Dodaj do ulubionych

Gospodarka - przyszlosc

IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 30.07.02, 13:14
"Kun jaki jest kazdy widzi" - niestety sily sprawcze, osrodki decyzyjne i
mechanizmy nacisku sa poza zasiegiem zwyklego uczestnika tego forum :))), - w
zwiazku z tym wytkniecie niekompetencji, braku logiki czy zwyklej glupoty w
dzialaniach rzadzacych nie wplynie na zmiane ich polityki - ale mozemy
pospekulowac odnosnie przyslosci gospodarki i ich przyszlych dzialan
- prosze o opinie.

PS. Swoja zamieszcze w wolnej chwili.


Obserwuj wątek
    • feezyk Pare lat stagnacji... 30.07.02, 15:19
      Wydaje sie, ze przy obecnych uwarunkowaniach
      (3 lata rzadow SLD, nieruszalna RPP, newralgiczna
      faza negocjacji z UE, slaba koniunktura w Europie
      i na swiecie) czeka nas w najlepszym wypadku
      jeszcze rok stagnacji. Kazdy bedzie bal sie
      cokolwiek ruszyc, zeby jeszcze bardziej nie popsuc,
      wiec status quo sie utrwali.

      Jesli cos nie tapnie w gospodarce swiatowej
      lub w negocjacjach z UE, to powinno zaczac
      sie powoli poprawiac w gospodarce wraz z
      naplywem dobrych wiadomosci z Brukseli i
      z Niemiec. To taki wariant "biernego rozwoju".

      Jesli Polska chcialaby uzyskac wewnetrzny
      impuls do rozwoju gospodarki, to musialoby dojsc
      do redukcji wydatkow socjalnych, zdyscyplinowania
      administracji, oslabienia zlotowki i rozkrecenia
      inwestycji
      w infrastrukture oraz badania naukowe. Tylko, ja nie
      widze na to szans w ukladzie Miller-Balcerowicz.


      Jesli dojdzie do swiatowej depresji lub znaczacych
      problemow w przystapieniu do UE, to bedziemy
      mieli "nowy poczatek".

      Pozdrawiam
      F.
      • Gość: MACIEJ Re: Pare lat stagnacji...i Dorosla Samodzielnosc IP: *.ny325.east.verizon.net 31.07.02, 07:38
        feezyk napisał:

        > Wydaje sie, ze przy obecnych uwarunkowaniach
        > (3 lata rzadow SLD, nieruszalna RPP, newralgiczna
        > faza negocjacji z UE, slaba koniunktura w Europie
        > i na swiecie) czeka nas w najlepszym wypadku
        > jeszcze rok stagnacji. Kazdy bedzie bal sie
        > cokolwiek ruszyc, zeby jeszcze bardziej nie popsuc,
        > wiec status quo sie utrwali.


        > Jesli cos nie tapnie w gospodarce swiatowej
        > lub w negocjacjach z UE, to powinno zaczac
        > sie powoli poprawiac w gospodarce wraz z
        > naplywem dobrych wiadomosci z Brukseli i
        > z Niemiec. To taki wariant "biernego rozwoju".
        >
        > Jesli Polska chcialaby uzyskac wewnetrzny
        > impuls do rozwoju gospodarki, to musialoby dojsc
        > do redukcji wydatkow socjalnych, zdyscyplinowania
        > administracji, oslabienia zlotowki i rozkrecenia
        > inwestycji
        > w infrastrukture oraz badania naukowe. Tylko, ja nie
        > widze na to szans w ukladzie Miller-Balcerowicz.

        Ja tez.


        > Jesli dojdzie do swiatowej depresji lub znaczacych
        > problemow w przystapieniu do UE, to bedziemy
        > mieli "nowy poczatek".

        Tutaj troszeczke widze to inaczej.
        Skonczylo sie wchodzenie za raczke w kryzysik i wychodzenie z kryzysikow razem.
        Zaczal sie czas doroslej samodzielnosci.
        Ci madrzejsi i bardziej przedsiebiorczy beda wychodzili z kryzysow,natomiast ci
        powolniejsi w ruchach i w mysleniu beda wychodzili z kryzysow w tempie
        japonskim.

        > Pozdrawiam
        > F.
        • Gość: deLUC Re:Bardzo czarny scenariusz IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 31.07.02, 22:19
          Zwieksza sie ryzyko sektorowe (przemysl stoczniowy, budowlany, lekki (?), ?)
          wiec kredyt jako forma finansowania biezacej dzalalnosci drozeje albo znika,
          firmy tna koszty (zwolnienia), nie reguluja zobowiazan wobec dostawcow ci
          postepuja podobnie (efekt domina) - wszystko to powoduje gwaltowymy (ponad
          planowany) wzrost bezrobocia (banki tez tna koszty) i wrzenie spoleczne
          (protesty, strajki) - oraz wiekszone koszty budzetu i pozabudzetowe - rosnie
          deficyt budzetowy - jak reaguje kapital spekulacyjny? - ucieka - gwaltownie
          spada kurs zlotowki (impuls inflacyjny?) - NBP nie reaguje :) - rosna koszty
          obslugi zagranicznego zadluzenia (zawieszenie splaty?), uff co dalej?
    • Gość: jr Re: Gospodarka - przyszlosc IP: 203.129.132.* 31.07.02, 08:41
      nie jestem ekonomista z wyksztalcenia to nie znam sie na szczegulach tych
      wszystkich monetarnych klasycznych itd. ale na zdrowy rozum to:
      kazdy chce byc szczesliwi
      by byc szczesliwi ludzie musza miec zaspokojone przynajmniej podstawowych
      potrzeby: zarcie, dom, powietrze, wode, ubranie… w drugim rzedzie sa leki,
      rozrywka itd.
      jesli powyrzsze jest nie spelnione ludzie sie buntuja jak sie buntuja to …
      REWOLUCJA!!! historia nam pokazala!!!
      tak wiec wszystkie programy sa ch… warte jesli nie daja ludziom roboty (lub
      forsy). ludzie potrzebuja PRACY!!! I wynagrodzenia za prace. kazdy rzad
      powinien miec tylko jeden cel: zrobic wszystko aby stworzyc najlepsze warunki
      do pracy.
      brzmi to jak socjalistyczna propaganda ale tylko to moze zapobiedz rewolucji.
      ci co mysla ze pieprze bzdury straszac rewolucja nie znaja histori. rozpadek
      rzymu, rewolucja francuska, rosyjska to przyklady tego co sie dzieje jesli
      ludzie nie maja co jesc.
      przez lata zachodnie rzady cieszyly sie unia jaka dawala zimna wojna, teraz to
      usa probuje zjednac kapitalistow walczac terrorystow ale swiat powoli pokazuje
      ze maja usa w dupie!!! tak tez brak jednosci jaes poczatkiem do prblemow
      (embarga, taryfy, dotacje itd) a to pierwszy krok do …. REWOLUCJI.
      tak wiec wracajac do tematu. podstawowym celem gospodarczym jest stworzyc
      prace.
      • Gość: A Re: Gospodarka - przyszlosc IP: *.dialup.optusnet.com.au 31.07.02, 10:52
        Zeby te dyskusje troche osadzic w realiach proponuje spojrzec na prawdopodobne
        natychmiastowe skutki otwarcia do Unii po 2004 roku. Wydaje sie, ze "nazajutrz"
        po wstapieniu do Unii wlasnie wielu ludzi straci prace, bo niereformowane i
        niesprywatyzowane przedsiebiorstwa straca natychmiast podstawe bytu, tj. rynek
        na swoje drogie produkty i uslugi. Podobnie bylo w b. NRD, choc tam budzet
        Republiki Federalnej mocno zlagodzil negatywne skutki niemal natychmiastowej
        likwidacji szeregu przemyslow (np. energetyczny, tekstylny, przetworstwo welny,
        ktore znam z wlasnej praktyki). Towarzyszyl temu odplyw ludzi do pracy do
        zachodnich landow.
        W Polsce napewno wystapia podobne zjawiska. Sporo ludzi znajdzie prace w
        krajach Unii mimo ograniczen stawianych w warunkach przystapienia.
        Dlatego tak wazne jest dzis w Polsce, aby to co sie da sprywatyzowac i
        zreformowac...lub inaczej "postawic na nogi".
        W Unii nie mozna bedzie dotowac nieoplacalnej produkcji. Np. w Hiszpanii
        kopalnie wegla musialy zwrocic do budzetu uzyskane doplaty do nieoplacalnej
        produkcji.
        Wszystkie kraje przystepujace wczesniej przezyly mniejszy lub wiekszy "szok".
        Np.bezrobocie wzroslo w tejze Hiszpanii w tamtym czasie do ok. 20 procent, ale
        pozniej stopniowo malalo.
        Uklony,
        A

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka