Dodaj do ulubionych

Urojome mnozniki

21.06.04, 21:46
Forum Gospodarka za sprawa Kagana vel kamila_z_nz utonelo w morzu
niesamowitych bzdur. Kagan poszukuje mnoznikow PKB w USA uparcie twierdzac, ze
takowe istnieja. Wtoruje mu JOrl, ktory gdzies cos widzial ale zaden z nich
nie potrafi udokumentowac "informacji". Powoluja sie na artykul Richebachera w
Financial Times, ale zaden z nich go nie czytal. Jedyne co moga znalezc z
Richebachera to wzmianka na jednej z wielu stron internetowych
produkcji pana Larouche'a, znanego konspiracjonisty i samozwanczego
ekonomisty. Wytropili, ze w USA uzywa sie hedonicznej metody regresji przy
obliczaniu indeksu inflacji. Coz za znamienne odkrycie. W ich mniemaniu USA
oszukuje. Zupelnie umknelo ich uwadze, ze w statystyce uzywane sa przerozne
metody regresji do wyrazenia inflacji przy zachodzacych zmianach jakosciowych.
Metoda hedoniczna jest kompromisem pomiedzy metodami Laspayers a Paasche i
zblizona jest do metod Fishera lub Thørnquista.
Metoda hedoniczna jest stosowana nie tylko w USA ale takze we wszystkich
krajach OECD :
www.oecd.org/document/58/0,2340,en_2649_201185_1889402_1_1_1_1,00.html
Znamienne jest rowniez zupelnie niezrozumienie wskaznikow uzywanych w
statystyce. CPI (Consumer Price Index) jest rownoznaczny z GDP(Gross Domestic
Product). Otoz GDP ( po polsku PKB) jest zawsze wyrazany w biezacej walucie
danego kraju i nie uwzglednia inflacji.
Latwo mozna obliczyc o ile wzrosl PKB w stosunku do poprzedniego roku i
wskazac stope wzrostu. Jednak takie wyliczenie nie uwzglednia inflacji. Aby
zatem obliczyc "realny" wzrost PKB nalezy najpierw obliczyc wskaznik inflacji.
Stosujac metode Laspayers inflacja bedzie wyzsza, stosujac metode Paasche
inflacja bedzie nizsza. Stosujac metode hedoniczna lub metode Fischera albo
Thørnquista inflacja wypadnie gdzies posrodku.
Zadna z metod nie jest idealna, choc zdaniem statystykow metoda hedoniczna w
odniesieniu do samochodow, elektoniki i budownictawa jest najbardziej
miarodajna. W zasadzie jedynie te trzy galezie stosuja metode hedoniczna.
Dodatkowo stosuje sie ja w Finlandii i Szwecji w odniesieniu do odziezy.
W zwiazku z powyzszym wplyw stosowania metody hedonicznej na wysokosc
wskaznika inflacji nie przekracza 10%.
A zatem jesli PKB wzrosl w cenach biezacych o 5% a inflacja wyniosla 2%
(stosujac metode hedoniczna) to "realny" wzrost PKB wyniosl 3%. Jesli
przyjmiemy, ze inflacja zostala zanizona w wyniku zastosowania metody
hedonicznej o 10% to w najlepszym wypadku blad wyniosl 0.2 punktu
procentowego. A zatem inflacja "prawdziwa" wyniosla 2.2% co zmniejsza "realny"
przyrost PKB z 3% do 2.8%. Ale przeciez w oczach antyamerykanistow urzad
statystyczny USA wykazuje sie zla wola i celowo zawyza przyrosty PKB i zaniza
inflacje. Zatem dlaczego ow urzad nie zastosowal metody Paasche. Wtedy
inflacja wynioslaby 1.3% a "realny" wzrost wynioslby 3.7%.

PS.
Oto artykul Richebachera w FT

By Kurt Richebacher

FT.com site; Sep 04, 2003

American economic recovery is the world's great hope. So there was widespread
satisfaction when the US Commerce Department last week revised its estimate of
annual growth in the second quarter to 3.1 per cent, up from an earlier
estimate of 2.4 per cent. A closer look at the numbers, however, tells a
somewhat gloomier story.

Much of the growth in gross domestic product is due to a big jump in defence
spending, which provided $40.6bn of the reported GDP growth of $73.1bn. Yet
while the commerce department and some media reports noted that defence
spending had risen by 44 per cent at an annual rate, many commentators failed
to mention its role in raising GDP growth. All too often nowadays, new
economic data are examined with a single question in mind: are they better
than expected? Close analysis with a longer-term perspective is in short supply.

Still, the commerce department report seemed to contain good news on capital
investment. "Real non- residential fixed investment increased 6.9 per cent in
the second quarter, in contrast to a decrease of 4.4 per cent in the first,"
it said. "Non-residential structures increased 4.8 per cent, in contrast to a
decrease of 2.9 per cent. Equipment and software increased by 7.5 per cent, in
contrast to a decrease of 4.8 per cent. Real residential fixed investment
increased 6 per cent, compared with an increase of 10.1 per cent." These
numbers suggest a vigorous turn in capital spending. However, their strength
owes a lot to the singular US habit of annualising many figures. Quarterly
data, in other words, are about four times the reality that would be reported
in other countries.

So what exactly did happen in the private sector? Consumption increased by
$62.5bn and business fixed investment - vital for a robust, self-sustaining
recovery - by $22.4bn.

A single component of business fixed investment accounted for more than its
overall increase. Investment in computers soared by $38.4bn, or 12 per cent,
from $319.1bn to $357.5bn.

The trouble is that much of this boom-like increase in computer investment
never occurred. The apparent surge is a consequence of the hedonic deflator
that US government statisticians use when measuring computer output and
investment. The aim is to capture quality improvements by calculating how much
it would have cost in 1996 to buy a computer of equivalent power to today's
machines.

Measured in current dollars, however, this spending rose a lacklustre $6.3bn,
from $76.3bn in the previous quarter to $82.6bn - far below previous peak
levels. In other words, hedonic pricing produced $32.1bn of GDP in real terms,
about 43.9 per cent of the reported second-quarter GDP increase of $73.1bn. In
its absence, GDP would have grown a mere $41bn, implying a growth rate of 1.68
per cent. The important thing about hedonic pricing is that it measures
dollars that nobody pays and nobody receives. And it grossly distorts
international comparisons.

Recessions and times of slow growth are when businesses and consumers normally
retrench, correcting boom-time spending excesses. A full-scale recovery, in
turn, requires the economy's return to a sustainable pattern of consumption,
investment and saving.

None of these adjustments is happening in the US. Alan Greenspan, the Federal
Reserve chairman, has been fighting the consequences of excessive monetary
looseness with still more of the same. Inevitably, economic and financial
fundamentals, such as profits, national savings, debt levels, balance sheets
and the trade deficit, continue to deteriorate across the board.

Profits, as calculated in the GDP and income accounts, are down again. Total
before-tax profits were $591.5bn in the second quarter, compared with $621.6bn
in the first quarter. Non- financial profits were $359.2bn, after $391.3bn in
the first quarter. As div- idends are rising while profits fall,
credit-financed dividends have soared in the non-financial sector to $102.8bn.

The private sector's strength derived completely from bubble-driven consumer
spending. But that bubble has been pricked by the sharp rise in long-term
interest rates. Mortgage re- financing activity is falling sharply.

Mr Greenspan has turned bubble creation into a virtue. In days of yore, asset
prices were viewed as a by- product of underlying economic conditions. Now, by
contrast, the real economy is heavily dependent on asset inflation to fuel
borrowing and spending. These conditions are more favourable to recession than
to recovery.

Artykul zostal zamieszczony w Financial Times we wrzesniu 2003. Juz dzis z
cala pewnoscia mozemy stwierdzic, ze autor
pomylil sie w swoich prognozach.



Pozdrowienia
Kupierczycki
Obserwuj wątek
    • Gość: Kagan Re: Urojome mnozniki IP: 212.180.161.* 22.06.04, 19:42
      kupierczycki napisał: Forum Gospodarka za sprawa Kagana vel kamila_z_nz utonelo
      w morzu niesamowitych bzdur. Kagan poszukuje mnoznikow PKB w USA uparcie
      twierdzac, ze takowe istnieja. Wtoruje mu JOrl, ktory gdzies cos widzial ale
      zaden z nich nie potrafi udokumentowac "informacji". Powoluja sie na artykul
      Richebachera w Financial Times, ale zaden z nich go nie czytal. Jedyne co moga
      znalezc z Richebachera to wzmianka na jednej z wielu stron internetowych
      produkcji pana Larouche'a, znanego konspiracjonisty i samozwanczego
      ekonomisty.
      K: Bzdura! A artykul p. Kokoski na oficjalnej stronie US Bureau of Labor
      Statsics z liczna bibliografia?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=13505181
      stats.bls.gov/cpi/cpiaudio.htm 3

      - Wytropili, ze w USA uzywa sie hedonicznej metody regresji przy
      obliczaniu indeksu inflacji. Coz za znamienne odkrycie. W ich mniemaniu USA
      oszukuje. Zupelnie umknelo ich uwadze, ze w statystyce uzywane sa przerozne
      metody regresji do wyrazenia inflacji przy zachodzacych zmianach jakosciowych.
      K: A jak przeliczysz zmiany jakosciowe na ilosciowe, czyli jak skwantyfikujesz
      zmiany jakosciowe? Preciez co dla jednego jest poprawa jakosci, dla drugiego
      jest jej pogorszeniem...

      - Metoda hedoniczna jest kompromisem pomiedzy metodami Laspayers a Paasche i
      zblizona jest do metod Fishera lub Thørnquista.
      K: A kazda z powyzszych metod jest niczym innym jak manipulowamiem danymi
      statystycznymi, aby uzyskac taka inflacke (takie CPI), jakie sobie zyczy
      wladza...

      - Metoda hedoniczna jest stosowana nie tylko w USA ale takze we wszystkich
      krajach OECD: oecd.org/document/58/0,2340,en_2649_201185_1889402_1_1_1_1,00.html

      K: To czemu Niemcy czy Finladia dopiero rozwazaja wprowadzenie tej metody?

      - Znamienne jest rowniez zupelnie niezrozumienie wskaznikow uzywanych w
      statystyce. CPI (Consumer Price Index) jest rownoznaczny z GDP(Gross Domestic
      Product). Otoz GDP ( po polsku PKB) jest zawsze wyrazany w biezacej walucie
      danego kraju i nie uwzglednia inflacji.
      K: To jak ocenisz, geniuszu ekonomiczny, realny wzrost GDP (PKB)? Musisz
      uwzglednic inflacje, a wiec CPI. Nie rozrozniasz bowiem zmian nominalnych od
      realnych... :(

      - Latwo mozna obliczyc o ile wzrosl PKB w stosunku do poprzedniego roku i
      wskazac stope wzrostu. Jednak takie wyliczenie nie uwzglednia inflacji. Aby
      zatem obliczyc "realny" wzrost PKB nalezy najpierw obliczyc wskaznik inflacji.
      Stosujac metode Laspayers inflacja bedzie wyzsza, stosujac metode Paasche
      inflacja bedzie nizsza. Stosujac metode hedoniczna lub metode Fischera albo
      Thørnquista inflacja wypadnie gdzies posrodku.
      K: czyli sam przyznajesz, ze to jest szarlataneria, nie majaca nic wspolnego z
      nauka... :( To tak jakby szybkosc samochodu zalezala od rodzaju uzytego
      przyzrzadu, a wyniki roznily sie o 50% do 300%... :(

      - Zadna z metod nie jest idealna, choc zdaniem statystykow metoda hedoniczna w
      odniesieniu do samochodow, elektoniki i budownictawa jest najbardziej
      miarodajna. W zasadzie jedynie te trzy galezie stosuja metode hedoniczna.
      Dodatkowo stosuje sie ja w Finlandii i Szwecji w odniesieniu do odziezy.
      W zwiazku z powyzszym wplyw stosowania metody hedonicznej na wysokosc
      wskaznika inflacji nie przekracza 10%.
      K: Na jakiej podstawie to wyliczyles? Z fusow czy sufitu?

      - A zatem jesli PKB wzrosl w cenach biezacych o 5% a inflacja wyniosla 2%
      (stosujac metode hedoniczna) to "realny" wzrost PKB wyniosl 3%. Jesli
      przyjmiemy, ze inflacja zostala zanizona w wyniku zastosowania metody
      hedonicznej o 10% to w najlepszym wypadku blad wyniosl 0.2 punktu
      procentowego. A zatem inflacja "prawdziwa" wyniosla 2.2% co zmniejsza "realny"
      przyrost PKB z 3% do 2.8%. Ale przeciez w oczach antyamerykanistow urzad
      statystyczny USA wykazuje sie zla wola i celowo zawyza przyrosty PKB i zaniza
      inflacje. Zatem dlaczego ow urzad nie zastosowal metody Paasche. Wtedy
      inflacja wynioslaby 1.3% a "realny" wzrost wynioslby 3.7%.
      K: Tu nie mowimy o kilku % wyniklych z uzycia roznych indexow, ale o oszustwie
      rzedu 50% do 300% wyniklych z uzycia owej "hedonicznej" metody arbitralnego
      przeliczania zmian jakosciwych na ilosiowe...:(

      • Gość: kagan linki IP: 212.180.161.* 22.06.04, 19:56
        More sources:
        www.voorburg.scb.se/Cspiqa.doc
        www.statistics.gov.uk/articles/ nojournal/historical_rev_computer_ppi.pdf
        www.gold-eagle.com/gold_digest_02/stott040102.html
        www.boj.or.jp/en/ronbun/01/data/cwp01e22.pdf
        www.academon.com/lib/paper/46240.html - 6k
        www.academon.com/lib/paper/46240.html - 6k
        etc. :)))
    • Gość: Kagan Nieurojone zrodla IP: 212.180.161.* 22.06.04, 19:55
      More sources:
      www.voorburg.scb.se/Cspiqa.doc
      www.statistics.gov.uk/articles/ nojournal/historical_rev_computer_ppi.pdf
      www.gold-eagle.com/gold_digest_02/stott040102.html
      www.boj.or.jp/en/ronbun/01/data/cwp01e22.pdf
      www.academon.com/lib/paper/46240.html - 6k
      www.academon.com/lib/paper/46240.html - 6k
      etc. ;)
      • kupierczycki Mila pani Kagan vel kamila 22.06.04, 22:46
        Swoimi odpowiedziami jeszcze raz udowodnila pani swoja ignorancje w dziedzinie
        ekonomii i naprawde radzilbym zaprzestac samoblamazu. Z kazdym napisanym slowem
        wykopuje pani pod soba coraz to glebszy dol.
        Ekonomia jest ta dziedzina, ktora wymaga zdolnosci do myslenia abstrakcyjnego.
        Z ubolewaniem obserwuje pani niezdolnosc do tego typu myslenia i samounicestwienie
        intelektualne. Niestety to co pani tu pisze nalezy do kategorii agitpropagandy.

        Z wyrazami ubolewania
        Kupierczycki.
        • jot-23 Re: Mila pani Kagan vel kamila 23.06.04, 05:00
          kupierczycki napisał:

          > Swoimi odpowiedziami jeszcze raz udowodnila pani swoja ignorancje w dziedzinie
          > ekonomii i naprawde radzilbym zaprzestac samoblamazu. Z kazdym napisanym
          slowem
          > wykopuje pani pod soba coraz to glebszy dol.
          > Ekonomia jest ta dziedzina, ktora wymaga zdolnosci do myslenia abstrakcyjnego.
          > Z ubolewaniem obserwuje pani niezdolnosc do tego typu myslenia i
          samounicestwie
          > nie
          > intelektualne. Niestety to co pani tu pisze nalezy do kategorii
          agitpropagandy.
          >
          > Z wyrazami ubolewania
          > Kupierczycki.


          podziwiam upor (choc smiem twierdzic, ze daremny) w tej wlace z wiatrakami,
          jakim jest niewatpliwie "dyskusja" z kaganem, taka to juz specyfika tego medium
          internetowego, ze rozmowca, moze po prostu ignorowac i pomijac lub zagluszac,
          wedle jego widzimisie, najdramatyczniej nawet pokazane racje. kagan , zapewne
          dzieki swej chorobie psychicznej (nie mysle ze osoba zdrowa umyslowo,
          poswiecala by tyle lat na narzucanie swojego schizofrenicznego widzenia swiata
          innym, przy tak mizernych wynikach (z pogladami kagana zgadzaja sie niestety,
          tylko jego liczne wcielenia)) jest tego koronnym przykladem.

          jednoczesnie licze na to ze panski, bardzo klarowny wpis bedzie przeczytany ,
          ku rozwadze, hehe, przez jak najwieksza grupe forumowiczow, nie cierpiacych
          jeszcze na zaawansowany kaganizm.


          pozdrawiam "cieplutko"!

          I'm a legend in my own mind
          • Gość: Kagan Re: Mila pani Kagan vel kamila IP: 195.116.92.* 23.06.04, 12:56
            Typowy atak ad personam, bez podania faktow, miejsca gdzie sie adwersarz mial
            omylic itp... :(
    • Gość: JGA Re: Mnozniki, to nie jedyna metoda... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.06.04, 04:50
      Amerykanskie GDP jest zawyzane rowniez w inny sposob.
      Chodzi tu o doliczanie do GDP sporej kwoty tzw. "owners's equivalent rent".
      Jak wiadomo posiadacze nieruchomosci mieszkajacy w swoim domu/mieszkaniu
      splacaja pozyczke hipoteczna, ale nie placa sobie za "wynajecie".
      Tymczasem statystycy zakladaja, ze kazda nieruchomosc jest wynajmowana i
      generuje dochod, ktory trzeba wlaczyc do GDP. Biorac pod uwage ze blisko 70%
      rodzin amerykanskich posiada nieruchomosc (okolo 70 mln rodzin), to jest to
      pokazna suma (10-15% GDP).
      Zapraszam do konstruktywnego skomentowania powyzszego ...
      • Gość: Kagan Re: Mnozniki, to nie jedyna metoda... IP: 195.116.92.* 23.06.04, 12:57
        Dziekuje za wiadomosc. O podobnych machlojkach slyszalem tez w Australii, gdzie
        jest chyba najwiekszy (chyba nawet wiekszy niz w US) odsetek owners-tennants...
        Pozdr. :)
        Kagan
      • kupierczycki JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan? 23.06.04, 21:17
        Gość portalu: JGA napisał(a):
        > Amerykanskie GDP jest zawyzane rowniez w inny sposob.
        > Chodzi tu o doliczanie do GDP sporej kwoty tzw. "owners's equivalent rent".

        Po pierwsze "owner's equivalent rent" (OER) nie jest dodawany do PKB (GDP), nie
        wiem doprawdy skad wzial pan takie bzdury.

        OER uzywany jest przy obliczaniu stopy wzrostu cen konsumowanych
        artykulow i uslug(CPI) i odnosi sie do rezydencji bedacych wlasnoscia osob je
        zajmujacych.
        Pokazna sume w comiesiecznych wydatkach konsumentow stanowi "dach nad glowa"
        Latwo jest obliczyc inflacje w stosunku do wynajmowanych mieszkan. Wystarczy
        porownac wzrost czynszu za te same lokale. Ale przeciez wlasciciele domow
        ponosza comiesieczne koszty utrzymania. Na te skladaja sie splata raty od
        pozyczki (mortgage), podatek od nieruchomosci, obowiazkowe ubezpieczenie,
        koszt ogrzewania i inne mniejsze koszty, ktore w wypadku osob wynajmujacych
        wliczone sa w czynsz.

        Doprawdy zamiast pisac banialuki powinien pan usiasc do ksiazek z pozytkiem dla
        siebie i nas wszystkich

        Tymniemniej pozdrawiam i goraco zachecam do doksztalcania.



        • Gość: kagan Re: JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan IP: *.crowley.pl 24.06.04, 10:29
          czyzby? To po co sie liczy ow OER? Aby sztucznie zwiekszac nim PKB (GDP)... :(
        • Gość: JGA Re: JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.06.04, 04:23
          Zgadzam sie, OER jest uzywane do obliczania CPI i ma posredni wplyw na GDP.
          Istnieje jednak pojecie "imputed rent", ktora jest uzywana jako element kosztow
          uslug swiadczonych np. przez rzad federalny (np. Veterans Affairs).

          Przyklad jak to sie robi:

          For example, VA owns a building of 10,000 square feet. If the building houses
          clinical offices, and the local market rate for clinical space is $1.00 per
          square foot per year then the imputed rent would be $10,000 for the structure.
          The annual rate of return on the imputed rent would be $650 ($10,000 multiplied
          by the applicable long term Treasury bond rate of 6.5%). The total of the
          imputed rent ($10,000) plus the annual rate of return ($650), i.e. $10,650,
          would then be allocated to the products/outputs produced in clinical offices of
          the building during the fiscal year.

          link:
          www.va.gov/publ/direc/finance/99gc2_03.html

          Jak widzimy, imputed rent jest wliczany w koszty uslug z odsetkami, wiec jest
          elementem skladowym GDP.

          Pozdro..
          • Gość: JGA Re: JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.06.04, 04:52
            Wrescie znalazlem potwierdzenie, ze "imputed rent" jest wliczany do GDP.

            The major part of rental payments to persons is in the form of imputed rent of
            owner-occupied housing. Imputed rent estimates how much rent people who own
            their homes would pay if they had to pay rent, and assumes that they then pay
            this amount to themselves. This is the major class of nonmarket production that
            GDP includes. The production that housewives contribute in the home is not
            counted, crops grown for home use in a vegetable garden are not counted, and
            home repairs that a person does for himself are not counted. In all these cases
            there is production of goods or services and these goods and services could be
            purchased in the market. They are not included because estimating their value
            is too difficult. The Commerce Department does not believe that it is as
            difficult to estimate the services that a home provides, so does count the
            value of these services. Also included in rent are royalties and income that
            comes from the ownership of patents.

            link:

            ingrimayne.saintjoe.edu/econ/Connections/Sources.html
            • Gość: kagan Re: JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan IP: 217.153.97.* 25.06.04, 16:23
              Dzieki za link - wykorzystam w mej pracy o gospodarce USA... ;)
          • Gość: Kagan Re: JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan IP: 217.153.97.* 25.06.04, 16:25
            Dzieki za konkretne dane, ale musisz opamietac, ze mit "Hameryki" jest tak
            silny wsrod narodu polskiego, ze nie jest on zrozumiec, iz czas USA juz
            minal... ;) Odnosi sie to tez, niestety, do naszych ekonomistow...;(
            Pozdr.
            kagan
          • kupierczycki Re: JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan 25.06.04, 17:37
            Znowu pudlo, drogi JGA ale brawo za wysilek.

            Nie bardzo rozumiesz funkcje imputed rent.
            Zacznijmy od tego, ze jest to termin ekonomiczny, uzywany we wszystkich krajach
            swiata. W zwiazku z tym nie ma roznicy w obliczaniu GDP pomiedzy Japonia a USA a
            Niemcami gdyz metodologia jest ta sama.
            Czego zatem dotyczy imputed rent. Po pierwsze jest uzywany do obliczania
            potencjalnego czynszu za wynajem lokalu, ktory ponosilby wlasciciel lokalu
            sluzacego do produkcji dobr i uslug, ktore moga byc nabyte na wolnym rynku.

            Ale widze na czym polega wasz problem. Za wszelka cene, wszystkimi dostepnymi
            metodami staracie sie udowodnic, ze USA w jakis magiczny sposob naciaga
            statystyki aby wykazac wyzsze niz faktyczne wzrosty GDP i zanizyc inflacje.
            Umyka waszej uwadze, ze takie praktyki nie sa mozliwe w gospodarce
            wolnorynkowej. Naciaganie statystyk uderza w podstawy systemu ekonomicznego
            gdzie glownym motorem funkcjonowania gospodarki sa prywatne inwestycje
            kapitalowe. Do tego nalezy jeszcze dodac, ze statystyki i analizy prowadzone sa
            na biezaco przez firmy prywatne i banki inwestycyjne. Statystyki rzadowe nie sa
            jedynym zrodlem informacji o GDP, CPI i PPI.
            Polecam rowniez ponizszy link:
            members.shaw.ca/elementaleconomics/mac_1_3.htm
            Najprostszy wzor na GDP (PKB) wyglada nastepujaco: Y = C + I + G + (X - M)
            gdzie Y - GDP, C-konsumpcja, I - Inwestycje, G-wydatki rzadu
            X - eksport, M - import.
            Prosze zauwazyc, ze deficyt w handlu zagranicznym powoduje zmniejszenie GDP.
            • Gość: JGA Re: JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.06.04, 04:31
              Dziekuje za link, ktory potwierdza, ze imputet rent jest wlaczany do GDP.

              Na poczatku stwirdza sie, ze

              GDP can be measured in 2 ways: by Expenditure and by Factor Income

              Nastepnie, liczac GDP wg. Factor Income, jedna z pozycji jest:

              Interest and misc. investment income including net interest payments by
              households, land rent and imputed rent for owner-occupied housing



            • Gość: Kagan Re: JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 11:54
              Jeszcze raz: USA musi obecnie falszowac statystyki CPI i GDP, bowiem USA z
              exportera kapitalu staly sie jego importerem, i to najwiekszym ma swiecie
              (Chiny to inna sprawa, bo ChRL inwestuje kapital w realna gospodarke, a nie w
              gospodarke wirtualna jak USA i w pasozytnicza konsumpcje jak USA): USA od
              czasow Reagana zyja na kredyt z zaciagania coraz to nowych dlugow, wiec musza
              przekonywac swych wierzycieli, ze sa wciaz wyplacalni, a wiec ze maja niska
              inflacje, niskie bezrobocie oraz wysoki produkt narodowy i dobra tego produktu
              dynamike. To jest wspolny interes rzadu i sektora prywatnego (mowa o Big
              Business), wiec "reka reke myje", i malo kto jest zainteresowany w powiedzeniu
              prawdy, a jak sie juz nawet ktos odwazy, to jest od razu okrzyczany zdrajca
              interesow USA... :(
    • Gość: Kagan Podatki w USA IP: 195.116.92.* 23.06.04, 12:55
      Oto ich niepelna lista:
      1) Federalny (najwiekszy), zalezy od deklarowanych dochodow.
      2) Stanowy (zalezy tez od stanu jak i dochodow)
      3) Lokalny (tzw. rates od posiadanej ziemii, domow etc.)
      4) Zdrowotny, czyli skladka na ubezpieczenie chorobowe, bez ktorego stakesz sie
      krolikiem doswiadczalnym dla studentow i doktorantow w stanowym szpitalu
      5) Edukcyjny, czyli koszty nauki w szkolach prywatnych (panstwowe sa w 90%
      parodia szkol).
      6) Last, but not least, wszechobecny SALES TAX czyli rodzaj VAT, od ktorego nie
      uciekniesz, chocbys nawet byl w 100% nielegalnie... :(
      W USA da sie dobrze zyc tylko jak sie oszukuje urzad podatkowy oraz jest sie
      zdrowym i nie ma dzieci w wieku szkolnym oraz nie robi zakupow poza czarnym
      rynkiem... :(
      Pozdr.
      Kagan
      • kupierczycki Re: Podatki w USA- czyli bzdur Kagana ciag dalszy 23.06.04, 21:27
        Gość portalu: Kagan napisał(a):
        > Oto ich niepelna lista:
        > 1) Federalny (najwiekszy), zalezy od deklarowanych dochodow.
        > 2) Stanowy (zalezy tez od stanu jak i dochodow)
        > 3) Lokalny (tzw. rates od posiadanej ziemii, domow etc.)
        > 4) Zdrowotny, czyli skladka na ubezpieczenie chorobowe...()
        > 5) Edukcyjny, czyli koszty nauki w szkolach prywatnych...()
        > 6) ()SALES TAX czyli rodzaj VAT ()

        No i mamy niezly pasztet. Pani Kagan, wypisuje pani wierutne bzdury.
        Pani belkot jest przejawem paranoicznej obsesji uzurpowania sobie
        wiedzy o rzeczach, o ktorych nie ma pani zielonego pojecia. Szczerze ubolewam
        nad stanem pani umyslu i psychiki.

        O ile mi wiadomo na czarnym rynku dostepne sa jedynie narkotyki i papierosy.
        • Gość: kagan Re: Podatki w USA- czyli bzdur Kagana ciag dalszy IP: *.crowley.pl 24.06.04, 10:31
          Pracowales kiedys legalnie w USA? Bo ja tak, i plcilem owe podatki. Za sama
          nauke corki placilem 40 tys. dolcow na rok (stanowy uniwerek, przyznaje, ze
          jeden z najlepszych)... Oczywiscie, polowe z tego placil moj pracodawca, ale
          przelicz sobie 20 tys. USD na zlotowki...
          • Gość: pawel-l Re: Podatki w USA- czyli bzdur Kagana ciag dalszy IP: 213.17.165.* 24.06.04, 15:16
            Kupierczycki napisał:

            <Artykul zostal zamieszczony w Financial Times we wrzesniu 2003. Juz dzis z
            <cala pewnoscia mozemy stwierdzic, ze autor
            <pomylil sie w swoich prognozach.

            Znam wielu autorów (R.Pretchter, B.Bonner, Schostak) którzy podobne rzeczy
            pisali już ok. 1998r. To że ta sytuacja się utrzymuje nie świadczy o tym że
            autorzy nie mają racji. Po prostu "Day of Reckoning" odsuwa się w czasie. (Moja
            prognoza to następne 2 kwartały)
            Finanse Amerykanów pogarszają się. Czym później nastąpi otrzeźwienie tym gorsze
            skutki.
            Co nie znaczy że reszta świata nie dostanie po tyłku. Przeinwestowanie w Azjii,
            rozrost biurokracji i socjalu w Europie doprowadzi do sporych niepokojów
            społecznych.
          • Gość: felusiak Kagan ty marihuany sie napaliles czy pijany jestes IP: *.nyc.rr.com 24.06.04, 21:21
            Przestan pizdzic farmazony.
            • Gość: Kagan Re: Kagan ty marihuany sie napaliles czy pijany j IP: *.e-loko.pl 24.06.04, 21:55
              Oto poziom uczniow "prof." Belki...:(
            • Gość: JOrl Re: Kagan ty marihuany sie napaliles czy pijany j IP: 217.245.27.* 24.06.04, 22:35
              Gość portalu: felusiak napisał(a):

              > Przestan pizdzic farmazony.



              Jednak felusiak, siedzisz w koncu w kraju gdzie ludzie sie usmiechaj mimo ze
              sie nie lubia, a zachowujesz sie jak ten Wschodnioeuropejski cham.
              Masz tez wasa? Bo to tez tak po Wschodnioeuropejski.
              Czyzbys siedzial w gettcie polskim tylko? I nie nabrales oglady?
              Pozdrowienia
              • jot-23 Re: Kagan ty marihuany sie napaliles czy pijany j 24.06.04, 23:46
                "Wtoruje mu JOrl, ktory gdzies cos widzial ale zaden z nich
                nie potrafi udokumentowac "informacji". Powoluja sie na artykul Richebachera w
                Financial Times, ale zaden z nich go nie czytal."

                hehe...samo sedno!
                • Gość: kagan Re: Kagan ty marihuany sie napaliles czy pijany j IP: 217.153.97.* 25.06.04, 16:22
                  to nie sa argumenty...;(
              • Gość: felusiak JOrlowi z usmiechem IP: *.nyc.rr.com 25.06.04, 01:30
                Tacy goscie jak Kagan i ty JOrlu zdejmuja nerwy z zawiasoaw.
                Piszecie bzdury, nonsensy, ktore nie wytrzymuja krytyki logicznie myslacego
                trzecioklasisty.
                Na wyjasnienie kupierczyckiego obaj nabraliscie wody w usta nie bardzo
                rozumiejac o czym on pisze. Nastepnie kagan w przyplywie madrosci napisal, ze
                jednak skoro OER sie oblicza to znaczy,ze musi on sluzyc do zanizania inflacji a
                poprzez to zawyza PKB (oczywiscie chodzilo kaganowi o dynamike PKB choc biedak
                nie wie co to oznacza). Nastepnie kagan uciekl sie do wyszczegolnienia w
                punktach jakie podatki musi placic amerykanski podatnik. Smiechu warte, Naprawde
                niezle sie usmialem.
                Nastepnie Kagan wyjawil nam, ze nauka corki kosztowala go 40 tysiecy dolarow
                rocznie za stanowy uniwersytet. W tym miejscu zaczalem sie tarzac po podlodze ze
                smiechu. A kiedy dodal, ze 50% tej sumy pokryl jego pracodawca, posikalem sie w
                majty i jeszcze mam mokro.
                A co ty na to JOrl. A ty na to moich rzekomych wasach i braku manier?
                I jak sie tu nie smiac.
                Mam dla ciebie zadanie specjalne. Napisz nam jakie podatki placi podatnik z
                Florydy a jakie z Yonkers, NY.
                • jot-23 Re: JOrlowi z usmiechem 25.06.04, 04:19
                  takie czasy! na dobre i na zle! kazdy z dostepem do komputera i tajemna wiedza
                  formulowania pytania moze sie stac googlowym geniuszem, to zla strona, a dobra,
                  ze takie poczucie autentycznego prawa do dyskusji wszechobecnych tu dyletantow,
                  podnosi ich poczucie wartosci, bardzo wazna sprawa jesli chodzi o higiene
                  psychiczna! niech im to wyjdzie na zdrowie!
                  • Gość: Kagan Re: JOrlowi z usmiechem IP: 217.153.97.* 25.06.04, 16:20
                    Konkrety prosze, a nie ataki ad personam!
                • Gość: KAGAN Re: JOrlowi z usmiechem IP: 213.17.181.* 25.06.04, 13:48
                  Milego sikania. Widac, ze albo pracujesz na czarno, albo nigdy w USA nie
                  byles...
                  • Gość: felusiak Re: JOrlowi z usmiechem IP: *.nyc.rr.com 27.06.04, 02:34
                    Kompletny idiota, kretyn patentowany i debil KAGAN napisalo:
                    > Milego sikania. Widac, ze albo pracujesz na czarno, albo nigdy w USA nie
                    > byles...

                    Zaiste przyklad spostrzegawczosci, polotu i niezwykle rozwinietego intelektu.
                    Ja pisze z IP nyc.rr.com co nawet dla srednio inteligentnego czlowieka
                    natychmiast kojarzy sie z New York City (nyc) a debil mowi mi, ze nigdy w USA
                    nie bylem a jesli bylem albo jestem to napewno pracuje na czarno.
                    A jesli robie kupe to napewno mam zatwardzenie a kiedy sikam to napewno w majty.

                    Qrwa dlaczego glupota nie boli. Panie Boze spraw zeby bolala i to mocno.
                • Gość: Kagan Re: JOrlowi z usmiechem IP: 217.153.97.* 25.06.04, 16:21
                  Znow stac cie tylko na chamskie ataki ad personam... :(
          • viper39 Re: Podatki w USA- czyli bzdur Kagana ciag dalszy 25.06.04, 17:43
            Gość portalu: kagan napisał(a):
            > Pracowales kiedys legalnie w USA? Bo ja tak, i plcilem owe podatki. Za sama
            > nauke corki placilem 40 tys. dolcow na rok (stanowy uniwerek, przyznaje, ze
            > jeden z najlepszych)... Oczywiscie, polowe z tego placil moj pracodawca, ale
            > przelicz sobie 20 tys. USD na zlotowki...


            kagan zadna stanowa szkola z tego co wiem nie kosztuje 40tys na rok, najwyzsze
            ceny oscyluja w granicach 7-9 tys za semestr wiec jest to nawet nie polowa tego
            co piszesz, nadal bzdury pleciesz ze mieszkasz w usa, przeciez mowilas(es) ze
            robilas(es) doktorat w aussie? piszesz z polski cos tu strasznie krecisz ...
            a o ktorym stanowym univerku mowisz? moze podasz nazwe to zaraz sprawdzimy
            twoje prawdy?
            co do pracodawcy placacego za szkole dzicka pracownika to nie wierze, sa
            stypendia i dofinansowania ale nie w zakladach pracy, nie spotkalem sie z
            pracodawca placacym 20tys rocznie za nauke dziecka pracownika... kawalarz z
            ciebie straszny no i bajkopisarka
            • Gość: Borek Richebächer z kwietnia 2004. IP: *.g.pppool.de 25.06.04, 18:11
              Wywiad prasowy po niemiecku.

              Interview mit Dr. Kurt Richebächer, ehemaliger Generalbevollmächtigter und
              Chefvolkswirt der Dresdner Bank und heutiger Herausgeber von "The Richebächer
              Letter". Der frühere FED-Chef Paul Volcker sagte einmal über ihn: "Manchmal
              denke ich, die Aufgabe der Notenbanker besteht darin, zu beweisen, daß Kurt
              Richebächer irrt." - Gelungen ist es ihnen bis heute nicht.

              Smart Investor: Herr Dr. Richebächer, wie beurteilen Sie die hedonische Methode
              der Qualitätsbereinigung in Preis- und Wachstumsstatistiken?

              Richebächer: Während die tatsächlichen Computerverkäufe von 1997 bis 2000
              lediglich von 79,6 Mrd. auf 109,3 Mrd. US$ zulegten, stiegen sie nach
              hedonischer Bereinigung von 102 Mrd. auf mehr als 290 Mrd. US$. Es macht schon
              Sinn, die Inflationsrate vom nominalen Wachstum abzuziehen, aber überhaupt
              keinen Sinn macht es, auf diese Weise Phantomwachstum zu erzeugen. Das ist
              absoluter Blödsinn. Ökonomisch ist allein entscheidend, was kostet es und was
              bringt es an Geld.

              Smart Investor: Über die Jahre öffnet sich die Schere zudem sichtbar...

              Richebächer: Die USA haben es mittlerweile ja eingesehen, und anläßlich der
              letzten Benchmark Revision wurde das Bureau of Economic Analysis angewiesen, den
              Ausweis hedonischer Wachstumsraten bei den Computern zu unterbrechen - die
              Zeitreihe ist nicht mehr vorhanden. Zusätzlich tragen die Tabellen der
              BIP-Statistik inzwischen einen Hinweis, der ausdrücklich davor warnt, aus den
              Kettenindices (Chained Dollars) etwa im Bereich der Computer den Beitrag zum BIP
              ableiten zu wollen.

              Smart Investor: Sind Sie generell gegen eine Qualitätsbereinigung bei
              technischen Produkten?

              Richebächer: Sehen Sie, selbst beim Auto bin ich ja gezwungen, die heutige
              Qualität zu kaufen, eine Verbesserung, die mir aber nichts bringt, denn ich kann
              die vielen PS ja gar nicht ausfahren. Der statistische Großangriff auf die
              Inflationsrate hat in den USA 1995 begonnen. Dahinter steckt Greenspan, der eine
              massive Reduktion der Inflation forderte und die niedrige Inflationsrate zur
              Schlüsselgröße seiner Geldpolitik machte.

              Smart Investor: Wie sah dieser statistische Großangriff aus?

              Richebächer: Das ist ja nicht nur die Hedonik, die heute bei 20% aller Produkte
              wirksam wird. Zusätzlich werden saisonale und qualitative Bereinigungen
              vorgenommen, aber auch die Substitution wirkt preisdämpfend: Güter mit
              ungewöhnlichen Preissteigerungen werden einfach aus der Statistik genommen.
              Zudem werden Lebensnotwendigkeiten wie Gesundheitsfürsorge und Nahrung künstlich
              nach unten gerechnet. Der Konsumentenpreisindex wird als Folge deutlich zu
              niedrig ausgewiesen, er legt sicher über 2 % zu, wahrscheinlich sogar eher 3 %.

              Smart Investor: Mit entsprechenden Auswirkungen auf das reale BIP?

              Richebächer: Die ganze BIP-Statistik ist gewaltig verfälscht. Die Produktion,
              Computer und Software werden künstlich aufgebläht. 90 % aller Revisionen, die
              natürlich nicht so im Lichte der Öffentlichkeit stehen, erfolgen nach unten -
              das hat Methode. Das tatsächliche Wachstum liegt eher bei 2% als bei 4%, wir
              haben Stagnation. Im Ganzen werden alle Zahlen in Amerika frisiert.

              Smart Investor: Haben Sie dennoch einen Favoriten unter den Statistiken?

              Richebächer: Am ehesten sollte man auf die Entwicklung der verfügbaren Einkommen
              achten. Sie waren zuletzt nominal +0,6% und im Kettenindex +/- 0%. Allerdings
              wird auch hier gefälscht - Stichwort: fiktive Mieteinkünfte für Hausbesitzer.

              Smart Investor: Wollen die USA durch diese Tricksereien Kapital anlocken?

              Richebächer: Es ist einfach das Bedürfnis der Amerikaner anzugeben, besonders
              gegenüber dem sklerotischen Europa. Damit haben sie erreicht, daß Leute wie der
              Daimler-Chef Schrempp unzählige Milliarden nach Amerika geschickt haben (um
              Chrysler zu kaufen; Anm. d. Red.). Das traf genau den europäischen
              Minderwertigkeitskomplex, in dem die Deutschen bekanntlich Spitzenklasse sind.

              Smart Investor: Wie schätzen Sie die weitere Entwicklung ein?

              Richebächer: Eine so kranke, eine so kaputtgemachte Volkswirtschaft - wie die
              amerikanische - hat es noch nie in der industriellen Geschichte gegeben. Amerika
              steht vor dem Bankrott, mit allen Auswirkungen eines Zusammenbruchs des
              amerikanischen Finanzsystems - die Leute haben das nicht ansatzweise verstanden.
              Die ganze ökonomische Diskussion in Amerika ist auf niedrigstem Niveau, die
              makroökonomische Diskussion vollkommen tot. Zu meiner Zeit hatten die
              Bankvolkswirte noch objektive Meinungen, die waren zwar nicht immer richtig,
              aber jedenfalls mußten sie damit keine Aktien verkaufen.

              Das Interview führte: Ralph Malisch
              Quelle: Zeitschrift "Smart Investor (4/2004)
              • Gość: JOrl Re: Richebächer z kwietnia 2004. IP: *.dip.t-dialin.net 25.06.04, 22:06
                No prosze, nastepny co to mowi. Felusiaki roznych imion i ich pomagierzy
                przeczytajcie sobie ten wywiad.
                Bo po angielsku chyba prawdy nie mowia.
                Pozdrowienia
                • kupierczycki Re: Richebächer z kwietnia 2004. 25.06.04, 22:28
                  Niestety po niemiecku nie potrafie.

                  Ale widze na czym polega wasz problem. Za wszelka cene, wszystkimi dostepnymi
                  metodami staracie sie udowodnic, ze USA w jakis magiczny sposob naciaga
                  statystyki aby wykazac wyzsze niz faktyczne wzrosty GDP i zanizyc inflacje.
                  Umyka waszej uwadze, ze takie praktyki nie sa mozliwe w gospodarce
                  wolnorynkowej. Naciaganie statystyk uderza w podstawy systemu ekonomicznego
                  gdzie glownym motorem funkcjonowania gospodarki sa prywatne inwestycje
                  kapitalowe. Do tego nalezy jeszcze dodac, ze statystyki i analizy prowadzone sa
                  na biezaco przez firmy prywatne i banki inwestycyjne. Statystyki rzadowe nie sa
                  jedynym zrodlem informacji o GDP, CPI i PPI.
                  Polecam rowniez ponizszy link:
                  members.shaw.ca/elementaleconomics/mac_1_3.htm
                  Najprostszy wzor na GDP (PKB) wyglada nastepujaco: Y = C + I + G + (X - M)
                  gdzie Y - GDP, C-konsumpcja, I - Inwestycje, G-wydatki rzadu
                  X - eksport, M - import.
                  Prosze zauwazyc, ze deficyt w handlu zagranicznym powoduje zmniejszenie GDP.
                  • Gość: JOrl Re: Richebächer z kwietnia 2004. IP: *.dip.t-dialin.net 25.06.04, 22:32
                    Perzetlumaczyc?
                    • Gość: Borek Re: Link IP: *.g.pppool.de 26.06.04, 01:30
                      Na tej stronie:
                      www.bea.doc.gov/bea/mp_national.htm
                      znalazlem chyba to czego szukacie.Gwarancji nie daje bo nie znam angielskiego:-).
                      www.bea.doc.gov/bea/articles/NATIONAL/NIPA/1998/0298od.pdf
                      • Gość: kagan Re: Link IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.06.04, 16:44
                        dzieki! :)
                  • Gość: kagan Re: Richebächer z kwietnia 2004. IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.06.04, 16:47
                    Firmy prywatne w USA (mowa o tzw. Big Business, bo tylko je stac na kosztowne
                    analizy) sa w b. bliskim zwiazku z rzadem: ich prezesami sa czesto byli wysocy
                    funkcjonariusze rzadowi. Juz Eisenhower uzyl termnu "kompleks przemyslowo-
                    militarny", a ktoz jest odbiorcem wyrobow przemyslu zbroniowego USA jak wlasnie
                    rzad USA? reka tam reke myje... :(
            • Gość: Kagan Re: Podatki w USA- czyli bzdur Kagana ciag dalszy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.06.04, 16:52
              viper39 napisał: kagan zadna stanowa szkola z tego co wiem nie kosztuje 40tys
              na rok, najwyzsze ceny oscyluja w granicach 7-9 tys za semestr wiec jest to
              nawet nie polowa tego co piszesz,
              K: Ja pisalem o stanowym uniwersytecie, a nie jakiejs tam szkolce... A one
              potrafia brac do 20K za semestr...

              nadal bzdury pleciesz ze mieszkasz w usa, przeciez mowilas(es) ze
              robilas(es) doktorat w aussie? piszesz z polski cos tu strasznie krecisz ...
              K: ??? Mieszkam na stale w OZ, i tam robilem PhD, w tzw. miedzyczasie
              pracowalem rok w USA, a teraz jestem na wykladach goscinnych w Polsce...

              a o ktorym stanowym univerku mowisz? moze podasz nazwe to zaraz sprawdzimy
              twoje prawdy?
              K: The University of Minnesota (ceny dla studentow zagranicznych, bez
              stypendium)...

              co do pracodawcy placacego za szkole dzicka pracownika to nie wierze, sa
              stypendia i dofinansowania ale nie w zakladach pracy, nie spotkalem sie z
              pracodawca placacym 20tys rocznie za nauke dziecka pracownika... kawalarz z
              ciebie straszny no i bajkopisarka
              K: Zalezy jaki pracodawca, i komu to placi... Rozumiem, ze nikomu z polskiego
              ghetta...

              • viper39 Re: Podatki w USA- czyli bzdur Kagana ciag dalszy 26.06.04, 21:32
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > viper39 napisał: kagan zadna stanowa szkola z tego co wiem nie kosztuje 40tys
                > na rok, najwyzsze ceny oscyluja w granicach 7-9 tys za semestr wiec jest to
                > nawet nie polowa tego co piszesz,
                > K: Ja pisalem o stanowym uniwersytecie, a nie jakiejs tam szkolce... A one
                > potrafia brac do 20K za semestr...

                a czyz univerek nie jest szkola? stanowy uniwerek tez jest szkola...
                www1.umn.edu/twincities/index.php
                to jest wlasnie ta szkola o ktorej mowisz?
                onestop.umn.edu/Finances/tuitionrates/2004-05/undergradtuition.html
                zobacz sobie KLAMCO ILE TO KOSZTUJE, kagan jestes smiesznym klamca to sa ceny z
                2003 -04roku....
                Undergraduate rates Resident? Non-Resident
                per credit $229.31 $676.62
                13-credit band (for 13 or more credits)? $2,981.00? $8,796.00
                rok 2004-05
                Undergraduate rates Resident? Non-Resident
                per credit $256.82 $704.13
                13-credit band (for 13 or more credits) $3,338.72 $9,153.72

                KAGAN JESTES POPROSTU SMIESZNYM KLAMCA

                > nadal bzdury pleciesz ze mieszkasz w usa, przeciez mowilas(es) ze
                > robilas(es) doktorat w aussie? piszesz z polski cos tu strasznie krecisz ...
                > K: ??? Mieszkam na stale w OZ, i tam robilem PhD, w tzw. miedzyczasie
                > pracowalem rok w USA, a teraz jestem na wykladach goscinnych w Polsce...

                a co ty wykladasz? w jakiej dziedzinie masz doktorat? caly czas plotles o
                mieszkaniu w aussie, jak cie przylapalem ze jestes w polsce od razu zaczales
                goscinnie tam wykladac?
                mieszkasz a OZ? krainie OZ ta w ktorej mieszka alicja w krainie czarow?... O
                teraz rozumiem skad masz takie poglady...
                mowiles ze dziecko studiowalo w usa czyli studiow nie skonczylo?
                goscinnie na wykladach w polsce a co wykladasz plytki w ubikacjach
                universyteckich?

                STARY JESTES WIELKI KLAMCA,

                > a o ktorym stanowym univerku mowisz? moze podasz nazwe to zaraz sprawdzimy
                > twoje prawdy?
                > K: The University of Minnesota (ceny dla studentow zagranicznych, bez
                > stypendium)...

                czytaj powyzej, strasznym klamca jestes


                > co do pracodawcy placacego za szkole dzicka pracownika to nie wierze, sa
                > stypendia i dofinansowania ale nie w zakladach pracy, nie spotkalem sie z
                > pracodawca placacym 20tys rocznie za nauke dziecka pracownika... kawalarz z
                > ciebie straszny no i bajkopisarka
                > K: Zalezy jaki pracodawca, i komu to placi... Rozumiem, ze nikomu z polskiego
                > ghetta...

                kagan, jestes kaleka umyslowym, ja pracuje w corp. ktora obrotu ma 1.5 miliarda
                $$ rocznie i nie ma tam takich programow dla dzieci pracownikow, znam ludzi
                pracujacych w podobnie wielkich instytucjach i nie ma takiego czegos, sa
                roznego rodzaju granty, stypendia, itd, ale nie bezposrednie placenie
                pracownikowi lub jego dziecku, tym bardziej takiemu matolowi i klamcy jak ty...
                poza tym aby dostac sie na program gdzie firma placi za szkole trzeba pracowac
                przewaznie dwa lata w firmie...
                jestes bajkopisarka/rzem

                a tu cos dla ciebie MATOLE KAGAN, bo jakos nie umiales wyliczyc ile sie
                zostanie po podatkach jesli ktos zarobi 50tys Euro
                znalezione w polskiej prasie abys mnie nie posadzil ze to
                amerykanskie/angielskie propagandy
                www.wprost.pl/ar/?O=60593&C=57
                tam na tej stronie znajdziesz te wyliczenia
                a wiec w usa z 50tys zostanie ci sie ~37.8 tys
                w niemczech z 50 tys zostanie ci sie ~27 tys
                widzisz roznice?
                w polsce okolo 30tys

                taki to z ciebie intelektualista kagan... poprostu jestes matol, nie umiesz
                bronic niczego dowodami bo tych dowodow albo nie ma albo nie umiesz znalezc
                informacji, jestes kaleka umyslowym i kaleka cywilizacyjnym (kiepska znajomosc
                komputera) coz dodac coz ujac... poprostu matol i klamca


                a tu troche dla tych ktorzy tak wierza w dobre checi niemcow i calego eu kto na
                tym rzeczywiscie zarabia....
                www.wprost.pl/ar/?O=60595&C=57
                • Gość: Kagan Re: Podatki w USA- czyli bzdur Kagana ciag dalszy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 11:51
                  viper39 napisał: kagan zadna stanowa szkola z tego co wiem nie kosztuje 40
                  tys na rok, najwyzsze ceny oscyluja w granicach 7-9 tys za semestr wiec jest to
                  nawet nie polowa tego co piszesz,
                  K: Ja pisalem o stanowym uniwersytecie, a nie jakiejs tam szkolce... A one
                  potrafia brac do 20K za semestr...
                  - a czyz univerek nie jest szkola? stanowy uniwerek tez jest szkola...
                  K: Nie rozumiesz roznicy miedzy szkola a uniwerytetem... :(

                  www1.umn.edu/twincities/index.php
                  to jest wlasnie ta szkola o ktorej mowisz?
                  onestop.umn.edu/Finances/tuitionrates/2004-05/undergradtuition.html
                  zobacz sobie KLAMCO ILE TO KOSZTUJE, kagan jestes smiesznym klamca to sa ceny z
                  2003-04roku....
                  Undergraduate rates Resident? Non-Resident
                  per credit $229.31 $676.62
                  13-credit band (for 13 or more credits)? $2,981.00? $8,796.00
                  rok 2004-05
                  Undergraduate rates Resident? Non-Resident
                  per credit $256.82 $704.13
                  13-credit band (for 13 or more credits) $3,338.72 $9,153.72
                  KAGAN JESTES POPROSTU SMIESZNYM KLAMCA
                  K: Zarzucasz mi klamsta, a zajrzyj na: www.csom.umn.edu/Page736.aspx
                  MBT Tuition and Fees
                  The proposed tuition cost per semester credit for Fall 2003 through Summer 2004
                  is set at $750.00 per MBT semester credit. In addition, a $200 nonrefundable
                  technology fee is charged. (For Summer 2003 term, the technology fee is $100).
                  Other fees that will be assessed are: COGS ($.61), GAPSA ($13.72), a
                  transportation fee ($10), and a University fee ($30 per credit for students
                  taking 1-9 credits or $300 for students taking 10 credits or more). If you are
                  an international and/or newly admitted student, more fees will be charged. All
                  international students must purchase health insurance or have proof of their
                  insurance.
                  K: A ja liczylem WSZYSTKO: lacznie z owym health insurance, ktore potrafi byc
                  bardzo drogie... Bylem na H1B visa, wiec moja corka byla traktowana jako tzw.
                  alien...

                  - nadal bzdury pleciesz ze mieszkasz w usa, przeciez mowilas(es) ze
                  robilas(es) doktorat w aussie? piszesz z polski cos tu strasznie krecisz...
                  K: Mieszkam na stale w OZ, i tam robilem PhD, w tzw. miedzyczasie
                  pracowalem rok w USA, a teraz jestem na wykladach goscinnych w Polsce...
                  - a co ty wykladasz? w jakiej dziedzinie masz doktorat? caly czas plotles o
                  mieszkaniu w aussie, jak cie przylapalem ze jestes w polsce od razu zaczales
                  goscinnie tam wykladac? mieszkasz a OZ? krainie OZ ta w ktorej mieszka alicja w
                  krainie czarow?... O teraz rozumiem skad masz takie poglady...
                  K: Znow ad personam. Mieszkam w Australii (potocznie zwanej Oz, ale ty przeciez
                  masz klopoty z angioelskim)... I wlasnie tam niedlugo wracam...

                  - mowiles ze dziecko studiowalo w usa czyli studiow nie skonczylo?
                  K: Znow ad personam? Studiowalo tam semestr, za co dostalo tzw. kredyt w
                  Australii...

                  - goscinnie na wykladach w polsce a co wykladasz plytki w ubikacjach
                  universyteckich?
                  K: No comment... :(

                  - STARY JESTES WIELKI KLAMCA, a o ktorym stanowym univerku mowisz? moze podasz
                  nazwe to zaraz sprawdzimy twoje prawdy?
                  K: The University of Minnesota (ceny dla studentow zagranicznych, bez
                  stypendium)...
                  - czytaj powyzej, strasznym klamca jestes
                  K: To ty lepiej poczytaj tzw. small print, jak np. koszt ubezpieczenia
                  medycznego i samochodu, bez ktorego musialbym corke codziennie dowozic do i
                  przywozic z uniwerku, bo w Minneapolis praktycznie nie ma transportu
                  publicznego...

                  - co do pracodawcy placacego za szkole dzicka pracownika to nie wierze, sa
                  stypendia i dofinansowania ale nie w zakladach pracy, nie spotkalem sie z
                  pracodawca placacym 20tys rocznie za nauke dziecka pracownika... kawalarz
                  z ciebie straszny no i bajkopisarka
                  K: Zalezy jaki pracodawca, i komu to placi... Rozumiem, ze nikomu z polskiego
                  ghetta...
                  - kagan, jestes kaleka umyslowym, ja pracuje w corp. ktora obrotu ma 1.5
                  miliarda $$ rocznie i nie ma tam takich programow dla dzieci pracownikow, znam
                  ludzi pracujacych w podobnie wielkich instytucjach i nie ma takiego czegos, sa
                  roznego rodzaju granty, stypendia, itd, ale nie bezposrednie placenie
                  pracownikowi lub jego dziecku, tym bardziej takiemu matolowi i klamcy jak ty...
                  K: Znow stac ciebie tylko na wyzwiska?

                  - poza tym aby dostac sie na program gdzie firma placi za szkole trzeba
                  pracowac przewaznie dwa lata w firmie...jestes bajkopisarka/rzem
                  K: Znow nie mozesz pojac, ze w USA sa rozne kategorie pracownikow...

                  - a tu cos dla ciebie MATOLE KAGAN, bo jakos nie umiales wyliczyc ile sie
                  zostanie po podatkach jesli ktos zarobi 50tys Euro znalezione w polskiej prasie
                  abys mnie nie posadzil ze to amerykanskie/angielskie propagandy
                  www.wprost.pl/ar/?O=60593&C=57
                  K: P. Krol (red. nacz. WPROST) niegdys, jak byl w PZPR udowadnial ze
                  najmniejsze podatki sa w ZSRR... Te wyliczenia nie uwzgledniaja tego, co sie za
                  owe podatki dostaje, wiec sa goovno warte... :(
                  - a wiec w usa z 50tys zostanie ci sie ~37.8 tys w niemczech z 50 tys zostanie
                  ci sie ~27 tys widzisz roznice?
                  K: A ile trzeba w USA zaplacic extra za ubezpieczenie medyczne czy edukacje
                  dzieci, i ile trzeba palcic na fundusz emerytalny, aby na starosc nie mieszkac
                  na lawce w parku (los milionow ob. USA)?

                  - taki to z ciebie intelektualista kagan... poprostu jestes matol, nie umiesz
                  bronic niczego dowodami bo tych dowodow albo nie ma albo nie umiesz znalezc
                  informacji, jestes kaleka umyslowym i kaleka cywilizacyjnym (kiepska znajomosc
                  komputera) coz dodac coz ujac... poprostu matol i klamca
                  K: A twoj poziom? Poczytaj jescze raz swe bluzgi... :(
                  Mysle, ze polemika z polskimi imigrantami ze slumsow Chicago czy NY nie ma
                  sensu. Oni nie potrafia zrozumiec, ze dobry fachowiec moze otrzymac od firmy
                  bilet z Australii do USA, i ze pracodawcza moze pokrywac koszta edukacji
                  potomstwa (w calosci lub chocby nawet "tylko" czesciowo, jak to bylo w moim
                  przypadku). No i te ichnie powolywanie sie na WPROST: pisemko proamerykanskich
                  neoliberalow, niegdys bedacych prosowieckimi komuchami, jest po prostu smieszne.
                  A USA musi obecnie falszowac statystyki CPI i GDP, bowiem USA z exportera
                  kapitalu staly sie jego importerem, i to najwiekszym ma swiecie (Chiny to inna
                  sprawa, bo ChRL inwestuje kapital w realna gospodarke, a nie w gospodarkw
                  wirtualna i pasozytnicza konsumpcje jak USA): USA od czasow Reagana zyja na
                  kredyt z zaciagania coraz to nowych dlugow, wiec musza przekonywac swych
                  wierzycieli, ze sa wciaz wyplacalni, a wiec ze maja niska inflacje, niskie
                  bezrobocie oraz wysoki produkt narodowy i dobra tego produktu dynamike. To jest
                  wspolny interes rzadu i sektora prywatnego (mowa o Big Business), wiec "reka
                  reke myje", i malo kto jest zainteresowany w powiedzeniu prawdy, a jak sie juz
                  nawet ktos odwazy, to jest od razu okrzyczany zdrajca interesow USA... :(







    • Gość: felusiak Kagan tego nie pojmie IP: *.nyc.rr.com 26.06.04, 14:03
      Jak obliczyc inflacje? Ponizszy przyklad pokazuje dwa sposoby liczenia wskaznika
      inflacji. Prosze zwrocic uwage na rozbieznosc pomiedzy metoda Laspeyres i Paasche.


      Suppose that there are only two goods in our economy: Smoothies and veggie
      burgers. Further, suppose that we have data on the prices and quantities
      transacted of these goods for two years, 1 and 2. The data are as follows:

      Year 1

      Price of smoothie= $3, Quantity of smoothies = 150

      Price of veggie burgers = $4, Quantity of veggie burgers = 100

      Year 2

      Price of smoothie = $7, Quantity of smoothies = 80

      Price of veggie burgers =$2, Quantity of veggie burgers = 400



      Calculate Laspeyres and Paasche price indices for year 2 using year 1 as the
      base year. Is there a difference between these two measures. If so, why?

      L=(7*150+2*100)/(3*150+4*100)=1250/850=1.47

      P=(7*80+2*400)/(3*80+4*400)=1360/1840=0.74

      So the Laspeyres index suggests inflation of 47 percent, whereas the Paasche
      index suggests deflation of 26 percent. The difference arises because of the
      different ways in which the indexes handle consumer substitution. In this
      example, consumers increase consumption of veggie burgers (whose price declines)
      and decrease consumption of smoothies (whose price increases). The Laspeyres
      does not reflect that consumer substitution, so it shows high inflation (since
      we consumed a lot of smoothies in year 1 and the smoothie price jumped a lot).
      The Paasche emphasizes that substitution
      • Gość: Kagan Re: Kagan tego nie pojmie IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.06.04, 16:42
        To przerabialem na I roku statystyki SGPiS... Mowa jest tu o hedonic method, a
        nie o roznych metodach indexowania cen... Tekst po polsku na temat wskaznikow
        Laspeyres i Paasche mozna znalezc w prawie kazdym podreczniku statystyki dla
        ekonomistow...
        • jot-23 Re: Kagan tego nie pojmie 26.06.04, 16:50
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Mowa jest tu o hedonic method,

          wow! i'm impressed! kagan! jednak nie wszystko idzie w las! nauczyles sie tutaj
          jednego zwrotu!

          mozesz teraz brylowac na przyjeciach, brzmi bardzo tajemniczo i egzotycznie!
          • Gość: Kagan Re: Kagan tego nie pojmie IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.06.04, 16:53
            jak nie wiesz, co jest owa Hedonic Method i Quality Adjustment Method, to siedz
            cicho... :(
      • Gość: felusiak A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!!! IP: *.nyc.rr.com 26.06.04, 20:27
        Przyklad podalem li tylko w celu unaocznienia jak trudno jest obliczyc wskaznik
        inflacji odnoszacy sie do zmian ilosciowych. Jak latwo mozna manipulowac danymi
        statystycznym. W tym miejscu dotykamy tematu wiarygodnosci. Naciagane statystyki
        powoduja zalamanie zaufania inwestorow, a to uderza w podstawy gospodarki
        opierajacej sie na prywatnym kapitale. Jak dlugo inwestorzy beda sklonni
        zaangazowac wlasny kapital w systemie, ktory notorycznie lze?

        Niestety Kagan takich zaleznosci ani nie dostrzega ani nie rozumie.

        • viper39 Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! 26.06.04, 21:35
          kagan ja bym sie tak nie cieszyl, takich jak on jest wiecej i to jest
          tragiczne, toz to jak jakis straszny wirus sie rozprzestrzenia...
          glupota jednak nie boli i nie wiedza ze juz sa zainfekowani....heheheh
          • Gość: Kagan Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 11:33
            Mysle, ze polemika z polskimi imigrantami ze slumsow Chicago czy NY nie ma
            sensu. Oni nie potrafia zrozumiec, ze dobry fachowiec moze otrzymac od firmy
            bilet z Australii do USA, i ze pracodawcza moze pokrywac koszta edukacji
            potomstwa (w calosci lub chocby nawet "tylko" czesciowo, jak to bylo w moim
            przypadku). No i te ichnie powolywanie sie na WPROST: pisemko proamerykanskich
            neoliberalow, niegdys bedacych prosowieckimi komuchami, jest po prostu smieszne.
            A USA musi obecnie falszowac statystyki CPI i GDP, bowiem USA z exportera
            kapitalu staly sie jego importerem, i to najwiekszym ma swiecie (Chiny to inna
            sprawa, bo ChRL inwestuje kapital w realna gospodarke, a nie w gospodarkw
            wirtualna i pasozytnicza konsumpcje jak USA): USA od czasow Reagana zyja na
            kredyt z zaciagania coraz to nowych dlugow, wiec musza przekonywac swych
            wierzycieli, ze sa wciaz wyplacalni, a wiec ze maja niska inflacje, niskie
            bezrobocie oraz wysoki produkt narodowy i dobra tego produktu dynamike. To jest
            wspolny interes rzadu i sektora prywatnego (mowa o Big Business), wiec "reka
            reke myje", i malo kto jest zainteresowany w powiedzeniu prawdy, a jak sie juz
            nawet ktos odwazy, to jest od razu okrzyczany zdrajca interesow USA... :(
            Pozdr. :)
            Kagan
            =====
        • Gość: Kagan Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 11:33
          USA musi obecnie falszowac statystyki CPI i GDP, bowiem USA z exportera
          kapitalu staly sie jego importerem, i to najwiekszym ma swiecie (Chiny to inna
          sprawa, bo ChRL inwestuje kapital w realna gospodarke, a nie w gospodarkw
          wirtualna i pasozytnicza konsumpcje jak USA): USA od czasow Reagana zyja na
          kredyt z zaciagania coraz to nowych dlugow, wiec musza przekonywac swych
          wierzycieli, ze sa wciaz wyplacalni, a wiec ze maja niska inflacje, niskie
          bezrobocie oraz wysoki produkt narodowy i dobra tego produktu dynamike. To jest
          wspolny interes rzadu i sektora prywatnego (mowa o Big Business), wiec "reka
          reke myje", i malo kto jest zainteresowany w powiedzeniu prawdy, a jak sie juz
          nawet ktos odwazy, to jest od razu okrzyczany zdrajca interesow USA... :(
          Pozdr. :)
          Kagan
          • Gość: felusiak Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! IP: *.nyc.rr.com 28.06.04, 02:06

            Kagan mysli w bardzo prost sposob.
            1 USA jest zle.
            2 Jesli jest zle to napewno oszukuje wszystkich i wszedzie.
            3 Jesli oszukuje to znaczy, ze rowniez PKB i inflacja sa naciagane.
            4 Jesli PKB i inflacja sa naciagane to znaczy ze amerykanie sa biedniejsi niz mysla
            5 Jesli sa biedniejsi niz mysla to znaczy ze wydaja niezarobine pieniadze
            6 Jesli wydaja niezarobine pieniadze to znaczy ze kradna od reszty swiat
            7 Jesli kradna od teszt swiata to USA jest zle.
            8 Jesli jest zle to napewno oszukuje wszystkich i wszedzie.
            9 Jesli oszukuje to znaczy, ze rowniez PKB i inflacja sa naciagane.
            10 Jesli PKB i inflacja sa naciagane to znaczy ze amerykanie sa biedniejsi niz mysla
            11 Jesli sa biedniejsi niz mysla to znaczy ze wydaja niezarobine pieniadze
            12 Jesli wydaja niezarobine pieniadze to znaczy ze kradna od reszty swiat
            13 Jesli kradna od teszt swiata to USA jest zle.
            14 Jesli jest zle to napewno oszukuje wszystkich i wszedzie
            .................................................................................
            • maksimum Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! 28.06.04, 04:10
              Gość portalu: felusiak napisał(a):

              >
              > Kagan mysli w bardzo prost sposob.
              > 1 USA jest zle.
              > 2 Jesli jest zle to napewno oszukuje wszystkich i wszedzie.
              > 3 Jesli oszukuje to znaczy, ze rowniez PKB i inflacja sa naciagane.
              > 4 Jesli PKB i inflacja sa naciagane to znaczy ze amerykanie sa biedniejsi niz
              m
              > ysla
              > 5 Jesli sa biedniejsi niz mysla to znaczy ze wydaja niezarobine pieniadze
              > 6 Jesli wydaja niezarobine pieniadze to znaczy ze kradna od reszty swiat
              > 7 Jesli kradna od teszt swiata to USA jest zle.
              > 8 Jesli jest zle to napewno oszukuje wszystkich i wszedzie.
              > 9 Jesli oszukuje to znaczy, ze rowniez PKB i inflacja sa naciagane.
              > 10 Jesli PKB i inflacja sa naciagane to znaczy ze amerykanie sa biedniejsi
              niz
              > mysla
              > 11 Jesli sa biedniejsi niz mysla to znaczy ze wydaja niezarobine pieniadze
              > 12 Jesli wydaja niezarobine pieniadze to znaczy ze kradna od reszty swiat
              > 13 Jesli kradna od teszt swiata to USA jest zle.
              > 14 Jesli jest zle to napewno oszukuje wszystkich i wszedzie
              > ..............................................................................

              • Re: JGA czy siedziales w tej samej lawce co Kagan
              kupierczycki 25.06.2004 17:37 odpowiedz na list


              Znowu pudlo, drogi JGA ale brawo za wysilek.

              Nie bardzo rozumiesz funkcje imputed rent.
              Zacznijmy od tego, ze jest to termin ekonomiczny, uzywany we wszystkich krajach
              swiata. W zwiazku z tym nie ma roznicy w obliczaniu GDP pomiedzy Japonia a USA a
              Niemcami gdyz metodologia jest ta sama.
              Czego zatem dotyczy imputed rent. Po pierwsze jest uzywany do obliczania
              potencjalnego czynszu za wynajem lokalu, ktory ponosilby wlasciciel lokalu
              sluzacego do produkcji dobr i uslug, ktore moga byc nabyte na wolnym rynku.

              Ale widze na czym polega wasz problem. Za wszelka cene, wszystkimi dostepnymi
              metodami staracie sie udowodnic, ze USA w jakis magiczny sposob naciaga
              statystyki aby wykazac wyzsze niz faktyczne wzrosty GDP i zanizyc inflacje.
              Umyka waszej uwadze, ze takie praktyki nie sa mozliwe w gospodarce
              wolnorynkowej. Naciaganie statystyk uderza w podstawy systemu ekonomicznego
              gdzie glownym motorem funkcjonowania gospodarki sa prywatne inwestycje
              kapitalowe. Do tego nalezy jeszcze dodac, ze statystyki i analizy prowadzone sa
              na biezaco przez firmy prywatne i banki inwestycyjne. Statystyki rzadowe nie sa
              jedynym zrodlem informacji o GDP, CPI i PPI.
              Polecam rowniez ponizszy link:
              members.shaw.ca/elementaleconomics/mac_1_3.htm
              Najprostszy wzor na GDP (PKB) wyglada nastepujaco: Y = C + I + G + (X - M)
              gdzie Y - GDP, C-konsumpcja, I - Inwestycje, G-wydatki rzadu
              X - eksport, M - import.
              Prosze zauwazyc, ze deficyt w handlu zagranicznym powoduje zmniejszenie GDP.
              --------------------------------------------------------------------------------
              -
              Bardzo mnie milo Kupierczycki i Felusiak ,ze sie tu zjawiliscie,ale bedziecie
              mieli wielkie problemy z przekonaniem wiekszosci forumowiczow o swoich
              racjach,bo oni maja wpojona wrogosc do USA,ktora przyslania im rzeczywistosc.
              Ci ludzie nie sa w stanie myslec kompleksowo,np:
              1-Dlaczego az 400,000 naukowcow z EUropy przyjechalo do pracy do USA?
              2-Dlaczego NBA jest w USA a nie w EU?
              3-Dlaczego NHL jest w USA a nie w EU?
              4-Dlaczego polska pilka nozna jest nizej notowana od amerykanskiej ,a jeszcze 10
              lat temu bylo odwrotnie?
              I mimo tych wszystkich faktow ,oni przewiduja upadek USA i wieczna potege
              EUropy.

              • maksimum Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! 28.06.04, 04:27
                kupierczycki napisał:

                > Gość portalu: JGA napisał(a):
                > > Amerykanskie GDP jest zawyzane rowniez w inny sposob.
                > > Chodzi tu o doliczanie do GDP sporej kwoty tzw. "owners's equivalent rent"
                > .
                >
                > Po pierwsze "owner's equivalent rent" (OER) nie jest dodawany do PKB (GDP),
                nie wiem doprawdy skad wzial pan takie bzdury.
                >
                > OER uzywany jest przy obliczaniu stopy wzrostu cen konsumowanych
                > artykulow i uslug(CPI) i odnosi sie do rezydencji bedacych wlasnoscia osob je
                > zajmujacych.
                > Pokazna sume w comiesiecznych wydatkach konsumentow stanowi "dach nad glowa"
                > Latwo jest obliczyc inflacje w stosunku do wynajmowanych mieszkan. Wystarczy
                > porownac wzrost czynszu za te same lokale. Ale przeciez wlasciciele domow
                > ponosza comiesieczne koszty utrzymania. Na te skladaja sie splata raty od
                > pozyczki (mortgage), podatek od nieruchomosci, obowiazkowe ubezpieczenie,
                > koszt ogrzewania i inne mniejsze koszty, ktore w wypadku osob wynajmujacych
                > wliczone sa w czynsz.
                > Doprawdy zamiast pisac banialuki powinien pan usiasc do ksiazek z pozytkiem
                dla siebie i nas wszystkich
                > Tymniemniej pozdrawiam i goraco zachecam do doksztalcania.

                Te wiadomosci mozna sciagnac z internetu,ale ci ludzie nie chca sie
                doksztalcac,bo oni wiedza,ze USA jest zle,oszukuje,kradnie i skazane jest na
                zniszczenie,a jak juz ten koniec swiata nastapi,to oni wlasnie beda rzadzic.

                www.bea.gov/bea/faq/national/markbsdPCE.htm
                • viper39 Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! 28.06.04, 15:18
                  maksimum, ja mysle ze tu cos wiecej jest niz nienawisc....
                  tu wlasnie zadzialala magia komuny ktora wprowadzila naturalny brak zaufania do
                  wladz... i niestety zamiast doprowadzic tak jak u ludzi inteligentnych do
                  dystansu z ktorego wszystko sie oglada i mozna krytycznie ocenic u nich
                  wprowadzila niepokoj i na wszystkie kraje patrza tak jak na komunistyczna
                  polske czy zsrr, ale to tylko dlatego ze brak inteligencji przeslania im
                  ocenianie danego zjawiska/tematu/itd

                  no coz sukcesy usa sa widoczne golym okiem, mozna chcec to przyjac lub nie..
                  wazne jest co mowia fakty, w eu po porazkach probuje sie dobudowac teorie do
                  porazek zamiast brac sie do roboty....

                  jorl poczytaj businessweek (#9)i popatrz co ostatnio wymyslili amerykanie i co
                  zrewolucjonizuje niedlugo elektronike...
                  no coz jak zwykle niemcy tego nie wymyslili...
                  • kupierczycki Dopasowac do konkluzji 28.06.04, 17:04
                    Panowie Kagan, JOrl i po czesci JGA maja z gory zalozone konkluzje i w kazdy
                    mozliwy sposob probuja nagiac fakty do konkluzji. Tym gorzej dla faktow ale jak
                    widac ci panowie traktuja je frywolnie.
                    • Gość: Kagan Re: Dopasowac do konkluzji IP: 217.76.102.* 28.06.04, 21:17
                      NIE! Ja po prostu analizuje dane i wyciagam wnioski..
                  • maksimum Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! 28.06.04, 18:20
                    viper39 napisał:

                    > maksimum, ja mysle ze tu cos wiecej jest niz nienawisc....
                    > tu wlasnie zadzialala magia komuny ktora wprowadzila naturalny brak zaufania
                    do wladz... i niestety zamiast doprowadzic tak jak u ludzi inteligentnych do
                    > dystansu z ktorego wszystko sie oglada i mozna krytycznie ocenic u nich
                    > wprowadzila niepokoj i na wszystkie kraje patrza tak jak na komunistyczna
                    > polske czy zsrr, ale to tylko dlatego ze brak inteligencji przeslania im
                    > ocenianie danego zjawiska/tematu/itd
                    >
                    > no coz sukcesy usa sa widoczne golym okiem, mozna chcec to przyjac lub nie..
                    > wazne jest co mowia fakty, w eu po porazkach probuje sie dobudowac teorie do
                    > porazek zamiast brac sie do roboty....

                    Buduja te chora teoria do socjalistycznego EU,zamiast nasladowac tych,ktorym
                    dobrze idzie.
                    Nic dziwnego,ze USA patrza w strone Chin i Indii.

                    > jorl poczytaj businessweek (#9)i popatrz co ostatnio wymyslili amerykanie i
                    co
                    > zrewolucjonizuje niedlugo elektronike...
                    > no coz jak zwykle niemcy tego nie wymyslili...
              • Gość: Kagan Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! IP: 217.76.102.* 28.06.04, 21:12
                A CZY WIECIE ILE WYNOSI ZAGRANICZNE ZADLUZENIE USA (w calosci, jako % PKB i per
                capita) I W JAKIM TEMPIE ONO ROSNIE?
                • viper39 Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! 28.06.04, 21:17
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  > A CZY WIECIE ILE WYNOSI ZAGRANICZNE ZADLUZENIE USA (w calosci, jako % PKB i
                  per> capita) I W JAKIM TEMPIE ONO ROSNIE?

                  pewnie ze wiemy i wiemy gdzie to opublikowane jest....

                  ale MATOLE JEDEN TEN TEMAT JEST O TWOICH UROJONYCH MNOZNIKACH I DZIELNIKACH
                  kagan zachwujesz sie jak przekupka, zaczynasz od pogody a konczysz na majtkach
                  sasiadki, jestes gorszy matol jak myslalem
              • Gość: Kagan Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! IP: 217.76.102.* 28.06.04, 21:16
                Bardzo mnie milo Kupierczycki i Felusiak ,ze sie tu zjawiliscie,ale bedziecie
                mieli wielkie problemy z przekonaniem wiekszosci forumowiczow o swoich
                racjach,bo oni maja wpojona wrogosc do USA,ktora przyslania im rzeczywistosc.
                Ci ludzie nie sa w stanie myslec kompleksowo,np:
                1-Dlaczego az 400,000 naukowcow z EUropy przyjechalo do pracy do USA?
                K: A ile przyjechalo do Chin? USA po prostu importuje kapital, w tym i ludzki,
                placa nie praktycznie nie wrtymi $$$...

                2-Dlaczego NBA jest w USA a nie w EU?
                K: Co to jest NBA? National Bank of America?

                3-Dlaczego NHL jest w USA a nie w EU?
                K: Bo to jest liga amerykanska!

                4-Dlaczego polska pilka nozna jest nizej notowana od amerykanskiej ,a jeszcze 10
                lat temu bylo odwrotnie?
                K: I co z tego? Ukraina i Bialorus sa potegami sportowymi, kiedys byla na
                malutka NRD...

                I mimo tych wszystkich faktow ,oni przewiduja upadek USA i wieczna potege
                EUropy.
                K: USA juz upadlo, wkraczajac do Iraku i gwalcac w ten sposob prawo! Przyszlosc
                ma EU i ChRL!
                • Gość: Borek Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! IP: *.g.pppool.de 28.06.04, 21:55
                  Dwa obrazki.

                  www.cartoonweb.com/images/accounting/accounting17.gif
                  www.cartoonweb.com/images/accounting/accounting12.gif
                  • Gość: Kagan Re: A nie mowilem, nie zrozumial ani w zab !!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.04, 18:38
                    "Expertow" od Andersona znam dobrze, bo z ta firma mialem kontakt bedac
                    analitykiem w australijskim i amerykanskim big biznesie. Ja juz po trzecim roku
                    studiow na SGH (SGPiS) wiedzalem, ze rachunkowosc i oficjalne statystystyki to
                    zwykly pic na wode. Ale wciaz sporo luda sie daje nabrac na te tricki stare jak
                    kapitalizm...,)
                    Pozdr. :)
                    Kagan
                    • Gość: Kagan US Trade Deficit Review Commission IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.04, 18:48
                      USA sie motaja, powolali nawet nowy urzad do walki z deficytem w handlu:
                      US Trade Deficit Review Commission, 444 North Capitol Street, NW, Suite 706
                      The Hall of the States, Washington, DC 20001
                      Phone: 202-624-1407, Fax: 202-624-1406, Email: tdrc@sso.org
                      www.ustdrc.gov
                      • Gość: I co wy NA TO? Re: US Trade Deficit Review Commission IP: 217.76.102.* 29.06.04, 19:26
                        ;)
                      • Gość: JGA Re: US Trade Deficit Review Commission IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.06.04, 03:42
                        Komisja zostala powolana, zbadala sprawe i wydala rekomendacje:

                        Miedzy innymi:

                        Trade Policy Analysis No. 12 February 9, 2001

                        America's Record Trade Deficit
                        A Symbol of Economic Strength


                        America’s annual trade deficits are sus-tainable as long as the United States
                        remains a safe and profitable destination for the world’s savings. The
                        accumulating net foreign ownership of U.S. assets, America’s so-called foreign
                        debt, does not threaten our sovereignty, our ability to finance that
                        investment, or continued eco-nomic expansion.

                        The best policy response for the new administration and Congress would be to
                        ignore the U.S. trade deficit as a target of policy and concentrate instead on
                        main-taining a strong and open domestic econo-my that welcomes foreign
                        investment.

                        Z tego wynika, ze Kongres USA liczy na finansowanie amerykanskich deficytow z
                        oszczednosci ROW (Rest Of the Word). To bylo 3 lata temu. Obecnie, deficyty sa
                        wiksze i maja trend wzrastajacy. USA zmieza do zadluzenia rownego 500% GDP.
                        • Gość: Kagan Re: US Trade Deficit Review Commission IP: *.samsungelounge.de / 80.146.212.* 30.06.04, 11:23
                          Komisja doradzila schowanie glowy w piasek i udawanie, ze sie nic zlego w USA
                          nie dzieje... :(
                          • Gość: Kagan Re: US Trade Deficit Review Commission IP: *.lib.unimelb.edu.au 06.07.04, 11:49
                            Tamto pisalem z Berlina, stolicy kraju, ktory nie ma deficytu handlowego... A
                            teraz pisze juz z Australii, gdzie ow deficyt jest, podobnie jak w USA...
                            A bedac tranzytem w Singapurze, poczytalem sobie tamtejsza prase, i wyczytalem,
                            ze w USA 43 miliony obywateli nie ma ubezpieczenia medycznego (Medicare w USA
                            dostepny jest tylko dla emerytow, a nie dla wszystkich legalnych rezydentow jak
                            w Australii)...
                            • Gość: Kagan Re: US Trade Deficit Review Commission IP: *.nyc.rr.com 06.07.04, 15:23
                              Teraz jestem tranzytem w USA w oczekiwaniu na samolot do Paryza.
                              Wlasnie przeszedlem sie po dworcu lotniczym i stwierdzilem, ze to syf.
                              Wszedzie slumsy i kupa nieubezpieczonych biedakow. Deficyt widac golym okiem.
                              Przy kiosku z gazetami grupa zebrakow w obdartych ubraniach probowala mnie
                              zaczepic ale kiedy siegnale do kieszeni aby dac im pare groszy pojawila sie przy
                              mnie grupa tajniakow w mundurach z karabinami maszynowymi gotowymi do strzalu.
                              Zrezygnowalem i poszedlem kupic sobie piwo. I tu przekonalem sie o rzeczywistej
                              inflacji. Biorac butelke z polki widzialem cene $4.19 kiedy stalem w kolejce
                              menadzer zmienil cene na $4.99 a kiedy doszedlem do kasy kosztowalo juz $5.79.
                              Kazdy moze sobie obliczyc, ze inflacja byla 144%.
                              • Gość: kagan Re: US Trade Deficit Review Commission IP: *.wev.vic.gov.au 07.07.04, 07:20
                                Ignorujcie falszywca ze slumsow NYC...
                                1) USA jest na przedostatnim miejscu wsrod 13 najbogatszych panstw swiata
                                jesli chodzi o wskazniki zdrowotnosci.
                                2) 43 miliony Amerykanow nie ma zadnego ubezpieczenia na wypadek choroby.
                                3) USA ma najkosztowniejszy system opieki zdrowotnej na swiecie.
                                4) Miliony Amerykanow umiera na choroby, ktore w innych rozwinietych
                                panstwach sa skutecznie leczone i to po rozsadnym koszcie.
                                5) Amerykanscy lekarze sa zainteresowani tylko zwiekszaniem swych dochodow.
                                Oto do czego prowadzi prywatyzacja sluzby zdrowia... :(
                                Kagan z Melbourne, Victoria, Australia
                                Zrodlo: Bob Herbert MILLIONS DIE IN US BECAUSE OF POOR ACCESS TO HEALTH CARE.
                                Oryginalnie w "New York Times", przedruk w "The Strait Times" (Singapur) z
                                dnia 29 czerwca 2004.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka