Dodaj do ulubionych

SKAD SIE BIORA PIENIADZE ?

IP: *.ny325.east.verizon.net 06.02.03, 20:48
The Fed can put more money in the economy - actually create money - by buying
U.S. government securities on the open market. The Fed pays sellers for the
securities. They, in turn, deposit the money in various financial
institutions. While these financial institutions are required by law to keep
a certain percentage of this money on reserve, they are free to loan out the
remainder.

Obserwuj wątek
    • Gość: MACIEJ Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: *.ny325.east.verizon.net 06.02.03, 20:52
      As you can see, money is created in our economy in two ways that are different
      but related. The Federal Reserve begins the process by creating "raw money"
      when it buys a Treasury security on the open market. The banking system can
      then expand this amount of money by lending it.

      On the other hand, if the Federal Reserve sees the nation is threatened with
      inflation, it may sell some of the securities in its portfolio. Buyers pay the
      Fed for these securities out of their bank accounts. At this point, places like
      Trustworthy Bank and Reliable Savings and Loan have less money to lend. In this
      way, the Federal Reserve removes money from the economy since the money paid to
      the Fed does not go back into any sort of bank account.

      A second way in which the Federal Reserve can influence the economy is by
      raising or lowering the discount rate, the interest rate charged financial
      institutions when they borrow reserves from the Fed. Although seldom used,
      discount rate changes can be powerful signals of the direction of monetary
      policy.

      The Federal Reserve can also have a powerful impact on the flow of money and
      credit by either raising or lowering reserve requirements, the percentage of
      their deposits that financial institutions must keep on reserve. If the Fed
      lowers reserve requirements, this can lead to more money being injected into
      the economy since it frees up funds that were previously set aside. On the
      other hand, if the Fed raises reserve requirements, it reduces the amount of
      money that institutions are free to loan out or invest. However, the
      • Gość: pawel-l Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: 1.0.12.* 07.02.03, 08:50
        I nadal uważasz że to wam pomoże?
        • Gość: MACIEJ Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: *.ny325.east.verizon.net 07.02.03, 15:29
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):

          > I nadal uważasz że to wam pomoże?

          A juz myslalem,ze bede musial tlumaczyc zdanie po zdaniu,tak jak z JAPANS
          PHOENIX ECONOMY.
          • Gość: MACIEJ SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: *.ny325.east.verizon.net 08.02.03, 05:46
            Byla dosc zaciekla dyskusja pt:"Zkont sie biora pieniadze" i przyschla.
            Dla mnie to oczywiste,z banku z konta i dalej nie ma co mantykowac.
            • Gość: Glupi Jasio Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: *.dsl.pipex.com 08.02.03, 23:50
              Macieju,

              Temat jest na pewno podniecajacy. Ja jestem przekonany ze pieniadze biora sie z
              wiary. I nawet ten Pan ktory sie nazwal S-raperem przejawia nieswiadomie takie
              przekonanie jesli sie dobrze przyjzec temu co napisal (Ponizej).

              Tak dlugo jak ludzie wierza w pieniadz tak dlugo wladze monetarne moga probowac
              uzywac tego narzedzia polityki ekonomicznej. Z chwila gdy przestaja tylko
              Najwyzszy moze byc w stanie odwrocic gniew ludu.

              Z powazaniem

              Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
              • Gość: MACIEJ Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: *.ny325.east.verizon.net 09.02.03, 01:59
                Gość portalu: Glupi Jasio napisał(a):

                > Macieju,
                >
                > Temat jest na pewno podniecajacy. Ja jestem przekonany ze pieniadze biora sie
                z
                > wiary.

                Jak wiesz pieniadz jest druczkiem scislego zarachowania.
                Nie moze ich byc wiecej czy mniej niz BC o tym zadecyduje i sprawozdawczosc z
                tego ile jest pieniedzy na rynku jest dla wszystkich dostepna.
                PIENIADZ DZIEKI TEMU JEST TOWAREM.
                Wiara jest jednym z elementow,ktory pomaga w obrocie pieniadza,ale i bez wiary
                pieniadz tez bylby towarem.

                > I nawet ten Pan ktory sie nazwal S-raperem przejawia nieswiadomie takie
                > przekonanie jesli sie dobrze przyjzec temu co napisal (Ponizej).

                Ten pan tak to napisal jakby nic poza wiara nie utrzymywalo wartosci pieniadza.

                > Tak dlugo jak ludzie wierza w pieniadz tak dlugo wladze monetarne moga
                probowac
                > uzywac tego narzedzia polityki ekonomicznej. Z chwila gdy przestaja tylko
                > Najwyzszy moze byc w stanie odwrocic gniew ludu.

                Niestety dla ludu,czym gniewniejszy,tym czesciej sie myli.

                > Z powazaniem
                >
                > Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                • Gość: s-raper MACIEJ - W koło Macieju,W koło Macieju,W koło Maci IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 10:30
                  Macieju drogi,

                  czy na prawde jestes tak ponurym facetem, ze nie potrafisz sie
                  zdobyc na odrobine dystansu do tego, co robisz i piszesz?

                  Czy wszystkie Twoje posty musza nosic charakter "homilii" ekonomicznych ?
                  Nawet , jesli sie z innymi nie zgadzasz, powinienes zafundowac sobie
                  troche luzu w mysleniu i przezywaniu swiata , ktory Cie otacza.

                  Noze ten swiat (swiatek) tak juz poddal Cie obrobce, ze nie
                  jestes w stanie sie od niego na chwile oderwac.

                  Czy sadzisz, ze wszystko robisz swiadomie, ze jestes takim
                  perfekcyjnym aparatem do rozumienia wszystkiego ( i niczego) ?
                  Moze wlasnie spoleczenstwo, w ktorym sie znalazles,
                  zrobilo z Ciebie takiego faceta ?
                  A Ty nie miales dosc odwagi, aby sie temu przeciwstawic,
                  albo Ci sie to nie kalkulowalo ?

                  Odpowiedz sobie na te watpliwosci,
                  a ja Ci nie bede juz w tym przeszkadzal.

                  Zreszta, kazdy nich robi, co uwaza.
                  Na wlasny rachunek.
                  Niech nie wciska innym "swojego pieniadza" w mysleniu.
                  Pomysl...

                  To nie byl z mojej strony nieprzyjacielski atak.

                  s-raper
                  • Gość: MACIEJ Re: MACIEJ - W koło Macieju,W koło Macieju,W koło IP: *.ny325.east.verizon.net 10.02.03, 04:53
                    Gość portalu: s-raper napisał(a):

                    > Macieju drogi,
                    >
                    > czy na prawde jestes tak ponurym facetem, ze nie potrafisz sie
                    > zdobyc na odrobine dystansu do tego, co robisz i piszesz?

                    Najwyrazniej mnie nie znasz.
                    Z pewnoscia nie czytales watka "When the shit hit the fan".

                    > Czy wszystkie Twoje posty musza nosic charakter "homilii" ekonomicznych ?

                    To chyba nie jest moj problem,ze to co ja pisze na luzie,ty traktujesz jako
                    homilie.

                    > Nawet , jesli sie z innymi nie zgadzasz, powinienes zafundowac sobie
                    > troche luzu w mysleniu i przezywaniu swiata , ktory Cie otacza.

                    A nie pomyslales sobie ,ze zyjemy w innych swiatach i mowimy o innych luzach.

                    > Noze ten swiat (swiatek) tak juz poddal Cie obrobce, ze nie
                    > jestes w stanie sie od niego na chwile oderwac.

                    Wlasnie mialem sie na chwile od niego oderwac i nie odpowiadac na twoj post,ale
                    Jasio tak zyczliwie o tobie wspomnial,ze robie to glownie dla niego.

                    > Czy sadzisz, ze wszystko robisz swiadomie, ze jestes takim
                    > perfekcyjnym aparatem do rozumienia wszystkiego ( i niczego) ?
                    > Moze wlasnie spoleczenstwo, w ktorym sie znalazles,
                    > zrobilo z Ciebie takiego faceta ?

                    Tu odpowiedz jest dosc prosta.
                    Najpierw ksztaltuja cie rodzice pozniej spoleczenstwo i ktoregos dnia zauwazasz
                    ze jestes juz powyzej tej sredniej spolecznej.
                    Wtedy ty jestes pracodawca a nie pracobiorca i ty zaczynasz ksztaltowac
                    spoleczenstwo na swoj wzor.
                    Ludzie widza,ze jestes czlowiekiem sukcesu i chetnie cie nasladuja.

                    > A Ty nie miales dosc odwagi, aby sie temu przeciwstawic,
                    > albo Ci sie to nie kalkulowalo ?

                    Juz tak dawno te czasy mam za soba,kiedy spoleczenstwo mnie ksztaltowalo,ze
                    wspominal je czasami z usmiechem.
                    Ten luz,przy totalnym braku obowiazkow,to bylo cos.

                    > Odpowiedz sobie na te watpliwosci,
                    > a ja Ci nie bede juz w tym przeszkadzal.

                    Jesli bym cos napisal nie tak,to zawsze mozesz mnie skorygowac.

                    > Zreszta, kazdy nich robi, co uwaza.
                    > Na wlasny rachunek.
                    > Niech nie wciska innym "swojego pieniadza" w mysleniu.
                    > Pomysl...

                    Tu nie ma wcisku,tu jest wolny wybor.

                    > To nie byl z mojej strony nieprzyjacielski atak.

                    I masz przyjacielska odpowiedz.

                    > s-raper
                • Gość: Glupi Jasio Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: *.dsl.pipex.com 09.02.03, 13:01
                  Macieju,

                  Temat jest na pewno podniecajacy. Ja jestem przekonany ze pieniadze biora
                  sie wiary.

                  > Jak wiesz pieniadz jest druczkiem scislego zarachowania.
                  > Nie moze ich byc wiecej czy mniej niz BC o tym zadecyduje i sprawozdawczosc z
                  > tego ile jest pieniedzy na rynku jest dla wszystkich dostepna.
                  > PIENIADZ DZIEKI TEMU JEST TOWAREM.
                  > Wiara jest jednym z elementow,ktory pomaga w obrocie pieniadza,ale i bez
                  wiary
                  > pieniadz tez bylby towarem.

                  Wlasciwie wszystko co napisales to prawda, chociaz twoje stwierdzenie ze
                  pieniadz bez wiary moglby byc towarem jest trudne do udowodnienia. Istnieja
                  tylko dwa, mnie znane przypadki z histori gospodarczej swiata, ktore w
                  wskazywaly by raczej na to ze pieniadz ma status towaru specjalnego.

                  Pierwszy przypadek odnosi sie do Stanow Zjednoczonych z pierwszej polowy XIX
                  wieku. Piniadze wydawane w jednym stanie jub hrabstwie nie byly uznwawane w
                  drugim lub tez ich wartosc dramatycznie sie roznila, mimo istnienia wspolnoty
                  politycznej. Lokalne wspolnoty nie wierzyly i wyrazaly to w lokalnych gazetach
                  w wartosc srodkow platniczych innych stanow/hrabstw. Okreslali jedni drugich
                  leniami i obibokami. Dopiero reforma pieniadza polegajaca na odwolaniu sie do
                  najstarszego srodka platniczego, zlota i z rownoczesna centralizacja i kontrola
                  emisji przyniosla zwolna wiare w dolara. Zloto przez dlugi czas po tej reformie
                  stanowilo rownowartosc kazdego emitowanego dolara.

                  Drugi przyklad pochodzi z Republiki Weimarskiej. Po pierwszej wojnie swiatowej
                  ilosc towarow i uslug dostepna na rynku niemieckim byla tak niewielka ze
                  postepujacy niedostatek mimo dodrukowywanego pieniadza nie mogl wzbudzic
                  mechanizmu przy ktorym spoleczenstwo zaczyna pracowac - Niemcy po prostu byli
                  zbyt apatyczni - czuli sie pobici i to nie tylko w sensie fizycznym. Zalamala
                  sie w nich wola. BAnk centralny probowal pobudzic spoleczenstwo przez
                  dodrukowywanie pienadza za ktory mozna bylo cos przeciez kupic - ale
                  spoleczenstwo nie produkowalo - nie wierzylo w przyszlosc w tamtym momencie. W
                  rezultacie dodrukowywany pieniadz powodowal ze przecietny restaurator domagal
                  sie z chwili na chwile coraz wiekszej ceny za przygotowany obiad. Pieniadz
                  przestal byc towarem chyba ze rozumiec jego uzycie jako opalu za jego ceche
                  towarowa.

                  >Niestety dla ludu,czym gniewniejszy,tym czesciej sie myli.

                  Powiem wiecej lud jest tym gniewniejszy im glupszy - spoleczenstwo madre jest
                  cierpliwe. Ale na uzyskanie madrosci nie ma prostego sposobu - a moze tylko
                  przez MORALNA, EFEKTYWNA, ZORGANIZOWANA i ciezka prace.

                  Z powazaniem

                  Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                  • Gość: MACIEJ Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: *.ny325.east.verizon.net 09.02.03, 18:34
                    Gość portalu: Glupi Jasio napisał(a):

                    > Macieju,
                    >
                    > Temat jest na pewno podniecajacy. Ja jestem przekonany ze pieniadze biora
                    > sie wiary.
                    >
                    > > Jak wiesz pieniadz jest druczkiem scislego zarachowania.
                    > > Nie moze ich byc wiecej czy mniej niz BC o tym zadecyduje i sprawozdawczos
                    > c z
                    > > tego ile jest pieniedzy na rynku jest dla wszystkich dostepna.
                    > > PIENIADZ DZIEKI TEMU JEST TOWAREM.
                    > > Wiara jest jednym z elementow,ktory pomaga w obrocie pieniadza,ale i bez
                    > wiary
                    > > pieniadz tez bylby towarem.
                    >
                    > Wlasciwie wszystko co napisales to prawda, chociaz twoje stwierdzenie ze
                    > pieniadz bez wiary moglby byc towarem jest trudne do udowodnienia. Istnieja
                    > tylko dwa, mnie znane przypadki z histori gospodarczej swiata, ktore w
                    > wskazywaly by raczej na to ze pieniadz ma status towaru specjalnego.
                    >
                    > Pierwszy przypadek odnosi sie do Stanow Zjednoczonych z pierwszej polowy XIX
                    > wieku. Piniadze wydawane w jednym stanie jub hrabstwie nie byly uznwawane w
                    > drugim lub tez ich wartosc dramatycznie sie roznila, mimo istnienia wspolnoty
                    > politycznej. Lokalne wspolnoty nie wierzyly i wyrazaly to w lokalnych
                    gazetach
                    > w wartosc srodkow platniczych innych stanow/hrabstw. Okreslali jedni drugich
                    > leniami i obibokami.

                    Ten przyklad w 100% potwierdza to co napisalem.
                    Pieniadz emitowany w stanie obowiazywal w tym wlasnie stanie,bo w innym stanie
                    byl bity inny pieniadz i nie bylo porozumienia i obowiazku uznawania pieniedzy
                    z innych stanow.

                    > Dopiero reforma pieniadza polegajaca na odwolaniu sie do
                    > najstarszego srodka platniczego, zlota i z rownoczesna centralizacja i
                    kontrola
                    > emisji przyniosla zwolna wiare w dolara.

                    Wypowiedziales swiete slowa :CENTRALIZACJA I KONTROLA przyniosla wiare w
                    pieniadz.
                    I ta wlasnie CENTRALIZACJA I KONTROLA do tej pory obowiazuje.

                    > Zloto przez dlugi czas po tej reformie
                    > stanowilo rownowartosc kazdego emitowanego dolara.

                    Bo lepiej trafialo to do wyobrazni ludzi przyzwyczajonych do zlotych monet.

                    > Drugi przyklad pochodzi z Republiki Weimarskiej. Po pierwszej wojnie
                    swiatowej
                    > ilosc towarow i uslug dostepna na rynku niemieckim byla tak niewielka ze
                    > postepujacy niedostatek mimo dodrukowywanego pieniadza nie mogl wzbudzic
                    > mechanizmu przy ktorym spoleczenstwo zaczyna pracowac - Niemcy po prostu byli
                    > zbyt apatyczni - czuli sie pobici i to nie tylko w sensie fizycznym. Zalamala
                    > sie w nich wola. BAnk centralny probowal pobudzic spoleczenstwo przez
                    > dodrukowywanie pienadza za ktory mozna bylo cos przeciez kupic - ale
                    > spoleczenstwo nie produkowalo - nie wierzylo w przyszlosc w tamtym momencie.
                    W
                    > rezultacie dodrukowywany pieniadz powodowal ze przecietny restaurator domagal
                    > sie z chwili na chwile coraz wiekszej ceny za przygotowany obiad. Pieniadz
                    > przestal byc towarem chyba ze rozumiec jego uzycie jako opalu za jego ceche
                    > towarowa.

                    Ilosc pieniadza w obiegu musi byc skorelowana z iloscia towarow i uslug a tym
                    samym z wydajnoscia pracy.
                    Brak tej korelacji powoduje inflacje.

                    > >Niestety dla ludu,czym gniewniejszy,tym czesciej sie myli.
                    >
                    > Powiem wiecej lud jest tym gniewniejszy im glupszy - spoleczenstwo madre jest
                    > cierpliwe. Ale na uzyskanie madrosci nie ma prostego sposobu - a moze tylko
                    > przez MORALNA, EFEKTYWNA, ZORGANIZOWANA i ciezka prace.

                    My Amerykanie wiemy,ze efektywna,zorganizowana i ciezka praca jest podstawa
                    naszych sukcesow,bo w naszym przypadku swiadomosc ksztaltuje byt.
                    Tam gdzie byt ksztaltuje swiadomosc jest silny powrot do zakupow zlota.

                    > Z powazaniem
                    >
                    > Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                  • darr.darek skad sie bierzeDEPRECJACJA skad sie bierzeBOGACTWO 10.02.03, 18:32
                    Gość portalu: Glupi Jasio napisał(a):
                    >Drugi przyklad pochodzi z Republiki Weimarskiej.Po pierwszej wojnie swiatowej
                    >ilosc towarow i uslug dostepna na rynku niemieckim byla tak niewielka ze
                    >postepujacy niedostatek mimo dodrukowywanego pieniadza nie mogl wzbudzic
                    >mechanizmu przy ktorym spoleczenstwo zaczyna pracowac

                    DODRUKOWYWANY PIENIADZ NIE "WZBUDZA" NICZEGO , ALE PRZYCZYNIA SIE DO
                    DEPRECJACJI WALUTY !
                    Znowu glos kogos kto wierzy, ze "jak sie nadrukuje to sie pobudzi" .

                    W Republice Weimarskiej nie nastepowal "postepujacy niedostatek"(niedostatek
                    byl i nie postepowal) . Francuzi weszli do Zaglebia Ruhry(terminowosc wyplat
                    odszkodowan) i Niemcy z "zaglebia" solidarnie nie pracowali, ale ... rzad
                    wyplacal im pensje . Skad ? Ano, rzad wymyslil sobie, ze jesli nie ma skad to
                    wystarczy dodrukowac marek . I w ciagu niecalego roku marka stracila na
                    wartosci 200 RAZY !!! Do deprecjonowania poprzez wzrost sumarycznej wartosci
                    pieniadza w obiegu dolozyl sie drugi czynnik : wzrost predkosci obiegu
                    pieniadza .
                    To dla tych , co sadza , ze jak pieniadza jest duzo i szybko krazy, to dobrze
                    sie dzieje dla gospodarki :) .

                    >Niemcy po prostu byli
                    >zbyt apatyczni - czuli sie pobici i to nie tylko w sensie fizycznym. Zalamala
                    >sie w nich wola. BAnk centralny probowal pobudzic spoleczenstwo przez
                    >dodrukowywanie pienadza za ktory mozna bylo cos przeciez kupic - ale
                    >spoleczenstwo nie produkowalo - nie wierzylo w przyszlosc w tamtym momencie.

                    Taaa , "b.c. pobowal pobudzic" :)) . Znamy to , znamy . Warto, zebys Ty tez to
                    znal .
                    • Gość: Glupi Jasio Re: skad sie bierzeDEPRECJACJA skad sie bierzeBOG IP: *.dsl.pipex.com 10.02.03, 22:53
                      Szanowny Panie darr.darek,

                      W ponizszym tekscie ktory Pan zacytowal doczytal sie Pan poparcia dla
                      Keynes'sistow lub Neo'Keynes'sistow czyli zwolennikow interwencjonizmu w
                      Polityce monetarnej. Doprawdy niewiem gdzie Pan dopatrzyl sie tego pogladu.
                      Dodatkowo moj argument wychodzi poza ramy dyskusji dwoch wielkich szkol tj
                      szeroko pojetego interwencjonizmu i rownowagi monetarnej. Obie szkoly zgadzaja
                      sie ze utrata wiary w gospodarke jest najgrozniejszym elementem ktory
                      przeszkadza politykom gospodarczym realizowanie tej czy jakiejkolwiek polityki
                      monetarnej (lub jej nieprowadzenie jesli Pan woli).

                      > Gość portalu: Glupi Jasio napisał(a):
                      > >Drugi przyklad pochodzi z Republiki Weimarskiej.Po pierwszej wojnie swiatow
                      > ej
                      > >ilosc towarow i uslug dostepna na rynku niemieckim byla tak niewielka ze
                      > >postepujacy niedostatek mimo dodrukowywanego pieniadza nie mogl wzbudzic
                      > >mechanizmu przy ktorym spoleczenstwo zaczyna pracowac
                      >


                      Dziekuje za uszczegolowienie tego powszechnie znanego faktu (przynajmniej w
                      wsrod ekonomistow) ponizej - licze na to ze zgadza sie Pan z tym ze jest to
                      ladne rozwiniecie argumentu ktorego uzylem w oryginalnej wypowiedzi - jeszcze
                      raz dziekuje. Na marginesie jeden z moich wykladowcow tak byl zwykl opisywac
                      hiperinflacje: "W Rep. Weimarskiej placilo sie za obiad przed jego zjedzeniem
                      niz po zjedzeniu. Przyczyna? to kosztowalo taniej".

                      > W Republice Weimarskiej nie nastepowal "postepujacy niedostatek"(niedostatek
                      > byl i nie postepowal) . Francuzi weszli do Zaglebia Ruhry(terminowosc wyplat
                      > odszkodowan) i Niemcy z "zaglebia" solidarnie nie pracowali, ale ... rzad
                      > wyplacal im pensje .

                      (Zapomnial byl Pan wspomniec skutkow olbrzymiej kontrybucji nalozonej przez
                      Aliantow na Niemcy - a warto bo to jeszcze bardziej wzmacnia teze wielu
                      monetarystow - Prosze jednak pamietac ze uproszczenie postepujacy niedostatek
                      nie sugeruje tutaj przyczyn takich czy innych polityki monetarnej tylko raczej
                      utraty kontroli jakiejkolwiek nad wartoscia pieniadza przez wladze monetarne a
                      przede wszystkim poprzez dodrukowanie pieniadza nie majacego pokrycia w dobrach
                      i uslugach - tu jestem pewien ze Pan mnie z calych sil wesprze).

                      Skad ? Ano, rzad wymyslil sobie, ze jesli nie ma skad to
                      > wystarczy dodrukowac marek . I w ciagu niecalego roku marka stracila na
                      > wartosci 200 RAZY !!! Do deprecjonowania poprzez wzrost sumarycznej wartosci
                      > pieniadza w obiegu dolozyl sie drugi czynnik : wzrost predkosci obiegu
                      > pieniadza .
                      > To dla tych , co sadza , ze jak pieniadza jest duzo i szybko krazy, to dobrze
                      > sie dzieje dla gospodarki :) .
                      >
                      > >Niemcy po prostu byli
                      > >zbyt apatyczni - czuli sie pobici i to nie tylko w sensie fizycznym. Zalama
                      > la
                      > >sie w nich wola. BAnk centralny probowal pobudzic spoleczenstwo przez
                      > >dodrukowywanie pienadza za ktory mozna bylo cos przeciez kupic - ale
                      > >spoleczenstwo nie produkowalo - nie wierzylo w przyszlosc w tamtym momencie
                      > .
                      > Taaa , "b.c. pobowal pobudzic" :)) . Znamy to , znamy . Warto, zebys Ty tez
                      to
                      > znal .
                      Szanowny Panie ironia bardzo czesto prowadzi na manowce - nigdzie nie znajdzie
                      Pan poparcia u mnie dla aktywnej Polityki monetarnej w ostatnich czasach w
                      Polsce. Poniewaz zakladam ze sledzil Pan moja dyskusje z Maciejem na temat
                      polityki monetarnej Federal Reserve Board od lata 2001 (prawda Macieju?)
                      dlatego wie Pan ze jestem zdecydowanym przeciwnikiem aktywnej polityki
                      monetarnej przynajmniej w ostatnich 12 latach... dlaczego tyle? dlatego ze
                      bardzo pilnie sledze od tylu lat bierzace wydarzenia w tej dziedzinie... a
                      reszte znam tylko z histori gospodarczej tego kraju troche lepiej lub jesli Pan
                      woli, troche gorzej....

                      Na koniec pozwole sie odniesc do Pana komentarze w odniesieniu do aktywnej
                      polityki monetarnej:

                      > DODRUKOWYWANY PIENIADZ NIE "WZBUDZA" NICZEGO , ALE PRZYCZYNIA SIE DO
                      > DEPRECJACJI WALUTY !
                      > Znowu glos kogos kto wierzy, ze "jak sie nadrukuje to sie pobudzi" .

                      Uwazam podobnie jak Pan ze przynajmniej w ostatnich czasach (powiedzmy 20 lat)
                      trudno jest znalezc jakiekolwiek przyklady pozytywnej w skutkach interwencji
                      monetarnej - wszystkie konczyly sie niemal przykladowo - brakiem reakcji
                      gospodarki lub wielkimi klopotami.

                      Niemniej Pana dogmatyzm mnie przeraza jako teoretyka i praktyka zycia
                      gospodarczego (nie jestem politykiem gospodarczym). Otoz jest teoretycznie
                      mozliwe ze w pewnych okreslonych warunkach polityka monetarna moglaby pobudzic
                      gospodarke (chociaz ja w to nie wierze bo tego nie widzialem jeszcze - jak Pan
                      widzi podjalem sie roli advocatus diaboli). Otoz (jak to kiedys przedstawialem
                      Maciejowi) - jesli gospodarka nie pracuje na tzw pelna pare (tzw "capacity") to
                      jest teoretycznie mozliwe ze impuls monetarny moze wzbudzic gospodarke - to w
                      uproszczeniu jest przedstawione modelem Hicks'a/Jansena - ten model nie budzi
                      wsrod monetarystow (znaczacej wiekszosci) odrazy a wrecz przeciwnie jest raczej
                      uwazany w tej chwili za fundament ekonomii... moze jednak wielu sie myli.
                      Jestem pewien ze moglby Pan cos dodac ze swojej oceny na ten temat.

                      Z wyrazami szacunku (i bez ironi - tego miernego przyjaciela),

                      Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                      • Gość: MACIEJ Re: skad sie bierzeDEPRECJACJA skad sie bierzeBOG IP: *.ny325.east.verizon.net 11.02.03, 05:32
                        Gość portalu: Glupi Jasio napisał(a):

                        > Szanowny Panie darr.darek,
                        >
                        > W ponizszym tekscie ktory Pan zacytowal doczytal sie Pan poparcia dla
                        > Keynes'sistow lub Neo'Keynes'sistow czyli zwolennikow interwencjonizmu w
                        > Polityce monetarnej. Doprawdy niewiem gdzie Pan dopatrzyl sie tego pogladu.
                        > Dodatkowo moj argument wychodzi poza ramy dyskusji dwoch wielkich szkol tj
                        > szeroko pojetego interwencjonizmu i rownowagi monetarnej. Obie szkoly
                        zgadzaja
                        > sie ze utrata wiary w gospodarke jest najgrozniejszym elementem ktory
                        > przeszkadza politykom gospodarczym realizowanie tej czy jakiejkolwiek
                        polityki
                        > monetarnej (lub jej nieprowadzenie jesli Pan woli).

                        Wiara skorelowana jest scisle ze wzrostem gospodarczym.
                        Gdy go nie ma jak w Japonii i EU tak tez i o wiare tam trudno.
                        W USA wszyscy licza na przejscie przez Kongress pakietu Busha,ktory pozwoli
                        rozruszac gospodarke.

                        > > Gość portalu: Glupi Jasio napisał(a):
                        > > >Drugi przyklad pochodzi z Republiki Weimarskiej.Po pierwszej wojnie sw
                        > iatow
                        > > ej
                        > > >ilosc towarow i uslug dostepna na rynku niemieckim byla tak niewielka
                        > ze
                        > > >postepujacy niedostatek mimo dodrukowywanego pieniadza nie mogl wzbudz
                        > ic
                        > > >mechanizmu przy ktorym spoleczenstwo zaczyna pracowac
                        > >
                        >
                        >
                        > Dziekuje za uszczegolowienie tego powszechnie znanego faktu (przynajmniej w
                        > wsrod ekonomistow) ponizej - licze na to ze zgadza sie Pan z tym ze jest to
                        > ladne rozwiniecie argumentu ktorego uzylem w oryginalnej wypowiedzi - jeszcze
                        > raz dziekuje. Na marginesie jeden z moich wykladowcow tak byl zwykl opisywac
                        > hiperinflacje: "W Rep. Weimarskiej placilo sie za obiad przed jego zjedzeniem
                        > niz po zjedzeniu. Przyczyna? to kosztowalo taniej".
                        >
                        > > W Republice Weimarskiej nie nastepowal "postepujacy niedostatek"(niedostat
                        > ek
                        > > byl i nie postepowal) . Francuzi weszli do Zaglebia Ruhry(terminowosc wypl
                        > at
                        > > odszkodowan) i Niemcy z "zaglebia" solidarnie nie pracowali, ale ... rzad
                        > > wyplacal im pensje .
                        >
                        > (Zapomnial byl Pan wspomniec skutkow olbrzymiej kontrybucji nalozonej przez
                        > Aliantow na Niemcy - a warto bo to jeszcze bardziej wzmacnia teze wielu
                        > monetarystow - Prosze jednak pamietac ze uproszczenie postepujacy niedostatek
                        > nie sugeruje tutaj przyczyn takich czy innych polityki monetarnej tylko
                        raczej
                        > utraty kontroli jakiejkolwiek nad wartoscia pieniadza przez wladze monetarne
                        a
                        > przede wszystkim poprzez dodrukowanie pieniadza nie majacego pokrycia w
                        dobrach
                        > i uslugach - tu jestem pewien ze Pan mnie z calych sil wesprze).
                        > Skad ? Ano, rzad wymyslil sobie, ze jesli nie ma skad to
                        > > wystarczy dodrukowac marek . I w ciagu niecalego roku marka stracila na
                        > > wartosci 200 RAZY !!! Do deprecjonowania poprzez wzrost sumarycznej wartos
                        > ci
                        > > pieniadza w obiegu dolozyl sie drugi czynnik : wzrost predkosci obiegu
                        > > pieniadza .
                        > > To dla tych , co sadza , ze jak pieniadza jest duzo i szybko krazy, to dob
                        > rze
                        > > sie dzieje dla gospodarki :) .
                        > >
                        > > >Niemcy po prostu byli
                        > > >zbyt apatyczni - czuli sie pobici i to nie tylko w sensie fizycznym. Z
                        > alama
                        > > la
                        > > >sie w nich wola. BAnk centralny probowal pobudzic spoleczenstwo przez
                        > > >dodrukowywanie pienadza za ktory mozna bylo cos przeciez kupic - ale
                        > > >spoleczenstwo nie produkowalo - nie wierzylo w przyszlosc w tamtym mom
                        > encie
                        > > .
                        > > Taaa , "b.c. pobowal pobudzic" :)) . Znamy to , znamy . Warto, zebys Ty te
                        > z
                        > to
                        > > znal .
                        > Szanowny Panie ironia bardzo czesto prowadzi na manowce - nigdzie nie
                        znajdzie
                        > Pan poparcia u mnie dla aktywnej Polityki monetarnej w ostatnich czasach w
                        > Polsce. Poniewaz zakladam ze sledzil Pan moja dyskusje z Maciejem na temat
                        > polityki monetarnej Federal Reserve Board od lata 2001 (prawda Macieju?)
                        > dlatego wie Pan ze jestem zdecydowanym przeciwnikiem aktywnej polityki
                        > monetarnej przynajmniej w ostatnich 12 latach... dlaczego tyle?

                        To sie jak najbardziej zgadza.
                        Jasio jest bardzo dobrze wyksztalconym(na moj nos ma min.dr.ekonomii)
                        tradycjonalistom na wzor europejski i rzeczywiscie jest ,w odroznieniu ode mnie
                        przeciwnikiem aktywnej polityki monetarnej i na ten temat czesto dyskutowalismy.

                        > dlatego ze
                        > bardzo pilnie sledze od tylu lat bierzace wydarzenia w tej dziedzinie... a
                        > reszte znam tylko z histori gospodarczej tego kraju troche lepiej lub jesli
                        Pan
                        > woli, troche gorzej....
                        >
                        > Na koniec pozwole sie odniesc do Pana komentarze w odniesieniu do aktywnej
                        > polityki monetarnej:
                        >
                        > > DODRUKOWYWANY PIENIADZ NIE "WZBUDZA" NICZEGO , ALE PRZYCZYNIA SIE DO
                        > > DEPRECJACJI WALUTY !
                        > > Znowu glos kogos kto wierzy, ze "jak sie nadrukuje to sie pobudzi" .
                        >
                        > Uwazam podobnie jak Pan ze przynajmniej w ostatnich czasach (powiedzmy 20
                        lat)
                        > trudno jest znalezc jakiekolwiek przyklady pozytywnej w skutkach interwencji
                        > monetarnej - wszystkie konczyly sie niemal przykladowo - brakiem reakcji
                        > gospodarki lub wielkimi klopotami.

                        To jest temat,do dlugiej i zazartej dyskusji.
                        Ja w dalszym ciagu podtrzymuje,ze nadprodukcja dolarow w ostatnich 20 latach XX
                        wieku miala duzo wieksze skutki pozytywne niz negatywne.

                        > Niemniej Pana dogmatyzm mnie przeraza jako teoretyka i praktyka zycia
                        > gospodarczego (nie jestem politykiem gospodarczym). Otoz jest teoretycznie
                        > mozliwe ze w pewnych okreslonych warunkach polityka monetarna moglaby
                        pobudzic
                        > gospodarke (chociaz ja w to nie wierze bo tego nie widzialem jeszcze - jak
                        Pan
                        > widzi podjalem sie roli advocatus diaboli). Otoz (jak to kiedys
                        przedstawialem
                        > Maciejowi) - jesli gospodarka nie pracuje na tzw pelna pare (tzw "capacity")
                        to
                        > jest teoretycznie mozliwe ze impuls monetarny moze wzbudzic gospodarke - to w
                        > uproszczeniu jest przedstawione modelem Hicks'a/Jansena - ten model nie budzi
                        > wsrod monetarystow (znaczacej wiekszosci) odrazy a wrecz przeciwnie jest
                        raczej
                        > uwazany w tej chwili za fundament ekonomii... moze jednak wielu sie myli.
                        > Jestem pewien ze moglby Pan cos dodac ze swojej oceny na ten temat.
                        > Z wyrazami szacunku (i bez ironi - tego miernego przyjaciela),
                        >
                        > Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego

                        Generalnie poza USA uwaza sie,ze do rozwiazywania problemow gospodarczych sluzy
                        polityka fiskalna.
                        W Stanach natomiast polityka monetarna jest nie mniej ,jesli nie wiecej wazna
                        od fiskalnej szczegolnie w okresach zastojow gospodarczych.
                      • darr.darek Re: skad sie bierzeDEPRECJACJA skad sie bierzeBOG 11.02.03, 17:01
                        Gość portalu: Glupi Jasio napisał(a):
                        >(...)ze utrata wiary w gospodarke jest najgrozniejszym elementem ktory
                        >przeszkadza politykom gospodarczym realizowanie tej czy jakiejkolwiek
                        >polityki monetarnej (lub jej nieprowadzenie jesli Pan woli).

                        Wydaje mi sie, ze wiara jest jednak bardziej istotna w posludze kaplanskiej
                        niz w gospodarce .
                        Co do prowadzenia lub nieprowadzenia polityki monetarnej, uwazam, ze najlepsza
                        polityka jest dbanie o wartosc pieniadza .
                        Wg prostych(a jakze skomplikowanych w opisie funkcji) zaleznosci mowiacych o
                        wartosci pieniadza (czyli : sumaryczna wartosc pien. w obiegu , szybkosc
                        obiegu pieniadza) , nie ma za bardzo miejsca na dodrukowywanie/wycofywanie bez
                        wplywu na wartosc pieniadza (czyzbym pokladal wiare w zbyt prostym modelu?).
                        Czyli rownie dobrze, zamiast uzywac terminu "sterowania pieniadzem",
                        moglibysmy uzywac terminu "sterowania inflacja" w celu osiagniecia pozadanych
                        celow .
                        Przyjmowanie planowej(czasami "spontanicznej":) ) deprecjacji pieniadza(czy
                        jak kto woli wywolywania inflacji), jak pokazuje praktyka, wszedzie ma
                        miejsce . Mozna uznac, ze ma to jakis pozytywny wplyw(jesli tak wszyscy
                        robia?), z drugiej strony, keynsowskie postulaty wysokiej inflacji, odwrotnego
                        wplywu tejze na stope bezrobocia ... zostaly porzucone (nikt juz nie uznaje,
                        ze 10% inflacja "to jest to" - poglady "wszystkich" sa wrecz przeciwne ...
                        juz) .

                        Ja , poniewaz nie jestem ekonomista, lubie skupiac sie na dlugofalowych
                        efektach, bo krotkookresowe hocki-klocki pachna kuglarstwem . Tak przeciez
                        bylo z rzekomo pozytywnym wplywem wysokiej inflacji na rozwoj, wykorzystanie
                        capacity, stope berzrobocia . Jakos nikt madry nie chce juz wysokiej inflacji .
                        Czyli co, byly "dobre" mechanizmy, ale juz sa niemodne ? Uznalbym raczej, ze
                        tysiace "madrych, rozentuzjazmowanych ekonomistow" podniecalo sie kompletna
                        bzdura .

                        Jesli dyskutuje to staram sie wskazywac bzdury (przepraszam, ale
                        wyrazenie "niedostatek mimo dodrukowywanego pieniadza nie mogl wzbudzic
                        mechanizmu przy ktorym spoleczenstwo zaczyna pracowac" przekazywalo w domysle
                        jakowys mechanizm, ktory ... de facto nie istnieje) , a nie skupiac sie
                        na "procencikach" . Byc moze "impulsik inflacyjny" przy niskim capacity "to
                        jest to" . Moze to juz standard na wieki wiekow . Moze .
                        Historia ekonomii pokazuje jednak, ze w kapitalizmie nie liczylo sie
                        zadne "sumaryczne capacity" , ale rugowanie nieefektywnych przez konkurencje
                        (nikt nie liczyl ile mocy wytworczych w rolnictwie ZNIKNELO poprzez odejscie
                        od tej branzy olbrzymich rzesz ludzi i tysiecy niegdysiejszych gospodarstw
                        rolnych) .

                        Skupianie sie na tych "procencikach" przypomina mi "firmy specjalistyczne"
                        od "systemow" totolotka . Nawet probuja analizowac historie statystyczna
                        wpadajacych kul , nawet "chwilowo" dostrzegly kilka lat temu zwiekszenie
                        czestosci wypadania srebrnych kul w multilotku (multilotek zmienil pozniej
                        kule), moze dzieki takim "odkryciom" potrafia o "procencik" zwiekszyc szanse
                        wygrania , ALE ... WARTOSC OCZEKIWANA WYGRANEJ WYNOSI OKOLO POLOWY CENY LOSU
                        (wielki haraczownik totolotkowy zgarnia ok.50% przychodow) i ... guzik warte
                        sa te procenciki, jesli podstawe temetu stanowi strata 50% "na dzien dobry" .

                        >(Zapomnial byl Pan wspomniec skutkow olbrzymiej kontrybucji nalozonej przez
                        >Aliantow na Niemcy - a warto bo to jeszcze bardziej wzmacnia teze wielu
                        >monetarystow - Prosze jednak pamietac ze uproszczenie postepujacy niedostatek
                        >nie sugeruje tutaj przyczyn takich czy innych polityki monetarnej tylko raczej
                        >utraty kontroli jakiejkolwiek nad wartoscia pieniadza przez wladze monetarne

                        Niedostatek , niestety , wiekszy byl w owych czasach na terenach Polski, a
                        jeszcze wiekszy na terenach ZSRR itd. .
                        To , ze jest niedostatek, nie zaczy od razu, ze trzeba drukowac mnostwo
                        papierowego pieniadza , bo to dostatku nie doda, a wrecz przeciwnie .

                        >Otoz jest teoretycznie
                        >mozliwe ze w pewnych okreslonych warunkach polityka monetarna moglaby pobudzic
                        >gospodarke (chociaz ja w to nie wierze bo tego nie widzialem jeszcze)
                        (...)
                        >w uproszczeniu jest przedstawione modelem Hicks'a/Jansena-ten model nie budzi
                        >wsrod monetarystow (znaczacej wiekszosci) odrazy a wrecz przeciwnie jest
                        >raczej uwazany w tej chwili za fundament ekonomii...moze jednak wielu sie myli

                        Znow sobie wchodzimy w teoryjki na temat "procencikow" (i wyjde na nieuka ,
                        bo "modnych" teoryjek nie przyswoilem) . Znowu mowa "pobudzic monetarnie" i
                        (automatyczne) pytanie "poprzez inflacje" ? Kazdy sposob dobry byle tylko
                        skuteczny, ale to czego powinni sie nauczyc zwolennicy teoryjek, to to, ze
                        skutecznosc wiekszosci wypocin Wielkich Myslicieli nie byla zerowa , ale ...
                        ujemna :) . No i pytanie : przyswajac modna teoryjke, czy pozostac nieukiem ?

                        A co maja "procenciki" do utraty szans i bogactwa w skali rozpieprzanych 50%
                        PKB ?

                        Pozdrowka
                        • Gość: Glupi Jasio Re: skad sie bierzeDEPRECJACJA skad sie bierzeBOG IP: *.dsl.pipex.com 11.02.03, 22:26
                          Szanowny Panie darr.darek:

                          Oto kilka uwag ktore w pierwszym rzedzie podnosza sprawe metody, ktora Pan w
                          ten czy inny sposob podnosi.

                          ) Wydaje mi sie, ze wiara jest jednak bardziej istotna w posludze kaplanskiej
                          ) niz w gospodarce .

                          Wolno Panu "Wydawac Sie" - to nie jest grzech ale pozostaje to tylko wydawaniem
                          sie... nastepnym etapem jest obiektywizacja...

                          ) Co do prowadzenia lub nieprowadzenia polityki monetarnej, uwazam, ze
                          najlepsza polityka jest dbanie o wartosc pieniadza .

                          Z tym zgodzi sie z Panem kazdy Ekonomista i Biznesman - ale to nic nie wnosi do
                          dyskusji - to jest tautologia....

                          ) Wg prostych(a jakze skomplikowanych w opisie funkcji) zaleznosci mowiacych o
                          ) wartosci pieniadza (czyli : sumaryczna wartosc pien. w obiegu , szybkosc
                          ) obiegu pieniadza) , nie ma za bardzo miejsca na dodrukowywanie/wycofywanie
                          bez
                          ) wplywu na wartosc pieniadza (czyzbym pokladal wiare w zbyt prostym modelu?).
                          ) Czyli rownie dobrze, zamiast uzywac terminu "sterowania pieniadzem",
                          ) moglibysmy uzywac terminu "sterowania inflacja" w celu osiagniecia pozadanych
                          ) celow .
                          ) Przyjmowanie planowej(czasami "spontanicznej":) ) deprecjacji pieniadza(czy
                          ) jak kto woli wywolywania inflacji), jak pokazuje praktyka, wszedzie ma
                          ) miejsce . Mozna uznac, ze ma to jakis pozytywny wplyw(jesli tak wszyscy
                          ) robia?), z drugiej strony, keynsowskie postulaty wysokiej inflacji,
                          odwrotnego
                          ) wplywu tejze na stope bezrobocia ... zostaly porzucone (nikt juz nie uznaje,
                          ) ze 10% inflacja "to jest to" - poglady "wszystkich" sa wrecz przeciwne ...
                          ) juz) .

                          Zgoda - krzywa Philipsa nie ma zbyt wielu zwolennikow pod sloncem - to jest w
                          dzisiejszych czasach tautologia - szkoly post Keynesowskie sa o wiele bardziej
                          zaawansowane aby szermowac haslem wysokiej inflacji jako metody na bezrobocie.


                          ) Ja , poniewaz nie jestem ekonomista, lubie skupiac sie na dlugofalowych
                          ) efektach, bo krotkookresowe hocki-klocki pachna kuglarstwem .

                          Ja sie z Panem w powyzszym bardzo zgadzam ale to nie oznacza, ze nie trzeba
                          zachowac samokrytycyzmu i pewnej ostroznosci - w zyciu spoleczno-gospodarczym
                          nie ma czystych i idealnych procesow.... przynajmniej w mojej opini.

                          Tak przeciez
                          ) bylo z rzekomo pozytywnym wplywem wysokiej inflacji na rozwoj, wykorzystanie
                          ) capacity, stope berzrobocia . Jakos nikt madry nie chce juz wysokiej
                          inflacji .
                          ) Czyli co, byly "dobre" mechanizmy, ale juz sa niemodne ? Uznalbym raczej, ze
                          ) tysiace "madrych, rozentuzjazmowanych ekonomistow" podniecalo sie kompletna
                          ) bzdura .

                          Wolno Panu uwazac co tylko Pan zapragnie - pozostaje jeden maly problem trzeba
                          to udowodnic w jakis sposob - jaka metoda przekonuje Pana jesli chodzi o
                          gospodarke (czy umie Pan jakos wyizolowac procesy polityczne i socjalne aby
                          mozna bylo powiedziec: oto ta polityka monetarna/jej brak daje dobre skutki).

                          Model Hicksa ma to do siebie ze na gruncie statystyki (zgadzam sie strasznie
                          niedoskonalej! ale czy zna Pan lepszy sposob?) bardzo dobrze pozwala zrozumiec
                          dlaczego inflacja nie sprzyja rozwojowi gospodarki i dlaczego w bezwzglednej
                          wiekszosci przypadkow nowoczesnych gospodarek inflacja (czy tez impuls
                          monetarny) nie prowadzi do pozadanych skutkow. Co wiecej pozwala tlumaczyc
                          dlaczego od czasu do czasu (bardzo rzadko) impuls inflacyjny mial dlugotrwale
                          skutki - negatywne lub pozytywne - ten model to nawet nie proba poparcia tej
                          czy tamtej teori tylko wyjasnienia empirycznych wydarzen na przestrzeni
                          kikudziesieciu lat.

                          ) Jesli dyskutuje to staram sie wskazywac bzdury (przepraszam, ale
                          ) wyrazenie "niedostatek mimo dodrukowywanego pieniadza nie mogl wzbudzic
                          ) mechanizmu przy ktorym spoleczenstwo zaczyna pracowac" przekazywalo w domysle
                          ) jakowys mechanizm, ktory ... de facto nie istnieje) , a nie skupiac sie
                          ) na "procencikach" . Byc moze "impulsik inflacyjny" przy niskim capacity "to
                          ) jest to" . Moze to juz standard na wieki wiekow . Moze .

                          Moje stwierdzenie tego nie imputuje - Szanowny Panie to jest erystyka -
                          zastosowal Pan klasyczny argument erystow zwany Argumentum ad majorem - innymi
                          slowy zdanie ktore nie posiada zadanych przez Eryste cech otrzymuje dodatkowa
                          interpretacje nie wynikajaca explicite z tego co utrzymywal dyskutant -
                          Szanowny Pan powinien sie zdecydowac - jesli chce mnie Pan zmieszac z blotem
                          prosze to zrobic z uzyciem terminow prostszych nie zadajac sobie trudu
                          logicznego rozumowania. Natomiast jesli Pan woli mozemy kontynuowac dyskusje
                          ale prosze nie uzywac Erystyki - czyli sztuki zdobywania przewagi nad oponentem
                          bez wzgledu na rezultat. To jest po prostu apel o efektywnosc i celowosc
                          dyskusji - ten apel nie ma na celu Pana ani obrazic ani sprowokowac.

                          ) Historia ekonomii pokazuje jednak, ze w kapitalizmie nie liczylo sie
                          ) zadne "sumaryczne capacity" , ale rugowanie nieefektywnych przez konkurencje
                          ) (nikt nie liczyl ile mocy wytworczych w rolnictwie ZNIKNELO poprzez odejscie
                          ) od tej branzy olbrzymich rzesz ludzi i tysiecy niegdysiejszych gospodarstw
                          ) rolnych) .

                          Te procesy nastepuja caly czas i dlatego wazne jest zrozumienie
                          jakie "capacity" posiada gospodarka w ten sposob mozna odpowiedziec sobie na
                          pytanie ktore Pan formuje powyzej w postaci rownania Pareto - prosze jednak
                          pamietac ze model Pareto nie ma aspektu dynamicznego a tylko statyczny!

                          )
                          ) Skupianie sie na tych "procencikach" przypomina mi "firmy specjalistyczne"
                          ) od "systemow" totolotka . Nawet probuja analizowac historie statystyczna
                          ) wpadajacych kul , nawet "chwilowo" dostrzegly kilka lat temu zwiekszenie
                          ) czestosci wypadania srebrnych kul w multilotku (multilotek zmienil pozniej
                          ) kule), moze dzieki takim "odkryciom" potrafia o "procencik" zwiekszyc szanse
                          ) wygrania , ALE ... WARTOSC OCZEKIWANA WYGRANEJ WYNOSI OKOLO POLOWY CENY LOSU
                          ) (wielki haraczownik totolotkowy zgarnia ok.50% przychodow) i ... guzik warte
                          ) sa te procenciki, jesli podstawe temetu stanowi strata 50% "na dzien dobry" .

                          Rozumiem ze mowi Pan o malym zastosowaniu koncepcji (neo)Keynsowskich ze
                          wzgledu na nieprzystawalnosc do obecnej rzeczywistosci - jesli tak to zgadzam
                          sie z Panem. Jednak proponuje aby wyrazal sie mniej potoczyscie a bardziej do
                          rzeczy - proponuje nie uzywac zbyt wielu analogii - te sa dobre dla generalnego
                          objasnienia rzeczy ale nie przy ich cyzelowaniu.

                          ) )(Zapomnial byl Pan wspomniec skutkow olbrzymiej kontrybucji nalozonej przez
                          )
                          ) )Aliantow na Niemcy - a warto bo to jeszcze bardziej wzmacnia teze wielu
                          ) )monetarystow - Prosze jednak pamietac ze uproszczenie postepujacy niedostat
                          ) ek
                          ) )nie sugeruje tutaj przyczyn takich czy innych polityki monetarnej tylko rac
                          ) zej
                          ) )utraty kontroli jakiejkolwiek nad wartoscia pieniadza przez wladze monetarn
                          ) e
                          )
                          ) Niedostatek , niestety , wiekszy byl w owych czasach na terenach Polski, a
                          ) jeszcze wiekszy na terenach ZSRR itd. .
                          ) To , ze jest niedostatek, nie zaczy od razu, ze trzeba drukowac mnostwo
                          ) papierowego pieniadza , bo to dostatku nie doda, a wrecz przeciwnie .

                          Jeszcze raz chcialem przypomniec ze moj argument nie dyskutowal zalet "impulsu
                          monetarnego" Szanowny Panie =) patrz Argumentum ad majorem

                          ) )Otoz jest teoretycznie
                          ) )mozliwe ze w pewnych okreslonych warunkach polityka monetarna moglaby pobud
                          ) zic
                          ) )gospodarke (chociaz ja w to nie wierze bo tego nie widzialem jeszcze)
                          ) (...)
                          ) )w uproszczeniu jest przedstawione modelem Hicks'a/Jansena-ten model nie bud
                          ) zi
                          ) )wsrod monetarystow (znaczacej wiekszosci) odrazy a wrecz przeciwnie jest
                          ) )raczej uwazany w tej chwili za fundament ekonomii...moze jednak wielu sie m
                          ) yli

                          ) Znow sobie wchodzimy w teoryjki na temat "procencikow" (i wyjde na nieuka ,
                          ) bo "modnych" teoryjek nie przyswoilem) . Znowu mowa "pobudzic monetarnie" i
                          ) (automatyczne) pytanie "poprzez inflacje" ? Kazdy sposob dobry byle tylko
                          ) skuteczny, ale to czego powinni sie nauczyc zwolennicy teoryjek, to to, z
                          • feezyk A co z ujemnym impulsem? 12.02.03, 13:09
                            Zdaje mi sie, ze Jasiu i darr.darek caly czas
                            przyjmuja milczaco asymetryczna interpretacje,
                            w mysl ktorej obnizka stop BC jest impulsem
                            monetarnym (na ogol szkodliwym), a podwyzka
                            pozostaje bez wplywu na gospodarke.

                            Jesli tak jest, to czemu?

                            Jesli tak nie jest, to jak mozna
                            udowodnic, ze dany Bank Centralny
                            stosuje adekwatna, a nie zbyt
                            restrykcyjna polityke monetarna?

                            Co pokazuje model Hicksa-Jansena w
                            przypadku kraju, ktorego BC zastosowal
                            silny, negatywny impuls monetarny?

                            Pozdrawiam
                            F.

                            • darr.darek Re: A co z ujemnym impulsem? 12.02.03, 14:40
                              feezyk napisał:
                              > Zdaje mi sie, ze Jasiu i darr.darek caly czas
                              > przyjmuja milczaco asymetryczna interpretacje,
                              > w mysl ktorej obnizka stop BC jest impulsem
                              > monetarnym (na ogol szkodliwym), a podwyzka
                              > pozostaje bez wplywu na gospodarke.

                              A ja caly czas przyjmuje, ze na rynku lokat-kredytow dziala prawo popytu-
                              podazy. Jesli to jest zalozenie laika to niech ktos udowodni, ze takim jest.

                              Widzialem rodzime firmy, dla ktorych uwalnianie relatywnie olbrzymiego
                              kapitalu obrotowego z nadmiernych zapasow bylo (i jest) jakimis "wynalazkami-
                              duperelami", dla ktorych rezygnowanie z 3-4% rabatu bylo normalne, bo "kredyt
                              kupiecki musi byc(a zamiast po 3tygodniach zaplaci sie ciolkom po 4-ech lub 5-
                              ciu, klient ich Pan)" . Widzialem "byznesmenow" przed wielu laty, ktorzy
                              placiliby nawet kilkadziesiat % odsetek rocznie, gdyby ktos dal im pozyczke .
                              Sa ludzie, ktorzy tylko dlatego zadluzanie skonczyli na nowym Passacie, bo nie
                              wyrabiaja z odsekami . Gdyby odsetki byly kilka razy nizsze, ich popyt na
                              kredyt("niestymulowane" chęci na wille, basen itd) bylby kilka razy wyzszy .

                              I w kontekscie powyzszego, mam uznac, ze cena kredytu jest ... nieistotna ?
                              Mam rozumiec, ze podaz lokat i tak bedzie stala (ci co oszczedzaja zupelnie
                              nie reaguja na to ile na tym zarobia?) , a cene kredytu mozna zmniejszyc
                              kilkukrotnie i ... NIC ? Nadal popyt na kredyty bedzie staly, niezmienny ? I
                              punkt rownowagi przy oprocentowaniu lokat 0.5% i oprocentowaniu kredytow 3%
                              bedzie IDENTYCZNY JAK TERAZ ??? Nadal oszczedzajacy(z sektora niefinansowego)
                              beda trzymac ok.270 mld PLN , nadal kredytobiorcy(z sektora niefinansowego)
                              wezma tylko 194 mld PLN i ... wszystko bedzie tak samo, tylko ... cena bedzie
                              WSPANIALA (dla tych drugich) ?????

                              Bylo juz tyle postow, po ktorych tylu zrozumialo, ze jednak kredyt to sie z
                              powietrza nie bierze , wiec ... przechodzimy do powyzszych pytań .

                              O takich zaleznosciach, jak wyzej, na rynku lokat-kredytow ucza "pro-
                              popytowcy" ?

                              No, bo z analogii jakiegokolwiek rynku, to kazdy wywnioskowac powinien, ze ...
                              NIE ISTNIEJE RYNEK, NA KTORYM URZEDAS USTALA NAGLE 3 RAZY NIZSZA CENE I ...
                              RESZTA PO STAREMU . A moze istnieje, tylko ja o nim nie wiem :) .

                              > Co pokazuje model Hicksa-Jansena w
                              > przypadku kraju, ktorego BC zastosowal
                              > silny, negatywny impuls monetarny?

                              Przedstaw model . Wiedzy nigdy nie za duzo .
                              Przedstaw przypuszczalne wartosci lokat-kredytow sektora niefinansowego ,
                              po ... ustaleniu stop na poziomie 3% (stopy NBP stopami, ale co zrobic
                              z "lichwiarzami", ktorzy nadal proponuja kredyty po 19% :) ) .
                              Wiec prosze o ta prognoze , PO TEJ POZYTYWNEJ REGULACJI STOP do 3% .
                              LOKATY :
                              bylo w 1999 - 216 mld PLN
                              bylo w 2002 - 272
                              bedzie w 2004... ILE ?

                              KREDYTY :
                              bylo w 1999 - 154 mld PLN
                              bylo w 2002 - 194
                              bedzie w 2004... ILE ?

                              • Gość: MACIEJ Re: A co z ujemnym impulsem? IP: *.ny325.east.verizon.net 13.02.03, 06:12
                                darr.darek napisał:

                                > feezyk napisał:
                                > > Zdaje mi sie, ze Jasiu i darr.darek caly czas
                                > > przyjmuja milczaco asymetryczna interpretacje,
                                > > w mysl ktorej obnizka stop BC jest impulsem
                                > > monetarnym (na ogol szkodliwym), a podwyzka
                                > > pozostaje bez wplywu na gospodarke.
                                >
                                > A ja caly czas przyjmuje, ze na rynku lokat-kredytow dziala prawo popytu-
                                > podazy. Jesli to jest zalozenie laika to niech ktos udowodni, ze takim jest.

                                Nie ulega watpliwosci ze jestes b.mocny logicznie,ale popatrz na przyklady
                                podane przez ciebie na samym dole tego postu.
                                1999 Lokaty 216 mld kredyty 154 mld
                                2002 Lokaty 272 mld kredyty 194 mld
                                Nawet jak zalozysz ,ze 10% lokat to rezerwa,to w dalszym ciagu zostaje ci po
                                okolo 50 mld w banku.
                                Jest to oczywiscie strata nie tylko dla banku i calej gospodarki narodowej,bo
                                mniejszy zysk banku,to mniejsze podatki do budzetu.

                                > Widzialem rodzime firmy, dla ktorych uwalnianie relatywnie olbrzymiego
                                > kapitalu obrotowego z nadmiernych zapasow bylo (i jest) jakimis "wynalazkami-
                                > duperelami", dla ktorych rezygnowanie z 3-4% rabatu bylo normalne, bo "kredyt
                                > kupiecki musi byc(a zamiast po 3tygodniach zaplaci sie ciolkom po 4-ech lub 5-
                                > ciu, klient ich Pan)" . Widzialem "byznesmenow" przed wielu laty, ktorzy
                                > placiliby nawet kilkadziesiat % odsetek rocznie, gdyby ktos dal im pozyczke .
                                > Sa ludzie, ktorzy tylko dlatego zadluzanie skonczyli na nowym Passacie, bo
                                nie
                                > wyrabiaja z odsekami . Gdyby odsetki byly kilka razy nizsze, ich popyt na
                                > kredyt("niestymulowane" chęci na wille, basen itd) bylby kilka razy wyzszy .

                                To sie oczywiscie zgadza.
                                W sytuacji gdzie jest duza roznica miedzy lokatami i kredytami BC powinien
                                obnizac stopy % ,by zachecac banki do obnizenia st% a tym samym wzmozenia akcji
                                kredytowej.
                                Ja na samoregulacje bym nie liczyl,bo banki komercyjne uzaleznione sa od st% BC.

                                > I w kontekscie powyzszego, mam uznac, ze cena kredytu jest ... nieistotna ?
                                > Mam rozumiec, ze podaz lokat i tak bedzie stala (ci co oszczedzaja zupelnie
                                > nie reaguja na to ile na tym zarobia?) , a cene kredytu mozna zmniejszyc
                                > kilkukrotnie i ... NIC ? Nadal popyt na kredyty bedzie staly, niezmienny ? I
                                > punkt rownowagi przy oprocentowaniu lokat 0.5% i oprocentowaniu kredytow 3%
                                > bedzie IDENTYCZNY JAK TERAZ ??? Nadal oszczedzajacy(z sektora niefinansowego)
                                > beda trzymac ok.270 mld PLN , nadal kredytobiorcy(z sektora niefinansowego)
                                > wezma tylko 194 mld PLN i ... wszystko bedzie tak samo, tylko ... cena bedzie
                                > WSPANIALA (dla tych drugich) ?????
                                >
                                > Bylo juz tyle postow, po ktorych tylu zrozumialo, ze jednak kredyt to sie z
                                > powietrza nie bierze , wiec ... przechodzimy do powyzszych pytań .
                                >
                                > O takich zaleznosciach, jak wyzej, na rynku lokat-kredytow ucza "pro-
                                > popytowcy" ?
                                >
                                > No, bo z analogii jakiegokolwiek rynku, to kazdy wywnioskowac powinien,
                                ze ...
                                > NIE ISTNIEJE RYNEK, NA KTORYM URZEDAS USTALA NAGLE 3 RAZY NIZSZA CENE I ...
                                > RESZTA PO STAREMU . A moze istnieje, tylko ja o nim nie wiem :) .

                                Urzedas,czyli FED Reserves obserwuje wzrost gospodarczy i zapotrzebowanie na
                                kredyt.
                                Obecnie wzrost gosp. jest nierowny i trzeba go ustabilizowac obnizka podatkow
                                Busha,ktora ma byc retroactive from Jan 1-2003.
                                Greenspan juz widzi,ze gospodarka sie stabilizuje i jest przeciwny tak duzym
                                obnizkom podatkow.

                                > > Co pokazuje model Hicksa-Jansena w
                                > > przypadku kraju, ktorego BC zastosowal
                                > > silny, negatywny impuls monetarny?
                                >
                                > Przedstaw model . Wiedzy nigdy nie za duzo .
                                > Przedstaw przypuszczalne wartosci lokat-kredytow sektora niefinansowego ,
                                > po ... ustaleniu stop na poziomie 3% (stopy NBP stopami, ale co zrobic
                                > z "lichwiarzami", ktorzy nadal proponuja kredyty po 19% :) ) .
                                > Wiec prosze o ta prognoze , PO TEJ POZYTYWNEJ REGULACJI STOP do 3% .
                                > LOKATY :
                                > bylo w 1999 - 216 mld PLN
                                > bylo w 2002 - 272
                                > bedzie w 2004... ILE ?
                                >
                                > KREDYTY :
                                > bylo w 1999 - 154 mld PLN
                                > bylo w 2002 - 194
                                > bedzie w 2004... ILE ?
                                • darr.darek a PYTANIA NADAL AKTUALNE 14.02.03, 14:30
                                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                  > > A ja caly czas przyjmuje, ze na rynku lokat-kredytow dziala prawo popytu-
                                  > > podazy. Jesli to jest zalozenie laika to niech ktos udowodni,ze takim jest
                                  >
                                  > Nie ulega watpliwosci ze jestes b.mocny logicznie,ale popatrz na przyklady
                                  > podane przez ciebie na samym dole tego postu.
                                  > 1999 Lokaty 216 mld kredyty 154 mld
                                  > 2002 Lokaty 272 mld kredyty 194 mld
                                  > Nawet jak zalozysz ,ze 10% lokat to rezerwa,to w dalszym ciagu zostaje ci po
                                  > okolo 50 mld w banku.
                                  > Jest to oczywiscie strata nie tylko dla banku i calej gospodarki narodowej,bo
                                  > mniejszy zysk banku,to mniejsze podatki do budzetu.

                                  MACIEJ , przedstawilem w watku "wartosci LOKAT i KREDYTOW w Polsce" link i
                                  wybrane dane z bilansu bankow , w ktorych nie ma miejsca na
                                  jakowas "nadplynnosc" . Wystepuje pozycja w aktywach "Papiery wartosciowe" ,
                                  glownie kredytowanie budzetu czerw.rozp-czy (pi razy oko od 60mld w 1999 do
                                  jakichs 80mld PLN) . Owszem jest w tej pozycji kwota kilkunastu do 20-tu mld
                                  PLN papierow wartosciowych NBP , ale ... TO NIE SA JAKIES "MARNOWANE" WOLNE
                                  DEPOZYTY .
                                  Przedstawilem prosty model wartosci pieniadza (odwrotna proporcjonalnosc do
                                  sumy pieniadza papierowego i do szybkosci obiegu) . Nie slyszalem, zeby ten
                                  prosty model zostal kiedykolwiek podwazony .
                                  W tym modelu NIE MA MIEJSCA na jakowes "marnowane" wolne depozyty . Jesli
                                  NBP "skupuje gotowke" oferujac pap.wart. , to ... bez takiego dzialania(gdyby
                                  ten pieniadz papierowy trafil do obiegu) SPADLABY WARTOSC PIENIADZA (bylaby
                                  wyzsza/wysoka/b.wysoka inflacja) .
                                  Dokladnie to samo byloby , gdyby nadmiar wolnych depozytow, banki trzymaly w
                                  skarbcach w gotowce ("brakuje frajerow na kredyty po 18% , to zatrzymujemy
                                  reszte depozytow, ale ceny nie zbijamy") . Znowu ta zatrzymana gotowka nie
                                  bylaby WOLNYM PIENIADZEM W OBIEGU . Takie dzialanie bankow(na wolnym ,
                                  niemonopolistycznym rynku, nie ma przykladow takich antyrynkowych dzialan)
                                  dawaloby efekt APRECJACJI zlotego ! Poniewaz nie ma aprecjacji zlotego ani nie
                                  ma silnej deprecjacji, to znaczy, ze wycofywanie/dordukowywanie jest na dobrym
                                  poziomie ,ze nic nie dzieje sie przypadkowo na zywiol i ZE NIE MA TEMATU
                                  WOLNYCH "MARNOWANYCH" DEPOZYTOW !

                                  > > Przedstaw przypuszczalne wartosci lokat-kredytow sektora niefinansowego ,
                                  > > po ... ustaleniu stop na poziomie 3% (stopy NBP stopami, ale co zrobic
                                  > > z "lichwiarzami", ktorzy nadal proponuja kredyty po 19% :) ) .
                                  > > Wiec prosze o ta prognoze , PO TEJ POZYTYWNEJ REGULACJI STOP do 3% .
                                  > > LOKATY :
                                  > > bylo w 1999 - 216 mld PLN
                                  > > bylo w 2002 - 272
                                  > > bedzie w 2004... ILE ?
                                  > >
                                  > > KREDYTY :
                                  > > bylo w 1999 - 154 mld PLN
                                  > > bylo w 2002 - 194
                                  > > bedzie w 2004... ILE ?

                                  Pytania nadal aktualne .
                                  • wolo Re: a PYTANIA NADAL AKTUALNE 14.02.03, 22:20
                                    Rynek rządzi się prawem popytu i podaży to oczywiste tak jak to, że budżet
                                    drenuje podaż oszczędności. Nie jest jednak absolutnie prawdą, że stopy BC nie
                                    mają przy tym żadnego znaczenia, mają, choć obecnie większe znaczenie ma wzrost
                                    złych kredytów.

                                    Jeżeli bank ma 100 zł i wybór czy kupić bony po 6,5% czy dać kredyt to musi
                                    dokonać następującej kalkulacji: jeżeli z każdych 100 zł włożonych w kredyt
                                    stracę dajmy na to 10 zł (i tak bank zakłada mniej niż średni stosunek złych
                                    kredytów) to rozdmuchiwanie akcji kredytowej będzie dla mnie korzystne jeżeli
                                    pozostałe 90 da mi co najmniej 16,5 zł. Żeby wyciągnąć 16,5 zł z 90 zł w ciągu
                                    roku (rachunki uproszczone) to kredyt musi być na ponad 18%.

                                    Zależność od stóp NBP-owskich jest większa w przypadku tych kredytów, które są
                                    generalnie bezpieczne np. hipotecznych, lub robionych na bardzo dobrych
                                    zabezpieczeniach.
                                    • darr.darek Re: a PYTANIA NADAL AKTUALNE 17.02.03, 11:03
                                      wolo napisał:
                                      > Rynek rządzi się prawem popytu i podaży to oczywiste tak jak to, że budżet
                                      > drenuje podaż oszczędności. Nie jest jednak absolutnie prawdą,że stopy BC nie
                                      > mają przy tym żadnego znaczenia,mają,choć obecnie większe znaczenie ma wzrost
                                      > złych kredytów.
                                      > Jeżeli bank ma 100 zł i wybór czy kupić bony po 6,5% czy dać kredyt to musi
                                      > dokonać następującej kalkulacji: jeżeli z każdych 100 zł włożonych w kredyt
                                      > stracę dajmy na to 10 zł (i tak bank zakłada mniej niż średni stosunek złych
                                      > kredytów) to rozdmuchiwanie akcji kredytowej będzie dla mnie korzystne jeżeli
                                      > pozostałe 90 da mi co najmniej 16,5 zł.Żeby wyciągnąć 16,5 zł z 90 zł w ciągu
                                      > roku (rachunki uproszczone) to kredyt musi być na ponad 18%.

                                      Po pierwsze, nie odpowiedziales na PYTANIA !
                                      Ten przyklad NIE MOWI NIC O PUNKCIE ROWNOWAGI miedzy podaza lokat i popytem na
                                      kredyty !
                                      Z Twojego postu wywnioskowac tylko mozna, ze gdyby czerwoni dostali prezent w
                                      postaci ceny 2% za pozyczke na rozpieprzanie , to ... z powyzszych parametrow,
                                      oplacaloby sie dawac kredyty po 12% . No a co to ma do mojego pytania o punkt
                                      rownowagi miedzy popytem na kredyty i podaza lokat ?

                                      Po drugie, kredyty silnie zagrożone, to nie sa naleznosci bankow
                                      nieodzyskiwalne ! W wiekszosci przypadkow, banki jednak sciagaja z
                                      zabezpieczen i zyrantow swoja naleznosc . Analogicznie nalezaloby zalozyc, ze
                                      10% naleznosci w biznesie "wyparowuje" . NIE ! Kazda firma styka sie z
                                      odsetkiem kilku-kilkudziesieciu % klientow zle regulujacych naleznosci, ale
                                      tylko najgorsze dopuszcza sytuacje utraty 10% (lub wiecej) naleznosci ! A
                                      najlepsze doskonale potrafia wyselekcjonowac grupe najmniej ryzykownych
                                      klientow i tylko im dawac cene nie zawierajaca dodatkowej "marzy ryzyka" .

                                      > Zależność od stóp NBP-owskich jest większa w przypadku tych kredytów,które są
                                      > generalnie bezpieczne np. hipotecznych, lub robionych na bardzo dobrych
                                      > zabezpieczeniach.

                                      NADAL AKTUALNE PYTANIE : czy urzedas moze znaczaco manipulowac punktem
                                      rownowagi miedzy popytem a podaza na wolnym rynku ?
                                      • wolo Re: a PYTANIA NADAL AKTUALNE 17.02.03, 22:46
                                        \> Po pierwsze, nie odpowiedziales na PYTANIA !
                                        > Ten przyklad NIE MOWI NIC O PUNKCIE ROWNOWAGI miedzy podaza lokat i popytem
                                        na
                                        > kredyty !
                                        > Z Twojego postu wywnioskowac tylko mozna, ze gdyby czerwoni dostali prezent w
                                        > postaci ceny 2% za pozyczke na rozpieprzanie , to ... z powyzszych
                                        parametrow,
                                        > oplacaloby sie dawac kredyty po 12% . No a co to ma do mojego pytania o punkt
                                        > rownowagi miedzy popytem na kredyty i podaza lokat ?
                                        >
                                        > Po drugie, kredyty silnie zagrożone, to nie sa naleznosci bankow
                                        > nieodzyskiwalne ! W wiekszosci przypadkow, banki jednak sciagaja z
                                        > zabezpieczen i zyrantow swoja naleznosc . Analogicznie nalezaloby zalozyc, ze
                                        > 10% naleznosci w biznesie "wyparowuje" . NIE ! Kazda firma styka sie z
                                        > odsetkiem kilku-kilkudziesieciu % klientow zle regulujacych naleznosci, ale
                                        > tylko najgorsze dopuszcza sytuacje utraty 10% (lub wiecej) naleznosci ! A
                                        > najlepsze doskonale potrafia wyselekcjonowac grupe najmniej ryzykownych
                                        > klientow i tylko im dawac cene nie zawierajaca dodatkowej "marzy ryzyka" .
                                        >
                                        > > Zależność od stóp NBP-owskich jest większa w przypadku tych kredytów,które
                                        > są
                                        > > generalnie bezpieczne np. hipotecznych, lub robionych na bardzo dobrych
                                        > > zabezpieczeniach.
                                        >
                                        > NADAL AKTUALNE PYTANIE : czy urzedas moze znaczaco manipulowac punktem
                                        > rownowagi miedzy popytem a podaza na wolnym rynku ?

                                        Wydaje się, że ideologia nie pozwala ci jednak zrozumieć pewnych dość
                                        podstawowowych zależności - można wszędzie widzieć czerwonego ale to oddala od
                                        cię od rzeczywistości.

                                        Po pierwsze pytanie "czy urzedas moze znaczaco manipulowac punktem
                                        > rownowagi miedzy popytem a podaza na wolnym rynku?" zawiera w sobie pewną
                                        wewnętrzną sprzeczność. Sprowadza się to do pytania czy rynek kontrolowany nie
                                        jest rynkiem kontrolowanym?

                                        Po drugie można wszystko zrzucić na czerwonego i powiedzieć, że oficjalne stopy
                                        nie mają znaczenia. Ale..
                                        jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, że bank centralny nie ma znaczenia,
                                        pogląd pewnie niezupełnie odosobniony jednak dość odległy od mainstream
                                        economics a chyba i od zdrowego rozsądku.
                                        jeżeli nawet tak jest to i tak musisz sobie sam odpowiedzieć na pytanie od
                                        czego zależy premia za ryzyko. Jeżeli stopy są wysokie bo czerwony pożycza to
                                        przecież to powinno wpływać na ogólny poziom stóp (cenę) a nie na premię za
                                        ryzyko tzn. zamiast stóp na poziomie 6,5% mielibyśmy teraz 4% albo 2,75% albo
                                        1,25%. W żaden sposób nie tłumaczy to tego dlaczego banki nie chcą pożyczać
                                        prywatnym po stopie bon skarbowy +5% tylko chcą bon skarbowy +15%. Popyt
                                        zgłaszzany przez czerowony budżet podwyższa ogólny poziom stóp ale nie premię
                                        za ryzyko. Przecież za decyzją cenową banków musi stać jakieś racjonalne
                                        wytłumaczenie a nie miłość do ministra finansów, szczególnie, że nie jest to
                                        miłość wzajemna.



                                        • Gość: MACIEJ PYTANIA NADAL AKTUALNE-DZIEWICA DO WZIECIA IP: *.ny325.east.verizon.net 17.02.03, 23:49
                                          wolo napisał:

                                          > \> Po pierwsze, nie odpowiedziales na PYTANIA !
                                          > > Ten przyklad NIE MOWI NIC O PUNKCIE ROWNOWAGI miedzy podaza lokat i popyte
                                          > m
                                          > na
                                          > > kredyty !
                                          > > Z Twojego postu wywnioskowac tylko mozna, ze gdyby czerwoni dostali prezen
                                          > t w
                                          > > postaci ceny 2% za pozyczke na rozpieprzanie , to ... z powyzszych
                                          > parametrow,
                                          > > oplacaloby sie dawac kredyty po 12% . No a co to ma do mojego pytania o pu
                                          > nkt
                                          > > rownowagi miedzy popytem na kredyty i podaza lokat ?
                                          > >
                                          > > Po drugie, kredyty silnie zagrożone, to nie sa naleznosci bankow
                                          > > nieodzyskiwalne ! W wiekszosci przypadkow, banki jednak sciagaja z
                                          > > zabezpieczen i zyrantow swoja naleznosc . Analogicznie nalezaloby zalozyc,
                                          > ze
                                          > > 10% naleznosci w biznesie "wyparowuje" . NIE ! Kazda firma styka sie z
                                          > > odsetkiem kilku-kilkudziesieciu % klientow zle regulujacych naleznosci, al
                                          > e
                                          > > tylko najgorsze dopuszcza sytuacje utraty 10% (lub wiecej) naleznosci ! A
                                          > > najlepsze doskonale potrafia wyselekcjonowac grupe najmniej ryzykownych
                                          > > klientow i tylko im dawac cene nie zawierajaca dodatkowej "marzy ryzyka" .
                                          > >
                                          > > > Zależność od stóp NBP-owskich jest większa w przypadku tych kredytów,
                                          > które
                                          > > są
                                          > > > generalnie bezpieczne np. hipotecznych, lub robionych na bardzo dobry
                                          > ch
                                          > > > zabezpieczeniach.
                                          > >
                                          > > NADAL AKTUALNE PYTANIE : czy urzedas moze znaczaco manipulowac punktem
                                          > > rownowagi miedzy popytem a podaza na wolnym rynku ?
                                          >
                                          > Wydaje się, że ideologia nie pozwala ci jednak zrozumieć pewnych dość
                                          > podstawowowych zależności - można wszędzie widzieć czerwonego ale to oddala
                                          od
                                          > cię od rzeczywistości.
                                          >
                                          > Po pierwsze pytanie "czy urzedas moze znaczaco manipulowac punktem
                                          > > rownowagi miedzy popytem a podaza na wolnym rynku?" zawiera w sobie pewną
                                          > wewnętrzną sprzeczność. Sprowadza się to do pytania czy rynek kontrolowany
                                          nie
                                          > jest rynkiem kontrolowanym?
                                          >
                                          > Po drugie można wszystko zrzucić na czerwonego i powiedzieć, że oficjalne
                                          stopy
                                          >
                                          > nie mają znaczenia. Ale..
                                          > jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, że bank centralny nie ma znaczenia,
                                          > pogląd pewnie niezupełnie odosobniony jednak dość odległy od mainstream
                                          > economics a chyba i od zdrowego rozsądku.
                                          > jeżeli nawet tak jest to i tak musisz sobie sam odpowiedzieć na pytanie od
                                          > czego zależy premia za ryzyko. Jeżeli stopy są wysokie bo czerwony pożycza to
                                          > przecież to powinno wpływać na ogólny poziom stóp (cenę) a nie na premię za
                                          > ryzyko tzn. zamiast stóp na poziomie 6,5% mielibyśmy teraz 4% albo 2,75% albo
                                          > 1,25%. W żaden sposób nie tłumaczy to tego dlaczego banki nie chcą pożyczać
                                          > prywatnym po stopie bon skarbowy +5% tylko chcą bon skarbowy +15%. Popyt
                                          > zgłaszzany przez czerowony budżet podwyższa ogólny poziom stóp ale nie premię
                                          > za ryzyko. Przecież za decyzją cenową banków musi stać jakieś racjonalne
                                          > wytłumaczenie a nie miłość do ministra finansów, szczególnie, że nie jest to
                                          > miłość wzajemna.

                                          Troche to wyglada jak mocne starcie teorii z praktyka.
                                          1-To o czym pisze darr.darek dotyczy USA.
                                          2-Kapitalizm jest tu od dawna ustabilizowany.
                                          3-Feds jak i rzad dobrze trzyma reke na pulsie.
                                          4-Ludzie bioracy kredyty sa odpowiedzialni(tylko 2,4% kredytow chybionych)
                                          W takiej sytuacji mozesz rozmawiac o popycie-podazy regulujacej rynek.
                                          A Polska to jest taka dziewica,ktora nie wiadomo komu da,jesli komukolwiek da,a
                                          na dodatek nie wiadomo za ile.
                                          Sytuacja niepewnosci kredytow w polskich warunkach jest b.duza,bo polityka jest
                                          beznadziejna i ludzie skolowani jakie jutro zastana.
                                          Mimo ze szmalec w banku jest,jest on niechetnie udzielany prywaciarzom,bo
                                          stwarza to duze ryzyko.
                                          Natomiast rzadowe papiery wartosciowe banki kupuja w ciemno i to im robi obrot
                                          i zyski.
                            • Gość: Glupi Jasio Do Fizyka IP: *.dsl.pipex.com 14.02.03, 01:10
                              Drogi Fizyku,

                              Nie mam pojecia co Pan darr.darek uwaza i nie czuje sie w najmniejszym stopniu
                              wladny na to odpowiedziec. Ale zato moge mowic za siebie.

                              To co powiem w pierwszym zastrzezeniu odnosi sie tylko do Polski i do stanu
                              obecnego gospodarki - nie odnosi sie do USA, Bliskiego Wschodu oraz nie odnosi
                              sie do calej histori gospodarczej swiata.

                              Dla mnie impulsy monetarne w obecnym czasie sa niepotrzebne a jesli juz to
                              tylko po to aby wartosc zlotowki wyrazona w postaci:
                              -wartosci nabywczej
                              -srednim wazonym koszykiem walut istotnych z punktu widzenia eksportu i importu
                              wachala sie w jak najmniejszym stopniu.

                              Stabilna baza monetarna stanowi najlepsze srodowisko dla business'u ktory musi
                              szacowac koszty w przyszlosci - to nie jest tylko rezultat statystycznych
                              danych ale tez mojego wlasnego doswiadczenia w interesie (tak, tak Macieju -
                              jajoglowi tez moga byc w interesach). Ale jest to jeszcze bardziej istotne w
                              kraju ktory cechowal sie duza niestabilnoscia srodowiska gospodarczego tj
                              Polski.

                              Wszelkie zmiany dotyczace wartosci nabywczej zlotowki maja fatalne nastepstwa
                              dla kondycji finansowej przedsiebiorstw - tych duzych i malych. Oprocz duzej
                              ilosc energii spedzanej w jeszcze niedawnych czasach na utrzymanie wydatkow i
                              przychodow implicite w dolarze, wydatki po prostu bardzo czesto pozostawaly
                              nieprzewidywalne i powodowaly wiele tragedii.

                              Oczywiscie spora czesc wydatkow stanowilo i moze jeszcze stanowi oprocentowanie
                              kredytow ale to wcale nie oznacza ze potanienie kredytow byloby odpowiedzia na
                              rozwoj businessow w Polsce. Wysoki leverage jest spowodowany w Polsce
                              przedewszystkim brakiem/zaszlosciami po stronie kapitalowej/wlasnosciowej
                              zarowno struktury jak i jego niskiego poziomu (kapitalu - equity). Po prostu
                              dlug "sztukuje" braki po stronie kapitalowej/wlasnosciowej. To jesli chodzi o
                              strone businessu.

                              Gdy chodzi o strone po stronie rezultatow w makroekonomi to
                              rozwiazania/przyczyny do obecnego stanu rzeczy tkwia w mikroekonomi. Brak
                              stabilnego prawa gospodarczego, brak ZMNIEJSZENIA (i wyrownania) obciazen
                              miedzy/dla sektorami prywatnym i publicznym prowadzi do powaznych barier
                              rozwoju na poziomie firmy (np malego sklepiku). Wprowadzenie jasnych regul gry
                              wymagalo by jednak bardzo wielu rozwiazan politycznych ktore maja swoje
                              odzwierciedlenie w niezrownowazonym budzecie.

                              I tu wracamy do tzw impulsu monetarnego - impuls monetarny w obecnej chwili i
                              to zwlaszcza gdy chodzi o jego zwyzke pochodzi z ministerstwa finansow. Pozwole
                              sobie na zlosliwosc mowiac ze Geniusz Tatr - prof. Kolodko i jego budzet
                              wywiera nacisk na stopy procentowe przy rownej i niezmiennej polityce podazy
                              pieniadza reprezentowanej przez bank centralny - tj takiej bez impulsu.

                              Obecna mozliwosc bardzo niskiej inflacji lub deflacji jest spowodowana niskim
                              popytem i zmianami konsumpcyjnymi spoleczenstwa tj konsumpcji w stosunku do
                              wysokiej podazy zywnosci oraz niskim zuzyciem ropy. Ale te czynniki sa
                              tymczasowe i ustapia przynajmniej niektore. Niestety pozostanie olbrzymii
                              budzet ktory daje bardzo silny "impuls monetarny" w postaci wiekszej ilosci
                              pieniadza w obu sferach prywatnej i panstwowej - z tym ze panstwowa sciaga
                              wiekszosc dostepnych srodkow i podraza pieniadz (crowding-out effect). (Macieju
                              czy to odpowiada na twoje zainteresowanie na moj poglad deflacja z innego
                              watku?)

                              Czyli podsumowujac element tak upragnionej stabilizacji przez kazdego kto
                              prowadzi interes w Polsce (poza oczywiscie currency traders) znajduje silna
                              przeciwwage w postaci niestabilnego budzetu generujacego wielki impuls
                              monetarny ktory nie znajduje "pasa transmisyjnego" do zwiekszenia efektywnosci
                              strony podazy a jedynie jest marnotrawiony przez polityczny sektor publiczny np
                              w postaci kredytow dla nierentownych kopaln.

                              Oczywiscie mozna by sobie wyobrazic bank centralny zwiekszajacy ilosc pieniadza
                              w obiegu tak aby on dotarl do sektora prywatnego - no tak tylko ze to spowoduje
                              inflacje bo przyczyny braku sily strony podazowej leza glownie poza problemem
                              zdobycia wiekszego kredytu.... a przynajmniej w sektorze prywatnym. Aby wziasc
                              kredyt potrzeba miec odpowiedni "revenue franchise" czyli siec sprzedazy i cos
                              co inni chca, aby dlug splacic bo w przeciwnym wypadku mamy do czynienia np z
                              Enronem. W Polsce to nie brak kredytu ale przede wszystkim struktura kapitalu i
                              brak solidnych rozwiazan spowodowanych duza baza kosztowa jest przyczyna
                              niewydolnosci firm - mowiac w uproszczeniu.

                              Model Hicksa-Jansena pokazuje ze stopien wykorzystania (capacity) pojemnosci
                              podazy gospodarki rozumiane poprzez stopien rownowagi miedzy popytem a podaza
                              moze byc stymulowane monetarnie tylko w wypadku jesli:

                              - rownowaga miedzy podaza a popytem ustalila sie ponizej jej capacity (czyli
                              mozliwosci 100% podazy) - w praktyce systemy nie moga na dluzsza mete pracowac
                              nawet na znacznie nizszym poziomie capacity i impuls monetarny nie dziala juz
                              np. przy 80%. Dla kazdego spoleczenstwa jest to troche inna wartosc ktora
                              dodaktowo zmienia sie w czasie.

                              - capacity moze zostac zmienione np przez wynalazki ktore zmniejszaja koszty
                              jedostkowe produkcji i potencjalnie moga zwiekszyc popyt. Jesli popyt zareaguje
                              na zzmniejszenie kosztow to impuls monetarny nie jest potrzebny - statystycznie
                              tak sie dzieje ale w systuacjach wyjatkowej apatii niektorzy politycy
                              gospodarczy twierdza ze popyt sie nie dopasowuje i potrzeba wiekszej podazy
                              pieniadza. Byc moze ale ja nie widzialem takiego przykladu w swojej karierze..
                              ale ja malo widdzialem wiec ktos moze miec racje...


                              Z wyrazami szacunku,

                              Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                              • Gość: MACIEJ Re: Do Fizyka,MACIEJA,JASIA.PODAZOWCOW I POPYTOWCO IP: *.ny325.east.verizon.net 18.02.03, 04:48
                                Gość portalu: Glupi Jasio napisał(a):

                                ) Drogi Fizyku,

                                I popatrz,ze ten post umknal mojej uwadze,mimo ze byl zatytulowany do Fizyka.
                                Wszyscy wiedza,ze posty od Fizyka i do Fizyka ja nie tylko czytam,ale i
                                odpowiadam na nie niepytany.

                                ) Nie mam pojecia co Pan darr.darek uwaza i nie czuje sie w najmniejszym
                                stopniu
                                ) wladny na to odpowiedziec. Ale zato moge mowic za siebie.

                                Darr.darka energia rozpiera i on walczy z calym swiatem i troche ze soba.

                                ) To co powiem w pierwszym zastrzezeniu odnosi sie tylko do Polski i do stanu
                                ) obecnego gospodarki - nie odnosi sie do USA, Bliskiego Wschodu oraz nie
                                odnosi
                                ) sie do calej histori gospodarczej swiata.
                                ) Dla mnie impulsy monetarne w obecnym czasie sa niepotrzebne a jesli juz to
                                ) tylko po to aby wartosc zlotowki wyrazona w postaci:
                                ) -wartosci nabywczej
                                ) -srednim wazonym koszykiem walut istotnych z punktu widzenia eksportu i
                                importu
                                ) wachala sie w jak najmniejszym stopniu.

                                To jest typowo EUropejska szkola podejscia do tematu.
                                USA nie lezy w EUropie i ja pozwole sobie miec swoje zdanie na ten temat.
                                Wszyscy zauwazyli ze dolar spadl 20% w stosunku do euro i bezrobocie w USA
                                spada a w EU rosnie.

                                ) Stabilna baza monetarna stanowi najlepsze srodowisko dla business'u ktory
                                musi
                                ) szacowac koszty w przyszlosci - to nie jest tylko rezultat statystycznych
                                ) danych ale tez mojego wlasnego doswiadczenia w interesie (tak, tak Macieju -
                                ) jajoglowi tez moga byc w interesach). Ale jest to jeszcze bardziej istotne w
                                ) kraju ktory cechowal sie duza niestabilnoscia srodowiska gospodarczego tj
                                ) Polski.
                                ) Wszelkie zmiany dotyczace wartosci nabywczej zlotowki maja fatalne nastepstwa
                                ) dla kondycji finansowej przedsiebiorstw - tych duzych i malych.

                                Tu mowisz o spadku wartosci waluty,czy o wzroscie wartosci tejze?
                                Bo jesli w obu sytuacjach jest fatalny,to kiedy jest dobry?
                                Ja rozumiem Al Bundy,"Love & marriage" i jego corka grana przez Applegate,ktora
                                destabilizuje "Married with Children".
                                Ale jej wlasny tatus dodaje tej destabilizacji tyle humoru,ze serial jest
                                stabilnie na topie caly czas.
                                Stabilizacja nie wiedziec czemu kojarzy mnie sie z emerytura.

                                ) Oprocz duzej
                                ) ilosc energii spedzanej w jeszcze niedawnych czasach na utrzymanie wydatkow i
                                ) przychodow implicite w dolarze, wydatki po prostu bardzo czesto pozostawaly
                                ) nieprzewidywalne i powodowaly wiele tragedii.

                                Ja nawet kobitki lubie nieprzewidywalne.

                                ) Oczywiscie spora czesc wydatkow stanowilo i moze jeszcze stanowi
                                oprocentowanie
                                ) kredytow ale to wcale nie oznacza ze potanienie kredytow byloby odpowiedzia
                                na
                                ) rozwoj businessow w Polsce. Wysoki leverage jest spowodowany w Polsce
                                ) przedewszystkim brakiem/zaszlosciami po stronie kapitalowej/wlasnosciowej
                                ) zarowno struktury jak i jego niskiego poziomu (kapitalu - equity). Po prostu
                                ) dlug "sztukuje" braki po stronie kapitalowej/wlasnosciowej. To jesli chodzi o
                                ) strone businessu.
                                )
                                ) Gdy chodzi o strone po stronie rezultatow w makroekonomi to
                                ) rozwiazania/przyczyny do obecnego stanu rzeczy tkwia w mikroekonomi. Brak
                                ) stabilnego prawa gospodarczego, brak ZMNIEJSZENIA (i wyrownania) obciazen
                                ) miedzy/dla sektorami prywatnym i publicznym prowadzi do powaznych barier
                                ) rozwoju na poziomie firmy (np malego sklepiku). Wprowadzenie jasnych regul
                                gry
                                ) wymagalo by jednak bardzo wielu rozwiazan politycznych ktore maja swoje
                                ) odzwierciedlenie w niezrownowazonym budzecie.

                                Te reguly musza sie zmieniac z dnia na dzien,poniewaz Chinczycy robia podkop do
                                EU i USA.

                                ) I tu wracamy do tzw impulsu monetarnego - impuls monetarny w obecnej chwili i
                                ) to zwlaszcza gdy chodzi o jego zwyzke pochodzi z ministerstwa finansow.
                                Pozwole
                                ) sobie na zlosliwosc mowiac ze Geniusz Tatr - prof. Kolodko i jego budzet
                                ) wywiera nacisk na stopy procentowe przy rownej i niezmiennej polityce podazy
                                ) pieniadza reprezentowanej przez bank centralny - tj takiej bez impulsu.
                                )
                                ) Obecna mozliwosc bardzo niskiej inflacji lub deflacji jest spowodowana niskim
                                ) popytem i zmianami konsumpcyjnymi spoleczenstwa tj konsumpcji w stosunku do
                                ) wysokiej podazy zywnosci oraz niskim zuzyciem ropy. Ale te czynniki sa
                                ) tymczasowe i ustapia przynajmniej niektore. Niestety pozostanie olbrzymii
                                ) budzet ktory daje bardzo silny "impuls monetarny" w postaci wiekszej ilosci
                                ) pieniadza w obu sferach prywatnej i panstwowej - z tym ze panstwowa sciaga
                                ) wiekszosc dostepnych srodkow i podraza pieniadz (crowding-out effect).
                                (Macieju
                                ) czy to odpowiada na twoje zainteresowanie na moj poglad deflacja z innego
                                ) watku?)

                                Niby tak,choc niezupelnie.
                                Deficyt budzetowy jest rowniez w Stanach,a zagrozenie deflacja jest duzo
                                mniejsze niz w Polsce.

                                ) Czyli podsumowujac element tak upragnionej stabilizacji przez kazdego kto
                                ) prowadzi interes w Polsce (poza oczywiscie currency traders) znajduje silna
                                ) przeciwwage w postaci niestabilnego budzetu generujacego wielki impuls
                                ) monetarny ktory nie znajduje "pasa transmisyjnego" do zwiekszenia
                                efektywnosci
                                ) strony podazy a jedynie jest marnotrawiony przez polityczny sektor publiczny
                                np
                                ) w postaci kredytow dla nierentownych kopaln.
                                ) Oczywiscie mozna by sobie wyobrazic bank centralny zwiekszajacy ilosc
                                pieniadza
                                ) w obiegu tak aby on dotarl do sektora prywatnego - no tak tylko ze to
                                spowoduje
                                ) inflacje bo przyczyny braku sily strony podazowej leza glownie poza problemem
                                ) zdobycia wiekszego kredytu.... a przynajmniej w sektorze prywatnym. Aby
                                wziasc
                                ) kredyt potrzeba miec odpowiedni "revenue franchise" czyli siec sprzedazy i
                                cos
                                ) co inni chca, aby dlug splacic bo w przeciwnym wypadku mamy do czynienia np z
                                ) Enronem. W Polsce to nie brak kredytu ale przede wszystkim struktura kapitalu
                                i
                                ) brak solidnych rozwiazan spowodowanych duza baza kosztowa jest przyczyna
                                ) niewydolnosci firm - mowiac w uproszczeniu.

                                Ja to inaczej uproszcze.
                                Gdyby zlotowka byla podwiazana do dolara i oslabla w ciagu roku do euro o
                                20%,to wtedy by sie okazalo,ze bardzo duzo mozna w Polsce produkowac i to z
                                duzym zyskiem.
                                A fantazjujac dalej,co by sie stalo gdyby zlotowka stracila nie tylko do euro
                                ale i do dolara nastepne 20% ???
                                Wtedy by sie okazalo,ze jestesmy tak samo konkurencyjni jak Chinczycy i mozemy
                                sie tak samo szybko jak i oni rozwijac.

                                ) Model Hicksa-Jansena pokazuje ze stopien wykorzystania (capacity) pojemnosci
                                ) podazy gospodarki rozumiane poprzez stopien rownowagi miedzy popytem a podaza
                                ) moze byc stymulowane monetarnie tylko w wypadku jesli:
                                )
                                ) - rownowaga miedzy podaza a popytem ustalila sie ponizej jej capacity (czyli
                                ) mozliwosci 100% podazy) - w praktyce systemy nie moga na dluzsza mete
                                pracowac
                                ) nawet na znacznie nizszym poziomie capacity i impuls monetarny nie dziala juz
                                ) np. przy 80%. Dla kazdego spoleczenstwa jest to troche inna wartosc ktora
                                ) dodaktowo zmienia sie w czasie.
                                )
                                ) - capacity moze zostac zmienione np przez wynalazki ktore zmniejszaja koszty
                                ) jedostkowe produkcji i potencjalnie moga zwiekszyc popyt.

                                STABILNA ZLOTOWKA,TO NIE ZNACZY STALA WARTOSC ZLOTOWKI W STOSUNKU DO EURO,BO TO
                                JEST TYLKO I WYLACZNIE NA KORZYSC OBECNYCH KRAJOW EU.
                                STABILNA ZLOTOWKA,TO ZLOTOWKA TRACACA 10% WARTOSCI ROCZNIE W STOSUNKU DO DOLARA.

                                ) Jesli popyt zareaguje
                                ) na zzmniejszenie kosztow to impuls monetarny nie jest potrzebny -
                                statystycznie
                                ) tak sie dzieje ale w systuacjach wyjatkowej apatii niektorzy politycy
                                ) gospodarczy twierdza ze popyt sie nie dopasowuje i potrzeba wiekszej podazy
                                ) pieniadza. Byc moze ale ja nie widzialem takiego przykladu w swojej
                                karierze..
                                ) ale ja malo widdzialem wiec ktos moze miec racje...

                                Ustosunkuj sie do spadku wartosci dolara do euro o 20% w ciagu nieco ponad roku.
                                Wszyscy to widzielismy i wszyscy widzimy skutki w USA i EU.

                                ) Z wyrazami szacunku,
                                )
                                ) Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                              • feezyk Do Jasia 19.02.03, 11:09
                                Sytuacja jest o tyle zabawna, ze calkowicie
                                sie zgadzam z wylozona w Twoim poscie
                                teoria. Stabilizacja monetarna jest dobra.
                                Impuls monetarny dla gospodarki w rownowadze
                                prowadzi do niepotrzebnej inflacji.

                                Tyle, ze nie odpowiedziales na nastepujace
                                pytania:
                                - czy mozliwa jest zbyt restrykcyjna polityka
                                BC, czy zbyt wysoki poziom stop pozostaje
                                nieszkodliwy dla gospodarki.
                                - jak mozna ocenic, czy polityka monetarna BC
                                jest trafna?
                                - ile warto zaplacic za tlumienie inflacji?

                                Sytuacja praktyczna jest bowiem taka, ze teze
                                o tym, ze obnizka stop NBP wywola inflacje slysze
                                juz od przynajmniej 2 lat. Fakty sa zas takie,
                                ze niemal 2 lata temu i rok temu to ja mialem racje,
                                piszac, ze obnizki stop nie zagrazaja wzrostem
                                inflacji.

                                Wdaje mi sie, ze szybkie tlumienie inflacji
                                prowadzi do spowolnienia tempa wzrostu gospodarki.
                                W sytuacji takiej jak polska, to musi prowadzic
                                do wzrostu deficytu budzetowego - czyli narastania
                                zadluzenia panstwa oraz do rosnacego bezrobocia.

                                To sa potezne koszta PIENIEZNE i SPOLECZNE (przestepczosc,
                                emigracja, syndrom trwalej bezradnosci), za ktore
                                przyjdzie placic latami. Czy jest zatem fachowe
                                doprowadzic kraj do deflacji, zamiast planowanych
                                3-4% inflacji? W mojej ocenie to blamaz.

                                Wszystkiego dobrego
                                F.









                                • Gość: MACIEJ Re: Do Jasia IP: *.ny325.east.verizon.net 19.02.03, 22:59
                                  feezyk napisał:

                                  > Sytuacja jest o tyle zabawna, ze calkowicie
                                  > sie zgadzam z wylozona w Twoim poscie
                                  > teoria. Stabilizacja monetarna jest dobra.
                                  > Impuls monetarny dla gospodarki w rownowadze
                                  > prowadzi do niepotrzebnej inflacji.

                                  Nie to ,zebym zaraz cokolwiek kwestionowal.
                                  Mam tylko pytanie.
                                  Czy gospodarka w rownowadze,to jest ta,ktora rozwija sie:
                                  1-0% -Japonia
                                  2-0,5% EU
                                  3-2,6% USA
                                  4-5,5% Indie
                                  5-8,2% Chiny

                                  > Tyle, ze nie odpowiedziales na nastepujace
                                  > pytania:
                                  > - czy mozliwa jest zbyt restrykcyjna polityka
                                  > BC, czy zbyt wysoki poziom stop pozostaje
                                  > nieszkodliwy dla gospodarki.

                                  To jest w ksiazkach.
                                  Jedni wola droge tradycyjna z pierwotna akumulacja kapitalu i bardzo spokojnym
                                  i zrownowazonym wzrostem.
                                  Inni wola isc na calosc z kredytem(Amerykanie).
                                  Efekty ocenia caly swiat.

                                  > - jak mozna ocenic, czy polityka monetarna BC
                                  > jest trafna?

                                  To juz napisalem na gorze:"Efekty ocenia caly swiat"

                                  > - ile warto zaplacic za tlumienie inflacji?

                                  Albo ile mozna nie zyskac za zbytnia ostroznosc?

                                  > Sytuacja praktyczna jest bowiem taka, ze teze
                                  > o tym, ze obnizka stop NBP wywola inflacje slysze
                                  > juz od przynajmniej 2 lat. Fakty sa zas takie,
                                  > ze niemal 2 lata temu i rok temu to ja mialem racje,
                                  > piszac, ze obnizki stop nie zagrazaja wzrostem
                                  > inflacji.
                                  Zaraz ,zaraz,a co ja wtedy pisalem?

                                  > Wdaje mi sie, ze szybkie tlumienie inflacji
                                  > prowadzi do spowolnienia tempa wzrostu gospodarki.
                                  > W sytuacji takiej jak polska, to musi prowadzic
                                  > do wzrostu deficytu budzetowego - czyli narastania
                                  > zadluzenia panstwa oraz do rosnacego bezrobocia.

                                  To boli.

                                  > To sa potezne koszta PIENIEZNE i SPOLECZNE (przestepczosc,
                                  > emigracja, syndrom trwalej bezradnosci), za ktore
                                  > przyjdzie placic latami. Czy jest zatem fachowe
                                  > doprowadzic kraj do deflacji, zamiast planowanych
                                  > 3-4% inflacji? W mojej ocenie to blamaz.
                                  >
                                  > Wszystkiego dobrego
                                  > F.
                                  • Gość: Glupi Jasio Do Macieja i Fizyka IP: *.dsl.pipex.com 20.02.03, 01:11
                                    Postaram sie odpowiedziec jutro na pytania ktore zadaliscie - uwazam ze sa
                                    bardzo dobrze sformulowane wiec sie zapowiada bardzo fajna dyskusja.

                                    Z wyrazami szacunku,

                                    Glupi Jasio - Ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
    • Gość: s-raper Skad sie biora dzieci ? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.03, 21:41
      Pieniadze sa drukowane lub tloczone.
      To tylko cyferki. I tylko Bank Centralny tak na prawde
      wie, ile tego badziewia nawypuszczal/ wie, ale nie powie /.
      My mozemy tylko obserwowac skutki dzialalnosci BC.

      Ksiegowi i tak wszystko falszuja.
      Taki maja zawod. A politycy , oni
      maja dopiero raj.
      Moga robic co chca.
      Najwyzej ich nie wybiora na nowe kadencje.
      W zasadzie jedna k. im wystarczy do ustawienia
      sie na cale zycie. Tylko naiwni i glupi
      obywatele wierza, ze maja na to wplyw.

      I kupuja np. akcje enronopodobne albo glosuja
      lub robia jedno i drugie. I jeszcze do tego
      pracuja innym nabijajac portfel.
      A potem nic nie rozumieja i znowu
      kupuja akcje. Tak juz pozostanie.

      Zyja na tym najlepszym ze swiatow.
      Ktos musi byc zrobiony w konia,
      aby zyc mogl ktos.
      Stad bierze sie bogactwo jednych,
      a mizeria innych.
      I tyle.









      • Gość: MP Z tad sie biora pieniadze :) IP: *.wronki.sdi.tpnet.pl 09.02.03, 11:50
        oszczedzanie.interia.pl/pieniadze/abc/news?inf=327386
      • Gość: pawel-l Re: Skad sie biora dzieci ? IP: 1.0.12.* 10.02.03, 09:19
        MACIEJ napisał:
        < Ilosc pieniadza w obiegu musi byc skorelowana z iloscia towarow i uslug a tym
        < samym z wydajnoscia pracy.
        < Brak tej korelacji powoduje inflacje

        Rany julek MACIEJ napisał coś ważnego. Gratulacje !
        • Gość: MACIEJ Re: Skad sie biora dzieci ? IP: *.ny325.east.verizon.net 10.02.03, 20:03
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):

          > MACIEJ napisał:
          > < Ilosc pieniadza w obiegu musi byc skorelowana z iloscia towarow i uslug a
          > tym
          > < samym z wydajnoscia pracy.
          > < Brak tej korelacji powoduje inflacje
          >
          > Rany julek MACIEJ napisał coś ważnego. Gratulacje !

          Dziekuje.
          Dobrze,ze nie myslisz,ze na szczesciu jade.
          Sa tutaj tacy,co cytuja Grandfather Economic Reports i czekaja przez pare lat
          az sie cokolwiek z tego sprawdzi w zyciu.
          • Gość: Pawel-l Re: Skad sie biora problemy? IP: 1.0.12.* 11.02.03, 08:26
            Jedno drugiemu nie przeczy. Przypominam że w ciągu ostatnich 5 lat ilość
            pieniądza w US zwiększyła się 5 razy szybciej niż wzrost PKB.
            • Gość: MACIEJ Re: Skad sie biora problemy? IP: *.ny325.east.verizon.net 11.02.03, 15:15
              Gość portalu: Pawel-l napisał(a):

              > Jedno drugiemu nie przeczy. Przypominam że w ciągu ostatnich 5 lat ilość
              > pieniądza w US zwiększyła się 5 razy szybciej niż wzrost PKB.

              Na ten temat istnieja bardzo rozne poglady.
              W EU uwaza sie ,ze ilosc pieniadza w obiegu nie powinna przekraczac wzrostu GDP.
              W Stanach uwaza sie ze ilosc pieniadza w obiegu powinna przekraczac planowany
              wzrost GDP z tego tylko powodu ,ze moce produkcyjne nigdy nie sa w pelni
              wykorzystane.
              To jest to "capacity" o czym wspomnial Jasio.
              Capacity,czyli wykorzystanie mocy produkcyjnych w USA waha sie miedzy 75-85%.
              Nawet jesli osiagnie gorna granice 85-87% to caly czas tworzone sa nowe moce
              prodykcyjne i nie ma powodu obawiania sie nadprodukcji pieniadza.
              Czasami zdarza sie ,ze bohaterowie sa zmeczeni i popyt nie nadaza za
              podaza,wtedy trzeba wziac ze dwa lata oddechu i znowu w kierat.
              • Gość: BRovUngern-Sternbe Czyli ustalilismy skad sie wzial rozkit USA!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 20.02.03, 16:14
                W ostatnich latach.Nie przez obnizanie podatkow ani nie przez likwidacje
                kodeksu pracy itp.bzdury.Byl on spowodowany ekspansja pieniezna Rezerwy
                Federalnej a cala zasluga spada na Greenspana rzad nie mial tu nic do roboty.A
                wiec wyciagnijmy wnioski.Kto u nas pelni role rezerwy?Balcerek RPP i NBP.A wiec
                oni powini isc siedziec za bezprecedensowa niekompetencje glupote a przyjsc
                powinni fachowcy,ktorzy beda mieli za zadanie umiejetne spowodowanie ekspansji
                monetarnej.Wtedy zniknie bezrobocie beznadzieja,deficyt budzetu a kraj bedzie
                kwitnacy.Raj jest blisko i w zasiegu reki...
                • Gość: MACIEJ Re: Czyli ustalilismy skad sie wzial rozkit USA!! IP: *.ny325.east.verizon.net 21.02.03, 20:16
                  Gość portalu: BRovUngern-Sternbe napisał(a):

                  > W ostatnich latach.Nie przez obnizanie podatkow ani nie przez likwidacje
                  > kodeksu pracy itp.bzdury.Byl on spowodowany ekspansja pieniezna Rezerwy
                  > Federalnej a cala zasluga spada na Greenspana rzad nie mial tu nic do
                  roboty.A
                  > wiec wyciagnijmy wnioski.Kto u nas pelni role rezerwy?Balcerek RPP i NBP.A
                  wiec
                  >
                  > oni powini isc siedziec za bezprecedensowa niekompetencje glupote a przyjsc
                  > powinni fachowcy,ktorzy beda mieli za zadanie umiejetne spowodowanie
                  ekspansji
                  > monetarnej.Wtedy zniknie bezrobocie beznadzieja,deficyt budzetu a kraj bedzie
                  > kwitnacy.Raj jest blisko i w zasiegu reki...

                  To ciekawe co piszesz,ale w Polsce obowiazuje inna ekonomia polityczna i musimy
                  dostosowac sie do stagnacyjnej EU.
                  • Gość: BRovUngern-Sternbe Re: Czyli ustalilismy skad sie wzial rozkit USA!! IP: *.bg.am.lodz.pl 24.02.03, 15:00
                    Chyba ze sie wezmiemy do roboty i pogonimy nieukow.Uff na szczescie widze ze sa
                    jeszcze ludzie rozumiejacy o co chodzi w gospodarce.A nie tylko w kolo cienie
                    Balcerka powtarzajace co on powie nic nie rozumiejac.A co do UE to szkoda
                    mowic...Zreszta na ten temat jest swietne forum skadinad jest tam troche
                    maniakow.Zapraszam myslacych: www.innestrony.pl/forum pozdrawiam
      • darr.darek Skad sie co bierze 12.02.03, 12:03
        Gość portalu: s-raper napisał(a):
        > Pieniadze sa drukowane lub tloczone.
        > To tylko cyferki. I tylko Bank Centralny tak na prawde
        > wie, ile tego badziewia nawypuszczal/ wie, ale nie powie /.

        A moze wystarczy spytac ?
        Ja spytalem i wolo i inni dali mi pare linkow . Co chcesz wiedziec ?

        > Ksiegowi i tak wszystko falszuja.
        > Taki maja zawod. A politycy , oni
        > maja dopiero raj.
        > Moga robic co chca.
        > Najwyzej ich nie wybiora na nowe kadencje.
        > W zasadzie jedna k. im wystarczy do ustawienia
        > sie na cale zycie. Tylko naiwni i glupi
        > obywatele wierza, ze maja na to wplyw.
        > I kupuja np. akcje enronopodobne albo glosuja
        > lub robia jedno i drugie. I jeszcze do tego
        > pracuja innym nabijajac portfel.
        > A potem nic nie rozumieja i znowu
        > kupuja akcje. Tak juz pozostanie.
        > Zyja na tym najlepszym ze swiatow.
        > Ktos musi byc zrobiony w konia,
        > aby zyc mogl ktos.
        > Stad bierze sie bogactwo jednych,
        > a mizeria innych.
        > I tyle.

        Aha . A mi sie zdawalo, ze wiekszosc spoleczenstw to juz dawno z
        podstawowej "mizerii"(bieganie po niegoscinnym lesie, buszu, dzungli, sawannie
        i traskanie po lbie kamiennym toporkiem zameczonego poscigim zwierzaka)
        wyrosla . I tak mi sie wydaje, ze taka mnogosc aut(przydaja sie,prawda) nie
        wziela sie z "falszowania przez ksiegowych" , ale dzieki pozwoleniu
        przedsiebiorczym robic co potrafia i zarabiac ile potrafia (swiat zyskal i tak
        wiecej niz rodzina Forda, ale moze ten swiat... "zostal zrobiony przez Forda w
        konia" , upss , chyba "zostal zrobiony w auto" ?) .

        A co do politykow , no coz polglowki wybieraja czerwone szmaty, ktore nawet
        wczesniej nie ukrywaja, ze chca duzo zabierac i ... duzo "dawac" i ...
        zdziwienie efektami ?
    • Gość: Hydraulik JAK TO DZIAŁA (z rosnącymi problemami) IP: *.cidernet.pl 10.02.03, 10:46
      Oto skąd się biorą pieniądze w USA obecnie...John Law by się nie powstydził...

      www.financialsense.com/transcriptions/Noland2003.htm
      Bardzo ciekawa rozmowa, na MACIEJowy temat.
      • Gość: pawel-l Re: JAK TO DZIAŁA (z rosnącymi problemami) IP: 1.0.12.* 12.02.03, 08:47
        MACIEJ napisał:
        < Wypowiedziales swiete slowa :CENTRALIZACJA I KONTROLA przyniosla wiare w
        < pieniadz.
        < I ta wlasnie CENTRALIZACJA I KONTROLA do tej pory obowiazuje.


        Najgorsze że jak wyparuje wiara w papierowy pieniądz to pozostanie tylko
        CENTRALIZACJA I KONTROLA .
    • Gość: pawel-l Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: 1.0.12.* 12.02.03, 13:06
      The final argument I hear from inflationists is that the Fed will print money.
      We recently had a Fed governor promise that that is exactly what he would do,
      and the chairman is hinting the same thing. But there are many roadblocks to
      doing so. First of all, the kind of money printing they are talking about at
      this point is illegal. They would have to get Congress to let them do it. I
      think that Congress isn’t going to do that until a crisis is staring them in
      the face, and I don’t think that will happen until deflation is really raging.

      More important, I think the people in the Fed who say that all they need to do
      is turn on the printing press don’t realize that they don’t have a machine in
      front of them with their hands on the levers. What they have is a sea of
      people. People act differently from machines. They can get afraid. They can
      become excited. We have quite a bit of transparency these days, so people will
      know what the Fed is doing, and whatever the Fed does, I think, in this
      direction is going to panic the credit markets. We have 30 trillion dollars
      worth of credit out there. That is if you don’t count things like Social
      Security and Medicare promises, unfunded pension plans of corporations and a
      lot of other things that could probably double that figure, but let’s say $30
      trillion.
      If you are a bond holder and you have, say, several million dollars’ worth of
      government bonds, and suddenly the Fed governor says he is going to turn on the
      light in the basement of the printing press office and start running the
      machines, what the heck are you going to do? You are going to sell your debt
      paper. If that were to happen on a large scale, it would cause a contraction of
      the overall supply of credit, the value of the credit, which would be
      deflation. So strictly in my opinion, the size of the outstanding credit we
      have today is so great that it would dwarf any initial efforts to keep the
      money supply inflated. Ultimately, once credit collapsed, purely printing paper
      would certainly have a hyper-inflationary effect. But first, you have to get
      past the credit markets. I don’t think they will stand idly by while some Fed
      governor prints cash.

      PANIC now - don't wait
      • Gość: Hydraulik Z innego wątku DO PAWŁA-L... IP: *.cidernet.pl 12.02.03, 20:07
        Widzę, że często czytujemy podobne źródła, jak ten tekst powyżej, pochodzący
        z "Update'u na 2003..."
        Ale ja nie o tym, tydzień temu pytałeś mnie o "wizję". Odpisałem Ci, ale to
        zaginęło w innym wątku, więc przerzucam to tu z pewnymi poprawkami, mam
        nadzieję, że tym razem przeczytasz...

        Co do nick'u - hydraulik to dla mnie skromniejszy nick, BUFFET wydał mi się
        zbyt pretensonalny...i pochodzi od mojego wykształcenia :-) (nie jestem
        dyplomowanym hydraulikiem ,ale moje wykształcenie ma dużo wspólnego z
        przepływem wody).
        Ad rem.
        Myślę, że możemy być świadkami szybkiego niedźwiedzia w tym roku, wiele na to
        wskazuje, a urzędowy optymizm analityków w okolicy grudniowych szczytów z 2002
        był wręcz porażający....Dokąd to sięgnie? Do tej pory stawiałem na okolice 6000
        pkt na DJIA, jako ważny przystanek, dziś jednak znacznie pogłębiam prognozę -
        twierdzę, że TA FALA BESSY, która zaczęła się w 2000 r. może sięgnąć okolic
        2500 - 2700 pkt (rejon szczytów z 1987 r.), tam szukałbym kilkuletniego
        twardego dna - wszystko to przy założeniu, że obserwowane na wykresach intraday
        przez Frosta prawidłowości rozwoju korekty po wydłużeniu fali 5 przenoszą się
        na wyższe stopnie - chodzi o dochodzenie do rejonu dna fali 2' wydłużonej 5 -
        tutaj byłyby to okolice dna z 1990 r - ok. 2500 dla DJIA następnie pojawia się
        fala b, dochodząca do poprzedniego szczytu)

        Dotychczasowa bessa rozwija się wg mnie nie jak u Prechtera, ze mamy początek
        fali III, a w schemacie a-b-c jako podwójnego zygzaka, z falą b w okresie IX
        2001-III 2002 (dla Nasdaq'a I 2002)i dwoma 5 falowymi zygzakami, przy czym
        zygzak c jest obecnie w trakcie tworzenia.
        Z tego dna w okolicach początku lat 90-tych DJIA i SP500 powinny zacząć
        kilkuletni powrót do rejonu szczytów z 2000 r. ale szczytów tych nie
        przekroczą, bądź przełamią je jedynie chwilowo - po dotarciu do tego rejonu
        zacznie się ponownie silna bessa. Jak więc widzisz zakładam, że obecna bessa
        będzie miała kształt wieloletniej korekty płaskiej (coś jak DJIA na początku XX
        wieku, lub jescze bardziej jak w rekonstrukcjach z lat 1837-1856).Wyjątek -
        Nasdaq, ten indeks nie osiągnie swoich szczytów, a jedynie zaliczy 62%
        zniesienie poprzedniej (tej z lat 2000-200?) bessy.
        Możliwy jest też jakiś gigantyczny trójkąt, tego na razie nie sposób
        wykluczyć, wtedy wizja Prechtera, Dow poniżej 1000 pkt raczej byłaby nie do
        realizacji....
        Jeśli rzeczywiście to, co nas czeka to wariant korekty płaskiej, to prawdziwe
        problemy zaczęłyby się po ponownym odbiciu od rejonu szczytów 2000 r., jak więc
        widzisz, uważam, że Apocalipse not Now yet.
        Wielka Fala C korekty płaskiej będzie zabójcza dla światowego systemu
        gospodarczego, ale czasowo sytuuję ją w okolicach 2010 i później. Uważam, że
        wtedy da znać o sobie demografia, jako główny przyczynek do owych problemów.
        Wtedy też "padłoby" wsparcie w okolicach 2500-2700 pkt i dołka trzeba by szukać
        niżej...
        Dlaczego korekta płaska lub trójkąt?
        Jeśli Prechter ma rację, i mamy falę IV stopnia Wielkiego Supercyklu, to
        powinna ona być właśnie płaska lub trójkątem (w latach 1720 - 1784 w GB na
        akcjach widoczny jest klasyczny zygzak, więc nie powinien się powtórzyć)
        Nie jestem jednak do końca przekonany do jego oznaczeń - rekonstrukcje
        giełdowych indeksów amerykańskich na XIX wiek uważam za wiarygodne na 60-70%.

        P.S. Na szczęście są to tylko wróżby, więc nie przejmuję się zbytnio tą wizją,
        jakkolwiek sprawdzam, jak rynek te wróżby weryfikuje.
        A jak będzie - zobaczymy.....

        PZDR
        • Gość: Zbigniew MACIEJU ! Co Ty na to ? IP: *.magic-net.pl 12.02.03, 22:06
          Gość portalu: Hydraulik napisał(a):
          > Myślę, że możemy być świadkami szybkiego niedźwiedzia w tym roku, wiele na to
          > wskazuje, a urzędowy optymizm analityków w okolicy grudniowych szczytów z
          2002
          > był wręcz porażający....Dokąd to sięgnie? Do tej pory stawiałem na okolice
          6000
          >
          > pkt na DJIA, jako ważny przystanek, dziś jednak znacznie pogłębiam prognozę -
          > twierdzę, że TA FALA BESSY, która zaczęła się w 2000 r. może sięgnąć okolic
          > 2500 - 2700 pkt (rejon szczytów z 1987 r.), tam szukałbym kilkuletniego
          > twardego dna (...)

          I co Ty na to ?
          • Gość: MACIEJ MACIEJU ! Co Ty na to ?EKONOMIA EKIERKI I CYRKLA IP: *.ny325.east.verizon.net 12.02.03, 23:38
            Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

            > Gość portalu: Hydraulik napisał(a):
            > > Myślę, że możemy być świadkami szybkiego niedźwiedzia w tym roku, wiele na
            > to
            > > wskazuje, a urzędowy optymizm analityków w okolicy grudniowych szczytów z
            > 2002
            > > był wręcz porażający....Dokąd to sięgnie? Do tej pory stawiałem na okolice
            >
            > 6000
            > >
            > > pkt na DJIA, jako ważny przystanek, dziś jednak znacznie pogłębiam prognoz
            > ę -
            > > twierdzę, że TA FALA BESSY, która zaczęła się w 2000 r. może sięgnąć okoli
            > c
            > > 2500 - 2700 pkt (rejon szczytów z 1987 r.), tam szukałbym kilkuletniego
            > > twardego dna (...)
            >
            > I co Ty na to ?

            Juz nie raz wypowiadalem sie negatywnie na temat tzw ekonomii ekierki i cyrkla.
            JEST TO NIC INNEGO JAK SPEKULACJE.
            Gdyby historia sie powtarzala,to nauczylibysmy sie wszyscy WSZYSTKIEGO za
            pierwszym razem i teraz wlasnie WSZYSCY siedzielibysmy na Hawajach lub Bahamas.
            Duzo bardziej wierze w to co mowia:Bush,Snow,Greenspan niz troche mniej znani
            od nich:Hydraulik,komentator i Prechter&Co.
            Pierwszy kwartal,bedzie przedluzeniem 4Q 2002,czyli slabego rozwoju,ale po
            przejsciu przez Kongres obnizki podatkow Busha wszystko wroci do normy,czyli
            bedzie rozwoj ok 3-3,5%.
            Oczywiscie mowie o USA.
            W Japonii i EU w dalszym ciagu stagnacja.
            W Chinach i Indii w dalszym ciagu rozwoj.

            Czekam z niecierpliwoscia na obnizke st% w EU i wtedy kapital poplynie do
            USA,czyli jedynego wysoko rozwinietego kraju,ktory jeszcze chce sie rozwijac.
            • Gość: Hydraulik Re: MACIEJU ! Co Ty na to ?EKONOMIA EKIERKI I CYR IP: *.cidernet.pl 13.02.03, 07:04
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              >
              > Juz nie raz wypowiadalem sie negatywnie na temat tzw ekonomii ekierki i
              cyrkla.
              > JEST TO NIC INNEGO JAK SPEKULACJE.
              > Gdyby historia sie powtarzala,to nauczylibysmy sie wszyscy WSZYSTKIEGO za
              > pierwszym razem i teraz wlasnie WSZYSCY siedzielibysmy na Hawajach lub
              Bahamas.

              "Historia uczy nas jednego, że nie uczymy się nic z historii"
              Winston Churchill

              ZAWSZE pojawia się myślenie: NIE TYM RAZEM, mamy przecież komputery i
              nowoczesną naukę, jesteśmy mądrzejsi itp.

              > Duzo bardziej wierze w to co mowia:Bush,Snow,Greenspan niz troche mniej znani
              > od nich:Hydraulik,komentator i Prechter&Co.
              > Pierwszy kwartal,bedzie przedluzeniem 4Q 2002,czyli slabego rozwoju,ale po
              > przejsciu przez Kongres obnizki podatkow Busha wszystko wroci do normy,czyli
              > bedzie rozwoj ok 3-3,5%.
              > Oczywiscie mowie o USA.

              HA, HA HA - GIEŁDY W USA SZYKUJĄ SIĘ DO DUŻYCH SPADKÓW A GOSPODARKA DO
              PRZYSPIESZENIA??? ALBO JEDNO, ALBO DRUGIE, TERTIUM NON DATUR!!!!
              To byłby pierwszy przypadek w Historii - nie ponosi Cię zanadto FANTAZJA,
              MACIEJU???

              "Trochę negatywnie podziałało na rynek drugie wystąpienie A.Greenspana (tym
              razem przed komisją usług finansowych Izby Reprezentantów), w którym ostrzej
              niż wczoraj zaznaczył swój dystans w stosunku do programu gospodarczego
              administracji Busha zwiększającego znacznie deficyt budżetowy." - FED coraz
              bardziej dystansuje się od rozdymania deficytu a'la Bush, choć sam zdrowo
              dokłada do kredytowego pieca

              > W Japonii i EU w dalszym ciagu stagnacja.
              > W Chinach i Indii w dalszym ciagu rozwoj.
              >
              Chiny zaczynają odczuwać problem złych długów, pojawiają się też pierwsze
              symptomy przegrzania....

              > Czekam z niecierpliwoscia na obnizke st% w EU i wtedy kapital poplynie do
              > USA,czyli jedynego wysoko rozwinietego kraju,ktory jeszcze chce sie rozwijac

              HA HA HA, a to Ci dobre, dolar słabnie i bedzie słabł dalej, stopy procentowe
              na Tbonds i Tbills rosną, podbijane rosnącym deficytem USA, a ten dalej swoją
              melodię - Inwestorzy z całego świata przyjdą tracić SWOJE pieniądze na
              słabnącym dolarze i rosnących stopach papierów dłużnych...
              MACIEJU, masz finansistów za kretynów, czy tylko z idiotów???

              "But all of a sudden, we now know that there are real losses there and there is
              no transparency(in U.S.financial system). That is when it can really cause
              problems in the system, because everyone is looking around wondering where
              these losses are. One thing we know right now is the big European financial
              conglomerates are definitely reducing their exposure to the US. They have been
              hit by some of these losses, and I think we are seeing the impact of a weaker
              dollar as they decide to reduce their exposure to the US financial system."

              PZDR
              • Gość: PAWEL-L EKONOMIA EKIERKI I CYRKLA IP: 1.0.12.* 13.02.03, 08:08
                Jest taki ciekawy cykl Brennera-Fibonaciego w którym dołki i górki wypadają co
                16-20 lat. W ciągu ostatnich 2 stuleci sprawdza się niesamowicie, chociaż jest
                to cykl mechaniczny. O ile dobrze pamiętam to w 2004 wypada głeboki dołek,
                potem do 2010 spokój i 2017 kolejny dół.

                Po takiej hossie bessa musi być głęboka i powinna całkowicie objąć cały wzrost
                (jak w Japonii) więc myślę że płaska ale bardzo głeboka.

                Swoją drogą ta bessa jest wzorcowa. Wystarczy zajrzeć do "Analizy technicznej"
                np. J.Murphy. Po hossie na rynkach akcji przychodzi czas na hosse na rynku
                nieruchomości i obligacji, a potem na rynku złota.
                Jak wszystkie te 3 rynki zaczynają zniżkować to wtedy pojawia się panika i
                występują krachy.
                Więc stawiam na najbliższe miesiące: DOLLAR UP, GOLD DOWN, STOCKS DEEP DOWN
                • Gość: MACIEJ EKONOMIA EKIERKI I CYRKLA. IP: *.ny325.east.verizon.net 14.02.03, 05:05
                  Gość portalu: PAWEL-L napisał(a):

                  > Jest taki ciekawy cykl Brennera-Fibonaciego w którym dołki i górki wypadają
                  co
                  > 16-20 lat. W ciągu ostatnich 2 stuleci sprawdza się niesamowicie, chociaż
                  jest
                  > to cykl mechaniczny. O ile dobrze pamiętam to w 2004 wypada głeboki dołek,
                  > potem do 2010 spokój i 2017 kolejny dół.
                  > Po takiej hossie bessa musi być głęboka i powinna całkowicie objąć cały
                  wzrost
                  > (jak w Japonii) więc myślę że płaska ale bardzo głeboka.

                  Przez wrodzona skromnosc pomijasz zastoj w EU.
                  To wlasnie w EU bedzie duzy i dlugi dolek przez nastepnych kilkanascie lat,a
                  pozniej wladze przejma tam muzulmanie.

                  > Swoją drogą ta bessa jest wzorcowa. Wystarczy zajrzeć do "Analizy
                  technicznej"
                  > np. J.Murphy. Po hossie na rynkach akcji przychodzi czas na hosse na rynku
                  > nieruchomości i obligacji, a potem na rynku złota.
                  > Jak wszystkie te 3 rynki zaczynają zniżkować to wtedy pojawia się panika i
                  > występują krachy.

                  I bedziesz to obserwowal w duzym powiekszeniu na wlasnym podworku.

                  > Więc stawiam na najbliższe miesiące: DOLLAR UP, GOLD DOWN, STOCKS DEEP DOWN

                  Tu juz mnie rozsmieszyles,bo jesli dolar pojdzie do gory,tzn ze wiara w dolara
                  wzrosnie i we wszystkie papiery wartosciowe nominowane w dolarze.
                  Dolar nie moze wzrosnac bez wzrostu gieldy.

                  Troche ci ulatwie.
                  USA zalezy na wzroscie DOW,ale nie zalezy na wzroscie dolara,wiec bedzie to
                  ciekawa akcja warta obserwowania.
              • Gość: MACIEJ Re: MACIEJU ! Co Ty na to ?EKONOMIA EKIERKI I CYR IP: *.ny325.east.verizon.net 14.02.03, 02:25
                Gość portalu: Hydraulik napisał(a):

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                > >
                > > Juz nie raz wypowiadalem sie negatywnie na temat tzw ekonomii ekierki i
                > cyrkla.
                > > JEST TO NIC INNEGO JAK SPEKULACJE.
                > > Gdyby historia sie powtarzala,to nauczylibysmy sie wszyscy WSZYSTKIEGO za
                > > pierwszym razem i teraz wlasnie WSZYSCY siedzielibysmy na Hawajach lub
                > Bahamas.
                >
                > "Historia uczy nas jednego, że nie uczymy się nic z historii"
                > Winston Churchill


                A kto to byl ten Churchill?
                Jedno jest pewne ze Europejczycy sa oporni w nauce i tak w drugiej wojnie jak i
                w pierwszej musieli im pomagac Amerykanie.

                > ZAWSZE pojawia się myślenie: NIE TYM RAZEM, mamy przecież komputery i
                > nowoczesną naukę, jesteśmy mądrzejsi itp.
                >
                > > Duzo bardziej wierze w to co mowia:Bush,Snow,Greenspan niz troche mniej zn
                > ani
                > > od nich:Hydraulik,komentator i Prechter&Co.
                > > Pierwszy kwartal,bedzie przedluzeniem 4Q 2002,czyli slabego rozwoju,ale po
                >
                > > przejsciu przez Kongres obnizki podatkow Busha wszystko wroci do normy,czy
                > li
                > > bedzie rozwoj ok 3-3,5%.
                > > Oczywiscie mowie o USA.
                >
                > HA, HA HA - GIEŁDY W USA SZYKUJĄ SIĘ DO DUŻYCH SPADKÓW A GOSPODARKA DO
                > PRZYSPIESZENIA??? ALBO JEDNO, ALBO DRUGIE, TERTIUM NON DATUR!!!!
                > To byłby pierwszy przypadek w Historii - nie ponosi Cię zanadto FANTAZJA,
                > MACIEJU???

                A kto ci powiedzial,ze gieldy szykuja sie do duzych spadkow?
                Prechter?

                > "Trochę negatywnie podziałało na rynek drugie wystąpienie A.Greenspana (tym
                > razem przed komisją usług finansowych Izby Reprezentantów), w którym ostrzej
                > niż wczoraj zaznaczył swój dystans w stosunku do programu gospodarczego
                > administracji Busha zwiększającego znacznie deficyt budżetowy." - FED coraz
                > bardziej dystansuje się od rozdymania deficytu a'la Bush, choć sam zdrowo
                > dokłada do kredytowego pieca

                I Greenspan traci na popularnosci a Bush zyskuje.

                > > W Japonii i EU w dalszym ciagu stagnacja.
                > > W Chinach i Indii w dalszym ciagu rozwoj.
                > >
                > Chiny zaczynają odczuwać problem złych długów, pojawiają się też pierwsze
                > symptomy przegrzania....
                >
                > > Czekam z niecierpliwoscia na obnizke st% w EU i wtedy kapital poplynie do
                > > USA,czyli jedynego wysoko rozwinietego kraju,ktory jeszcze chce sie rozwij
                > ac
                >
                > HA HA HA, a to Ci dobre, dolar słabnie i bedzie słabł dalej, stopy procentowe
                > na Tbonds i Tbills rosną, podbijane rosnącym deficytem USA, a ten dalej swoją
                > melodię - Inwestorzy z całego świata przyjdą tracić SWOJE pieniądze na
                > słabnącym dolarze i rosnących stopach papierów dłużnych...
                > MACIEJU, masz finansistów za kretynów, czy tylko z idiotów???

                O jakich finansistach mowisz?
                O tych co baneckuja na euro?
                Przeciez w EU sie nie inwestuje,bo nie ma popytu.
                Jedyny kraj wysokorozwiniety ktory sie rozwija to USA-to wszystko.

                > "But all of a sudden, we now know that there are real losses there and there
                is
                > no transparency(in U.S.financial system). That is when it can really cause
                > problems in the system, because everyone is looking around wondering where
                > these losses are. One thing we know right now is the big European financial
                > conglomerates are definitely reducing their exposure to the US. They have
                been
                > hit by some of these losses, and I think we are seeing the impact of a weaker
                > dollar as they decide to reduce their exposure to the US financial system."

                Niestety dla tych EU finansistow euro przestalo sie wzmacniac,a inwestowanie w
                gospodarki EU juz dawno nie mialo sensu.
                No wiec jaki genialny pomysl moze im przyjsc do tych sciemnialych umyslow?

                > PZDR
                • Gość: Hydraulik Re: MACIEJU....lektura dla Ciebie IP: *.cidernet.pl 14.02.03, 07:55
                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                  >
                  > A kto ci powiedzial,ze gieldy szykuja sie do duzych spadkow?
                  > Prechter?
                  >
                  Sam rynek to mówi, trzeba tylko umieć to usłyszeć...

                  Ponieważ poziom Twojej Macieju niewiedzy na temat giełdy i trendów na rynku
                  jest bardzo wysoki, zostawiam Ci napisany prostym językiem tekst J.J.
                  Murphy'ego, (autora jednego z najwyżej cenionych podręczników analizy
                  technicznej pt. "Technical Analysis of The Futures Markets. A Comprehensive
                  Guide to Trading Methods and Applications", wydanego przez NY Institute of
                  Finance), celem przeczytania i przemyślenia. Biorę pod uwagę, że gdy byłeś na
                  SGPiS, takich rzeczy nie uczono...

                  J.J. Murphy był też długoletnim, stałym ekspertem ds. analizy technicznej w CNBC
                  do 1998 r i wielokrotnie komentował na wizji zachowania różnych rynków, ponadto
                  był również przewodniczącym American Technical Traders Association

                  www.gold-eagle.com/gold_digest_03/jmurphy021103.html
                  przyjrzyj się rysunkowi nr 2 - tam znajdziesz Głowę z Ramionami i linię szyi
                  (grubą czerwoną kreskę) - tak to właśnie wygląda, żebyś się wreszcie dowiedział.
                  Życzę przyjemnej lektury...

                  PZDR
                  • Gość: MACIEJ Re: MACIEJU....lektura dla Ciebie IP: *.ny325.east.verizon.net 15.02.03, 02:37
                    Gość portalu: Hydraulik napisał(a):

                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                    >
                    > > A kto ci powiedzial,ze gieldy szykuja sie do duzych spadkow?
                    > > Prechter?
                    > >
                    > Sam rynek to mówi, trzeba tylko umieć to usłyszeć...

                    Sluchamy cie wszyscy na tym forum,jak przekladasz upadek dolara i DOW juz od
                    roku na coraz to dalszy miesiac.
                    VooDoo economics ci sie nie sprawdza.

                    > Ponieważ poziom Twojej Macieju niewiedzy na temat giełdy i trendów na rynku
                    > jest bardzo wysoki, zostawiam Ci napisany prostym językiem tekst J.J.
                    > Murphy'ego, (autora jednego z najwyżej cenionych podręczników analizy
                    > technicznej pt. "Technical Analysis of The Futures Markets. A Comprehensive
                    > Guide to Trading Methods and Applications", wydanego przez NY Institute of
                    > Finance), celem przeczytania i przemyślenia.

                    To jest niestety za proste,zeby nad tym myslec.

                    > Biorę pod uwagę, że gdy byłeś na
                    > SGPiS, takich rzeczy nie uczono...

                    Problem raczej lezy w tym,ze wielu pobyt na studiach uwaza za apogeum swoich
                    osiagniec intelektuanych,a pozniej juz jest tylko taki rozwoj na jaki kraj
                    pozwala.
                    Jesli z racji urodzenia zdecydujesz jednak pozostac w PC ,to rozwijasz sie tak
                    doglebnie na ile ci PC pozwala.(Pomroczna Ciemnogrodzka)
                    Czesto wrecz nie dopuszczasz do swojej swiadomosci ,ze jest to intelektualny
                    skid row.

                    > J.J. Murphy był też długoletnim, stałym ekspertem ds. analizy technicznej w
                    CNB
                    > C
                    > do 1998 r i wielokrotnie komentował na wizji zachowania różnych rynków,
                    ponadto
                    > był również przewodniczącym American Technical Traders Association

                    > przyjrzyj się rysunkowi nr 2 - tam znajdziesz Głowę z Ramionami i linię szyi
                    > (grubą czerwoną kreskę) - tak to właśnie wygląda, żebyś się wreszcie
                    dowiedział.

                    A ja ci na tym rysuje strzale przebijajaca glowe powyzej ramion dla odmiany.
                    • Gość: Hydraulik MACIEJU - i znowu wyłazi z Ciebie DYLETANT!!!! IP: *.cidernet.pl 15.02.03, 09:07
                      Mało, że dyletant, to do tego CHAMSKI....widocznie w Ożarowie kultury nie
                      uczono...nie mogę za dużo od Ciebie wymagać :-(((
                      Jeśli chcesz , ja też mogę zniżyć się do takiego poziomu, to Twój wybór...
                      • Gość: MACIEJ KULTURA Z DOMU CZY Z DZIELNICY ? IP: *.ny325.east.verizon.net 15.02.03, 17:36
                        Gość portalu: Hydraulik napisał(a):

                        > Mało, że dyletant, to do tego CHAMSKI....widocznie w Ożarowie kultury nie
                        > uczono...

                        Widze,ze mimo XXI wieku juz od jakiegos czasu,w dalszym ciagu nie zdajesz sobie
                        sprawy,ze kultury to sie w domu uczysz a nie w dzielnicy.

                        > nie mogę za dużo od Ciebie wymagać :-(((

                        CZEMU OD SIEBIE NIE ZACZNIESZ?

                        > Jeśli chcesz , ja też mogę zniżyć się do takiego poziomu, to Twój wybór...

                        Na amerykanski poziom,to cie nigdy nie bylo i nie bedzie stac,a wybor zawsze do
                        piszacego nalezy.
    • Gość: pawel-l Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: 1.0.12.* 14.02.03, 12:56
      There's a difference in Bernanke SAYING that the Fed will do anything to stem
      deflation, and actually having the Fed be successful in doing it.

      First, the Fed has NEVER in its history simply printed dollars. That's not what
      they do; they facilitate credit, which is different.

      Second, IF they were to simply print dollars, it would satisfy the ledger side
      of the equation, but do NOTHING to stem the real problem, which is too much
      debt ($30 TRILLION the last we counted). If the Fed is dumb enough to do this,
      then there is one and really only one investment that you would want to own---
      gold. Forget stocks. And forget bonds. Place yourself in the position of
      someone who is holding this debt. What would you do if you suddenly see that
      the U.S. government is purposely trashing their own balance sheet?? Dump your
      debt, which would drive the price down and interest rates up. In the end,
      financial paper would be worthless, no matter which route you go down. It's a
      bear market, and it's not over.....

      Czy dolarów jest więcej w obiegu czy nie ? Czy to tylko kredyt ?
      • Gość: MACIEJ Re: SKAD SIE BIORA PIENIADZE ? IP: *.ny325.east.verizon.net 14.02.03, 19:51
        Gość portalu: pawel-l napisał(a):

        > There's a difference in Bernanke SAYING that the Fed will do anything to stem
        > deflation, and actually having the Fed be successful in doing it.
        > First, the Fed has NEVER in its history simply printed dollars.

        I tego wlasnie zdania(z NEVER) trzymaj sie.

        > That's not what
        > they do; they facilitate credit, which is different.
        > Second, IF they were to simply print dollars, it would satisfy the ledger
        side
        > of the equation, but do NOTHING to stem the real problem, which is too much
        > debt ($30 TRILLION the last we counted). If the Fed is dumb enough to do
        this,
        > then there is one and really only one investment that you would want to own---
        > gold. Forget stocks. And forget bonds. Place yourself in the position of
        > someone who is holding this debt. What would you do if you suddenly see that
        > the U.S. government is purposely trashing their own balance sheet?? Dump your
        > debt, which would drive the price down and interest rates up. In the end,
        > financial paper would be worthless, no matter which route you go down. It's a
        > bear market, and it's not over.....

        Nie tak dawno podpowiadalem AG zeby sprzedawal GOLD po 374 doll.
        Domyslam sie ze nie zdazyl.
        Dzisiaj GOLD jest po 352 doll.

        > Czy dolarów jest więcej w obiegu czy nie ? Czy to tylko kredyt ?

        Moglbys cos ciekawszego napisac?
        • darr.darek czy dolarow jest wiecej na rynku ? 20.02.03, 16:33
          Gość portalu: pawel-l napisał(a):
          >Czy dolarów jest więcej w obiegu czy nie ? Czy to tylko kredyt ?

          Z linku podanego bodajze przez wolo (stan M1 w USA z ostatniego cwiercwiecza -
          jesli ktos ma ten link to prosze przypomnienie) , wynika , ze suma "currency"
          w obiegu wynosi cos ok. 630 mld USD i nie zwieksza sie z imponujaca
          szybkoscia .
          Natomiast z moich przeliczanek (watek : "Wartosc LOKAT i KREDYTOW w Polsce")
          wynika, ze lokat sektora niefinansowego jest ponad 20.000 mld USD a kredytow
          sektora niefinansowego ok. 15.000 mld USD . Czyli suma dodruku jest
          mikroskopijna do wartosci lokat i kredytow .

          Te olbrzymie kwoty lokat i kredytow zamykalyby wlasciwie polemiki o wysokosci
          stop . Rady MACIEJA : "wszyscy powinniscie miec takie stopy" sa analogiczne z
          radami: "jesli wszyscy beda produkowac tyle samo samochodow, komputerow,
          filmow i zywnosci co USA to wszyscy beda tak samo bogaci jak USA" :) .

          A moze ktos podwazy moje przeliczanki ?
          • Gość: MACIEJ WRACAMY DO PUNKTU WYJSCIA-SWIADOMOSC KSZTALTUJE BY IP: *.ny325.east.verizon.net 20.02.03, 19:39
            darr.darek napisał:

            > Te olbrzymie kwoty lokat i kredytow zamykalyby wlasciwie polemiki o wysokosci
            > stop . Rady MACIEJA : "wszyscy powinniscie miec takie stopy" sa analogiczne z
            > radami: "jesli wszyscy beda produkowac tyle samo samochodow, komputerow,
            > filmow i zywnosci co USA to wszyscy beda tak samo bogaci jak USA" :) .

            Na dobrej drodze jestes,choc nie od razu wszyscy moga sie tak wzbogacic jak ci
            najlepsi.
            Wzrost gospodarczy uzalezniony jest od ilosci i wielkosci zaciaganych kredytow.
            Im nizsze st% -tym wieksza chec zaciagania kredytow,ale jak KTOS nie ma pomyslow
            to wysokosc st% mu nie zaszkodzi.
            I tu wracamy do punktu wyjscia:Swiadomosc ksztaltuje byt.
            Po co facetowi w dzungli samochod?
            On widzi latajacego zajaca i cala jego uwaga jest skupiona na tym jak go zlapac.
            Od pomyslowosci czlowieka,zalezy sposob zaspokojenia jego potrzeb.
            Jak czlowiek jest tepy i silny ,to pojdzie okradac innych.
            Jak czlowiek jest madry i silny,to znajdzie prace i zarobi na swoje potrzeby.
            A potrzeby beda rosly od zajaca,poprzez rower,do samochodu i kompa.
            Teoria PODAZOWA,ktorej jestes zwolennikiem twierdzi:Ze jak wyprodukujemy
            kompa,to facetowi w dzungli zmieni sie popyt z zajaca na kompa.


            • darr.darek skad niskie ceny jablek jesli ich malo na rynku ? 21.02.03, 09:15
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              >Wzrost gospodarczy uzalezniony jest od ilosci i wielkosci zaciaganych kredytow
              >Im nizsze st% -tym wieksza chec zaciagania kredytow

              A dyskusja na temat "stopy RYNKOWE - co moze REGULOWAC urzedas" umarla po
              przedstawieniu przeze mnie skad kredyty sie biora i o jakich wysokosciach
              lokat mowimy na rynku polskim i USA .

              > Teoria PODAZOWA,ktorej jestes zwolennikiem twierdzi:Ze jak wyprodukujemy
              > kompa,to facetowi w dzungli zmieni sie popyt z zajaca na kompa.

              A rzeczywistosc to potwierdza . Czarny chlopaczek z nigeryjskiej dzungli
              przywozony jako "futbolowy talent" do europejskiego klubu, po miesiacu
              dowiaduje sie co to jest 50.000 USD na koncie i co za to mozna kupic .
              Nastepnego miesiaca uczy sie jezdzic sportowym kabrioletem, a po roku kupuje
              komputer do zabawy .

              • Gość: MACIEJ Re: skad niskie ceny jablek jesli ich malo na ryn IP: *.ny325.east.verizon.net 21.02.03, 13:22
                darr.darek napisał:

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                > >Wzrost gospodarczy uzalezniony jest od ilosci i wielkosci zaciaganych kredy
                > tow
                > >Im nizsze st% -tym wieksza chec zaciagania kredytow
                >
                > A dyskusja na temat "stopy RYNKOWE - co moze REGULOWAC urzedas" umarla po
                > przedstawieniu przeze mnie skad kredyty sie biora i o jakich wysokosciach
                > lokat mowimy na rynku polskim i USA .

                Zostalo to dosc wyraznie wyjasnione,ze st% w USA sa regulowane przez rynek ,a
                ten przez FED,natoniast w Polsce przez rozkapryszone banki oraz RPP.

                > > Teoria PODAZOWA,ktorej jestes zwolennikiem twierdzi:Ze jak wyprodukujemy
                > > kompa,to facetowi w dzungli zmieni sie popyt z zajaca na kompa.
                >
                > A rzeczywistosc to potwierdza . Czarny chlopaczek z nigeryjskiej dzungli
                > przywozony jako "futbolowy talent" do europejskiego klubu, po miesiacu
                > dowiaduje sie co to jest 50.000 USD na koncie i co za to mozna kupic .
                > Nastepnego miesiaca uczy sie jezdzic sportowym kabrioletem, a po roku kupuje
                > komputer do zabawy .

                Moze zacznij od tego,ze Nigeria jest duzo wieksza od Polski,z duzo wieksza
                stolica niz Warszawa i dlatego jest tam miejsce na pozadna dzungle,a Warszawa
                jest zbudowana na skraju Puszczy Kampinowskiej.
                Ten chlopaczek z Nigerii,zeby pojechac do Europy musi najpierw pokazac sie w
                pierwszej lidze nigeryjskiej,ktora jest nie gorsza od polskiej.

                A dlaczego jablka sa tanie mimo ze jest ich malo na rynku?
                Tu odpowiedz jest prosta:Pieniedzy jest MNIEJ NIZ JABLEK.
                Przy malej ilosci kredytow dla ludnosci RYNEK SIE KURCZY.
          • Gość: BRovUngern-Sternbe dolarow jest wiecej na rynku .A co? IP: *.bg.am.lodz.pl 21.02.03, 16:06
            (stan M1 w USA z ostatniego cwiercwiecza - wynika , ze suma "currency"
            > w obiegu wynosi cos ok. 630 mld USD i nie zwieksza sie z imponujaca
            > szybkoscia .--->oto dane M1 i PKB:
            1990-824,1 1992 3,0
            1991-896,2 1993 2,7
            1992-1024,0 1994 4,0
            1993-1129,1 1995 2,7
            1994-1149,7 1996 3,6
            1995-1126,5 1997 4,4
            1996-1079,1 1998 4,3
            1997-1072,2 1999 4,1
            1998-1096,5 2000 3,8
            1999-1124,4 2001 o,3
            2000-1088,9
            2001-1179,3
            2002-1219,1
            Jak widac najpierw podaz pieniadza szybko rosla i spowodowalo to rozkwit
            nastepnie zostala obnizona i od razu nastapil kryzys .Wiec dosc tych bredni o
            rozwoju bez pieniedzy.Skad sie te glupoty
            biora? > Natomiast
            z moich przeliczanek (watek : "Wartosc LOKAT i KREDYTOW w Polsce")
            > wynika, ze lokat sektora niefinansowego jest ponad 20.000 mld USD a kredytow
            > sektora niefinansowego ok. 15.000 mld USD . Czyli suma dodruku jest
            > mikroskopijna do wartosci lokat i kredytow .
            >
            > Te olbrzymie kwoty lokat i kredytow zamykalyby wlasciwie polemiki o wysokosci
            > stop . Rady MACIEJA : "wszyscy powinniscie miec takie stopy" sa analogiczne z
            > radami: "jesli wszyscy beda produkowac tyle samo samochodow, komputerow,
            > filmow i zywnosci co USA to wszyscy beda tak samo bogaci jak USA" :) .
            >
            > A moze ktos podwazy moje przeliczanki ?--->niestety tu trzeba miec dane a nie
            przeliczanki co zaprezentowalem.
            • Gość: MACIEJ Re: dolarow jest wiecej na rynku .A co? IP: *.ny325.east.verizon.net 21.02.03, 20:23
              Gość portalu: BRovUngern-Sternbe napisał(a):

              > (stan M1 w USA z ostatniego cwiercwiecza - wynika , ze suma "currency"
              > > w obiegu wynosi cos ok. 630 mld USD i nie zwieksza sie z imponujaca
              > > szybkoscia .--->oto dane M1 i PKB:
              > 1990-824,1 1992 3,0
              > 1991-896,2 1993 2,7
              > 1992-1024,0 1994 4,0
              > 1993-1129,1 1995 2,7
              > 1994-1149,7 1996 3,6
              > 1995-1126,5 1997 4,4
              > 1996-1079,1 1998 4,3
              > 1997-1072,2 1999 4,1
              > 1998-1096,5 2000 3,8
              > 1999-1124,4 2001 o,3
              > 2000-1088,9
              > 2001-1179,3
              > 2002-1219,1
              > Jak widac najpierw podaz pieniadza szybko rosla i spowodowalo to rozkwit
              > nastepnie zostala obnizona i od razu nastapil kryzys .Wiec dosc tych bredni o
              > rozwoju bez pieniedzy.Skad sie te glupoty
              > biora?

              Biora sie one z ekonomii politycznej socjalizmu"Made in EUrope".
              Najtezsze glowy ekonomiczne w EUropie robia wszystko by udowodnic,ze polityka
              monetarna nie przyczynia sie do wzrostu ekonomicznego.




              Natomia
              > st
              > z moich przeliczanek (watek : "Wartosc LOKAT i KREDYTOW w Polsce")
              > > wynika, ze lokat sektora niefinansowego jest ponad 20.000 mld USD a kredyt
              > ow
              > > sektora niefinansowego ok. 15.000 mld USD . Czyli suma dodruku jest
              > > mikroskopijna do wartosci lokat i kredytow .
              > >
              > > Te olbrzymie kwoty lokat i kredytow zamykalyby wlasciwie polemiki o wysoko
              > sci
              > > stop . Rady MACIEJA : "wszyscy powinniscie miec takie stopy" sa analogiczn
              > e z
              > > radami: "jesli wszyscy beda produkowac tyle samo samochodow, komputerow,
              > > filmow i zywnosci co USA to wszyscy beda tak samo bogaci jak USA" :) .
              > >
              > > A moze ktos podwazy moje przeliczanki ?--->niestety tu trzeba miec dane
              > a nie
              > przeliczanki co zaprezentowalem.
              • Gość: BRovUngern-Sternbe Re: dolarow jest wiecej na rynku .A co? IP: *.bg.am.lodz.pl 24.02.03, 15:25
                Fakt w gospodarce komunistycznej pieniadz nie byl do niczego potrzebny a nawet
                byl zrodlem inflacji a wiec byl wrogiem.,,Nasi'',,ekonomy-sci'' szybko sie do
                tego dostosowali.
            • darr.darek Re: dolarow jest wiecej na rynku .A co? 21.02.03, 20:24
              Gość portalu: BRovUngern-Sternbe napisał(a):
              > (stan M1 w USA z ostatniego cwiercwiecza - wynika , ze suma "currency"
              > > w obiegu wynosi cos ok. 630 mld USD i nie zwieksza sie z imponujaca
              > > szybkoscia .--->oto dane M1 i PKB:
              > 1990-824,1 1992 3,0
              > 1991-896,2 1993 2,7
              > 1992-1024,0 1994 4,0
              > 1993-1129,1 1995 2,7
              > 1994-1149,7 1996 3,6
              > 1995-1126,5 1997 4,4
              > 1996-1079,1 1998 4,3
              > 1997-1072,2 1999 4,1
              > 1998-1096,5 2000 3,8
              > 1999-1124,4 2001 o,3
              > 2000-1088,9
              > 2001-1179,3
              > 2002-1219,1

              BRU-S , Ty jak zwykle nie rozumiesz o czym piszesz .
              M1 zawiera w swoim skladzie SUME PIENIADZA PAPIEROWEGO , Czeki Podrozne i Inne
              Sprawdzalne Depozyty OCDS . W calosci M1 PIENIADZ PAPIEROWY "currency" stanowi
              aktualnie ok. 630mld USD . Realna wartosc tego pieniadza papierowego przyrasta
              powoli (NIEWIELKI dodruk idzie w parze z deprecjacja waluty) .

              A dodruk z kolei rzeczywiscie jest NIEWIELKI, bo wobec lokat stanowi ok.2%
              (wiekszosc tego pieniadza papierowego i tak krazy poza granicami USA, gdyby nie
              to wartosc "wydruczkow" nie przekroczylaby pewnie 100mld USD) !
              W Polsce suma wydrukowanego pieniadza stanowi niemal 20% sumy lokat (wraz z
              obnizaniem stopy przymusowych,nienaruszalnych rezerw gotowkowych w bankach ,
              NBP bedzie MUSIAL WYCOFYWAC nadmiar gotowki z polskiego rynku - to juz sie
              dzieje od pewnego czasu) . Tak, BRU-S, WYCOFYWAC nadmiar, a nie dodrukowywac .

              Ale Ty BRU-S zamiast przyswajac wiedze, tworzysz sobie teorie "jaka to mnogosc
              pieniadza Jankesi nadrukowali i jak to im dobrobytu przysporzylo" .

              > Jak widac najpierw podaz pieniadza szybko rosla i spowodowalo to rozkwit
              > nastepnie zostala obnizona i od razu nastapil kryzys .Wiec dosc tych bredni o
              > rozwoju bez pieniedzy.Skad sie te glupoty

              I nadal "jak maly Kazio wyobraza sobie ..." .

              > >z moich przeliczanek (watek : "Wartosc LOKAT i KREDYTOW w Polsce")
              > >wynika, ze lokat sektora niefinansowego jest ponad 20.000mld USD a kredytow
              > > sektora niefinansowego ok. 15.000 mld USD . Czyli suma dodruku jest
              > > mikroskopijna do wartosci lokat i kredytow .
              > > Te olbrzymie kwoty lokat i kredytow zamykalyby wlasciwie polemiki o wysoko-
              > > sci stop .

              >niestety tu trzeba miec dane a nie przeliczanki co zaprezentowalem.

              Zaprezentowales wielkosc, ktorej nawet nie rozumiales .
              A aby robic "przeliczanki" lub analizowac dane - nalezy miec WIEDZE , a u
              Ciebie z tym krucho .
              • Gość: MACIEJ Czy polityka monetarna wplywa na wzrost gospodarcz IP: *.ny325.east.verizon.net 24.02.03, 05:34
                G7 pushes for rate cuts

                Group's finance ministers focus on easier monetary policy, but are split on tax
                cuts.
                February 22, 2003: 9:58 AM EST



                PARIS (Reuters) - The world's economic leaders on Saturday got what appeared to
                be a promise from the European Central Bank to cut interest rates if the
                economy weakened further but were split on the role for U.S.-style tax cuts.

                Putting a brave face on falling growth rates and the threat of an oil price
                surge in the event of a war in Iraq, finance ministers from the Group of Seven
                industrial powers threw the spotlight on looser monetary policy at their
                meeting in Paris.

                "We will not hesitate to act," ECB President Wim Duisenberg told a news
                conference half way through the meeting of the G7 powers
              • Gość: BRovUngern-Sternbe Re: dolarow jest wiecej na rynku .A co? IP: *.bg.am.lodz.pl 24.02.03, 15:21
                No stary teraz to zes przywalil glupote na calego.Myslalem,ze choc troche sie
                orientujesz.Czym wedlug ciebie rozni sie czek od gotowki?Pieniadz to tylko dla
                ciebie papierek:o)))))).W takim razie czeka cie wiele lat nauki:o)))Jasne ze w
                USA nie ,,nosza portfeli z papierkami'' tylko karty kredytowe bo to jest
                wygodne.Nie zmienia to istoty rzeczy.No jak ja takie rzeczy musze wyjasniac to
                o czym tu dyskutowac?


                > Zaprezentowales wielkosc, ktorej nawet nie rozumiales .
                > A aby robic "przeliczanki" lub analizowac dane - nalezy miec WIEDZE , a u
                > Ciebie z tym krucho .--->jak na razie to ja tobie musze wyjasniac ze czy czek
                czy moneta czy papierek to to samo.Widze ze ty nie rozumiesz o co w tym
                wszystkim chodzi.To nie jest miejsce zeby obrzucac sie jag dzieci -glupi
                jestes.Tak moze napisac nawet kompletny glupiec do najmadrzejszego.Tu chodzi o
                prawde.Wiem,ze zdenerwowales sie gdy podalem dane przeczace teorii ale co mam
                udawac ze to prawda.Nie wiem skad bierzesz tak dziwne teorie o mozliwosci
                rozwoju bez pieniedzy.Ale nie da sie ich udowodnic bo sa absurdem.Zyjemy w
                gospodarce PIENIEZNEJ i bez pieniedzy nie bedzie ona funkcjonowac czego mamy
                przyklad w Polsce.
                • darr.darek 'dolarow jest wiecej'. A MOZE zlotowek jest wiecej 24.02.03, 17:31
                  Gość portalu: BRovUngern-Sternbe napisał(a):
                  >No stary teraz to zes przywalil glupote na calego.Myslalem,ze choc troche sie
                  >orientujesz.Czym wedlug ciebie rozni sie czek od gotowki?Pieniadz to tylko dla
                  >ciebie papierek:o)))))).W takim razie czeka cie wiele lat nauki:o)))Jasne ze w
                  >USA nie ,,nosza portfeli z papierkami'' tylko karty kredytowe bo to jest
                  >wygodne.Nie zmienia to istoty rzeczy.No jak ja takie rzeczy musze wyjasniac to
                  >o czym tu dyskutowac?

                  A Ty nadal tworzysz historie "jak maly Kazio wyobraza sobie ..." .
                  Z Twoich "wydumanek" wyszlo, ze jak za duzo kart kredytowych wydrukowanoby ,
                  to ... albo rozwoj albo hiperinflacja moglaby nastapic :)) . Czujesz juz w
                  kierunku jakiej BZDURY zmierzasz ?
                  Banki komercyjne sobie moga drukowac cale tony kart kredytowych, platniczych,
                  a to nie ma zadnego przelozenia, ani na ROZWOJ ani na WARTOSC WALUTY , o ktora
                  dba wylacznie bank centralny . Bank centralny, co najwyzej, bedzie musial
                  wycofywac nadmiar pieniadza papierowego, gdy zauwazy, ze bezgotowkowe
                  transakcje powieksza szybkosc obrotu pieniadzem papierowym .

                  M0 , M1 , M2 , M3 , M4 : to kolejne miary coraz mniej plynnego "pieniadza" .
                  M4 zawiera pewnie nawet klikuletnie lakaty jako "pieniadz" . Takie M3 lub M4
                  moze byc miara sumy depozytow (ZUPELNIE niezaleznych od banku cent. a
                  zaleznych wylacznie od poziomu zgromadzonych oszczednosci w kraju) , ALE
                  ZUPELNIE NIE NADAJE SIE jako wskaznik "aktywnosci banku centralnego" (no bo
                  gdzie tu jego aktywnosc?) i ZUPELNIE nie nadaje sie jako wskaznik
                  automatycznego przelozenia na zagrozenia inflacyjne(deprecjacji waluty) .

                  Czujesz juz ?

                  Skladnik M1 - czek podrozny, MUSI posiadac pokrycie w plynnym depozycie
                  bankowym (z kolei bank posiada na to nienaruszalny depozyt pieniadza
                  papierowego) .

                  Roznica miedzy czekiem a pieniadzem papierowym jest spora : jesli "wypiszesz"
                  sobie studolarowke, to moga Cie zamknac juz przy "wypisywaniu" tej
                  studolarowki , jesli wypiszesz sobie czek, to zamkna Cie dopiero, gdy bank
                  zauwazy brak stuprocentowego pokrycia wypisanego czeku na koncie biezacym .
                  Z kolei, jesli wypiszesz weksel, ktorym zaplacisz, nikt Cie nie zamknie, nawet
                  jesli pozniej komornik uzna , ze Twoj majatek nie pokrywa nawet paru procent
                  wartosci weksla .

                  > > Zaprezentowales wielkosc, ktorej nawet nie rozumiales .
                  > > A aby robic "przeliczanki" lub analizowac dane - nalezy miec WIEDZE , a u
                  > > Ciebie z tym krucho
                  >jak na razie to ja tobie musze wyjasniac ze czy czek
                  >czy moneta czy papierek to to samo.

                  lokata w banku, debet dopuszczalny, karta bankomatowa to tez to samo :) ???
                  Przeciez wszystko mozesz zamienic na towar w sklepie !
                  NIE ! To nie to samo !

                  >Widze ze ty nie rozumiesz o co w tym wszystkim chodzi.
                  (...)
                  >Wiem,ze zdenerwowales sie gdy podalem dane przeczace teorii

                  Jakiej teorii ? Napisalem, ze suma wydrukowanych dolarow (jedyna wielkosc,
                  ktora bank centr. moze w pelni manipulowac) wynosi ok.630mld USD , Ty walnales
                  bzdure i ZAPRZECZYLES , ze "NIE , bo M1 jest rowne ponad 1100mld USD" , ja Ci
                  wyjasnilem, ze wartosc M1 to NIE TO SAMO co wartosc pieniadza papierowego (a
                  M2 to tym bardziej nie to samo , a M3 to tym bardziej bardziej itd.) .
                  I ... gdzie tu niby moje zdenerwowanie ... i gdzie tu "Twoja teoria" ?

                  >Nie wiem skad bierzesz tak dziwne teorie o mozliwosci
                  >rozwoju bez pieniedzy.Ale nie da sie ich udowodnic bo sa absurdem.Zyjemy w
                  >gospodarce PIENIEZNEJ i bez pieniedzy nie bedzie ona funkcjonowac czego mamy
                  >przyklad w Polsce.

                  Specjalnie pod Ciebie napoczalem watek "Gdzie wiecej PIENIADZA - w USA czy np.
                  w Polsce" . Wyjasnilem na podstawie danych, ze suma WYEMITOWANEGO przez bank
                  centr. pieniadza jest RELATYWNIE NIZSZA w USA niz w Polsce .
                  I co ? Poza Gosciem (to Ty?) , nawet nie dopisales swoich polemicznych
                  przemyslen .
                  Gospodarka potrzebuje inwestycji (nie konsumpcji na kredyt - inwestycji!) i
                  tym samym potrzebuje JAK NAJWIEKSZEJ wartosci LOKAT(czyli silnych nastawien
                  oszczednosciowych - nie konsumpcyjnych) w celu skredytowania inwestycji .
                  I tu klaniaja sie miary "pieniadza"(nie majace juz niemal nic wspolnego z
                  pieniadzem papierowym) jak np. M3 , M4 . Tylko, ze te wskazniki to nie zaleza
                  od aktywnosci banku centralnego .

                  Ty musisz zrozumiec tylko to, ze LOKATY nie zaleza od banku centralnego , ale
                  od OSZCZEDZAJACYCH ! Zrozumiesz to ... to przestaniesz pokrzykiwac "jak to
                  bank centralny ma pieniadza dosypywac dla rozwoju" .

                  Ewentualnie wrzuc polemiczny tekst dla jasno wykazanej przeze mnie tezy,
                  ze "aktywnosc b.cent. dospypywania pieniadza" JEST NIZSZA W USA NIZ W
                  POLSCE !!! No , smialo ! Przeciez, wg Ciebie, moj wniosek powinien byc nie do
                  przyjecia .

                  • Gość: BRovUngern-Sternbe Re: 'dolarow jest wiecej'. A MOZE zlotowek jest w IP: *.bg.am.lodz.pl 25.02.03, 15:45
                    No tak widze ze brniesz w glupote dalej.

                    > Z Twoich "wydumanek" wyszlo, ze jak za duzo kart kredytowych wydrukowanoby ,
                    > to ... albo rozwoj albo hiperinflacja moglaby nastapic :)) . --->Moglaby gdyby ludzie zaczeli z jakiegos powodu zadac kart kredytowych 2 razy wiecej niz dotad bylaby.Nie wiem czy rozumiesz co piszesz?
                    > Banki komercyjne sobie moga drukowac cale tony kart kredytowych, platniczych,
                    > a to nie ma zadnego przelozenia, ani na ROZWOJ ani na WARTOSC WALUTY , o ktora
                    > dba wylacznie bank centralny . Bank centralny, co najwyzej, bedzie musial
                    > wycofywac nadmiar pieniadza papierowego, gdy zauwazy, ze bezgotowkowe
                    > transakcje powieksza szybkosc obrotu pieniadzem papierowym .--->No to jednak ma skoro bank jest zmuszony do reakcji?Sam sobie zaprzeczasz.
                    >
                    > M0 , M1 , M2 , M3 , M4 : to kolejne miary coraz mniej plynnego "pieniadza" .--->fajnie ze wziales ksiazke tylko zebys tak jeszcze rozumial co to znaczy. Czyli M1wzwyz to juz nie pieniadz wg.ciebie?Cos ci sie pomieszalo.
                    > ZUPELNIE nie nadaje sie jako wskaznik
                    > automatycznego przelozenia na zagrozenia inflacyjne(deprecjacji waluty) .--->ciekawa teoria pieniadz nie nadaje sie na wskaznik przelozenia?Zarty a co do automatycznego to zalezy co przez to rozumiec.
                    >
                    > > > Zaprezentowales wielkosc, ktorej nawet nie rozumiales .---->Jak na razie to widze ze to ty nie bardzo rozumiesz.
                    > > > A aby robic "przeliczanki" lub analizowac dane - nalezy miec WIEDZE ,

                    > Jakiej teorii ? Napisalem, ze suma wydrukowanych dolarow (jedyna wielkosc,
                    > ktora bank centr. moze w pelni manipulowac) wynosi ok.630mld USD , Ty walnales
                    > bzdure i ZAPRZECZYLES , ze "NIE , bo M1 jest rowne ponad 1100mld USD" , --->Dobra znalazlem dane mimo ze M1 jest wystarczajace.Oto Currency:
                    1990- 246,9
                    1991-267,0
                    1992-293,0
                    1993-322,3
                    1994-354,5
                    1995-372,7
                    1996-394,6
                    1997-425,8
                    1998-461,1
                    1999-522,2
                    2000-532,2
                    2001-583,6
                    2002-628,9
                    I to powinno wlasciwie zakonczyc brednie o stalej ilosci gotowki w USA mamy tu wzrost o150%!!!!Gigantyczny.
                    > I ... gdzie tu niby moje zdenerwowanie ... i gdzie tu "Twoja teoria" ?--->wyzywanie od malego kazia to nie jest argument a okazywanie zdenerwowania.
                    >
                    > Specjalnie pod Ciebie napoczalem watek
                    > w Polsce" . Wyjasnilem , ze suma WYEMITOWANEGO przez bank
                    > centr. pieniadza jest RELATYWNIE NIZSZA w USA niz w Polsce .--->Czytalem nie ma sensu podobnych do siebie watkow otwierac.Co ty porownujesz dwie nie przystajace gospodarki?Jesli juz to porownaj M2 w Polsce 40% PKB USA 60%

                    > Gospodarka potrzebuje inwestycji (nie konsumpcji na kredyt - inwestycji!) i
                    LOKATY nie zaleza od banku centralnego , ale
                    > od OSZCZEDZAJACYCH !--->Lokaty zaleza od dochodow w pieniadzu a pieniadz od Baku z czego wynika ze oszczednosci zaleza od Banku.Prosta logika(nie dla wszystkich)
                    A wiec glupota tez o gospodarce bez pieniadza jest tak wielka ze ma... az takich zwolennikow.Ktorzy neguja dane probuja krecic obrzucac innych epitetami typu maly kazio itd.Ale to czywiscie nie jest w stanie przeslonic prawdy.TYLKO ZWIEKSZONA RACJONALNIE EMISJA PIENIADZA JEST W STANIE ZAPEWNIC WZROST GOSPODARCZY.I tyle...
                    • Gość: MACIEJ Re: 'dolarow jest wiecej'. A MOZE zlotowek jest w IP: *.ny325.east.verizon.net 26.02.03, 05:49
                      Gość portalu: BRovUngern-Sternbe napisał(a):

                      > ->Dobra znalazlem dane mimo ze M1 jest wystarczajace.Oto Currency:
                      > 1990- 246,9
                      > 1991-267,0
                      > 1992-293,0
                      > 1993-322,3
                      > 1994-354,5
                      > 1995-372,7
                      > 1996-394,6
                      > 1997-425,8
                      > 1998-461,1
                      > 1999-522,2
                      > 2000-532,2
                      > 2001-583,6
                      > 2002-628,9
                      > A wiec glupota tez o gospodarce bez pieniadza jest tak wielka ze ma... az
                      takic
                      > h zwolennikow.Ktorzy neguja dane probuja krecic obrzucac innych epitetami
                      typu
                      > maly kazio itd.Ale to czywiscie nie jest w stanie przeslonic prawdy.TYLKO
                      ZWIEK
                      > SZONA RACJONALNIE EMISJA PIENIADZA JEST W STANIE ZAPEWNIC WZROST
                      GOSPODARCZY.I
                      > tyle...

                      Wydaje mnie sie ze tu raczej chodzilo o udowodnienie,ze inwestycje=oszczednosci.
                      Jesli dochod nar USA jest 10,000 mld doll a zadluzenie panstwa i ludnosci jest
                      3x wieksze ,okolo 30,000 mld doll. to widac golym okiem,ze zaciaganych kredytow
                      jest duzo wiecej niz oszczednosci.
                      Kupowac na kredyt mozna nie tylko z zaoszczedzonych pieniedzy,ale glownie pod
                      przyszle dochody.
                      POPYT NA PIENIADZ POWODUJE WZROST GOSPODARCZY I TEN WLASNIE POPYT MUSI ZACZAC
                      SIE OD KLIENTA,NASTEPNIE DOTRZEC DO BANKU KOMERCYJNEGO,NASTEPNIE DO BANKU
                      CENTRALNEGO I MAMY EMISJE.
                      • darr.darek Re: 'dolarow jest wiecej'. A MOZE zlotowek jest w 26.02.03, 09:51
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                        > Gość portalu: BRovUngern-Sternbe napisał(a):
                        > > ->Dobra znalazlem dane mimo ze M1 jest wystarczajace.Oto Currency:
                        > > 1990- 246,9
                        > > 1991-267,0
                        > > 1992-293,0
                        > > 1993-322,3
                        > > 1994-354,5
                        > > 1995-372,7
                        > > 1996-394,6
                        > > 1997-425,8
                        > > 1998-461,1
                        > > 1999-522,2
                        > > 2000-532,2
                        > > 2001-583,6
                        > > 2002-628,9
                        > > TYLKO ZWIEKSZONA RACJONALNIE EMISJA PIENIADZA JEST W STANIE ZAPEWNIC
                        > > WZROST GOSPODARCZY.I tyle...

                        >Wydaje mnie sie ze tu raczej chodzilo oudowodnienie,ze inwestycje=oszczednosci
                        >Jesli dochod nar USA jest 10,000 mld doll a zadluzenie panstwa i ludnosci jest
                        ɯx wieksze,okolo 30,000 mld doll. to widac golym okiem,ze zaciaganych kredytow
                        >jest duzo wiecej niz oszczednosci.

                        MACIEJ , niejaki BRovUngern-Sternbe nawet jesli pokretnie przyznaje, ze myla
                        mu sie pojecia i nie o tym pisal jeden post wyzej, to ciagle uznaje, ze jest
                        gora w dyskusji i za nic nie chce skupiac sie na danych (ze relatywnie b.cent.
                        w USA wydrukowal mniej niz w Polsce) .

                        Ty tutaj , niestety, analogicznie probujesz udowadniac, ze "olbrzymia wartosc
                        kredytow w USA to ... z niczego sie wziela" .
                        TU NIE MA NIC "NA OKO" ! W watku "Wartosc LOKAT i KREDYTOW w Polsce"
                        postaralem sie o przedstawienie wybranych pozycji bilansu bankow USA : kredyty
                        sektora niefinansowego ok.15.000mld USD , lokaty sektora niefinansowego
                        ok.23.000mld USD . Do tej pory nikt nie podwazyl tych danych !

                        >Kupowac na kredyt mozna nie tylko z zaoszczedzonych pieniedzy,ale glownie pod
                        >przyszle dochody. POPYT NA PIENIADZ POWODUJE WZROST GOSPODARCZY I TEN WLASNIE
                        >POPYT MUSI ZACZAC SIE OD KLIENTA,NASTEPNIE DOTRZEC DO BANKU KOMERCYJNEGO,
                        >NASTEPNIE DO BANKU CENTRALNEGO I MAMY EMISJE.

                        MACIEJ tworzysz bzdury ! Moja obecnosc na tym forum, od miesiecy sprowadza sie
                        juz glownie do "stawiania tematu kredytow i emisji z glowy na nogi" . A Ty
                        nadal "w teoriach z chmurek" zamiast polemizowac, ze "wg Ciebie w USA nie ma
                        lokat sektora niefinansowego na poziomie 23.000mld USD"(i oczywiscie dowiesc
                        tego rzetelnymi DANYMI) .


                        • Gość: BRovUngern-Sternbe Re: 'dolarow jest wiecej'. A MOZE zlotowek jest w IP: *.bg.am.lodz.pl 26.02.03, 16:59

                          > MACIEJ , niejaki BRovUngern-Sternbe nawet jesli pokretnie przyznaje, ze myla
                          > mu sie pojecia i nie o tym pisal jeden post wyzej, to ciagle uznaje, ze jest
                          > gora w dyskusji i za nic nie chce skupiac sie na danych (ze relatywnie
                          b.cent.
                          > w USA wydrukowal mniej niz w Polsce) .--->No widze ze jestes uparty i nie
                          chcesz przyznac ze pisales bzdury o stalej ilosci gotowki.Malo tego sugerujesz
                          ze nie odrozniam gotowki od M1 poniewaz znalazlem takie dane ktorych nie mialem
                          obowiazku szukac to twierdziles wiec powinienes udowodnic co bylo niemozliwe
                          wobec absurdalnosci tych twierdzen.Malo tego stwierdziles ,,uznaje,ze jest gora
                          w dyskusji''.Co juz jest szczytem (jakby to byla kwestia moich wyobrazen a nie
                          dobitnie i jasno wykazanego faktu-absurdalnego z gatunku udowadniania ze
                          wielblad to wielbla a nie jez)wobec oczywistego faktu udowodnienia falszywosci
                          absurdalnych twierdzen musze to zrobic.Poniewaz wrzucasz drugi temat aby choc
                          troche sie ratowac.Wyglada to z mojej strony za sadyzm ale trudno(postanowilem
                          ze nie bede tego robil poniewaz nie sprawaia mi satysfakcji ,,bycie gora'' i
                          postanowilem rzeczy nie pisac jesli nie bedzie dyskusji) sam zaczales a
                          dyskusja jest wiec podaje dane:
                          2001 USA PKB 9200 mld gotowki 550 mld=6%
                          2001 Polska PKB 750mld gotowki 39 mld=5,2%
                          I to konczy temat.Nie lubie ,,miec racji'' ale prawda musi zwyciezyc.Gwoli
                          prawdy musze powiedziec ze porownania dwoch krajow o zupelnie odmiennym
                          sposobie rozliczen gospodarczych(w Polsce uzywa sie w nich o wiele wiecej
                          gotowki) sa niezbyt trafione.Ale w tym porownaniu to w Polsce powinno byc
                          wiecej.I po raz kolejny powtarzam koniec BREDNI O GOSPODARCE KTORA RZEKOMO NIE
                          POTRZEBUJE GOTOWKI.
                      • Gość: BRovUngern-Sternbe Re: 'dolarow jest wiecej'. A MOZE zlotowek jest w IP: *.bg.am.lodz.pl 26.02.03, 16:41
                        > Kupowac na kredyt mozna nie tylko z zaoszczedzonych pieniedzy,ale glownie pod
                        > przyszle dochody.
                        > POPYT NA PIENIADZ POWODUJE WZROST GOSPODARCZY I TEN WLASNIE POPYT MUSI ZACZAC
                        > SIE OD KLIENTA,NASTEPNIE DOTRZEC DO BANKU KOMERCYJNEGO,NASTEPNIE DO BANKU
                        > CENTRALNEGO I MAMY EMISJE.--->tak jest w USA ale nie w Polsce.Tutaj za
                        wszystko placi sie gotowka.Nawet jak kupuja jakis mniejszy zaklad.Przynosza
                        walizki z pieniedzmi:o))).Pod przyszle dochody trudno pozyczyc.Nieufnosc jest
                        duza.U nas nalezy po prostu zwiekszyc podaz pieniadza poprzez zamowienia
                        towarow np. przez budzet a pozniej jak ruszy przez inwestycje.
                        • Gość: MACIEJ UMARLEMU KADZIDLO IP: *.ny325.east.verizon.net 06.03.03, 23:01
                          Czy obnizenie st% w EU o 0,25 pkt wplynie w jakikolwiek pozytywny sposob na
                          gospodarke EU,czy to raczej posuniecie kosmetyczne?
                          Wg mnie to troche za malo i troche za pozno.
                          Tak male obnizenie st% nie wplynie na chec zaciagania kredytow a tym samym
                          rozwoj gospodarczy.
                          2003-to dalszy ciag KAPLICY dla EU.
                          • Gość: BRovUngern-Sternbe Re: UMARLEMU KADZIDLO IP: *.bg.am.lodz.pl 07.03.03, 14:22
                            Trudno powiedziec oni tam cierpia na nadmiar regulacji i bezsensownej ,,opieki'' nad czlowiekiem przeksztalcajacej sie w niewolnictwo.Ogolnie spoleczenstwa sa zramolale i niechetne do wysilku 0,25 % moze im podniesc wzrost pkb o 0,3 zapewne.Ale fakt oni padaja.
                            • Gość: MACIEJ FIZYK-NIEWOLNIK Z EU IP: *.ny325.east.verizon.net 09.03.03, 06:38
                              Gość portalu: BRovUngern-Sternbe napisał(a):

                              > Trudno powiedziec oni tam cierpia na nadmiar regulacji i
                              bezsensownej ,,opieki'
                              > ' nad czlowiekiem przeksztalcajacej sie w niewolnictwo.Ogolnie spoleczenstwa
                              sa
                              > zramolale i niechetne do wysilku 0,25 % moze im podniesc wzrost pkb o 0,3
                              zape
                              > wne.Ale fakt oni padaja.

                              NARESZCIE KTOS TO NAZWAL PO IMIENIU: NADMIAR REGULACJI ORAZ "OPIEKI PANSTWA"
                              PROWADZI DO NIEWOLNICTWA.

                              MOZE BYC CALKIEM NIEZLA DYSKUSJA Z TEGO ,BO FIZYK MA CALKIEM INNE ZDANIE NA TEN
                              TEMAT.
                              • Gość: MACIEJ DLACZEGO HYDRAULIK OSTATNIO WQ....CHODZI IP: *.ny325.east.verizon.net 11.03.03, 06:22
                                komentarz Miłosza Węglewskiego 10-03-2003, ostatnia aktualizacja 10-03-2003
                                17:33

                                Początek tygodnia na GPW wyglądał jak giełdowy prima aprilis. Superzwyżka
                                notowań największych spółek, a w ślad za nią największy w tym roku skok
                                głównego indeksu (WIG 20 zyskał 3,5 proc.) kontrastował z falą wyprzedaży na
                                giełdach Eurolandu, momentami graniczącą z paniką.

                                Kto był autorem tego inwestycyjnego żartu na warszawskim parkiecie? Wystarczy
                                rzut oka na nieco tylko mniejsze wzrosty na giełdzie w Budapeszcie, aby nie
                                mieć większych wątpliwości, że gwałtowne, absurdalne w kontekście globalnej
                                koniunktury wzrosty na naszych rynkach sprowokował atak spekulacyjnego kapitału
                                z Zachodu, prawdopodobnie z Londynu.

                                Czy nagła poprawa koniunktury na GPW może być powodem do zmartwień? W zasadzie
                                nie, tyle że takie zachowanie naszej giełdy musi budzić zażenowanie większości
                                inwestorów i analityków, wciąż jeszcze chcących poważnie traktować nasz rynek
                                kapitałowy. Okazuje się bowiem, że można z nim zrobić niemal wszystko - wywołać
                                minihossę bądź drastyczną wyprzedaż - operując kapitałem rzędu 20-25 mln
                                dolarów. To obrazuje skalę degradacji naszej giełdy, bo jeszcze rok temu
                                zachodni spekulanci musieli mobilizować na ten cen kwotę dwu - a nawet
                                trzykrotnie większą. Kilka instytucji finansowych z Londynu, kto wie czy nie
                                jedynych które jeszcze z uwaga spoglądają na nasz parkiet, postrzega go jako
                                rynek egzotyczny, nie mający prawie nic wspólnego z dojrzałymi rynkami
                                kontynentu. Traktuje go jako swoisty poligon doświadczalny, gdzie w okresach
                                gdy na Zachodzie trudno o zyski, można sobie zagrać jak w kasynie, podbijając
                                znienacka kursy kilku najpłynniejszych spółek i błyskawicznie realizując zyski
                                wycofać pieniądze na kolejnych kilka tygodni czy miesięcy. Taki sposób
                                traktowania GPW przez "gorący kapitał" z Zachodu wyraźnie obniża rangę rynku i
                                zaufanie do niego. Sprawia to, że nasz parkiet bardziej odstaje od Europy niż
                                cała nasza gospodarka.

                                SCIAGNELI CI KOSZULE Z KARKU,CZY JESZCZE NIE?

                              • Gość: BRovUngern-Sternbe Re: FIZYK-NIEWOLNIK Z EU IP: *.bg.am.lodz.pl 12.03.03, 17:36
                                Dzieki ale Fizyk to chyba ma ostatnio jakas robote bo nie wpada zbyt czesto.
                                • Gość: MACIEJ Re: FIZYK-NIEWOLNIK Z EU IP: *.ny325.east.verizon.net 12.03.03, 21:32
                                  Gość portalu: BRovUngern-Sternbe napisał(a):

                                  > Dzieki ale Fizyk to chyba ma ostatnio jakas robote bo nie wpada zbyt czesto.

                                  Albo udaje ze pracuje.
                                  To bedzie wlasnie poczatek nowego trendu w EU,przy wzmacniajacym sie euro.
                                  Ludzie beda masowo udawac ze pracuja,aby utrzymac sie w robocie.
                                  • Gość: MACIEJ Z KONT SIE BIORA PIENIADZE?PODSLUCHANE W SUBWAY'U IP: *.ny325.east.verizon.net 13.03.03, 07:34
                                    Gość portalu: 4a napisał(a):

                                    >
                                    > Z raportu Fedu wynika, ze banki komercyjne pozyczyly jeszcze ok. 1 biliona
                                    na
                                    > nieruchomosci komercyjne.
                                    > Mamy do tej pory okolo 20 bilionow.
                                    > Zaczyanaj sie klopoty!!!
                                    > Dlug korporacyjny jest finansowany w bardzo podobny sposob jak to ma sie w
                                    > przypadku GSEow. Jednak w tym przypadku transakcje sa negocjowane na zasadzie
                                    > OTC ( over-the-counter). O tych kontraktach nic nie wiadomo, bo to sa
                                    > bilateralne ustalenia pomiedzy 2 podmiotami ( bank - firma) i zabezpieczone
                                    > klauzula poufnosci.
                                    >
                                    > Schemat finansowania poprzez derywaty jest w zasadzie bardzo prosty.

                                    > Nalezy pozyczyc na szorta ( kiedy cena ma spadac) albo na longa ( kiedy ma
                                    > rosnac) zloto, srebro, rope, gaz, zelazo i tak dalej. Podpisac umowy z
                                    > dostawcami tychze surowcow na forward sale ( sekuryzacja), zabezpieczyc sie z
                                    > posiadaczami rezerw tychze surowcow ( moga byc to wlasnie pozyczkodawcy) i
                                    > przystapic do spekulacji na masowa skale. Wiadomo jaka jest skala spekulacji
                                    po
                                    > stronie bankow komercyjnych i wiadomo to z raportow skladanych do OCC. Ja
                                    nie
                                    > wierze te dane, gdyz pewnikiem nie sa dokladne. Banki inwestycyjne natomiast
                                    > obowiazkow raportowania do OCC nie maja.

                                    Troche mnie to wyglada na rozmowe podsluchana w subway'u.
                                    Banki inwestycyjne nie raportuja do OCC ,bo banki inwestycyjne nie tworza
                                    pieniadza.

                                    > Poprzez operacje na pozycjach S/L mamy bezpieczna baze kapitalowa do otwarcia
                                    > pozycji ( opcji call lub put) na "wszystko co sie rusza". W przypadku JP
                                    Morgan
                                    > sa to stopy procentowe. Co to jest ta stopa procentowa to juz sobie nalezy
                                    > dopisac samemu. Wspomniana instytucja zazdrosnie strzeze tej tajemnicy.
                                    > Pozyczajac na szorta zloto placi teraz bardzo maly procent ( w ostatnim
                                    > polroczu stawki bardzo zmalaly). Sprzedajac zloto na rynku ,otrzymana gotowke
                                    > inwestuje sie we wspomniane kontrakty. W najnowszym bilansie wartosc
                                    > spekulacyjna tychze kontraktow wynosi w przypadku JP Morgan Chase 28 bilionow
                                    > dolarow. Widac, ze roznica miedzy stopa procentowa na "tym czyms" a stopa
                                    > procentowa na zlocie jest duza, ale patrzac na ostatnie decyzje Fedu roznica
                                    > bardzo zmalala.
                                    >
                                    > Zapodana przez Ciebie strona Darku podaje ze instytucje finansowe maja okolo
                                    9
                                    > bilinow dlugu. Czesc z tego dlugu przypada na sekor nieruchomosci, czesc
                                    pewnie
                                    > na kapital spekulacyjny, najwieksza czesc na pozyczki. Raport OCC jest za
                                    > bardzo ogolny aby cokolwiek wnioskowac. MOzna tylko szcowac, albo obserowac
                                    > skutki dzialania derywatow.
                                    > Pozostaje dlug konsumencki i tu podobnie jak w przypadku GSEsow.
                                    > Zabezpieczeniem sa sprzedane towary poprzez karte kredytowa.
                                    > Jak widac mechanizmy tworzenia kredytu - niezaleznie od rynku - sa bardzo
                                    > podobne. Operuje sie majatkiem, do ktorego ma sie prawo sprzedazy i to jest
                                    > zabezpieczenie kredytu, albo nie posiada majtku tzn pozycza sie surowiec co
                                    do
                                    > ktorego wiadomo jak bedzie ksztaltowala sie cena w przyszlosci. Mechanizm
                                    > powoduje szybki przyrost "bogactwa". Tylko jest jedna wada. Jesli zlapie sie
                                    > ostatniego naiwnego na kredyt, to spirala sie odraca, powoduja zalamanie
                                    calej
                                    > piramidy. Bedziemy obserwatorami najwiekszego krachu w historii, bo te sily
                                    co
                                    > budowaly, zaczyna miec znak przeciwny.

                                    TO WAS WLASNIE LACZY:

                                    1-Pobiezna znajomosc tematu
                                    2-Wiara w koniec swiata,wynikajaca z nieznajomosci rzeczy.

                                    > pozdro
                                    • Gość: MACIEJ Re: Z KONT SIE BIORA PIENIADZE?PODSLUCHANE W SUBW IP: *.ny325.east.verizon.net 18.03.03, 05:12
                                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                      > Gość portalu: 4a napisał(a):
                                      >
                                      > >
                                      > > Z raportu Fedu wynika, ze banki komercyjne pozyczyly jeszcze ok. 1 bilion
                                      > a
                                      > na
                                      > > nieruchomosci komercyjne.
                                      > > Mamy do tej pory okolo 20 bilionow.
                                      > > Zaczyanaj sie klopoty!!!
                                      > > Dlug korporacyjny jest finansowany w bardzo podobny sposob jak to ma sie w
                                      >
                                      > > przypadku GSEow. Jednak w tym przypadku transakcje sa negocjowane na zasad
                                      > zie
                                      > > OTC ( over-the-counter). O tych kontraktach nic nie wiadomo, bo to sa
                                      > > bilateralne ustalenia pomiedzy 2 podmiotami ( bank - firma) i zabezpieczon
                                      > e
                                      > > klauzula poufnosci.
                                      > >
                                      > > Schemat finansowania poprzez derywaty jest w zasadzie bardzo prosty.
                                      >
                                      > > Nalezy pozyczyc na szorta ( kiedy cena ma spadac) albo na longa ( kiedy ma
                                      >
                                      > > rosnac) zloto, srebro, rope, gaz, zelazo i tak dalej. Podpisac umowy z
                                      > > dostawcami tychze surowcow na forward sale ( sekuryzacja), zabezpieczyc si
                                      > e z
                                      > > posiadaczami rezerw tychze surowcow ( moga byc to wlasnie pozyczkodawcy) i
                                      >
                                      > > przystapic do spekulacji na masowa skale. Wiadomo jaka jest skala spekulac
                                      > ji
                                      > po
                                      > > stronie bankow komercyjnych i wiadomo to z raportow skladanych do OCC. Ja
                                      >
                                      > nie
                                      > > wierze te dane, gdyz pewnikiem nie sa dokladne. Banki inwestycyjne natomi
                                      > ast
                                      > > obowiazkow raportowania do OCC nie maja.
                                      >
                                      > Troche mnie to wyglada na rozmowe podsluchana w subway'u.
                                      > Banki inwestycyjne nie raportuja do OCC ,bo banki inwestycyjne nie tworza
                                      > pieniadza.
                                      >
                                      > > Poprzez operacje na pozycjach S/L mamy bezpieczna baze kapitalowa do otwar
                                      > cia
                                      > > pozycji ( opcji call lub put) na "wszystko co sie rusza". W przypadku JP
                                      > Morgan
                                      > > sa to stopy procentowe. Co to jest ta stopa procentowa to juz sobie nalezy
                                      >
                                      > > dopisac samemu. Wspomniana instytucja zazdrosnie strzeze tej tajemnicy.
                                      > > Pozyczajac na szorta zloto placi teraz bardzo maly procent ( w ostatnim
                                      > > polroczu stawki bardzo zmalaly). Sprzedajac zloto na rynku ,otrzymana goto
                                      > wke
                                      > > inwestuje sie we wspomniane kontrakty. W najnowszym bilansie wartosc
                                      > > spekulacyjna tychze kontraktow wynosi w przypadku JP Morgan Chase 28 bilio
                                      > now
                                      > > dolarow. Widac, ze roznica miedzy stopa procentowa na "tym czyms" a stopa
                                      > > procentowa na zlocie jest duza, ale patrzac na ostatnie decyzje Fedu rozni
                                      > ca
                                      > > bardzo zmalala.
                                      > >
                                      > > Zapodana przez Ciebie strona Darku podaje ze instytucje finansowe maja oko
                                      > lo
                                      > 9
                                      > > bilinow dlugu. Czesc z tego dlugu przypada na sekor nieruchomosci, czesc
                                      > pewnie
                                      > > na kapital spekulacyjny, najwieksza czesc na pozyczki. Raport OCC jest za
                                      > > bardzo ogolny aby cokolwiek wnioskowac. MOzna tylko szcowac, albo obserowa
                                      > c
                                      > > skutki dzialania derywatow.
                                      > > Pozostaje dlug konsumencki i tu podobnie jak w przypadku GSEsow.
                                      > > Zabezpieczeniem sa sprzedane towary poprzez karte kredytowa.
                                      > > Jak widac mechanizmy tworzenia kredytu - niezaleznie od rynku - sa bardzo
                                      > > podobne. Operuje sie majatkiem, do ktorego ma sie prawo sprzedazy i to jes
                                      > t
                                      > > zabezpieczenie kredytu, albo nie posiada majtku tzn pozycza sie surowiec c
                                      > o
                                      > do
                                      > > ktorego wiadomo jak bedzie ksztaltowala sie cena w przyszlosci. Mechanizm
                                      > > powoduje szybki przyrost "bogactwa". Tylko jest jedna wada. Jesli zlapie s
                                      > ie
                                      > > ostatniego naiwnego na kredyt, to spirala sie odraca, powoduja zalamanie
                                      > calej
                                      > > piramidy. Bedziemy obserwatorami najwiekszego krachu w historii, bo te sil
                                      > y
                                      > co
                                      > > budowaly, zaczyna miec znak przeciwny.
                                      >
                                      > TO WAS WLASNIE LACZY:
                                      >
                                      > 1-Pobiezna znajomosc tematu
                                      > 2-Wiara w koniec swiata,wynikajaca z nieznajomosci rzeczy.
                                      >
                                      > > pozdro

                                      I pomyslec,jak to glupich pare dni moze tyle wysilku wlozonego w pisanie
                                      tych "madrosci" obrocic w niwecz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka