Gość: Staś
IP: *.carston.com.pl
17.02.01, 16:24
Media i większość polityków prowadzi jakąś niezrozumiałą kampanię dezinformacji na temat wysokości
roszczeń które mogą być wypłacane na podstawie przyszłej ustawy (jeśli prezydent ją podpisze w co wątpię)
1)skarb państwa zgodnie z projektem ustawy przeznacza
na reprywatyzację majątek wart max. 44 mld zł.
a zatem:
a)jeśli wartość podstawy roszczeń będzie wynosiła 88 mld to skarb państwa przeznaczy majątek wart 44 mld
b)jeśli wartość podstawy roszczeń będzie wynosiła np.288 mld (czego tak niektórzy się boją) to skarb państwa przeznaczy majątek też wart 44 mld.
w przypadku a) za nieruchomość o wartości 100zł trzeba będzie wylicytować na przetargu 120 zł w bonach, albo Towarzystwo Reprywatyzacja S.A. wykupi jednostkę średnio za 6 lat o nominale 1 zł za 1zł (co jest warte dziś 26-60 gr. w zależności czy liczymy od stóp procentowych, czy od inflacji)
Natomiast w przypadku b) trzeba będzie wylicytować za tą samą nieruchomość już nie 120 tylko 400zł w bonach,
a towarzystwo wykupi jednostkę nie za 1zł tylko za 30 groszy co jest warte dziś od 8 do 18 groszy.
Jak widać jeśli roszczeń będzie więcej, to poszkodowani
dostaną jeszcze mniej i jest to bez związku z majątkiem skarbu państwa.
Ktoś tu sądzi, że starzy ludzie są głupi i nie potrafią liczyć.
SLD twierdzi, że można przeznaczyć na reprywatyzacje max 10 mld i podaje, że bogate Niemcy wydały 12 mld marek. Mnie wychodzi, że 12 mld marek w roku 1991 to coś koło 19 mld marek w roku 2001 (przy 5% stopie)a to jest blisko 40 mld zł, jak jeszcze zestawić terytorium Polski i byłej NRD to z czystej matematyki wynika, że SLD proponuje oddać tylko jakieś 25% w bonach tylko za majątek zargabiony niezgodnie z "prawem" PRL, a ponieważ bony warte będą realnie max 50% to nam wyjdzie
12,5%. Żeby było weselej zdaniem SLD należy wprowadzić progi tzn. jeżeli komuś zabrano młyn wart np. 300.tyś zł, to mu należy oddać 100tyś w bonach, a jak komuś kamienicę za 5 mln, to też należy mu oddać 100 tyś w bonach.
Dawno, dawno temu był w czasach PRL (dla przypomnienia młodszym) taki podatek, nazywał się "domiar" jak chamie zarobiłeś za dużo, to oddawaj wszystko. Władza podzieli twoje pieniądze lepiej, pan sekretarz dostanie wille, pan przewodniczący samochód, pielęgniarka nowy czepek, a ty chamie nie dostaniesz nic.
Swoją drogą zawsze byłem ciekaw jak dawni dygnitarze PRL doszli do dzisiejszych majątków. Tak np. prezydent, na samym początku lat dziewiędziesiątych postawił sobie taki ładny pałacyk pod Warszawą wart w owym czasie jakieś 500.tyś-1 mln dolarów. I tak sobie
myślę, podatek przed zmianą ustrojową po przekroczeniu stosunkowo niskiego progu wynosił 80%, a zatem aby zarobić na czysto tylko 500.tyś USD trzeba było zapłacić jakieś 2 mln dolarów podatku. I jak Państwo sądzicie było z tym podatkiem? A może się mylę, może prezydent wszystkie te pieniądze wygrał w totolotka,
tylko nic o tym nie wiemy.
A może by tak reprywatyzację pokryć z majątku SLD i byłych dygnitarzy PZPR, oj wystarczy, wystarczy i jeszcze zostanie. Co Państwo o takim pomyśle sądzicie? Przecież zawsze za 50 lat możemmy rozpocząć dyskusje czy im coś oddać i czy będzie to 10, czy 20%