsny - Bekon. Piękna nazwa. Tam, gdzie teraz dżinsy jakieś.
                    Nie jestem pewna co do kina Wisła - ono miało chyba po prostu duży hall z kasami
                    i to było tam, gdzie teraz kantor etc. Camargo - owszem, tak, a gdzie dokładnie
                    Landrynka? To mi się już zaciera. Natomiast stronę z Empikiem pamiętam
                    najlepiej, ale już z Delikatesami, pasmanterią, sklepem z butami, księgarnią i
                    Orbisem. Dobrze, że chociaż nie ma żadnych wątpliwości co do drugiej kolonii,
                    apteki (niegdyś pana Fabickiego) i Małgosi ;))...
                    • Gość: emka13 Re:Wspomnień czar IP: *.chello.pl 05.05.05, 20:00
                      wyewoluowal pieknie i zupełnie nieoczekiwanie całkiem jak uparte kasztanowce i
                      niesmiałe dęby zoliborskie.
                      Z placu Wilsona - wtedy oficjalnie Komuny Paryskiej, której to nazwy uzywali
                      tylko nieobyci przyjezdni- pamietam małe dziupelki o nazwach: Paweł i Gaweł.
                      Było w nich ciasno, swojsko i robili pizzę na wielkim drozdżowym ciescie. Gdy
                      nadeszlo nowe i porobili wspólczesne pizzerie, reklamowane jako te, które robia
                      prawdziwa włoską pizzę nadziwić sie nie mogłam, że ciasto pizzy jest takie
                      cienkie (nawet to, które o którym mówią "na grubym cieście").
                      Przyznaje, że owszem zaczynam z sentymentem wspominać tamte czasy i nawet przed
                      dziecmi zdarza mi sie troszku koloryzować (oczywiście czyne moje bohaterskie i
                      postawę nieugietą a nie szarość PRL-u)wiec mozliwe, ze i ciasto pizzowe tez
                      przez tych kilka lat urosło w mojej pamieci.
                      Zaczynam tez wspólczuc Romkowi G., mówcy politycznemu i urodzonemu wojownikowi
                      w czasach pokoju, który nawet nie ma co podkoloryzować, bo sie za późno urodził
                      i juz nie bardzo ma takiego wroga jak z Roty Konopnickiej.
                      PS A miałam tylko wytknąć rozmówcom, ze miało byc o sklepie alkoholowym, o
                      którym wątek rozpoczęłam, ale co tam - dla towarzystwa to ja sie dam nawet
                      powiesić... - emka13
                      • Gość: Grisza Re:Wspomnień czar IP: *.bb.online.no 05.05.05, 21:22
                        Te deby zoliborskie to nie byly takie niesmiale;najlepiej pamietam te kolo
                        Komedii i nieco dalej do wejscia do ogrodkow dzialkowych po drugiej stronie
                        Stolecznej.Zroszta oba skupiska(byly tez kasztany)debow rosly w sasiedztwie
                        prochowni,ktore nazywano na Zoliborzy rowniez carskimi domkami.Po wojnie obie
                        te prochownie byly zamieszkale(tzw.baraki)i rozebrano je gdzies ok.1956-
                        57.Pozniej jak zaczeto budowac Sady to rowniez POD Sady Zoliborskie
                        przeniesiono na Gwiazdzista ale to juz lata ok. 1970.Sklep Bekon na poczatku
                        nie nazywal sie wogole a Bekon to juz pozniej i co wazniejsze formalnie nie
                        nalezy do Wilsona ale juz do Mickiewicza.Landrynka miescila sie dokladnie w tym
                        samym miejscu,co Camargo.Na Slowackiego w Feniksie byla (i moze nadal tak sie
                        nazywa) Szampanka.A tam,gdzie dzis jest sklep filatelistyczny w Feniksie byl
                        maly sklep miesny chyba Pokropka.Blizej Komisu,tam gdzie dzis jest ksiegarnia
                        jezykowa byla pralnia chemiczna a wczesniej tzw.sklad apteczny ,czyli cos w
                        rodzaju drogerii ale z lekkim naciskiem na art.medyczne.Komis to zawsze byla
                        gangrena.Rowniez w Feniksie miedzy Szampanka a obecnym filatelista byl sklepik
                        zoologiczny i chyba jeszcze jakas repasacja ponczoch.Mickiewicza w dol przy
                        Kniaznina przez dlugie lata byl wspanialy sklep monopolowy(dawnie sklepy te
                        mialy rowniez skup butelek 1 zl) a po nim przeniesiono tam wody mineralne z
                        Feniksa.Gabinet kosmetyczny byl od zawsze a pralnia to przeniosla sie spomiedzy
                        ksiegarni i zegarmistrza z Wilsona.Krasinskiego w strone Wisly mialo salon
                        rowerowy,Lukullusa,Kosmos,fryzjer oraz tam ,gdzie teraz kafe Retro byl nie
                        przymierzajac sklep rybny.I chyba w ten sposob odtworzylismy najblizsze
                        sasiedztwo Wilsona.O Mickiewicza w strone Inwalidow nie ma co wspominac.A o
                        wodzie oligocenskiej jeszcze wtedy nikt nie slyszal-byla w jeszcze w eocenie a
                        wiec gleboko,gleboko.Jedyne ujecie otwarte wody jakie bylo w tych czasach to
                        byla zeliwna pompa na targowisku na Tucholskiej.Ale tam raczej wody
                        oligocenskiej nie bylo bo w poblizu miescilo sie cos w rodzaju latryny.O tej
                        latrynie i lapaniu ryb w Wisle to juz kiedys pisalem i nie bede sie
                        powtarzal.Ale targowisko na Tucholskiej,dokladnie w miejscu skweru Zywiciela to
                        byla absolutna bomba.Raz w tygodniu byl duzy dzien targowy i na Wilsona
                        pojawialy sie sznury wozow konnych.Dzialkowcy z ogrodkow na Promyka latali z
                        wiaderkami jak opetani i zbierali nawoz konski.Bazar przeniesiono na
                        Wloscianska w okolicach otwierania kina Wisla.Komuna nie lubila zreszta
                        bazarow,bo uwazala ,ze ma za mala kontrole nad prywatnym handlem.Na Kozmiana
                        przy Tucholskiej szewc byl od zawsze ale tam gdzie jest klinika weterynaryjna
                        p.Elbe miala sklep warzywniczy luksusowy,na zapleczu nawet z nielegalna
                        cielecina.A stary Elbe to mial sklep z farbami na Felinskiego,ktory pod inna
                        firma istnieje do dzis.Obok miescil sie maly sklepik miesny(byc moze tez
                        Pokropka) pozniej zamieniony na ORS(obsluga ratalnej sprzedazy-czyli quasi
                        kredytowanie).Na tej scianie domu przy Felinskiego od Empiku byl maly warsztat
                        szewski.Warsztatow szewskich bylo wowczas bardzo duzo bo byla bida a buty
                        jeszcze dawaly sie naprawiac.Dla dziatek jednak bylo bardzo istotne
                        zamocowywanie do obcasow blaszek do lyzew,ktore sie ciagle odrywaly,zwlaszcza
                        przy dzikich ewolucjach.No to teraz juz rzeczywiscie mamy Wilsona odswiezonego.
                        • jota.40 Re:Wspomnień czar 05.05.05, 23:10
                          No, Grisza, to się nazywa solidna analiza historyczna punktów usługowych i
                          innych ;))) !! Gratuluję, dziękuję i skromnie podziwiam. Pisałam poważnie o tej
                          monografii handlu i usług wszelakich na pl. Wilsona - a chciałam właśnie dodać,
                          że i w okolicach (dlatego ów Bekon bardziej mi się kojarzy z placem Wilsona, niż
                          z Mickiewicza, nie zważając na adresy)... Było, nie było, na starym Żoliborzu
                          wszystkie drogi prowadzą na plac, naczelne nasze miejsce kultowe...
                          Uwag i komentarzy mam mnóstwo, ale trochę przyhamuję ;).
                          Zaintrygowały mnie te dęby - o park Żywiciela się nie kłócę, tam mogły być, bo
                          od jakiegoś czasu sporo drzew powycinali. Ale przy działkach, na Sadach? Tam od
                          zawsze są kasztany, to - tak. Ale dęby - jeśli były, to bardzo dawno temu. Czemu
                          jednak mieliby usuwać stamtąd dęby, skoro zostawili kasztany?? Może jakaś zaraza
                          je powaliła? A może zostały wycięte przy okazji budowy Sadów, tych nowszych,
                          wieżowcowych? Pytam, bo mieszkam na Sadach pierwszych, tych najstarszych - i to
                          po prostu moje najbliższe sąsiedztwo.
                          Dalej - słynny targ na Tucholskiej wspominali moi dziadkowie. Nawet moja mama go
                          pamięta. Jeśli idzie o targi, niewiele się zmieniło - władza nadal nie lubi
                          targowisk. Teraz są chyba za mało prestiżowe ;((.
                          Mam wrażenie, że szewc na Felińskiego dalej funkcjonuje? Ja z jego usług
                          korzystałam jeszcze nie tak dawno temu.
                          Pozdrawiam serdecznie z okolic sklepu monopolowego ;)))...
                          • Gość: emka13 Re:Wspomnień czar IP: *.chello.pl 06.05.05, 21:35
                            Piszac o niesmiałych dębach miałam na mysli tylko (i az) to,że w porównaniu z
                            kasztanowcami debowe liscie dopiero co sie zaczęły rozwijac (to u nich normalne)
                            i stad ta "niesmiałosć".
                            Jezeli rozejrzysz sie po sadach I (podwórko przed wiezowcem) to tam cały
                            okraglaczek jest obstawiony właśnie przez te królewskie drzewa. Natomiast dąb,
                            który mnie tak natchnał poetycko stoi sobie od lat wielu na "górkach" (przy
                            Braci Załuskich)i nie jest tam jedyny.
                            W parku na Sadach nic bez zgody speca od zieleni nie mozna wyciąć, a i to
                            czasem spotyka sie z dezaprobata ludzi oraz Stowarzyszenia Obrony Parku Sady
                            Żoliborskie (czy jakos tak). Dzieki temu Stowarzyszeniu uratowano
                            cześc "działek", które chciało zagarnac osiedle wybudowane kilka lat temu na
                            ich skraju, nie pozwolono zrobic kortów i innych obiektów sportowych, do
                            których dostep mieliby głównie zamozni ludzie.
                            PS. czy okolice monopolowego to okolice Burbonki, sklepu, który równiez był od
                            zawsze?
                            • Gość: jota.40 Re:Wspomnień czar IP: *.chello.pl 06.05.05, 23:26
                              Jasne, historię działek mam w małym palcu ;))... Dęby na Sadach I też znam jakby
                              z widzenia (przez okno). Chodziło mi o dębowe wspomnienia Griszy - ale co tam
                              dęby!... Na górkach drzewostan znam nienajgorzej - ale najbardziej lubię tę
                              starą czereśnię, która rośnie od strony Braci Załuskich właśnie.
                              Stowarzyszenie istotnie, uchroniło działki przed wieloma nieszczęściami. Planów
                              tam był dostatek, jeden gorszy od drugiego (pewien radny zamierzał nawet
                              wybudować boisko!!)...
                              Cóż, Burbonkę można istotnie nazwać teraz monopolowym, ale kiedyś była głównie
                              cukiernią. Nie wiem zresztą, dlaczego, jej wdzięczna nazwa zniknęła z wystawy i
                              teraz jest bezimienna ;((... To taki sklep, w którym pierwszy raz w życiu sama
                              kupiłam sobie lody (Bambino, za 2,60 zł.) ;)...
                              • gilmaly Re:Wspomnień czar 07.05.05, 18:43
                                Nie,to nie chodzi o Burbonkę.To chodzi o pawilony przy Stołecznej,tam gdzie
                                przeniesiono przystanek ZTM ,ten ktory był pod Halą
                                • Gość: mikulasz Re:Wspomnień czar IP: *.kosson.com 07.05.05, 19:01
                                  Czereśnię na górkach przy Braci Załuskich to i ja świetnie wspominam.
                                  Przesiadywaliśmy na niej całe dnie po szkole.
                                  • jota.40 Re:Wspomnień czar 07.05.05, 21:03
                                    Zaraz, zaraz, Mikulasz - czyżbyś chodził do 267-ej?...
                                    Co do sklepu monopolowego (poprzedni post) - to wiemy mniej więcej, o który
                                    chodzi, Burbonka pojawiła się tu niejako nawiasem.
                                    • Gość: emka13 Re:Wspomnień czar IP: *.chello.pl 09.05.05, 22:54
                                      czesć
                                      A wiec Ty tez chodziałas do 267? Jak czeresnia na górkach przetrzymała te nasze
                                      wieczne obsiadywanie jej goscinnych gałęzi to doprawdy nie wiem.
                                      Ostatnio, gdy wyszłam wieczorem z psami, to widziałam jak własnie owa czeresnia
                                      przyciagala zakochane młodziutkie parki, które szukały romantyzmu w
                                      industrialnym swiecie...
                                    • Gość: mikulasz Re:Wspomnień czar IP: *.kosson.com 10.05.05, 09:06
                                      Oczywiście, że chodziłem! Na czereśni przesiadywałem, a przed spożywczakiem
                                      spożywałem kefirek z bułeczką.
                                      • Gość: jota.40 Re:Wspomnień czar IP: *.chello.pl 10.05.05, 15:15
                                        No to tym serdeczniej Was pozdrawiam!! Tak, kochani, kefirek i bułeczka, a
                                        czasem po prostu ogóreczek kiszony z tzw. zielonej budki (teraz to ona chyba już
                                        beżowa, nawet nie wiem - dla mnie na zawsze została przy zieleni...). Na dużej
                                        przerwie można tam było niepostrzeżenie wyskoczyć i pod czereśnią spożyć ;)). A
                                        do 267-mej chodzą teraz moi synowie. Całkiem poczciwa szkoła!
                                        • Gość: emka13 Re:Wspomnień czar IP: *.chello.pl 10.05.05, 22:47
                                          Moi synkowie tez chodzili. Jeden to nawet jeszcze osmioletnią 267 kończył, a
                                          drugi tylko do II klasy dotrwał, bo przenisłam go stamtąd.
                                          A pamietacie oranzade z "zielonej" budki, taką z butelki zamykanej na
                                          wichajsterek wielokrotnego otwierania. A jaka radosc była gdy zawartość
                                          okazywała sie koloru czerwonego a nie przexroczystego!
                                          Ale milo spotkać - chocby wirtualnie- ludzi, którzy przrcierali te same scieżki.
                                          (nawet jezeli z watkiem głównym nie ma to nic wspólnego)
                                          • Gość: esscort Re:Wspomnień czar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 23:25
                                            Gość portalu: emka13 napisał(a):

                                            A pamietacie oranzade z "zielonej" budki, taką z butelki zamykanej na
                                            > wichajsterek wielokrotnego otwierania. A jaka radosc była gdy zawartość
                                            > okazywała sie koloru czerwonego a nie przexroczystego!

                                            Zaraz, zaraz, to jest jakaś afera! U nas (okolice Potockiej) sukcesem było
                                            znalezienie oranżady bezbarwnej! Czerwone były prawie wszystkie.
                                            • jota.40 Re:Wspomnień czar 12.05.05, 09:19
                                              Wzruszacie mnie, naprawdę... Przy poprzednim wpisie chciałam i ja zagaić o
                                              oranżadzie, ale uznałam, że to już prehistoria i nie będę pisać o takich
                                              zapomnianych antykach. Poza butelkową (ja jednak wolałam przezroczystą ;)) -
                                              była jeszcze taka w torebkach, w proszku, co to wysypywało się okropnie
                                              niehigienicznie na rękę i pożerało. Potem małosolny... Delicje ;)).
                                              • Gość: mikulasz Re:Wspomnień czar IP: *.kosson.com 12.05.05, 09:43
                                                Tak tak, oranżada w proszku to był rarytas. Mozna było jeszcze wysypać na rękę i
                                                napluć i wtedy fajnie się pieniła. Fuj! Z punktu widzenia dzisiejszej higieny
                                                nie powinniśmy już żyć:-)
                                                • z-o-s-i-a Re:Wspomnień czar 12.05.05, 09:58
                                                  Tę oranżadę w proszku to ja też pamiętam! Była w różnych kolorach, ale chyba
                                                  zawsze tak samo smakowała :)
                                                  Tylko, że to nie było na Sadach, a na Bielanach, na przerwach szkolnych
                                                  chodziliśmy po te torebeczki do sklepu na ul. Cegłowską. Ach, to były
                                                  czasy... :)
                                                  • Gość: jota.40 Re:Wspomnień czar IP: *.chello.pl 12.05.05, 10:05
                                                    Tak, tak. Pluło się, pieniła się, wszystko się zgadza ;))).
                                                    Tylko dlaczego jeszcze żyjemy, oto pytanie?
                                                  • roody102 Re:Wspomnień czar 12.05.05, 12:32
                                                    Te, Kombatanci, takąż oranżadę, to nawet ja pamiętem.
                                                    A i teraz jakby się uprzeć, to by się coś takiego znalazłao - opakowanie
                                                    lepiej, ale syf ten sam :)
                                                  • donkej Re:Wspomnień czar 12.05.05, 12:39

                                                    Visolvit też czasem pełnił funkcję oranżadki.
                                                    Choć wolałam vibovit.
                                                    A jeszcze sztuczne paskudne lody były i wafle - andruty.
                                                    I ja to raczej kapustkę kiszoną, nie małosolne jadałam.
                                                    Gdzie to wszystko było?

                                                  • Gość: babajaga Re:Wspomnień czar IP: *.twarda.pan.pl / *.twarda.pan.pl 12.05.05, 12:49
                                                    O - ja też kiszoną kapustę. A popijałam ją czerwoną oranżadą. Zwykle był to przerywnik podczas jazdy na wrotkach (ale takich z dwiema parami kółek, przypinanych
                                                    skórzanymi paskami do buta...). Pyszne to było. Żyję i mam się dobrze. (Choć często po powrocie z wrotek dopychałam sie koglem-moglem., którego obecnie to już
                                                    nikt chyba nie jada....)
                                                  • roody102 Re:Wspomnień czar 12.05.05, 14:38
                                                    Znam jedną kawiarnię, gdzie podają kawę z koglem-moglem - rewelacja! Jest to w
                                                    tym miejscu moja ulubiona, chociaż większe wrażenie robi kawa z niebieskim
                                                    mlekiem... :)

                                                    A na kiszoną kapustę i oranżadę biegaliśmy w ciepłe dni w przerwach ze szkoły
                                                    na Mścisławskiej do budki po drugiej stronie Potockiej. Budka nadal tam jest,
                                                    tylko w ogródku jordanowskim zamiast zabawek jest autokomis :(
                                                  • jota.40 Re:Wspomnień czar 12.05.05, 20:07
                                                    Zauważcie, że te budki warzywne, nieduże, trochę pokraczne, w środku mydło i
                                                    powidło - całkiem wytrzymałe są na wstrząsy historyczno-ekonomiczne ;)... Odkąd
                                                    pamiętam - nie zlikwidowała się ani jedna w mojej okolicy, mało tego, przybyły
                                                    ze trzy, lekko licząc.
                                                    Swoją drogą - to niezły pomysł na piknik: konwencja, powiedzmy, "W Glorii
                                                    Wspomnień", menu - oranżada z kapslami, woda sodowa z syfonu (kto ma? ja mam,
                                                    ale zepsuty), guma balonowa, produkty czekoladopodobne, andruty, czerwone
                                                    lizaki, lody Bambino, może być i ta kapustka kiszona. Oraz kefirek. Do tego
                                                    lekko czerstwe pieczywo i mleko w szklanych butelkach, ale z żółtym kapslem, bo
                                                    srebrne to chude było - nie do picia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka