Stopy w dół

25.09.02, 14:00
Muszę przyznać, że RPP trochę mnie zaskakuje. Spodziewałem się obniżki raczej
w październiku.
    • Gość: pawel-l Re: Stopy w dół IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 25.09.02, 14:42
      Kiedy przestaniesz się tym poniecać ?
    • Gość: Biolog Do Tomalki IP: *.mtnet.com.pl 25.09.02, 21:35
      Mnie nie zaskoczyło, choć rzeczywiście mniej uwagi poświęcam RPP. Zaskoczył
      mnie natomiast wywiad z Gomułką w "Gazecie Bankowej", gdzie pisze o ...
      deflacji w 2003 r. A druga rzecz to Ziółkowska, która zbuntowała się dziś czy
      wczoraj w mediach i wprost powiedziała "Budżet a "nieobniżanie" to tylko
      pretekst". Czekam na jej książke i opowieść jak złożonych (tu ironia) analiz
      dokonywała RPP w ostatnich latach.

      Pokazuje to też, że jest tylko kilku analityków, którzy czują temat, a nie
      dokonują analiz ze sfery SF.


      Ale najważniejsza wiadomość to oczywiście :-) obniżanie akcyzy na alkohol.
      Wpływ tego na inflację pokazuje jak duzy wpływ na statystykę miały podwyżki
      sztywne i jeżeli udałoby się potwierdzić tą tezę na poziomie statystyki
      porównując z inflacją na poziomie cen firm, byłby to dowód na winę RPP.

      B.
    • feezyk Re: Stopy w dół 25.09.02, 22:28
      A czemu nie? Jest jakis powazny
      powod przeciw? Deficyt budzetu?
      W tym roku byl wyzszy, a podaz
      pieniadza spadala.

      Boja sie deflacji.


      Pozdrawiam
      F.
      • Gość: Piotr Re: Stopy w dół IP: 212.160.130.* 26.09.02, 08:31
        Witam,
        Gdyby "bali się" deflacji - aktualnie stopy nie miałyby aż takich wartości jak
        mają.
        Pozdrawiam
        Piotr
      • Gość: RYBA Re: Stopy w dół IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.09.02, 13:42
        Fizyku nie wiem czy pamietasz ale kiedys w jednej z naszych wielu dyskusji o
        stopach powiedzilaes ze uwazasz ze do konca roku jest potrzebna obnizka o 150
        pb. Narazie bylo to 100 pb. Czekam na efekt twoje kuracji.

        Mysle ze zadecydowala podaz pieniadza i spadek inflacji bazowej. Nie znam
        prognoz synoptykow na nastepne wakacje ale mysle ze nie grozi nam nastepny
        urodzaj. Spore realne podwyzki rent i emerytur a do tego najprawdopdniej
        zmniejszona podaz zywnosci wyeliminuja grozbe deflacji. Prawdopodobienstwo
        deflacji mozna by brac pod uwage gdyby spadly jeszcze inwestycje ale firmy sie
        zrestrukturyzowaly i zacnza troche inwestowac z wlasnych srodkow. Ludze zaczna
        patrzec optymistyczniej az do pazdziernika/listopada kiedy bedzie trzeba
        znowelizowac budzet.

        Pozdrawiam
    • tomalka2 Re: Stopy w dół 26.09.02, 10:33
      Myślę, że obawy przed deflacją mają spore znaczenie - jak to określa Rada
      zagrożenia dla inflacji są niewielkie.
      Wypowiedź Ziółkowskiej jest również warta odnotowania, tym bardziej, że nie
      jest ona odosobniona. Od pewnego czasu RPP zaczyna przyznawać się do błędów, m.
      in. o nadrestrykcyjnej polityce wspominał Rosati. Na razie te wypowiedzi są
      zbyt nieśmiałe i nie są w stanie poprawić wizerunku RPP i banku centralnego,
      ale to niewątpliwie krok w dobrym kierunku.
      Zastanawiające są również stosunki między RPP i rządem - od odejścia Belki mamy
      tu pełny Wersal. Zupełnie niezrozumiały jest dla mnie komentarz RPP, że nie
      brali pod uwagę budżetu, chociaż z drugiej strony wypowiadają się o nim
      krytycznie (co rozumiem). Myślę, że te poprawne stosunki mogą wynikać z jakichś
      rozmów między rządem odnośnie euro.
      I do Pawła - moja nadwrażliwość na stopy wynika z przyczyn zawodowych.
      • Gość: Piotr Re: Stopy w dół IP: 212.160.130.* 26.09.02, 12:41
        Witam,
        Do deflacji - to może być jeszcze bardzo daleko, a moim skromnym zdaniem to RPP
        ma raczej duże obawy co do "odbicia" i jednak wzrostu stopy inflacji już w
        krótkim okresie. - Jaka jest wielkość prognozowana stopy inflacji w skali 12
        miesięcy za rok 2002, a jaka jest faktyczna za ostatnie 12 miesięcy.
        Co do ewidentnych błędów, fatalnych prognoz w czasie ostatnich dwóch lat - nie
        mówiąc o częstych "wysokiej klasy" uzasadnieniach - większość z członków RPP
        nie powinna czekać do końca swoich kadencji - lecz podać się do dymisji (co
        najmniej ze wstydu za jakość swojej pracy). Te być może aktualnie "dobre
        kierunki" (są zależy dla kogo) absolutnie nie niwelują słabej pracy rady w
        niedawnej przeszłości. Najgorsza jest nawet wręcz beszczelność - braku odwagi
        przyznania się do błędów.
        Pozdrawiam
        Piotr

      • Gość: Piotr Re: Stopy w dół IP: 212.160.130.* 26.09.02, 12:41
        Witam,
        Do deflacji - to może być jeszcze bardzo daleko, a moim skromnym zdaniem to RPP
        ma raczej duże obawy co do "odbicia" i jednak wzrostu stopy inflacji już w
        krótkim okresie. - Jaka jest wielkość prognozowana stopy inflacji w skali 12
        miesięcy za rok 2002, a jaka jest faktyczna za ostatnie 12 miesięcy.
        Co do ewidentnych błędów, fatalnych prognoz w czasie ostatnich dwóch lat - nie
        mówiąc o częstych "wysokiej klasy" uzasadnieniach - większość z członków RPP
        nie powinna czekać do końca swoich kadencji - lecz podać się do dymisji (co
        najmniej ze wstydu za jakość swojej pracy). Te być może aktualnie "dobre
        kierunki" (są zależy dla kogo) absolutnie nie niwelują słabej pracy rady w
        niedawnej przeszłości. Najgorsza jest nawet wręcz beszczelność - braku odwagi
        przyznania się do błędów.
        Pozdrawiam
        Piotr

        • Gość: pawel-l Re: Stopy w dół IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 26.09.02, 13:08
          A ja mimo wszystko uważam że lepiej że stopy są za wysokie niż za niskie.
          W stanach stopy są za niskie i zrobili sobie kuku (największy bąbel kredytowy w
          historii świata). Jak dowodzą przykłady z historii takie bąble prowadzą do
          długotrwałych depresji gosp.
          Natomiast wysokie stopy% w Polsce zahamowały zadłużenie się firm i obywateli
          (jak bardzo chcą to mają kredyty w euro) i marnotrastwo pieniędzy. Jedynie rząd
          pozostał oporny i nadal marnuje pieniądze w nierentownych państwowych
          molochach, dotując rolnictwo i zwiększając wydatki socjalne.

          Cytat na dziś:
          A man can make a mess of his life and his business.
          Acting in concert with others, he can cause markets to
          boom and bust. But if you really want to bring on an
          epic disaster, you need politicians and central bankers.
          • Gość: Biolog Kuku IP: *.mtnet.com.pl 26.09.02, 14:57
            Niezgadzam się z opinią, że w Polsce niskie stopy = kuku.

            Argument z USA - o decyzji biorę kredyt czy go nie biorę decyduje w USA chyba
            porównanie kwoty zadłuzenia z pensją. Obywatel USA może porównać swoją pensję z
            domem za 60 000 $. W Polsce jest grupa trwale niezdolnych osób do wzięcia
            kredytu, którą ja oceniam na 40% gospodarstw. Wbrew pozorom tzw wydatki
            sposłeczne i popyt konsumpcyjny mają w sporej mierze charakter sztywny i
            obniżka stóp w bieżącej sytuacji moim zdaniem nie spowoduje szturmu na banki -
            kto miał kupić dom juz to zrobił.

            Boom w USA na nieruchomosci jest naturalny. Nie nazwałbym tego bąblem. Tam jest
            równiez wśród obywateli lęk o pracę i sygnały o spadku konsumpcji są główną
            przyczyną zmian Dow. Dla mnie to raczej restrukturyzacja zadłuzenia bądź
            wykorzytsanie okazji. Tam każda rodzina jest emitentem obligacji o stałym
            oprocentowaniu. Taką obligacją jest hipoteka na dom. W USA spłaca się pożyczkę
            przez 20 lat i powszechną jest wiedza, że dom z hipoteką na 6% to żyła złota za
            10 lat. Też bym się zadłużył. nawet jeżeli kupię drożej dom zaoszczędzę na
            spłatach odsetek - nie poniosę wielkiej straty dlatego, że dałem 100 000 $ a
            dziś jest wart 88 000 zł. Prawdopodobnie tam jednak jest tak, że jeżeli jestem
            wariatem i zadłużę się bez szans na spłatę trafiam na listę osób, które mają
            problemy z uzyskaniem następnego kredytu i to przez całe życie.


            W Polsce firmy zadłużyły się za granicą - to miał być sprytny plan RPP. Kredyt
            walutowy to miała być przeszkoda dla osób fizycznych i ich rozpasanej
            konsumcji, która w USA byłaby dramatem za niski poziom. miały z niej
            korzystać "dobre" firmy. To tak jak z wiarą rodziców, że zamykając córkę w domu
            uchronią ją przed pokusami ze stony lokalnego przystojaniaka. Firmy się
            zadłużyły i RPP znalazła się w pułapce - stała się zakładnikiem sektora
            finansowego. Jakakolwiek obniżka stóp, która pomogłaby gospodarce, relacji
            import eksport (jak można mówić, że jest tu Okey, skoro od początku
            transformacji chyba nie mieliśmy ani razu przewagi eksportu nad importem),
            firmom, budżetowi oznaczałąby ruch do 4,5 zł za euro czy dolara w wariancie
            optymistycznym i kłopoty zadłużonych firm. Więc zaczęto robić kampanie medialne
            mnożąc przeszkody, co do obniżki, ale nie podając głównej - kursu.Od ilu już
            kwartałów Grabopwski mówi, że a kwartał będzie wzrost i napięcia inflacyjne.

            Interesuje mnie obniżka akcyzy na alkohol. Decyzja uderza w RPP i ciekawi mnie
            czy ta kwestia była uwzględniana przy decyzji polityków,

            B.

            • pawel-l Re: Kuku 26.09.02, 15:51
              Wysokie zadłużenie w U.S. wynika z braku rezerw w bankach, niskiego oprocent. i
              wiary w pomyślność gosp. U nas rezerwy są wysokie stopy% spore a wiara niska.
              Kredyty są różne na wczasy, lodówkę, żarcie w hipermarkecie.

              W U.S. jest taki nadmiar pieniędzy (a import hamuje wzrost cen) że najpierw te
              pieniądze znalazły się na giełdach, a jak zaczęla się bessa to płyną na rynek
              nieruch. Problem wtym że wciągu ostatnich lat ceny wzrosły o 30% powyżej
              inflacji. Pod zastaw domów bierze siękredyty kons. Ilość bankructw i osób które
              nie sąwstanie spłacać rat wzrasta. Na rynku jest coraz więcej domów, ceny
              spadną, raty wzrosną (kiedyś) i bąbel zostanie przekłuty

              Jak deficyt był niski to mieliśmy nadwyżkę w handlu. Dopiero jak przyszedł
              Kołodku w 95r i zwiększył deficyt budżetowy to i nadwyżka wyparowała. Pieniądze
              zamiast w gospodarkę poszły w import (jak w U.S.)

              Co ma akzyza do RPP to nierozumiem, przecież wpływy budżetowe rosną ?
              • Gość: Biolog Akcyza IP: *.mtnet.com.pl 26.09.02, 17:11
                Akcyza na alkohol. Dla mnie inflacja od wielu lat to pseudoinflacja, która
                wynikała ze stałego wzrostu cen zależnych od rządu. I dlatego jest ciekawy
                efekt obniżki akcyzy na inflację. Będzie "zabawnie" jak RPP będzie mówić "No
                niska inflacja, ale to dlatego, ze akcyza". Zabawnie dlatego, że ci sami ludzie
                kilka lat temu mówili o wysokiej inflacji, ani słowem nie wspominali (albo
                medialnym szeptem) o kwestii relacji: wzrost cen zależnych od rządów / wzrost
                cen na poziomie firm.


                W Twoim liscie jest taka ciekawa rzecz. Jak zdefiniować bąbel. Dla mnie jest to
                wtedy, gdy Nasdaq jest 3000 a analitycy piszą, że będzie 4500. Natomiast gdy
                ludzie kupują nieruchomośc bo chcą się załapać na niski % to nie jest bąbel.
                Czy bąblem było kupownanie mieszkan bo była ulga podatkowa. Chyb anie -nawet
                jeżeli mieszkania są mnijesze to ktoś kto kupił je i dziś traci wychodzi na
                swoje dzięki 0 podatkom. Jeżeli był odwazny i zadłużył się w dolarze/euro w
                odpowiednim czasie to jest słusznie wynagrodzony przez los. A wiec nie da się
                tego ocenić poprzez porównanie ceny zakupu z aktualną ceną sprzedaży.


                Polecam ksiązkę Zbigniewa Herberta "Barbarzyńca w ogrodzie, gdzie oprócz
                fajnych opisów problemów holenderskich marynarzy, którzy pobłądzili w zimne
                rejony oceanów (problem wbijania gowździ na mrozie) jest opis bąbla co do
                tulipanów w chyba XVI/XVII wieku
                Biolog
              • Gość: y Re: Kuku IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 00:19
                pawel-l napisał:

                >Problem wtym że wciągu ostatnich lat ceny wzrosły o 30% powyżej
                > inflacji.

                To bardzo interesujące, że inflacja (czyli wzrost cen) może wzrosnąć o 30%
                powyżej samej siebie. Byłbyś uprzejmy rozwinąć wątek?
            • Gość: MACIEJ Re: Kuku IP: *.ny325.east.verizon.net 26.09.02, 16:17
              Gość portalu: Biolog napisał(a):

              > Niezgadzam się z opinią, że w Polsce niskie stopy = kuku.
              > Argument z USA - o decyzji biorę kredyt czy go nie biorę decyduje w USA
              chyba
              > porównanie kwoty zadłuzenia z pensją. Obywatel USA może porównać swoją pensję
              z
              > domem za 60 000 $. W Polsce jest grupa trwale niezdolnych osób do wzięcia
              > kredytu, którą ja oceniam na 40% gospodarstw. Wbrew pozorom tzw wydatki
              > sposłeczne i popyt konsumpcyjny mają w sporej mierze charakter sztywny i
              > obniżka stóp w bieżącej sytuacji moim zdaniem nie spowoduje szturmu na banki
              > kto miał kupić dom juz to zrobił.
              > Boom w USA na nieruchomosci jest naturalny. Nie nazwałbym tego bąblem. Tam
              jest
              > równiez wśród obywateli lęk o pracę i sygnały o spadku konsumpcji są główną
              > przyczyną zmian Dow. Dla mnie to raczej restrukturyzacja zadłuzenia bądź
              > wykorzytsanie okazji. Tam każda rodzina jest emitentem obligacji o stałym
              > oprocentowaniu. Taką obligacją jest hipoteka na dom. W USA spłaca się
              pożyczkę
              > przez 20 lat i powszechną jest wiedza, że dom z hipoteką na 6% to żyła złota
              za
              > 10 lat. Też bym się zadłużył. nawet jeżeli kupię drożej dom zaoszczędzę na
              > spłatach odsetek - nie poniosę wielkiej straty dlatego, że dałem 100 000 $ a
              > dziś jest wart 88 000 zł.

              Kwota odsetek od splacanego kredytu odliczana jest od podatkow.

              > Prawdopodobnie tam jednak jest tak, że jeżeli jestem
              > wariatem i zadłużę się bez szans na spłatę trafiam na listę osób, które mają
              > problemy z uzyskaniem następnego kredytu i to przez całe życie.
              > W Polsce firmy zadłużyły się za granicą - to miał być sprytny plan RPP.
              Kredyt
              > walutowy to miała być przeszkoda dla osób fizycznych i ich rozpasanej
              > konsumcji, która w USA byłaby dramatem za niski poziom. miały z niej
              > korzystać "dobre" firmy. To tak jak z wiarą rodziców, że zamykając córkę w
              domu
              > uchronią ją przed pokusami ze stony lokalnego przystojaniaka. Firmy się
              > zadłużyły i RPP znalazła się w pułapce - stała się zakładnikiem sektora
              > finansowego. Jakakolwiek obniżka stóp, która pomogłaby gospodarce, relacji
              > import eksport (jak można mówić, że jest tu Okey, skoro od początku
              > transformacji chyba nie mieliśmy ani razu przewagi eksportu nad importem),
              > firmom, budżetowi oznaczałąby ruch do 4,5 zł za euro czy dolara w wariancie
              > optymistycznym i kłopoty zadłużonych firm. Więc zaczęto robić kampanie
              medialne
              > mnożąc przeszkody, co do obniżki, ale nie podając głównej - kursu.Od ilu już
              > kwartałów Grabopwski mówi, że a kwartał będzie wzrost i napięcia infla
              > Interesuje mnie obniżka akcyzy na alkohol. Decyzja uderza w RPP i ciekawi
              mnie
              > czy ta kwestia była uwzględniana przy decyzji polityków,
              > B.

            • Gość: jr Re: Kuku IP: 203.129.132.* 27.09.02, 06:23
              Gość portalu: Biolog napisał(a):

              > Argument z USA - o decyzji biorę kredyt czy go nie biorę decyduje w USA
              chyba
              > porównanie kwoty zadłuzenia z pensją. Obywatel USA może porównać swoją pensję
              z domem za 60 000 $.

              czy mozna kupic dom za 60 tys w usa???

              "W USA spłaca się pożyczkę przez 20 lat i powszechną jest wiedza, że dom z
              hipoteką na 6% to żyła złota za 10 lat."

              dla ciebie tak ale czy dla gospodarki panstwa tez? ktos musi doplacic jesli
              stopa % ɲ% - pewnie to bedziesz ty sam jako placacy podatki albo placacy na
              skladki emerytalne...

              "Też bym się zadłużył. nawet jeżeli kupię drożej dom zaoszczędzę na spłatach
              odsetek - nie poniosę wielkiej straty dlatego, że dałem 100 000 $ a dziś jest
              wart 88 000 zł. "

              a co jesli dales 500 000 a jest wart 300 000???
              • Gość: pawel-l Re: Kuku IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 27.09.02, 08:22
                Chodziło o 30% wzrost cen nieruchomości powyżej inflacji.
                Ceny domów nie wzrosną jak Nasdaq kilkunastokrotnie, ale ich wzrost powoduje
                uczucie wzrostu zamożności (podobnie było z akcjami). Więc Amerykanie nie
                oszczędzają a raczej pożyczają pod zastaw domów na konsumpcję. Dopóki ceny
                domów rosną to wszystko jest cacy. Ale jak zaczną spadać (lub pojawi się
                inflacja) to się okaże że wzrost zamożności był iluzją. Wydaliśmy na głupoty, a
                teraz się okazuje że dom jest w 90% własnością banku (albo jego wartość jest
                mniejsza od spłat) na koncie pusto, karty kredytowe wyczerpane, i właśnie
                tracimy robotę.
              • Gość: Biolog Zdębiałem IP: *.mtnet.com.pl 27.09.02, 14:37

                > "W USA spłaca się pożyczkę przez 20 lat i powszechną jest wiedza, że dom z
                > hipoteką na 6% to żyła złota za 10 lat."
                >
                dla ciebie tak ale czy dla gospodarki panstwa tez? ktos musi doplacic jesli
                stopa % ɲ% - pewnie to bedziesz ty sam jako placacy podatki albo placacy na
                skladki emerytalne...


                Zdębiałem. Z powyższego wynika, że korzystny zakup akcji, nieruchomości przez
                obywatela wywołuje jakieś perturbacje dla gospodarki. A więc kupując teraz
                akcje na GPW wyrządzam krzywdę społeczności.

                Co do 60 000 $. Tyle za dom zapłacił mój znajomy miesiąc temu w Chicago. Jest
                obywatelem amerykańskim, nie należy do Polonii. Z jego relacji nie ma w USA
                bąbla spekulacyjnego na nieruchomościach. Jest tylko wykorzystanie obłędnie
                niskich stóp procentowych. Kalkulacja jest tu prosta "Oczywiście, że spadnie
                wartość nieruchomości. ALe mój dom z hipoteką 5-6% zawsze będzie cenniejszy od
                domu kupowanego za kilka lat. Co stracę na wartości nieruchomosci odzyskam
                dzięki taniej hipotece i niskim odsetkom".

                Biolog
                • Gość: jr Re: Zdębiałem IP: *.flow.com.au 27.09.02, 16:00
                  Gość portalu: Biolog napisał(a):

                  > Zdębiałem. Z powyższego wynika, że korzystny zakup akcji, nieruchomości przez
                  > obywatela wywołuje jakieś perturbacje dla gospodarki. A więc kupując teraz
                  > akcje na GPW wyrządzam krzywdę społeczności.

                  jest to mozliwe jesli mamy stale oprocentowanie na np 20 lat (usa) i kredyt byl
                  wziety na np. 6% i jesl stopy % fed wzrosna powyzej 6%.czyz banki nie beda na
                  tym tracic. straty bankow znajda swoje odbicie na gospodarce - przyklad
                  JAPONIA. cale mnostwo "zlych" kredytow pogrzebalo japonska gospodarke. i kto za
                  to zaplaci? - panstwo (czytaj dzisiejszy news o odluzeniu bankow w japoni
                  prosze).
                  • Gość: Biolog Re: Zdębiałem IP: *.mtnet.com.pl 27.09.02, 16:26
                    Wystąpiłeś w ten sposób przeciw istocie kapitalizmy, gdzie zarabiać powini
                    najlepsi - "Byłem dobry, przewidziałem przyszłość, mam bonus".

                    "kredyt zły" to sytuacja, gdy ktoś nie oddaje kapitału. Nasz przykład z domem
                    dotyczy sytuacja, gdy ktoś kto dał kredyt nie traci kapitału a ma mniejszy zysk
                    z tytułu odsetek.
                    B

                    • Gość: jr Re: Zdębiałem IP: 203.129.132.* 30.09.02, 03:20
                      Gość portalu: Biolog napisał(a):

                      > Wystąpiłeś w ten sposób przeciw istocie kapitalizmy, gdzie zarabiać powini
                      > najlepsi - "Byłem dobry, przewidziałem przyszłość, mam bonus".

                      nie mam nic na przeciw tym co pracuja ciezko i maja wysokie zarobki doputy
                      dopoki te zarobki nie sa oparte na zbytnim "cirpieniu" innych.

                      pytanie co to jest zbytnie cirpienie...

                      > "kredyt zły" to sytuacja, gdy ktoś nie oddaje kapitału. Nasz przykład z domem
                      > dotyczy sytuacja, gdy ktoś kto dał kredyt nie traci kapitału a ma mniejszy
                      zysk z tytułu odsetek.

                      zadam Tobie pytanie ktore zadalem Maciejowi. co sie dzieje gdy stopa % banku
                      fed przekracza stopy % bankow komercyjnych? o ile pamietam dobrze Maciej
                      powiedzail ze to sie nie stanie. jednak chyba jest to mozliwe w systemie
                      pozyczek o dlugoterminowych stalych stopach %.
                      jesli wynikiem tego sa tylko mniejsze zyski to pal to licho
                      jesli
                      banki musza doplacac to jest to chyba inna sprawa

                      • Gość: Biolog Fabrozzi i "zdębienie" IP: *.mtnet.com.pl 30.09.02, 19:54
                        pozostaję przy swoim zdaniu.


                        Odpowiedź na Twoje pytania zawiera książka o obligacjach autora z tytułu.


                        W 1999 r. zacząłem truć swoim z Warszawy ,że w Polsce będzie gospodarczy
                        kryzys. Miałem dobry punkt obserwacyjny w biedniejszych rejonach Polski.

                        Gdybym wtedy starał się o prace w finansach i powiedział, co będzie się działo
                        w 2002 r. zostałbym najpewniej zdyskwalifikowany za fantazje. Dlatego lanie
                        jakie te instytucje teraz dostają za np. hasło "akcje są w długim czasie per
                        saldo lepsze od obligacji" jest dla mnie czymś naturalnym i sprawiedliwym.

                        B.
                        • Gość: jr Re: Fabrozzi i 'zdębienie' IP: 203.129.132.* 01.10.02, 00:55
                          nie wiem czy bede mial czas i sily na czytanie ale dzieki.

                          a tak na marginesie to przypadek o ktorym mowilem jest dosc malo prawdopodobny
                          to musze rozjasnic iz zgadzam sie z Toba.
            • tomalka2 Re: Do biologa 30.09.02, 17:32
              Gość portalu: Biolog napisał(a):
              > Interesuje mnie obniżka akcyzy na alkohol. Decyzja uderza w RPP i ciekawi
              mnie
              > czy ta kwestia była uwzględniana przy decyzji polityków,
              >

              Nie sądzę aby redukcja akcyzy na alkohol uderzała w RPP - w końcu spowoduje ona
              spadek cen i w tym sensie nie jest raczej po myśli RPP, która teraz "tnie stopy
              aż furczy" - określenie Belki z dzisiejszego wywiadu w Trójce. Faktem
              pozostaje, że 20% spadek cen alkoholu przełoży się na spadek inflacji o jakieś
              0,4 pp (wyliczenia kolegi) i akurat tyle może zabraknąć RPP do dolnej granicy
              zrewidowanego celu, w tym sensie rzeczywiście "Kołodko podłożył Balcerowiczowi
              świnię".

              • Gość: B. Re: Do biologa IP: *.mtnet.com.pl 30.09.02, 20:20
                Czy to ironia ta uwaga o "gwałtownym" obniżaniu % przez RPP? MF twierdzi, że
                inflacja będzie r-r 1,2% w XII.

                Kiedyś rozmawialiśmy o nadpłynności w bankach i problemie dotacji do tego
                sektora. Czytam założenia RPP i jest tam uwaga o sensie "musimy pamiętać o
                problemie nadpłynności w bankach". Dalej myślę, że RPP mówiąc "musimy pamiętać
                o oszczędzających" w istocie myśli o bankach. Kolejny raz żałuję, że nie mogę
                siąść do cyfr i dokładnie prześledzić przepływów na linii NBP - banki za
                ostatnie 10 lat. Z góry przepraszam, że jestem uparty w tym temacie.

                Moja koncepcja co do RPP coraz bardziej krystalizuje się obok
                założenia: "Inflacja od dawna nie jest problemem w Polsce. Restrykcyjna
                polityka wynikała/a ze strachu o dewaluację (zadłużenie zagraniczne firm i SP);
                zamiaru rezygnacji za wszelką cenę ze złotówki na rzecz euro jako anditotum na
                wszelkie zło, co tylko w tym roku zostało medialnie podkreślone; przypisania
                sobie prawa przeprowadzenia restrukturyzacji gospoadarki poprzez preferencję
                importu; ochronę interesów banków." Ostatnie zachowanie Ziółkowskiej zaczynam
                odczytywać jako szantaż "Nie będę firmowała tego co zrobiliście, koniec z tym
                albo zacznę gadać o kulisach naszej "pracy"".

                Kiedy piszę ten list czytam plotki o planach rządu w sprawie zastąpienia
                złotówki euro i przesunięcia tego na 2010 r. Jeżeli NBP zacznie agresywnie
                protestować będzie to jakieś potwierdzenie, że sporo z powyższych uwag, które
                dwa lata temu uznałbym za kolejną głupią teorię spiskową, jest może trafna.

                I dlatego akcyza jest dla mnie ważna i ciekawa. Jeżeli ta jedna obniżka ma tak
                duży wpływ na inflację to co z pozostałymi zmianamii za ostatnie 10 lat w
                zakresie cen urzędowych i monopoli? Od jak dawna w Polsce inflacja generowana
                przez rynek nie jest problemem? Pamietam jak Belka kpil w sEjmie z podwyzki
                infacji do 10 % kilka lat temu "Przeciez pokazywaliscie mi wykresy oczyszczone
                z ropy i zywnosci i tam nie bylo wzrostu inflacji"

                Biolog
                • Gość: deLUC Re: Do biologa IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 30.09.02, 20:45
                  To ze RPP jest na pasku lobby bankowo-importowego wydaje mi sie bardzo
                  prawdopodobne, ich argumenty to taka zaslona dymna - pada jedna to sie montuje
                  druga, a fakty sa takie - pomimo ostatniej obnizki stop, sa one realnie
                  bardzo wysokie, nic nie zapowiada ozywienia, zloty jest nadal silny, import
                  kwitnie (bynajmniej nie inwestycyjny).
                  • Gość: pawel-l Re: Do biologa IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 01.10.02, 09:43
                    Zrozumcie że to niskie stopy% są w interesie banków. W Japoni i U.S. jak stopy%
                    zostałyby podniesione to znaczna część banków by upadła. Oszczędności są
                    zabierane pracującym i oszczędzającym i utrzymują cały system finans-ubezp.
                    przy życiu. Ale już nie tak długo.
    • Gość: miet Re: Stopy w dół IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.10.02, 23:53
      tylko troche sie orientuje w ekonomii, ale musze powiedziec, ze liczylem na
      obnizke!

      gospodarka przyspiesza , ale nie w zawrotnym tempie

      mamy bardzo niska inflacje i coraz nizsze stopy co sprzyja inwestowaniu w
      naszym kraju, a w efekcie wzrostowi PKB

      moim zdaniem do deflacji nie dojdzie

      ceny caly czas rosna

      nie spadaja

      obznika akcyzy sprawi, ze inflacja moze spasc do jeszcze nizszego poziomu
      , ale RPP nie obnizy stop w pazdzierniku!( budzet)

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja