anulka.1
29.05.07, 13:29
Witam,
Mieszkam niedaleko Grójeckiej i wczoraj miałam przygodę jak z PRLu.
Jadąc z mężem do pracy wzieliśmy z domu worek ze śmieciami a że nam
przypisany kosz jest już dalej niż parking to wsiedliśmy w samochód i
zatrzymaliśmy się pod koszem żeby nasze śmieci wyrzucić. A tam stoi pani i
pan.
Pani wydarła się na mojego męża że ma tych śmieci tu nie wyrzucać, bo sobie
przyjechaliśmy i jej tu wyrzucamy.
Mąż zaproponował zatem spokojnie że pokaże swój dowód osobisty ( miejsce
zameldowania). Ale pani nie chciała tego słuchać tylko kazała stojącemy obok
panu aby ten niepozwolił wyrzucić tych śmieci.
Potem powiedziała że tych śmieci to jest " za dużo" ( taki zwykły niebieski
worek) więc mój mąż mówi" mamy małe dziecko: dużo pieluch itp. A pani na to:
to tak długo Pan trzyma te pieluchy w domu?....
Mój mąż zaproponował zatem że może pokaże co jest w worku ale pani wściekła i
podkrzykująca uciekła sobie.
Tak więc płacąc w czynszu za śmieci ( za trzy osoby) i tak czujemy się
intruzami.
PS Pomijam fakt że ostatnio inny zsyp został zamknięty na klucz i
tylko "należący" do niego mieszkańcy go mają - i to jest fair.
A ten nasz zsyp niedość że zamykany jest na tzw skobelek to jeszcze często
można w nim spotkać ( bynajmniej nie bezdomnych) a pijaczków
albo.......................... nawiedzone mieszkanki.