pamejudd 06.11.11, 11:42 Belkot marketingowca. Szkoda czasu na komentowanie wszystkich bzdur jakie zawarto w tej krotkiej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: artus Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... IP: *.home.aster.pl 06.11.11, 12:21 Marniutki artykuł. Właściwie o niczym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: 31.62.18.* 07.11.11, 09:59 Jak to o niczmym? Oto belkot, ktory probuje zrobic z dyskontu normalny sklep. Jak widac po reakcjach na forum ludzie na szczescie nie sa idiotami. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 07.11.11, 11:00 Jasne, że nie. Jeśli mogę kupić winogrono lepsze i tańsze w Biedronce, niż w normalnym sklepie, to kupuję w Biedronce. To samo się dotyczy innych owoców, pieczarek, chusteczek higienicznych, papieru toaletowego czy nawet płynu do mycia naczyń. Jestem świadomą gospodynią, nie kupuję byle czego do jedzenia, ale potrafię też odróżnić dobre rzeczy za mniejsze pieniądze od takich samych za większe pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gondolier Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 11:17 Mówi się i pisze: "to samo się tyczy" a nie "dotyczy" ewentualnie "to samo dotyczy". Rozumiem, że nastąpił syndrom szybszego pisania, niż pomyślenia przed napisaniem, a palec wciskający "wyślij" był jeszcze szybszy ;) A tak gwoli tematu: sprawy, o których piszesz, to oczywista oczywistość, ale jeśli chodzi o kupowanie win i innych alkoholowym trunków, to dyskont powinien być ostatnim miejscem, gdzie się pójdzie i kupi alkohol, bo jest po prostu kiepski. W sklepie monopolowym można przynajmniej się poradzić, łącznie z tym, po której wódce są największe sensacje żołądkowe, a po której mega-kac. Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 07.11.11, 13:07 Gość portalu: gondolier napisał(a): > A tak gwoli tematu: sprawy, o których piszesz, to oczywista oczywistość, ale je > śli chodzi o kupowanie win i innych alkoholowym trunków, to dyskont powinien by > ć ostatnim miejscem, gdzie się pójdzie i kupi alkohol, bo jest po prostu kieps > ki. W sklepie monopolowym można przynajmniej się poradzić, łącznie z tym, po kt > órej wódce są największe sensacje żołądkowe, a po której mega-kac. Chyba raczysz żartować. W klasycznym monopolowym, to się poradzić możesz co najwyżej menela stojącego pod wejściem, czy starczy jak mu dołożysz dwa złote do jabola, czy dziś raczy spożywać "Absolwenta" i potrzebuje wsparcia w postaci 5 złotych. W monopolowym typu "Alkohole Świata", sprzedawca pracujący na prowizji poradzi ci co najwyżej, że najmniejszego kaca się ma po spożyciu tego akurat alkoholu, na którym sklep ma najwyższy narzut. Doradzą ci co najwyżej w jakimś "sklepie winiarskim", w którym mają 100% narzutu, jeśli akurat sprzedaje właściciel który ma takie hobby i pojęcie, a nie najęty pracownik. I OK, jeśli masz na to ochotę i kasę, to proszę, ale weź pod uwagę że są ludzie którzy potrzebują akurat prostego wina stołowego do kolacji, i rozsądnie kalkulują nie chcąc za takowe płacić 50% marży. Jeżeli ja mam ochotę kupić zwyczajne, chamskie Bacardi do Cuba Libre, bo lubię, to wolę je kupić w Biedronce, niż przepłacać dwukrotnie gdzie indziej. Jeśli mam ochotę na rum nikaraguański Flor de Cana, to pójdę tam, gdzie jest, ale też bez przepłacania za poradę w kwestii czegoś, na czym akurat znam się lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Slavo Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.11, 15:27 No z alkoholem to pojechałeś na maksa.... Doradzić wino to może ci jakiś hobbysta w swoim sklepie winiarskim i to dopiero kiedy już zobaczy cie ze trzeci raz. W Biedronce można kupić popularne hiszpańskie, francuskie czy też portugalskie wina za rozsądne kwoty, to samo tyczy sie innych alkoholi i znanych marek np. Łyskacz Red Label, Rum Hawana Club itp. Duzy może więcej i daje mniejszą cenę. Odpowiedz Link Zgłoś
blasphemy Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 07.11.11, 12:29 > Jasne, że nie. Jeśli mogę kupić winogrono lepsze i tańsze w Biedronce, niż w no > rmalnym sklepie, to kupuję w Biedronce. Często kupujesz winogrono? Ile tak mniej więcej kosztuje winogrono i czy waga w ogóle to łapie? (poniżej 3 g chyba są kłopoty) Odpowiedz Link Zgłoś
asmok6 Pewnie zobserwował u konkurencji :) 08.11.11, 08:02 Ciekawe skąd przedstawiciel biedronki może to wiedzieć. Przecież oni nie sprzedają rzeczy wysokiej jakości. Czyżby właśnie się przy znał że kupuje u konkurencji i że konkurencja też ma tanio? Bo z tymi winami to ma rację. Dobre wina są teraz całkiem tanie, wystarczy się przejść do pierwszego lepszego sklepu z winami i się okazuje że prawdziwe leżakowane wino można kupić niewiele drożej niż niektóre sikacze w biedronce. Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Zapomniał o wynajętych klepaczach komentarzy 06.11.11, 12:22 Co zesztą zaraz zobaczycie w tym wątku :) Czasami jełopy się mylą i piszą z ip właściciela firmy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smakosz To tylko klienci Biedasklepów tak uważają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.11, 12:29 Nie da się zrobić dobrego produktu z byle czego i bardzo tanio. Gdyby nie polityka okradania polskich obywateli przez rząd, Jeronimo Martins Dystrybucja nie miałby racji bytu. P.S. Gdzie ta portugalska firma jeszcze istnieje oprócz Polski i Portugalii? Odpowiedz Link Zgłoś
miguell Polskie niegorsze 07.11.11, 10:12 Gość portalu: smakosz napisał(a): > Gdyby nie polityka okradania polskich obywateli przez rząd, Jeronimo Martins D > ystrybucja nie miałby racji bytu. Możesz to jakoś logicznie powiązać? Czy logika to nie jest twoja najmocniejsza cecha? Cieszę się, że Portuglaczycy sobie nieźle radzą w Polsce. Nie mogą sprowadzać produktów z Portugalii więc ~95% produktów jest produkowane w Polsce. Niemieckie sieci (Real, Lidl, Kaufland, Aldi, ...), które do tej pory sprzedawały prawie wyłącznie niemieckie produkty musiały w ostatnich latach wprowadzać więcej polskich marek aby świadomi klienci ich nie olali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: To tylko klienci Biedasklepów tak uważają IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 11:21 Chyba ich nawet Ruscy nie chcą. A swoją drogą dziwi mnie, że tak skompromitowana firma (patrz: procesy wszczęte przez szeregowych pracowników niewolniczo wykorzystywanych przez "Biedronkę") utrzymuje się na polskim rynku tyle lat i na dodatek rozwija, a nawet sponsoruje drużyny sportowe. Pytam się, czyim kosztem? Tych umęczonych kobiet, które tyrają od rana do wieczora i są popędzane jak bydło, czego byłam świadkiem, aż mnie prawie krew zalała ze złości. W polskich oddziałach "Lidla" kierownictwo też pozostawia wiele do życzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
reymont666 Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... 06.11.11, 12:31 nie wiem skąd to zdziwienie że wszyscy chcą towarów ekskluzywnych za małą kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: widmo Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... IP: *.unknown.vectranet.pl 06.11.11, 12:34 Jeśli taka tendencja ma miejsce, to dobrze. Nie chodzi mi tu o spożywkę, lecz o np. marki odzieżowe. W Polsce zagraniczne marki, które na rodzimych rynkach mają status "dla przeciętnego człowieka" u nas lansuje się na luksus i prestiż, głównie poprzez kosmiczną cenę, wyższą nominalnie (!) niż w krajach zachodnich. Może zmiana podejścia Polaków w końcu wymusi nieco bardziej cywilizowaną politykę koncernów względem naszego kraju i "awansujemy" nieco w kwestiach konsumpcji do standardów zbliżonych do zachodnich, co moim zdaniem już się, powoli bo powoli, ale dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 06.11.11, 12:43 Nie dotyczy to tylko odzieżówki - koncerny chemiczne jak Henkel czy Procter &Gamble wypuszczają inne proszki na rynki Polski czy Słowacji, a zupełnie inne w Niemczech czy Holandii. No i ceny też są inne, ale w przeciwną stronę. A co do jakości z Biedronki, to złakomiłam się na płyn do mycia PUR, oczywiście w promocyjnej butli i promocyjnej cenie. No i dramatycznie przepłaciłam, bo jak żyję, tak rozcieńczonego płynu do mycia nie kupiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mitoogorkach Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... IP: *.as13285.net 06.11.11, 15:26 Powiem tak, sama nazwa BIEDRONKA mowi mi, ze to sklep dla wiesniakow, szukajacych okazji w gownianym asortymencie. JAKOSC zawsze rowna sie CENA co bys tam Panie nie mowil, tak bylo i bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Slight Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.11, 16:34 Pracuję w branży FMCG i trochę się znam na temacie. Biedronka dość wiernie kopiuje strategię Aldiego - produkty własne równie dobry lub lepszy niż lider rynkowy. Cena ma niewiele wspólnego z jakością - zależy od marketingu (pozycjonowanie produktu, promocje) oraz efektywności kanału dystrybucji. Dyskonty zwykle mają ogólnie najniższe koszty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lde Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.dynamic.chello.pl 06.11.11, 20:28 Jest doskonały przykład Carlsberga, którego można było kupić u portugalczyków po 2,19 za butelkę (0.5l), przy sugerowanej cenie detalicznej z opakowania 2,69. Bardzo fajna promocja to była. :) Termin przydatności do spożycia był normalny, chyba kwiecień 2012. Pokazuje to też jak wiele marży może być w różnych produktach - np. ten sam Carlsberg w "kerfurze" był już po 2,80. Sam kupuje w biedronce różne rzeczy, głównie spożywcze typu makarony, owoce, woda mineralna, sosy w słoikach, drób (wszędzie jest z ferm), ser i berlinki (jest jedna parówka więcej! :D), mleko, syropy owocowe. Nie czuję na tych wyrobach różnicy jakości a przy kasie wychodzi mniej. No może ser nie jest "och", ale nie jest też prawie biały, jak najtańszy z hipermarketu. Gdybym miał porównać zakupy w tym sklepie do innych - to po prostu mi się opłaca. Na jedzeniu można dużo oszczędzić, i jak mam iść do hipermarketu to tylko po wybrane produkty (np. określona musztarda, ciechan, wino - warna/tokaj, mleko niepasteryzowane), ale nie po wszystko. Z 1000 produktów w biedronce trudno wrzucić do kosza coś niepotrzebnego, z ogromu w hipermarkecie zawsze wpadnie jakiś niepotrzebny badziew, który zawyży cenę. :) Trochę się zgadzam z tym bełkotem, który jest w artykule - ludzie chyba starają się kupować mądrze. Wiele razy widziałem jak ktoś pakował się do auta za kilkadziesiąt tys. pod biedronką. Nie ma w tym złego, szkoda tylko że nie jest to typowo polska sieć. Niemcy kupują w Lidlu i dają zarobić swoim, podobnie Holendrzy w Albercie itd. Pół biedy że większość wyrobów biorą od krajowych producentów przez co część grosza u nas zostaje. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: 79.162.89.* 06.11.11, 22:25 Widzisz, Biedronka jest wlasnie dla klientow dla ktorych 2,20 i 2,80 robi roznice. Tymczasem Wielu ludziom nie chce sie pamietac takich detali - nie czuja sie oszukiwani, bo wola miec komfort robienia zakupow i duzy wybor. Oby Polacy jak najszybciej przeszli do tej drugiej grupie, bo narazie sa tak biedni, ze kazdy grosz sie liczy. Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 07.11.11, 07:51 To bardziej chodzi o mentalność i nawyki zakupowe. Ja akurat na brak kasy nie narzekam, ale po prostu nie lubię przepłacać, bo czuję sie jak idiota, który dał się zrobić marketingowcom w bambuko. Mam obok domu kilka supermarketów różnych sieci, i towary "markowe" kupuję po prostu tam, gdzie jest taniej. Różne rzeczy w różnych sklepach, bo wbrew pozorom relacje cenowe miedzy sklepami, pomimo promocji, są w miarę stałe. Większości "marek własnych" nie kupuję, z jednym wyjątkiem - chemii gospodarczej. Na płynach do mycia naczyń, czyszczenia mebli, proszkach do prania i do zmywarki, koncerny kasują najwyższe narzuty za "nazwę". Moje wrażenie jest takie, że np. "Lidlowa" marka własna W3, robiona w Niemczech, jest generalnie lepsza od robionych na rynek polski różnych 5 razy droższych Persili czy Arieli. Biedronka w niektórych asortymentach jest tańsza, w niektórych nie jest, i grają wielkością opakowania również w drugą stronę. Np. słynna "biedronkowa" Coca Cola 1,75 l. wcale w przeliczeniu na litr nie jest tańsza, niż 2-litrowa gdzie indziej. A za "komfort" robienia zakupów w "dużym wyborze" w hipermarkecie gdzieś na obrzeżach miasta to ja dziękuję. Oczywiście, kiedyś jeździłem; dziś kiedy pomyślę, że muszę zmarnować sporo czasu żeby tam dojechać, zaparkować, dojść z parkingu do sklepu, i odstać swoje w spoerej kolejce do kasy, to po prostu rezygnuję. I przy tym juz dziś na takich zakupach wcale się nie osczędza, nawet nie uwzględniając kosztu benzyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: 31.62.18.* 07.11.11, 09:56 Ciekawe ile czasu pochlania ci lazenie po sklepach w celu kupienia czegos o 40 gr taniej. Pewno na nic nie masz czas,u a na prawdziwe rozrywki zupelnie nic nie wydajesz, bo zycie wypelnia ci torpienie gdzie jest o 20 gr taniej. Tak tez mozna. Tylko co to za zycie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lde Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 10:44 Widzisz, mój drogi, kasę z dymem puścić potrafi każdy, nawet głupi. Mylisz się bardzo twierdząc że tropię te 20 gr różnicy. Będąc w hipermarkecie zwracam uwagę na *cenę* zanim coś wyląduje w koszu. Nie jestem studentem który żyje za "mamine" albo "tacine", który musi oszczędzać na żarciu bo go nie stać. Swoją drogą dziwi mnie to, że wyśmiewasz oszczędzanie. Kiedyś, nawet kiedy byłem dzieckiem, oszczędzanie było cnotą. Teraz jakimś cudem wszyscy obrócili się na wydawanie. Tylko jaki w tym cel? Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 07.11.11, 12:56 Gość portalu: mm napisał(a): > Ciekawe ile czasu pochlania ci lazenie po sklepach w celu kupienia czegos o 40 > gr taniej. Pewno na nic nie masz czas,u a na prawdziwe rozrywki zupelnie nic ni > e wydajesz, bo zycie wypelnia ci torpienie gdzie jest o 20 gr taniej. Tak tez m > ozna. Tylko co to za zycie? Nie rozumiemy się. Do sklepu po jakiś chleb, wędlinę czy piwo albo inne potrzebne rzeczy i tak regularnie pójść muszę. Nie robię codziennego porównania cen, zanim coś kupię. I nie chodzę specjalnie do konkretnego sklepu, żeby tam kupić coś taniej o 20 groszy. Po prostu mam w pobliżu kilka sklepów, i jeśli idę do tego jednego konkretnego po coś, to kupuję w nim więcej tego, co akurat w nim jest najtańsze. Jeżeli przy okazji okaże się, że akurat się relacje cenowe między sklepami zmieniły, to uwzględniam to przy następnych zakupach. Więc czasu nie tracę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lde Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 10:33 Cieszę się, że jest ktoś kto również preferuje świadome kupowanie! Niezależnie od preferencji sieciowych. Jeśli lecisz do jednego sklepu typu real, auchan etc i wyjeżdżasz z koszem za 500 zł to ciężko nazwać Cię konsumentem. Kapitalizm i cały układ rynkowy daje możliwość wyboru, porównania oraz selekcji. Zapominając o tych dwóch ostatnich jesteś naiwny żeby nie uznać bardziej dosadnego stwierdzenia.. Parkingi przy centrach handlowych to oddzielna historia. Nie cierpię panującego na nich tłoku. Całe pole 5 hektarów zapchane po brzegi samochodami. wjeżdżając stoisz w korku, później przez 20 minut szukasz miejsca w miarę blisko, a nie przy markecie budowlanym. Powrót, oczywiście, w korku. Boże Narodzenie w hipermarketach przyprawia mnie o mdłości, co gorsza ten okres już tuż tuż! :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cvb Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: 195.158.247.* 07.11.11, 12:22 dokładnie tak jest w przypadku tej chemii gospodarczej. Przykład? Proszę sobie porównać kostki do zmywarki marki własnej Real i marki "Ludwik". Różnica w cenie b. duża na opakowaniu. Natomiast skład chemiczny, proporcje i producent ten sam. Jak ktoś lubi dać 10 zł więcej za ładniejsze opakowanie to ok ale gdy się włączy zdrowy rozsądek to sensu nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inkanus Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.eurosoft.pl 07.11.11, 10:52 " JAKOSC zawsze rowna sie CENA co bys tam Panie nie mowil, tak bylo i bedzie." Jesteś idealnym klientem, proszę wmawiaj to wszystkim których znasz :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lde Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 10:58 Powiedz to wszystkim tym, którzy mają ponad dziesięcio-piętnastoletnie samochody z importu. Kiedyś kosztowały one 100 000 tys. a teraz mają je za 10 tys. i mniej. Niemiecka jakość - VW Passat, Audi A4/A6, BMW za grosze! Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 Re: Do mitoogorkach. Wypraszam sobie gnojku, żebyś 07.11.11, 11:05 mnie i innych obrażał. Twoi rodzice pewnie krowy pasali i chodzili za stodołę za potrzebą a Ty teraz wielki pan. Odpowiedz Link Zgłoś
ulanzalasem Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... 06.11.11, 15:39 W BIEDRONCE NIE JEST TANIO! Jeśli czekolada X kosztuje w sklepie 3,49zł, a w biedronce niby taka sama Y 3,00zł, ale ma 20-22% orzechów, a produkt X za 3,49zł ma 25-29% orzechów itd. to jak można mówić, że mamy coś taniej ?! Taniej jest wtedy jeśli mamy dwie identyczne rzeczy w różnych cenach, produkt z mniejszą ilością kakao i orzechów jest tańszy, ale przyczyny tego są oczywiste! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gizmo Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.11, 15:51 Najbliższa mi Biedronka nie ma działu alkoholowego, wiec nie wiem o czym ten pan mówi. Poza tym, opisywać dyskont na podstawie oferty jednego towaru - dość specyficznego - to idiotyzm. Może lepiej by zachwalał mleko 0% lub czekoladę z ziemniaków - bo z zdaje się to jest poziom tej sieci. Klient szukający winnych okazji pójdzie do Marks&Spencera. A ten skory do kupna wina nie za 21 ale 30 zł do setek sklepów winiarskich różnych sieci typu Dobre Wina. Biedronka wino za 100 zł oferuje po 50, ale to jest oferta skierowana do klienta, który nie wie jak wygląda banknot 50-złotowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wa Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.ip.jarsat.pl 06.11.11, 23:26 Tak to jest jak sie mieszka na plebanii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... IP: *.dynamic.chello.pl 06.11.11, 17:52 Powstał nawet nowy styl życia polegający na lansowaniu się w Biedronce: Biedronning - lans w Biedronce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: januszewski Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... IP: *.rz.izeto.pl 06.11.11, 18:11 Straszne dziadostwo nie można zapłacić kartą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lde Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.dynamic.chello.pl 06.11.11, 20:30 Przed każdą biedronką w której kupuję jest, na szczęście, bankomat. :) Swoją drogą w Makro też nie można i nikt tego im nie wytyka.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.home.aster.pl 06.11.11, 22:56 Makro to hurtownia a nie sklep detaliczny... Jeśli nie widzisz różnicy - żal mi Ciebie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słono-place Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: 195.149.64.* 07.11.11, 09:43 Gość portalu: xx napisał(a): > Makro to hurtownia a nie sklep detaliczny... Jeśli nie widzisz różnicy - żal mi > Ciebie... Taaaaa hurtownia z cenami wyższymi niż w detalu w pobliskim realu lub kerfurze. Sporadycznie jakieś sensowne cenowo promocje. Zakup alkoholu na koncesję po cenach wyższych niż w spożywczym na osiedlu, nie dziękuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lde Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 10:03 Gdyby to była *hurtownia* tak jak piszesz to by nie wystawiali paragonów a same faktury. I nie musisz się nade mną użalać. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
hit.and.run Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 06.11.11, 21:26 Gość portalu: januszewski napisał(a): > Straszne dziadostwo nie można zapłacić kartą... Dzieki Bogu, bo to pomaga wyeliminowac takich jak ty studenciakow placacych za paczke gumek (jakie by nie byly) bulke i jogurt karta z MBanku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lde Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 10:34 :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vampir Biedronka jest najdroższa!!!!!! z marketów IP: *.eimperium.pl 06.11.11, 19:34 Tam nie ma żadnych promocji - ceny takie same jak w Lidl lub Netto - ale zerowe promocje, kupując w LIDLU lub Netto można realnie zaoszczędzić kupując na promocjach, których w Biedronce nie ma a oni oszukują tzn Biedronka - zamiast zwiększyć cenę chipsów o te 20 gr jak zrobił Lidl - to zwyczajnie utrzymali tą samą cenę ale wagę zmniejszyli o 10 gram Nie polecam tego sklepu, a w szczególności z powodu brudu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biedron Dlaczego omijam Biedronke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.11, 19:40 Kiedyś kupowałem, choć głównie żarcie dla psów - makarony, kasze i tym podobne. Mają w ofercie karmę pt Pupil w b. dobrej cenie. Jednak moje psy jadły ją niechętnie, więc kupowałem produkt pt. mięso z indyka. Przy okazji brałem sok z pomarańczy - wyciskany i na mój gust lepszy od świństwa produkowanego obecnie przez Maspex. Co jeszcze? niektóre wyroby mleczarskie są w porządku, owoce egzotyczne (banany, ananas), ryby w puszkach - jakością nie odbiegają, a są tańsze. Dlaczego już tam nie zaglądam? Przez personel. Niby uprzejmy, dzień dobry powie - po czym na chama oszuka. Metody są dwie - pierwsza "na ślepego". Kasa znajduje się zawsze gdzieś z tyłu, zasłonięta przez kasjerkę i ma maleńki wyświetlacz, który jest na ogół przykurzony. Kasjerka z reguły zawyża sumę o okrągłe 10 zł. Oszukały mnie skutecznie trzy razy. Nieskutecznie - też trzy razy, przeprosiły. Ale mam to w.... gdyż procederowi temu sprzyja najwyraźniej firma Jeronimo. Takie uzupełnienie skromnych poborów personelu. Metoda druga - "na tłok". Kasy są maleńkie (i tylko niektóre czynne), a szturmuje je tłum stojący w długiej kolejce. Płacę, zaczynam pakować zakupy do torby, a tu zaczynają napływać zakupy kolejnego klienta. Robi się zamieszanie, a w domu już stwierdzam, że niektórych rzeczy brakuje. Po prostu - w kasie to i owo "zniknęło", jakoś nie zostało przepchnięte przez kasjerkę. I znów proceder ten umożliwia konstrukcja stanowisk kasjerskich firmy Jeronimo. I jeszcze te wina... (skoro chwali się nimi prezes) - z ciekawości kupiłem najdroższe w ich ofercie hiszpańskie "Reja Dorada" (coś ok 20 zł). Butelka numerowana. Cóż z tego - było po prostu zepsute, pieniste i wstrętne. Poszło do zlewu. Jednym słowem - kupując w Biedronce trzeba się mieć na baczności - tak jeżeli chodzi o towar, jak i obsługę. W sumie zakupy tam mogą okazać się po prostu znacznie droższe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieja Re: Dlaczego omijam Biedronke IP: 195.149.64.* 07.11.11, 11:23 Gość portalu: Biedron napisał(a): [...] >Oszukały mnie skutecznie trzy razy. Nieskutecznie - też trzy razy, przeprosi Trzeba było Policję wezwać a nie użalać sie na forum >I jeszcze te wina... (skoro chwali się nimi prezes) - z ciekawości kupiłem najdroższe w ich ofercie >hiszpańskie "Reja Dorada" (coś ok 20 zł). Butelka numerowana. Cóż z tego - było po prostu >zepsute, pieniste i wstrętne. Poszło do zlewu. Teraz to już pojechałeś ... możesz ten tekst między bajki schować. Reja Dorada hmmm ? to kłamstwo krótkie nóżki ma ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BrAT Re: Dlaczego omijam Biedronke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.11, 19:41 Jeżeli dobrze zrozumiałem "Gość" jest znawcą win- i tu moje zdziwienie.Wymienione wino "REJA DORADA"jest dobrym winem o wyrazistym smaku i łagodnym bukiecie.Nie jest to rewelacja, ale smaczne wino.Z czystym sumieniem polecam.Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
offal Re: Dlaczego omijam Biedronke 07.11.11, 11:28 Gość portalu: Biedron napisał(a): > Kiedyś kupowałem, choć głównie żarcie dla psów - makarony, kasze i tym podobne. > Mają w ofercie karmę pt Pupil w b. dobrej cenie. Jednak moje psy jadły ją niec > hętnie, więc kupowałem produkt pt. mięso z indyk .... Mam dla ciebie dwie rady: nie kupuj w biedronce i nie kłam na forum w tak idiotyczny sposób bo się żal robi jak to czytam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Census Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.11, 19:48 Moje odczucia po kilku wizytach w Biedronce sa negatywne i chodzi mi glownie o jakosc towarow, ktora rzekomo jest taka sama jak wszedzie. Otoz na wlasnej skorze przekonalem sie niejednokrotnie, ze tak nie jest. Chociazby porownanie glupich orzeszkow w mlecznej czekoladzie dostepnych w konkurencji na L i Biedronce. Biedronka lubuje sie w dodawaniu taniego tluszczu roslinnego do slodyczy, czego nie uswiadczycz w sklepie na L. Roznica w smaku ogromna... Oczywiscie przeliczajac cene Biedronka nie jest w tym przypadku tansza. Takich przykladow mozna mnozyc, ale szkoda ma na to czasu... Kazdy ma swoj zoladek i podejmuje sam decyzje o zakupach... Warto jednak spojrzec na Biedronke z lekkim dystansem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biedronkowiec Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... IP: *.core.ynet.pl 06.11.11, 20:55 Kupuję od lat w Biedronce. Nie mogę zrozumieć motywów osób, które w Biedronce nie bywają, a wypisują tu takie piramidalne farmazony. Kupuję przeważnie produkty wiodących producentów. Mogą być one w 100% identyczne z tymi z innych sklepów. Mogą mieć inną wagę lub objętość, co jest celowym zabiegiem, aby "przedsiębiorcy" nie traktowali Biedronki jako hurtowni. Np Coca-Cola i Tymbark jabłkowo-miętowy 1,75l albo parówki Morlinki pakowane po 6 szt, a gdzie indziej po 5 szt. Są też produkty z inną etykietą, ale z zawartością identyczną jak markowy produkt. Chodzi o to aby produkt "biedronkowy" nie był konkurencją dla tego "markowego". Są też produkty z dolnej półki, czasem rewelacyjne, ale ich nie porównujemy do markowych. Odpowiedz Link Zgłoś
hit.and.run Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 06.11.11, 21:30 Gość portalu: Biedronkowiec napisał(a): > Kupuję od lat w Biedronce. Nie mogę zrozumieć motywów osób, które w Biedronce n > ie bywają, a wypisują tu takie piramidalne farmazony. Nie tlumacz. Dzieki temu mniej jest burakow z awansu spolecznego wyrwanych z tatusinych gumiakow. Oni kupuja w Almie ten sam serek za 40% wiecej. Ale kiedy robia "party" w swoich "apartamentach" 52m2 moga sie drugim takim pochwalic awansem spolecznym kupowania w Almie. Nie jestes wsiokiem ktory zasuwa w Skodzie z wieszakiem (akwizytor zwany dumnie "przedstawicielem handlowym") wiec nie zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
louve86 Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 06.11.11, 22:11 W biedronce fajne są (1) brak promocji. Ceny są zawsze identyczne. W innych sklepach (hipermarkety) częstą są "wspaniałe promocje" na wybrane produkty jednak SUMARYCZNIE wydaje się WIĘCEJ - bo niektóre produkty są owszem tanie, ale kosztem wielu droższych. (2) stałość ekspozycji. "Eksperci" od sprzedaży mówili wiele razy, że zamiana towarów na pułkach to "doskonały pomysł" bo klient musi chodzić po całym sklepie kupując także towary po które pierwotnie nie przyszedł. Tyle eksperci, ja preferuje sklepy gdzie wiem z zamkniętymi oczami o lokalizacji każdego produktu. I chyba nie tylko ja. (3) pomimo krytyki kas, rzadko stoję w kolejce więcej niż 5 minut. A w hipermarketach stałem tyle nie raz. Podsumowując - niskie i stałe ceny bez pseudopromocji, dobre produkty marki własnej, stałość ekspozycji, bliskość od domu - kosztem małego doboru towarów. Wszystkiego w B nie kupie, ale mam bardzo dobre zdanie o tym sklepie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: 79.162.89.* 06.11.11, 22:31 Jak jest o 95% mniej towaru niz w Hipermarkecie, to stoisz do kasy krocej, bo wszyscy biora to samo - cale zycie jesz w kolko to samo. Kazdemu na miare jego mozliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
louve86 Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 06.11.11, 22:35 W hipermarkecie spędza się więcej czasu, nie chodzi nawet o stanie do kas. Btw, jakbym zarabiał więcej niż 2k na rękę to też bym chadzał do PiotraiPawła i gustował się w trzydziestu typach wędzonego sera - ale na razie mam ile mam i wybieram B Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dnm Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.11.11, 01:43 > jakbym zarabiał więcej niż 2k na rękę to też bym chadzał do PiotraiPawła Nie fiksuj się na jednym sklepie, zajrzyj do Piotra i Pawła, do Lidla i co tam jeszcze masz w okolicy. Wyjdzie ci taniej, albo nie będziesz musiał rezygnować z jakości. A Biedronkę sobie odpuść, naprawdę nie warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lupka Odradzam... IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 11:44 "Piotra i Pawła", "Almę" itp. Te sklepy tylko udają delikatesy. Obsługa jest gorsza niż w takiej "Biedronce" czy "Lidlu", obrażone dziunie na miarę tych w sklepach typu "Makton" i "Markpol". "Alma" ma w swojej ofercie kosze prezentowe, które można przygotować przy pomocy obsługi sklepu. Wydałam 2 stówy i musiałam sama sobie taki kosz przygotować, bo pani ekspedientka stwierdziła "ja tam nie będę pani nic radzić, sama sobie pani zobaczy i wybierze". Rzecz jasna - obrażonym tonem. Postawiła koszyk i ... samoobsługa, a potem tylko pospiesznie obwiązała wszystko folią i jakąś wstążeczką, na odczepnego. Poza obsługą, w "Almie" odradzam wędliny - są stare, zleżałe, nie dziwne, skoro gdzie indziej można kupić je taniej, nawet w osiedlowym sklepiku. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam 07.11.11, 11:23 Zgadzam się z Tobą. Jak jadę do jakiegoś marketu, a jeżdżę bardzo rzadko i widzę poprzestawiane regały i nie mogę znaleźć tego po co przyjechałam, to szlag mnie trafia i znowu nie jadę do tego marketu bardzo długo. Bo ja przyjeżdżam do sklepu po konkretne towary a nie na spacerowanie i oglądanie byle czego. I nie lubię jak mnie traktują jak idiotę, co to przyjdzie i jak zobaczy to kupi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fucktheduck Świetny komentarz ! Gratuluję, ubiegłe/a/ś mnie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.11, 22:47 Jak to dobrze, że są jeszcze ludzie, myślący tak samo jak ja, a w dodatku szybciej piszący ! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dnm Biedronka? Brudno i śmierdzi, IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.11.11, 01:38 asortyment bardzo ograniczony, kartą płacić nie można. Kto chce, niech kupuje - ja dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karolina Wolę "Lidla" IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 10:15 Wydaje mi się, że wiele towarów ma nawet niższe ceny niż te "biedronkowe", jakość nieporównywalnie lepsza, w sklepie nie śmierdzi, jest czyściej i nie ma takiego chaosu, jeśli chodzi o usytuowanie produktów na półkach. "Biedronka" kojarzy mi się z masą agresywnych emerytów, meneli, niedomytych i śmierdzących przetrawionym alkoholem oraz hałaśliwych budowlańców z prowincji, nieprzyjemną obsługą i taką jakąś "biedą" w sensie ogólnym. Dołujące miejsce. W "Lidlu" klientela jest spokojniejsza, grzeczniejsza i nie tak znerwicowana, nie ma pijaczków i brudasów, obsługa przy kasach sprawna, informacja pełna - zawsze można kogoś spotkać z obsługi i otrzymać pełną informację o tym, co, czy i gdzie się znajduje. Do tego można płacić kartą, co w dzisiejszych czasach jest sporym atutem. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 Re: Wolę "Lidla" 07.11.11, 11:27 Nie wiem gdzie mieszkasz Karolino, ale chyba na jakiejś głębokiej prowincji, skoro u Ciebie w Biedronce same menele i biedni emeryci. U mnie akurat jest odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Goguś Re: Wolę "Lidla" IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 11:47 Pudło! Ten sam obrazek mam w Warszawie, a precyzując - na Woli. Smród, brud i ubóstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andzia A u mnie Tuski robią zakupy ! To menele..?? IP: *.play-internet.pl 07.11.11, 12:10 Muszę sprawdzić... Może biorą jakąś naleweczkę na wieczór... Donald zawsze miał ciagotki do jakichś odlotów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gismo A ja nie cierpię szwabskiego żarła z lidla... IP: *.play-internet.pl 07.11.11, 11:29 To przegiecie, żeby sprzedawać niemieckie przetwory warzywne i mleczne w Polsce... Wolę po stokroć dać zarobić polskim firmom, zwłaszcza, że jest taniej i smczniej w biedzie... A u mnie to akurat w lidlu smierdzi, tak więc wszystkoi zależy pewnie od miejsca... u mnie lidl to taka melina właśnie z pijaczkami pod sklepem... omijam szerokim łukiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kukuryku Poczytaj etykiety... IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 11:47 ... to raczej Czechy, a nie Niemcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nexus Re: Poczytaj etykiety... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 11:58 Myślę, że autorowi chodziło nie tyle o miejsce produkcji ale o smak i sposób przyżądzania... Oczywiście jest sporo produktów z innych krajów, ale przeważnie w Lidlu są produkty niemieckie - ot takie widzimisie sieci. I w sumie nie ma w tym nic dziwnego, bo sieć niemiecka..... Odpowiedz Link Zgłoś
rabbinhood Nie ma przeszkód. 07.11.11, 07:13 Nic nie stoi na przeszkodzie aby drobne polskie sklepiki stworzyły federację i wspólnie negocjowały ceny po jakich nabywają produkty, oraz terminy płatności. Mogłyby nawet przekształcić się w SA oraz stworzyć własną centralę zakupową, wtedy Biedronka nie byłaby liderem rynku. Sam kupuję w Biedronce żywność, ale nie ze wszystkiego jestem zadowolony, poziom cen z "akcji" a codzienny poziom cen to dwie różne sprawy, warto kontrolować je i porównywać z konkurencją. Mam wrażenie, że jakość oraz poziom cen w Biedronce rosną, a to dla mnie znak do zaglądania do konkurencji. Niestety w polskich małych sklepikach zbyt często coś jest niedoważone, lub cena się okazuje inna od tej z wywieszki, dlatego omijam te sklepiki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gangrena Polskie osiedlowe sklepiki to dno IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 10:27 Problem właścicieli takich przybytków to brak dbałości o własne interesy. Takie sklepy nie mogą konkurować cenowo, ale mogą stworzyć taką atmosferę, żeby klientela przychodziła, jak do dobrych znajomych - pogadać, poradzić się, pożartować, a przy okazji coś kupić. W Polsce obsługa klienta jest cały czas w głębokim PRL-u, zatrudnia się ludzi, którzy nie posiedli zasad dobrego wychowania, normą są pyskate, zaniedbane, a nawet brudne ekspedientki, nie odpowiadające na "dzień dobry", choć same powinny jako pierwsze witać klientów wchodzących do sklepu, a nie jest ich wielu. Przykre jest to, że wchodzi się do małego spożywczaka, a panie z obsługi nie mają pojęcia, jakim dysponują asortymentem, ile co kosztuje, a nawet, na której półce leży. A potem płacz, że obroty są marne. Jakie mają być, skoro opierają się głównie na sprzedaży wódki, taniego wina, piwa w pecie i fajek, a jeśli nie daj Boże, zostaje odebrana koncesja, interes w krótkim czasie pada, bo nie ma nic więcej do zaoferowania. Jeśli stawia się za kontuarem wredne i bezczelne dziewuszysko, które już samym swoim wyglądem odrzuca klienta, to nie ma co liczyć na zyski. Ekspedientka powinna być miła, umieć doradzić, a nawet zaproponować coś dodatkowo, chodzi o to, aby jej samej zależało na jak największej sprzedaży, bo z tego żyje ona i jej szefostwo. W wielu sklepach obsługa nie zna słów "dzień dobry", "proszę", "przepraszam", w dużych sieciach typu "Biedronka" , "Tesco" itp. pracownicy są na ogół mili, ale można przypuszczać, że przechodzą odpowiednie szkolenia z zakresu obsługi klienta oraz znajdują się pod nieustanną kontrolą, wielu zaś to ludzie bardzo dobrze wychowani, choć zarabiają niewiele i mają stresującą pracę. Znudzone dziunie z osiedlowych sklepów są tak leniwe, że nie chce im się zrobić nawet tego wysiłku, żeby być miłym dla z rzadka przybywających klientów, co nie jest żadnym poświęceniem, skoro przez pół dnia sklep pozostaje niemal pusty i pies z kulawą nogą nawet nie zajrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gangrena Polskie osiedlowe sklepiki to dno - przykład IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 11:10 Właśnie wróciłam ze sklepu ze słodyczami. Kupiłam tam 10 dag ulubionych ciastek. Najpierw postałam i wysłuchałam przez około 2 minuty rozmowy telefonicznej ekspedientki z mężem, który pracuje w Anglii, potem zapakowała mi owe ciastka i, choć ma bogaty asortyment czekoladek, batoników i itp., nic mi nawet nie zaproponowała, nie wspomniała o jakimś nowym produkcie. Robot. Nawet te kasy samoobsługowe w Tesco i Auchan są bardziej przyjazne klientom, bo czasem wyskakuje jakaś informacja o promocji itp. Wspomniany sklep ze słodyczami istnieje oczywiście głównie z tego powodu, że jest w nim tania wódka, piwo i wino. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 Re: Polskie osiedlowe sklepiki to dno - przykład 07.11.11, 11:30 No widzisz, a ja nie lubię jak mi się na siłę próbuje wciskać jakiś towar. Mam oczy i sama zobaczę co jest albo zapytam jak będę miała ochotę kupić coś więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nexus Re: Polskie osiedlowe sklepiki to dno - przykład IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 11:37 Popieram w 100%!!! A takich akcjach przodują stacje benzynowe BP - za każdym razem jak płacę za paliwo to na siłę chcą mi wcisnąć myjnie, kawę, kartę na jakieś punkty itp - kurza twarz, jak będę chciał coś to sam sobie kupię i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kukuryku Re: Polskie osiedlowe sklepiki to dno - przykład IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 11:51 Ale może przynajmniej są mili, nie to, co te kocmołuchy z osiedlowych spożywczaków. Metrowe tipsy i tej samej długości odrosty. Ciągle nawijające przez komórki, jak klient wchodzi, to pada standardowy tekst w słuchawkę: "o matko, znowu muszę kończyć, bo ktoś przyszedł". Albo stoją we dwie pod sklepem i jarają fajki, a jak nadchodzi klient, fajka ląduje na chodniku, następuje przydepnięcie i lalunia, leniwym krokiem wtacza się za klientem do swojego miejsca pracy. Albo przychodzisz, a ona stoi właśnie ze swoim chłopakiem i udaje, że cię nie widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nexus Re: Polskie osiedlowe sklepiki to dno - przykład IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 11:55 Nie w każdym osiedlowym sklepie jest tak jak piszesz - ja przynajmniej się nie spotkałem z takim traktowaniem. Oczywiście co do kultury na wymienionych przeze mnie stacjach masz sporo racji - są tacy mili, że jakby mogli to by po palcu w tyłek weszli co mnie osobiście też denerwuje. Wchodzę, dzień dobry, płacę, do widzenia i to wszystko z mojej strony - nie mam ochoty wysłuchiwać litanii odnośnie promocji. Wiem, że upselling jest częścią ich pracy ale przez to zaczynają być natrętni jak akwizytorzy czy telemarketing. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kukuryku Re: Polskie osiedlowe sklepiki to dno - przykład IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 12:01 Taka polityka firmy. I tendencja ogólnoświatowa. Ja nie mogę przełknąć chamskiego zachowania panienek, co to robią łaskę, że na człowieka spojrzą. Masa ich w sklepach osiedlowych, ale może tego nie zauważasz, bo ci na ich uprzejmości zwyczajnie nie zależy. One też bywają cwane, facetów zawsze obsługują grzecznie, gorzej, jak przyjdzie jakaś niedowidząca emerytka, młoda dziewczyna albo dziecko. Ale żeby to zrozumieć, trzeba zobaczyć, jak obsługa klienta wygląda np. w Niemczech. Może to sztuczne uśmiechy, ale lepsze to niż skrzywiona gęba. Dla mnie super pomysłem jest zatrudnianie w Auchach niepełnosprawnych. Ostatnio obsługiwał mnie przy kasie głuchoniemy - rewelacja! Był sprawniejszy, milszy i bardziej pomocny, niż tzw. "normalne" kasjerki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kanarek Re: Polskie osiedlowe sklepiki to dno - przykład IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 11:56 Widzisz, gdybyś wiedziała, co oznacza pojęcie "marketing", nie byłabyś taka obrażona, że ktoś ci coś chce "wcisnąć". Skończyły się już czasy, kiedy pani w sklepie była wyłącznie od podawania towaru i kasowania pieniędzy. Masz jakiś syndrom biurwy z PRL-u, co to "czy się stoi, czy się leży, 2 tysiące się należy" ? Ludzi trzeba zachęcić, jeśli czegoś nie chcesz, mówisz "dziękuję, nie potrzebuję" (to chyba nie boli, czy cię to słowo "dziękuję" tak uwiera w gardle?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nexus Re: Polskie osiedlowe sklepiki to dno - przykład IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 11:59 Kolego, to nie marketing tylko upselling - to dość znaczna różnica :-) Poza tym nie zawsze dziękuję wystarcza (przytoczone przeze mnie stacje), bo za chwilę słyszysz kolejną propozycję "genialnej" promocji.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kukuryku Re: Polskie osiedlowe sklepiki to dno - przykład IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 12:08 Częścią marketingu jest uświadamianie klientom ich potrzeb, o których rzekomo nie wiedzą, a mogą uwierzyć, że faktycznie takowe w ich przypadku istnieją. Jak go zwał, tak go zwał. Stacje benzynowe to kolejna sieć (franszyza), a temat rozpoczął się od tego, że małe sklepy ne mogą konkurować cenami, to powinny przynajmniej zadbać o jakość obsługi, która w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Mieszkam w centrum Warszawy, mam w okolicy z 10 takich sklepów i wniosek jeden: pracują tak kiepsko opłacane dziewusie z prowincji, nieokrzesane i nie znające pojęcia "klient nasz pan". Od razu mam skojarzenie za takim filmem dokumentalnym "Warszawa do wzięcia", w którym pyskate albo zahukane dziewczyny w popegeerowskich wiosek imały się różnych zajęć w stolicy, bez większego powodzenia, z powodu braku przystosowania społecznego, lenistwa i zbyt wielkiego przekonania o własnej wyjątkowości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pk Re: Nie ma przeszkód. IP: *.ip.netia.com.pl 07.11.11, 14:36 bredzisz kolego, jak sobie wyobrazasz społkę akcyjną złożoną z kilukdziesięciu tysięci właścicieli ??? Nie wykonalne. To co piszesz chce i robi Eurocash poprzez sieć ABC ale to nadal daleko za biedroną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama_ula Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsamia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.11, 09:53 Traktuje Biedronkę jak hipermarket - wpadam tam raz na tydzień i kupuje tzw. podstawę (mleko, masło, kasza, przecier, owoce itp), bo są takie same, ale nieco tańsze, a co najważniejsze - sklep jest mniejszy i zajmuje mi to kwadrans, a nie 2 godziny. Resztę sobie już przebieram na specjalistycznych stoiskach w innych sklepach - ser i wędliny od górali, warzywa na jednym straganie, ryby od pani Jadzi, mięso od znajomego rzeźnika itd., ale wychodzi drożej - nie ma co się oszukiwać. Biedronka ma plusy i minusy - zależy na co się nastawiasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Japycz Re: Przedstawiciel Biedronki: Klienci nie utożsam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.11, 10:06 Święta racja Mamusiu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lizystrata Wino z "Biedronki" to hardcore IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 10:43 Kupowanie wina w "Biedronce" to jakiś taki hardcore pokroju wyczynów z kręgu jackassów. Pamiętam, jak kiedyś robiło się próby organizmu na kurczakach pieczonych w barku hipermarketowym, ktoś tam zamówił udko, ktoś znowu poszedł o krok dalej i odważył się skonsumować bigos albo kotleta mielonego. Pamiętam te brawa, jakie kolejka dała facetowi, który zdecydował się na golonkę. Największe ryzyko to oczywiście bar w "Tesco", dodatkowym utrudnieniem są żule podchodzący do stolików i proszący o parę groszy albo wyjadający resztki z talerzy pozostawionych na innych stołach lub wprost z kosza na śmieci. Wino jednak nie jest produktem pierwszej potrzeby i chyba nie trzeba tu szukać okazji, żeby się nawalić za 9,99 skoro można się napić takiego trunku oferowanego chociażby przez jeden ze sklepów naszego aktora Marka Kondrata, który ma naprawdę ciekawą i niedrogą ofertę, a przy tym można się poradzić, co jest dobre, a nawet napić na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gismo Kondratowe wina to hardcore cenowy !!! IP: *.play-internet.pl 07.11.11, 12:15 W d..e byłeś, g...o widziałeś, a raczej samkowałeś... Niech Kondrat obniży narzut z 300% na 20% to chetnie do niego przyjdę... Teraz wolę wina z Biedy... Mój typ na listopad to Moscatel de Setubal za 14,99 zł... Hehe... u jakiegoś "winiarza" w sklepie widziałem je za 55 zł... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolita Re: Kondratowe wina to hardcore cenowy !!! IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 13:12 W dupie to ty jesteś - mentalnej i finansowej - skoro kupujesz wina w "Biedronce". To obciach! Rozumiem - jedzenie, ale alkohol? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nexus Re: Kondratowe wina to hardcore cenowy !!! IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 18:53 Wybacz Lolita, ale pieprzysz jak potłuczona. Czym różni się wódka Spolica kupiona w Biedronce od tejże wódki kupionej w monopolowym? Czym się różni Carlsberg z Biedronki od Carlsberga z Reala? Czym się różni Johnny Walker Red Label z Biedronki od tegoż Red Labela z Auchan? To, że ceną (no korzyść Biedronki) to oczywiste, ale podaj mi choć jedną różnicę więcej to odszczekam swoje słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nexus Sklep jak każdy inny.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 11:04 W Biedronce zakupy robię dość często ze względu na to że mam ją praktycznie 15-20 od bloku i po prostu nie chce mi się chodzić dalej czyli z lenistwa. Co zauważyłem: ostatnio znaczna poprawa pod względem różnorodności produktów, czystość w sklepie (z komentarzy wyżej wynika, że "moja" Biedronka jest ewenementem), jakość produktów jest na jak najbardziej przyzwoitym poziomie a jednocześnie jest tańsza - jako przykład podam krojony chleb baltonowski w cenie 1,79PLN (niedaleko mam również piekarnie gdzie ó chleb kosztuje już 2,19PLN), wędliny z serii "kraina wędlin", których producentem jest Sokołów (są to te same wędliny, które idą do innych sklepów tyle że pakowane pod Biodronkę - wiem ze źródła) czy też wódkę Spolica w cenie 18,99PLN. Po co mam latać do Almy, Bomi czy Piotra i Pawła i za te same produkty płacić o 25-35% więcej? Nie mam manii kupowania czegokolwiek drożej, tylko po to żeby mieć satysfakcję (hmmm?) wyrzuconych w błoto pieniędzy... Reasumując: Biedronka jest dla nie sklepem takim samym jak każdy inny, a że nazywa się tak jak nazywa? Cóż, są też inne dziwne nazwy typu Żabka, Intermarche itp... Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 Re: Sklep jak każdy inny.... 07.11.11, 11:35 I właśnie w tym rzecz. Ja tam wolę nazwę Biedronka niż Auchan, której to nazwy niektórzy nie potrafią nawet poprawnie wypowiedzieć. No ale to teraz takie modne, żeby nie było po polskiemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janusz Piwo Żywiec, wędliny z Morlin, sery Arla... IP: *.dynamic.chello.pl 07.11.11, 14:34 W biedronkach można kupić nie tylko produkty z biedroną na opakowaniu ale i bardzo dobre markowe towary, które kosztują dużo mniej u konkurencji. A ich torby plastikowe świetnie nadają się jako worki do kosza. A ich torby plastikowe świetnie nadają się jako worki do kosza. Sam tam chętnie robię zakupy. Jest jednak jeden problem, nie można płacić kartą. Zawsze mnie to rozwalało w biedronkach ................... Przygotuj się na kryzys howtoprepareforcrisis.blogspot.com Odpowiedz Link Zgłoś