Dodaj do ulubionych

Fachowiec potrzebny!!!

15.05.03, 18:46
Rurka mi pekla przy zlewie i Hydraulik proszony
jest o wsparcie.

Dzisiejsze dane Eurolandu trudno nazwac
dobrymi. A gieldy europejskie w gore...
(fakt euro troche w dol).

Wall Street niemrawo walczy z linia trendu
(spadkowego), zwazajac na deficyt CA w marcu
43 mld USD oraz spadek produkcji pewnie sie
nie przebije.

Za to na potege rosna Chiny, Indie, Indonezja.
Czyli co, Azjaci po cichu rozmontowuja rozlazly
"oboz bialego czlowieka"?

Pozdrawiam
F.

Obserwuj wątek
    • Gość: MACIEJ Re: Fachowiec potrzebny!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 15.05.03, 19:03
      feezyk napisał:

      > Rurka mi pekla przy zlewie i Hydraulik proszony
      > jest o wsparcie.
      >
      > Dzisiejsze dane Eurolandu trudno nazwac
      > dobrymi. A gieldy europejskie w gore...
      > (fakt euro troche w dol).
      >
      > Wall Street niemrawo walczy z linia trendu
      > (spadkowego), zwazajac na deficyt CA w marcu
      > 43 mld USD oraz spadek produkcji pewnie sie
      > nie przebije.
      >
      > Za to na potege rosna Chiny, Indie, Indonezja.
      > Czyli co, Azjaci po cichu rozmontowuja rozlazly
      > "oboz bialego czlowieka"?
      >
      > Pozdrawiam
      > F.

      A nie mowilem!
      Kryzysy beda teraz inne,niz to drzewniej bywalo.
      Tania sila robocza i dobra organizacja bedzie lala w dupe bialego czlowieka z
      EU,tak jak leje juz Japonca po jondrach przez ostatnie 12 lat.

      TYLKO NIE PISZ ,ZE JEST KRYZYS SWIATOWY,BO SWIAT SIE ROZWIJA TYLKO EU I JAPONIA
      DAJA CIALA.
      • Gość: 4a Re: Fachowiec potrzebny!!! IP: *.sfpl.org 15.05.03, 19:48

        Tak, USA sie "rozwija" jesli bierzemy pod uwage "Greenspanowe" miary. Jest
        takie powiedzenie, ze jezeli dostatecznie sie zneca na danymi, to i wyniki same
        przyjda :))
    • Gość: Hydraulik ODSIECZ WKROTCE NADEJDZIE IP: *.cidernet.pl 15.05.03, 21:32
      Przepraszam, ale ostatnio kiepsko u mnie z czasem i nie bardzo mogę skrobnąć
      coś większego - ostatni post pisałem na forum do polishAm'a w podwątku
      Gospodarki - Giełda - post Mój portfel na I kw. 2003, tam są zamieszczone pewne
      ciekawostki w "Miom ostrzeżeniu - sell in May...." - to, co tam zamieściłem,
      nadal obowiązuje.
      Poza tym "Barron's" oglosil już koniec bessy na okładce, czyli jesteśmy
      dokladnie w okolicach szczytu...dlaczego? O tym wkrótce....
      • Gość: MACIEJ Re: ODSIECZ WKROTCE NADEJDZIE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.05.03, 22:56
        Gość portalu: Hydraulik napisał(a):

        > Przepraszam, ale ostatnio kiepsko u mnie z czasem i nie bardzo mogę skrobnąć
        > coś większego - ostatni post pisałem na forum do polishAm'a w podwątku
        > Gospodarki - Giełda - post Mój portfel na I kw. 2003, tam są zamieszczone
        pewne
        >
        > ciekawostki w "Miom ostrzeżeniu - sell in May...." - to, co tam zamieściłem,
        > nadal obowiązuje.
        > Poza tym "Barron's" oglosil już koniec bessy na okładce, czyli jesteśmy
        > dokladnie w okolicach szczytu...dlaczego? O tym wkrótce....

        Odsiecz juz nadeszla.
        Ty obstawiles na spadki w kwietniu,no i wmiekles.
        W kwietniu i maja byly wzrosty,ale lubie sposob w jaki subtelnie zapytujesz
        mnie miedzy zdaniami CO DALEJ ROBIC.
      • feezyk D-D-D 16.05.03, 16:11
        Tak, wlasnie Producer Price Index i Consumer
        Price Index im sie obsuwaja.

        MAMY KOMBINACJE

        Deficit-Deflation-Debt in USA.

        Boh Trojcu lubit.

        Czyby, naprawde zaczynal sie Rollercoster?

        Zobaczymy.
        F.
    • Gość: BRvUngern-Sternber To wprowadzenie Euro pograzylo UE do reszty. IP: *.bg.am.lodz.pl 16.05.03, 13:46
      Wyglada to na kleske Euro.Do jej wprowadzenia jeszcze jakos szlo teraz juz do
      reeszty sie rozklada.Dlaczego?To proste euro jest dostosowany do sredniej UE
      czyli dla...Nikogo!!!Dla jednych jest to waluta za mocna dla innych za
      slaba.Jedna reka w lodowce druga w piecu a srednia sie zgadza:o))).Bylo to
      przewidywane min. przez Friedmana.
      • Gość: MACIEJ Re: To wprowadzenie Euro pograzylo UE do reszty. IP: *.ny325.east.verizon.net 16.05.03, 14:51
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Wyglada to na kleske Euro.Do jej wprowadzenia jeszcze jakos szlo teraz juz do
        > reeszty sie rozklada.Dlaczego?To proste euro jest dostosowany do sredniej UE
        > czyli dla...Nikogo!!!Dla jednych jest to waluta za mocna dla innych za
        > slaba.Jedna reka w lodowce druga w piecu a srednia sie zgadza:o))).Bylo to
        > przewidywane min. przez Friedmana.

        Przede wszystkim ja o tym dlugo mowilem i niejaka Maggie Thatcher.
      • feezyk Re: To wprowadzenie Euro pograzylo UE do reszty. 16.05.03, 15:26
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Wyglada to na kleske Euro.
        > Do jej wprowadzenia jeszcze jakos szlo teraz juz do
        > reeszty sie rozklada.

        Widze ze przeoczyles "detal" w postaci
        zapasci swiatowych gield, co jest normalna
        konsekwencja spekulacyjnego babla...
        recesje w USA w 2001 itp.


        > Dlaczego?To proste euro jest dostosowany do
        > sredniej UE czyli dla...Nikogo!!!

        Identycznie jak w USA.
        Sa ogromne roznice miedzy stanami.

        Oczywiscie, wspolny pieniadz obnaza, ktore galezie
        lokalnych gospodarek sa nieefektywne, ulatwia
        wymiane handlowa, umozliwia konsolidacje...
        i o to wlasnie w tym chodzi.


        > Dla jednych jest to waluta za mocna dla innych za
        > slaba.Jedna reka w lodowce druga w piecu a srednia
        > sie zgadza:o))).

        Oczywiscie, euro wymusza dostosowanie,
        jest kwintesencja jednolitego rynku.

        > Bylo to przewidywane min. przez Friedmana.

        Trudno, zeby amerykanscy ekonomisci
        popierali euro.

        Pozdrawiam
        F.
        • wolo Czy to koniec Euro? 16.05.03, 18:36
          feezyk napisał:

          > Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):
          >
          > > Wyglada to na kleske Euro.
          > > Do jej wprowadzenia jeszcze jakos szlo teraz juz do
          > > reeszty sie rozklada.
          >
          > Widze ze przeoczyles "detal" w postaci
          > zapasci swiatowych gield, co jest normalna
          > konsekwencja spekulacyjnego babla...
          > recesje w USA w 2001 itp.
          >
          >
          > > Dlaczego?To proste euro jest dostosowany do
          > > sredniej UE czyli dla...Nikogo!!!
          >
          > Identycznie jak w USA.
          > Sa ogromne roznice miedzy stanami.
          >

          No chyba niezupełnie tak samo, różnice między stanami są chyba jednak mniejsze.

          > Oczywiscie, wspolny pieniadz obnaza, ktore galezie
          > lokalnych gospodarek sa nieefektywne, ulatwia
          > wymiane handlowa, umozliwia konsolidacje...
          > i o to wlasnie w tym chodzi.

          Euro nie było potrzebne żeby obnażyć słabość Europy. Wprowadzenie wspólnej
          waluty niewiele zresztą zmieniło. Jeżeli nawet takie były nadzieje na początku -
          to niestety teraz to widać.

          >
          >
          > > Dla jednych jest to waluta za mocna dla innych za
          > > slaba.Jedna reka w lodowce druga w piecu a srednia
          > > sie zgadza:o))).
          >
          > Oczywiscie, euro wymusza dostosowanie,
          > jest kwintesencja jednolitego rynku.
          >

          Euro niestety niczego nie wymusza. Niemcy po raz drugi nie spełnią kryteriów
          fiskalnych i mają to gdzieś. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo euro będzie
          oskarżane o słabość gospodarek strefy a to może być początkiem jego końca.
          Żeby tylko nie stało się tak w momencie gdy Polska z dużym wysiłkiem spełni
          wszystkie kryteria i będzie gotowa zrezygnować ze złotego.


          > > Bylo to przewidywane min. przez Friedmana.
          >
          > Trudno, zeby amerykanscy ekonomisci
          > popierali euro.

          Ojcem chrzestnym euro, tym który dał całą ideologiczną podbudowę unii
          monetarnej był chyba również ktoś z drugiej strony Atlantyku (nie pamiętam
          nazwiska). Ekonomia to mimo wszystko nauka, nie sugerowałbym, że Friedman jest
          nacjonalistyczne skrzywiony.

          Pozdrawiam
          • feezyk Raczej poczatek 16.05.03, 22:48
            wolo napisał:


            > > Identycznie jak w USA.
            > > Sa ogromne roznice miedzy stanami.
            > >
            >

            > No chyba niezupełnie tak samo, różnice między
            > stanami są chyba jednak mniejsze.

            Zgadzam sie, ale te roznice w USA
            sa naprawde spore. Niektorzy Amerykanie
            twierdza, ze Europa jest mniej
            zroznicowana niz USA. Fakt, patrza
            powierzchownie.


            >
            > > Oczywiscie, wspolny pieniadz obnaza, ktore galezie
            > > lokalnych gospodarek sa nieefektywne, ulatwia
            > > wymiane handlowa, umozliwia konsolidacje...
            > > i o to wlasnie w tym chodzi.
            >
            > Euro nie było potrzebne żeby obnażyć słabość Europy.

            Ale slabosc Niemiec jest przez Euro
            wyeksponowana, przyznasz?

            > Wprowadzenie wspólnej waluty niewiele
            > zresztą zmieniło.

            Tyle, co pisal Friedman. Za wysokie
            stopy w RFN, za niskie w Ir.


            > Jeżeli nawet takie były nadzieje na początku
            > - to niestety teraz to widać.

            Za wczesnie jeszcze na osadzanie
            euro.

            >
            > >
            > >
            > > > Dla jednych jest to waluta za mocna dla innych za
            > > > slaba.Jedna reka w lodowce druga w piecu a srednia
            > > > sie zgadza:o))).
            > >
            > > Oczywiscie, euro wymusza dostosowanie,
            > > jest kwintesencja jednolitego rynku.
            > >
            >
            > Euro niestety niczego nie wymusza. Niemcy po raz
            > drugi nie spełnią kryteriów fiskalnych i mają to
            > gdzieś.

            Nie myslalem o Maastricht, tylko o raczej
            o stopach...

            > Jak tak dalej pójdzie, to niedługo euro
            > będzie oskarżane o słabość gospodarek strefy a
            > to może być początkiem jego końca.

            No wlasnie. Tego trzeba uniknac.
            Ja sadze, ze stagnacja w RFN, jesli
            czesciowo spowodowana wysokimi stopami,
            to naturalny skutek dzialania
            jednolitego rynku, na ktorym jeden "stan"
            ma zle prawo.


            > Żeby tylko nie stało się tak w momencie gdy
            > Polska z dużym wysiłkiem spełni
            > wszystkie kryteria i będzie gotowa
            > zrezygnować ze złotego.

            Czarny scenariusz, w istocie.
            Trzeba bedzie wtedy zagrozic
            dolaryzacja...

            >
            >
            > > > Bylo to przewidywane min. przez Friedmana.
            > >
            > > Trudno, zeby amerykanscy ekonomisci
            > > popierali euro.
            >
            > Ojcem chrzestnym euro, tym który dał całą
            > ideologiczną podbudowę unii monetarnej był
            > chyba również ktoś z drugiej strony Atlantyku
            > (nie pamiętam nazwiska).


            > Ekonomia to mimo wszystko nauka, nie sugerowałbym,
            > że Friedman jest nacjonalistyczne skrzywiony.

            Nawet fizyka bywa nacjonalistycznie
            odksztalcona (choc to margines)...

            W zasadzie jednak racja. Pytam sie jednak,
            jak ktos taki jak Friedman, moze pominac
            korzysci z braku ryzyka kursowego i
            jednolitego rynku? Widze jedno uzasadnienie:
            nie wierzy w dyscypline budzetowa panstw,
            ktora w USA gwarantuje Konstytucja.
            Tylko to inny argument niz niedostosowanie
            poziomu stop procentowych do lokalnych
            uwarunkowan.

            Pozdrawiam
            F.
            • Gość: MACIEJ Re: Raczej poczatek IP: *.ny325.east.verizon.net 17.05.03, 06:22
              feezyk napisał:

              > Czarny scenariusz, w istocie.
              > Trzeba bedzie wtedy zagrozic
              > dolaryzacja..

              Jesli euro wzmocnilo sie w stos do doll o 25% to dolaryzacja EU przed tym
              wzmocnieniem MOGLA RZECZYWISCIE URATOWAC EU.

              > W zasadzie jednak racja. Pytam sie jednak,
              > jak ktos taki jak Friedman

              TU CHODZI O MILTONA,CZY OBECNEGO DORADCE BUSHA STEPHENA?

              >, moze pominac
              > korzysci z braku ryzyka kursowego i
              > jednolitego rynku?

              Ryzyko kursowe w ramach EU,to byla 3-cia cyfra po przecinku,to tak jak fly's
              speck on the wall.


              > Widze jedno uzasadnienie:
              > nie wierzy w dyscypline budzetowa panstw,
              > ktora w USA gwarantuje Konstytucja.
              > Tylko to inny argument niz niedostosowanie
              > poziomu stop procentowych do lokalnych
              > uwarunkowan.
              >
              > Pozdrawiam
              > F.
        • Gość: MACIEJ Re: To wprowadzenie Euro pograzylo UE do reszty. IP: *.ny325.east.verizon.net 17.05.03, 06:10
          feezyk napisał:

          > Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):
          >
          > > Wyglada to na kleske Euro.
          > > Do jej wprowadzenia jeszcze jakos szlo teraz juz do
          > > reeszty sie rozklada.
          >
          > Widze ze przeoczyles "detal" w postaci
          > zapasci swiatowych gield, co jest normalna
          > konsekwencja spekulacyjnego babla...
          > recesje w USA w 2001 itp.

          RZECZYWISCIE BYLY 2(DWA) KWARTALY POD RZAD DO DOLU????????
          POZA TYM TEN "DRASTYCZNY" SPADEK DOW Z 11 TYS NA 8,5 TYS POTRAFI ZWALIC Z NOG.
          Zapomnielem,ze ty zaplanowales DOW na 2,500 TYLKO nie mozemy sie na to doczekac.
          Czy ktos ciebie nazwal juz Fircyk?

          > > Dlaczego?To proste euro jest dostosowany do
          > > sredniej UE czyli dla...Nikogo!!!
          >
          > Identycznie jak w USA.
          > Sa ogromne roznice miedzy stanami.
          >
          > Oczywiscie, wspolny pieniadz obnaza, ktore galezie
          > lokalnych gospodarek sa nieefektywne, ulatwia
          > wymiane handlowa, umozliwia konsolidacje...
          > i o to wlasnie w tym chodzi.
          >
          >
          > > Dla jednych jest to waluta za mocna dla innych za
          > > slaba.Jedna reka w lodowce druga w piecu a srednia
          > > sie zgadza:o))).
          >
          > Oczywiscie, euro wymusza dostosowanie,
          > jest kwintesencja jednolitego rynku.
          >
          > > Bylo to przewidywane min. przez Friedmana.
          >
          > Trudno, zeby amerykanscy ekonomisci
          > popierali euro.

          Jesli dobry pomysl,to mozna by sie wzorowac i zaprowadzic euro w NAFTA.

          > Pozdrawiam
          > F.
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: To wprowadzenie Euro pograzylo UE do reszty. IP: *.bg.am.lodz.pl 20.05.03, 15:04

          > Widze ze przeoczyles "detal" w postaci
          > zapasci swiatowych gield, co jest normalna
          > konsekwencja spekulacyjnego babla...
          > recesje w USA w 2001 itp.--->Oj no Fezyk co ty piszesz sytuacji w uSA?!To
          potezna Europa z wlasna waluta jest zalezna od USA.Cos nie tak:o)))Albo z ta
          potega albo z logika tego co piszesz?
          >

          > Identycznie jak w USA.
          > Sa ogromne roznice miedzy stanami.--->Oj Fezyk co ty piszesz.Jak mozna
          porownywac USA z Europa>Spojrz na mape ile krajow byl bys w stanie wykroic z
          USA???Trzy?Wschodnie wybrzeze zachodnie i srodek granicami byly by
          gory.Appalachy na zachodzie.Tylko ze gdyby kazde gory w Europie mialy byc
          granica mialbys ze 300 krajow.Tak wiec nie porownuj bo nie ma
          porownania...Granice miedzy stanami to kreski przy linijce sprawdz w atlasie i
          porownaj z Europa.
          >
          > Oczywiscie, wspolny pieniadz obnaza, ktore galezie
          > lokalnych gospodarek sa nieefektywne, ulatwia
          > wymiane handlowa, umozliwia konsolidacje...
          > i o to wlasnie w tym chodzi.--->Czyli ogolna slabosc.:o)))Nie bez zartow
          obnaza absurd koncepcji Euro niedostosowanej do nikogo.

          > Oczywiscie, euro wymusza dostosowanie,
          > jest kwintesencja jednolitego rynku.--->Dostosowanie do absurdu.Jesli to
          prawda co piszesz to ten rynek jest absurdem.Tak jak Rubel wymuszal w ZSRR.Z
          tym wymuszaniem to bym dal spokoj.

          > Trudno, zeby amerykanscy ekonomisci
          > popierali euro.--->No Fezyk bez zlosliwosci.Akurat Friedmanowi nie mozna
          zarzucic celowo zlego doradztwa.Zreszta to samo co innym doradza Stanom.Bez
          takich.
          I jeszcze jedno tu nie chodzi o to zeby sie za wszelka cene klocic tylko zeby
          dochodzic do prawdy.
          >
          > Pozdrawiam

    • Gość: Hydraulik NASTROJE GRAJĄ NA WALL STREET....Feezykowi IP: *.cidernet.pl 18.05.03, 22:01
      Drogi Feezyku,

      może to Ci coś wyjaśni - spójrz, jaka jest teraz psychologia masowego
      inwestora, a zrozumiesz, skąd biorą się konczące się obecnie wzrosty:

      "Patrząc na USA, praktycznie wszystkie ważniejsze dane były w tym tygodniu
      fatalne. Deficyt handlowy -43,5 zamiast -41,0 mld dolarów, sprzedaż detaliczna -
      0,1 zamiast +0,4, PPI mocno rozczarowało bojące się deflacji rynki i spadło
      najwięcej od 56 lat -1,9%, wartość bazowa -0,9 wobec prognoz -0,1. Analogiczne
      rozczarowanie ze strony CPI. Produkcja przemysłowa -0,5% zamiast
      pesymistycznych prognoz -0,4% etc."
      [Dodajmy do tego najniższe od 1982 r. wykorzystanie mocy produkcyjnych i już
      mamy zapowiedź przyspieszenia gospodarczego w USA, wieszczonego przez MACIEJA,
      prawda? :-))))]

      "Praktycznie jedyne dobre dane to wskaźnik nastroju, ale o tym, że mocno będzie
      rósł do wakacji pisałem jeszcze przed rozpoczęciem wojny (pisał M. Pryzmont,
      oczywiście, nie ja). Wyraźnie jednak nie przekłada się to na realne wydatki, a
      jest tylko odbiciem medialnego sukcesu w Iraku.
      Widać więc, większość danych bardzo zła, ale inwestorzy cieszą się z ...
      kolejnej obniżki stóp. Przypomina to naiwność podobną do powtarzanego kiedyś
      bez końca "trzy obniżki i hossa". Przy tym poziomie stóp procentowych i po tak
      długich i głębokich cięciach kolejna obniżka niewiele zmienia. Oczywiście w
      związku z zagrożeniem deflacją pojawiły się od razu głosy o możliwym cięciu 50
      pb na najbliższym posiedzeniu 25 czerwca. W tej chwili niewykonalne, ale 25 pb,
      jak pokazują Fed Fund Futures, na 70% będzie, przy czym nastawienie w polityce
      monetarnej zostanie zmienione na recesyjne. Nie wiem, czy taka słabość
      gospodarki jest jakimkolwiek powodem do kupna akcji. Szczerze mówiąc, sam
      pisałem o dość silnym powojennym impulsie dla gospodarki (który dałby ostatnią
      falę wzrostową na indeksach), ale kolejne dane sporo mnie rozczarowują. Rynek
      jednak wierzy, że prawdziwe ożywienie jeszcze nie nadeszło, a wspierane przez
      obniżkę stóp da wybuchową mieszankę. Nie ma więc spodziewanego ożywienia, a są
      za to wzrosty indeksów ! To dopiero jest wybuchowa mieszanka!!!!

      Warto jeszcze spojrzeć na pewną niekonsekwencję i elastyczność giełdowych
      umysłów. Od miesięcy amerykańscy inwestorzy każdego tygodnia narzekali na
      słabnącego dolara, teraz rzekomo ma to pomagać amerykańskiej gospodarce. Części
      gospodarki bez wątpienia pomoże i załóżmy, że wcześniej inwestorzy się mylili.
      Nie można jednak zapominać, że słabnięcie dolara (a tutaj prognozy są bardzo
      wysokie) to także impuls inflacyjny dla amerykańskiej gospodarki, a więc
      mniejsze prawdopodobieństwo dalszych obniżek stóp procentowych (dodatkowo też
      osłabiających walutę). Gramy więc albo pod niższe stopy, albo pod słabego
      dolara ? Amerykanie grają i pod to i pod to. Zresztą przy obecnych nastrojach,
      gdyby okazało się, że jednak obniżki nie będzie, to zapewne indeksy mocno
      wzrosłyby z powodu ustąpienia zagrożenia deflacją (sic). To już może lekka
      przesada, ale ostatnie sesje najlepiej pokazują, że w krótkim terminie rynkiem
      rządzi praktycznie tylko psychologia i obowiązujący trend, a nie rynkowe
      wiadomości. Trend i nastrój na rynku nie zmienia się tak szybko, wiadomości
      ostatnio zdecydowanie częściej. Nie widać jednak nadziei, żeby miały teraz
      zacząć napływać optymistyczne.

      Łapanie górki w USA jest zadaniem wyjątkowo karkołomnym, ale strefa 945-965 na
      S&P500 nie powinna moim zdaniem zostać pokonana bez korekty przynajmniej w
      okolice 900 pkt. Jak silny to opór pokazuje wykres SP500 a jak silny jest
      optymizm po ostatnich wzrostach pokazuje ankieta Investor"s Intelligence. Byków
      54,4% niedźwiedzi 23,9%. Tak niską liczbę niedźwiedzi (ale nigdy przy aż tak
      wysokiej liczbie byków) notowano po raz ostatni .... uwaga - w styczniu 2002
      roku (szczyt korekty po spadku wywołanym 11 września ), a jeszcze wcześniej
      tylko lipiec 2001 r. Więcej takiego optymizmu w bessie już nie znalazłem. Mniej
      więcej analogiczną skalę optymizmu pokazują wskaźniki oparte na rynku opcji.
      Czy w takiej sytuacji możliwy jest dalszy trwały trend wzrostowy ? "
      Marek Pryzmont

      Tak psychologia rządzi rynkiem, a my właśnie kreślimy formację szczytową...
      PZDR
      Hydraulik

      • Gość: jr Re: przespany koniec swiata i bagienne wrozki IP: 203.129.132.* 19.05.03, 06:28
        Gość portalu: Hydraulik napisał(a):

        > Drogi Feezyku,
        >
        > może to Ci coś wyjaśni - spójrz, jaka jest teraz psychologia masowego
        > inwestora, a zrozumiesz, skąd biorą się konczące się obecnie wzrosty:
        >
        > "Patrząc na USA, praktycznie wszystkie ważniejsze dane były w tym tygodniu
        > fatalne. Deficyt handlowy -43,5 zamiast -41,0 mld dolarów, sprzedaż
        detaliczna
        > -
        > 0,1 zamiast +0,4, PPI mocno rozczarowało bojące się deflacji rynki i spadło
        > najwięcej od 56 lat -1,9%, wartość bazowa -0,9 wobec prognoz -0,1.
        Analogiczne
        > rozczarowanie ze strony CPI. Produkcja przemysłowa -0,5% zamiast
        > pesymistycznych prognoz -0,4% etc."
        > [Dodajmy do tego najniższe od 1982 r. wykorzystanie mocy produkcyjnych i już
        > mamy zapowiedź przyspieszenia gospodarczego w USA, wieszczonego przez
        MACIEJA,
        > prawda? :-))))]
        >
        > "Praktycznie jedyne dobre dane to wskaźnik nastroju, ale o tym, że mocno
        będzie
        >
        > rósł do wakacji pisałem jeszcze przed rozpoczęciem wojny (pisał M. Pryzmont,
        > oczywiście, nie ja). Wyraźnie jednak nie przekłada się to na realne wydatki,
        a
        > jest tylko odbiciem medialnego sukcesu w Iraku.
        > Widać więc, większość danych bardzo zła, ale inwestorzy cieszą się z ...
        > kolejnej obniżki stóp. Przypomina to naiwność podobną do powtarzanego kiedyś
        > bez końca "trzy obniżki i hossa". Przy tym poziomie stóp procentowych i po
        tak
        > długich i głębokich cięciach kolejna obniżka niewiele zmienia. Oczywiście w
        > związku z zagrożeniem deflacją pojawiły się od razu głosy o możliwym cięciu
        50
        > pb na najbliższym posiedzeniu 25 czerwca. W tej chwili niewykonalne, ale 25
        pb,
        >
        > jak pokazują Fed Fund Futures, na 70% będzie, przy czym nastawienie w
        polityce
        > monetarnej zostanie zmienione na recesyjne. Nie wiem, czy taka słabość
        > gospodarki jest jakimkolwiek powodem do kupna akcji. Szczerze mówiąc, sam
        > pisałem o dość silnym powojennym impulsie dla gospodarki (który dałby
        ostatnią
        > falę wzrostową na indeksach), ale kolejne dane sporo mnie rozczarowują. Rynek
        > jednak wierzy, że prawdziwe ożywienie jeszcze nie nadeszło, a wspierane przez
        > obniżkę stóp da wybuchową mieszankę. Nie ma więc spodziewanego ożywienia, a

        > za to wzrosty indeksów ! To dopiero jest wybuchowa mieszanka!!!!
        >
        > Warto jeszcze spojrzeć na pewną niekonsekwencję i elastyczność giełdowych
        > umysłów. Od miesięcy amerykańscy inwestorzy każdego tygodnia narzekali na
        > słabnącego dolara, teraz rzekomo ma to pomagać amerykańskiej gospodarce.
        Części
        >
        > gospodarki bez wątpienia pomoże i załóżmy, że wcześniej inwestorzy się
        mylili.
        > Nie można jednak zapominać, że słabnięcie dolara (a tutaj prognozy są bardzo
        > wysokie) to także impuls inflacyjny dla amerykańskiej gospodarki, a więc
        > mniejsze prawdopodobieństwo dalszych obniżek stóp procentowych (dodatkowo też
        > osłabiających walutę). Gramy więc albo pod niższe stopy, albo pod słabego
        > dolara ? Amerykanie grają i pod to i pod to. Zresztą przy obecnych
        nastrojach,
        > gdyby okazało się, że jednak obniżki nie będzie, to zapewne indeksy mocno
        > wzrosłyby z powodu ustąpienia zagrożenia deflacją (sic). To już może lekka
        > przesada, ale ostatnie sesje najlepiej pokazują, że w krótkim terminie
        rynkiem
        > rządzi praktycznie tylko psychologia i obowiązujący trend, a nie rynkowe
        > wiadomości. Trend i nastrój na rynku nie zmienia się tak szybko, wiadomości
        > ostatnio zdecydowanie częściej. Nie widać jednak nadziei, żeby miały teraz
        > zacząć napływać optymistyczne.
        >
        > Łapanie górki w USA jest zadaniem wyjątkowo karkołomnym, ale strefa 945-965
        na
        > S&P500 nie powinna moim zdaniem zostać pokonana bez korekty przynajmniej w
        > okolice 900 pkt. Jak silny to opór pokazuje wykres SP500 a jak silny jest
        > optymizm po ostatnich wzrostach pokazuje ankieta Investor"s Intelligence.
        Byków
        >
        > 54,4% niedźwiedzi 23,9%. Tak niską liczbę niedźwiedzi (ale nigdy przy aż tak
        > wysokiej liczbie byków) notowano po raz ostatni .... uwaga - w styczniu 2002
        > roku (szczyt korekty po spadku wywołanym 11 września ), a jeszcze wcześniej
        > tylko lipiec 2001 r. Więcej takiego optymizmu w bessie już nie znalazłem.
        Mniej
        >
        > więcej analogiczną skalę optymizmu pokazują wskaźniki oparte na rynku opcji.
        > Czy w takiej sytuacji możliwy jest dalszy trwały trend wzrostowy ? "
        > Marek Pryzmont
        >
        > Tak psychologia rządzi rynkiem, a my właśnie kreślimy formację szczytową...
        > PZDR
        > Hydraulik

        bardzo naukowo i do rzeczy Hydrauliku.
        czy wiesz ze w ten byly weekend mial byc koniec swiata? to chyba byl juz z 5 od
        roku 2000... od kiedy zaczolem czytac i pisac na tym forum rok temu juz
        czytalem garsc 'naukowych' wywodow ze dow spadnie do 5000 (albo i nizej).
        drogi H, mozesz byc w 100% right albo w 100% wrong, moze 50/50, NIKT tego nie
        wie. sprwy sie nie maja pieknie ale tylko pozytywne i konstruktywne myslenie
        moze nas uratowac.
        pamietaj co powiedzial Master Yoda: "Fear means anger, anger means suffering..."

        moze potrzebne Ci sa wakacje??? no chyba ze jestes zabiegany wekowaniem wody na
        czarna godzine...
        • feezyk A tymczasem... 19.05.03, 16:35
          ... indeksy sluchaja jednak naukowych
          argumentow Hydraulika.

          Pozdrowka
          F.
        • Gość: Hydraulik Bagienne wrozki i woda w słoikach... IP: *.cidernet.pl 19.05.03, 16:56
          Gość portalu: jr napisał(a):

          > bardzo naukowo i do rzeczy Hydrauliku.
          > czy wiesz ze w ten byly weekend mial byc koniec swiata? to chyba byl juz z 5
          od roku 2000...

          O końcu świata nie wiem, wiem natomiast, że w kwietniu 2000 r. miał miejsce
          KRACH na rynku technologicznym (NASDAQ)czego nie powiedziano głośno, ze wzgledu
          na panującą wśród ekonomistów "poprawność ekonomiczną" i niechęć do straszenia
          ludności i używania brzydkich słów w rodzaju właśnie K., deflacja, stagnacja,
          kryzys itp. - jesli nie wiesz, jakie są późniejsze ekonomiczne konsekwencje
          tego zjawiska, lub o tym zapomniałeś, polecam dowolny podręcznik ekonomii.....


          > wie. sprwy sie nie maja pieknie ale tylko pozytywne i konstruktywne myslenie
          > moze nas uratowac.

          A co konstruktywne myślenie ma wspólnego ze zbyt wysokimi cenami akcji???
          Mam konstruktywnie mysleć czyli wg Ciebie kupować akcje, których właśnie
          pozbywają się wielkie globalne mutual funds? Proponujesz mi rolę JELENIA????

          > pamietaj co powiedzial Master Yoda: "Fear means anger, anger means
          suffering..."

          Ja się nie boję, więc nie ma we mnie zlości. Czeka nas korekta błędów
          przeszłości - malinvesting, spirala zadłużenia, głupawy internetowy
          hurraoptymizm itp. - ludzie muszą odzyskac rozsądek, który w latach 90-tych
          zaczął być towarem deficytowym na świecie. Niestety odzyskiwanie rozsądku
          prawie zawsze boli.....

          A poza tym ten cytat jest zerżnięty z Yasutani Roshi'ego, który powiedzial to
          dużo wcześniej...Lukas sporo zerżnął w postaci Yody z tekstów mistrzów Zen, nie
          oddając należnych praw autorskich - to typowo amerykańskie, dbać o prawa
          autorskie ALE WYŁĄCZNIE SWOJE, lub tych, którzy mogą nas zaskarżyć przed
          AMERYKAŃSKIM sądem, bo inne to mamy w d....


          > moze potrzebne Ci sa wakacje??? no chyba ze jestes zabiegany wekowaniem wody
          na czarna godzine...

          Był taki przebój : "O mnie się nie bój..."

          Dziękuję za troskę, czyżbyś chcial mi zafundować darmowy przelot i pobyt w
          Sydney? :-)))

          Zaś co do wody, to chyba nie myślisz, że w Polsce trzeba się zachowywać tak,
          jak Wy w Australii i zbierać wodę do sloików przed porą suchą??
          A może już zapomniałeś???

          PZDR
          Hydraulik

      • feezyk Dzieki... czy rzad USA sie wyzywi? 19.05.03, 16:33
        Dzieki i wyrazy uznania, jak na razie mamy
        odwrot, jak po sznurku...

        A do tego to:

        WASHINGTON (Reuters) - The U.S. Treasury on
        Monday announced more steps to avoid piercing
        the federal government's $6.4 trillion debt cap,
        further upping the pressure on Congress to
        approve a large hike in the debt limit

        In a letter to House of Representatives Speaker
        Dennis Hastert, Treasury Secretary John Snow said
        he was further extending a "debt issuance suspension"
        period to Dec. 19 from the previous July 11 deadline.
        This move will free up room of about $20 billion
        beneath the limit and give the government enough cash
        to operate "until on or about May 28," according
        to the letter.

        • komentator Re: Dzieki... czy rzad USA sie wyzywi? 19.05.03, 22:57
          feezyk napisał:

          > WASHINGTON (Reuters) - The U.S. Treasury on
          > Monday announced more steps to avoid piercing
          > the federal government's $6.4 trillion debt cap,
          > further upping the pressure on Congress to
          > approve a large hike in the debt limit
          > In a letter to House of Representatives Speaker
          > Dennis Hastert, Treasury Secretary John Snow said
          > he was further extending a "debt issuance suspension"
          > period to Dec. 19 from the previous July 11 deadline.
          > This move will free up room of about $20 billion
          > beneath the limit and give the government enough cash
          > to operate "until on or about May 28," according
          > to the letter.

          Teraz sie wyzywi bo kredyt sie podwyzszy. Pytanie do kiedy da
          sie zyc na kredyt. Rynki juz sie zdenerwowaly caloksztaltem
          sytuacji w USA i moga zaczac wymierzac surowa kare. Czyli
          Argentyna w USA.
    • Gość: Lechu Re: Fachowiec potrzebny!!! IP: *.dip.t-dialin.net 19.05.03, 15:00
      Stagnacja w Niemczech nie ma nic wspólnego z kursem Euro, co tu niktórzy twierdzą. Wprost przeciwnie: niski kurs Euro wobec dolara w ostatnim okresie łagodził i opóźniał wybuch kryzysu, bo NIemcy od lat ratowały się ogromnym eksportem. Tymczasem popyt wewnętrzny spada od lat i to była już od dawna "czerwona syrena" .

      Kurs Euro nie ma większego wpływu na kondycję niemieckiej gospodarki. Owszem, drożeje eksport, ale tanieją energia i surowce. Niemcy prawie nie mają własnych surowców.

      Niemcy przeżywają kryzys, bo jeszcze nie zdobyli się na to, co Anglia zrobiła 20 lat temu: zderegulować i na nowo sprywatyzować państwo, złamać związki zawodowe, oddać obywatelom inicjatywę gospodarczą.
      • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Fachowiec potrzebny!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 19.05.03, 16:36
        Nie chodzi o kurs Euro a o SYSTEM WSPOLNEJ waluty.Niemcy pozbyly sie Marki i
        nie maja juz zadnego wplywu na swoja gospodarke bo polityke gospodarcza
        prowadzi teraz Eu.Bank Centralny.To dla wyjasnienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka