Dodaj do ulubionych

GŁUPI MACIEJ

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.02, 23:14
Raczej uwierzę Prezesowi Banku Federalnego niż Głupiemu Maciejowi.
www.rp.pl/gazeta/wydanie_020703/ekonomia/ekonomia_a_20.html

"POLITYKA PIENIĘŻNA NIE TWORZY WZROSTU GOSPODARCZEGO"

Na pytanie:
W Polsce trwa debata dotycząca niezależności banku centralnego. Jak wygląda ona
w oczach obserwatorów zagranicznych?
Prezes powiedział m. in.
Przez zagranicę taka debata zawsze oceniana jest źle. Jeśli bowiem politycy
atakują bank centralny, obserwator zagraniczny nie jest w stanie stwierdzić,
czy to tylko gra polityczna, czy realne zagrożenie. Na wszelki wypadek traktuje
to poważnie. Wiarygodność kraju natychmiast spada, bo lepiej inwestować na
rynku stabilnym. I to nie ma nic wspólnego z tym, która strona sporu ma rację.
Oczywiście, politykom na świecie zdarza się krytykować decyzje banku
centralnego. Poza USA, gdzie jest to nie do pomyślenia. Ale ocenianie decyzji
jako złej nie może prowadzić do podważania niezależności banku centralnego i
prób zmiany prawa. Chcę podkreślić, że polityka pieniężna nie tworzy wzrostu
gospodarczego. Ona może służyć tylko utrzymaniu stabilności cen. Obarczanie
banku centralnego odpowiedzialnością za wzrost jest nieporozumieniem.


Obserwuj wątek
    • Gość: eMisiek Re: X rozumiesz co czytasz czy nie? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 00:17
      Gość portalu: x-ray napisał(a):

      > Raczej uwierzę Prezesowi Banku Federalnego niż Głupiemu Maciejowi.



      > "POLITYKA PIENIĘŻNA NIE TWORZY WZROSTU GOSPODARCZEGO"
      Cytat:

      Chcę podkreślić, że polityka pieniężna nie tworzy wzrostu
      > gospodarczego. Ona może służyć tylko utrzymaniu stabilności cen. Obarczanie
      > banku centralnego odpowiedzialnością za wzrost jest nieporozumieniem.

      Jeśli tak – to załóżmy że od poniedziałku bank centralny wprowadza stopy
      procentowe w wysokości 40 % i natychmiast drożeją wszelkie kredyty i umacnia się
      złotówka. Eksport przestaje się opłacać (aprecjacja).

      Firmy nie biorą kredytów – bo nie będą w stanie ich spłacić. Nikt nie bierze
      kredytów z tego samego powodu. Maleje popyt wewnętrzny (no zastanówcie się maleje
      czy rośnie) i zewnętrzny. Gospodarka zwalnia bo coraz mniej (no pomyślcie mniej
      czy więcej) towarów jest sprzedawanych. .

      Pytanie – czy bank, który podniósł stopy jest za ten stan rzeczy odpowiedzialny
      czy nie?

      Nie – odpowiada polska szkoła ekonomii.

      Tak – odpowiada zachodnia.

      I ta różnica znajduje swoje odbicie w poziomie życia w Polsce i na Zachodzie.

      A tak na marginesie to prezes banku federalnego zna polskie realia a?
      • Gość: x-ray Raczej zaufam prezesowi banku niż e-miśkowi IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.02, 00:25
        Widzisz e-misiek, jesteś najmądrzejszy na świecie.
        Że ja wcześniej tego nie zauważyłem ...
        Pokłony dla Master Mind`a
        • Gość: Travis Moze E-misiek... IP: *.acn.waw.pl 05.07.02, 00:47
          Gość portalu: x-ray napisał(a):

          > Widzisz e-misiek, jesteś najmądrzejszy na świecie.
          > Że ja wcześniej tego nie zauważyłem ...
          > Pokłony dla Master Mind`

          ...nie jest najmądrzejszy na świecie - ale jego wypowiedzi są jednymi z
          najmocniejszych merytorycznie na tym forum. Ty natomiast nie masz zielonego
          pojęcia o kwestiach ekonomicznych - czego dowodem jest fakt, że musisz się
          posługiwać cytatami i nie jesteś w stanie dostrzec w nich ewidentnych absurdów.
          Do szkół matole !!!
          • Gość: Robert Re: Moze E-misiek... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 01:06
            Gość portalu: Travis napisał(a):

            > ...nie jest najmądrzejszy na świecie - ale jego wypowiedzi są jednymi z
            > najmocniejszych merytorycznie na tym forum. Ty natomiast nie masz zielonego
            > pojęcia o kwestiach ekonomicznych - czego dowodem jest fakt, że musisz się
            > posługiwać cytatami i nie jesteś w stanie dostrzec w nich ewidentnych absurdów.
            >
            > Do szkół matole !!!

            nie ma w tych cytatach absurdu. Dla wielu (choć należy stwierdzić, że niestety
            nie dla wszystkich) to oczywiste że polityka pieniężna nie tworzy wzrostu gosp.
            • Gość: deLUC Re: hym IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 10:51
              Gość portalu: Robert napisał(a):

              > Gość portalu: Travis napisał(a):
              > nie ma w tych cytatach absurdu. Dla wielu (choć należy stwierdzić, że niestety
              > nie dla wszystkich

              Taki np. Milton Friedman i szkola noeliberalna do tej pory sie upieraja ze jest
              inaczej - ale to glaby - czyz nie Robercie?
              >) to oczywiste że polityka pieniężna nie tworzy wzrostu gosp.

              • Gość: RYBA Re: hym IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.07.02, 15:25
                Polityka pieniezna przygotowuje tylko podloze pod wzrost gospodarczy reszta
                nalezy do rzadu, ktory spi. Jkaby wszystko zalezalo od polityki pienieznej to
                kazde panstwo mialoby stopy na poziomie 0,0000000000001%.
                • Gość: MACIEJ Re: hym WYOBRAZNIA MATURZYSTY IP: *.ny325.east.verizon.net 05.07.02, 15:58
                  Gość portalu: RYBA napisał(a):

                  > Polityka pieniezna przygotowuje tylko podloze pod wzrost gospodarczy reszta
                  > nalezy do rzadu, ktory spi. Jkaby wszystko zalezalo od polityki pienieznej to
                  > kazde panstwo mialoby stopy na poziomie 0,0000000000001%.

                  CHYBA NIE MASZ ZAMIARU TAKIEJ WYOBRAZNI ZAPREZENTOWAC NA EGZAMINACH NA STUDIA??

              • Gość: MACIEJ Re: hym IP: *.ny325.east.verizon.net 05.07.02, 15:54
                Gość portalu: deLUC napisał(a):

                > Gość portalu: Robert napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Travis napisał(a):
                > > nie ma w tych cytatach absurdu. Dla wielu (choć należy stwierdzić, że nies
                > tety
                > > nie dla wszystkich
                >
                > Taki np. Milton Friedman i szkola noeliberalna do tej pory sie upieraja ze jest
                > inaczej - ale to glaby - czyz nie Robercie?
                > >) to oczywiste że polityka pieniężna nie tworzy wzrostu gosp.
                >

                JAK SIE MA PODSTAWY TYLKO I WYLACZNIE Z EKONOMII POLITYCZNEJ SOCJALIZMU-TO MILTON
                FRIEDMAN DO GLOWY NIE MA PRAWA WEJSC.
            • Gość: eMisiek Inflacja czy wzrost gospodarczy? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 12:20
              Gość portalu: Robert napisał(a):


              >
              > nie ma w tych cytatach absurdu. Dla wielu (choć należy stwierdzić, że niestety
              > nie dla wszystkich) to oczywiste że polityka pieniężna nie tworzy wzrostu gosp.


              Możemy spróbować postawić pytanie o związek polityki pieniężnej ze wzrostem
              gospodarczym inaczej.

              „Czy polityka pieniężna wpływa na gospodarke czy nie?”

              Jeśli nie to znaczy że ze wzrostem gospodarczym nie ma nic wspólnego.

              Jeśli tak – bo może spowodować np. zmniejszenie podaży pieniądza na rynku (obecna
              sytuacja), zmianę opłacalności eksportu (obecna sytuacja), etc. Etc. To biorąc
              logicznie –
              polityka monetarna ma wpływ na gospodarkę a więc na jej wzrost lub stagnację.

              Nie chce tu dowodzić swojej racji i określać zakresu tego wpływu, dla mnie i
              wynika to z rozumowania i logiki jest on oczywisty.

              Znacznie ważniejsze jest bowiem co innego. Fakt, że bank centralny i RPP nie
              starają się wykorzystać wszelkich środków dla przyspieszenia wzrostu
              gospodarczego w Polsce stosując właściwą politykę monetarną.

              Co więcej inflację stawiają jako najważniejszy parametr gospodarczy.

              Ale co tan parametr mierzy? Czy siłę gospodarki, czy jej wzrost? No zastanówcie
              się co powinno być dla nas najważniejszym miernikiem?

              JAKI PARAMETR CHARAKTERYZUJĄCY GOSPODARKE POWINIEN BYĆ NAJWAZNIEJSZYM MIERNIKIEM
              I BYĆ STALE W CENTRUM NASZEGO ZAINTERESOWANIA?

              Czy jest to inflacja?
        • Gość: eMisiek Myślenie czy wiara? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 12:09
          Gość portalu: x-ray napisał(a):

          > Widzisz e-misiek, jesteś najmądrzejszy na świecie.
          > Że ja wcześniej tego nie zauważyłem ...
          > Pokłony dla Master Mind`a

          Człowiek, który stara się zrozumiec mechanizm działania tego systemu nie ufa
          nikomu jedynie logice pozwalajacej wyłowic mechanizmy rządzące popytem i podażą.

          Ty ufasz i wierzysz autorytetom a ja staram sie zrozumiec jak to wszystko działa.

          Presez popełnił tu ewidentną pomyłkę i rzeczywiście jak zwrócił uwagę Robert - on
          nie musi znac polskich realiów. To co powiedział jest po prostu błędna i w Polsce
          i w USA - biorąc literalnie słowo w słowo i nie zwracajac uwagi na kontekst z
          którego może wynikac że jednak coś innego miał na mysli. Ja się nie będę opiarał
          na jednym zdaniu bo on równiez nie jest autorytetem.

          Zachodnia myśl ekonomiczna bazuje nie na autorytetach, bo tam często są one
          kopane po kostkach ale na myśleniu. I tu jest powiedział bym zasadnicza róznica.

          Myślenie czy wiara? Oto zasadnicze pytanie.

          Nauka poszukująca związków pomiedzy wielkościami czy mit i charyzma guru. W
          zalezności od tego co wybierzesz tak będzie wyglądało Twoje życie.
        • Gość: RYBA Re: Raczej zaufam prezesowi banku niż e-miśkowi IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.07.02, 15:23
          X-ray namowmy wspolnie e-Miska zeby zostal nastepnym ministrem finansow to
          bedzie nam sie wreszcie zylo lepiej bo przeciez on sie nigdy nie myli.
          • Gość: MACIEJ Re: Raczej zaufam prezesowi banku niż e-miśkowi IP: *.ny325.east.verizon.net 05.07.02, 15:56
            Gość portalu: RYBA napisał(a):

            > X-ray namowmy wspolnie e-Miska zeby zostal nastepnym ministrem finansow to
            > bedzie nam sie wreszcie zylo lepiej bo przeciez on sie nigdy nie myli.

            DLATEGO TEZ ZYJESZ W BIEDNYM KRAJU,KTORY NIE MA SZANS NA WYJSCIE Z RECESJI-BO
            UFASZ LUDZIOM BEZMYSLNIE.
      • Gość: Robert Re: X rozumiesz co czytasz czy nie? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 01:00
        Gość portalu: eMisiek napisał(a):

        > Gość portalu: x-ray napisał(a):
        >
        > > Raczej uwierzę Prezesowi Banku Federalnego niż Głupiemu Maciejowi.
        >
        >
        >
        > > "POLITYKA PIENIĘŻNA NIE TWORZY WZROSTU GOSPODARCZEGO"
        > Cytat:
        >
        > Chcę podkreślić, że polityka pieniężna nie tworzy wzrostu
        > > gospodarczego. Ona może służyć tylko utrzymaniu stabilności cen. Obarczani
        > e
        > > banku centralnego odpowiedzialnością za wzrost jest nieporozumieniem.
        >
        > Jeśli tak – to załóżmy że od poniedziałku bank centralny wprowadza stopy
        > procentowe w wysokości 40 % i natychmiast drożeją wszelkie kredyty i umacnia si
        > ę
        > złotówka. Eksport przestaje się opłacać (aprecjacja).
        >
        > Firmy nie biorą kredytów – bo nie będą w stanie ich spłacić. Nikt nie bie
        > rze
        > kredytów z tego samego powodu. Maleje popyt wewnętrzny (no zastanówcie się male
        > je
        > czy rośnie) i zewnętrzny. Gospodarka zwalnia bo coraz mniej (no pomyślcie mniej
        >
        > czy więcej) towarów jest sprzedawanych. .
        >
        > Pytanie – czy bank, który podniósł stopy jest za ten stan rzeczy odpowied
        > zialny
        > czy nie?
        >
        > Nie – odpowiada polska szkoła ekonomii.
        >
        > Tak – odpowiada zachodnia.
        >
        > I ta różnica znajduje swoje odbicie w poziomie życia w Polsce i na Zachodzie.
        >
        > A tak na marginesie to prezes banku federalnego zna polskie realia a?

        Przykład jest abstrakcyjny i dość oderwany od rzeczywistości. Pewnie można
        zbudować sobie taki model i popatrzyć co się stanie. Wg. mnie skończyłoby się to
        jakąś ogromną inflacją i nie sądzę by nastąpiła jakakolwiek aprecjacja złotego.
        Nie ma bezpośredniego związku pomiędzy stopami% a kursem. Przykładem jest choćby
        Japonia gdzie stopy% są najniżej jak to możliwe, a jen jest na tyle mocny, że
        Japończycy interweniują by go osłabić.
        Prezes banku federalnego nie musi znać polskich realiów by stwierdzić, że
        polityka monetarna nie tworzy wzrostu gospodarczego. Ona może do pewnego stopnia
        stwarzać warunki do wzrostu, a i to niekoniecznie. To nie jest żaden "polski
        specyficzny" pogląd, wbrew temu co twierdzą niektórzy dyskutanci na Forum.
        Wzrost gosp. nie może być tworzony za wszelką cenę (podobnie jak za wszelką cenę
        nie powinno zbijać się inflacji). O tym przekonały się choćby Japonia i Argentyna.
        Dlaczego mówi się o potrzebie stabilnej gospodarki? Dlaczego trzeba ją czasami
        chłodzić? Żeby chwilowy wzrost nie kończył się kryzysami. Szwajcaria przez
        ostatnich 10 lat ma wzrost PKB poniżej 1%, mniej nawet niż Japonia, a mimo to ich
        gospodarka ma się w przeciwieństwie do japońskiej b.dobrze.
        Można też spojrzeć od drugiej strony i wziąć za przykład Polskę. Dlaczego jest
        nam gorzej niż np. w 97 roku. Przecież produkujemy i sprzedajemy (nawet na głowę)
        więcej niż wtedy. Ano włśnie m.in. dlatego, że forsowany był wzrost za wszelką
        cenę, bez głębokich zmian strukturalnych, bez przygotowywania warunków pod
        działania gosp. w następnych latach. Dlatego nowe miejsca pracy powstają dopiero
        jak mamy 5% wzrostu PKB, a nie np. 2% tak jak w innych krajach.Można osiągać
        wyniki na dopingu, ale zawsze na krótką metę. Tym dopingiem jest właśnie
        ekspansywna polityka pieniężna. Dziś ten doping nie pomoże. Dlatego mało mnie
        wzruszają stopy% choć wolałbym by były niższe, albo kurs złotego. Lepiej żeby
        zamiast koncentrować się na pol. monetarnej zmieniono choćby kodeks pracy. Wtedy
        i kredyt nawet stanieje.
        • Gość: MACIEJ Re: X rozumiesz co czytasz czy nie? IP: *.ny325.east.verizon.net 05.07.02, 06:26
          Gość portalu: Robert napisał(a):

          > Nie ma bezpośredniego związku pomiędzy stopami% a kursem.

          Znowu ekonomia polityczna socjalizmu nie pozwala ci dostrzec,ze nizsze
          oprocentowanie dolara przesuwa kapital do euro.
          Maturzysci widza zaleznosc miedzy stopami % a kursem waluty.
          To jest jedyny powod wzmocnienia euro w ciagu kilku ostatnich miesiecy.
          Umacnianie sie euro i jena zostalo zatrzymane przez interwencje FED,ECB i BoJ pod
          koniec czerwca. Japonia wydala na to 18 mld dollarow w jenach.
          Nie oglupiaj ludzi banalami na forum.
          eMisiek jest od ciebie 3x mlodszy i duzo sprawniejszy umyslowo.

          > Przykładem jest choćb
          > y
          > Japonia gdzie stopy% są najniżej jak to możliwe, a jen jest na tyle mocny, że
          > Japończycy interweniują by go osłabić.

          Tu powodow jest kilka.
          1-Japonia rozwija sie szybciej niz EU
          2-Perspektywy rozwoju Japonii sa dobre.
          3-Podaz pieniadza w Japonii jest niska
          Warunki na jakich udziela sie kredytu ,sa bardziej istotne jak wysokosc st% .

          > Prezes banku federalnego nie musi znać polskich realiów by stwierdzić, że
          > polityka monetarna nie tworzy wzrostu gospodarczego.

          To niestety drogi Robercie jest marxizm-leninizm.

          > Ona może do pewnego stopni
          > a
          > stwarzać warunki do wzrostu, a i to niekoniecznie. To nie jest żaden "polski
          > specyficzny" pogląd, wbrew temu co twierdzą niektórzy dyskutanci na Forum.

          Twoj poglad ,ze podaz kreuje wzrost gospodarczy,to jest kamien lupany w
          nowoczesnej ekonomii.
          Nie mozesz pojac ,ze w okresie kryzysu nie ma problemu z podaza towarow,za to
          jest problem z brakiem POPYTU.

          TWOJA ODPOWIEDZ NA BRAK POPYTU,TO :TRZEBA ZWIEKSZYC PODAZ.

          Maturzysta (w Stanach) rozumie ze jesli popyt jest za maly-to trzeba go zwiekszyc.
          I robi sie to poprzez obnizke st% i wieksza podaz pieniadza.

          > Wzrost gosp. nie może być tworzony za wszelką cenę (podobnie jak za wszelką cen
          > ę
          > nie powinno zbijać się inflacji). O tym przekonały się choćby Japonia i Argenty
          > na.
          > Dlaczego mówi się o potrzebie stabilnej gospodarki? Dlaczego trzeba ją czasami
          > chłodzić? Żeby chwilowy wzrost nie kończył się kryzysami. Szwajcaria przez
          > ostatnich 10 lat ma wzrost PKB poniżej 1%, mniej nawet niż Japonia, a mimo to i
          > ch
          > gospodarka ma się w przeciwieństwie do japońskiej b.dobrze.
          > Można też spojrzeć od drugiej strony i wziąć za przykład Polskę. Dlaczego jest
          > nam gorzej niż np. w 97 roku. Przecież produkujemy i sprzedajemy (nawet na głow
          > ę)
          > więcej niż wtedy. Ano włśnie m.in. dlatego, że forsowany był wzrost za wszelką
          > cenę, bez głębokich zmian strukturalnych, bez przygotowywania warunków pod
          > działania gosp. w następnych latach. Dlatego nowe miejsca pracy powstają dopier
          > o
          > jak mamy 5% wzrostu PKB, a nie np. 2% tak jak w innych krajach.

          Te 5% i 2% sa uzaleznione TYLKO i wylacznie od niskiej bazowej wydajnosci pracy.
          Za komuny mielismy niska wydajnosc pracy a teraz ona b.szybko rosnie i dlatego
          potrzebny nam szybszy wzost gospodarczy niz na zachodzie,bo tam wydajnosc pracy
          rosnie WOLNIEJ (bo jest duzo wyzsza niz w Polsce).

          > Można osiągać
          > wyniki na dopingu, ale zawsze na krótką metę. Tym dopingiem jest właśnie
          > ekspansywna polityka pieniężna. Dziś ten doping nie pomoże.

          I tu sie bardzo grubo mylisz.
          Wlasnie na tym dopingu jedzie teraz Ameryka i nie ma sie zamiaru zatrzymac.
          Natomiast w EU i Polsce nastepuje "makroekonomiczne umocnienie" ktore moze nigdy
          nie dac efektow.
          NIE UDA CI SIE ZATRZYMAC CZASU.
          W okresie stagnacji "restrukturyzacja " polega na tym ,ze towary drogie
          zastepowane sa tanimi.
          Te tanie nie sa produkowane w EU lecz w Chinach i Indiach i jak sie raz zadomowia
          to juz ich miejscowymi nie zastapisz.

          > Dlatego mało mnie
          > wzruszają stopy% choć wolałbym by były niższe, albo kurs złotego. Lepiej żeby
          > zamiast koncentrować się na pol. monetarnej zmieniono choćby kodeks pracy. Wted
          > y
          > i kredyt nawet stanieje.

          Oczywiscie ze kodeks pracy trzeba zmieniac,ale bez wlasciwej polityki monetarnej
          ani EU ani Polska nie rusza z miejsca.
          Po to byly,te wspomniane tez przez ciebie interwencje na rynkach walutowych.

          Mysle ze eMisiek i Travis mnie zrozumieja.
          x-rayowi przydalaby sie najpierw matura.

          • Gość: Rycho Re: Do eMisiek IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 05.07.02, 09:22
            Powiedz co mają udowodnić przykłady podawane przez Ciebie, a nie mające nic
            wspólnego z rzeczywistością?Jak chcesz dyskutować sam ze sobą to nie potrzebne
            Ci forum,a jak chcesz dyskutować z innymi to nie wymyślaj bezsensownych
            przykładów i czytaj również to co piszą inni.Miałem na myśli Twój przykład z
            podniesieniem stóp proc. o 40%.Każda decyzja o zmianie wysokości oprocentowania
            podejmowana jest po analizie czynników makroekonomicznych .Wydaje mi si,że im
            mocniej będziemy stąpali po ziemi tym nasza dyskusja będzie spokojniejsza i bez
            agresji w stosunku do innych.
            • Gość: pawel-l Re: Do eMisiek IP: *.prochem.com.pl / 1.0.11.* 05.07.02, 09:52
              Zwróćcie uwagę, że nie ma obowiązku brania pięniędzy od banku centralnego.
              Jeśli bank centralny podniesie stopy do 40% to po prostu inne banki przestaną
              brać stamtąd pieniądze. Równowaga zostanie osiągnięta na innym poziomie,
              równoważąc na rynku oszczędności i kredyty. Bank centralny przestanie być
              potrzebny, przestaniemy dyskutować o stopach i Balcerowiczu, a zaczniemy o
              podatkach, koncesjach, zezwoleniach, lobbingu, cłach, akcyzach itd.
              • Gość: eMisiek Cel polityki monetarnej.... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 12:49
                Gość portalu: pawel-l napisał(a):

                > Zwróćcie uwagę, że nie ma obowiązku brania pięniędzy od banku centralnego.
                > Jeśli bank centralny podniesie stopy do 40% to po prostu inne banki przestaną
                > brać stamtąd pieniądze. Równowaga zostanie osiągnięta na innym poziomie,
                > równoważąc na rynku oszczędności i kredyty. Bank centralny przestanie być
                > potrzebny, przestaniemy dyskutować o stopach i Balcerowiczu, a zaczniemy o
                > podatkach, koncesjach, zezwoleniach, lobbingu, cłach, akcyzach itd.


                Tak, ale nam chodzi nie o temat do dyskusji ale o zrozumienie tego jaki powinien
                byc cel polityki monetarnej i czemu powinna służyć.

                Przykład 40% pokazuje że istnieje "jakiś" wpływ - chociazby wywoła mechanizam
                który opisałeś.

                Pytanie - jak go wykorzystać - a zacząć trzeba od jasnego zrozumienia celu czemu
                to wsztystko ma służyc.

                Ja rozumiem, że jestescie personalnie zainteresowani wysokimi st. % bo żyjecie z
                oszczedności bankowych i uważacie ze tak powinno być, chociaz w żadnym innym
                kraju na świecie jest to niemozliwe bo albo stopy sa za niskie albo rządy i banki
                rozumieja pprawo parytetu stóp proc. i stosownie dewaluuja walute aby nie dawac
                mozliwości nieuczciwego zarobku kosztem państwa kapitałowi spekulacyjnemu.

                Odózcie jednak to na chwilę i zacznijcie myslec nie nad tym co jest dobre dla was
                ale nad tym co jest dobre dla Polski.

                Choćby dla ćwiczenia umysłowego i odmiany.
                • Gość: RYBA Re: Cel polityki monetarnej.... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.07.02, 15:37
                  Po pierwsze to nie zyje z oszczednosci i raczej nastwiam sie na prace a nie
                  zycie z procentu.
                  Wedlug mnie celem polityki monetarnej jest dopasowyanie sie do sytuacji na
                  rynku a takze WSPIERANIE rzadu a nie zastepowanie go. Ja to widze tak. Rzad
                  obniza deficyt o 15 mld (na przyklad nie mowie o Polsce) wiec spada podaz
                  pieniadza aby zwiekszyc podaz Bank obniza stopy kredyt staje sie tanszy,
                  panstwo sie ZDROWO rozwija. Banki nie finansuja rent i emerytur tylko
                  inwestycje, ktore maja kluczowe znaczenie dla rozwoju.


                  P.S. Zgaduje ze Maciej zaraz mi odpowiem jak durna jest "Polska szkola
                  ekonomiczna"
                  • Gość: MACIEJ Re: Cel polityki monetarnej.... IP: *.ny325.east.verizon.net 05.07.02, 15:51
                    Gość portalu: RYBA napisał(a):

                    > Po pierwsze to nie zyje z oszczednosci i raczej nastwiam sie na prace a nie
                    > zycie z procentu.
                    > Wedlug mnie celem polityki monetarnej jest dopasowyanie sie do sytuacji na
                    > rynku a takze WSPIERANIE rzadu a nie zastepowanie go. Ja to widze tak. Rzad
                    > obniza deficyt o 15 mld (na przyklad nie mowie o Polsce) wiec spada podaz
                    > pieniadza aby zwiekszyc podaz Bank obniza stopy kredyt staje sie tanszy,
                    > panstwo sie ZDROWO rozwija. Banki nie finansuja rent i emerytur tylko
                    > inwestycje, ktore maja kluczowe znaczenie dla rozwoju.
                    >
                    >
                    > P.S. Zgaduje ze Maciej zaraz mi odpowiem jak durna jest "Polska szkola
                    > ekonomiczna"

                    Jedyne co moge stwierdzic to to,ze jestes odporny na wiedze i trudny do za......
                    Juz ci pisalem ze def budzetowy obniza sie poprzez zwiekszenie wplywow
                    budzetowych a nie zmniejszenie wydatkow.
                    Wplywy zwiekszaja sie przy wzroscie gospodarczym.
                    A wzrostu gospodarczego nie ma ,bez wzrostu popytu.

                    TRUDNO CI SIE TEGO NA PAMIEC NAUCZYC.
                    MATURA W POLSCE B PIETNO NA TOBIE ODBILA.
                    NAWET NIE PROBUJ ZDAWAC NA SGH.
            • Gość: MACIEJ Re: Do eMisiek I RYCHA IP: *.ny325.east.verizon.net 05.07.02, 16:02
              Gość portalu: Rycho napisał(a):

              > Powiedz co mają udowodnić przykłady podawane przez Ciebie, a nie mające nic
              > wspólnego z rzeczywistością?Jak chcesz dyskutować sam ze sobą to nie potrzebne
              > Ci forum,a jak chcesz dyskutować z innymi to nie wymyślaj bezsensownych
              > przykładów i czytaj również to co piszą inni.Miałem na myśli Twój przykład z
              > podniesieniem stóp proc. o 40%.Każda decyzja o zmianie wysokości oprocentowania
              >
              > podejmowana jest po analizie czynników makroekonomicznych .Wydaje mi si,że im
              > mocniej będziemy stąpali po ziemi tym nasza dyskusja będzie spokojniejsza i bez
              >
              > agresji w stosunku do innych.

              JESLI CI PRZYKLADY EMISKA NIE PASUJA,TO DLACZEGO NIE USTOSUNKUJESZ SIE DO TEGO CO
              JA NAPISALEM??
              CZYZBY WZROST WARTOSCI EURO NIE BYL ODZWIERCIEDLENIEM WYZSZYCH STOP % W EU NIZ W
              USA ??
              NIE CHCESZ CHYBA DOWIESC NA TYM FORUM ,ZE MYSLENIE CI SZKODZI??
          • Gość: Robert Re: X rozumiesz co czytasz czy nie? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 22:45
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            ) Gość portalu: Robert napisał(a):
            )
            ) ) Nie ma bezpośredniego związku pomiędzy stopami% a kursem.
            )
            ) Znowu ekonomia polityczna socjalizmu nie pozwala ci dostrzec,ze nizsze
            ) oprocentowanie dolara przesuwa kapital do euro.
            ) Maturzysci widza zaleznosc miedzy stopami % a kursem waluty.
            ) To jest jedyny powod wzmocnienia euro w ciagu kilku ostatnich miesiecy.
            ) Umacnianie sie euro i jena zostalo zatrzymane przez interwencje FED,ECB i BoJ p
            ) od
            ) koniec czerwca. Japonia wydala na to 18 mld dollarow w jenach.
            ) Nie oglupiaj ludzi banalami na forum.
            ) eMisiek jest od ciebie 3x mlodszy i duzo sprawniejszy umyslowo.

            Daj pan spokój z ogłupianiem ludzi. Wciska im Pan bezczelnie bzdury. Pańskie
            poglądy ja dziś odnajduję dzień w dzień jak słucham kogoś z PSL albo SLD, a nawet
            Samoobrony. Nie ma bezpośredniego związku między stopami% a kursem. Dziś widać to
            gołym okiem - złoty stracił kilka % w ciagu kilku dni i każdy wie, że to nie ma
            nic wspólnego ze stopami%.

            ) ) Przykładem jest choćb
            ) ) y
            ) ) Japonia gdzie stopy% są najniżej jak to możliwe, a jen jest na tyle mocny,
            ) że
            ) ) Japończycy interweniują by go osłabić.
            )
            ) Tu powodow jest kilka.
            ) 1-Japonia rozwija sie szybciej niz EU
            ) 2-Perspektywy rozwoju Japonii sa dobre.
            ) 3-Podaz pieniadza w Japonii jest niska
            ) Warunki na jakich udziela sie kredytu ,sa bardziej istotne jak wysokosc st% .

            Znów bzdury. Japonia rozwija się wolniej niż UE. Perspektywy wcale nie są dobre.
            Pan nie rozumie, że można miec ponad 30 tys. PKB na głowę i mieć kłopoty
            gospodarcze. Już to pisałem Polska ma wyższy PKB na głowę niż w 97 roku i większe
            problemy niż wtedy. O kłopotach Japonii zdecydowała w dużej mierze ekspansywna
            polityka pieniężna, a za nią kredytowa. Jako lekarstwo stosowano Pańskie metody -
            napędzanie popytu. Nie tylko się nie udało ale wpadli też w liquidity trap.
            (Omawiałem krótko ten problem na innym wątku). Stopy są praktycznie zero a akcji
            kredytowej nadal nie ma. Popyt też ugrzązł. Co akurat nie jest dziwne przy
            deflacji. Zgodnie z wszędzie gdzie to możliwe lansowaną Pańską teorią to stopy%
            decydują o cenie kredytu. Akurat w Japonii (bo Panu to niewygodne dla Pańskich
            bzdur) ta złota pańska teza miałaby nie obowiązywać. Nie dostrzega pan żadnych
            głębszych zależności. Owszem stopy% mają wpływ na cenę kredytu, ale np. w Polsce
            jeszcsze większy wpływ ma głupi kodeks pracy.
            )
            ) ) Prezes banku federalnego nie musi znać polskich realiów by stwierdzić, że
            ) ) polityka monetarna nie tworzy wzrostu gospodarczego.
            )
            ) To niestety drogi Robercie jest marxizm-leninizm.

            daruj Pan sobie. cały czas ten kit o socjaliźmie, wykształceniu polskich
            ekonomistów i wspaniałych Amerykanach pierwszego pokolenia.
            )
            ) ) Ona może do pewnego stopni
            ) ) a
            ) ) stwarzać warunki do wzrostu, a i to niekoniecznie. To nie jest żaden "pols
            ) ki
            ) ) specyficzny" pogląd, wbrew temu co twierdzą niektórzy dyskutanci na Forum.
            )
            ) Twoj poglad ,ze podaz kreuje wzrost gospodarczy,to jest kamien lupany w
            ) nowoczesnej ekonomii.
            ) Nie mozesz pojac ,ze w okresie kryzysu nie ma problemu z podaza towarow,za to
            ) jest problem z brakiem POPYTU.

            W okresie jakiego kryzysu? Pan zdaje się nie może pojąć, że nie istnieje coś
            takiego jak jeden model kryzysu. Mają różne przebiegi , różne przyczyny, różnie
            przebiegają w różnych krajach. Pan ma na wszystko jedną metodę obniżyć stopy
            dodrukować pieniędzy. Jak u Szwejka - na każdą chorobę lewatywa.
            )
            ) TWOJA ODPOWIEDZ NA BRAK POPYTU,TO :TRZEBA ZWIEKSZYC PODAZ.
            )
            ) Maturzysta (w Stanach) rozumie ze jesli popyt jest za maly-to trzeba go zwieksz
            ) yc.
            ) I robi sie to poprzez obnizke st% i wieksza podaz pieniadza.

            Nie wiem co rozumie maturzysta w stanch, ale wiem czego pan nie rozumie - jak ma
            Pan 10 pieniązków i jest 10 jabłuszek to kupi pan 10 jabłuszek płacąc 1 pieniążek
            za jabłuszko. jak będzie pan miał 20 pieniążków to nie zrobi się 20 jabłuszek,
            tylko nadal będzie ich 10. Kupi Pan 10 jabłuszek i zapłaci pan za każde 2
            pieniążki.
            )
            ) ) . Dlatego nowe miejsca pracy powstają dopiero
            ) ) jak mamy 5% wzrostu PKB, a nie np. 2% tak jak w innych krajach.
            )
            ) Te 5% i 2% sa uzaleznione TYLKO i wylacznie od niskiej bazowej wydajnosci pracy
            ) .
            ) Za komuny mielismy niska wydajnosc pracy a teraz ona b.szybko rosnie i dlatego
            ) potrzebny nam szybszy wzost gospodarczy niz na zachodzie,bo tam wydajnosc pracy
            )
            ) rosnie WOLNIEJ (bo jest duzo wyzsza niz w Polsce).

            jasne że tak, jest to część prawdy. Przedsiębiorca ma zawsze wybór - kupi nową
            technologię, albo zamiast niej tą pracę wykonają ludzie. Zależy co jest tańsze.
            Wielu wskazuje na kraje Azji płd-wsch. i na wzrost jaki tam osiągano. Pan nawet
            nie wie, że niechcący ma Pan czasami rację. Nowa maszyna nie kreuje popytu, ale
            setka pracujących zamiast niej osób już tak - tworzy popyt. W normalnych
            warunkach od strony przedsiębiorcy - podażowej zależy wybór: maszyna czy ludzie.
            I proszę tu nie wciskać żadnych wątków, że proponuję cofanie się w rozwoju, albo
            niszczenie maszyn. Wskazuję na możliwe w określonych warunkach rozwiązania. Ten
            sam wzrost można osiągać z maszyną albo z ludźmi - wtedy mniejsze bezrobocie.
            Właśnie Azja pokazuje, że taka droga jest też możliwa - miliony małych
            warsztatów. Nawet w Japonii w czasach prosperity i to mimo znakomitej dostępnej
            technologii. Państwo stwarza warunki do dokonywania wyboru. jak sobie zafunduje
            taki kodeks pracy jak mamy, to zawsze wybierze się maszynę. Albo inwestycje
            finansowe. Nawet nie jest Pan w stanie pojąć, że w kontekście takich wyborów,
            czasami tani kredyt nie tylko nie stymuluje popytu, ale wręcz go granicza. Węgrzy
            nie potrzebują 7% dynamiki PKB by tworzyć miejsca pracy. Tylko Pan pewnie nie wie
            o tym, że średnie zarobki w ujęciu dolarowym są tam o ok. 40% niższe niż w
            Polsce.


            )
            ) ) Można osiągać
            ) ) wyniki na dopingu, ale zawsze na krótką metę. Tym dopingiem jest właśnie
            ) ) ekspansywna polityka pieniężna. Dziś ten doping nie pomoże.
            )
            ) I tu sie bardzo grubo mylisz.
            ) Wlasnie na tym dopingu jedzie teraz Ameryka i nie ma sie zamiaru zatrzymac.
            ) Natomiast w EU i Polsce nastepuje "makroekonomiczne umocnienie" ktore moze nigd
            ) y
            ) nie dac efektow.
            ) NIE UDA CI SIE ZATRZYMAC CZASU.
            ) W okresie stagnacji "restrukturyzacja " polega na tym ,ze towary drogie
            ) zastepowane sa tanimi.
            ) Te tanie nie sa produkowane w EU lecz w Chinach i Indiach i jak sie raz zadomow
            ) ia
            ) to juz ich miejscowymi nie zastapisz.

            Nie rozumiem części tych banałów. USA mogą pozwolić sobie na znacznie większą
            swobodę niż jakikolwiek inny kraj. Ale to dziś inwestorzy na dopingu modlą się
            czy znjadzie się kolejny Xerox, Enron, World com, E-bay. nawet nie chce mi się
            wspominać o wszytkich napompowanych "sterydami" firmach "nowej ekonomii". Biliony
            Pańskich pieniędzy wyparowały. Należy się modlić by za kilika czy kilkanascie
            miesięcy nie zaczęły wykładać się instytucje finansowe, które to wszystko
            lewarowały.



            ) ) Dlatego mało mnie
            ) ) wzruszają stopy% choć wolałbym by były niższe, albo kurs złotego. Lepiej ż
            ) eby
            ) ) zamiast koncentrować się na pol. monetarnej zmieniono choćby kodeks pracy.
            ) Wted
            ) ) y
            ) ) i kredyt nawet stanieje.
            )
            ) Oczywiscie ze kodeks pracy trzeba zmieniac,ale bez wlasciwej polityki monetarne
            ) j
            ) ani EU ani Polska nie rusza z miejsca.
            ) Po to byly,te wspomniane tez przez ciebie interwencje na rynkach walutowych.
            )
            ) Mysle ze eMisiek i Travis mnie zrozumieja.
            ) x-rayowi przydalaby sie najpierw matura.

            Ps. Niech pan się nie sili na zgadywanie kto jest kim , ile ma lat, ile zarabia,
            jakie ma wykształcenie , gdzie mieszka i co robi. Nie trafia Pan. Literalnie co
            strzał to pudło.

        • Gość: eMisiek Polityka pieniężna a gospodarka i jej wzrost IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 12:39
          Gość portalu: Robert napisał(a):

          >
          > Przykład jest abstrakcyjny i dość oderwany od rzeczywistości. Pewnie można
          > zbudować sobie taki model i popatrzyć co się stanie. Wg. mnie skończyłoby się t
          > o
          > jakąś ogromną inflacją i nie sądzę by nastąpiła jakakolwiek aprecjacja złotego.
          > Nie ma bezpośredniego związku pomiędzy stopami% a kursem. Przykładem jest choćb
          > y
          > Japonia gdzie stopy% są najniżej jak to możliwe, a jen jest na tyle mocny, że
          Ř Japończycy interweniują by go osłabić.

          Więc zastanów się nad takim pytaniem: czy podwyżka stóp procentowych w Japonii
          np. do 5% wpłynie na siłę jena czy nie?

          Jakie mechanizmy zadziałają?

          Może nie być związku pomiędzy wysokością stóp a kursem walut (jest, ponieważ
          pieniądz dzięki któremu inwestor uzyskuje większy zysk z kapitału w banku staje
          się bardziej atrakcyjny, rośnie na niego popyt co sprzyja umocnieniu) – ale co
          powiesz na wpłływ zmian stóp na siłę waluty?

          Zastanów się nad tym – czy zmiany mają wpływ?



          > Prezes banku federalnego nie musi znać polskich realiów by stwierdzić, że
          > polityka monetarna nie tworzy wzrostu gospodarczego. Ona może do pewnego stopni
          Ř a > stwarzać warunki do wzrostu, a i to niekoniecznie.

          A widzisz – może stwarzać warunki więc może również hamować (jak dzieje się w
          Polsce). Tani kredyt napędza popyt, jeśli u góry siedzi ktoś mądry to będzie dbał
          o niskie stopy i jednocześnie jak najniższą inflację. Jednocześnie.



          To nie jest żaden "polski
          > specyficzny" pogląd, wbrew temu co twierdzą niektórzy dyskutanci na Forum.
          > Wzrost gosp. nie może być tworzony za wszelką cenę (podobnie jak za wszelką cen
          Ř ę nie powinno zbijać się inflacji).

          Co do inflacji – święte słowa.

          O tym przekonały się choćby Japonia i Argenty
          > na.
          > Dlaczego mówi się o potrzebie stabilnej gospodarki? Dlaczego trzeba ją czasami
          > chłodzić? Żeby chwilowy wzrost nie kończył się kryzysami.

          Dzięki takiemu chłodzeniu mamy od kilku lat stabilny kryzys.

          Szwajcaria przez
          > ostatnich 10 lat ma wzrost PKB poniżej 1%, mniej nawet niż Japonia, a mimo to i
          > ch
          > gospodarka ma się w przeciwieństwie do japońskiej b.dobrze.
          > Można też spojrzeć od drugiej strony i wziąć za przykład Polskę. Dlaczego jest
          > nam gorzej niż np. w 97 roku. Przecież produkujemy i sprzedajemy (nawet na głow
          > ę)
          > więcej niż wtedy. Ano włśnie m.in. dlatego, że forsowany był wzrost za wszelką
          > cenę, bez głębokich zmian strukturalnych, bez przygotowywania warunków pod
          > działania gosp. w następnych latach. Dlatego nowe miejsca pracy powstają dopier
          Ř o jak mamy 5% wzrostu PKB, a nie np. 2% tak jak w innych krajach.

          Nie było reform strukturalnych, nie było rozsądnej (chyba w ogóle żadnej)
          strategii rozwoju gospodarczego, dlatego do dziś krajem rządzą wizjonerzy i/lub
          oszołomy.

          Druga strona medalu jest taka, że komuś jest to na rękę. Sektorowi bankowemu,
          kapitałowi spekulacyjnemu, kapitałowi zachodniemu.

          A w Polsce jak wiadomo każdy ma swoją cenę, nawet minister.


          Można osiągać
          > wyniki na dopingu, ale zawsze na krótką metę. Tym dopingiem jest właśnie
          > ekspansywna polityka pieniężna. Dziś ten doping nie pomoże. Dlatego mało mnie
          > wzruszają stopy% choć wolałbym by były niższe, albo kurs złotego. Lepiej żeby
          > zamiast koncentrować się na pol. monetarnej zmieniono choćby kodeks pracy. Wted
          > y i kredyt nawet stanieje.

          Przy wysokich stopach nie stanieje, ale pal sześć. Nie chodzi o ekspansywną
          politykę pieniężną – tylko o znalezienie złotego środka stymulującego wzrost –
          stopy dające tani kredyt i trzymające inflacje w ryzach. Są poza tym inne metody
          walki z nią, nie tylko manipulacje st. %.

          Wóz toczył się z górki więc wsadzono mu kij w szprychy. Teraz dziwią się że stoi.
          My mówimy: wyjmijcie ten kij bo już nie jest potrzebny i od tej pory używajcie
          już hamulców.
          • Gość: pawel-l Re: Polityka pieniężna a gospodarka i jej wzrost IP: *.prochem.com.pl / 1.0.11.* 05.07.02, 15:07
            Skutki polityki pieniężnej ? Korupcja, złe inwestycje, bąbel spekulacyjny,
            deflacja, depresja.

            But should we really be surprised that another poster child of the boom
            (WorldCom) --especially one whose growth has come through rapid-fire
            acquisitions led by a rock-star CEO--has been revealed to be a hotbed of
            malpractice?
            No, we shouldn’t be, because inflations--i.e., vast infusions of surplus,
            dishonest money--always lead, via fervent speculation, to rampant corruption.
            Always. If you doubt this, go check the historical record.
            The whole Greenspan New Era productivity myth was based upon his false
            syllogism that if profits were up and costs were subdued, then heightened
            investment--in shiny new technology, naturally--was generating increased
            productivity and so monetary policy could remain accommodative.
            Devotees of the Austrian School will have spotted a certain circularity here,
            for easy money was artificially stimulating investment (and eventually
            malinvestments), and the two together were boosting the prices of financial
            assets.
            Dr. Debt may well find it will not just be equity investors and overseas dollar
            holders who come to curse him. Overburdened homeowners and even those who count
            these debts and their derivatives among their own savings may well come to do
            likewise before the crisis passes.


            The Trouble with Debt

            by Sean Corrigan

            www.mises.org/fullstory.asp?control=994



            • Gość: MACIEJ Re: Polityka pieniężna a gospodarka i jej wzrost IP: *.ny325.east.verizon.net 05.07.02, 16:13
              Gość portalu: pawel-l napisał(a):

              > Skutki polityki pieniężnej ? Korupcja, złe inwestycje, bąbel spekulacyjny,
              > deflacja, depresja.

              TE SKUTKI SA EFEKTEM LUDZI SLABYCH PSYCHICZNIE ,ZALAMANYCH DEPRESJA SWOJA I
              OTOCZENIA.

              GDYBYS BYL TROCHE BARDZIEJ SPOSTRZEGAWCZY,TO BYS ZAUWAZYL,ZE POLITYKA PIENIEZNA
              JEST BARDZO CZESTO I Z BARDZO DOBRYMI SKUTKAMI STOSOWANA W USA.

              OCZYWISCIE WZROST GOSPODARCZY 5,6% ZALAMANYM PSYCHICZNIE POLAKOM NIE GROZI,BO SA
              MADRZEJSI OD AMERYKANOW I WYBRALI POLITYKE MAKROEKONOMICZNEGO UMOCNIENIA W POLSCE.
    • Gość: x-ray Prawie uwierzyłem Maciejowi i e-Miśkowi ........ IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.02, 22:02
      ale.... jednak wierzę prezesowi banku federalnego. Piszą tak przekonująco,
      DUŻYMI LITERAMI, piszą duuuuuużo i MOCNO! Boże, jak tu nie uwierzyć?
      Jeszcze chwila i nie wytrzymam! UWIERZĘ!
      • Gość: MACIEJ Re: Prawie uwierzyłem Maciejowi i e-Miśkowi ........ IP: *.ny325.east.verizon.net 05.07.02, 22:19
        Gość portalu: x-ray napisał(a):

        > ale.... jednak wierzę prezesowi banku federalnego. Piszą tak przekonująco,
        > DUŻYMI LITERAMI, piszą duuuuuużo i MOCNO! Boże, jak tu nie uwierzyć?
        > Jeszcze chwila i nie wytrzymam! UWIERZĘ!

        To jest symptomatyczne dla ludzi,ktorzy nie dosc ze nie maja wiedzy to jeszcze za
        grosz zdrowego rozsadku,ZE MUSZA KOMUS UWIERZYC.

        Bo ludzie myslacy dla odmiany posluguja sie wlasnym rozumem by rozwiazywac
        problemy przed nimi stojace.

        P.S. Jak tam handel wymienny?

        Wiesz chyba tez ,ze nie ma wyrazu "przekonujaco" ,to jest tylko pospolity skrot
        uzywany przez pospolitych ludzi od "przekonywujaco".
        Az mnie glupio,zeby Amerykanin uczyl Polaczka polskiego.
      • Gość: Robert Re: Prawie uwierzyłem Maciejowi i e-Miśkowi ........ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 23:00
        Nie ma się co przejmować. Nie znoszę tych wszystkich osobistych wycieczek, ale
        przyznam, że ich pogarda w stosunku do Polski ma w sobie coś chorobliwego.
        Wypisują bzdury, nawet na temat Ameryki. Ile ja bzdur już tych przeczytałem,
        łącznie z tym jak to się szybko w USA jeździ. Choć dalibóg nie ma chyba kraju
        na świecie, gdzie jeździ się tak wolno jak w USA.
        Pozdrawiam Pana.
        Polaczek
        • darczynski Re: Prawie uwierzyłem Maciejowi i e-Miśkowi ........ 05.07.02, 23:11
          Ja też nie cierpię pyskówek, ale ten ..... ( niecenzuralne słowa ) z Nowego
          Jorku zdecydowanie przesadza.
          Dzisiaj dyskutował z RYBĄ wrzeszcząc wniebogłosy i dołując chłopaka.
          Wcześniej przeżywał rozdwojenie jaźni obrzucając mnie epitetami.

          To przestaje być zabawne.
          • Gość: RYBA Re: Prawie uwierzyłem Maciejowi i e-Miśkowi ........ IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.07.02, 23:17
            Ja juz sie przyzwyczailem ze pisze o mnie jak o debilu, ktory skonczyl
            wieczorowke i sie nie nadaje na studia. Nie ma te zpostu, w ktorym nie
            wypomnialby mi wieku. Coz frustracja...
        • Gość: MACIEJ Nikt ci nie wierzy poza x-ray'em Robert IP: *.ny325.east.verizon.net 05.07.02, 23:25
          Gość portalu: Robert napisał(a):

          > Nie ma się co przejmować. Nie znoszę tych wszystkich osobistych wycieczek, ale
          > przyznam, że ich pogarda w stosunku do Polski ma w sobie coś chorobliwego.
          > Wypisują bzdury, nawet na temat Ameryki. Ile ja bzdur już tych przeczytałem,
          > łącznie z tym jak to się szybko w USA jeździ. Choć dalibóg nie ma chyba kraju
          > na świecie, gdzie jeździ się tak wolno jak w USA.
          > Pozdrawiam Pana.
          > Polaczek

          A po czym poznac niedouka Robert jak nie po bledach czynionych na co dzien?
          Genetyka nie daje kazdemu takiej samej ilosci sprawnych polaczen neuronowych.
          Wiadomo tez ,ze z biegiem lat one szybko zanikaja.

          Ty Robert nawet nie potrafisz podziekowac, ze wyjasnilem ci dlaczego miejsca
          pracy w Polsce powstaja dopiero przy min 5% wzroscie PKB , a nie przy 2% wzroscie
          jak gdzie indziej.
          Probowales zgadywac ze to zmiany strukturalne i inny horseshit.
          Wywazales przy tym kolejne otwarte drzwi,zamiast z braku wiedzy zapytac wprost
          madrzejszych od ciebie na forum.
          A jak ci juz wyjasnilem,to ani dziekuje ani pocaluj mnie w reke.
          Przyjales po prostu do wiadomosci a w nagrode za wyjasnienie nie raczyles mnie
          swoim typowym powitaniem:"Absolutnie sie z Panem nie zgadzam,pod kazdym wzgledem."

          Dzieki ci za to.




          • Gość: Robert Re: Trzeba czytać wyżej IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 23:50
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > >
            > A po czym poznac niedouka Robert jak nie po bledach czynionych na co dzien?
            > Genetyka nie daje kazdemu takiej samej ilosci sprawnych polaczen neuronowych.
            > Wiadomo tez ,ze z biegiem lat one szybko zanikaja.
            >
            > Ty Robert nawet nie potrafisz podziekowac, ze wyjasnilem ci dlaczego miejsca
            > pracy w Polsce powstaja dopiero przy min 5% wzroscie PKB , a nie przy 2% wzrosc
            > ie
            > jak gdzie indziej.
            > Probowales zgadywac ze to zmiany strukturalne i inny horseshit.
            > Wywazales przy tym kolejne otwarte drzwi,zamiast z braku wiedzy zapytac wprost
            > madrzejszych od ciebie na forum.
            > A jak ci juz wyjasnilem,to ani dziekuje ani pocaluj mnie w reke.
            > Przyjales po prostu do wiadomosci a w nagrode za wyjasnienie nie raczyles mnie
            > swoim typowym powitaniem:"Absolutnie sie z Panem nie zgadzam,pod kazdym wzglede
            > m."
            >
            > Dzieki ci za to.
            >

            na część pańskich bzdur już odpwoiedziałem wyżej. Proszę sobie przeczytac i
            przemyśleć.
            >
            >

    • Gość: x-ray GŁUPI MACIEJU ! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.02, 23:35
      Głupi Macieju ! Spełnij słonko jedną moją prośbę: nie wracaj do Polski.
      Albo zrób to jak ja wyjadę. Podniesiesz poziom głupoty tego narodu, czego moja
      dusza i rozum mogą nie znieść.
      zczerze mówiąc bardzo ci współczuję. Nie wiedziałem, że emigracja może się aż tak
      źle skończyć. To mnie trochę przeraża ...
    • Gość: x-ray Re: GŁUPI MACIEJ IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.02, 23:15
      Zastanawiające .... Maciej zdominował niektóre posty.
      Czy ktoś mi powie, o co facetowi chodzi?
      • feezyk Re: GŁUPI MACIEJ 18.07.02, 23:40
        Gość portalu: x-cry napisał(a):


        > Zastanawiające .... Maciej zdominował niektóre posty.

        Drogi x-cry,
        Zgadne, ze chodzi Ci o posty MACIEJA?
        To nawet nie jest dziwne, ze je zdominowal,
        jak sie glebiej zastanowic.

        > Czy ktoś mi powie, o co facetowi chodzi?

        Tak, jak slusznie niedawno wywnioskowales,
        jest on pracownikiem ambasady RP w Nowym
        Jorku i wyrabia 200% normy na odcinku
        propaganda pro-millerowska na Forum GW.

        Z podrowieniami
        Fizyk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka