Gość: targowek
IP: 217.153.88.*
17.02.06, 09:13
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3168626.html
Kontrowersyjne interesy w bemowskim TBS
Dominika Dziobkowska, Jan Fusiecki 17-02-2006 , ostatnia aktualizacja
16-02-2006 22:05
Mieszkania bemowskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego miały trafić do
ludzi, których nie stać na zakup na wolnym rynku. Tymczasem
najatrakcyjniejszymi lokalami podzielili się ludzie lokalnej elity władzy
Bemowski TBS to spółka należąca do miasta. Najatrakcyjniejsze lokale
rozdysponowano tu po znajomości, ze specjalnej puli, o której zwykli
mieszkańcy nie mieli pojęcia.
Lokum w zbudowanym przez TBS ma były prezes miejskiej spółki Krzysztof
Planeta. Nie ukrywa, że do pracy TBS, a potem do brania mieszkań namawiał
krewnych i znajomych. Wśród nich był jego siostrzeniec Maciej Świderski, radny
PO, szef biura parlamentarnego tej partii, jeden z najbliższych
współpracowników Hanny Gronkiewicz-Waltz, kandydatki Platformy na prezydenta
Warszawy. Świderski najpierw zajmował się w bemowskim TBS zamówieniami
publicznymi. Potem wpłacił tzw. partycypację na mieszkanie, które teraz
formalnie zajmuje jego żona.
Byłym pracownikiem i najemcą mieszkania w TBS jest Tomasz Ziejewski, do
wczoraj skarbnik bemowskiej PO i dobry znajomy Macieja Świderskiego. Obaj
politycy należeli do grupy działaczy, która miała odnowić oblicze warszawskiej
PO zepsute w czasach tzw. układu warszawskiego, czyli samorządowej koalicji
SLD-PO rządzącej Warszawą do 2002 r. pod patronatem Pawła Piskorskiego.
W bemowskim TBS pracował też inny kolega Świderskiego Bohdan Gołaszewski.
Tylko w 2004 r. zarobił tam ponad 64 tys. zł. Mieszkanie w TBS ma jego szwagier.
Podobnych przypadków jest kilkanaście. Okazuje się, że najlepiej położone
mieszkania przy ul. gen. Pełczyńskiego mają bliscy krewni byłych i obecnych
pracowników TBS oraz firm, które zajmowały się inwestycją. Dlaczego mieszkania
w bemowskim TBS cieszyły się takim wzięciem wśród lokalnej elity? Były
budowane z luksusowych materiałów. Zamawiano drogie podłogi, drzwi, armaturę
sanitarną. Miasto dało grunt. Cenę m. kw wyceniono na 2,2 - 2,6 tys. zł.
Kontrolerzy ratusza podejrzewają, że rozważano nawet upadek spółki. Gdyby tak
się stało, mieszkania byłyby przekwalifikowane na komunalne i można by je
wykupić z 80-procentową bonifikatą.
- To, co się stało na Bemowie, to szwindel, całkowite zaprzeczenie idei TBS -
komentuje Krzysztof Słabkowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej