Dodaj do ulubionych

UDAR PO CIENAM

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.03, 14:22
Geniuszom od gospodarki i walki z supermarketami z Samoobrony i z PSL
przekażę tylko jedną lakoniczną a grożną dla ich taktyki niszczenia
polskiego rolnictwa informację.AUCHAN otworzył w ubiegłym roku 20.000 m2
kolos w MITISZCZACH pod MOSKWĄ, w pierwszym kwartale 2003 otworzył
następnego KOLOSA w KOMMUNARCE(20.000 m2) oraz w MARFINO(2o.ooo m 2).Czy
zamiast niszczyć polskie GIGANTYCZNE HYPERMARKETY nie lepiej byłoby się TĘPE
CHłOPY z PSL-u i SAMOOBRONY zastanowić nad aktywizacją gigantycznego
eksportu rolnego do ROSJI tak by nie być zmiażdżonymi przez posiadających
największa na świecie nadwyżkę handlową Francję.Czy środki na aktywizację
eksportu polskiego do ROSJI nie powinny czasem pójść na budowę własnego
30.000 m
na przykład pod nazwą POLSKIJ KOŁOS, hipermarketu w którym codziennie
ucieralibyśmy nosa chciwym i ekspansywnym opanowywującym aktualnie rynek
żywnościowy w ROSJI Francuzom ?Po co nam UNIA .Przecież przez decyzje
naszego nieudolnego rządu wykończymy się sami nie stosując podstępnych
zaskakujących naszych KONKURENTÓW TAKTYK EKONOMICZNO-BUSINESSOWYCH.
Obserwuj wątek
    • macacz Re: UDAR PO CIENAM 29.04.03, 14:47
      Piszesz troche w tonie ironicznym czy raczej na serio?
      Poza polska rowniez "walczy" sie z supermarketami, wyobraz sobie. Nie tak
      siermieznie jak w Polsce, ale jednak. Wyznacza sie cale rejony, gdzie nie wolno
      ich budowac. tak samo jak nie wolno budowac multikin,myjni samochodowych etc.
      Po co?
      1. Celem ochrony "malego biznesu" w tym rejonie,
      2.Celem zachowania statusu rejonu rezydencyjnego - miejsce sluzy do mieszkania
      a nie celow komercyjnych. Kupujac tam dom wiem, ze wydane pieniadze na ten dom
      nie przepadna- bo na przyklad- wartosc domu gwaltownie spadnie po wybudowaniu
      obok wytworni tokarek.
      I zadna lapowka tutaj nie pomoze....
      Dlatego generalnie nie jest to wcale takie glupie i zle , ze budowanie
      supermarketow powinno byc limitowane.
      A polskie supermarkety? To wlasnie chyba zart?
      Na to potrzeba pieniedzy, a Polsla nie jest nauczona prostej zasady
      reinwestownia zarobionej gotowki. Zarobiona gotowke wydaje sie na MC, BMW i
      marmurowe jacuzzi. Opamietanie przychodzi na ogol za pozno.
      A gdyby "maly" handlowiec inwestowal? Po roku mialby 3 sklepy, po 5 latach - 20
      sklepow. Potem zrzeszyl by sie z innym, powstalby network. Potem spoko kupiliby
      miejsce i byc moze postawili supermarket. To jednakze nie jest typowo polska
      droga.Przyjemniej kupic "bryke".
      Pozostaje wiec kapital obcy, ktory po wyrwaniu kasy byc moze raczkiem sie
      wycofa. Mimo, iz ludziom teraz wydaje sie, ze to sie nie stanie,
      bo "zainwestowali, postawili supermarket", etc. Bajki. Natychmiast jak tylko
      zarabianie sie skonczy, to inwesto powie bye i zerwie sie w sina dal.
      Dokladnie jak np. w Gdansku na Chelmie. Byl supermarket, nie ma supermarketu....
      • mr_watchman Re: UDAR PO CIENAM 29.04.03, 15:20
        macacz napisał:

        > Poza polska rowniez "walczy" sie z supermarketami, wyobraz sobie. Nie tak
        > siermieznie jak w Polsce, ale jednak. Wyznacza sie cale rejony, gdzie nie
        > wolno ich budowac. tak samo jak nie wolno budowac multikin,myjni
        > samochodowych etc.
        > Po co?
        > 1. Celem ochrony "malego biznesu" w tym rejonie,

        Jasne, bo jak zbudują mi multikino na osiedlu, to ja na złość "małemu" będę
        kupował w tym kinie marchewkę i buraki.

        > 2.Celem zachowania statusu rejonu rezydencyjnego - miejsce sluzy do
        > mieszkania a nie celow komercyjnych. Kupujac tam dom wiem, ze wydane
        > pieniadze na ten dom nie przepadna- bo na przyklad- wartosc domu gwaltownie
        > spadnie po wybudowaniu obok wytworni tokarek.

        Czekaj, jesteś pewien, że nadal piszesz o supermarketach? Dom, wytórnia
        tokarek... Co tam jeszcze możesz wymyślić? A jak kupisz rezydencję pod lasem,
        a obok postawią ci lotnisko, to do kogo będziesz miał pretensje? Też do szefów
        supermarketów?

        > Dlatego generalnie nie jest to wcale takie glupie i zle , ze budowanie
        > supermarketow powinno byc limitowane.

        A dlaczego nie limitować ilości osiedlowych sklepów z oranżadą? Pomyśl sobie -
        stawiasz budę na osiedlu i sprzedajesz oranżadę, a tu pojawiam się ja z
        konkurencyjnym sklepem, który jest dłużej otwarty, oferuje jeden gatunek
        oranżady więcej, a ja jeszcze postawiłem miłą dupeczkę za ladą, żeby się
        słodko uśmiechała. Skandal! Trzeba gdzieś napisać, trzeba chronić twój mały
        interes, to znaczy - biznes.

        > A polskie supermarkety? To wlasnie chyba zart?
        > Na to potrzeba pieniedzy, a Polsla nie jest nauczona prostej zasady
        > reinwestownia zarobionej gotowki. Zarobiona gotowke wydaje sie na MC, BMW i
        > marmurowe jacuzzi. Opamietanie przychodzi na ogol za pozno.

        I co z tego? Twoje pieniądze, że się martwisz?

        > A gdyby "maly" handlowiec inwestowal? Po roku mialby 3 sklepy, po 5 latach -
        > 20 sklepow. Potem zrzeszyl by sie z innym, powstalby network. Potem spoko
        > kupiliby miejsce i byc moze postawili supermarket. To jednakze nie jest
        > typowo polska droga.Przyjemniej kupic "bryke".

        No, popatrz! To już wiem, dlaczego od dziesięciu lat mam na osiedlu burdel,
        przepraszam - bazar. Po prostu kupcy się nie zrzeszyli. Słuchaj, a może ja im
        to powiem, co? Bo może oni na to nie wpadli?

        > Pozostaje wiec kapital obcy, ktory po wyrwaniu kasy byc moze raczkiem sie
        > wycofa. Mimo, iz ludziom teraz wydaje sie, ze to sie nie stanie,
        > bo "zainwestowali, postawili supermarket", etc. Bajki. Natychmiast jak
        > tylko zarabianie sie skonczy, to inwesto powie bye i zerwie sie w sina dal.

        Straszny ten kapitał. Wpada do Polski, inwestuje, robi promocje, używa
        dziwnych nazw (a przecież bardziej swojsko brzmi "Wielkie Bydlę", a
        nie "Géant"), a potem, zanim zdąży coś zarobić, to ucieka. A to ci urwipołeć z
        tego kapitała!

        > Dokladnie jak np. w Gdansku na Chelmie. Byl supermarket, nie ma\
        > supermarketu....

        Tak z dnia na dzień wyparował? Ani chybi - czary.
        • macacz Po kolei Ci wyjasniam 29.04.03, 15:58
          mr_watchman napisał:

          Juz Ci wyjasniam. Widze zes w "swiecie" niebywaly i malo rozumiesz, no ale na
          nauke nigdy za pozno.

          > Jasne, bo jak zbudują mi multikino na osiedlu, to ja na złość "małemu" będę
          > kupował w tym kinie marchewkę i buraki.

          Strefy miejskie w normalnych krajach dzieli sie na rezydencyjne i komercyjne.
          Nie mieszaja sie one ze soba. W jednych sie mieszka w drugich zarabia
          pieniadze. Ogolnie mowiac. A czy zarabia sie pieniadze na handlu czy na
          produkcji zapalek- to malo wazne.
          >
          > > - wartosc domu gwaltowni
          > e
          > > spadnie po wybudowaniu obok wytworni tokarek.
          >
          > Czekaj, jesteś pewien, że nadal piszesz o supermarketach? Dom, wytórnia
          > tokarek... Co tam jeszcze możesz wymyślić? A jak kupisz rezydencję pod lasem,
          > a obok postawią ci lotnisko, to do kogo będziesz miał pretensje? Też do
          szefów
          > supermarketów?

          To strefa komercyjna, serce. Supermarket buduje sie w takowej, kiosk z gazetami
          lub kafejka moze sobie egzystowac w strefie rezydencyjnej.
          >
          > > Dlatego generalnie nie jest to wcale takie glupie i zle , ze budowanie
          > > supermarketow powinno byc limitowane.
          >
          > A dlaczego nie limitować ilości osiedlowych sklepów z oranżadą? Pomyśl sobie -

          > stawiasz budę na osiedlu i sprzedajesz oranżadę, a tu pojawiam się ja z
          > konkurencyjnym sklepem, który jest dłużej otwarty, oferuje jeden gatunek
          > oranżady więcej, a ja jeszcze postawiłem miłą dupeczkę za ladą, żeby się
          > słodko uśmiechała. Skandal! Trzeba gdzieś napisać, trzeba chronić twój mały
          > interes, to znaczy - biznes.

          Malutko wiesz malutki i malutko bywales w podrozach....Pojedz sobie do Nowego
          Jorku kiedys. Pojdz na 47 Street- Tzw Diamond District.
          Potem idz na 46 Street- Restaurants row. Tam zobaczysz obok siebie 300 sklepow
          z diamentami i 500 knaj w jednym miejscu i zrozumiesz, dlaczego jeszcze
          glupitki jestes i glupstwa piszesz.
          Zrozumiesz co to konkurencjai w olny rynek. Bo tego jeszcze KOMPLETNIE W polsce
          nie kapujecia na razie.

          >

          > > kupiliby miejsce i byc moze postawili supermarket. To jednakze nie jest
          > > typowo polska droga.Przyjemniej kupic "bryke".
          >
          > No, popatrz! To już wiem, dlaczego od dziesięciu lat mam na osiedlu burdel,
          > przepraszam - bazar. Po prostu kupcy się nie zrzeszyli. Słuchaj, a może ja im
          > to powiem, co? Bo może oni na to nie wpadli?

          Tak, Bazar to dobra sprawa. W niektorych kulturach szczegolnie tych
          dalekowschodnich i afrykanskich, do ktorych , aspirujac do Europy,
          nieuchronnie zmierza Polska.
          >
          Natychmiast jak
          > > tylko zarabianie sie skonczy, to inwesto powie bye i zerwie sie w sina dal
          > .
          >
          > Straszny ten kapitał. Wpada do Polski, inwestuje, robi promocje, używa
          > dziwnych nazw (a przecież bardziej swojsko brzmi "Wielkie Bydlę", a
          > nie "Géant"), a potem, zanim zdąży coś zarobić, to ucieka. A to ci urwipołeć
          z
          > tego kapitała!
          >
          > > Dokladnie jak np. w Gdansku na Chelmie. Byl supermarket, nie ma\
          > > supermarketu....
          >
          > Tak z dnia na dzień wyparował? Ani chybi - czary.
          Nie, wyparowal w nocy. Siostra rankiem poszla po zakupy, stala pusta hala. A 2
          dni pozniej zostal tylko betonowy plac, bo widocznie "kapital" sobie wyliczyl,
          ze nawet te hale oplaci sie zabrac np. do Rosji, zamiast sciagac nowa z francji.

          • mr_watchman Re: Po kolei Ci wyjasniam 30.04.03, 10:32
            macacz napisał:

            > Strefy miejskie w normalnych krajach dzieli sie na rezydencyjne i
            > komercyjne. Nie mieszaja sie one ze soba. W jednych sie mieszka w drugich
            > zarabia pieniadze. Ogolnie mowiac. A czy zarabia sie pieniadze na handlu czy
            > na produkcji zapalek- to malo wazne.

            Bardzo mnie cieszy ten zastrzyk wiedzy - dziękuję. Nie zmienia to jednak
            faktu, że w nienormalnym kraju, w jakim żyję, mam pod domem i supermarket, i
            bazar. I wiesz, co jest ciekawego? Ten bazar ma już jakieś 12 lat i ZAWSZE
            otwarty był w dni powszednie tylko do godz. 18:00, a w soboty tylko do 13:00.
            A w niedzielę można było pójść tylko do kościoła. Kiedy otworzyli supermarket,
            bazarowcy narobili szumu, że Żydzi, że dumping, że koniec świata, że to, że
            tamto. Przez jakieś pół roku bazar otwarty był do 22:00! A potem wróciło
            stare. Czyli mimo konkurencji supermarketu sprzedawcom z bazaru dalej opłaca
            się handlować głównie w godzinach dostępnych praktycznie dla emerytów i
            bezrobotnych. Tylko w sobotę pracujący mogą sobie poszaleć i na bazarze, i w
            supermarkecie. Więc nie strasz mnie, że supermarkety niszczą lokalny drobny
            handel.

            > To strefa komercyjna, serce. Supermarket buduje sie w takowej, kiosk z
            > gazetami lub kafejka moze sobie egzystowac w strefie rezydencyjnej.

            A wytwórnia tokarek, o której wspominałeś? To strefa komercyjna czy
            rezydencyjna?

            > Malutko wiesz malutki i malutko bywales w podrozach....Pojedz sobie do
            > Nowego Jorku kiedys. Pojdz na 47 Street- Tzw Diamond District.
            > Potem idz na 46 Street- Restaurants row. Tam zobaczysz obok siebie 300
            > sklepow z diamentami i 500 knaj w jednym miejscu i zrozumiesz, dlaczego
            > jeszcze glupitki jestes i glupstwa piszesz.
            > Zrozumiesz co to konkurencjai w olny rynek. Bo tego jeszcze KOMPLETNIE W
            > polsce nie kapujecia na razie.

            Czy zamiast nieudolnie usiłować mnie obrazić mółgbyś wskazać, jak się ma twoja
            odpowiedź do tego, co napisałem? Gdybyś nie zrozumiał (a jest to wielce
            prawdopodobne) - ja właśnie wyśmiewałem ten nasz polski styl myślenia, który
            wręcz nakazuje ludziom wzywać urzędy do uwalenia konkurencji niż wziąć się do
            roboty. Tak myśli wiele osób w Polsce - także trzęsidupy, którym wizja
            supermarketu odbiera rozum.

            > Tak, Bazar to dobra sprawa. W niektorych kulturach szczegolnie tych
            > dalekowschodnich i afrykanskich, do ktorych , aspirujac do Europy,
            > nieuchronnie zmierza Polska.

            No, dobrze. I co z tym zrobić? Bazar zły, bo przaśny i murzyński, supermarket
            zły, bo żydowski, więc zły z definicji. To może zakazać w Polsce
            jakiegokolwiek handlu poza sklepami o powierzchni handlowej do 50m2 oddalonymi
            od siebie o co najmniej 250 metrów jeden od drugiego? To jest twój pomysł na
            wolny rynek czy przeoczyłem jakąś genialną myśl?

            > Nie, wyparowal w nocy. Siostra rankiem poszla po zakupy, stala pusta hala. A
            > 2 dni pozniej zostal tylko betonowy plac, bo widocznie "kapital" sobie
            > wyliczyl, ze nawet te hale oplaci sie zabrac np. do Rosji, zamiast sciagac
            > nowa z francji.

            I co w związku z tym? Jak postawią następny sklep, to jego menedżera
            przykujesz do parkingu? A jak nie postawią żadnego sklepu, to z głodu
            padniecie? Mam rozumieć, że tam, gdzie mieszkasz, był tylko jeden sklep, a
            teraz nie ma żadnego i nikt się nie kwapi do postawienia następnego? To gdzie
            ty mieszkasz, na Saharze?
            • macacz Re: Po kolei Ci wyjasniam 30.04.03, 14:39
              mr_watchman napisał:

              > macacz napisał:
              >
              > > Strefy miejskie w normalnych krajach dzieli sie na rezydencyjne i
              > > komercyjne. Nie mieszaja sie one ze soba. W jednych sie mieszka w drugich
              > > zarabia pieniadze. Ogolnie mowiac. A czy zarabia sie pieniadze na handlu c
              > zy
              > > na produkcji zapalek- to malo wazne.
              >
              > Bardzo mnie cieszy ten zastrzyk wiedzy - dziękuję.

              No wlasnie widze....ta wiedza wam, drodzy rodacy w Kraju, jest bardzo niezbedna.
              Szczerze mowiac, trudno Tobie cos tlumaczyc, bo gdy podaje przyklad, ktory nie
              jest "prosto i na temat" to Ty go nie lapisz i gadasz o marchewkach robionych
              na tokarce.
              Ale mnie to nie dziwi- konczylem studia w Polsce i w USA- i widze ogromna
              roznice. Przede wszystkim w tym, ze w Polsce sztywno laduje sie w glowe
              niepotrzebna wiedze a w US uczy sie myslec.Przede wszystkim o tym, jak zarobic
              pieniadze...

              Nie zmienia to jednak (...)
              Tylko w sobotę pracujący mogą sobie poszaleć i na bazarze, i w
              > supermarkecie. Więc nie strasz mnie, że supermarkety niszczą lokalny drobny
              > handel.

              Probowalem tlumaczyc, ze bazar jest dobry w Afryce i na Dalekim Wschodzie.
              Bazarowa tradycja i bazarowy handel. Moi rodzice tez mieli bazar pod blokiem i
              wyprowadzili sie stamtad gdzie pieprz rosnie. Akurat tu nie chodzi wylacznie
              o "zabijanie" prywacizny, ale takze o sama idee handlu bazarowego.
              Pasuja Tobie bazary, lozka polowe na ulicach stolicy?
              A moze i cinkciarze, bo oni beda tansi? nie musza przeciez placic za lokal,
              podatkow etc ?
              >
              > > To strefa komercyjna, serce. Supermarket buduje sie w takowej, kiosk z
              > > gazetami lub kafejka moze sobie egzystowac w strefie rezydencyjnej.
              >
              > A wytwórnia tokarek, o której wspominałeś? To strefa komercyjna czy
              > rezydencyjna?

              To takze strefa komercyjna. Uciazliwa dla mieszkancow produkcja. Bazar tak samo-
              nie patrz tylko przez pryzmat wylacznie tego, czy zarabia sie tam pieniadze,
              czy nie ale takze uzyj common sense. Czy szury z bazaru biegajace po
              korytarzach lokalnego budynku umilaja zycie lokatorom?
              Nie podejrzewalem, ze ta teoria moze byc komus tak obca, dlatego uproscilem
              definicje. Moja wina.
              W moim miescie nazywa sie to po prostu residential - commercial i nikomu nie
              sprawia problemu, by to zrozumiec.
              >
              > > Malutko wiesz malutki i malutko bywales w podrozach....Pojedz sobie do
              > > Nowego Jorku kiedys. Pojdz na 47 Street- Tzw Diamond District.
              > > Potem idz na 46 Street- Restaurants row. Tam zobaczysz obok siebie 300
              > > sklepow z diamentami i 500 knaj w jednym miejscu i zrozumiesz, dlaczego
              > > jeszcze glupitki jestes i glupstwa piszesz.
              > > Zrozumiesz co to konkurencjai w olny rynek. Bo tego jeszcze KOMPLETNIE W
              > > polsce nie kapujecia na razie.
              >
              > Czy zamiast nieudolnie usiłować mnie obrazić mółgbyś wskazać, jak się ma
              twoja
              > odpowiedź do tego, co napisałem?
              Napisales tak:

              "A dlaczego nie limitować ilości osiedlowych sklepów z oranżadą? Pomyśl sobie -
              stawiasz budę na osiedlu i sprzedajesz oranżadę, a tu pojawiam się ja z
              konkurencyjnym sklepem, który jest dłużej otwarty, oferuje jeden gatunek
              oranżady więcej, a ja jeszcze postawiłem miłą dupeczkę za ladą, żeby się
              słodko uśmiechała. Skandal! Trzeba gdzieś napisać, trzeba chronić twój mały
              interes, to znaczy - biznes"

              Dalej, wyraznie obca jest Ci teoria stref....tak jak tlumaczylem.
              W noramlej ekonomii tworza sie handlowe dystrykty i to nie jest dla
              nikogo "niezdrowa konkurencja". Ty czepiles sie jak rzep psiego ogona teorii,
              ze market wykonczy konkurencyjnie handlarza oranzada. Teorii, o ktorej ja
              zerszta nadmienilem. Czy uwazasz, ze w Diamond District ktos pozwoli na
              postawienie marketu z Marchwia? Nie, bo to oznacza korki, syf, tlumy ludzi
              polujacych na tania marchew w miejscu, gdzie ludzie przychodza nabyc bransolete
              za 30 000 dolarow. Potrafisz uelastycznic styl myslenia i spojrzec na sprawe w
              ten sposob?
              A moze powinienem sie z tego pytania wycofac. Ja chodze do kafei przed praca,
              gdzie za kawe i bagel place $3.89. Kafeja jest w budynku obok na parterze, ma
              wielkosc malego mieszkania. Gdyby 100 metrow dalej stal supermarket, to ja bym
              sobie mogl kupic tam kawe i bagel za $ 1.20. Ale ja nie chce supermarketu w
              mym sasiedztwie, bo mieszkam w dosc ekskluzywnej, REZYDENCYJNEJ dzielnicy i
              wole zaplacic 3 razy wiecej czlowiekowi, u ktorego kupuje od 11 lat i pogadac z
              sasiadami pare minut.
              Jesli kiedys polskie spoleczenstwo wyrwie sie ze stanu spauperyzowania to moze
              tez to zrozumiesz. Ze wazne jest tzw quality of life.


              Gdybyś nie zrozumiał (a jest to wielce
              > prawdopodobne) - ja właśnie wyśmiewałem ten nasz polski styl myślenia, który
              > wręcz nakazuje ludziom wzywać urzędy do uwalenia konkurencji niż wziąć się do
              > roboty. Tak myśli wiele osób w Polsce - także trzęsidupy, którym wizja
              > supermarketu odbiera rozum.

              Zastosuj moja teorie rozumowania i zrozumiesz, ze ja nie jestem przeciwko
              supermarketom. Niech ich stanie nawet 100 000 w kazdym miescie. Tylko tam,
              gdzie powinny stanac.
              A wy rabiecie wszystko na dzis, nie ma urban planning i tyle !
              Stawia sie supermarket tam, gdzie blisko bo biedota nie ma aut i nie dojedzie
              za miasto. Wyobrazasz sobie te wasze miasta za 20 lat ???
              Sprobuj.
              >
              > > Tak, Bazar to dobra sprawa. W niektorych kulturach szczegolnie tych
              > > dalekowschodnich i afrykanskich, do ktorych , aspirujac do Europy,
              > > nieuchronnie zmierza Polska.
              >
              > No, dobrze. I co z tym zrobić? Bazar zły, bo przaśny i murzyński, supermarket
              > zły, bo żydowski, więc zły z definicji. To może zakazać w Polsce
              > jakiegokolwiek handlu poza sklepami o powierzchni handlowej do 50m2
              oddalonymi
              > od siebie o co najmniej 250 metrów jeden od drugiego? To jest twój pomysł na
              > wolny rynek czy przeoczyłem jakąś genialną myśl?

              Przeoczyles 17 lat zamieszkiwania w normalnym kraju, gdzie ceni sie na rowni
              interes biznesu i przywiazuje wage do tzw. jakosci zycia w dowolnym
              tlumaczeniu.
              >
              > > Nie, wyparowal w nocy. Siostra rankiem poszla po zakupy, stala pusta hala.
              > A
              > > 2 dni pozniej zostal tylko betonowy plac, bo widocznie "kapital" sobie
              > > wyliczyl, ze nawet te hale oplaci sie zabrac np. do Rosji, zamiast sciagac
              > > nowa z francji.
              >
              > I co w związku z tym? Jak postawią następny sklep, to jego menedżera
              > przykujesz do parkingu? A jak nie postawią żadnego sklepu, to z głodu
              > padniecie? Mam rozumieć, że tam, gdzie mieszkasz, był tylko jeden sklep, a
              > teraz nie ma żadnego i nikt się nie kwapi do postawienia następnego? To gdzie
              > ty mieszkasz, na Saharze?

              Postaraj sie najpierw zrozumiec kontekst a potem odpowiadac, bo naprawde rece
              opadaja....
              W kwestii formalnej: Sklep padl. bo dzielnica "poszla w dol". Bezrobotni,
              biedota, blokowisko. Wyprowadzila sie stamtad moja siostra i jej sasiedzi. M3
              mozesz kupic za 30 000 zlociszow. Nie bylo klientow to sklep zamknieto i tyle.
              Wolny rynek, kapitalizm.
              Kiedy to skumasz wreszcie ? Kiedy to wszyscy skumacie w tym kraju, w ktorym co
              krok sie mozna zetknac z arogancja, pouczaniem, wykladaniem swych wydumanych po-
              komunistycznych pseudorynkowych madrosci i odpychajaca krttyka kazdego, kto
              probuje cos rozsadnego przekazac lub nauczyc ?

              • mr_watchman Re: Po kolei Ci wyjasniam 30.04.03, 15:55
                macacz napisał:

                > No wlasnie widze....ta wiedza wam, drodzy rodacy w Kraju, jest bardzo
                > niezbedna. Szczerze mowiac, trudno Tobie cos tlumaczyc, bo gdy podaje
                > przyklad, ktory nie jest "prosto i na temat" to Ty go nie lapisz i gadasz o
                > marchewkach robionych na tokarce.
                > Ale mnie to nie dziwi- konczylem studia w Polsce i w USA- i widze ogromna
                > roznice. Przede wszystkim w tym, ze w Polsce sztywno laduje sie w glowe
                > niepotrzebna wiedze a w US uczy sie myslec.Przede wszystkim o tym, jak
                > zarobic pieniadze...

                Rany, koleś! Gdybyś przez chwilę skupił umysł na czymkolwiek innym niż
                opowiadanie o swoich wątpliwej jakości sukcesach edukacyjnych i czytał, co się
                do ciebie pisze, to może czasem chwyciłbyś jakąś treść.
                Ja się z tobą w 100% zgadzam, że w polska szkoła uczy rzeczy mało ważnych, a w
                USA wiedzą, że robienie biznesu to robienie szmalu, a nie - przyjemności
                innym. To, co próbuję ci pokazać, to że nie ma sensu narzekanie na
                supermarkety, a podany przeze mnie przykład nie świadczy o ich destruktywnej
                roli na tzw. loklany drobny biznes. Moim zdaniem ten mechanizm wynika ze zbyt
                małej ilości sklepów na jednego mieszkańca w Polsce. Dzięki temu handlarze z
                bazaru mogą zamykać budy o 18:00 i nie bankrutują. Może jest inna tego
                przyczyna - nie wiem, ale gdybyś zaczął odpisywać na temat, to może byśmy
                doszli do jakichś wniosków.

                > Probowalem tlumaczyc, ze bazar jest dobry w Afryce i na Dalekim Wschodzie.
                > Bazarowa tradycja i bazarowy handel. Moi rodzice tez mieli bazar pod blokiem
                > i wyprowadzili sie stamtad gdzie pieprz rosnie. Akurat tu nie chodzi
                > wylacznie o "zabijanie" prywacizny, ale takze o sama idee handlu bazarowego.
                > Pasuja Tobie bazary, lozka polowe na ulicach stolicy?
                > A moze i cinkciarze, bo oni beda tansi? nie musza przeciez placic za lokal,
                > podatkow etc ?

                Świetnie, brawo! A teraz wskaż moją wypowiedź, która stanowi apologię bazarów
                i pean na ich cześć.

                > To takze strefa komercyjna. Uciazliwa dla mieszkancow produkcja. Bazar tak
                > samo - nie patrz tylko przez pryzmat wylacznie tego, czy zarabia sie tam
                > pieniadze, czy nie ale takze uzyj common sense. Czy szury z bazaru biegajace
                > po korytarzach lokalnego budynku umilaja zycie lokatorom?
                > Nie podejrzewalem, ze ta teoria moze byc komus tak obca, dlatego uproscilem
                > definicje. Moja wina.
                > W moim miescie nazywa sie to po prostu residential - commercial i nikomu nie
                > sprawia problemu, by to zrozumiec.

                Przykro mi, że ja odróżniam słowa: "komercyjny" od "produkcyjnego". Dać ci
                link do dobrej strony słownikowej?

                > Napisales tak:
                >
                > "A dlaczego nie limitować ilości osiedlowych sklepów z oranżadą? Pomyśl
                > sobie - stawiasz budę na osiedlu i sprzedajesz oranżadę, a tu pojawiam się
                > ja z konkurencyjnym sklepem, który jest dłużej otwarty, oferuje jeden
                > gatunek oranżady więcej, a ja jeszcze postawiłem miłą dupeczkę za ladą, żeby
                > się słodko uśmiechała. Skandal! Trzeba gdzieś napisać, trzeba chronić twój
                > mały interes, to znaczy - biznes"

                A ty nie chwyciłeś, że to ironia!? Że to wyśmiewanie "polisz stajl of mejkin
                byznes"? Przepraszam - na drugi raz ograniczę środki wyrazu do tych
                prostszych. Twoja dawno wyjechać ebrołd i słabo pamiętać polska języku?

                > Dalej, wyraznie obca jest Ci teoria stref....tak jak tlumaczylem.
                > W noramlej ekonomii tworza sie handlowe dystrykty i to nie jest dla
                > nikogo "niezdrowa konkurencja". Ty czepiles sie jak rzep psiego ogona
                > teorii, ze market wykonczy konkurencyjnie handlarza oranzada. Teorii, o
                > ktorej ja zerszta nadmienilem. Czy uwazasz, ze w Diamond District ktos
                > pozwoli na postawienie marketu z Marchwia? Nie, bo to oznacza korki, syf,
                > tlumy ludzi polujacych na tania marchew w miejscu, gdzie ludzie przychodza
                > nabyc bransolete za 30 000 dolarow. Potrafisz uelastycznic styl myslenia i
                > spojrzec na sprawe w ten sposob?

                Ale ja cię doskonale rozumiem. Oczywiste jest, że o ile można dopuścić bazar i
                sklep z używaną odzieżą na przedmieściach, o tyle w centrum powinny być sklepy
                eleganckie i drogie (co zresztą wynika z cen nieruchomości i wynajmu). I wcale
                nie twierdzę, że wejście do Marriotta albo Sheratona ma być obstawione
                tandetnymi budami z rajstopami z Chin. Ameryki nie odkryłeś. Ale skoro piszemy
                o wpływie supermarketów na drobny handel, to ja operuję na przykładach typu:
                bazar, osiedlowa budka z oranżadą itp. Chyba że dla ciebie sklep z brylantami
                to drobny handel, któremu zagrażają sieci supermarketów. Życzę powodzenia.

                > A moze powinienem sie z tego pytania wycofac. Ja chodze do kafei przed
                > praca, gdzie za kawe i bagel place $3.89. Kafeja jest w budynku obok na
                > parterze, ma wielkosc malego mieszkania. Gdyby 100 metrow dalej stal
                > supermarket, to ja bym sobie mogl kupic tam kawe i bagel za $ 1.20. Ale ja
                > nie chce supermarketu w mym sasiedztwie, bo mieszkam w dosc ekskluzywnej,
                > REZYDENCYJNEJ dzielnicy i wole zaplacic 3 razy wiecej czlowiekowi, u ktorego
                > kupuje od 11 lat i pogadac z sasiadami pare minut.

                I bardzo dobrze. Tak powinno być w normalnym kraju. Dobre wykształcenie/rozum
                w głowie = dobra praca = szmal = eleganckie i przyjemne życie. Ale ja na to
                też już wpadłem, więc nie musisz wyważać otwartych drzwi.

                > Jesli kiedys polskie spoleczenstwo wyrwie sie ze stanu spauperyzowania to
                > moze tez to zrozumiesz. Ze wazne jest tzw quality of life.

                Jesce się panocku nie wyrwałem, ale juści że kumam.

                > Zastosuj moja teorie rozumowania i zrozumiesz, ze ja nie jestem przeciwko
                > supermarketom. Niech ich stanie nawet 100 000 w kazdym miescie. Tylko tam,
                > gdzie powinny stanac.
                > A wy rabiecie wszystko na dzis, nie ma urban planning i tyle !
                > Stawia sie supermarket tam, gdzie blisko bo biedota nie ma aut i nie
                > dojedzie za miasto. Wyobrazasz sobie te wasze miasta za 20 lat ???
                > Sprobuj.

                No to zdefinowaliśmy problem. Szkoda, że tak późno. Tak, zgadzam się w 100%.

                > Przeoczyles 17 lat zamieszkiwania w normalnym kraju, gdzie ceni sie na rowni
                > interes biznesu i przywiazuje wage do tzw. jakosci zycia w dowolnym
                > tlumaczeniu.

                Przeoczyłem. Hope you enjoy it!

                > Postaraj sie najpierw zrozumiec kontekst a potem odpowiadac, bo naprawde
                > rece opadaja....

                Przykro mi. Sięgasz już dzięki temu do podłogi czy od urodzenia miałeś takie
                długie ręce?

                > W kwestii formalnej: Sklep padl. bo dzielnica "poszla w dol". Bezrobotni,
                > biedota, blokowisko. Wyprowadzila sie stamtad moja siostra i jej sasiedzi.
                > M3 mozesz kupic za 30 000 zlociszow. Nie bylo klientow to sklep zamknieto i
                > tyle. Wolny rynek, kapitalizm.
                > Kiedy to skumasz wreszcie ?

                Ależ to jest proste i oczywiste. Wybacz, ale po twojej wypowiedzi wziąłem cię
                za gościa, co to ciągle lamentuje, że mu Żydy sklepa zamkly.

                > Kiedy to wszyscy skumacie w tym kraju, w ktorym co krok sie mozna zetknac z
                > arogancja, pouczaniem, wykladaniem swych wydumanych po - komunistycznych
                > pseudorynkowych madrosci i odpychajaca krttyka kazdego, kto probuje cos
                > rozsadnego przekazac lub nauczyc ?

                Akurat ja nie czuję się adresatem tego pytania.
                • macacz Re: Po kolei Ci wyjasniam 30.04.03, 16:29
                  mr_watchman napisał:

                  > macacz napisał:
                  >
                  > >
                  > Rany, koleś! Gdybyś przez chwilę skupił umysł na czymkolwiek innym niż
                  > opowiadanie o swoich wątpliwej jakości sukcesach edukacyjnych i czytał, co
                  się

                  Ale przeciez ja o tym tylko raz wspomnialem... i to pierwszy raz...a
                  skonczylem akurat dosc dobra szkole.

                  > do ciebie pisze, to może czasem chwyciłbyś jakąś treść.

                  Niestety, to nie pierwszy raz, gdy trudno mi z rodakami zlapac "plaszczyzne"...
                  I mysle, ze to nie po mojej stronie wina. Wplywa na to wiele roznych czynnikow.
                  Ostatnio w Polsce przekonywano mnie, ze college to ekwiwalent polskiego
                  liceum, a high school to szkola wyzsza. Doradzono mi kontynuowac nauke w high
                  school, skoro udalo mi sie skonczyc college. Rady udzielal adjunkt z
                  Politechniki Gdanskiej. Nie skorzystalem.

                  > Ja się z tobą w 100% zgadzam, że w polska szkoła uczy rzeczy mało ważnych, a
                  w
                  > USA wiedzą, że robienie biznesu to robienie szmalu, a nie - przyjemności
                  > innym. To, co próbuję ci pokazać, to że nie ma sensu narzekanie na
                  > supermarkety, a podany przeze mnie przykład nie świadczy o ich destruktywnej
                  > roli na tzw. loklany drobny biznes. Moim zdaniem ten mechanizm wynika ze zbyt
                  > małej ilości sklepów na jednego mieszkańca w Polsce.

                  Zbyt malej ? To dlaczego handlarze narzekaja i padaja z braku obrotow? mali i
                  duzi? Supermarkety nie wlywaja destruktywnie na maly biznes. jesli stosuje sie
                  pewne reguly i zasady.
                  No i oczywiscie, jezeli wlasciciel lokalnego sklepiku nie kupuje w
                  supermarkecie, narzuca marzy i potem towar z supermarketu sprzedaje klientom.
                  Bo i o takich przypadkach slyszalem.

                  Dzięki temu handlarze z
                  > bazaru mogą zamykać budy o 18:00 i nie bankrutują. Może jest inna tego
                  > przyczyna - nie wiem, ale gdybyś zaczął odpisywać na temat, to może byśmy
                  > doszli do jakichś wniosków.

                  Tak, jest i ja ja znam. Jest to olewcze podejscie Polaka do robienia biznesu.
                  Niezrozumienie tego, ze prowadzenie biznesu do praca inna niz przylazenie do
                  biura od 7.00 do 15.00.Prowadzenie biznesu tylko po to, by bylo co jesc i czym
                  jezdzic. O inwestycjach i rozwoju nikt nie mysli. Gosc zamyka bude o 18.00 bo
                  jest "zarobiony" na dzis i idzie pic. A gdyby popracowal do 23.00, to kasa
                  zarobiona przez te 5 godzin poszla by ( byc moze) na otwarcie kiedys sklepu z
                  prawdziwego zdarzenia. No, ale to juz kapitalizm , wersja zaawansowana.

                  A takze i to, ze ludzie ubozeja. Bo kupia tani shit na bazarze, narazajac sie
                  na zarazenie tasiemcem z niebadanego miesa.
                  Polska nie idzie w strone rozwoju sieci designer's stores tylko drewnianych
                  bud. Ja to widze najlepiej, bo przyjezdzam do Polski najwyzej raz na rok i
                  widze w ktora strone te zmiany ida.
                  Poatrz chocby na polska ulice. Zobacz co nosza ci ludzie na grzbiecie. Bazar
                  sie klania.
                  I nie pisze tu o ludziach z Citibank , ktorzy wyskoczyli na chwile na lunch w
                  centrum wielkiego miasta.
                  >
                  > > Probowalem tlumaczyc, ze bazar jest dobry w Afryce i na Dalekim Wschodzie.
                  >
                  > > Bazarowa tradycja i bazarowy handel.
                  >
                  > Świetnie, brawo! A teraz wskaż moją wypowiedź, która stanowi apologię bazarów
                  > i pean na ich cześć.

                  Nie chce mi sie, bo ta dysputa tak naprawde zmierza donikad. Mozna czas zuzyc
                  bardziej produktywnie.
                  Ja nie mam w gruncie rzeczy zamiaru uczyc nikogo kapitalistycznego myslenia, bo
                  gdybym mial, to wybralbym sobie zdolniejszych niz Polacy sluchaczy...
                  >
                  > > To takze strefa komercyjna. Uciazliwa dla mieszkancow produkcja. Bazar tak
                  > (...)
                  > > sprawia problemu, by to zrozumiec.
                  >
                  > Przykro mi, że ja odróżniam słowa: "komercyjny" od "produkcyjnego". Dać ci
                  > link do dobrej strony słownikowej?
                  >
                  Nie, bo ja sie slowek nie czepiam. Commercial to commercial.
                  Kapitalizm to takze uciekanie od nadmiaru regulacji, definicji, normalizacji,
                  przepisow ktore o dupe rozbic.
                  To wolny rynek i kasa, kasa, kasa . Przepisy, regulacje polaczone z chorym
                  moraleprowadza do korupcji. Korupcja zas zabija prawdziwy biznes.
                  Polska tego nie rozumie i dlatego Polska jedyny ratunek widzi dla siebie W Unii
                  Europejskiej. Niestety.
                  • Gość: MACIEJ Re: Po kolei Ci wyjasniam IP: *.ny325.east.verizon.net 05.05.03, 18:55
                    macacz napisał:

                    > mr_watchman napisał:
                    >
                    > > macacz napisał:
                    > >
                    > > >
                    > > Rany, koleś! Gdybyś przez chwilę skupił umysł na czymkolwiek innym niż
                    > > opowiadanie o swoich wątpliwej jakości sukcesach edukacyjnych i czytał, co
                    >
                    > się
                    >
                    > Ale przeciez ja o tym tylko raz wspomnialem... i to pierwszy raz...a
                    > skonczylem akurat dosc dobra szkole.
                    >
                    > > do ciebie pisze, to może czasem chwyciłbyś jakąś treść.
                    >
                    > Niestety, to nie pierwszy raz, gdy trudno mi z rodakami
                    zlapac "plaszczyzne"...
                    > I mysle, ze to nie po mojej stronie wina. Wplywa na to wiele roznych
                    czynnikow.
                    > Ostatnio w Polsce przekonywano mnie, ze college to ekwiwalent polskiego
                    > liceum, a high school to szkola wyzsza. Doradzono mi kontynuowac nauke w high
                    > school, skoro udalo mi sie skonczyc college. Rady udzielal adjunkt z
                    > Politechniki Gdanskiej. Nie skorzystalem.

                    12-LATKI w Polsce wiedza co to jest high-school a co college.
                    Doradzono ci kontynuowanie nauki w hi-school,bo tak wlasnie ocenili poziom
                    twojej wiedzy.
                    A jesli jeszcze "adjunkta" napisales przez "j" ,to co ci mial ten adiunkt
                    odpowiedziec?
                    Nikogo nie interesuje ,ze masz kwity na skonczenie jakiejs uczelni.
                    Wszystkim natomiast chodzi o poziom wypowiedzi.
                    Twoje poglady juz dawno poszly na emeryture i czekaja tam cierpliwie na ciebie.
                  • mr_watchman Re: Po kolei Ci wyjasniam 06.05.03, 09:24
                    macacz napisał:

                    > Ale przeciez ja o tym tylko raz wspomnialem... i to pierwszy raz...a
                    > skonczylem akurat dosc dobra szkole.

                    Gratuluję, gratuluję!

                    > Niestety, to nie pierwszy raz, gdy trudno mi z rodakami
                    > lapac "plaszczyzne"... I mysle, ze to nie po mojej stronie wina. Wplywa na
                    > to wiele roznych czynnikow. Ostatnio w Polsce przekonywano mnie, ze college
                    > to ekwiwalent polskiego liceum, a high school to szkola wyzsza. Doradzono mi
                    > kontynuowac nauke w high school, skoro udalo mi sie skonczyc college. Rady
                    > udzielal adjunkt z Politechniki Gdanskiej. Nie skorzystalem.

                    Tak, to doprawdy traumatyczne przeżycie. A gdybyś tak łaskawie wrócił do
                    tematu rozmowy?

                    > Zbyt malej ?

                    Tak. Niedawno, przy okazji kolejnego etapu budowy czy planowania tych Złotych
                    Tarasów czy jak to się zwie, Rzeczpospolita albo Wyborcza podawały statystki:
                    ilu średnio mieszkańców w Polsce przypada na jeden metr powierzchni handlowej
                    (było chyba nawet rozróżnienie - Polska kontra duże miasta), a ile - w Europie
                    Zachodniej. Nie pamiętam konkretnych danych, ale wychodziło tego dwa razy
                    mniej niż wynosi średnia europejska i chyba ze cztery razy mniej niż w
                    Norwegii (albo Finlandii). W każdym razie dla mnie wniosek jest jeden - w
                    Polsce jest za mało sklepów (zarówno bazarów, supermarketów, jak i
                    ekskluzywnych butików, jubilerów itp.).

                    > To dlaczego handlarze narzekaja i padaja z braku obrotow? mali i duzi?
                    > Supermarkety nie wlywaja destruktywnie na maly biznes. jesli stosuje sie
                    > pewne reguly i zasady. No i oczywiscie, jezeli wlasciciel lokalnego sklepiku
                    > nie kupuje w supermarkecie, narzuca marzy i potem towar z supermarketu
                    > sprzedaje klientom. Bo i o takich przypadkach slyszalem.

                    Dlaczego narzekają? Jezu, bo są Polakami! A my w genach mamy narzekanie!
                    A na poważnie. Ja jakoś nie widzę, żeby przez moje osiedle przetoczyła się
                    fala bankructw. Sklepikarze żyją i mają się dobrze.
                    Natomiast to, o czym piszesz (kupowanie w supermarkecie i sprzedawanie w swoim
                    sklepie), wynika ze słabo rozwiniętej konkurencji. Za co w jakimś stopniu
                    odpowiedzialne jest państwo, które jak tylko może dąży do dławienia wolności
                    gospodarczej.

                    > Tak, jest i ja ja znam. Jest to olewcze podejscie Polaka do robienia
                    > biznesu. Niezrozumienie tego, ze prowadzenie biznesu do praca inna niz
                    > przylazenie do biura od 7.00 do 15.00.Prowadzenie biznesu tylko po to, by
                    > bylo co jesc i czym jezdzic. O inwestycjach i rozwoju nikt nie mysli. Gosc
                    > zamyka bude o 18.00 bo jest "zarobiony" na dzis i idzie pic. A gdyby
                    > popracowal do 23.00, to kasa zarobiona przez te 5 godzin poszla by ( byc
                    > moze) na otwarcie kiedys sklepu z prawdziwego zdarzenia. No, ale to juz
                    > kapitalizm , wersja zaawansowana.
                    > A takze i to, ze ludzie ubozeja. Bo kupia tani shit na bazarze, narazajac
                    > sie na zarazenie tasiemcem z niebadanego miesa.
                    > Polska nie idzie w strone rozwoju sieci designer's stores tylko drewnianych
                    > bud. Ja to widze najlepiej, bo przyjezdzam do Polski najwyzej raz na rok i
                    > widze w ktora strone te zmiany ida.
                    > Poatrz chocby na polska ulice. Zobacz co nosza ci ludzie na grzbiecie.
                    > Bazar sie klania.
                    > I nie pisze tu o ludziach z Citibank , ktorzy wyskoczyli na chwile na
                    > lunch w centrum wielkiego miasta.

                    Być może. Jest trochę racji w tym, co piszesz. Ale zwróć uwagę na dwie rzeczy.
                    Po pierwsze - dopóki w Polsce poziom życia będzie taki jak obecny, to 90%
                    klientów będzie zainteresowanych shitem z bazaru - ze względów finansowych. Po
                    drugie, w Polsce inwestycje to wciąż spore ryzyko, bo NIGDY nie wiadomo, co w
                    danym roku znowu opodatkuje Wujek Grześ i na co państwo wprowadzi obowiązek
                    uzyskania zezwolenia albo wręcz zabroni. Biznes w Polsce to nie walka o
                    klienta, ale w dużym stopniu walka z aparatem skarbowym państwa. Na początku
                    lat 90-tych, za Balcerowicza, Polska cieszyła się największą w Europie
                    wolnością gospodarczą i największym wzrostem gospodarczym.

                    > Nie chce mi sie, bo ta dysputa tak naprawde zmierza donikad. Mozna czas
                    > zuzyc bardziej produktywnie.
                    > Ja nie mam w gruncie rzeczy zamiaru uczyc nikogo kapitalistycznego myslenia,
                    > bo gdybym mial, to wybralbym sobie zdolniejszych niz Polacy sluchaczy...

                    Przestań pieprzyć. Po prostu stwierdziłeś, że jestem apologetą bazarów i
                    tandety, ale nie potrafisz wykazać, która wypowiedź tego dowodzi.

                    > Nie, bo ja sie slowek nie czepiam. Commercial to commercial.

                    A industrial to industrial. Uważasz, że głupole z USA też nie widzą różnicy
                    między industrial a commercial?

                    > Kapitalizm to takze uciekanie od nadmiaru regulacji, definicji,
                    > normalizacji, przepisow ktore o dupe rozbic.
                    > To wolny rynek i kasa, kasa, kasa . Przepisy, regulacje polaczone z chorym
                    > moraleprowadza do korupcji. Korupcja zas zabija prawdziwy biznes.

                    Zgadzam się w 100%.

                    > Polska tego nie rozumie i dlatego Polska jedyny ratunek widzi dla siebie W
                    > Unii Europejskiej. Niestety.

                    A masz w zanadrzu jakieś lepsze rozwiązanie? Podziel się.
                    • macacz Super ! Markety ;-(( 07.05.03, 14:20
                      mr_watchman napisał:




                      > Tak. Niedawno, przy okazji kolejnego etapu budowy czy planowania tych Złotych
                      > Tarasów czy jak to się zwie, Rzeczpospolita albo Wyborcza podawały statystki:
                      > ilu średnio mieszkańców w Polsce przypada na jeden metr powierzchni handlowej
                      > (było chyba nawet rozróżnienie - Polska kontra duże miasta), a ile - w
                      Europie
                      > Zachodniej. Nie pamiętam konkretnych danych, ale wychodziło tego dwa razy
                      > mniej niż wynosi średnia europejska i chyba ze cztery razy mniej niż w
                      > Norwegii (albo Finlandii). W każdym razie dla mnie wniosek jest jeden - w
                      > Polsce jest za mało sklepów (zarówno bazarów, supermarketów, jak i
                      > ekskluzywnych butików, jubilerów itp.).

                      A dla mnie wniosek jest inny. Ludzie maja za malo pieniedzy.
                      Wiec nie kupuja. Tak krawiec kraje jak mu materialu staje.
                      Zachodni menadzer patrzy na kase i po to stawia sklep.
                      Jak GBP per capita w Polsce wzrosnie 4 krotnie, to wzrosnie i ilosc sklepow.
                      >

                      > drugie, w Polsce inwestycje to wciąż spore ryzyko, bo NIGDY nie wiadomo, co w
                      > danym roku znowu opodatkuje Wujek Grześ i na co państwo wprowadzi obowiązek
                      > uzyskania zezwolenia albo wręcz zabroni.

                      To trzeba to zmienic. Polska ma 38 mln. ludzi , ilu w tym moze glosowac i
                      wybierac ?
                      I prosze mi nie mowic, ze post-komunisci byli jedyna opcja, ze nie bylo innych
                      kandydatow. Slysze to non-stop.
                      To prawdziwa tragedia tego kraju.

                      Biznes w Polsce to nie walka o
                      > klienta, ale w dużym stopniu walka z aparatem skarbowym państwa.

                      Jak wyzej. Prawdziwa tragedia Polski.


                      >
                      > Przestań pieprzyć. Po prostu stwierdziłeś, że jestem apologetą bazarów i
                      > tandety, ale nie potrafisz wykazać, która wypowiedź tego dowodzi.

                      Tak mysle, ze jestes....Chociaz bazary i supermarkety to opcja dla Polski, byc
                      moze jedyna realna na dzis.
                      "Biedota" w USA rowniez kupuje w supermarketach i szuka okazji na wyprzedazach,
                      bo kupujac ciuch przecieniony z 200 dol. na 49.99 wydaje jej sie, ze "robi
                      dobry interes"...
                      • mr_watchman Re: Super ! Markety ;-(( 09.05.03, 11:16
                        macacz napisał:

                        > A dla mnie wniosek jest inny. Ludzie maja za malo pieniedzy.
                        > Wiec nie kupuja. Tak krawiec kraje jak mu materialu staje.
                        > Zachodni menadzer patrzy na kase i po to stawia sklep.

                        Co nie zmienia faktu, że średnia ilość sklepów w Polsce na jednego mieszkańca
                        jest mniejsza niż średnia w UE.

                        > Jak GBP per capita w Polsce wzrosnie 4 krotnie, to wzrosnie i ilosc sklepow.

                        Ale co w związku z tym proponujesz? Gwałtowne wzbogacenie społeczeństwa?
                        Super! Ale jak?

                        > To trzeba to zmienic. Polska ma 38 mln. ludzi , ilu w tym moze glosowac i
                        > wybierac ?
                        > I prosze mi nie mowic, ze post-komunisci byli jedyna opcja, ze nie bylo
                        > innych kandydatow. Slysze to non-stop.
                        > To prawdziwa tragedia tego kraju.

                        To nie jest łatwe. Mechanizm w Polsce wygląda tak: ok. 70% społeczeństwa to
                        debile (przyjmuję tę wartość na podstawie badań, z których wynika, że ok. 70%
                        dorosłych Polaków nie potrafi swoimi słowami powtórzyć prostej notatki
                        gazetowej). Debile chcą chleba i igrzysk - obojętne czyim kosztem. Politycy
                        typu Lepper mówią: dam wam wszystko, tylko Balcerowicz musi odejść i dać
                        wirtualne pieniądze. Pozostali politycy (np. Kołodko, który podobno ma tytuł
                        profesora) nie ma odwagi, żeby powiedzieć, że to, co Lepper, mówi, to bzdury.
                        A nie ma odwagi, bo zależy mu tylko na utrzymaniu się przy korycie. Dlatego
                        powtarza bzdury Leppera jako oczywiste prawdy ekonomiczne. Polska jest
                        tragicznym skrzyżowaniem głupawego społeczeństwa i nieudolnych polityków. Jak
                        mi opowiesz, jak to zmienić, to sam będę gorąco agitował za tym, aby uczynić
                        cię premierem.

                        > > Przestań pieprzyć. Po prostu stwierdziłeś, że jestem apologetą bazarów i
                        > > tandety, ale nie potrafisz wykazać, która wypowiedź tego dowodzi.
                        >
                        > Tak mysle, ze jestes....Chociaz bazary i supermarkety to opcja dla Polski,
                        > byc moze jedyna realna na dzis.

                        Przykro mi - nie jestem miłośnikiem bazarów, ale realistą. Bazary niestety
                        szybko nie znikną i trzeba się pogodzić z ich istnieniem starając się je
                        ucywilizować.

                        > "Biedota" w USA rowniez kupuje w supermarketach i szuka okazji na
                        > wyprzedazach, bo kupujac ciuch przecieniony z 200 dol. na 49.99 wydaje jej
                        > sie, ze "robi dobry interes"...

                        No i masz odpowiedź - w Polsce ciuch przed przeceną kosztuje $49.99 i nie
                        każdego na to stać.
                        • macacz Re: Super ! Markety ;-(( 09.05.03, 14:34
                          mr_watchman napisał:

                          > macacz napisał:
                          >

                          >
                          > Co nie zmienia faktu, że średnia ilość sklepów w Polsce na jednego mieszkańca
                          > jest mniejsza niż średnia w UE.
                          >
                          > > Jak GBP per capita w Polsce wzrosnie 4 krotnie, to wzrosnie i ilosc sklepo
                          > w.
                          >
                          > Ale co w związku z tym proponujesz? Gwałtowne wzbogacenie społeczeństwa?
                          > Super! Ale jak?

                          Proponuje pozostawienie tego rynkowi. Jak ludzie sie wzbogaca (a wzbogaca sie
                          kiedys?) to bedzie potrzeba wiecej miejsc, by wydawac kase. Nie tylko sklepow,
                          ale i knajp. Podobno na Manhattanie ( 1.5 mln ludzi)jest 15 000 knajp.I w
                          wiekszosci czest trudno o miejsce...zdarzalo mi sie czekac i 40 minut na stolik.
                          Ile jest w Warszawie?
                          I tak samo z innymi przybytkami-slami odnowy biol. , salami
                          gimnastycznymi,burdelami etc.
                          >
                          > > To trzeba to zmienic. Polska ma 38 mln. ludzi , ilu w tym moze glosowac i
                          > > wybierac ?
                          > > I prosze mi nie mowic, ze post-komunisci byli jedyna opcja, ze nie bylo
                          > > innych kandydatow. Slysze to non-stop.
                          > > To prawdziwa tragedia tego kraju.
                          >
                          > To nie jest łatwe. Mechanizm w Polsce wygląda tak: ok. 70% społeczeństwa to
                          > debile (przyjmuję tę wartość na podstawie badań, z których wynika, że ok. 70%
                          > dorosłych Polaków nie potrafi swoimi słowami powtórzyć prostej notatki
                          > gazetowej). Debile chcą chleba i igrzysk - obojętne czyim kosztem. Politycy
                          > typu Lepper mówią: dam wam wszystko, tylko Balcerowicz musi odejść i dać
                          > wirtualne pieniądze. Pozostali politycy (np. Kołodko, który podobno ma tytuł
                          > profesora) nie ma odwagi, żeby powiedzieć, że to, co Lepper, mówi, to bzdury.
                          > A nie ma odwagi, bo zależy mu tylko na utrzymaniu się przy korycie. Dlatego
                          > powtarza bzdury Leppera jako oczywiste prawdy ekonomiczne. Polska jest
                          > tragicznym skrzyżowaniem głupawego społeczeństwa i nieudolnych polityków. Jak
                          > mi opowiesz, jak to zmienić, to sam będę gorąco agitował za tym, aby uczynić
                          > cię premierem.

                          80 % Amerykanow nie potrafi w pelni zrozumiec insrtukcji obslugi video, 70% ma
                          problemy z balansowaniem ksiazeczki czekowej.5% to calkowici analfabeci, 10%
                          wtorni analfabeci.
                          Rzecz nie w tym, ze ludzie musza byc genialni, by spoleczenstwo bylo bogate.
                          W USA jest kult pracy- czy to na wlasnym, czy to na cudzym. I pracuje sie, bez
                          kombinowania, lipy, oszukiwania, zlodziejstwa.
                          Tym ludziom za prace sie ladnie dziekuje- kasa i uznaniem.I to wszystko, to
                          takie proste.
                          Ja nie wiem jak to zmienic i nie chce byc polskim premierem. Bo zlodlo zla nie
                          lezy w samych politykach, ale takze w ludziach.
                          Nie wiem jak zmusic politykow, by mowili prawde i by byli odwazniejsi.
                          Dlatego wybralem emigracje i normalne zycie.
                          A ludzie w P.?- Za duzo chca, zbyt malym kosztem.
                          A tak "nie idzie"...

                          >
                          > > > Przestań pieprzyć. Po prostu stwierdziłeś, że jestem apologetą bazaró
                          > w i
                          > > > tandety, ale nie potrafisz wykazać, która wypowiedź tego dowodzi.
                          > >
                          > > Tak mysle, ze jestes....Chociaz bazary i supermarkety to opcja dla Polski,
                          > > byc moze jedyna realna na dzis.
                          >
                          > Przykro mi - nie jestem miłośnikiem bazarów, ale realistą. Bazary niestety
                          > szybko nie znikną i trzeba się pogodzić z ich istnieniem starając się je
                          > ucywilizować.

                          Trudno.
                          >
                          > > "Biedota" w USA rowniez kupuje w supermarketach i szuka okazji na
                          > > wyprzedazach, bo kupujac ciuch przecieniony z 200 dol. na 49.99 wydaje jej
                          > > sie, ze "robi dobry interes"...
                          >
                          > No i masz odpowiedź - w Polsce ciuch przed przeceną kosztuje $49.99 i nie
                          > każdego na to stać.

                          Prawda. Zrodla-jak wyzej.
                          • mr_watchman Re: Super ! Markety ;-(( 10.05.03, 11:54
                            macacz napisał:

                            > Proponuje pozostawienie tego rynkowi. Jak ludzie sie wzbogaca (a wzbogaca
                            > sie kiedys?) to bedzie potrzeba wiecej miejsc, by wydawac kase. Nie tylko
                            > sklepow, ale i knajp. Podobno na Manhattanie ( 1.5 mln ludzi)jest 15 000
                            > knajp.I w wiekszosci czest trudno o miejsce...zdarzalo mi sie czekac i 40
                            > minut na stolik.
                            > Ile jest w Warszawie?
                            > I tak samo z innymi przybytkami-slami odnowy biol. , salami
                            > gimnastycznymi,burdelami etc.

                            Ale ja się z tobą zgadzam. Już ci pisałem - nie wyważaj otwartych drzwi.

                            > 80 % Amerykanow nie potrafi w pelni zrozumiec insrtukcji obslugi video, 70%
                            > ma problemy z balansowaniem ksiazeczki czekowej.5% to calkowici analfabeci,
                            > 10% wtorni analfabeci.

                            Podobnie jak w Polsce - nie ma się czym chwalić.

                            > Rzecz nie w tym, ze ludzie musza byc genialni, by spoleczenstwo bylo bogate.
                            > W USA jest kult pracy- czy to na wlasnym, czy to na cudzym. I pracuje sie,
                            > bez kombinowania, lipy, oszukiwania, zlodziejstwa.
                            > Tym ludziom za prace sie ladnie dziekuje- kasa i uznaniem.I to wszystko, to
                            > takie proste.

                            Znowu się zgadzam. Tyle że chyba nie chwyciłeś głównej idei tego, co ja ci
                            pisałem. A pisałem, że sytuacja Polski to wypadkowa dwóch czynników: głupoty
                            ludzi (nie chodzi o wykształcenie, tylko o postawę: "mnie się należy, dajcie
                            mi") i tchórzostwa polityków (połączonego z koniunkturalizmem). Na tle tego
                            powstało swoiste sprzężenie zwrotne, którego ciężko uniknąć.

                            > Ja nie wiem jak to zmienic i nie chce byc polskim premierem. Bo zlodlo zla
                            > nie lezy w samych politykach, ale takze w ludziach.

                            I w politykach, i w ludziach.
    • Gość: drapieżnik mr.watchman IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 08:37
      Pan mi sie podoba
      podpowiem: niech pan zada pytanie macaczowi co ostatnio kupil w atkim sklepie z
      diamentami na manhattanie
      • macacz Re: mr.watchman 05.05.03, 15:11
        Gość portalu: drapieżnik napisał(a):


        > podpowiem: niech pan zada pytanie macaczowi co ostatnio kupil w atkim sklepie
        z
        >
        > diamentami na manhattanie

        Macacz nie wydaje kasy na idiotyzmy. A juz na pewno nie na diamenty...
        I na pewno nie w zydowskim sklepie. A na 47 Street operuja tylko Zydzi.
        Macacz woli wydac pieniadze na dobry samochod,wyjazd za granice do ciekawego
        miejsca albo obiad w extra restauracji.
        A z bizuterii- tylko zegarki. Bez diamentow.
        • Gość: MACIEJ CHETNIE ZOBACZE TWOJ ZEGAREK-PODAREK FLADRA IP: *.ny325.east.verizon.net 05.05.03, 22:33
          macacz napisał:

          > Gość portalu: drapieżnik napisał(a):
          >
          >
          > > podpowiem: niech pan zada pytanie macaczowi co ostatnio kupil w atkim skle
          > pie
          > z
          > >
          > > diamentami na manhattanie
          >
          > Macacz nie wydaje kasy na idiotyzmy. A juz na pewno nie na diamenty...
          > I na pewno nie w zydowskim sklepie. A na 47 Street operuja tylko Zydzi.
          > Macacz woli wydac pieniadze na dobry samochod,wyjazd za granice do ciekawego
          > miejsca albo obiad w extra restauracji.
          > A z bizuterii- tylko zegarki. Bez diamentow.

          Pochwal sie nam tym zegarkiem Miss Fladra.
          Moze nam w oczach zawiruje swiat od tego.
          • macacz Re: CHETNIE ZOBACZE TWOJ ZEGAREK-PODAREK FLADRA 05.05.03, 23:29
            Ty sie mozesz ode mnie dpokojnie odpierdolic, juz ci tlumaczylem dlaczego.
            A zegarek nosze Blancpain. Dwa razy drozszy od twego samochodu z ktorego taki
            dumny jestes.
            • Gość: MACIEJ Re: CHETNIE ZOBACZE TWOJ ZEGAREK-PODAREK FLADRA IP: *.ny325.east.verizon.net 05.05.03, 23:48
              macacz napisał:

              > Ty sie mozesz ode mnie dpokojnie odpierdolic,

              To raczej ty sie do mnie do..czepiasz.
              Pytanie skierowalem do Fladry.
              Ale skoro tak ladnie prosisz,to kto wie.

              > juz ci tlumaczylem dlaczego.

              Pamietam.
              Ty czytasz "Village Voice" a ja sie nie chce do tego poziomu znizyc.

              > A zegarek nosze Blancpain.

              Nie bylo takiego pytania.

              > Dwa razy drozszy od twego samochodu z ktorego taki
              > dumny jestes.
              • Gość: drapieżnik ROAMER IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 20:16
                tak samo tandetna marka jak cala reszta?
                moze
                mnie to nie przeszkadza
                i znowu Ciebie cos ugryzlo...
                • Gość: MACIEJ ROAMER a "SWEET NOVEMBER" IP: *.ny325.east.verizon.net 07.05.03, 00:29
                  Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

                  > tak samo tandetna marka jak cala reszta?
                  > moze
                  > mnie to nie przeszkadza
                  > i znowu Ciebie cos ugryzlo...

                  Myslalem,ze sie zdarzylas zalapac na prezent.
                  Nic mnie nie ugryzlo i ja po prostu mie mam zegarka.
                  Kiedys to nawet pisalem,przy okazji streszczania filmu,ktory rozgrywal sie w
                  San Francisco.
                  Cos w tytule bylo chyba z "Novembrem" i nawet pamietam jak ten znerwicowany
                  stock brocker z NYC,cos podobny do tego pod ktorym ty lezalas.
                  Ze niby juz byl na szczycie kariery zawodowej w reklamie na samej Madison Ave.
                  i parowki mu calkiem niezle wychodzily,ale przy kolejnej przesadzil troche i
                  boss zaproponowal mu urlop a nastepnie dal kopa.
                  "Sweet November" to sie nazywalo,a facet byl tak znerwicowany,ze caly czas
                  patrzyl na zegarek.
                  No wiec jego nowa niunka,ktora czas na ziemii miala juz wyliczony,postanowila
                  go przez miesiac zycia nauczyc.
                  Cos tak ,jak ty teraz probujesz Fizykowi oczy otworzyc.
                  Trzeba zyc na wyczucie,a nie wedlug rytmu trybow w jakims tam zegarku.
                  I jej sie w miesiac udalo,ale ty z Fizykiem masz przegrane.
                  Bo jak wiesz film byl amerykanski,a tu ludzie sa podatni na postep i zmiany,za
                  to w EUropie wszystko musi byc wedlug scenariusza w tamtym wieku napisanego.
                  • _lafirynda 'SWEET NOVEMBER' 07.05.03, 12:06
                    moze byc
                    jak mi kupisz cos fajnego to ochoczo klekne przed Toba
                    lubie takie zabawy i powiem ci ze to straszna frajda taka gra
                    tak samo dobre jak zgrywanie sie na uczucia, przynajmniej na koniec nie ma sie
                    kaca
    • Gość: drapieżnik czy mr watchman to komentator???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 17:22
      bo macacz gada z nim do upadlego...
      • Gość: MACIEJ Re: czy mr watchman to komentator???? IP: *.ny325.east.verizon.net 10.05.03, 21:40
        Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

        > bo macacz gada z nim do upadlego...

        Nawet ladnie sobie gadaja.
        Az szkoda ze macacz wyjezdza na wakacje.
        • Gość: drapieżnik Re: czy mr watchman to komentator???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 22:06
          ach
          niestety
          moze zaloz Fan Klub Macacza???
          niestety ja lada moment wyjezdzam na dluzsze wakacje wiec bede niepocieszona
      • mr_watchman Re: czy mr watchman to komentator???? 12.05.03, 09:50
        Gość portalu: drapieżnik napisał(a):

        > bo macacz gada z nim do upadlego...

        ...a jak wiadomo słowo "komentator" oznacza właśnie osobę, z którą się gada do
        upadłego. Czy może coś przeoczyłem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka