macacz
05.03.03, 14:29
Ja uwazam, ze glupio. Prosze mi wybaczyc przydlugi wywod...postaram sie nie
nudzic.
Ogladalem wczoraj TV poznym popoludniem, wytrzymalem 2 godziny...
Skaczac po kanalach CNN, NBC, CBS i innych, widac w zasadzie tylko agresywna,
prowojjenna propagande, ktora w dodatku z dnia na dzien sie nasila. Z dnia na
dzien robi sie rowniez bardziej naiwna i glupkowata. Siega do coraz "nizszych
pokladow" i argumentow zaiste infantylnych.
Ja jestem przeciwko tej wojnie, wcale nie dlatego bym byl ultraliberalnym
demokrata -pacysista. Nie potrafie jednak zaakceptowac sytuacji obecnej.
Polityka Busha zmierza niechybnie do destrukcji USA , oslabienia politycznego
i ekonomicznego.
Bush wysylajac juz pierwsza dywizje wna Bliski Wschod wiedzial, ze zaatakuje
Irak. Powell caly czas powtarza, ze druga rezolucja UN nie jest potrzebna, by
tego dokonac. Ze 9 glosow w radzie bezpieczenstwa tez nie sa Ameryce
niezbedne. Jesli tak jest i USA maja "w tyle" UN i opinie reszty swiata,
dlaczego czekaja z atakiem?!
W rejonie jest 300 000 zolnierzy, logistyczny koszt przerzucenia tych sil tam
byl ogromny. Drugie tyle kosztowaloby "zwiniecie" tej armii z powrotem do
USA. Fortune kosztuje kazdy dzien stacjonowania armii tamWojna wiec musi byc ?
Obecna sytuacja z drugiej strony ( tej tu, w USA) wplywa niesamowicie
destrtukcyjnie na gospodarke. Na leb spadla konsumpcja indywidualna,
drastycznie zmalaly zakupy i inwestycje- sam Greenspan mowi wyraznie, ze
nalezy sie spodziewac spadku na rynku nieruchomosci i kredytow na nie w 2003.
Dziwne to takie? Nie, bo kto kupuje i remontuje dom w NY, jak nie wiadomo
czy jutro nie trzeba bedzie sie przeprowadzic na West Coast w poszukiwaniu
pracy lub bezpieczenstwa? Maleja tez wydatki na samochody i inne dobra trwale.
Teretycznie, zakladajac ze finalny efekt wygranej wojny powinien byc dla
gospodarki korzystny, wiesci o nadchodzacej inwazji powinny powodowac wrost
wskaznikow na gieldzie, a jest odwrotnie. Saddam pusci baka, DOW idzie w dol.
Cale zalozenie "wojenne" Busha i wyliczenia kosztow inwazji opieraja sie na
zalozeniach, ze wojna bedzie szybka i latwa, zwyciestwo oczywiste, opor Iraku
maly.Generalnie, ze wszystko pojdzie gladko. A jesli zalozenia sa bledne?
Jaki bedzie wplyw niepewnosci na rynek wewnetrzny w US ? Utrzymuja ca sie
niepewnosc?
Dodatkowo, Bush dzis zaangazowany w Bliski Wschod , wczoraj obiecal kosztowne
reformy tutaj, w USA. Kiedy zacznie je realizowac i za co?
Kiedy obnizy podatki, doplaci do lekarstw, do szkolnictwa? NO I Z CZEGO ???
Przydlugie dysputy, inspektorzy i praca nad rezolucjami juz zaoowocowaly
postawa Turcji. Wojna "bez Turcji" ma trwac 2 razy dluzej, wiec koszt tez
bedzie znacznie wiekszy. 20 Mld lapowki zaproponowane Turcji to smieszna
kwota przy tej, ktora wyda sie na dluzsze zmagania. Na logistyke, transport,
na wieksze byc moze straty militarne.
Plan Busha zaklada tez, ze po obaleniu Saddiego Irakijczycy powitaja
radosnie "nowa demokracje". A jesli nie? jesli dojdzie do rozruchow,
konfliktow? USA wycofa sie na pola naftowe ;-) a Arabowie beda sie rznac?
Do tego wszystkiego, maleje spoleczne poparcie w USA dla inwazji. Nie mowie
tu o ultraliberalnym srodowisku aktorskim chocby, ktore za swoja wlasna kase
finansuje antywojenna propagande. Wg badan NBC, 48 % Amerykanow uwaza, ze
realnym zagrozeniem dla USA jest Korea, tylko 13% ze Saddam, reszta zostala
dla nijjakiego Ossamy. ( W przyblizeniu, nie pamietam dokladnie liczb)
Nomen omen, Korea pokazala rozki w incydencie z samolotem wywiadowczym , US
pchelo od razu swe sily i tam, na razie nieliczne....
Irak ponoc niszczy powoli rakiety - rozgrywajac karte z Rosja, Niemcami i
innymi niezdecydowanymi.
Bush przemawia jak twardy Teksanczyk, a dziala jak stara baba.
Tutaj rowniez przygotowuje sie "rozszerzony" wewnetrzny plan walki z
terroryzmem. Czytalem propozycje takowego, bedziemy tu mieli niezly rezim i
zapominimy szybciutko o dawnej Ameryce...
Jak to widzicie wy?