Dodaj do ulubionych

Ropa drożeje, statki znów podnoszą żagle

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.06, 16:59
No . SUPER!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: tom i jerry arabusy drżyjcie!!! :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 15:12
      no to się arabusy doigrały - mam wrażenie że już obecnie wiele wynalazków
      zastępujących ropę jest albo celowo uśpiona albo w wielkich tajemnicach
      projektowana tak że za chwilę araby i inne terrorysty bęą sobie ropę mogli w
      dooope wsadzić.
      • gekon1979 i skoncza sie im pieniazki na zamachy terrorystycz 25.12.06, 15:42
        e
    • uchachany Coś się pani dziennikarce pomyrdało - gdzie tu 25.12.06, 16:03
      możliwość żeglowania ostrymi wiatrami? Z animacji wynika, że wchodzą w grę
      tylko wiatry pełne, tj. fordewind i baksztag (i to dość pełny baksztag, daleki
      od półwiatru). Pędnik w postaci latawca na linie holującej statek będzie mógł
      tylko ciągnąć, nie będzie więc można wykorzystywać za jego pomocą mechanizmu
      powstawania siły pędnej żagla charakterystycznego dla kursów bajdewindowych,
      analogicznego do powstawania siły nośnej skrzydła samolotu.
      • Gość: gaz4 Re: Coś się pani dziennikarce pomyrdało - gdzie t IP: *.tpnet.pl 25.12.06, 16:08
        Też mi ten projekt nie wyglada na najlepszy z mozliwych. Zwłaszcza, że już w latach 70-tych eksperymentowano ze znacznie lepszymi rozwiązaniami. IMHO najciekawszym był sztywny żagiel o profilu lotnicznym składany jak antena teleskopowa.
        • uchachany Może takie rozwiązanie wybrano w efekcie analizy 25.12.06, 16:37
          rodzaju typowych wiatrów dominujących na trasach tankowców z Bliskiego Wschodu
          do krajów-importerów? Bo sam pomysł, aczkolwiek ogranicza wykorzystanie wiatru
          tylko do tych z zakresu kursów pełnych jest bardzo dowcipny, przede wszystkim
          dlatego, że można go zastosować do już istniejących jednostek.

          Bo wizja specjalnie skontruowanego tankowca kilowo-mieczowego bardziej czy
          mniej (jak chociażby za pomocą wspomnianych przez Ciebie żagli sztywnych)
          klasycznie ożaglowanego, idącego w głębokim przechyle ostrym bajdewindem z tymi
          dziesiątkami tysięcy ton ropy bełtającej się w zbiornikach rzeczywiście wydaje
          się trochę paranoiczna :-))...

          Gość portalu: gaz4 napisał(a):

          > Też mi ten projekt nie wyglada na najlepszy z mozliwych. Zwłaszcza, że już w l
          > atach 70-tych eksperymentowano ze znacznie lepszymi rozwiązaniami. IMHO
          najciek
          > awszym był sztywny żagiel o profilu lotnicznym składany jak antena
          teleskopowa.
          • swistak336 Rozwiązanie dla strefy pasatów 25.12.06, 19:37
            Ów "żagiel wspomagający" wyglada na rozwiązanie dobre dla strefy pasatów - wtedy, gdy wiatr jest zgodny z kierunkiem planowanej podróży. Wbrew reklamie fim nie wskazuje, aby żagiel był efektywny w przypadku wiatrów bocznych - statek wciąz zużywa 70% paliwa, więc jeśli będzie nadmiernie halsował, a jego droga wydłuży się, to efekt ekonomiczny będzie żaden.
            • Gość: Hubertus Re: Rozwiązanie dla strefy pasatów IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 25.12.06, 20:25
              znam sie mało na żeglowaniu ale sadze ze sprawa została przemyslana przez
              inwestora (tego niemca) i skoro ma mu sie opłacać to chyba warto próbować
              sądze ze wasze opinie nie są poparte obliczeniami tylko praktyką żeglarską a ta
              zdaje sie ma sie nijak do zastosowanego rozwiązania
              ważny wg mnie jest fakt że są tacy co próbują - mają pomysły i wcielaja je w
              życie - ten projekt pewnie bedzie mozna udoskonalić lub skierowac na inne tory -
              byle nie został zapomniany lub skazany na brak rozwoju z braku kasy
              wg mnie rozwiazanie genialne w swojej prostocie, łatwe w montażu i jak
              zrozumiałem automayczne wiec proste w obsłudze - a skoro nie wadzi a pomóc moze
              to trzeba próbować
              • uchachany Na pewno zostało to przemyślane, w takim biznesie 25.12.06, 20:35
                nikt dla fantazji pieniędzy nie topi :-)). Zwróciłem tylko uwage na to, że na
                moje oko można to będzie wykorzystywać tylko przy kursach pełnych :-))

                Gość portalu: Hubertus napisał(a):

                > znam sie mało na żeglowaniu ale sadze ze sprawa została przemyslana przez
                > inwestora (tego niemca) i skoro ma mu sie opłacać to chyba warto próbować
                > sądze ze wasze opinie nie są poparte obliczeniami tylko praktyką żeglarską a
                ta
                >
                > zdaje sie ma sie nijak do zastosowanego rozwiązania
                > ważny wg mnie jest fakt że są tacy co próbują - mają pomysły i wcielaja je w
                > życie - ten projekt pewnie bedzie mozna udoskonalić lub skierowac na inne
                tory
                > -
                > byle nie został zapomniany lub skazany na brak rozwoju z braku kasy
                > wg mnie rozwiazanie genialne w swojej prostocie, łatwe w montażu i jak
                > zrozumiałem automayczne wiec proste w obsłudze - a skoro nie wadzi a pomóc
                moze
                >
                > to trzeba próbować
                • Gość: Alter ego Trele morele, trochę kita i trochę morza życzę IP: *.acn.waw.pl 26.12.06, 06:42
                  Projekt wygląda na czysto marketingowy i hipotetyczny.

                  1. Generalnie żagiel przypomina kita, a ma budowę paralotni. Konstruktorzy
                  zdaje się zapomnieli że w kitesurfingu już to przerabiano, chodzi głównie o
                  wiatry dociskające kita do wody, kiedy kite ma budowę komorową bierze wodę i
                  nie sposób go wyciągnąć z wody.

                  2. Iluzoryczny jest pomysł sterowania takim kitem za pomocą jednej liny, tego
                  się po prostu nie da zrobić... Musi być możliwość STEROWANIA kitem czyli
                  przekładania sił z drążka na żagiel, inaczej kiedy kite ma tylko JEDEN punkt
                  zaczepienia kite kręci ósemki.

                  3. Mżliwość elektronicznego dopasowania żagla do zmian pogodowych jest czysto
                  hipotetyczna. To po prostu strasznie śmieszne, że ktoś kto to konstruuje nie
                  przewidział możliwości gwałtownego dogniatania kita do morza.
                  Nie widać żadnych systemów bezpieczeństwa, nic nie zabezpiecza też przed
                  nagłym siadaniem wiatru i wchodzeniem kita w strefę najsilniejszych sił, tzw
                  power zone, a to zdaża się bardzo często przy byle cyplu, zmiany ukształtowania
                  linii brzegowej często zmieniają prądy wiatrowe, wiatry nie są takie stabilne
                  jak na animacji komputerowej czy na otwartych wodach...

                  4. Do tego można jeszcze dodać, że kite jest nieoświetlony co wyklucza żeglugę
                  nocną więc obniża "rentowność" dobową. To jeszcze można nadrobić dodając
                  oświetlenie, ale jak przy tym kręcącym ósemki kicie określić kursy niekolizyjne
                  i AKTUALNY zasięg ustrojstwa...

                  5.Fizyka fizyką a życie życiem. Wszystkim entuzjastom polecam trochę kite'a i
                  trochę żeglarstwa w PRAKTYCE. Po wyrysowaniu wektorków nie widać ukształtowania
                  terenu, zmian natężenia wiatru, ciemności nocy i nie koniecznie rozumie się że
                  kite komorowy bierze wodę.
                  • Gość: grzegorz A mi ten pomysl sie bardzo podoba! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.06, 11:46
                    Tez mi to wyglada na pomysl matketingowcow, ale widze zalety pomyslu, ktore moga
                    spowodowac, ze takie zagle zobaczymy :)

                    1. Zagiel bedzie na tyle duzy, ze mozna do niego poprzywieszac roznorakie
                    urzadzenia sterujace, na przyklad ulatwiajace wyciaganie z wody. Nie wiem, ale
                    kombinuje, ze czesc zagla/skrzydla mozna na przyklad nadmuchac tylko w momencie
                    startu - aby ten start umozliwic.

                    2. Sterowanie jedna lina da sie zrobic. Mozna nawet zrobic sterowanie bez zadnej
                    liny - zapytaj dowolnego paralotniarza :) Zauwazyles to pudelko miedzy skrzydlem
                    a lina? Moze ono zawierac elektronike + silowniki.

                    3. Masz racje. Raczej nie wyobrazam sobie wykorzystania tego zagla blisko ladu
                    albo w turbulentnej pogodzie. Ale o ile wiem przez ogromna wiekszosc czasu
                    statki plyna w laminarnym i stabilnym wietrze.

                    4. Coz za problem oswetlic... ale nie sadze, by bylo to potrzebne, jako ze w
                    skrzydlo pewnie upchaja tyle elektoniki, ze komputer bedzie znal polozenie z
                    dokladnoscia do centymetra, stopnia, cisnienie wiatru w kazdej z czesci skrzydla
                    z dokladnoscia do paskala...

                    6. Poza tym: sile nosna latawca mozna uzyc do napedzana srub statku, wiec statek
                    teoretycznie moglby plynac pod wiatr, z latawcem dokladnie nad soba - jak
                    paralotniarze :) (no wiesz, na przyklad lina moglaby byc doczepiona do jakiegos
                    kreciolka, ktory napedzalby sruby, a latawiec podnosilby sie i opadal :)

                    Acha, i nie sadze, by skrzydlo wykonywalo jakies skomplikowane ewolucje - przez
                    wiekszosc czasu bedzie pewnie unosilo sie w jednym polozeniu i ciagnelo.

                    Pozdrawiam,
                    Grzegorz
                    • uchachany Interesujące i mam wrażenie że celne uwagi :-)). 26.12.06, 12:22
                      Co do tych skomplikowanych ruchów: masz rację przy wiatrach pełnych, raczej
                      będzie z grubsza w jednym położeniu (co najwyżej trochę góra-dół dla
                      dynamicznego utrzymania wysokości) i będzie ciągnął jak typowy latawiec,
                      natomiast ciężko mi sobie wyobrazić jego pracę przy kursie na wiatr - chyba
                      jakieś ewolucje musi wykonywać i to tak, żeby w okresie suma tych zmieniających
                      się wektorów sił wyszła względem statku "na plus" :-)).
                      • Gość: Alter ego Re: Interesujące i mam wrażenie że celne uwagi :- IP: *.acn.waw.pl 27.12.06, 03:50
                        Nie masz racji, kursem na wiatr da się płynąć samym kitem. To, że ciężko sobie
                        wyobrazić niczemu nie przeszkadza. Wejdź sobie na jakiekolwiek forum
                        kitesurfingowe i zapytaj.
                        • uchachany Przeglądnąłem sobie parę forów i stron 27.12.06, 15:13
                          poświęconych kitesurfingowi i kiteboardingowi, ale takich wiadomosci o
                          fizykalnym aspekcie korzystania z kite'a nie znalazłem :-)).

                          Wszelako po narysowaniu sobie paru wektorów dedukuję, że dowcip umożliwiający
                          wykorzystanie kite'a przy kursie na wiatr polegać musi na tym, że dzięki
                          wymuszonemu przez sterowanie kątowi, pod jakim ustawia się kite względem wiatru
                          wektor siły, którą poprzez liny przekazuje napędzanamu żeglarzowi (zawsze
                          wzdłuż liny) nie jest równoległy do wektora prędkości wiatru, ale się od niego
                          odchyla: na lewym halsie w lewo, na prawym w prawo. Umożliwia to uzyskanie
                          składowej wzdłużnej napędzającej holowanego (i poprzecznej dryfującej go,
                          kontrowanej siłą bocznego oporu). Czyli w tym wypadku mechanizm powstawania
                          siły napędowej kite'a jest jednak podobny do "skrzydłowego" mechanizmu
                          powstawania siły napędowej żagla klasycznego przy kursie na wiatr.

                          Ponieważ jednak kite nie jest utrzymywany na stałej wysokości przez takielunek,
                          a jedynie przyczepiony swobodnie jednym cięgnem do holowanego obiektu (to, ze
                          linek jest - ze względu na sterowanie - kilka, nie zmienia istoty rzeczy:
                          wypadkową siłę działającą na surfera można tu zredukować do jednego punktu), by
                          nie wpadł do wody musi ten "skrzydłowy" mechanizm powstawania siły nośnej
                          wykorzystywać również i w płaszczyźnie pionowej. Tyle że wydaje się bardzo
                          trudne osiągnięcie tu równowagi statycznej, nawet w warunkach wiatru
                          laminarnego, dlatego w obu płaszczynach (a szczególnie w pionowej) kite ciągle
                          zmienia położenia, uzyskując jakieś ich stałe średnie wartości w sposób
                          dynamiczny.

                          To ciekawe: wynika z tego, że zarówno wielkość wektora siły, jak i kierunek
                          jego przyłożenia cały czas dynamicznie się zmienia. I oczywiście zakres tych
                          zmian z punktu widzenia sprawności napędu na danym halsie powinien być jak
                          najmniejszy, ponieważ uzyskana od wiatru energia kite'a zużyta na
                          stabilizowanie jego położenia jest dla holowanego obiektu poniekąd zmarnowana :-
                          )). Stąd istotna jest w tym przypadku długość liny: im kite będzie dalej od
                          holowanego, tym relatywnie mniejsze będą zmiany położenia wektora siły z jaką
                          będzie działał na obiekt, mniejsze więc i zmiany dryfu i zmiany kontrowania
                          sterem. Przy klasycznym kiteingu, gdzie linki sterujące zbiegają się w dłoniach
                          żeglarza ta odległość nie może być oczywiście zbyt duża, bo utrudniałaby
                          sterowanie. Natomiast w tym pomyśle, jeżeli cały mechanizm sterujący linkami
                          rzeczywiście jest ukryty w owej "magicznej skrzynce" znajdujące się relatywnie
                          blisko kite'a (a wszystko na to wskazuje), to całość takiego układu może zostać
                          zawieszona na bardzo długiej linie, co daje te wspomniane przeze mnie zalety, a
                          przede wszystkim - na co postawił kontruktor - umożliwia umieszczenie kit'a na
                          większej wysokości, gdzie wiatr jest i silniejszy, i bardziej laminarny. Więc
                          dla uzyskania tej samej siły pędnej żagla rzeczywiście wystarczy jego mniejsza
                          powierzchnia niż żagla klasycznego, pracującego blisko powierzchni morza, gdzie
                          przepływ wiatru ma charakter w części turbulentny.

                          Tak że zaczyna mi się to kleić :-))

                          Gość portalu: Alter ego napisał(a):

                          > Nie masz racji, kursem na wiatr da się płynąć samym kitem. To, że ciężko
                          sobie
                          > wyobrazić niczemu nie przeszkadza. Wejdź sobie na jakiekolwiek forum
                          > kitesurfingowe i zapytaj.
                    • Gość: Alter ego Re: A mi ten pomysl sie bardzo podoba! IP: *.acn.waw.pl 27.12.06, 03:47
                      > 2. Sterowanie jedna lina da sie zrobic. Mozna nawet zrobic sterowanie bez
                      > zadnej liny - zapytaj dowolnego paralotniarza :)

                      Pudło. Jak wielkie napisałem na końcu.

                      Sterowania JEDNĄ liną NIE DA się zrobić.

                      Przestudiuj sobie budowę kita i paralotni, potem dywaguj. Naprawdę, drzwi są
                      otwarte, nie trzeba ich wyważać.

                      Kite steruje się za pomocą baru czyli drążka, do końców drążka są przyczepione
                      linki do uszu... więc to nie jest jedna linka a 4 linki do 2 końcówek.

                      W paralotni to mamy kilkadziesiąt linek, które łącząć się rozkładają się na 8
                      taśm po 4 po każdej stronie i dodatkowo dwie sterówki do krawędzi spływu...
                      Więc o czym Ty piszesz? O swoich upodobaniach do innowacji? Poza tym trzeba
                      rozumieć że paralotnia porusza się w jednym ośrodku (powietrze) a kite działa
                      na styku dwóch ośrodków, podobnie jak ten wynalazek, to nie jest chyba takie
                      trudne...

                      > Zauwazyles to pudelko miedzy skrzydlem
                      > a lina? Moze ono zawierac elektronike + silowniki.

                      Same siłowniki i długość liny to ZA MAŁO. I każdy kite'ciarz od razu zobaczy że
                      jaza na czymś takim jest niemożliwa, właśnie z powodu braku sterowności czyli
                      możliwości kontr na jedną część skrzydła. Siłowniki na niewiele się zdadzą bo
                      tu chodzi o kontrowanie ruchów kita na wietrze, jak się tego nie da kontrolować
                      to wydłużanie/skracanie ramienia nic nie da.

                      > Ale o ile wiem przez ogromna wiekszosc czasu
                      > statki plyna w laminarnym i stabilnym wietrze

                      Słuchaj, zamiast bajdurzyć popłyń w morze. I napisz podręcznik "stabilnej
                      meteroologii". Albo weź podręcznik meteroologii a potem spróbuj zastosować w
                      praktyce, równie pouczające.

                      4. Coz za problem oswetlic... ale nie sadze, by bylo to potrzebne, jako ze w
                      > skrzydlo pewnie upchaja tyle elektoniki, ze komputer bedzie znal polozenie z
                      > dokladnoscia do centymetra, stopnia, cisnienie wiatru w kazdej z czesci
                      > skrzydlaz dokladnoscia do paskala...

                      Naprawdę na to wpadłeś: "oświetlić" i "komputer resztę załatwi"? Genialne. Ty
                      mi lepiej powiedz skąd JA na swoim JACHCIE mam znać np. kąt pomiędzy kitem a
                      osią pokładu. Zaraz mi napiszesz że mój jacht jest za niski i to prawda. Więc
                      skąd analogiczny masowiec ma znać zasięg kita? Już lepiej wszystkim nakazać
                      pływanie z noktowizorami.

                      W praktyce to wygląda zupełnie inaczej. Nawet z określeniem kursu takich
                      masowców jest problem, bo są skróty perspektywy i nie wiesz jak daleko jest
                      faktycznie od świateł rufowych do dziobowych... Ty nigdy chłopie na jachcie w
                      nocy nie siedziałeś więc nawet nie chwytasz, że w nocy wszystkie światła
                      widzisz wszystko PŁASKO.

                      6. Poza tym: sile nosna latawca mozna uzyc do napedzana srub statku, wiec statek
                      > teoretycznie moglby plynac pod wiatr, z latawcem dokladnie nad soba - jak
                      > paralotniarze :) (no wiesz, na przyklad lina moglaby byc doczepiona do
                      > jakiegoskreciolka, ktory napedzalby sruby, a latawiec podnosilby sie i
                      > opadal :)

                      Kup sobie paralotnię. Kup i się przeleć. A potem zrozumiesz że PRZESTRZEŃ to
                      zupełnie inna bajka. Paralotnia SPADA ze stałą prędkością postępową... Lata się
                      tylko dzięki termice czyli prądom wstępującym.

                      Kursem na wiatr natomiast możesz płynąć na samym kite'cie i wcale nie potrzeba
                      do tego mieć śrub w desce... Czemu tak się dzieje poszukaj sobie w googlu, ew.
                      w Empiku w książce "Kitesurfing".

                      > Acha, i nie sadze, by skrzydlo wykonywalo jakies skomplikowane ewolucje -
                      > przezwiekszosc czasu bedzie pewnie unosilo sie w jednym polozeniu i ciagnelo.

                      A ja Ci mówię że przez większość czasu będzie kręciło ósemki. I wiem co mówię,
                      niezależnie jak bardzo Ci się wydaje że jest inaczej.

                      Jestem i żeglarzem i paralotniarzem, i pływałem też na kite'cie i w
                      przeciwieństwie do wypowiadających się wiem dlaczego kite jest zbudowany tak a
                      nie inaczej. Polecam najpierw zrozumieć i dotknąć tego co już ludzie
                      wymyślili...
                      • Gość: grzegorz Re: A mi ten pomysl sie bardzo podoba! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.06, 10:48
                        Ojejej, Alter Ego, strasznie jestes zasadniczy! :)

                        > Sterowania JEDNĄ liną NIE DA się zrobić.

                        Alez na filmiku u dolu artykulu widac, ze skrzydlo jest sterowane... w
                        rzeczywistym swiecie, nie symulacji... Wiec to pudelko jednak zawiera silowniki
                        i system z grubsza dziala naprawde. Wiec nie musze wyjasniac, dlaczego DA SIE :)

                        > > Ale o ile wiem przez ogromna wiekszosc czasu
                        > > statki plyna w laminarnym i stabilnym wietrze
                        >
                        > Słuchaj, zamiast bajdurzyć popłyń w morze.

                        Nie upieram sie, bo szczur ze mnie ladowy :) Jednak wydaje mi sie, ze nad
                        morzem, gdzie kontrasty termiczne raczej nie maja gdzie sie tworzyc (bo morze
                        taka sama temperature ma z grubsza wszedzie), termika ma mniejszy wplyw niz nad
                        ladem. Przynajmniej na niskiej wysokosci, bez gwaltownego mieszania wywolanego
                        na przyklad przejsciem frontu atmosferycznego, szczegolnie chlodnego :)

                        > mi lepiej powiedz skąd JA na swoim JACHCIE mam znać np. kąt pomiędzy kitem a
                        > osią pokładu.

                        Teraz w sklepach elektronicznych jest tyle gadzetow, ze naprawde nie jest
                        wielkim problemem kupienie paru miniaturowych czujnikow (chocby zyroskopowych),
                        zainstalowanie ich na skrzydle i przesylanie danych chocby droga radiowa do
                        komputera na statku.

                        > Kup sobie paralotnię. Kup i się przeleć. A potem zrozumiesz że PRZESTRZEŃ to
                        > zupełnie inna bajka. Paralotnia SPADA ze stałą prędkością postępową... Lata się
                        > tylko dzięki termice czyli prądom wstępującym.

                        Rzeczywiscie na swobodnej paralotni mozna latac tylko dzieki termice lub w
                        powietrzu oplywajacym przeszkode, na przyklad klif. Ale jesli paralotnie
                        przywiazesz (jedna ;) lina do ziemi, to paralotnia w wiejacym poziomo wietrze
                        bedzie sie unosic, dzialajac na te line z duza sila. (slyszalem o przypadku
                        podniesienia samochodu holujacego paralotnie)
                        A poniewaz sila nosna skrzydla jest skierowana do gory, skladowa pozioma nie
                        jest duza, nie widze teoretycznych przeciwwskazan do wykorzystania tej sily do
                        napedzania sruby statku :)

                        > A ja Ci mówię że przez większość czasu będzie kręciło ósemki. I wiem co mówię,
                        > niezależnie jak bardzo Ci się wydaje że jest inaczej.

                        To zalezy od konstrukcji skrzydla. Jesli skrzydlo bedzie mialo wlasciwosci
                        identyczne z paralotnia, to rzeczywiscie, przy wietrze o niewielkiej predkosci
                        bedzie musialo krecic osemki, by wykorzystac sile nosna, ktora to skrzydlo
                        generuje. Ale jesliby zmienic konstrukcje skrzydla tak, by wykorzystywalo ono
                        bardziej opor powietrza (jak klasyczny zagiel) a mniej sile nosna (kite), to
                        skrzydlo/zagiel osemek krecic by nie musialo.
                        BTW: nie wiem czy skrzydlo ktore wykorzystuja w skysail ma profil samostateczny
                        (chyba nie), ale mysle, ze to bylby lepszy pomysl niz skrzydlo o klasycznym
                        profilu, gdyz takie (klasyczne) latwiej przeciagnac i mamy problem z wyciaganiem
                        skrzydla z wody :)

                        > Jestem i żeglarzem i paralotniarzem, i pływałem też na kite'cie

                        No to masz duza przewage nade mna, bo ja tylko z rzadka polatuje sobie w gorach
                        na paralotni... :)

                        Dopiero po napisaniu mojej wiadomosci obejrzalem sobie film z rzeczywistego
                        zastosowania skysail na statku. Wyglada na to, ze projektanci nie planuja startu
                        skrzydla z wody, jak kite. Jest specjalny maszt to rozwijania skrzydla. Film
                        nakrecony byl przy bardzo watlym i stabilnym wietrze, skrzydlo rzeczywiscie
                        krecilo osemki. Przy slabszych i mocniejszych wiatrach najprawdopodobniej
                        skrzydla nie da sie zastosowac. Wiec mysle, ze jeszcze duzo pracy przed nimi!

                        Pozdrawiam,
                        Grzegorz
                        • Gość: grzegorz Re: A mi ten pomysl sie bardzo podoba! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.06, 12:02
                          Wiesz, tak sobie pomyslalem, ze gdyby tak przyczepic duzego, komputerem
                          sterowanego kajta do mocnego jachtu motorowego, to wyszlaby super zabawka.
                          Wyobraz sobie swoj jacht wykonujacy kilkudziesieciometrowe skoki! :)
                          Gdyby to rzeczywiscie zadzialalo, to ktos, kto zacznie takie jachty wytwarzac
                          zarobi mnostwo kasy! ;)
                          • uchachany Oczywiście, że nie planują startu kite'a z wody, 27.12.06, 15:34
                            jest wypuszczany z masztu jak nie przymierzając dziecinny latawiec z ręki :-)).
                            Ogólnie wydaje mi się, że masz rację, chociaż wizję jachtu wykonującego
                            kilkudziesięciometrowe skoki traktuję raczej jako żart :-)). Chociaż jak
                            pamiętam dawne czasy, to nawet i na poczciwej Omedze można było przy
                            odpowiednich warunkach wiatru i fali na moment zażyć ślizgu, czemu towarzyszyło
                            charakterystyczne wycie poszycia dna :-)). Więc jakby uzupełnić konstrukcję
                            jachtu w elementy wzmacniające go tak by się nie rozerwał pod działaniem
                            podrywającej go w powietrze siły i wykorzystać jeszcze zjawisko ślizgu - to kto
                            wie...?

                            Reszta w moim nowym poście powyżej :-))

                            Gość portalu: grzegorz napisał(a):

                            > Wiesz, tak sobie pomyslalem, ze gdyby tak przyczepic duzego, komputerem
                            > sterowanego kajta do mocnego jachtu motorowego, to wyszlaby super zabawka.
                            > Wyobraz sobie swoj jacht wykonujacy kilkudziesieciometrowe skoki! :)
                            > Gdyby to rzeczywiscie zadzialalo, to ktos, kto zacznie takie jachty wytwarzac
                            > zarobi mnostwo kasy! ;)
            • Gość: Pablo Re: Rozwiązanie dla strefy pasatów IP: *.amwaw.edu.pl 25.12.06, 20:26
              Widziałem coś takiego na Discovery- deska z kółkami i latawiec - do skakania
              po wydmach- nazywa się "kiteboarding" z tego co widziałem goście jeździli z
              wiatrem jak i ostro na wiatr- naprawdę! Z resztą zobaczcie animację- można
              płynąć pod wiatr nawet bez miecza - latawiec wykonuje wtedy "halsy w powietrzu"
              sterowany pewnie przez komputer, wektor siły przechylającej ciągle się zmienia i
              myślę ,że przez krótką chwilę rolę miecza i kilu pełni opór boczny kadłuba i
              bezwładność jednostki, które w wypadku statków handlowych są olbrzymie- Pani
              redaktor nic nie pomyliło się- to jest genialne!
              • uchachany Z mieczem i kilem masz oczywiście rację, przy 25.12.06, 21:30
                takiej dużej powierzchni bocznego oporu nie są tak bardzo konieczne dla
                zmniejszenia dryfu, ale z tymi "halsami w powietrzu" to coś mi nie gra: na
                animacji widać, że latawiec tylko wznosi się i opada (zapewne zmieniając
                kształt za pomoca linek tak, by z grubsza utrzymywać wysokość), ale nie
                przekracza osi statku i pracuje raczej jak balon-spinaker, a nie szybujące
                skrzydło (świadczy o tym kąt natarcia) więc wiatr jest pełny. Zwróć zresztą
                uwagę, jak się puszcza latawce: jak stoisz twarzą do latawca utrzymywanego na
                sznurku - to wiatr masz W PLECY, a latawiec Cię ciągnie :-))

                Natomiast co do zachowywania się paralotni, to właśnie szukam materiałów :-))

                Gość portalu: Pablo napisał(a):

                > Widziałem coś takiego na Discovery- deska z kółkami i latawiec - do skakania
                > po wydmach- nazywa się "kiteboarding" z tego co widziałem goście jeździli z
                > wiatrem jak i ostro na wiatr- naprawdę! Z resztą zobaczcie animację- można
                > płynąć pod wiatr nawet bez miecza - latawiec wykonuje wtedy "halsy w
                powietrzu"
                > sterowany pewnie przez komputer, wektor siły przechylającej ciągle się
                zmienia
                > i
                > myślę ,że przez krótką chwilę rolę miecza i kilu pełni opór boczny kadłuba i
                > bezwładność jednostki, które w wypadku statków handlowych są olbrzymie- Pani
                > redaktor nic nie pomyliło się- to jest genialne!
              • Gość: BrylaQ Re: Rozwiązanie dla strefy pasatów IP: *.171.49.150.crowley.pl 25.12.06, 21:39
                "Kitesurfing" (używana także nazwa kiteboarding) - sport wodny, odmiana windsurfingu. ;-)
                Polecam wycieczkę nad morze...Chałupy, Rewa....nie ma wydm a na kitach skaczą po falach z wiatrem i pod wiatr :))
                • uchachany Na ale jest różnica między jakimś tygodniowym czy 25.12.06, 22:05
                  miesięcznym płynięciu jednym halsem bajdewindowym, a kręcenie się w te i wewte,
                  gdzie wykorzystywana jest i bezwładność, i energia fali :-))... Ale nie mówię z
                  jednoznacznie nie - muszę się najpierw trochę douczyć w zakresie współczesnych
                  sztuczek aerodynamiki miękkich pędników :-))

                  Gość portalu: BrylaQ napisał(a):

                  > "Kitesurfing" (używana także nazwa kiteboarding) - sport wodny, odmiana
                  windsur
                  > fingu. ;-)
                  > Polecam wycieczkę nad morze...Chałupy, Rewa....nie ma wydm a na kitach skaczą
                  p
                  > o falach z wiatrem i pod wiatr :))
            • uchachany Z zasady działania tego "latawcowego" żagla 25.12.06, 20:27
              (może wyłącznie ciągnąć) wynika, że tu nawet o wykorzystaniu półwiatru nie może
              być mowy - tylko fordewind i dość pełnawe baksztagi :-). Rozrysuj sobie wektory
              wiatru rzeczywistego, własnego i pozornego przy baksztagu pamiętając, że siła
              pędna tego latawca działa w tym przypadku tylko na przedłużeniu wektora wiatru
              pozornego, a żeby po jej rozłożeniu względem osi statku na składową podłużną
              (napędzającą statek) i poprzeczną (dryfu - znoszącą statek w bok) uzyskać ruch
              do przodu, czyli dodatnią składową podłużną - wektor siły pędnej musi być
              przyłożony względem osi statku w zakresie kątów wyraźnie większych od - 90 deg
              do wyraźnie mniejszych od + 90 deg. Oczywiście przy założeniu, że kąt 0 deg to
              w osi statku, czyli przy czystym fordewindzie. A "wyraźnie" dlatego, żeby ta
              składowa podłużna napędzająca statek nie była jakimś drobnym ułamkiem
              wywołującej jego dryf składowej poprzecznej, bo dryf może być wtedy za duży w
              stosunku do prędkości podłużnej. Więc ten zakres użytecznych kątów zależy od
              konstrukcji statku).

              A kursowy półwiatr rzeczywisty to wskutek sumowania wektorów wiatru
              rzeczywistego i własnego (czyli ujemnej prędkości) daje działający na żagiel
              pełnawy bo pełnawy, ale jednak bajdewind, gdzie mechanizm powstawania siły
              pędnej na klasycznym żaglu jest zupełnie inny i niemożliwy do uzyskania na tym
              ustawiającym się zawsze w linii wiatru latawcu.
              • Gość: Pablo Re: Z zasady działania tego "latawcowego" żagla IP: *.amwaw.edu.pl 25.12.06, 21:08
                No dobrze a jeżeli żagiel porusza się względem statku po okręgu z dużą
                prędkością to jak z punktu widzenia żagla wygląda wiatr pozorny?
                • uchachany W skrócie rzec można, że dość skomplikowanie, 25.12.06, 21:53
                  szczególnie jeśli dojdzie zmieniająca się również składowa pionowa prędkości
                  (trzeba toto pewnie utrzymywać na jakiejś wysokości, i to dynamicznie), a
                  zresztą w tym wypadku ruchomego żagla jego wiatr własny nie równa się już
                  wiatrowi własnemu żaglowca, tylko się zmienia :-)). Kwestia tylko w tym, czy on
                  w niektórych położeniach całkiem nie straci siły pędnej, a poza tym trzeba
                  pamiętać, że nawet jak będzie wykonywał skomplikowane wygiby, to ostateczny
                  bilans składowej podłużnej siły działającej na statek musi tak czy owak wyjść
                  na plus żeby płynął do przodu :-))

                  Innymi słowy w okresie tego jakiegoś jego dziwnego ruchu (zakładam, że cykl
                  ruchów żagla będzie miał przy - jak to zwykle na morzu - względnie stałym
                  wietrze rzeczywistym charakter z grubsza okresowy) musi wystąpić przewaga
                  składowej wzdłużnej w stronę dziobu nad chwilowymi składowymi w stronę rufy.
                  Ale rzecz jest ciekawa i wymaga przemyślenia, a przede wszystkim poczytania
                  czegoś o zasadach działania paralotni. Bo jeśli chodzi o działanie takie typowo
                  latawcowe, to wyżej Ci napisałem jak to widzę :-))

                  Gość portalu: Pablo napisał(a):

                  > No dobrze a jeżeli żagiel porusza się względem statku po okręgu z dużą
                  > prędkością to jak z punktu widzenia żagla wygląda wiatr pozorny?
                  • swistak336 Panowie, zapomnieliśmy o ważnej sprawie! 26.12.06, 01:38
                    Wysokość maksymalna, na któej ma operować żagiel to 300 metrów. To może dawać około pół kilometra liny nośnej. Oznacza to teoretycznie, że w odległości kilkuset metrów nie może przepływać żaden inny statek napędzany owym żaglem (system manewrowania żaglami powoduje, że nie poruszają się one dokładnie z kierunkiem wiatru).
                    Ponadto na wysokości do 300 m nad statkiem nie może znajdowac się żaden obiekt latający. Wymaga to więc zainstalowania systemów ostrzegawczych.
                    Oczywiście wykluczone będzie także w okolicach portów i wybrzeży (awionetki, helikoptery).
                    • uchachany A to oczywiste, ale producent podaje na swojej 26.12.06, 12:01
                      stronie, że napęd miałby zastosowanie tylko na pełnym morzu :-))

                      swistak336 napisał:

                      > Wysokość maksymalna, na któej ma operować żagiel to 300 metrów. To może dawać
                      o
                      > koło pół kilometra liny nośnej. Oznacza to teoretycznie, że w odległości
                      kilkus
                      > et metrów nie może przepływać żaden inny statek napędzany owym żaglem (system
                      m
                      > anewrowania żaglami powoduje, że nie poruszają się one dokładnie z kierunkiem
                      w
                      > iatru).
                      > Ponadto na wysokości do 300 m nad statkiem nie może znajdowac się żaden
                      obiekt
                      > latający. Wymaga to więc zainstalowania systemów ostrzegawczych.
                      > Oczywiście wykluczone będzie także w okolicach portów i wybrzeży (awionetki,
                      he
                      > likoptery).

                  • Gość: Alter ego Prawą ręką, pzez lewe ramię i za prawe ucho IP: *.acn.waw.pl 26.12.06, 07:17
                    .... ale słusznie. Uchachany Ty tu bardzo mądre teksty piszesz i nawet do
                    rozsądnych wniosków dochodzisz (utrzymanie kita na odpowiedniej wysokości). Nie
                    wiem tylko czemu uważasz, że kwestię należy rozpatrywać w dwóch aspektach
                    paralotniowym i kitowym, skoro to jest JEDNO ustrojstwo. To jest jakieś
                    strasznie akademickie podejście.
                    Paralotnia działa inaczej, bo w przestrzeni, siły nośne nie mają tu nic do
                    rzeczy (chyba że założyć że ten kite może poderwać dziób lub przesuwać ładunki
                    po decku, tylko wtedy już projekt nie wygląda głupio, tylko potwornie głupio) a
                    tu mamy do czynienia z typowym kitem. A kite wyeluował z paralotni i to właśnie
                    z powodu nieprzydatności budowy dwukomorowej na wodzie powstała konstrukcja
                    balonowa, niezatapialna i dopuszczająca wybryki natury, rotory i błędy w
                    sterowaniu.

                    To PO CO wymyślono BAR do kite'a i czemu kiciarz nie przypina się jedną liną i
                    to na stałe (lub jak wolisz po co są w kite'cie systemy bezpieczeństwa) też
                    jest w miarę łatwo wymyśleć. Sterowność i bezpieczeństwo. W tym wynalazku obie
                    kwestie zbywa się sloganem "system sterowany komputerowo", ale wystarczy na to
                    spojrzeć żeby wiedzieć że żaden komputer nie będzie mógł tym sterować, bo za
                    pomocą jednej liny się po prostu NIE DA.

                    Wniosek: Nie warto wyważać otwartych drzwi. Ktoś już to przerabiał i warto by
                    się było oprzeć na doświadczeniach a nie rozpoczynać nowy sport ekstremalny tym
                    razem z ładunkami cargo...

                    Świstak też zauważył na szczęście problem sygnałów ostrzegawczych i zasięgu
                    liny. Dochodzi jeszcze kwestia NOCY, czyli czasu w którym ten wynalazek może
                    podnosić rentowność.

                    I dwie uwagi generalne:
                    1. zastosowanie tego ustrojstwa ma również wpływ na BEZPIECZEŃSTWO frachtu i to
                    raczej ujemne niż dodatnie, nikt tego nie zmierzy i nie poda w folderze
                    reklamowym
                    2. ilość warunków minimum (stabilne wiatry, min. odległość od linii brzegowej,
                    noc/dzień) drastycznie obniża czas możliwego zastosowania ustrojstwa i co za
                    tym idzie jego rentowność.
                    • swistak336 Re: Prawą ręką, pzez lewe ramię i za prawe ucho 26.12.06, 10:55
                      Na kursach międzykontynentalnych, najlepiej w strefie pasatów to ma jakiś sens. Nawet niewielka oszczędność paliwa mnożona przez ilość mil dać może zauważalną kwotę. Oczywiście w Kanale La Manche ani w Sundzie raczej niebezpiecznie byłoby z takim wspomaganiem pływać, ale na przyjmijmy, że na środku Atlantyku zbyt wielu kursów kolizyjnych nie ma.
                      ps. ciekawe, czy żagiel jest odporny na kolizje z ptakami morskimi.
                      • Gość: Alter ego Re: Prawą ręką, pzez lewe ramię i za prawe ucho IP: *.acn.waw.pl 27.12.06, 04:07
                        Dokładnie, tylko na kursach międzykontynentalnych... I tylko gdy równo wieje,
                        czyli np. nie o każdej porze roku...

                        Nie mówię że wynalazku nie da się sprzedać, mówię że oszczędności rzędu 30%
                        dobrze wyglądają w folderach reklamowych. To tak jakby zaplanować przelot przez
                        Atlantyk na Karaiby przyjmując nieustanne używanie spinakera, szybko, krótko,
                        tylko się nie da... Podtrzymuję też, że stabilność i bezpieczeństwo zarówno
                        frachtu jak i samego statku zmniejsza się.

                        Po Twoich wpisach widać, że nie tylko masz wyobraźnię, ale jeszcze pływasz.
          • Gość: gaz4 Re: Może takie rozwiązanie wybrano w efekcie anal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.06, 20:55
            Tyle tylko, że ropy nie będzie. Właśnie po to te żagle ;)
            Ale i tak nikt nie zrobi komercyjnego pełnego żaglowca. Czyli komercyjne
            rozwiązanie może bazować na żaglu max łatwym w ustawieniu i obsłudze. Czyli są
            dobre warunki, to płynie na żaglu, złe warunki żagiel zwinięty i silnik w ruchu.
            • Gość: graf Re: Może takie rozwiązanie wybrano w efekcie anal IP: *.chello.pl 25.12.06, 21:45
              Biorąc pod uwagę znaczenie transportu morskiego w handlu to nawet
              kilkuprocentowa oszczędność w jedną stronę oznacza znaczne zyski. A możliwość
              montowania zespołu napędowego na istniejących jednostkach to dla producenta żyła
              złota.

              Szkoda że kontenerowce nie mogą w bajdewindzie pływać :) to by był dopiero widok :)
              • uchachany Czasy wspaniałych wyścigów kliprów herbacianych 25.12.06, 22:12
                z ich całą poezją raczej już nie wrócą :-)))...

                A rację oczywiście masz - nawet kilkuprocentowa oszczędność przy współczesnej
                skali transportu morskiego to kupa pieniędzy :-)).

                Gość portalu: graf napisał(a):

                > Biorąc pod uwagę znaczenie transportu morskiego w handlu to nawet
                > kilkuprocentowa oszczędność w jedną stronę oznacza znaczne zyski. A możliwość
                > montowania zespołu napędowego na istniejących jednostkach to dla producenta
                żył
                > a
                > złota.
                >
                > Szkoda że kontenerowce nie mogą w bajdewindzie pływać :) to by był dopiero
                wido
                > k :)
      • uchachany Muszę panią dziennikarkę serdecznie przeprosić za 25.12.06, 23:57
        zbyt pochopną ocenę - wszedłem na stronę producenta i rzeczywiście utrzymuje
        on, że ten napęd daje możliwości żeglowania kursami na wiatr i kąt martwy
        wynosić ma +/- 50 deg. Przypuszczam więc, że konstruktor przy kursach na wiatr
        rzeczywiście wykorzystuje serię jakichś dziwnych ruchów tej paralotni wedle
        zasady naszkicowanej przez <Pabla> i <BrylęQ>, co najwyżej otwarta pozostaje
        sprawność tego napędu w takich warunkach w stosunku do
        klasycznego "latawcowego" kursu pełnego, gdzie żagiel pracuje jak typowy
        balonspinaker czy fok genua przy fordewindzie :-))
        • swistak336 Re: Muszę panią dziennikarkę serdecznie przeprosi 26.12.06, 01:45
          O ile producent na swej stronie internetowej nie przecenia walorów swego prodktu.
          Może chodzić li tylko o efekt polegający na śladowym miejszeniu zanużenia statku, co nie oznaczałoby jego przyspieszenia, ale obniżenia tarcia - ergo zmniejszenia zużycia paliwa silnika klasycznego. (wektor siły skierowany jest nie tylko w określonym kierunku w płaszczyźnie poziomej, lecz także pionowej)
          • uchachany Chyba nie, to zmniejszenie byłoby zbyt śladowe :-) 26.12.06, 12:24
            swistak336 napisał:

            > ...
            > Może chodzić li tylko o efekt polegający na śladowym miejszeniu zanużenia
            statk
            > u, co nie oznaczałoby jego przyspieszenia, ale obniżenia tarcia - ergo
            zmniejsz
            > enia zużycia paliwa silnika klasycznego. (wektor siły skierowany jest nie
            tylko
            > w określonym kierunku w płaszczyźnie poziomej, lecz także pionowej)
    • amanasunta53 A jak nie ma wiatru?Proponuję powrót do galer! 25.12.06, 23:37
      Muslimy sie szybko mnożą to i ,,napędu''nie zabraknie.
      • uchachany Masz na myśli to, żeby biały Bwana Kubwa 25.12.06, 23:59
        napierniczał batem muzułmańskich galerników żeby równo wiosłowali?!

        amanasunta53 napisała:

        > Muslimy sie szybko mnożą to i ,,napędu''nie zabraknie.
        • Gość: blehblah Re: Masz na myśli to, żeby biały Bwana Kubwa IP: *.centertel.pl 26.12.06, 00:58
          raczej chinskich galernikow - wszak i tak poza ropa to wszystko plynie do nas z
          chin :)
          poza tym chinole ciezej pracuja a mniej potrzebuja :P
          • uchachany Jak będą w takim tempie rozwijać się dalej, to 26.12.06, 01:06
            raczej trzeba się obawiać, żeby nie połapali białasów i nie powsadzali ich do
            zoologów gwoli uciechy skośnookiej publiczności :-))...

            Gość portalu: blehblah napisał(a):

            > raczej chinskich galernikow - wszak i tak poza ropa to wszystko plynie do nas
            z
            > chin :)
            > poza tym chinole ciezej pracuja a mniej potrzebuja :P
    • blue911 Re: Ropa drożeje, statki znów podnoszą żagle 25.12.06, 23:58
      Amerykance,a raczej najbogatsze koncerny naftowe zatluka kazdy pomysl: wbrew
      temu co Buszowaty kaznodzieja mowi publicznie dla nich wysoka cena ropy to raj.
      Cala gospodarka opiera sie na ropie i ,mimo narzekan, jak podwoila sie cena
      paliwa w ostatnich latach wszyscy nadal musieli kupowac benzyne. Lub prawie
      wszyscy. Takze nie wiwatujmy zawczasu.
      A on jest znany z mowienia dokladnie tego,co publicznosc chce uslyszec
      robiac ,oczywiscie, dokladnie na opak.
      Znamy to skads?? Hehe.
      • uchachany A co mogą mieć do tego wynalazku koncerny, skoro 26.12.06, 00:12
        to już prawie gotowa oferta handlowa, jak określa firma na swojej stronie
        www "distribution will begin in 2007"? Potopią ich ich czy co? I koncernom
        przyda się zmniejszenie kosztów transportu - więcej zarobią :-))...

        blue911 napisał:

        > Amerykance,a raczej najbogatsze koncerny naftowe zatluka kazdy pomysl: wbrew
        > temu co Buszowaty kaznodzieja mowi publicznie dla nich wysoka cena ropy to
        raj.
        > Cala gospodarka opiera sie na ropie i ,mimo narzekan, jak podwoila sie cena
        > paliwa w ostatnich latach wszyscy nadal musieli kupowac benzyne. Lub prawie
        > wszyscy. Takze nie wiwatujmy zawczasu.
        > A on jest znany z mowienia dokladnie tego,co publicznosc chce uslyszec
        > robiac ,oczywiscie, dokladnie na opak.
        > Znamy to skads?? Hehe.
      • Gość: Pablo Re: Ropa drożeje, statki znów podnoszą żagle IP: *.amwaw.edu.pl 26.12.06, 02:09
        To nie takie proste-1"amerykance" importują olbrzymie ilości ropy- meją od lat
        ujemny bilans handlowy i zadłuzaja się na potęgę głównie u chińczyków-
        "buszowaty" bardzo by się ucieszył mogąc trochę tej ropy zaoszczędzic 2 istotnie
        im wyższa cena tym wyższe marże,ale jeśli ropa będzie zbyt droga i zbyt trudno
        dostępna ( wcześniej na takich stronach jak "Oil Peak" teraz już nawet z każdej
        gazety można sie dowiedzieć, że rope pompuje się obecnie z maksymalną możliwą
        szybkoscią) ludzie zaczną gwałtownie szukać zamienników- w takiej sytuacji jak
        obecnie każdy pomysł oszczędzania A NIE ZASTEPOWANIA ropy nie musi być zwalczany
        przez te koncerny- bo przedłuża erę królowania ropy, pozwala opóźnić zmiany 3
        gdyby było tak jak mówisz koncerny naftowe i "buszowaty" utrąciliby Toyotę
        Prius na przykład- dlaczego Prius przetrwał, najlepiej sprzedaje się właśnie w
        USA, a taki EV-1 10 lat temu został utrącony- właśnie dlatego że zmieniła się
        sytuacja
        • uchachany Ano właśnie :-)) 26.12.06, 12:03
          Gość portalu: Pablo napisał(a):

          > To nie takie proste-1"amerykance" importują olbrzymie ilości ropy- meją od lat
          > ujemny bilans handlowy i zadłuzaja się na potęgę głównie u chińczyków-
          > "buszowaty" bardzo by się ucieszył mogąc trochę tej ropy zaoszczędzic 2
          istotni
          > e
          > im wyższa cena tym wyższe marże,ale jeśli ropa będzie zbyt droga i zbyt trudno
          > dostępna ( wcześniej na takich stronach jak "Oil Peak" teraz już nawet z
          każdej
          > gazety można sie dowiedzieć, że rope pompuje się obecnie z maksymalną możliwą
          > szybkoscią) ludzie zaczną gwałtownie szukać zamienników- w takiej sytuacji jak
          > obecnie każdy pomysł oszczędzania A NIE ZASTEPOWANIA ropy nie musi być
          zwalczan
          > y
          > przez te koncerny- bo przedłuża erę królowania ropy, pozwala opóźnić zmiany 3
          > gdyby było tak jak mówisz koncerny naftowe i "buszowaty" utrąciliby Toyotę
          > Prius na przykład- dlaczego Prius przetrwał, najlepiej sprzedaje się właśnie w
          > USA, a taki EV-1 10 lat temu został utrącony- właśnie dlatego że zmieniła się
          > sytuacja
        • Gość: TVRG Re: Ropa drożeje, statki znów podnoszą żagle IP: *.wireless.umn.edu 27.12.06, 02:30
          naped na wodor bedzie rozwijany bo daje monolop temu kto ma patemty na
          produkcje + uzywanie wodoru w samochodach, oraz mozliwosc ustalania "akcyzy"
          przez panstwo bez konfliktow z innymi producentami, a naped na prad powoduje ze
          zyski pojda do elektrowni - nowych graczy na rynku moto, i beda problemy z
          akcyza - wiec ten projekt nie bedzie popierany - nie ma to nic wsponego z
          mozliwosciami technicznymi a z rynkiem , zyskami etc.
    • Gość: sun Ropa drożeje, statki znów podnoszą żagle IP: *.telprojekt.pl 26.12.06, 00:44
      Niedługo beda znow sterowce zamiast samolotow, miejmy taka nadzieje. Oczywiscie
      nie te z wodorem :)
    • Gość: kill Re: Ropa drożeje, statki znów podnoszą żagle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.06, 00:45
      jak zobaczę jakiegoś szkopa z takim zaglem pod moim domem to zabiję.
      • uchachany Że też te moczarowce wszędzie muszą się wcisnąć... 26.12.06, 01:09
        ...

        Gość portalu: blehblah napisał(a):

        > raczej chinskich galernikow - wszak i tak poza ropa to wszystko plynie do nas
        z
        > chin :)
        > poza tym chinole ciezej pracuja a mniej potrzebuja :P
    • Gość: Marynarz Polacy opracowali takie zagle w latach 70- tych IP: 212.125.240.* 26.12.06, 03:17
      Nawet powstal projekt zaglowca wycieczkowego "Gwarek"
    • Gość: Anonimowy Ropa drożeje, statki znów podnoszą żagle IP: *.antsatgor.pl 26.12.06, 09:02
      Bardzo pieknie i ładnie, tylko czy "wynalazcy" probowali ten swoj pomysl na
      statkach wiekszych. 800 ton co to jest, a moze tak 35000 albo 70000 ton a moze
      na najwiekszych tankowcach. nie no pomysl jest jaknajbardziej chwalebny, ale
      jakbysmy jeszcze zamiast maszynek sterowych uzywali rumpla to i koszty budowy i
      oprzyzadowania spadly. A moze duze dryfkotwy które by kazdy statek ciagnal za
      soba i tez automatycznie mozna by statkiem sterowac, nastepny koszt mniejszy.
      Juz i tak kazdy armator próbuje obnizyc koszty, to na olejach to na zalogach
      dawajcie im pomysły a my mechanicy i marynarze bedziemy mieli wiecej roboty za
      mniej pieniedzy.
      • Gość: profes79 Re: Ropa drożeje, statki znów podnoszą żagle IP: 81.144.141.* 27.12.06, 03:28
        Proponuje:
        1. calkowita automatyzacje - wtedy mechanicy nie mieliby nic do roboty ( a wiec
        i z pieniedzmi nie byloby problemu)
        2. powrot do epoki wielkich zaglowcow. Wbrew pozorom moze byc calkiem realny :)
        Albo powrot do bocznokolowcow opalanych weglem :D

        Dobre klipry wykrecaly predkosci nienajmniejsze jak na statki poruszane tylko
        sila wiatru.
    • patman Opodatkują wiatr, na jedno wyjdzie 26.12.06, 13:07
      Zgodnie z doktryną komunistów, należy wszystko opodatkować. Uczniowie Lenina u nas już to realizują.
    • Gość: Lekki sceptyk Ropa drożeje, statki znów podnoszą żagle IP: *.tcz.vectranet.pl 26.12.06, 14:24
      Z wideo widać, że żagiel będzie ściągał statek w bok i to różnie, zależnie od
      kierunku wiatru i na to chyba ster rufowy nie pomoże.
    • 80c51 Polska język- trudna język. 26.12.06, 14:29
      "siła wiatru został na niej maksymalnie wykorzystany"- coś gazecie z rodzajami
      nie wyszło...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka