Dodaj do ulubionych

Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Polsc...

18.05.11, 13:20
Przesada z tymi kosztami, można kupić buty za 80PLN co na minimum rok(2000 km), koszulkę za 25pln, krótkie spodnie podobnie. Dres za 200pln, w zimę nie trzeba mieć polara(chyba że temperatura poniżej -20). Czapka 20 pln. Podsumowując, na start biegania potrzeba góra 400pln, potem 150 pln rocznie. Najtańszy sport a to że jacyś pseudo biegacze potrzebują nie wiadomo czego to ich problem.
Obserwuj wątek
    • Gość: ciapek Biegam po 25km... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.11, 14:36
      ... w butach za 200-300zł już nie pierwszy sezon.
      450-600 to lekka przesada, no chyba, że komuś nie szkoda.

      Na łapie mam gps z pulsometrem za ok. 600zł, to wszystko z elektronicznych gadżetów.
      Przydaje się też na rowerze i na trekingach w górach.
      • Gość: Ciekawy Re: Biegam po 25km... IP: 170.28.224.* 23.05.11, 16:37
        Ty na serio?
        Jakim cudem? Co to za buty?
        Robie tygodniowo max 30 kilo a buty zmeiniam dwa razy na sezon bo sciera sie podeszwa. Biegam w Mizuno ktre i tak wytrzymuja dluzej niz Nike albo Reebok.
        No chyba ze biegasz 25 kn na rok ?
        • Gość: Mirwisz Re: Biegam po 25km... IP: 70.51.25.* 23.05.11, 20:00
          To jest Polska - wszystko musi być drogie, albo bardzo drogie. Pośrednicy w centralach tych firm mają przecież swoje wydatki. Ja rzadko wydaję na parę dobrych i gustownych butów więcej niż $50, tzn. tyle ile zarabiam na godzinę (przed podatkiem) ...

          Notabene: przy obecnych korkach i kosztach benzyny w Polsce czemu nikomu nie wpadnie do głowy, że wystarczy dużo chodzić? Rower też jest super, a przy praktycznie nie istniejącej służbie zdrowia to najlepszy lekarz!

          • anifilacja Re: Biegam po 25km... 24.05.11, 11:03
            lol, ja biegam po 10km rzadko bo moze 4x w miesiacu ale mam buty za ok 200PLN od 8 lat... konkretnie wychodzone... z dziurami tam gdzie maja byc :D i przynajmniej nie mam zadnych odciskow :D
    • Gość: ajd Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Polsc... IP: 192.100.112.* 18.05.11, 16:55
      Nie życzę zapoznania się z tym artykułem osobie, która chciałaby zacząć biegać... Mnie takie podsumowanie kosztów raczej by zniechęciło. Oto bieganie, do którego - wydawałoby się - wystarczy para porządnych butów i trochę samozaparcia, jawi się jako dość drogi sport.
      Biegam od kilku lat, ok. 40 km tygodniowo i mam zdecydowanie inne obserwacje.

      Jeśli ktoś zaczyna biegać, to niekoniecznie wydaje kilkaset zł na buty. Są tacy, którzy biegają w trampkach za 20 zł i stopy mają całe. Pewnie, buty są najważniejszym elementem wyposażenia, ale nie muszą kosztować powyżej 300 zł. Bez przesady również z wymienianiem ich zbyt często. Owszem, po kilkuset km tracą jakiś procent amortyzujących właściwości, ale wciąż jeszcze dobrze chronią stopy i stawy.
      Nawet latem jedna warstwa w naszym klimacie nie wystarczy, potrzebna jest jeszcze bluza z polaru i kurtka chroniąca przed deszczem i wiatrem. Wolałabym pójść do sauny, zamiast nosić ją na sobie:) Z tego co widzę, dla większości biegaczy nie tylko latem, ale także wiosną i jesienią spokojnie wystarcza tylko jedna warstwa - koszulka. A zimą wiele osób rezygnuje z tego sportu, zatem również z zakupu odzieży.
      Najbardziej rozbawił mnie fragment: Przed maratonem warto odwiedzić pedikiurzystkę. Można również zadbać o paznokcie samodzielnie i nawet podczas długich biegów krzywda im się nie stanie.
      Lekarz? USG? Fizjoterapia? Tony leków i plastrów? Mam nadzieję, że tylko nieliczni biegacze mają aż takie problemy ze zdrowiem. Chyba, że rzeczywiście jesteśmy narodem hipochondryków...
      Oczywiście, można korzystać ze wszystkich dostępnych dobrodziejstw: całej gamy profesjonalnych ubrań, gadżetów, dodatków, co kto lubi. Tylko żeby z tego nie wyszedł przerost formy nad treścią.
    • Gość: nemo666 Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Polsc... IP: 95.108.89.* 18.05.11, 22:05
      fakt, buty przydają się dobre.ja poskąpiłem, biegałem w jakiś chińskich badziewiach i żałuje. ale cała reszta? GPS? kosmiczne batony regeneracyjne? to co obiadów ludzie nie jedzą? ja mam krótkie spodenki, jeden dres (góra i dół), dwie koszulki na lato - zimą zakładam dres i koszulki, szalik znaleziony gdzieś w szafie, czapkę też co jakiś czas znajduje na trasie. wszystko ma już kilka lat, i jakoś żyle. bieganie to nie rewia mody, ba, ośmiele się też powiedzieć, że im więcej sprzętu tym gorszy biegacz. zawodowcy wyglądają jak lumpy z dworca (a ja nawet gorzej ;-)
      • Gość: das plastry na sutku, rada IP: *.nplay.net.pl 21.05.11, 22:26
        Rzeczywiście sutki cierpią przy bieganiu ale wystarczy założyć zamiast tych kosmicznych koszulek zwykłą bawełnianą i git nic nie obciera. A nawet w zimie jak się spocę i cała jest mokra, to co z tego? Jak się biegnie to nie ma problemu, bo gorąco :) Zresztą w artykule wypowiadają się tylko przedstawiciele firm, którzy z zasady będą pierniczyć jakie to wszystko nam niezbędne. Buty za 600 zł? Bujda.
        • Gość: Mirwisz Re: plastry na sutku, rada IP: 70.51.25.* 23.05.11, 23:45
          A co robić z napletkiem u gościa, który został obrzezany przez rodziców za młodu?

          • Gość: Wujek Dobra Rada Re: plastry na sutku, rada IP: *.nyc.res.rr.com 24.05.11, 02:40
            Mozna go uwedzic, albo wsadzic w formaline. Mozna usmazyc i zjesc, jak swinskie ucho.
            Powiedz, czy masz taki sam problem jak moj obrzezany kolega- jak dlugo plywa to mu wysycha skora i jak mruga, to mu sie zsuwa z ch...a skora ? A jak mrugnie 1000 razy to siem spuscza.
            • Gość: Mirwisz Re: plastry na sutku, rada IP: 70.51.25.* 24.05.11, 03:00
              To zależy w jakich butach jestem: w Mizuno można wytrzymać, ale w Asics to mi się normalnie oczy zapadają :)

    • ulanzalasem Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Polsc... 19.05.11, 10:39
      opir napisał:
      > Przesada z tymi kosztami, można kupić buty za 80PLN co na minimum rok(2000 km), koszulkę za 25pln, krótkie spodnie podobnie. Dres za 200pln, w zimę nie trzeba mieć polara(chyba że temperatura poniżej -20). Czapka 20 pln. Podsumowując, na start biegania potrzeba góra 400pln, potem 150 pln rocznie. Najtańszy sport a to że jacyś pseudo biegacze potrzebują nie wiadomo czego to ich problem.


      Trampki za 20zł? Przecież rozwalą się za chwilę, poza tym dużo więcej potem wydamy na ratowanie naszych nóg ;) Koszulka za 25zł? Może na targu u chińczyka, bo nawet tani FOTL z allegro z przesyłką wychodzi drogo-potem jest jak mokra ścierka. Za 80zł można kupić halówki noname i może przy bieganiu trochę się polata, ale np. do grania się nie nadają bo bardzo szybko się zużywają.
      Niestety cokolwiek trochę lepszego jakościowo swoje kosztuje i wcale nie jest tak tanio :/
      • resident_troll Re: Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Pol 19.05.11, 12:00
        Opir mógł przesadzić trochę z niedoszacowaniem kosztów, przynajmniej jeśli chodzi o buty. Chyba bałbym się biegać w pepegach ;-) za 80 PLN (ważę ponad 90 kg i bezwzględnie muszę mieć dobrze amortyzujące obuwie), choć swoją przygodę z bieganiem zaczynałem w kupionych w Makro za bodajże 149 PLN Nike Air Tri-D i - mimo że to nie są 'profi-buty' - jakoś kontuzje mnie omijały, zaś same buty służyły mi dobrze ponad rok. Z tym, że - jako zupełnie początkujący - oczywiście robiłem wtedy zupełnie inne tygodniowe kilometraże, niż obecnie, więc i obciążenia, jakie musiał znosić mój organizm, były znacznie mniejsze, w związku z czym ewentualnie niedomagania jakościowe obuwia nie były odczuwalne.
        Co do pozostałej części garderoby, to naprawdę małym kosztem można zapewnić sobie sensowny komfort. Mam kilka koszulek kupionych w Tesco za nie więcej, niż 40 PLN sztuka. W Lidlu też trafiają się czasem ciuchy z materiałów syntetycznych i bynajmniej nie kosztują oczu z głowy. Kupione w outlecie t-shirty Reebok z jakiegoś cool-maxu czy innego clima-fitu (nie pamiętam, jak się ten ichni patent nazywa) nie są odczuwalnie lepsze, za to jakimś cudem udało mi się pozaciągać na plecach ;-P
        Co jest jeszcze potrzebne? Na lato - szorty i skarpety. Te pierwsze to zapewne za 50 PLN da się kupić (moje nie kosztowały na pewno więcej), te drugie to są w gruncie rzeczy groszowe sprawy.
        Podsumowując w oparciu o moje własne doświadczenia - początkujący biegacz-amator musi się przygotować na wydanie (wariant letni) od jakichś 400 PLN w wersji z tanimi butami do circa 650 PLN z butami w wydaniu bardziej specjalistycznym (np. Brooks Adrenaline GTS 11 DNA). Do zestawu wliczyłem 2 t-shirty (po 40 PLN), dwie pary szortów (po 50 PLN), trzy pary skarpet (trójpak za 40 PLN), choć w wersji minimalistycznej dałoby się opędzić potrzeby jednym t-shirtem i jednymi spodenkami - wszak odzieży z syntetyków nie trzeba zaraz po treningu prać, tylko można po prostu przepłukać w wodzie i wysuszyć (a schnie bardzo szybko), żeby zachowała niezbędne minimum świeżości. Przy okazji można poczuć się bardzo 'eko' ;-)
        Na chłodniejsza porę roku coś jeszcze by się dokupiło, niemniej "na teraz" tyle wystarczy, by bezpiecznie i komfortowo zażywac rekreacji w biegu. Czyli jednak może być (relatywnie) tanio - poza tym nie są to rzeczy, które zużywają się w jakimś szalonym tempie i jakiś czas można spokojnie w nich pohasać.
      • opir Re: Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Pol 21.05.11, 09:43
        W Decathlonie się zaopatruje w te "no name'y". Rozpisałbym się ale jestem umówiony na trening.
    • tomek.54321 Re: Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Pol 19.05.11, 10:59
      Masz w 1005 racje oczywiscie o ile mowisz o bieganiu. Artykuł natomiast opisuje lansowanie sie a nie bieganie, bo biegac mozna w dresach z lumpeksu i koszulce sprzed 5 lat (sczerze mowiac takie ciuchy sa najlepsze i najwygodniejsze do tego sportu) a jedyny wiekszy wydatek to buty. Tyle ze teraz bieganie jest modne i ludzie sie lansuja (podobnie jak nordic walking).
    • resident_troll Re: Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Pol 19.05.11, 11:02
      Hehe, widzę, że nie tylko ja mam takie spostrzeżenia ;-)

      Odzież...
      Latem, nawet w chłodniejsze dni, wystarczy zwykły t-shirt z włókien syntetycznych i takież szorty. Nie ma bowiem sensu ubieranie się za ciepło, albowiem w ruchu człowiek się rozgrzewa i za ciepło ubrany szybko zaczyna się "gotować", co sprawia, że bieg staje się katorgą i za długo się nie pohasa. W okresie przejściowym (wiosna i jesień) może przydać się dodatkowa odzież - bluza z długim rekawem (najlepiej z materiału w miarę odpornego na przewiewania, np. Windstoper) i/lub kurtka - ale nie musi. Sam nie zakładam żadnych dodatkowych warstw przy temperaturach rzędu 13-14 stopni. Legginsy są fajne, ale nie niezbędne. Zrobiłem setki kilometrów - także zimą - w zwykłych spodniach od dresu (z materiału syntetycznego), kupionych za kilkadziesiąt złotych w outlecie. Latem biegam w tanich szortach (mam dwie zamiennie używane pary od 4 czy 5 lat i nie "zużyły się"). Koszulka to wydatek rzędu 40-50 PLN - naprawdę "markowe", kilkakrotnie droższe t-shirty nie są w niczym szczególnym (poza ceną ;-P) lepsze. Ergo - nawet jak się kupi 3 sztuki, to trudno łącznie wydać więcej, niż 150 PLN.
      Co do ciuchów zimowych, to ubranie się w polar i kurtkę (łącznie 1400 PLN wg autora) może mieć sens chyba przy mrozach iście polarnych, przy których i tak nikt o zdrowych zmysłach nie będzie biegał. Ostatniej zimy - nawet przy silnych mrozach - ganiałem w zestawie t-shirt + cienka bluza + kurtka (windstoperopodobna Diverse) plus spodnie dresowe oraz czapka i szalik (mam niestety skłonność do zapadania na nieżyty gardła i muszę je bardzo chronić) i bynajmniej nie marzłem. A żaden ze mnie wyczynowiec - raczej truchtam, niż biegam. Zimą mogą się za to przydać nakładki z kolcami na buty - zapewniają przyczepność na wyślizganym sniegu.

      Elektronika...
      Biegacz rekreacyjny, który nie ma w planach startów i nie zamierza sukcesywnie poprawiać "życiówek" może się bez takich zabawek spokojnie obejść. To są urządzenia raczej dla kogoś, kto świadomie i metodycznie pracuje nad swoimi wynikami, przy czym wcale nie są niezbędne. Po prostu ułatwiają kontrolę nad treningiem i śledzenie postępu. Jak kogoś stać - warto mieć. Jak nie - żaden dramat, naprawdę.
      BTW jaki sens ma korzystanie z "dwóch elektrogadgetów", skoro bez problemu można kupić urządzenia, które łącza w sobie wszystkie najważniejsze funkcje (zegarek ze stoperem z łapaniem wielu międzyczasów, pulsometrem i krokomierzem/GPS)? Koszt takiego ustrojstwa to 500 PLN (Garmin FR 60 - w zestawie z footpodem; urządzenie nie ma GPS; podobne wyposażone w GPS są droższe).

      Suplementacja...
      Dla biegacza rekreacyjnego - całkowicie zbędna. W normalnej, względnie zbilansowanej diecie znajduje się wszystko, co organizmowi niezbędne, nawet jeśli przebiegnie tych 30-40 km tygodniowo. Mozna popijać izotoniki, czemu nie - są lepsze niż woda, gdyż nieco szybciej nawadniają i uzupełniają utracone elektrolity, ale amatorowi nie są niezbędne. O batonach białkowo-węglowodanowych czy żelach energetycznych nie wspominając...

      Podsumowując - artykuł faktycznie pisany z punktu widzenia mocno "lansjerskiego". Wiele "niezbędnych" wg autora elementów garderoby, to najzwyklejsze fanaberie, dzięki którym być może i biegnie się nieco lepiej, ale które tak naprawdę nie są do niczego niezbędne. Poza lansem, oczywiście. Jedyne, na czym IMHO nie można oszczędzać, to buty. Te zawsze muszą być dobrane optymalnie do mechaniki ruchu stóp danej osoby (pronacja/supinacja) i jej wagi oraz podłoża, po którym biegacz się porusza. Warto tu przyjrzeć się nie tylko produktom marek "oczywistych", jak wymienione w artykule, ale i tych bardziej niszowych, nastawionych głównie na biegaczy (np. Brooks czy Saucony, z bardziej znanych - New Balance, Ascis czy Mizuno). Poza butami - żadnych "niezbędności" nie ma. Jedyne, o czym trzeba pamiętać, to stosowanie odzieży z materiałów syntetycznych, które - w odróżnieniu od popularnej bawełny - nie trzymają wilgoci, tylko pozwalają na jej odprowadzenie na zewnątrz i odparowanie. Ciuchy tego typu nie są wcale ekstremalnie drogie - oczywiście pod warunkiem, że się rezygnuje z "markowego" nadruku, względnie kupuje na outletowych wyprzedażach.
      W ogóle ceny w artkule są wzięte z kosmosu. Pas za 300 PLN? Kupiłem niedawno pas Deutera (nietania niemiecka marka specjalizująca się w sprzęcie turystycznym) za bodajże 80 PLN. Normalnie w "tradycyjnym" sklepie, nie w Necie. Mój nabytek mieści spory bidon i ma dwie kieszonki na zamek - wyposażenie wystarczające dla kogoś, kto nie biega treningowo maratonów. Podobny New Balance (dodatkowo z bidonem) można było dostać za zbliżoną cenę. Czapka za 119 PLN? Swoją dorwałem jakoś latem w outlecie za bodajże 19 PLN - normalnie kosztuje więcej, jakieś 60 PLN.

      Faktycznie autor podaje kwoty, jakie "wydaje biegający japiszon". Normalny człowiek wyda 1/5 czy nawet 1/6 tych sum i będzie czuł się równie komfortowo i bezpiecznie. Jeśli - zgodnie z deklaracją zawartą we wstępie do tekstu - intencją piszącego było oszacowanie maksymalnych mozliwych kosztów przy założeniu, że "szpan jest wszystkim, pieniądz jest niczym", to sukces jest stuprocentowy. Z tym, że może się okazac, iż przy okazji udało się wystraszyć "szerokie warstwy społeczne" idiotycznie pozawyżanymi kosztami biegowej rekreacji, która - jak to zauważyli już piszący przede mną - tak naprawdę jest najtańszą i najłatwiej dostępną formą aktywności fizycznej. Zauważyć tez trzeba, że autor zupełnie bez sensu kreuje masę niepotrzebnych wydatków, twierdząc że to czy tamto jest niezbędne w sytuacji, kiedy faktycznie niezbędnych zakupów jest znacznie, znacznie mniej. W zasadzie dziwi, czemu np. do kosztów biegania nie zaliczono np. SUVa? Wszak japiszony często-gęsto zamieszkują rojne aglometracje, gdzie panuje zgiełk, śmierdzą spaliny a tłumy pędzących ludzi przewalają się w prawo i w lewo, utrudniając bieganie i ogólnie zniechęcając do czegokolwiek. W takiej sytuacji az prosi się, by rekreacyjnie wyskoczyć za miasto, do lasku czy w pobliskie górki i tam sobie pobiegać, w otoczeniu pięknej przyrody i przy świergocie ptasząt. A niczym nie da się pojechać w tak malownicze okolice z równym fasonem, jak - zależnie od zasobności portfela - jakąś RAVką czy innym Cayenne...
    • Gość: As Jasne-głupków nie sieją-normalny w 100 się zmieści IP: *.play-internet.pl 19.05.11, 13:30
      Buty za 80-90 złotych spokojnie wystarczają i są równie dobre a pod wieloma względami lepsze od tych za 500złotych( chociażby brak kretyńskich "systemów" ochrony, które tak naprawdę osłabiają nogi i powodują kontuzję). Do tego zwykły t-shirt za 10 złotych i stary dres (większość ma jakiś w domu, ja używam pięcioletni i się trzyma). Razem około 100 złotych. Po treningu wypijam pół litra wody za 1,5. Biegam po 7 kilometrów trzy razy w tygodniu.
      Na trasie co jakiś czas pojawia się osoba (głównie panienki), dla której jest to rewia mody a nie trening. Z reguły po miesiącu , góra dwóch już jej nie widuję. Ludzi, którzy biegają w zwykłych ciuchach, starych t-shirtach widują ciągle. Kurcze, dają radę bez reeboka-szok!
      Bieganie to najtańszy sport, nie dajcie sobie wmówić, że trzeba wydawać majątek.
      • furry Re: Jasne-głupków nie sieją-normalny w 100 się zm 19.05.11, 17:33
        Nie polecam najtańszych butów z Decathlonu, nieżle sobie pięty odbiłem. I pół roku w plecy.
        • malysiusiak Re: Jasne-głupków nie sieją-normalny w 100 się zm 19.05.11, 18:03
          Zgadza się. Też mam obite pięty od tego gówna z detatlonu. Dobre buty to podstawa, nie ważny jest koszt bo może się okazać, że boli cię głowa, strzela w łopatkach itp. od marnych butów. Reszta jest mniej ważna, ogólnie całe wyliczenie jest z kosmosu. Biegam w spodenkach na rower i jest dobrze.
          • Gość: zdrowie Re: Jasne-głupków nie sieją-normalny w 100 się zm IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 09:07
            z całym szacunkiem, ale Panowie źle biegają - cała energia skoku idzie w poduszki butów i stawy co ma bardzo destrukcyjny wpływ na nie - człowiek powinien biec na palcach - przestawienie się wymaga trochę wytrwałości ale mi np po pół roku rozwiązało problem bolących kolan! biegałem wcześniej rok, 3 na tydzień po 5-7km. Polecam trampki i wpis niżej. Pozdrawiam.
            • Gość: Running Man Re: Jasne-głupków nie sieją-normalny w 100 się zm IP: *.aster.pl 20.05.11, 17:10
              Wcale nie na palcach, a przynajmniej nie w biegach długodystansowych/maratońskich! Dobre buty są najważniejsze i nie do przecenienia. Na reszcie można oszczędzać, zresztą po kilku udziałach w imprezach masowych, przecięty biegacz dysponuje kilkoma koszulkami w cenie startowej, do tego para spodenek za 70 zł i lecimy!
            • trans.sib Re: Jasne-głupków nie sieją-normalny w 100 się zm 25.05.11, 10:42
              Od długodystansowego biegania na palcach to można sobie co najwyżej naderwać mięśnie łydek.
    • Gość: biegacz Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Polsc... IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 01:20
      Jednak to prawda (generalizując), że jak nic nie potrafisz to zostań dziennikarzem. To, że się autor nie orientuje w temacie i wykonał kilka telefonów do przedstawicieli kilku czołowych firm, to można wybaczyć - w końcu musi zacząć jakiś "kontrowersyjny" temat. To, że się nie zna na matematyce i z logiką jest na bakier, to norma. Ale mógłby chociaż próbować używać w miarę poprawnego języka polskiego. Zdzierżyłem do pierwszego pojawienia się słowa "biegacki" i dalej odechciało mi się czytać.
    • Gość: zdrowie trampki, ludzie - trampki! IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 08:58
      tajemnicą poliszynela jest to, że obuwie umożliwiające 'wygodne' bieganie szkodzi

      polecam poszukanie materiałów nt biegania na boso! ideałem obuwia do biegania są trampki za 10pln z jak najcieńszą gumową podeszwą - biegając w nich wymusza się prawidłowy bieg na palcach, pracują wtedy prawidłowo nasze ścięgna i mięśnie a nie stawy i kręgosłup jak w przypadku biegu na piętach oraz kształtuje się prawidłowa wysunięta do przodu postawa a nie garb

      polecam spróbować, tylko uwaga należy zaczynać ostrożnie od małych odległości i małymi kroczkami podnosić dystans - tak, na drugi dzień to bolące to są łydki :) pozdrawiam
      • Gość: wyczynowiec Re: trampki, ludzie - trampki! IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 10:22
        Boże ludzie to są jednak durni. Myślenie nie boli! Obejrzyj zawody i zobacz ile osób biega na tych Twoich palcach - nikt. Buty z amortyzacją nie są dla sprinterów. Te całe systemy przewidziane są na biegi na długich dystansach, czyli na takich na jakich biegają amatorzy. Jak biegniesz 100m, to możesz sobie biec i boso. Maratonu raczej nie dasz rady, ale powodzenia, rób tak ze 100-150km w tygodniu przez dłuższy okres czasu i pogadamy o tych "złych" systemach. Po cholerę wypowiadają się jacyś bezmózdzy kolesie, którzy wszędzie węszą spiski.
        • Gość: As Re: trampki, ludzie - trampki! IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 11:45
          Czy obrażanie ludzi jest jedynym argumentem jaki masz?otóż mylisz się i polecam przeczytanie chociażby artykułu wolnośc dla stóp w wyborczej (Pacewicza). Myślisz,że firmy obuwnicze się do tego przyznają, że im droższe buty i im więcej mają systemów tym większe prawdopodobieństwo kontuzji?Zrozum,że chroniąc pięty (to jest fakt) maksymalnie osłabiasz resztę nogi, z kolanami na czele. Polecam lekcję anatomii, zamiast wyzywać ludzi od spiskowców.
        • Gość: zdrowie Re: trampki, ludzie - trampki! IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 11:45
          myśleniem zajmuję się na co dzień i całkiem nieźle mi za to płacą - więc myślę, że nie mam z tym problemów ;) co do przytoczonego argumentu 'długich' dystansów są przeprowadzone badania na uczestnikach maratonu w Nowym Jorku, gdzie wykazano korelację między jakością obuwia a ilością kontuzji. Okazało się, że im większa wartość obuwia tym więcej kontuzji. Wnioski pozostawiam jako zadanie domowe ;)

          zauważ, że najlepsi biegacze na świecie pochodzą z rejonu afrykańskiego gdzie natura uczyła ich od lat biegania boso a pewno niejeden olimpijczyk zaczynał biegać boso właśnie

          oczywiście zaraz wyjdziesz z argumentem 'myślących' ludzi, że w takim razie powinni po przejściu na zawodowstwo mieć kontuzje... otóż chodzi o nawyk biegania na palcach co można równie dobrze robić w butach za 500zł

          ergo: biegaj sobie w czym chcesz, być może nie masz kontuzji bo właśnie naturalnie biegasz poprawnie na palcach, jednak Ci którzy zaczynają biegać strzelają sobie w kolano dobrym obuwiem bo nabiorą niepotrzebnie złych nawyków i zniszczą stawy, pozdrawiam
          • Gość: nienaturalny Re: trampki, ludzie - trampki! IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 13:38
            A kto powiedział, że poprawny bieg to bieg przez palce? Sprawdź sobie badania jak biega większość społeczeństwa. I czy widzisz pewną różnicę między kolesiem z Kenii, który waży z 50kg, a Polakiem, który waży 90kg i nie robił nic prze ostatnich 20 lat? I może zwróć uwagę po czym oni biegają! I ile lat trwają ich kariery?
            A co do "wykazania" liczby kontuzji to może jakiś link? Dam sobie rękę uciąć, że albo nie zrozumiałeś tego badania, albo - co bardziej prawdopodobne - było to jakieś uproszczone pseudonaukowe "badanie" pseudonaukowców.
            Z ciekawości może podasz swój staż treningowy i życiówki na jakichś dystansach?
            • Gość: As Re: trampki, ludzie - trampki! IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 14:22
              To są podstawy wiedzy o treningu w bieganiu, naprawdę nie kompromitujcie się próbując udowodnić,że bieganie z pięty jest zdrowsze. A twój argument o Polaku ważącym 90 kilo jest jak kulą w płot, bo taki tym bardziej powinien pomyśleć o swoich stawach i oszczędzać je bieganiem z palców. A zaczynając od tego,ze jak ktoś nigdy nie biegał i zaczyna trening to przez pierwsze kilka treningów praktycznie porusza się szybszym chodem, potem powoli lekki bieg na krótki dystans itd. W ten sposób nawet 140 kilowy gość uniknie kontuzji.
              Polecam wybrać się do empiku i zakupić książkę urodzeni biegacze:
              www.empik.com/urodzeni-biegacze-macdougall-christopher,prod57474194,ksiazka-p
              wewnatrz między innymi przykłady badań na amerykańskich sportowcach, które dowiodły,ze im lepsze i droższe obuwie tym większy odsetek kontuzji. Wśród biegaczy różnica jest dramatyczna, sięgająca kilkudziesięciu procent więcej kontuzji u biegających w najdroższych butach biegowych. Badania komentują między innymi przedstawiciele Nike i Reeboka, którzy (i tu się zdziwisz) wcale ich nie podważają, po prostu sprzedają dalej swoje buty i tyle, bo biznes jest biznes i wiadomo,ze znajdzie się masa ludzi, którzy nawet 2000 wydadzą na obuwie, żeby tylko być trendy.
              • Gość: AWFiak Re: trampki, ludzie - trampki! IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 19:18
                To super, bo nas na AWFie tak właśnie uczyli. Z palców biegają dzieci i sprinterzy. Cała reszta z pięty, a przy odpowiednich warunkach anatomicznych ze śródstopia. U wyczynowców biegających wysoko i przez palce kontuzje są nagminne (na pierwszym miejscu achillesy). Na truchcie zaleca im się bieg właśnie z pięty (jako zdrowszy).
                • Gość: As Re: trampki, ludzie - trampki! IP: *.play-internet.pl 20.05.11, 22:04
                  Interesujące.
                  ps. sprzedaj dyplom za piwko, bo niewiele wart.
                  • Gość: sprzedam Re: trampki, ludzie - trampki! IP: *.play-internet.pl 21.05.11, 00:51
                    Ja chętnie wymienię swój dyplom za skrzynkę piwa i Twój dyplom (muszę coś na stolik pod piwo podłożyć jakby się wylało). Zainteresowany?
    • Gość: maratończyk Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Polsc... IP: 88.103.9.* 21.05.11, 13:59
      Witam
      Fajnie jesli na temat biegania wypowiada sie ktos kto ma o tym pojecie.Ja biegam juz 15 lat a zaczynalem jako maly chlopak w zwyklych butach, czasem boso sie biegalo, bo nawet najlepsze buty czy inne tam bajery nie pomoga jesli nie ma nabieganych kilometrow i sily biegowej. Ci ktorzy bawia sie w bieganie na serio wiedza o czym mowa. Tak wiec, wcale nie trzeba kupowac drogich butow i innych gadzetow .....
    • cest.l.a.vie Hasło "japiszon" jest tu kluczowe 22.05.11, 21:51
      Japiszon nie ubierze byle jakich butów, koszulki bawełnianej. Kupi wszystko markowe, bo kolega takie kupił. Ba! Kupi lepsze, bo przecież jest lepszy. Przestanie biegać po dwóch miesiącach ale zapał miał ;)
      A ja wolę pływanie. Nie wykończę sobie stawów, nie muszę martwić się czy pronuję, szukać odpowiednich butów, aby nie mieć kontuzji, ewentualnie sklepu z bieżnią. Inni biegacze skutecznie mnie przestrzegli. Lektura rożnych stron amatorów biegania już na początku mnie przekonała, że prościej i taniej jest pływać 2-3 razy w tygodniu, zażyć sauny. Będę zdrowszy i bez kontuzji, z nierozwalonymi plecami, kolanami, bez sterydów, nie nawdycham się zimnego powietrza, nie przepocę, itp. Okulary, kąpielówki, KONIEC. Żadnych wydatków więcej. Część ludzi ma karnet na basen - o karnecie na bieganie nie słyszałem :)
    • mala_gorzka przede wszytskim rozsadek 23.05.11, 16:09
      buty to podstawa, kupuje tylko na wyprzedazach(ostatnie za 350) w porzadnym sklepie sportowym. przy bieganiu ponad 60km na tydzien juz czuje, ze po 10m-cach moje super buty nadaja sie wymiany. Nie wyrzuce ich, ale na pewno biegac w nich juz nie bede.

      pulsometr - jeden z tanszych z allegro
      gadzet elektornyczny - nike- popsul sie, nigdy wiecej z tej firmy nic nie kupie,
      polecam endomondo na komorke - za darmo z sieci
      zaszalalam na dobry stanik sportowy i skarpetki kompresyjne (jest roznica, ale takze biegam w zwyklych)
      koszulki, spodenki, legginsy - uzywane z lumpeksu, nawet nie raz sie dziwie, ile sportowych marek mozna znalezc w troche lepszym szmateksie. kiedyś był to dla mnie przypał, ale dziś nie wiedze powodu by na byle sciezce biegowej prezentowac sie jak na wybiegu.
      zawody - od 50euro do 15 zl + dojazd + nocleg (raczej planuje wyjazdy wakacyjne tam gdzie sa zawody)
      suplementy - witaminy + cos na stawy, zadnych izotonikow ani energy drinkow, raczej kawa przed + woda w trakcie i po wysilku, czasami z dodatkiem muliwitaminy w musujacej tabletce

      Uważam, że nie ma co przepłacać, ale nie warto oszczędzać m.in na butach czy w przypadku kobiet na staniku. To jest pasja, zamiast oplacac kablowke lub pojsc na piwo lub impreze, wole te kase przeznaczyc na moje hobbby, jakim jest bieganie.
    • Gość: Wolnobiegnacy A na lekarza ile wydajecie? Pytam powaznie ! IP: 83.142.230.* 23.05.11, 16:25
      Polski, standardowy idiota wydaje na "bieganie" 10 000 zlotych. Czytam posty biegajacych polskich idiotow od paru lat i ANI RAZU nie widzialem NIGDZIE, by ktokolwiek dyskutowal nt. badan medycznych i to przed rozpoczeciem biegania,bo to najwazniejsze ( na moich oczach zmarl 28-letni facet z wrodzona wada serca, tez mu sie nei chcialo do lekarza isc).
      najwiecej wiec mamy postow o kupowaniu szmat i gadzetow, potem samochwal, ktorzy pisza jak to w wieku 42 lat wyszli sobie pobiegac, chcieli przebiec 2 kilometry ale dobrze im sie bieglo, wiec przebiegli 15.
      Minie 10 lat i forore beda robic lekarze laczacy te wraki z wyboru- ortopedzi ( bede operowac tych begajacych dzis w high tech burach), kardiolodzy,etc. No iproducenci wozkow dla inwalidow oczywiscie.
      PS.
      Biegam w sprzecie Under Armour, caloroczne ekwipunek kosztuje mnie jakies 180 dolarow. Aha, latem biegam boso- to dzis w USA najmodniejsze buty do biegania, zima za w butach z cienka podeszwa , wszystko co amortyzuje bieganie, poduszki powietrzne, sprezyny i ta cala gama wymyslonej dla durni technologii laduje tu na smietniku)
      • rozenek_taki Jarek nie był u dentysty od podstawówki :) 24.05.11, 05:20
        Czy to normalne?
    • Gość: silny Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Polsc... IP: 152.16.52.* 23.05.11, 19:52
      Zacznijmy od tego, ze biegacze to chude, zasuszone slabiaki goniace za moda.
      Nie dotyczy to biegu na 100m - to sa prawdziwi atleci.

      Komentarz nie na miejscu, ale nie moglem sobie odmowic tej przyjemnosci.
    • Gość: :) Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Polsc... IP: *.twikamdns.com 23.05.11, 20:16
      Hehe, a koszta benzyny? 2 X wiecej niz w USA , a w USA dzis benzyna jest wyjatkowo droga.
      Nie wypada chodzic, jezdzic autobusem, koleja, rowerem. Lepeij sie ciagnac 20 latnim VW :)
    • Gość: na buty 150 zl wydałem na buty 150 zl, i to wszystko IP: *.eia.pl 23.05.11, 23:36
      koszulki dwie dostałem, dresik i polar i tak miałem, czasami trzeba zapłacić za uczestnictwo,
    • Gość: mjz122 Wmawanie co i za ile trzeba kupić IP: *.e-wro.net.pl 24.05.11, 13:32
      A ja biegam w starych (idealnie dopasowanych do mojej stopy przez noszenie;) adidasach, starym dresie i starym (wyciągniętym, więc luźnym, więc oddychającym) t-shircie - i obywam się bez kosztów - i dobrze się z tym czuję. Biegam, żeby się poruszać, a nie wylansować ;) czapeczki nie lubię, a tętno potrafię sobie zmierzyć używając palca ;P
      • Gość: Mirwisz Re: Wmawanie co i za ile trzeba kupić IP: 70.51.25.* 24.05.11, 14:24
        Mnie tętno mierzy sąsiadka - używamy do tego mojego dużego palca :)
    • Gość: Lomax Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Polsc... IP: *.mofnet.gov.pl 25.05.11, 10:49
      Z butami na naście sezonów za 80pln to bzdura. Oszczędzać można na ubraniu, gadżetach ale nie butach, no chyba że BMI masz jak kinijczycy i biegasz po tartanie. Co jest w tym wszystkim najlepsze? To, że markowe - dobre buty w Polsce są o 40-60% droższe niż w UK! Sprawdź: sportsdirect.com na przykład adidasy adistar ride3, albo wszystkie asicsy, nie mówiąc o nike :D
      • Gość: Mirwisz Re: Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Pol IP: 70.51.25.* 25.05.11, 13:57
        Jako pracownik Min. Fin. powinieneś wiedzieć, że buty do biegania w Stanach są jeszcze tańsze bo tam nie ma socjalu, który dobija Europę. Zdecydowanie polecam Mizuno!

        PS. Co Twój szef by powiedział, gdyby wiedział że piszesz bzdety na forum w czasie "pracy"?
        Oj, Wy homo-sovieticusy ...
        • rozenek_taki Re: Bieganie to dochodowy biznes. Ile można w Pol 25.05.11, 15:27
          Czy sugerujesz, że homo-sovieticusy są zatrudniane w ministerstwach? Tam wre praca od rana do wieczora i jest taki zapiepsz, że nie ma nawet czasu kawy wypić :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka