nessie-jp
06.10.06, 18:06
"Budżet" nie refunduje nawet niektórych leków podstawowych, stosowanych w
chorobach przewlekłych, takich jak jaskra czy migrena. Więc co tu w ogóle
mówić o większych dopłatach do leków, które już są? Najwyraźniej pieniądze z
rosnących stale składek są topione w pensjach urzędników i marmurowych
biurowcach.
Na Słowacji lek przerywający napad migreny jest w wielkim stopniu refundowany.
U nas jedna tabletka(!) kosztuje od 15 (generyk) do 40 zł. Jak kogoś nie stać
na kupienie 6 tabletek, żeby przetrwać 3-dniowy napad migreny, to bierze
zwolnienie na te 3 dni, bo innego wyjścia nie ma. W ten sposób pacjent cierpi,
pracodawcy wydajność spada, a za "chorobowe" i tak płaci budżetówka.