Dodaj do ulubionych

czytać neoliberały

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 11:53
I. Globalizacja czyli neokolonializm. Choć termin globalizacja jest pojęciem
nowym, to jednak w gruncie rzeczy samo zjawisko, jakim jest globalizacja, do
nowych nie należy. Zaczynem globalizacji stały się podboje kolonialne
prowadzone przez państwa Europy Zachodniej w Afryce, Ameryce i innych
częściach świata, dzięki którym państwa te zaczęły czerpać korzyści finansowe
z eksploatacji bogactw i siły roboczej w swoich koloniach. Wtedy to właśnie
pojawił się globalny wyzysk i globalny zysk. Eksploatacja kolonii stała się
jedną z przyczyn powstania w Europie Zachodniej kapitalizmu, bowiem
kapitalizm rozwinął się dzięki bogactwom naturalnym krajów podbitych i taniej
sile roboczej (również niewolniczej) pochodzącej z kolonii. Kapitalizm jest
więc ściśle powiązany z kolonializmem państw zachodnich ? dodajmy ? jest
powiązany tak ściśle, iż bez kolonializmu nie istnieje. Jak wiadomo w związku
z narastającą po II Wojnie Światowej falą aspiracji narodowowyzwoleńczych
ludności skolonizowanej przez Zachód, państwa zachodnie wycofały się z
większości swoich kolonii, gdyż finansowanie dużej ilości wojska i policji,
koniecznej do utrzymania w posłuszeństwie buntującej się ludności krajów
skolonizowanych, stało się po prostu zbyt drogie. Kapitalizm nie istnieje
jednak bez kolonializmu, a ponieważ państwa zachodnie są państwami
kapitalistycznymi, więc i one bez kolonii nie mogły prawidłowo funkcjonować.
Państwa kapitalistyczne musiały więc stworzyć nową wersję kolonializmu. W
neokolonializmie podstawowym narzędziem uzależnienia byłych kolonii od państw
? kolonizatorów stał się pieniądz, kapitał, a nowymi konkwistadorami zostali
kapitaliści, właściciele ogromnych koncernów kapitalistycznych. Uzależnienie
byłych kolonii od państw Zachodu ma więc dziś naturę głównie ekonomiczną,
choć zachodni kolonialiści potrafią używać także argumentów militarnych,
jeśli sytuacja w krajach rozwijających się zagraża ich interesom
ekonomicznym. Współczesna globalizacja ekonomiczna, o której się tak wiele
ostatnio mówi, to nic innego, jak kolejny etap rozwoju neokolonializmu (i
kapitalizmu), cechujący się postępującym wzrostem znaczenia wielkich
korporacji i znoszeniem barier krępujących ich wpływy, a także przeniesieniem
pewnych kompetencji państw narodowych na międzynarodowe instytucje
kapitalistyczne. Nie należy jednak zapominać, tak jak czynią to często
lewicujący antyglobaliści, iż za globalizacją, wzrostem znaczenia instytucji
kapitalistycznych, stoją państwa Zachodu, które świadomie rezygnują z części
kompetencji na rzecz wielkiego kapitału, aby tym skuteczniej wyzyskiwać
państwa rozwijające się. Przecież ostatecznie centrale wielkich koncernów nie
są zawieszone w przestrzeni wirtualnej, ale swoje siedziby mają w konkretnych
państwach kapitalistycznych, których elity są powiązane z owymi koncernami. Z
tego powodu państwa zachodnie (czytaj: elity polityczne) mają swój udział w
globalizacji ekonomicznej, tworząc dla wielkiego kapitału odpowiednie warunki
prawne, jak również wspierając go politycznie i militarnie, a wszystko to w
imię neokolonializmu, a więc wyzysku dawnych kolonii, zwanych państwami
rozwijającymi się. Już czas, aby lewacy i co poniektórzy ekolodzy zdali sobie
sprawę z tego, iż państwa zachodnie nie zatrzymają procesów globalizacyjnych,
gdyż globalizacja jest zjawiskiem, za którym stoją państwa kapitalistyczne.
Procesu globalizacji nie zatrzymają również państwa rozwijające się, bo są na
to ekonomicznie zbyt słabe, a poza tym elity rządzące tymi państwami ciągną
określone zyski z kolaboracji z koncernami i stojącymi za nimi rządami państw
kapitalistycznych, dlatego też rządy krajów III Świata nie przeciwstawią się
procesowi globalizacji, nawet jeśli jest on niekorzystny dla szerokich rzesz
ich obywateli. Lewicujący antyglobaliści łudzą się, kiedy mówią, że można
przecież wybrać w wyborach do parlamentu uczciwych ludzi (mają tu na myśli
najczęściej siebie), którzy przeciwstawią się globalizacji. Demokracja
parlamentarna wytworzyła takie mechanizmy, które wiążą elity polityczne z
wielkim kapitałem (również międzynarodowym). Bez poparcia owego kapitału (np.
mediów, będących w rękach wielkich koncernów) nikt nie ma szans na wygranie
wyborów, a jeśli już nawet je wygra, to nie ma wielkiej szansy na utrzymanie
się przy władzy, dlatego iż kapitał może wywrzeć presję ekonomiczną na
nieprzychylnie nastawiony do niego rząd, chyba że zaraz po wyborach ów rząd
przeprowadzi niezbędne korekty w swoim programie. I tak, kraje w radykalny
sposób sprzeciwiające się kapitałowi można obłożyć np. embargiem, odmówić im
potrzebnej pożyczki lub obłożyć ją lichwiarskimi odsetkami, osłabić ich
walutę poprzez spekulacje giełdowe, co stawia niesforny rząd przed
koniecznością cięć budżetowych, a stąd już tylko krok do jego obalenia przez
niezadowolonych obywateli. A jeśli zabiegi ekonomiczne nie dadzą oczekiwanego
rezultatu, jakim jest upadek antykapitalistycznego rządu, to zawsze można
wysłać do zbuntowanego kraju wojsko w ramach walki o ?wolność i demokrację?,
albo jeszcze lepiej: znaleźć grupę lokalnych wojskowych, gotową do
przywrócenia ładu w swoim kraju przy braterskim wsparciu USA lub innego
kochającego demokrację kraju kapitalistycznego. Takie scenariusze były wszak
przerabiane w wielu krajach rozwijających się. Innymi słowy: karty do gry w
politykę i gospodarkę rozdaje zawsze ten, kto ma pieniądze, a że to właśnie
kapitał i państwa zachodnie mają pieniądze, więc można się spodziewać, iż to
właśnie te siły będą decydować o tym, kto rządzi w państwach rozwijających
się, a nie lewicujący działacze antyglobalistyczni, chyba że staną się oni
częścią systemu, łagodząc swoje hasła i wprowadzając jedynie kosmetyczne
zmiany w obecny układ. Chcąc powstrzymać globalizację ekonomiczną należy
zatem wyjść poza państwo. O tym, w jaki sposób można walczyć z globalizacją
bez odwoływania się do koncepcji państwa narodowego, napiszę w ostatniej
części niniejszego opracowania. Teraz przejdę do omówienia mechanizmów,
dzięki którym dokonuje się globalizacji ekonomicznej.


Obserwuj wątek
    • Gość: to ja Re: czytać neoliberały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 11:59

      II. Prawdziwe oblicze globalizacji ekonomicznej. Głównym celem ekonomii
      kapitalistycznej jest maksymalizacja zysków. Jednym z zasadniczych mechanizmów
      pozwalających na maksymalizację zysków jest obniżenie kosztów produkcji. Koszty
      produkcji obniża się przez znalezienie taniej siły roboczej, a także poprzez
      tanie i łatwe nabywanie surowców i półproduktów. Wymarzonym źródłem taniej siły
      roboczej i surowców są państwa rozwijające się. Państwa te przez dziesiątki, a
      nawet setki lat uzależnienia od kolonizatorów nie zdołały wytworzyć własnego
      przemysłu opartego na wysoko zaawansowanych technologiach, gdyż kolonizatorzy
      nie pozwalali im na rozwój takiego przemysłu, uzależniając owe państwa od
      produktów wytwarzanych przez firmy zachodnie. W związku z tym w krajach
      skolonizowanych wśród ludności tubylczej nie powstała warstwa wykształconych
      technicznie specjalistów, co oznacza, iż ludności tej przypadła rola taniej, bo
      niewykwalifikowanej siły roboczej. W koloniach mógł co najwyżej rozwijać się
      przemysł związany z wydobyciem surowców i prostych, tanich wyrobów. Po
      opuszczeniu przez państwa zachodnie swoich kolonii, kraje III Świata nie
      posiadały więc ani zaawansowanego technicznie przemysłu, ani fachowców, którzy
      mogliby przemysł taki stworzyć. Kraje te były zatem uzależnione od swoich
      byłych kolonizatorów, którzy zaoferowali im ?pomoc? w rozwoju ich potencjału
      gospodarczego. Zachodnie koncerny zaczęły inwestować kapitał w krajach
      rozwijających się, a także udzielać pożyczek swoim byłym koloniom. Z pozoru
      więc wyglądało na to, iż państwa rozwijające się otrzymały pomoc od państw
      zachodnich, w praktyce jest jednak tak, że neokolonizatorzy inwestują w te
      gałęzie przemysłu, które nie należą do wysoko zaawansowanych technologicznie, a
      więc nie przyczyniają się do znaczącego podniesienia poziomu technicznego
      przemysłu krajów III Świata, zatrzymując jednocześnie u siebie najnowsze
      technologie i intratne gałęzie przemysłu. Inwestorzy zachodni sprawują też
      kontrolę nad produkcją krajów rozwijających się, gdyż to właśnie oni stanowią
      wykwalifikowaną kadrę w krajach, do których przenieśli produkcję. Inwestycje
      kapitału zachodniego nie przyczyniają się zatem do rozwoju technologicznego
      krajów III Świata, ani do powstania w tych krajach wysoko wykształconej kadry
      technicznej i biznesowej, dzięki czemu pracownikom z krajów rozwijających się
      można wypłacać znacznie mniejsze wynagrodzenie od wynagrodzenia pracowników z
      krajów zachodnich. Dzięki temu firmy zachodnie mogą zarobić o wiele więcej w
      krajach rozwijających się niż w krajach wysokorozwiniętych. Zyski wypracowane
      przez zachodnie firmy w krajach rozwijających się są w dużej części
      wyprowadzane z tych krajów do krajów zachodnich. Oczywiście tymi, którzy
      bezpośrednio zarabiają na produkcji w krajach III Świata są firmy
      kapitalistyczne, jednak firmy te wpuszczają zarobione pieniądze w system
      gospodarczy krajów Zachodu, przynosząc w ten sposób stojącym za nimi krajom
      zachodnim określone zyski. W celu łatwiejszego przenoszenia produkcji z krajów
      zachodnich do krajów III Świata, likwidacji barier stanowiących przeszkodę dla
      ekspansji zachodniego kapitału, 15 kwietnia 1994 roku powstała Światowa
      Organizacja Handlu (WTO). Jej członkami są zarówno państwa zachodnie, jak i
      kraje rozwijające się, których parlamenty ratyfikowały przystąpienie do WTO.
      Zadaniem WTO jest między innymi obniżanie ceł, a także wpływanie na parlamenty
      krajowe, aby stanowione przez nie prawo sprzyjało pomnażaniu zysków firm
      kapitalistycznych (np. ulgi podatkowe). Jeśli więc zdaniem WTO prawo jakiegoś
      kraju nadmiernie eksponuje prawa pracownicze lub zawarte są w tym prawie
      rygorystyczne regulacje w zakresie ochrony środowiska, w związku z czym zyski
      inwestorów są niższe od oczekiwanych, to WTO może nałożyć na ów kraj kary
      finansowe. Dodajmy, że wniosek o ukaranie kraju, który nie stwarza
      ?korzystnych? warunków dla inwestorów zagranicznych, składa państwo, z którego
      pochodzą niezadowolone firmy. Widać więc wyraźnie, że za procesem globalizacji
      ekonomicznej stoją organizacje państwowe i to zarówno państwa zachodnie, jak i
      państwa III Świata, których elity czerpią zyski z kolaborowania z WTO. Dzięki
      WTO zagraniczni inwestorzy zyskują szereg ulg i przywilejów w kraju, do którego
      przychodzą z kapitałem. Uprzywilejowanie zagranicznych podmiotów gospodarczych
      prowadzi do upadku lokalnych producentów i handlowców, którzy nie są w stanie
      wytrzymać nieuczciwej konkurencji. Upadek lokalnej produkcji i handlu jest
      uderzeniem w społeczności lokalne, które na skutek degrengolady rodzimych form
      gospodarki zaczynają biednieć (likwidowane są np. miejsca pracy w upadających
      zakładach pracy, sklepach), a także zatracają swój charakter kulturowy, bowiem
      wraz z pojawieniem się nowych, obcych wzorców produkcji i handlu zmienia się
      także charakter więzi międzyludzkich i ludzkich zachowań. Oczywiście tymi,
      którzy ze swoimi firmami i produktami wkraczają do innych krajów są państwa
      zachodnie, gdyż to właśnie one dysponują silnym, ekspansywnym kapitałem,
      rozwiniętą gospodarką itp.
      • Gość: to ja Re: czytać neoliberały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 12:04
        II. Prawdziwe oblicze globalizacji ekonomicznej. Głównym celem ekonomii
        kapitalistycznej jest maksymalizacja zysków. Jednym z zasadniczych mechanizmów
        pozwalających na maksymalizację zysków jest obniżenie kosztów produkcji. Koszty
        produkcji obniża się przez znalezienie taniej siły roboczej, a także poprzez
        tanie i łatwe nabywanie surowców i półproduktów. Wymarzonym źródłem taniej siły
        roboczej i surowców są państwa rozwijające się. Państwa te przez dziesiątki, a
        nawet setki lat uzależnienia od kolonizatorów nie zdołały wytworzyć własnego
        przemysłu opartego na wysoko zaawansowanych technologiach, gdyż kolonizatorzy
        nie pozwalali im na rozwój takiego przemysłu, uzależniając owe państwa od
        produktów wytwarzanych przez firmy zachodnie. W związku z tym w krajach
        skolonizowanych wśród ludności tubylczej nie powstała warstwa wykształconych
        technicznie specjalistów, co oznacza, iż ludności tej przypadła rola taniej, bo
        niewykwalifikowanej siły roboczej. W koloniach mógł co najwyżej rozwijać się
        przemysł związany z wydobyciem surowców i prostych, tanich wyrobów. Po
        opuszczeniu przez państwa zachodnie swoich kolonii, kraje III Świata nie
        posiadały więc ani zaawansowanego technicznie przemysłu, ani fachowców, którzy
        mogliby przemysł taki stworzyć. Kraje te były zatem uzależnione od swoich
        byłych kolonizatorów, którzy zaoferowali im ?pomoc? w rozwoju ich potencjału
        gospodarczego. Zachodnie koncerny zaczęły inwestować kapitał w krajach
        rozwijających się, a także udzielać pożyczek swoim byłym koloniom. Z pozoru
        więc wyglądało na to, iż państwa rozwijające się otrzymały pomoc od państw
        zachodnich, w praktyce jest jednak tak, że neokolonizatorzy inwestują w te
        gałęzie przemysłu, które nie należą do wysoko zaawansowanych technologicznie, a
        więc nie przyczyniają się do znaczącego podniesienia poziomu technicznego
        przemysłu krajów III Świata, zatrzymując jednocześnie u siebie najnowsze
        technologie i intratne gałęzie przemysłu. Inwestorzy zachodni sprawują też
        kontrolę nad produkcją krajów rozwijających się, gdyż to właśnie oni stanowią
        wykwalifikowaną kadrę w krajach, do których przenieśli produkcję. Inwestycje
        kapitału zachodniego nie przyczyniają się zatem do rozwoju technologicznego
        krajów III Świata, ani do powstania w tych krajach wysoko wykształconej kadry
        technicznej i biznesowej, dzięki czemu pracownikom z krajów rozwijających się
        można wypłacać znacznie mniejsze wynagrodzenie od wynagrodzenia pracowników z
        krajów zachodnich. Dzięki temu firmy zachodnie mogą zarobić o wiele więcej w
        krajach rozwijających się niż w krajach wysokorozwiniętych. Zyski wypracowane
        przez zachodnie firmy w krajach rozwijających się są w dużej części
        wyprowadzane z tych krajów do krajów zachodnich. Oczywiście tymi, którzy
        bezpośrednio zarabiają na produkcji w krajach III Świata są firmy
        kapitalistyczne, jednak firmy te wpuszczają zarobione pieniądze w system
        gospodarczy krajów Zachodu, przynosząc w ten sposób stojącym za nimi krajom
        zachodnim określone zyski. W celu łatwiejszego przenoszenia produkcji z krajów
        zachodnich do krajów III Świata, likwidacji barier stanowiących przeszkodę dla
        ekspansji zachodniego kapitału, 15 kwietnia 1994 roku powstała Światowa
        Organizacja Handlu (WTO). Jej członkami są zarówno państwa zachodnie, jak i
        kraje rozwijające się, których parlamenty ratyfikowały przystąpienie do WTO.
        Zadaniem WTO jest między innymi obniżanie ceł, a także wpływanie na parlamenty
        krajowe, aby stanowione przez nie prawo sprzyjało pomnażaniu zysków firm
        kapitalistycznych (np. ulgi podatkowe). Jeśli więc zdaniem WTO prawo jakiegoś
        kraju nadmiernie eksponuje prawa pracownicze lub zawarte są w tym prawie
        rygorystyczne regulacje w zakresie ochrony środowiska, w związku z czym zyski
        inwestorów są niższe od oczekiwanych, to WTO może nałożyć na ów kraj kary
        finansowe. Dodajmy, że wniosek o ukaranie kraju, który nie stwarza
        ?korzystnych? warunków dla inwestorów zagranicznych, składa państwo, z którego
        pochodzą niezadowolone firmy. Widać więc wyraźnie, że za procesem globalizacji
        ekonomicznej stoją organizacje państwowe i to zarówno państwa zachodnie, jak i
        państwa III Świata, których elity czerpią zyski z kolaborowania z WTO. Dzięki
        WTO zagraniczni inwestorzy zyskują szereg ulg i przywilejów w kraju, do którego
        przychodzą z kapitałem. Uprzywilejowanie zagranicznych podmiotów gospodarczych
        prowadzi do upadku lokalnych producentów i handlowców, którzy nie są w stanie
        wytrzymać nieuczciwej konkurencji. Upadek lokalnej produkcji i handlu jest
        uderzeniem w społeczności lokalne, które na skutek degrengolady rodzimych form
        gospodarki zaczynają biednieć (likwidowane są np. miejsca pracy w upadających
        zakładach pracy, sklepach), a także zatracają swój charakter kulturowy, bowiem
        wraz z pojawieniem się nowych, obcych wzorców produkcji i handlu zmienia się
        także charakter więzi międzyludzkich i ludzkich zachowań. Oczywiście tymi,
        którzy ze swoimi firmami i produktami wkraczają do innych krajów są państwa
        zachodnie, gdyż to właśnie one dysponują silnym, ekspansywnym kapitałem,
        rozwiniętą gospodarką itp.
      • Gość: to ja Re: czytać neoliberały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 12:12
        Często mówi się, że krytyka WTO jest atakiem na wolny rynek, gdyż WTO stara
        się znosić bariery krępujące swobodny przepływ kapitału.
        Problem polega jednak na tym, że wolność gospodarcza, o którą WTO podobno tak
        bardzo zabiega, jest
        wolnością dla niektórych, a konkretnie dla tych, którzy są silni gospodarczo,
        dla słabych zaś wolność ta oznacza ruinę lokalnych producentów i handlowców,
        uzależnienie gospodarcze od firm pochodzących z krajów wysokorozwiniętych, bo
        jeśli upada własny przemysł i handel, to stajemy się zależni od przemysłu i
        handlu obcego pochodzenia. Poza tym, gdy chodzi o zabezpieczenie interesów
        państw zachodnich, to WTO potrafi zachowywać się tak, jak organizacja żywcem
        wyjęta z realnego socjalizmu, lansując model gospodarki nakazowo-rozdzielczej.
        Weźmy chociażby niedawne protesty polskich hodowców drobiu, którzy protestowali
        przeciwko importowi drobiu z krajów, w których dotuje się produkcję drobiu.
        Jasne jest ? argumentowali hodowcy polscy ? że z taką dotowaną konkurencją nie
        wygrają i staną na krawędzi bankructwa. W odpowiedzi usłyszeli, że import
        drobiu wynika ze zobowiązań Polski wobec WTO, w związku z czym nie może być
        wstrzymany, zresztą Polska i tak wynegocjowała z WTO korzystne warunki importu,
        bo ilość zakontraktowanego drobiu nie jest duża. Co wynika z odpowiedzi, którą
        otrzymali polscy hodowcy drobiu? A to, iż polityka gospodarcza WTO jest
        polityką nakazowo-rozdzielczą. WTO ustala co, ile i od kogo trzeba kupić i
        należy na te odgórne ustalenia przystać, jeśli nie chce się być ukaranym przez
        WTO. Jednym słowem, problemy polskich producentów drobiu nie wynikają z ich
        nieudolności w grze wolnorynkowej, ale wynikają z tego, iż WTO nie kieruje się
        zasadami wolnego rynku, ale interesem państw zachodnich i firm pochodzących z
        tych państw. Oto neokolonializm w całej pełni, w tej konkretnej sytuacji
        zwrócony przeciwko Polsce, która jest ? wraz z innymi krajami
        postsocjalistycznymi ? rodzajem europejskiego III Świata. Warto przyjrzeć się
        teraz innym globalnym instytucjom ekonomicznym. W lipcu 1944 roku na
        konferencji w Bretton Woods powołano do życia World Bank (Bank Światowy) oraz
        International Monetary Fund (Międzynarodowy Fundusz Walutowy). W wyżej
        wymienionych instytucjach przyjęto zasadę, że ilość głosów posiadanych przez
        poszczególne państwa skupione w tych organizacjach jest proporcjonalna do
        zasobów finansowych posiadanych przez poszczególne państwa członkowskie. Dzięki
        temu grupa G7 i inne państwa Europy Zachodniej mają zdecydowaną większość
        głosów i w gruncie rzeczy, to one decydują o kształcie tych organizacji.
        Zadaniem BŚ i MFW jest udzielenie pożyczek krajom rozwijającym się. W przypadku
        BŚ pożyczki te są przeznaczane na konkretne przedsięwzięcia, tj. budowę dróg,
        infrastruktury energetycznej itp., natomiast MFW udziela pożyczek
        dofinansowujących system płatniczy w danym kraju. Co jest złego w działalności
        BŚ i MFW? Otóż organizacje te i wiodące w nich prym państwa zachodnie
        zrozumiały, iż kraje rozwijające się, chcąc nadrobić zacofanie gospodarcze będą
        musiały pożyczać w tym celu pieniądze. Rzeczywiście tak się stało; zwłaszcza w
        latach siedemdziesiątych kraje rozwijające się zaczęły brać wielkie kredyty na
        inwestycje, w ten sposób kraje te znalazły się w tak zwanej ?pułapce
        zadłużenia?, okazało się bowiem wkrótce, iż państwa III Świata nie są w stanie
        spłacić nawet narastających w zastraszającym tempie odsetek, nie mówiąc już o
        całości zaciągniętych długów. Według danych samego BŚ na początku tzw. ?kryzysu
        zadłużenia? suma długów wynosiła 739mld USD. W 12 lat później, po spłaceniu
        2bln 171mld USD, suma zadłużenia wzrosła 3-krotnie i wynosiła już 2bln 81mld
        USD. W ?pułapkę zadłużenia? wpadła również Polska, która, podobnie jak i inne
        państwa III Świata, ma coraz większe długi. Do końca roku 2001 zadłużenie
        Polski wyniosło ok. 320mld zł., natomiast pod koniec roku 2002 wyniesie już
        440mld zł., czyli będzie ono większe niż dwuletnie wpływy do budżetu państwa.
        Inne kraje rozwijające się są w jeszcze gorszej sytuacji. Oczywiście
        powiększające się zadłużenie wpływa negatywnie na poziom życia w krajach
        rozwijających się, gdyż rządy tych krajów zamiast wydawać pieniądze na oświatę,
        służbę zdrowia itp. muszą spłacać rosnące wciąż odsetki i nowe pożyczki brane
        po to, aby spłacić stare pożyczki. W związku z tym w krajach afrykańskich i w
        Ameryce Łacińskiej nastąpiło obniżenie PKB o nawet 50%. W celu lepszego
        zobrazowania dramatycznej sytuacji krajów zadłużonych posłużę się kilkoma
        egzemplifikacjami. W Mozambiku na przykład przeznacza się na spłatę długów 40%
        przychodów budżetowych, czyli trzy razy więcej niż wynoszą nakłady tego kraju
        na edukację i służbę zdrowia. Nic dziwnego, że 80% kobiet w Mozambiku nie umie
        czytać, a 60% mieszkańców nie jest objętych opieką medyczną. W Zimbabwe po
        zastosowaniu programu gospodarczego, zaproponowanego temu krajowi przez BŚ i
        MFW, którego celem było zgromadzenie środków finansowych na spłatę
        zaciągniętych długów, ograniczono wydatki na szkolnictwo o 29%, a na służbę
        zdrowia o 34%, w związku z czym podwoiła się liczba kobiet umierających w
        czasie porodu. W Tanzanii w 1983 roku 10% bogatych posiadało 24 razy więcej
        dóbr niż 10% najbiedniejszych, w dziesięć lat później różnica ta była już 1000-
        krotna! Oprócz pogarszających się warunków życia swoich obywateli, państwa
        rozwijające się uzależniły się od państw zachodnich skupionych w BŚ i MFW,
        wszak jasne jest chyba, że dłużnik nie stawia warunków, lecz musi dostosować
        się do żądań osób lub instytucji, u których jest zadłużony.
        • Gość: to ja Re: czytać neoliberały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 12:17
          Jakie warunki postawiły państwa zachodnie swoim dłużnikom z III Świata? Otóż
          pod pozorem pomocy i dawania ?dobrych rad? w zakresie ekonomii, MFW i BŚ
          wymyśliły tzw. Programy Dostosowania Strukturalnego (Structural Adjustment
          Programs ? SAP). Dzięki nim państwa rozwijające się miały rzekomo zdobyć
          fundusze na spłacenie zaciągniętych na Zachodzie długów. W ramach SAP państwa
          III Świata miały korzystać z doświadczeń wolnorynkowych krajów zachodnich,
          które przysłały nawet specjalne ekipy swoich ekspertów mających pomóc krajom
          rozwijającym się przy wprowadzaniu reform wolnorynkowych. W ramach SAP MFW i BŚ
          udzielają kolejnych pożyczek krajom rozwijającym się, które przeznaczane są
          zwłaszcza na restrukturyzację systemu finansowego, jak również na inwestycje
          infrastrukturalne. ?W chwili obecnej suma pożyczek BŚ przekroczyła 200
          miliardów dolarów. W roku 1999 Bank pożyczył 28, 9 miliardów dolarów ponad 80
          krajom.? W ten sposób dług państw III Świata powiększa się ciągle, a inwestycje
          związane z rozwojem infrastruktury państw rozwijających się realizowane są
          głównie przez firmy zachodnie, które dzięki temu mają nowe źródło dochodów.
          Jednym słowem dzięki SAP państwa zachodnie zrzeszone w BŚ i MFW zarabiają na
          zwiększających się nieustannie odsetkach, a firmy zachodnie mają rynek zbytu
          dla swojej technologii, chemii, paliw itp., uzależniając jeszcze bardziej od
          swych produktów kraje rozwijające się. W związku z napływem zachodnich
          technologii, produktów i usług, upada w krajach rozwijających się lokalna
          produkcja i handel, a to skazuje owe kraje na import towarów i usług z Zachodu.
          ?Odpowiedzialność za zaciąganie kredytów przez rządy państw korzystających z
          usług BŚ spada na obywateli, gdyż to oni muszą je spłacać. Zwykli ludzie nie
          mają też wpływu na sposób, w jaki zostają wydane pożyczone pieniądze, co
          sprzyja malwersacjom ? widać to wyraźnie na przykładzie Rosji, gdzie politycy
          sprzeniewierzyli 4,8mld dolarów wpłacając je na swoje prywatne konta w
          Szwajcarii. Za sprawą SAP, od lat osiemdziesiątych, notuje się znaczny odpływ
          pieniędzy z krajów rozwijających się, które zapłaciły krajom Północy pięć razy
          więcej pieniędzy (w towarach, usługach i spłatach) niż same otrzymały.
          Urzędnicy amerykańskiego ministerstwa skarbu wyliczyli, że za każdego dolara
          oddanego przez rząd na międzynarodowe programy rozwojowe, amerykańscy
          eksporterzy otrzymują dwa dolary z powrotem.? Przysyłane przez Zachód ekipy
          ekspertów ekonomicznych wpływają na rozwój gospodarczy państw rozwijających
          się, prezentując pakiety gotowych rozwiązań gospodarczych w duchu
          neoliberalnym, które to rozwiązania muszą być wprowadzone w życie przez rządy
          krajów zadłużonych, gdyż jest to jeden z warunków udzielenia kolejnych pożyczek
          przez BŚ oraz MFW i tak jakoś dziwnie się składa, że na skutek doradztwa
          zachodnich ekonomistów w krajach III Świata redukuje się rodzimy przemysł,
          handel i rolnictwo, zastępując lokalne produkty towarami importowanymi. Tak
          właśnie stało się w Polsce, która ? jak wyjaśnił p. Olechowski miesięcznikowi
          Polityka za czasów swojej działalności ministerialnej ? musi uzgadniać swój
          budżet z MFW, bo od tego uzależniona jest redukcja polskiego zadłużenia! Polska
          jest więc kolejnym królikiem doświadczalnym BŚ i MFW.
          • Gość: to ja Re: czytać neoliberały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 12:21
            Plan Balcerowicza był w rzeczywistości zmodyfikowanym planem MFW. Otwarcie
            polskiej gospodarki (m.in. przez obniżenie ceł) na wniosek MFW, zamiast
            dofinansowywać krajowe przedsiębiorstwa dobiło je lub oddało w ręce
            zagranicznego kapitału. W marcu 1991 r. w zamian za przyznane warunkowo przez
            MFW ulgi w spłacie odsetek z długów, podpisano porozumienie, zgodnie z którym
            polski rząd utrzymał stały kurs waluty, co przy urzędowym podniesieniu cen
            nośników energii i ograniczeniu dotacji wymusiło dalszy szybki wzrost cen
            krajowych i sprawiło, że import stał się jeszcze bardziej opłacalny. Rząd
            zobowiązał się do dalszego obniżenia ceł, swobody wywozu zysku oraz blokowania
            wzrostu płac (tradycyjne tłamszenie rynku wewnętrznego), co mogło oznaczać
            tylko dalszą zapaść sektora państwowego. Wywołało to wkrótce masowe protesty
            różnych grup zawodowych, a MFW z kolei był niezadowolony z niewykonania
            narzuconych przez siebie warunków stabilizacji. Na początku 1992 ukazał się
            raport Banku Światowego Polska przekształcenia ekonomiczne na rozdrożu, w
            którym chwalono polską transformację, że zrywa z tradycją gwarancji
            zatrudnienia od kołyski do grobu i sprowadza rządowy system ochronny do roli
            ostatniej deski ratunku. W styczniu 1991 Bank Światowy przedstawił program
            restrukturyzacji polskiego sektora węglowego, zakładający w wariancie
            długoterminowym zamknięcie 36 do 56 kopalń i redukcje zatrudnienia o 193-302
            tysiące przy jednoczesnym przejściu Polski na import węgla. Po dziesięciu
            latach możemy przyznać, że ta propozycja nie do odrzucenia jest w końcu
            bliska realizacji.

            • Gość: to ja Re: czytać neoliberały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 12:26
              III. Jak powstrzymać globalny neokolonializm ekonomiczny? Z całą
              pewnością nie da się powstrzymać globalizacji ekonomicznej przy pomocy państwa,
              jak naiwnie wyobrażają to sobie lewacy, narodowcy i pewni ekolodzy, należy
              bowiem zauważyć, że za koncernami kapitalistycznymi i instytucjami
              międzynarodowego kapitału stoją państwa, zarówno bogate, jak i biedne. Wszak
              WTO zostało powołane do życia przez parlamenty państwowe i jego członkami są
              państwa reprezentujące związane z nimi grupy kapitałowe, a w BŚ i MFW głosują
              przedstawiciele poszczególnych państw i to oni popychają globalizację naprzód.
              Instytucje państwowe idą więc ramię w ramię z globalnym kapitałem i nie należy
              się spodziewać, aby zostało to zmienione przez grupki lewaków, narodowców, czy
              zielonych, pragnące przejąć władzę w państwie i dzięki temu powstrzymać WTO,
              MFW, BŚ itp. Ludzie ci nie zostaną dopuszczeni do władzy, gdyż o tym, kto
              władzę sprawuje, decydują dziś wielkie koncerny i międzynarodowe instytucje
              kapitalistyczne, które mogą wspierać polityków sprawujących władzę, ale również
              mogą niszczyć tych, którzy wykazują zbyt daleko idącą samodzielność w sprawach
              ekonomicznych. Oznacza to, iż ratunku szukać trzeba nie w państwie, ale w czymś
              innym. Tym innym, stanowiącym alternatywę dla państwa, jest wspólnota lokalna,
              a także grupa pracownicza i to właśnie w silnych samorządach lokalnych i
              pracowniczych należy upatrywać nadziei na powstrzymanie globalizacji. Ktoś może
              jednak powiedzieć, że skoro państwo nie jest w stanie powstrzymać globalizacji,
              to dlaczego ma to zrobić samorząd? Skąd w ogóle ten pomysł, aby dowartościować
              samorządność? Otóż stwierdziliśmy wyżej, iż globalizacja uderza głównie we
              wspólnoty lokalne, niszcząc lokalną produkcję, handel, a także specyfikę
              kulturową i styl życia. Ludzie żyjący we wspólnotach lokalnych mają więc
              interes w powstrzymaniu globalizacji, w przeciwieństwie do elit politycznych,
              które z uwagi na uprawnienia związane ze sprawowaną przez nie władzą, zostały
              uwikłane przez wielki kapitał w jego ekspansję, w zamian za określone korzyści
              finansowe i polityczne. Pomoc finansowa dla państwa, pochwały w środkach
              masowego przekazu, prestiżowe nagrody przyznawane wybitnym ekonomistom
              państwowym w stylu Leszka B., intratne posady w instytucjach międzynarodowego
              kapitału (vide Hanna Gronkiewicz Waltz) to wszystko oferuje kapitał politykom
              lobbującym na jego rzecz. Warto więc być przyjacielem kapitału, a nie jego
              wrogiem, bo wtedy nie ma mowy o wsparciu medialnym, nagrodach, posadach,
              pożyczkach dla państwa i redukcjach długu, nie ma szans na dostanie się w
              pobliże rządowego koryta. Politycy mają więc silną motywację do wspierania
              globalizacji ekonomicznej. Nie ma jej jednak krawiec z mojego osiedla, ani pani
              handlująca pietruszką na pobliskim rynku, bo oni nie sprawują wielkiej władzy,
              w związku z czym nie liczą nawet na prestiżowe nagrody i intratne stanowiska
              przydzielane w instytucjach międzynarodowego kapitału, nie oczekują, że
              kapitalistyczne media napiszą na pierwszych stronach, jakimi wielkimi są
              ekonomistami. Za to ludzie ci chcą, aby zachodni supermarket lub koncern nie
              zabrał im ich miejsca pracy, a więc to właśnie z nimi i im podobnymi można
              próbować zatrzymać globalizację. Jednak, aby nie zepsuć nikogo z tych ludzi
              władzą i nie dopuścić do przemiany któregoś z nich w lobbującego na rzecz
              wielkiego kapitału polityka, zamiast posyłać ich w posły, należy razem z nimi
              domagać się autonomii dla wspólnot lokalnych. Skoro globalizacja narzucana jest
              dołom przez odgórną władzę, to doły muszą po prostu uniezależnić się od tej
              władzy, organizując się oddolnie. Jak można uniezależnić się od odgórnej
              władzy? A choćby organizując niezależne sieci wymiany usług i produktów,
              tworząc wolne szkoły, firmy, przejmując zakłady pracy przez pracowników.
              Wszystkimi tymi inicjatywami kierowaliby sami ludzie na zasadzie oddolnej,
              bezpośredniej demokracji, co oznacza mniej więcej to, iż mieszkańcy jakiegoś
              osiedla, wsi lub pracownicy w danym zakładzie pracy wspólnie podejmowaliby
              decyzje o miejscu swojego zamieszkania lub zakładzie pracy. Dzięki temu
              uniezależniliby się od działającej na rzecz globalizacji władzy państwowej i
              wielkich koncernów. Ponieważ poszczególne społeczności lokalne i pracownicze
              nie przetrwałyby same w walce z tyranią państwa i kapitału, więc musiałyby
              łączyć się w federacje współpracujących ze sobą wspólnot. Dzięki federacjom
              skoordynowana zostałaby wymiana usług i towarów na znacznych obszarach,
              federacje przejęłyby także szkolnictwo, służbę zdrowia, transport, utrzymanie
              infrastruktury itp. Oczywiście w celu uniknięcia powstania odgórnej władzy,
              która mogłaby wejść w orbitę zainteresowania wielkiego kapitału i zacząć
              narzucać ludziom globalizację, federacje nie posiadałby żadnych organów władzy.
              Decyzje podejmowane na szczeblu federacji uzgadniane byłby przez delegatów
              reprezentujących stanowisko ludzi z danej wspólnoty lokalnej lub pracowniczej,
              a tak pojęta federacja nie jest żadną odgórną władzą, ale forum dyskusyjnym, na
              którym przedstawiane są opinie ludzi ze wspólnot lokalnych i pracowniczych.
              Federacje mogłyby powoływać zespoły wykonawcze, które realizowałby podjęte
              przez delegatów decyzje. Zespoły takie nie miałby więc kompetencji
              ustawodawczych, gdyż kompetencje takie posiadaliby jedynie delegaci
              reprezentujący stanowisko swojej społeczności lokalnej lub pracowniczej.
              Oddolna organizacja szerokich rzesz społeczeństwa może pokrzyżować plany
              globalistów narzucenia światu jednego modelu gospodarczego, politycznego i
              zuniformizowanych wzorców kulturowych, bowiem uniezależniające się od państwa
              wspólnoty lokalne i pracownicze byłby zainteresowane przeciwstawieniem się
              wymierzonym w nie procesom globalizacji. Zorganizowany oddolnie ruch
              mieszkańców i pracowników powinien domagać się też: a)Umorzenia długów państw
              rozwijających się zaciągniętych przez rządy tych państw lub spłacania ich z
              osobistych dochodów osób, które długi te zaciągnęły, czyli elit rządzących. b)
              Likwidacji takich instytucji jak BŚ i MFW, gdyż ich działanie nie ma w
              rzeczywistości na celu pomocy krajom rozwijającym się, lecz przede wszystkim
              zysk kapitalistów i bogatych państw Zachodu, a także uzależnienie społeczeństw
              żyjących w państwach rozwijających się od instytucji międzynarodowego kapitału
              i zachodnich państw stojących za nimi. c)Zaakceptowania przez Zachód tego, iż
              kraje rozwijające się powinny szukać własnej drogi rozwoju, zgodnej z ich
              tradycją i mentalnością ludności w nich zamieszkałej. Wiele złego wynikło z
              przymuszania ludności krajów rozwijających się do przyjęcia obcych jej wzorów
              gospodarczych, co doprowadziło do destrukcji lokalnych form produkcji i handlu.
              d)Zastąpienia rzekomej pomocy państw zachodnich oddolną współpracą wspólnot
              lokalnych i pracowniczych oraz federacji z krajów rozwiniętych z odnośnymi
              instytucjami krajów rozwijających się. Współpracę tę można by koordynować na
              szczeblu globalnym dzięki powstaniu międzynarodówki (federacji
              międzynarodowej), skupiającej federacje krajowe. Rola międzynarodówki
              sprowadzałaby się przede wszystkim do roli międzynarodowego biura
              informacyjnego, które zbierałoby dane o potrzebach poszczególnych wspólnot z
              krajów rozwijających się i kontaktowało owe wspólnoty ze wspólnotami z krajów
              rozwiniętych wyrażających chęć udzielenia pomocy. Międzynarodówka byłaby także
              forum dyskusyjnym, zaś wszelkie ewentualne decyzje dotyczące kierunku rozwoju
              gospodarki światowej musiałyby zapadać na zasadzie konsensusu pomiędzy
              wszystkimi członkami międzynarodówki. Zasadniczą doktryną ekonomiczną
              międzynarodówki byłaby zasada równomiernego (zrównoważonego) rozwoju,
              zakładająca, iż w interesie wszystkich krajów świata jest unikanie dysproporcji
              pomiędzy zamożnością i rozwojem ekonomicznym poszczególnych rejonów świata,
              ponieważ podzi
              • Gość: to ja Re: czytać neoliberały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 12:27
                . Rola międzynarodówki sprowadzałaby się przede wszystkim do roli
                międzynarodowego biura informacyjnego, które zbierałoby dane o potrzebach
                poszczególnych wspólnot z krajów rozwijających się i kontaktowało owe wspólnoty
                ze wspólnotami z krajów rozwiniętych wyrażających chęć udzielenia pomocy.
                Międzynarodówka byłaby także forum dyskusyjnym, zaś wszelkie ewentualne decyzje
                dotyczące kierunku rozwoju gospodarki światowej musiałyby zapadać na zasadzie
                konsensusu pomiędzy wszystkimi członkami międzynarodówki. Zasadniczą doktryną
                ekonomiczną międzynarodówki byłaby zasada równomiernego (zrównoważonego)
                rozwoju, zakładająca, iż w interesie wszystkich krajów świata jest unikanie
                dysproporcji pomiędzy zamożnością i rozwojem ekonomicznym poszczególnych
                rejonów świata, ponieważ podział świata na biedne i bogate kraje prowadzić musi
                do nieuniknionych napięć w skali światowej. Obecna polityka ekonomiczna
                prowadzona przez takie instytucje jak BŚ czy MFW i stojące za nimi państwa
                zachodnie jest krótkowzroczna, gdyż przynosząc doraźne korzyści tym państwom i
                instytucjom kapitalistycznym nie uwzględnia skutków długofalowych, polegających
                na wzroście napięcia w skali globalnej. Opisane wyżej rozwiązania są oparte na
                myśli anarchistycznej, która dowartościowując lokalną i zakładową samorządność
                jest rzeczywistą alternatywą dla obecnego układu politycznego i gospodarczego
                oraz jedyną szansą na powstrzymanie globalizacji. Anarchizm pokazuje w jaki
                sposób ludzie mogą organizować się oddolnie, niezależnie od państwa i wielkiego
                kapitału, dlatego to właśnie anarchizm potrafi przeciwstawić się globalizacji i
                zmienić świat, podczas gdy inne ugrupowania polityczne wierzące w państwo i
                reformy, ugrupowania z prawa i z lewa, czerwone, zielone i brunatne, usilnie
                starają się reanimować trupa. Rafał Wieniawa

                • Gość: lobotomiczny lobotomiczny wywód IP: *.nyc.res.rr.com 21.07.06, 14:44
                  Potrafie zrozumieć przywiązanie do wyznawanej ideologii ale dlaczego
                  używać propagandy w stylu Komsomolskiej Prawdy aby tę ideologie podeprzeć pojac
                  nie potrafię.
                  Powiedzmy sobie tak, kolonializm nie dał poczatku kapitalizmowi.
                  Kapitalizm i kolonializm nie mają ze sobą nic wspólnego poza zbieżnościa w czasie.

                  No cóż, antyglobaliści to dawniejszi komuniści, którzy zakamuflowani propagują
                  dawno skompromitowana ideologię w nowym opakowaniu i z lepsza muzyka.
              • Gość: poinformowany Re: Lokalizm kontra Globalizm??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.07.06, 19:51
                Proces walki z Globalizmem juz trwa.
                Najbardziej jaskrawym przykladem jest przypadek Argentyny, ktora zawiesila
                splate pozyczek IMF dla zlapania oddechu.
                Po ucieczce kapitalu spekulacyjnego i czesciowo samych "kapitalistow",
                porzucone zaklady pracy zostaly przejete przez grupy pracownicze. Brak importu
                (spowodowany brakiem plynnosci kapitalowej) spowodowal zamkniecie argentynskiej
                ekonomiki i dal szanse na rozwoj ekonomiki lokalnej (ludzie doslownie ratowali
                swoje miejsca pracy).
                Wszystko to stalo sie jednak mozliwe dzieki przyzwoleniu wladz, tzn. wladza nie
                zastosowala sily aby zahamowac proces Lokalizacji.
                Eksperyment Argentyny zakonczyl sie powodzeniem. Dlugi IMF zostaly splacone co
                usunelo przyczyny kryzysu (wymagania, stawiane przez IMF).

                Reasumujac, zanegowanie lub ograniczenie Globalizacji mozna osiagnac, jednak
                dla pelnego powodzenia Lokalizacji, wladza polityczna powinna stanac po stronie
                lokalnej spolecznosci (przepisy administracyjno-prawne, nadzor nad bankowoscia,
                zaniechanie akcji silowych na wniosek globalistow itd...)

                Super wazna jest rowniez medialna akcja informacyjna ktora moze byc
                przeprowadzona tylko przez niezalezne (w tym rowniez od kosciola) media...
      • Gość: poinformowany Re: O dyktaturze elit... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.07.06, 20:56
        Globalizacja w obecnym wydaniu zmierza do komercjalizacji kazdej dziedziny
        dzialalnosci i zycia calej planety wedlug anglo-saksonskich wzorcow
        kulturowych, prawnych, finansowych, technologicznych itd...

        Globalizacja, wsparta nowoczesna technologia moze ewentualnie doprowadzic do
        powstania ogolnoswiatowej "dyktatury elit" nad "ludzkim kapitalem".
        Elity te beda zarzadzac przeplywem ludzi, surowcow (w tym energetycznych),
        kapitalu (swiatowe oszczednosci + dystrybucja kredytow), technologii (metod
        produkcji), gotowej produkcji (w tym rowniez zywnosci) oraz uslug.

        Dla osiagniecia tego celu swiatowe elity nie zawahaja sie uzyc sily militarnej
        (wlaczajac bron jadrowa), politycznej (tatalitaryzm, faszyzm, nowe wersje
        komunizmu) i gospodarczej (sankcje, akcje specjalne)

        Po zlamaniu oporu slowianszczyzny, czas na rozprawe globalistow ze swiatem
        muzulmanskim...
    • aron2004 Re: czytać neoliberały 24.07.06, 20:48
      ja się dziwię, że Fidel Castro chce zglobalizować Kubę czyli żeby USA zniosły
      sankcje. Przecież oznaczałoby to zniszczenie kubańskiej gospodarki przez tanie
      produkty z USA tak jak zniszczono Polskę.
      • Gość: poinformowany Re: czytać neoliberały IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.07.06, 21:02
        Zniesienie sankcji oznacza otwarcie rynku amerykanskiego dla kubanskiego cukru.
        Powyzsze nie jest zgodne z interesem amerykanskich monopolistow cukrowych,
        ktorym rzad amerykanski doplaca kilka bilionow rocznie kosztem amerykanskiego
        podatnika....
    • Gość: poinformowany Globalny hegemon i polityczne samobojstwo IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.07.06, 14:17
      USA (samozwanczy globalny hegemon) traci polityczna kontrole nad globalnymi
      procesami, ktore zainicjowal. Amerykanski prezydent nie moze kontrolowac Iran,
      Syria, Hizballah, a nawet Izrael (Bliski Wschod)....
      Amerykanska polityka zagraniczna jest forma globalnego samobojstwa...

      Bush's impotence is a clear demonstration that America has lost a great deal of
      global power over the last three years. If Bush cannot control Iran, Syria,
      Hamas, Hizballah, or Israel, then what real power does the world's "hyper-
      power" possess? America's inability to influence any of the actors that are
      relevant to the current crisis is yet more evidence that America's foreign
      policy is a form of global suicide.

      iraqwar.mirror-world.ru/article/96129
    • Gość: poinformowany Liban: Poczatek WWIII ? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.07.06, 18:25
      Fotografie mowia same za siebie...
      USrael w akcji...

      www.freerepublic.com/focus/f-news/1672171/posts



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka