Gość: jacek
IP: 62.233.167.*
11.04.03, 22:55
Juz za niedlugo (ja oceniam 2-3 lata) bedziemy miec do czynienia
z sytuacja w ktorej bezrobocie bedzie niewiele nizsze niz
obecnie, a bedzie dramatycnie brakowac ludzi do pracy zwlaszcza
w tzw zaawansowanych technologiach. W koncu wyksztalcenie admina
serwerowego jest duzo trudniejsze niz baby od sprzatania czy
faceta od walenia mlotkiem. Dodatkowo na to nalozy sie dylemat
czy pracowac w Krakowie za 500 Euro czy w Wiesbaden za 1500 euro
czy w Manchasterze za 1500 funtow. Spora czesc ludzi wyjedzie z
Polski. Tak jak ja wyjechalem z Wroclawia do Warszawy, tak
ludzie stana przed dyelamtami co wybrac: Amsterdam, Londyn,
Malmo czy Warszawa. Wybor nie bedzie latwy i oczywisty.
Ktos kto konczy studia nie zaklada ze bedzie zarabiac gorsze
zwlaszcza, ze 1500 km dalej na zachod od Polszy mozna zgarnac 2-
3 razy wiecej nawet uwzgledniajac wyzsze koszty zycia. Ale jesli
nagle okaze sie, ze w tym Wiesbaden czy innym Londynie jest
spora grupa twoich znajomych z liceum czy studiow wtedy decyzje
latwiej podjac aby wyjechac.
Po przystapieniu do UE zwiekszy sie dysproporcja miedzy wielkimi
miastami (Wawa, Breslau, Krakuf, Poznan, Gdansk, Katowice) a
malymi i wsia. Jakies 30% Polakow da sobie swietnie rade, u 70%
niez mieni sie nic. Wzrost PKB o 100% nie spowodujue ze
wszystkim dochody wzrosna o 100%. Sztuka jest zalapac sie do
tych 30%.
Przeciwnicy UE - nie tworzcie aletrnatywy do UE tworzac opcje
gospodarczego zwiazania z USA. Mowiac o UE myslimy o Niemczech,
UK, Szwecji... USA to USA i nie rozrozniamy miedzy Arkansas,
Montana czy Kalifornia. A przeciez tam dysproporcje miedzy
stanami sa znacznie wieksze niz w UE. Blizsza koszula cialu -
wybierzmy UE.
milego weekendu