Dodaj do ulubionych

Nowa Warszawa, nowe blokowisko

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 21:19
Nic dodac, nic ujac. Mieszkam na osiedlu Eko-Park. Mialo
byc "kameralne osiedle parkowe". A jest ciasno, ciemno, glosno i
przede wszystkim brudno. Z moich okien widze niemal gazety, ktore
czytaja sasiedzi naprzeciwko. A na dodatek developer zafundowal nam
3 duze biurowce w samym sercu osiedla. Ciekawe gdzie beda parkowac
ich pracownicy - juz teraz brak wolnych miejsc. W sumie nie trafilem
najgorzej- nie mieszkam na parterze. Z tego co widze ludzie
mieszkajacy na parterze maja stale zasloniete rolety antywlamaniowe.
Kiedy widza slonce? Jak wychodza z domu. Jak niegdys w bieda-
dzielnicach proletariackiej Woli. Ironia losu, nieprawdaz?
Czy szukam czegos innego? Oczywiscie! Zreszta jak dziesiatki osob z
Eko-Parku - wystarczy sie przejsc i zobaczyc ile jest ogloszen.
A wszystko przez drapiezna pazernosc developera Eko-Parku i Pana
Sobieslawa Zasady. I jeszcze przez lapkowkarstwo urzednikow
miejskich, ktorzy za zezwolenie na budowe dostali mieszkania w
Alegretto (wystarczy sprawdzic kto tam mieszka..). I przez totalny
brak wyobrazni i rowniez pazernosc Pana Kurylowicza, ktory nie mial
skrupolow podpisujac sie pod projektem getta..
Obserwuj wątek
    • Gość: EUROpejczyk Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.acn.waw.pl 02.03.08, 21:35
      Mieszkam na owym 'nowym blokowisku' i za żadne skarby nie wyprowadzę się do
      starego, z wielkiej płyty.
      To, co odróżnia stare i nowe, nie jest wyłącznie odmiennością
      architektoniczną, nazwą, czy jakością wykonania. Absolutnie podstawową kwestią
      jest sposób nabywania lokali. Na starych, socjalistycznych blokowiskach,
      zasiedlano urzędowo, mieszkania dawano przydziałem, najczęśćiej
      przedstawicielom tzw. błyskawicznego awansu społecznego. Dziś za mieszkanie w
      nowym bloku trzeba wydać paręset tysięcy złotych najmarniej, nierzadko ponad
      milion, dwa, a to całkowicie odcina drogę do zamieszkania w tymże 'nowym
      blokowisku' przedstawicielom 'pokolenia 1200', tj. proletariatowi fizycznemu.
      Miejsca w tych blokach są dla zamożniejszych ludzi. Szczególnie myślę tutaj o
      osiedlach wyższego i wysokiego standardu, gdzie byle dorobkiewicz z Gnojna
      Wielkiego nie zamieszka z braku floty. Współczesnym blokowiskiem można na 100%
      nazwać antystyl uprawiany przez JWConstruction i temu podobne. To, co oni
      tworzą, to czarna zmora. Zupełnie inaczej buduje np. Dom Developpment oraz
      wszyscy budujący mieszkania w cenach powyżej ok. 12tys/m2. Przy cenach ok
      12tys i więcej, owe uroki blokowiska znacząco słabną a zaczyna się klimat
      elitarnej enklawy. Tu próżno szukać rozreklamowanych tanich mieszkań dla
      nowowarszawiaków jeżdżących vw z kratką i cichaczem kupującym przechodzone
      ubrania w secondhandzie. Tu już mieszkają zupełnie inni ludzie, nieskażeni
      naleciałościami blokowisk.
        • Gość: KOlo321 Re: Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.warszawa.dialog.net.pl 03.03.08, 11:10
          Ale to prawda. Czy wydalbys 500 tys lub 1 miln zeby mieszkac obok
          pijaczka lub miec za sasiadke babe ktora codziennie gotuje kapuche i
          wietrzy na klatke lub suszy pranie na schodach? Ja kupilem w takim
          osiedlu, zeby sie odizolowac od elementu obok ktorego mieszkalem przez
          20 lat - szczyny i pawie na klatce, zapach petow, imprezki z alpagami
          na schodach, wlamy do piwnic, podpalanie wind itp.

          Wlasnie po to sie wydaje takie pieniadze!
          • Gość: uwagiluzne Re: Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.acn.waw.pl 03.03.08, 12:26
            wy chyba zartujecie :) Wynajmuje mieszkanie w centrum Mokotowa, gdzie połowę
            bloku zasiedla element i patologia. Druga połowa sprytnie sprzedała mieszkania i
            przeniosła sie do "lepszych" dzielnic - gdzie ceny mieszkań rok temu były NIżSZE
            od cen tych dziur, z których sie wyprowadzili... A dziury te mieli po babciach,
            po mamusiach etc.. Niestety ale rynek się zrobił taki świetny, że byle nora
            mogła uczynić biedaka dość zamożnym człowiekiem. I jak myslicie, gdzie się
            wyprowadzili? ;)
              • Gość: tu-166 Re: Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.chello.pl 03.03.08, 20:46
                Cenzus majątkowy nie przekłada się bezpośrednio na selekcje pod względem kultury
                osobistej. Od kiedy to drobny cwaniaczek ze znajomościami / drobny bandyta nie
                może w Polsce odłożyć kilkuset tysięcy złotych?

                Tak samo rezerwacja stolika w nawet najdroższej restauracji nie gwarantuje, że
                przy sąsiednim stoliku dwa karki nie będą głośno dyskutować na temat zalet seksu
                analnego z prostytutką (niestety wiem to z doświadczenia).

                Od kiedy to osobę kulturalną i/lub wykształconą poznaje się po wypchanym portfelu?
      • Gość: artur Re: Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.chello.pl 02.03.08, 22:53
        Europejczyku przeczytaj jeszcze raz post Tomasza. Eko-park to jedno
        z bardziej ekskluzywnych osiedli, gdzie ceny rzeczywiście nie są
        dostępne dla zwykłego Kowalskiego. Również tam mieszkam, na
        szczęście w bloku od strony Rostafińskich. I też muszę stwierdzić,
        że deweloper oszukał kupujących mieszkania w nowych blokach. To
        porażka maksymalna - bloki są tak blisko siebie, że można piątkę
        przybić wychylając się z okna, trawniki szerokości 20 cm, brak
        miejsca do zaparkowania auta, no i teraz te biurowce - to skandal.
        Z fajnie zapowiadającego się osiedla powstała noclegownia - getto
        dla bogatych lecz zrobionych w konia klientów
        • Gość: K Re: Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 04:47
          Tak jak autor pisze: przekupstwo urzędników + chciwość developera + egoizm
          kupujących. Mieszkańcy mają za swoje, bo zamieszkali na osiedlu powstałym w
          pasie napowietrzającym miasta. Mam nadzieję, że podobny los spotka mieszkańców
          "Mariny" przy Racławickiej.

          Niestety jest duży popyt na takie półlegalne inwestycje. Ciekawe ilu byłoby
          chętnych jakby np. postawili ogrodzoną willę w samym środku Łazienek.
          • Gość: marina Re: Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.ups.com 03.03.08, 16:43
            mysle, ze przemawia przez Was zazdrosc. Marine Mokotow znam bo
            mieszka tam ktos mi bliski. Osiedle robi doskonale wrazenie,
            mieszkania bardzo dobrze sie wynajmuja a na rynku wtornym osiagaja
            350% przebicie w stosunku do cen developera. Oczywiscie sa tam
            mieszkania z pieknym widokiem na jezioro (najdrozsze) i z typowym
            widokiem "wielkomiejskim" czyli na inna kamienice, dom itp. Mysle,
            ze powinniscie udac sie na warszawskie Stare Miasto albo
            do "starego" Wroclawia aby zobaczyc co to jest zabudowa
            wielkomiejska. Tym co nie wiedza, oznajmiam - oznacza maksymalne
            wykorzystanie drogiego gruntu w dobrej lokalizacji. Tylko rabunkowa
            gospodarke komunistyczna bylo stac na marnowanie
            przestrzeni, "niczyjego" gruntu i stawianie blokow w odleglosci 100
            metrow jeden od drugiego. Se newrati :-) czy tego chcecie czy nie.
            Jesli chcecie zobaczyc co to jest gesta zabudowa sugeruje Wam
            wejscie na Google Earth i "wycieczke" do NY czy Chicago. Moze wtedy
            otworza sie Wam troche glowy ...
      • radi242 Re: Nowa Warszawa, nowe doznania 03.03.08, 10:35
        > Tu już mieszkają zupełnie inni ludzie, nieskażeni
        > naleciałościami blokowisk.

        Taaak, ludzie którzy wiedzą jak należy jeść bezę, czytający Balzaca, których
        dzieci na zajęcia do szkoły noszą fortepian i kładący się spać pod baldachimem.
        I w ogóle to najczęściej pewnie stara szkoła polskiej dyplomacji bądź
        wielkomiejska arystokracja tylko dlatego nie zamieszkująca ładnie położonych
        rezydencji z dala od miasta, bo ma taki drogi kaprys, aby socjalizować się z
        podobną elitą, jednakże mimo sprzyjającego łutu życiowego szczęścia
        pozostającego w skromności, pokorze i empatii wobec świata zewnętrznego i dla
        zachowania wewnętrznej równowagi uprawiająca jogę i żyjąca zgodnie z feng-shui.
        • aurita Re: Nowa Warszawa, nowe doznania 03.03.08, 11:08
          > > Tu już mieszkają zupełnie inni ludzie, nieskażeni
          > > naleciałościami blokowisk.

          tja, chamstwo ktore "dzien dobry" nie umie powiedziec, w dodatku niepismienne "prosze zamykac drzwi" przeczytac nie umieja.

          Puknij sie w lepetynke gnojku, kto ma forse? raczej nie intelektualna smietanka.

          Mieszkanie na nowym mi sie podoba ale sasiadow to o wiele lepszych mialam w bloku gdzie fizycznych bylo duzo: byli zyczliwi i usmiechnieci. A nie nadymane zadzierajace
      • Gość: NORMAZ Re: Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 14:48
        Przepraszam ale EUROpejczyku dałeś teraz czadu. Chyba za bardzo nie
        wiesz o czym piszesz, bo z doświadzczenia wiem że w tego typu pseudo
        apartamnetowcach wcale nie mieszka elita tylko ludzie którzy bardzo
        dobrze zarabiają lub ich dzieci a to nie jest to samo co elita.
        Elita tego miasta już dawno wyniosła się na obrzeża do bardzo
        ładnych domów a mieście żyją tylko jej niedobitki. Poza tym czy ktoś
        ma VW z katką czy Audi bez (przeważnie też służbowe) czy jest z
        Warszawy czy z gdzies z daleka dla mnie nie ma znaczenia.
        PS. Pisząc takie poglądy na temat ludzi przyjezdnych zastanow się z
        kąd ty przyjechałeś lub może twoji rodzice - bo z tego co pamiętam z
        historii to po wojnie w warszawie zostało tylko ok. 20-30 procent
        warszawiaków tych co mieszkali przed wojną.
      • Gość: uklak Re: Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.subscribers.sferia.net 03.03.08, 23:26
        Dziś za mieszkanie w
        > nowym bloku trzeba wydać paręset tysięcy złotych najmarniej,
        nierzadko ponad
        > milion, dwa, a to całkowicie odcina drogę do zamieszkania w
        tymże 'nowym
        > blokowisku' przedstawicielom 'pokolenia 1200', tj. proletariatowi
        fizycznemu.
        > Miejsca w tych blokach są dla zamożniejszych ludzi. Szczególnie
        myślę tutaj o
        > osiedlach wyższego i wysokiego standardu, gdzie byle dorobkiewicz
        z Gnojna
        > Wielkiego nie zamieszka z braku floty.


        Nie wiesz cieciu jeden, że ploretariat często ma więcej niż ty w
        życiu zarobisz. Sprawdź czy tobie słoma z butów nie wystaje...
      • tom_aszek 'skażenie blokowiskiem'?! waść mię obrażasz! 04.03.08, 12:41
        Gość portalu: EUROpejczyk napisał(a):

        > przedstawicielom 'pokolenia 1200', tj. proletariatowi fizycznemu.

        Jeśli będziesz w najbliśzym czasie remontował mieszkanie lub kładł płytki czy coś podobnego, to upewnij się czy wykonujący te prace 'proletariat fizyczny' nie zarabia przypadkiem 'trochę' więcej niż 1200 brutto. Samo to zresztą poznasz po rachunku za robotę.
        A potem pan Zdzisio, który kładł ci płytki, kupi sobie mieszkanie obok ciebie. Czego jemu i tobie szczerze życzę :)

        > Tu już mieszkają zupełnie inni ludzie, nieskażeni
        > naleciałościami blokowisk.

        Wiele pierwszych lat mego życia przemieszkałem w blokowiskach. I stamtąd wyniosłem zwyczaj mówienia 'dzień dobry' sąsiadom, ściszania muzyki o godz. 22, podlewania kwiatków na klatce schodowej (sic! były!) i _cichego_ zamykania drzwi od windy. Ciesze się, że jestem w ten sposób skażony :)
        • Gość: Ryś Re: 'skażenie blokowiskiem'?! waść mię obrażasz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.08, 13:46
          Święta racja! Też pierwsze 10 lat życia spędziłem w bloku i też pamiętam, dyżury na mycie podłogi, ciche chodzenie tak żeby sąsiadów z dołu nie dołować:) itp. Ale wydaje mi się że to kwestia komuny była. Tzn, że ludzie dostawali te mieszkania po wielu latach oczekiwania. Nie było tak, że ktoś sobie mieszkanie dostał i od razu wynajął. Ludzie, wbrew pozorom szanowali swoja i sąsiadów własność.

          Później gdy nastała gospodarka wolnorynkowa i można było wynajmować mieszkania to się zmieniło dość mocno.

          Dziś mieszkam w kamienicy. Bardzo zadbanej i kameralnej. Mam wrażenie, (sam wynajmuje) że 80% mieszkańców wynajmuje tam mieszkania. Bardzo często się zmieniają twarze i jak kogoś mijam na klatce to nie wiem czy to lokator czy może w odwiedziny przyszedł.
          Czasem mówię "dzień dobry" dla własnej satysfakcji, czasem nie.
      • Gość: bromar Re: Nowa Warszawa, nowe doznania IP: *.spray.net.pl 24.07.08, 15:47
        Europejczyk, to co napisałeś to jest najzwyklejsza reklamą. Jeśli mam się przeprowadzać to na pewno nie byle gdzie. Większość inwestycji teraz nie umywa się do osiedli np Sady Żoliborskie czy w okolicach Przasnyskiej w Warszawie. Tamte bloki zostały postawione ok 30 lat temu i osiedla są naprawdę fajne, jest czym oddychać, bloki 4 piętrowe, park, place zabaw. Zaprojektowane są w taki sposób, żeby było wygodnie, estetycznie i przyjemnie. Jeśli nie będzie mnie stać na dom lub segment to właśnie na takim osiedlu chciałbym mieszkać. Wiele jest nowych bloków w sąsiedztwie ruchliwej trasy, fabryk czy torów kolejowych i powiem szczerze, że nie wiem kto kupuje takie mieszkania. Są to chyba ludzie, którzy za wszelką cenę chcą mieszkać w mieście. Bloki stawiają teraz w tak idiotycznych miejscach, że płakać się chce. Znajdą kawałek ziemi 5km od centrum i wybudują osiedle, pośród starych blokowisk i w sąsiedztwie paskudnych fabryk czy przy samym węźle drogowym, a nazywają to "ekskluzywnym", bo jest portier i klimatyzowana winda.Nie ma gdzie wyjść na spacer, a widok z okna to ściana sąsiedniego budynku. Jedyną pociechą jest to, że jest 5 autobusów i "tylko" 3 kilometry do lini metra, którą wybudują w 2020. Ale bogaci ludzie i tak nie korzystają z komunikacji miejskiej.
    • obalamwino Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko 02.03.08, 21:36
      nie kupiłeś gotowego mieszkania tylko dziurę w ziemi

      a za tę cenę mogłeś mieć kamienice w centrum
      mi jednak wsioków nie żal
      oni szukali ciszy i spokoju
      kwiatów i łąk
      a do miasta do pracy chcieli dojeżdżać

      wsioki won!
    • graf_von_teufel Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko 02.03.08, 22:21
      Każde osiedle jest takie, jaki developer i jacy jego mieszkańcy.
      Są osiedla "stare", ale czyste i zadbane, gdzie przed blokami są
      trawniczki i klombami roślin naprawdę wymagających "zaopiekowania",
      a halle wejściowe do bloków są czyste, ozdobione kwiatami
      doniczkowymi, czasami 2-metrowa palma się trafi, a są
      nowe "apartamentowce", które po 2 latach eksploatacji
      przez "umtermieterów" straszą poniszczonymi windami.
      Polecam wizytę na Potoki w jakimś bloku Spółdzielni Nauczycielskiej.
      Bloki są sprzed 1989 roku, ale mieszkańcy w ogromnej większości to
      inteligencja. I to widać, słychać i czuć... jak śpiewa Kuba
      Sienkiewicz.

      Z drugiej strony fotografia "Derb" jest nie fair, bo osiedle wygląda
      zupełnie inaczej, a pokazano kawałek "ziemi niczyjej" pomiędzy dwoma
      osiedlami. Uważny obserwator zauważy ogrodzenia z obu stron. Tyem
      terenem powinien zająć się Urząd Gminy, bo developerowi i
      mieszkańcowm nic do tego.

      Co do "chciwości", to się zgadzam. Sam mieszkam na osiedlu domków,
      którego developer, jakkowliek nie był idealny (o, co to to nie), to
      nie był "chciwy" i nie skąpił na "tereny wspólne". NB o tak za nie
      zapłaciliśmy my, przejmując je z infrastrukturą na współwłasność.
      Ale uliczki mają jezdnie 5,5 metra szerokości i pasy zielnie po 2
      metry po lażdej stronie, a główne ciągi komunikacyjne także
      chodniki. Dzięki temu osiedle wygląda na znacznie wyższy standard.

      Jakież było moje zdziwienie, gdy odwiedzając "Konstancję" (osiedle
      uważane za co najmniej o trzy klasy wyższe) zobaczyłem uliczki
      zdecydowanie węższe, niemal z ogrodzeniami dotykającymi
      krawężników... cóż, tak ktoś wolał sprzedać Kientom
      więcej "działki", a Klienci nie dbali o to, co "nie ich". Efekt jest
      żałosny, ale wciąż 200-metrowy segment w "Konstancji" w
      stanie "developerskim" kosztuje niewiele mniej niż wykończony 600
      metrowy budynek wolnostojący z krytym basenem i 2000 m2 działki
      na "moim" osiedlu. Niestesty, w Polsce o standardzie osiedla czy
      całej dzielnicy stanowi dobrze poprowadzony "marketing szeptany",
      że "to jest dobra dzielnica". Fakty się nie liczą zupełnie.

      Hochachtungsvoll,

      Lucifer, Graf von Teufel
      • Gość: Karola Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.unused.derbynet.waw.pl 02.03.08, 22:32
        Zgadzam się jeśli chodzi o fotografię osiedla Derby. Sama mieszkam
        na tym osiedlu i wiem, że zdjęcie to zostało zrobione chyba w
        najgorszym miejscu naszych osiedli. Tak jak napisałeś, jest to
        ziemia "niczyja", dlatego nic z nią nie można zrobić. Szkoda, że nie
        zostały pokazane zdjęcia z innych miejsc, czyste "wnętrza" osiedli
        czy mnóstwo usług, jakie się tu znajdują. Nie zgadzam się z autorem
        artykułu. U nas jest praktycznie wszystko. To prawda, że do centrum
        jest daleko, wiele osób musi daleko dojeżdżać do pracy, ale na
        osiedlu jest praktycznie wszystko: poczta, apteka, przychodnia,
        pizzeria, pub, przedszkola, salony urody, stomatologia, kwiaciarnia,
        sklepy spożywcze, bankomaty i wiele innych.
        Mi się mieszka dobrze i nie zamieniłabym tego na mieszkanie w
        centrum Warszawy. :)
        • graf_von_teufel Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko 02.03.08, 22:50
          Cóż, "Gazeta Wyborcza" prowadzi od pewnego czasu kampanią przeciw
          zamkniętym, strzeżonym osiedlom. Dla "GW" każde nowe osiedle, jeśli
          jest "zamknięte", jest z założenia złe i nie cofną się przed
          robieniem takicf fotografii, jak powyższa, byle wykazać słuszność
          swojej tezy.

          Akurat Derby są osiedlem skromnym (bo mieszkania nie za duże,
          apartamentów u Was nie ma, albo jest ich niewiele), ale czystym i
          zadbanym. Jeśli powstanie Trasa Olszynki Grochowskiej i Trasa Mostu
          Północnego, to łatwiej będzie dojechać z Derb do Centrum niż z np. z
          Bemowa albo Gocławia.

          Hochachtungsvoll,

          Lucifer, Graf von Teufel
          • zezowaty_cyklop Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko 03.03.08, 10:29
            > Jeśli powstanie Trasa Olszynki Grochowskiej i Trasa Mostu
            > Północnego, to łatwiej będzie dojechać z Derb do Centrum niż z np. z
            > Bemowa albo Gocławia.
            :) LOL
            Za 20 lat, jeśli w ogóle. Piękna perspektywa. Ciekawe ile będziemy musieli
            jechać do najbliższego wjazdu na tę trasę po 20 letnich betonowych płytach.
            Bardzo pocieszające.
          • Gość: Liberał Osiedla zamknięte? Powiew Ameryki Południowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.08, 22:40
            Akcja GW przeciwko osiedlom zamkniętym jest jak najbardziej słuszna, szkoda, że tak niewielu ludzi dostrzega jakim problem są te osiedla. Taki przykład. Wieś Bielawa pod Konstancinem: zwarta pierzejowa zabudowa (takie pojedyncze małe kamieniczkowate domki - ściana w ścianę), domy w stylu typowo polskim, nowsze i starsze; a tu nie wiadomo kiedy ziemię wykupił developer wyburzył połowę ulicy, postawił ogromne ogrodzenie, przed którym nie raczył nawet trawy zasiać (między ulicą a płotem jest błoto na, którym parkują tylko samochody, jest po prostu syf) i domy w modnym ostatnio stylu klocków Lego, nie dojść, że nie pasuje to po środku wsi pojawił się szlaban.

            W taki sposób została zniszczona cała wieś, a dotychczasowi mieszkańcy postawieni w gorszej pozycji od mieszkańców nowego osiedla "Powiew Bielawy".

            Polskie miasta zmierzają w bardzo złym kierunku, najgorsze,że brak działań przeciw temu, z powodu braku społecznej świadomości. Nie bez powodu do Polski przyjeżdżają studenci socjologii, architektury i urbanistyki z Niemiec, Czech i krajó bałtyckich aby badać fenomen osiedli zamkniętych; dla nich polskie miasta są antywzorem do naśladowania... W Europie, prócz Rosji i Ukrainy nigdzie nie ma tylu osiedli zamknietych.

            Nasze miasta ulegają powolnej latynoamerykanizacji (w Ameryce Płd. ludność wilekich miast mieszka głównie w osiedlach zamkniętych) Musimy coś z tym zrobić, zmusić włądze do zaprzestania zezwalania na budowę tej zarazy Polskich miast! Czy chcemy aby nasze miasta i wsie wyglądały tak prztulnie jak miasteczka i wsie niemieckie i holenderskie czy były pojedynczymi twierdzami ogrodzonymi 2-metrowymi parkanami.
    • Gość: Adam Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.infoplus.com.pl 02.03.08, 22:28
      Ludzie kupują to co jest na rynku. Pretensje należy mieć do:
      architektów - nie wiem czy trzeba studia kończyć, żeby zaprojektować
      to co oni prezentują, do deweloperów pazernych i urzadników. Ktoś te
      projekty zatwierdza, ktoś daje zezwolenie na taką a nie inną
      zabudowę. Nikt nie panuje nad tym co , gdzie i jak buduje się w
      stolicy, chociaż deweloperom przekazywane są działki w wieczyste
      uzytkowanie. Spacerowniki w modzie - przykład? osiedle cora na
      Terespolskiej.
      • antybandzior świadomie wybrałem tzw. wielką płytę 02.03.08, 23:11
        za cholerę nie przeniósłbym się do getta, te wszystkie nowe osiedla
        to istna mieszanka "kulturowa", to co mozna poczytać na forach tych
        osiedli powoduje jeżenie się włosa na głowie. Za 10-15 lat te
        osiedla przemienią się w syfiaste, brudne getta. Gdzie uciec można
        tylko przez bramę A lub futkę B.
        A ja wychodzę sobie przed blok i idę sobie gdzie chcę, do tramwajów
        i autobusów mam kilkadziesiąt metrów, w korkach przy wyjeżdżaniu z
        pod bloku niestoję itd. itp. owszem w windzie bywa nasikane, na
        klatce pety są widoczne ale czy tego nie ma w tzw elytarnych
        osiedlach?
        Jaki sens jest wywalać 10 tys. za metr nie wiedząc nawet kogo ma się
        za ścianą??? co z tego że możesz miec w takim gettcie ogródek, skoro
        z góry ktoś będzie kiepy rzucał albo pawia, skoro pies sąsiada nasra
        albo z uporem zwierzaka będzie sikał na twoje iglaki???
        Sorry, dla mnie nie ma wielkiej różnicy między mieszkaniem w płycie
        na Bródnie czy na tym samym Bródzie w Zielonym Zaciszu czy Leśny
        Park...
        Alternatywą byłby dom ze 30 km od tego miasta ale...
        • Gość: kolo321 Re: świadomie wybrałem tzw. wielką płytę IP: *.warszawa.dialog.net.pl 03.03.08, 11:25
          A ja mieszkam u znajomych na dzialce, niby w centrum ale jak na wsi.
          Pozwalaja mi mieszkac bo troche im pilnuje domku. Mam plot dookola
          wiec jakby grodzone osiedle :-) I po co wydawac 10 tys za metr jak
          mozna mieszkac tak fajnie jak ja! Samochodu nie mam i nie potrzebuje
          wiec odpadaja klopoty z parkowaniem, a wszedzie dojade autobusem lub
          tramwajem bez korkow, a na bilet z latwoscia zdoibede kaske bo pustych
          puszek i butelek w okolicy wala sie co niemiara :-)
      • Gość: bolko von karierow Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.subscribers.sferia.net 02.03.08, 23:14
        najgorsze w tym wszystkim jest to iż kwitnie wszędzie na obrzeżach
        miasta ohydna komercyjna tandetna architektura stanowiąca
        zaprzeczenie jakiejkolwiek podstawowej nawet estetyki nowoczesnego
        budowania zaś Śródmieście w związku ze zwrotami starych kamienic
        byłym włąścicielom bez środków na ich remonty zamienia się w
        warszawski lumpen-mega-slums(vide Chmielna upodabniająca się do
        Haarlemu)
    • Gość: Grodek Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.merinet.pl 02.03.08, 23:17
      Podpisuję się pod arykułem rękami i nogami :-)
      Rok temu stałem przed koniecznością wyboru nowego mieszkania
      (rodzina się powiększała). I po długim namyśle, wizytach u znajomych
      mieszkających na nowych, pozamykanych osiedlach wybrałem mieszkanie
      w bloku z połowy lat 80-tych. Mam jednego sąsiada na piętrze,
      mieszkam wysoko więc omijają mnie odgłosy "parkingowe", na osiedlu
      jest ogromne (a jak na dzisiejsze standarty gigantyczne) podwórko, z
      nowoczesnym i ogrodzonym placem zabaw, budynek jest wyremontowany.
      Do centrum mam 15 minut jazdy komunikacją miejską, a w promieniu
      500m kompletną infrastrukturę (sklepy, przychodnię, pocztę,...).
      Zaprowadzenie córki do przedszkola to wyjście w kapciach na 100
      metrowy spacerek. Do rodziców spacerem 5 minut, do teściowej 10.
      Czego chcieć więcej? ;-)
      Ostatnio odwiedziłem znajomych na wychwalanym w poprzednich postach
      osiedlu Derby ileśtam (chyba doszli już do 16?) to myślałem że szlag
      mnie trafi zanim się do nich dostałem: najpierw postój w korku na
      Moście Grota. Potem przejazd dziurawą i wąską drogą, i wreszcie
      wjazd w osiedla Derby (które dla mnie wyglądają jak szwedzkie
      więzienia - 2 piętrowe bunkry za stalowym płotem i mini fosą -
      brakuje jedynie wieżyczek strzelniczych, drutu kolczastego i napisu
      przed wjazdem "Arbeit Macht Frei"), poszukiwanie właściwych Derb (to
      nie takie łatwe), walka o miejsce do zaparkowania i długi spacer do
      bramy z cieciem (ochroniarzem tego Pana nazwać się nie da - przy
      całym szacunku dla Jego osoby). Potem szybki telefon do znajomego
      którego odwiedzaliśmy, on podaje mi kod do furtki i k... nie działa!
      A wieje wiatr, zacina deszcz, a ja mam 5 miesięczne dziecko w
      nosidełku :( Kolejny telefon do kolegi z informacją, że "nie
      działa". On odpowiada, że coś robię nie tak bo "u niego w domu nie
      pikała słuchawka". Ustalamy co się stało (dzieciak nadal moknie,
      mnie odpada ręka, cieć patrzy na mnie groźnie - pewnie chce zaj..bać
      komuś kołpaki, a dziecko ma dla niepoznaki). W końcu kolega pyta "a
      przy której bramie jesteś?". Mnie opadają ręce (razem z dzieckiem).
      Gdyby nie to, że głupio było mi wystawić kolegę wróciłbym do domu. W
      końcu ustaliliśmy, że muszę jeszcze "dmuchnąć" ok. 100m do kolejnej
      bramy i po kolejnym telefonie do kolegi (zdążyłem już zapomnieć
      podawany kod - wizyta zaczyna robić się kosztowna z punktu widzenia
      telefonów :) cały mokry wchodzę na ziemię obiecaną Osiedla Derby
      ileśtam. A tam... pełen odlot. Okna mają połowę wysokości moich.
      Żaluzje cały czas zasłonięte, bo naprzeciwko sąsiad wcina zupę i
      wszystko widzi. Kolega raczy mnie opowieściami o odpadających
      tynkach, codziennych niemal kilometrowych spacerach do autobusu,
      walce o miejsce w tymże autobusie, jeździe w korku - gigancie,
      chorych cenach w okolicznych sklepach (monopol kilku sklepów na 16
      osiedli), rwaniu włosów z głowy w związku z koniecznością
      znalezienia opiekunki do dziecka (ja na swoim osiedlu znalazłem w
      przeciągu 3 dni), etc. Spotkanie jest całkiem miłe, po jego
      zakończeniu odbywam spacer powrotny do auta (łapy mi znowu odpadają
      od tego cholernego nosidełka, ale przynajmnie już nie pada) i ...
      ku.wa ktoś mnie przystawił tak, że muszę 10 minut manewrować żeby
      wyjechać (dzieciak już się drze z tyłu). Udaje mi się wyjechać po
      zapadniętej kostce i po 20 minutach jestem w swoim "ohydnym,
      komunistycznym blokowisku". Ufff, nareszcie. Parkuję pod blokiem i
      po minucie jestem w domu. Cieszę się, że wybrałem Chomiczówkę...
        • Gość: wawiak Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 193.0.116.* 03.03.08, 17:57
          Problemu grodzonych osiedli nie można lekceważyć. Tym bardziej, że staje się o
          problem warszawski a polski.

          Dla przykładu w miastach takich jak Wrocław i Kraków w zeszłym roku ok. 20% nowo
          oddanych mieszkań było na osiedlach zamkniętych. W Warszawie natomiast wskaźnika
          te wynosił aż 60% (dane z TVN24).

          O niebywałej jak na Europę skali warszawskiego godzenia nie świadczy to, że we
          Francji (emigranci, niebezpieczne blokowiska, płonące samochody) jest 75
          grodzonych osiedli. W Warszawie natomiast jest ich ponad 200. Tam niespełna 100
          w całym kraju a u nas 200 w jednym mieście!

      • Gość: uklak Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.subscribers.sferia.net 03.03.08, 23:58
        Ja wybrałem dom pod Warszawą. Nie zamienił bym go na żaden blok,
        chociaż do dziś żona mi truje, że moglibyśmy w blokach...
        Cechą charakterystyczną nowych blokowisk gett jest fakt, że nikt nie
        przewidział odwiedzin gości. Nie raz już zdarzyło mi się kląć gdy
        cieć na bramce nie chciał mnie wpuścić na osiedle do kumpla bo
        wszystkie 4! miejsca dla gości były zajęte. W sąsiedztwie getta też
        pozastawiane bo mieszkańców bez miejsca parkingowego w bród.
        Masakra. Jedną z niewielu atrakcji w takim bloku jest możliwość
        rozwijania hobby pod nazwą podglądactwo. Szansa na upolowanie
        interesującej sąsiadki jest spora, bo do gett przeważnie ciągną
        młodzi ludzie...
    • robotobibok2 Do autora artykulu. 02.03.08, 23:42
      Drogi Panie,

      W komentarzu nt. Wiezowcow na Polu Mokotowskim zastanawialem sie co zrobili Panu
      deweloperzy i dlaczego tepi Pan ich tak bezwzglednie.
      No to sie doczekalem odpowiedzi.

      Niesety nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze to chciwosc deweloperow w pierwszej
      kolejnosci jest winna fatalnej jakosci powstajacej w Warszawie zabudowy.
      Jest to temat znacznie bardzej zlozony.

      Po pierwsze: deweloperzy sa chciwi bo wladze miasta od zawsze im na to
      pozwalaly, wykazujac sie totalna bezradnoscia w dziedzinie planowania
      przestrzennego i zupelnym brakiem wizji Warszawy.
      Zeby kierowac rozwojem miasta potrzebna jest wizja tego miasta, nie za 2-3 lata
      ale za lat 20-30. Czy kiedykolwiek wladze miasta przedstawily spojna wizje
      Warszawy w tak odleglym okresie? Czy ktokolwiek wie dokad zmierzac i dlaczego? Nie.
      Po drugie: planowanie Warszawy opanowane jest przez ludzi wyksztalconych przez
      wadliwy sytem szkolenia - w Warszawie urbanistow i architektow hoduje sie na
      jednym wydziale - prezentujacych zenujaco niski poziom zdolnosci do myslenia o
      miescie w kategoriach estetycznych, za to odchowanych w podziwie dla potegi
      biurokracji. Jezeli chodzi o parzenie kawy i rozmowy o d. maryni to i BPRW i
      Palac prezentuja poziom swiatowy, jezeli chodzi o idee wykuwane jest to poziom
      Namibii. A planow miejscowych jak nie bylo tak nie ma.

      I po trzecie wreszcie: ludzie kupuja to na co ich stac, to co znaja i to do
      czego sa przyzwyczajeni. Nie spodziewam sie zeby ludzie o estetyce wykuwanej w
      blokowiskach PRL-u czy pustkowiach upadlych PGR-ow nagle zaczeli odrozniac dobra
      architekture od zlej, dobra urbanistyke od zlej.

      To nie deweloperzy sa zli. Im sie na bycie zlymi pozwala. Oni robia biznes a nie
      architekture, pieniadze a nie miasto. Estetyka moze byc w Polsce poki co jedynie
      'wartoscia dodana'.

      Mam to szczescie ze nie pracuje juz w Polsce, tylko w Wielkiej Brytanii i widze
      jak inaczej moze to wszystko wygladac. Chociazby to ze forma urbanistyczna i
      zalozenia nowego osiedla sa wypracowywane wspolnie przez grupe urbanistow
      miejskich, developera i architektow zatrudnonych przez niego.
      Nikt tutaj nie buduje muru miedzy miastem a developerami, bo wsztstkie strony
      zdaja sobie sprawe ze interes jest wspolny. Lepsze osicedla to lepsze pieniadze,
      lepsza tkanka miejska, lepsze miasto.

      Mam wrazenie ze w Polsce wiele czasu uplynie zanim zostana wypracowane rownie
      owocne stosunki. Poki co inwestor jest z zalozenia podejrzany o chciwoscv i
      lapowki na wstepie, wiec musi udowadniac ze nie jest wielbladem; z drugiej
      strony inwestor pozbawiony 'wedzidla' planow i odpowiedniego egzekwowania
      uregulowan prawnych bedzie bestia ktorej nikt nie opanuje.
      A narzekanie ze developerzy sa chciwi i zli nie prowadzi do nikad, ewentualnie
      moze jedynie spowolnic i tak kulejacy rynek.

      Pozdrawiam
      Robotobibok

    • Gość: gosc portallu Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 00:49
      Niektórzy z moich znajomych wyprowadzili się na te nowe osiedla i przyznam że
      początkowo im zazdrościłem. Szczególnie przy pierwszych wizytach, gdzie wydawało
      się, że jest "o jej jak fajnie" - tam widać las, a tu obok jest łąka. Mijały
      miesiące i okazało się, że lasu już nie widać, tam gdzie była łąka zrobili inne
      osiedle, a wszystko jakoś tak śmiesznie pogrodzili, że żeby dostać się do małego
      sklepiku spożywczego który jest w odległości ok. 30m od okien(ale już za
      ogrodzeniem) trzeba dymać tak ze 300m - do najbliższej furty albo bramki
      wjazdowej z panem ochroniarzem. Nie wiem czy nie lepsze by było ogrodzenie
      kompleksu np 25 budynków - teraz jest tak, że każdy kolejny etap rozbudowy to
      zawiązywanie kolejnych wspólnot, kolejnych ogrodzeń - i jest mówię wam śmisznie.
      A i las którego już nie widać to żaden las bo nie wytrzymał odwiedzin paru
      tysięcy nowo przybyłych lokatorów, tak dbających o porządek w swoich "grodzonych
      enklawach" - zrobiło się zwykłe alpagowisko. Myślę,że każda lokalizacja ma swoje
      plusy i minusy i nie ma się co zbytnio licytować i wyliczać sobie niedogodności
      okraszonych szyderczym uśmiechem. Ja nie wyprowadziłbym się ani na stare ani na
      nowe blokowisko bo mieszkam w tzw kamienicy w Śródmieściu i musi niestety lub
      stety wystrczyć mi zwykły domofon w bramie wjazdowej na podwórko. A że
      zaparkować niełatwo, że nie ma szlabanu wjazdowego przy Marszałkowskiej i
      wyjazdowego przy E. Plater - cóż nie powieszę się, a pamiętajmy,że niezdrowo i
      tak może być tuż za szlabanem. Prawie wszyscy tkwimy w korkach czy to w Centrum
      czy na "dolotach" do "enklaw" tyle że ja nie tkwię w nich 45min rano i 60 po
      robocie - ale jak już napisałem nie licytujmy się. Akurat nie moją zasługą jest,
      że trafiła mi się w życiu taka lokalizacja tak jak i na ogół nie jest czyjąś
      winą podjęcie decyzji o wyprowadzce na osiedle które cwaniaki reklamowali
      cudacznymi wizualizacjami. Z własnych spostrzeżeń wiem że gdybym teraz stanął
      przed koniecznością wyboru nowego lokum to szukałbym czegoś na rynku wtórnym w
      już określonej rozwojowo od A do Z okolicy. Naprawdę kamienna okładzina na
      elewacji z drewnianymi wykończeniami plus palma w holu plus aluminiowa
      balustrada na balkonie to nie są rzeczy które określałyby standard życia mojego
      dnia codziennego w tym dziwacznym mieście. Smutne jest tylko to,że developerka
      robi najczęściej ludzi w bambuko. Jeszcze do niedawna myślałem/marzyłem o
      poszukaniu czegoś w rejonie miasta ciągnącym się począwszy od ul. Bartyckiej a
      skończywszy aż na Bielawie. Gdy zobaczyłem w planach lokalizację dwóch nowych
      mostów południowych, trasy Czerniakowskiej BIS, jak wykup tych krzaków i
      kapuścianej ziemi przez developerkę stał się faktem, jak ta "wieś" w mieście
      powoli znika i pomny tego jak teraz budują osiedla marzeń to niestety powietrze
      ze mnie uszło. Dobrze że nie zdecydowałem się ten krok wcześniej bo gryzłbym się
      teraz strasznie. I pomimo, że relacje cen dalej pozwalają mi "zamianę" 1:1 to
      nie wybieram się w kamienne okładziny i aluminiowe balustrady. Chociaż może nie
      oddychając atmosferą osiedla dużo tracę..????? Może
    • Gość: Aleks Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.acn.waw.pl 03.03.08, 01:17
      Nie zgodzę się z twierdzeniem, że wszystkie nowe osiedla są be a
      wszystkie stare bloki to lumpenproletariat.

      Od urodzenia mieszkam na Sadybie (okolice Limanowskiego), do
      niedawna mieszkałem z rodzicami w bloku z poczatku lat 80tych i było
      naprawdę ok. Zadbane klatki, kwiaty na tychze klatkach postawione
      przez mieszkańców, blok odnowiony ocieplony, wyremontowany itp.
      Załozyłem rodzinę i się wyprowadziłem, miałem dylemat gdzie kupić -
      czy w starym ale zadbanym bloku czy w nowym budownictwie. Wiedziałem
      tylko, że nie chce się wyprowadzać z Sadyby.

      Po wielu namysłach zdecydowaliśmy się na nowy blok, znalezlismy
      super miejsce - rog Powsinskiej i Idzikowskiego przy Fosie
      Barnardynskiej. Mieszkanie na skraju parku, w poblizu szkoly, 3
      przedszkola, sklepy, Sadyba Best Mall, kino, o zielonych terenach za
      Limanowskiego nie wspominając (boiska, korty, stoły do ping ponga),
      w pobliżu Jeziorko Czerniakowskie. To jedyny nowy blok w poblizu,
      inne nie powstana bo nie ma juz miejsca.

      Sam blok jest wykonany bez zastrzezen, mieszkanie jest ciche,
      cieple, bardzo ladne klatki schodowe, blok tez robi wrazenie.

      A teraz o roznicach między nowym a starym - mieszkanie jest 2,75 m
      wysokie, jest ochrona (co jest zaleta z nie wada) - rowery i narty
      trzymam w komorce lokatorskiej bez obawy ze ukradna (monitoring), w
      starym mieszkaniu nigdy sie na to nie zdecydowalismy (mimo, ze
      spokojnie wlamania do piwnic niestety sie zdarzaly), pod budynkiem
      mam garaz - odpada odsniezanie samochodu, zeskrobywanie lodu z szyb
      czy tez spacer na parking strzezony. Zakupy z samochodu wyladowuje
      praktycznie prosto do windy. Na klatce mam jednego sasiada.
      Faktycznie - jest dosyć anonimowo co mi akurat bardzo odpowiada, w
      starym bloku kazdy o każdym wszystko wiedzial - było to strasznie
      irytujące.

      Nie demonizujmy nowego budownictwa - że teraz to każdy deweloper
      jest zly i pazerny. Nie mowmy, że stare bloki to slumsy, bo to też
      nie jest prawda - sam mieszkalem w starym bloku, który był naprawdę
      ok.

      Osobiście lepiej mi się mieszka w nowym budownictwie, ale to kwestia
      dobrego wyboru a nie reguła. A często nowe budownictwo traktowane
      jest jak bolączka na wszystkie problemy mieszkaniowe - nowe to na
      pewno dobre. To oczywiście nie jest prawda.

      Kupując mieszkanie chcemy wybrac jak najlepiej, opinii o
      deweloperach jest mnóstwo, mozna poczytac internet, przejechać się
      do istniejących inwestycji. Dobrze wybrać naprawde nie jest tak
      bardzo trudno.

      Pozdrawiam
      • Gość: bobek Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.idzik.pl 03.03.08, 20:34
        tam kiedyś było więcej zieleni, znim wycieli, wybetonowali i
        postawili wasz blok, pasuje tam jak kwiatek do kożucha. Szkoda, że
        nie postawili jeszcze bliżej wody, bo zostało jeszcze troche miejsca
        dla kaczek, może zostało na drugi etap. Samochody stoją ciasno
        uparkowane przed wiazdem lub na parkingu sąsiedniej posesji. "Skraj
        parku" tuż przy ruchliwej, głośnej powsińskiej, ostatnio coraz
        bardziej zakorkowanej przez "rodzinę królewską" z Wilanowa.
        • Gość: Aleks Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.acn.waw.pl 04.03.08, 01:06
          "Tuż przy ruchliwej glośnej Powsińskiej" to raczej blok o nr 73 a
          nie nasz. Chyba cos Ci sie pomyliło... Ponadto nie mieszkam w
          pierwszej klatce a więc mi Powsińska w ogole NIE przeszkadza. Co
          najwyżej mam bliżej do Ed Hana niż mieszkańcy Bernardyńskiej Wody.
          Na miejscu naszego bloku byl parking strzezony a więc o jakiej
          zieleni mówisz? Samochody stoja na wewnetrznej drodze dojazdowej,
          ale nikomu to nie przeszkadza - dojazd jest swobodny.
          Aha, żeby Cię maksymalnie dobic - dałem za to mieszkanie 3800 za m2
          4 lata temu :)))

          Pozdrawiam
    • borys_waw Nowa Warszawa, nowe blokowisko 03.03.08, 01:31
      Winni są włodarze Warszawy.
      To oni chętnie szli na rękę developerom przez całe lata 90. i później nie robiąc nic aby Warszawa rozwijała się planowo np. brak planów miejscowych.
      Czy ktoś rozliczył prezydentów rządzących Warszawą w latach 90, którzy przyczynili się do największych szkód (pozwolenia budowy w lasach kabackim, bielańskim i na skarpie?

      A dlaczego nikt teraz nie interweniuje jak władze wydały zgodę na zabudowanie Żoliborza Przemysłowego wysokimi ohydnymi blokami niszczącymi Żoliborz
      Dlaczego nie żąda się cofnięcia przez władze pozwolenia na budowę, która zrujnuje Żoliborz?
      Niech Gazeta interweniuje.
    • Gość: staszek75 Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 01:57
      Robotobibok,
      podpisuję się pod tym, co napisałeś. Trudno się dziwić deweloperom,
      że próbują wycisnąć jak najwięcej metrów kwadratowych z posiadanej
      działki przy użyciu możliwie najtańszych materiałów. Trudno się
      dziwić także klientom, którzy przestraszeni galopującymi cenami
      mieszkań kupowali jeszcze niedawno cokolwiek, byle "się załapać".
      Trudno się dziwić, że dzisiejsi klienci nie myślą o estetyce czy
      funkcjach użytkowych osiedla, gdy walczą o to, by ich trzyosobowa
      rodzina mogła zamieszkać na 50 metrach kwadratowych zamiast 35-ciu.

      Jedynym WINNYM są władze miasta, które nie potrafią opanować
      sytuacji. A mogły i mogą nadal to zrobić poprzez uchwalenie
      ścisłych, nowoczesnych i funkcjonalnych planów zagospodarowania. I
      za to płacimy im pensje z naszych podatków.

      Jestem zwolennikiem jak największej swobody gospodarczej i nie
      wtrącania się państwa w życie obywateli. Jeżeli chodzi jednak o
      zabudowę miejską, wolny rynek działa tu w bardzo ograniczonym
      zakresie. Lepszy budynek nie wyprze niestety gorszego, gdy ten
      ostatni już stoi. Z osiedlami budowanymi dzisiaj będziemy musieli
      żyć przez co najmniej następne kilkadziesiąt lat. Potrzebna jest
      tutaj regulacyjna funkcja państwa.

      I oczywiście, warto apelować i do deweloperów i ich klientów, jak
      robi to autor artykułu, ale trudno spodziewać się istotnej zmiany,
      jeżeli z góry nie płynie pozytywny przykład. W zasadzie żaden
      przykład. Miasto milczy.

      S.
      • Gość: a1 Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 02:12
        Ja wolalem zamieszkac w dwupietrowej kamienicy na Starym Zoliborzu niz w nowym
        blokowisku. Nie ma ochrony, nie ma garazu podziemnego a teren wokol jest
        otwarty. Nie widze w tym zadnego problemu. Nowe blokowiska sa zazwyczaj
        przerazajace jesli chodzi o jakosc architektury i gestosc zagospodarowania
        przestrzeni. Niestety estetyka, tak jak juz ktos napisal, jest u nas "wartoscia
        dodana". Efekt jest taki, ze kolejne blokowiska powstana na Zoliborzu
        Przemyslwym. Jednak, mam nadzieje, ze jednak nie zniszcza one Zoliborza.
        Podobnie jak bezsensowny most Krasinskiego... Magistrat warszawski to banda
        nieuków i chamów. Niestety, takie odnosze wrazenie, patrzac codziennie na to miasto.
        • annathemma Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko 03.03.08, 10:25
          Most Krasińskiego to jest akurat potrzebny - zresztą im więcej
          mostów, tym lepiej.

          Drogi mieszkańcu Żoliborza, równie dobrze mieszkańcy Śródmieścia
          mogliby powiedzieć, że niepotrzebne są wiadukty przy Dworcu Gdańskim
          i przy Arkadii, żeby im ci z tego Żoliborza nie przyjeżdżali...

          • Gość: a1 Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.elartnet.pl 03.03.08, 12:01
            To troszke dyskusja na inny temat - czy ten most jest potrzebny, czy
            nie. Zgadzam sie, ze im mostow wiecej, tym lepiej. Jednak jak na
            razie wiele wskazuje na to, ze most Krasinskiego powstanie przed
            mostem polnocnym. Ma to niby byc przeprawa lokalna, ale przeczuwam
            ze skonczy sie rownie lokalnie jak na Powislu. Osobiscie, staram sie
            jak najmniej uzywac samochodu i nie jestem zwolennikiem zamieniania
            miasta w "autostrade". Sadze, ze priorytet powinna miec komunikacja
            miejska i to na nia lepiej by bylo wydac te pieniadze. Przeciwko
            mostowi jest wiele osob, od Olgierda Budrewicza po Krzysztofa
            Piesiewicza.
            Ja bym przystal na most pieszo-tramwajowy, albo taki z ktorego ruch
            drogowy bedzie mogl "wejsc" tylko na Wislostrade.

            (akurat co do wiaduktow przy arkadii i dworcu gdanskim, to tam jest
            niewiele mieszkan wokol:)
        • Gość: em_i Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 62.29.176.* 03.03.08, 10:32
          No to gratuluje - ja tez bym chcial zamieszkac na Starym Zoliborzu,
          ale mnie nie stac! Ceny mieszkan na rynku wtornym w tzw.'lepszych'
          dzielnicach sa astronomiczne, wiec pozostaje mi chyba wybor miedzy
          blokiem w mniej reprezentacyjnej dzielnicy albo blokowisko gdzies na
          peryferiach :/ Pocieszajace jest to, ze jeszcze nie musze podejmowac
          tej decyzji
    • Gość: staszek75 Gdzie są władze miasta?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 01:58
      Robotobibok,
      podpisuję się pod tym, co napisałeś. Trudno się dziwić deweloperom,
      że próbują wycisnąć jak najwięcej metrów kwadratowych z posiadanej
      działki przy użyciu możliwie najtańszych materiałów. Trudno się
      dziwić także klientom, którzy przestraszeni galopującymi cenami
      mieszkań kupowali jeszcze niedawno cokolwiek, byle "się załapać".
      Trudno się dziwić, że dzisiejsi klienci nie myślą o estetyce czy
      funkcjach użytkowych osiedla, gdy walczą o to, by ich trzyosobowa
      rodzina mogła zamieszkać na 50 metrach kwadratowych zamiast 35-ciu.

      Jedynym WINNYM są władze miasta, które nie potrafią opanować
      sytuacji. A mogły i mogą nadal to zrobić poprzez uchwalenie
      ścisłych, nowoczesnych i funkcjonalnych planów zagospodarowania. I
      za to płacimy im pensje z naszych podatków.

      Jestem zwolennikiem jak największej swobody gospodarczej i nie
      wtrącania się państwa w życie obywateli. Jeżeli chodzi jednak o
      zabudowę miejską, wolny rynek działa tu w bardzo ograniczonym
      zakresie. Lepszy budynek nie wyprze niestety gorszego, gdy ten
      ostatni już stoi. Z osiedlami budowanymi dzisiaj będziemy musieli
      żyć przez co najmniej następne kilkadziesiąt lat. Potrzebna jest
      tutaj regulacyjna funkcja państwa.

      I oczywiście, warto apelować i do deweloperów i ich klientów, jak
      robi to autor artykułu, ale trudno spodziewać się istotnej zmiany,
      jeżeli z góry nie płynie pozytywny przykład. W zasadzie żaden
      przykład. Miasto milczy.

      S.
        • kakb Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko 03.03.08, 09:30
          Wynajmujemy mieszkanie na nowym, oczywiście ogrodzonym osiedlu na
          Białołece, przeprowadzilismy się tu z róznież wynajmowanego
          mieszkania na Mokotowie. Tam miałam 5 minut spacerem do Łazienek i
          20 jazdy do pracy, za to w mieszkaniu słyszałam nieustający szum
          samochodów, nawet po wietrzeniu mieszkania utrzymywał sie tam
          zaduch, miałam też sąsiadów w bloku stanowiących pełen przekrój
          społeczny (czyli w stndardzie także menelskie imprezy o różnych
          porach doby) oraz codzienny problem ze znalezieniem dozwolonego
          miejsca do zaparkowania (oczywiscie na chodniku, bo na starych
          osiedlach parkingów brak).
          Z Białołęki jadę wprawdzie do pracy 50 minut, za to mogę bez strachu
          na klatce zostawić wózek dziecka z zakupami w środku, w schowku
          bezpiecznie stoją rowery, w piaskownicy dzieci zostawiają zabawki i
          następnego dnia je znajdują w tym samym miejscu, sąsiadów znam tylko
          ze spotkań na klatce, nie zaś z mimowolnego i niechcianego
          podsługiwania szczegółów ich życia prywatnego. Jest bezpiecznie,
          cicho i spokojnie.
    • Gość: obserwator Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.autocom.pl 03.03.08, 08:56
      akurat mialem ta okazje pracowac w biurze projektowym, ktore specjalizje sie w
      budown. mieszkaniowym...

      proces projektowy to jedna strona medalu (za kazdy wycisniety metr kw. pow.
      uzytkowej - jest KASA od dewelopera (bo on chce sprzedac ile sie da)

      projektowanie polega na zachowaniu min ilosci pow biologicznie czynnej, a
      ksztalt budynkow to nic innego niz offset od granicy terenu


      to ze zaprojektuje sie drogie elementy, z drogich materialow - jest tylko piekne
      na wizkach ktore ogladacie-
    • Gość: sowa tyle terenu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 09:21
      zastanawia mnie że miasto ma jeszcze tylko wolnego terenu (obrzeża
      są mniej zabudowane niż przedmieścia) i zamiast zdecydować się na
      konkretny akceptowalny dla ludzi styl zabudowy (np. odległość między
      blokami 2 razy większa niż ich wysokość, zakaz budowania bloków w
      kształcie podkowy, obowiązek wygospodarowania miejsca na sklepy i
      świetlice w każdym bloku), pozwala na stawianie jednego bloku przy
      drugim po horyzont
    • Gość: Maria Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.opticaldiscservice.com 03.03.08, 09:24
      Deweloperzy zabudowują każdy skrawek ziemi, przez to wokół osiedli
      brak jest miejsc zielonych, parkingów dla gości, etc. Często
      oddawane są budynki, gdzie nie ma dojścia do przystanków komunikacji
      miejskiej (trzeba brnąć w błocie, np. osiedle Derby), bo skoro prawo
      nie narzuca tekigo wymogu na deweloperów, to oni zamiast wybudować
      chodnik już ustawiają dźwigi na nową inwestycję. Kiedy zmieni się
      ustawodastwo w tym zakresie, aby ukrócić to co się dzieje na
      większości nowo powstałych osidlach?
      • Gość: kabatczyk Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: *.ups.com 03.03.08, 16:56
        dolaczam sie do fan-ow KABAT. Bezpiecznie (na nowych Kabatach),
        ladnie, blisko wspanialego lasu i Powsina, powietrze super, na moim
        osiedlu ochrona jest super - 68 kamer + 3 ochroniarzy 24h (na 300
        mieszkan), komunikacja- rewelacja (metro, sporo autobusow, mase
        sklepow, restauracji, 3 baseny w tym jeden ze slona woda-chyba
        jedyny tego typu w W-wie - slowem zyjace miasto i korzystajacy z
        urokow zycia Mieszkancy. Pozdrawiam wszystkich :-) .....ps zlosliwym
        dodam, ze nie zamierzam sprzedac mojego mieszkania i nawet mnie nie
        interesuje po ile u nas jest obecnie metr kw. :-)))))
    • Gość: peter z Pragi Szczęście IP: 83.136.224.* 03.03.08, 09:28
      Po trzech latach mieszkania w getcie za murem przeniosłem się na Szmulki na
      jedno z robotniczych, komunistycznych, budowanych przez Siwaka (pewnie nie
      wszyscy wiedzą kto to był) osiedli. Za nic nie chciałbym się znowu przeprowadzać
      do osiedla murem grodzonego.

      pozdrawiam
    • Gość: ernie Re: Nowa Warszawa, nowe blokowisko IP: 89.171.108.* 03.03.08, 09:36
      Tego co nie zniszczyli Niemcy i komuniści, niszczą developerzy ręka w rękę z
      władzami miasta. Warszawa zmienia się w getto i slums.
      W okolicach stacji metra Wilanowska J.W. Constraction buduje ohydniejsze bloki
      niż w PRL-u, Pola Wilanowskie zamieniają się w betonową pustynię, gdzie blok
      stoi na bloku, gorzej niż na Kabatach. Sami sobie budujemy piekło. I wszystko
      jest ok.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka