taak1
06.09.07, 20:35
Obserwując od kilku lat na Tarchominie nowe inwestycje mieszkaniowe można zauważyć, że nie powstają one na obszarach pozbawionych drzewostanu, których to terenów jest pod dostatkiem a powstają w rejonach gdzie rośnie np. bardo dużo szlachetnych dębów. Developerzy zachęcają do zakupu mieszkań w nowo projektowanych osiedlach mających w nazwie dęby: „Osiedle pod dębami” „Dębowy park” itp. Tylko tyle że przed rozpoczęciem budowy te piękne drzewa są wycinane. Przykładem niech będzie obszar ulic: Myśliborska, Ćmielowska, Milenijna, Światowida. Cały ten teren docelowo przeznaczony jest pod budownictwo wielorodzinne. Nie wiem czy wszystkie działki sprzedane są już developerom, ale od dawna można zaobserwować stopniowe ubywanie drzew w tym obszarze. Np. przy Ceramicznej pomiędzy „Dębowym Parkiem” a Milenijną 41 jest ładny (jeszcze) kawałek drzewostanu w większości są to dęby. W tym miejscu będzie kilkunastopiętrowy wieżowiec a po zieleni pozostanie jedynie wspomnienie. Po zakończeniu wszystkich inwestycji pozostanie jedynie betonowa dżungla a dęby będą jedynie w nazwach ogrodzonych osiedli. Dziwna to polityka UD Białołęka zmierzająca do ograniczania obszarów z drzewostanem. Inne dzielnice walczą o każdy kawałek zieleni a tu …..
Ludzie kupują mieszkania w peryferyjnych dzielnicach właśnie dlatego, że jest tam mniej spalin a pomiędzy blokami jest min. dużo zagospodarowanej zieleni. Nowi mieszkańcy Tarchomina chyba jeszcze nie mają świadomości, że za kilka lat będą musieli jechać do centrum Warszawy lub poza miasto, aby zobaczyć drzewo.