Gość: Greg
IP: 212.187.240.*
19.07.01, 14:59
Pamietam komedie Stanislawa Bereji "Poszukiwany-Poszukiwana". Jedna z rol gral
tam p.Dobrowolski. Kreowal postac wiecznego dyrektora (teraz to sie nazywa
menedzera), ktory potrafil kierowac wodociagami, budowa, zakladem przemyslowy.
Postac byla karykaturalna i celowo wyszydzano jego niekompetencje.
Uwazam, ze wiekszosc obecnych polskich menedzerow zna sie tylko i wylacznie na
zarzadzaniu - czyli na niczym. Mogo kierowac tak jak bohater filmu wszystkim i
czuja sie kompetentni. Troche tak jak ze slynnego skeczu Jana Pietrzaka z
poczatku lat 80-tych, Pietrzak z Fraczeskim grali w szachy. Zrobimy rotacje,
rotuj sie kto moze. Z PAX-u do smaksu, z huty do kopalni, z kopalni na budowe
itd.....
Kiedy w Polsce szefami beda specjalisci, a nie "menedzerowie" od wszystkiego i
od niczego.