Dodaj do ulubionych

gospodarka

IP: *.knology.net 17.02.01, 04:06
Codziennie sledze wiadomosci z Polski, szegolnie o gospodarce.
Jeszczem zazenowany tym, ze Polska sie nie rozwija gospodarczo.Szadze ze sa trzy przyczyny ku temu: 1. bezgraniczna glupota ludzi odpowiedzialnych za gospodarke, 2. wysokie stopy procentowe, dzieki powyzszemu, 3.monopol w telekomunikacji, dzieki pierwszemu.
Niestety ludzie odpowiedzialni za gospodarke nie ponosza zadnej konsekwencji swojej glupoty.
Piotr
Alabama, USA
Obserwuj wątek
    • Gość: bo Re: gospodarka IP: *.walbrzych.ppp.tpnet.pl 17.02.01, 10:28
      Przyczyny rzeczywiście są trzy ale ja widzę je zupełnie inaczej
      1/Jurek B.
      2/kretynizm z debilizmem
      3/prywata z nepotyzmem
      wspólnym mianownikiem są elity badź przy władzy bądź do władzy.
      Pozdrowienia wyjeżdżam do Takibów ze względu na ich bardziej rozwiniętą demokrację jak i gospodarkę :))))
    • Gość: JEHUDA Re: gospodarka IP: *.public.svc.webtv.net 18.02.01, 16:27
      GOSPODARKA POLSKI NIE JEST ZA DOBRA.KOLEGA MUSIAL ZAMKNAC STOISKO NA BAZARKU BO SPADL POPYT NA TOWARY
      • Gość: Darek Re: gospodarka IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.01, 10:21
        Gospodarka krajowa pada a my chcemy do UNI chyba z kosami lub cepami bo to ekologicznie???
        • Gość: malcik Re: gospodarka IP: *.lubartow.sdi.tpnet.pl 12.04.01, 11:11
          Jestem zarzenowany obłudą Krzaklewskiego i jego kolesi związkowców to oni
          hamujac reformę podatków(tak jak chciał tego wcześniej Balcerowicz)
          przyczyniają się pośrednio do wzrostu już niedługo "hiszpańskiego" bezrobocia.
          • Gość: Janusz Re: gospodarka IP: *.komputer-serwis.com.pl 01.05.01, 09:08
            Gość portalu: malcik napisał(a):

            &#62 Jestem zarzenowany obłudą Krzaklewskiego i jego kolesi
            związkowców to oni
            &#62 hamujac reformę podatków(tak jak chciał tego wcześniej
            Balcerowicz)
            &#62 przyczyniają się pośrednio do wzrostu już
            niedługo "hiszpańskiego" bezrobocia.
            A ja jestem zarzenowany twoim debilizmem jak i cynizmem
            millera. jak widzę należysz do tej większości
            społeczeństwa, które dają sie zmanipulować przez
            telewizję.

    • Gość: Stefan Re: Import zbóż. IP: 213.76.217.* 19.02.01, 10:31
      Agencja Rynku Rolnego nie spełnia właściwie swoich zadań. To ona powinna skpować nadwyżki zbóż krajowych aby je sprzedawać w latach niedoboru.Ludzie przecież na to wpadł już Dyzma.Dlaczego mamy wspierać zagraniczne rolnictwo i pogarszać swój bilans handlowy.
    • Gość: Jacek Re: gospodarka IP: 212.160.65.* 05.03.01, 21:48
      Istota zagadnienia sprowadza się , moim zdaniem, do
      jednego:
      NIE PŁACENIA ZA ROZUM. Polska to taki dziwny kraj,
      gdzie , rozumni/wykształceni ludzie NIE tworzą
      ROZUMNEJ rzeczywistości. Czemu ? Ano temu. Nie płaci
      się im za to - i tyle. Rozum nie ma ceny, to rozumu
      nie ma. Uproszczenie , czyż nie ? Oczywiście.
      Tu nie ma żadnego kapitalizmu - dalej system
      nakazowo - rozdzielczy , tym silniejszy, im bardziej
      zaczyna brakować pieniędzy. Na czym zarabia dziś
      świat ? Na rozumie wyłącznie . A my ? W przeciwną
      stronę, niestety . Długo się tak da ?
      Coś mi się zdaje , że rewolucja LUDU PRACUJĄCEGO
      tuż , tuż... :(((



    • Gość: x Re: gospodarka IP: *.radio.com.pl 13.03.01, 04:05
      1. Gospodarka jednak sie rozwija, w dalszym ciagu mamy jedno z lepszych miejsc w Europie w
      PKB na mieszkanca.
      2. W Japonii stopy sa ponizej 1%, a przyrost PKB na mieszkanca maja zerowy lub nawet ujemny (od
      kilku lat). Od manipulowania przy stopach pieniedzy nie przybywa, niestety!
      Pozdrawiam!
      • Gość: nemo Re: gospodarka IP: *.kielce.ppp.tpnet.pl 14.03.01, 01:53
        Gość portalu: x napisał(a):

        &#62 1. Gospodarka jednak sie rozwija, w dalszym ciagu mamy
        jedno z lepszych miejsc
        &#62 w Europie w
        &#62 PKB na mieszkanca.
        Oczywiście że się rozwija - widać to po bilansie wymiany
        towarowej z zagranicą - minus kilka miliardów dolarów
        rocznie.Może i słusznie niech się martwią ci co nam
        pożyczają.

        • Gość: x Do Nemo IP: *.radio.com.pl 17.03.01, 04:08
          A jednak od dluzszego czasu eksport rosnie szybciej niz import. Jesli w zwiazku z tym uwazasz, ze
          sprawy ida w niewlasciwym kierunku, to podaj dlaczego.
          • Gość: nemo Re: Do X IP: *.kielce.ppp.tpnet.pl 17.03.01, 21:50
            Masz rację ostatnio eksport rośnie szybciej niż import i gdyby deficyt obrotów
            był niższy w ciągu paru lat moglibyśmy osiągnąć dodatnie saldo , ale przy tak
            wysokim deficycie i takim tempie wzrostu eksportu możemy to osiągnąć za naście
            lat.Szybciej dopadnie nas tzw " kryzys walutowy" , który notabene może nam
            pomóc rozwiązać ten problem.
            • Gość: molder nie jest az tak zle IP: *.sympatico.ca 20.03.01, 00:37
              po co sie tym martwic
              http://www.brillig.com/debt_clock/
            • Gość: x Re: Do Nemo IP: *.radio.com.pl 21.03.01, 02:59
              Kryzys walutowy nie musi nas dopasc, chyba, ze Balcerowicz sie ugnie pod presja naprawiaczy
              gospodarki i obnizy stopy o 5 albo wiecej %. Pewnie, ze bilans handlowy sie wtedy poprawi, ale
              bardziej wskutek spadku importu, niz wzrostu eksportu. Tyle, ze wtedy wszyscy ci, ktorzy dzis zadaja
              obnizki stop, beda chcieli powiesic Balcerowicza za to, ze benzyna bedzie po 5PLN i ze drogi import
              niszczy gospodarke. O inflacji przez grzecznosc nie wspomne, o problemach firm, ktore pozaciagaly
              pozyczki w USD lub EUR (bo zlotowkowe byly za drogie) - tez.
              Swoja droga wczoraj w TV ogladalem paru ekspertow, ktorzy radzili Balcerowiczowi pojscie w slady
              Greenspana. Po kilku godzinach przyszla wiadomosc: Greenspan obnizyl stopy. O 0,5%!
        • Gość: q Re: gospodarka IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 07.04.01, 03:34
          Za czasow komunizmu/socjalizmu, Ameryka Polnocna, Wielka Brytania, Niemcy Zachodnie, Francja i t.d.
          byli przyjaciolmi Polski i Polakow. Chodzilo o uwolnienie sie od Rosjan. Teraz jestesmy wolni od Rosji
          (moze...), ale zaczynamy byc coraz bardziej zalezni od Niemiec, Holandii, Anglii, Francji, Wloch, Stanow
          Zjednoczonych i innych. Te kraje nas nie okupuja jak Rosjanie, ale caly czas trzymaja ciezka reke nad
          naszym krajem, nad naszym dobrobytem, nad nasza przyszloscia. Wejdz do jakiegokolwiek duzego
          sklepu w Polsce albo wiekszego zbioru sklepow. Co sie sprzedaje: buty z Wloch, garnitury z Francji albo z
          Angli, sery z Holandii, wszystko obce, a polskich wyrobow prawie ze nie widac. Samochody na drogach (a
          jest ich coraz wiecej) z Niemiec, Szwecji, Wloch, kilka skladanych w Polsce. W miedzy czasie bezrobocie
          sie pogarsza, ponad 40% w polnocnej czesci Polski, to samo we wschodniej czesci Polski, na poludniu i
          poludniowy zachod od 10 do 14%. Ziemie stoja odlogiem a my sprowadzamy zboze i inne wyroby rolne
          od subsydiowanych/dotowanych obcych gospodarzy. Powinnismy sie wstydzic, jak my samych siebie
          zniewazamy! Ja jestem teraz na pensji, ale kilka lat temu ja budowalem fabryki w Korei Poludniowej.
          Przez dwa lata pobytu w tym kraju widzialem tylko jeden amerykanski samochod nalezacy do ambasady
          amerykanskiej. Ani jednego samochodu japonskiego, czy niemieckiego. A ulice w Seulu byly zapchane
          samochodami, wszystkie koreanskie. W sklepach wszystkie wyroby koreanskie. Zeby kupic japonska
          televizje trzeba bylo zaplacic wartosc i 150% podatku. Za amerykanski samochod zadali prawie podwojna
          cene i 250% podatku. Ale wyroby z fabryk amerykanskich w Korei kosztowaly normalnie, bez importowych
          podatkow. Czy nie jest czas zeby Polska wzorowala sie na takich krajach jak Korea, Japonia, Brazylia,
          Indochiny, Taiwan a nie na Stanach Zjednoczonych, czy Anglii, albo Holandii, Niemiec, Wloch. Zdajmy
          sobie z tego sprawe ze my jestesmy rynkiem zbytu dla Niemiec, Holandi, Wloch, Wielkiej Brytanii, USA i
          innch krajow. Czas zamknac granicy polskie. Powiedziec przedsiebiorstwom tych krajow: My chcemy
          wasze wyroby ale my chcemy wyrabiac je tu w naszym kraju, w Polsce, tak jak inne kraje to robia.
          Japonczycy maja fabryki w Stanach Zjednoczonych, Niemcy maja fabriki w USA. Dla czego nie w Polsce.
          Amerykanie maje fabryki we Wloszech, w Niemczech, w Angli w Hiszpanii i winnych krajach Europy,
          dlaczego nie w Polsce? Ktos powie sa koncerny obcokrajowe w Polsce, a ja mu "odpowiem", jak duze?).
          Ja nie jestem ekonomista. Ale wiem ze w kraju , jakimkolwiek, byt sie polepsza gdy ludzie kupuja. Im
          wiecej kupuja tym bardziej byt sie polepsza. Jak sie byt w Polsce moze polepszyc kiedy w jednej polowie
          polski bezrobocie jest okolo 50% oficjalnie, a w innych czesciach kraju od 10% do 20%. Za co ci ludzie
          moga kupowac? Skad wezma pieniadze, kiedy nic nie zarabiaja? Skad te pieniadze przychodza do VAT'u
          ZUS'u i t.d. Zamiast jezdzic do Nowego Jorku i podlizywac sie Zydom na koszt rzadu polskiego (czli z
          podatkow ciezko pracujacych Polakow), Jedzcie na Koree, do Brazylii, Chin, Indochin, Indii. Nauczcie sie
          od nich jak traktowac tak zwanych "dobodziei" co nas uwolnili od Rosji a teraz nas uwalniaja z naszego
          ciezko zapracowanego mienia...

          &#62 Gość portalu: x napisał(a):
          &#62
          &#62 &#62 1. Gospodarka jednak sie rozwija, w dalszym ciagu mamy
          &#62 jedno z lepszych miejsc
          &#62 &#62 w Europie w
          &#62 &#62 PKB na mieszkanca.
          &#62 Oczywiście że się rozwija - widać to po bilansie wymiany
          &#62 towarowej z zagranicą - minus kilka miliardów dolarów
          &#62 rocznie.Może i słusznie niech się martwią ci co nam
          &#62 p
          • Gość: Zbigniew Re: gospodarka IP: *.krakow.ppp.tpnet.pl 11.04.01, 14:16
            &#62Czas zamknac granicy polskie. Powiedziec
            &#62przedsiebiorstwom tych krajow: My chcemy
            &#62wasze wyroby ale my chcemy wyrabiac je tu w naszym
            &#62kraju, w Polsce, tak jak inne kraje to robia.

            Tak wskazywana przez Ciebie Korea czy Japonia jest
            ostatnio w dość dużym kryzysie.A kraje o otwartych
            gospodarkach ( Singapur , Tajwan , Estonia , Irlandia )
            rozwijają się szybko.
            Metodę którą proponujesz ( spolszczenie wyrobów celem
            obniżenia podatków importowych ) przetestowały Indie.
            Czytałem artykuł na temat modeli Toyoty HIACE
            produkowanych w Indiach.Aby osiągnąć ponad 50% udziału
            indyjskich części w samochodzie wiele z nich było robione
            w małych fabryczkach ręcznie zamiast na
            zautomatyzowanych liniach.Ceny wysokie a jakość kiepska.
            Ani tego nie mogli wyeksportować , a kto mógł to unikał
            kupowania czegoś takiego. Zresztą i u nas pan Zasada
            robił podobnie z Mercedesami VITO.
            Wydaje mi się , że to droga do nikąd.

            • Gość: q Re: gospodarka IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 23.04.01, 05:28
              Ja w Korei budowalem fabryki amerykanskie. Kiedy przyjechalem pierwszy raz do tego kraju to ludzie
              pracowali 12 godzin, 6 1/2 dni w tygodniu. Po dwoch latach po uoruchomieniu "naszych" fabryk
              Koreanczycy pracowali 8 i pol godzin na dzien, piec i pol dnia w tygodniu. W tym samym czasie
              wynagrodzenie poszlo w gore 40% wyzej. A ceny ... zalezalo od konkurencji.To bylo w 90/91 rok. Nasze
              przedsiebiorstwo wyszlo z Korei po 5-ciu latach. Przeniesli sie tam gdzie robocizna byla tania.
              Koreanczycy sie ucza. Japonia ma nadzwyczajny poped do oszczedzania, bardzo malo checi do
              kupowania. Polegali i dalej polegaja na export. Ale inne kraje zmuszaja ich do budowania fabryk
              japonskich w ich krajach. Wiekszosc samochodow japonskich w Stanach Zjednoczonych sa skladane w
              Stanach Zjednoczonych. Telewizje, Radia, i inne artykuly elektroniczne japonskie sa wyrabiane w
              Chinach i t.d. Nic nie stoi na miejscu. Teraz konkurencja jest swiatowa. Ja uwazam ze polski robotnik,
              fachowca, uczony i inni pracownicy sa tak samo dobrze kwalifikowani jak ci w innych krajow Europy czy
              Ameryki albo Azji. Jest brak inicjatywy ze strony Polski tak rzadu jak i narodu (bo ludzie moga bojkotowac
              nielegalne &#60nie legalne bo dotowane&#62 wyroby z innych krajow). A rzad powinien zamknac granice do
              importow tak jak to robi caly swiat, a najbardziej Japonia, Korea, Chiny, Ameryka. Te wszystkie wielkie
              sklepy,( w Krakowie pamietam HIT) i inne, ktore sa wlasnoscie przedsiebiorstw obcych krajow ktore nie
              placa ani grosza podatku, powinne byc calkowicie bojkotowane przez wszystkich w Polsce. Tu jest powod
              polskiego bezrobocia. Holendrzy, Wlosi i Niemcy i inni pchaja do nas to co wyrabiaja, a my pozyczamy
              pienadze od nich i im placimy za te artykuly co MY sami powinnismy wyrabiac. Rzad powinien sie
              postawic tym co do Polski masowo exportuja. Zamknac granice i postawic Polske na rowni z nimi. Ja
              czytam w polskich gazetach i widze na ekranie w telewizorze, "wejdzmy w Unie
              Eurpejska, pojedziemy do Niemiec zarobimy pieniadze, bezrobocie sie skonczy i wszystko bedzie dobrze.
              To jest strasznie nie logiczne i destruktywne myslenie. Dlaczego pracowac tam? Dlaczego nie przywiezc/
              sprowadzic ta prace do Polski? Ja wierze w chciwosc ludzi, wszystkich ludzi, w calym swiecie. Polska
              jako rynek zbytu dla krajow unii europejsliej jest bardziej wazna niz te artykuly wyrabiane w Unii a
              sprzedawane w Polsce sa dla Polakow. To wszystko w jednym dniu nie zmieni sie. Ale pomalu,
              wszystko mozna dokonac. Te tak zw. "sweat shops" o ktorych pan piszesz dalej istnieja i w Indiach,
              Indochinach, w Korei, Chinach. Reczna robota jest zawsze lepsza od automatycznych wyrobow, przyklad:
              Rolls Roice w Anglii. W Indiach czy w innym kraju reczna robota nie jest problemem, kontrol wykonczenia
              kazdej czesci i calosci wyrobu jest problemem. Dyscyplina i organizacja pracy. Trzeba wiedziec co robic i
              jak robic.
              Tania robocizna nic nie da, jesli robotnik nie ma pojecia co on czy ona robi. Nastepnie, ja nie proponuje
              spolszczenie wyrobow. Oni moga miec swojich dyrektorow, finansistow, a z poczatku ich i naszychych
              fachowcow. Ale kiedy my sie nauczymy jak kontrolowac jakosc, produkcje, koszta... wy idzcie do swojego
              kraju. Maszyny automatyczne kosztuja miliony euro czy dolarow. Trzeba miec masywny rynek zbytu. Bo
              automaty jak stoja bez uzytku to bardz drogo kosztuja. Najpierw nauczmy sie skladac recznie i tanio.
              Potem dojdziemy do automatow.



              Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

              &#62 &#62Czas zamknac granicy polskie. Powiedziec
              &#62 &#62przedsiebiorstwom tych krajow: My chcemy
              &#62 &#62wasze wyroby ale my chcemy wyrabiac je tu w naszym
              &#62 &#62kraju,
    • Gość: Mike Re: gospodarka IP: unknown, 194.64.220.* 21.03.01, 11:25
      Gość portalu: Piotr napisał(a):

      &#62 Codziennie sledze wiadomosci z Polski, szegolnie o gospodarce.
      &#62 Jeszczem zazenowany tym, ze Polska sie nie rozwija gospodarczo.Szadze ze sa trz
      &#62 y przyczyny ku temu: 1. bezgraniczna glupota ludzi odpowiedzialnych za gospodar
      &#62 ke, 2. wysokie stopy procentowe, dzieki powyzszemu, 3.monopol w telekomunikacji
      &#62 , dzieki pierwszemu.
      &#62 Niestety ludzie odpowiedzialni za gospodarke nie ponosza zadnej konsekwencji sw
      &#62 ojej glupoty.
      &#62 Piotr
      &#62 Alabama, USA

      Polska sie rozwija i to szybciej niz USA.
      1)im mniej ludzi bedzie odpowiedzialnych za gospodarke - tym lepiej.
      2)w Polsce jest cos co sie nazywa wysoka infacja i dlatego stopy sa jakie sa
      3)nie podoba mi sie monopol ale gdyby otworzyc rynek calkowicie to giganci by
      zmietli TP SA, niech sie odrobine wzmocni (zostalo jej na to 21 miesiecy)

      W RFN wzrost PKB o 2 % to sukces, a w Polsce 4 % to juz tragedia. Inna rzecz ze
      mozna by miec i 8 % (o tempie Irlandzkim nie wspominam).

      • Gość: nemo Re: gospodarka IP: *.kielce.ppp.tpnet.pl 24.03.01, 00:15
        do X
        Ja nie twierdze ,że dewaluacja pieniądza jest dobra dla gospodarki , wręcz
        przeciwnie .Dlatego stwierdzam ,że mimo wzrostu gospodarczego , nasza
        gospodarka jest chora gdyż każdy kraj z takim deficytem wcześniej czy pózniej
        zbankrutuje.Póki co mamy jeszcze trochę majątku na sprzedaż , ale gdy to się
        skończy nie będzie czym pokryc tego deficytu , a sąsiedzi mogą odmówić pożyczek.
        • Gość: x Do Nemo IP: *.radio.com.pl 25.03.01, 04:02
          Milo mi, ze na tym Forum znalazl sie ktos, z kim mozna rzeczowo podyskutowac.
          Oczywiscie, ze nasza gospodarka jest w jakis sposob chora, jednak w okresie transformacji zdrowa
          byc nie moze. Powinna jednak do zdrowia dazyc.
          Deficyt handlowy (obrotow biezacych) powinien byc rzecz jasna minimalizowany. Jednak bankructwa z
          tego powodu az tak bardzo bym sie nie obawial, jesli zadbamy o tendencje spadkowa. Jest on
          rownowazony nie tyle sprzedaza majatku, ile inwestycjami zagranicznymi. Rezerwy walutowe
          NBP grubo przekraczaja 20 mld dol. i wcale nie topnieja w oczach. Sprzedaza majatku pokrywa sie
          raczej czesc deficytu budzetowego i to raczej w tym deficycie upatrywalbym wieksze zagrozenie. Ten
          deficyt jest "hodowany" juz od dziesiecioleci, stad bardzo wysokie (i nadal rosnace) zadluzenie
          budzetu.
          A tak na marginesie: Ostatnio tow. Miller stwierdzil, ze dochody z prywatyzacji powinny isc na rozwoj
          gospodarczy, a nie na latanie dziur budzetowych. Swiete slowa! Zapomnial tylko dodac, ze te dziury
          budzetowe to nic innego, jak wydatki na bezpieczenstwo, sluzbe zdrowia, walke z bezrobociem,
          wszelkiego rodzaju zasilki itp.
          Pzdr
          • Gość: nemo Re: Do X IP: *.kielce.ppp.tpnet.pl 27.03.01, 14:36
            Nie mam pojęcią ile twardej waluty wpływa do Polski ze sprzedaży majątku ,a ile
            z inwestycji zagranicznych, oby jak najwięcej z inwestycji.Po nitce do kłębka
            doszliśmy do sedna dyskusji o gospodarce tzn.do tego ,że deficyt budżetowy
            pokrywany jest ze sprzedaży majątku i jak to nazwałes jest "hodowany" od
            początku transformacji.Ten najwazniejszy problem jest niezauważalny przez
            znaczną część polityków .Nie chcę jednak by nasza dyskusja przerodziła sie w
            dyskusję polityczną , choć tak do końca nie da sie dyskutować o gospodarce bez
            polityki gdyż to politycy tworzą podwaliny gospodarki.Przytoczyłes pogląd
            Milera. Zgadzam się ztym tylko czemu tak późno.To należało czynić od początku
            transformacji . Pieniądze z prywatyzacji winny byc skierowane na szeroko
            rozumiany rozwój i modernizację gospodarki.Co wtedy z budzetem ? Ciąc wydatki
            ,czy zwiekszać dochody ? Myślę ,że nad tym powinna się toczyć w Polsce dyskusja
            i tu jest pole dopopisu zarówno dla ekonomistów jak i polityków, tych
            ostatnichmoze mniejsze.
            • Gość: x Do: Nemo IP: 195.117.50.* 29.03.01, 05:23
              Poglad Millera przytoczylem po to, zeby uswiadomic jego ewentualnym wyborcom, ze przeznaczenie
              dochodow z prywatyzacji nie na latanie dziur w budzecie ale na rozwoj = obetne wam inne wydatki, w
              tym socjalne. Moglby od razu powiedziec to, co jest po prawej stronie rownania, ale to dla jego
              wyborcow znacznie gorzej brzmi. Chodzi o to, ze ludzie na ogol nie rozumieja, ze jak sie chce
              szybszego rozwoju, to trzeba mniej konsumowac i odwrotnie. Miller udaje, ze mozna rownoczesnie
              zjesc jablko i miec jablko. Trzeba postawic sprawe uczciwie i niech obywatele sie zdecyduja, na ile sa
              gotowi zacisnac pasa w imie rozwoju, a jesli wola konsumowac, to niech beda swiadomi, ze rozwoju
              nie bedzie.
              Deficyt budzetowy jest "hodowany" nie tyle od poczatku transformacji, ile od poczatku lat 70-tych.
              Gierek najpierw kazal wydrukowac 20 miliardow owczesnych zlotych (czy ktos pamieta slynne haslo:
              "Szukamy 20 miliardow"? Ta akcja miala znalezc pokrycie dla wydrukowanych pieniedzy, aby nie
              ruszyla z kopyta inflacja), potem pokrywal ten deficyt kredytami zagranicznymi, za ktore trzeba teraz i
              bedzie trzeba jeszcze wiele lat placic. Obsluga tego dlugu powieksza dzisiejszy deficyt budzetowy.
              Dzis deficyt pokrywany jest m.in. ze sprzedazy majatku, ale nie tylko; znaczna czesc to pozyczki od
              ludnosci (obligacje) i firm (bony skarbowe). Te pieniadze trzeba bedzie zwrocic, z odsetkami
              oczywiscie.
              Deficyt handlowy jest obecnie w okolicach 6% PKB i powoli spada. Deficyt budzetowy bedzie zapewne
              ok. 2% PKB, co moze nie byloby wielkim problemem, gdyby sie zdarzylo tylko raz i gdyby nie
              zadluzenie budzetu (ponad 40% PKB). Obsluga tego zadluzenia (raty, odsetki i koszty
              administracyjne) obok pieniedzy dla ZUS-u to dwie najwieksze pozycje w wydatkach budzetowych. Nie
              sa to niestety wydatki na rozwoj, a przy tym sa "sztywne", tzn. nie sposob ich obciac. Czasem sie
              slyszy, ile to % budzetu idzie w "lepszych" krajach na rolnictwo, nauke, zdrowie, kulture i pare innych
              rownie szlachetnych celow. Tyle, ze w zadnym z tych krajow nie wydaje sie tyle % budzetu na obsluge
              zadluzenia. Gdybysmy na tamte dziedziny wydawali tyle samo, musielibysmy pewnie miec 150%
              budzetu do dyspozycji. A tu - pech, ile by nie bylo, co roku jest rowno 100%.
              Pieniadze ze sprzedazy majatku przeznaczone sa glownie na finansowanie reformy emerytalnej.
              Teoretycznie, bo one i tak ida do wspolnego worka pt. budzet, gdzie nie sposob okreslic, czyje
              pieniadze do kogo trafiaja.
              Zwracam uwage na jeden drobiazg, o ktorym malo kto pamieta - deficyt mierzy sie w %PKB, a nie w
              % wartosci budzetu. A budzet (wplywy) to ok. 1/4 PKB. Jak porownac wydatki budzetowe z wplywami,
              to ten deficyt jest rzecz jasna proporcjonalnie wiekszy.
              Pzdr:)
              • Gość: nemo Re: Do: X IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.01, 22:22
                Wykład jest niezły i powinien być skierowany raczej do naszych
                parlamentarzystów i to na poczatku każdej kadencji.Przytoczyłeś pogląd L.Milera
                , jako mało realny i kłamliwy.Polityka jak wiesz polega na tym , by
                niepopularne choć konieczne decyzje zakomunikować społeczeństwu w ten sposób,
                by je zaakceptowało.Nie mam pojęcia jakie są twoje poglądy i preferencje
                polityczne , ale moge przytoczyć pomysły innych polityków,które nie maja
                absolutnie racjonalnego uzasadnienia . Pan L.Balcerowicz i UW w swoich
                deklaracjach podkreslaja , ze sa partią odpowiedzialną za państwo i
                gospodarkę.Ich postawa przy uchwalaniu budzetu na rok bieżący była taka , że
                nie poprą budzetu , gdy planowany deficyt będzie zbyt wysoki.Słusznie , tylko
                czemu w poprzednich latach tak mocno lansowali tezę o obniżce podatku od osób
                fizycznych nie bacząc na deficyt budzetowy i ograniczanie konsumpcji? Przecież
                tylko znikoma część środków z tego tytułu została przeznaczona na rozwój , a
                znaczna część została przeznaczona na konsumpcję , zwiekszając pośrednio
                inflację.Czy taka decyzja jest racjonalna? Nie , chodziło o to by pokazać
                społeczeństwu ,że SLD jest przeciwne ,czytaj wredne , gdyz co innego mowi , a
                co innego czyni i nie chce ulżyc doli społeczeństwa.Należy też wspomnieć o
                czterech reformach tak eksponowanych jako ogromny sukces koalicji
                rządzącej.Przecież kazda z nich charakteryzuje się tym , ze z tej samej puli
                pieniędzy należy dodatkowo utrzymać kilkadziesiąt tysięcy urzędników . Chyba ,
                że jest to metoda tworzenia nowych miejsc pracy.Ba , niektórzy politycy z
                prawej strony doszli do wniosku , że jeszcze lepiej by było , gdyby do systemu
                ochrony zdrowia wprowadzić dodatkowych kilka tysięcy urzedników w postaci
                Prywatnych Kas Chorych.Wtedy te kasy rzeczywiście byłyby chore nieuleczalnie.
                Łącze pozdrowienia.
                • Gość: x Do: Nemo IP: 195.117.50.* 06.04.01, 06:39
                  Witam. Przytoczylem L. Millera nie dlatego, zebym sie z nim nie zgadzal co do potrzeby skierowania srodkow z
                  prywatyzacji na rozwoj. Uwazam jednak, ze powinno sie spoleczenstwu uczciwie powiedziec, jakie sa "zady i
                  walety" takiego rozwiazania. Taki sposob przedstawiania sprawy ludziom, jaki zaprezentowal Miller, powoduje,
                  ze faktycznie moze spoleczenstwo to zaakceptuje, ale gdy po jakims czasie zobaczy koszty, o ktorych go nie
                  poinformowano, znow poczuje sie oszukane i nastepnym razem zaglosuje na kogos innego.
                  Co do L. Balcerowicza i obnizki podatkow, to sprawa jest chyba bardziej skomplikowana, niz to przedstawiles.
                  Czy pamietasz bardzo powszechne niegdys mniemanie, ze recepta na kiepskie zyski ze sprzedazy towarow
                  jest podnoszenie cen? Dzis wielu (no, moze z wyjatkiem PSL) rozumie, ze podniesienie cen powoduje glownie
                  spadek sprzedazy, a laczny zysk jest czesto mniejszy, niz przed podwyzka. Podobne rozumowanie dotyczy
                  rowniez podatkow. Sprawdzal to np. R. Reagan w USA. U nas jednak chyba nie sposob tego wprowadzic, bo
                  nawet w Sejmie nie wierza, ze to moze przyniesc pozadany skutek. Efekt jest pewniejszy przy podatku od firm
                  (CIT), mniej pewny przy PIT. Tyle, ze spora czesc malych firm jest rozliczana przez PIT wlasnie! Do tego dochodzi
                  nie do konca uzasadnione przekonanie, ze dochody osobiste musza byc koniecznie przejedzone lub przepite. Tak
                  bylo w PRL, bo malo kto otwieral sklep czy kupowal autobus. Dzis srodki te moga byc przeciez zaoszczedzone
                  lub zainwestowane - w akcje, nieruchomosci, w otwieranie dzialalnosci gospodarczej. Sklonnosc do
                  inwestowania i oszczedzania jest wieksza dla osob o wyzszych niz srednie dochodach. To, czy dodatkowe
                  srodki zostana przejedzone czy zainwestowane, zalezy od wolnego wyboru posiadaczy tej gotowki. Otwarte
                  pozostaje pytanie, jak sklonic ludzi do oszczedzania i inwestowania. Ale nawet jesli ci bogatsi zechca cos
                  skonsumowac, to w sporej czesci beda to towary "akcyzowe", a wiec zaplaca podatek w innym miejscu.
                  Przy okazji - jesli rosnie bezrobocie, to znaczy, ze coraz wiecej ludzi nie zarabia, a wiec nie placi podatku od
                  dochodow osobistych, bo tych dochodow nie ma, na czym traci budzet. Jak nie zarabiaja, to rowniez nie kupuja,
                  a wiec spadaja wplywy z VAT-u. Dlatego rzad powinien byc bardzo zainteresowany, aby bezrobocie
                  ograniczac. Zmniejszanie bezrobocia jest o wiele lepszym sposobem na przyspieszenie obiegu pieniedzy w
                  gospodarce, niz np. obnizanie stop %, bo nowo zatrudnione osoby przynajmniej cos produkuja (czytaj: rosnie
                  PKB).
                  A na zakonczenie spraw podatkowych - drobna uwaga. Otoz praca jest takze towarem, w Polsce jest
                  opodatkowana szczegolnie wysoko. Skladki na ZUS tez sa swego rodzaju podatkiem, bowiem placi sie
                  przymusowo. Jak to podliczyc razem, to opodatkowanie pracy jest wyzsze niz najbardziej "akcyzowe" towary:
                  alkohol, papierosy, benzyna. To zniecheca do zatrudniania pracownikow, bo koszty duze, a dla pracownika efekt
                  mizerny. I dla mnie to wlasnie jest powodem, dla ktorego inicjatywy na rzecz obnizenia PIT uwazam za godne
                  poparcia.
                  Co do reform, to w zasadzie sklonny jestem sie zgodzic, ze sa schrzanione, przynajmniej jesli chodzi o sposob
                  ich wdrazania. Najgorsza jest reforma zdrowia, gdzie pieniadz mial isc za pacjentem, a nie idzie. Ale nie jestesmy
                  w stanie sprawdzic, co staloby sie, gdyby tych reform nie rozpoczeto i czy przypadkiem nie byloby jeszcze
                  gorzej. A rzady PSLD trudno krytykowac za zle reformy, bo nie zrobily zadnej. Nie mam tez podstaw, aby
                  krytykowac prywatne kasy chorych, bo nie istnieja. Za to te obecne sa zwyczajnymi monopolistami i dla
                  uzdrowienia tej sytuacji az sie prosi o jakas konkurencje.
                  Pzdr:)
    • thebest!!! Re: gospodarka 02.04.01, 15:53
      Powodów jest wiecej, ale zgadzam sie głupota dominuje.
    • Gość: roman Re: gospodarka IP: *.nord-com.net 02.04.01, 16:15
      Ze slabym rozwojem gospodarczym Polski, to bym dyskutowal ale nie miejsce i
      pora.Jesli chodzi o pkt 1 to sie zgadzam w zupelnosci,co do 2 pkt to mam duze
      watpliwosci np:USA Fed juz 3x obnizyl % a gospodarka nie rozkreca sie jak sobie
      wielu zyczy(dlatego ze drzewa nie rosna do nieba)moze poprostu potrzebujemy
      ochlody(wyeliminowac slabych).Co do 3 pkt to jestem za, rekoma i nogami gdyz
      kazdy skompromitowany koles(polityk),ktory sam nie umie odejsc to powinien byc
      wyzucony na zbity p..k.
      • Gość: nemo do X IP: *.kielce.ppp.tpnet.pl 07.04.01, 01:24
        Jeśli dobrze zrozumiałem twoją wypowiedz , to ty uważasz, że zwiększanie
        środków na rozwój nie przyniesie pożądanych efektów i społeczeństwo "znów
        poczuje się oszukane".Chciałbym żeby tak i tylko tak mnie w zyciu oszukiwano.Z
        twojego wywodu wynika , że należałoby obniżyć podatki, wtedy większa ilość
        pieniędzy wpłynie do budżetu. Być może , ale wiem jedno , że człowiek tym się
        różni od małpy , że zawsze dąży do powiększania swoich zasobów i nie ma
        znaczenia jaka jest stopa podatku , będzie unikał jego płacenia.
        Piszesz,ze "to czy dodatkowe środki zostaną przejedzone czy zaiwestowane,zależy
        od wolnego wyboru posiadacza gotówki" zostawiając otwartym pytanie "jak skłonić
        ludzi do oszczędzania i inwestowania?" Odpowiedź jest jednoznaczna.Stworzyć
        takie mechanizmy , by opłacało sie inwestować(ulgi inwestycyjne , jasne i
        precyzyjne ulgi podatkowe i inne).
        Odnośnie bezrobocia.Zgadzam się ze wszystkim co na ten temat napisałeś za
        wyjątkiem jednego , że mniejsze podatki PIT spowodują jego spadek. To sa
        pobożne życzenia twórców tej teorii.Tylko dogodne warunki inwestowania i
        wspieranie działalności gospodarczej mogą stworzyć nowe miejsca pracy.Wiesz
        dlaczego ludzie po studiach nie rozpoczynają działalności na własny rachunek?
        Nie dlatego,że jak niektórzy twierdzą jest wysoki podatek PIT , lecz dlatego że
        nie wierzą w to iż w pierwszym okresie zarobią na koszty stałe (ZUS , podatek
        od nieruchomości i inne). Podatek PIT chętnie zapłacą, jezeli wogóle wypracują
        dochód.Wiesz ilu ludzi marzy o tym , by ich dochody były takie żeby płacili 30
        lub40% podatek? Dopiero, gdy im się powiedzie i przychodzi im zapłacić ten
        podatek w wyższej skali , uwazaja ze jest on niesprawiedliwy.Sam kiedyś o tym
        marzyłem i uważam ,że moim obowiązkiem jest wspomagać gospodarkę by innym sie
        też powiodło. Powiesz - filantrop. Po prostu nie zapominam skąd mi nogi wyrośły.
        Odnośnie reform. Trudno nazwać reformą coś , co jest gorsze niż stan poprzedni.
        Efekty "reformy" w służbie zdrowia sprowadzaja się do redukcji zatrudnienia i
        obniżenia kosztów leczenia - czytaj gorsza jakość usług medycznych , bo z tych
        szmych środków należy utrzymać administracje i biura Kas Chorych.Nie rozumię
        twojego stwierdzenia , ze kasy sa monopolistami i należy wprowadzić
        konkurencyjne kasy prywatne.Przecież kasy dzielą tylko pieniądze na
        poszczególne jednostki opieki zdrowotnej. Na czym ma niby polegać ich monopol?
        Kasy prywatne nic tu nie zmienia, gdyż będą zawierały kontrakty z tymi samymi
        szpitalami.
        • Gość: x Do: Nemo IP: *.radio.com.pl 08.04.01, 20:36
          Jednak mnie nie zrozumiales, byc moze nie dosc jasno sie wyrazilem. Popieram przeznaczenie srodkow z
          prywatyzacji na rozwoj. To, czego nie popieram, to sposob, w jaki sprawa zostala spoleczenstwu
          przedstawiona. Przemilczanie, ze przeznaczenie srodkow na rozwoj ma swoja cene w postaci zmniejszenia
          wydatkow na inne cele spowoduje, ze gdy ludzie odczuja obciecie tych wydatkow, poczuja sie oszukani.
          Zdaje sobie sprawe, ze twierdzenie o korzystnym wplywie obnizenia PIT na bezrobocie jest kontrowersyjne.
          Zwracam jednak uwage na to, ze sporo malych firm rozlicza sie z podatkow za pomoca PIT, a nie CIT. Powoduje
          to dyskryminacje podatkowa tych wlasnie firm w wypadku ich sukcesu rynkowego, tj. po wejsciu w progresje
          podatkowa. Ponadto twierdze, ze oplaty na ZUS maja charakter podatku (gdyz sa przymusowe), a tak liczone
          laczne opodatkowanie pracy jest wyzsze, niz podatki od towarow, do ktorych konsumpcji panstwo probuje nas
          zniechecic (tyton, alkohol). Pracownik liczy sobie swoje dochody netto, zas pracodawca musi wydac na
          pracownika brutto + druga polowa oplaty na ZUS. Z tego tez powodu pracodawca czesto woli kupic maszyne,
          niz zatrudnic pracownika.
          Ludzie oczywiscie nie malpy, ale to nie do konca jest tak, ze bez wzgledu na wysokosc podatkow beda unikac
          ich placenia. To, czy placa, czy unikaja placenia, to jest kwestia kalkulacji. Jesli podatek jest niski, ewentualna
          korzysc z jego nieplacenia jest niewielka, a koszty - w razie wpadki - dotkliwe. Jesli zas korzysc jest bardzo duza
          (przy wysokim podatku), sa sklonni do podejmowania wiekszego ryzyka w oszukiwaniu aparatu skarbowego.
          Dlatego tez obnizenie podatkow wplywa na "ujawnienie sie" jakiejs czesci tych, co dotad pozostawali w "szarej"
          czy nawet "czarnej" strefie. W ten sposob suma pieniedzy wplywajacych do budzetu moze byc wyzsza niz
          przed obnizka podatkow, choc oczywiscie nie ma na to 100% gwarancji.
          Co do reformy zdrowia, to oczywiscie jest spaprana. Ale jest jeden skutek pozytywny - placowki ochrony
          zdrowia przestaly sie zadluzac w nieprzytomnym tempie. Reforma jest spaprana, ale pozostawienie sytuacji bez
          zmian spowodowaloby, ze dzis dlugi sluzby zdrowia bylyby gigantyczne, a ktos (to znaczy podatnicy) musialby
          za nie zaplacic. Dlaczego kasy sa monopolistami? Bo kazdy osrodek zdrowia czy szpital m u s i zawrzec umowe
          o finansowanie z jedyna w danym wojewodztwie kasa chorych. Jezeli tego nie zrobi, nie ma szans na
          finansowanie z innego zrodla. Podobnie mieszkaniec wojewodztwa mazowieckiego nie moze sie zapisac np. do
          kasy wielkopolskiej, chocby uwazal, ze ta ostatnia lepiej realizuje jego interesy. Gdyby podobnie rozwiazano np.
          sprawe funduszy emerytalnych (to jest zamiast ok. 20 dzialajacych na terenie calego kraju bylby 1 na
          wojewodztwo), tez mielibysmy sie z pyszna. Obecne kasy nie musza sie starac o klientow (czyli pacjentow), bo
          oni do konkurencji nie pojda.
          PZDR:)
          • Gość: Realista Re: Do: X IP: *.sympatico.ca 08.04.01, 22:03
            Gdzie ty widzisz ten wzrost w Polsce? Takie bezrobocie jak ma teraz Polska, USA mialy
            w czasie wielkiej depresji.Lata 90te szczegolnie w USA to okres boomu.
            Jak bedzie wygladala gospodarka polska gdy Zachod wpadnie w recesje?
            Czy bezrobocie bedzie wowczas 35% ?
            Wg twoich teorii polska gospodarka sie rozwija a japonska nie.
            Mamy wiec szanse przescignac Japonie jak tak dalej pojdzie.
            Pod wzgledem PKB per capita Polska jest na 78 miejscu na swiecie.
            Japonia jest w recesji. Mimo to przecietny Japonczyk odklada 20% swych zarobkow.
            Trwa to od lat. Stac Japonczykow na masowa turystyke do USA.
            Ile odklada przecietny Polak przy polskim imponujacym rozwoju?
            W ktorym kraju rozwinietym 70% bankow jest w rekach obcego kapitalu ?
            USA polityke stop % jaka stosuje RPP porzucily 20 lat temu.
            To absolutna dewastacja gospodarki.Poniewaz polityka monetarna nie przemawia
            do wyobrazni wiekszosci, dlatego sie ja ignoruje.
            Prosze sobie zadac trud i przeczytac co mowi w tej sprawie najwazniejszy szef
            banku centralnego - A.Greenspan. Podatki,deficyt - to polityka fiskalna, tez wazna,
            ale prowadzi do nikad gdy polityka monetarna jest zla.
            Absurdalna relacja zl do $ predzej czy pozniej zostanie skorygowana.
            Zloty wroci tam gdzie powinien obecnie byc tj 7 - 8 zl / $.
            Nadal polska zl nie jest wymienialna waluta na Zachodzie.
            Jaki obecnie jest dlug zagraniczny Polski? Wiekszy niz za komunistow.
            Lacznie z dlugiem firm, wynosi on ponad $130 mld. To jest ten rozwoj?
            Deficyt handlowy Polski plasuje ja w pierwszej dziesiatce swiata.
            O rynku kapitalowym (gieldzie) lepiej nie wspominac.
            Jest on jedynie instrumentem rabunkowym dla zachodnich korporacji.
            Powracajac do Japonii - w 1945 r zostala ona zredukowana do gruzow
            w 80% poprzez bombardowania. W 1965 r jej PKB przekroczyl PKB RFN.
            Polska jest na polmetku "fenomenalnego" rozwoju w tym kontekscie.
            Nie byla zniszczona fizycznie w 80%.Czy za nastepne 10 lat ma szanse
            przescignac taka biedna Hiszpanie?
            Statystyki dot PKB na calym swiecie odnasza sie do wielkich korporacji.
            Nie maja wiele wspolnego z zyciem przecietnych ludzi.
            Odpowiedz na pytanie - jak bedzie wygladala Polaka za 5 lat.
            Czy bedzie lepiej, czy gorzej? Czy bezrobocie bedzie 7% a
            PKB per capita %10000 ?
            Doszedlem do wniosku, ze celowo zaczales siac tutaj balcerowiczowska
            propagande uzywajac pseudo ekonomicznej wiedzy.
            Dlatego musialem to skorygowac.
            • Gość: molder Re: Do: X IP: *.bellglobal.com 15.04.01, 05:15
              taka niestety przypadla rola Polsce (glownie rynek zbytu) a co do propagandy no
              coz latwiej zyc gdy sie slyszy ze jest dobrze a bedzie jeszcze lepiej.

              • Gość: x Do: moldera IP: *.radio.com.pl 18.04.01, 08:00
                Gość portalu: molder napisał(a):

                &#62 taka niestety przypadla rola Polsce (glownie rynek zbytu) a co do propagandy no
                &#62
                &#62 coz latwiej zyc gdy sie slyszy ze jest dobrze a bedzie jeszcze lepiej.
                &#62
                Polska bedzie miala taka role, jaka sobie wywalczy. A Zachod dobrze wie, ze nie ma rynku zbytu, jesli nie ma na nim
                pieniedzy, ktore moga byc wydane.
                Ale latwiej zyc, jak sie slyszy, ze wszystkiemu winien rzad.
                Pzdr:)
                • Gość: molder Re: Do: moldera IP: *.bellglobal.com 18.04.01, 13:17
                  Gość portalu: x napisał(a):
                  &#62 Polska bedzie miala taka role, jaka sobie wywalczy. A Zachod dobrze wie, ze nie
                  &#62 ma rynku zbytu, jesli nie ma na nim

                  to niestety gra znaczonymi kartami. o tym kto ma znaczone karty nie trzeba
                  wspominac.

            • Gość: x Do: Realisty IP: *.radio.com.pl 18.04.01, 07:48
              Gość portalu: Realista napisał(a):

              &#62 Gdzie ty widzisz ten wzrost w Polsce? Takie bezrobocie jak ma teraz Polska, USA
              &#62 mialy
              &#62 w czasie wielkiej depresji.Lata 90te szczegolnie w USA to okres boomu.
              &#62 Jak bedzie wygladala gospodarka polska gdy Zachod wpadnie w recesje?
              &#62 Czy bezrobocie bedzie wowczas 35% ?

              Jak wynika z twojego adresu, piszesz z Kanady. Mozesz mi nie wierzyc, ale z Kanady trudniej dostrzec rozwoj
              Polski, niz z Polski.

              &#62 Wg twoich teorii polska gospodarka sie rozwija a japonska nie.
              &#62 Mamy wiec szanse przescignac Japonie jak tak dalej pojdzie.

              To nie teoria, ale fakty. Jesli jeden kraj ma zerowy wzrost, a drugi charakteryzuje sie corocznym przyrostem PKB, to
              ten pierwszy kraj zostanie przescigniety. Pod oczywistym warunkiem: ze oba kraje zachowaja te tendencje w
              dowolnie dlugim okresie czasu.

              &#62 Pod wzgledem PKB per capita Polska jest na 78 miejscu na swiecie.

              Wedlug posiadanych przeze mnie danych ("The Economist", "Fortune", "Forbes"), Polska jest nie na 78, ale na 30-tym
              miejscu na swiecie (PKB per capita = 125 mld$), za RPA, a przed Grecja. Dane dotycza roku 2000. Z 78-mym
              miejscem raczej nie zostalaby czlonkiem OECD. Nie podaje jako zrodla danych GUS, gdyz zapewne uznajesz je za
              propagande.

              &#62 Japonia jest w recesji. Mimo to przecietny Japonczyk odklada 20% swych zarobkow
              &#62 .
              &#62 Trwa to od lat. Stac Japonczykow na masowa turystyke do USA.
              &#62 Ile odklada przecietny Polak przy polskim imponujacym rozwoju?

              Owszem, Japonia to druga gospodarka swiata (PKB = 5149 mld$). Ale od kilku lat nie odnotowala wzrostu, w
              przeciwienstwie do Polski. A poziom PKB to nie to samo, co jego przyrost, a ja pisalem o tym drugim. I nigdzie nie
              twierdzilem, ze rozwoj jest imponujacy.
              .
              &#62 W ktorym kraju rozwinietym 70% bankow jest w rekach obcego kapitalu ?
              &#62 USA polityke stop % jaka stosuje RPP porzucily 20 lat temu.
              &#62 To absolutna dewastacja gospodarki.Poniewaz polityka monetarna nie przemawia
              &#62 do wyobrazni wiekszosci, dlatego sie ja ignoruje.
              &#62 Prosze sobie zadac trud i przeczytac co mowi w tej sprawie najwazniejszy szef
              &#62 banku centralnego - A.Greenspan. Podatki,deficyt - to polityka fiskalna, tez wa
              &#62 zna,
              &#62 ale prowadzi do nikad gdy polityka monetarna jest zla.

              Greenspan oczywiscie ma racje. Tylko, ze to dziala rowniez w odwrotna strone - jezeli polityka fiskalna jest zla, to
              najlepsza polityka monetarna nie pomoze. Bez zaostrzenia polityki fiskalnej nie jest mozliwe znaczace poluzowanie
              polityki monetarnej, jesli ma nie dojsc do krachu finansowego podobnego do meksykanskiego czy koreanskiego.

              &#62 Absurdalna relacja zl do $ predzej czy pozniej zostanie skorygowana.
              &#62 Zloty wroci tam gdzie powinien obecnie byc tj 7 - 8 zl / $.
              &#62 Nadal polska zl nie jest wymienialna waluta na Zachodzie.

              Sprzedam ci dolary po 8, ba, nawet po 7 zl. Wtedy udowodnisz, ze wiesz, o czym mowisz. Bo zagraniczni
              inwestorzy sprzedaja w Polsce dolary, dostajac za 1$ ok. 4 zl. Gdyby uwazali, ze sie ich kantuje, zainwestowaliby w
              innych krajach. Skoro jednak kupuja zlotowki po takim kursie, to widocznie im sie to oplaca. A to wlasnie sprzedajacy i
              kupujacy, czyli podaz i popyt, decyduja o kursie. Wyliczenia wskazuja, ze teoretyczna "wartosc fundamentalna"
              zlotego jest nizsza od jej kursu rynkowego, ale o ok. 10%, a nie dwukrotnie. Jesliby zlotowka spadla do
              proponowanego przez ciebie poziomu, oznaczaloby to krach finansowy. Eksporterzy, ktorzy dzis tak narzekaja, ze
              za malo zlotowek dostaja za swoje towary, natychmiast zaczeliby pomstowac, ze import zaopatrzeniowy straszn
              • Gość: x Do: Realisty - dokonczenie IP: *.radio.com.pl 22.04.01, 03:41
                Przepraszam, nie zauwazylem wczesniej, ze mi podczas przesylania poprzedniego listu "wcielo" zakonczenie.
                Sprobuje odtworzyc, o czym wtedy pisalem.
                A zatem - widze w polskiej ekonomii wiele niedostatkow i chcialbym zmiany na lepsze. Ale to, o czym w
                wiekszosci pisze sie na tym forum, to gra do jednej bramki. Nie da sie poprawic niczego, nie tylko w ekonomii, jesli
                uznamy, ze wszystko jest do kitu. Trzeba wyszukiwac mocne strony, a nastepnie zastanowic sie, jak je
                sensownie wykorzystac. Rownoczesnie trzeba okreslic, jakie sa zagrozenia i starac sie unikac ich skutkow. To
                wymaga realizmu, drogi Realisto, a nie czarnowidztwa!
                Na temat bledow w rzadzeniu gospodarka napisano tu juz dostatecznie duzo. Moze przy okazji powinnismy sie
                przyjrzec samym sobie, co mozemy my, jako obywatele - pracownicy i pracodawcy - zrobic, zeby poprawic
                gospodarke, nie ograniczajac sie przy tym do nawolywan o zmiane rzadu i obnizenie stop procentowych? Nie
                wszyscy bowiem pracujemy wydajnie w ekonomicznym sensie tego slowa, to znaczy - ze nasza praca przynosi
                zysk. Mozna sie bowiem np. bardzo napracowac, ale efekty finansowe tej pracy moga byc mniejsze, niz
                poniesione koszty. To prawda, ze po komunie odziedziczylismy fatalny balast mentalny w tej materii i trzeba by
                wiele pracy - nie bojmy sie tego slowa - propagandowej, by to zmienic. Moze dobrze byloby zauwazyc, ze
                obnizenie podatkow najmniej zarabiajacym raczej nie spowoduje znaczacego przyrostu miejsc pracy, w
                odroznieniu od zrownania stop podatkowych dla najlepiej zarabiajacych z pozostalymi? Glownym kosztem takiej
                operacji bedzie pogwalcenie poczucia "sprawiedliwosci spolecznej", ale jesli potraktujemy to jako swego rodzaju
                inwestycje, jest duza szansa, ze nam sie to po pewnym czasie oplaci. Moze trzeba zorganizowac lobbing na
                rzecz wprowadzenia do szkol nowego przedmiotu - podstaw ekonomii i zasad prowadzenia wlasnej firmy?
                Wladza woli przepychanki dotyczace edukacji seksualnej, ale o ekonomicznej jakos glucho.
                I to by bylo na tyle. Pzdr:)
                • Gość: moder Re: Do: Realisty - dokonczenie IP: *.bellglobal.com 30.04.01, 06:28
                  X

                  bezmyslnosc, glupota, korupcja nie zna granic i nie jest owocem jakiegos
                  okreslonego systemu. istnieje wszedzie.

                  ciekaw jestem czy miales kiedys okazje pracowac w duzej korporacji. ja nie widze
                  wielkiej roznicy. czasem czuje sie jak bym to juz gdzies widzial. jedynie tylko
                  to ze jak ekonomia zwalnia to mozna spokojnie zwolnic ludzi. polska filja nie
                  podskoczy headquarter. nie kontrojuje a jest kontrolowana. podzial na tych
                  co "screw" i tych co "are screwed" jest istota robienia pieniedzy. na pewne
                  rzeczy nie ma lekarstwa. mozna sobie analizowac ekonomie bawiac sie numerycznymi
                  danymi, mozna sobie spekulowac o stopie podatkowej, to dobrze sie czyta w
                  business section, nie zmienia to jednak natury rzeczy.

                  "sprawiedliwosci spolecznej" nie wkladalbym w cudzyslow bo to jednak jest cos
                  realnego. z praktycznego punktu widzenia w swiecie w ktorym
                  poczucie "sprawiedliwosci spolecznej" jest mgliste niebezpiecznie jest chodzic po
                  ulicy.

                  a co do kursow malego byznesu coz relacja sukcesu do upadku jest wszedzie z
                  grubsza 20/80 z kursem czy bez.


                  molder
          • Gość: nemo Re: Do: X IP: *.kielce.ppp.tpnet.pl 08.04.01, 22:17
            Gość portalu: x napisał(a):

            &#62 Jednak mnie nie zrozumiales, byc moze nie dosc jasno sie wyrazilem. Popieram pr
            &#62 zeznaczenie srodkow z
            &#62 prywatyzacji na rozwoj. To, czego nie popieram, to sposob, w jaki sprawa zostal
            &#62 a spoleczenstwu
            &#62 przedstawiona. Przemilczanie, ze przeznaczenie srodkow na rozwoj ma swoja cene
            &#62 w postaci zmniejszenia
            &#62 wydatkow na inne cele spowoduje, ze gdy ludzie odczuja obciecie tych wydatkow,
            &#62 poczuja sie oszukani.

            Gdyby ta operacje przeprowadzić w pierwszym roku po wyborach , pozytywne efekty
            tego będą juz widoczne pod koniec kadencji i ludzie ocenią to prawidłowo.

            &#62 Zwracam jednak uwage na to, ze sporo malych firm rozlicza sie z podatkow za pom
            &#62 oca PIT, a nie CIT. Powoduje
            &#62 to dyskryminacje podatkowa tych wlasnie firm w wypadku ich sukcesu rynkowego.


            Oczywiście powtarzasz tą niedorzeczność za politykami UW.Osoby prawne płacą
            podatek CIT od zysku . Gdyby zysk po opłaceniu podatku zechciały przeznaczyć na
            konsumpcję (dywidendy , nagrody z zysku itp) to adresaci tych dochodów musza
            zapłacić następny podatek ,a to łącznie daję wyższą stawkę niż 40%.Gdyby osoby
            fizyczne (PIT) były jak twierdzisz dyskryminowane podatkowo ,to 90%tych firm
            przekształciłoby się w firmy z osobowością prawną , a jak sam wiesz tak nie
            jest.





            &#62 Ludzie oczywiscie nie malpy, ale to nie do konca jest tak, ze bez wzgledu na wy
            &#62 sokosc podatkow beda unikac
            &#62 ich placenia. To, czy placa, czy unikaja placenia, to jest kwestia kalkulacji.
            &#62 Jesli podatek jest niski, ewentualna
            &#62 korzysc z jego nieplacenia jest niewielka, a koszty - w razie wpadki - dotkliwe
            &#62 . Jesli zas korzysc jest bardzo duza
            &#62 (przy wysokim podatku), sa sklonni do podejmowania wiekszego ryzyka w oszukiwan
            &#62 iu aparatu skarbowego.
            &#62 Dlatego tez obnizenie podatkow wplywa na "ujawnienie sie" jakiejs czesci tych,
            &#62 co dotad pozostawali w "szarej"
            &#62 czy nawet "czarnej" strefie. W ten sposob suma pieniedzy wplywajacych do budzet
            &#62 u moze byc wyzsza niz
            &#62 przed obnizka podatkow, choc oczywiscie nie ma na to 100% gwarancji.


            Zgoda jeżeli "koszty w razie wpadki" są dotkliwe tak tak jak w innych krajach.


            &#62 Co do reformy zdrowia, to oczywiscie jest spaprana. Ale jest jeden skutek pozyt
            &#62 ywny - placowki ochrony
            &#62 zdrowia przestaly sie zadluzac w nieprzytomnym tempie. Reforma jest spaprana, a
            &#62 le pozostawienie sytuacji bez
            &#62 zmian spowodowaloby, ze dzis dlugi sluzby zdrowia bylyby gigantyczne, a ktos (t
            &#62 o znaczy podatnicy) musialby
            &#62 za nie zaplacic. Dlaczego kasy sa monopolistami? Bo kazdy osrodek zdrowia czy s
            &#62 zpital m u s i zawrzec umowe
            &#62 o finansowanie z jedyna w danym wojewodztwie kasa chorych. Jezeli tego nie zrob
            &#62 i, nie ma szans na
            &#62 finansowanie z innego zrodla. Podobnie mieszkaniec wojewodztwa mazowieckiego ni
            &#62 e moze sie zapisac np. do
            &#62 kasy wielkopolskiej, chocby uwazal, ze ta ostatnia lepiej realizuje jego intere
            &#62 sy. Gdyby podobnie rozwiazano np.
            &#62 sprawe funduszy emerytalnych (to jest zamiast ok. 20 dzialajacych na terenie ca
            &#62 lego kraju bylby 1 na
            &#62 wojewodztwo), tez mielibysmy sie z pyszna. Obecne kasy nie musza sie starac o k
            &#62 lientow (czyli pacjentow), bo
            &#62 oni do konkurencji nie pojda.

            Nawet gdyby w województwie były trzy kasy , to i tak sytuacja się nie zmieni , bo
            bęą one kontraktowały usługi w tych samych szpitalach z danego rejonu . Można
            sobie oczywiście teoretyzować , że
            • Gość: x Do: Nemo IP: *.radio.com.pl 22.04.01, 04:00
              Bede sie upierac co do dwoch rzeczy. Po pierwsze, wladza nie powinna udawac, ze wszystko bedzie lepiej bez
              ponoszenia kosztow. W takich warunkach trudniej uzyskac zgode na reformy, ale to sie w efekcie oplaci samej
              wladzy w postaci zaufania i wyboru na nastepna kadencje. Po drugie, jest wielokrotnie sprawdzone, ze
              monopole oferuja towary i uslugi gorsze i drozsze, niz w warunkach konkurencji. To dotyczy takze kas chorych.
              Kasy moglyby rywalizowac o pieniadze klientow (pacjentow) w taki na przyklad sposob, ze oferowalyby lepszy
              (ponad minimalny gwarantowany) zakres swiadczonych uslug za taka sama skladke, niz konkurencja .
              Pzdr:)
              • Gość: nemo Re: Do: X IP: *.kielce.ppp.tpnet.pl 24.04.01, 00:45
                Gość portalu: x napisał(a):

                &#62 Bede sie upierac co do dwoch rzeczy. Po pierwsze, wladza nie powinna udawac, ze
                &#62 wszystko bedzie lepiej bez
                &#62 ponoszenia kosztow. W takich warunkach trudniej uzyskac zgode na reformy, ale t
                &#62 o sie w efekcie oplaci samej
                &#62 wladzy w postaci zaufania i wyboru na nastepna kadencje.

                UW działa w twoim stylu i efekty tego widzimy.

                Po drugie, jest wielok
                &#62 rotnie sprawdzone, ze
                &#62 monopole oferuja towary i uslugi gorsze i drozsze, niz w warunkach konkurencji.
                &#62 To dotyczy takze kas chorych.
                &#62 Kasy moglyby rywalizowac o pieniadze klientow (pacjentow) w taki na przyklad sp
                &#62 osob, ze oferowalyby lepszy
                &#62 (ponad minimalny gwarantowany) zakres swiadczonych uslug za taka sama skladke,
                &#62 niz konkurencja .
                &#62 Pzdr:)

                Człowieku zrozum ,że monopolem w tym układzie są szpitale , a nie Kasy
                Chorych.Nie upieraj się przy swoim tylko rozważ takie sytuacje:
                1 . Jedna kasa - trzy szpitale
                2 . Trzy kasy - jeden szpital
                Myślę ze dla pacjenta zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest sytuacja 1.
                • Gość: x Do: Nemo IP: *.radio.com.pl 30.04.01, 01:54
                  Gość portalu: nemo napisał(a):

                  &#62 UW działa w twoim stylu i efekty tego widzimy.

                  Kazdemu wolno wierzyc, ze przyjdzie sw. Mikolaj i rozda prezenty, nie zadajac niczego w zamian.

                  &#62 Człowieku zrozum ,że monopolem w tym układzie są szpitale , a nie Kasy
                  &#62 Chorych.Nie upieraj się przy swoim tylko rozważ takie sytuacje:
                  &#62 1 . Jedna kasa - trzy szpitale
                  &#62 2 . Trzy kasy - jeden szpital
                  &#62 Myślę ze dla pacjenta zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest sytuacja 1.

                  Pkt 1 - monopolem jest kasa, pkt 2 - szpital. A dlaczego tylko taki wybor, a nie np. 3 kasy i 25 albo
                  30 szpitali na wojewodztwo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka