hektor_wektor
26.07.11, 02:22
- Coś za coś. Sprzęt ma coraz więcej funkcji, a kiedy rośnie ich liczba, to jednocześnie rośnie podatność na uszkodzenia.
Szczególnie proste pralki, których podstawowe funkcje nie zmieniają się od 20 lat. Zmienia się obudowa i jakość czyli zamiast 15 lat działania, 4-5.
Coraz częściej w urządzeniach montowane są procesory. Wtedy problem jest w softwarze - dodaje Ryszard Katulski, profesor Politechniki Gdańskiej. Ale też wspomina, że pogorszyła się jakość wykonania, części wytwarza się z tańszych, słabszych materiałów.
Procesor procesorem, to druga część cytatu jest odpowiedzią na bolączki. Zabawne, że wszyscy wierzą, że zejście z kosztem produkcji to główny powód pogorszenia się sprzętu.
Kolejna odpowiedź nasuwa się sama. Gdzie dzisiaj produkuje się sprzęt, a gdzie produkowało się go 20-25 lat temu? Mikser ręczny (kuchenny) Made in W. Germany? Nikt tam nie zasuwał za głodowe stawki. Pracownik wytwarzał, składał i jeszcze miał opłacony socjal.
Dzisiaj mamy pogorszenie się jakości, wymianę sprzętu co 3-4 lata, a koszt produkcji pomniejszono poprzez wyniesienie produkcji do Azji Wschodniej gdzie wiadomo, że płaci się groszowe stawki.
Wiara że Kowalskiemu co 4-5 lat potrzebny jest całkowicie nowy sprzęt jest chora. Tak samo jak wiara, że podniesienie jakości sprzętu oznacza, że najtańsza pralka nie będzie kosztować 999 zł tylko 1499,-. Notabene wystarczy posłuchać reklam (np. radiowych, bo tam się wiele rzeczy rzuca bardziej w uszy).
Co jeszcze można zaoferować w prostej pralce? Chyba nie 10 tysięcy obrotów na minutę... Jeśli nie to pozostaje zafundować nowe potrzeby typu: "wyświetlacz" LCD, który nic nie wnosi w praktyce. Tak jakby każdy prał na pięć minut przed odlotem na Marsa. Liczy się każda sekunda?
Kto na tym skorzystał?