Dodaj do ulubionych

Jak przykryć gnojowicę

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 11:41
Jeśli nie zaczniemy uszczelniać przepisów i dbać o środowisko nie tylko przez
produkowanie ustaw i rozporządzeń, ale także przez ich egzekucję, możemy
dojść w naszym kraju do zupełnego lekceważenia potrzeby dbałości o środowisko
w imię doraźnego zysku finansowego. Do dziś w Polsce używa się jeszcze
popegeerowskich lagun do przechowywania gnojowicy. Mają one po 20-30 lat - są
nieszczelne, mają popękane betonowe ściany i dno, co powoduje zatruwanie
przez gnojowicę wód gruntowych i pitnych - 90 proc. tych zbiorników wymaga
pilnej modernizacji w celu przerwania postępującej degradacji środowiska
naturalnego. Kraje Europy Zachodniej wprowadziły restrykcyjne przepisy
dotyczące przechowywania gnojowicy już kilkadziesiąt lat temu - na przykład w
Danii od 20 lat obowiązuje absolutny zakaz przechowywania gnojowicy w
otwartych zbiornikach (tzw. lagunach), a ściany zbiorników muszą spełniać
surowe normy techniczne.

Krajowa Komisja Koordynacyjna OKZ
Obserwuj wątek
    • Gość: Agrobiznes, TVP1 Jest to potworny smród... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 21:36
      Główny inspektor ochrony środowiska zapowiada, że do końca tego roku zamknie
      część świńskich ferm należących do amerykańskiego koncernu Smithfield Foods.
      Powód to nagminne łamanie przepisów sanitarnych, weterynaryjnych, ochrony
      środowiska oraz prawa budowlanego.

      Amerykański koncern Smithfield Foods jest właścicielem polskich firm – Animex
      oraz Prima Farm, które na terenie całego kraju prowadzą 24 wielkotowarowe fermy
      tuczu trzody chlewnej. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że fermy są
      wyjątkowo uciążliwe dla okolicznych mieszkańców. Mówiąc krótko śmierdzą i to
      bardzo.

      – Jest to potworny smród, który przenika wszędzie. Nie można powiedzieć, że
      smrodu nie można zmierzyć i że wolno coś takiego robić – skarży się jeden z
      okolicznych mieszkańców.

      Protesty mieszkańców spowodowały kontrole w śmierdzących fermach. Ich wyniki
      okazały się dla właścicieli druzgocące. Generalnie żadna ferma nie ma w pełni
      uporządkowanego stanu formalno–prawnego. Okazało się, że fermy złamały przepisy
      ochrony środowiska, weterynaryjne, sanitarne i budowlane. Przedstawiciele
      Animexu podkreślają jednak, że żadne uchybienie nie było na tyle poważne, aby
      którąkolwiek z ferm można było zamknąć. Na ich właścicieli nałożono obowiązek
      zlikwidowania nieprawidłowości.

      – My z pełnym respektem i należnym szacunkiem odnieśliśmy się do szeregu uwag
      i zaleceń pokontrolnych. Część z nich już wykonaliśmy, część jest w trakcie
      realizacji – mówi właściciel jednej z takich ferm.

      Na usunięcie wszystkich nieprawidłowości oraz uzyskanie tzw. pozwoleń
      zintegrowanych właściciele ferm mają czas do końca roku. Czy zdążą? No to
      pytanie gotową odpowiedź ma główny inspektor ochrony środowiska. – Spodziewamy
      się, że z tych zadań szereg ferm się nie wywiąże i będziemy mogli je zamknąć.

      Przedstawiciel Animexu jest zdzwiwiony taką postawą tym bardziej, że nie jest
      do końca jasne jak można zdobyć pozwolenia zintegrowane.

      – O ile wiem, to nie ma jeszcze przepisów wykonawczych, które określałyby w
      jaki sposób te pozwolenia zintegrowane należy przygotowywać, więc nie jest to
      nasza zła wola, ale czekamy na odpowiednie przepisy – mówi przedstawiciel
      Animexu.

      Jak zakończy się ten spór wiadome będzie na początku przyszłego roku.



      Agrobiznes, TVP1
      30 maja 2003
      • Gość: Anka Re: Jest to potworny smród... IP: 80.50.251.* 22.03.05, 09:55
        Pani Naszkowska zapomniala napisac, ze wniosek o zlagodzenie przepisow zlozyl
        Senator Stoklosa, ktory ma wielkie farmy. Pani Naszkowska chyba nie bardzo zna
        unijne wymogi co do przechowywania gnojowicy. Czasami czytajac jej teksty mam
        wraqzeni, ze sa one bardzo tendencyjne z uznaniem interesu wielkich
        przedsiembiorcow.
    • Gość: Drzymała Minister Spraw Zagranicznych Danii w POLSKIM GNOJU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 23:25
      Minister Spraw Zagranicznych Danii Per Stig Møller będzie się gęsto tłumaczył
      na przed parlamentarną Komisją ds. Ochrony Środowiska na powtórnie zwołanym
      przez nią zebraniu, w związku z nieprawdziwymi i wprost nagannymi jego
      wyjaśnieniami w sprawie działalności Funduszu Inwestycyjnego w Europie Środkowo-
      Wschodniej i jego inwestycji w spółkę Poldanor, złożonymi przed członkami
      Komisji w dniu 18 marca 2005.

      Jak ujawniły 23 marca 2005 związkowe pismo Fagbladet oraz dziennik telewizyjny
      (TV Avisen, pierwszy program duńskiej telewizji, godz. 18.30, emisja 23 marca
      2005) wystąpienie ministra spraw zagranicznych na piątkowym zebraniu (18 marca
      2005) z parlamentarną Komisją ds. Ochrony Środowiska okazało się być czystą
      farsą. Bowiem kiedy minister udzielał odpowiedzi na pytania członków Komisji,
      odpowiedzi opartych notabene na „Raporcie firmy consultingowej Carl Bro z dnia
      14 grudnia 2004”, określonym przez duńskich ekspertów jako „niepoważny”, w tym
      samym czasie wysłany do Polski przez Fagbladet fotograf gromadził materiały
      dokumentujące stan przechowywania gnojowicy na kilku poldanorowskich fermach.
      Oto rezultaty wyprawy duńskiego fotografa:
      1) poldanorowska ferma w Uniechówku (notabene nieuwzględniona w wyżej
      wspomnianym raporcie Carl Bro) – stan na 18 marca 2005: ogromny zbiornik z
      gnojowicą po którym luzem pływają tu i ówdzie zbitki słomy, które być może
      niegdyś stanowiły ruchową pokrywę zbiornika
      2) poldanorowska ferma w Dobrzyniu - stan na 18 marca 2005: gnojowica z
      fermy spływa bezpośrednio do przylegającego do fermy jeziora Poddębie


      Minister wprowadza w błąd Parlament, krzyczą opozycyjni do rządu członkowie
      Komisji. Albo minister posiada nieprawdziwe informacje, albo próbuje celowo
      wprowadzić Komisję w błąd. Ale bez względu na to jaka jest prawda zachowanie
      ministra jest wysoce naganne, krzyczy lewicowa Enhedslisten. Obecnie posiadając
      nowe dowody dostarczone przez Fagbladet zamierzamy wezwać ministra na następne
      zebranie z Komisją, na którym zażądamy bardziej wyczerpujących wyjaśnień na ten
      temat.

      Minister spraw zagranicznych Per Stig Møller powoli zaczyna wycofywać się z
      zaakceptowanych uprzednio przez niego propozycji Komisji dotyczących
      udostępnienia - przynajmniej dla parlamentarzystów - dokumentów Funduszu
      finansowanego bądź co bądź z pieniędzy duńskich podatników. Minister wyraża
      obecnie obawę, że ew. dostępność do wglądu owych dokumentów Funduszu może
      odstraszyć ew. inwestorów, którzy zechcieliby wejść w alians z Funduszem w
      sprawie realizacji wspólnych projektów w Europie Środkowo-Wschodniej. Odstraszy
      to jego zdaniem potencjalnych inwestorów i zmusi ich do inwestycji w tym
      regionie na własną rękę, a wtedy w ogóle stracimy kontrolę nad nimi, w kwestii
      stopnia przestrzegania wymogów ochrony środowiska naturalnego (sic!!!),
      informuje Per Stig Møller.

      Tym samym minister daje do zrozumienia, że prawdziwą intencją Funduszu są cele
      iście merkantylne, co odbiega od – jak się okazuje – fasadowych założeń
      statutowych Funduszu (patrz odnośnik nr 1); a jedyny argument przemawiający do
      technokratów zasiadających w zarządzie Funduszu to profit. Profit, który jest
      ważniejszy niż ochrona środowiska, zachowanie lokalnej tkanki społecznej,
      substancji przyrodniczo-krajobrazowej etc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka