Dodaj do ulubionych

Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolnienia

IP: 201.124.26.* 10.10.05, 19:54
to z kolei jest sznsa dla krajow takich jak Rumunia cz Meksyk gdzie koszty
produkcji a tansze niz w Polsce...i tak dalej i tak dalej....
Obserwuj wątek
    • corgan1 Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni 10.10.05, 21:12
      > to z kolei jest sznsa dla krajow takich jak Rumunia cz Meksyk gdzie koszty
      > produkcji a tansze niz w Polsce...i tak dalej i tak dalej....

      To z kolei szansa dla takich krajów jak Turkmenistan albo Burkina Faso gdzie
      koszty produkcji są niższe niż w Ruminii i Meksyku :)) hehehe
      • Gość: Longislander Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni IP: *.dsl.invision.com 10.10.05, 22:52
        Jak ktos robi dobre samochody jak BMW, Toyota albo Honda to nie musi robotnikow
        zwalniac.
        • Gość: marek $300 mld długu GM - Wielki Kryzys ala 1929 ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 08:13
          Autor zapomniał napisać, że General Motors ma wyemitowane prawie 300 mld
          obligacji, które od maja mają status "śmieciowy". Takiego bankructwa jeszcze
          nigdy nie było, nie było nawet niczego 10x mniejszego.
          Te 300 mld obligacji przez wiele lat było "super pewne". Treaz okazuje się, że
          nic nie jest pewne. Oczywiście nie mówiąc o tym, że bankructwo Enronu, czy
          WorldComu to nic przy GM.
          W tym roku zbankrutowały 2 największe (jeszcze niezbankrutowane) amerykańskie
          linie lotnicze, teraz Delphi. Jeżeli za tym pójdzie GM to będzie niewesoło.

          Dla niezorientowanych radzę sprawdzić po ile jest dzisiaj złoto i czemu przez
          ostatnie lata dawało dużo większą stopę zrotu niż amerykańskie obligacje.

          Ta stopa wzrostu wyjaśnia czemu Greenspan musi podnosić stopy procentowe w USA i
          wykańczać przy okazji swoją gosodarkę (dla firm takich jak GM operujących na
          wielkeij dzwigni finansowej, każdy procent to wielki ból i wielkie straty).
          Wcześniej zalał rynek ustwiając stopy procentowe poniżej inflacji (1% !!!!).
          Próbował ratować w ten sposób US przed skutkami krachu dot.comów. Zalew
          peiniądza sposodował boom na rynku nieruchomości, który już się kończy oraz
          właśnie się rozpądzającą inflację. Ostatnim targetem jaki sobie rynki wyznaczyły
          są surowce: ropa i metale. Jeden z tych metali pełnił przez tysiąclecia funkcję
          waluty. Jeżeli rynki w niebezpiecznych czasach przypomną sobie o tej funkcji
          dolar jest skończony.

          Mamy szansę na naprawdę na duży krzyzys. Greenspenowska polityka zalewania rynku
          pieniądzem, przynsi w końcu rezultaty. W sumie dziwią mnie "specjaliści" od
          gospodarki którzy krytykują Leppera a chwalą gospodarkę USA. Przecież panowie
          mieli identyczny pomysł na cud gospodarczy. Pewnym nieporozumieniem było też
          mówienie o światowym rynku walut w sytuacji kiedy kurs dwóch olbrzymich
          gospodarek ustawiony jest na pałę (dolar do youana). Rezultatem jest olbrzymi
          deficyt handlowy US, który finansowany jest głównie zupełnie nierynkowym
          arbitralnym recyclingiem dolarów przez banki centralne Azji.


          Marek Mosiewicz
          marekmosiewicz[małpa]poczta[kropka]onet[kropka]pl
          • Gość: Gall Anonim Re: $300 mld długu GM - Wielki Kryzys ala 1929 ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 11:01
            Ma pan oczywiscie racje. Malo chyba osob sobie zdaje sprawe, ze od wielu lat Stany drukuja "pusty pieniadz", korzystajac z zaufania jakim darzy sie dolara na swiecie. Po prostu wiekszosc "greenbackow" znajduje sie w obiegu poza Stanami. Polityka zupelnie jak polityka Leppera. Nie ma pieniedzy? To trzeba dodrukowac. Oczywiscie na taki krok moze sobie pozwolic tylko to panstwo ktorej waluta jest uznawana za wyznacznik swiatowy. Do niedawna jak producenci japonscy kupowali drewno na paleczki w Indonezji to cene wyznaczano w dolarach. Teraz byc moze przyjdzie czas splaty takiej polityki finansowej. Bedzie to zapewne gorzka pigulka dla Ameryki, ale mysle, ze w dluzszej perspektywie wszystkim to powinno wyjsc na dobre.

            Zaufanie to chyba najwiekszy kapital waluty. W przypadku dolara tego zaufania jest coraz mniej i swiat bedzie od niego odchodzic. Mowiac szczerze watpie, aby cos go zastapilo w roli "walutowego hegemona", byc moze oprocz dolara bedzie kilka "rownoleglych swiatowych srodkow platniczych". Moze to byc np. Euro, czy tez metale szlachetne. Ktoz by pomyslal o czyms takim? Na konferencji w Bretton Woods, pod koniec II wojny swiatowej ustalono odstapienie od pokrycia walut w zlocie i ze dolar bedzie srodkiem "swiatowym" (pozniej powstalo pojecie "petrodolara"). Obecnie moze byc odwrotnie. Coz, bylby to powrot do pierwotnej roli banknota (bank note) - pewnego zobowiazania, ze pieniadz papierowy moze byc wymieniony na zloto (ktorego nie da sie dodrukowac, tp.itd.)
            • Gość: Tom Re: $300 mld długu GM - Wielki Kryzys ala 1929 ? IP: 195.205.119.* 11.10.05, 11:30
              Trochę masz i racji, choć bądźmy szczerzy, że zaufanie nie bierze się znikąd. Stany prowadzą jeszcze całkiem rozsądną politykę finansową. Gdyby np. Europa miała swojego dolara to już dawno by przechulała na różne zasiłki, a zadłużenie Japonii wynosi teraz około 120% PKB. Z tym długiem to się zgadzam z tobą - starozakonne przysłowie mówi - jak pożyczysz przyjacielowi 100zł to jest jego problem, ale jak pożyczysz 100tys to jest już twój problem. Inną sprawą jest wkroczenie na scenę Chin, które nie stosują się do zasad "klasycznej" ekonomii - zamiast polityków obiecujących dobrobyt jest policja z pałami goniąca robotników do pracy i zamiast zadłużania się - wykupywanie obligacji USA, po to aby miały za co kupować więcej chińskiej produkcji. Ale oni mają w sumie rację - budują sobie infrastrukturę, kształcą kadrę, zdobywają rynki, a to USA ma się martwić, czy padnie, czy nie.
              • mmos Re: $300 mld długu GM - Wielki Kryzys ala 1929 ? 11.10.05, 12:33
                Nie wiem czy wiesz, ale zadłużenie Japoni wynosi TERAZ 120 PKB (chyba nawet
                więcej). Przed upadkiem Nikkei nie było chyba większe niż teraz Stanów.
                Po prostu po krachu te same pieniądze dużo trudnij spłacić, bo i dochód maleje.
                Poza tym rząd Japoni zapewne przjął część długów gospodarki, żeby nie wywołać
                lawiny bankructw.

                Co do polityki gospodarczej USA to radzę poczytać coś bardziej sensownego od
                komunikatów z giełdy, gdzie po porstu muszą pracować sami optymiści.

                Np Contrarian Chronicle na money.msn.com jeżeli chce Pan mieć informaje z
                powszechnien znanego źródła. Polecam też wypowiedzi np Warrena Buffeta, jednego
                z najwiękssych inwestorów "fundamentalnych" na świecie.

                W dodadku np Japonia chociaż pożyczane pieniadze inwestowała, natomiast Stany
                zjednoczone po prostu żyją po chamsku na kredyt (720 mld deficytu handlowego).
                • malypankracy Re: $300 mld długu GM - Wielki Kryzys ala 1929 ? 11.10.05, 13:57
                  Wielki kryzys???
                  Kłopoty przemysł samochodowego USA w małym stopniu
                  wpływają na gospodarke globalną.
                  Co innego gdyby ceny ropy naftowej wzrosły kilka krotnie w większym zakresie
                  niz w latach 70.
                  Dopiero to załamałoby rynek;-)))
            • Gość: jet Re: $300 mld długu GM - Wielki Kryzys ala 1929 ? IP: 212.160.156.* 11.10.05, 15:46

              >Obecnie moze byc odwrotnie. Coz, bylby to powrot do pierwotnej roli bank
              > nota (bank note) - pewnego zobowiazania, ze pieniadz papierowy moze byc
              wymieni
              > ony na zloto (ktorego nie da sie dodrukowac, tp.itd.)

              --powrot do waluty zlotej, badz pozlacanej nie jest juz mozliwy, z tej prostej
              przyczyny, ze w obiegu jest juz o wiele wieksza masa pieniadza niz przed I
              wojna, a i wtedy jedynie piata czesc kasy w obiegu miala rzeczywiste pokrycie w
              zlocie, co niewatpliwie czynilo caly system kruchym i I wojna to udowodnila.
              pozdrawiam
          • Gość: unijny Re: Kryzys w USA - normalne, nie moze byc inaczej IP: *.mad1.adsl.uni2.es 11.10.05, 11:12
            Powoli zawali sie giant amerykanski, chociaz im tego nie zycze.
            Model amerykanski, niedlugo przestanie byc modelem-wzorcem.
            Stara Europa, choc moze mniej "produktywna", powoli znajdzie swoja rownowage i
            napewno lepiej wyladuje niz jej amerykanski opozjonista.

            Polska, powinna sie bardzo skrupulatnie zastanowic, czy wogole warto
            kontynuowac wg modelu amerykanskiego czy znalesc lepszy model.
            • mmos Re: Kryzys w USA - normalne, nie moze byc inaczej 11.10.05, 12:38
              Napawdę Polska co By nie powiedzieć znajsuje się w bardzo trudnej sytuacji.

              Model Amerykański może zamienić tylko na model Niemiecko-Rosyjsko-Chiński. I
              chyba ot nie jest również najlepsza alternatywa. Optymistycznie można zakłądać,
              ż eobecny uklad Niemicko-Rosyjsko_Chiński ma tylko na celu zrzucenie hegemoenii
              USA. Ale niestety najprawdopodobniej chodzi o zajęcie tej hegemonii i to wcale
              nie będzie dużo lepsze.

              Ogólnie chyba żyejmy w coraz bardziej przerąbanych czasach. Jeszcze 5 lat temu
              jak kończyłem studai to wydawało się że świat ma przed sobą wspaniałe
              perspektywy a wojna to juz przeszłość.
              • darr.darek ... co Ty za bzdury piszesz ??? 11.10.05, 16:35
                Nie istnieje żaden model niemiecko-rosyjsko-chiński, bo złączyłeś w jedno 3
                CAŁKOWICIE RÓŻNE modele społeczne i gospodarcze.

                Istnieje "model amerykanski"(USA) kojarzony z większym liberalizmem
                gospodarczym i mniejszymi haraczami i interwencjami państwa. Dziś liberalny
                kapitalizm i odżegnywanie się państwa od ingerowania, zamiast z USA może być
                silniej kojarzony z Chinami, Tajwanem, Singapurem, Koreą Płd., Australią, Nową
                Zelandią.

          • eva15 Re: $300 mld długu GM - Wielki Kryzys ala 1929 ? 11.10.05, 14:35
            bardzo rozsądny post
            • eva15 to było do Marka 11.10.05, 14:45
              eva15 napisała:

              > bardzo rozsądny post
            • r306 Mhm 11.10.05, 15:02
              Dlatego zawsze podkreslam, ze obowiazujacy w Polsce rozdzial NBP od
              mechanizmow "pobudzania gospodark" jest bardzo zdrowy. Bank Centralny ma
              pilnowac pieniadza czyli inflacji. Do rozpedzania gospodarki sa inne
              mechanizmy. Tylko jak ktos nie ma pojecia o gospodarce (mowie o Polsce teraz),
              to chce polozyc lape na NBP i wyraza sie epitetami o Balcerowiczu (szacunek).
    • Gość: jano Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni IP: *.zawadzkie.sdi.tpnet.pl 10.10.05, 22:58
      bo w Polsce są niższe koszty....hehehe... napisał pewnie mądry analityk... tyle
      że normalnego Polaka pracującego po niższych kosztach nigdy nie będzie stać na
      zakup nowego VW, Peugota, nie wspominając o BMW czy Mercedes.... będzie jeździł
      dalej starym złomem... to kto w takim razie kupi te auta?? tam juz tez ludzie
      nie beda miec kasy bo potracą prace... wniosek... będziemy się cofać do tyłu...
      aż do następnej REWOLUCJI społecznej...
      • rs_gazeta_forum Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni 11.10.05, 01:12
        jano napisał(a):
        > wniosek... będziemy się cofać do tyłu...
        > aż do następnej REWOLUCJI społecznej...

        Nieubłagana jest spirala takich procesów, i być może (tu gdybam na podstawie
        wrażeń, bo skąd u mnie dane do precyzyjnych analiz) jest to pierwszy tak
        widoczny przejaw przesuwania mocy wytwórczych do krajów z tańszą siłą roboczą.
        Ale nie do końca masz rację - cofanie do tyłu w jednych miejscach jest
        (traktując Ziemię jako całość) kompensowane rozwojem w innych. Poza tym kraje
        rozwinięte mają jednak potężny handicap w postaci obecnego bogactwa i długo na
        tym mogą jechać, co najwyżej coraz bardziej pauperyzując klasę średnią.

        Natomiast rewolucji nawet w najczarniejszym ekonomicznie scenariuszu spodziewać
        się nie należy - co najwyżej potężnego bałaganu - nie po to Zachód tak
        kultywował mit Wielkiego Wroga, by przyznać teraz, że ten wróg może tak nie ze
        szczętem nie miał racji bytu ;-). Już nie mówiąc o środkach technicznych, jakie
        obecnie stoją do dyspozycji obecnych panujących.
        No, chyba, że Francuzi... (ale oni sami przeciw globalistom też nie poradzą).
    • owrank zapomniałeś o cłach i kosztach dowozu 10.10.05, 23:37
      taki drobiazg... póki co główną siłą Poski jest to, że jesteśmy w jednym
      obszarze celnym, w którym jest ponad 400 mln konsumentów i w nim jesteśmy
      jednym z tańszych krajów...
    • eva15 Meerkat to bardzo porządny facet 11.10.05, 00:10
      wali się GM, wali się Ford, walą się firmy - dostawcy, wali się CAŁY przemysł
      samochowowy w USA, wali się CAŁY przemysł w USA....
      !!!!
      A nasz kochany Meerkat martwi się, że Mercedes daje tylko ca. 600.000 Euro/pro
      capita za DOBROWOLNE (!!!) odejście 8.000 (starszych głównie) pracowników w
      Niemczech..
      • Gość: alef zero Re: Meerkat to bardzo porządny facet IP: *.trw.com 11.10.05, 00:54
        eva15 napisała:

        > wali się GM, wali się Ford, walą się firmy - dostawcy, wali się CAŁY przemysł
        > samochowowy w USA, wali się CAŁY przemysł w USA....
        > !!!!
        W USA firmy stale bankrutuja, a na ich miejsce powstaja nowe. "Caly przemysl
        sie wali"???? To juz tak pisala "Trybuna Ludu" w latach 70-tych ubieglego
        stulecia, a nawet niejaki Ludwik Jerzy Kern w Przekroju: "Leze sobie z ochota,
        bo ze mna lezy >>General Motors<<", w czasie kryzysu wywolanego embargiem po
        wojnie izraelsko-arabskiej jesienia 1973. Kwestia tylko, co sie NAPRAWDE
        zawalilo od tej pory.

        PS. Meerkat, podejrzewam, nie martwi sie zwolnieniami w niemieckim sektorze
        Daimler-Chrysler (dawniej Mercedes-Benz). To raczej tzw. Schadenfreude.
        • eva15 Re: Meerkat to bardzo porządny facet 11.10.05, 00:59
          tak, tak w miejsce światowych koncernów wielkości GM, czy Ford, zatrudniających
          setki tys. ludzi na całym świecie, wyrastają co tydzień, co miesiąc nowe - to
          normalka w kapitaliźmie...

          Czego się człowiek na tym forum nie uczy...
          • Gość: alef zero Re: Meerkat to bardzo porządny facet IP: *.trw.com 11.10.05, 01:07
            No, ale na jakie miejsce? Toc GM i Ford jeszcze istnieja, kiedy ostatnio
            sprawdzalem ten fakt. Sony ma ponoc tez klopoty, choc to nawet i nie
            korporacja amerykanska, ale mysle, ze sie nie rozpadnie z dnia na dzien...

            PS. Milo mi, ze moglem sie przyczynic do zwiekszenia wiedzy takiej slynnej
            erudytki jak pani, evo pietnascie.

            PPS. - Z sarkazmu wnioskuje, ze nie lubi pani kapitalizmu. A zatem pracuje
            pani w Niemczech nad wprowadzeniem tam ustroju powszechnej szczesliwosci, czy
            tez zamysla pani o emigracji do jednego z kilku krajow, gdzie ten ustroj
            jeszcze panuje? Pod tym wzgledem naprawde nie potrafie pani rozgryzc, pani evo.
            Umie sie pani dobrze maskowac.

            pozdrowka
            • eva15 Re: Meerkat to bardzo porządny facet 11.10.05, 01:26
              Gość portalu: alef zero napisał(a):

              > PPS. - Z sarkazmu wnioskuje, ze nie lubi pani kapitalizmu. A zatem pracuje
              > pani w Niemczech nad wprowadzeniem tam ustroju powszechnej szczesliwosci, czy
              > tez zamysla pani o emigracji do jednego z kilku krajow, gdzie ten ustroj
              > jeszcze panuje? Pod tym wzgledem naprawde nie potrafie pani rozgryzc, pani
              >evo Umie sie pani dobrze maskowac.

              Zamyślam oczywiście, że zamyślam, świetnie i błyskotliwie pan to rozgryzł..
              Proszę więc nie być kokieteryjnie skromnym, powodów nie ma, a w każdym razie
              trudno w nie uwierzyć czytajac tak złote myśli.
          • Gość: kapitalizm Re: Meerkat to bardzo porządny facet IP: *.oc.oc.cox.net 11.10.05, 19:17
            ...o!...co za zmiany?!?

            nareszcie widze pochwale DUZEGO, korporacji i kapitalizmu, ktory daje
            zatrudnienie setkom tys ludzi....hmmm..

            lepiej pozno niz wcala.
      • fawad Sciaga 11.10.05, 02:16
        Do grupy Forda naleza takie europejskie marki jak Jaguar, Land Rover i Volvo.
        Do grupy GM nalezy rowniez europejski SAAB.
        Marka Mercedes nalezy do holdingu Daimler-Chrysler, polaczenia niemieckiego
        Daimler-Benz i amerykanskiego Chrysler.

        Wez no choc raz odrob prace domowa zanim zaczniesz wolac "wilk". Moze i
        przechodzi cie wtedy przyjemny dreszczyk ale zaczyna byc monotonne. Mozna sporo
        wytknac amerykanskiemu modelowi gospodarczemu ale wiesci o jego smierci sa mocno
        przesadzone. I tak na marginesie: to nie europejskie marki sa zagrozeniem dla
        amerykanskich miejsc pracy ale japonskie.

        TomiK
      • Gość: as Re: Meerkat to bardzo porządny facet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.10.05, 08:48
        Meerkat ma bardzo proste rozwiazanie kryzysu przemyslu motoryzycyjnego w USA.
        Napisal niedawno o Niemczech:

        "...A poniewaz moje krakanie sie sprawdzilo, to zakonotujcie sobie teraz co
        nizej: Jesli impas polityczny w Niemczech nie zostanie rozwiazany w
        najblizszych tygodniach wyraznie na korzysc koalicji probusinessowej
        (CDU/CSU/FDP), to nie tylko euro straci jeszcze wiecej na wartosci, ale mozecie
        spokojnie oczekiwac DALSZYCH anonsow czolowych firm niemieckich o znaczacej
        redukcji zatrudnienia"

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=29680961&wv.x=2&a=29683965
        W Ameryce brakuje po prostu probusinesowego rzadu (((-;
        Trzeba wiec przedterminowych wyborow ...
    • eva15 Mmeerkat mówi, ż eUSaświadomielikwidują przemysł i 11.10.05, 00:24
      • eva15 sorry! Meerkat mówi, że USA świadomie likwidują 11.10.05, 00:31
        przemysł i usługi, bo to ich ROZWIJA, wspiera ich potęgę.
        Czyli wygląda na to, że CAŁA kolejna gałąź przemysłu PADA ku chwale US-
        wirtualnego mocarstwa. Tego wirtualnego z Wall- Street i ze sprawozdań smarków -
        analistów
        • r306 :)))) 11.10.05, 09:47
          Sobie kobita pogalopowala....
          Klopoty przemyslu samochodowego w USA to glownie klopoty na rynku wewnetrznym.
          Otwarcie na rynki wschodnioazjatyckie wystawilo ten przemysl na dosc gwaltowny
          szok "cenowy". Europa jeszcze sie broni wysokimi clami i kontyngentami, ale
          Wschod po wyrobieniu sobie mocnej pozycji w USA teraz zaczyna dobierac sie do
          rynku UE. Jesli nie uda sie wejsc im na ten rynek przez import, bo EU bedzie
          bardzo mocno bronic kontyngentow, to wejda inaczej - przez inwestycje
          motoryzacyjne koncernow azjatyckich w nowych krajach UE. Proces ten bedzie
          przebiegal wiec w UE wolniej (choc juz teraz bardzo przyspieszy), ale w sposob
          nieunikniony europejscy producenci doswiadcza tych samych problemow co ich
          odpowiednicy w USA.
          Bo tu Pani Evo nie chodzi o model gospodarki, ale o gospodarke. Nie ma czegos
          takiego jak ekonomia socjalistyczna czy ekonomia kapitalistyczna. Ekonomia jest
          jedna...
          • Gość: ft Re: :)))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.10.05, 11:18
            Amerykanskie fabryki produkuja na swoj rynek auta, ktorych sie nie da sprzedac.
            I dlatego przegrywaja z Azjatami i Europejczykami. W Europie sytuacja jest
            zupelnie inna. VW, Ranault, Peugeot, Mercedes, BMW czy Fiat produkuja auta w
            tej samej klasie jak Japonczycy czy Koreanczyncy. I stad Azjatom nie jest tak
            latwo zdobyc rynek Europejski. I nie jest to wina jakichs ograniczen
            importowych. Toyota, Nissan, Honda od wielu lat produkuja w Europie i wiele
            im to nie pomaga. W ostatnich latach udzial Japonskich aut na rynku europejskim
            stale spad. Wyniki na niemieckim rynku z lipca tego roku sa jednoznaczne: Honda
            minus 12 procent, Mazda minus 25 procent, Mitsubishi minus 30 procent. Tylko
            Toyota utrzymala swoj maly idzial w wysokosci 2,5 proc. rynku.
            • r306 Hehehe 11.10.05, 12:00
              Nie kochany, japonskie auta byly na amerykanskim rynku od lat. Ich obecnosc nie
              wplynela nigdy na radykalne pogorszenie kondycji firm amerykanskich z tej
              branzy. Klopoty, te prawdziwe, zaczely sie wraz z wejsciem koncernow
              koreanskich. Stalo sie to co stalo sie z produkcja ukladow scalonych - nie
              japonska produkcja, ale tajlandzka, chinska itd. wywrocila rynek chipow "do
              gory nogami".
              Mowisz o kryterium niezawodnosci... To co na tym rynku robia Francuzi, ze swymi
              pieknymi, ale awaryjnymi autami? Niemiecki oddzial Forda powinien pasc na pysk
              (przed czasem Fordow Mondeo i Focus), Hiszpanie nie powinni nigdy robic
              samochodow. Fiat - ze swoja dosc mocna sprzedaza, mimo nienajlepszej slawy, ma
              wciaz klopoty finansowe (wyciagniety za uszy przez amerykanski GM). Jednak
              wynikaja one ze zbyt duzych kosztow pracowniczych, bo to nimi Fiat przegrywa
              konkurencje na "rentownosc" z koncernami ze Wschodu. Niemcy w VW dosc
              przezornie nie czekaja na tompniecie i juz dzialaja restrukturyzujac
              zatrudnienie i tnac koszty pracy. Bo wiedza, ze nawet przyslowiowa solidnosc
              ich samochodow bedzie tylko pustym sloganem gdy runa limity importowe na
              samochody ze Wschodu. Juz Komisja Europejska zastanawia sie "co zrobic" z
              rosnacym iportem aut z Chin...
          • eva15 zagalopowany ułan w ataku 11.10.05, 13:16
            Ale się chlopina zagalopował, nie wiedząc o czym dyskusja.

            Meerkat twierdzi, że USA świadomie i celowo likwidują u siebie przemysł i
            usługi i będą się jeszcze bardziej specjalizować w finansach i sprzedaży
            licencji. M., jako prawdziwy przedstawiciel US-komunizmu-trockizmu wierzy, że
            można po leninowsku dostawać wg. potrzeb, a nie wg. pracy. Czyli: Amis będą
            odcinać kupony na giełdzie, brać opłaty licencyjne i żyć dalej jak król na
            imieninach. Ciekawe tylko gdzie będą powstwać te wynalazki pod przyszłe US-
            licencje, jeśli nie będzie już firm i jak emitować akcje na nieistniejące
            firmy?. No ale Meerkat wierzy, że to reszta świata (tak jak dziś Chiny) będzie
            USA finansować w nieskończoność, bo USA ma silne ramię zbrojne swego
            kapitalizmu, czyli armię.

            Co do waszej dyskusji z ft - nie ma pan racji:

            US przemysł samochodowy przestał być powoli konkutrencyjny gdzieś od lat 60.
            Silna koncentracja w kilka potężnych oligopolii, wielki rynek wewn. rozleniwiły
            US przem. samochodowy i nie dały bodźców do unowocześniania.

            Pierwszym POWAZNYM, acz zlekceważonym sygnałem był fakt, że US-auta coraz
            gorzej sprzedawały się w Europie Zach., aż przestały prawie całkiem. E. Zach.
            bowiem otrząsnęła się dawno ze skutków wojny, powstało MNOSTWO firm
            samochodowych, nie było kartelu lecz ostra konkurencja. Same tylko 4-krotnie
            mniejsze od USA Niemcy mają 3-krotnie więcej firm samochodowych(!).

            Ale póki ogromny rynek wewn. te coraz gorsze US-auta wchłaniał, a bajecznie
            wysoki kurs dolara był naturalną barierą importu lepszych aut z Europy (z
            wyjątkiem rynku luxusu) nic nie budziło US-koncernów ze snu o potędze.

            Pierwszy kopniak przyszedl w latach 70. - Japończycy błyskawicznie opanowali
            ogromne połacie rynku tanimi i lepszymi autami.
            Drugi kopniak przychodzi teraz wraz z resztą Azjatów. Biorąc chińsi potencjał
            pod uwagę z tego kopniaka USA mogą się nie podnieść. Jakość aut amerykańskich
            jest tak niska, management tak fatalny, że chińskie pojazdy to już dziś
            sensowna alternatywa. W Europie Zach. to jeszcze potrwa, na co wskazują
            doświadczenia Koreańczyków. W Niemczech są już od dość dawna, ale wciąż nie
            liczą się na rynku, są latami niszowi. Ponadto. jeśli już, to opanują dolne
            segmenty rynku - górne, luxusowe rządzą się zupełnie innymi prawami. Tu liczy
            się image i ZA TO się płaci. Po dziś dzień Japończykom (Lexus - nomen omen)nie
            udało się pozyskać znacznych udziłaów w rynku najwyższych półek w Europie Zach.

            Amis NIE mają własnych aut z najwyższej półki.
            • r306 Hmmmm 11.10.05, 14:14
              Fajna konkluzja nam sie szykuje...

              Wynika z tego, ze nieco tylko rozniac sie co do diagnozy przyczyny problemow
              amerykanskiej motoryzacji, co do merritum w pelni sie zgadzamy, ale jednak nie
              przeszkadza nam to w zupelnosci "naskakiwac na siebie".
              Ja po wysluchaniu Pani argumentacji (w kwestii amerykanskiego rynku
              motoryzacji) przyznaje otwarcie, ze zwyczajnie sie z Pania zgodzam.

              Nie ma tu meerkata, nigdy nie slyszalem od niego tez jakie Pani tu przytacza,
              wiec ten watek dyskusji jest bezproduktywny. Wypowiedzialem sie chyba
              merytorycznie co do mechanizmow, a glownym odnosinikiem do polemizowania byl
              Pani zwrot o "wirtualnym mocarstwie". Teraz rozumiem przenosnie.
              Bo chyba nie ma sensu dyskutowac, czy USA pozotana mocarstwem jako takim (nie
              mowie o wymiarze militarnym).

              Natomiast sa dwie sprawy, w ktorych polemika jest "nieunikniona".
              Niezgodze sie z Pania co do rynku europejskiego. Nie mozna bowiem porownywac
              rynku europejskiego z rynkiem amerykanskich jesli chodzi o jego otwartosc.
              Juz sam fakt tak duzego rozdrobnienia tego przemyslu w Europie daje swiadectwo
              jak zamkniety jest to rynek. Nawet wewnetrznie - chociazby slynne juz i
              zwalczane obecnie przez UE zaleznosci dystrybucji i serwisu samochodow na rynku
              wewnatrzeuropejskim. Ten rynek powoli sie liberalizuje, bo dluzej juz izolowac
              go sie nie dalo wraz z rozrostem UE - zaczyna sie od liberalizacji
              wewnetrznych - czyli outsourcingu serwisow i sieci sprzedazy. Salony sprzedazy
              juz nie sa przywiazane na mocy prawa do marki, serwizy zewnetrzne juz moga
              (przynajmniej teoretycznie) prowadzic przeglady serwisowe w okresach
              gwarancyjnych. Jednak na zewnatrz to jeszcze rynek dosc mocno zamkniety, ale
              tez do czasu. Gdyby miala Pani taka sutuacje jaka jest w USA, to nie mowilaby
              Pani o "niszowosci" rynku aut koreankich. Limity ilosciowe, cla - to nadal
              obowiazuje, ale tez do czasu. Japonczycy i Koreanczycy juz teraz rozpoczynaja
              intensywne poszukiwania na miejsca nie tyle produkcji co samego montazu aut w
              nowych panstwach UE, albowiem dzieki temu ochodza limity ilosciowe i cla na
              wyroby gotowe, a liberalizacja prawa do serwisu i dystrubucji zdejmuje z nich
              obowiazek kosztowne inwestycje w siec salonow i serwisu posprzedazowego.
              To sie juz zaczelo i doskonale o tym Pani wie. Firmy motoryzacyjne w Europie
              nie przezyja byc moze az takiego szoku, ale bedzie to z pewnoscia rowniez dla
              nich ciezki czas. Juz trwaja zwolnienia i restrukturyzacje, chec (nieoficjalna)
              sprzedazy Seata Chinczykom... Wschod pcha sie drzwiami i oknami na kolejny
              rynek.
              I tu nie ma co przerzucac sie argumentami, ze USA to, czy Europa to.
              Sprzedalismy na Wschod tyle technologii w pogoni za tansza produkcja, ze ta
              technologia do nas wraca tylnymi drzwiami - juz nie jako nasz wyrob, ale
              autonomiczny wyrob ze Wschodu. Bronic sie przed tym embargami na dluzsza mete
              nie da. Trzeba znalezc rozwiazanie, a jest o nie co raz trudniej.
              • eva15 Re: Hmmmm 11.10.05, 14:44
                rzeczywiście dość się zgadzamy. Róśnice są faktycznie w szczegółach. O i le
                jestem za liberalizacją usług motoryzacyjnych i za liberalizmem w handlu, o
                tyle zdaję sobie sprawę, że Azja (Chiny) produkuje dumpingowo. Czyli nie ma tu
                uczciwej konkurecji, trudno więc się dziwić oporom E.U. przed pełnym owarciem
                rynków. Zasadą wolnej konkurecji jest: równe szanse, równe warunki; czyli
                wolnej konkurencji NIE ma. Chińczycy żyją i pracują w warunkach urągających
                wszelkim wyobrażeniom, państwo stosuje silny protekcjonizm oraz trzyma sztywną
                walutę,a kapitał zachodni fruwa NIEopodatkowany po świecie i ma w nosie całą
                resztę. To tylko kilka punktów przeczących zasadom wolnej i zdrowej gospodarki
                rynkowej.
            • r306 PS 11.10.05, 14:17
              > Amis NIE mają własnych aut z najwyższej półki.

              Yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy??????????????????
              Chyba troche mamy inne poczucie luksusu :) Moje znacznie przekracza Leksusa :)
              • eva15 Re: PS 11.10.05, 14:30
                r306 napisał:

                > > Amis NIE mają własnych aut z najwyższej półki.
                > Yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy??????????????????

                Co? Niby Amis produkują luksusowe auta??? Proszę podać więc jakie.

                > Chyba troche mamy inne poczucie luksusu :) Moje znacznie przekracza Leksusa :)

                Nie "my" mamy różne, lecz zdaje się cała E. Zach. ma różne. Oficjalnie japoński
                Lexus sprzedawany jest na dolnej części górnej półki aut luksusowych. Ale
                sprzedaż idzie , przynajmniej w Niemczech, kiepsko, bo inne jest właśnie
                poczucie luksusu.
                • r306 Re: PS 11.10.05, 15:03
                  Tak na szybciora:
                  Lincoln (z legendarnym Continentalem) i rozlicznymi wariacjami "przerobkowymi"
                  swoich modeli robionymi "pod zamowienie".
                  • eva15 Re: PS 11.10.05, 15:19
                    r306 napisał:

                    > Tak na szybciora:
                    > Lincoln (z legendarnym Continentalem) i rozlicznymi
                    wariacjami "przerobkowymi"
                    > swoich modeli robionymi "pod zamowienie".

                    Chyba b. niszowy i sprzedający się jedynie w USA
                    • r306 Re: PS 11.10.05, 15:42
                      Linkoln to nie niszowy produkt.
                      Na pewno jest mniej linkolnow w Europie niz w mercedesow S-klasy w USA, ale byc
                      moze to wynika wlasnie z elitarnosci tego auta? :)
                      Nie czuje sie tu na silach w "przerzucaniu" sie tu na argumenty - samochody nie
                      sa moja fascynacja, wiec i z ich znajomoscia jest u mnie tak sobie.
                      Kwestia klasyfikacji "wyzsza" "nizsza" jest w duzej mierze zalezna od gustow, a
                      o tych sie nie duskutuje, bo nawet kryteria "co nalezy do luksusu" jest zalezna
                      od gustu. Dla jednych to bedzie niesamowita bezawaryjnosc i piekna linia, dla
                      innych wielkosc, jeszcze dla innych wykonczenia z materialow naturalnych itd.
                      Troche jak z moda :) Pojecia zbyt abstrakcyjne wymykaja mi sie spod analizy ;)
                      • eva15 Re: PS 11.10.05, 15:52
                        o Linkolna zapytałam tylko dlatego, że naprawdę nie wiem. W Europie go nie widać
                        • Gość: stefan Re: PS IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 11.10.05, 16:21
                          to porozmawiajmy o "srednio" luksusowych. ja nie wiem, co bym wybral, jakby
                          mnie bylo stac, audi tt czy chryslera crossfire... chyba jednak to drugie...
                          • r306 Stafan... 11.10.05, 16:23
                            no daj spokoj, bo sie rozmarze :)
                        • Gość: stefan Re: PS IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 11.10.05, 16:27
                          a jeszcze wracajac do konkurencji pomiedzy usa, europa i japonia. mowi sie, ze
                          najlepsze duze silniki (v6 czy v8) sa wlasnie amerykanskie, z uwagi na
                          doswiadczenie w ich konstrukcji i produkcji. jak rzucic okiem na ceny paliwa w
                          usa i europie, jest to oczywiste. paradoksalnie, moze bc to teraz gwozdz do
                          trumny amerykanskich koncernow, ktore przegrywajac w segmencie malych
                          samochodow z japonia postawily na polciezarowki i suvy. tymczasem cena paliwa
                          wzrosla takze w usa, a odleglosci sie nie zmienily.
            • Gość: stefan z calym szacunkiem.. IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 11.10.05, 15:14
              ale jakie to europejskie marki mozna kupic w stanach? widzialem merce, bmw,
              audi i vw, szczatkowo volvo. ladnie blyszcza i sa drogie, ale bezawaryjnoscia
              japonczyki (a ostatnio koreance) bija je na glowe. takich poteg europejskich
              jak fiat, renault czy inny citroen raczej nie ma. po prostu w segmencie
              tanszych samochodow europejski zlom nie ma czego tam szukac.
              • eva15 Re: z calym szacunkiem.. 11.10.05, 15:18
                nikt temu nie przecdzy. E.Zach. obstawia w USA najwyższą półkę.
                • Gość: stefan Re: z calym szacunkiem.. IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 11.10.05, 15:37
                  tak, ale mysle, ze niestety do czasu. chodzi o awaryjnosc merca w porownaniu z
                  lexusem chociazby. "benz on dubs" to ciagle wyznacznik statusu spolecznego.
                  zastanawiam sie tylko, jak dlugo, skoro zwyczajnie sie psuje. a za takie
                  pieniadze psuc sie nie powinien.
              • Gość: pablo Re: z calym szacunkiem.. IP: 62.181.161.* 11.10.05, 15:29
                Zapomnialeś dodać Maybacha, Rolyca, Bentleya Porsche, Ferrari i Lambo :-)

                Odnośnie bezawaryjności to wszystkie mają jakieś wady, nie ma bezawawyjnych
                samochodów. Ostatnio Toyota musiała naprawiać ponad 100 tyś aut z powodu
                jekiegoś defektu.

                Nie ma Francuskich bryczek w USA ? Nic dziwnego tu akurat w grę wchodzi
                polityka :-)
                Samochody w brew pozorom są dobre tylko trzeba mieć dobre drogi do nich a nie
                dziurawce jak w PL

                Pzdr pablo
                • Gość: stefan nie rozmawiamy o produktach niszowych IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 11.10.05, 15:34
                  przeznaczonych glownie na rynek emiratow i saudow.
                • Gość: stefan Re: z calym szacunkiem.. IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 11.10.05, 15:40
                  > Nie ma Francuskich bryczek w USA ? Nic dziwnego tu akurat w grę wchodzi
                  > polityka :-)

                  btw, jaka polityka? o czym ty rozmawiasz? stany to nie europa. francuskich
                  samochodow sprzed 2001 roku tez nie widzialem, jesli juz o polityke ci chodzi.
                  • Gość: pablo Re: z calym szacunkiem.. IP: 62.181.161.* 11.10.05, 15:44
                    Ja też nie :-)
                    To jeszcze się długo zaczeło przed konfliktem w Iraku w czasach "zimnej wojny"

                    Pzdr pablo
                    • Gość: stefan Re: z calym szacunkiem.. IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 11.10.05, 16:11
                      znaczy probujesz nas przekonac, ze na renault sa cla zaporowe a na vw nie ma?
                      wyjsnij, co masz na mysli...
            • Gość: jet Re: zagalopowany ułan w ataku IP: 212.160.156.* 11.10.05, 16:16
              "...a bajecznie
              wysoki kurs dolara był naturalną barierą importu lepszych aut z Europy"

              --bajecznie wysoki kurs powinien wlasnie sprzyjac imoprtowi aut z Europy
              Co do jakosci aut japonskich z lat 70. to raczej byla kiepscizna, gorsza od
              jankeskiej. Japonce wziely sie w garsc w nastepnej dekadzie. Nie zgadzam sie
              rowniez ze jankesi przespali totalnie caly okres od lat 60. W latach 80.
              dokonala sie robotyzacja fabryk i masowe zwolnienia w odpowiedzi wlasnie na
              tania konurencje ze wschodu. W latach 90. jankesi podkupili troche
              zagranicznych konkurentow - opel, volvo, a nawet mazda- to marki cale lub w
              wiekszosci amerykanskie wlasnie
              Na wzrost potegi motoryzacyjnej chin tez bym tak nie liczyl, owszem, beda tam
              inwestycje ale inwestycje zagraniczne (w tym i amerykanskie) a nie rodzime.
              Kakalko beda spijac inwestorzy zagr., oczywiscie chiny rowniez na tym
              skorzystaja w postaci miejsc pracy ale to inny rodzial.
              pozdrawiam
              • r306 Re: zagalopowany ułan w ataku 11.10.05, 16:43
                > Na wzrost potegi motoryzacyjnej chin tez bym tak nie liczyl, owszem, beda tam
                > inwestycje ale inwestycje zagraniczne (w tym i amerykanskie) a nie rodzime.
                Oj, tu bym ostro polemizowal. Juz zaczeli samodzielna produkcje. A analogii
                jest wiele - chociazby sprzet AGD. Poczatkowo robili tylko na licencjach
                koncernow zachodnich. Teraz, gdy zwyczajnie podpatrzyli technologie - robia juz
                calkowicie pod swoja marka. Tam tez ksztalci sie inzynierow jak by nie bylo.
                Umieja na tyle umiejetnie podpatrywac i rozwijac, ze sami juz lataja w Kosmos.
                Niby rakiety i kapsuly w ich wykonaniu to w zasadzie mysl rosyjska/radziecka,
                jenak robia to juz sami, bez zadnej licencji.
                Z samochodami bedzie to samo. Chociazby ostatni spor GM o "Sparka" - Chinczycy
                robia niemal blizniacze auto bez licencji GM, a protest olewaja bo nie naleza
                to WTO... Niestety z nimi cholernie trudno wygrac.
                A "wina" lezy czesciowo po stronie krotkowzrocznej polityki samych inwestorow
                zagranicznych. Spijaja kakalko poczatkowo w duzych ilosciach, jest fajnie -
                obnizyli koszty produkcji, zysk netto rosnie... przez 5-10 lat. Sa premie, jest
                radosc. Pozniej nagle okazuje sie, ze za plotem, w tej samej chinskiej
                miescinie powstaje fabryka produkujaca identyczny produkt, ale... juz nie na
                licencji i sprzdawany jest on juz pod zupelnie inna marka! A jakby tego bylo
                malo, to jeszcze taniej! Bo ludzi do tamtej fabryki gonia juz sami Chinczycy,
                ktorych guzik obchodza jakies przepisy BHP, prawa pracownikow, 8godzinny wymiar
                pracy itd. I nagle, po tych 15 latach, okazuje sie, ze szef amerykanskiego, czy
                niemieckiego koncernu AGD otwiera w domu drzwi chinskiej lodwoki! Bo zona byla
                wlasnie w markecie i byla promocja nowego produktu - byl tak samo ladny jak ta
                amerykanska czy niemiecka, ale... o polowe tansza.
    • Gość: Alek Banc of America ? Hahaha!! panie redaktorze Kublik IP: *.150.popsite.net 11.10.05, 02:09
      Chyba benc benc w glowke :) Mam karte banku i sobie teraz tu patrze... Jest
      napisane Bank of America. Wskocz pan na internet i popatrz jak sie pisze. Wstyd
      synu! Bueee!
    • Gość: Canak Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni IP: *.vs.shawcable.net 11.10.05, 04:50
      To nie jest calkiem prawda gdyz kocerny japonskie postawily na jakosc i rodzima
      sile robocza. Sile robocza droga ale doskonale wykwalifikowana. Dzieki temu
      japonskie samochody ciesza sie tak wielka popularnoscia na swiecie. Sa
      oszczedne w zuzyciu paliwa a jednoczesnie sa niezawodne i koszty napraw sa
      minimalne. To sprawia ze uzytkownicy (tak jak ja) wola zaplacic troszke wiecej
      i miec niezawodne auto przez 20lat niz zmieniac amerykanskie co 4 lata bo
      pozniej sie rozsypuje i traci szybko na wartosci. Koszty napraw samochodow sa
      horendalne jesli sie wezmnie pod uwage wysokie ceny robocizny w Ameryce
      Polnocnej i dlatego GM ma takie klopoty...
      • Gość: abbex Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni IP: *.150.popsite.net 11.10.05, 05:56
        A ty nie filozofuj tylko jezdzij samochodami kanadyjskimi.

        Gość portalu: Canak napisał(a):

        > To nie jest calkiem prawda gdyz kocerny japonskie postawily na jakosc i
        rodzima
        >
        > sile robocza. Sile robocza droga ale doskonale wykwalifikowana. Dzieki temu
        > japonskie samochody ciesza sie tak wielka popularnoscia na swiecie. Sa
        > oszczedne w zuzyciu paliwa a jednoczesnie sa niezawodne i koszty napraw sa
        > minimalne. To sprawia ze uzytkownicy (tak jak ja) wola zaplacic troszke
        wiecej
        > i miec niezawodne auto przez 20lat niz zmieniac amerykanskie co 4 lata bo
        > pozniej sie rozsypuje i traci szybko na wartosci. Koszty napraw samochodow sa
        > horendalne jesli sie wezmnie pod uwage wysokie ceny robocizny w Ameryce
        > Polnocnej i dlatego GM ma takie klopoty...

        • Gość: stefan po co ta zlosliwosc? przeciez ma racje IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 11.10.05, 15:00
          w amerykanskim samochodzie po 100 tys. mil sypie sie wszystko. w japonskim
          podobny problem wystepuje po 150-200 tys. mil. natomiast ceny uslug w serwisach
          samochodowych w stanach sa rownie kosmiczne jak cena "aspiryny" w amerykanskim
          szpitalu.
    • nudek Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni 11.10.05, 07:27
      chlopie, nie general motors jest najwiekszym producentem aut na swiecie, tylko
      japonska TOYOTA!!!!

      pozdrawiam
    • Gość: anton Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.05, 08:33
      jeżeli chodzi o Meksyk to pensje ludzi pracujących na produkcji w branży
      motoryzacyjnej są dwukrotnie wyższe niż w Polsce
      • Gość: greg Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.05, 10:23
        hurra bedziemy produkowac chryslery i fordy!!!!!
    • Gość: rrs Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni IP: *.oceanic.domain / 195.117.155.* 11.10.05, 10:48
      Czyli jest nadzieja, bo liczba krajów uboższych od pozostałych jest skończona ,
      a nie można produkować wszystkiego w jednym - najtańszym kraju, bo nigdzie się
      tego nie sprzeda ,skoro wszyscy pozostali będą bez środków do życia.
    • Gość: dd Kończy się dostanie życie kosztem reszty świata, IP: 217.153.132.* 11.10.05, 11:16
      wszystko w przyrodzie dąży do równowagi. W dłuższym horyzncie nie może być tak,
      że ta sama praca w Niemczech jest warta 2000 EUR miesięcznie a w Polsce 1000 zł
      a w Chinach jeszcze mniej. Finał tego bedzie i tak taki, że sprzedaż nowych
      samochdów będzie maleć bo są poprostu za drogie. Ale to wina też państwa bo
      duże firmy muszą płacić uczciwie podatki a te na zachodzie przekroczyły już
      dawno masę krytyczną. Biurokracja nas zjada i to są tego konsekwencje. Politycy
      dużo mówią o jej zmiejszaniu ale jeszcze żaden nic w tym kierunku nie zrobił bo
      tam lokuje się swoich, którzy za pieniądze nas wszystkich następne 4 lata nie
      będą nic robić.
    • bajbek A wszystkiemu są winni laweciarze 11.10.05, 13:20
      A wszystkiemu są winni laweciarze ponieważ sprowadzając bez opamiętania używane
      auta doprowadzili do światowego kryzysu rynku motoryzacyjnego ;-)
      • r306 Buahahahahahaahhahhahahahaha 11.10.05, 14:18
        Swietne ;) Dzieki :D
    • Gość: iti Amerykańskiego badziewia nikt już nie chce IP: *.kom / *.kom-net.pl 11.10.05, 15:03
      kupować, nawet sami Amerykanie.
    • sushi4004 Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni 11.10.05, 15:31
      Niech zyje amerykanski dobrobyt! Pracownikom zaproponowano obnizke pensji o 2/3
      i obciecie wszystkich swiadczen. Hojnie wynagradzany zarzad i tak pewnie uwaza,
      ze zaproponowal za duzo, bo za 10 dolarow nawet rozpieszczony, dobrze
      wykwalifikowany Chinczyk pracowalby przynajmniej tydzien a nie godzine.

      www.detnews.com/2005/autosinsider/0510/10/A01-343338.htm
      • Gość: zainteresowany Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni IP: *.delphiauto.com 11.10.05, 17:29
        Swoja droga niech zyje "polski dobrobyt" ktory nie dopracowal sie wlasnych
        samochodow i placi na dobrobyt innych karmiac sie pustymi obietnicami braci
        Kaczynskich - notoryczna, krotkowzrocznosc naszego "narodu wybranego". Znow
        zapominamy ze "z pustego nie nalejesz" a jak kogos krytykujesz to zastanow sie
        czy choc tak jestes dobry? Po pierwsze Ameryce auta sie produkuje a po drugie
        kupuje sie za 10 pensji robotnika a ty ile musisz na nie harowac. Pozostaje Ci
        tylko satysfakcja z ich klopotow.

        Jesli porownaz stawke z firm US ($27) i Japonskiej ($16) majacych zaklady w tym
        samym kraju to chyba sprawa jest jasna. A dlaczego propozycja obnizenia o 1/2
        (a nie jak piszesz 2/3) bo krotkowzroczne zwiazki zawodowe(czy wiesz ze takowe
        tam sa???) tak dlugo sie bronily. Trzeba bylo wczesniej dostosowac swoje koszta
        do konkurencji bo inaczej sie przegra, wybrali inna droge, sa efekty. Nie ma
        nieograniczonego wzrostu i bogacenia sie - zawsze skoryguje to konkurencja,
        ambitniejsza, tansza - nie majaca nic do stracenia. A kapital obcy tez kiedys
        odejdzie z Polski, z mniejszym zalem i skrupulami niz odchodzi teraz z
        rodzimych krajow. Co pozostanie - "nasz przemysl" - juz czas go budowac bo
        kiedys bedzie za pozno.
    • Gość: k Banc of America??? IP: *.Red-83-33-2.dynamicIP.rima-tde.net 11.10.05, 18:17
      ...
    • Gość: Jan Re: Koncerny motoryzacyjne szykują wielkie zwolni IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.05, 00:22
      VW bedzie budowal nowe auto w Emden.Bez zwolnien i bez zmniejszania pensji.
      Po prostu przedluzony zostanie tydzien pracy z 4 dni aktualnie do 5 dni.Czas pracy pozostanie bez zmian,czyli 28,8 godzin na tydzien.Fajna praca,co,5,5 godziny dziennie za 3500 euro!3000 euro to w VW minimalna pensja,srednia wynosi 4000 ...A zaloze sie,ze VW w Europie znow sprzeda najwiecej samochodow.Zwolnil VW ostatnio kogos?Bo tu krzykacze juz plakali nad tysiacami zwolnien w VW...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka