Gość: Wściekła
IP: *.tele2.pl
22.04.03, 10:21
Co sądzicie o "genialnym" pomyśle sprzedawania alkoholu w małych osiedlowych
sklepikach od 6 do 23? Mnie po prostu trzęsie gdy widzę "towarzyskie
spotkania fajnych panów" debatujących całymi dniami i wieczorami, czasami
nawet do późna w nocy pod oknami w odległości do 10m od wejścia do tychże
sklepików. Zawsze przechodząc obok takiego "zebrania" byłam lekko
zdenerwowana - a innego wejścia do bloku nie ma - ale jakoś jeszcze
potrafiłam nie zareagować na zaczepki jakże niesamowicie "elokwentnych"
panów. Jednat to co wydarzyło się wczoraj pod blokiem przeszło moje
najśmielsze wyobrażenia o głupocie, podłości i braku jakiegokolwiek
poszanowania czegokolwiek przez tych "gentelmenów". Ok godziny 14 w
śmingusowy poniedziałek dwóch pijanych kretynów wpadło na genialny pomysł
skopania samochodu stojącego na osiedlowym parkingu (właśnie obok jednego z
osiedlowych sklepików), a ponieważ właściciel samochodu stanął w obronie
swojej własności został pobity. "Osobniki" te wcześniej zaopatrzyły się w
jakieś winko, zatem nie omieszkały roztrzaskać po nim butelki na głowie
właściciela samochodu. Ot miła rozrywka w świąteczne popołudnie. Nie sądzę
aby taka sytuacja miała miejsce gdyby ten nieszczęsny sklepik był zamknięty,
bądź nie handlował alkoholem. Rozumiem, że wszystko jest dla ludzi, ale jak
mi jakiś idiota wyczyni taki numer to albo ja albo ktoś inny w końcu "nogi mu
z dupy powyrywa".