Ekonomia wojny

IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 20:05
Ekonomia wojny
[2002-10-02 13:41:06]
Kongres amerykański podsumował ostatnio koszty ewentualnej wojny z Irakiem.
Lekko licząc, akcja przeciwko Saddamowi Husajnowi miałby pochłonąć około 60
miliardów dolarów plus koszty utrzymania kontyngentu wojskowego w Iraku po
zwycięstwie. Wielu ekspertów jest jednakże zdania, że Stany Zjednoczone
powinny przygotować się na wydatki dwu, a nawet trzykrotnie większe. Pomimo
tych astronomicznych sum, które miałaby pochłonąć machina wojenna, niektórzy
eksperci są przekonani, że niezależnie od kosztów wojny, da się na niej
jeszcze zarobić.

Najbliższy doradca Busha do spraw gospodarczych Lawrence Lindsay stwierdził
niedawno że interwencja mogłaby kosztować nawet 100 do 200 miliardów dolarów,
ale ze względu na przejecie przez USA kontroli nad irackimi złożami ropy i
tak byłaby opłacalna. Rzecznik Białego domu Ari Fleischer szybko
zbagatelizował tę wypowiedź, ale już się oblicza, że w ostatecznym
rozrachunku, obalenie Husajna i zainstalowanie w Bagdadzie rządu przychylnego
USA, przyniosłoby spadek cen ropy o 10 do 15 dolarów na baryłce, co miałoby
wpłynąć niezwykle ożywczo na koniunkturę gospodarczą.



Adam Sochaczewski

źródło : www.lewica.pl
    • nonkonformista Re: Ekonomia wojny 02.10.02, 21:29
      Gość portalu: V.C. napisał(a):

      > Ekonomia wojny
      > [2002-10-02 13:41:06]
      > Kongres amerykański podsumował ostatnio koszty ewentualnej wojny z Irakiem.
      > Lekko licząc, akcja przeciwko Saddamowi Husajnowi miałby pochłonąć około 60
      > miliardów dolarów plus koszty utrzymania kontyngentu wojskowego w Iraku po
      > zwycięstwie. Wielu ekspertów jest jednakże zdania, że Stany Zjednoczone
      > powinny przygotować się na wydatki dwu, a nawet trzykrotnie większe. Pomimo
      > tych astronomicznych sum, które miałaby pochłonąć machina wojenna, niektórzy
      > eksperci są przekonani, że niezależnie od kosztów wojny, da się na niej
      > jeszcze zarobić.
      >
      > Najbliższy doradca Busha do spraw gospodarczych Lawrence Lindsay stwierdził
      > niedawno że interwencja mogłaby kosztować nawet 100 do 200 miliardów
      dolarów,
      > ale ze względu na przejecie przez USA kontroli nad irackimi złożami ropy i
      > tak byłaby opłacalna. Rzecznik Białego domu Ari Fleischer szybko
      > zbagatelizował tę wypowiedź, ale już się oblicza, że w ostatecznym
      > rozrachunku, obalenie Husajna i zainstalowanie w Bagdadzie rządu
      przychylnego
      > USA, przyniosłoby spadek cen ropy o 10 do 15 dolarów na baryłce, co miałoby
      > wpłynąć niezwykle ożywczo na koniunkturę gospodarczą.
      >
      >
      >
      > Adam Sochaczewski
      >
      > źródło : www.lewica.pl


      To jest właśnie poszukiwanie amerykańskiego "Lebensraum" V.C. Może nie będzie
      Holocaustu - ale to jedyna różnica. Reszta czerpie obficie z wzorców III
      Rzeszy i własnego dorobku powojennego (całkiem pokaźnego).

      N.
      • Gość: Lechu Re: Ekonomia wojny IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.02, 21:38
        Ty jesteś naprawdę ciężkim przypadkiem upośledzenia.
    • Gość: Lechu Re: Ekonomia wojny IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.02, 21:37
      Ciekawe, kto tak głupio liczy. Te liczby to sobie sam namalowałeś, bo są
      absurdalne.

      Twój wykład to jak myły Kazio wyobraża sobie realpolitik.

      Na ceny ropy Irak od dawna nie ma większego wpływu, bo nie może legalnie
      sprzedawać. Jak sprzedawać zacznie, to OPEC zatroszczy się o wyregulowanie
      ceny, w najgorszym wypadku przez zduszenie podaży. W końcu robią to już przez
      kilkadziesiąt lat. Producentom nie zależy na maksymalizacji wydobycia, a na
      maksymalizacji zysków. Amerykanie nie są durniami i nie chcą sporu ze
      wszystkimi producentami. Poza tym, szczególnie ciemne i źle wykształcone mędrki
      w Europie zapominają, że USA są same producentem znacznych ilości ropy i rządy
      muszą liczyć się ze zdaniem tego lobby.

      Oczywiście, po sprzątnięciu Saddama Amerykanie będą tam jakiś czas stacjonować,
      ale nie po to, by zainstalować rządy bezwolnych marionetek (co uniemożliwiłoby
      na dłuższą metę szybkie wycofanie się stamtąd), ale po to, by kontrolować skalę
      dwóch niebezpieczeństw, które od dawna grożą Irakowi, a po obaleniu Husseina
      stałyby się bardzo groźne: jednym są Kurdowie, drugim jest bardzo liczna i
      terytorialnie zwarta mniejszość szyicka.

      Amerykanie mają do Kurdów bardzo ambiwalentny stosunek, i chodź wspierają ich
      przeciw Sadamowi od lat sześćdziesiątych, to nigdy nie życzyli sobie, by ich
      aspiracje wychodziły poza żądanie szrokiej autonomii wg. cywilizowanych norm.
      Wtedy udało im się namówić do współdziałania Szacha Iranu w obronie terytoriów,
      na których Kurdowie wywalczyli sobie wtedy faktyczną autonomię. Dopiero jego
      wolta na początku lat 70-tych, oraz zamrożenie przez senat USA pomocy zbrojnej
      CIA dla Kurdów, przesądziły o zniszczeniu kurdyjskiej autonomii. W akcji tej
      Saddam, wspierany logistycznie przez ZSRR używał całych dywizji pancernych.
      Kurdowie są koronnym powodem kunktatorskiego podejścia Turcji do problemu
      Irackiego i USA nie ma najmniejszej ochoty na wywoływanie wrogości w Turcji

      Szyici są jeszcze większym problemem, bo nieomal prowokują Iran do interwencji.
      Szczególnie dzisiaj, pod rządami ajatollachów, Iran czuje się zobowiązany jako
      jedyne państwo szyickie na świecie, do obrony współwyznawców. No i nie ma
      najmniejszej ochoty na dopuszczenia USA tak blisko siebie.

      Tak więc gra Amerykanów jest dużo bardziej skomplikowana, pełna rozterek i
      starych, niezałatwionych problemów, niż się to niejednemu małemu Kaziowi wydaje.

      • Gość: MACIEJ Re: Ekonomia wojny IP: *.ny325.east.verizon.net 02.10.02, 22:01
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > Ciekawe, kto tak głupio liczy. Te liczby to sobie sam namalowałeś, bo są
        > absurdalne.
        >
        > Twój wykład to jak myły Kazio wyobraża sobie realpolitik.
        >
        > Na ceny ropy Irak od dawna nie ma większego wpływu, bo nie może legalnie
        > sprzedawać. Jak sprzedawać zacznie, to OPEC zatroszczy się o wyregulowanie
        > ceny, w najgorszym wypadku przez zduszenie podaży. W końcu robią to już
        przez
        > kilkadziesiąt lat. Producentom nie zależy na maksymalizacji wydobycia, a na
        > maksymalizacji zysków. Amerykanie nie są durniami i nie chcą sporu ze
        > wszystkimi producentami. Poza tym, szczególnie ciemne i źle wykształcone
        mędrki
        >
        > w Europie zapominają, że USA są same producentem znacznych ilości ropy i
        rządy
        > muszą liczyć się ze zdaniem tego lobby.
        >
        > Oczywiście, po sprzątnięciu Saddama Amerykanie będą tam jakiś czas
        stacjonować,
        >
        > ale nie po to, by zainstalować rządy bezwolnych marionetek (co
        uniemożliwiłoby
        > na dłuższą metę szybkie wycofanie się stamtąd), ale po to, by kontrolować
        skalę
        >
        > dwóch niebezpieczeństw, które od dawna grożą Irakowi, a po obaleniu Husseina
        > stałyby się bardzo groźne: jednym są Kurdowie, drugim jest bardzo liczna i
        > terytorialnie zwarta mniejszość szyicka.
        >
        > Amerykanie mają do Kurdów bardzo ambiwalentny stosunek, i chodź wspierają ich
        > przeciw Sadamowi od lat sześćdziesiątych, to nigdy nie życzyli sobie, by ich
        > aspiracje wychodziły poza żądanie szrokiej autonomii wg. cywilizowanych norm.
        > Wtedy udało im się namówić do współdziałania Szacha Iranu w obronie
        terytoriów,
        >
        > na których Kurdowie wywalczyli sobie wtedy faktyczną autonomię. Dopiero jego
        > wolta na początku lat 70-tych, oraz zamrożenie przez senat USA pomocy
        zbrojnej
        > CIA dla Kurdów, przesądziły o zniszczeniu kurdyjskiej autonomii. W akcji tej
        > Saddam, wspierany logistycznie przez ZSRR używał całych dywizji pancernych.
        > Kurdowie są koronnym powodem kunktatorskiego podejścia Turcji do problemu
        > Irackiego i USA nie ma najmniejszej ochoty na wywoływanie wrogości w Turcji
        >
        > Szyici są jeszcze większym problemem, bo nieomal prowokują Iran do
        interwencji.
        >
        > Szczególnie dzisiaj, pod rządami ajatollachów, Iran czuje się zobowiązany
        jako
        > jedyne państwo szyickie na świecie, do obrony współwyznawców. No i nie ma
        > najmniejszej ochoty na dopuszczenia USA tak blisko siebie.
        >
        > Tak więc gra Amerykanów jest dużo bardziej skomplikowana, pełna rozterek i
        > starych, niezałatwionych problemów, niż się to niejednemu małemu Kaziowi
        wydaje
        > .

        Cytuje calosc,bo z caloscia sie zgadzam.
        Jesli chodzi o koszty ewentualnej wojny,to pierwszy miesiac full scale operation
        kosztowalby ok 30 mld doll,kazdy nastepny miesiac o polowe mniej.
        Najczesciej rozwazana ostatnio wersja to atak na Saddama i jego gwardie,co
        byloby zdecydowanie tansze i przynioslo zmiane wladzy o co w tym calym
        balaganie chodzi.
        Przejmowanie zloz naftowych w Iraku przez USA to juz kompletna glupota.

        Rozwiazanie problemu irackiego,czy z wariantem wojny czy bez obnizyloby ceny
        ropy o ok 5 doll na barylce.
      • nonkonformista Geopolityka wg. idioty 02.10.02, 23:05
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > Ciekawe, kto tak głupio liczy. Te liczby to sobie sam namalowałeś, bo są
        > absurdalne.
        >
        > Twój wykład to jak myły Kazio wyobraża sobie realpolitik.
        >
        > Na ceny ropy Irak od dawna nie ma większego wpływu, bo nie może legalnie
        > sprzedawać. Jak sprzedawać zacznie, to OPEC zatroszczy się o wyregulowanie
        > ceny, w najgorszym wypadku przez zduszenie podaży. W końcu robią to już
        przez
        > kilkadziesiąt lat. Producentom nie zależy na maksymalizacji wydobycia, a na
        > maksymalizacji zysków. Amerykanie nie są durniami i nie chcą sporu ze
        > wszystkimi producentami. Poza tym, szczególnie ciemne i źle wykształcone
        mędrki
        >
        > w Europie zapominają, że USA są same producentem znacznych ilości ropy i
        rządy
        > muszą liczyć się ze zdaniem tego lobby.

        USA nie są żadnym producentem ropy - mają złoża w TX i w Zatoce Meksykańskiej
        ale traktują je jako rezerwę strategiczną i są one niewspółmiernie małe w
        porównaniu z Zatoką Perską i Rosją. Sytuacja jest na tyle poważna, że Jankesi
        mają pełne portki i muszą wywołać wojnę za wszelką cenę. I pewnie ją wywołają
        na chama. Bo np. zażadają aby Sadam pokazał im swój kibel - i dolnopłuk bo tam
        moze być broń biologiczna. Zresztą pretekst zawsze się znajdzie. Zresztą już
        jest - 2 rezolucja ONZ. Do wojny musi dojść.

        >
        > Oczywiście, po sprzątnięciu Saddama Amerykanie będą tam jakiś czas
        stacjonować,

        Będą tam już na zawsze. I nigdy się nie wycofają. Muszą pilnować złóż i
        trzymać w garści resztę krajów arabskich.

        >
        > ale nie po to, by zainstalować rządy bezwolnych marionetek (co
        uniemożliwiłoby
        > na dłuższą metę szybkie wycofanie się stamtąd), ale po to, by kontrolować
        skalę
        >
        > dwóch niebezpieczeństw, które od dawna grożą Irakowi, a po obaleniu Husseina
        > stałyby się bardzo groźne: jednym są Kurdowie, drugim jest bardzo liczna i
        > terytorialnie zwarta mniejszość szyicka.

        To jest wątek trzecioplanowy - w ogóle nieistotny dla USA.

        > Amerykanie mają do Kurdów bardzo ambiwalentny stosunek, i chodź wspierają
        ich
        > przeciw Sadamowi od lat sześćdziesiątych, to nigdy nie życzyli sobie, by ich
        > aspiracje wychodziły poza żądanie szrokiej autonomii wg. cywilizowanych
        norm.
        > Wtedy udało im się namówić do współdziałania Szacha Iranu w obronie
        terytoriów,
        >
        > na których Kurdowie wywalczyli sobie wtedy faktyczną autonomię. Dopiero jego
        > wolta na początku lat 70-tych, oraz zamrożenie przez senat USA pomocy
        zbrojnej
        > CIA dla Kurdów, przesądziły o zniszczeniu kurdyjskiej autonomii. W akcji tej
        > Saddam, wspierany logistycznie przez ZSRR używał całych dywizji pancernych.
        > Kurdowie są koronnym powodem kunktatorskiego podejścia Turcji do problemu
        > Irackiego i USA nie ma najmniejszej ochoty na wywoływanie wrogości w Turcji
        >
        > Szyici są jeszcze większym problemem, bo nieomal prowokują Iran do
        interwencji.
        >
        > Szczególnie dzisiaj, pod rządami ajatollachów, Iran czuje się zobowiązany
        jako
        > jedyne państwo szyickie na świecie, do obrony współwyznawców. No i nie ma
        > najmniejszej ochoty na dopuszczenia USA tak blisko siebie.
        >
        > Tak więc gra Amerykanów jest dużo bardziej skomplikowana, pełna rozterek i
        > starych, niezałatwionych problemów, niż się to niejednemu małemu Kaziowi
        wydaje
        > .
        >

        Powyższy tekst jest dowodem na to, że jesteś zatrważającym półgłówkiem, który
        nie potrafi rozpoznać ewidentnych symptomów i zdiagnozować oczywistej
        sytuacji. A może takowe Cię po prostu przerastają ? Może nie wierzysz w
        oczywistość czytelną dla każdego o IQ pow. 85 ? Zamiast się opalać w
        Jelitkowie trzeba było chodzić na wykłady cymbale.
        • Gość: Lechu Re: Geopolityka wg. idioty IP: *.dip.t-dialin.net 03.10.02, 00:06
          Błogością napawa mnie fakt, że tacy jak Ty na ogół do niczego w życiu nie
          dochodzą.

          Moglibyście narobić nie lada szkód, a tak tylko sobie pobredzisz w internecie.
        • Gość: MACIEJ Geopolityka bez rosyjskiego terroru. IP: *.ny325.east.verizon.net 03.10.02, 06:47
          nonkonformista napisał:


          > USA nie są żadnym producentem ropy

          Stany sa duzym producentem ropy.
          Duzo wiekszym niz EU-12.
          Problem braku ropy jest duzo bardziej dokuczliwy dla EU-12 i Japonii niz Stanow.

          >- mają złoża w TX i w Zatoce Meksykańskiej
          > ale traktują je jako rezerwę strategiczną

          Nie zapominaj o Alasce.

          >i są one niewspółmiernie małe w
          > porównaniu z Zatoką Perską i Rosją.

          Nie byloby dyskusji,gdybys nie wspomnial o swoich pupilach z Rosji.

          > Sytuacja jest na tyle poważna, że Jankesi
          > mają pełne portki i muszą wywołać wojnę za wszelką cenę.

          Widzisz ja jestem tu na miejscu i nie widze zeby sie ktokolwiek czegokolwiek
          bal.
          Za to od ciebie jakby pachnialo strachem,ze jedyny pupilek Rosji i odbiorca
          broni ABC dostanie po dupie.
          Bo to by znaczylo,ze gdy USA zrobia porzadek z Irakiem,to dobiora sie do dupy
          najwiekszemu terroryscie na swiecie i najwiekszemu producentowi broni
          ABC,twojej ukochanej Rosji.


          > I pewnie ją wywołają
          > na chama. Bo np. zażadają aby Sadam pokazał im swój kibel - i dolnopłuk bo
          tam
          > moze być broń biologiczna. Zresztą pretekst zawsze się znajdzie. Zresztą już
          > jest - 2 rezolucja ONZ. Do wojny musi dojść.
          >
          > > Oczywiście, po sprzątnięciu Saddama Amerykanie będą tam jakiś czas
          > stacjonować,
          >
          > Będą tam już na zawsze. I nigdy się nie wycofają. Muszą pilnować złóż i
          > trzymać w garści resztę krajów arabskich.

          Dzieci w przedszkolu chcesz nastraszyc?
      • feezyk Re: Ekonomia wojny 02.10.02, 23:33
        Napisze to krotko: Lechu, Twoje
        ostatnie teksty sa bardzo dobre.

        Pozdrawiam
        F.
        • Gość: Lechu Re: Ekonomia wojny IP: *.dip.t-dialin.net 03.10.02, 00:14
          Tack så mycket!
      • Gość: jr Re: Ekonomia wojny IP: 203.129.132.* 03.10.02, 01:11
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > Tak więc gra Amerykanów jest dużo bardziej skomplikowana, pełna rozterek i
        > starych, niezałatwionych problemów, niż się to niejednemu małemu Kaziowi
        wydaje

        amerykanie sa graczem w tej grze z wlasnej woli. nie robia tego dla mnie czy
        dla innych ale dla wlasnej korzysci lub/i obrony.

        sprzeczanie sie czy maja racje aby zaatakowac irak jest sprzeczaniem sie o to
        co bylo pierwsze jajo czy kura...
        sa ZA i PRZECIW a racja jest po obu stronach. jak to historia pokazala prawda
        (racja) jest po stronie silniejszego tak tez w tym wypadku usa...

        • Gość: pawel-l Re: Ekonomia wojny IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 03.10.02, 12:40
          A ja nierozumiem co takiego się stało że trzeba zniszczyć Irak i Hussajna. Nie
          ma żadnych dowodów że współpracuje z terrorystami. Jakie zagrożenie stawia
          Stanom Z. ? Przecież U.S. mogą zrównać Irak z powierzchnią ziemi w przypadku
          jakkichkolwiek prób.

          Ja bym nie szukał przyczyn w ropie (choć szefowie koncernów naftowych są
          b.aktywni w naciskach na wojnę)
          Gra Amerykanów jest tak skomplikowana że chyba sami się pogubili czego oczekują
          od reszty świata.
          Amerykanie wspierali talibów, Pinocheta i Musarafa i nic dobrego z tego dla
          U.S. nie wynikło.
          Ja myślę że coś się stało z obywatelami Stanów. Oni po prostu chcą wojny. Irak
          jest jednym z nielicznych krajów wobec którego można znaleźć jakiś pretekst.
          Można komuś mocno przyłożyć i wyładować agresję.
          Co takiego stało się z Ameryką, że agencje bezp. są tak rozrośnięte jak w byłej
          NRD i ZSRR. Co takiego się stało że przetrzymuje talibów w bazie na Kubie (?)
          bez sądu, adwokatów i itp.
          Amerykanie staną się chyba po raz pierwszy agresorem i myślę że będzie to miało
          ogromne konsekwencje na następne lata. Odeszli b. daleko od polityki
          izolacjonizmu lat 20 i 30.

          Co takiego się stało...

          • kapitalizm Re: Ekonomia wojny??? 06.10.02, 07:34

            Ja bym nie szukał przyczyn w ropie (choć szefowie koncernów naftowych są
            b.aktywni w naciskach na wojnę)
            Gra Amerykanów jest tak skomplikowana że chyba sami się pogubili
            czego oczekują
            od reszty świata.
            Amerykanie wspierali talibów, Pinocheta i Musarafa i nic dobrego
            z tego dla
            U.S. nie wynikło.
            Ja myślę że coś się stało z obywatelami Stanów. Oni po prostu
            chcą wojny. Irak
            jest jednym z nielicznych krajów wobec którego można znaleźć
            jakiś pretekst.
            Można komuś mocno przyłożyć i wyładować agresję.
            Co takiego stało się z Ameryką, że agencje bezp. są tak
            rozrośnięte jak w byłej
            NRD i ZSRR. Co takiego się stało że przetrzymuje talibów w bazie
            na Kubie (?)
            bez sądu, adwokatów i itp.
            Amerykanie staną się chyba po raz pierwszy agresorem i myślę że
            będzie to miało
            ogromne konsekwencje na następne lata. Odeszli b. daleko od
            polityki
            izolacjonizmu lat 20 i 30.

            Co takiego się stało...


            Dobry punkt masz odemnie!

            Problem jest,ze USA sa kapitalistyczne, a to znaczy panstwo nie jest podmiotem
            gospodarczym. Ropy potrzebuja ludzie, a nie rzad.
            Koncerny naftowe(jak wszyscy inni w kapitalizmie) sa zainteresowani
            jaknajwiekszym zyskiem. Dodatkowy naplyw irackiej ropy - to ostatnia rzecz o
            czym oni tu marza. Popyt - podaz!
            Czy amerykanie chca wojny? Mysle, ze TAK! Ale chca wojny sprawiedliwej.
            W mentalnosci amerykanina nie ma nic zlego w karze smierci. Byleby byla
            sprawiedliwa.

            Zgadzam sie, ze coraz wieksze agencje bezp. nie sa rozwiazaniem. Biora tu zly
            przyklad z Europy.

            Co do talibow na Kubie, to nie zapominaj, ze na wojnie nie ma sadow i adwokatow.

            Zgadzam sie, ze odeszli od polityki izolacjonizmu. Ze szkoda dla nich samych.
            Ja rowniez uwazam, ze nie powinni sie wlaczac do I wojny, II wojny, Korei,
            Vietnamu, Jugoslawi itd.
            Rola rzadu USA jest ochrona wlasnosci prywatnej jej obywateli a nie ratowanie
            swiata.

            Ogolnie podsumowujac: ekonomia wojny jest terminem samozaprzeczajacym. Nie ma
            ekonomiki w wojnie. Na wojnie sa zniszczenia a wiec obnizenie wartosci
            materialnej. Dla wszystkich stron uczestniczacych! Nawet dla strony
            lupiacej....na dluzsza mete.

            J.
            • kyle_broflovski Re: Ekonomia wojny??? 06.10.02, 13:43
              www.sundayherald.com/28285
              www.sundayherald.com/28224
              • kapitalizm Re: Ekonomia wojny??? 07.10.02, 18:29
                kyle_broflovski napisał:

                > <a
                href="http://www.sundayherald.com/28285"target="_blank">www.sundayherald.com
                > /28285</a>
                > <a
                href="http://www.sundayherald.com/28224"target="_blank">www.sundayherald.com
                > /28224</a>


                Artykuly potwierdzaja to co napisalem.
                Koncerny nie maja zadnego interesu w nadwyzce ropy.
                Rzad ma interes w stabilizacji - pomysl, jak szaleniec jest odpowiedzialny za
                drugie na swiecie zasoby ropy, to lepszy jest juz kazdy inny przedstawiciel
                wolnego swiata na jego miejscu. Tymbardziej Bush,troche sie na tym zna.
                Chyba sie zgodzisz.
                • kyle_broflovski Re: Ekonomia wojny??? 08.10.02, 04:14
                  kapitalizm napisał:

                  > Artykuly potwierdzaja to co napisalem.
                  > Koncerny nie maja zadnego interesu w nadwyzce ropy.


                  Nie chodzi o nadwyzke tylko kontrole ropy. Kto trzyma reke na kurka z ropa
                  kontroluje kupe rzeczy. Sprawdz jakie koncerny naftowe kontroluje handel ropa
                  Chodzi o ten kurek i wiecej ( wazny punk strategiczny ) czyli szmal , szmal i
                  jeszcze raz szmal

                  Nie wiem na czym sie Bush zna.

                  www.guerrillanews.com/government/doc236.html
                  • kapitalizm Re: Ekonomia wojny??? 08.10.02, 06:35
                    >Nie chodzi o nadwyzke tylko kontrole ropy. Kto trzyma reke na kurka z ropa
                    kontroluje kupe rzeczy. Sprawdz jakie koncerny naftowe kontroluje handel ropa
                    Chodzi o ten kurek i wiecej ( wazny punk strategiczny ) czyli szmal , szmal i
                    jeszcze raz szmal

                    Nie wiem na czym sie Bush zna.


                    Popyt kontroluje rope a nie odwrotnie.
                    Wy w Europie dalej mowicie jezykiem mocarstwowosci. I stad te ciagle
                    nieporozumienia na tym portalu.
                    Aczkolwiek posiadanie kurka jest milym symbolem dla wlasciciela, w swiecie
                    interesow licza sie tylko: podaz - popyt, i ile mozna na tym zarobic.
                    Na ropie(jak na wszystkim innym) zarabia sie sprzedajac a nie posiadajac.
                    Posiadanie jest b. kosztowne.
                    A sprzedac mozna tylko ograniczona ilosc ropy. Naglego przyrostu popytu na rope
                    nie sa wstanie wywolac nawet "Wszystkomogace Koncerny Naftowe"
                    Koncerny naftowe tak kontroluja handel ropa jak koncerny samochodowe kontroluja
                    sprzedaz samochodow.
                    Musze Cie zmartwic ale w kapitalizmie nic sie nie liczy tylko zysk.
                    Zapomnij o "ambicjach posiadania" - tu sie liczy tylko obrot i zysk.

                    Nie wiesz na czym sie zna Bush?! Gdzies Ty sie uchowal?

                    NA ROPIE
                    • kyle_broflovski Re: Ekonomia wojny??? 08.10.02, 07:08
                      kapitalizm napisał:

                      > >Nie chodzi o nadwyzke tylko kontrole ropy. Kto trzyma reke na kurka z ropa
                      > kontroluje kupe rzeczy. Sprawdz jakie koncerny naftowe kontroluje handel ropa
                      > Chodzi o ten kurek i wiecej ( wazny punk strategiczny ) czyli szmal , szmal i
                      > jeszcze raz szmal
                      >
                      > Nie wiem na czym sie Bush zna.
                      >
                      >
                      > Popyt kontroluje rope a nie odwrotnie.
                      > Wy w Europie dalej mowicie jezykiem mocarstwowosci. I stad te ciagle
                      > nieporozumienia na tym portalu.
                      > Aczkolwiek posiadanie kurka jest milym symbolem dla wlasciciela, w swiecie
                      > interesow licza sie tylko: podaz - popyt, i ile mozna na tym zarobic.
                      > Na ropie(jak na wszystkim innym) zarabia sie sprzedajac a nie posiadajac.
                      > Posiadanie jest b. kosztowne.
                      > A sprzedac mozna tylko ograniczona ilosc ropy. Naglego przyrostu popytu na
                      rope
                      >
                      > nie sa wstanie wywolac nawet "Wszystkomogace Koncerny Naftowe"
                      > Koncerny naftowe tak kontroluja handel ropa jak koncerny samochodowe
                      kontroluja
                      >
                      > sprzedaz samochodow.
                      > Musze Cie zmartwic ale w kapitalizmie nic sie nie liczy tylko zysk.
                      > Zapomnij o "ambicjach posiadania" - tu sie liczy tylko obrot i zysk.

                      Mozna i tak , Mozna wierzyc w "humanitarne wojny". niestety wysztko kreci sie
                      wokol kontroli. sa tylko dwie mozliwosci: albo sie kontroluje albo sie jest
                      kontrolowanym. jak ty nie kontrolujesz to robi to ktos inny. popatrz uwaznie
                      kto kontroluje handel ropa, bo na tym robi sie zysk. media sa pelne info
                      dotyczacych zwiazku ropy z wojna. naprawde trudno ten zwiazek przeoczyc, nawet
                      ty go zauwazasz mowiac o 10% ropy w rekach "szalenca".

                      > Nie wiesz na czym sie zna Bush?! Gdzies Ty sie uchowal?

                      Baseball? Texas Rangers?

                      • darr.darek alfons kontroluje popęd seksualny i stosunki płcio 08.10.02, 13:51
                        Człowieku , pie***sz ! Pomyśl trochę i przestań .

                        kyle_broflovski napisał:
                        > niestety wysztko kreci sie
                        > wokol kontroli. sa tylko dwie mozliwosci: albo sie kontroluje albo sie jest
                        > kontrolowanym. jak ty nie kontrolujesz to robi to ktos inny. popatrz uwaznie
                        > kto kontroluje handel ropa, bo na tym robi sie zysk. media sa pelne info
                        >dotyczacych zwiazku ropy z wojna

                        Nauczyłeś się głupiego hasła "kontrolują" i bezmyslnie używasz go . Nie
                        rozumiesz kapitalizmu ! Nie czytaj już broszurek "Młody lewak" .

                        PRZECZYTAJ TO :
                        Rolnicy kontrolują głód i otyłość na świecie ! Wszystkie problemy głodu i
                        otyłości są KONTROLOWANE przez armię rolników z całego świata , którzy trzymają
                        rękę na "kurku" z żywnością . Liczy się dla nich szmal i możliwość kontroli ,
                        kto w tym momencie umrze z głodu , a kto właśnie stanie się nieatrakcyjny
                        seksualnie i zawodowo z powodu zbyt wielkiego brzucha .
                        CZUJESZ NAGROMADZENIE NONSENSU ? To tylko ekstrapolowanie Twoich poglądów
                        o "kontrolowaniu" i "trzymaniu kurka" . Czym jest jakaś kontrola jakiejś tam
                        ropy wobec kontroli żywności , bez ropy przeżyjesz bez jedzenia nikomu się to
                        nie udało .

                        • kyle_broflovski Re: alfons kontroluje popęd seksualny i stosunki 08.10.02, 16:05

                          rolnicy tylko produkuja zywnosc ale nie kontroluja dystrybucji zywnosci. wiec
                          maja maly wplyw na glod

                          jak nie o rope chodzi to o co?
                          jak moze funkcjonowac nowoczesne panstwo bez ropy?
                          dlaczego zachodnie koncerny chca ciagnac rure przez gruzje a nie Rosje?
                          kontrola to nie nonsens to samo zycie
                          • darr.darek Re: alfons kontroluje popęd seksualny 09.10.02, 11:22
                            kyle_broflovski napisał:
                            > rolnicy tylko produkuja zywnosc ale nie kontroluja dystrybucji zywnosci. wiec
                            > maja maly wplyw na glod

                            Dobra , to wstaw sobie do "opowiastki o kontrolowaniu żywności" :
                            1. rzeźnika , wytwórcę majonezu , konserwowanych ogórków itp. ;
                            2. sklepikarza , supermarket .

                            Może nowsza wersja ?
                            PRZECZYTAJ TO :
                            Sklepikarze i hipermarkety kontrolują głód i otyłość na świecie ! Wszystkie
                            problemy głodu i otyłości są KONTROLOWANE przez armię handlowców z całego
                            świata , którzy trzymają rękę na "kurku" z żywnością . Liczy się dla nich szmal
                            i możliwość kontroli , kto w tym momencie umrze z głodu , a kto z przejedzenia .

                            Człowieku , po prostu , nie rozumiesz kapitalizmu !
                            Kapitalizm LIBERALNY (nie mylić z czerwonym cyrkiem) jest systemem wzajemnych
                            dopasowań , w którym każdy wynagradzany jest przez innych WYŁĄCZNIE ZA POŻĄDANE
                            (PRZEZ INNYCH) E F E K T Y DZIAŁANIA ! Podejmujesz działania nieakceptowane
                            przez swoich odbiorców, nieefektywne - bankrutujesz !
                            Czy Ty sobie wyobrażasz rolnika , rzeźnika lub hipermarket jako "wielkiego
                            kontrolera" , który sobie wymyśla kogo by tu zagłodzić a kogo nakarmić ? Każde
                            z tych ogniwek jeśli uczyni coś wbrew swoim klientom - PRZEGRYWA !

                            Wymyśl sobie jakiś przykład przedsiębiorstwa na rynku (liberalnym!) , które
                            działa wbrew klientom , ma stabilną pozycję i ciągnie z tego kasę . Nie skupiej
                            się tylko marginesie oszustów .
                            Jeśli nic nie wymyślisz , nie przejmuj się , uznam , że jest to
                            Twoje "zdobywanie wiedzy w bólach" .


                            > jak nie o rope chodzi to o co?

                            Pomyśl, relatywnie największy konsument ropy na świecie - USA , wydaje na ropę
                            parę procent PKB . Przetworzona żywność lub samochody mają dużo większy udział
                            w PKB Stanów Zjedn. niż ropa !!! Zdziwiony ?

                            > jak moze funkcjonowac nowoczesne panstwo bez ropy?

                            Jak może funkcjonować nowoczesna (w miarę) Francja bez energii nuklearnej !
                            Odpowiedź : aktualnie nie może !!! 80% energii elektr. Francja ma z siłowni
                            nuklearnych .
                            Gdyby ktoś pół wieku temu nie dopracował podstaw praktycznego rozbijania
                            atomów , to Francja nie mogłaby funkcjonować ???! Funkcjonowałaby , ale trochę
                            inaczej . Zdziwiony ?

                            > dlaczego zachodnie koncerny chca ciagnac rure przez gruzje a nie Rosje?

                            A skąd to i dokąd to zachodnie koncerny chcą ciągną rurę przez Gruzję :-) ?


                            > kontrola to nie nonsens to samo zycie

                            No to podaj ten przykład przedsiębiorstwa na rynku (liberalnym!) , które działa
                            wbrew klientom (z MISJĄ jakowejś KONTROLI swych konsumentów) , ma stabilną
                            pozycję i ciągnie z tego kasę .
                            • kyle_broflovski Re: alfons kontroluje popęd seksualny 09.10.02, 14:08
                              zanim napiszesz nowa historjke o malych producentach sklepikarzach i glodzie
                              zrozum ze oni nie kontroluja dystrybucji w tym samym stopniu co BP Amoco Texaco
                              czy inne. nigdy nie slyszales o embargo a to tylko czesc oficjalnej polityki.

                              informacji o zwiazkach ropy i przyszlej wojny z Irakiem jest pelno, trzeba
                              bardzo selektywnie czytac zeby tego nie zauwazyc

                              Nie wiem skad bierzesz swoja wiedze o "liberalnym kapitalizmie".
                              najwazniejszym elementem kazdego systemu sa ludzie. a zycie ludzi kreci sie
                              wokol osi z dwoma biegunami: wladza i sex. bez ludzi system nie funkcjonuje.
                              ludzie podejmuja decyzje. "liberalnym kapitalizmie" jak kazdy inny system jest
                              narzedziem do kontroli

                              mozesz doswiadczyc zycia w liberalnym kapitalizmie, wskocz w samolot i przylec
                              na zachodnia polkule.

                              Wracajac do wojny . O co ta cala wojna jak nie o rope i kontrole regionu? Jaka
                              jest twoja opinia?

                              www.lexrex.com/enlightened/articles/warisaracket.htm
                              www.fas.org/man/smedley.htm
                              • darr.darek Re: alfons kontroluje popęd seksualny 09.10.02, 16:47
                                kyle_broflovski napisał:
                                > zanim napiszesz nowa historjke o malych producentach sklepikarzach i glodzie
                                >zrozum ze oni nie kontroluja dystrybucji w tym samym stopniu co BP Amoco Texaco
                                > czy inne. nigdy nie slyszales o embargo a to tylko czesc oficjalnej polityki.

                                Dobra , embargo to część polityki ! A nie liberalnego rynku !
                                Każdy nafciarz , rafineria , dystrybutor chętnie podjęłaby współpracę np. z
                                Kubą , Koreą Północn. , nawet jeśli globalny wpływ od takich małych, biednych
                                importerów byłby pomijalny , to dla konkretnej firmy jest to zawsze "kąsek do
                                łyknięcia" .
                                I sam widzisz , że tutaj żadne embargo nie jest skutkiem knowań koncernu
                                paliwowego , bananowego , mięsnego itd. .
                                Embargo to decyzja POLITYCZNA(nie komercyjna) jednych (zwykle bogatszych) ,
                                że "my stracimy na braku współpracy , ale oni stracą jesze więcej bo są
                                biedniejsi lub szczególnie uzależnieni od jakiegoś towru" .
                                Zauważ , że różni czerwoni odgradzając się od świata różnymi cłami zaporowymi ,
                                tworzą również ... embargo dla własnego kraju (cholera tam z krajem , ich
                                kolesie siedzą w zarządach "chronionych" przedsiębiorstw) .

                                > informacji o zwiazkach ropy i przyszlej wojny z Irakiem jest pelno, trzeba
                                > bardzo selektywnie czytac zeby tego nie zauwazyc

                                Zainteresowanie USA tym rejonem wywodzi się z zainteresowania ropą .
                                Dokładniej , chodzi o stabilizowanie cen ropy i uniknięcie sytuacji ,
                                że "wszyscy na tym tracą" . Szantażowanie zawyżonymi cenami ropy przez Arabów
                                skończyłoby się przestawianiem się na węgiel i inne źródła , mniejszym
                                bogactwem świata na skutek przestawiania się na droższe paliwa i ... NĘDZĄ
                                rejonu państw Arabskich ! .
                                Tyle tylko , że z tego stabilizowania cen ropy korzystają nie tylko USA ale
                                CAŁY ŚWIAT ! Ty również . Trochę pokory wobec działań , bez których byłbyś
                                biedniejszy .

                                Co do wojny o ropę . Najpierw pomyśl !
                                Nawet , jeśliby ktoś chciał "kontrolować" eksport np. miliarda baryłek z Iraku -
                                ile zarobiłby ? Dolara na baryłce , bo dostał "specjalną koncesję" od USA na
                                iracki eksport :-) . No i z tego połowę zgarnia USA jako podatek za "koncesję" .
                                No i wychodzi , że wg najtańszych szacunków kosztów wojny - zwróciłoby się ta
                                wojna po 100latach :-) .

                                >Wracajac do wojny . O co ta cala wojna jak nie o rope i kontrole regionu? Jaka
                                > jest twoja opinia?

                                Żądanie Busha jest jasne - 100procentowy dowód , że nie produkuje się broni
                                masowej zagłady w Iraku . Dlaczego Saddam , który razem z Tobą "przejrzał"
                                USA , nie godzi się na to 100% udowadnianie .
                                • kyle_broflovski Re: alfons kontroluje popęd seksualny 09.10.02, 16:58
                                  stary nie badz naprawde naiwny, posluchaj wywiadu z bylym inspektorem Scottem
                                  Ritterem jest troche dlugi ale warto posluchac. znajdziesz to na necie, sam
                                  nawet wkleilem link na forum

                                  czy ty naprawde wierzysz ze wszystko w medieach jest prawda. znajac liberalny
                                  kapitalizm z autopsji moge powiedziec ze owszem sekcja spotrowa to moze 100%
                                  prawdy, data 100% a pogoda jest prawdopodobna.
                            • kyle_broflovski Re: alfons kontroluje popęd seksualny 09.10.02, 16:51
                              darr.darek napisał:

                              > No to podaj ten przykład przedsiębiorstwa na rynku (liberalnym!) , które
                              działa
                              >
                              > wbrew klientom (z MISJĄ jakowejś KONTROLI swych konsumentów) , ma stabilną
                              > pozycję i ciągnie z tego kasę .

                              Czy ja kiedys wspomnialem ze sprzedaja wbrew woli konsumentow?

                              Jakos niewiele alternatyw maja ludzie i musza kupowac rope jak alkoholik wodke

                              Jesli np. Texaco bedzie ciagnac 50%, BP 30% (i tu mozesz dodac pare innych
                              duzych holenderski Shell) ropy z Iraku to bedzie przeciez robic kasa,
                              nieprawdaz. I gdzie pojdzesz kupic rope jak nie do Texaco , BP czy innch? z
                              ropa nie tak jak ze swinia , na wies do chlopa jechac nie mozna.

                              I nie koniecznie musza sprzedawac wiecej czasem przeciwnie chodzi o
                              ograniczenie podazy
                              jak myslisz jakie zywotne interest duzych panstw zabezpieczaja ich armie? czyz
                              nie rynki?

                              To samo mozna zrobic z woda. Mozna sprywatyzowac, ludzie wode musza pic (nie
                              wspominajac o tym ze bez wody nie mozna produkowac) wiec beda placic i mozna
                              zrobic kase nawet na wodzie.

                              jedynie powietrze jest za friko.
                              • darr.darek Re: alfons kontroluje popęd seksualny 09.10.02, 17:25
                                kyle_broflovski napisał:
                                > Czy ja kiedys wspomnialem ze sprzedaja wbrew woli konsumentow?

                                No to gdzie tu miejsce na te Twoje zabawy w "kontrolowanie" i "trzymanie ręki
                                na kurku" . Ot , Texaco czy Shell zachowują się jak sklep spożywczy . Chcą
                                sprzedac jak najwięcej towaru . Wcisnąć tak jak sklepikarz wódkę nawet
                                na "kredyt w zeszycie" , byle zarobić jak najwięcej .
                                Tylko to , że dookoła mnie jest pełno "okazji" które chcą mi wcisnąć towar na
                                kredyt i jeszcze dodać prezent - nie oznacza , że muszę się w to pakować
                                kierowany "żądzą zakupów" .

                                > Jakos niewiele alternatyw maja ludzie i musza kupowac rope jak alkoholik wodke

                                :-)

                                > Jesli np. Texaco bedzie ciagnac 50%, BP 30% (i tu mozesz dodac pare innych
                                > duzych holenderski Shell) ropy z Iraku to bedzie przeciez robic kasa,
                                > nieprawdaz. I gdzie pojdzesz kupic rope jak nie do Texaco , BP czy innch? z
                                > ropa nie tak jak ze swinia , na wies do chlopa jechac nie mozna.

                                A dlaczego nie można ropy tankowcem z Arabii Saudyjskiej tylko musiałbym od
                                jakiegoś Texaco Polska. Dyrektor Texaco się obrazi :-) ?
                                Wiesz , już nie jeżdżę do NRD żeby przywieźć mikser kuchenny . Ale to nie
                                dlatego , że koncern Metro AG mi zabronił bo "wprowadził zakaz" ! Ot , koncern
                                Metro AG jest w stanie sprzedać ten niemiecki mikser w Sosnowcu po takiej samej
                                cenie jak w Drezden (no może bierze 1zł za transport ) .

                                > I nie koniecznie musza sprzedawac wiecej czasem przeciwnie chodzi o
                                > ograniczenie podazy

                                Zaobserwuj jak twój najbliższy hipermarket ogranicza podaż ketchupu
                                wprowadzając specjalne kartki na ketchup . Po zawyżeniu ceny - wyskoczy z
                                ofertą butelka ketchupu za 20zł :-) . A ile wtedy zarobi to tylko przyszłość
                                pokaże :-) .
                                • kyle_broflovski Re: alfons kontroluje popęd seksualny 09.10.02, 19:43
                                  patrzenie na ekonomie z poziomu konsumenta kupujacego ketchup z kupunem
                                  ogranicza horyzont.

                                  ale sprobuje ci to wyjasnic. wiesz juz ze nie musisz jezdzic po rope do Arabii.
                                  wiesz ze mozesz to ztobic w Texaco Polska. to wyobraz sobie ze Texako ustawi
                                  ci pod chata stacje paliwowa , da kupon na paliwo a nawet na mycie auta.

                                  i nawet ja pan Kaziu twoj sasiad zafunduje sobie stacje obok Texaco i jesli
                                  przezyje konkurencej to bendzyna sprzedawana przez niego bedzie prawdopodobnie
                                  przeczodzila przez Texaco "rece"
                                  • darr.darek jak by tu poustawiać abym wielkim Byznesmenem był 10.10.02, 11:25
                                    kyle_broflovski napisał:
                                    > patrzenie na ekonomie z poziomu konsumenta kupujacego ketchup z kupunem
                                    > ogranicza horyzont.

                                    Uwierz mi , że producent-dystrybutor paliw jest tak samo wciśnięty w zestaw
                                    reguł rynkowych (co zrobić , aby zadowolić klienta i wyrwać maksymalny zysk z
                                    biznesu) jak sklep z ketchupem .
                                    A jeśli ktoś chce sprawdzić na swoim biznesie "jak by tu zamanipulować" to
                                    rynek go szybko przywoła do porządku . Przykład : właściciele sklepów w Polsce
                                    połowy lat 90-tych . Niemal wszyscy wpadali w pospolite ruszenie , że : "nie
                                    będą jakieś hurtownie sprzedawać bezpośrednio klientom końcowym" , bo "psują
                                    rynek" , "to MY KONTROLUJEMY sprzedaż detaliczną" , "MY ich ustawimy tak jak
                                    chcemy" . I co ??? Rynek , który ściągną profesjonalnych dystrybutorów z
                                    Zachodu pokazał , że "pomanipulować" i "pokontrolować" to sobie właściciel
                                    biznesu może co najwyżej ... w łóżku z żoną .

                                    >ale sprobuje ci to wyjasnic. wiesz juz ze nie musisz jezdzic po rope do Arabii.
                                    > wiesz ze mozesz to ztobic w Texaco Polska. to wyobraz sobie ze Texako ustawi
                                    > ci pod chata stacje paliwowa , da kupon na paliwo a nawet na mycie auta.
                                    >
                                    > i nawet ja pan Kaziu twoj sasiad zafunduje sobie stacje obok Texaco i jesli
                                    >przezyje konkurencej to bendzyna sprzedawana przez niego bedzie prawdopodobnie
                                    > przeczodzila przez Texaco "rece"

                                    No i już wiemy , skąd ten niechętny stosunek do
                                    kapitalistycznych "manipulatorów-kontrolerów" .

                                    Słuchaj , ja też miałbym ochotę wyskoczyć z jakimś biznesem (a niechby to była
                                    masowa dystrybucja skarpetek) i też zdaję sobie sprawę z ograniczeń , które
                                    sprawiają , że nie tak łatwo "wskoczyć , harować , nadzorować i ... sukces ma
                                    być" . Też dostrzegam , że za czasów komuny w Polsce , wystarczyło mieć dość
                                    posadki państwowej i CHCIEĆ , aby "wyskakiwać z biznesem skarpetkowym" , klepać
                                    kasę i ... narzekać na komunę , domiary , a wyjeżdźając na wycieczkę na
                                    Zachód "wspaniałym" , 10-letnim mercedesem mieć pretensje , że nikt nie
                                    zachwyca się cudem , które w PRL kosztowało równowartość 10-letniej pensji
                                    zwykłego pracownika .

                                    Biznes w kapitaliźmie tak właśnie działa , że trudno "ot tak sobie wskoczyć ,
                                    coś tam robić i mieć sukces rynkowy" .
                                    Z kolei tysiące przykładów w Polsce(i nie tylko) pokazują jak można
                                    bankrutować "na własne życzenie" mając wszystkie atuty rynkowe .

                                    Alternatywa jest prosta , albo wprowadzamy liberalny kapitalizm , w którym
                                    nawet Ci , którzy potrafią tylko zmywać garnki zarabiają USD 800 , jeżdżą 10-
                                    letnimi krążownikami szos i kupują w hipermarkecie co tydzień wielki wózek
                                    różnych potrzebnych i niepotrzebnych towarów , albo ...
                                    stworzymy beznadzieję czerwonego cyrku , w którym ludzie urywają się z pracy ,
                                    aby przez kilka godzin stać w kolejce po kartkowe mięso i czytać w oficjalnych
                                    piśmidłach , że te wielkie sklepowe wózki i krążowniki szos w amerykańskich
                                    filmach to wroga , kłamliwa propaganda , bo w rzeczywistości to ci amerykańcy
                                    są bardzo biedni i bezrobotni .

                                    Oczywiście można coś pośredniego , czyli "kapytaliyzm jeeest" , ale jakaś
                                    czerwona szmata z Sejmu uchwala "Ustawę" , że każdy musi mieć w samochodzie
                                    gaśnicę , robi naciski na Policję , że ma "sprawdzać i karać" i ... otwiera
                                    firme impotującą gaśnice .
                                    Albo koncesja dla kolesia . Albo cło zaporowe dla "potrzebującego pomocy" .
                                    Albo akcyza , aby "wspomóc krajowy biznes" . Albo regulacje w celu "ochrony
                                    miejsc pracy" .
                                    I inteligentna inaczej gawiedź wyborcza głosuje na obrońcę ludu , "bo dobrze
                                    robi" .
                                    A że EFEKTY działań czerwonych debilków są zawsze odwrotne (i mniejsze bogactwo
                                    i wyższe bezrobocie) , a kogo to , gawiedź wyborcza i tak tego nie pojmie .
                      • Gość: kapitalizm Re: Ekonomia wojny??? IP: *.proxy.aol.com 08.10.02, 19:49
                        kyle_broflovski napisał:
                        >
                        > Mozna i tak , Mozna wierzyc w "humanitarne wojny". niestety wysztko kreci sie
                        > wokol kontroli. sa tylko dwie mozliwosci: albo sie kontroluje albo sie jest
                        > kontrolowanym. jak ty nie kontrolujesz to robi to ktos inny. popatrz uwaznie
                        > kto kontroluje handel ropa, bo na tym robi sie zysk. media sa pelne info
                        > dotyczacych zwiazku ropy z wojna. naprawde trudno ten zwiazek przeoczyc,
                        nawet
                        > ty go zauwazasz mowiac o 10% ropy w rekach "szalenca".
                        >
                        > > Nie wiesz na czym sie zna Bush?! Gdzies Ty sie uchowal?
                        >
                        > Baseball? Texas Rangers?

                        Widze, ze poronujemy jablka z pomaranczami.
                        Ja myslalem, ze mowimy o zach.(USA) koncernach naft. a nie o panstwowych
                        producentach ropy na bliskim wschodzie.
                        A to sa dwa rozne swiaty.
                        Pozwol, ze Ci wytlumacze roznice.

                        Wiekszosc krajow arabskich nalezy do socjalistycznego zwiazku OPEC. Kartel ten
                        jest zainteresowany jak najmniejszym wydobyciem ropy. I tak cala kasa tam
                        laduje w niewielu rodzinach. Ostatnia rzecz jaka oni chca, to jest postep,
                        inwestowanie w przetwornie, zatrudnianie tysiecy swoich obywateli itp. Bez tego
                        wysilku i umiejetnosci petrodolary i tak sie pchaja drzwiami i oknami.

                        W kapitalizmie odwrotnie. Tu sie licza inwestycje, rozwoj itp, bo to przynosi
                        zysk. A jak firma nie ma zysku to nikt nie kupuje ich akcji. Koncerny naftowe
                        sa w biznesie sprzedazy przetworzonego produktu a nie w posiadania surowca.
                        Posiadanie surowca nie daje zadnego realnego bogactwa wlascicielowi.
                        Porownaj tu Japonie, Szwajcarie z np. Rosja czy Venezuela.


                        Inna sprawa z rzadowymi(zach.) interwencjami w ekonomi. One zawsze sa szkodliwe
                        dla gospodarki kraju. Im mniej ingerencji tym lepiej. Opodatkowanie benzyny w
                        USA jest ok.55%, EU ok.85-95%

                        Wojna o rope to stary slogan bez pokrycia. Cena tego surowca jest b. niska
                        (patrz podatki!) i jest go w nadmiarze.
                        Jest to wojna o ideologie. Zsocjalizowane kraje jak Francja,Niemcy sa przeciwne
                        kapitalizmowi i free market na rope. To by ukrocilo latwy doplyw pieniedzy
                        do 'budzetu' i tu sa oni sprzymierzencami OPEC.
                        Bush jest dla nich zagrozeniem.

                        Bush wie wiecej o ropie niz o wszystkich sportach, wierz mi.

                        Pozdrawiam,
                        J.
                        • kyle_broflovski Re: Ekonomia wojny??? 08.10.02, 20:12
                          zatem o co ta wojna jak nie o rope? przeciez nie o pustynny piasek. woja jest
                          kosztowna a jak wiesz nikt nie rusza palcem w bucie jesli nie zarobi na tym.
                          skad przyjdzie ten profit.

                          jak myslisz kto zajmie sie sprzedaza ropy irackiej po "wyzwoleniu"? Amoco, BP
                          Texaco, czy Polska Nafta?

                          www.lexrex.com/enlightened/articles/warisaracket.htm
      • kyle_broflovski Re: Ekonomia wojny 03.10.02, 13:51
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > ale nie po to, by zainstalować rządy bezwolnych marionetek (co
        uniemożliwiłoby
        > na dłuższą metę szybkie wycofanie się stamtąd), ale po to, by kontrolować
        skalę
        >
        > dwóch niebezpieczeństw, które od dawna grożą Irakowi,



        nigdy nie przyszlo ci do glowy ze duzo latwiej i taniej kontrolowac kraj
        instalujac rzady bezwolnych marionetek.
      • kyle_broflovski Re: Ekonomia wojny 03.10.02, 19:56
        W analizie tego co dzieje sie obecnie na Bliskim Wschodzie pomocna jest
        informacja o tym kto robi tam szmal na ropie

        www.opec.org/Publications/AR/pdf/AR002000.pdf
      • Gość: babariba Re: Ekonomia wojny IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 03.10.02, 21:06
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > Ciekawe, kto tak głupio liczy. Te liczby to sobie sam namalowałeś, bo są
        > absurdalne.
        >
        > Twój wykład to jak myły Kazio wyobraża sobie realpolitik.
        >
        > Na ceny ropy Irak od dawna nie ma większego wpływu, bo nie może legalnie
        > sprzedawać. Jak sprzedawać zacznie, to OPEC zatroszczy się o wyregulowanie
        > ceny, w najgorszym wypadku przez zduszenie podaży. W końcu robią to już
        przez
        > kilkadziesiąt lat. Producentom nie zależy na maksymalizacji wydobycia, a na
        > maksymalizacji zysków. Amerykanie nie są durniami i nie chcą sporu ze
        > wszystkimi producentami. Poza tym, szczególnie ciemne i źle wykształcone
        mędrki
        >
        > w Europie zapominają, że USA są same producentem znacznych ilości ropy i
        rządy
        > muszą liczyć się ze zdaniem tego lobby.
        >
        > Oczywiście, po sprzątnięciu Saddama Amerykanie będą tam jakiś czas
        stacjonować,
        >
        > ale nie po to, by zainstalować rządy bezwolnych marionetek (co
        uniemożliwiłoby
        > na dłuższą metę szybkie wycofanie się stamtąd), ale po to, by kontrolować
        skalę
        >
        > dwóch niebezpieczeństw, które od dawna grożą Irakowi, a po obaleniu Husseina
        > stałyby się bardzo groźne: jednym są Kurdowie, drugim jest bardzo liczna i
        > terytorialnie zwarta mniejszość szyicka.
        >
        > Amerykanie mają do Kurdów bardzo ambiwalentny stosunek, i chodź wspierają ich
        > przeciw Sadamowi od lat sześćdziesiątych, to nigdy nie życzyli sobie, by ich
        > aspiracje wychodziły poza żądanie szrokiej autonomii wg. cywilizowanych norm.
        > Wtedy udało im się namówić do współdziałania Szacha Iranu w obronie
        terytoriów,
        >
        > na których Kurdowie wywalczyli sobie wtedy faktyczną autonomię. Dopiero jego
        > wolta na początku lat 70-tych, oraz zamrożenie przez senat USA pomocy
        zbrojnej
        > CIA dla Kurdów, przesądziły o zniszczeniu kurdyjskiej autonomii. W akcji tej
        > Saddam, wspierany logistycznie przez ZSRR używał całych dywizji pancernych.
        > Kurdowie są koronnym powodem kunktatorskiego podejścia Turcji do problemu
        > Irackiego i USA nie ma najmniejszej ochoty na wywoływanie wrogości w Turcji
        >
        > Szyici są jeszcze większym problemem, bo nieomal prowokują Iran do
        interwencji.
        >
        > Szczególnie dzisiaj, pod rządami ajatollachów, Iran czuje się zobowiązany
        jako
        > jedyne państwo szyickie na świecie, do obrony współwyznawców. No i nie ma
        > najmniejszej ochoty na dopuszczenia USA tak blisko siebie.
        >
        > Tak więc gra Amerykanów jest dużo bardziej skomplikowana, pełna rozterek i
        > starych, niezałatwionych problemów, niż się to niejednemu małemu Kaziowi
        wydaje
        "Myły Kaziu", po zwycięzkiej wojnie z pasterzami kóz w Afganistanie, pasterze
        krów z Nowego Świata ustanowili tam nowego prezydenta, który nie przeżyłby
        pewnie jednego dnia, gdyby go nie chronili goryle przywiezieni z kraju kombojów.
        Tak go naród kocha...
        (Ja osobiście jestem przeciwko zabijaniu kogokolwiek, ale kto nie protestował
        przeciwko infekowaniu Afgańczyków takimi pomysłami?)
        • Gość: Lechu Re: Ekonomia wojny IP: *.dip.t-dialin.net 04.10.02, 21:52
          Błyszczysz pacyfizmem, ale ani wiedzą, ani intelektem.

          Wygląda na to, że tak nienawidzisz Amrykanów, że żal Ci Talibów, których
          rozbili.

          Gratuluję siły logiki i wyrazistości poglądów. Na tym forum znajdziesz paru
          kolegów równych Tobie. Miłej dyskusji.
      • Gość: V.C. Re: Ekonomia wojny IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 05.10.02, 22:06
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > Ciekawe, kto tak głupio liczy. Te liczby to sobie sam namalowałeś, bo są
        > absurdalne.
        >
        > Twój wykład to jak myły Kazio wyobraża sobie realpolitik.
        >
        > Na ceny ropy Irak od dawna nie ma większego wpływu, bo nie może legalnie
        > sprzedawać.


        Mylisz się . Irak może sprzedawać część swojego wydobyia ropy w ściśe
        określonch przez ONZ ilościach .

        Głónym jej odboiorcą są ... USA ...




    • nonkonformista Ekonomia ropy... 03.10.02, 16:37
      www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,1045376.html
      (...) Aldonas komentował też możliwy konflikt w Iraku w kontekście
      gospodarczym. - Uważam, że wojna w Iraku - o ile do niej dojdzie - może mieć
      pozytywny wpływ na gospodarkę. Poza tym oznaczałaby odkręcenie kurka z iracką
      ropą, na czym skorzystałyby kraje importujące ten surowiec (...)

      www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,1045245.html
      W środę o ponad ćwierć dolara wzrosły ceny ropy naftowej na światowych
      giełdach paliw. Taka reakcja to efekt informacji o znacznym spadku zapasów
      ropy w USA.

      Amerykański Instytut Paliw poinformował we wtorek, że amerykańskie rezerwy
      ropy spadły w minionym tygodniu o 13,9 mln baryłek (4,8 proc.) do 275,9 mln
      baryłek - poziomu najniższego od 19 miesięcy. Spadek jest trzy razy większy
      niż zakładali analitycy (...)

      N.
      • Gość: jr Re: upor, honor czy szalone plany??? IP: 203.129.132.* 04.10.02, 01:39
        zgadzam sie do pewnego stopnia z wszymi tezami dotyczacymi ropy ALE
        dlaczego saddam nie chce wpuscic inspektorow??? jesli irak pokaze swiatu co ma
        w arsenale to usa by nie mialo preteksow aby atakowac. oczywiscie mozecie pytac
        czemu irak ma pokazac co ma jesli np. usa nie musi. niestety w polityce nie ma
        demokracji i sprawiedliwosci... jesli wpuszczenie inspektorow to chanba dla
        iraku - zaplaca za swoj honor zyciem
        drugim wyjsciem jest ze irak montuje bombe atomowa i TYLKO GLUPIEC wierzy ze
        robi to wylacznie dla wlasnej obrony jak usa, rosja, frnacja itd.

        wyjscie jest takie proste...
        • kyle_broflovski Re: upor, honor czy szalone plany??? 04.10.02, 06:38
          Gość portalu: jr napisał(a):

          > dlaczego saddam nie chce wpuscic inspektorow??? jesli irak pokaze swiatu co
          ma
          > w arsenale to usa by nie mialo preteksow aby atakowac. oczywiscie mozecie
          pytac
          > czemu irak ma pokazac co ma jesli np. usa nie musi. niestety w polityce nie
          ma
          > demokracji i sprawiedliwosci... jesli wpuszczenie inspektorow to chanba dla
          > iraku - zaplaca za swoj honor zyciem


          nie o hanbe chyba idzie tylko o stref ktore US chce tam zainstalowac, w
          podobnym stylu chciano zalatwic Jugoslawie. cel jest prost wejsc i kontrolowac
          bez walki.
          www.guardian.co.uk/Iraq/Story/0,2763,803471,00.html


          > drugim wyjsciem jest ze irak montuje bombe atomowa i TYLKO GLUPIEC wierzy ze
          > robi to wylacznie dla wlasnej obrony jak usa, rosja, frnacja itd.
          > wyjscie jest takie proste...

          co do bomby to warto posluchac
          web.mit.edu/webcast/tac/tac26sep02-16k.ram
    • Gość: JOrl Re: Ekonomia wojny IP: *. / *.B2.srv.t-online.de 04.10.02, 19:28
      No wiec o Iraku.
      Irak pod Saddamem, byl praktycznie jedynym krajem arabskim, gdzie starano sie, korzystajac z bogactwa
      za rope, jakos ten kraj popchnac do przodu cywilizacyjnie. W innych krajach arabskich pasiono sobie
      brzuchy, a tam starano sie wyksztalcic ludzi. Oczywista jest sprawa, na to potrzeba wiele lat, a tak
      naprawde generacji. Ale Saddam poszedl ta trudna droga. Dla niedowiarkow zwracam uwage na fakt, ze
      w Iraku islam nie odgrywal wiekszej roli jak naprzyklad katolicyzm w Polsce, albo nawet mniejsza. Po
      prostu bylo to starajace sie o nowoczesnosc panstwo.
      Oczywiscie, ze wzgledu na swoj potencjal mial tez cel zjednoczenia Arabow, poniewaz wieksze panstwa
      sa naturalnie silniejsze co w swiecie pelnym niebezpieczenstw jest wazne. Dlatego tez z kolei istnieja
      wysilki panstw juz silnych jak np. USA inne panstwa rozwalac. Koronnym przykladem jest tu Jugoslawia,
      ktorej rozwalenie bylo oczywiscie postanowione gdzies indziej, a realizacja tego dziela byla wspierana
      calym wachlarzem mniej czy wiecej jawnych dzialan.
      Wracajac do Iraku. Jak bylo widac, ze swiat staje sie jednobiegunowy (conajmniej czasowo), Saddam
      postanowil sprobowac ostatnia szanse i zaczal od przylaczenia Kuwejtu. Tutaj wpadl w pulapke i Irakczcy
      zaplacili to wymordowaniem ok. 100 tys praktycznie bezbronnych zolnierzy. Bo w koncu po przelamaniu
      ich obrony PLOT bylo to strzelanie do nich jak na strzelnicy. Ot tak, aby inni nabrali strachu. I tak tez sie
      stalo. Nabrali strachu.
      Jednak z ta jednobiegunowoscia swiata nie poszlo jak sie myslalo. Rosja przezyla, nie zostala jak
      Jugoslawia rozwalona, chociaz duzo w tym celu zrobiono.
      Taki nasz MACIEJ grozi Rosji zniszczeniem nawet w tym watku. Jest on dobrym przykladem nastrojow w
      USA. Nie trzeba czytac i analizowac jej prasy. Wystarczy MACIEJA poczytac. Nie musze czytac tego
      wstretnego (dla mnie)angielskiego. Wystarczy, ze musze czytac moje fachowe sprawy w tym jezyku.
      Znowu do Iraku. Przed 12 lat nalozone jest embargo na Irak. Moze eksportowac rope, ale pieniadze za ten
      export bierze najpierw ONZ a wlasciwie Amerykanie. Za to sa dostarczane jakies towary, a wiekszosc
      pieniedzy zatrzymuje sobie MACIEJ. No bo jest przeciez najsilniejszy i najmadrzejszy. Nawet ostatnio
      Wyborcza podawala, ze Kuwejt jakies pieniadze ma dostac. Niby od ONZ. To jest prawda, ale wstydliwie
      przemilczano, ze to sa pieniadze za sprzedaz ropy irackiej. Taka typowa propaganda, dzialajaca na ludzi
      powierzchownie sie tymi sprawami zajmujacymy. Tacy jak np. Lechu no i tez niestety Fizyk. I nie tylko oni.
      Irak tez exportuje czesciowo rope poza ONZetem. Za to stara sie kupic bron i to glownie przeciwlotnicza.
      Amerykanie ciaglymi nalotami tworza nacisk militarny na nich, no i prowadza tzw. rozpoznanie walka.
      Jak juz wspomnialem, Saddam nalezy do madrych i dlatego jest niebezpieczny. Ale tez dlatego nigdy nie
      bedzie probowal broni ABC. Abstrahujac, ze np. broni atomowej napewno nie ma, srodkow jej
      przenoszenia tez nie. Reszta rakiet Scud zostala przez inspektorow zniszczona. Podstawowa rzecz jest, ze
      jesliby Irak uzyl jakies bronii ABC, Amerykanie by mieli rozwiazane rece w swojej nowej 20 letniej wojnie z
      terroryzmem. Zaczelibi uzywac bez skupulow taktycznej broni ataomowej. I wtedy by mieli jeszcze prosciej
      i taniej ja prowadzic.
      Czesto jest zadawane pytanie, dlaczego nie wpuszczaja inspektorow? Proste. Wyglada na to, ze sie
      uzbroili w podobny sposob jak Jugoslawia. Slyszalem, ze jacys oficerowie serbscy sa przez Irak
      zaangazowanii. A oni potrafia walczyc z Amerykanami, no i maja z nimi stare porachunki. I jak wiadomo
      Serbowie doskonale sie maskowali, jak i stosowali rozne zmylki. To jest dobre naturalnie dla
      satelitarnego rozpoznania. I dlatego Amis chca przed atakiem koniecznie wejsc tam, aby szpiegowac.
      Przeciez zadaja, aby tym inspektorom umozliwic dowolne poruszanie sie po Iraku, i jeszcze pod oslona
      zbrojnych, amerykanskich/zachodnich oddzialow. Aby napewno moc wszystkie przygotowania do wojny ze
      strony Iraku zweryfikowac z ziemi. A wtedy albo sie Irakczycy poddadza, bo beda wiedzieli, ze latwo
      przegraja na wskutek tego szpiegowania, albo naprawde przegraja ta wojne szybko.
      Tutaj zgadzam sie z nonkorformista, ze Amis celem jest wejsc do Iraku i dorwac sie do zrodel ropy
      naftowej. Przeciez mozna bylo przeczytac w oficjalnej pracie, ze po wojnie Irak opusci OPEC i bedzie
      zalewal rynki swiatowe tania ropa. I oczywiscie USA juz nigdy by tej ziemi pachnacej ropa naftowa nie
      opuscila.
      Ale mnie dziwi inna sprawa. Juz o tym pisalem. Niemcy maja, i to wyglada, ze to nie tylko propaganda
      przedwyborcza cos przeciwko tej wojnie. Troche, mozna by powiedziec, jest to niezrozumiale. Bo przeciez
      tania ropa to tylko lepiej. Dla Niemiec i EU. A moze Niemcy widza cos innego? Sprobuje to opisac. A
      moze chodzi o to ze MACIEJ bedzie tak jak to robi teraz na nie taka wielka skale, ze pieniadze za rope
      iracka zabiera do kieszeni, bedzie to robil na duza skale? Kupi sobie po prostu spodnie z wiekszymi
      kieszeniami. Bo export z Iraku bedzie wiekszy? I wtedy ceny ropy tak za bardzo nie spadna, tylko, ze
      MACIEJ, jako ze jest ten najmadrzejszy, bedzie te pieniadze zgarnial? I bedzie jeszcze mnie tym,
      biednego JOrl'a z Niemiec szantazowal, ze mu kurek zakreci, jak bede dalej brzydko o nim mowil?
      To mogloby pasowac nawet i Rosji. Bo ceny ropy nie beda za niskie, za pozwolenia napasci na Irak,
      Rosja bedzie miala prawo wytluc Czeczencow w ich bazach w Gruzji, ktorych tam Amerykanie holubili, a
      EU za zadzieranie nosa bedzie pokorniejsze? Tez w stosunku do Rosji?
      Ciekawe jak to dalej pojdzie. Naturalnie cena jaka USA bedzie musiala zaplacic Rosji bedzie wysoka. Ale
      jak to jeden Rosjanin mowil, to tak jak 1939. Rosja zyskuje na czasie, ale wrogami z USA zostana na
      zawsze. To na dzisiaj tyle tej geopolityki.
      Pozdrawiam.
      • Gość: jr Re: Ekonomia wojny IP: 203.129.132.* 08.10.02, 02:19
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        jednoczenie arabow too niezly pomysl ale kto dal irakowi do tego prawo aby
        robic to na sile??? chyba nie myslisz ze kurdzi by mieli te same prawa co
        irakijczycy w tym "zjednoczonym" imperium.

        > Wracajac do Iraku. Jak bylo widac, ze swiat staje sie jednobiegunowy
        (conajmnie
        > j czasowo), Saddam
        > postanowil sprobowac ostatnia szanse i zaczal od przylaczenia Kuwejtu. Tutaj
        wp
        > adl w pulapke i Irakczcy
        > zaplacili to wymordowaniem ok. 100 tys praktycznie bezbronnych zolnierzy. Bo
        w
        > koncu po przelamaniu
        > ich obrony PLOT bylo to strzelanie do nich jak na strzelnicy. Ot tak, aby
        inni
        > nabrali strachu. I tak tez sie
        > stalo. Nabrali strachu.

        winic nalezy generalow i politykow a nie przeciwnila...

        > Irak tez exportuje czesciowo rope poza ONZetem. Za to stara sie kupic bron i
        to
        > glownie przeciwlotnicza.

        ciekawe czemu...

        > Amerykanie ciaglymi nalotami tworza nacisk militarny na nich, no i prowadza
        tzw
        > . rozpoznanie walka.
        > Jak juz wspomnialem, Saddam nalezy do madrych i dlatego jest niebezpieczny.

        hitler, stalin, mao byli "superhuman" tez i co z trego wyniklo?!?!

        Ale
        > tez dlatego nigdy nie
        > bedzie probowal broni ABC.

        czy ojciec co zabija swoje dzieci, wladca co zabija swoich podwladnych
        powstrzyma sie przed zabijaniem przeciwnikow islamu?!?! - chyba nie jestes na
        serio albo cie zdrowy rozsadek opuscil...

        Abstrahujac, ze np. broni atomowej napewno nie ma, s
        > rodkow jej
        > przenoszenia tez nie. Reszta rakiet Scud zostala przez inspektorow
        zniszczona.

        ile lat temu to bylo?

        > Podstawowa rzecz jest, ze
        > jesliby Irak uzyl jakies bronii ABC, Amerykanie by mieli rozwiazane rece w
        swoj
        > ej nowej 20 letniej wojnie z
        > terroryzmem. Zaczelibi uzywac bez skupulow taktycznej broni ataomowej. I
        wtedy
        > by mieli jeszcze prosciej
        > i taniej ja prowadzic.

        czy myslisz ze amerykanie chca uzyc broni atomowej???

        > Czesto jest zadawane pytanie, dlaczego nie wpuszczaja inspektorow? Proste.
        Wygl
        > ada na to, ze sie
        > uzbroili w podobny sposob jak Jugoslawia.

        hm... opisujesz tu tylko polowe obrazku. a co z macedonczykami? czy usa jest
        winne ze byli mordowani???

        twiedzenie ze usa chce "okupowac" irak jest szalenstwem. gdyby usa chcialo
        zniszczyc irak to by to zrobili w czasie ostatniej wojny.
      • darr.darek Odpowiedź do 'konkursowego wypracowania' JOrla 10.10.02, 13:02
        Gość portalu: JOrl napisał(a):
        > No wiec o Iraku.
        >Irak pod Saddamem, byl praktycznie jedynym krajem arabskim, gdzie starano sie,
        > korzystajac z bogactwa
        >za rope, jakos ten kraj popchnac do przodu cywilizacyjnie.

        Jak ja to znam : "starano się , starano się , a efekty żałosne" , "chciał
        dobrze" .
        Człowieku , już ponad 20lat temu Irak wdał się w wojenkę z sąsiadem Iranem .
        Już wtedy stracił kupę ludzi i mnóstwo kasy . Wg Ciebie wykazał się wtedy
        rozsądkiem , tak ?


        > Dlatego tez z kolei istnieja
        >wysilki panstw juz silnych jak np. USA inne panstwa rozwalac. Koronnym przyklad
        > em jest tu Jugoslawia,
        >ktorej rozwalenie bylo oczywiscie postanowione gdzies indziej, a realizacja teg
        > o dziela byla wspierana
        > calym wachlarzem mniej czy wiecej jawnych dzialan.

        Taak , USA przestraszyli się potęgi Jugosławi i postanowili ją rozwalić :-) .


        >Wracajac do Iraku. Jak bylo widac, ze swiat staje sie jednobiegunowy (conajmnie
        > j czasowo), Saddam
        >postanowil sprobowac ostatnia szanse i zaczal od przylaczenia Kuwejtu. Tutaj wp
        > adl w pulapke i Irakczcy
        > zaplacili to wymordowaniem ok. 100 tys praktycznie bezbronnych zolnierzy.

        Tak , Saddam wpadł w pułapkę :-) . Jeśli widziałby , że to USA "zrobiły mu
        pułapkę" prosząc go wcześniej telefonicznie żeby wkroczył do Kuwejtu , to
        szybko wyszedłby z pułapki i byłoby ... po pułapce . Zawiłe są knowania
        amerykańców i Saddam się pogubił jak z tego wyjść :-) (taki geniusz a nie
        widział prostego wyjścia z "pułapki) .
        Za rozpieprzenie irackiej armii winisz przeciwnika :-) . Clinton powinien kazać
        zapchać skrzynkę mailową Saddama , wtedy byłby humanitarny , a i pokazałby
        technologię amerykńskiego IT :-) .

        > nie zostala jak
        > Jugoslawia rozwalona, chociaz duzo w tym celu zrobiono.

        O cholera przypomniałeś mi znów Jugosławię .
        Polska jest niemal dwa razy ludniejsza - no już to po nas .
        USA przerażeni potęgą Polski rozpieprzą ją na 16 państw . I jeszcze skasują za
        jednodnową wizę do państwa Mazowieckiego , a co , potem będą już "trzymać łapę"
        na tych sprawach .

        >Jak juz wspomnialem, Saddam nalezy do madrych i dlatego jest niebezpieczny. Ale
        > tez dlatego nigdy nie
        >bedzie probowal broni ABC. Abstrahujac, ze np. broni atomowej napewno nie ma, s
        > rodkow jej
        > przenoszenia tez nie.

        Taa , jak do mądrych należeli twórcy zamachu na WTC i parudziesięciu innych
        pomniejszych zamachów o których ludzie już zapomnieli .

        To właśnie z Sowietami był problem , bo byli racjonalni (czyli mądrzy ; co
        prawda mądrość nie sięgnęła na tyle , żeby wycofać się w porę z pęt głupawej ,
        krępującej gospodarkę ideologi komunistycznej) i dlatego niebezpieczni . A
        gdy przewaga stała się zbyt duża zrobili to co robią racjonalni (mądrzy) -
        wycofali się i przestali straszyć .

        Problem z takimi jak Saddam polega na tym , że są ... głupi (nieracjonalni) .
        I niestety ten brak racjonalności zagraża .

        > Reszta rakiet Scud zostala przez inspektorow zniszczona.
        > Podstawowa rzecz jest, ze
        >jesliby Irak uzyl jakies bronii ABC ...

        Nieprawda , mają tylko pistolety i parę beczek z prochem dymnym !
        A inspektorów nie wpuszczają bo "duma nie pozwala" :-) .


        >Tutaj zgadzam sie z nonkorformista, ze Amis celem jest wejsc do Iraku i dorwac
        > sie do zrodel ropy
        >naftowej. Przeciez mozna bylo przeczytac w oficjalnej pracie, ze po wojnie Irak
        > opusci OPEC i bedzie
        >zalewal rynki swiatowe tania ropa. I oczywiscie USA juz nigdy by tej ziemi pach
        > nacej ropa naftowa nie
        > opuscila.

        W gazecie wyborczej w kąciku "cotygodniowej poezji na konkurs" , był taki
        konkurs , kto stworzy najlepsze opowiadanie , w którym narrator opisując
        wydarzenia byłby najmniej zorientowaną osobą , co opisuje i co się tak naprawdę
        dzieje .

        Twój powyższy opis "polityka wg mnie" ... zdobyłby PIERWSZĄ NAGRODĘ w tamtym
        konkursie .
    • Gość: JOrl Do Lecha IP: *. / *.B2.srv.t-online.de 04.10.02, 19:30
      Drogi Lechu, Twoje slowa, co prawda do nonkorfomisty:
      >Blogoscia napawa mnie fakt, ze tacy jak Ty na ogól do niczego w zyciu nie dochodza.

      No wiec, akurat poglady nonkorfomisty co do Iraku maja duzo wiecej wspolnego z rzeczywistoscia, jak
      Twoje. I wtedy moglbym powiedziec, ze to niedochodzenie do czegos w zyciu musi mnie tez dotyczyc.
      Naprawde tez i o mnie tak uwazasz?
      A, tak po starej znajomosci, drogi Lechu, mialbym do Ciebie jedno pytanie. Pracujesz w Niemczech. Jest
      to praca panstwowa? Czy normalna prywatna, kapitalistyczna gospodarka?
      Pozdrowienia.
      • Gość: Lechu Re: Do Lecha IP: *.dip.t-dialin.net 04.10.02, 21:47
        Wraz z kolegą prowadzę firmę, która tylko do nas należy.

        Do niego bardziej, niż do mnie;)
        • Gość: MACIEJ Re: Do Lecha IP: *.ny325.east.verizon.net 08.10.02, 05:25
          Gość portalu: Lechu napisał(a):

          > Wraz z kolegą prowadzę firmę, która tylko do nas należy.
          >
          > Do niego bardziej, niż do mnie;)

          Widzisz JOrl,zebys mial nauczke na przyszlosc nie zadzierac z kapitalistami.
          • Gość: V.C. Gospodarka USA zaniedbana IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 17:31
            Sondaz "New York Timesa" i CBS
            Gospodarka zaniedbana kosztem Iraku

            Amerykanska gospodarka jest w najgorszym stanie od dekady, a zarowno prezydent
            George W. Bush, jak i Kongres poswiecaja zbyt duzo czasu Irakowi, zaniedbujac
            zarazem wewnetrzne problemy. Tak przynajmniej twierdzi wiekszosc Amerykanow
            uczestniczacych w sondazu "New York Timesa" i CBS News.

            "Bush poswieca zbyt duzo czasu Irakowi zamiast gospodarce i traktuje to jako
            ruch polityczny ­ cytuje nowojorski dziennik Gladys Steele z Seattle. ­ Mysli on ­
            twierdzi kobieta ­ ze trzymajac nas w strachu wobec perspektywy pojscia na
            wojne, odwroci nasza uwage od tego, jak slaba jest gospodarka".

            Niemal polowa z ankietowanych wyrazila obawe, ze albo oni, albo ktos z ich
            bliskich straci w ciagu najblizszego roku prace.

            W porownaniu z wczesniejszymi, przeprowadzonymi latem badaniami opinii
            spolecznej, znacznie wzrosla liczba osob, ktorych zdaniem gospodarka
            amerykanska znacznie sie pogorszyla w porownaniu z tym co bylo przed dwoma
            laty. Aprobate dla Busha za kierowanie gospodarka zademonstrowalo jedynie 41%
            ankietowanych. Jest to, podkresla "New York Times", najnizsze poparcie odkad
            objal prezydenture.

            Wielu Amerykanow wyrazilo niepokoj, ze wojna z Irakiem, ktora uwazaja za
            nieunikniona, jeszcze bardziej oslabi kulejaca juz i tak gospodarke.

            Mimo wysilkow Busha, aby przekonac spoleczenstwo o koniecznosci rozprawy z
            Saddamem Husajnem, poparcie dla polityki prezydenta nie zmienilo sie od lata.
            Podczas gdy wiekszosc ludzi wspiera kampanie przywodcy amerykanskiego przeciw
            Bagdadowi, czynia to z rezerwa oraz obawami o reperkusje zwiazane z wojna.

            Amerykanow niepokoi perspektywa dlugiej i kosztownej wojny, ktora moze sie
            rozprzestrzenic na Bliski Wschod i prowadzic do dalszych atakow
            terrorystycznych. Nie chca dzialan militarnych wszczetych bez pomocy aliantow.
            Przeciwni tez sa atakowaniu Iraku zanim ONZ wysle tam inspektorow majacych
            sprawdzic czy Husajn nie produkuje i nie magazynuje broni masowego razenia.

            Wedlug "New York Timesa" ankietowani twierdza, ze przed listopadowymi wyborami
            obydwie partie probuja manipulowac sprawa Iraku dla wlasnej korzysci.

            żródło : www.dziennik.com
            • Gość: kapitalizm Re: Gospodarka USA zaniedbana IP: *.proxy.aol.com 08.10.02, 19:02
              Gość portalu: V.C. napisał(a):

              > Sondaz "New York Timesa" i CBS
              > Gospodarka zaniedbana kosztem Iraku
              >
              > Amerykanska gospodarka jest w najgorszym stanie od dekady, a zarowno
              prezydent
              > George W. Bush, jak i Kongres poswiecaja zbyt duzo czasu Irakowi, zaniedbujac
              > zarazem wewnetrzne problemy. Tak przynajmniej twierdzi wiekszosc Amerykanow
              > uczestniczacych w sondazu "New York Timesa" i CBS News.
              >
              > "Bush poswieca zbyt duzo czasu Irakowi zamiast gospodarce i traktuje to jako
              > ruch polityczny ­ cytuje nowojorski dziennik Gladys Steele z Seattle. ­ Mysli o
              > n ­
              > twierdzi kobieta ­ ze trzymajac nas w strachu wobec perspektywy pojscia na
              > wojne, odwroci nasza uwage od tego, jak slaba jest gospodarka".
              >
              > Niemal polowa z ankietowanych wyrazila obawe, ze albo oni, albo ktos z ich
              > bliskich straci w ciagu najblizszego roku prace.
              >
              > W porownaniu z wczesniejszymi, przeprowadzonymi latem badaniami opinii
              > spolecznej, znacznie wzrosla liczba osob, ktorych zdaniem gospodarka
              > amerykanska znacznie sie pogorszyla w porownaniu z tym co bylo przed dwoma
              > laty. Aprobate dla Busha za kierowanie gospodarka zademonstrowalo jedynie 41%
              > ankietowanych. Jest to, podkresla "New York Times", najnizsze poparcie odkad
              > objal prezydenture.
              >
              > Wielu Amerykanow wyrazilo niepokoj, ze wojna z Irakiem, ktora uwazaja za
              > nieunikniona, jeszcze bardziej oslabi kulejaca juz i tak gospodarke.
              >
              > Mimo wysilkow Busha, aby przekonac spoleczenstwo o koniecznosci rozprawy z
              > Saddamem Husajnem, poparcie dla polityki prezydenta nie zmienilo sie od lata.
              > Podczas gdy wiekszosc ludzi wspiera kampanie przywodcy amerykanskiego przeciw
              > Bagdadowi, czynia to z rezerwa oraz obawami o reperkusje zwiazane z wojna.
              >
              > Amerykanow niepokoi perspektywa dlugiej i kosztownej wojny, ktora moze sie
              > rozprzestrzenic na Bliski Wschod i prowadzic do dalszych atakow
              > terrorystycznych. Nie chca dzialan militarnych wszczetych bez pomocy
              aliantow.
              > Przeciwni tez sa atakowaniu Iraku zanim ONZ wysle tam inspektorow majacych
              > sprawdzic czy Husajn nie produkuje i nie magazynuje broni masowego razenia.
              >
              > Wedlug "New York Timesa" ankietowani twierdza, ze przed listopadowymi
              wyborami
              > obydwie partie probuja manipulowac sprawa Iraku dla wlasnej korzysci.
              >
              > żródło : www.dziennik.com


              Cytowac "New York Times" to tak cytowac "Prawde"
              Prawie zadna roznica.
              • Gość: MACIEJ Re: Gospodarka USA zaniedbana IP: *.ny325.east.verizon.net 08.10.02, 19:41
                Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                > Gość portalu: V.C. napisał(a):
                >
                > > Sondaz "New York Timesa" i CBS
                > > Gospodarka zaniedbana kosztem Iraku
                > > Amerykanska gospodarka jest w najgorszym stanie od dekady,

                I bardzo by nam pomoglo,gdyby gospodarka amerykanska byla tak zadbana jak
                gospodarka EU.


                > >Aprobate dla Busha za kierowanie gospodarka zademonstrowalo jedynie 41%
                > > ankietowanych.

                Reszta wyraza chec emigracji do EU.
                • Gość: Lechu Re: Gospodarka USA zaniedbana IP: *.dip.t-dialin.net 08.10.02, 23:50
                  Jak wcześniej już pisałem, na gospodarkę światową ma głęboki wpływ brak
                  pieniędzy w -poważnie zadłużonych- przedsiębiorstwach. Wielkie koncerny dostają
                  zadyszki, a wraz z nimi reszta, bo duże koncerny zawsze traktowały mniejszych
                  kooperantów jak koniunkturalne bufory. Oczywiście, najbardziej zadłużone są
                  kancerny amerykańskie, bo cała Ameryka jest beznadziejnie zadłużona.
                  Nic tego nie zmieni i dlatego na giełdach czeka nas "jazda bez trzymanki".
                  Tip dla Macieja: kupuj, jak Dow dojdzie do 5000.

                  Trudno jednak mieć tu pretensje do Busha, bo Prezydent to nie jest Biuro
                  Polityczne KPZR i "dla gospodarki" to gówno może zrobić. Bush na szczęście nie
                  kontroluje produkcji sznurka do snopowiązałek, bo inaczej USA byłyby Białorusią.

                  Rząd może coś zrobić, owszem - i robi. Szykuje się do wojny z Irakiem, która
                  będzie szybka i krótka. Wojna właściwie się już zaczęła. Ponieważ ze względów
                  klimatycznych operację w Iraku trzeba zakończyć do początku marca, operacje na
                  lądzie nie będą trwały dłużej, niż 8 tygodni. Wojska irackie nie mają w tym
                  starciu najmniejszych szans nawet na zadanie Amerykanom większych strat i wie
                  to każdy, kto się w materii nieco orientuje.
                  Parę zawiedzionych sierot po socjaliźmie i przyjaciół Saddama śni o jakichś
                  heroicznych walkach ulicznych w Bagdadzie, ale się ciężko zawiedzie: po
                  pierwsze, po doświadczeniu pierwszej wojny większość żołnierzy po prostu
                  ucieknie, jak tylko będzie mogła i wykaże tym samym więcej zdrowego rozsądku,
                  niż paru niedorobionych politykierów na tym forum.
                  Po drugie, Saddam ucieknie natychniast w swoje rodzime okolice Tekritu ( w
                  końcu rządzi Irakiem podobnie jak Asad rządził Syrią: poprzez klikę z jednego
                  miasteczka), bo tylko tam może liczyć na ocalenie życia własnego i rodziny. Tam
                  wszyscy są "umoczeni". W Bagdadzie musi się obawiać, że jego własna armia
                  przyniesie Bushowi głowę Saddama i jego syna na srebrnej tacy. Bez "wodza"
                  większość zorganizowanych oddziałów po prostu podda się, a co do reszty
                  wystarczy zastosować taktykę zastosowaną przez Izrael w Bejrucie.
                  Stosunek strat: 100:1.
                  Jak komuś wydaje się, że doborowe jednostki irackie, to nie
                  Palestyńscy "bojcy", to pragnę tylko przypomnieć bajki i legendy o rzekomej
                  bitności i wyszkoleniu doborowych odddziałów irackich w pierwszej wojnie.
                  Tylko, że wtedy mieli za sobą wiele zwycięstw i żadnej traumy po odwrocie z
                  Kuwejtu.
                  Pomijając te argumenty: Saddam jest po prostu militarnym idiotą, co zdołał
                  udowodnić dobitnie w czasie kampanii kuwejckiej. Łatwo było kłaść hektary ognia
                  artyleryjskiego (to kochają sowieccy wojskowi i tego nauczyli Irakijczyków) na
                  tłumy irańskich fanatycznych oberwańców, wysyłanych na pewną i bezsensowną
                  śmierć przez jeszcze głupszych militarnie mułłów, co innego jest stawić czoło
                  regularnej, dobrze wyszkolonej armii, prowadzonej przez przyzwoity sztab.

                  Tak więc drżyjmy przed kolapsem na giełdzie, bo ten może dokuczyć na wszystkim
                  bez wyjątku i miejmy nadzieję, że na wiosnę trawa będzie rosła na Saddamie. Bo
                  tylko szybko wygrana wojna z Irakiem może odwrócić długofalowy trend w
                  gospodarce. Humory się zmienią, znowu trzeba będzie gasić szyby naftowe, a paru
                  kolegów z forum będzie mogło się wykazać, śląc do Iraku paczki. To może
                  chwilowo zaspokoi ich altruistyczne instynkty w stosunku do Arabów.

                  • Gość: MACIEJ Re: Gospodarka USA zaniedbana IP: *.ny325.east.verizon.net 09.10.02, 04:05
                    Gość portalu: Lechu napisał(a):

                    > Jak wcześniej już pisałem, na gospodarkę światową ma głęboki wpływ brak
                    > pieniędzy w -poważnie zadłużonych- przedsiębiorstwach. Wielkie koncerny
                    dostają
                    > zadyszki, a wraz z nimi reszta, bo duże koncerny zawsze traktowały mniejszych
                    > kooperantów jak koniunkturalne bufory. Oczywiście, najbardziej zadłużone są
                    > kancerny amerykańskie, bo cała Ameryka jest beznadziejnie zadłużona.
                    > Nic tego nie zmieni i dlatego na giełdach czeka nas "jazda bez trzymanki".
                    > Tip dla Macieja: kupuj, jak Dow dojdzie do 5000.

                    Widze Lechu,ze chcesz mnie sprzedac options.
                    Nie wiedzialem ze zajmujesz sie derivatives.
                    Przy 7,400 IBM zaczal kupowac swoje akcje i na krotko Dow poszedl prawie 200 do
                    gory.
                    Ja juz chcialem wrzucic stowe na rynek,ale jak mowisz zeby poczekac,to dam ci
                    szanse jeszcze do piatku.

                    > Trudno jednak mieć tu pretensje do Busha, bo Prezydent to nie jest Biuro
                    > Polityczne KPZR i "dla gospodarki" to gówno może zrobić. Bush na szczęście
                    nie
                    > kontroluje produkcji sznurka do snopowiązałek, bo inaczej USA byłyby
                    Białorusią

                    Rozpedzil wlasnie dzisiaj strajk longshoremen.
                    Zachcialo im sie leniom smier.... lepszych warunkow zycia jak caly narod
                    zaciska pasa.
                    Wstydu nie maja.

                    > Rząd może coś zrobić, owszem - i robi. Szykuje się do wojny z Irakiem, która
                    > będzie szybka i krótka. Wojna właściwie się już zaczęła. Ponieważ ze względów
                    > klimatycznych operację w Iraku trzeba zakończyć do początku marca, operacje
                    na
                    > lądzie nie będą trwały dłużej, niż 8 tygodni. Wojska irackie nie mają w tym
                    > starciu najmniejszych szans nawet na zadanie Amerykanom większych strat i wie
                    > to każdy, kto się w materii nieco orientuje.

                    Nie wiem czy wszyscy o tym wiedza.
                    Pamietam jak Fizyk ostrzegal nas przed wojna z Afganistanem.

                    > Parę zawiedzionych sierot po socjaliźmie i przyjaciół Saddama śni o jakichś
                    > heroicznych walkach ulicznych w Bagdadzie, ale się ciężko zawiedzie: po
                    > pierwsze, po doświadczeniu pierwszej wojny większość żołnierzy po prostu
                    > ucieknie, jak tylko będzie mogła i wykaże tym samym więcej zdrowego rozsądku,
                    > niż paru niedorobionych politykierów na tym forum.
                    > Po drugie, Saddam ucieknie natychniast w swoje rodzime okolice Tekritu ( w
                    > końcu rządzi Irakiem podobnie jak Asad rządził Syrią: poprzez klikę z jednego
                    > miasteczka), bo tylko tam może liczyć na ocalenie życia własnego i rodziny.
                    >Tam
                    > wszyscy są "umoczeni". W Bagdadzie musi się obawiać, że jego własna armia
                    > przyniesie Bushowi głowę Saddama i jego syna na srebrnej tacy. Bez "wodza"
                    > większość zorganizowanych oddziałów po prostu podda się, a co do reszty
                    > wystarczy zastosować taktykę zastosowaną przez Izrael w Bejrucie.
                    > Stosunek strat: 100:1.
                    > Jak komuś wydaje się, że doborowe jednostki irackie, to nie
                    > Palestyńscy "bojcy", to pragnę tylko przypomnieć bajki i legendy o rzekomej
                    > bitności i wyszkoleniu doborowych odddziałów irackich w pierwszej wojnie.
                    > Tylko, że wtedy mieli za sobą wiele zwycięstw i żadnej traumy po odwrocie z
                    > Kuwejtu.

                    A JOrl pisal ze to przekleci Amis napadli na niewinnych zolnierzy irackich
                    niewinnie okupujacych Kuwejt.
                    > Pomijając te argumenty: Saddam jest po prostu militarnym idiotą, co zdołał
                    > udowodnić dobitnie w czasie kampanii kuwejckiej. Łatwo było kłaść hektary
                    ognia
                    >
                    > artyleryjskiego (to kochają sowieccy wojskowi i tego nauczyli Irakijczyków)
                    na
                    > tłumy irańskich fanatycznych oberwańców, wysyłanych na pewną i bezsensowną
                    > śmierć przez jeszcze głupszych militarnie mułłów, co innego jest stawić czoło
                    > regularnej, dobrze wyszkolonej armii, prowadzonej przez przyzwoity sztab.
                    >
                    > Tak więc drżyjmy przed kolapsem na giełdzie, bo ten może dokuczyć na
                    wszystkim
                    > bez wyjątku i miejmy nadzieję, że na wiosnę trawa będzie rosła na Saddamie.
                    Bo
                    > tylko szybko wygrana wojna z Irakiem może odwrócić długofalowy trend w
                    > gospodarce. Humory się zmienią, znowu trzeba będzie gasić szyby naftowe, a
                    paru
                    >
                    > kolegów z forum będzie mogło się wykazać, śląc do Iraku paczki. To może
                    > chwilowo zaspokoi ich altruistyczne instynkty w stosunku do Arabów.
                    >
    • Gość: pawel-l Re: Ekonomia wojny IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 09.10.02, 14:33
      Lechu napisał:
      <tylko szybko wygrana wojna z Irakiem może odwrócić długofalowy trend w
      gospodarce

      Wojna z Irakiem nieodwróci żadnego trendu w gospodarce. Może najwyżej pogłębić
      problemy, poprzez zwiększone wydatki na zbrojenia i kłopoty z wymianą handlową.
      Wyróżnia się dwa typy wojen. Wojny szczytu (jestem mocarstwem i robię co chcę)
      i wojny dołków (jest tak źle że gorzej być nie może). Pierwsze powodują
      zwiększenie napięć w gospodarce (zwiększenie wydatków kiedy trzeba oszczędzać)
      i są kulą u nogi. Drugie po latach recesji powodują rozruszanie gospodarki i
      przynoszą poprawę sytuacji gosp.
      Ta wojna należy do tych pierwszych
      • darr.darek Żadna wojna nie niesie bogactwa !!! 09.10.02, 17:00
        Jak Ty to wymyśliłeś , że są wojny które przynoszą bogactwo gospodarcze ?

        Przykład III Rzeszy , po upadku której Niemcy jedli szczury ???

        A moze chodzi o "zbawienny" wpływ zbrojeń na gospodarkę ?
        Przykład : Zajebiście "bogata" Rosja po 40latach zbierania haraczu od
        całych "demoludów" na rozwój zbrojeń . Przez pewien czas potrafili nawet
        produkować porównywalne myśliwce , rakiety i czołgi . Ale przykład naprawdę
        zajebistego bogactwa Rosji w 1990roku , po 40latach wyścigu zbrojeń , PORAŻAŁ :-
        ) .
        • kyle_broflovski Re: Żadna wojna nie niesie bogactwa !!! 09.10.02, 17:03
          darr.darek jednak nie czytasz moich linkow

          www.lexrex.com/enlightened/articles/warisaracket.htmhttp://www.fas.org/man/smedley.htm


          • kyle_broflovski Re: Żadna wojna nie niesie bogactwa !!! 09.10.02, 17:04
            www.lexrex.com/enlightened/articles/warisaracket.htm
            www.fas.org/man/smedley.htm

            • Gość: kapitalizm Re: Żadna wojna nie niesie bogactwa !!! IP: *.proxy.aol.com 10.10.02, 02:23
              kyle_broflovski napisał:

              > <a
              href="www.lexrex.com/enlightened/articles/warisaracket.htm"target="_b
              > lank">www.lexrex.com/enlightened/articles/warisaracket.htm</a>
              > <a
              href="http://www.fas.org/man/smedley.htm"target="_blank">www.fas.org/man/sme
              > dley.htm</a>
              >

              Calkowicie sie zgadzam z artykulem.
              Zadna wojna nie daje bogactwa narodom, kazda wojna jest strata a nie zyskiem.
              Z oczywistych powodow: destrukcja zmniejsza majatek a nie zwieksza. Polecam ten
              artykul kazdemu kto wierzy, ze wojna jest dobra dla gospodarki(jakiejkolwiek).
              Niestety wojna czasami jest potrzebna. Wojna przeciw zlu jast wojna dobra. Tak
              jak wojna przeciw bandyta czy morderca jest dobra.
              Chyba kazdy sie zgodzi, ze policjant strzelajacy do mordercy w momencie gdy on
              chce poderznac gardlo malej dziewczynki jest bohaterem. To jest dobra przemoc.
              Ale jest tez przemoc zla.
              Dlatego wazne jest moralne rozwazenie zasadnosci wojny.
              Czy wojna przeciw Saddamowi jest moralna?
              Wielu sadzi, ze tak.
              Przychylam sie do tej odpowiedzi.
              Choc nie zgadzam sie, ze Bush powinien isc sam. W koncu powinna to byc
              odpowiedzialnosc calego swiata a nie tylko USA.
              No i koszt powinien ponosic caly swiat a nie tylko USA.

              pozdrawiam,
              J.
              • kyle_broflovski Re: Żadna wojna nie niesie bogactwa !!! 10.10.02, 03:33
                troche dugie ale ciekawe

                web.mit.edu/webcast/tac/tac26sep02-16k.ram
                • kyle_broflovski Re: Żadna wojna nie niesie bogactwa !!! 10.10.02, 03:34
                  web.mit.edu/webcast/tac/tac26sep02-16k.ram
    • Gość: BUFFET Re: Ekonomia wojny - a konsekwencje??? IP: *.cidernet.pl 11.10.02, 00:30
      Widzę, że koledzy darr.darek, Broflovski i kapitalizm coś nie za bardzo z
      historią...
      Wojny nie przynoszą korzyści? Oczywiście, że są takie, które przynoszą - (jeśli
      zaniedbać fakt, że życie ludzkie jest bezcenne i żadne dobra materialne nie
      zrekompensują czyjejś śmierci)- wojny francusko -pruska 1870 (korzyści dla
      Prus, gigantyczne reparacje wojenne ze strony przegranej Francji), wojna o
      Kalifornię między USA i Meksykiem (1848 - Kalifornia dla USA, przy okazji jest
      to właśnie klasyczna "wojna dołka" o której pisał Paweł I, która rozruszała
      podupadającą gospodarkę USA) wojna o Kubę, przełom XIX i XX w. między Hiszpanią
      a USA to właśnie są przykłady wojen , przynoszących korzyści...

      Ale ja nie o tym dzisiaj...

      Ktoś tu powyżej stwierdził, ze Irak nie ma broni atomowej... nie byłbym tego
      taki pewien - przypomnę tylko, że w 1981 r. Izrael zbombardował budowaną z
      pomocą francuską "rzekomo" cywilną elektrownię atomową w Iraku - Szin Beth
      wiedział lepiej o "cywilnym" charakterze produkcji....
      Zdobycie materiałów rozszczepialnych to dziś nie jest specjalnie trudne zadanie
      dla zorganiowanych wywiadów państwowych, dysponujących dużymi pieniędzmi -
      wywiad iracki jest jednym z lepszych w okolicy...
      Problemem jest tylko jeden etap wzbogacania - tzw. "wirówka gazowa", na której
      ongiś połamali zęby spece z Południowej Afryki, marzący o "Białej Bombie
      Atomowej" - bez wirówki można zbudować jedynie "brudną bombę" o niewielkiej
      mocy wybuchu, za to skażającej skutecznie produktami rozpadu spore połacie
      terenu... A jeśli Saddamowi to wystarczy??
      Prawdy się na razie nie dowiemy - jest być może w raportach wywiadowczych,
      obecnie Top Secret, pewnie za 30 lat, jeśli dożyjemy, ujrzy ona światło dzienne
      tak jak dziś wiadomo np. że ten idiota McNamara chciał użyć w Vietnamie broni
      jądrowej....

      Czy Saddam jest mądry, jak to ktoś tu sugerował? Bzdura - on tylko nie wahał
      się zabijać przeciwników politycznych, gdy piął się po szczeblach kariery w
      partii BAAS - całą grę polityczną robi mu jego krajan Tarik Aziz, który jest
      właściwym mózgiem polityki Iraku, zdolna szuja, trzeba przyznać.... Saddam
      umiał np. zaprosić kolegę z partii i zastrzelić go w swoim gabinecie, ale
      strategie polityczne? To na niego za mądre....Dziś za radą Aziza BAAS odeszła w
      cień, a Saddam coraz częściej ostrożnie wymachuje zielonym sztandarem proroka,
      to ostatnio jest lepiej widziane w krajach arabskich, niż powoływanie się
      na "arabską drogę do socjalizmu" (Jorl -to ma być to robienie dobrze ludności
      irackiej???), co namiętnie robiono w BAAS zarówno syryjskim jak i irackim (oba
      kraje przez długi czas łączyła unia polityczna)

      Tak jak Lechu nie mam wątpliwości, kto wygra tę wojnę i stosunek 100 : 1 w
      liczbach ofiar uważam za słuszny, ale uważam też ,że to niestety będzie dopiero
      początek, a nie koniec kłopotów - boję się destabilizacji w Arabii Saudyjskiej.
      Sytuacja tam bardzo przypomina czasy końcowego Rezy Pahlavi'ego w Iranie....
      Reżim asSaudów jest znienawidzony przez saudyjczyków, ludność utrzymywana jest
      w jakim takim posłuszeństwie przez kij (policję i kontrwywiad, bezpardonowy
      wobec opozycji)i marchewkę (każdy urodzony dorosły Saudyjczyk obojętne, pracuje
      czy nie, otrzymuje od państwa stałą zapomogę , nie pamiętam 500 czy 800 USD na
      miesiąc) - jest jeden problem - w A.S . jest najwięcej na świecie nastolatków
      na 100 000 mieszkańców, którzy wkrótce zgłoszą się po te pieniądze....a budżet
      Arabii już trzeszczy - Saudowie są bardzo nieudolni w inwestowaniu
      petrodolarów...

      Amerykanie nadal stacjonują w A.S. - bin Laden właśnie dlatego zaczął wojnę z
      Ameryką, że niewierni wkroczyli na świętą ziemię Islamu (Mekka, Medinah)w
      ramach Pustynnej Burzy - w tej sytuacji ogłoszenie przez asSaudów, ze użyczą
      baz w A.S. dla nowej operacji irackiej uważam za krok w kierunku
      samobójstwa...., a przyjęcie tej oferty przez Amerykanów za dowód ślepoty
      politycznej (i to przez w sumie niezły tandem Collin Powell - Condoleeza Reis,
      bo Rumsfeld to dla mnie żywa skamielina, on rozumuje na poziomie połowy lat 60-
      tych i nie potrafi nic innego, jak tylko "przeć naprzód").

      Co sądzi wielu saudyjczyków o USA można się było dowiedzieć 11.09.2001 - połowa
      porywaczy to byli saudyjczycy....tu naprawdę bardzo łatwo o wywołanie rewolty i
      pretekstem mogłaby byc operacja w Iraku...

      A Iran - będzie spokojnie patrzył, jak USA instalują mu "państwa demokratyczne"
      na północy (Afganistan) i zachodzie (Irak)? Przy dużej mniejszości szyickiej na
      południu Iraku? Otwarcie nie zaatakuje, ale np. może zawrócić z drogi
      wycofywania się rakiem z "Rewolucji Islamskiej" Chatamiego, wrócić do wzorców
      Chomeiniego i zacząć znów popierać międzynarodowy terroryzm...na początek za
      pomocą swoich szyitów w Iraku....

      A co z Kurdami, którzy korzystając z obalenia Saddama, na pewno wywołają
      powstanie, które rozszerzyć się może na Turcję, Iran i Syrię?
      Oni nie mają nic do stracenia - Saddam parzył ich Iperytem, W Iranie strzelano
      do nich z helikopterów, Turcja przegnała ich z ich rdzennych ziem do północnego
      Iraku w latach 90-tych, uwięziono Ocalana itp.

      Ameryka jak zwykle zrobi małą wygraną wojenkę, zostawi za sobą bałagan i chaos,
      który niestety może ją potem rykoszetem dosięgnąć.

      Kiedyś czytałem wywiad ze Zbig'iem Brzezińskim - spytano go, co sądzi otym, że
      efektem ubocznym pomocy USA dla Afganistanu w latach 80-tych było nasilenie się
      fundamentalizmu islamskiego w tych okolicach. Zbig odpowiedział" to w sumie
      nieduża cena, za zniszcenie Imperium Zła (USSR), taka garstka fanatyków
      islamskich"...
      Ciekaw jestem, czy po 11.09.2001 też tak uważa - a to jest właśnie rykoszet
      ówczesnej polityki USA w tym rejonie - binLaden został wyszkolony przez CIA...

      Saddam też był cichym sojusznikiem USA przeciw Iranowi w latach 80-tych
      (dozbrajały go Francja, USA i GB), a potem przyszło zrobić z nim porządek - USA
      mają wielki talent do tworzenia sojuszników - potworów, z którymi potem muszą
      walczyć...

      Zobaczymy, jaki problem tym razem stworzą Amerykanie....




      • kyle_broflovski Re: Ekonomia wojny - a konsekwencje??? 11.10.02, 04:14
        BUFFET

        Alez oczywiscie na wojnach mozna zarabiac i tu link do "glupiego produktu"
        www.worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=29225 przeciez ja o
        tym pisze w kolko. Sprawa jest tak stara jak historia ludzkosci.

        Major General Smedley Darlington Butler nie jakis Karl Marx wylozyl to bardzo
        jasno w tych linkach
        www.lexrex.com/enlightened/articles/warisaracket.htmhttp://www.fas.org/man/smedley.htm

        Co do tej wojny to tylko ogniwo w lancuchu wydarzen. Wystarczy wziasc mapy
        polityczne i gospodarcze i przesledzic zmiany aby zrozumiec ze nie ma w tym
        przypadku (np. rozkald CCCP i powstanie nowych panstw)

        Co do przyczyn tej wojny to sa rozne opinie

        web.mit.edu/webcast/tac/tac26sep02-16k.ramhttp://www.timesonline.co.uk/article/0,,3-441634,00.html

        James Baker mial taki koncept " tworzyc problem i pozniej go rozwiazywac"

      • kyle_broflovski Re: Ekonomia wojny - a konsekwencje??? 11.10.02, 04:17
        BUFFET

        Alez oczywiscie na wojnach mozna zarabiac i tu link do "glupiego produktu"
        www.worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=29225 przeciez ja o
        tym pisze w kolko. Sprawa jest tak stara jak historia ludzkosci.

        Major General Smedley Darlington Butler nie jakis Karl Marx wylozyl to bardzo
        jasno w tych linkach
        www.lexrex.com/enlightened/articles/warisaracket.htm
        www.fas.org/man/smedley.htm
        Co do tej wojny to tylko ogniwo w lancuchu wydarzen. Wystarczy wziasc mapy
        polityczne i gospodarcze i przesledzic zmiany aby zrozumiec ze nie ma w tym
        przypadku (np. rozkald CCCP i powstanie nowych panstw)

        Co do przyczyn tej wojny to sa rozne opinie

        web.mit.edu/webcast/tac/tac26sep0216k.ram
        www.timesonline.co.uk/article/0,,3-441634,00.html
        James Baker mial taki koncept " tworzyc problem i pozniej go rozwiazywac"
      • Gość: kapitalizm Re: Ekonomia wojny - a konsekwencje??? IP: *.proxy.aol.com 11.10.02, 07:42
        Gość portalu: BUFFET napisał(a):

        > Widzę, że koledzy darr.darek, Broflovski i kapitalizm coś nie za bardzo z
        > historią...
        > Wojny nie przynoszą korzyści? Oczywiście, że są takie, które przynoszą -
        (jeśli
        >
        > zaniedbać fakt, że życie ludzkie jest bezcenne i żadne dobra materialne nie
        > zrekompensują czyjejś śmierci)- wojny francusko -pruska 1870 (korzyści dla
        > Prus, gigantyczne reparacje wojenne ze strony przegranej Francji), wojna o
        > Kalifornię między USA i Meksykiem (1848 - Kalifornia dla USA, przy okazji
        jest
        > to właśnie klasyczna "wojna dołka" o której pisał Paweł I, która rozruszała
        > podupadającą gospodarkę USA) wojna o Kubę, przełom XIX i XX w. między
        Hiszpanią
        >
        > a USA to właśnie są przykłady wojen , przynoszących korzyści...
        >
        > Ale ja nie o tym dzisiaj...
        >
        > Ktoś tu powyżej stwierdził, ze Irak nie ma broni atomowej... nie byłbym tego
        > taki pewien - przypomnę tylko, że w 1981 r. Izrael zbombardował budowaną z
        > pomocą francuską "rzekomo" cywilną elektrownię atomową w Iraku - Szin Beth
        > wiedział lepiej o "cywilnym" charakterze produkcji....
        > Zdobycie materiałów rozszczepialnych to dziś nie jest specjalnie trudne
        zadanie
        >
        > dla zorganiowanych wywiadów państwowych, dysponujących dużymi pieniędzmi -
        > wywiad iracki jest jednym z lepszych w okolicy...
        > Problemem jest tylko jeden etap wzbogacania - tzw. "wirówka gazowa", na
        której
        > ongiś połamali zęby spece z Południowej Afryki, marzący o "Białej Bombie
        > Atomowej" - bez wirówki można zbudować jedynie "brudną bombę" o niewielkiej
        > mocy wybuchu, za to skażającej skutecznie produktami rozpadu spore połacie
        > terenu... A jeśli Saddamowi to wystarczy??
        > Prawdy się na razie nie dowiemy - jest być może w raportach wywiadowczych,
        > obecnie Top Secret, pewnie za 30 lat, jeśli dożyjemy, ujrzy ona światło
        dzienne
        >
        > tak jak dziś wiadomo np. że ten idiota McNamara chciał użyć w Vietnamie broni
        > jądrowej....
        >
        > Czy Saddam jest mądry, jak to ktoś tu sugerował? Bzdura - on tylko nie wahał
        > się zabijać przeciwników politycznych, gdy piął się po szczeblach kariery w
        > partii BAAS - całą grę polityczną robi mu jego krajan Tarik Aziz, który jest
        > właściwym mózgiem polityki Iraku, zdolna szuja, trzeba przyznać.... Saddam
        > umiał np. zaprosić kolegę z partii i zastrzelić go w swoim gabinecie, ale
        > strategie polityczne? To na niego za mądre....Dziś za radą Aziza BAAS odeszła
        w
        >
        > cień, a Saddam coraz częściej ostrożnie wymachuje zielonym sztandarem
        proroka,
        > to ostatnio jest lepiej widziane w krajach arabskich, niż powoływanie się
        > na "arabską drogę do socjalizmu" (Jorl -to ma być to robienie dobrze ludności
        > irackiej???), co namiętnie robiono w BAAS zarówno syryjskim jak i irackim
        (oba
        > kraje przez długi czas łączyła unia polityczna)
        >
        > Tak jak Lechu nie mam wątpliwości, kto wygra tę wojnę i stosunek 100 : 1 w
        > liczbach ofiar uważam za słuszny, ale uważam też ,że to niestety będzie
        dopiero
        >
        > początek, a nie koniec kłopotów - boję się destabilizacji w Arabii
        Saudyjskiej.
        > Sytuacja tam bardzo przypomina czasy końcowego Rezy Pahlavi'ego w Iranie....
        > Reżim asSaudów jest znienawidzony przez saudyjczyków, ludność utrzymywana
        jest
        > w jakim takim posłuszeństwie przez kij (policję i kontrwywiad, bezpardonowy
        > wobec opozycji)i marchewkę (każdy urodzony dorosły Saudyjczyk obojętne,
        pracuje
        >
        > czy nie, otrzymuje od państwa stałą zapomogę , nie pamiętam 500 czy 800 USD
        na
        > miesiąc) - jest jeden problem - w A.S . jest najwięcej na świecie nastolatków
        > na 100 000 mieszkańców, którzy wkrótce zgłoszą się po te pieniądze....a
        budżet
        > Arabii już trzeszczy - Saudowie są bardzo nieudolni w inwestowaniu
        > petrodolarów...
        >
        > Amerykanie nadal stacjonują w A.S. - bin Laden właśnie dlatego zaczął wojnę
        z
        > Ameryką, że niewierni wkroczyli na świętą ziemię Islamu (Mekka, Medinah)w
        > ramach Pustynnej Burzy - w tej sytuacji ogłoszenie przez asSaudów, ze użyczą
        > baz w A.S. dla nowej operacji irackiej uważam za krok w kierunku
        > samobójstwa...., a przyjęcie tej oferty przez Amerykanów za dowód ślepoty
        > politycznej (i to przez w sumie niezły tandem Collin Powell - Condoleeza
        Reis,
        > bo Rumsfeld to dla mnie żywa skamielina, on rozumuje na poziomie połowy lat
        60-
        > tych i nie potrafi nic innego, jak tylko "przeć naprzód").
        >
        > Co sądzi wielu saudyjczyków o USA można się było dowiedzieć 11.09.2001 -
        połowa
        >
        > porywaczy to byli saudyjczycy....tu naprawdę bardzo łatwo o wywołanie rewolty
        i
        >
        > pretekstem mogłaby byc operacja w Iraku...
        >
        > A Iran - będzie spokojnie patrzył, jak USA instalują mu "państwa
        demokratyczne"
        >
        > na północy (Afganistan) i zachodzie (Irak)? Przy dużej mniejszości szyickiej
        na
        >
        > południu Iraku? Otwarcie nie zaatakuje, ale np. może zawrócić z drogi
        > wycofywania się rakiem z "Rewolucji Islamskiej" Chatamiego, wrócić do wzorców
        > Chomeiniego i zacząć znów popierać międzynarodowy terroryzm...na początek za
        > pomocą swoich szyitów w Iraku....
        >
        > A co z Kurdami, którzy korzystając z obalenia Saddama, na pewno wywołają
        > powstanie, które rozszerzyć się może na Turcję, Iran i Syrię?
        > Oni nie mają nic do stracenia - Saddam parzył ich Iperytem, W Iranie
        strzelano
        > do nich z helikopterów, Turcja przegnała ich z ich rdzennych ziem do
        północnego
        >
        > Iraku w latach 90-tych, uwięziono Ocalana itp.
        >
        > Ameryka jak zwykle zrobi małą wygraną wojenkę, zostawi za sobą bałagan i
        chaos,
        >
        > który niestety może ją potem rykoszetem dosięgnąć.
        >
        > Kiedyś czytałem wywiad ze Zbig'iem Brzezińskim - spytano go, co sądzi otym,
        że
        > efektem ubocznym pomocy USA dla Afganistanu w latach 80-tych było nasilenie
        się
        >
        > fundamentalizmu islamskiego w tych okolicach. Zbig odpowiedział" to w sumie
        > nieduża cena, za zniszcenie Imperium Zła (USSR), taka garstka fanatyków
        > islamskich"...
        > Ciekaw jestem, czy po 11.09.2001 też tak uważa - a to jest właśnie rykoszet
        > ówczesnej polityki USA w tym rejonie - binLaden został wyszkolony przez CIA...
        >
        > Saddam też był cichym sojusznikiem USA przeciw Iranowi w latach 80-tych
        > (dozbrajały go Francja, USA i GB), a potem przyszło zrobić z nim porządek -
        USA
        >
        > mają wielki talent do tworzenia sojuszników - potworów, z którymi potem muszą
        > walczyć...
        >
        > Zobaczymy, jaki problem tym razem stworzą Amerykanie....

        Nie zapomnij, ze amerykanie wspolpracowali ze Stalinem w celu obalenia
        Hitlera.... i co Ty na to?
        Wspolpracowali z komunista!!!

        Odpowiedz mi jak zniszczenie moze byc oplacalne dla ludzkosci.
        Jeszcze raz wojna to straty, produkcja i handel to jest zysk.
        Oczywiscie problem jest, ze ja mowie o kapitalizmie a Ty o jakichs socjalizmach.
        Trzymajac sie tej logiki to jak zlodziej ukradnie moj samochod, pojezdzi nim i
        rozbije to Ty nazywasz zysk. A ja nazywam strata. Bo nawet zlodziej stracil na
        tym. Stracil czas i energie na destruktywne dzialanie. A mogl w tym czasie
        pracowac i potem spokojnie kupic ten samochod odemnie.

        Cytujesz jakiegos PawlaI, ktory mial tyle wiedzy o swiecie, ze wstyd powiedziec.
        Albo Z. Brzezinskiego....
        To juz lepiej cytuj 'Prawde"
        >
        >
        >
        >
    • Gość: JOrl Do jr cz.I IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.02, 16:26
      Drogi jr, Twoje slowa:
      >jednoczenie arabow too niezly pomysl ale kto dal irakowi do tego prawo aby
      >robic to na sile??? chyba nie myslisz ze kurdzi by mieli te same prawa co
      >irakijczycy w tym "zjednoczonym" imperium.
      Widzisz, Arabowie byli kiedys, do 1 WS pod panowaniem tureckim. Nastepnie
      zostali koloniami krajow europejskich i podczas "przekazania" do niepodleglosci
      troskliwie podzieleni. Wlasnie dlatego, aby napewno nie stnowili sile. Stara,
      jeszcze rzymska zasada (a chyba jeszcze wczesniejsza jak rzymska). Takie Niemcy
      byly tez pareset lat podzielone, i dopiero jak jedno panstwo, Prusy stalo sie
      najsilniejsze, dobitna "perswazja" doprowadzili do zjednoczenia. A Arabowie?
      Kogo mieli sie pytac? Tych ktorzy ich chytrze podzielili? To juz tak jest,
      trzeba potencjalnych przeciwnikow trzymac podzielonych. A co do Kurdow. Jak sie
      o nich tak martwisz, to moze opowiesz, jak ich NATO kraj Turcja morduje. Bo sie
      chca oddzielic.
      Na moja opowiesc o mordowaniu Irakczykow w 91r, Twoja, drogi jr odpowiedz:
      >winic nalezy generalow i politykow a nie przeciwnila...
      Ja to przytaczalem nie aby mowic o winie. Czy ze jestem jakis pacyfista. Chodzi
      mi o uswiadomienie faktu, ze w dzisiejszych wojnach, okreslane prawie jako
      wojny "humanitarne" sa zabijani masowo ludzie. I tylko o to mi chodzi, bo to w
      TV sie przy takich okazjach za bardzo nie pokazuje. Bo kluci sie z tymi
      opisami "dobrych ludzi" na Zachodzie. Ale Jugoslawianom, aby ich przestraszyc w
      czasie proby zmuszenia ich do kapitulacji wozono i pokazywano video z Iraku.
      Nie do uzytku publicznego.
      Jeszcze raz, chodzi mi o rozumienie okrucienstw zaslanianych propaganda.
      Na to, jak napisalem, ze Irak kupuje bron przeciwlotnicza, Twoje slowa:
      >ciekawe czemu...
      Mysle, ze nie trzeba wielkiej inteligencji aby sobie samemu odpowiedziec na to
      pytanie. Ale pomoge Tobie. Naturalnie aby sie bronic przed amerykanskimi
      samolotami. To jest ich zbrodnia? Ciekawa Twoja logika, drogi jr. Cos wyglada
      na Kalego.

      Jak ja napisalem:
      >> Jak juz wspomnialem, Saddam nalezy do madrych i dlatego jest niebezpieczny.
      to Twoje slowa:
      >hitler, stalin, mao byli "superhuman" tez i co z trego wyniklo?!?!
      Moze troche dokladniej bys powiedzial. Chociaz mysle, ze chcialbys postawic w
      jednym szeregu np. Hitlera z Saddamem. Moze troche ostrozniej z takimi
      porownaniami. Bo ostatnio slyszalem, jak jedna pani minister z Niemiec
      porownala w jakim sensie Busha do Hitlera. Jak widzisz idzie to latwo. I rozni
      ludzie wpadaja na inne parki. Hitlera z ???.

      No a tu Twoje nastepne, naturalnie pelne zdrowego rozsadku slowa;
      >czy ojciec co zabija swoje dzieci, wladca co zabija swoich podwladnych
      >powstrzyma sie przed zabijaniem przeciwnikow islamu?!?! - chyba nie jestes na
      >serio albo cie zdrowy rozsadek opuscil...
      Ci podwladni byli napuszczeni i uzbrojeni przez przez tych, ktorym nie zalezy
      na ich dobru, ale na tym aby temu, w tym przypadku Saddamowi, a wlasciwie
      Irakowi, jak najwiecej problemow narobic. Tylko, ze napotkali na opor. Ale jak
      tak chcesz, popatrzmy np. Pln Irlandia. Ile tam juz zamordowanych! Poddanych
      przez wladcow. Nie slyszales? Anglikom wolno? Bo sa lordami?
      Co do przeciwnikow islamu. O Iraku juz pisalem. To wlasnie jest panstwo
      swieckie. I powody religijne nie sa motywem ich dzialania. Ale Ty drogi jr sie
      nad tym nigdy nie zastanowiles. Dla ciebie Irak czy Saddam to ciemni islamisci.
      No coz Australia daleko. Czyzby poczta tam jeszcze przychodzi morzem w
      butelkach? Bo taki stan wiedzy reprezentujesz.
      • Gość: jr Re: Do jr cz.I IP: 203.129.132.* 14.10.02, 01:44
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Widzisz, Arabowie byli kiedys, do 1 WS pod panowaniem tureckim. Nastepnie
        > zostali koloniami krajow europejskich i podczas "przekazania" do
        niepodleglosci
        >
        > troskliwie podzieleni. Wlasnie dlatego, aby napewno nie stnowili sile. Stara,
        > jeszcze rzymska zasada (a chyba jeszcze wczesniejsza jak rzymska). Takie
        Niemcy
        >
        > byly tez pareset lat podzielone, i dopiero jak jedno panstwo, Prusy stalo sie
        > najsilniejsze, dobitna "perswazja" doprowadzili do zjednoczenia. A Arabowie?
        > Kogo mieli sie pytac? Tych ktorzy ich chytrze podzielili? To juz tak jest,
        > trzeba potencjalnych przeciwnikow trzymac podzielonych. A co do Kurdow. Jak
        sie
        >
        > o nich tak martwisz, to moze opowiesz, jak ich NATO kraj Turcja morduje. Bo
        sie
        >
        > chca oddzielic.

        to ze europejczycy maja krew celago swiata na swych rekach nie ulega
        watpliwosci, ich taktyki opanowali prawie do doskonalosci ALE to nie zmienia
        faktu ze irak nie pa prawa aby zmusic inne panstwa aby te przylaczyly sie do
        ich imperium! to wszystko co chcialem powiedziec. Twoje przypowiesci o turkach
        nie maja zwiaaku z saddamem - to jest oddzielna dyskusja.

        > Na moja opowiesc o mordowaniu Irakczykow w 91r, Twoja, drogi jr odpowiedz:
        > >winic nalezy generalow i politykow a nie przeciwnila...
        > Ja to przytaczalem nie aby mowic o winie. Czy ze jestem jakis pacyfista.
        Chodzi
        >
        > mi o uswiadomienie faktu, ze w dzisiejszych wojnach, okreslane prawie jako
        > wojny "humanitarne" sa zabijani masowo ludzie. I tylko o to mi chodzi, bo to
        w
        > TV sie przy takich okazjach za bardzo nie pokazuje. Bo kluci sie z tymi
        > opisami "dobrych ludzi" na Zachodzie. Ale Jugoslawianom, aby ich przestraszyc
        w
        >
        > czasie proby zmuszenia ich do kapitulacji wozono i pokazywano video z Iraku.
        > Nie do uzytku publicznego.
        > Jeszcze raz, chodzi mi o rozumienie okrucienstw zaslanianych propaganda.

        raz jeszcze za smierc cywilow wine ponosza politycy i generalowie. nie tiwerdze
        ze tylko po stronie iraku. to ze cywile sa ofiarami wojen to sie nic nie
        zmienilo od tysiecy lat. oto rodzi sie pytanie bez odpowiedzi: czy lepiej zabic
        np. 100 niewinnych aby ocalic 100 000 niewinnych??? to sie nazywa mniejsze zlo
        i jak powiedzialem nie ma odpowiedzi na to pytanie, ale ciekaw jestem co byc
        powiedzial jesliby nato nie zniszczylo iraku i saddam by wystrzelil pare rakiet
        w izrael a nuklearne opary spadly na cala europe...

        > Na to, jak napisalem, ze Irak kupuje bron przeciwlotnicza, Twoje slowa:
        > >ciekawe czemu...
        > Mysle, ze nie trzeba wielkiej inteligencji aby sobie samemu odpowiedziec na
        to
        > pytanie. Ale pomoge Tobie. Naturalnie aby sie bronic przed amerykanskimi
        > samolotami. To jest ich zbrodnia? Ciekawa Twoja logika, drogi jr. Cos wyglada
        > na Kalego.

        moje rozumowanie jest proste: inteligentni dostosowuja sie do srodowiska,
        glupcy dostosowuja srodowisco do siebie - to jest to co saddam robi. nie
        podobaja mu sie zasady gry 90% panstw swiata i probuje narzucic swoje. cena sa
        embarga itp. jesliby przestrzegal regol gry to by nie musial kupowac broni
        przeciw lotniczej...

        > Jak ja napisalem:
        > >> Jak juz wspomnialem, Saddam nalezy do madrych i dlatego jest niebezpie
        > czny.
        > to Twoje slowa:
        > >hitler, stalin, mao byli "superhuman" tez i co z trego wyniklo?!?!
        > Moze troche dokladniej bys powiedzial. Chociaz mysle, ze chcialbys postawic w
        > jednym szeregu np. Hitlera z Saddamem. Moze troche ostrozniej z takimi
        > porownaniami. Bo ostatnio slyszalem, jak jedna pani minister z Niemiec
        > porownala w jakim sensie Busha do Hitlera. Jak widzisz idzie to latwo. I
        rozni
        > ludzie wpadaja na inne parki. Hitlera z ???.

        to nie zmienia faktu ze sa jednostki ktore maja "dar" kontrolowania
        spoleczenstw i jesli nadurzyja ten dar to moga spowodowac prawdziwe pieklo.
        jestem pewien ze saddamowi blizej do hitlera niz dalei lamy!!! na temat busha
        sie nie wypowiadalem.

        > No a tu Twoje nastepne, naturalnie pelne zdrowego rozsadku slowa;
        > >czy ojciec co zabija swoje dzieci, wladca co zabija swoich podwladnych
        > >powstrzyma sie przed zabijaniem przeciwnikow islamu?!?! - chyba nie jestes
        > na
        > >serio albo cie zdrowy rozsadek opuscil...
        > Ci podwladni byli napuszczeni i uzbrojeni przez przez tych, ktorym nie zalezy
        > na ich dobru, ale na tym aby temu, w tym przypadku Saddamowi, a wlasciwie
        > Irakowi, jak najwiecej problemow narobic. Tylko, ze napotkali na opor. Ale
        jak
        > tak chcesz, popatrzmy np. Pln Irlandia. Ile tam juz zamordowanych! Poddanych
        > przez wladcow. Nie slyszales? Anglikom wolno? Bo sa lordami?
        > Co do przeciwnikow islamu. O Iraku juz pisalem. To wlasnie jest panstwo
        > swieckie. I powody religijne nie sa motywem ich dzialania. Ale Ty drogi jr
        sie
        > nad tym nigdy nie zastanowiles. Dla ciebie Irak czy Saddam to ciemni
        islamisci.

        HAHAHA! to co masz do powiedzenia po tych co dokonali zamachu na hitlera? czy
        mordowanie rebaliantow w imie utrzymania dyktatury jest usprawiedliwione? kto
        dal Tobie prawo aby mowic co jest dobre dla irakijczykow??? dam Ci rade jedz do
        iraku na rok i zobacz jak tam sie zyje! dlaczego kazdego dnia tysiace
        irakijczykow probuja emigrowac na zachod a nie odwrotnie??? to jest takie
        proste a Ty robisz z tego polityke!

        > No coz Australia daleko. Czyzby poczta tam jeszcze przychodzi morzem w
        > butelkach? Bo taki stan wiedzy reprezentujesz.

        tak sie zdarza ze moi sadziedzi sa irakijczykami i zyje w dzielnicy pelnej
        arabow, iranczykow, libijczykow itp. widze jak ci ludzie zyja i znam ich
        zwyczaje - to co mysla. a Ty co o nich wiesz poza prasa i ksiazkami?
    • Gość: JOrl Do jr cz. II IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.02, 16:27
      Na moje slowa o tym, ze Irak nie moze miec broni atomowej i rakiet (bo reszta
      zostala zniszczona przez inspektorow) znowu Twoje odkrywcze drogi jr slowa:
      >ile lat temu to bylo?
      To wlasnie jest charakterystyczne dla ludzi, dla ktorych urzadzenia techniczne
      jest bardzo latwo wytworzyc. To jest popularne. No bo przeciez stoja w sklepach
      takie skaplikowane rzeczy. Ale moze po kolei:
      Bomba atomowa. Aby miec materal rozczepialny do jej wyprodukowania potrzeba
      ogromnych fabryk z bardzo skaplikowanymi centryfugami. Bo do tego trzeba > 80%
      Uranu 235. A np elektrownie atomowe pracuja na kilku/kilkunastoprocentowym. I
      to jest ta podstawowa trudnosc na drodze do posiadania broni atomowej. Dlatego
      tez kraj ktore jest zdolny do samodzielnego wyprodukowania bomby atomowej musi
      reprezentowac taki poziom, ze sila rzeczy NIE MOZE BYC NIEPOCZYTALNY. Ale to
      nie wszystko. Aby miec bomba atomowa, najpierw musi byc ona rodzaju tej z
      Hiroszymy. Czyli byc kilkutonowa. Bo te mniejsze wymagaja nastepny duzo wyzszy
      poziom naukowy i technologiczny, To wlasnie bylo ostatnio widac w Pakistanie.
      Przed paru laty odpalili serie bomb atomowych. Ciekawe, ale te pierwsze mialy
      moc parokrotnie mniejsza jak ta Hiroszymy. Czyli poziom techniczny niziutki. Ta
      ostatnia odpalona po kilkudniowej przerwie byla chyba ok. 10kT. Polowa
      Hiroszymy. Tak jakos wygladalo jakby ktos im pomogl. Wiec ja sadze, ze te
      pakistanskie bomby MUSZA byc kilkutonowe. I to ciagle gadanie w mediach, o
      rakietach pakistanskich mogace przeniesc glowice atomowo na Indie, to tylko
      takie straszenie opinii publicznej, aby podeprzec Pakistan przeciw Indii.
      Ale wracajac do Iraku. Wiec nawet jak by mieli te ogromne centyfugii, to
      nastepny problem przeniesc bomby dokasc. Wiec dokad? Do USA? To juz smieszne!
      Skad rakieta! Te Scud rakiety, ktore Irak kiedys kupil od ZSRR pochodzily z lat
      50/60. Mialy zasieg kilkaset km i mogly przenosic wiecej jak tonowa glowice. Bo
      wtedy te rosyjskie glowice atomowe tez byly ciezkie i wielkie! To byly rakiety
      o napedzie na paliwo ciekle. Irakczycy czesc z nich przerobili w ten sposob, ze
      kosztem masy glowicy zwiekszyli zbiornik z paliwem, aby dosiegnac np. Izrael.
      Ale glowica byla naturalnie wtedy tylko pareset kg. Wieksza czesc tych rakiet
      wystrzelili, a reszte, razem z pojazdami, wyrzutniami zostaly przez inspektorow
      zniszczone. Ty sugerujesz, ze co? Z dokupili jakies? Skad? Z Rosji? Albo sami
      skonstruowali? Przed 10 laty nie potrafili, a teraz, pod embargiem dali rade?
      Taki Iran usiluje od lat rakiety skonstruowac. I ciagle sie im nic solidnego
      nie udaj, a maja duzo wieksze mozliwosci jak Irak pod embargiem. Niedawno
      musieli kupic silniki (to jest najwazniejsze!) od Korei Pn.
      Dlatego twierdze, ze Irak nie ma srodkow przenoszenia zadnych broni na wieksze
      odleglosc jak np. 150 km. A ich te wyimaginowane ciezkie bomby atomowe?
      Co do chemicznych i biologicznych broni. Tutaj tez jest problem srodkow
      przenoszenia. Takie zarazki nawet w 91r nie dawaloby sie przeniesc Scudem. Bo
      by sie ugotowaly w glowicy! A chyba nie chcesz powiedziec, ze jakikolwiek
      samolot iracki mialby szanse sie przedrzec nad np. Izrael!

      Na moje slowa o Jugoslawii, Twoja odpowiedz:
      >hm... opisujesz tu tylko polowe obrazku. a co z macedonczykami? czy usa jest
      >winne ze byli mordowani???
      Czy sie nie pomyliles? Nie chciales powiedziec zamiast macedonczykow
      albanczykow? Jesli tak, to wlasnie ta Twoja pomylka mowi wszystko jak sie na
      tej wojnie w Jugoslawi znasz. Potrzebowalbys solidego wykladu na ten temat.
      Ale, na ile Ciebie poznalem na tym forum, tak naprawde Ciebie polityka niewiele
      interesuje i stad Twoje poglady bezmyslnie przejmowane z mediow.

      Znowu Twoje slowa:
      > czy myslisz ze amerykanie chca uzyc broni atomowej???
      Naturalnie z punktu widzenia wojskowego uzywanie broni atomowej (mowie o
      taktycznej, np 1kT), jest bardzo wygodne. I dla swiata naturalnie kompletnie
      nieszkodliwe. Tylko trudne do przeprowadzenia politycznie. Ale jakby byla
      okazja?

      >twiedzenie ze usa chce "okupowac" irak jest szalenstwem. gdyby usa chcialo
      >zniszczyc irak to by to zrobili w czasie ostatniej wojny.
      A dlaczego niby szalenstwo? I co do tego ma argument z 1 wojny?. A moze
      wynikalo to z ekonomii? Myslano, ze wladza nad swiatem juz jest w garsci. I
      wystarczy nacisk gospodarczy. Bo ZSRR sie rozwalal. A teraz jakos jest inaczej,
      no i jest problem.
      Jak bedzie rozwiazany, pozyjemy, zobaczymy. Zeby nie bylo niejasnosci, nie
      jestem przyjacielem Arabow. Ale sobie wody z mozgu nie dam zrobic. Cociaz jakos
      mam wiecej szacunku do Irakczykow, starajacych sie praca i nauka do czegosc
      dojsc, jak takich pasibrzuchow Kuwejczykow. Moze dlatego, ze organicznie nie
      znosze leni. Ale wlasnie tacy pracowici sa najgrozniejszy. najlepsi sa
      pasibrzchy. I to dotyczy innych krajow tez. Tez np. Polski . Chociaz na troche
      inny sposob.
      Pozdrowienia
      • Gość: jr Re: Do jr cz. II IP: 203.129.132.* 14.10.02, 01:57
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Na moje slowa o tym, ze Irak nie moze miec broni atomowej i rakiet (bo reszta
        > zostala zniszczona przez inspektorow) znowu Twoje odkrywcze drogi jr slowa:
        > >ile lat temu to bylo?
        > To wlasnie jest charakterystyczne dla ludzi, dla ktorych urzadzenia
        techniczne
        > jest bardzo latwo wytworzyc. To jest popularne. No bo przeciez stoja w
        sklepach
        >
        > takie skaplikowane rzeczy. Ale moze po kolei:
        > Bomba atomowa. Aby miec materal rozczepialny do jej wyprodukowania potrzeba
        > ogromnych fabryk z bardzo skaplikowanymi centryfugami. Bo do tego trzeba > 8
        > 0%
        > Uranu 235. A np elektrownie atomowe pracuja na kilku/kilkunastoprocentowym. I
        > to jest ta podstawowa trudnosc na drodze do posiadania broni atomowej.
        Dlatego
        > tez kraj ktore jest zdolny do samodzielnego wyprodukowania bomby atomowej
        musi
        > reprezentowac taki poziom, ze sila rzeczy NIE MOZE BYC NIEPOCZYTALNY. Ale to
        > nie wszystko. Aby miec bomba atomowa, najpierw musi byc ona rodzaju tej z
        > Hiroszymy. Czyli byc kilkutonowa. Bo te mniejsze wymagaja nastepny duzo
        wyzszy
        > poziom naukowy i technologiczny, To wlasnie bylo ostatnio widac w Pakistanie.
        > Przed paru laty odpalili serie bomb atomowych. Ciekawe, ale te pierwsze mialy
        > moc parokrotnie mniejsza jak ta Hiroszymy. Czyli poziom techniczny niziutki.
        Ta
        >
        > ostatnia odpalona po kilkudniowej przerwie byla chyba ok. 10kT. Polowa
        > Hiroszymy. Tak jakos wygladalo jakby ktos im pomogl. Wiec ja sadze, ze te
        > pakistanskie bomby MUSZA byc kilkutonowe. I to ciagle gadanie w mediach, o
        > rakietach pakistanskich mogace przeniesc glowice atomowo na Indie, to tylko
        > takie straszenie opinii publicznej, aby podeprzec Pakistan przeciw Indii.
        > Ale wracajac do Iraku. Wiec nawet jak by mieli te ogromne centyfugii, to
        > nastepny problem przeniesc bomby dokasc. Wiec dokad? Do USA? To juz smieszne!
        > Skad rakieta! Te Scud rakiety, ktore Irak kiedys kupil od ZSRR pochodzily z
        lat
        >
        > 50/60. Mialy zasieg kilkaset km i mogly przenosic wiecej jak tonowa glowice.
        Bo
        >
        > wtedy te rosyjskie glowice atomowe tez byly ciezkie i wielkie! To byly
        rakiety
        > o napedzie na paliwo ciekle. Irakczycy czesc z nich przerobili w ten sposob,
        ze
        >
        > kosztem masy glowicy zwiekszyli zbiornik z paliwem, aby dosiegnac np. Izrael.
        > Ale glowica byla naturalnie wtedy tylko pareset kg. Wieksza czesc tych rakiet
        > wystrzelili, a reszte, razem z pojazdami, wyrzutniami zostaly przez
        inspektorow
        >
        > zniszczone. Ty sugerujesz, ze co? Z dokupili jakies? Skad? Z Rosji? Albo sami
        > skonstruowali? Przed 10 laty nie potrafili, a teraz, pod embargiem dali rade?
        > Taki Iran usiluje od lat rakiety skonstruowac. I ciagle sie im nic solidnego
        > nie udaj, a maja duzo wieksze mozliwosci jak Irak pod embargiem. Niedawno
        > musieli kupic silniki (to jest najwazniejsze!) od Korei Pn.
        > Dlatego twierdze, ze Irak nie ma srodkow przenoszenia zadnych broni na
        wieksze
        > odleglosc jak np. 150 km. A ich te wyimaginowane ciezkie bomby atomowe?
        > Co do chemicznych i biologicznych broni. Tutaj tez jest problem srodkow
        > przenoszenia. Takie zarazki nawet w 91r nie dawaloby sie przeniesc Scudem. Bo
        > by sie ugotowaly w glowicy! A chyba nie chcesz powiedziec, ze jakikolwiek
        > samolot iracki mialby szanse sie przedrzec nad np. Izrael!

        dzieki za ten opis. juz prawie wiem jak zrobic bombe atomowa... prawda jest ze
        poza tym co prasa mowi Ty i ja nie wiemy co ma irak w arsenale. pewnie nawet
        USA tego nie wie, ALE maja prawa do obaw - bazujac na przeszlosci saddama. jest
        tylko jedna droga aby to sprawdzic - inspekcja. saddam tego nie chce to za to
        zaplaci - i to on bedzie mial krew na rekach jego ludzi jesli dojdzie do wojny -
        a nie nato czy un czy usa...
        jedno pytanie. jakie masz zrodla ze twierdzisz ze irak nie ma broni masowego
        niszczenia? matematyczne wyliczenia???

        >
        > Na moje slowa o Jugoslawii, Twoja odpowiedz:
        > >hm... opisujesz tu tylko polowe obrazku. a co z macedonczykami? czy usa jes
        > t
        > >winne ze byli mordowani???
        > Czy sie nie pomyliles? Nie chciales powiedziec zamiast macedonczykow
        > albanczykow? Jesli tak, to wlasnie ta Twoja pomylka mowi wszystko jak sie na
        > tej wojnie w Jugoslawi znasz. Potrzebowalbys solidego wykladu na ten temat.
        > Ale, na ile Ciebie poznalem na tym forum, tak naprawde Ciebie polityka
        niewiele
        >
        > interesuje i stad Twoje poglady bezmyslnie przejmowane z mediow.

        co do pomylki przyznaje sie, ale to nie zmienia faktu ze nato probowalo bronic
        slabszych. zabawne ze kiedy usa pomaga innym to sie ich wini za to ze ingeruja
        a jak nie pomaga to za obojetnosc! i tak zle i tak niedobrze.

        pozdrowienia
    • Gość: JOrl Do BUFFETA IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.02, 16:38
      drogi BUFFET,
      piszesz ciekawie, prawda. Ale nie sadzisz, ze troche za szybko oceniasz roznych
      politykow na swiecie, jako durni? Np. wezmy USA. Opisujesz, jak to u nich sie
      finanse zawalaja. A nie sadzisz, ze ci co tam maja cos do gadania to dokladnie
      wiedza? I wiecej jak Ty? Te Bushe, Greenspeny itd? Pytanie, dlaczego tak robia.
      Dla Ciebie, bo nie widza tych faktow ktore Ty widzisz, prawda? Ja skolei
      usiluje jakosc dojsc do tego jakie fakty, przemyslenia popychja ich do takich a
      nie innych dzialan. Niestety nie dostaje, a bardzo zaluje, na biurko kopi
      dokumentow, ktore dostaje taki Bush, Schröder czy inny Putin. I tylko moge z
      mniejszym czy wiekszym prawdopodobienstwem usilowac te raporty odgadnac. I
      wychodze zawsze z zalozenia, ze oni moze popelniaja bledy, ale jest to inna
      liga jak np. Ty. Wyzsza.
      Ja np. sobie mysle, ze to zadluzanie sie USA tym swoim negatywnym bilansem
      platniczym to jest nic innego, jak haracz swiata przez nich sciagany. A to ze
      dlugi sie kumuluja? A moze, jako ze te pieniadze innych krajow z ich nadwyzek
      wracaja w jakies czesci do USA na zakup np. akcji, sa obecnie bezpowrotnie
      tracone przez dluznikow? Bo akcje spadaja. Widzisz, ale za te pieniadze kiedys
      dostarczono prawdziwe towary. Tak to wyglada mysle. Tak ze tak naprawde
      Amerykanie swoje dlugi, w calym majestacie finansowego prawa, sobie likwiduja.
      To tylko jeden przyklad z motywow tych panow/pan.
      Tez mysle, ze nawet taki Saddam to troche inna liga jak Ty, drogi BUFFET. I tez
      wyzsza.
      Chociaz musze przyznac, ze istnieja politycy ze slabej ligi. Tu widze polskich
      politykow. Ale wtedy, na poczatku, jak wylezli z podziemia. w 1989r. Teraz sa
      juz madrzejsi. Ale troche za pozno. Te bledy jakie popelnili zaraz na poczatku
      sa praktycznie nienaprawialne. I dlatego tez zostali na te stanowiska w 89r
      wepchnieci. Aby te bledy popelnic. Przez tych politykow z zagranicy. Z tej
      extraligi.
      Troche skromnosci.
      Pozdrowienia.

      • Gość: A Re: Do BUFFETA IP: *.dialup.optusnet.com.au 12.10.02, 15:39
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > drogi BUFFET,
        > piszesz ciekawie, prawda. Ale nie sadzisz, ze troche za szybko oceniasz
        roznych
        >
        > politykow na swiecie, jako durni? Np. wezmy USA. Opisujesz, jak to u nich sie
        > finanse zawalaja. A nie sadzisz, ze ci co tam maja cos do gadania to
        dokladnie
        > wiedza? I wiecej jak Ty? Te Bushe, Greenspeny itd? Pytanie, dlaczego tak
        robia.
        >
        > Dla Ciebie, bo nie widza tych faktow ktore Ty widzisz, prawda? Ja skolei
        > usiluje jakosc dojsc do tego jakie fakty, przemyslenia popychja ich do takich
        a
        >
        > nie innych dzialan. Niestety nie dostaje, a bardzo zaluje, na biurko kopi
        > dokumentow, ktore dostaje taki Bush, Schröder czy inny Putin. I tylko moge z
        > mniejszym czy wiekszym prawdopodobienstwem usilowac te raporty odgadnac. I
        > wychodze zawsze z zalozenia, ze oni moze popelniaja bledy, ale jest to inna
        > liga jak np. Ty. Wyzsza.
        > Ja np. sobie mysle, ze to zadluzanie sie USA tym swoim negatywnym bilansem
        > platniczym to jest nic innego, jak haracz swiata przez nich sciagany. A to ze
        > dlugi sie kumuluja? A moze, jako ze te pieniadze innych krajow z ich nadwyzek
        > wracaja w jakies czesci do USA na zakup np. akcji, sa obecnie bezpowrotnie
        > tracone przez dluznikow? Bo akcje spadaja. Widzisz, ale za te pieniadze
        kiedys
        > dostarczono prawdziwe towary. Tak to wyglada mysle. Tak ze tak naprawde
        > Amerykanie swoje dlugi, w calym majestacie finansowego prawa, sobie likwiduja.
        > To tylko jeden przyklad z motywow tych panow/pan.
        > Tez mysle, ze nawet taki Saddam to troche inna liga jak Ty, drogi BUFFET. I
        tez
        >
        > wyzsza.
        > Chociaz musze przyznac, ze istnieja politycy ze slabej ligi. Tu widze
        polskich
        > politykow. Ale wtedy, na poczatku, jak wylezli z podziemia. w 1989r. Teraz sa
        > juz madrzejsi. Ale troche za pozno. Te bledy jakie popelnili zaraz na
        poczatku
        > sa praktycznie nienaprawialne. I dlatego tez zostali na te stanowiska w 89r
        > wepchnieci. Aby te bledy popelnic. Przez tych politykow z zagranicy. Z tej
        > extraligi.
        > Troche skromnosci.
        > Pozdrowienia.
        >

        Widac wyraznie, ze jestesmy bardzo podzieleni na tym Forum. Czesc z nas jest z
        Pierwszej Ligi, czesc czegos sie glupio domysla a pozostali to zwykla cholota,
        ktora moze umie czytac acz robi z tego wyraznie zly uzytek.

        Najbardziej fascynuje mnie ta najwyzsza kasta, tj, tych Najwyzej
        Wtajemniczonych. Oni wiedza najlepiej, ze tam gdzies sa rozdane jakies karty, z
        ktorych wszystko wynika jasno i wyraznie! I precz wy nieuki! Tej wiedzy
        tajemnej nie dostapicie (na tym Forum tez) zebyscie nawet.....

        Doprawdy.... Panie JOrl - strzel sobie Pan to trzecie/czwarte dzis piwo i nie
        zawracaj glowy pseudo-inteligencja i quasi-poinformowaniem.

        Uczestnictwo w publicznych dyskusjach, a taka stwarza to Forum, wymaga minimum
        szacunku dla inteligencji pozostalych uczestnikow. To minimum Pana wyraznie
        przerasta.

        Pozdrowienia,
        A
        • nonkonformista Re: Do BUFFETA 12.10.02, 16:16
          Gość portalu: A napisał(a):

          > Gość portalu: JOrl napisał(a):
          >
          > > drogi BUFFET,
          > > piszesz ciekawie, prawda. Ale nie sadzisz, ze troche za szybko oceniasz
          > roznych
          > >
          > > politykow na swiecie, jako durni? Np. wezmy USA. Opisujesz, jak to u nich
          > sie
          > > finanse zawalaja. A nie sadzisz, ze ci co tam maja cos do gadania to
          > dokladnie
          > > wiedza? I wiecej jak Ty? Te Bushe, Greenspeny itd? Pytanie, dlaczego tak
          > robia.
          > >
          > > Dla Ciebie, bo nie widza tych faktow ktore Ty widzisz, prawda? Ja skolei
          > > usiluje jakosc dojsc do tego jakie fakty, przemyslenia popychja ich do tak
          > ich
          > a
          > >
          > > nie innych dzialan. Niestety nie dostaje, a bardzo zaluje, na biurko kopi
          > > dokumentow, ktore dostaje taki Bush, Schröder czy inny Putin. I tylko moge
          > z
          > > mniejszym czy wiekszym prawdopodobienstwem usilowac te raporty odgadnac. I
          >
          > > wychodze zawsze z zalozenia, ze oni moze popelniaja bledy, ale jest to inn
          > a
          > > liga jak np. Ty. Wyzsza.
          > > Ja np. sobie mysle, ze to zadluzanie sie USA tym swoim negatywnym bilansem
          >
          > > platniczym to jest nic innego, jak haracz swiata przez nich sciagany. A to
          > ze
          > > dlugi sie kumuluja? A moze, jako ze te pieniadze innych krajow z ich nadwy
          > zek
          > > wracaja w jakies czesci do USA na zakup np. akcji, sa obecnie bezpowrotnie
          >
          > > tracone przez dluznikow? Bo akcje spadaja. Widzisz, ale za te pieniadze
          > kiedys
          > > dostarczono prawdziwe towary. Tak to wyglada mysle. Tak ze tak naprawde
          > > Amerykanie swoje dlugi, w calym majestacie finansowego prawa, sobie likwid
          > uja.
          > > To tylko jeden przyklad z motywow tych panow/pan.
          > > Tez mysle, ze nawet taki Saddam to troche inna liga jak Ty, drogi BUFFET.
          > I
          > tez
          > >
          > > wyzsza.
          > > Chociaz musze przyznac, ze istnieja politycy ze slabej ligi. Tu widze
          > polskich
          > > politykow. Ale wtedy, na poczatku, jak wylezli z podziemia. w 1989r. Teraz
          > sa
          > > juz madrzejsi. Ale troche za pozno. Te bledy jakie popelnili zaraz na
          > poczatku
          > > sa praktycznie nienaprawialne. I dlatego tez zostali na te stanowiska w 89
          > r
          > > wepchnieci. Aby te bledy popelnic. Przez tych politykow z zagranicy. Z tej
          >
          > > extraligi.
          > > Troche skromnosci.
          > > Pozdrowienia.
          > >
          >
          > Widac wyraznie, ze jestesmy bardzo podzieleni na tym Forum. Czesc z nas jest
          z
          > Pierwszej Ligi, czesc czegos sie glupio domysla a pozostali to zwykla
          cholota,
          > ktora moze umie czytac acz robi z tego wyraznie zly uzytek.
          >
          > Najbardziej fascynuje mnie ta najwyzsza kasta, tj, tych Najwyzej
          > Wtajemniczonych. Oni wiedza najlepiej, ze tam gdzies sa rozdane jakies
          karty, z
          >
          > ktorych wszystko wynika jasno i wyraznie! I precz wy nieuki! Tej wiedzy
          > tajemnej nie dostapicie (na tym Forum tez) zebyscie nawet.....
          >
          > Doprawdy.... Panie JOrl - strzel sobie Pan to trzecie/czwarte dzis piwo i
          nie
          > zawracaj glowy pseudo-inteligencja i quasi-poinformowaniem.
          >
          > Uczestnictwo w publicznych dyskusjach, a taka stwarza to Forum, wymaga
          minimum
          > szacunku dla inteligencji pozostalych uczestnikow. To minimum Pana wyraznie
          > przerasta.
          >
          > Pozdrowienia,
          > A

          Otóż nie drogi Panie. Na tym forum - bardziej niż na jakimkolwiek innym -
          widać różnice między ciemniakami a osobami, które dysponują dużą wiedzą. JOrl
          wkłada w swoje posty sporo wysiłku i dużo wiedzy - w tym wiele własnych
          (trafnych) przemyśleń. A w zamian dostaje jakiś bełkot faceta, który nie
          potrafi odróżnić Albańczyków od Macedończyków. Ja wiem, że on pojechał tam do
          Australii mieszać beton - a tu teraz jakiś zapaleniec miesza mu w głowie. I
          mówi, że ten co o nim mówili w telewizji, że jest winien (między reklamą zupy
          pomidorowej i deski surfingowej) - to wcale nie jest....A on tego nie
          potrzebuje - on chce jasnej odpowiedzi, kto jest tyranem, satrapą, kto ma broń
          ABC, kiedy ma pójść do sklepu żeby ratować popyt wewnętrzny...etc.
          Przyjęło się, iż osoby o dużej wiedzy są grzeczne i unikają słownych wycieczek
          pod adresem innych. Ale popatrz jaka to szansa dla idiotów !!! Wystarczy, że
          będą grzeczni - i już będzie ich można traktować jako osoby o dużej wiedzy.
          Takie sprzężenie zwrotne. Czytałeś Kosińskiego albo Mostowicza ??? To już
          ograne wątki.I nie powielaj ich swoim postem w nieskończoność.

          N.
          • Gość: MACIEJ Re: Do BUFFETA IP: *.ny325.east.verizon.net 12.10.02, 17:48
            nonkonformista napisał:

            > Gość portalu: A napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: JOrl napisał(a):
            > > > drogi BUFFET,
            > > > piszesz ciekawie, prawda. Ale nie sadzisz, ze troche za szybko ocenia
            > sz
            > > roznych
            > > > politykow na swiecie, jako durni? Np. wezmy USA. Opisujesz, jak to u
            > nich
            > > sie
            > > > finanse zawalaja. A nie sadzisz, ze ci co tam maja cos do gadania to
            > > dokladnie
            > > > wiedza? I wiecej jak Ty? Te Bushe, Greenspeny itd? Pytanie, dlaczego
            > tak
            > > robia.

            Nie ulega kwestii,ze BUFFET jest zaaferowany lektura Doomeister's i dlatego
            jego wypowiedzi czesto odbiegaja od rzeczywistosci.
            Faktem jest ze Bush i Greenspan to calkiem inna liga.

            > > > liga jak np. Ty. Wyzsza.
            > > > Ja np. sobie mysle, ze to zadluzanie sie USA tym swoim negatywnym bil
            > ansem
            > > > platniczym to jest nic innego, jak haracz swiata przez nich sciagany.
            > A to
            > > ze
            > > > dlugi sie kumuluja? A moze, jako ze te pieniadze innych krajow z ich
            > nadwy
            > > zek
            > > > wracaja w jakies czesci do USA na zakup np. akcji, sa obecnie bezpowr
            > otnie
            > > > tracone przez dluznikow? Bo akcje spadaja. Widzisz, ale za te pieniad
            > ze
            > > kiedys
            > > > dostarczono prawdziwe towary. Tak to wyglada mysle. Tak ze tak napraw
            > de
            > > > Amerykanie swoje dlugi, w calym majestacie finansowego prawa, sobie l
            > ikwid
            > > uja.

            Tu natomiast widac ,ze wiadomosci JOrl z ekonomii sa na bardzo niskim poziomie
            i probuje on to tuszowac wkrecaniem ekonomii w polityke.


            > > > Tez mysle, ze nawet taki Saddam to troche inna liga jak Ty, drogi BUFET.
            > > I
            > > tez
            > > > wyzsza.

            Tu wychodzi sowiecka wizja politykierstwa w wykonaniu JOrl pomieszana z
            ekonomia.
            Saddam umyslowo jest bardzo ograniczonym czlowiekiem i Walesie do piet nie
            dorasta.
            Wojna z Iranem,nastepnie wojna z Kuwejtem to jest typowo prymitywno-sowieckie
            podejscie do zycia pt:Bogacic mozna sie tylko przez podboj.
            Oczywiscie ze BUFFET jest duzo madrzejszy od Saddama,bo w normalnej gospodarce
            kapitalistycznej Saddam by przezyl tylko tyle dni na ile mu zapasy tluszczu by
            wystarczyly.
            Saddam stoi na czele glupiego rezimu podpartego karabinami.


            > > Widac wyraznie, ze jestesmy bardzo podzieleni na tym Forum. Czesc z nas je
            > st
            > z
            > > Pierwszej Ligi, czesc czegos sie glupio domysla a pozostali to zwykla
            > cholota,
            > > ktora moze umie czytac acz robi z tego wyraznie zly uzytek.
            > > Najbardziej fascynuje mnie ta najwyzsza kasta, tj, tych Najwyzej
            > > Wtajemniczonych. Oni wiedza najlepiej, ze tam gdzies sa rozdane jakies
            > karty, z
            > > ktorych wszystko wynika jasno i wyraznie! I precz wy nieuki! Tej wiedzy
            > > tajemnej nie dostapicie (na tym Forum tez) zebyscie nawet.....
            > > Doprawdy.... Panie JOrl - strzel sobie Pan to trzecie/czwarte dzis piwo i
            > nie
            > > zawracaj glowy pseudo-inteligencja i quasi-poinformowaniem.
            > > Uczestnictwo w publicznych dyskusjach, a taka stwarza to Forum, wymaga
            > minimum
            > > szacunku dla inteligencji pozostalych uczestnikow. To minimum Pana wyrazni
            > e
            > > przerasta.
            > > Pozdrowienia,
            > > A
            >
            > Otóż nie drogi Panie. Na tym forum - bardziej niż na jakimkolwiek innym -
            > widać różnice między ciemniakami a osobami, które dysponują dużą wiedzą.

            Zgadzam sie jak najbardziej.

            > JOrl
            > wkłada w swoje posty sporo wysiłku i dużo wiedzy - w tym wiele własnych
            > (trafnych) przemyśleń.

            Wklada sporo wysilku,to prawda,ale jest to forum gospodarka a JOrl ma bardzo
            nikle wiadomosci w tej dziedzinie.

            > A w zamian dostaje jakiś bełkot faceta, który nie
            > potrafi odróżnić Albańczyków od Macedończyków. Ja wiem, że on pojechał tam do
            > Australii mieszać beton - a tu teraz jakiś zapaleniec miesza mu w głowie.

            Moim zdaniem,A jest b. dobry z ekonomii i ma nieporownywalnie wieksze wiadomosci
            niz dr.Kagan.

            > I
            > mówi, że ten co o nim mówili w telewizji, że jest winien (między reklamą zupy
            > pomidorowej i deski surfingowej) - to wcale nie jest....A on tego nie
            > potrzebuje - on chce jasnej odpowiedzi, kto jest tyranem, satrapą, kto ma
            broń
            > ABC, kiedy ma pójść do sklepu żeby ratować popyt wewnętrzny...etc.

            Tu niestety nonkonformisto wychodzi z ciebie polityk nie mniejszy niz z JOrl'a.
            JOrl ma problemy z okresleniem roli Saddama w dzisiejszym swiecie,tak jak ty
            masz duze problemy z ustosumnkowaniem sie do pozycji Rosji.
            Zeby ci przypomniec:Rosja nie ma ukladu pokojowego z Japonia o zakonczeniu II
            wojny swiatowej.
            Zagrabila Kuryle Japoni,zrobila sobie kolonie w okregu Krolewieckim i
            zadomowila sie w muzulmanskiej Czeczenii.
            Wcale sie nie dziwie ze bronisz JOrl'a ,bo laczy was duzo wiecej niz przecietny
            forumowicz moglby sie spodziewac.

            > Przyjęło się, iż osoby o dużej wiedzy są grzeczne i unikają słownych
            wycieczek
            > pod adresem innych. Ale popatrz jaka to szansa dla idiotów !!! Wystarczy, że
            > będą grzeczni - i już będzie ich można traktować jako osoby o dużej wiedzy.
            > Takie sprzężenie zwrotne. Czytałeś Kosińskiego albo Mostowicza ??? To już
            > ograne wątki.I nie powielaj ich swoim postem w nieskończoność.
            >
            > N.

            Jak widac ekonomia z polityka nie zawsze wspolgraja,ale lubie was obu czytac.
          • Gość: jr Re: Do BUFFETA IP: 203.129.132.* 14.10.02, 02:19
            nonkonformista napisał:

            > Gość portalu: A napisał(a):
            > Otóż nie drogi Panie. Na tym forum - bardziej niż na jakimkolwiek innym -
            > widać różnice między ciemniakami a osobami, które dysponują dużą wiedzą. JOrl
            > wkłada w swoje posty sporo wysiłku i dużo wiedzy - w tym wiele własnych
            > (trafnych) przemyśleń. A w zamian dostaje jakiś bełkot faceta, który nie
            > potrafi odróżnić Albańczyków od Macedończyków. Ja wiem, że on pojechał tam do
            > Australii mieszać beton - a tu teraz jakiś zapaleniec miesza mu w głowie. I
            > mówi, że ten co o nim mówili w telewizji, że jest winien (między reklamą zupy
            > pomidorowej i deski surfingowej) - to wcale nie jest....A on tego nie
            > potrzebuje - on chce jasnej odpowiedzi, kto jest tyranem, satrapą, kto ma
            broń
            > ABC, kiedy ma pójść do sklepu żeby ratować popyt wewnętrzny...etc.

            przyznaje sie do pomylki. jednak to nie zmienia faktu kto zaczal mordowac
            niewinnych. i jesli myslisz ze byli to amerykanie to nie ma co wiele
            dyskutowac.

            wiekszosc dzialan ludzkich ma jakies przyczyny i ja je probuje zrozumiec i
            ocenic kto ma racje - czasem jest to niemozliwe.

            ALE mordowanie w imie religi, ziemi czy idei politycznych nie ma
            usprawiedliwien... jestem ciekaw jakie masz usprawiedliwienia dla mordowan w
            bylej jugoslawi?

            > Przyjęło się, iż osoby o dużej wiedzy są grzeczne i unikają słownych
            wycieczek
            > pod adresem innych. Ale popatrz jaka to szansa dla idiotów !!!

            mowisz o sobie???

            • kyle_broflovski Re: Do BUFFETA 14.10.02, 03:12
              wywiad ze Scottem Ritterem
              web.mit.edu/webcast/tac/tac26sep02-16k.ram
              Co Jugoslawii , kazda kula kosztuje , ktos za nia placi , a panstwo nie
              rozlatuje sie tak z niczego. Wiele panstw mieszalo w tym konflikcie , nawet
              maly Watykan wspomagal Chorwacje.

    • Gość: BUFFET A jednak są idioci wśród polityków!!! Do JOrl'a IP: *.cidernet.pl 13.10.02, 10:52
      Drogi JOrlu!

      Teraz kogoś Ci zacytuję, nieważne kto to, ważne, co ma do powiedzenia:

      "List, który [Irak, przyp. mój] przesłał do ONZ nie potwierdza wszystkich
      ustaleń z Wiednia dotyczących zasad wizyty inspektorów. Już wiadomo, że mocno
      zdenerwował tym Francję i Rosję. Uderzenie na Irak nastąpi [....]. Pytanie
      tylko czy za zgodą ONZ czy nie. Prezydent Bush dostał już zgodę Kongresu na
      atak nawet bez zgody ONZ. [...]. Wydaje się, że przeciwnicy twardej rezolucji
      Rady Bezpieczeństwa są praktycznie zneutralizowani. Chiny wstrzymają się od
      głosu (import z Chin przekroczył w USA import z Japonii), Francja po ataku na
      tankowiec też się wstrzyma. Zostaje Rosja. Większość obserwatorów mówi, że się
      wstrzyma ze względów polityczno – gospodarczych. Ja mam małe wątpliwości. Rosji
      bardzo na rękę byłyby wysokie ceny ropy i osłabienie USA (nie zrezygnuje z
      pozycji mocarstwa). Nie na rękę byłoby zaś, gdyby USA miały własną stację
      benzynową w Iraku. Jednak sobotni list Iraku może zmusić prezydenta Putina do
      wstrzymania się od głosu."

      Koniec cytatu Skróty cytatu pochodzą ode mnie, by pozostawić tylko ściśle
      związaną z tematem jego treść.
      O treści samego listu przeczytasz w prawie każdej gazecie, więc jej nie podaję.

      A przecież tak łatwo w obecnej sytuacji przedstawić się Irakowi na arenie
      międzynarodowej jako naród, który odebrał już w 1991 r. lekcję i obecnie chcący
      pokojowego współistnienia, ponownie zagrożony przez imperialną amerykańską
      machinę wojenną i równocześnie kanałami dyplomatycznymi próbować doprowadzić do
      tego, by świat potępił USA, a Rada Bezpieczeństwa ONZ nie dała zgody USA na
      akcję w Zatoce...

      Jak nazwiesz JOrlu tego, kto wybija argumenty z ręki swoim sympatykom,
      powodując, że nie mogą oni nic dla niego zrobić na arenie politycznej?
      Ja nie znam innej nazwy niż głupek i idiota (to o Saddamie), ale może Ty
      wymyślisz jakąś inną, która nie będzie Cię razić...

      W jakiej Twoim zdaniem lidze toczy się tego typu gra (co innego ustalać na
      spotkaniu, a co innego przysłać na papierze), bo dla mnie to piaskownica ??????

      Czyżbyś był, JOrlu wyznawcą powiedzonka z czasów carskich: "Naczialstwo łuczsze
      znajet, Naczialstwo w kalisonach spit!!!" (Władza jest mądrzejsza, władza śpi w
      kalesonach, a nie jak prosty chłop w koszuli)?

      Sama władza nikogo nie czyni mądrzejszym lub głupszym, a historia pełna jest
      przykładów idiotów przy władzy, weź jakikolwiek jej podręcznik i otwórz na
      chybił trafił, więc dlaczego zakładasz, że w naszych czasach jest inaczej?

      P.S. Treść listu do ONZ uważam za osobisty wkład Saddama Husseina w wywołanie
      tej wojny. Jego premier, o którym tu pisałem, Tarik Aziz - bardzo mądry, choć
      moralnie szuja (to on stał za cywilną częścią ataku iperytowego na Kurdów w
      1988 r.), na pewno jest temu przeciw, ale to nie on, tylko głupek z pistoletem
      Saddam H. jest dyktatorem Iraku i to Saddam decyduje...

      PZDR.
      • Gość: 4a Re: A jednak są idioci wśród polityków!!! Do J IP: *.sfpl.org 14.10.02, 00:26
        > wstrzyma ze względów polityczno – gospodarczych. Ja mam małe wątpliwości.
        > Rosji
        > bardzo na rękę byłyby wysokie ceny ropy i osłabienie USA (nie zrezygnuje z
        > pozycji mocarstwa). Nie na rękę byłoby zaś, gdyby USA miały własną stację
        > benzynową w Iraku. Jednak sobotni list Iraku może zmusić prezydenta Putina do
        > wstrzymania się od głosu."
        >

        zdaje sie ze to wlasnie rosyjski "potentat" naftowy otrzymal zgode na kupno
        niewielkiego koncernu na wschodnim wybrzezu ( okolo 1400 stacji). byla ponoc
        wystawna uroczystosc ( Bush + Putin).

        Rosjanie sie teraz ciesza, ale w mnie to jest uzaleznienie Rosji.
        • kyle_broflovski Re: A jednak są idioci wśród polityków!!! Do J 14.10.02, 01:46
          Gość portalu: 4a napisał(a):

          > > wstrzyma ze względów polityczno – gospodarczych. Ja mam małe wątpliw
          > ości.
          > > Rosji
          > > bardzo na rękę byłyby wysokie ceny ropy i osłabienie USA (nie zrezygnuje z
          >
          > > pozycji mocarstwa). Nie na rękę byłoby zaś, gdyby USA miały własną stację
          > > benzynową w Iraku. Jednak sobotni list Iraku może zmusić prezydenta Putina
          > do
          > > wstrzymania się od głosu."
          > >
          >
          > zdaje sie ze to wlasnie rosyjski "potentat" naftowy otrzymal zgode na kupno
          > niewielkiego koncernu na wschodnim wybrzezu ( okolo 1400 stacji). byla ponoc
          > wystawna uroczystosc ( Bush + Putin).
          >
          > Rosjanie sie teraz ciesza, ale w mnie to jest uzaleznienie Rosji.

          Od ktorego panstwa Polska powinna byc zalezna ?
      • Gość: jr Re: A jednak są idioci wśród polityków!!! Do J IP: 203.129.132.* 14.10.02, 02:34
        Gość portalu: BUFFET napisał(a):

        > Drogi JOrlu!
        >
        > Jak nazwiesz JOrlu tego, kto wybija argumenty z ręki swoim sympatykom,
        > powodując, że nie mogą oni nic dla niego zrobić na arenie politycznej?
        > Ja nie znam innej nazwy niż głupek i idiota (to o Saddamie), ale może Ty
        > wymyślisz jakąś inną, która nie będzie Cię razić...
        >
        > W jakiej Twoim zdaniem lidze toczy się tego typu gra (co innego ustalać na
        > spotkaniu, a co innego przysłać na papierze), bo dla mnie to
        piaskownica ??????
        >
        > Czyżbyś był, JOrlu wyznawcą powiedzonka z czasów carskich: "Naczialstwo
        łuczsze
        >
        > znajet, Naczialstwo w kalisonach spit!!!" (Władza jest mądrzejsza, władza śpi
        w
        >
        > kalesonach, a nie jak prosty chłop w koszuli)?
        >
        > Sama władza nikogo nie czyni mądrzejszym lub głupszym, a historia pełna jest
        > przykładów idiotów przy władzy, weź jakikolwiek jej podręcznik i otwórz na
        > chybił trafił, więc dlaczego zakładasz, że w naszych czasach jest inaczej?
        >
        > P.S. Treść listu do ONZ uważam za osobisty wkład Saddama Husseina w wywołanie
        > tej wojny. Jego premier, o którym tu pisałem, Tarik Aziz - bardzo mądry, choć
        > moralnie szuja (to on stał za cywilną częścią ataku iperytowego na Kurdów w
        > 1988 r.), na pewno jest temu przeciw, ale to nie on, tylko głupek z
        pistoletem
        > Saddam H. jest dyktatorem Iraku i to Saddam decyduje...

        dla coponiektorych kazdy kto jest przeciwny usa jest geniuszem! geniusz saddam,
        zbawiciel arabow co polaczy polwysep w jedno imperium, gdzie kazdy bedzie zyl
        szczesliwie a nawet miliony imigrantow beda tam naplywac z usa i eu!!!

        czy to jest wynik JORL'a anzlizy na temat iraku???
        czy moze ktos podac na te teze rownanie matematyczne???
    • Gość: BUFFET Re: Idioci....cd DO JOrl'a IP: *.cidernet.pl 16.10.02, 17:09
      Zapomniałbym się odnieść pewnego fragmentu Twojego postu - ja nigdy nie
      nazwałem ani Busha ani tym bardziej Greenspana głupkiem lub idiotą.
      Wobec Busha pozwoliłem sobie na ironię, a Greenspana nazwałem "Mr. Bubble"
      lub "Bubblemaker" a to nie tłumaczy się głupek, prawda? To jest odniesienie do
      polityki FED, kreowania bańki kredytowej i paru innych...
      Krytykowałem niektóre posunięcia tych panów, ale nigdy nie odnosiłem się do
      stanu ich umyslowości w taki sposób ,jak mi to tu zasugerowałeś - jak dotąd
      jedynie Saddama nazwałem tu idiotą, ale już nie np. premiera Iraku, choć to dla
      mnie również "schwartzcharakter".

      PZDR
      • Gość: MACIEJ Re: Idioci....cd DO JOrl'a IP: *.ny325.east.verizon.net 16.10.02, 18:10
        Gość portalu: BUFFET napisał(a):

        > Zapomniałbym się odnieść pewnego fragmentu Twojego postu - ja nigdy nie
        > nazwałem ani Busha ani tym bardziej Greenspana głupkiem lub idiotą.
        > Wobec Busha pozwoliłem sobie na ironię, a Greenspana nazwałem "Mr. Bubble"
        > lub "Bubblemaker" a to nie tłumaczy się głupek, prawda? To jest odniesienie
        do
        > polityki FED, kreowania bańki kredytowej i paru innych...
        > Krytykowałem niektóre posunięcia tych panów, ale nigdy nie odnosiłem się do
        > stanu ich umyslowości w taki sposób ,jak mi to tu zasugerowałeś - jak dotąd
        > jedynie Saddama nazwałem tu idiotą, ale już nie np. premiera Iraku, choć to
        dla
        >
        > mnie również "schwartzcharakter".
        >
        > PZDR

        Z Busha bardzo duzo ludzi robilo sobie dowcipy tak w czasie kampanii
        prezydenckiej jak i teraz.
        Niestety nie ma on tego wygladu,ktorego oczekuje sie od meza stanu(chocby
        takiego jaki jego ojciec ma) i nie byl on orlem na studiach.

        Calkiem mozliwe ze BUFFET jest osoba nie mniej inteligentna niz Bush.
        Roznica miedzy nimi polega na czym innym.
        Obecny prezydent startowal z calkiem innego poziomu niz ktokolwiek urodzony i
        mieszkajacy w Polsce.
        Bush nie umie tez wipe out the smirk off his face w czasie nawet bardzo
        istotnych przemowien i dlatego wielu ludzi uwaza go za niepowaznego.
        Bush bardzo dobrze sprawdzil sie jako gubernator Texasu i dzieki temu jest
        prezydentem.
        Jest na tyle inteligentny ze wie jak sobie dobrac gabinet i odpowiednich
        doradcow i mimo tego smirk trzeba go traktowac bardzo powaznie.
        W Polsce niestety atmosfera ekonomiczna jest podobna jak w EU.
        Z wielkim trudem dotarliscie do sciany,ktorej nie wiecie jak przeskoczyc i
        gdyby BUFFET zamiast Doomeisters wiecej uwagi poswiecal na czytanie main stream
        economists to kto wie co znigo wyrosnie.
        • Gość: Lechu Re: Idioci....cd DO JOrl'a IP: *.dip.t-dialin.net 16.10.02, 23:32
          Należy jeszcze dodać, że przycinki co do intelektualnego poziomu Busha są w
          świetle historycznych doświadczeń ostatniego półwiecza całkiem niepoważne.

          Komunizm został powalony na kolana przez jednego z najgorzej wykształconych
          prezydentów USA w XX wieku: Ronalda Reagana. Na dodatek nie miał on praktycznie
          żadnego przygotowania w polityce zagranicznej i nie grzeszył nadmierną
          lotnością umysłu. Miał natomiast dwie cechy, które o wszystkich rozstrzygają:
          trafną wizję rozwiązania najważniejszych problemów i właściwych ekspertów.

          Całkowitym przeciwieństwem był jego poprzednik, Carter: bardzo wysoki IQ i
          bardzo rozległa wiedza, oraz niezwykle "prawomyślne" poglądy w niczym nie
          zapobiegły słabemu przewodzeniu administracją (jego aparat więcej walczył
          między sobą, niż z wrogami USA), oparciu polityki zagranicznej na fałszywych
          założeniach - położenie szczególnego akcentu na prawach człowieka nie osłabiło
          w sposób decydujący ZSRR, a tylko wzmogło jego agresywność, bo Breżniew uznał
          Cartera (podobnie jak Chruszczow Kennedyego) za mięczaka i odważył się na
          inwazję w Afganistanie, podobnie jak tamten wcześniej wywołał kryzys kubański.
          Analogicznie poszło w Iranie w czasie zajęcia ambasady USA w Teheranie: od
          czasu Wietnamu nikt tak bardzo nie upokorzył Stanów i całego Zachodu w
          założeniu ich słabej reakcji i niezdecydowania. Trzeba było lepiej spalić pół
          Teheranu i utopić rejon ambasady we krwi, niż tolerować złamanie tak ważnego
          tabu.

          Nawet pozorny sukces Cartera w Camp David, czyli pokój między Izraelem i
          Egiptem (Nobel 1978 dla Sadata i Begina) nie był właściwie jego dziełem, tylko
          ekipy prezydeta Forda ze szczególnym uwzględnieniem Henry Kissingera. Cała
          koncepcja, wszyscy kontrahenci - wszystko było znane od wcześniej.

          Carter był wielkim wizjonerem (patrz jego niezwykle mądre i nowatorskie
          zamierzenie: raport USA 2000), ale na przykład do naśladowania się nie nadaje,
          raczej jako miażdżący dowód na twierdzenie, że przeintelektualizowanie polityki
          prowadzi do prakseologicznej impotencji.

          Dlatego przyznanie Carterowi Nobla w tym roku jest raczej dowodem głupoty i
          dziecinnej przekory Komitetu, niż mądrości w jakimkolwiek kontekście.

          Jak patrzę na Busha, to zdecydowanie bardziej przypomina on Reagana, niż
          Cartera. I tak trzymaj.
          • feezyk Bush, Carter i Matka Teresa 16.10.02, 23:59
            Gość portalu: Lechu napisał(a):

            > Należy jeszcze dodać, że przycinki co do
            intelektualnego poziomu Busha są w
            > świetle historycznych doświadczeń ostatniego
            półwiecza całkiem niepoważne.
            >

            > Komunizm został powalony na kolana przez
            jednego z najgorzej wykształconych
            > prezydentów USA w XX wieku: Ronalda Reagana.
            Na dodatek nie miał on praktycznie
            >
            > żadnego przygotowania w polityce zagranicznej
            i nie grzeszył nadmierną > lotnością umysłu.

            > Miał natomiast dwie cechy, które o wszystkich
            rozstrzygają: trafną wizję rozwiązania najważniejszych
            problemów i właściwych ekspertów.


            Ladnie napisane, ale czy nie troszke uproszczone?
            To Carter nalozyl sankcje na ZSRR za Afganistan.
            Nota bene, wpuszczenie Rosjan do Afganistanu
            trzeba byloby przygotowac, jesliby sie
            nie zdarzylo.

            To Carter pozwolil dzialac Volkerowi.
            To zlamanie praw czlowieka w Polsce w 1981
            otworzylo droge do kolejncyh sankcji. Carterowi
            doradzal calkiem niezly ekspert -
            Brzezinski.





            >
            > Całkowitym przeciwieństwem był jego poprzednik,
            Carter: bardzo wysoki IQ i
            > bardzo rozległa wiedza, oraz niezwykle
            "prawomyślne" poglądy w niczym nie
            > zapobiegły słabemu przewodzeniu administracją
            (jego aparat więcej walczył
            > między sobą, niż z wrogami USA), oparciu
            polityki zagranicznej na fałszywych
            > założeniach - położenie szczególnego akcentu
            na prawach człowieka nie osłabiło
            > w sposób decydujący ZSRR, a tylko wzmogło
            jego agresywność, bo Breżniew uznał
            > Cartera (podobnie jak Chruszczow Kennedyego)
            za mięczaka i odważył się na
            > inwazję w Afganistanie, podobnie jak tamten
            wcześniej wywołał kryzys kubański.
            > Analogicznie poszło w Iranie w czasie
            zajęcia ambasady USA w Teheranie: od
            > czasu Wietnamu nikt tak bardzo nie upokorzył
            Stanów i całego Zachodu w
            > założeniu ich słabej reakcji i niezdecydowania.
            Trzeba było lepiej spalić pół
            > Teheranu i utopić rejon ambasady we krwi,
            niż tolerować złamanie tak ważnego
            > tabu.
            >
            > Nawet pozorny sukces Cartera w Camp David,
            czyli pokój między Izraelem i
            > Egiptem (Nobel 1978 dla Sadata i Begina)
            nie był właściwie jego dziełem, tylko
            > ekipy prezydeta Forda
            ze szczególnym uwzględnieniem Henry Kissingera.
            Cała
            > koncepcja, wszyscy kontrahenci - wszystko było
            znane od wcześniej.
            >

            To juz brzmi mocno tendencyjnie.
            Tak to juz jest, ze koniec wienczy
            dzielo. Mogloby przeciez skonczyc sie
            inaczej.


            > Carter był wielkim wizjonerem (patrz jego
            niezwykle mądre i nowatorskie
            > zamierzenie: raport USA 2000), ale na przykład do
            naśladowania się nie nadaje,

            MACIEJ napisalby, ze masz racje, bo zeby nasladowac
            Cartera, trzeba miec przynajmniej takiej jak on IQ.
            To oczywiscie zart, ale duzo widze w tym tekscie
            kalek.



            > raczej jako miażdżący dowód na twierdzenie,
            że przeintelektualizowanie polityki
            > prowadzi do prakseologicznej impotencji.

            Jeszcze raz: Volker, ktory zwalczyl inflacje
            i otworzyl czas 20-letniej prosperity.
            Wpuszczenie ZSRR wojne, ktora ich wykrwawila.
            Wprowadzenie praw czlowieka do polityki
            na krotko przed powstaniem Solidarniosci
            i Stanem Wojennym.

            Moze trzeba przeprosic sie z Carterem?


            >
            > Dlatego przyznanie Carterowi Nobla w tym roku
            jest raczej dowodem głupoty i
            > dziecinnej przekory Komitetu, niż mądrości
            w jakimkolwiek kontekście.

            He, he. Zupelnie inaczej niz doktorat h.c
            w Limie. Nie wiem, co oni tam w Oslo
            mysla, ale Bush moze liczyc conajwyzej
            na Nobla z literatury.

            Tak juz jest, ze Nobel pokojowy nie
            jest przyznawany za skutecznosc
            polityczna.



            >
            > Jak patrzę na Busha, to zdecydowanie bardziej
            przypomina on Reagana, niż
            > Cartera. I tak trzymaj.


            Jest pare roznic:

            -Bush skonczyl Yale
            -Bush nie zrobil kariery w swoim zawodzie
            -Bush wygral wybory m.in dzieki ukladom
            rodzinnym

            On wzoruje sie na Reaganie.
            Ma swietnych doradcow (po Tatusiu).
            Dopoki doradcy beda rzadzic, bedzie
            dobrze. A sam Bush? Trudno
            powiedziec cos, oprocz tego, ze na
            pewno nie jest przeintelektualizowany.

            Pozdrawiam
            F.


            • Gość: MACIEJ Re: Bush, Carter i Matka Teresa IP: *.ny325.east.verizon.net 19.10.02, 04:44
              feezyk napisał:

              > Gość portalu: Lechu napisał(a):
              >
              > > Należy jeszcze dodać, że przycinki co do
              > intelektualnego poziomu Busha są w
              > > świetle historycznych doświadczeń ostatniego
              > półwiecza całkiem niepoważne.
              > >
              >
              > > Komunizm został powalony na kolana przez
              > jednego z najgorzej wykształconych
              > > prezydentów USA w XX wieku: Ronalda Reagana.
              > Na dodatek nie miał on praktycznie
              > >
              > > żadnego przygotowania w polityce zagranicznej
              > i nie grzeszył nadmierną > lotnością umysłu.
              >
              > > Miał natomiast dwie cechy, które o wszystkich
              > rozstrzygają: trafną wizję rozwiązania najważniejszych
              > problemów i właściwych ekspertów.

              Nie bede ukrywal ,ze podzielam twoje zdanie.
              Gdybys nie napisal ,ze to o Reagana chodzilo,to mozna by sie domyslec ,ze
              chodzilo o Billa Gates.
              Reagan mial b.trafna wizje co do przyszlosci USA i dlatego zastapil jak to
              Amerykanie mowia "przeedukowanego" Cartera.
              Nie dal przeciez Carterowi szans na druga kadencje,zreszta moim popularnym
              powiedzeniem w tamtym czasie bylo:Gdyby Carter wygral,to ja bym wrocil do Poski.

              > Ladnie napisane, ale czy nie troszke uproszczone?
              > To Carter nalozyl sankcje na ZSRR za Afganistan.
              > Nota bene, wpuszczenie Rosjan do Afganistanu
              > trzeba byloby przygotowac, jesliby sie
              > nie zdarzylo.

              To sie zgadza i Brzezinski mial w tym duza zasluge.

              > To Carter pozwolil dzialac Volkerowi.
              > To zlamanie praw czlowieka w Polsce w 1981
              > otworzylo droge do kolejncyh sankcji. Carterowi
              > doradzal calkiem niezly ekspert -
              > Brzezinski.

              Musze sie pochwalic.
              A bylo to juz kilka lat temu w galerii na SoHo(South of Houston).
              Chyba to byla Greene Str,calkiem niedaleko Canal Str.
              Slychac bylo polski tu i owdzie,az nagle niemal na moich plecach slysze glos
              Brzezinskiego.
              Odwracam sie,dzien dobry i tak dalej i widze ze on nawiazuje dyskusje jakby z
              miejsca docenial moja wartosc.
              Porozmawialismy tak okolo 25 minut,on opowiedzial mnie caly swoj zyciorys,ja mu
              sie tym samym zrewanzowalem.
              Nie zdziwilem sie wcale,gdy okazalo sie ze mamy niemal identyczne poglady na
              wiele roznych tematow.
              Nie znalazlem sie tam przypadkowo,bo w tej galerii wystawiala zona Brzezinskiego
              i dla tej pol godziny warto bylo pojsc.

              > > Całkowitym przeciwieństwem był jego poprzednik,
              > Carter: bardzo wysoki IQ i
              > > bardzo rozległa wiedza, oraz niezwykle
              > "prawomyślne" poglądy w niczym nie
              > > zapobiegły słabemu przewodzeniu administracją
              > (jego aparat więcej walczył
              > > między sobą, niż z wrogami USA), oparciu
              > polityki zagranicznej na fałszywych
              > > założeniach - położenie szczególnego akcentu
              > na prawach człowieka nie osłabiło
              > > w sposób decydujący ZSRR, a tylko wzmogło
              > jego agresywność, bo Breżniew uznał
              > > Cartera (podobnie jak Chruszczow Kennedyego)
              > za mięczaka i odważył się na
              > > inwazję w Afganistanie, podobnie jak tamten
              > wcześniej wywołał kryzys kubański.
              > > Analogicznie poszło w Iranie w czasie
              > zajęcia ambasady USA w Teheranie: od
              > > czasu Wietnamu nikt tak bardzo nie upokorzył
              > Stanów i całego Zachodu w
              > > założeniu ich słabej reakcji i niezdecydowania.
              > Trzeba było lepiej spalić pół
              > > Teheranu i utopić rejon ambasady we krwi,
              > niż tolerować złamanie tak ważnego
              > > tabu.
              > >
              > > Nawet pozorny sukces Cartera w Camp David,
              > czyli pokój między Izraelem i
              > > Egiptem (Nobel 1978 dla Sadata i Begina)
              > nie był właściwie jego dziełem, tylko
              > > ekipy prezydeta Forda
              > ze szczególnym uwzględnieniem Henry Kissingera.
              > Cała
              > > koncepcja, wszyscy kontrahenci - wszystko było
              > znane od wcześniej.
              > >
              >
              > To juz brzmi mocno tendencyjnie.
              > Tak to juz jest, ze koniec wienczy
              > dzielo. Mogloby przeciez skonczyc sie
              > inaczej.
              >
              >
              > > Carter był wielkim wizjonerem (patrz jego
              > niezwykle mądre i nowatorskie
              > > zamierzenie: raport USA 2000), ale na przykład do
              > naśladowania się nie nadaje,
              >
              > MACIEJ napisalby, ze masz racje, bo zeby nasladowac
              > Cartera, trzeba miec przynajmniej takiej jak on IQ.
              > To oczywiscie zart, ale duzo widze w tym tekscie
              > kalek.

              Ja do zycia podchodze bardziej pragmatycznie niz Carter,tak jak i wiekszosc
              Amerykanow.
              Dlatego Carter mial tylko jedna kadencje,pod koniec ktorej,juz nie panowal nad
              sytuacja,natomiast gdyby mozna bylo to Amerykanie wybraliby Reagana na trzecia.
              IQ jest bardzo wazne ,ale musi byc scisle polaczone z trafnym celem w zyciu i
              wielka charyzma w wykonaniu zadan zyciowych.
              Nie wiem jakie IQ ma Bill Gates,ale trzeba przyznac ,ze wie co robi.

              > > raczej jako miażdżący dowód na twierdzenie,
              > że przeintelektualizowanie polityki
              > > prowadzi do prakseologicznej impotencji.
              >
              > Jeszcze raz: Volker, ktory zwalczyl inflacje
              > i otworzyl czas 20-letniej prosperity.
              > Wpuszczenie ZSRR wojne, ktora ich wykrwawila.
              > Wprowadzenie praw czlowieka do polityki
              > na krotko przed powstaniem Solidarniosci
              > i Stanem Wojennym.
              >
              > Moze trzeba przeprosic sie z Carterem?
              >
              > > Dlatego przyznanie Carterowi Nobla w tym roku
              > jest raczej dowodem głupoty i
              > > dziecinnej przekory Komitetu, niż mądrości
              > w jakimkolwiek kontekście.
              >
              > He, he. Zupelnie inaczej niz doktorat h.c
              > w Limie. Nie wiem, co oni tam w Oslo
              > mysla, ale Bush moze liczyc conajwyzej
              > na Nobla z literatury.
              >
              > Tak juz jest, ze Nobel pokojowy nie
              > jest przyznawany za skutecznosc
              > polityczna.
              >
              > > Jak patrzę na Busha, to zdecydowanie bardziej
              > przypomina on Reagana, niż
              > > Cartera. I tak trzymaj.

              > Jest pare roznic:
              >
              > -Bush skonczyl Yale
              > -Bush nie zrobil kariery w swoim zawodzie
              > -Bush wygral wybory m.in dzieki ukladom
              > rodzinnym

              Zadnych machlojek z glosami na Florydzie nie bylo.
              To lewacka prasa dobudowala do tego ideologie.
              Teraz corka Jeb'a poszla na 10 dni do paki za narkotyki.
              W Stanach jest prawo i nie ma cudow.
              Obecny prezydent jest duzo popularniejszy niz jego Tatko wlasnie dzieki
              charyzmie,bo Tatus wydaje sie duzo bardziej inteligentny od syna.

              > On wzoruje sie na Reaganie.
              > Ma swietnych doradcow (po Tatusiu).
              > Dopoki doradcy beda rzadzic, bedzie
              > dobrze.

              To jest podobne sformulowanie do tego ktore slyszalo sie za Walesy
              "Prezydentem moze byc kazdy,aby doradcow mial madrych"
              I tu trzeba postawic sobie nieco filozoficzne pytanie:
              " W jaki sposob niezbyt madry prezydent wybierze sobie i zrozumie madrych
              doradcow"
              Istnieje w tym zdaniu latwo zauwazalna sprzecznosc logiczna.
              No i decyzje podejmuje i jest z nich rozliczany prezydent ,a nie jego doradcy.
              Dyrygent nigdy nie jest tak dobrym instrumentalista jak solisci,ale to wlasnie
              on czuwa nad caloscia.
              Trenerzy zarabiaja mniej od zawodnikow,ale bez dobrego trenera nie ma dobrej
              druzyny.(Wagner)

              > A sam Bush? Trudno
              > powiedziec cos, oprocz tego, ze na
              > pewno nie jest przeintelektualizowany.

              Zauwaz,ze wsrod najbogatszych na swiecie,czy tez wsrod najlepszych prezydentow
              nie ma intelektualistow.
              Carter nie wytrzymal nerwowo problemu z Iranem i caly ostatni rok swojej
              kadencji byl pod baczna "obserwacja" lekarzy i niemal nie pokazywal sie
              publicznie.
              Reagan doszedl do wladzy i Iran sie zesral ze strachu.

              > Pozdrawiam
              > F.
              • kyle_broflovski Re: Bush, Carter i Matka Teresa 19.10.02, 06:27
                www.aeronautics.ru/news/news002/news057.htm
    • Gość: JOrl Odpowiedzi cz. I ... do A IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.02, 16:28
      Napisalem pare postow przed wyjazdem na parodniowy urlop, i zostalem z wielu
      stron napadniety.
      Moze najpierw do A. Jego slowa:
      >Widac wyraznie, ze jestesmy bardzo podzieleni na tym Forum. Czesc z nas jest z
      >Pierwszej Ligi, czesc czegos sie glupio domysla a pozostali to zwykla cholota,
      >ktora moze umie czytac acz robi z tego wyraznie zly uzytek.
      >Najbardziej fascynuje mnie ta najwyzsza kasta, tj, tych Najwyzej
      >Wtajemniczonych. Oni wiedza najlepiej, ze tam gdzies sa rozdane jakies karty,
      >z ktorych wszystko wynika jasno i wyraznie! I precz wy nieuki! Tej wiedzy
      >tajemnej nie dostapicie (na tym Forum tez) zebyscie nawet.....
      Jakos nie rozumiem. W moim poscie apelowalem o nie rzucaniem pochopnie
      okresleniami o politykach ze sa glupi. To sa najczesciej zawodowcy, majacy
      dostep do wielu informacji ktorych nie ma sie w mediach a majacych ogromny
      wplyw na ich decyzje. Dlatego tez ja mowilem, ze zaluje, ze nie mam dostepu do
      raportow lezacych codziennie rano na stole politykow majacych znaczenie na
      swiecie. Bo sam co do faktow moge, i napewno tak i sie czesto dzieje, myle sie.
      Ale co mi zostalo? Moge sie mylic co do aktualnych wydarzen. Z niewiedzy. Ale
      za to mam przemyslenia co do powodow i ogolnych celow do ktorych daza politycy
      i kraje. I dlatego sporo ich poczynan da sie prawidlowo interpretowac, nawet
      jak sie szczegolow nie zna. I wiem tez, ze wiele wiadomosci w mediach sa mniej
      czy bardziej celowo falszowanych, albo tak pewne rzeczy np. przemilczane, ze
      obraz jest calkiem inny. A ze mnie te sprawy interesuja to i sie do nich i
      przykladam.

      Nastepne Twoje slowa, szanowny A
      >Doprawdy.... Panie JOrl - strzel sobie Pan to trzecie/czwarte dzis piwo i nie
      >zawracaj glowy pseudo-inteligencja i quasi-poinformowaniem.
      Ma to znaczyc, ze pisze po 2/3 piwach? Mylisz sie. Pijam rzadko, tylko dla
      towarzystwa jak juz, i nigdy jak cos robie powazniejszego. Np. pisze posty.
      Znowu Twoje slowa:
      >Uczestnictwo w publicznych dyskusjach, a taka stwarza to Forum, wymaga minimum
      >szacunku dla inteligencji pozostalych uczestnikow. To minimum Pana wyraznie
      >przerasta.
      Nie uwazam, ze jestem taki niegrzeczny. Znam tu, tak uwazam, duzo gorszych. No
      chyba, ze usilujesz pokryc tym atakiem na mnie swoje nieczyste sumienie? Moze
      mam po prostu wiecej racji, niz chcesz przyznac? Nawet przed soba? I stad Twoj
      post?
      cdn.

    • Gość: JOrl Odpowiedzi cz. II ..do jr IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.02, 16:29
      Ciag dalszy:
      A teraz posty jr
      Twoje slowa, drogi jr:
      >raz jeszcze za smierc cywilow wine ponosza politycy i generalowie. nie
      tiwerdze
      >ze tylko po stronie iraku. to ze cywile sa ofiarami wojen to sie nic nie
      >zmienilo od tysiecy lat. oto rodzi sie pytanie bez odpowiedzi: czy lepiej
      zabic
      >np. 100 niewinnych aby ocalic 100 000 niewinnych??? to sie nazywa mniejsze zlo
      >i jak powiedzialem nie ma odpowiedzi na to pytanie, ale ciekaw jestem co byc
      >powiedzial jesliby nato nie zniszczylo iraku i saddam by wystrzelil pare
      rakiet
      >w izrael a nuklearne opary spadly na cala europe...
      Mysle, ze chciales napisac, ze zabic 100 winnych. Wiesz, powody wojen sa,
      zwlaszcza ostatnio niezle ukryte. Kiedys mowiono bardziej otwarcie. W 19 wieku
      nazywano Ministerstwo Wojny. A teraz kazdy, nawet USA ma Ministerstwo Obrony.
      Smieszne, prawda?
      Np. w Wietnamie zabili Amis 2 miliony ludzi.I to nie bylo 100 winnych, jak Ty
      usilujesz tu wmowic. Ale ocalili wedlug Twoich proporcji 2miliony*1000 czyli 2
      miliardy. W Iraku prawie 100 tys. Tez nie 100 winnych.
      Co do rakiet atomowych na Izrael w 1991. Faktem jest, ze Iraq budowal
      elektrownie atomowa. Od niej jeszcze daleka droga do bomby atomowej. Ale,
      zgoda, przy elektrowni mozna sobie kadry wyszkolic. Pomocne do budowy broni
      atomowej. I ewentualnie z wypalonych elementow pluton odzyskac.
      Ale moze jedna historyjke z zycia. Kiedys w Polsce, mialem bardzo dobrego
      kolege, bedacego pod koniec lat 80 wysokim oficerem polskiej MW. Dyskutowalem z
      nim wlasnie na temat Iraku bezposrednio przed ta 1 wojna 91. I on mi powiedzal,
      ze niemozliwe jest, ze Iraq moze zbudowac bron atomowa. Bo te ogromne
      centryfugi sie nie dadza ukryc. A teraz? Maja jeszcze mniejsze mozliwosci jak
      kiedys. I naprawde, ten moj kolega nie byl durniem. Nalezal do tzw "zlotej
      kadry". Studia techniczne w Polsce, w ZSRR, doktorat, uczestnictwo w naradach
      UW.
      I on mi tez powiedzial, ze tez Saddam nie jest glupi. A dlaczego nie wycofal
      sie z Kuwejtu? No coz, moze tez na tej samej zasadzie, jak Polska nie ustapila
      Niemcom w 1939r?
      Co do Izraela. Fakt, jest to zrodlo bardzo powaznego konfliktu. Ale tacy
      Anglicy nie na prozno nie chcieli tam powstania panstwa Izrael. Oni maja
      doswiadczenie. I cos wychodzi na to ze mieli racje. Co do opadow nuklearnych.
      To bardziej bym sie obawial z tych izraelskich rakiet. Chociaz tak szybko sie
      nie umiera.
      Chociaz moze jest jeszcze inaczej. Ten juz przezemnie wspomniany oficer, mowil
      mi w zwiazku z ta 1 Wojna w Zatoce, ze podstawowy problem w wypadku uzycia
      broni ABC sa pozostale po nim skazenia terenu. I niekoniecznie bronia atomowa.
      Taki waglik, jak sie go rozrzuci, to 50 albo 100 lat jest teren skazony.
      Irakczycy wycofujac sie z Kuwejtu podpalili szyby naftowe. Moze teraz np skaza
      tereny roponosne chemicznie, albo biologicznie? Bo bron bakteriologiczna moga
      miec. I skazenie, a tym samym uniemozliwienie pompowania przez Amis zdobycznej
      ropy tez nie jest wykluczone. Ale, jak juz mowilem, nie mam tajnych raportow.
      Chociaz jak widze ten zapal USA do wojny, i ostrzezenia np. CIA, ze Iraq
      przycisniety do muru moze uzyc jakies bronii masowego razenia daje duzo do
      myslenia. Ale jeszcze raz, nie zaatakuja Izraela czy USA. Bo nie maja czym. Ale
      swoje, kuwejckie pola naftowe?
      Nastepny Twoj komentarz:
      >moje rozumowanie jest proste: inteligentni dostosowuja sie do srodowiska,
      >glupcy dostosowuja srodowisco do siebie - to jest to co saddam robi. nie
      >podobaja mu sie zasady gry 90% panstw swiata i probuje narzucic swoje. cena sa
      >embarga itp. jesliby przestrzegal regol gry to by nie musial kupowac broni
      >przeciw lotniczej...
      Tak ogolnie, dosyc defensywne nastawienie do zycia tutaj reprezentujesz, drogi
      jr. Co do 90% to chyba przesadziles. Moze widziales czasami glosowania w ONZ
      przeciwko Izraelowi, gdzie bylo ponad 90% przeciwko niemu? I co? I nic!
      A nawet ostatnio w ONZ sie okazalo, ze jest 90%. Ale nie przeciwko Irakowi. A
      przeciwko USA. Bylo w mediach. Tez zapewne w Australii.
      Nastepne Twoje slowa szanowny jr:
      >dal Tobie prawo aby mowic co jest dobre dla irakijczykow??? dam Ci rade jedz
      do
      >iraku na rok i zobacz jak tam sie zyje! dlaczego kazdego dnia tysiace
      >irakijczykow probuja emigrowac na zachod a nie odwrotnie??? to jest takie
      >proste a Ty robisz z tego polityke!
      Moze tak na poczatek pordzilbym Tobie pojechac do Polski i zobaczyc, jak to
      kazdego dnia tysiace Polakow chce wyemigrowac na Zachod.
      Ale oczywiscie, kraj pod embargiem, chociaz potencjalnie bogaty, ciagle pod
      militarnym naciskiem poprzez bombardowania, pod grozba krwawej wojny nie jest
      miejsce gdzie ludzie chca zyc. Ale widziales moze polskie plakaty
      mobilizacyjne z 1939r? Wezwanie do wojska pod grozba kary smierci. Sa sytuacje
      w zyciu narodu, gdzie trzeba zastosowac sile. Ja nie jestem pacyfista.
      A uciekinierzy napewno nigdy nie powiedza, ze uciekli mimo ze im sie rzad
      podobal. Ale jak juz powiedzialem, Iraq nie jest przyjemnym miejscem do
      mieszkania. Chociaz ostatnio jeden niemiecki trener pilki noznej tam pojechal
      ich trenowac.I mowi, ze jest dumny, ze jego kanclerz ma cos przeciw napasci na
      Iraq.

      Nastepny Twoj cytat:
      >co do pomylki przyznaje sie, ale to nie zmienia faktu ze nato probowalo bronic
      >slabszych. zabawne ze kiedy usa pomaga innym to sie ich wini za to ze ingeruja
      >a jak nie pomaga to za obojetnosc! i tak zle i tak niedobrze.
      W skrocie o Jugoslawii. Wiec pod koniec lat 80 zaczeto masywnymi przekupstwami
      a potem dostawami broni tworzyc u nich ruchy separastyczne. To wszystko pod
      grozba embarg. Np. Niemcy dostarczaly masowo z przejetych po zjednoczeniu
      broni, a co jeszcze wazniejsze amunicji, z magazynow armii NRD. Ona pasowala
      do bronii tam uzywanych.
      Co do Albanczykow. Byli szkoleni, zbrojeni i oplacani przez Zachod. Oddzialy
      ONZ zajmowaly sie dostarczaniem broni i amunicji przeciwnikom Serbow. Ale jak
      troche dokladniej przyjrzysz sie mediom, to sie tego sam dowiesz. A krytyka za
      ta niby obojetnosc USA to moze byla Twoja. Bo ja wiedzialem, ze USA tam
      najbardziej szkodzila, I to intensywnie. Masz naprawde bardzo niewielkie
      pojecie o tym co tam bylo.
      Jeszcze co do Kosova. W Rambouillet probowano Serbow, pod grozba napasci zmusic
      do podpisania Aneksu B. A w nim bylo, ze Serbowie zgadzaja sie na zajecie
      SWOJEGO calego kraju (tez cala Serbie a nie tylko Kosovo) przez wojska NATO.
      Oddzialy NATO mialy byc miec pozwolenie na dowolne poruszanie sie po calym
      kraju, nie podlegac jurysdykcji Jugoslawianskiej, mieli miec prawo zajmowania
      dowolnych obszarow, miejsc do swoich celow. Jednym slowem okupacja. Mysle, ze o
      tym, drogi jr nie slyszales. A szkoda. Bo chyba rozumiesz, ze tu chodzilo o cos
      innego, jak w mediach opowiadano. No i Serbowie skutecznie sie od tych zadan
      obronili. Stracili Kosovo, ale swoja niepodleglosc obronili.
      Nie zadaja Amerykanie cos takiego samego od Iraqu? Przeciez zadaja, ze
      inspektorzy musza byc pod "ochrona" ich wojska, majacego prawo dowolnie w calym
      Iraku sie poruszac, zarzadzc strefy zabronione dla wojska irackiego itd. Po
      prostu okupacja. Nie slyszales o tym?
      Jednym slowem, Jugoslawia jest to smutny przypadek, jak to ludzi napuszczono na
      siebie i to celowo. I to jest jeden z powodow dla ktorych nie lubie Amis. I to
      mowie powaznie. To bylo do MACIEJA.
      cdn.
      • Gość: jr Re: Odpowiedzi cz. II ..do jr IP: 203.129.132.* 21.10.02, 03:57
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Mysle, ze chciales napisac, ze zabic 100 winnych. Wiesz, powody wojen sa,
        > zwlaszcza ostatnio niezle ukryte.

        powody sa zawsze te same: religia, ziemia, pienidze, chore ambicje
        psychopatycznych superhuman, no i czasem kobieta...

        > Np. w Wietnamie zabili Amis 2 miliony ludzi.I to nie bylo 100 winnych, jak Ty
        > usilujesz tu wmowic. Ale ocalili wedlug Twoich proporcji 2miliony*1000 czyli
        2
        > miliardy.

        mojej bossowej (jest wietnamka) ojciec (prawnik) byl wziety o polnocy z domu
        na ponad 7 lat do komunistycznego wiezienia, zabrali dom i wszystkie pieniadze
        (ach zgnily posiadacz) - ona w tym czsie byla dzieckiem. moze chcialbys jej
        wytlumaczyc dobre strony komunizmu.

        > W Iraku prawie 100 tys. Tez nie 100 winnych.

        raz jeszcze Ty winisz usa a ja saddama i Co.

        > I on mi tez powiedzial, ze tez Saddam nie jest glupi. A dlaczego nie wycofal
        > sie z Kuwejtu? No coz, moze tez na tej samej zasadzie, jak Polska nie
        ustapila
        > Niemcom w 1939r?

        szalenstwo saddama polega na tym iz on chce zrealizowac jego plan na sile. czas
        jednoczenia panstw na sile minal, ale on tego nie rozumie - tepak???
        to tak jakby szkolic druzyne pilki noznej jak strzelac gole reka. nie wazne jak
        dobry w tym bys byl i jak madre taktyki skoro z zalozenia jestes w bledzie...

        > Co do Izraela. Fakt, jest to zrodlo bardzo powaznego konfliktu. Ale tacy
        > Anglicy nie na prozno nie chcieli tam powstania panstwa Izrael. Oni maja
        > doswiadczenie. I cos wychodzi na to ze mieli racje.

        ciesz sie ze nie zrobiono tego nad wisla!!!

        > To bardziej bym sie obawial z tych izraelskich rakiet. Chociaz tak szybko sie
        > nie umiera.
        > Chociaz moze jest jeszcze inaczej. Ten juz przezemnie wspomniany oficer,
        mowil
        > mi w zwiazku z ta 1 Wojna w Zatoce, ze podstawowy problem w wypadku uzycia
        > broni ABC sa pozostale po nim skazenia terenu. I niekoniecznie bronia
        atomowa.
        > Taki waglik, jak sie go rozrzuci, to 50 albo 100 lat jest teren skazony.
        > Irakczycy wycofujac sie z Kuwejtu podpalili szyby naftowe. Moze teraz np
        skaza
        > tereny roponosne chemicznie, albo biologicznie? Bo bron bakteriologiczna moga
        > miec. I skazenie, a tym samym uniemozliwienie pompowania przez Amis
        zdobycznej
        > ropy tez nie jest wykluczone. Ale, jak juz mowilem, nie mam tajnych raportow.
        > Chociaz jak widze ten zapal USA do wojny, i ostrzezenia np. CIA, ze Iraq
        > przycisniety do muru moze uzyc jakies bronii masowego razenia daje duzo do
        > myslenia. Ale jeszcze raz, nie zaatakuja Izraela czy USA. Bo nie maja czym.

        pozwol zadecydowac o tym inspektorom na miejscu a nie gdybaniom.


        > Tak ogolnie, dosyc defensywne nastawienie do zycia tutaj reprezentujesz,
        drogi
        > jr. Co do 90% to chyba przesadziles.

        stoicyzm, zen...

        > Moze widziales czasami glosowania w ONZ
        > przeciwko Izraelowi, gdzie bylo ponad 90% przeciwko niemu? I co? I nic!
        > A nawet ostatnio w ONZ sie okazalo, ze jest 90%. Ale nie przeciwko Irakowi. A
        > przeciwko USA.

        przeciwko akcji zbrojnej a nie usa. wszyscy sie zgadzaja na inspektorow, ale
        powodzenie tej misji zalezy od iraku... wine za ewentualna smierc cywyli
        poniesie saddam nie usa!

        > Moze tak na poczatek pordzilbym Tobie pojechac do Polski i zobaczyc, jak to
        > kazdego dnia tysiace Polakow chce wyemigrowac na Zachod.

        dziwisz sie? czy bedziesz za to winil usa?

        > Ale oczywiscie, kraj pod embargiem, chociaz potencjalnie bogaty, ciagle pod
        > militarnym naciskiem poprzez bombardowania, pod grozba krwawej wojny nie jest
        > miejsce gdzie ludzie chca zyc.

        hm... ciekawe czyja to wina?

        > Ale widziales moze polskie plakaty
        > mobilizacyjne z 1939r? Wezwanie do wojska pod grozba kary smierci. Sa
        sytuacje
        >
        > w zyciu narodu, gdzie trzeba zastosowac sile.

        zgoda! i to co usa chce zrobic!


        > Nie zadaja Amerykanie cos takiego samego od Iraqu? Przeciez zadaja, ze
        > inspektorzy musza byc pod "ochrona" ich wojska, majacego prawo dowolnie w
        calym
        >
        > Iraku sie poruszac, zarzadzc strefy zabronione dla wojska irackiego itd. Po
        > prostu okupacja. Nie slyszales o tym?

        nie znam szczegulow ale czy chcialbys robic inspekcje w iraku pod karabinami
        ich policji bez oslony???

        > Jednym slowem, Jugoslawia jest to smutny przypadek, jak to ludzi napuszczono
        > na siebie i to celowo. I to jest jeden z powodow dla ktorych nie lubie Amis.
        > I to mowie powaznie.

        prosze wytlumacz mnie raz jeszcze czemu wojna w jugoslawi miala by przyniesc
        korzysci usa?
    • Gość: JOrl Odpowiedzi cz. III ..do BUFFET'a IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.02, 16:32
      Ciag dalszy
      A teraz BUFFET:
      Co do tego listu. Co on ma powiedziec? Ze zdenerwowal Rosje? Juz kiedys
      pisalem, ze sie spodziewam, ze Rosja handluje z USA za np. Czeczencow w Gruzji
      a moze i Polske. A samo powiedzenie zdenerwowal? Od kiedy dyplomaci sie
      NAPRAWDE denerwuja? Bo chyba jak to robia to to tez dyplomacja, prawda?
      Twoj cytat drogi BUFFET.
      >A przeciez tak latwo w obecnej sytuacji przedstawic sie Irakowi na arenie
      >miedzynarodowej jako naród, który odebral juz w 1991 r. lekcje i obecnie
      >chcacy pokojowego wspólistnienia, ponownie zagrozony przez imperialna
      >amerykanska machine wojenna i równoczesnie kanalami dyplomatycznymi próbowac
      >doprowadzic do tego, by swiat potepil USA, a Rada Bezpieczenstwa ONZ nie dala
      >zgody USA na akcje w Zatoce...
      Naprawde piszesz, ze to dla Iraqu byloby tak latwo sie dobrze przedstawic? To
      dlaczego dotad sie to nie udalo? Przez ten list? Poczytaj chocby to forum. Niby
      ludzie sie interesuja co sie dzieje na swiecie. Ale uwazaja, ze nalezy napasc
      na Irak. Prawie wszyscy. Nawet Ty. Naturalnie Ty dopiero po przeczytaniu tego
      listu, ktory przytoczyles, prawda? Bo przedtem uwazales inaczej?
      Przeciez media swiatowe sa w rekach nie irackich. A moze pamietasz, jak to w
      1990 opowiadano w USA jak to iraccy zoldacy w Kuwejcie wyrzucali noworodki z
      inkubatorow? Taka jedna pielegniarka plakala to opowiadajac. I sie okazalo,
      ale duzo pozniej, ze to zorganizowala najeta firma reklamowa.
      Widzisz, drogi BUFFET, ja najlepiej lubie sam ocenic co kto powiedzial. Taki
      list bym chetnie sam przeczytal. I te ustalenia z Wiednia na ktore sie
      powolujesz. Stwierdzilem, ze najczesciej sie w takich sprawach klamie.
      Nastepne Twoje slowa drogi BUFFET:
      >Czyzbys byl, JOrlu wyznawca powiedzonka z czasów carskich: "Naczialstwo
      luczsze
      >znajet, Naczialstwo w kalisonach spit!!!" (Wladza jest madrzejsza, wladza spi
      >w kalesonach, a nie jak prosty chlop w koszuli)?
      Oczywiscie w systemie stabilnym, jezeli jakis polityk doszedl do wladzy musial
      to zrobic w konkurencji z innymi chetnymi. Przy tym nabieral doswiadczenia, i
      dlatego nie moze byc idiota. Faktem jest, ze w historii, po wielkich zmianach
      jak np 1989r w Polsce, moga sie do wladzy dorwac ludzie nie do niej
      przygotowani. I dlatego mogacy popelniac bledy. Ja uwazam, ze sie nawet tak i w
      Polsce stalo.
      Zreszta nawet w pracy, jak u mnie, naturalnie uwazam sie za madrzejszego od
      moich podwladnych. To jest chyba oczywiste.
      Mowisz o historii i podrecznikach z ktorych wiele ma wynikac. Ja sie uczylem
      historii tez w Polsce. I jak wiem sie wiele nie zmienilo. Na pamiec fakty itd.
      W Niemczech, przy mojej corce w gimnazjum, a miala tez profil historyczny,
      poznalem troche inna historie. Jak i inny sposob jej uczenia sie. Nie tak wazne
      kto kogo zabil, a DLACZEGO. I to bylo duzo ciekawsze. I zapewniam Ciebie drogi
      BUFFET, postepowania ludzi kiedys byly duzo bardziej logiczne, jak Ty z Twoich
      podrecznikow wiesz. I tu to prezentujesz. Wracajac do Iraqu, nie wiem co
      bedzie, ale wiem, ze USA MUSZA sie do tego miodu dorwac. Ale tez wiem, ze to
      dlugofalowo nie jest to dla nich spacerek. Ale te 20 lat beda jeszcze walczyli
      w obronie swojej hegemonii na swiecie. Latwo nie ustapia. Duzo ludzi jeszcze
      zabija. Ale przegraja. Sa bardziej Atenami jak Rzymem.
      Co do tych Greenspanow. I tych babli na gieldach. Jak sie przygladam DAXom itd.
      to stwierdzam, ze teraz osiagaja stan z 1996r. Czy wtedy to bylo tak zle, ze
      powrot do tych czasow zniszczy swiat?. Naturalnie jakies MACIEJE majace w
      akcjach swoje emerytury, beda musieli do 90 roku zycia (zycze mu dlugiego
      zycia, a dzieki tej doskonalej amerykanskiej sluzby zdrowia naturalnie to
      osiagnie!) pracowac, zamiast z 55 byc dostatnim rencista. ale za to bedzie sie
      jego ulubione USA rozwijalo. Bo MACIEJ zamiast na Florydzie gruchy obijac,
      bedzie ciagle dazyl do tego aby byc milionerem. W swojej firmie pucybutow. Bo
      przeciez wszyscy wiedza, ze w USA od pucybuta do milionera. Ta ta najlepsze
      droga. I on ja ciagle probuje. Bedzie mial jeszcze duzo czasu do tego.
      Ale tez prawda jest, ze USA rabuja na 500 mild $ rocznie swiat. To jest wiecej
      jak wydaja na wojsko. Mozna powiedziec, ze swiat funduje Amis ich wojsko. I
      nawet troche zostaje. A dzieki wojsku Amis moga swiat rabowac. Oplacalny
      interes! Jak jacys bandyci rabujacy i utrzymujacy sie z rabunkow.
      To ma krotkie nogi. Ale nie dlatego, jak wielu mowi, ze te dolary wroca
      rykoszetem do USA. Nie, Amerykanie tych pieniedzy za te zrabowane towary nie
      oddadza. Ale robia sobie inny, perspektywiczny problem. Po prostu likwiduja
      sobie powoli przemysl. Czyli podstawe potegi kraju. Bo latwiej sprowadzc towary
      jak wytworzyc. Ludzie przesuwani sa do uslug. Jak u MACIEJA. Np. pucybuci.
      Jak juz przy tym jestem. Czytuje tutaj, ze jak to sie dzieje, ze Greenspany
      drukuja masowo pieniadze, a w USA nie ma inflacji. Odpowiedz jest przeciez
      bardzo prosta. Te dolary znikaja za granica. W tym roku na 500 mild$. No to
      oczywiste, ze nie maja inflacje. Nawis inflacyjny przejmuja inne kraje majace
      nadwyzku handlowe z USA. Pakujac zielone w materace.
      Do tego nie trzeba studiowac ekonomi. Wystarczy troche zdrowego rozsadku. I
      patrzyc nie tylko na pieniadze, a na to co jest duzo wazniejsze. Czyli
      produkcje i towary. Ale nasi forumowi ekonomisci akurat na tym sie nie znaja.
      Wlasciwie powinni pisywac na forum Gielda. A nie Gospodarka. Np. MACIEJ. Pan
      Robert moze nie, bo on conajmniej cos czuje przez skore, ze podstawowym
      problemem Polski jest brak produkcji. Nie rozumie to za dokladnie, bo sie zna
      tylko na pieniadzach, ale mimo wszystko lepiej od innych.
      Pozdrowienia
    • Gość: JOrl do Lecha IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.02, 16:34
      Drogi Lechu Twoje slowa:
      >Komunizm zostal powalony na kolana przez jednego z najgorzej wyksztalconych
      >prezydentów USA w XX wieku: Ronalda Reagana. Na dodatek nie mial on
      >praktycznie zadnego przygotowania w polityce zagranicznej i nie grzeszyl
      >nadmierna lotnoscia umyslu. Mial natomiast dwie cechy, które o wszystkich
      >rozstrzygaja: trafna wizje rozwiazania najwazniejszych problemów i
      >wlasciwych ekspertów.
      Wiec nie. Nie Reagan powalil komunizm. Wojna z komunizmem roztrzygnela sie w
      latach 60. A lata 80 to byla juz tylko koncowka. A nawet Rosjanie by przeszli
      na kapitalizm, tak jak to zrobili w 90 latach juz w 80. Gdyby Reagen nie
      naciskal zbrojeniami. Tak ze on OPOZNIL powalenie komunizmu. Ale naturalnie
      dlatego, ze tak maprawde USA zalezalo/zalezy nie tylko na powaleniu komunizmu,
      ale na powaleniu, a wlasciwie rozwaleniu Rosji. I to niewazne, czy
      komunistycznej, czy kapitalistycznej. Aby pozbyc sie jedynej przeszkody do
      hegemonii swiatowej jak i dorwac sie do tych ogromnych bogactw syberyjskich.
      Tak ze Amerykanom pasowalo istnienie tego gospodarczo nieefektywnego systemu w
      Ostbloku jak najdluzej. Bo powiekszala sie przepasc cywilizacyjna do swiata. W
      Polsce tez. Pasowalo im.
      Taki Andropow juz w koncu lat 70 myslal o tej zmianie ustroju. Nie na prozno
      mowi sie, ze taki Putin i jemu podobni sa wnukami Andropowa.
      Ale jak chcesz mozemy poanalizowac wojne systemow. W okresie powojennym. Jak
      wiadomo, po 45r powstal dosyc spory system Ostbloku. Byla zalozona na niego
      totalna blokada. Jednoczesnie Amerykanie dysponowali jako jedyni bronia
      atomowa, a co wazniejsze, byli zdolni do jej przeniesienia na terytorium ZSRR.
      Nawet jak Rosjanie zbudowali ogromnym nakladem pracy, duzo szybciej jak Amis
      przewidywali swoja, tak naprawde do polowy lat 60 nie byli w stanie zagrozic
      nia terytorium amerykanskie. Europe tak.
      USA mimo tej przewagi sie nie zdecydowala na atak na ZSRR w czasie swojej
      ogromnej przewagi. Wybrano inny wariant. Dluzej trwajacy, ale uwazany za nie
      mniej skuteczny. I nie niosacy ryzyka zniszczenia Europy Zachodniej.
      W tych latach, a mowie o 50, system krajow wschodnich rozwijal sie dosyc
      skutecznie. Zachod pod oslona przewagi nuklearnej uprawial nawet ordynarna
      dywersje. Teraz juz sie do tego przyznaje.
      Jak w 60 latach Rosjanie uzyskali w koncu mozliwosc zaatakowania USA dzieki
      rakietom strategicznym, strategia Zachodu zostala zmieniona. Zaczeto udawac
      przyjaciol. Za cene uznania status quo w Europie (ktore nic nie kosztowalo, i
      jak widac dzisiaj, mozna je zmienic), zaczeto nawiazywac stosunki gospodarcze z
      krajami Ostbloku. Dzieki temu zaczal sie proces uzalezniania od Zachodu. A
      jednoczesnie oslabiania wiezow pomiedzy krajami Wschodu. Co bylo jeszcze
      wazniejsze. Jednoczesnie nastapilo, jako ze dyktatura zaczela sie wstydzic
      gonic ludzi do pracy, coraz wieksze obijanie gruch. To dawalo coraz mniejsza
      wydajnosc Wschodu, pokrywana np. w Polsce importem Gierkowskim. I tak od lat 60
      wyscig musial byc przegrany przez Wschod.
      A teraz nastepne Twoje slowa drogi Lechu:,
      >Calkowitym przeciwienstwem byl jego poprzednik, Carter: bardzo wysoki IQ i
      >bardzo rozlegla wiedza, oraz niezwykle "prawomyslne" poglady w niczym nie
      >zapobiegly slabemu przewodzeniu administracja (jego aparat wiecej walczyl
      >miedzy soba, niz z wrogami USA), oparciu polityki zagranicznej na falszywych
      >zalozeniach - polozenie szczególnego akcentu na prawach czlowieka nie oslabilo
      >w sposób decydujacy ZSRR, a tylko wzmoglo jego agresywnosc, bo Brezniew uznal
      >Cartera (podobnie jak Chruszczow Kennedyego) za mieczaka i odwazyl sie na
      >inwazje w Afganistanie, podobnie jak tamten wczesniej wywolal kryzys kubanski.
      Nie, tu nie widzisz tej prawdy. Wlasnie Carter wykonywal ta robote w walce z
      ZSRR ktora byla na tym wlasnie etapie potrzebna. Tak jak SPD (Brandt a
      Warszawa!) w Niemczech. Z uwagi na pat nuklearny wlasnie rozsadzanie Ostbloku
      od srodka byla ta wybrana i skuteczna strategia Zachodu. I dlatego trzeba bylo
      wlasnie gadac o tych prawach czlowieka itd. Bo dalej prowadzenie Zimnej Wojny
      jak w 50 latach wbrew pozorom zwiekszaloby efektywnosc Ostbloku.
      A Carter sam przeciez zorganizowal ten poczatek ataku zbrojnego Zachodu na ZSRR
      z poludnia. Pakistan, Afganistan itd. Gadanie, ze Brzezinski? Carter te
      dyrektywy podpisal. O uzbrajaniu i szkoleniu muzulmanow w Pakistania, ktorzy
      mieli najpierw objac wladze w Afganistania, a potem z terytorium Afganistanu
      atakowac ZSRR. Do tego byla potrzebna destabilizacja Afganistanu, aby nie mozna
      bylo powiedziec, ze to ich rzad wysyla jakis bojownikow do Uzbekistaniw i
      innych stanow, a balagan to powoduje. To zreszta jest nowoczesna strategia
      prowadzenia wojen. I ona sie rozni zasadniczo od tych Twoich ulubionych 19
      wiecznych. Z wypowiadaniem wojen przez ambasadorow itd. Czasy sa inne, drogi
      Lechu. Trzeba sie ciagle uczyc, a nie pozostac na dawnej historii.
      Wracajac do Cartera, byl dobrym (dla USA naturalnie!) prezydentem, gadal o
      prawach czlowieka, co skuteczne bylo aby takich np. jak Ty w Polsce sluchajcego
      Wolnej Europy przekonac o dobroci kapitalizmu i Zachodu, a jednoczesnie
      prowadzil w calym zakresie dzialanie zbrojene jak w Afganistanie.
      A co do Chruszczowa i Kennedyego. Tez, ze uwazany byl przez Chruszczowa za
      mieczaka wyczytales zapewne w tych tajnych bibulach. I jak najczesciej
      nieprawdy. Wiec troche sie zastanowmy. Rosjanie byli w tym czasie, jak juz
      wyzej napisalem, bez jakiejkolwiek mozliwosci zaatakowania skutecznie USA. A
      sami mogli byc przez Amerykanow niszczeni. Mowie tu o stratgicznym uderzeniu,
      gdzie bedzie co najmniej 25% ludnosci zabitej. Bo dopiero to jest skuteczne.
      Stratami 5% wojsko sie wiele nie przejmuje. Mieli juz rakiety o zasiegu paru
      tys kilometrow. I ich zainstalowanie na Kubie umozliwiloby Rosjanom NARESZCIE
      zagrozenie bezposrednie USA. I zrownowazenia tego, co od 48r caly czas mieli.I
      myslisz naprawde, ze Chruszczow naprawde sadzil, ze Amerykanie, jak to zauwaza,
      powiedza, OK? Dlatego ze mieczak? Nie, to byla bardzo ryzykowna gra Rosjan, w
      wypadku jej udania zmieniloby sie calkowicie strategiczna sytuacja, i by
      powstal pat nuklearny juz wtedy.
      Jak wiemy sie nie udalo. I Rosjanie musieli na ten pat nuklearny jeszcze pare
      lat czekac. A dokladnie pare lat ciezko pracowac nad budowa rakiet
      miedzykontynentalnych.
      Wiec jeszcze raz. Jak zwykle przytaczasz byle co. Zwlaszcza te smieszne polskie
      bibulki historyczne. Jako prawdy.
      Moze jeszcze o mnie. Staram sie w historii dojsc do tego jak bylo NAPRAWDE. I
      nie lubie propagandy. Bo to jest dla mnie obrazliwe, jakby ktos mi nieprawdy
      potrafil wmowic.
      Bo jesli o mnie, to osobiscie lubie kapitalizm. Czuje sie w nim jak ryba w
      wodzie. Zapewne mam te prawidlowe cechy do niego. Tez udalo mi sie (co bylo dla
      mnie jeszcze wazniejsze!) dziecko wyksztalcic, tak aby tez bylo taka ryba w
      wodzie kapitalistycznym. Ale wiem, ze dla duzo ludzi jest on, a moze jeszcze
      byc gorzej, bardzo niesprawiedliwy i okrutny. I niekoniecznie taki efektywny,
      jak sie czesto mowi. Dla ludzkosci jako calosci.
      Tyle na dzisiaj, chociaz jestem Tobie winny jeden post na temat wyborow.
      Ale moze kiedys indziej.
      Pozdrowienia
      • Gość: BUFFET AMICUS PLATO, SED ... DO JOrla IP: *.cidernet.pl 20.10.02, 00:42
        "Przyjacielem [jest mi] Platon, lecz większym PRZYJACIELEM PRAWDA", powiedział
        podobno Arystoteles.

        Jako, że Prawdę zawsze wysoko cenię, spróbuję się tu do niej odwołać, bowiem
        JOrlu, przekoloryzowałeś i to znacznie historię, byś mógł łatwo udowodnić, że
        USA jest winne całemu złu świata.
        USA ma swój brud za uszami, ale obarczać ich winą za wszystko to już
        przesada....
        Przepraszam Lechu, że weszłem Ci w temat.

        ) Taki Andropow juz w koncu lat 70 myslal o tej zmianie ustroju.

        Oj chyba nie - za Andropowa, po śmierci Breżniewa doszło do zaostrzenia kursu
        wobec opozycji w ZSSR - mniej "psychuszek" a więcej obozów pracy w rejonie
        Magadanu....

        Nie na prozno
        ) mowi sie, ze taki Putin i jemu podobni sa wnukami Andropowa.

        Putin, jak Andropow, też pochodzi z KGB, więc to porównanie ma podwójne dno.
        A co do Andropowa - spytaj Węgrów, a dowiesz się jakim uwielbieniem darzą tego
        pana za 1956 r. - to on przepędzał z Budapesztu "Kontrrewolucję"...


        ) Ale jak chcesz mozemy poanalizowac wojne systemow. W okresie powojennym. Jak
        ) wiadomo, po 45r powstal dosyc spory system Ostbloku. Byla zalozona na niego
        ) totalna blokada. Jednoczesnie Amerykanie dysponowali jako jedyni bronia
        ) atomowa, a co wazniejsze, byli zdolni do jej przeniesienia na terytorium
        ZSRR.
        ) Nawet jak Rosjanie zbudowali ogromnym nakladem pracy, duzo szybciej jak Amis

        Nakładem pracy szpiegowskiej...Oppenheimerowie jednak dostarczyli część planów
        do ZSSR

        ) przewidywali swoja, tak naprawde do polowy lat 60 nie byli w stanie zagrozic
        ) nia terytorium amerykanskie. Europe tak.
        ) USA mimo tej przewagi sie nie zdecydowala na atak na ZSRR w czasie swojej
        ) ogromnej przewagi. Wybrano inny wariant. Dluzej trwajacy, ale uwazany za nie
        ) mniej skuteczny. I nie niosacy ryzyka zniszczenia Europy Zachodniej.
        ) W tych latach, a mowie o 50, system krajow wschodnich rozwijal sie dosyc
        ) skutecznie. Zachod pod oslona przewagi nuklearnej uprawial nawet ordynarna
        ) dywersje. Teraz juz sie do tego przyznaje.

        Nie mniej ordynarną jak Sowieci na Zachodzie - ktoś szkolił Rot Armei Fraktion,
        Ulrike Meinhoff miała mieszkanie w NRD, a np. Carlos w Budapeszcie i Warszawie
        czuł się jak w domu....to też teraz wychodzi....

        ) Jak w 60 latach Rosjanie uzyskali w koncu mozliwosc zaatakowania USA dzieki
        ) rakietom strategicznym, strategia Zachodu zostala zmieniona. Zaczeto udawac
        ) przyjaciol. Za cene uznania status quo w Europie (ktore nic nie kosztowalo, i
        ) jak widac dzisiaj, mozna je zmienic), zaczeto nawiazywac stosunki gospodarcze
        z
        ) krajami Ostbloku. Dzieki temu zaczal sie proces uzalezniania od Zachodu. A
        ) jednoczesnie oslabiania wiezow pomiedzy krajami Wschodu. Co bylo jeszcze
        ) wazniejsze. Jednoczesnie nastapilo, jako ze dyktatura zaczela sie wstydzic
        ) gonic ludzi do pracy, coraz wieksze obijanie gruch.

        Oj to nie tak, władza nie mogła do niczego nikogo zmusić, bo traciła
        jakiekolwiek poparcie - pod pistoletem ludzie wcale nie pracują efektywnie.
        A poza tym krańcowa niewydolność systemu premiowała cwaniaków i leni...


        ) A Carter sam przeciez zorganizowal ten poczatek ataku zbrojnego Zachodu na
        ZSRR
        )
        ) z poludnia. Pakistan, Afganistan itd. Gadanie, ze Brzezinski? Carter te
        ) dyrektywy podpisal. O uzbrajaniu i szkoleniu muzulmanow w Pakistania, ktorzy
        ) mieli najpierw objac wladze w Afganistania, a potem z terytorium Afganistanu
        ) atakowac ZSRR. Do tego byla potrzebna destabilizacja Afganistanu,

        I tu chyba najbardziej nadużywasz historii do własnych celów - nikt nie napadał
        ZSSR. Ale po kolei, niestety muszę zacząć od faktów.

        Jest przełom lat 60/70 w Afganistanie rządzi Zahir Szach; kraj jest zacofany,
        ale spokojny i otwarty. Szach ma podpisany układ z ZSSR o pomocy i przyjaźni (z
        powodu wrogości Pakistanu). Tanie i dostępne narkotyki powodują, że Kabul to 2
        po Katmandu kolonia hipisów w Azji....
        Grupa młodych, z bogatych domów jest sfrustrowana zacofaniem A. jest wsród nich
        Amin Taraki i Babrak Karmal, młodzi oficerowie armii....wnioski są proste -
        trzeba obalić Szacha - on jest gwarantem zacofania. ZSSR jest "krajem postępu"
        trzeba przenieść ich wzorce do Kabulu.
        Achmad Szach Massud zaczyna studiować architekturę, nigdy nie skończy tych
        studiów...

        1974 - Amin Taraki przeprowadza "rewolucję" - zamach wojskowy. Zahir wiedział o
        zamachowcach dużo, ale ich zlekceważył - młodzi, wyszumią sie - do Afg. wrócił
        dopiero w 2001 r.... Taraki odnosi sukces przejmuje władzę, Karmal rozpoczyna
        współpracę z KGB, jest oczami i uszami Kremla w Afganistanie.
        Taraki szybko traci młodzieńcze ideały, jego wzorem staje się Stalin ze swoimi
        czystkami politycznymi. Pod Kabulem powstaje więzienie dla politycznych na 50
        000 miejsc....

        1978 - czystki w armii zaczynają zagrażać Babrakowi Karmalowi, do tego Taraki
        nie chce zwierzchnictwa ZSSR - chce rządzić sam. Achmad Szach Massud ma już
        znaczny oddział partyzancki na północy, walczy z armią rządową - chce powrotu
        króla. Kolektywizacja wsi kończy się fiaskiem - agitatorzy mogą gadać jedynie
        pod ochroną żołnierzy, to kompromitacja....

        1979 Babrak Karmal stosuje znany nam w Europie Wschodniej trick - prosi
        o "bratnią pomoc" w ostatniej chwili - ostrze czystek za chwilę mogłoby go
        dosięgnąć. Kanałami KGB ucieka do Rosji. Otdielenije SPECialnowo
        NAZnaczenija "ALFA" ląduje w Kabulu. Wraz z nimi wraca Babrak Karmal. Zdobywają
        pałac Tarakiego w nocy. Karmal patrzy JAK ŻOŁNIERZ "ALFY" (a nie amerykańskiej
        Delty czy SEALs)dusi poduszką Tarakiego. Od jutra to właśnie Babrak Karmal
        będzie rządził...
        Armia rządowa w Afg. podzielona, część popiera Karmala, część chce z nim
        walczyć, ZSSR musi spacyfikować teren. W podmoskiewskiej daczy odbywa się
        dziwne "głosowanie" ścisłego aparatu Kremla. Zachowała się karteczka z
        inicjałami głosujących " w sprawie A. 4 za 1 wstrzymujący",to decyzja o inwazji
        na Afganistan, do dziś nie jest jasne kto się wstrzymał, brak w tym gronie
        Breżniewa, schorowanego i niezdolnego do normalnego działania...

        Pierwsze oddziały ZSSR lądują w Kabulu. Amerykanie są zaskoczeni... Analizy
        politologów mówią, ze ZSSR chce zdobyć IRAN, w którym przed chwilą klęskę
        ponieśli Amerykanie (ambasada w Teheranie) - chcą ropy(drożejącej na rynkach).
        Analiza błędna, bo Amerykanie nie wierzyli, że "pomoc" może być z przyczyn
        ideologicznych, Afganistan to tylko kupa kamieni, tam przecież nic nie ma....
        Jednocześnie Carter decyduje o dozbrojeniu opozycji afgańskiej za pośrednictwem
        ISI, pakistańskiego wywiadu, decyzja identyczna jak ta, którą podjął Chruszczow
        przy sprawie Vietnamu w latach 60-tych. Gdzie tu miejsce na atak na ZSSR?
        Zawsze tam, gdzie jedno supermocarstwo coś mieszało, pojawiało się to drugie,
        to logika zimnej wojny!!!

        1982 i 1983 - umiera Breżniew, wojna w AFG trwa już prawie 3 lata, armie
        partyzanckie mają coraz większe wsparcie ludności - próby siłowej
        kolektywizacji chłopów napędzają ochotników mudzahedinom.....
        Trzeba rzucić więcej wojska - ulubieniec JOrla Andropow decyduje - 150 000
        żołnierzy do AFG. Babrak Karmal nie chce taktyki spalonej ziemii. Chce szanować
        obyczaj wojen afgańskich - nie palić zapasów na zimę, nie atakować kobiet i
        dzieci, by zachować resztki poparcia wśród tych plemion, które rząd obsypuje
        Afganami (kasą) - taki ktoś nie gwarantuje sukcesu interwencji. Pod bokiem ma
        ambitnego ministra spraw wewnętrznych Nadżiba, krwawego pomocnika, szkolonego w
        Akademii im. F. Dzierżyńskiego w Moskwie. Rosjanie "uprzedzają" Karmala, że
        Nadżib jest jego następcą, ale nie zabijają go - wywozą w głąb Rosji. Podobno
        żyje do dziś gdzieś w którymś z uralskich miast.
        Nadżib każe armii rządowej atakować w zimie spichlerze wsi i walić bez pardonu
        do cywilów.

        Achmad Szach Massud wysadza tunel w Salang - wąwóz Panczsziru, którym idzie
        znaczna część zaopatrzenia dla Krasnoj Armii na płnocy Afganistanu - to jego
        wielki sukces, logistyka Sowietów sia
        • Gość: MACIEJ Re: AMICUS PLATO, SED ... DO JOrla IP: *.ny325.east.verizon.net 20.10.02, 06:13
          Nie zniszczysz milosci JOrl'a do Rosjan,on ma to we krwi.
          Rosjanie "prawde" historyczna tworza na poczekaniu.
          • kyle_broflovski Re: AMICUS PLATO, SED ... DO JOrla 20.10.02, 06:29
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Nie zniszczysz milosci JOrl'a do Rosjan,on ma to we krwi.
            > Rosjanie "prawde" historyczna tworza na poczekaniu.

            Kazdy narod tworzy swoja historie subiektywnie
      • Gość: Lechu Re: do Lecha IP: *.dip.t-dialin.net 20.10.02, 11:40
        Jörl!

        Budzisz litość tym bełkotem. To bardzo miło ze strony innych kolegów, że chcą z
        Tobą dyskutować, ale Twoja próba "samodzielnej" oceny historii, to Twoje "Zrób
        to sam" jest poniżej poziomu pozwalającego dla mnie na dyskusję.
        Tyle o faktach.

        Teraz trochę o człowieku.
        Jesteś sztandarowym przykładem typa, dla którego jeżeli fakty są przeciw, to
        tym gorzej dla faktów. Twój "dialektyczny" sposób myślenia zdradza sowiecką
        metodykę- pewnie byłeś czerwony i to oni cię ukształtowali. Trochę mnie dziwi,
        jak wielka jest siła imprintingu. MIałeś dość czasu i warunkąw na rewizję.
        Twoje docinki, jakoby wyczytałem wszystko z bibułek dają do myślenia. Nie
        zamierzam zaglębiać się w meritum, że to tylko nędzny chwyt erystyczny poniżej
        godności uczciwego dyskutanta. Mnie frapuje co innego: dlaczego nie zauważasz,
        że od czasu czytania bibuły minęło już wiele lat? Po pierwsze, Ty jesteś
        jeszcze w tamtej epoce (tych samych argumentów używali politrucy na uni w
        dyskusjach z za mocno "borującymi" studentami), po drugie pewnie nic senspwnego
        poza prasą codzienną nie czytasz, przynajmniej od czasów komuny. To ma skutki!

        Zgadza się, ja stałem zawsze po właściwej (jak się okazało) stronie barykady i
        nic na Twoje kompleksy przegranego komucha nie mogę poradzić. Także na Twój
        ewidentny brak wiedzy faktograficznej.
        Powinienieś spróbować zawrzeć uczciwy pokój z własną przeszłością ( pogadaj o
        tym z niemieckimi kolegami, mają w tym doświadczenie, zarówno byli naziści, jak
        i te byłe pachołki sowieckich okupantów z NRD) i podgodzić się, że historia
        wydała o takich jak Ty miażdżący wyrok.

    • Gość: JOrl Do BUFFET'a i nie tylko cz.I IP: *.dip.t-dialin.net 28.10.02, 17:58
      Tak, drogi BUFFET'cie, czas Tobie odpowiedziec.
      Troche sie zdziwilem, ze nie zajales sie ekonomia i gieldami, co jak dotad bylo
      tematem Twoich postow. Zajeles sie historia. Ale dobrze, nie ma sprawy. Moze
      byc i historia.
      Ale moze troche ogolniej. Jak zapewne wiesz, mieszkam juz dlugo w Niemczech,
      ale bywam tez i w Polsce. Jako ze interesuje sie tez i historia i mam dostep do
      jej interpretacji w tych obydwoch krajach, latwo zauwazyc roznice. W
      interpretacji jak i nawet w tzw faktach. Niemcy nie byly prokomunistyczne.
      Napweno nie. Ale na Zachodzie podchodzi sie do tych spraw bardziej
      pragmatycznie, albo inaczej nazywajac dorosle. Jak wiadomo, jest tu demokracja.
      W takim systemie politycznym jest potrzebne przekonanie wiekszosci. W
      zaleznosci o waznosci tej sprawy bliskiej 100%, albo, przy niezbyt waznej, np
      70%. A jeszcze wazniejsze jest przekonac wtedy, gdy opinia publiczna jest teraz
      potrzeba, a mozna wtedy, jak te sprawy sa przeszloscia, nawet mniej czy
      bardziej prawde opowiedziec. Oczywiscie dociera to tylko do ludzi, ktorzy sie
      tym bardzo interesuja, czyli do mniejszosci. I to malej. Mozna tu za przyklad
      podac, ze ostatnio pokazuje sie wiecej prawdy o wojnie
      w Jugoslawii, ktora zaprzecza wielu propagandowym klamstwom kiedys propagowanym
      w mediach. Oczywiscie normalny obywatel tego z lenistwa nie zobaczy, i jak sie
      go zapytasz o wojnie w
      Jugoslawii, to pozostalo mu w pamieci to co mu kiedys w TV pokazywano. Czyli
      klamstwa.
      Tez w mediach tutejszych, niemieckich, sa opisywane sprawy z czasow Zimnej
      Wojny. I tez okazuje sie duzo spraw, ze byly ogromne przeklamania. Na
      Zachodzie. Po co to pisze? Bo czytuje co sie o TYCH SAMYCH sprawach w Polsce. A
      tam, jak w Zimnej Wojnie! Naturalnie przeciwko komunie. Przytaczane sa z pewna
      mina klamstwa, falszywe interpretacje. Dlatego uwazam opis historii o tych
      sprawach w Polsce jest bardzo prymitywny, ale podparty niby faktami, wyssanymi
      czesto z antykomunistycznego, a wlasciwie antyrosyjskiego palca. I Twoj post,
      zakladam nawet, ze pisany przez Ciebie w dobrej wierze, opiera sie na
      takich "faktach" i ich interpretacji.
      A moze, zanim przejde do Twojego postu, drogi BUFFECIe, opowiem pewna
      historyjke. Bylem przed 2 tygodniami w Polsce, i widzialem taka Wasza audycje w
      TV, polegajaca na tym, ze jacys (znani) ludzie opowiadaja po 3 historyjki. I
      nalezy zgadnac jaka z nich jest klamstwem. I jeden z tych tam ludzi, jakis
      rezyser (?) filmowy, juz staruszek, opowiadal, ze kiedys nakrecali film na
      baltyckiej plazy. Niestety, zolnierze kazdego wieczora bronowali plaze i taka
      plaza nie pasowala do scenariusza filmu. I ta ekipa filmowa poprosila wojsko,
      zeby na te 2 tygodnie zaprzestali tego bronowania. A co w tym ciekawego? Ten
      rezyser w TV powiedzial, ze to bronowanie bylo po to aby zobaczyc ewentualne
      slady UCIEKINIEROW do Szwecji! Tez jakis sierzant obserwowal, tak ten rezyser w
      waszej TV przed 2 tygodniami opowiadal, przez lornetke, czy ktos do Szwecji nie
      ucieka. Pytanie oczywiscie nie bylo, czy to jest klamstwo, czy te bronowanie
      bylo, aby ludzie nie uciekali do Szwecji, ale czy to wojsko dla tej ekipy
      przestalo bronowac ta plaza.Widziales moze ten program? No wiec jak? Jak myslis
      Ty drogi BUFFECIE? A moze Twoj kolega Lechu? Po co bylo to bronowanie? Chyba
      dla kazdego, nie zaslepionego antyrosyjskoscia jest jasne, ze to bylo, aby
      zobaczyc slady jakis ludzi wysadzonych w nocy na brzeg. Aby ich zlapac. Ta
      audycja wlasnie potwierdza ta "obiektywnosc" panujaca w Polsce. I Ty, jak i
      Twoi koledzy tutaj na forum sa wlasnie tacy "obiektywni". Jak ten rezyser z TV.
      Ta opowiesc potwierdza tez, co ja powiedzialem o dywersantach, szpiegach
      nasylanych do Ostblocku. Tutaj w Niemczech widzialem juz audycje, gdzie jakis
      starszy czlowiek opowiadal jak to w latach 50 rozrzucal na DDRowskich drogach
      dostarczane mu przez CIA stalowe kolce, aby przebijaly opony ciezarowek. I inne
      dywersje. W Polsce bylo podobnie. A pozwalali sobie na to, bo USA miala
      ta ogromna przewage militarna faktem posiadania bronii atomowej I srodkow jej
      przenoszenia na teren ZSRR. Bezkarnie jesli chodzi o swoje terytorium.
      Co do sowieckiej bomby atomowej. W Polsce znowu mozna przeczytac stek bzdur. Ja
      znalazelem w Niemczech ksiazke, bedaca praca naukowa jakiegos historyka
      tutejszego na ten temat. I jej duzo bardziej wierze jak literaturze polskiej.
      Pisal na podstawie tez tych Niemcow bedacych wtedy w ZSRR, zatrudnionych tez
      przy jej budowie. Wiec teorie bomby zrobili Rosjanie sami. Niemcy byli pomocni
      w organizowaniu nowoczesnej, solidnej pracy przemyslowej. To ja moge
      potwierdzic jako prawdopodobne. Bo niemiecki przemysl znam. Co do szpiegostwa.
      Najwazniejsze dla Rosjan bylo dowiedziec sie w jakim kierunkiem poszli Amis.
      Np. ze cenryfugi. Naturalnie jest to wazne, bo mozna byloby wymyslec inne
      metody, nie wiadomo czy skuteczne, a amerykanska udowodnila, ze tak. Patrz
      Hiroszyma. A plany to sie niewiele przydaja.
      Byli tez uczeni, uwazajacy, ze KONIECZNE jest, aby inni tez bron atomowa mieli.
      I ja to tez uwazam za sluszne. Bo czlowiek ma taki paskudny (po prostu ludzki!)
      charakter, ze jak moze, to drugiego w ziemie wdepcze. I panstwa tez. Zwlaszcze
      te kapitalistyczne, bo sie caly ten ustroj na tych cechach czlowieka opiera.
      Taki po prostu system z "ludzka twarza". Doslownie. I jedyna rada na niego, aby
      nie bylo monopoli. I dlatego dobrze, ze jest taka Rosja, mogaca zniszczyc USA.
      Bo to tylko trzyma ich w ryzach.
      Cdn
    • Gość: JOrl Do BUFFET'a i nie tylko cz.II IP: *.dip.t-dialin.net 28.10.02, 17:59
      Ciag dalszy z poprzedniegi postu:
      A teraz Twoje slowa, drogi BUFFECI'e,
      >Nie mniej ordynarna jak Sowieci na Zachodzie - ktos szkolil Rot Armei
      >Fraktion,
      >Ulrike Meinhoff miala mieszkanie w NRD, a np. Carlos w Budapeszcie i Warszawie
      >czul sie jak w domu....to tez teraz wychodzi....
      Co do RAF to Ulrike Meinhoff NIE miala mieszkania w NRD. Jesli chodzi o
      mieszkania w NRD dla RAF, to jej wladze wposcily paru i dali im mieszkania,
      ktorzy juz chcieli przestac byc terrorystami. I tam tylko spokojnie mieszkali.
      I prawdopodobnie jeszcze ten azyl dostali na podstawie porozumienia pomiedzy
      RFN i NRD. Emeryci-terrorysci. Ale tylko do upadku muru. A RAF byla wlasnego,
      RFNowskiego chowu. I jej powstanie nalezy szukac w RFN. Jak widze, takie rzeczy
      sie o RAF u was w Polsce opowiada? Czy to tylko Twoj wymysl? Co do Carlosa? Nie
      wiem, ale wiem, ze Ostblock popierania terroryzmu sie wystrzegal. W
      przeciwienstwie do Zachodu. Patrze poparcie Czeczencow. Ostatnio
      dosyc "teatralne", prawda?
      A teraz Afganistan. Ja jego wspomnialem, aby zaprzeczyc o tej takiej niby
      pokojowosci Cartera. I powiedzalem, ze POL roku przed wkroczeniem Rosjan do
      Afganistanu podpisal dyrektywe o zbrojeniu tysiecy muzulmanow w Pakistanie. A
      co w Twoim poscie:
      >Pierwsze oddzialy ZSSR laduja w Kabulu. Amerykanie sa zaskoczeni... Analizy
      >politologów mówia, ze ZSSR chce zdobyc IRAN, w którym przed chwila kleske
      >poniesli Amerykanie (ambasada w Teheranie) - chca ropy(drozejacej na rynkach).
      >Analiza bledna, bo Amerykanie nie wierzyli, ze "pomoc" moze byc z przyczyn
      >ideologicznych, Afganistan to tylko kupa kamieni, tam przeciez nic nie ma....
      >Jednoczesnie Carter decyduje o dozbrojeniu opozycji afganskiej za
      >posrednictwem
      >ISI, pakistanskiego wywiadu,
      Jak wynika, Ty twierdzisz, ze Carter PO wkroczeniu Rosjan do Afganistanu zaczal
      zbroic tych bojownikow. I tu sie roznimy. A to jest ta roznica zasadnicza. I
      kto ma racje? Oczywiscie ja. A Ty albo
      sam cos takiego sobie wymysliles, albo jestes bezwolna ofiara tej tam waszej
      klamliwej propagandy Polsce.
      Tak samo jak ten opisany przeze mnie rezyser z TV. A moze wyraznie napiszesz,
      ze Carter PO wkroczeniu Rosjan do Afganistanu podpisal ta dyrektywe o zbrojeniu
      bojownikow? A moje 1/2 roku wczesniej to klamstwo? To prosze, napisz to
      wyraznie. I tylko o to tu chodzi. O nic innego. I Twoje szczegoliki o Tarakach
      itd, to tylko lanie wody. Tak naprawde niewazne, chociaz tez mozna byloby tu
      niezla dyskusje rozpetac.
      >Gdzie tu miejsce na atak na ZSSR?
      W Polsce na polkach ksiegarni mozna spotkac sporo ksiazek o czasach Zimnej
      Wojny. Niestety sporo zawirajacych klamstwa i glupoty. Zwlaszcza Ostblock
      produkcji. Ale czytalem taka ksiazke, tlumaczenie z amerykanskiego, chyba "V
      czyli Viktory". Jak sie historia interesujesz, musiales ja miec tez w garsci. I
      tam mozna przeczytac, ze Amis wysylali bojownikow afganskich na terytorium
      ZSRR do wykonywania napasci. Nie dawali im tylko za dokladnych map uzyskanych z
      satelitow. Nie czytales tego? Czy na wszelki wypadek szybko zapomniales, i tu
      teraz zaprzeczasz?
      A zreszta, zauwazyles co sie tam dzialo po 1990 roku? przeciez wlasnie, juz
      niepodlegle Uzbekistany i inne stany byly inflirtowane z Afganistanu.
      Co do Afganczykow. Nie wiem, czy zauwazyles, ze ci co przeciwko ZSRR byli przez
      USA napuszczeni, po latach zrozumieli swoja glupote i ciaza do Rosji. Taki
      Sojusz Polnocny jest tego potwierdzeniem. Zreszta dlatego Amerykanie utworzyli
      Talibow. W latach juz 90. W celu agresji na byle republiki ZSRR.
      Ale moze jednak co do walki supermocarstw i ich metod. USA i ZSRR. Dobry
      przyklad sa ci bojownicy w Pakistanie. Widzsz, drogi BUFFET, ja uwazam, ze
      istnieje cos takiego jak poziom cywilizacyjny narodu. I jednym z
      najwazniejszych jego wyznacznikow jest szkolnictwo. A nie np. dostep do Coca-
      Coli jak moze mysla niektorzy. Tez na tym forum. Oczywiscie szkolnictwo w
      sensie przedmiotow humanistycznych, matematyczno-przyrodniczych
      (najwazniejsze!). I teraz jaka byla metodyka Amis. W obozach dla uchodzcow w
      Pakistanie, ktorzy tak nawiasem mowiac byli tam przynecani darmowymi dostawami
      srodkow do zycia, szkolono bojownikow. Do walki byla potrzebna motywacja. Wiec
      robiono im pranie mozgu ideologiami islamskimi. Dzieci/mlodziez nie chodzila do
      szkol (normalnych, cywilizowanych!) tylko do religijnych. To oczywiscie nie
      podnosilo ich poziomu cywilizacyjnego, a wrecz przeciwnie wychowywalo na malo
      rozumnych, okrutnych wojownikow. A tacy byli Amis potrzebny. A Rosjanie?
      Starali sie w Afganistanie zapewnic normalne szkolnictwo dla dzieci. Czyli
      objektywnie podniesc ich poziom cywilizacyjny. Ale zgoda, dostep do Coca-Coli
      dzieci w Pakistanie mialy duzo wiekszy. Prawda.
      Tez w Czeczenii jest ten sam model. Jak przejeli wladze w 91, zostaly
      zlikwidowane szkoly, ale powstaly religijne. Cale pokolenie zostalo cofniete
      cywilizacyjnie. Oczywiscie powiesz, to nie Amis. A ja powiem ze TAK. Ale
      zostawmy to.
      Co ja chce powiedziec, Amerykanska strategia jest ludzi z jednej strony
      przekupywac Coca-Cola i cofac cywilizacyjnie, a jednoczesnie indoktrynowac
      jakims islamizmem. A komunisci? Szkoly. Normalne. Zreszta ta metode stosowano
      tez w stosunku do Polski. Wlasnie to haslo "im gorzej tym lepiej" bylo podstawa
      dzialania takich ludzi, jak np Lechu, bojownikow o demokracje. A ze przy tym
      cywilizacyjnie Polska zostawala w tyle? To akurat pasuje. Amerykanom.
      Cdn.
    • Gość: JOrl Do BUFFET'a i nie tylko cz.III IP: *.dip.t-dialin.net 28.10.02, 18:01
      Ciag dalszy z poprzedniego postu
      Jak nie wierzysz o dbalosci komuny o podnoszenie poziomu cywilizacyjnego, to
      popatrz na poludnie bylego ZSRR. Sa tam ludzie nalezacy do tych samych plemion
      jak w np. Turcji, czy Iranie. I te czesci tych plemion bedace na terenie
      przeciez zawsze kapitalistycznej Turcji, pupilka Amis, jest taki, ze jak ktos
      ma tam 4 klasy to juz naukowiec. A po rosyjskiej stronie? Budowniczy rakiet
      kosmicznych. Ale dostep do jeansow i Coca-Coli naturalnie byl w Turcji wiekszy.
      No coz, ta strategia amerykanska naturalnie jest dla tych ludow zgubna. Stad
      tez sie biora tacy Bin Ladeny. Ale za to jest mniej chetnych do zasobow
      surowcowych swiata. Bo ludzie z epoki kamienia lupanego potrzebuja 100 razy ich
      mniej jak ten "zloty miliard". A o to w tym wszystkim chodzi. Nie dac sie ludom
      rozwijac. Bo beda zagrozeniem.
      Jeszcze jeden Twoj cytat, drogi BUFFECIE o gopodarce komunistycznej w Polsce:
      >Oj to nie tak, wladza nie mogla do niczego nikogo zmusic, bo tracila
      >jakiekolwiek poparcie - pod pistoletem ludzie wcale nie pracuja efektywnie.
      Jak rozumiem jestes zwolennikiem kapitalizmu. Wyobraz sobie ja tez, chociaz pod
      pewnymi warunkami. Tez uwaza sie jego za efektywny. Chociaz niekoniecznie.
      Dowod? Co sie dzialo w czasie wojen? 1 WS, czy 2 WS. Popatrzmy na kraje
      wysokorozwiniete. Niemcy w pierwszej linii. Chcesz powiedziec, ze tam w czasie
      wojny byl kapitalizm? Gospodarka rynkowa? Nie, drogi BUFFECIE. Jak wiesz,
      wprowadzono kartki. Na wszystko. Przedsiebiorstwa nie mogly dzialac rynkowo.
      Dostawaly zlecenia na produkcje tego co bylo potrzebne od panstwa, przydzialy
      surowcow. Jednym slowem, skasc nam znana gospodarka planowa. A moze chcesz
      powiedziec, w takiej Angli inaczej? Tez kartki, produkcja wojenna itd. A kraj w
      takiej totalnej wojnie, jak by dalej sobie uprawial kapitalizm, przegralby ja
      natychmiast, prawda?
      A wiesz jak bylo w przedsiebiorstwach? Kiedys mialem szefa w Niemczech,
      bedacego podczas wojny konstruktorem przyrzadow pokladowych do samolotow. Wiec
      on mi mowil, ze wtedy bylo prosto. Nawet konstruktor, ktory niedobrze pracowal,
      szedl na Ostfront! I jak myslisz nie bylo to skuteczne? Ja Ci zareczam, nawet
      bardzo! Ale moge Tobie czesciowo przyznac racje. Pod pistoletem moze nie
      pracuja efektywnie. Do tego trzeba bylo troche wiekszy kaliber. Lufa
      rosyjskiego T34. Zgoda?
      I cos takiego bylo za Stalina. I tylko dzieki temu Rosja ze 100 letniego
      zacofania osiagnela wysoki poziom naukowo-techniczny. Ale naturalnie nie chce
      twierdzic, ze tak powinno byc na zawsze. Po nadrobieniu zaleglosci warto
      przejsc na kapitalizm. I to zrobili w 1992. I myslano o tym juz wczesniej. Taki
      Andropow. Bo wiadomo bylo tez i dla nich, ze ludzie obijali gruchy. W pracy.
      Tutaj widze to Twoje zakamuflowany poglad, jacy ci politycy glupi. Oni nie
      rozumieja tego co JA. No a ci komunisci no to juz ostatni glupole. Nie jak
      prosto wszystko. Jak juz mowilem, oni dysponuja duzo wieksza iloscia
      informacji, ktorych Ty nie bierzesz pod uwage. A oni tak. I maja wiecej racji,
      chociaz naturalnie popelniaja tez bledy.
      Jeszcze Twoj cytat co do Andropowa:
      >A co do Andropowa - spytaj Wegrów, a dowiesz sie jakim uwielbieniem darza tego
      >pana za 1956 r. - to on przepedzal z Budapesztu "Kontrrewolucje"...
      Wiem, ze to on byl na Wegrzech. No i co? Wyklucza to co ja powiedzialem? Ze
      chcial przejsc na kapitalizm? A nawet swiadczy o jego zdolnosci do dzialania. A
      tak przy okazji, drogi BUFFECIE. Dlaczego slowo Kontrrewolucja wzieles w
      cudzyslow? Normalnie, ja tez tak robie, wtedy jak watpie w slusznosc tego
      slowa. Zgadza sie? Ty tez? Wiec popatrzmy. Chyba przyznasz, ze okreslenia
      Rewolucja pasuje na silowa zmiane systemu kapitalistycznego na komunistyczny. I
      to bez cudzyslowia. A teraz przerabiania silowe komunizmu na kapitalizma wypada
      okreslic jako Kontrrewolucje. I to bez cudzyslowa. Zgoda jak na razie? Wiec
      dlatego uzyles cudzyslowa? Bo chciales powiedziec, ze Wegrzy NIE chcieli
      przerobic sila komuny na kapitalizm? Wiec co chcieli? Aha, wiem, demokracji ale
      z komunistyczna gospodarka? To mi przypomina gadania Solidarnosci w 81, ze oni
      tez nie sa w tym sensie kontrewolucja. Bo nie chca kapitalizmu w Polsce. A moze
      wtedy opowiesz mi czy jest w Polsce kapitalizm? Czy dalej, gospodarka nakazowo-
      rozdzielcza? Bo moze niezauwazylem! Wiec Solidarnosc, tak jak i Wegrzy w 56 to
      byla Kontrewolucja, prawda? Bez cudzyslowa. Czyzbys sie wstydzil to tak po
      prostu, po mesku nazwac? Czy tylko przyzwyczajenie z dawnych 80 lat? Gdzie sie
      klamalo? Ze zadna kontrweolucja? Wystarszy, mysle, tych klamstw. Przeciez nie
      ma sie czego wstydzic, ze sie chcialo ta wstretna komune przerobic na wspanialy
      kapitalizm? A moze sie tego TY wlasnie wstydzisz? Bo ten kapitalizm sie teraz
      nie podoba? No coz, widzialy galy co braly. A jak nie wiedzialy to tez teraz
      prosze nie narzekac!
      Najlepiej nazywac sprawy po imieniu. I uzywac cudzyslowow tam gdzie nalezy. I
      tylko tam.
      No na dzisiaj dosyc,
      Pozdrowienia
      • Gość: jr Re: to juz obsesja! IP: 203.129.132.* 29.10.02, 00:42
        hej JOrl,
        Twoje posty rozbawiaja mnie ogromnie!
        polacy grabiacy plaze aby sprawdzic czy szpiedzy z zachodu nie wyladowali!
        HAHAAH kazdego dnia setki polakow chetnie by szpiegowalo dla zachodu wchodzac
        legealnie do polski ale nie latwiej desantowac ich na plazy!!! HAHAHA

        Twoja obsesja anty-amerykanska jest chorobowa! czy jakis amerykanin zgwalcil
        Cie gdy byles dzieckiem? czy Twoja dziewczyna zostawila Cie dla amerykanina???
        czas sie leczyc zanim pojdziesz w slady "snajpera" i skonczys na "krzesle" - to
        moja rada dla rodaka...

        czy usa podlozylo bombe w bali??? jesli tak to po co? aby zdobys poparcie 100%
        popierajacych ich australijczykow??? - niestety efekt jest inny...
        czy usa wynajelo "snajpera"?
        czy usa ztorpedowalo francuski tankowiec?
        czy usa wynajelo terrorystow z 11/9?
        czy chec stworzenia islamskiego imperium w poludniowej azji jest sponsorowane
        przez usa?
        czy usa oplacilo terrorystow aby zajeli teatr w moskwie?
        czy usa zalezy aby byla wojna w czeczeni? aby oslabic umarla i upokorzona juz
        rosje???
        czemu ci przeksztalceni naukowcy z rosji nie mogli zapobiec "terrorysyczno-
        szpiegowczym" akcjom tych prostakow z usa???
        czemu ci lepiej wyksztalceni post-komunistyczni "geniusze" emigruja na
        zachod??? - ABY PIC COCA-COLE?!?!?!


    • Gość: JOrl Re: Ekonomia wojny IP: *.dip.t-dialin.net 08.12.02, 20:04
      Jakis czas temu na tym forum dyskutowalismy o Iraku. Sa nowe wiadomosci i to
      bardzo ciekawe. Jak sie okazuje, Irak twierdzi, ze nie ma broni ABC. Wyglada na
      to, ze wybral optymalne rozwiazanie. USA sa wpuszczone w maliny, bo byly
      przekonane, ze Irak ja ma. I potwierdza sie to co mowilem, ze Irakczycy sa
      wlasnie krajem o najwyzszym poziomie cywilizacyjnym. Wlasnie dzieki Saddamowi.
      I potwierdza sie, ze tacy sa naturalnie najniebezpieczniejsi.
      Celem Iraku jest zdjecie sankcji ekonomicznych, a one sa uwarunkowane niby
      posiadaniem bronii ABC. I wybrali nie miec ja. I slusznie. Jak juz pisalem, ta
      bron im nic by nie dala, bo wtedy USA mialyby doskonaly pretekst w koncu uzycie
      swojej atomowej bronii taktycznej. Na to tylko czekaja przeciez.
      A USA sa wpuszczone w maliny, bo po ograniczonej czasowo kontroli w wypadku NIE
      znalezienia broni ABC w Iraku, nie beda mogli nie dac zdjac embarga w stosunku
      do Iraku.
      A ten 12 tys. stron raport iracki tez swiadczy o solidnosci i poziomie
      cywilizacyjnym Iraku. Dokladnie tak jak by to zrobil jakis kraj nalezacy do 1
      Swiata. Tez podali tam firmy zachodnie (tez i amerykanskie) ktore lamaly ONZ
      embarga w sprawie broni ABC dla Iraku. No i teraz nie bedzie wyjscia, a sporo
      wspanialych madrych menadzerow zachodnich bedzie musiala powedrowac do wiezien.
      Niezla zemsta. Nastepny dowod na solidnosc Saddama. I jego inteligencje. I
      mysle, ze ten raport zaczeli przygotowywac duzo wczesniej jak ta rezolucja RB
      ONZ. Wiedzieli, ze taka bedzie? Taka ja chcieli? Tak wyglada. Lepiej
      przeidzieli przyszlosc jak Amis. W mediach niemieckich obserwuje konsternacje
      jak mowia o tym raporcie.
      A nasi tutejsi forumowicze pisywali o jego prymitywizmie. I co teraz?
      Ale ciekawe co dalej. Narazie Amis maja duzo do tlumaczenia, a potem do
      czytania. No i sporo procesow przeciwko swoim rodakom. Jak widac, nie sa tacy
      madrzy jak udaja. Albo inaczej mowiac, jak sie reklamuja. Albo ich MACIEJ
      reklamuje.
      Pozdrowienia
      • nonkonformista Are ya motivated soldier ?!!!!! 10.12.02, 21:06
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Jakis czas temu na tym forum dyskutowalismy o Iraku. Sa nowe wiadomosci i to
        > bardzo ciekawe. Jak sie okazuje, Irak twierdzi, ze nie ma broni ABC. Wyglada
        na
        >
        > to, ze wybral optymalne rozwiazanie. USA sa wpuszczone w maliny, bo byly
        > przekonane, ze Irak ja ma. I potwierdza sie to co mowilem, ze Irakczycy sa
        > wlasnie krajem o najwyzszym poziomie cywilizacyjnym. Wlasnie dzieki
        Saddamowi.
        > I potwierdza sie, ze tacy sa naturalnie najniebezpieczniejsi.
        > Celem Iraku jest zdjecie sankcji ekonomicznych, a one sa uwarunkowane niby
        > posiadaniem bronii ABC. I wybrali nie miec ja. I slusznie. Jak juz pisalem,
        ta
        > bron im nic by nie dala, bo wtedy USA mialyby doskonaly pretekst w koncu
        uzycie
        >
        > swojej atomowej bronii taktycznej. Na to tylko czekaja przeciez.
        > A USA sa wpuszczone w maliny, bo po ograniczonej czasowo kontroli w wypadku
        NIE
        >
        > znalezienia broni ABC w Iraku, nie beda mogli nie dac zdjac embarga w
        stosunku
        > do Iraku.
        > A ten 12 tys. stron raport iracki tez swiadczy o solidnosci i poziomie
        > cywilizacyjnym Iraku. Dokladnie tak jak by to zrobil jakis kraj nalezacy do
        1
        > Swiata. Tez podali tam firmy zachodnie (tez i amerykanskie) ktore lamaly
        ONZ
        > embarga w sprawie broni ABC dla Iraku. No i teraz nie bedzie wyjscia, a
        sporo
        > wspanialych madrych menadzerow zachodnich bedzie musiala powedrowac do
        wiezien.
        >
        > Niezla zemsta. Nastepny dowod na solidnosc Saddama. I jego inteligencje. I
        > mysle, ze ten raport zaczeli przygotowywac duzo wczesniej jak ta rezolucja
        RB
        > ONZ. Wiedzieli, ze taka bedzie? Taka ja chcieli? Tak wyglada. Lepiej
        > przeidzieli przyszlosc jak Amis. W mediach niemieckich obserwuje
        konsternacje
        > jak mowia o tym raporcie.
        > A nasi tutejsi forumowicze pisywali o jego prymitywizmie. I co teraz?
        > Ale ciekawe co dalej. Narazie Amis maja duzo do tlumaczenia, a potem do
        > czytania. No i sporo procesow przeciwko swoim rodakom. Jak widac, nie sa
        tacy
        > madrzy jak udaja. Albo inaczej mowiac, jak sie reklamuja. Albo ich MACIEJ
        > reklamuje.
        > Pozdrowienia

        To co piszesz to oczywiście prawda. Saddam rozgrywa to bardzo
        rozważnie.Świadczy o tym choćby ostatnia konferencja prasowa prowadzona przez
        64 letniego chemika (nie mylić z "fizykiem) Amer`a al-Saadi (wykształcony
        w UK). Popis oratorski - oczywiście po angielsku. Po prostu zmiażdżył
        dziennikarzy. No i prezentował się jak światowiec, a nie jak - dajmy na to -
        Polak z Brooklyn`u. Konferencja była transmitowana przez CNN i BBC World
        - i żebyś widział te wygibasy "arabistów", którzy tłumaczyli słowa Amer`a
        wypowiadane po arabsku do arabskojęzycznych dziennikarzy. W CNN 3 zdania
        Amer`a = 1 słowo tłumacza.

        Ale - jak sam świetnie zdajesz sobie sprawę - do wojny musi dojść, bo Amis
        mają nóż na jajach. Wysychają. A nie sposób budować
        przyszłości "najwspanialszego kraju świata" na dyktacie OPEC i Putina.
        Pretekst się znajdzie.Zresztą to nie ma znaczenia.Zrobią to na chama.Mam tylko
        nadzieję, że Saddam ma dla nich jakieś niespodzianki i sporo chłopaków wróci
        do USA w blaszanych opakowaniach.I że wyprodukują mnóstwo T-shirtów
        upamiętniających ich ofiarę.

        W polskim mainstream`ie (celuje tu TVN i Onet, ale uprawiają to wszyscy) masz
        standardową iracką papkę (jakieś stodoły z beczkami, które bezzębni iraccy
        wieśniacy gdzieś taszczą - to są sławetne laboratoria z bronią chemiczną)
        przeznaczoną dla istot pozbawionych mózgu (jak jr czy Lechu - że posłużę się
        przykładem).Rzetelnie piszą tylko w NIE, no i ostatnio widziałem niezłą
        analizę w "Przeglądzie Finansowym".Ale to niskonakładowa prasa specjalistyczna.
        N.
        • kyle_broflovski Re: Are ya motivated soldier ?!!!!! 11.12.02, 03:51
          www.canoe.ca/Columnists/margolis_dec8.html
          • nonkonformista Re: Are ya motivated soldier ?!!!!! 11.12.02, 08:12
            Pozwolisz, że przytoczę ten artykuł w całości, bo jest tego wart.
            N.

            www.canoe.ca/Columnists/margolis_dec8.html
            Bush's Mideast plan: Conquer and divide

            Arms inspections are a "hoax," said Tariq Aziz, Iraq's deputy prime minister,
            in a forthright and chilling interview with ABC News last week. "War is
            inevitable."

            Aziz is the smartest, most credible member of President Saddam Hussein's
            otherwise sinister regime - my view after covering Iraq since 1976.

            What the U.S. wants is not "regime change" in Iraq but rather "region change,"
            charged Aziz. He tersely summed up the Bush administration's reasons for war
            against Iraq: "Oil and Israel."

            Aziz's undiplomatic language underlines growing fears across the Mideast that
            U.S. President George Bush intends to use a manufactured war against Iraq to
            redraw the political map of the region, put it under permanent U.S. military
            control, and seize its vast oil resources.

            These are not idle alarms.

            Senior administration officials openly speak of invading Iran, Syria, Libya
            and Lebanon. Influential neo-conservative think-tanks in Washington have
            deployed a small army of "experts" on TV, urging the U.S. to remove
            governments deemed unfriendly to the U.S. and Israel.

            Washington's most powerful lobbies - for oil and Israel - are urging the U.S.
            to seize Mideast oil and crush any regional states that might one day
            challenge Israel's nuclear monopoly or regional dominance.

            The radical transformation of the Mideast being considered by the Bush
            administration is potentially the biggest political change since the notorious
            1916 Sykes-Picot Treaty in which victorious Britain and France carved up the
            Ottoman-ruled region.

            Possible scenarios under review at the highest levels:

            Iraq is to be placed under U.S. military rule. Iraq's leadership, notably
            Saddam Hussein and Aziz, will face U.S. drumhead courts martial and firing
            squads.

            Iraq will be broken up into three semi-autonomous regions: Kurdish north;
            Sunni centre; Shia south. Iraq's oil will be exploited by U.S. and British
            firms. Iraq will become a major customer for U.S. arms. Turkey may get a slice
            of northern Iraq around the Kirkuk and Mosul oil fields. U.S. forces will
            repress any attempts by Kurds to set up an independent state. A military
            dictatorship or kingdom will eventually be created.

            The swift, ruthless crushing of Iraq is expected to terrify Arab states,
            Palestinians and Iran into obeying U.S. political dictates.


            Independent-minded Syria will be ordered to cease support for Lebanon's
            Hezbollah, and allow Israel to dominate Jordan and Lebanon, or face invasion
            and "regime change." The U.S. will anyway undermine the ruling Ba'ath regime
            and young leader, Bashir Assad, replacing him with a French-based exile
            regime. France will get renewed influence in Syria as a consolation prize for
            losing out in Iraq to the Americans and Brits. Historical note: in 1949, the
            U.S. staged its first coup in Syria, using Gen. Husni Zai'im to overthrow a
            civilian government.

            Iran a principal foe

            Iran will be severely pressured to dismantle its nuclear and missile programs
            or face attack by U.S. forces. Israel's rightist Likud party, which guides
            much of the Bush administration's Mideast thinking, sees Iran, not demolished
            Iraq, as its principal foe and threat, and is pressing Washington to attack
            Iran once Iraq is finished off. At minimum, the U.S. will encourage an
            uprising against Iran's Islamic regime, replacing it with either a royalist
            government or one drawn from U.S.-based Iranian exiles.

            Saudi Arabia will be allowed to keep the royal family in power, but compelled
            to become more responsive to U.S. demands and to clamp down on its
            increasingly anti-American population. If this fails, the CIA is reportedly
            cultivating senior Saudi air force officers who could overthrow the royal
            family and bring in a compliant military regime like that of Gen. Pervez
            Musharraf in Pakistan. Or, partition Saudi Arabia, making the oil-rich eastern
            portion an American protectorate.

            The most important Arab nation, Egypt - with 40% of all Arabs - will remain a
            bastion of U.S. influence. The U.S. controls 50% of Egypt's food supply, 85%
            of its arms and spare parts, and keeps the military regime of Gen. Hosni
            Mubarak in power. Once leader of the Arab world, Egypt is keeping a very low
            profile in the Iraq crisis, meekly co-operating with American war plans.

            Jordan is a U.S.-Israeli protectorate and its royal family, the Hashemites,
            are being considered as possible figurehead rulers of U.S.-
            occupied "liberated" Iraq; more remotely, for Saudi Arabia and/or Syria.


            The Gulf Emirates and Oman, former British protectorates and now American
            protectorates, are already, in effect, tiny colonies.

            In Libya, madcap Col. Moammar Khadafy remains on Washington's black list and
            is marked for extinction once bigger game is bagged. The U.S. wants Libya's
            high-quality oil. Britain may reassert its former influence here.

            Morocco, Algeria and Tunisia, short of revolution, will remain loyal western
            satraps under highly repressive, French-backed royalist and military regimes.

            Yemen's former British imperial base at Aden and former French base at
            Djibouti will become important permanent U.S. bases.

            The White House hopes Palestinians will be cowed by Iraq's destruction, and
            forced to accept U.S.-Israeli plans to become a self-governing, but isolated,
            native reservation surrounded by Israeli forces.

            The lines drawn in the Mideast by old European imperial powers are now to be
            redrawn by the world's newest imperial power, the United States. But as
            veteran soldiers know, even the best strategic plans become worthless once
            real fighting begins.
Pełna wersja