Dodaj do ulubionych

Polski rynek pracy

IP: 62.233.167.* 11.04.03, 22:55
Juz za niedlugo (ja oceniam 2-3 lata) bedziemy miec do czynienia
z sytuacja w ktorej bezrobocie bedzie niewiele nizsze niz
obecnie, a bedzie dramatycnie brakowac ludzi do pracy zwlaszcza
w tzw zaawansowanych technologiach. W koncu wyksztalcenie admina
serwerowego jest duzo trudniejsze niz baby od sprzatania czy
faceta od walenia mlotkiem. Dodatkowo na to nalozy sie dylemat
czy pracowac w Krakowie za 500 Euro czy w Wiesbaden za 1500 euro
czy w Manchasterze za 1500 funtow. Spora czesc ludzi wyjedzie z
Polski. Tak jak ja wyjechalem z Wroclawia do Warszawy, tak
ludzie stana przed dyelamtami co wybrac: Amsterdam, Londyn,
Malmo czy Warszawa. Wybor nie bedzie latwy i oczywisty.

Ktos kto konczy studia nie zaklada ze bedzie zarabiac gorsze
zwlaszcza, ze 1500 km dalej na zachod od Polszy mozna zgarnac 2-
3 razy wiecej nawet uwzgledniajac wyzsze koszty zycia. Ale jesli
nagle okaze sie, ze w tym Wiesbaden czy innym Londynie jest
spora grupa twoich znajomych z liceum czy studiow wtedy decyzje
latwiej podjac aby wyjechac.

Po przystapieniu do UE zwiekszy sie dysproporcja miedzy wielkimi
miastami (Wawa, Breslau, Krakuf, Poznan, Gdansk, Katowice) a
malymi i wsia. Jakies 30% Polakow da sobie swietnie rade, u 70%
niez mieni sie nic. Wzrost PKB o 100% nie spowodujue ze
wszystkim dochody wzrosna o 100%. Sztuka jest zalapac sie do
tych 30%.

Przeciwnicy UE - nie tworzcie aletrnatywy do UE tworzac opcje
gospodarczego zwiazania z USA. Mowiac o UE myslimy o Niemczech,
UK, Szwecji... USA to USA i nie rozrozniamy miedzy Arkansas,
Montana czy Kalifornia. A przeciez tam dysproporcje miedzy
stanami sa znacznie wieksze niz w UE. Blizsza koszula cialu -
wybierzmy UE.

milego weekendu
Obserwuj wątek
    • Gość: YY! Re: Polski rynek pracy IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 12.04.03, 05:14
      Gość portalu: jacek napisał(a):

      > Juz za niedlugo (ja oceniam 2-3 lata) bedziemy miec do czynienia
      > z sytuacja w ktorej bezrobocie bedzie niewiele nizsze niz
      > obecnie, a bedzie dramatycnie brakowac ludzi do pracy zwlaszcza
      > w tzw zaawansowanych technologiach.

      Nie do końca jest tak. Bezrobocie jest zjawiskiem globalnym.
      Będzie się zwiększać do czasu aż poważnie zacznie się myśleć
      o skracaniu okresu pracy (dłużej uczyć, wcześniejsze emerytury),
      skracanie czasu pracy (krótszy tydzień pracy).
      Różnice w poziomie bezrobocia w różnych krajach będą raczej
      wynikać z sytuacji demograficznej.

      > Dodatkowo na to nalozy sie dylemat
      > czy pracowac w Krakowie za 500 Euro czy w Wiesbaden za 1500 euro
      > czy w Manchasterze za 1500 funtow. Spora czesc ludzi wyjedzie z
      > Polski. Tak jak ja wyjechalem z Wroclawia do Warszawy, tak
      > ludzie stana przed dyelamtami co wybrac: Amsterdam, Londyn,
      > Malmo czy Warszawa. Wybor nie bedzie latwy i oczywisty.

      Też chyba błędna teza - Telepraca, już dzisiaj duże firmy
      zatrudniają zespoły informatyków z Indii, Pakistanu.

      > Jakies 30% Polakow da sobie swietnie rade, u 70%
      > niez mieni sie nic. Wzrost PKB o 100% nie spowodujue ze
      > wszystkim dochody wzrosna o 100%. Sztuka jest zalapac sie do
      > tych 30%.

      Głupi liberalizm.

      > USA to USA i nie rozrozniamy miedzy Arkansas,
      > Montana czy Kalifornia. A przeciez tam dysproporcje miedzy
      > stanami sa znacznie wieksze niz w UE. Blizsza koszula cialu -
      > wybierzmy UE.

      Oczywiście wybieramy UE ale z innych bardziej oczywistych
      przyczyn - mieszkamy przecież w Europie.
      • Gość: Andrzej Z. Prosta rada - ZWIEKSZYC podatki przedsiebiorcom!!! IP: *.proxyplus.cz / 10.0.0.* 12.04.03, 12:34

        Prosta rada - ZWIEKSZYC podatki przedsiebiorcom!!!

        Czy moge juz zostac nastepnym ministrem finansow?

        BARDZO PROSZE!!!

      • Gość: Marios Re: Polski rynek pracy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 13:33
        Gość portalu: YY! napisał(a):

        > Gość portalu: jacek napisał(a):
        >
        > > Juz za niedlugo (ja oceniam 2-3 lata) bedziemy miec do czynienia
        > > z sytuacja w ktorej bezrobocie bedzie niewiele nizsze niz
        > > obecnie, a bedzie dramatycnie brakowac ludzi do pracy zwlaszcza
        > > w tzw zaawansowanych technologiach.
        >
        > Nie do końca jest tak. Bezrobocie jest zjawiskiem globalnym.
        > Będzie się zwiększać do czasu aż poważnie zacznie się myśleć
        > o skracaniu okresu pracy (dłużej uczyć, wcześniejsze emerytury),
        > skracanie czasu pracy (krótszy tydzień pracy).
        > Różnice w poziomie bezrobocia w różnych krajach będą raczej
        > wynikać z sytuacji demograficznej.

        Wydajność pracy! Jeśli chcemy mieć rozwijającą się gospodarkę, a tylko taka
        zapweni powstawanie nowych miejsc pracy w długim terminie. Dlatego, jednym z
        ważniejszych zjawisk jest wydajność pracy. Proponowane przez Ciebie skrócenie
        dnia pracy - jest działaniem krótkookresowym i pogłębiającym w długim terminie
        gospodarkę w kryzysie, ze względu na jej niższą konkurencyjność na arenie
        międzynarodowej.
        Niewątpliwym problemem jest na pewno wyważenie czasu pracy, zadbanie o dobrą
        kondycję fizyczną pracowników, itp. Dzięki dobrej organizacji pracy, w 8
        godzin można zrobić więcej niż w 12 a obecnie w niektórych firmach pracuje się
        nawet po 12 godzin dziennie (mój rekord to 15...). Wiem po sobie - 8-9 godzin
        pracy na wysokich obrotach jest ok. Ale 12, czy też więcej - to paranoja -
        człowiek zaczyna wtedy być mniej wydajny, popełniać błędy, itp. Dodatkowo
        kondycja fizyczna świetnie się przekłada na kondycję w pracy.
        Dlatego Państwowa Inspekcja Pracy, powinna bardziej aktywnie działać,
        ograniczając czas pracy, choćby do tych 10 godzin. A firmy... cóż - jeśli chcą
        mieć dobrych pracowników, niech też zadbają o ich zdrowie...
        Jednak skrócenie czasu pracy do 6-7 godzin to już przegięcie.
        Niemniej zgadzam się z sytuacją demograficzną... I tu pomogłaby wspomniana
        wyżej mobilność i zwiększony nacisk na naukę angielskiego, który jest
        nieoficjalnym globalnym językiem.

        > > Dodatkowo na to nalozy sie dylemat
        > > czy pracowac w Krakowie za 500 Euro czy w Wiesbaden za 1500 euro
        > > czy w Manchasterze za 1500 funtow. Spora czesc ludzi wyjedzie z
        > > Polski. Tak jak ja wyjechalem z Wroclawia do Warszawy, tak
        > > ludzie stana przed dyelamtami co wybrac: Amsterdam, Londyn,
        > > Malmo czy Warszawa. Wybor nie bedzie latwy i oczywisty.
        >
        > Też chyba błędna teza - Telepraca, już dzisiaj duże firmy
        > zatrudniają zespoły informatyków z Indii, Pakistanu.

        Zatrudniają, gdyż brakuje im pracowników u siebie, w związku z czym stawki,
        np. w USA są nadmiernie windowane. Nie oszukujmy się informatycy to wysoce
        wykwalifikowani robotnicy. Poza zarobkami, zmianą maszyn oraz umiejętnościami,
        niewiele różnią się od robotników z fabryk. Tylko jedno - wciąż jeszcze jest
        ich za mało - stąd windowane koszty ich pracy. Ale to się zmieni... W USA
        najwięcej kasy zarabiają właściciele i szefowie dużych korporacji. A do tego
        nie jest potrzebna biegła umiejętność programowania, lecz wiedza ekonomiczna,
        prawna i to "coś". Informatyk bez pracodawcy tonie - burżuj bez pracy,
        inwestuje. A informatyków przybywa, przybywa... i w końcu podaż przebije popyt
        i cena zacznie spadać...
        A co do swobodnego przepływu ludzi - mobilność i znajomość języków obcych, to
        wciąż znaczne polskie bariery.

        > > Jakies 30% Polakow da sobie swietnie rade, u 70%
        > > niez mieni sie nic. Wzrost PKB o 100% nie spowodujue ze
        > > wszystkim dochody wzrosna o 100%. Sztuka jest zalapac sie do
        > > tych 30%.
        >
        > Głupi liberalizm.

        Liberalizm jest świetny, lecz niestety brutalny. Spójrz na gospodarkę USA i
        UE. Bez komentarza.

        > > USA to USA i nie rozrozniamy miedzy Arkansas,
        > > Montana czy Kalifornia. A przeciez tam dysproporcje miedzy
        > > stanami sa znacznie wieksze niz w UE. Blizsza koszula cialu -
        > > wybierzmy UE.
        >
        > Oczywiście wybieramy UE ale z innych bardziej oczywistych
        > przyczyn - mieszkamy przecież w Europie.

        Sądzę, iż takiego rozstrzału jak w nowej UE (25 państw), nie ma w USA. Ba,
        takiego rozstrzału jak Luxemburg-Grecja - też nie ma w USA.

        Marios
        • Gość: jacek Re: Polski rynek pracy IP: *.chello.pl 12.04.03, 14:34
          > Wydajność pracy! Jeśli chcemy mieć rozwijającą się gospodarkę,
          a tylko taka
          > zapweni powstawanie nowych miejsc pracy w długim terminie.
          Dlatego, jednym z
          > ważniejszych zjawisk jest wydajność pracy. Proponowane przez
          Ciebie skrócenie
          > dnia pracy - jest działaniem krótkookresowym i pogłębiającym w
          długim terminie
          > gospodarkę w kryzysie, ze względu na jej niższą
          konkurencyjność na arenie
          > międzynarodowej.
          > Niewątpliwym problemem jest na pewno wyważenie czasu pracy,
          zadbanie o dobrą
          > kondycję fizyczną pracowników, itp. Dzięki dobrej organizacji
          pracy, w 8
          > godzin można zrobić więcej niż w 12 a obecnie w niektórych
          firmach pracuje się
          > nawet po 12 godzin dziennie (mój rekord to 15...). Wiem po
          sobie - 8-9 godzin
          > pracy na wysokich obrotach jest ok. Ale 12, czy też więcej -
          to paranoja -
          > człowiek zaczyna wtedy być mniej wydajny, popełniać błędy,
          itp. Dodatkowo
          > kondycja fizyczna świetnie się przekłada na kondycję w pracy.
          > Dlatego Państwowa Inspekcja Pracy, powinna bardziej aktywnie
          działać,
          > ograniczając czas pracy, choćby do tych 10 godzin. A firmy...
          cóż - jeśli chcą
          > mieć dobrych pracowników, niech też zadbają o ich zdrowie...
          > Jednak skrócenie czasu pracy do 6-7 godzin to już przegięcie.
          > Niemniej zgadzam się z sytuacją demograficzną... I tu
          pomogłaby wspomniana
          > wyżej mobilność i zwiększony nacisk na naukę angielskiego,
          który jest
          > nieoficjalnym globalnym językiem.


          Skrocenie czasu pracy jest bardzo dobrym pomyslem. Niestety nie
          bierzemy pod uwage czynnika kulturowego i ten pomysl w USA -
          ktore jakby nie bylo narzuca reguly gospodarzcze - nigdy nie
          przejdzie. Mozna sie smiac z Simpsonow jak sie slyszy, ze Stany
          zostaly zbudowane na chciwosci, ale w tym jest duzo prawdy.

          Ponad 100 lat temu robotnicy pracowali po 16 godz/dobe 7 dni w
          tyg. Czy ktos wie, jak to sie stalo, ze teraz pracuja tylko 8
          godz przez 5 dni w tyg?


          > Zatrudniają, gdyż brakuje im pracowników u siebie, w związku z
          czym stawki,
          > np. w USA są nadmiernie windowane. Nie oszukujmy się
          informatycy to wysoce
          > wykwalifikowani robotnicy. Poza zarobkami, zmianą maszyn oraz
          umiejętnościami,
          > niewiele różnią się od robotników z fabryk.


          Jednak nieco sie roznia. Co innego poslugiwac sie mlotkiem, a co
          innego klawiatura.

          Problem w tym, ze jest taki zasob, ktory (jeszcze) malo zalezy
          od stanu posiadania - jest nim inteligencja. Niewiatpliwie
          informatykow bedzie przybywac, bo to jedyna dziedzina w ktorej
          mozna sie rozwijac i zarabiac jakies normalne pieniadze. Ale
          zeby sie tym zajmowac trzeba czuc matematyke, logike itp. Wiec
          chocby USA chcialo - nie bedzie ich przybywac w nieskonczonosc,
          wiec albo pozostaje im importowac ich z innych krajow albo
          trzymajac w miejscu posiadania - zlecac zespolom rozne prace.
          Tak sie dzieje z Indiami z paru powodow: Indie to kraj z 1 mld
          ludzi, wiec wyluskanie z nich 200 wybitnych osob nie stanowi
          problem, posluguja sie bardzo dobrze angielskim, sa bardzo
          dobrzy z matmy i kosztuja duzo mniej niz ci sami specjalisci w
          USA.

          Tylko jedno - wciąż jeszcze jest
          > ich za mało - stąd windowane koszty ich pracy. Ale to się
          zmieni...


          > Sądzę, iż takiego rozstrzału jak w nowej UE (25 państw), nie
          ma w USA. Ba,
          > takiego rozstrzału jak Luxemburg-Grecja - też nie ma w USA.


          Mysle, ze miedzy Kalifornia a Arkansas jest. Czytalem w 1991
          roku ze gdyby Kalifiornia byla osobnym panstwem bylaby 6 albo 7
          potega gospodarcza na swiecie. Jak znajde jakies dane to puszcze
          na forum.
          • Gość: Marios Re: Polski rynek pracy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 18:13
            Gość portalu: jacek napisał(a):

            > Skrocenie czasu pracy jest bardzo dobrym pomyslem. Niestety nie
            > bierzemy pod uwage czynnika kulturowego i ten pomysl w USA -
            > ktore jakby nie bylo narzuca reguly gospodarzcze - nigdy nie
            > przejdzie. Mozna sie smiac z Simpsonow jak sie slyszy, ze Stany
            > zostaly zbudowane na chciwosci, ale w tym jest duzo prawdy.
            >
            > Ponad 100 lat temu robotnicy pracowali po 16 godz/dobe 7 dni w
            > tyg. Czy ktos wie, jak to sie stalo, ze teraz pracuja tylko 8
            > godz przez 5 dni w tyg?

            W standardowej pracy pierwsze pół godziny to i tak kawa, itp.
            Naprawdę nie ma sensu skracać czasu pracy z 8 do 6-7 godzin, dopóki firmy
            wykorzystując sytuację na rynku pracy zmuszają ludzi do pracy po 10-12 godzin
            licząc 8. Jest wiele takich firm. I albo akceptuje się taką sytuację, albo do
            idzenia. To jest teraz problemem. PIPa powinna lepiej i skuteczniej działać. A
            skrócenie czasu pracy, kiedy musimy nadrabiać dystans do bogatszych krajów to
            samobójstwo.
            Jest pewne optimum. I wieczne obniżanie czasu pracy po prostu nie ma sensu.
            Posuwając się do absurdu - można przyjąć, iż całą pracę mogą wykonywać maszyny
            i roboty, a człowiek powinien mieć za nic określoną kwotę pieniędzy...

            > > Zatrudniają, gdyż brakuje im pracowników u siebie, w związku z
            > czym stawki,
            > > np. w USA są nadmiernie windowane. Nie oszukujmy się
            > informatycy to wysoce
            > > wykwalifikowani robotnicy. Poza zarobkami, zmianą maszyn oraz
            > umiejętnościami,
            > > niewiele różnią się od robotników z fabryk.
            >
            > Jednak nieco sie roznia. Co innego poslugiwac sie mlotkiem, a co
            > innego klawiatura.

            Tak jak napisałem - umiejętności oraz ew. wrodzone IQ i studia.

            > Problem w tym, ze jest taki zasob, ktory (jeszcze) malo zalezy
            > od stanu posiadania - jest nim inteligencja. Niewiatpliwie
            > informatykow bedzie przybywac, bo to jedyna dziedzina w ktorej
            > mozna sie rozwijac i zarabiac jakies normalne pieniadze. Ale
            > zeby sie tym zajmowac trzeba czuc matematyke, logike itp. Wiec
            > chocby USA chcialo - nie bedzie ich przybywac w nieskonczonosc,
            > wiec albo pozostaje im importowac ich z innych krajow albo
            > trzymajac w miejscu posiadania - zlecac zespolom rozne prace.
            > Tak sie dzieje z Indiami z paru powodow: Indie to kraj z 1 mld
            > ludzi, wiec wyluskanie z nich 200 wybitnych osob nie stanowi
            > problem, posluguja sie bardzo dobrze angielskim, sa bardzo
            > dobrzy z matmy i kosztuja duzo mniej niz ci sami specjalisci w
            > USA.

            Bill Gates - kim wg ciebie jest? Bo wg mnie - właścicielem. I albo informatyk
            obejmie akcje firmy i stanie się jej właścicielem, albo coś założy, albo...
            wiecznie będzie dla kogoś pracował... Własność jest kluczem do sukcesu...
            Do czasu... Podobnie jak brakowało informatyków do pisania serwisów www, które
            się posypały, gdy świat zaczął myśleć racjonalnie. Wiele procesów się
            automatyzuje, informatycy sami na siebie pętelkę robią, tworząc programu
            automatyzujące i usprawniające działanie, tym samym eliminując potrzebę pracy
            kolejnych informatyków. W związku z informatyzacją świat ich ciągle
            potrzebuje, ale informatyzacja wpływa też na społeczeństwo. Jeszcze 10 lat
            temu niewiele osób potrafiło korzystać z arkusza kalkulacyjnego, bazy danych
            czy www. Obecnie jest ich znacznie więcej. Dzieci od małego są uczone obsługi
            komputera. Przyszłość pokaże, iż wiele ról obecnie wykonywanych jedynie przez
            inforatyków, zostanie przejęta przez społeczeństwo, co wpłynie na spadek
            popytu na nowych. Olbrzymie rzesze kształconych informatyków w końcu przeważą
            nad popytem na nich. Spadnie też pensja. Firmy dbające o koszty (a trzeba dbać
            chcąc być konkurencyjnym), będą częściej korzystały z outsourceingu. Nie wiem
            kiedy tak się stanie - za 5, może za 10 lat. W Polsce może jeszcze później.
            A jedyną, trwale zarabiającą duże pieniądze grupą społeczną pozostaną
            właściciele. Spadek kosztów z tytułu zatrudniania informatyków powiększy ich
            portfele.

            > Tylko jedno - wciąż jeszcze jest
            > > ich za mało - stąd windowane koszty ich pracy. Ale to się
            > zmieni...
            >
            >
            > > Sądzę, iż takiego rozstrzału jak w nowej UE (25 państw), nie
            > ma w USA. Ba,
            > > takiego rozstrzału jak Luxemburg-Grecja - też nie ma w USA.
            >
            >
            > Mysle, ze miedzy Kalifornia a Arkansas jest. Czytalem w 1991
            > roku ze gdyby Kalifiornia byla osobnym panstwem bylaby 6 albo 7
            > potega gospodarcza na swiecie. Jak znajde jakies dane to puszcze
            > na forum.

            Będę wdzięczny - chodzi mi o PKB/mieszkańca.
            Aaaa.... Luxemburg-Litwa - tego chyba nic nie przebije...

            M.

            P.S. Fajnie czasem pobawić się w proroka ;)
    • Gość: Strzelec Re: Polski rynek pracy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.04.03, 15:36
      Gość portalu: jacek napisał(a):

      > Juz za niedlugo (ja oceniam 2-3 lata) bedziemy miec do
      czynienia
      > z sytuacja w ktorej bezrobocie bedzie niewiele nizsze niz
      > obecnie, a bedzie dramatycnie brakowac ludzi do pracy
      zwlaszcza
      > w tzw zaawansowanych technologiach. W koncu wyksztalcenie
      admina
      > serwerowego jest duzo trudniejsze niz baby od sprzatania czy
      > faceta od walenia mlotkiem. Dodatkowo na to nalozy sie dylemat
      > czy pracowac w Krakowie za 500 Euro czy w Wiesbaden za 1500
      euro
      > czy w Manchasterze za 1500 funtow. Spora czesc ludzi wyjedzie
      z
      > Polski. Tak jak ja wyjechalem z Wroclawia do Warszawy, tak
      > ludzie stana przed dyelamtami co wybrac: Amsterdam, Londyn,
      > Malmo czy Warszawa. Wybor nie bedzie latwy i oczywisty.
      >
      > Ktos kto konczy studia nie zaklada ze bedzie zarabiac gorsze
      > zwlaszcza, ze 1500 km dalej na zachod od Polszy mozna zgarnac
      2-
      > 3 razy wiecej nawet uwzgledniajac wyzsze koszty zycia. Ale
      jesli
      > nagle okaze sie, ze w tym Wiesbaden czy innym Londynie jest
      > spora grupa twoich znajomych z liceum czy studiow wtedy
      decyzje
      > latwiej podjac aby wyjechac.
      >
      > Po przystapieniu do UE zwiekszy sie dysproporcja miedzy
      wielkimi
      > miastami (Wawa, Breslau, Krakuf, Poznan, Gdansk, Katowice) a
      > malymi i wsia. Jakies 30% Polakow da sobie swietnie rade, u
      70%
      > niez mieni sie nic. Wzrost PKB o 100% nie spowodujue ze
      > wszystkim dochody wzrosna o 100%. Sztuka jest zalapac sie do
      > tych 30%.
      >
      > Przeciwnicy UE - nie tworzcie aletrnatywy do UE tworzac opcje
      > gospodarczego zwiazania z USA. Mowiac o UE myslimy o
      Niemczech,
      > UK, Szwecji... USA to USA i nie rozrozniamy miedzy Arkansas,
      > Montana czy Kalifornia. A przeciez tam dysproporcje miedzy
      > stanami sa znacznie wieksze niz w UE. Blizsza koszula cialu -
      > wybierzmy UE.
      >
      > milego weekendu

      Jacek...piszesz, ze wyjechales za praca z Wroclawia do
      Warszawy...tak sie zastanawiam...mam kolege ze studiow ktory
      wyjechal z Wroclawia do Warszawy, tak jak ja wyjechalem z
      Wroclawia do Kanady, za praca...kontakt nam sie
      urwal...pomyslalem, ze moze Ty wlasnie jestes tym moim
      kolega...czy moglbyc napisac na moj prywatny adres:
      awr_toca@hotmail.com ? Dzieki
    • Gość: Emily Pytanie IP: *.nv.nv.cox.net 12.04.03, 20:38
      A czy mie mozna podzielic pracy na wieksza liczbe osob, ale
      pracujacych krocej? tak zrobila Francja i dobrze na tym wyszla.
      • Gość: YY! Re: Pytanie IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 12.04.03, 21:11
        Gość portalu: Emily napisał(a):

        > A czy mie mozna podzielic pracy na wieksza liczbe osob, ale
        > pracujacych krocej? tak zrobila Francja i dobrze na tym wyszla.

        Właśnie :-)) Pisząc o potrzebie skracania czasu i okresu pracy
        miałem na myśli (z grubsza )przykład Francji.

        Niestety u nas Hausner odpowiedzialny przecież za bezrobocie
        zajmuje się kolekcjonowaniem nazw stanowisk (ministerstw).
        Minister G,PiPS nie przejmuje się tym że jego kolejne pomysły
        są dla gospodarki, bezrobocia i polityki społecznej tak samo
        zabójcze jak wściekłe idee Balcerowicza dla polityki pieniężnej.
        Mało tego Hausner próbuje ostatnio też wpływać na politykę
        finansową państwa - to już krok do sytuacji jak w Albanii.


        • Gość: Emily Re: Pytanie IP: *.nv.nv.cox.net 12.04.03, 22:02
          Gość portalu: YY! napisał(a):

          > Gość portalu: Emily napisał(a):
          >
          > > A czy mie mozna podzielic pracy na wieksza liczbe osob, ale
          > > pracujacych krocej? tak zrobila Francja i dobrze na tym wyszla.
          >
          > Właśnie :-)) Pisząc o potrzebie skracania czasu i okresu pracy
          > miałem na myśli (z grubsza )przykład Francji.
          >
          > Niestety u nas Hausner odpowiedzialny przecież za bezrobocie
          > zajmuje się kolekcjonowaniem nazw stanowisk (ministerstw).
          > Minister G,PiPS nie przejmuje się tym że jego kolejne pomysły
          > są dla gospodarki, bezrobocia i polityki społecznej tak samo
          > zabójcze jak wściekłe idee Balcerowicza dla polityki pieniężnej.
          > Mało tego Hausner próbuje ostatnio też wpływać na politykę
          > finansową państwa - to już krok do sytuacji jak w Albanii.

          Politycy i przedsiebiorcy musza sie pogodzic z faktem, ze nowoczesne techologie
          eliminuja prace czlowieka i ten trend bedzie sie tylko poszerzal. Pora wiec
          pracowac krocej, miec wiecej czasu na zycie osobiste, i dzielic prace na
          wieksza liczbe pracownikow. We Francji zaowocowalo to dodatkowo wieksza
          rozrodczoscia, co zlagodzilo problemy demograficzne. Wielostronne korzysci
          takiego rozwiazania wydaja sie oczywiste. Pytanie tylko, czy rzadzacym starczy
          rozumu, zeby to zrozumiec i odwagi, zeby zrealizowac.
          pzdr


          • Gość: Marios Brutalna prawda! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 11:46
            Gość portalu: Emily napisał(a):

            > Gość portalu: YY! napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Emily napisał(a):
            > >
            > > > A czy mie mozna podzielic pracy na wieksza liczbe osob, ale
            > > > pracujacych krocej? tak zrobila Francja i dobrze na tym wyszla.
            > >
            > > Właśnie :-)) Pisząc o potrzebie skracania czasu i okresu pracy
            > > miałem na myśli (z grubsza )przykład Francji.
            > >
            > > Niestety u nas Hausner odpowiedzialny przecież za bezrobocie
            > > zajmuje się kolekcjonowaniem nazw stanowisk (ministerstw).
            > > Minister G,PiPS nie przejmuje się tym że jego kolejne pomysły
            > > są dla gospodarki, bezrobocia i polityki społecznej tak samo
            > > zabójcze jak wściekłe idee Balcerowicza dla polityki pieniężnej.
            > > Mało tego Hausner próbuje ostatnio też wpływać na politykę
            > > finansową państwa - to już krok do sytuacji jak w Albanii.
            >
            > Politycy i przedsiebiorcy musza sie pogodzic z faktem, ze nowoczesne
            techologie
            >
            > eliminuja prace czlowieka i ten trend bedzie sie tylko poszerzal. Pora wiec
            > pracowac krocej, miec wiecej czasu na zycie osobiste, i dzielic prace na
            > wieksza liczbe pracownikow. We Francji zaowocowalo to dodatkowo wieksza
            > rozrodczoscia, co zlagodzilo problemy demograficzne. Wielostronne korzysci
            > takiego rozwiazania wydaja sie oczywiste. Pytanie tylko, czy rzadzacym
            starczy
            > rozumu, zeby to zrozumiec i odwagi, zeby zrealizowac.
            > pzdr

            Użyjcie więc swego rozumu, odwagi i inteligencji, aby zrozumieć, to co napiszę:
            - Załózmy 2 hipotetyczne sytuacje:
            1. Czas pracy - 8 godzin.
            2. Skrócony czas pracy - 7 godzin.
            - Idealnie działający rynek pracy (tzn. wszyscy grzecznie chodzą do pracy i
            pracują w 1 przypadku 8, w drugim 7 godzin).
            1. Ilość zatrunionych w 1 przypadku - 14 mln (hipotetycznie - dla obliczeń)
            2. Ilość zatrudninych w 2 przypadku - 14mln*8/7= 16 mln
            Och jak cudownie, och jak pięknie!
            - Średnie koszty pracy (zakładamy że pozostają takie same):
            1. 4 EUR/godzinę = 56 mln EUR/godz. (w skali kraju)
            2. 4 EUR/godzinę*7/8= 3,5 EUR/godzinę = 56 mln EUR/godz. (w skali kraju)
            - Wynagrodzenie (50% to podatki):
            1. 2 EUR/godzinę
            2. 1,75EUR/godzinę
            ....czyli co? mechanizm powoduje automatyczny spadek wynagrodzenia? Czy tak
            jest w rzeczywistości? Nie, bo ludzie to nie maszyny, lecz w dużej mierze
            pazerne stworzenia, które nie chcą zarabiać mniej, więc:
            - Średnie koszty pracy (2 przypadek - wynagrodzenie zostaej bez zmian)
            1. 4 EUR/godzinę * 14 mln = 56 mln EUR/godz. (w skali kraju)
            2. 4 EUR/godzinę * 16 mln = 64 mln EUR/godz. (w skali kraju)
            - Wydajność
            1. 8 jednostek
            2. 8j.*7/8 = 7 jednostek

            Spójrzcie - skracamy dzień pracy - produkcja zostaje ta sama. Ludzie to nie
            maszyny i nie dadzą sobie obciąć miesięcznych pensji (zresztą kodeks pracy
            tego zabrania - jest konieczna zgoda pracowników).
            Produkcja w kraju pozostaje bez zmian.
            Rosną za to koszty pracy, aż o 8 mln EUR/godz. w skali kraju. W ciągu roku
            jest to:
            8 mln EUR *7 *5 *48= 13,44 mld EUR

            I skąd to chcecie sfinansować dziewczęta? Z funduszy strukturalnych UE? Z
            portfeli naszych dzieci? SKĄD?

            Wszystko wygląda pięknie, dopóki się nie policzy. Problem jest zatem bardziej
            skomplikowany, niż wam się wydaje...

            P.S. Dodajmy, że naprawdę wykwalifikowanych ludzi do pracy brakuje. Np.
            wspomnianych wcześniej informatyków. Ludzie mają wykształcenie, lecz brak im
            doświadczenia, za nabycie którego ktoś musi zapłacić...
          • Gość: Misiek Re: Pytanie IP: *.ucr.edu 18.04.03, 23:32
            Gość portalu: Emily napisał(a):

            > Pora wiec
            > pracowac krocej, miec wiecej czasu na zycie osobiste,
            > i dzielic prace na wieksza liczbe pracownikow. We Francji
            > zaowocowalo to dodatkowo wieksza
            > rozrodczoscia,

            Wsrod Arabow ...

            Francja nigdy nie bedziemy i to nie jest wzor dla nas:

            1. Francja ma wiele produktow uznanych w swiecie i kupowanych
            miedzy innymi dlatego ze sa francuzkie: perfumy, wina, sery

            2. Obecna polityka Francji doprowadzila do wzrostu deficytu
            budzetowego - juz nie spelniaja norm eurolandu - zyja na kredyt

            3. Francja ciagle eksploatuje swoje liczbe byle kolonie,
            placa za to i te kolonie i Eurpejczycy - placac wiecej za banany

            4. Przyjrzyj sie Wspolnej Polityce Rolnej UE - jest zrobiona
            pod Francuzow. To co jest uprawiane/hodowane we Francji
            jest mocno dotowane przez reszte. Ciekawe ze np. nasze ziemniaki
            czy wieprzowina nie moga liczyc na takie doplaty jak
            winnice czy krowy.... To sie wczesniej czy pozniej bedzie
            musialo skonczyc. Niestety nie wczesniej niz zmieni sie rzad
            w Niemczech.
    • apollokrid Re: Polski rynek pracy 12.04.03, 23:36
      Z tego co wiem juz teraz przed przystapieniem do ue
      niemcy oferuja prace dla polskich informatykow, a mimo to
      nie powoduje to jakiegos masowego odplywu ludzi. Swoja
      droga ciekawe dlaczego.

      Nie sadze aby doszlo tez do jakis paradoksow typu wysokie
      bezrobocie i brak wykwalifikowanych pracownikow. Rynek
      pracy rzadzi sie swoimi prawami. W warunkach recesji
      pracodawcy tworza miejsca pracy tam gdzie beda mieli
      najmniejsze koszty pracy a pracownicy szukaja pracy tam
      gdzie jest ona oferowana (a nie tam gdzie sa wysokie
      zarobki). Tak wiec mozna sie spodziewac odwrocenia
      obecnej tendencji czyli wzrost bezrobocia w krajach
      drogich i jego zmniejszanie w krajach tanich. Konkluzja
      jest taka, ze kazdy moze szukac wysoko platnej pracy za
      granica, ale znajdzie ja zapewne dopiero tutaj w Polsce.
      Oczywiscie to jest takie moje przewidywanie na
      przyszlosc, ktore opieram na kilku przeslankach. Pierwsza
      jest taka, ze mimo recesji i na zachodzie i w polsce,
      polskie pkb zachowuje sie bardziej dynamicznie co
      pokazuje na wieksze mozliwosci rozwoju. Druga przeslanka
      sa wzrostowe tendencje w eksporcie. Trzecia przeslanka to
      wielokrotnie nizsze koszty pracy, ktore odegraja swoja
      role niedlugo. Ktos tutaj na tym watku napisal o
      wydajnosci, a ja chcialem przypomniec ze wydajnosc to
      nowoczesne technologie. Polska tych technologii nie ma i
      dlatego kluczowym dla rozwoju polskiego rynku pracy beda
      inwestycje zagraniczne zwiazane z tymi technologiami.

      Jesli polityka podatkowa kolodki, indolencja polskiego
      rzadu i stopy balcerowicza nie zadusza rozwoju gospodarki
      to mozemy byc swiadkami w przyszlosci niemcow
      emigrujacych do polski w poszukiwaniu pracy.
      • Gość: jacek Re: Polski rynek pracy IP: *.chello.pl 13.04.03, 08:04
        > Z tego co wiem juz teraz przed przystapieniem do ue
        > niemcy oferuja prace dla polskich informatykow, a mimo to
        > nie powoduje to jakiegos masowego odplywu ludzi. Swoja
        > droga ciekawe dlaczego.

        To ze nie mialo to miejsca w przeszlosci nie znaczy, ze nie
        bedzie mialo miejsca wkrotce. Po prostu na to, ze wielu
        informatykow nie wyjechalo spowodowalo wiele czynnikow m.in to,
        ze Niemcy oferowali prace na czas okreslony, nie kazdy zna
        niemiecki, tam tez jest recesja niestety no i nie kazdy chce
        wyjechac jesli ma tu na glowie rodzine i mieszkanie do
        splacenia. Poza tym nie wiem, czy Niemcy sa akurat az tak
        atrakcyjnym krajem... mysle, ze gdyby taka oferte skierowala
        wielka brytania albo holindia byloby duzo duzo wiecej chetnych.

        • Gość: Edek Re: Polski rynek pracy IP: *.dip.t-dialin.net 13.04.03, 12:32
          Ale Polacy wymagajacy...Dla informatyka z zagranicy jest przewidziana pensja co najmniej 50 000 euro na rok.To jest warunkiem dla firm,by kogos z zagranicy przyjac.Czyli netto ok.35 000 euro.Kto w Polsce zarabia 3 000 euro netto na miesiac.W Niemczech moze nie duzo,ale ta propozycja pracy jest skierowana dla
          ludzi z krajow biedniejszych.Najpierw mowilo sie o Indyjczykach,gdyz oni tam zarabiaja duzo mniej,potem o Rosjanach i Polakach.
          Ale tak to jest w Polsce.Jakas pani na forum pisala,ze szukala pracownikow do samochodowej stacji diagnostycznej.I ma problemy,bo nikt sie nie glosi.
          • Gość: Marios Re: Polski rynek pracy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 14:06
            Gość portalu: Edek napisał(a):

            > Ale Polacy wymagajacy...Dla informatyka z zagranicy jest przewidziana pensja
            co
            > najmniej 50 000 euro na rok.To jest warunkiem dla firm,by kogos z zagranicy
            pr
            > zyjac.Czyli netto ok.35 000 euro.Kto w Polsce zarabia 3 000 euro netto na
            miesi
            > ac.W Niemczech moze nie duzo,ale ta propozycja pracy jest skierowana dla
            > ludzi z krajow biedniejszych.Najpierw mowilo sie o Indyjczykach,gdyz oni tam
            za
            > rabiaja duzo mniej,potem o Rosjanach i Polakach.

            Barierą jest znajomość języków obcych i mobilność. Nie narzekaj na Polaków,
            Niemcy też nie rzuciliby się na USA, gdyby tam nagle ich informatykom
            zaproponowano 10.000 EUR netto miesięcznie.
            P.S. Indyjczycy, Indianie? Hindusi ;)

            > Ale tak to jest w Polsce.Jakas pani na forum pisala,ze szukala pracownikow
            do s
            > amochodowej stacji diagnostycznej.I ma problemy,bo nikt sie nie glosi.

            Wszystko jest kwestią ceny i rynku pracy. Gdzie ta pani to zaproponowała, ile
            zaoferowała? Jeśli w warszawce i zaoferowała poniżej 1000 PLN netto, to chyba
            znasz odpowiedź...

            M.
    • Gość: Jurek Kolatka nie wystartuje w maratonie londynskim, bo IP: *.dialup.umb.edu 13.04.03, 03:30
      pobiegnie tam premier Slowacji, ktory jest o godzine szybszy.
      Tak sie sprawdza bluffy bufona.
    • Gość: tyc Buzek+Balcerowicz+Krzaklewski IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.03, 19:02
      Gdy AWS obejmował rządy w 1997 roku bezrobocie wynosiło 10% a
      wzrost gospodarczy wynosił 7%. Cztery lata później bezrobocie
      wzrosło do 17% a wzrost gospodarczy spadł do 1%. Oto wynik
      rządów dupków z AWS i UW.
      • Gość: YY! Re: Buzek+Balcerowicz+Krzaklewski IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 20.04.03, 20:18
        Gość portalu: tyc napisał(a):

        > Gdy AWS obejmował rządy w 1997 roku bezrobocie wynosiło 10% a
        > wzrost gospodarczy wynosił 7%. Cztery lata później bezrobocie
        > wzrosło do 17% a wzrost gospodarczy spadł do 1%. Oto wynik
        > rządów dupków z AWS i UW.

        Oczywiście to prawda. Jednak wydaje się że następcy
        popełnili błąd obsadzając i pozostawiając na stanowisku
        Minstra PiPS a teraz i gospodarki Hausnera - mimo błędów
        i braku osiągnięć w walce z bezrobociem.
        Hausner skłócił stare pokolenie (emerytów i rencistów)
        z młodym pokoleniem (wchodzący w aktywność zawodową).
        Nie potrafi przewidzieć rozwoju sytuacji na rynku pracy.
        Bezrobocie pierwszy raz za rządów obecnej ekipy spadło
        w październiku przewidział to Kołodko ku zdumieniu
        Hausnera. Teraz Hausner powtarza prognozy za Kołodką.
        Prowadzi własną politykę nakierowaną na deprecjonowanie
        tego co wypracowuje Kołodko.
        Mimo takiej sytuacji bezrobocie będzie stale spadało,
        oczywiście z różnych przyczyn. Niestety nie będzie
        w tym żadnej zasługi Hausnera - nie jest wizjonerem,
        a tylko lichym politykierem.
        Szkoda tylko że dziennikarze tak łatwo dają się
        omamiać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka