Dodaj do ulubionych

Greenpeace: Nie dla genów na stole

IP: *.molgen.mpg.de 18.10.05, 18:07
Ponad polowa soi w USA jest GMO. Wedlug Greenpeace Amerykanie powinni umrzec w
mekach, a ich pola zamienic sie w pustynie.
Obserwuj wątek
    • Gość: fitella Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.spray.net.pl 18.10.05, 18:38
      jestem biotechnologiem. Kilka lat temu przeprowadzaliśmy ankietę na temat żywności modyfikowanej genetycznie. jednym z pytań było, czy zgadzasz się spożywać żywność zawierającą geny. Większość ludzi odpowiedziała - nie. No więc ubaw mieliśmy spory bo:
      KAŻDY ORGANIZM POSIADA GENY. INACZEJ BY NIE ISTNIAŁ!
      Żywność modyfikowana genetycznie zawiera po prostu "powstawiane" lub pozamieniane niektóre geny, lub też tylko fragmenty genów.
      • Gość: Giovanni Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 18:41
        Ciekawe, czy gdyby pytanie brzmiało :
        "Czy jesteś za wycofaniem szkodliwego kwasu acetylosalicylowego z produkcji?"
        to większość zapewne byłaby za!!!

        • Gość: | Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 18:54
          czytalem wrecz o ankietach, w ktorych pytano sie o to, czy nakazac wycofanie
          dwuwodoru tlenu uzasadniajac to na rozna sposoby, np. tym ze gdy dostanie sie w
          duszych ilosciach do pluc moze spowodowac smierc, albo ze katastrofy z jego
          udzialem doprowadzily do ogromnych zniszczen, ze rocznie ginie z powodu tej
          substancji tyle a tyle osob itp.
          jakies 80% bylo za jak najszybszym jej zakazaniem.

          niedouczone technofoby.
          • jaropis Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 10:00
            Ha! Konkretnie to Penn i Teller w swoim programie pod wiele mowiacym
            tytulem "Bullshit" przeprowadzili podczas demonstracji "zielonych" zbieranie
            podpisow pod petycja zakazujaca dwuwodoru tlenu. Argumentowano, ze zwiazek ten
            (czyli woda) jest juz tak rozpowszechniony, ze znajduje sie go w powietrzu,
            zywnosci a nawet w moczu. W ciagu godziny podpisalo ponad 200 osob.

            Tak... zieloni to sie znaja ...

            J
            • Gość: konsument A więc są zwolennicy okłamywania konsumenta ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 10:56
              "- Prawda jest natomiast taka, że od dawna jemy żywność z GMO. Np. pasze,
              którymi karmi się zwierzęta w Polsce są praktycznie w 100 proc. z roślin
              zmodyfikowanych genetycznie i tego nie zmienimy" - NIEPRAWDA, ZMIENIMY!
              "Zniechęcanie do GMO doprowadzi do tego, że staniemy się konsumentami, a nie
              producentami roślin genetycznie zmodyfikowanych" - mówi prof.Tomasz Twardowski.
              - NIEPRAWDA MAJĄ BYĆ OZNAKOWANE, pan profesor może sobie konsumować, ja nie!
              "To by oznaczało, że Polacy i tak będą konsumować produkty z GMO, ale na ich
              wytwarzaniu i sprzedaży zarobią inni." - NIEPRAWDA, nie będą, jak nie będą
              oszukiwani!
              3 kłamstwa w krótkiej wypowiedzi. Odebrać tytuł prof. i wykopać z Instytutu!
              Są w Polsce profesorowie, którzy dla pieniędzy zjedzą publicznie nawet gó..,
              i będą zachwalać, że to smaczne i zdrowe.

              • skok17 Jak PROFESOR mówi ze jak nie ma dowodów na coś 19.10.05, 13:42
                to to nie istnieje to dla mnie jest zwykłym szambonurkiem -nie obrazając
                szambonurków.
              • Gość: Jacek Re: A więc są zwolennicy okłamywania konsumenta ! IP: *.sympatico.ca 19.10.05, 16:44
                Greepeace byl zawsze jedna z tych organizacji, ktore towarzysz Lenin okreslal
                jako "uzyteczni idioci".
                Wszystkie te obawy zwiazane z GMO to zwykle zabobony i strach podtrzymywany
                przez roznego rodzaju aktywistow. Nie maja nic lepszego do roboty, wiec staraja
                sie dzialac by otrzymywac dotacje.
                Nalezy by sie zapytac, czy lepiej wychodowac np. warzywa odporne na szkodniki
                lub choroby, czy co roku spryskiwac je chemikaliami ? Jako przyklad - w
                Kanadzie nie uzywa sie chemikaliow przy hodowli pomidorow, bo nie trzeba. Czy
                sa one bardziej niebezpieczne niz te z Europy Zachodniej potraktowane
                pestycydami ?
              • marcin120 Re: A więc są zwolennicy okłamywania konsumenta ! 19.10.05, 16:57
                Gość portalu: konsument napisał(a):

                > "- Prawda jest natomiast taka, że od dawna jemy żywność z GMO. Np. pasze,
                > którymi karmi się zwierzęta w Polsce są praktycznie w 100 proc. z roślin
                > zmodyfikowanych genetycznie i tego nie zmienimy" - NIEPRAWDA, ZMIENIMY!
                > "Zniechęcanie do GMO doprowadzi do tego, że staniemy się konsumentami, a nie
                > producentami roślin genetycznie zmodyfikowanych" - mówi prof.Tomasz
                Twardowski.
                >
                > - NIEPRAWDA MAJĄ BYĆ OZNAKOWANE, pan profesor może sobie konsumować, ja nie!
                > "To by oznaczało, że Polacy i tak będą konsumować produkty z GMO, ale na ich
                > wytwarzaniu i sprzedaży zarobią inni." - NIEPRAWDA, nie będą, jak nie będą
                > oszukiwani!
                > 3 kłamstwa w krótkiej wypowiedzi. Odebrać tytuł prof. i wykopać z Instytutu!
                > Są w Polsce profesorowie, którzy dla pieniędzy zjedzą publicznie nawet gó..,
                > i będą zachwalać, że to smaczne i zdrowe.
                >

                Jak chcesz to zmieniac czlowieku podam ci taki przyklad. 20 lat temu jedna kura
                znosila rocznie 260jajek, teraz ta sama kura znosi rocznie 340 jajek. I nie ma
                tu znaczenia czy ta kura lazi po podworku czy siedzi w klatce problem jest tu
                ze intensyfikujemy produkcje zeby byc konkurencyjni a to oznacza zmiany.
                Mysliszze te kury to tak same z siebie zaczely znosic wiecej jajek?
              • Gość: profesor Re: A więc są zwolennicy okłamywania konsumenta ! IP: *.gdls.com / 192.136.15.* 19.10.05, 17:15
                Zdrowe, jesli naturalne.
            • Gość: Witalis Re: Znak czasu: Wprowadzić w błąd, oszukać ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 11:05
              Dotyczy również autorów zredagowanych pytań.
              Na kazdym kroku chęć zmanipulowania i oszukania.
            • iontichy Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 14:43
              Rozumiem, że takie ankiety robione są po to, żeby obnażyć stan (nie)wiedzy
              Polaków. Przecież w naszej telewizji z pełną powagą mówi się o różdżkarzach, a
              pewnie większość narodu uważa, że astrologia to nauka.
        • zigzaur Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 18.10.05, 21:45
          Albo, czy jesteś za zakazem produkcji i spożywania etanolu w roztworze wodnym?
        • hummer_my_vehicle kwasu acetylosalicylowego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.10.05, 16:44
          Ty chyba nie masz matury
      • Gość: Ted Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 18.10.05, 18:53
        > Żywność modyfikowana genetycznie zawiera po prostu "powstawiane" lub
        pozamienia
        > ne niektóre geny, lub też tylko fragmenty genów.

        Ma to sugerowac ze jest "po prostu" nie szkodliwa. Chlor tez nie jest trujacy,
        bo przeciez pelno go jest w zwyklej soli. Czyz nie tak? A czymze w koncu rozni
        sie tlenek wegla od dwutlenku wegla, ktorego pelno w powietrzu?

        Dlaczego w wiekszosci przypadkow nauka nie chce miec niz wspolnego z etyka?
        I zwykla uczciwoscia?
        • j.milosnicka Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 18.10.05, 21:29
          > > Żywność modyfikowana genetycznie zawiera po prostu "powstawiane" lub
          > pozamienia
          > > ne niektóre geny, lub też tylko fragmenty genów.
          >
          > Ma to sugerowac ze jest "po prostu" nie szkodliwa. Chlor tez nie jest trujacy,
          > bo przeciez pelno go jest w zwyklej soli. Czyz nie tak?

          NIE, nie sugeruje. Nauka nie jest w stanie udowodnić szkodliwości żywności modyfikowanej genetycznie. Nie jest w stanie też udowodnić jej pozytywnego oddziaływania na organizm... Badania na ten temat będą długofalowe i obejmujące możliwe nawet kilka pokoleń. A niby co, te geny miałyby Ci się wbudować się gdzieś??? No ludzie, poczytajcie trochę! czym jest materiał genetyczny z punktu widzenia chemii??? To kwas dezoksyrybonulkeinowy i rybonukleinowy.
          A jak już mówisz o chlorze.... no cóż chemia z podstawówki Ci się kłania: od czystego tlenu też byś się otruła, samym azotem nie pooddychasz, a sól to związek chemiczny i chlor w takim połączeniu jest mniej szkodliwy niż w połączeniu np. z wodorem. I w tym miejscu można wymieniać całą tablicę Mendelejewa... POzdrawiam
          • lazy_sod Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 18.10.05, 23:03
            j.milosnicka napisała:

            > > > Żywność modyfikowana genetycznie zawiera po prostu "powstawiane" lu
            > b
            > > pozamienia
            > > > ne niektóre geny, lub też tylko fragmenty genów.
            > >
            > > Ma to sugerowac ze jest "po prostu" nie szkodliwa. Chlor tez nie jest tru
            > jacy,
            > > bo przeciez pelno go jest w zwyklej soli. Czyz nie tak?
            >
            > NIE, nie sugeruje. Nauka nie jest w stanie udowodnić szkodliwości żywności mody
            > fikowanej genetycznie. Nie jest w stanie też udowodnić jej pozytywnego oddziały
            > wania na organizm... Badania na ten temat będą długofalowe i obejmujące możliwe
            moze wart dac ludziom prawo decydowania czy chca kupowac zywnosc zawierajaca
            produkty GM czy nie poprzez wprowadznie obowiazku oznaczania w skladzie
            skladnikow GM?
            zywnosc GM mozna troche porownac do telefonow komorkowych nikt nie wykazal ich
            szkodliwosci i jest pare duzych firm ktore by duzo daly abysmy sie o takiej
            szkodliwosci nie dowiedzieli (wiem wiem to teoria spiskowa)
            > nawet kilka pokoleń. A niby co, te geny miałyby Ci się wbudować się gdzieś???
            > No ludzie, poczytajcie trochę! czym jest materiał genetyczny z punktu widzenia
            > chemii??? To kwas dezoksyrybonulkeinowy i rybonukleinowy.

            zapominasz o jednej rzeczy material genetyczny jedynie opisuje jak sie bedzie
            rozwijal i z czego sie bedzie skladal dany organizm a poniewaz przy tworzeniu
            zywnosci GM mieszane sa kody genetyczne pomiedzy roznymi gatunkami (nie mialby
            szans interakcji w naturze) powstaja bialka ktore dotychczas nie byly obecne w
            pozywieniu i w tym miejscu klania sie choroba Creutzfelda-Jacoba dodaj do tego
            jeszcze pare nowych alergii (tak jakbysmy ich juz wystarczajaco duzo nie mieli)
            i ja osobiscie wole sie obyc bez GM


            > A jak już mówisz o chlorze.... no cóż chemia z podstawówki Ci się kłania: od cz
            > ystego tlenu też byś się otruła, samym azotem nie pooddychasz, a sól to związek
            > chemiczny i chlor w takim połączeniu jest mniej szkodliwy niż w połączeniu np.
            > z wodorem. I w tym miejscu można wymieniać całą tablicę Mendelejewa... POzdraw
            > iam
            • Gość: jota Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.10.05, 23:51
              tu już przesadziłaś:"klania sie choroba Creutzfelda-Jacoba dodaj do tego
              > jeszcze pare nowych alergii (tak jakbysmy ich juz wystarczajaco duzo nie
              mieli)
              > i ja osobiscie wole sie obyc bez GM"
              potrafisz udowodnić związek C-J z GMO?, jak Ci się uda to noblówka murowana.
              używaj wiedzy a nie imaginacji, inaczej to kampania polityczna, nie dyskusja.
              to co jesz też jest modyfikowane, hodowla to długotrwała modyfikacja!
              dzięki GMO możliwe jest ograniczenie ilości chemii w rolnictwie, a tym samym
              alergii! zdrowia życzę.
              • Gość: Judasz Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: 212.11.57.* 19.10.05, 00:24
                Nie zmienia to faktu, że decyzja należy do nas i powinniśmy mieć możliwość wyboru.
                • Gość: Konsum. Re: Niech pan profesor dopilnuje oznakowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 11:00
                  To chyba zadanie profesorów, żeby opracować taki system oznakowania produktów,
                  który uniemozliwi ukrywanie prawdy o produkcie.
                  A decyzję, czy będę to kupował, ja podejmę, nie oglądając się na profesorskie
                  porady.
              • lazy_sod Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 11:25
                > tu już przesadziłaś:"klania sie choroba Creutzfelda-Jacoba dodaj do tego
                > > jeszcze pare nowych alergii (tak jakbysmy ich juz wystarczajaco duzo nie
                > mieli)
                > > i ja osobiscie wole sie obyc bez GM"
                > potrafisz udowodnić związek C-J z GMO?, jak Ci się uda to noblówka murowana.
                jak to fajnie wyciac z kontekstu czyjas wypowiedz i udowodnic ze jest gupi co...

                C-J jest prionem czyli samo kopiujaca sie proteina (nie jest bakteria, virusem,
                nie posiada kodu dna) dzieki GMO do naszego pozywienie dostaje sie wiele protein
                ktore nie powstalyby w naturalny sposob i nigdy by w nim nie byly obecne. C-J z
                GMO nie ma zadnego zwiazku ale moze stworzyc inne choroby ktore sie beda w ten
                sposob przenosci co C-J

                > używaj wiedzy a nie imaginacji, inaczej to kampania polityczna, nie dyskusja.

                uzywaj wiedzy a nie manipulacji czyjas wypowiedzia

                > to co jesz też jest modyfikowane, hodowla to długotrwała modyfikacja!
                > dzięki GMO możliwe jest ograniczenie ilości chemii w rolnictwie, a tym samym
                > alergii! zdrowia życzę.

                btw a nie moge poprostu nie chciec GMO?
                chce miec prawo wyboru czy to komus naprawde przeszkadza?
                • Gość: Qba Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 22:50
                  Priony się same nie replikują, a jedynie wpływają na konformację innych
                  cząsteczek tego samego białka. To primo. Secundo - kod genetyczny jest
                  uniwersalny a zasady fałdowania białek we wszystkich organizmach eukariotycznych
                  z grubsza takie same. Prawdopodobieństwo jakiś nieprzewidzianych efektów
                  ubocznych jest bardzo niewielkie, a wszystkie produkty GMO są dodatkowo
                  rygorystycznie (żeby nie powiedzieć paranoicznie) testowane przed dopuszczeniem
                  do masowej hodowli. GMO jest niewątpliwie bezpieczniejsze od "tradycyjnego"
                  krzyżowania wstecznego, bo wiesz dokładnie jaki gen przenosisz, i co on robi...
                  (innymi słowy nie ma możliwości żeby "przy okazji" przeszło jakieś świństwo)
            • Gość: Piranus Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.bg.am.poznan.pl 19.10.05, 14:46
              >lazy_sod napisał:
              >a poniewaz przy tworzeniu
              > zywnosci GM mieszane sa kody genetyczne pomiedzy roznymi gatunkami (nie mialby
              > szans interakcji w naturze) powstaja bialka ktore dotychczas nie byly obecne w
              > pozywieniu

              Jestem bardzo ciekaw w jaki sposob "kody genetyczne mieszaja sie miedzy różnymi
              gatunkami". Czy wogole wiesz co oznacza ten termin i ile roznych kodow
              genetycznych znasz, bo przeciez musi ich byc przynajminej kilka, aby mogly sie
              zmieszac ;-))))
              Co do bialek, ktore dotychczas nie byly obecne w pozywieniu to prosze o
              wyjasnienie w jaki sposob powstaja nowe odmiany np. roslin uprawnych, uznawane
              przez "zielonych" jako "bezpieczne". Wydaje mi się, ze spora częśc szanownych
              dyskutantów nie zdaje sobie sprawy, że nowe odmiany uzyskiwane "tradycyjnymi i
              bezpiecznymi" metodami powstaja na zasadzie - "spowodujmy tyle mutacji w
              roślianch ile się da i z ich potomstawa wybierzmy coś co ładnie wyglada i
              plonuje. Ale co jest w środku nikt nie ma zielonego pojecia.
              Natomist GMO jest to precyzyjne , zaplanowane zmienianie cech organizmów w taki
              sposób, aby od razu uzyskać rośliny czy inne organizmy mające cechy które są
              istotne z punktu widzenia klienta - konsumenta.
              Nad organizmami GMO mamy w coraz większym stopniu pełną kontrolę co do tego cco
              zawierają i w jaki sposób uzyskaliśmy ich nowe cechy. Tzw. naturalne to to
              tylko wywoływanie adzieja , że w końcu się uda coś ciekawego znaleść.
              A co do prawa do informacji czy GMO czy nie,to dlaczego nikt nie wymaga tego,
              aby na produktach spożywczych znajdowały się pełne informacje o tym ile
              pestycydów, herbicydów i innych "bardzo zdrowych" środów chemicznych zostało
              użytych do wytworzenia danego produktu? Czyżby większość milcząco zakładała, że
              żywność dostępna w sklepach jest w pełni nieszkodliwa dla naszego zdrowia tylko
              dlatego, że nie jest GMO?
              Pozdrawiam
              Piranus

        • saikokila Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 18.10.05, 21:49
          Gość portalu: Ted napisał(a):

          > > Żywność modyfikowana genetycznie zawiera po prostu "powstawiane" lub
          > pozamienia
          > > ne niektóre geny, lub też tylko fragmenty genów.
          >
          > Ma to sugerowac ze jest "po prostu" nie szkodliwa. Chlor tez nie jest trujacy,
          > bo przeciez pelno go jest w zwyklej soli. Czyz nie tak? A czymze w koncu rozni
          > sie tlenek wegla od dwutlenku wegla, ktorego pelno w powietrzu?

          W szkole to było obowiązkowe. BTW porównanie genów do atomów jest zupełnie
          nietrafione.

          > Dlaczego w wiekszosci przypadkow nauka nie chce miec niz wspolnego z etyka?
          > I zwykla uczciwoscia?

          A skąd wyssałeś te dwa ostatnie zdania? Z uczciwością na razie nie ma nic
          wspólnego pan z organizacji pseudoekologów o nazwie Greenpeace. Widać po
          przytoczonej jego wypowiedzi.
        • Gość: doktor genetyki Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.ibb.waw.pl 18.10.05, 22:31
          Ted, dlaczego wydaje ci sie ,ze mozesz zabierac glos w sprawie genetyki ,
          biotechnologii? Przeczytales ze zrozumieniem jakas ksiazke na ten temat?
          studiowales biologie? Masz doktorat z genetyki? Nie ma w przyrodzie organizmow
          niezmodyfikowanych genetycznie kazdy jest inny - taka jest istota ewolucji.
          Roznica polega na tym ,ze ewolucja wymienia geny na slepo (tysiacami) a my
          robimy to ostroznie pojedynczo i dlugo obserwujemy efekty. Oczywiscie nawet
          lyzki mozna uzyc do zabicia czlowieka - dlatego nie twierdze ,ze manipulowanie
          genami bedzie zawsze bezpieczne. Taka jast chlopie cena postepu. A powtarzajac
          glupoty wyczytane z broszur greenpeace'u lub usilujac rozebrac na "chlopski
          rozum" cos o czym nie masz pojecia dolaczasz do grona dyletantow znajacych sie
          na wszystkim.
          Poucz sie troche , ale systematycznie , zapisz na jakies dobre studia
          biologiczne - gwarantuje spodoba ci sie

          Zdrowenka

          P.S. Kazda marchewka ktora jest "pokrecona- troche innego ksztaltu"
          prawdopodobnie niesie w swych komorkach jakas mutacje - uwazaj chlopie na nie.
          Uwazaj na marchewki!!!
          • Gość: gość Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.elb.vectranet.pl / 81.15.226.* 19.10.05, 15:47
            ostatnim zdaniem udowodniłeś ze równiez nie masz pojęcia o genetyce
          • jack.flash Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 17:03
            To wszystko prawda. Mozna to bylo jednak podac w bardziej eleganckiej formie,
            bez obrazania oponenta (czy to dochodza do glosu nasze "polskie" geny?)

            Przy okazji, stacja naukowa PAN w Paryzu, pieknie polozona, budynek ze
            wspaniala historia. A dom pracy tworczej "Pod Szczytami" w Zakopanem ! Coz za
            widok na Giewont.
      • Gość: comaoka Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 09:12
        >Kazda marchewka ktora jest "pokrecona- troche innego ksztaltu"
        >prawdopodobnie niesie w swych komorkach jakas mutacje - uwazaj chlopie na nie.

        krutko, bo czas mnie goni ;) : moim zdaniem glownym zagrozeniem wprowadzania
        organizmow GM jest nie tyle bezposrednia szkodliwosc dla czlowieka (w koncu tego
        nie wiemy, wiec i ja nie wiem), a zmniejszanie sie bioroznorodnosci organizmow.
        to jest akurat proste i dowiedzione: "silniejsze" zmodyfikowane organizmy
        wypieraja "slabsze" (w konkurencji) o niezmienionych genach, np.: łososie w
        bałtyku, czy rosliny, rozsiewajace sie na sasiednie pola.
        niech mi moze ktos sprobuje dowiesc, ze to nie jest zagrozenie (ale moze nie
        biotechnolog, bo skad on niby mial miec o tym pojecie, skoro byl zawsze uczony
        jednej wiary w "lepsza zywnosc").
        w tym miejscu uwazam, ze nasza zywnosc powinna sie znalezc na drogim planie,
        szczegolnie, ze mamy na swiecie nadprodukcje.
        ps.: jak czlowiek jako gatunek sie juz wykonczy, to natura i tak sie powolutku
        zregeneruje, kwestia czasu. ale czyz nie milej jest zyc w roznorodnym swiecie?
        • Gość: doktor genetyki Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.ibb.waw.pl 19.10.05, 16:38
          Tak wlasnie camaoka , to sugerowalem Tomowi - poczytac troche i czegos sie
          dowiedziec.Slyszales? slyszalas cos o kukurydzy? Otoz ta roslina nie jest w
          stanie sie samodzielnie rozmnazac (nasiona nie moga wydostac sie z kolby bez
          pomocy czlowieka). Dlaczego? Bo od tysiecy lat jest genetycznie modyfikowana
          przez hodowcow. Kukurydza jest skrajnym przypadkiem ale wszystkie aktualnie
          uprawiane przez ludzi rosliny czy hodowane zwierzeta sa mutantami wyprowadzonymi
          za pomoca krzyzowek z linii naturalnych. I tu utrata roznorodnosci pewnie cie
          nie interesuje? Modyfikacja genetyczna organizmów zaczyna sie od modyfikacji
          pojedynczych komorek - jest to zmudna i kosztowna praca. Potem z kazdej z nich
          wyprowadza sie caly organizm . Kiedys taka roslina trafiala na pole. Przyklad
          odpornej na wirusy Papai wprowadzonej w Meksyku 20 lat temu. Przez czery lata
          funkcjonowala swietnie , zbiory byly znaczaco wyzsze a potem szlag wszystko
          trafil (wszystkie rosliny zmarnialy na plantacjach z powodu infekcji grzybem )
          okazalo sie ,ze komorki do modyfikacji wyprowadzono przypadkiem z rosliny
          wrazliwej na gzyby. Teraz jestesmy madrzejsi i po wprowadzeniu modyfikacji
          krzyzujemy zmodyfikowany organizm z jak najwieksza liczba osobnikow o roznych
          genotypach - oto odpowiedz na twoje zagrozenie brakiem dywersyfikacji- teraz GMO
          rosliny sa tak samo zroznicowane jak te uzyskane z hodowli.... Tu jest miejsce
          na obalenie kolejnego mitu - rosliny modyfikowane wcale nie sa super roslnami
          ktore zniszcza wszystko co naturale - te biedne mutanty tak jak kukurydza sa
          calkowicie od nas uzaleznione i w normalnej konkurencji w naturze nie maja
          zadnych szans. Kazdy organizm na tej planecie jest efektem ewolucyjnej walki o
          byt i wszystkie jego cechy sa efektem kompromisu miedzy tysiacami czynnikow .
          Przesuniecie energii organizmu na rozwiniecie jakiej cechy musi sie odbyc
          kosztem innych cech (zaklocenie kompromisu - jesli chcesz naturalnej
          rownowagi)Np. duze kaczany kukurydzy wymagaja duzych ilosci wody - nawadniania
          czyli pomocy czlowieka - jest to rodzaj symbiozy. Zostawione samym sobie albo
          zmarnieja albo zmutuja wstecznie - pozbeda sie kosztownych i nieprzydatnych genow.

          No dobra na dzis dosyc bo mi sie tez juz we lbie kreci.
          A tak na boku - wirusy tez mamy zostawic w spokoju czy szukac szczepionek?

          Dalej zdrowenka
      • Gość: fuut Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.www-cache.demon.co.uk 19.10.05, 10:22
        Śmieszy mnie ta zaciętość greenpeace w walce z żywnością modyfikowaną genetycznie. Na dodatek oparta na fałszywych argumentach. Shame.
        --
        fuutott.net
      • Gość: Jason Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.chello.pl 19.10.05, 10:30
        Łatwo ośmieszać innych, ale to nie dowodzi że GMO jest nieszkodliwe, przeciwko
        upowszechnianiu GMO, są również niektórzy genetycy, np., niedawno głośna byłą w
        USA sprawa genetyka który zwrócił rządowi kilka milionów dolarów grantu na
        badania genetyczne, właśnie ze względów możliwych szkodliwych skutków
        manipulacji genetycznych. Kilka lat temu grupa naukowców (nie pamiętam dokładnie
        gdzie) wystosowała moratorium o 50 letnie wstrzymanie sprzedaży GMO, dopóki nie
        poznamy lepiej efektów takich manipulacji.
        Historia nauki pełna jest przykładów, gdy zadufanie i niewiedza naukowców
        kosztowały życie i zdrowie miliony ludzi, przykłady: promienie rentgena (jeszcze
        w latach 50-tych w USA były używane np. w sklepach obuwniczych do oglądania
        dopasowania stopy w bucie, były nawet stosowane oglądania płodu w łonie matki),
        w latach 40-tych dzieci były spryskiwane DDT jako środkiem przeciw insektom. W
        latach 50-tych thalidomide było powszechnie przypisywane kobietom w ciąży,
        rezultatem były ciężkie deformacje płodu. Czy bliższy przykład - prozak, jeszcze
        kilka lat temu była zachwalany przez naukowców jako pierwszy lek bez efektów
        ubocznych, obecnie lista znanych skutków ubocznych jest dość długa. Przykłady
        można by ciągnąc jeszcze długo. Wszystko to wnikało z wiary, że skoro nie
        udowodniono szkodliwości to znaczy, że nie jest szkodliwe.

        W odróżnieniu od większości innych technologii skutki hodowli takich organizmów
        mogę być nieodwracalne, raz wprowadzonych zmian do puli genów dostępnych w
        naturze nie można już cofnąć, nie jesteśmy w stanie też przewidzieć skutków
        przyszłych mutacji.

        Kolejna spawa: za GMO stoją potężne koncerny, które wpakowały w badania grube
        miliardy dolarów. Wiele badań jest bezpośrednio lub pośrednio (np. przez
        darowizny dla uniwersytetów) finansowanych przez te koncerny. Wiara, że koncerny
        te będą kierować się uczciwością i troską o zdrowie ludzi jest delikatnie mówiąc
        naiwnością (np koncerny tytoniowe dopiero kilka lat temu, pod ogromnymi
        naciskami przyznały że palenie tytoniu jest szkodliwe). Nawiasem mówiąc, w
        Wielkie Brytanii w siedzibie Monasto, jednego z największych koncernów
        produkujących GMF, na żądanie pracowników z wycofano z baru żywność modyfikowaną
        genetycznie.

        Jeszcze jedna obserwacja Schroedinger dawno temu zauważył, że z praw fizyki
        wynika, że z pożywienia musimy czerpać nie tylko energię i budulec, ale również
        informację. Kilka lat temu niemieccy naukowcy pokazali, że w organizmie obecne
        są fragmenty DNA spożywanych produktów nawet kilka tygodni po konsumpcji.

        Problem polega an tym, że obecnie za mało wiemy, żeby przewidzieć skutki: A
        little knowledge is a dangerous thing.
      • Gość: EGZEKUTOR Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.pbern.biz / *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 13:56
        o w morde:D jakis ty madry, musiales uczyc sie do magisterki zeby to wiedziec?
        fakt jest faktem ze efekty spozywania takiej zywnosci moga sie pojawic po
        latach, ale takie debile twojego pokroju tego nie rozumieja. amerykaie maja
        wuchte zywnosci modyfikowanej genetycznie, co widac po ich wygladzie, ja np nie
        chcialbym wygladac jak tluste oblesne bydle, bedace produktem amerykanskiego
        spoleczenstwa, wiec zastanow sie troszek a potem napisz cos sensownego debilu!
    • Gość: Giovanni Głupki z Greenpeace... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 18:38
      dzięki wam w dalszym ciągu podstawowym żródłem energii w PL jest węgiel, a nie
      najczystcza energia atomowa. Brak własnych żródeł energii uzależnia kraj,
      bardziej niż okupacja przez inne państwo. Kto płaci tym pustogłowym cwaniakom
      za promowanie "eeekologicznego"??? Elektrownie są wszędzie wokół, tylko u
      nas "lobby" pustogłowych nie dopuszcza myśli o tym, że może być inaczej.
      Ekooszołomom twarde nie!!!
      • Gość: Bartek Re: Głupki z Greenpeace... IP: *.wroclaw.mm.pl 19.10.05, 11:12
        Hmm, wspaniale tylko jest jedno ale - węgiel mamy nasz własny, wydobywają go
        Polacy, a Uran musielibysmy importowac, jeszcze bardziej uzalezniając sie
        energetycznie od innych (czytaj Rosji)
    • Gość: Ted Glupki Amerykanie IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 18.10.05, 18:46
      > Ponad polowa soi w USA jest GMO. Wedlug Greenpeace Amerykanie powinni umrzec w
      > mekach, a ich pola zamienic sie w pustynie.

      No i jak wygladaja? Utuczone prosiaki. Nie chcialbym zeby ludzi ew Polsce tak
      wygladali. No i na rozum tez im sie rzuca.
      A wiesz czemu Polki sa takie aldne w przeciwienstwie do Amerykanek? Wlasnie
      dlatego ze zywia sie mniej pokrecona zywnoscia.
      • Gość: Giovanni Re: Glupki Amerykanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 18:51
        Proponuję porównać poziom technologii i średni poziom życia. Również liczbę
        noblistów (z nauk ścisłych zwłaszcza). Amerykanie już szturmują polskie
        granice, aby cieszyć się mniej pokręconą żywnością... A zapraszam pod konsulat
        na Pięknej, aby zobaczyć jak wielu chce dołączyć do "utuczonych" :-)))
        • zigzaur Re: Glupki Amerykanie 18.10.05, 21:47
          A ja poznałem kilka zgrabnych i pięknych Amerykanek.
      • Gość: ted's dead Re: Glupki Amerykanie IP: *.chello.pl 18.10.05, 18:52
        Jasne, spasli sie od GMO. A Azjatom od ryzu wyciagnelo oczy.
        • Gość: Ted Re: Glupki Amerykanie IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 18.10.05, 18:59
          Jasne, spasli sie od GMO. A Azjatom od ryzu wyciagnelo oczy.

          Nie mialem na mysli tylko GMO, ale tego wszystkiego, co zawsze jest tak samo
          uzasadniane - ze teraz bedzie wygodniej, taniej, szybciej i lepiej - i wszyscy
          beda mieli wiecej - czyli chemia, antybiotyki, polepszacze, przemyslowe
          hodowle, przemyslowe gotowanie - tlusto i slodko.
          A tak apropos - przecietna placa robotnika w firmie Smithfield (dominujacy
          producent miesa w USA) od kilkudziesieciu lat niezmiennie spada.

          Ja akutam mieszkam w Anglii, i przykro patrzyc na te dziewczyny, no ale jak
          Polki jadlyby cale zycie taki chleb, tez by tak wygladaly.
          • Gość: Jozef Re: Glupki Amerykanie IP: 128.221.4.* 18.10.05, 19:28
            > Ja akutam mieszkam w Anglii, i przykro patrzyc na te dziewczyny, no ale jak
            > Polki jadlyby cale zycie taki chleb, tez by tak wygladaly.

            Stary, Ty tak naprawde, czy tylko sie cietrzewisz?

            (przeciez to wierutna bzdura, ze tucznosc Brytyjek zalezy od ichniego chleba,
            nie bierzesz nawet pod uwage roznic w genotypach obu nacji)

            A Amerykanie sa grubi, bo jedza za duzo i ruszaja sie za malo. Proste.
            (wlasnie wyszedlem z ichniej stolowki, widzialem ile jedza, ufff)
          • Gość: ted's dad Re: Glupki Amerykanie IP: *.chello.pl 18.10.05, 19:52
            Z grubsza masz racje Ted, ale pominales najwazniejsze. Zobacz co oni jedza i
            ile. Kto wpierdziela na co dzien takie specjaly jak syrop klonowy? Kto zaczyna
            dzien od tostow i cornflakow? Kobiety w ktorym kraju wpadly na genialny pomysl
            ze najlepszym lekaarstwem na depreche wieczorna jest wiadro lodow? Kto w koncu
            wymyslil ze chleb mozna smarowac maslem orzechowym czy inna czekolada? Dziwisz
            sie ze serwujac sobie od dziecka takie rarytasy, 2/3 populacji USA swoje
            genitalia widzi juz tylko w lustrze?
            Chodzi o kulture jedzenia, a nie o ingerencje w tradycyjne pokarmy metodami
            biologiczno - chemicznymi.
      • Gość: | Re: Glupki Amerykanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 19:01
        > wygladali. No i na rozum tez im sie rzuca.
        [...]
        > dlatego ze zywia sie mniej pokrecona zywnoscia.

        taaaaa, 'pokrecona zywnosc'. uwazaj bo sie zmutujesz.

        nie dosc, ze technofob, to jeszcze kolejny przypadek z SINdA (syndrom
        iracjonalnej nienawisci do amerykanow). ale gary w londynie dobrze pucuje.
    • Gość: kragg ale dlaczego? IP: *.acn.waw.pl 18.10.05, 18:59
      Czy jakiś ekolog czy geenpeace'owiec mógłby mi przedstawić w jaki sposób te GMO
      mogą być szkodliwe?
      • Gość: | Re: ale dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 19:05
        bo sa NIENATURALNE. wszyscy powinnismy chodzic na golasa, mieszkac na drzewach i
        zrec jagody.
        • Gość: trokin Oni mowia, ze nie wiadomo czy sa szkodliwe , ale IP: *.natpool.mwn.de 18.10.05, 19:12
          moga byc. Wez pod uwage ze to jednak jest problem. Wielokrotnie juz w historii
          swiata mielismy leki czy inne rzeczy, ktore z czasem okazywaly sie szkodliwe.
          Chocby uzywanie cyny przez rzymian. Nie jestem biotechnologiem, ale czy naprawde
          macie stuprocentowa pewnosc, ze to nie jest szkodliwe?
          • Gość: V'Ger Re: Oni mowia, ze nie wiadomo czy sa szkodliwe , IP: *.mgt.pl / *.mgt.pl 18.10.05, 19:40
            Życie w mieście też jest szkodliwe, siedzenie przed kompem również, ale wszyscy
            mają to w nosie i chodzą do McD. Więc o co ten szum? Greenpeace próbuje tylko
            odwlec to, co i tak jest nieuniknione (podobnie jak John Connor w T2/T3 :D).
          • Gość: Nauk Re: Oni mowia, ze nie wiadomo czy sa szkodliwe , IP: *.dhcp-bl.indiana.edu 18.10.05, 19:58

            > Oni mowia, ze nie wiadomo czy sa szkodliwe ale moga byc

            Radze uwaznie przeczytac powyzsze zdanie - to jest esencja "zielonej"
            argumentacji, wszystko jedno, czy do gmo, czy do elektrowni atomowych...
            "Moga byc" - problem w tym, ze kazda nowa odmiana rosliny/zwierzecia, w tym ta
            nie-gmo, jest uzyskiwane "nienaturalnie", bo sluzy naszym celom, a nie celom
            Natury. Idac tropem cytowanej mysli, w calej historii rolnictwa i ludzkosci,
            nowa odmiana MOZE BYC szkodliwa...ale po to naukowcy te odmiany badaja, zeby
            nie wprowadzac do produkcji na szeroko skale np. muchomora sromotnikowego...
            Ale to groch o sciane, koniec, GMO jest ulubionym straszakiem, a nikt sie nie
            boi, ze na skutek mutacji przypadkowej, od swiatla UV dajmy na to, powstanie
            roslina-mutant ktora nas wszystkich zezre...nie, naukowcy na pewno sa mniej
            przewidywalni...ech, szkoda gadac...
          • saikokila Re: Oni mowia, ze nie wiadomo czy sa szkodliwe , 18.10.05, 23:08
            Gość portalu: trokin napisał(a):

            > moga byc. Wez pod uwage ze to jednak jest problem. Wielokrotnie juz w historii
            > swiata mielismy leki czy inne rzeczy, ktore z czasem okazywaly sie szkodliwe.
            > Chocby uzywanie cyny przez rzymian. Nie jestem biotechnologiem, ale czy naprawd
            > e
            > macie stuprocentowa pewnosc, ze to nie jest szkodliwe?

            Problem w tym że samo modyfikowanie nie jest szkodliwe dla człowieka
            (dokładniej: spożywanie jedzonka zawierającego zmodyfikowane geny lub zrobionego
            z organizmów zmodyfkowanych, bo praktycznie to te geny mogą być fizycznie
            unicestwione w procesie produkcji). W tym sensie mam 100% pewność. Mam za to
            wątpliwości co do niektórych produktów genów, np. substancji szkodzących
            zwierzakom (głównie owadom) jedzącym rośliny GMO. Substancje te mogą być przy
            niedokładnym oczyszczeniu obecne w pożywieniu i niektóre z nich, przy
            odpowiednim stężeniu, mogłyby teoretycznie zaszkodzić ludziom. No ale po to się
            opracowuje i same organizmy (zmiany) i proces technologiczny dający gotowy
            produkt aby to ryzyko wyeliminować.

            Dlatego jeśli znakować to nie to czy produkt jest GMO czy nie (bo to jest bardzo
            głupie, to trochę jak znakować żywność - czy służy do jedzenia) tylko jak
            zostały zmienione. Bo jeśli zmiana polega na przykład tylko na zwiększeniu
            ilości białek w mące czy witaminy B6 czy B12 to zagrożenie jest żadne. Jeśli
            jest zwiększone stężenie witaminy A czy E to już potencjalne zagrożenie jest
            większe, zaś _szansa_ że biotoksyna - pestycyd jest w pożywieniu to potencjalne
            zagrożenie jest jeszcze większe. I tak dalej.

            Zagrożenie z GMO jako takich by było gdyby udowodnić poziomy transfer genów z
            rośliny do człowieka. :)

            BTW jeśli już bawimy się w takie oznaczanie to powinniśmy też dla zachowania
            uczciwości pisać czy używano w hodowli antybiotyków, hormonów wzrostu itp. Albo
            że nie stosowano oprysków i mogą być toksyny pleśniowe. Albo ile dekagramów
            mięsa użyto do zrobienia kilograma tej różowej szynki. Tyle że wtedy na każdej
            żywności musiałyby być ostrzeżenia a ludzie chcąc nie chcąc musieliby się
            nauczyć jakie zagrożenia stwarza każdy z opisanych na etykietce czynników.
            Znakując tylko GMO piętnujemy coś zdecydowanie mniej szkodliwego od np.
            przechemizowanych produktów z niezmodyfikowanych organizmów i stwarzamy u ludzi
            którzy GMO nie jedzą fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
            • Gość: Kris Re: Oni mowia, ze nie wiadomo czy sa szkodliwe , IP: *.unige.ch 19.10.05, 12:52
              Witam

              Nie przekonuje mnie twoja argumentacja przeciwko znakowaniu zywnosci
              genetycznie zmodyfikowanej. Najwyrazniej dla wielu ludzi jest istotne co jedza
              i chca miec nad tym kontrole. Uwazam, ze maja do tego zwyczajnie prawo nawet
              jesli to jest tylko ich widzimisie, nie poparte argumentami naukowymi.
              Oznaczanie produkow zawierajacych GMOs pozwoli im na swiadomy wybor.
              Ostateczenie niech zdecyduje rynek. Nawiasem mowiac to od dawna jest wymog
              zaznaczania obecnosci konserwantow, sztucznych barwnikow, itp w danym produkcie
              oraz podawania skladu (o czym jakos zapomniales) i jakos nikomu to nie
              przeszkada. Nie bardzo wiec rozumiem skad ten opor koncernow
              biotechnologicznych przed oznaczaniem, ze produkt zawiera GMOs (nastraja mnie to
              nieco podejzliwie do ich intencji).
              • saikokila Re: Oni mowia, ze nie wiadomo czy sa szkodliwe , 19.10.05, 13:16
                Gość portalu: Kris napisał(a):

                > Witam
                >
                > Nie przekonuje mnie twoja argumentacja przeciwko znakowaniu zywnosci
                > genetycznie zmodyfikowanej. Najwyrazniej dla wielu ludzi jest istotne co jedza
                > i chca miec nad tym kontrole.

                Nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Przecież ja jestem zwolennikiem znakowania. Z
                Twojej wypowiedzi wynika że Ty też.

                Uwazam, ze maja do tego zwyczajnie prawo nawet
                > jesli to jest tylko ich widzimisie, nie poparte argumentami naukowymi.
                > Oznaczanie produkow zawierajacych GMOs pozwoli im na swiadomy wybor.

                Nie jest to prawda. To za mało. Nie będą mieli świadomego wyboru - będą
                wiedzieli tylko że tam jest GMO. Co to jest GMO tego jak widać nie wiedzą, więc
                cóż to za świadomy wybór.

                > Ostateczenie niech zdecyduje rynek. Nawiasem mowiac to od dawna jest wymog
                > zaznaczania obecnosci konserwantow, sztucznych barwnikow, itp w danym produkcie
                > oraz podawania skladu (o czym jakos zapomniales) i jakos nikomu to nie
                > przeszkada.

                Nie zapomniałem. Wymóg podawania składu jest ograniczony - za mało informacji
                tam się podaje. Lepiej jest z kosmetykami. Jako biochemik jestem w stanie
                powiedzieć coś o kosmetyku którego opakowanie oglądam. O szynce - nie bardzo. Ja
                nie lubię np. czerwonego barwnika z koszenili. Dlaczego na produktach które go
                zawierają (jogurty pewnej dużej firmy) jest tylko napisane że zawiera "barwnik
                naturalny"? Ja wiem skądinąd że to barwnik z mielonych chrząszczy, ale dlaczego
                nie ma tego na etykiecie? Wolałbym barwnik syntetyczny który zawiera sam tylko
                kolorowy związek, ale też chciałbym wiedzieć który to barwnik.

                > Nie bardzo wiec rozumiem skad ten opor koncernow
                > biotechnologicznych przed oznaczaniem, ze produkt zawiera GMOs (nastraja mnie t
                > o
                > nieco podejzliwie do ich intencji).

                Po pierwsze nie wszyscy pro-GMOwcy są przeciwko oznakowywaniu. Napisałem w innym
                poście dlaczego oznakowanie tylko jako GMO jest złe. Powinno być znakowanie czy
                jest GMO i jeszcze znakowanie jakiego rodzaju to GMO. Myślę że dobrym
                rozwiązaniem byłoby skopiowanie systemu E-oznaczeń z dodatków spozywczych. Po
                prostu dla mnie jako wiedzącego na czym polegają GMO sama informacja czy to jest
                GMO czy nie jest nie ma żadnego znaczenia. To nie jest żadna ważna informacja,
                wszystkie organizmy hodowlane są zmodyfikowane, czy to przez inżynierię
                genetyczną czy hodowlę. Chcę wiedzieć więcej, gdyż dopiero wtedy podejmę
                ŚWIADOMY wybór.
      • Gość: Wyrmie Re: ale dlaczego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 11:39
        Ten temat był już tu poruszony: diabli wiedzą, jakie białka zostaną
        wygenerowane przez nowe geny. W naturze jest to niestety tak paskudnie
        skonstruowane, że jedna sekwencja dna odpowiada nie za jedną konkretną cechę,
        lecz za kilka. Na przykład tygrysy albinotyczne mają do kompletu zawsze zeza (
        i pare innych wad). Tak też pyszna zmodyfikowana kukurydza czy soja może u
        pewnej części populacji powodować problemy.Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie
        jakaś roślina zostaje zmodyfikowana przy pomocy genów orzeszka ziemnego. Jest
        świetna, odporna na zarazy i.t.p., ale przy okazji koduje te parę dodatkowych
        białek... Poza tym rośliny tego samego gatunku ale róznych odmian mogą się
        krzyżować, prowadząc do powstania krzyżówek między zmodyfikowanym a
        niezmodyfikowanymi roślinami. I o ile można zakładać, że naukowcy testują
        uzyskane odmiany pod względem szkodliwości dla zdrowia, to kto testuje
        krzyżówki między zmodyfikowaną a niezmodyfikowaną roślinką? A raczej trudno
        zapobiec tego typu sytuacjom, pyłek roślinny jest dość trudny do
        powstrzymania...
    • Gość: Apasz chce miec prawo wyboru ... IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 18.10.05, 19:10
      Chce miec prawo wyboru na półce w sklepie powinna byc ta żywność odpowiednio
      oznaczona i ja zadecyduje czy to kupie czy nie , a nie jakieś lewackie
      organizacje. Ktos kiedys spiewał
      "Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał wrogów poszukam sobie sam …".

      Wiec dajcie nam możliwość wyboru !!!

      Wolna Europa Bez Meczetów !
      • Gość: inc. Re: chce miec prawo wyboru ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 21:48
        ja rowniez chce miec mozliwosc wyboru. W wielu kwestiach moge wybierac (np
        kupujac kosmetyki nietestowane na zwierzetach) wiec dotyczyc to powinno także
        genetycznie modyfikowanej zywnosci. Niech sobie wprowadzaja taka zywność ale
        produkty powinny miec odpowiednie oznaczenia. A pewnie ich nie bedzie...
        ciekawe czemu? Ludzie nie beda kupowac? To moze najpierw trzeba ludziom
        wytlumaczyc a nie wciskac im kota w worku. wcale sie nie dziwie ze jak jakas
        starsza pani w sklepie uslyszy ze cos jest "modyfikowane genetycznie" to
        ucieknie ze strachu przed samym zwrotem ktorego nie zrozumie.
    • mkorbol Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 18.10.05, 19:43
      Pracowałem kiedyś w spedycji. Obsługiwałem import soi na pasze. Statek za
      statkiem z tą soją szedł. I jaka to była soja? Oczywiście modyfikowana
      genetycznie. A gdzie szła? Oczywiście do polskich świniaków i innych sojożernych
      zwierząt. Gupie ludzie nie wiedzą co to jest, a protestują - tak na wszelki
      wypadek. A truskawka to niby co jest? Zmodyfikowana genetycznie poziomka! Tak
      samo jak kapusta i kupa innych warzyw, które jemy codziennie! I tak samo jak
      pszenżyto, i inne zboża, które sa wciąż ulepszane, żeby robactwo ich nie żarło.
      Tylko, że one były modyfikowane kupe lat temu, a kretyni z Greenpeace dopiero
      teraz się dopatrzyli, że można na tym interes zrobić.
      • lazy_sod Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 18.10.05, 23:22
        mkorbol napisał:

        > Pracowałem kiedyś w spedycji. Obsługiwałem import soi na pasze. Statek za
        > statkiem z tą soją szedł. I jaka to była soja? Oczywiście modyfikowana
        > genetycznie. A gdzie szła? Oczywiście do polskich świniaków i innych sojożernyc
        > h
        > zwierząt. Gupie ludzie nie wiedzą co to jest, a protestują - tak na wszelki
        > wypadek. A truskawka to niby co jest? Zmodyfikowana genetycznie poziomka! Tak
        > samo jak kapusta i kupa innych warzyw, które jemy codziennie! I tak samo jak
        > pszenżyto, i inne zboża, które sa wciąż ulepszane, żeby robactwo ich nie żarło.

        marchewka przed woja byla czerwone (jesli bys sie wybral do np do indii to tez
        bys takie zobaczyl) dopiero potem jakis madry holender uczynil je pomaranczowymi
        i nikt przeciwko temu nie protestuje tak samo jak przeciw szczepieniu drzewek,
        krzyszowaniu kwiatow itp.
        protest obejmuje zywnosc transgeniczna kiedy krzyzyje sie geny roznych gatunkow
        np karpiowy dodaje sie kod genetyczny muchy owocowki bo koazalo sie ze od tego
        rosnie o 30% wiekszy czyli tworzy sie krzyzowki ktore nie maja szans na
        naturalne powstanie

        btw jesli GMO jest taka super to moze pozwolic ludziom wybierac?


        > Tylko, że one były modyfikowane kupe lat temu, a kretyni z Greenpeace dopiero
        > teraz się dopatrzyli, że można na tym interes zrobić.
        • saikokila Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 18.10.05, 23:40
          lazy_sod napisał:

          > mkorbol napisał:
          >
          > > Pracowałem kiedyś w spedycji. Obsługiwałem import soi na pasze. Statek za
          > > statkiem z tą soją szedł. I jaka to była soja? Oczywiście modyfikowana
          > > genetycznie. A gdzie szła? Oczywiście do polskich świniaków i innych sojo
          > żernyc
          > > h
          > > zwierząt. Gupie ludzie nie wiedzą co to jest, a protestują - tak na wszel
          > ki
          > > wypadek. A truskawka to niby co jest? Zmodyfikowana genetycznie poziomka!
          > Tak
          > > samo jak kapusta i kupa innych warzyw, które jemy codziennie! I tak samo
          > jak
          > > pszenżyto, i inne zboża, które sa wciąż ulepszane, żeby robactwo ich nie
          > żarło.
          >
          > marchewka przed woja byla czerwone (jesli bys sie wybral do np do indii to tez
          > bys takie zobaczyl) dopiero potem jakis madry holender uczynil je pomaranczowym
          > i
          > i nikt przeciwko temu nie protestuje tak samo jak przeciw szczepieniu drzewek,
          > krzyszowaniu kwiatow itp.
          > protest obejmuje zywnosc transgeniczna kiedy krzyzyje sie geny roznych gatunkow
          > np karpiowy dodaje sie kod genetyczny muchy owocowki bo koazalo sie ze od tego

          Nie zaden kod genetyczny tylko geny.

          > rosnie o 30% wiekszy czyli tworzy sie krzyzowki ktore nie maja szans na
          > naturalne powstanie
          >
          > btw jesli GMO jest taka super to moze pozwolic ludziom wybierac?
          >
          >
          > > Tylko, że one były modyfikowane kupe lat temu, a kretyni z Greenpeace dop
          > iero
          > > teraz się dopatrzyli, że można na tym interes zrobić.

          Ech, pokażę na przykładzie. W Szwajcarii jest praktycznie zakaz
          wytwarzania/uprawiania GMO roślinnych. W związku z tym Szwajcarzy robią tak jak
          Matka Natura(*), jeno szybciej - przyspieszają ewolucję. Naświetlają na przykład
          siewki lub nasiona UV, robią selekcję na interesujący ich czynnik i pozwalają
          się rozwijać wybranym potomkom. I tak aż do uzyskania tego o co im chodzi, na
          przykład organizmu będącego o 10% bardziej odpornym na zanieczyszczenia w
          glebie. Amerykanie robią troszkę inaczej - wprowadzają lub zmieniają geny dające
          taką oporność. Wybierają rośliny które mają 10% większą odporność niż dzikie.
          Czym się różnią organizmy szwajcarskie od amerykańskich? Tym, że produkcja
          szwajcarskich jest droższa i dłuższa, w szwajcarskich nie wiadomo jakie jeszcze
          inne zmiany nastąpiły i czy nie dadzą dziwnych wyników przy zwiększeniu skali, w
          szwajcarskich nie ma pełnej kontroli, jak coś pójdzie nie tak to trudniej
          znaleźć miejsce w którym leży przyczyna.

          *) w rzeczywistości Szwajcarzy najczęściej wchodzą w spółkę z naukowcami z
          innych krajów europejskich co jest z korzyścią dla obu stron. :) Problemem
          pozostaje trudność wykonywania prób polowych w szwajcarii no i niemożność
          zastosowania gotowego produktu na terenie kraju.
          • lazy_sod Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 18.10.05, 23:46
            > Ech, pokażę na przykładzie. W Szwajcarii jest praktycznie zakaz
            > wytwarzania/uprawiania GMO roślinnych. W związku z tym Szwajcarzy robią tak jak
            > Matka Natura(*), jeno szybciej - przyspieszają ewolucję. Naświetlają na przykła
            > d
            > siewki lub nasiona UV, robią selekcję na interesujący ich czynnik i pozwalają
            > się rozwijać wybranym potomkom. I tak aż do uzyskania tego o co im chodzi, na
            > przykład organizmu będącego o 10% bardziej odpornym na zanieczyszczenia w
            > glebie. Amerykanie robią troszkę inaczej - wprowadzają lub zmieniają geny dając
            > e
            > taką oporność. Wybierają rośliny które mają 10% większą odporność niż dzikie.
            > Czym się różnią organizmy szwajcarskie od amerykańskich? Tym, że produkcja
            > szwajcarskich jest droższa i dłuższa, w szwajcarskich nie wiadomo jakie jeszcze
            > inne zmiany nastąpiły i czy nie dadzą dziwnych wyników przy zwiększeniu skali,
            > w
            > szwajcarskich nie ma pełnej kontroli, jak coś pójdzie nie tak to trudniej
            > znaleźć miejsce w którym leży przyczyna.

            Jesli chcesz wierzyc ze tylko tym to naprawde twoja sprawa wszystko sie
            sprowadza do tego zeby ludize mieli prawo wyboru.

            • saikokila Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 00:08
              lazy_sod napisał:


              > Jesli chcesz wierzyc ze tylko tym to naprawde twoja sprawa wszystko sie
              > sprowadza do tego zeby ludize mieli prawo wyboru.

              Ja też chcę mieć wolność wyboru (z tym że ja bym wybrał GMO). Nie mam nic
              przeciwko oznakowaniu, byle by było zrobione rzetelnie a nie w sposób
              "populistyczny". I tyle.
    • Gość: Zenon Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.chello.pl 18.10.05, 19:57
      Panie i Panowie z Greenpeace!
      Spoleczenstwa sa coraz lepiej wyedukowane i w wasze bredzenia coraz mniej
      wierza.Pogodzcie sie wiec z przykra rzeczywistoscia i coraz mniejsza kasa.
    • Gość: FreakyMisfit Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 18.10.05, 20:20
      Trzech idiotów z czterech zapytanych ludzi nie chce żywności genetycznie zmodyfikowanej...
    • Gość: HAL9000 Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.05, 20:33
      GreenPISS...
      • Gość: tom Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: 192.154.91.* 18.10.05, 21:46
        nie wiem czy szkodliwe czy nie, i nikt nie wie,
        ale nigdy tyle nie sralem co tu w stanach wiec chyba cos do tego swojego zarcia
        ci amerykanie dokrecaja,:-)
        pozdro
    • Gość: fitella Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.spray.net.pl 18.10.05, 21:39
      a tak na marginesie, ciekawe ilu tych Green lubi zajadać się tzw. krzyżówkami (jabłko o smaku gruszki czy malinowe truskawki). Ilu sadownikow rokrocznie robi tzw. szczepienie drzewek? To przeciez nic innego jak żywnośc modyfikowana genetycznie, tyle że wymieszanie genów jest niekontrolowane... a, no i nazywa się ładniej... Żywność modyfikuje się w konkretnymi celu: zwiększenie plonu, odpornośc na grzyby, szkodniki...
    • porannakawa Ci to sobie znaleźli zajęcie niekończące się! 18.10.05, 21:40
      Rozdają transparenty i flagi protestującym przeciw elektrowniom atomowym.
      Po zakończeniu protestu jadą na miejsce protestu przeciw zatruwaniu środowiska
      przez kominy elektrowni węglowych.
      Potem zbierają flagi i jadą na następny protest przeciw uzależnieniu
      energetycznemu od obcych sił.
      Natępnie pojadą na siedlisko bżąbżyłki protestując przeciw budowie rafinerii.
      Jadą oczywiście samochodem.
      W końcu jadą po kasę.
      To nie są działania bezinteresowne - zwłaszcza tych hersztów.
      Ogłupiony motłoch szeregowy wypowiada się protestując przeciw obecności w
      środowisku dwuwodorku tlenu. Ponoć śmiertelne działanie ma!
      Motłoch bezrozumny i kierownictwo cwane!
      Mają łeb do kasy!
    • zigzaur Niech Greenpeace zajmie się lepiej 18.10.05, 21:41
      sowieckim gazociągiem na dnie Bałtyku.
      Tu mają pole do popisu.

      Większość lewackich pseudoekologów to oszołomy, które wyszukują sobie wroga. To
      ludzie niedouczeni, którzy nie posiadają elementarnych, szkolnych wiadomości z
      przedmiotów ścisłych.
    • saikokila Kłamliwy Greenpeace. 18.10.05, 21:57
      "Rzyzkowne"? "Ryzykowne"? Co ten niezbyt swiatły pan z Greenpeace wie na temat
      ryzyka związanego z żywnością z GMO? Ewidentnie albo nie wie o czym mówi albo
      (co bardziej prawdopodobne) kreuje swoją wizję rzeczywistości. Ten Greenpeace
      powinien być traktowany jak szkodliwa sekta. :-(

      Swoją drogą ciekawe czy to nie są po prostu ludzie wynajęci przez niektóre firmy
      biotech lub wielkoprzemysłowe spożywcze, i nie chcą doprowadzić do tego przed
      czym przestrzega biotechnolog cytowany w artykule. Przecież Greenpeace może żyć
      nie tylko z wymuszonych odszkodowań, może być też wspierany przez firmy
      konkurencyjne... Poczytajcie sobie na przykład o kłamstwach Greenpeace na temat
      elektrowni atomowych (choćby w Brazylii) i komu by się opłacało gdyby im wyszło.
      Niestety w wielu społecznościach odnoszą sukcesy.
    • Gość: Krasnov Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.tvkturek.pl 18.10.05, 22:31
      Tak, wytępmy jamniki i wszystkie inne rasy psów, bo są stworzone przy pomocy modyfikacji genetycznych (tylko wilki są niemodyfikowane). Wszystkie zwierzęta hodowlane też. I zboża. Owoce i warzywa też. I zdechnijmy z głodu.

      Z całym szacunkiem, ale Greenpeace zamiast robić coś pożytecznego zoraz bardziej stacza sie w fanatyzm i ciemnogród.
    • ekoza Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 18.10.05, 23:48
      niech żyje GREENPEACE !!!!
      jest ostatnia już chwila,żeby powstrzymać marsz GMO; uprawy GMO zmieniają pola
      właśnie w pustynie; jeśli NATURA jest dla nas wartością, to musimy powstrzymać
      ten marsz; problem biotechnologów polega na tym, że przebywają jedynie w swoich
      labolatoriach, a nie na polach, i nie widzą jakie spustoszenie robi ich
      ulubiony herbicyd Rundup...
      • saikokila Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 00:06
        ekoza napisał:

        > niech żyje GREENPEACE !!!!
        > jest ostatnia już chwila,żeby powstrzymać marsz GMO; uprawy GMO zmieniają pola
        > właśnie w pustynie; jeśli NATURA jest dla nas wartością, to musimy powstrzymać
        > ten marsz; problem biotechnologów polega na tym, że przebywają jedynie w swoich
        >
        > labolatoriach, a nie na polach, i nie widzą jakie spustoszenie robi ich
        > ulubiony herbicyd Rundup...

        Po pierwsze Roundup, po drugie nie ulubiony, po trzecie robi to co miał robić,
        nieprawdaż?
        :-P

        dla pozostałych: chodzi o to że roundup jest używany do zabijania chwastów
        (niepożądanych roślin) na polach, gdzie uprawia się rośliny odporne na niego,
        zmodyfikowane genetycznie w tym celu. Czym się to różni od zwykłej monokultury
        jeśli chodzi o tworzenie pustyni? To nie kwestia roundupu ani GMO tylko
        strategii uprawy roślin, która jest taka jaka jest po to aby jedzenia
        wystarczyło dla wszystkich i żeby było po takiej cenie a nie 10x wyższej. No
        sorki, albo zmieniamy środowisko albo ograniczamy populację ludzką do jednego
        miliarda. Co lepsze?
        • robertis Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 00:58
          inzynieria genetyczna to troche nowa dziedzina. Nie jestem z wyksztalcenia biotechnologiem, ale przypuszczam, ze w laboratoriach stosunkowo czesto jeszcze slychac okrzyk zachwytu "eureka" :-). No troche przesadzilem (zbyt Holywodzka punkt widzenia). Ale wracajac do meritum sprawy - ta galaz nauki dopiero sie rozwija - wydaje mi sie ze naukowcy zajmujacy sie GMO troche przesadzaja z pewnoscia siebie i ferowaniem wyrokow o absolutnie neutralnym wplywie modyfikowanej zywnosci na ludzi. Przyswajając do naszego organizmu nowe rodzaje białek, ktore dotychczas w naszym pokarmie nie wystepowaly mozemy narobic sobie kuku. Moze tak, moze nie. Tego nikt nie wie, absolutnie nikt nie moze zagwarantowac pelnego bezpieczenstwa. Takie zmiany nigdy nie nastepowaly tak gwaltownie.

          Jesli ktos chcialby uzywac argumetow o nieszkodliwosci wykazanej podczas testow na zwierzetach itd, to bedzie to malo przekonywujace. Bylo troche (zbyt duzo !!!) roznych przekretow z ewentualnym dopuszczaniem roznych substancji/nasion itd do obrotu (np sprawa megakorporacji Monsanto itd).

          I tak oto doszlismy do nie mniej ciekawego aspektu sprawy - zysk korporacji zaangazowanych w rozne projekty z GMO. Duza forsa. Np sprawa patentow na nasiona. Generalne przeslanie jest takie, ze firmy handlujace nasionami obecnie łatwo moga "uzaleznic" od siebie plantatora/rolnika/hodowce. Chodzi o zapisy w umowach o koniecznosci kupowania przy kazdym siewie nasion w macierzystej korporacji (nie moze zebrac nasion juz z uprawy itd). Tylko "musnalem" temat. Moze ktos rozwinie?

          Aha - i na koniec - argument o karmieniu zwierzat paszami GMO jako pretekstu ze moze mozna by sprobowac z ludzmi jest bezczelny. A moze by tak w druga strone? Mniej "przekretow" przy paszach. Aha, zbyt malo osob zmarlo przeciez w zwiazku z BSE....
          • saikokila Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 11:37
            robertis napisał:

            > inzynieria genetyczna to troche nowa dziedzina. Nie jestem z wyksztalcenia biot
            > echnologiem, ale przypuszczam, ze w laboratoriach stosunkowo czesto jeszcze sly
            > chac okrzyk zachwytu "eureka" :-). No troche przesadzilem (zbyt Holywodzka punk
            > t widzenia). Ale wracajac do meritum sprawy - ta galaz nauki dopiero sie rozwij
            > a - wydaje mi sie ze naukowcy zajmujacy sie GMO troche przesadzaja z pewnoscia
            > siebie i ferowaniem wyrokow o absolutnie neutralnym wplywie modyfikowanej zywno
            > sci na ludzi.

            No rzeczywiście trochę przesadziłeś, nie krzyczy się tak, chyba że dla
            rozluxnienia atmosfery. :) Jeśli chodzi o pewność to mają pewność co do
            niektórych rzeczy, co do innych przypuszczenia. Trochę więcej napiszę w
            odpowiedzi na post niżej.

            Przyswajając do naszego organizmu nowe rodzaje białek, ktore doty
            > chczas w naszym pokarmie nie wystepowaly mozemy narobic sobie kuku. Moze tak, m
            > oze nie. Tego nikt nie wie, absolutnie nikt nie moze zagwarantowac pelnego bezp
            > ieczenstwa. Takie zmiany nigdy nie nastepowaly tak gwaltownie.

            Pewnie że nikt nie zagwarantuje, chodzi o prawdopodobieństwo. Zawsze i wszędzie,
            w każdej dziedzinie. Nikt nie zagwarantauje że wprowadzając np. nowy rodzaj
            katalizatorów w silinikach nie przyczynimy się do zwiększenia zanieczyszczeń,
            ale w innym miejscu niż się spodziewaliśmy. Jeśli jednak zmniejszy to
            zanieczyszczenia które znamy to warto próbować, przynajmniej zdaniem niektórych.
            Na tym z grubsza polega postęp i rozwój.

            > Jesli ktos chcialby uzywac argumetow o nieszkodliwosci wykazanej podczas testow
            > na zwierzetach itd, to bedzie to malo przekonywujace.

            Zależy od modelu, są dobre, są złe. Przykładowo dobre modele do badań związanych
            z układem pokarmowym to są świnie, niezwykle podobne do człowieka.

            > Bylo troche (zbyt duzo !
            > !!) roznych przekretow z ewentualnym dopuszczaniem roznych substancji/nasion it
            > d do obrotu (np sprawa megakorporacji Monsanto itd).

            Monsanto jest korporacją, wielką firmą. Wykorzystuje badania naukowe do swoich
            celów, ale nie są one jej podstawowym zadaniem. Trzeba ją po prostu kontrolować.
            Jeśli chodzi o zwykłe badania naukowe to system jest taki, że badania się
            upublicznia i daje możliwość do kotroli - inni badacze próbują powtórzyć i
            potwierdzić lub zaprzeczyć doniesieniom. W badaniach na zlecenie może być
            problem z upublicznieniem (z oczywisytego powodu), należy po prostu dopuścić
            innych do sprawdzenia, np. zrobienia niezależnych testów. Naprawdę wielu jest
            naukowców którzy chętnie by wykazali nieprawdziwość twierdzeń Monsanto lub
            choćby naginanie faktów. Czasami się to udaje.

            >
            > I tak oto doszlismy do nie mniej ciekawego aspektu sprawy - zysk korporacji zaa
            > ngazowanych w rozne projekty z GMO. Duza forsa. Np sprawa patentow na nasiona.
            > Generalne przeslanie jest takie, ze firmy handlujace nasionami obecnie łatwo mo
            > ga "uzaleznic" od siebie plantatora/rolnika/hodowce. Chodzi o zapisy w umowach
            > o koniecznosci kupowania przy kazdym siewie nasion w macierzystej korporacji (n
            > ie moze zebrac nasion juz z uprawy itd). Tylko "musnalem" temat. Moze ktos rozw
            > inie?

            Wiesz, GMO są w zasadzie głośne tylko z powodu innych wielkich firm
            żywnościowych - europejskich oraz konkurencyjnych do stosujących dany GMO
            amerykańskich, oraz np. chemicznych. Dlatego wyciąga się różne argumenty,
            niektóre prawdziwe, inne niestety kłamliwe i do tego gra na emocjach. Jeśli nie
            zarobią producenci używający GMO to zarobią producenci nie używający GMO (ale
            nadal stosujący uprawy na wielką skalę, niszczący środowisko chemią,
            doprawiający żywność konserwantami i barwnikami itp.) Po prostu obecnie nie da
            się zapewnić nie tylko nadprodukcji ale i produkcji na poziomie "zero" bez
            stosowania takich metod. GMO jest akurat różnicujące to się uwzięli. Za barwniki
            się nie biorą bo stosują wszyscy. Tu nie ma miejsca na ekorycerzy w lśniących
            zbrojach (z recyklingu), jest miejsce na bezpardonową walkę i mieszanie faktów z
            mitami. Niestety, naukowcy i badania naukowe na tym cierpią w większości bo
            wszyscy chcą się powoływać na ich autorytet, co pociąga za sobą w końcu
            obniżenie tegoż. :-/

            > Aha - i na koniec - argument o karmieniu zwierzat paszami GMO jako pretekstu ze
            > moze mozna by sprobowac z ludzmi jest bezczelny. A moze by tak w druga strone?
            > Mniej "przekretow" przy paszach. Aha, zbyt malo osob zmarlo przeciez w zwiazku
            > z BSE....

            Przekręty chcesz wyeliminować? Heh, to jest w nas, ludziach zbyt głęboko
            zakorzenione. W genach. :)
        • Gość: telefon Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.pan.olsztyn.pl 19.10.05, 09:14
          Jeśli ma nas być kilka miliardów na ziemi lub odczuwać będziemy wstyd lub
          chociaż dyskomfort ogladając dzieci ze spuchnietymi z głodu brzuszkami w
          Afryce, to moze nasz sprzeciw wobec GMO tym bardziej zelżeje.

          Tym niemniej niepokoi mnie głębokie przeswiadczenie, że "to" nie zaszkodzi.
          Szereg wydarzeń, wynalazków, miar postępu w przeszłości, z czasem okazało sie
          swoim przeciwieństwem.
          Przy tym nie oszukujmy się, nie altruizm a pragnienie zysku jest głównym
          motorem działań wielkich korporacji. Dlatego trzeba uważnie patrzeć im na ręce.

          Zatem główne staranie przy okazji wprowadzania "nowego" winno być i chyba jest
          skierowane na oszacowanie ryzyka przy założonych korzyściach, które
          przyniesie "nowe". I chyba to jest główny problem tego forum dyskusyjnego:
          gdzie jest punkt równowagi miedzy korzyścia a dopuszczalnym ryzykiem (jeśli ono
          jest).

          I jeszcze jedna uwaga; nie sposób rozumnie uczestniczyć w ważnych wydarzeniach
          wspólczesności bez elementarnej wiedzy. GMO jest takim wydarzeniem i wymaga
          wiedzy wiecej niż dają same nagłówki gazet codziennych. Mozna odnieść wrażenie,
          ze wiele wypowiedzianych głosów bazuje na tej tylko wiedzy.
          • saikokila Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 12:06
            Gość portalu: telefon napisał(a):

            > Tym niemniej niepokoi mnie głębokie przeswiadczenie, że "to" nie zaszkodzi.
            > Szereg wydarzeń, wynalazków, miar postępu w przeszłości, z czasem okazało sie
            > swoim przeciwieństwem.
            > Przy tym nie oszukujmy się, nie altruizm a pragnienie zysku jest głównym
            > motorem działań wielkich korporacji. Dlatego trzeba uważnie patrzeć im na ręce.

            Jeśli chodzi o korporacje - tak. Celem jest zysk, trudno więc żeby do niego nie
            dążyły, mniej lub bardziej etycznie. Natomiast co do stwierdzeń o
            nieszkodliwości: żaden szanujący się naukowiec nie powie bez podparcia się
            faktami czy są szkodliwe czy nie są. Zresztą z podparciem się też niekoniecznie.
            To po prostu nie jest problem zerojedynkowy. Jeśli pewna szczepionka wywołuje
            powikłania u 1 na 10 000 to jest bezpieczna czy nie? A jeśli inna wywołuje
            powikłania u 1 na 200 000 to jest bezpieczna czy nie? Nie można powiedzieć. A
            jeśli choroba na którą jest pierwsza szczepionka ma 30% śmiertelność i 90%
            szansę że pozostawi trwały uszczerbek na zdrowiu, a druga choroba ma 1%
            śmiertelność i 5% szansę pozostawienia trwałego uszczerbku? Jeśli powikłania
            szczepionkowe pierwszej szczepionki kończą się zgonami w połowie przypadków i
            powodują u 1/3 problemy do końca życia, a drugiej w większości kończą się
            zgonem, ale jak ktoś przeżyje to nie ma widocznych problemów to która
            szczepionka jest bezpieczniejsza? Jak naukowiec ma na to odpowiedzieć? Trzeba
            ustalić o co pytamy szczegółowo, to jaka będzie odpowiedź ogólna zależy już od
            nas, od przyjętych założeń. Na przykład od progów akceptowalności. A co jeśli
            nie da się tego ładnie podać w liczbach?

            Nie znam ani jedengo leku, ani jednego pożywienia które nie powoduje skutków
            ubocznych i które ZAWSZE jest bardziej pożyteczne niż szkodliwe.

            - Czy zwiększając zawartość białek w nasionach i przez to mąkach makaronowych
            (dodam że w tym przypadku chodzi o białka które już tam są, od wieków,
            zwiększamy jedynie ilość) powodujemy że więcej ludzi osiągnie swoje miminum
            przyjmowanych wartości odżywczych, w biednych rejonach Azji?

            - Tak.

            - Czy jednocześnie spowodujemy że bogatsi mieszkańcy Azji oraz większość
            mieszkańców Zachodu będzie spożywało więcej mąki/produktu (trochę więcej białka
            powoduje nie tylko zwiększenie pożadanych właściwości fizycznych ale i
            podniesienie walorów smakowych) i przez to szybciej zachorują na choroby
            cywilizacyjne?

            - Tak.

            - Czy w takim razie zwiększać ilość białek w nasionach z których robi się mąkę?

            - Eee...

            > Zatem główne staranie przy okazji wprowadzania "nowego" winno być i chyba jest
            > skierowane na oszacowanie ryzyka przy założonych korzyściach, które
            > przyniesie "nowe". I chyba to jest główny problem tego forum dyskusyjnego:
            > gdzie jest punkt równowagi miedzy korzyścia a dopuszczalnym ryzykiem (jeśli ono
            >
            > jest).

            Właśnie. A problem ten jest naprawdę dużo bardziej złożony niż możemy tu sobie
            napisać, i zawiera tyle czynników że sama myśl o tym może spowodować ból głowy.

            > I jeszcze jedna uwaga; nie sposób rozumnie uczestniczyć w ważnych wydarzeniach
            > wspólczesności bez elementarnej wiedzy. GMO jest takim wydarzeniem i wymaga
            > wiedzy wiecej niż dają same nagłówki gazet codziennych. Mozna odnieść wrażenie,
            >
            > ze wiele wypowiedzianych głosów bazuje na tej tylko wiedzy.

            Zgadzam się z Tobą w pełni. Dlatego nie do końca poważne są zapewnienia że samo
            podanie info o GMO umożliwi świadomy wybór i "nie będę się oglądał na to co
            gadają profesorowie". Tyle że faktycznie nie wszyscy muszą mówić z sensem, nie
            każdy musi mieć rację, NIKT nie ma dostępu do wszystkich informacji. Podejmując
            swoje decyzje bazujemy tylko na urywkach informacji, niektóre z nich są
            dozowane, inne po prostu niekompletne i nikt nie zna odpowiedzi i często nigdy
            nie pozna. Czy wybieramy żywność, czy samochód, czy partnera, czy akcje w które
            zainwestujemy czy drogę którą wrócimy do domu. Sami musimy wybierać które
            informacje są nam potrzebne, wiedząc jednocześnie że zdolność percepcji mamy
            ograniczoną i tak naprawdę nadmiaru informaji i tak nie przyswoimy i nie pomoże
            nam wcale w wyborze. Takie życie.


            A tak na koniec, a propos życia - sam proces życia jest szkodliwy - oddychanie
            tlenowe powoduje powstawanie krótkotrwałych (ale nie tylko) związków
            esktremalnie toksycznych, niszczących błony komórkowe, białka i inne elementy
            naszego organizmu. Mamy mechanizmy chroniące i regenerujące, ale nie są
            doskonałe i w końcu nie dają rady, umieramy z tzw. starości (są jeszcze inne
            mechanizmy ale ten jest chyba najważniejszy). Niektórzy mają lepsze te
            mechanizmy chroniące, kwestia losowa. Możemy jednak wybierać - albo przestać
            oddychać albo żyć ze świadomością że każdy oddech w swej istocie przybliża nas
            do końca. Ryzyko jest wbudowane w istotę naszego istnienia.
    • Gość: maria Re: Jak wygląda człowiek po takim jedzeniu ? IP: *.mdw.onnet.us.uu.net 19.10.05, 00:50
      To absolutna prawda. Ludzkość poniesie konsekwencje tych eksperymentów. To
      jest niesmaczne i niezdrowe.
      • Gość: mirkwood Greenpeace - sekciarze, niestety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 01:33
        • Gość: Wolność Re: Nikt nie zabrania ci żreć produkty GMO ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 11:02
          A od mojego talerza się odwal !
    • malypankracy Moze polscy rolnicy zarobia wiecej????? 19.10.05, 01:51
      Skoro żywnośc GMO jest tansza w produkcji a w Polsce mało który rolnik produkuje
      tak zaawansowane produkty to moze polski farmer żadac wyższej ceny i tym samym
      bogacic się na rynkach UE dzieli żywności tradycyjnej nie modyfikowanej;-)))
    • Gość: takisobie Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.qc.sympatico.ca 19.10.05, 02:03
      1) Myślę, że nie wolno wrzucać wszystkiego do jednego worka, także nie każda
      żywność gen. zmod. musi być zła.

      2) Na świecie na każdym kontynencie żywności nie brakuje. Większość krajów ma
      nadwyżki żywności. Są kraje w których rolnikom się płaci za pozostawienie ziemi
      odłogiem, także nie za bardzo rozumiem potrzeby żywności gen zmod.

      3) Problemem otyłych amerykanów, poza brakiem ruchu jest to, iż tak naprawdę to
      oni sami nie wiedzą, co jedzą. Ważne jest żeby było dużo i tanio. Ameryknie
      zjedzą największe g.wno, byle ładnie wyglądało i pachniało.

      4) Z moich obserwacji, jeśli chodzi o owoce i warzywa na rynku amerykańskim, to
      ważne jest, żeby były duże i miały niezły wygląd. Nie jest ważne, iż truskawka
      często smakuje jak kartofel a sam kartofel jak g.wno.

      5) Za żwynością gen. zmod. stoją w USA potężne korporacje (czyt. pieniądze).
      Rolnik, co raz kupi np. ziarno z firmy Monsonto musi to praktycznie robić do
      końca swego życia, lub zaorać pole i zmienić zawód. Nasiona genetycznie
      zmodyfikowane posiadają kod patentowy i jeśli na jakimś polu pojawi się parę
      roslinek samosiejek, to gość ma jak w banku na karku prawników np. z firmy
      Monsoto. Pozostaje mu się tylko powiesić.

    • Gość: kindziuk Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.tokyo.ocn.ne.jp 19.10.05, 03:16
      Przecież amerykanie już umierają w mękach, tyle że z przeżarcia.
    • australopitecus Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole 19.10.05, 06:46
      My w Australii tez nie chcemy. Nich biotechnologowie jedza GM my chcemy
      normalnie jedzenie.
    • patman Co za brednie 19.10.05, 07:10
      Każde kolejne pokolenie dowolnego gatunku jest zmodyfikowane. A szczególnie daleko zaszła modyfikacjach "naturalnego" pożywienia ludzi. To ludzkość stworzyła zboża, owoce, warzywa w obecnej postaci, która daleko odbiega od pierwotnej. Jak możecie jeść coś tak sztucznego?
    • Gość: miejscowy Re: Greenpeace: Nie dla genów na stole IP: *.hsd1.wa.comcast.net 19.10.05, 07:38
      Amerykanie niedawno zapowiedzieli, ze sa gotowi wprowadzic na rynek mieso i
      mleko ze zwierzat klonowanych. O zgrozo! Narazie firmy zaangazowane w ten
      proceder dobrowolnie wstrzymuja sie od wejscia na rynek, czekajac na decyzje
      FDA. Sa jednak przecieki, ze tu i tam juz wrowadzono miesa ze zwierzat
      klonowanych do obiegu. Oficjalnego zakazu przeciez niema. Uczeni twierdza, ze
      produkty z tych zwierzat sa bezpieczne do spozycia, chociaz jednoczesnie
      przyznaja, ze klonowane zwierzeta posiadaja jeszcze genetyczne bledy (np. za
      male serce, przedwczesny zgon itp.) Tu przychodzi mi na mysl laboratorium
      Frankensteina. Tez byly male odchylki. Otylosc amerykanow jest zagadnieniem
      duzo glebszym. Jedna z waznych przyczyn jest spozywanie zywnosci gleboko
      przetworzonej. Z braku umiejetnosci, czasu lub poprostu lenistwa, kupuja
      zywnosc, jesli mozna to tak nazwac, wytworzona w zakladach przemyslowych. Owoce
      i warzywa, juz w duzym stopniu genetycznie zmienione, nie nadaja sie do
      spozycia. Maja wszelkie zalety dla producenta i handlowca, a wiec wyglad,
      trwalosc i odpornosc. Niestety smak podly. Porownujac do Europy, podaz i jakosc
      zywnosci jest tu duzo gorsza. Amerykanie chwala sie, ze w tym wolnym kraju
      kazdy moze dokonac wyboru. Otoz tak nie jest. Producenci zywnosci genetycznie
      zmodifikowanej, nie maja obowiazku do oznakowania jej jako takiej. Przyczyna
      jest oczywista. Spadek popytu. A wiec kierujac sie wylacznie zyzskiem (czytaj:
      chciwoscia), obywatel zostaje pozbawiony mozliwosci wyboru. To mi wyglada
      bardziej na stalinizm, niz na wolna demokracje.
    • Gość: N zdecydowane nie dla genów na stole !!! IP: *.acn.waw.pl 19.10.05, 08:31
      Poprawiajmy dalej naturę a daleko nie zajdziemy.. Prawda jest taka że już od
      dawna nieświadomie jemy GMO chociażby z powodu braku oznaczeń na opakowaniach z
      żywnością..

      Pizdrawiam
      N
    • Gość: kris Co znalazłem ... IP: *.chello.pl 19.10.05, 09:42
      www.recykling.uni.wroc.pl/index.php?section=8&article=95
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka