Dodaj do ulubionych

Pracy nie będzie

IP: *.devs.futuro.pl 22.11.01, 22:18
UWAGA: W pierwszym czytaniu wystarczy zapoznać się z tekstem wypisanym dużymi
literami - reszta dla wielu może okazać się nazbyt nudna lub za trudna.

>>W sprawach rozwoju potencjalnego bezrobocia trzeba sięgnąć do analiz Ulricha
Becka - socjologa niemieckiego, który uważa, że "niewielki procent
bezrobotnych, normalna praca jako przypadek typowy, bezpieczeństwo socjalne -
to już historia. Ale politycy nie mają odwagi, by powiedzieć gorzką prawdę o
końcu pełnego zatrudnienia".
Beck przewiduje, że w Niemczech (największym i najważniejszym państwie Unii
Europejskiej) w ciągu 10-15 lat tylko połowa pracobiorców będzie miała stałe
zatrudnienie. Pozostała część będzie musiała zadowolić się różnorodnymi krótko-
lub średnioterminowymi zleceniami. Na całym świecie rośnie liczba tak zwanych
trwale przejściowo zatrudnionych. W latach 60. należała do nich tylko jedna
dziesiąta pracobiorców. W latach 70. stanowili oni już jedną piątą, w latach
80. jedną czwartą, zaś w latach 90. aż jedną trzecią.<< [WYDARZENIA W KRAJU:
Unia Europejska a bezrobocie adres: *.poznan.sdi.tpnet.pl Gość portalu:
OzRM 21-11-2001]

Przedstawiony wywód, z którego fragment (nad którym się za chwilę zatrzymam)
cytuję powyżej, jest rzadką w naszych czasach próbą dotarcia do sedna problemu.
Zazwyczaj próby takie rozmywane są w technicznych dywagacjach dotyczących
poszukiwania remedium na cząstkowe bolączki. Dlatego każda taka próba
zasługuje, moim zdaniem, na uwagę i... podtrzymanie dyskusji.

Jest rzeczą oczywistą, że rozwój technologiczny od niepamiętnych czasów
zapewniał ludziom coraz więcej wolnego czasu (taka przynajmniej może byc
definicja tego, co moglibysmy rozumieć pod pojęciem celu pozytywnego lub
pożądanego rozwoju technologicznego). Nie da sie tego uniknąć, bo rozwój taki
jest wynikiem używania rozumu przez człowieka w jego najlepiej pojętym
interesie. (Trudno byłoby np. ludzi skłonic dzis do tego, żeby przestali go
używać i zechcieli łaskawie wrócić do sredniowiecza, jak tego pragnęli - myslę,
że mogę tu spokojnie uzyc czasu przeszłego - Bin Laden ze swoją Alkalidą i
talibami, nota bene głosząc swą "dobrą nowinę" przy pomocy najnowoczesniejszego
sprzętu audiowizualnego i komunikacji satelitarnej i niestety nie poprzestając
jedynie na tym.)

Najwyraźniej musimy się też pogodzić i z innym aspektem tego rozwoju -
pogłębiającą się integracją w skali swiatowej. Budowa Zjednoczonej Europy to
element tego procesu. Szkoda tylko, że wchodząc do Unii, robimy to (patrząc z
boku) jak prawdziwe matoły - ofiary tego procesu. Daleko nam bowiem do
rozegrania tej sprawy na wzór Irlandii czy Hiszpanii. My się tam pchamy, jako
te barany - bez różnicy białe, czarne, czy czerwone (nawiasem mówiąc te
ostatnie - jak to przewidywałem w innym m-cu tego Forum - już zupełnie na nic
się nie oglądają). Nic dziwnego, że witają nas tam z otwartymi ramionami - będą
z nas mieli od razu wielobarwną, a na dodatek darmową Polish Wool. Ale to tylko
na marginesie.

Wracając do naszych baranów, które mamy na tapecie, czyli bezrobocia i
cytowanego fragmentu.
Przypomnę: "w ciągu 10-15 lat tylko połowa pracobiorców będzie miała stałe
zatrudnienie".
Po pierwsze, zgadza się to zgrubsza z moimi szacunkami (mimo że nie jestem
żadnym analitykiem, to tu akurat nie trzeba być jasnowidzem) - którym też
dawałem wyraz gdzie indziej na tym Forum nic nie wiedząc o prognozach Ulricha
Becka.

Z tym, że antycypując problem - nakresliłem jedyne rozwiązanie, jakie do tej
pory przychodzi mi do głowy. Jest ono w ogóle chyba unikalne w skali swiatowej,
bo jakos nic nie słyszę - poza ciągłym labidzeniem - o tym, żeby ktos miał
jakis pomysł na systemowe rozwiązanie problemu. Niewykluczone, że nie ma dlań
alternatywy i, że wczesniej czy później zostanie wdrożone. Chodzi o to, że im
później się to stanie, tym mniejsze skutki naprawcze może mieć dla sytuacji
gospodarczej swiata, a więc i tej cywilizacji. Zoatało ono przyjęte przez
Forumian z - że tak powiem - mieszanymi reakcjami. Wcale się nie dziwię, gdyż,
wychodząc z ewolucyjnych przesłanek, domaga się jednak dokonania rewolucji w
mysleniu i organizacji Kodeksu Pracy. Możemy wchodząc do Europy spróbować
wniesć w wianie chociażby zalążek prac nad taką przebudową tego Kodeksu. Miałby
on w skali historycznej charakter porównywalny tylko z Konstytuantą i wynikiem
jej prac z 1791 roku.

Po tak szumnej zapowiedzi - streszczenie-przypomnienie idei w 2 zdaniach
rzucanych na pastwę i żer Forumian. Pastwcie się, pastwcie - im więcej tym
lepiej - idea staje się wtedy upubliczniona, gdy zdobywa zwolenników, a co na
początek najważniejsze - zajadłych przeciwników. Upubliczniona, zaczyna żyć
własnym (czytaj społecznym życiem) i w razie potrzeby, zawsze można z niej
skorzystać. W rozwiązaniu tym wszystko się pięknie zamyka i aż prosi się o jego
realizację. Jesli ktos sądzi, że to utopia, to niech się zastanowi
nad "realistyczną" wizją alternatywną, jaką malują nam wszyscy prognostycy od
pogody społecznej - swiata ogarniętego chaosem i anarchią.

GDY BEZROBOCIE OSIĄGA 50% ROZWIAZANIEM JEST ZREDUKOWANIE (Z MOCĄ USTAWY) CZASU
PRACY DO 50% W SKALI ROCZNEJ NA JEDNEGO ZATRUDNIONEGO. OZNACZA TO, ŻE JEŚLI
DOBRZE TO ROZEGRAMY, WSZYSCY MOŻEMY MIEĆ PRACĘ I POWIEDZMY PÓŁ ROKU PŁATNEGO
URLOPU (W MIEJSCE 3-DNIOWEGO TYGODNIA PRACY), A NONSENSOWNIE PRZECIĄŻONE DZIECI
I STUDECI - PÓŁROCZNE WAKACJE (WYSTARCZY WÓWCZAS TEGO CO MAMY, ŻEBY WYEDUKOWAĆ
W PRZYZWOITYCH WARUNKACH MŁODZIEŻ SZKOLNĄ I DWUKROTNIE WYŻSZĄ LICZBĘ STUDENTÓW
NA STUDIACH DZIENNYCH).
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka