Gość: biolog
IP: *.mtnet.com.pl
12.07.03, 16:56
Niebieski laser, najsłynniejszy polski wynalazek ostatnich lat, nie
przyniesie naszej gospodarce dużych pieniędzy. Śmietankę spiją Amerykanie z
koncernu Lockheed Martin oraz konsorcjum firm Shipley i Walton Associates. W
zamian za 3 mln dolarów, wyłożone w ramach programu offsetowego, zapewnili
sobie pierwszeństwo montowania niebieskich laserów we własnych urządzeniach,
produkowanych m.in. na potrzeby wojska. Ograniczy to możliwość działania
polskich firm w tym rozwojowym biznesie. Według prognoz firmy badawczej
Strategies Unlimited sprzedaż aparatury wykorzystującej m.in. technologię
niebieskiego lasera osiągnie w roku 2008 wartość 100 mld dolarów. Szacunki
polskiego rządu mówią, że w ciągu najbliższych lat nasze firmy uszczkną z
tego tylko 2 mld dolarów.
Sami jesteśmy sobie winni, że gigantyczne pieniądze przejdą nam koło nosa. Od
roku 2001, gdy niebieski laser zaświecił po raz pierwszy w Centrum Badań
Wysokociśnieniowych PAN Unipress, nie znaleziono pieniędzy na seryjną
produkcję urządzenia. Potrzeba było od 30 do 40 mln złotych. Komitet Badań
Naukowych był w stanie wyłożyć tylko 8 mln złotych. Naukowcy z PAN zwrócili
się o pomoc do biznesu prywatnego. Spółka Delosar i biznesmen Andrzej
Kasprowiak przeznaczyli kolejne 16 mln złotych. Więcej inwestorów nie było.
Dlatego amerykańskie pieniądze z offsetu za zakup samolotów F-16 stały się
wybawieniem dla spółki Top GaN, która miała niebieski laser produkować.
Amerykanie za śmieszną kwotę dostają pierwszeństwo w zakupie lasera. -
Wiedzą, co robią. Offset jest świetną okazją, żeby zarobić na najlepszym na
świecie niebieskim laserze - komentuje Adam Antoń, prezes Lubuskich Zakładów
Aparatów Elektronicznych Lumel, jednej z polskich firm, które chciały
montować niebieski laser. Amerykanie będą je kupować po mniej więcej 1000
dol. za sztukę. W tym roku Top GaN chce sprzedać do USA i Europy Zachodniej
1350 laserów, a w przyszłym 9300. Wpływy dla polskiej gospodarki byłyby
większe, gdyby urzędnicy wysupłali pieniądze na dalsze prace nad patentami.
- Taki już los wynalazców z krajów słabiej rozwiniętych. Pomysły
technologiczne są zasysane do krajów, które mają kapitał do ich wdrożenia.
Polska jest kopciuszkiem
w globalizującym się świecie - mówi Stanisław Gomułka, profesor London School
of Econom